wtorek, 15 marca 2016

Harry (Do Czasu) Potter, czyli kocioł pełen złej interpunkcji



Witajcie!

W tym tygodniu powracamy (chwilowo w okrojonym składzie) z klasycznym do bólu Potterowym opkiem. Mamy tutaj Huncwotów (raz z Peterem Do Czasu, a raz bez Remusa), przesiadywanie na parapecie, budzące grozę spacery po podmiejskim zagajniku, schodzenie bohaterek, nastoletnie romanse oraz mnóstwo szalonych przecinków i apostrofów, które wyczyniają naprawdę dziwne rzeczy. Syriusz zostanie oskarżony o posiadanie, Lily straci głowę, Lupin wplącze się w trójkąt miłosny z Hogwartem i makaronem, a my dowiemy się, że dziewczyna jest typem kobiety. A wszystko to zanim tak naprawdę cokolwiek się wydarzy.

Zanalizowały: Kalevatar i Vatelema.

http://kociol-pelen-amortencji.blogspot.com

Bohaterowie

James Potter- ur. 27 marca 1960r. Wysoki i szczupły brunet z wiecznie rozczochranymi włosami. Posiadacz orzechowych oczu i wielkiego talentu w grze Quidditch.
Obie rzeczy trzyma w kuferku.

Od roku 1971 uczeń szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Gra w Quidditcha, w drużycie Gryffindoru na pozycji szukającego.
Drużyta - czyżby chodziło o żyto siane przez druidów?

W przyszłości chciałby grać w ukochaną grę, bądź być aurorem.
Ale jeśli mu się nie uda, zajmie się sadzeniem przecinków w złych miejscach.

Zakochany w Lily Evans, która z czasem też będzie w nim zakochana, powiedział Narrator Niepozostawiający Wątpliwości.
W końcu tytuł bloga mówi sam za siebie.

Syn Dorei Parkes i Charlusa Pottera. Mieszka w Dolinie Siedmiu Wiedźm (Irlandia). Uczy się w Hogwarcie. Uwielbia lekcje z profesor McGonagall (transmutację). Jest najlepszy z Obrony Przed Czarną Magią, ale szczerze nienawidzi tego przedmiotu.
Wszystkie "W" zbiera z prawdziwą odrazą.

Huncwot, toteż  jest zabawny, śmieszny, pocieszny, przystojny i przyjaźni się z Syriuszem, Remusem i Peterem (do czasu), oraz z Dorcas, Katheriną, Jane, Jack'iem, apostrofem i Williamem. Animag. Zamienia się w jelenia.

Lily Evans- ur. 30 stycznia 1960r. Obecnie już średniego wzrostu, szczupła dziewczyna o rudych włosach i zielonych oczach.  Od 1971 uczennica Hogwartu. W przyszłości chciałaby pracować w Ministerstwie Magii, bądź szpitalu magicznym, gdzie ważyłaby skomplikowane eliksiry.
Nie wiem, może operatorka magicznej wagi aptekarskiej to faktycznie jest taka fucha marzeń…?
No co ty, wyobraź sobie ważenie tych wszystkich oczu żuków, żabich żołądków i szczurzych mózgów. Ja już biegnę składać CV.

Zakochana w Jamesie Potterze. Córka Marii i Marka Evansa
W sensie że rodzeństwa? Skoro matka Jamesa została wymieniona z panieńskiego nazwiska...

(biologiczny ojciec- Thomas Black). Ma starszą siostrę Petunię Dursley i szwagra Vernona Dursley.
Ja już nie wiem, co tu się wyprawia z tymi nazwiskami.

Od kilku miesięcy mieszkanka Doliny Siedmiu Wiedźm (Irlandia). Uwielbia Eliksiry prowadzone przez profesora Slughorna. Jest z nich najlepsza. Lubi też Zaklęcia i Zielarstwo.
Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że duże litery przeprowadzają właśnie podstępny zamach na zasady polskiej ortografii.

Dziewczyna jest zdolna. Dobrze się uczy, chociaż nie poświęca każdej wolnej chwili na naukę.
Noo, nie chciałybyśmy przecież pomyśleć, że jest - zgrozo! - kujonką.
Główna bohaterka, która zakuwa po nocach, żeby mieć dobre stopnie? Toż to cecha skończonych frajerów!

Lubi czytać kryminały i niektóre romansidła należące do Jane Elliot.
Sama oczywiście nie kupuje romansideł, w końcu jest Lepsza.

Przyjaźni się z Huncwotami, Dorcas, Katheriną i Jane, oraz Doreą Parkes.

Syriusz Black- ur. 16 maja 1960r. Wysoki, szczupły brunet z przydługimi włosami, które zawsze ułożone ma perfekcyjnie. Posiadacz czarnych oczu, kolekcji Playboy'ów i magazynów o motocyklach pod łóżkiem, oraz atrakcyjnej dziewczyny, która ma na imię Dorcas.
Ze wszystkich błędnych konstrukcji ze słowem "posiadać", "posiadanie dziewczyny" jednak wybija się na pozycję lidera i zrzuca napalm na resztę peletonu.
Magazyn o motocyklach pod łóżkiem? To albo muszą być bardzo małe motocykle, albo łóżka na niezwykle wysokich nóżkach.
To jest przede wszystkim bardzo dziwny fetysz, mam wrażenie, taki motocykl pod łóżkiem.

Uczeń Hogwartu od 1971 roku. Gra na pozycji ścigającego. W przyszłości chciałby ścigać się na wyścigach mioteł,
Czyli że chce zostać miotłą, dobrze rozumiem?

bądź być aurorem. Zakochany w Dorcas Meadows. Nienawidzi swojej rodziny, tak jak jego rodzina nienawidzi jego, a nawet bardziej.
W końcu jedną z najdawniejszych tradycji w rodzinie Black jest licytowanie się na nienawiść. Koło gobelinu z drzewem genealogicznym powiesili nawet tabelkę z obecną statystyką.

Od 15 roku życia mieszka u Jamesa w Dolinie Siedmiu Wiedźm. Od wakacji 1977 u Dorcas niedaleko Highley. Kocha transmutację i zaklęcia. Przez większą, żeńską część Hogwartu uważany za cynicznego, pozbawionego uczuć drania.
Chłopcy za to jak jeden rozmaślali się na jego widok i uznawali za wzór cnót.

Będąc w związku z Dorcas Meadows udowadnia, że tak nie jest.
Czyli jest w związku, ale jednocześnie nie? Związek Schrödingera?

Chłopak również dobrze się uczy, chociaż do 'lektur' zagląda rzadko.
W ramach akcji oszczędzania przestrzeni dyskowej cudzysłowy zostały odchudzone do postaci apostrofów.

Huncwot. Przyjaźni się z Jamesem, Remusem, Peterem (do czasu), Lily, Dorcas, Katheriną, Jane. Animag. Zmienia się w psa.

Dorcas Meadows (Elizabeth Pronton)- ur. 4 maja 1960r. Średniego wzrostu brunetka z długimi, prostymi włosami i niebieskimi oczyma. Obecnie w związku z niejakim Syriuszem Be.
Nazwisko znane redakcji. I wszystkim innym, bo come on, narratorze, opisałeś go w poprzednim akapicie.
Nazwisko zostało utajnione, bo w międzyczasie Syriusz został oskarżony o posiadanie. Dziewczyny.

