wtorek, 17 listopada 2015

Dojdź w środku, jest bezpiecznie, czyli Naruto uczy się gotować

Witajcie!

No więc jest tak: jest sobie opko z Naruto. Pornoopko, żeby nie było żadnych wątpliwości. I zamysł jest taki, że gdy po przegranej walce z Naruto Nagato (główny zły jednego z wątków) postanawia wskrzesić wszystkich, których zabił, udaje mu się w magiczny sposób wskrzesić również Kushinę, matkę Naruto, która zmarła tuż po porodzie. Ach, i jeszcze Konan (partnerka Nagato) sprzymierza się z Konohą. Dalej dzieją się rzeczy, które nas nie interesują, albowiem wybrałyśmy w tym tygodniu samo gęste… a jest to gęstość tak toksyczna, że serio, bójcie się. I indżojcie!

Adres: https://www.fanfiction.net/s/9686367/26/Czerwie%C5%84-i-B%C5%82%C4%99kit
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka

Rozdział 13
-AAA!
I znów nic. Kushina podniosła się z ziemi i spojrzała na swoją prawą dłoń, pociętą i poharataną od wciąż nie udanych prób. Przecież robię wszystko tak jak trzeba, skupić chakrę, nadać jej kształt i wprowadzić rotację, więc czemu mi do jasnej cholery nie wychodzi! (...) Kushina wyprostowała rękę i zaczęła w otwartej dłoni kumulować chakrę, drugą dłonią zaczęła wprowadzać rotację i nadawać kształt. (...) Już prawie, no dalej!
BUM
Kula eksplodowała jej w dłoni i wyrzuciła ją w powietrze.
-KUSO!
Tym sposobem bohaterka zasygnalizowała, że ma za krótkie spodenki.
Albo chciała powiedzieć, że jej łyso, tylko ze zdenerwowania się przejęzyczyła.

Kushina wylądowała na jednej z gałęzi drzewa i leniwie się na niej obracając upadła na ziemię.
Po drodze jeszcze nonszalancko zarzuciła nogę na nogę.
Mam wizję takiego obracającego się nieporadnie leniwca.

Była wykończona, nie miała siły, nie mogła wstać, była zbyt zmęczona a jej prawa dłoń drżała i zaczynała puchnąć. Kuso. Kuso! KUSO!
A może to jednak majtki się wżynają?

Dlaczego nie mogę opanować Rasengana, dattebane! Jak mam chronić Sochiego jeśli nie będę potrafiła opanować tych jutsu!
W sensie że temu kurortowi w Rosji coś grozi?
Nie jestem tym zdziwiona, to w końcu Rosja.

Nic mi nie wychodzi! Dlaczego, do jasnej cholery, DLACZEGO!
-KUSOOOO!
-Patrzcie państwo, kogo my tutaj mamy.
Kushina natychmiast usiadła i spojrzała w kierunku z którego dobiegał głos. Zobaczyła kobietę o czarnych włosach i czerwonych włosach w czerwonej sukni.
Kobiecie towarzyszyła marksizująca siostra Kuzyna Cosia.
Zależy. Jeśli włosy były czarno-czerwone, to raczej anarchizująca.

-Ile to już lat, Kushina-sempai. – spytała kobieta uśmiechając się lekko. Kushina wpatrując się w nią próbowała sobie przypomnieć kim jest.
Towarzyszące jej włosy w sukience najwyraźniej nie były aż tak charakterystyczne.
To brzmi raczej tak, jakby na widok kobiety dostała amnezji i zapomniała, jak się sama nazywa.

-Moment…ja cię znam…ty jesteś Kureni Yuuhi, zgadłam? – dodaje, zgrabnie przekręcając imię i od razu wskakując w czas teraźniejszy, wskazując na nią palcem. - Jesteś z rocznika Kakashiego, tak?
-Pamięć cię nie myli. – odpowiada uśmiechając się. – Dobrze że cię widzę, wiesz? Mam do ciebie kilka pytań?
- Nie wiem, a masz?
Z tego co mi opowiadał Sochi to nie łączy go z nią nic szczególnego, rzadko się widują i w ogóle, więc czego ona może chcieć?
Od ciebie jako autonomicznej osoby, nieprzyspawanej do jakiegoś mężczyzny? Z pewnością niczego.