Uczennica Hogwartu od 1971. Córka Elizabeth i Edwarda Meadowsów. Od około 5 roku życia wychowywała ją Julie Pronton, która w lutym 1977 umarła. Nie lubi swojej babci, facetów z Francji i żab.
comment_uil3ogq05bwLwnS5ZokkhfBaDIcTZCJ9.jpg

Mieszka niedaleko Highley w domu, który jest położony z dala od miasteczka- za większym lasem.
I siedmioma górami, ale takimi malutkimi.

Uwielbia zaklęcia. W przyszłości będzie pracowała w MM.
Google pokazały tyle sklepów o tej nazwie, że aż nie wiem, który zalinkować. Podoba mi się ten z motocyklami w Nowym Sączu.

Dziewczyna jest typem kobiety, która potrafi sama sobie radzić w życiu.
W sumie dziewczyna jest w pewnym sensie typem kobiety. Takim niedokonanym.

Przez kilka lat musiała być ze swoimi problemami sama. W okresie IV i V roku nauki w Hogwarcie buntuje się wszystkiemu i wszystkim.
Nie czyni wyjątków dla zasad gramatyki.

Okres ten mija i od VI roku jest już spokojna. Przyjaźni się z Huncwotami, Jane, Lily i Katheriną.

Remus Lupin-ur. 1 grudnia 1960. Wysoki blondyn z miodowymi oczach i kolekcją blizn na deklinacji ciele. Wilkołak. Obecnie w związku z książką od transmutacji.
To się nazywa “facebook”.
Jak się zawiera związek z książką? Wymienia się z nią zakładki czy jak?

Syn nieznanych nikomu z imienia państwa Lupin,
W sensie że sami też nie wiedzieli, jakie mają imiona?

którzy mieszkają w Kamiennej Równinie niedaleko Liverpool'u. Lubi szkołę, a szkoła lubi jego. I makaron.
Na szczęście Hogwart makaron lubi bardziej, więc złożenie Lupina w ofierze duchom szkoły zostało póki co odroczone.
Prawdziwy trójkąt miłosny. Niestety, nikt nie zapytał makaronu, kogo on bardziej lubi.

W przyszłości będzie pracował, ale nie wiadomo gdzie.
Może zostanie freelancerem. Albo będzie pracował na kasie w Tesco. Albo zostanie premierem! Tyle możliwości.

Różni się od swoich najlepszych przyjaciół bardzo.
Oni są bardziej wzdłuż, a on w czwartki.

Nie podejmuje ryzyka pochopnie. Woli wszystko zaplanować, przemyśleć. Jest 'mózgiem bezpieczeństwa' każdego zaplanowanego kawału.
Jego rodzice byli podstawieni; tak naprawdę Lupin powstał wskutek fuzji "mózgu operacji" i "wentylu bezpieczeństwa".

Przyjaźni się z Jamesem, Syriuszem, Peterem do czasu, Dorcas, Katheriną, Lily, Jane, Janet i Williamem.
Mam wrażenie, że powinnyśmy to sobie rozrysować w jakiejś tabelce.
Mnie najbardziej rozczula ten Peter Do Czasu. To brzmi trochę, jakby później zmienił płeć.

Katherina Parkes- ur. 28 października 1960r. Średniego wzrostu dziewczyna o brązowych oczach i jasnobrązowych (wpadających w blond) włosach, które na VII roku staną się kręcone.
Szlag by to, tyle szkół skończyłam, a moje włosy nadal nie chcą się ogarnąć!
Za to moje wyprzedziły mnie na ścieżce kariery i właśnie się habilitują.

Obecnie pracuje na rzecz grupy Fatalne Jędze. Uczennica Hogwartu od '71 roku. Córka Karoline i Roberta Parkes'ów zamieszkałych w Garbatym Wzgórzu (wieś niedaleko Manchesteru).
Wzgórze zgarbiło się pod ciężarem niepotrzebnych apostrofów.

Lubi Zielarstwo. W przyszłości będzie badała właściwości różnych roślin. Jej pasją jest również fotografia. Jedynaczka. Od kilku lat na trzecim miejscu osób ważnych w sercu jej matki- jak sama uważa.
Pogubiłam się. Może opracujcie jakiś graf?

Na pierwszym jest oczywiście mąż Karoline, a na drugim przygarnięta 'sierota', czyli przystojny William- rówieśnik Katy- który przewrócił jej relacje z rodzicami na boczek o 180 stopni. Od sierpnia 1977r buntuje się.
Ale równo od pierwszego? Dostała sygnał ze statku matki?

Zaczyna imprezować, pić, ćpać, palić etc.
Narratorze, rozwiń to etc., bo jestem ciekawa, co jeszcze robi Katherina, żeby zamanifestować swój bunt.

Przyjaźni się z Huncwotami, Jane, Dorcas i Lily, oraz z Samem.

Peter Do Czasu Pettegrew - ur. 11 sierpnia 1960r. Niższy od reszty Huncwotów o parę cm. Blondynek o kocich oczach. Obecnie w związku ze słodyczami i alkoholem.
O, to tak jak ja! Chociaż ja bardziej ze słodyczami i grami wideo.

Od 6 roku w Hogwarcie (uczeń od '71r.) z powodu odrzucenia ze strony Jane Elliot (nieświadomie), znajduje pocieszenie w słodyczach i Kremowym Piwie.
Nie mam pojęcia, co tu się odpierdziela i kto kogo nieświadomie w Hogwarcie, ale tylko wtrącę, że kremowe jest bezalkoholowe.

Syn nieznanych z imienia państwa Pettegrew'ów.
Są agentami tak zakonspirowanymi, że mówią do siebie "Eagle One" i "Eagle Two".
Razem z Lupinami założyli Tajne Stowarzyszenie Bezimiennych.

Mieszka w Liverpoolu. Nie lubi szkoły z wzajemnością.
A nie może się przenieść do jakiejś innej szkoły, takiej bez wzajemności?

Nie wiadomo kim będzie w przyszłości (oprócz tego, że będzie dawcą nasienia dla Ann Winsborn).
Nie mam pojęcia, jak to skomentować.
tumblr_npqx183rom1qj1tqqo2_400.gif

Przyjaźni się z Huncwotami (do czasu). Animag. Zamienia się w szczura.

William Kartney- ur. 15 września 1959. Wysoki blondyn z jasno-szarymi, wpadającymi w odcień błękitu lub zieleni oczu. Do września 1977 uczeń niemieckiej szkoły dla czarodzieji (czarodziejów, narratorze!) - Magicstadt. Wychowywany jedynie przez matkę do1974r.
Imię “do1974r” brzmi trochę jak nazwa robota.

Zmarła na skutek dziwnej choroby, która wdała się w płuca. Od1977 roku uczeń Hogwartu. Tiara przydzieliła go do Gryffindoru. Skrycie kocha się w Katherinie, ale ze względu na to, że nienawidzi go, ukrywa swe prawdziwe uczucia.
Albo William składa się z przynajmniej trzech różnych osobowości, albo ktoś tu spierdzielił sprawę z podmiotami.

Chłopak ma wiele pomysłów i ciekawe poczucie humoru. To sprawi, że Huncwoci (bez Petera) zaprzyjaźnią się z nim. Będzie pomagał Katherinie dojść do siebie. Dobry uczeń. Ma małe problemy z Eliksirami.
I niewielki problem z alkoholem.

Swoją przyszłość zwiąże z transmutacją z której jest rewelacyjny. Zaprzyjaźni się z Huncwotami (bez Petera), Dorcas, Jane, Lily, Katheriną, Jack'iem i Frankiem Longbottomem. Nie jest animagiem, ale na VII roku uczy się jak nim zostać.

Rozdział I

Lily Evans siedziała na parapecie okna z kubkiem kakao w ręku w pokoju swojej przyjaciółki- Dorcas. Promienie zachodzącego słońca wbijały się do pokoju.
Rykoszetowały od biurka i rozpryskiwały się na ścianie, masakrując nieostrożnych gości.

Mimo iż był to ostatni dzień wakacji, cieszyła się, bo jutro wraz z przyjaciółkami wróci do Hogwartu.

Ruda, tak jak jej przyjaciółki, była w Gryffindorze, a jutrzejszego dnia miały rozpocząć szósty rok nauki.
Ale przejdźmy do Lily.
To przy kim teraz jesteśmy?!

Młoda dziewczyna oparła głowę o szyję i wspominała miniony rok w Hogwarcie.
Eufemistyczne określenie na dekapitację.
NIOOOM.
Vlcsnap-2011-10-26-11h01m13s54 copy.jpg

Prawie wszystkie ważniejsze wydarzenia miały związek z Jamesem Potterem. Głupie kawały, którymi była świadkami, jak i ofiarami.
Imię jej brzmiało bowiem Legion.

Koniec przyjaźni z Severusem Snape’m głównie przez Jamesa. Jednak musiała przyznać w duchu, że jest wdzięczna temu Świrowi. Już dawno przyjaźń z chłopakiem ze Slytherinu była fikcyjna. W czerwcu był definitywny koniec ich relacji.
Wynika z tego, że fikcyjna przyjaźń Lily i Severusa przebiega głównie przez Jamesa i kończy się w czerwcu.

Uśmiechnęła się na wspomnienie zakładu z Potterem. Głównie przez nią Puchoni wygrali z Gryffindorem w jednym z ważniejszych meczy. W tymże meczu James nie zagrał i to szukający Hufflepuffu złapał złotego znicza.
Ale na szczęście w meczu finałowym Gryffindor wygrał z Ravenclaw’em.
Pokonał go, brutalnie wbijając apostrof między temat a końcówkę fleksyjną.

Usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi. Odwróciła głowę w stronę wejścia. Do pomieszczenia weszła jej przyjaciółka.
- Chodź na kolację… Wychodzimy potem pochodzić trochę po miasteczku. Raczej nie będzie czasu na jedzenie.- Dorcas Meadows wyciągnęła rękę w stronę rudowłosej. Ta szybko zeskoczyła z parapetu i chwyciła jej dłoń. Zeszły po schodach na parter domu.  Odhaczam “Zejście” na liście opkowych motywów.

Przy stole siedziała cała ich paczka oraz Julie Pronton- ciotka Dorcas.
Usiadły między Syriuszem a Katheriną na dwóch wolnych krzesłach i zaczęły jeść.
*******
Wyszli w ósemkę na dwór. Zachodzące słońce raziło ich w oczy. Do miasteczka Highley, od domu Dorcas, było około 1km drogi.
Dodatkowo wydłużały ją nadliczbowe przecinki.

Jedyna droga prowadząc do miasteczka była przez las.
9469_2dbd.gif
Nawet jeśli przyjmiemy, że zgubiła się literka i powinno być “prowadząca”, to i tak gramatyka tego zdania przyprawia mnie o drgawki.

Dom był doskonale zabezpieczony, przed mugolami. Nie rzucał się w oczy z miasteczka.
Nie był agresywny, więc oczy z miasteczka mogły spać spokojnie.
Z satelity też się nie rzucał.

Chociaż ludzie wiedzieli o nim, rzadko kiedy zdarzało się by ktoś nieproszony zapukał w drzwi.
- Dorcas… Ty często tak sama tym lasem spacerujesz?- Spytała Katherina. Oglądała się wokół siebie. Czuła się niepewnie.
Też czułabym się niepewnie, gdybym tak nagle wyszła z siebie.

- Tak… W wakacje prawie codziennie.-Uśmiechnęła się.- Chcecie zobaczyć coś naprawdę super?
- Zależy gdzie to jest.- Syriusz posłał jej uśmiech. Lekko zarumieniona uśmiechała się tajemniczo.
- Jakaś godzina piechotą.- Dostrzegła, że Katherina kiwa głową.- Na północ w głąb lasu.
- Rozum ci odjęło?- Krzyknęła od razu brązwłosą.
No co jak co, ale te włosy to pewnie naprawdę trudno ułożyć.
I głowa musi ciążyć jak diabli.

- Nie… Czego się boisz? Jesteśmy tu sami… Jeszcze jest zwierzyna, która się nas boi…- Nagle uśmiechnęła się szeroko.- Chyba, że… Nie. Musimy iść.
- Co miałaś na myśli?- James zmrużył oczy.
- Nieważne… Chcecie iść? Ja i tak pójdę.- Była zawzięta.- Zostańcie skoro chcecie, ale nie wiecie, co tracicie.
- To niebezpieczne.
Ale jak niby? Jest ich ośmioro i znają magię. Jakie straszne szujstwo może żyć w angielskim lesie, że takie wyrośnięte nastolatki drżą z obawy o swoje życia?
Obstawiam kleszcze.

- Remus jako jedyny był spokojny.- Nie idę. Mieliśmy iść z chłopakami do miasteczka to pójdziemy.
- Kat, Lil, Jane? A wy?- Spojrzała na przyjaciółki. Jako jedyne dostrzegły iskierki w jej oczach. Widać było, jaką sprawi jej radość wyprawa w las.
- Idę z chłopakami.- Odpowiedziała jej Elliotówna, a Parkes i Evans kiwnęły głowami na znak, że pójdą z chłopakami. Dorcas uśmiechnęła się na znak, że nie pójdzie z chłopakami?.
Wiedziały, jaką jej to sprawi radość, więc - jak na prawdziwe przyjaciółki przystało - postanowiły ją olać.

- Nie wiecie, co tracicie.- Powtórzyła i ruszyła w głąb lasu, powoli znikając w gąszczu drzew.
No właśnie NIE WIEDZĄ, bo im NIE POWIEDZIAŁAŚ, geniuszu.

- I poszła… Chodźmy do tego miasteczka.- Ruszyli powoli drogą przez las. Kiedy uszli kilkanaście metrów Syriusz nagle zatrzymał się.
- Idę za nią…- Zawrócił.- Pamiętajcie… Na północ w głąb lasu, godzina piechotą. Na razie.
- Uważaj na siebie!- Krzyknęła za nim Jane.- Ma chociaż lusterko?
- Ma.- Odpowiedział James.- W razie, czego będziemy się z nim kontaktować.
- Wiecie, co? Odechciało mi się wyprawy na miasto… Wróćmy i posiedźmy w ogrodzie.- Zaproponował Lupin. Nie tylko jemu odwidziała się wycieczka. Po chwili zawrócili i rozmawiając szli w stronę dużego domu Dorcas.
Ja pierdzielę, to jest najbardziej przymulająca banda nastków pod słońcem.

*******
Szedł ponad godzinę na północ. Kilka razy zdawało mu się, że widzi postać człowieka, ale po chwili znów widział sam gąszcz drzew.
Czujecie te emocje? Tę wszechogarniającą grozę? No właśnie, ja też nie.
Bo on idzie, kurde, przez las. No straaaaszne. Łuuuuuuuuu!