-O co chodzi? – pyta Kushina spoglądając na nią podejrzliwie.
-Jak sobie poradziłaś z ostatnimi miesiącami ciąży?
Co?
Kushina zdezorientowana pytaniem spojrzała na nią a Kurenia (Czemu od razu nie Kurlandia? Nie krępujmy się!) skierowała swój wzrok na swój brzuch.
Dopiero by było, jakby skierowała wzrok swojego wujka na brzuch stryjenki.

Dopiero po chwili Kushina zrozumiała o co chodziło i momentalnie podskoczyła do góry cała podekscytowana.
-JESTEŚ W CIĄŻY?!
-Tak, to już prawie koniec. – odpowiada spokojnie czarnowłosa.
Była to ciąża partyzancka, więc niczego nie było widać.
Ciąża-ninja. (W końcu jesteśmy w mandze, to zobowiązuje.)

-KYAAA! Musisz mi wszystko opowiedzieć!
- Zaczęło się od tego, że on zdjął spodnie, a ja majtki...

***Podziemia Konohy, Baza Korzenia***
-Danzo-sama.
Starzec w biało-szarej szacie odwrócił się. Jak zawsze, stał pośrodku mostu nad przepaścią, pośrodku swojej bazy.
Był przyspawany do tego miejsca, jadł tam, spał i… może nie wdawajmy się w szczegóły.
Wystarczy wam wiedzieć, że w upalne dni z przepaści trochę śmierdziało.

Uwielbiał to miejsce, było to jedyne miejsce w którym widniało światło słońca.
Biorąc pod uwagę, że znajdowało się głęboko pod ziemią, było to miejsce zaiste magiczne.
W sensie - nigdzie indziej na ziemi słońca nie było? Mają tam noc polarną, czy co?

-O co chodzi? – spytał odwracając się.
-Rada Starszych zaprasza na zebranie w sprawie Szczytu Pięciu Kage. – odpowiada członek Anbu w masce Psa.
-Szczyt Pięciu Kage? – powtórzył starzec.
-Hai, okazuje się że krótko przed tym jak Pain zaatakował wioskę, porwano brata Raikage, Bee, który także jest Jinchurikim. – odpowiada pies, który przyszedł właśnie zabrać swoją maskę. – Widać to co zrobiło teraz Akatsuki sprawiło że Raikage się wkurzył i zwołał szczyt.
-Rozumiem. Brakuje nam tylko Hokage…
Chyba czas by wprowadzić plan w życie.
***Piętnaście minut później***
-Zwołano dzisiaj nadzwyczajne zebranie dotyczące sprawy nagłej. – zaczęła Koharu swoim wątłym głosikiem. Na Sali znajdowały się wszystkie osoby z rangą Jonina, Starszyzna wioski i Daimyo ( jak zwykle, patrzył przez TV ).
Oddzieliwszy się spacjami od pospólstwa i nawiasów, patrzył się przez telewizor na wskroś, kontemplując ukryte w nim bebechy.

– Za tydzień odbędzie się Szczyt Pięciu Kage, dotyczący Atasuki. Jednak, z powodu niepewnego stanu obecnej Hokage, jesteśmy bez godnego reprezentanta. Nie wiadomo kiedy Tsunade-sama się wybudzi, dlatego chcę ogłosić wam listę kandydatów na Rokudaime Hokage.
Wsród wszystkich podniosła się lekka wrzawa "Rokudaime Hogake, tak szybko?"
Protip: obcojęzyczne zwroty dodają tekstowi zajebistości tylko wtedy, gdy nie przekręca się ich radośnie na każdym kroku. Inaczej trochę widać, że ich stosowanie nie wynika z erudycji i budowania klimatu, lecz z chęci szpanu.