Usłyszał szum wody. Wyszedł z lasu na polanę.
Ten szum?

Mały wodospad o wysokości około 3 metrów w promieniach zachodzącego słońca wyglądał imponująco.
Wiele rzeczy już widziałam, ale wodospadu mierzonego promieniami słońca jeszcze nie.
Jak długo zachodzi to słońce? Zachodziło już gdy wychodzili z domu, koleś szedł ponad godzinę, a ono dalej zajść nie może?

Spadająca woda utworzyła małe jeziorko. Rzeczka odprowadzała wodę zapewnie do większej rzeki- Teme.
Rozejrzał się w poszukiwaniu Dorcas. Dostrzegł ją nieopodal, gdzie woda spadała z niecichym szumem.
Nie był to też szum niegłośny ani nieledwosłyszalny, ale taki średni.

Odwrócona plecami nie zauważyła jego osoby.
Tym bardziej - jego majestatu.

Delikatnie kontrolowała ruchy w wodzie. Zanurkowała i po chwili wynurzyła się odgarniając czarne, długie włosy z twarzy. Zauważył, że była w samej bieliźnie. Coś w nim się zagotowało.
Fasolka?
Mózg?

Powoli ściągnął z siebie T-shirt, spodnie i skarpetki.
Mam rozumieć, że buty zostawił, tak?
Nie no, tak zamaszyście skarpetki zrzucił, że same spadły!

W samych bokserkach wszedł do wody. O dziwo- była przyjemnie ciepła. Zatrzymał się, kiedy odległość między nimi mogła wynosić jakieś 5m.
- Nie dziwię się, że chciałaś nam to pokazać.
A ja się dziwię, że nie mogła im po prostu powiedzieć, że chodzi o fajny widok, a nie jakieś magiczne bydlę na łańcuchu albo wrota do dziewiątego kręgu piekieł.

- Powiedział głośno. Odwróciła szybko głowę. Nie ukrywała zaskoczenia. Po chwili zaczęła się denerwować.
Tak po 4 minutach i 37 sekundach.

Przecież była w samej bieliźnie!
- Chciałam już wcześniej, ale jakoś nie mogłam się zebrać.- Powoli cofała się. Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
- Nigdy nie myślałem, że w jednym miejscu spotkam najpiękniejsze cuda natury.- Podpłynął powoli do niej. W blasku zachodzącego słońca widział jak się rumieni.
A może to był po prostu blask zachodzącego słońca, Sherlocku?

Był blisko niej, a ona niby z zawstydzenia (a tak naprawdę z zażenowania tym oklepanym tekstem na podryw) odwróciła głowę. Kiedy zwróciła ją na Syriusza uśmiechnęła się jak dziecko, które ma zamiar zrobić coś złego.
Niczym Damien z “Omenu”:  
the omen 2.png

Jedną rękę położyła na tafli lekko falującej od ruchu ich ciał wody. Kilka razy przejechała po niej delikatnie.Nagle z całej siły uderzyła w wodę, która trafiła w Blacka. Zaczęła się śmiać.
Strasznie bawiło ją też uderzanie dłonią w cegły, beton i inne twarde powierzchnie.

Wykorzystał okazję jej nieuwagi i podpłynął ku niej chwytając ją za dłonie.
Ale ku okazji czy ku nieuwadze?

- Zapłacisz mi za to.- Pociągnął ją powoli za ręce do siebie. Uśmiech z twarzy dziewczyny nagle zniknął.
“Uśmiech z twarzy dziewczyny” to coś, co mógłby zrobić Buffalo Bill z “Milczenia owiec”.

Pojawiło się zmieszanie. Nigdy… Przenigdy nie była z chłopakiem tak blisko. Nie opierała się jednak. Ślepo zaufała Syriuszowi, kiedy ich usta zetknęły się w jej pierwszym pocałunku.
*******
Szli w milczeniu drogą przez las. Nie wiedziała, co o tym wszystkim ma myśleć.
Nie no, taki spacer przez zagajnik wymaga zapewne hermeneutycznych zabiegów na poziomie Gadamera.

- Zachowajmy to w tajemnicy.- Poprosiła prawie szeptem. Spojrzeli na siebie.
- Proszę…- Zaczął. Zauważył, że zbliżają się do domu.
Czyli ich pierwszy pocałunek skończył się tym, że szli przez godzinę w całkowitym milczeniu.
9ba188180f5d7ab44994a554698713e5.jpg

- …Muszę sobie to poukładać.- Zanim otworzyła furtkę obdarzyła chłopaka ciepłym uśmiechem. Usłyszeli śmiech przyjaciół dobiegający zza domu. Poszli do ogrodu.
*******
(...)

Lily Evans, Dorcas Meadows oraz Katherina Parkes weszły do pustego przedziału. Nie było z nimi panny Elliot, która teraz szła do przedziału prefektów, by wysłuchać nudnej przemowy Naczelnego Prefekta- Karola Hardaway’a.
Dobrze, że nie Seby Hardawaya.

Wprowadziły w zakłopotanie cztery ciężkie kufry i usiadły na siedzeniach.
Narratorze, jesteś pewien, że nie stanęły na stojakach ani nie położyły się na leżakach?

Nagle brunetka wstała i próbowała włożyć kufer na półkę.
Cóż za zwrot akcji!

- Eh…- mruknęła po kolejnej nieudanej próbie włożenia swojego kufra na półkę.
- Mówiłyśmy Ci, że możesz pozwolić nam pomóc włożyć kufer na półkę nam  dać trochę rzeczy. Chociaż nie. Nasze też są ciężkie.- Powiedziała Kat patrząc z rozbawieniem na czarnowłosą siedzącą na kufrze.
Eee… od czego macie magię, lebiegi?

W tym właśnie momencie weszli Huncwoci bez Remusa.
A nie bez Petera Do Czasu?

[Huncwoci używają magii, by umieścić kufry na półkach.]

- Czyli siedzimy- powiedział Black i już siedział koło Dor. James usiadł koło Lily, a Peter koło okna i Kat. Pociąg ruszył. Krajobraz za oknem zmieniał się w miarę upływu czasu. Każdy pochłonięty był czymś innym. Katherina z Dorcas przeglądały jakieś czasopismo, Lily czytała książkę, James i Syriusz dyskutowali o Quidditchu, a Peter patrzył, co dzieje się za oknem.
Drzwi do przedziału otworzyły się i weszli Remus i Jane.
- Co tak szybko?- Zapytał, Peter patrząc jak Elliot siada naprzeciwko niego.
Przedział zapytał?

- A ten nowy naczelny powiedział coś o zasadach, a potem kazał spadać, bo jego dziewczyna przyszła. Karol podobno zrezygnował.(...) - No, więc was szukaliśmy i was znaleźliśmy.- Powiedział Remus.
- Remus ty to mądry jesteś. Szukajcie, a znajdziecie- powiedziała Kat chichocząc coraz głośniej.
Na miejscu jej znajomych zaczęłabym usuwać z jej zasięgu zapałki i ostre przedmioty.

*******
Krajobraz za oknem stawał się niezauważalny.
A potem przeniósł się w sferę ogólnej potencjalności.

Zapadł zmrok i jedynie można było dostrzec drzewa.
Które, jak wiadomo, świecą w nocy.
Machają gałęziami na przechodniów, żeby zwrócić ich uwagę.

Jane i Remus poszli kontrolować sytuacje w pociągu. Peter przysnął z głową przyciśniętą do szyby. Katherina poszła do przedziału Fatalnych Jędz obgadać z Samem tekst ostatniej piosenki. Dorcas wyszła do łazienki, a zaraz po niej Syriusz…. Niewiadomo gdzie. Lily siedziała i udawała, że czyta. Udawała… Patrzyła w jedno słowo w książce. Została tak niby sam na sam z Jamesem Potterem.
Gasp! No jak to się mogło stać!

124 komentarze:

Kage pisze...

Pierwsza? Chyba tak.
Z góry przepraszam za wszystkie błędy, ale Kali głupie i nie umie pisać na telefon.
Czytam analizę, dochodzę do drugiej postaci i jakoś nie widzę pomarańczowego. Gdzie mój kochany Pigmej? :(
Niemniej- analiza piękna, opko chyba idealne- głupie, ale musk jest cały. Jeszcze.
Nie, nie wypiszę najlepszych tekstów, ale P. Do Czasu chyba zostanie ze mną na dłużej. Do czasu.
Życzę Wam czasu, bo chyba tego obecnie potrzebujecie. I taka mała sugestia- ja(i większość czytelników) rozumiem, że macie własne życie i nie popieram pisania analiz na siłę, ale odezwijcie się czasem na facebooku i napiszcie, że żyjecie. ;)

Anonimowy pisze...

Nowa analiza, rewelka! :D

Anonimowy pisze...

Gdzie Pigmejka ? :(

Kalevatar pisze...

Pigmejka wróci, jak tylko wygrzebie się spod stosu złych obowiązków outernetowych. :) Bez obaw, to tylko sytuacja przejściowa.

Anonimowy pisze...

Dziewczęta, jesteście cudowne i wogle, ale "w skutek"? W SKUTEK???

Kage pisze...

To znowu ja(nie mogę/nie umiem dodać odpowiedzi, kiedy używam komputera. Dlaczego?)
Autorka została już powiadomiona o analizie? Bo nie zobaczyłam informacji na jej blogu. Może zapomniałyście.
Co do tego "w skutek". Myślę, że to odpowiednia forma dla blogasków. One mogą powstać tylko 'w skutek'.
A tak na poważnie, to pewnie ktoś potem poprawi. Sama to przeoczyłam, ale może to kwestia tego, że czytałam analizę o piątej rano, bo kotlecik- Einstein chciał jeść. :I

Yorika pisze...

Nuda wiejącą z tego opka można by zabić. Czy w drugiej analizie zacznie się coś dziać?

Sławomira pisze...

Brak pomarańczowego.
Opko nabiera sensu dopiero z komentarzami analizatorek. Te apostrofy, ta tajemnica w lesie, ten oklepany tekst na podryw :D
Umiliłyście mi angielski.

Spalona Artystka pisze...

Postacie takie realistyczne, akcja taka wartka, nic tylko umierać z nudów. :V Ale sobie przynajmniej pokwikałam do waszych komentarzy. :'D Ogólnie to fajnie, że większość akcji autorka wyjawiła w opisie bohaterów. Nic tylko bić brawo. c:

Anonimowy pisze...

Hurra! Jednak jesteście i to z debilinym opkiem!

Feanaro

Ryszard Mikke pisze...

Ale co jest dziwnego we wprowadzaniu kufrów?

https://www.youtube.com/watch?v=_5aAYytKtNs&list=PLuSEdNX6wfwSwkvpd51x1tjf463sEaZTD

Degausser pisze...

Powiem jedno: przynajmniej nie wstawiła foci w zakładce z Bohaterami, o.

I oesu, to aktualne, nieumarte opko! Zawsze fajnie wiedzieć, że takie perły jeszcze są tworzone <3.

Miss Derisive pisze...

Przy kobiecie w trybie niedokonanym Ómarłam po raz pierwszy.
Lupin w trójkącie ze szkołą i makaronem mnie dobił.
Habilitujące się włosy zastały już tylko Miss Derisive skręcającą się ze śmiechu.

Nie ma to jak klasyczne Potter-opko na zimny, pochmurny dzień! Dzięki!

Canneis Rev pisze...

Tak tragicznie nudnego blogaska to ja dawno nie czytałam. Żadnych zwrotów akcji, żadnych głębszych przemyśleń, połowa notki to marny opis postaci zdradzający całą fabułę. Przynajmniej analiza jak zawsze udana, pokrzepiająca serce. :D

Anonimowy pisze...

Miód na moje oczy - nowa analiza. Nawet ucieszyłam się z tematyki potterowej, za którą się stęskniłam bardzo. Fanfikowa postać Dorcas - przyjaciółki Lily, natychmiastowe parowanie bohaterów: przypomina mi się jedno z moich starych opowiadań, które pisałam bez głównego pomysłu na ciekawy rozwój fabuły, wiodącego wątku, a notki były monotonnym opisem kolejnych dni w Hogwarcie. Jednak taki schemat, w który się złapałam, wciąż gdzieś trwa.

Dziękuję za uroczą analizę <3

Mae

Anonimowy pisze...

O,opko potterowe! Super!! Fajna analiza,dobrze,że się pojawiacie!


Chomik

Anonimowy pisze...

Jak się zostaje "tak niby sam na sam" z kimś? xD

Anonimowy pisze...

"(...)Młoda dziewczyna oparła głowę o szyję i wspominała miniony rok w Hogwarcie.
Eufemistyczne określenie na dekapitację(...)"

Można by to jeszcze połączyć z defenestracją, mogło by być wówczas dosyć widowiskowo.


Pozdrawiam,

Osa

P.S
Wracam do czytania, bo robi się ciekawiej.





Anonimowy pisze...

Ja rozumiem: opko, aŁtoreczka, rzeź kanonu, ale jako maniaczka serii przyczepię się do jeszcze jednej kwestii: uczniowie po raz pierwszy idący do Hogwartu musieli NAJPÓŹNIEJ w dniu wyjazdu kończyć 11 lat. W związku z tym, całe opkowe towarzystwo urodzone po pierwszym września powinno być z rocznika '59. O tym, że Syriusz uciekł z domu w wieku lat 16 trzeba zapomnieć, podobnie jak o takim drobiazgu, jak lykantropia Lupina (został zarażony jako dziecko), fakty niewygodne uznać za nieistniejące, a fannon i kanon uznać za jedność. Co jest trochę smutne, bo raz czy dwa aŁtorka sprawiła wrażenie, że w kanonie książkowym się orientuje.

Chwila, czy ja właśnie próbowałam doszukać się w opku zgodności z kanonem?!

Ejżja

Anonimowy pisze...

http://life-with-vampire.blog.onet.pl
Coś pięknego po prostu. Nic, tylko siąść i się śmiać.

Anonimowy pisze...

A ja to tu tylko zostawię, bo mi się rzuciło w oczy:
https://m.fanfiction.net/s/6641106/1/Mary-Sue-W%C5%9Br%C3%B3d-Dzikich-Plemion

Anonimowy pisze...

WEsołych świąt,odpoczynku i przysmaków!


chomik

SBlackLady pisze...