„Kto będzie kolejnym Hokage?". Koharu wyjęła z rękawa kartkę i skupiając na niej wzrok zaczęła czytać.
-Wśród Kandydatów na stanowisko Rokudaime Hokage znajdują się : Danzo Shimura…
Wszyscy spojrzeli na starca pokrytego bandażami. Danzo, jako głowa Korzenia, nieoficjalnej jednostki specjalnej składającej się z wyselekcjonowanych ANBU, człowiek który ma krew wielu na rękach, o bezwzględnych metodach i zasadach, miałby zostać Hokage?
Ja tam nie wiem, ja się zgubiłam w tym zdaniu.
No cóż, ja przeczytałam “ma krew na wielu rękach” i nie było to dużo mniej bezsensowne.

To przeszło przez myśl wielu, w tym Kakashiemu, który bacznie obserwował rozwój sytuacji.
- Kakashi Hatake…
Jonin jedynie pokręcił nieszczęśliwie głową. Kakashi, jako syn Białego Kła, jedyny żywy uczeń Yondaime Hokage, sensei bohatera wioski, Naruto oraz posiadacz Sharingana w swoim prawym oku o którym krążą legendy że skopiował 1000 technik.
Z legend tych wynika, że sam Kakashi jest tylko złośliwą naroślą na Sharinganie, który lata po świecie i kopiuje.

On sam nie widział się w roli Hokage, rozumiał jednak czemu został wyłoniony jako kandydat, dla wielu ludzi był autorytetem.
- oraz Kushina Uzumaki.
Ostatnie nazwisko sprawiło że wszyscy w Sali oblali się zimnym potem i podnieśli głowy, kierując wzrok na stojącą Koharu.
-To jakiś absurd! – wykrzyczał któryś z joninów podrywając się z tyłu. – Kushina Uzumaki na Hokage!? Kto wpadł na ten pomysł!
Dobre pytanie.

-Jakiś problem? – spytał spokojnie Homura również wstając.
-Rzekoma „Kushina Uzumaki" pojawiła się po ataku Paina, razem z Naruto oraz tą dziewuchą z Akatsuki.- zaczął Jonin. Wygląda tak samo jak tego dnia gdy zginęła i jeszcze sprowadza do naszej wioski przeciwnika, co więcej, mieszka razem z nią i Naruto pod jednym dachem!
Żeby tak matka z synem pod jednym dachem.... brrrr, zgroza!
Jak się później okaże - zaiste ruja i porubstwo.

-Rozumiem cię. – wtrącił Danzo. – Każdy z nas ma podejrzenia co do dziwnego i nagłego zmartwychwstania Kushiny Uzumaki, moim agenci potwierdzili że to ta sama Kushina Uzumaki która była kiedyś żoną Yondadime Hokage.
-Bycie żoną Hokage jeszcze nie daje prawa by biegać się o ten tytuł! – dodaje inny Jonin.
Jedyną słuszną metodą wyborów mogą być w tym wypadku wyłącznie bierki!
W ostateczności - zapasy w kisielu!

- Chyba się zapominacie. – mówi wciąż Shimura. - Kushina Uzumaki, legenda tej wioski,
O której nikt nie słyszał przez 75% fabuły mangi.

Kunoichi z siłą na poziomie naszej obecnej Hokage, była jinchuriki Kyuubiego,
Czego nigdy nie wykorzystała w warunkach bojowych, no ale.

pełnokrwista Uzumaki,
Tylko spójrzcie na te chrapy! I jaka okrywa włosowa!
180 centymetrów w kłębie!

matka Naruto, bohatera który pokonał Paina i żona Yondaime Hokage,
Co więcej, z pewnością była w dodatku czyjąś córką, kuzynką, może nawet - o zgrozo - wnuczką! Jak możecie podważać takie kompetencje?
Niektórzy grzeją się w blasku czyjejś chwały, ona się wręcz opaliła.

która jako dziewczynka miała marzenie „Chcę zostać Hokage" .
Wow, nie no, jak miała marzenie, to już pozamiatane, wszyscy możecie się rozejść.

Naprawdę chcecie powiedzieć że ona nic nie osiągnęła by mieć szansę na ten tytuł?
Pierwsza powiem, że postacie kobiece są traktowane w "Naruto" gorzej niż fatalnie i powinno się bardziej docenić ich osiągnięcia, ale sorasy - narrator plecie bzdury, a nie wspomniał akurat tego jedynego, które jest jej naprawdę wielką zasługą dla wioski, czyli powstrzymania ataku Lisa szesnaście lat temu. Cała reszta to jakieś nepotyczne brednie.