Hej :)
Chciałam poczekać z komentarzem na kolejną część, ale nie mogę się powstrzymać.
Nie wiedziałam, że jest aż tak źle :) Głównie chodzi mi o stylistykę i błędy. Przez kilka pierwszych lat miałam "Betę", no ale właśnie widzę, że w sumie nie była potrzebna bo bez niej, czy z nią i tak do dupy :P
Wiem jaka jest jakość tego opowiadania pod względem fabuły, akcji, bohaterów i jak to czytam, to mam ochotę cofnąć się w czasie i przeciąć mi kabel od internetu.
Jeśli chodzi o zgodność z kanonem, to jakoś chciałam to trzymać kupy, ale jak zaczęłam już wymyślać to na całego :P
Może słaba obrona, ale co do dat urodzin to dopiero jakiś czas temu wgłębiłam się w temat edukacji w Anglii i wtedy dowiedziałam się, że u nich do szkoły chodzi się inaczej niż u nas, stąd ten błąd przy tym.
Czekam na kolejną porcję i chciałabym, żebyście były bardziej zgryźliwe i ironiczne. Miły byłby też komentarz typu: co to do chu** ma być.
Wątpię żebym to poprawiła, bo szczerze mi się nie chce, ale cieszę się, że wreszcie ktoś mi wytknął błędy- mimo, że nie poinformowałyście mnie, że moje słit opko przeszło przez taką analizę.
Miałyście mnie poinformować? :P
Wracając do tematu, dzięki za wytknięcie błędów, czekam na kolejną porcję i poinformujcie mnie jak coś :)
No i Wesołych Świąt!
Pozdrawiam!
SBlackLady- aŁtorka kotła :D

Kage pisze...

Droga AŁtorko, dostajesz ode mnie Order Ziemniaczka Dla Normalnych Ludzi. Kiedyś będzie to ważne internetowe odznaczenie dla osób, które przyznają się do swoich błędów, są kulturalne tudzież proszą o szczerą krytykę i nie plują jadem.:D
Jeżeli chodzi o 'bety' to często są to osoby, które 'znają się' na temacie w podobnym stopniu co ty lub nawet mniejszym.
Analizatorkom rzadko zdarza się nie powiadomić aŁtorki o analizie. Podobno ostatnio mają sporo na głowach, więc obstawiam, że to przez to. :)
Swego czasu też tffożyłam takie dzieŁa, ale z Naruto. Na moje szczęście zostałam przy jednym blogu, zakończyłam go, a jakiś czas później usunęła. Nikt tego nie analizował. Więcej nic nie opublikowałam w Internecie.
Pozdrawiam
K.

PS
Order trzeba wykonać samodzielnie, wedle własnego uznania. Potem można go zjeść.

SBlackLady pisze...

Droga Kage,
to już ten wiek, że doceniam ludzi mądrzejszych od siebie, tym bardziej jeżeli jest to z dziedziny na której się nie znam (do humanisty mi daleko, chyba że miłość do książek się pod to podczepia).
Czy order musi być z ziemniaka? :)
Właśnie u mnie polega problem na tym, że dawno rzuciłabym opko w cholerę, ale żal mi nie dokończyć, bo mimo iż nie widać, to włożyłam w niego dużo i czasu i ciut mniej serca.
Również pozdrawiam :)
SBlackLady

Anonimowy pisze...

Świetna analiza, choć tęsknię za pomarańczowym kolorem :D

A myślałyście może nad crossoverem Pottera z Naruto? Właśnie takie cudo znalazłam i zaraz zabieram się za lekturę :P

Artistic Girl pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Artistic Girl pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Artistic Girl pisze...

Zajrzyjcie na Wattpada na opko "Kiss of Death".

Andatejka pisze...

Czy można do was zgłosić swojego własnego bloga do przejrzenia?

Bella Black pisze...

Nie żeby coś, ale imiona rodziców Remusa są znane. Matka to Hope, a ojciec - Lyall. Tak mnie coś zakuło w oczy. A analiza, jak zwykle z resztą, to istny majstersztyk :D

sowa101 pisze...

Dawno nie było tu tak śmiesznej recenzji. Zabiły mnie te opisy bohaterów, zwłaszcza rodziców Remusa i Petera (tajni aurorzy czy jak?). W każdym razie opko jest przekomiczne i mam nadzieję, że jeszcze do niego wrócicie

Ela TBG pisze...

Analiza super, ale... Naprawdę nie trzeba zakuwać po nocach, żeby się czegoś nauczyć. Wydaje mi się, że szybkie opanowywanie wiadomości (abstrahując od charakteru opkowej Lily) świadczy o inteligencji. Oczywiście szanuję osoby, które do wiedzy dochodzą ciężką pracą, ale szybkie przyswajanie wiadomości nie nosi jeszcze znamion marysuizmu. Choć główna boCHaterka ucząca się wytrwale rzeczywiście byłaby miłą odmianą:)

Anonimowy pisze...

I znowu ómarłyście :*( Dałybyście przynajmniej znać na fejsie, że wszystko ok...

Anonimowy pisze...

Musicie to ogarnąć. Opko jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.
http://uciekinier-smierci.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Gdzie się podziałyscie dziewczyny :C

Akida Loo pisze...

Kurcze, tyle już czasu a tu dalej nic Q___Q Liczę mimo wszystko, że wrócicie...

Anonimowy pisze...

Ogarnijcie coś stąd
kono-ai-kono-nikushimi.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Dlaczego wszystkie dobre analizatornie, jakie śledzę, muszą znikać bez słowa na kilka miesięcy i nie dawać znaku życia??? Choćby informacja co z Wami się dzieje by wystarczyła. Czy nadal mieć nadzieję i wchodzić na stronę, czy po prostu odpuścić?

Anonimowy pisze...

Wracajcie!!

Czytelniczka DP pisze...

W maju ogarnąć, że jest nowy post od marca. Brawo ja. To wszystko przez szkołę i brak czasu,tylko nauka i nauka.
Kocham, gdy autor przedstawia tak szczegółowo bohaterów, bo przecież ich wcaaaale nie znamy i koniecznie trzeba wypisać kto co lubi, zamiast inteligentnie przekazać to opowiadaniem. No oczywiście, klasyk. Brakuje mi pomarańczowego! :/
ANALIZA CUDOWNA.
Wiecie co? Ten świat jest NAPRAWDĘ bardzo MAGICZNY. Zachód słońca trwa dwie godziny, krajobraz znika za oknem,a w ciemności widać tylko drzewa...
Peter Do Czasu



Eee... to znaczy Czytelniczka DP :*

Czytelniczka DP pisze...

W maju ogarnąć, że jest nowy post od marca. Brawo ja. To wszystko przez szkołę i brak czasu,tylko nauka i nauka.
Kocham, gdy autor przedstawia tak szczegółowo bohaterów, bo przecież ich wcaaaale nie znamy i koniecznie trzeba wypisać kto co lubi, zamiast inteligentnie przekazać to opowiadaniem. No oczywiście, klasyk. Brakuje mi pomarańczowego! :/
ANALIZA CUDOWNA.
Wiecie co? Ten świat jest NAPRAWDĘ bardzo MAGICZNY. Zachód słońca trwa dwie godziny, krajobraz znika za oknem,a w ciemności widać tylko drzewa...
Peter Do Czasu



Eee... to znaczy Czytelniczka DP :*

Moone pisze...

Hej, kiedy następne analizy?
~Moone

Anonimowy pisze...

http://hogwart-nieodkryte-historie.blog.onet.pl/ Zmierzcie się z tym, ja osobiście poległam.

Kuba Grom pisze...

Proponuje przeanalizować okropnie niedobre opko historyczne:
http://www.opowi.pl/moje-no-tak-powiem-opowiadanko-a2200/

Julia K. pisze...

Jako że PLUS chyba zaczyna zamierać, pokonany po części brakiem wolnego czasu, a po części niekończącą się lawiną blogasków, wypromuję się ze świeżutką analizatornią, która ma nadzieję się nieco rozwinąć i poszukuje osób chętnych do gnębienia kiepskich opowiadań: http://konajacy-w-zbozu.blogspot.com/

Kuba Grom pisze...

Horror na krawędzi parodii (niezamierzonej):
http://www.opowi.pl/caroline-1-na-tropie-a10982/

Helson pisze...

Hej, dziewczyny, wracajcie!
Ostatnie kilka miesięcy poświęciłam na przeczytanie wszystkich analiz. Niektóre były wspaniałe, przez nieliczne przebrnęłam tylko z poczucia obowiązku, ale zapoznałam się z wszystkimi. I dalej mi mało!

tino pisze...

Tęsknimy i czekamy za nową notką ^^

Płotka pisze...

Już się chyba nie doczekamy. Nic to, mam tylko nadzieję, że Wam się w życiu układa, dziewczyny.

Anonimowy pisze...

Wincyj! Co się z wami dzieje dziewczyny? Wyszłyście z piwnicy? :o

Angelika Endżi Herondale pisze...

Przegenialne. Jak zwykle.
Teraz czekam na więcej Pottera :D

Nexusy Kasai pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Nexusy Kasai pisze...

Dobra, nareszcie mogę skomentować, po tym jak przeczytałam WSZYSTKIE analizy i aż dziw bierze, że nie oszalałam przez ten czas. Trochę mi smutno było, że nie natrafiłam tu na analizę jakiegoś swojego starego opowiadania, ale co się dziwić - szybko je usuwałam, bo traciłam wenę xD
Kalevatar, Pigmejko, wszyscy, którzy pomagaliście dziewczynom (szczególnie Vivaldi - uwielbiam gościa) - dziękuję za to, że mogłam się pośmiać, nauczyłam się dużo rzeczy (po jakich słowach stawiać przecinki czy jak nie stworzyć opka) i czytając książki lub blogi, albo pisząc coś własnego, zaczęłam się zastanawiać, czy to aby nie jest opko. Wszystko to dzięki wam!
Nie m

Nexusy Kasai pisze...

*Brawo mi, piszę na telefonie i ten ma czasami takie odchyły, że wyłącza klawiaturę i wcisnęłam "opublikuj"...*
Nie mogę się doczekać kolejnej analizy i mam nadzieję, że będę mogła czytać tu nowe analizy do końca swego życia, bo żadna tak mi nie przypadła do gustu, jak wasza, a odwiedziłam sporo i czytam tylko waszą.
Pozdrawiam!

Moone pisze...

Gdzie jesteście? Wciąż czekam na analizę z mojej ulubionej analizatorni, codziennie wchodzę żeby sprawdzić czy nic nir dodałyście. Tęsknimy!
~Moone

Moone pisze...

Gdzie jesteście? Wciąż czekam na analizę z mojej ulubionej analizatorni, codziennie wchodzę żeby sprawdzić czy nic nir dodałyście. Tęsknimy!
~Moone

Anonimowy pisze...

Właśnie!

Chomik

Unknown pisze...

Oh god, mój komentarz może być dziwny, ALE coś mnie tknęło i spojrzłam na twój profil na bloggerze i...
Czy nie jesteś przypadkiem naturalnie ruda i nie miałaś kieeedyś (2010, 2011?) chłopaka, na którego mówiłaś Szatan? I kochałaś Mansona z tego co pamiętam. I pisałaś opowiadania o Kuroshotsuji(?)
To brzmi stalkersko ale mam pamięć do ludzi i jeśli jesteś tą osobą- sporo razem pisałyśmy na gg!

Ela TBG pisze...

Proszę, dajcie chociaż jakiś znak życia...

Anonimowy pisze...

Pierwszy raz (chyba) zdarzyła się wam trak długa nie obecność, brakuje mi nowych wpisów :c

Kalandfina pisze...

Szkoda tylko, że dziewczyny nic nie napisały... Rozumiem, że mogą już być tymi wszystkimi opkami zmęczone, mają swoje życie, ale wystarczyło napisać, że nie będą już publikować analiz, albo że potrzebują przerwy. Wtedy wszyscy byśmy zrozumieli. Jednak dziewczyny zostawiły to wszystko bez słowa, co jest dla mnie trochę niezrozumiałe, bo zawsze miały tutaj wiernych czytelników. Możemy mieć tylko nadzieję, że im się w życiu powodzi i że może kiedyś tu zajrzą i napiszą jakieś pożegnanie, czy cokolwiek.

Chiro pisze...

#savePrzyczajonaLogika

Emi pisze...

Bardzo niemiłe zachowanie.

Anonimowy pisze...

Tej analizatorni już nie ma! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! Opuściło ją życie, spoczywa w spokoju! Odwaliła kitę, strzeliła w kalendarz i śpiewa w anielskim chórze! To jest eks-analizatornia!
;(((((

Mroczny Jawa pisze...

Niedługo minie siedem miesięcy :(

Anonimowy pisze...

Czekamy, dziewczyny.
Błagamy, dajcie znać.

Anonimowy pisze...

Wybaczymy Wam to milczenie, jeśli tylko napiszecie, że wszystko jest u Was w porządku!

Ela TBG pisze...

Dajcie chociaż jakiś znak...

Anonimowy pisze...

[*]

Anonimowy pisze...

Gdzie wy jesteście?
Dlaczego was nie ma?
Kto teraz zapełni pustkę w życiu smutnego biol-chema?

Darth Virax pisze...

Cóż... Still better fanfiction than "My Immortal".

Cappap pisze...

Ktoś wspomniał My Immortal? ;)
https://soundcloud.com/colossal-is-crazy/immortal1

Anonimowy pisze...

ide se dziś do kiosku po męskie i zapalare a tu patrze peja przede mną w kolejce no to ja go pytam 'peja kurwo czemu kupujesz żółte jelenie w kiosku' on na mnie patrzy takim przestraszonym wzrokiem 'spoko ziomeczku tylko rogacza kupowałem mature mam' no to ja go z kopa w dupe na szczęście jak przyjebał w krate kiosku cały garnitur zakrwawiony ja mu mówie żeby poczekał to przynajmniej na karetke zadzwonie on 'nie nie nic sie nie stało ziomeczku ja sie zawijam' na to kioskarka drze morde że reszty nie wzioł ale peja jak puścił w długą to tyle go widzieli. teraz mam wezwanie do sądu jako świadek w sprawie nieodebrania reszty przez słynnego rapera Ryszarda 'Peja' Rynkowskiego, tyle przegrać

Anonimowy pisze...

Naprzeciwko mnie mieszka upośledzony ojciec, z synem Szymonem, tez upośledzony. Ich matka przestała jeździć na rowerze na stwardnienie rozsiane. Na pozór są grzeczni, ale czasami jak stary popije robio we dwóch inbe w domu. Ojciec sie drze 'Żymooon dawaj lokomołszyn' i puszczają loco-motion czesława niemena, odpierdalając jakieś dzikie tańce przy tym w pokoju. Zawsze mam beke bo wszystko widac przez ich okno, a drą się przy tym jak pokurwieni. Kiedyś nawet żółte jelenie z knieji wyłączyły prąd w całym pionie bo nie mogły ich już słuchać

Anonimowy pisze...