Wszyscy jakby się zamknęli i się speszyli, wielu z nich zapomniało o tym co zrobiła Kushina w świetle jej dziwnego zmartwychwstania.
To zmartwychwstanie faktycznie było dziwne, skoro emitowało światło.
Oj no, każde porządne zmartwychwstanie musi mieć efekty specjalne. Jedni kruszą kamienne stoły, a inni, najwyraźniej, świecą.

- Przez najbliższe 24 godziny, macie czas na przemyślenia dotyczące waszego wyboru. Wasz głos ma znaczenie dla przyszłości wioski.
-Dziękuję Koharu. – mówi Homura wstającym po czym zachrząknął. – Kolejnym punktem dzisiejszego zebrania jest bilans strat po ataku na wioskę. Dzięki pomocy robotników z Kraju Fal, do tej pory odbudowano 56% wioski.
Ciekawe jak to zmierzyli. Mają jakiś wskaźnik, unoszący się nad wioską?

Przewidywany termin ukończenia prac to najbliższy miesiąc. Na szczęście nie było strat w ludziach, co więcej, jest nawet zysk. Do naszej wioski dołączyła Konan Burūuingu,
Długo się zastanawiałam, zanim doszłam do wniosku, że chodzi o niebieski pierścień w ingriszu.

wcześniej prawa ręka lidera Akatsuki, obecnie znajduje się w szpitalu po ciężkiej walce z członkiem Akatsuki.
Ręka znajduje się w szpitalu po walce z członkiem. Używajcie lubrykantu, dzieci.
To musiał być wyjątkowo kolczasty członek.

Wiem że ta dziewczyna zabiła wielu z was ale biorąc pod uwagę że naszym wrogiem jest Akatsuki, jest naszym cennym sprzymierzeńcem, może nam zdradzić tajemnice wroga, pozatym, nasi agenci donoszą że Konan-san stała się przykładną mieszkanką wioski i pomogła odbudować wiele domów, jednak wykwalifikowani ANBU uważnie śledzą jej poczynania, nigdy zbyt wiele ostrożności. Zbliża się Festiwal Ognia….
Podsumowując: wiemy, że była zła i zabiła waszych krewnych, ale teraz już jest dobra, słowo harcerza. No i nadchodzi impreza, więc whatever!

***Ulice Konohy, wieczór***
[Kurenai pyta Kushinę, czemu ta uczy się kręcić Rasengany.]
-Po prostu nie mogę sobie wybaczyć tego że nie było mnie przy Sochim przez całe jego życie, że pojawiam się właśnie teraz, kiedy wszystko się już ułożyło. Pozatym…
-Pozatym? – ciągnie Kurenai widząc zakłopotanie na twarzy czerwonowłosej. Kushina czerwieni się lekko i mówi dalej. Kurenai widzi że kobieta przed nią zaczyna się sypać, Kushina obejmuje się i spuszcza wzrok na ziemię.
-Naruto… on… kiedy jesteśmy sami i przez przypadek mnie dotknie…moje ciało wariuje… tak bardzo przypomina Minato że na początku chciałam…chciałam…
Tak jest, Drodzy Czytelnicy, przed nami incest. Przygotujcie papierowe torebki.
BTW, wciąż nie wiemy, jak się do tego ma Rasengan. Chyba że bohaterka chce się nim opędzać od syna.

-Kushina, uspokój się.- mówi spokojne Kurenai wzmacniając uścisk. – Spokojnie, to tylko napięcie seksualne i tyle. Poradzisz sobie z tym.
Kurenai nie daje faka, nie takie rzeczy w życiu słyszała.
Syn, nie syn, libido swoje prawa ma, ludzka rzecz.

Wiem, wiem ale…kuso! Z każdym razem mój opór słabnie…
-Wiem. – odpowiada Kushina normalnym tonem. – Po prostu…
BUM
Jeżu, aż się boję pytać, co i której z nich wybuchło...