Święta idą, a tu nic... Hop hop!

Darth Virax pisze...

Cisza... Odwieczna cisza...

Mikka pisze...

Wesołych Świąt wszystkim którzy wciąż zaglądają...

Darth Virax pisze...

Wesołych Świąt!

Mila pisze...

Wesołych świąt!

Darth Judy Hopps pisze...

Szczęśliwego Nowego Roku tym, co czekają!

Anonimowy pisze...

Still waiting
Wracajcie, moje życie bez analiz jest niesamowicie nudne :(

Anonimowy pisze...

Hm, w sumie teraz to trochę niemiłe. :( Mogłybyście dać chociaż jakąś informację, za miesiąc już rok bez analiz stuknie, a ja - jak inni - nadal czekam

Anonimowy pisze...

Se prędzej sami chyba coś zanalizujemy w komentarzach.

Ela TBG pisze...

*nuci marsz żałobny Chopina* Przyczajona Logika umaaarła...

Anonimowy pisze...

Hah, już prawie rok... Ta analizatornia chyba już oficjalnie kopnęła w kalendarz... [*]

Kociara

Anonimowy pisze...

Wielkies mi pustki uczynila w domu moim, Przyczajona Logiko...

Anonimowy pisze...

Dajcie znać, proszę. Już jutro rok. Dajcie znać.

Anonimowy pisze...

STOOOO LAAAT STOOO LAAAT (wiem że spóźnione ale rocznicę uczcić trzeba)

Anonimowy pisze...

Minął rok. Zdecydowanie szkoda, ale zrozumiałe jest, że nie da się tak ciągnąć bloga w nieskończoność. Mam tylko nadzieję, że wszystko u Was w porządku. Dzięki za tych kilka lat - chyba nigdy nie pisałam konkretnych komentarzy, ale nieraz poprawiałyście mi humor swoimi analizami; mało tego, wiele się od Was nauczyłam. Jeżeli kiedyś wrócicie, chętnie jeszcze poczytam Wasze analizy; jeśli nie, to życzę całej Waszej ekipie, analizatorom stałym i gościnnym, wszystkiego dobrego.

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam wszystkich którzy jeszcze czekają. Oby wam się w życiu powodziło i oby iskierka nadziei nigdy w was nie zgasła.

Moone pisze...

To była świetna analizatornia. Tęsknimy za wami!

Anonimowy pisze...

ide se dziś do kiosku po męskie i zapalare a tu patrze peja przede mną w kolejce
no to ja go pytam 'peja kurwo czemu kupujesz żółte jelenie w kiosku' on na mnie
patrzy takim przestraszonym wzrokiem 'spoko ziomeczku tylko rogacza
kupowałem mature mam' no to ja go z kopa w dupe na szczęście jak przyjebał w
krate kiosku cały garnitur zakrwawiony ja mu mówie żeby poczekał to
przynajmniej na karetke zadzwonie on 'nie nie nic sie nie stało ziomeczku ja sie
zawijam' na to kioskarka drze morde że reszty nie wzioł ale peja jak puścił w
długą to tyle go widzieli.
teraz mam wezwanie do sądu jako świadek w sprawie nieodebrania reszty przez
słynnego rapera Ryszarda 'Peja' Rynkowskiego, tyle przegrać

Anonimowy pisze...

Nadal tęsknimy :C Mamy nadzieję, że wszystko w porządku! RIP [*] Przyczajona Logika

Anonimowy pisze...

Mi też bardzo, bardzo brakuje Waszych analiz... Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku. Wszyscy się martwimy :(

Lynx

Anonimowy pisze...

Przyczajona logiko, gdzie jesteś? [*]

Anonimowy pisze...

Gdzie można składać krwawe ofiary na rzecz powrotu analiz?

Anonimowy pisze...

Tutaj już ofiary nie pomogą. Ja próbowałem. Dwa tury nie wystarczyły. Cztery rosjanki też nie poskutkowały. :(

Blubek

Wika :* pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

[*]

Fadziulka pisze...

Kurde szkoda, że te analizy umarły... uwielbiałam je. Wciąż będę tu zaglądać mając nikłą nadzieje na wasz powrót

Chiro pisze...

Ja sobie nadal tu wchodzę od czasu do czasu i czytam najlepsze smaczki, jak chociażby biszkopciki Snape'a i Sakurę w Akatsuki

roselliex pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Uczcijmy pamięć PLUSa [*]

Angelika Anderson pisze...

Nadal czekam na cud, ale to co powstało do tej pory to I tak prawdziwa kopalnia wspaniałości ❤

Anonimowy pisze...

[*] wraacać :C

QWERTA pisze...

Nadal czekam...

Anonimowy pisze...

Halo? Jest tu kto? A co z drugą cześcią? :C

Anonimowy pisze...

Anonimowy pisze...

Ja tu tylko daję znak, że gdybyście chciały wracać, to jest do kogo. Tęsknię za Waszymi analizami i myślę, że nie tylko ja. Będę tutaj wchodzić póki się znowu nie odezwiecie - nawet jeśli tylko po to by oficjalnie przekazać, że blog jest zamknięty. A tak to zawsze mogę mieć nikłą nadzieję.
Czekamy na Was <3

Moone pisze...

Nadzieja umiera ostatnia. Wciąż czekam, chociażby żeby dowiedzieć się, co się z wami dzieje. Oby wszystko było w porządku. Co do ekipy która czeka tu aż od opublikowania ostatniego posta - może rozpalimy sobie ognisko i poczekamy wspólnie? :p
~Moone

Anonimowy pisze...

Jasne Moone, lecę po pianki i kiełbę!
~małomówny ale wierny Dinozaur

Moone pisze...

To dobrze, już się zaczynało pusto robić :p *siedzi chwilę cicho po czym nieśmiało zerka na łapki Dinozaura* A tych pianek to ile masz...?

~Moone

Anonimowy pisze...

*wyciąga wór dość spory* Coś czuję, że zapasik nam się przyda...
~Nieco bardziej gadatliwy Dinozaur

Moone pisze...

Ostrzegam, jak zacznę je jeść to już nikt mnie nie powstrzyma! :p Przyczajona Logiko, pojawcie się zanim zjem wszystkie ;(

~Moone. Jak zawsze

Anonimowy pisze...

Nadal tęsknię :C Ale będę czekać do skutku :>
Ma ktoś jakieś opka do pośmiania się?
Dziewczyn to nie zastąpi ale może chociaż trochę rozweseli :C

Moone pisze...

Anonimowy, możesz zawsze wejść na Niezatapiaolną Armadę. Jeżeli dobrze się orientuję w sytuacji, to wciąż działa
~Moone

Moone pisze...

Spokojnego roku szkolnego :p

~Moone

Sora 00 pisze...

"a ja leżę i leżę i leżę
i nikomu nie ufam 
i nikomu nie wierzę
a ja czekam i czekam i czekam"

Nexusy Kasai pisze...

Czekamy. :')

Moone pisze...

Ile to już minęło?

~Moone

Naevari pisze...

To ja chciałabym się przyłączyć do czekania i jednocześnie podziękować za wszystkie chwile nieskrępowanej radości jakie zapewniliście nam dotychczas! :D

Anonimowy pisze...

Może trzeba zamawiać pianki hurtowo...
~wiadomy dinozaur

Moone pisze...

No cóż, pianek nigdy zbyt wiele c:
~Moone (hmm, po co ja się podpisuję, skoro na górze jest mój nick?)