Po całej wiosce dało się słyszeć wybuch, potężne, tępe łupnięcie za którym poszedł znany już Kushinie krzyk na którego dźwięk zerwała się na równe nogi.
-SOCHI! Kurenai-chan, dokończymy kiedy indziej! – rzuciła szybko czerwonowłosa pędząc w kierunku krzyku.
Wy gnoje, kimkolwiek jesteście, zatłukę was za to że ruszyliście mojego Sochiego!
Czułą jak chakra jej syna jest coraz bardziej wyraźna, im bliżej się znajdowała tym bardziej była wściekła, a gdy zobaczyła własny dom...
WY TĘPE SKURWIELE! FLAKI WAM POWYRYAM, ODETNĘ ŁBY I NASRAM KAŻDEMU DO SZYII! ŻEBY ATAKOWAĆ GO W MOIM WŁASNYM DOMU?!
Czy tylko mnie brzmi to mniej jak gniew matki, a bardziej jak ścieżka dialogowa z "Kapitana Bomby"?
Ja się zastanawiam, czy byłaby mniej oburzona, gdyby zaatakowali go na ulicy.

Widząc dym unoszący się z okna znajdującego się w kuchni, wskoczyła przez nie, wszędzie było pełno dymu ale widząc zarys napastnika, rzuciła się na niego powalając go na podłogę. Napastnik jęknął ale nim zdążył cokolwiek zrobić, Kushina odwróciła go na brzuch, usiadła mu na biodrach, przycisnęła obie dłonie do jego pleców a wolną ręką pociągnęła go za włosy do góry.
Czwartą ręką wstawiła od razu wodę na herbatę.

-GADAJ SKURWIELU, CO CHCIAŁEŚ ZROBIĆ MOJEMU SYNOWI DATTEBANE?!
-Puszczaj!
-PRĘDZEJ DAM SIĘ ZNOWU ZABIĆ! ZA KAŻDĄ KRZYWDĘ JAKĄ WYRZĄDZIŁEŚ NARUTO ODPŁACĘ CI POTYSIĄCKROĆ, TY TĘPY CHUJU!
Nie no, gadane to ona ma.

-Kaa-chan, to ja, puszczaj mnie, dattebayo!
-NIE ZE MNĄ TE…moment, „Kaa-chan", „Dattebayo"?! Sochi !?
Tak, to oczywiście Naruto. Oczywiści też nie powiedział tego przy pierwszej sposobności, żeby przedłużyć tę żenującą i skrajnie nierealistyczną scenę.

-Tak, to ja, a teraz puszczaj!
Człowiek pod nią zaczął się wierzgać i po chwili dopiero zobaczyło (To ono, UFO pewnie) delikatny zarys jego twarzy i delikatną blond smugę. Tak szybko jak się pojawiła, tak szybko puściła ona syna (ta smuga) i wstała, zakrywając usta dłonią.
Mam wrażenie, że to, że miejsce bohaterki zajęła blond smuga z kończynami, będzie jedną z normalniejszych rzeczy w tym opku.

-Sochi, skąd tyle tego dymu?! – spytała pokasłując Kushina.
-Wszystko ci opowiem tylko pozbędziemy się tego dymu. – odpowiada podnosząc się Naruto.
Nie pomogłoby, gdyby najpierw poznała jego źródło? Nie? ...aha.
Czerwonowłosa stanęła naprzeciwko okna, wykonała kilka prostych znaków i zebrała powietrze w płucach po czym je wsytrzeliła.
Nie zapytam, którędy.
Uszami.

-Fūton: Shinkūgyoku!
Z ust Kushiny wydobyło się kilka strumieni powietrza które wyleciały przez okno i zabrały ze sobą większość dymu i wyposażenia znajdującego się w kuchni. Gdy w pomieszczeniu się przerzedziło, Kushina zobaczyła że z garnka na kuchence wydobywa się chmura dymu, spogląda szybko na Naruto który ma osmoloną twarz i kucharski fartuszek na sobie.
Chmura dymu spoglądająca na Naruto… chyba nie chcę wiedzieć, co on tam gotował.

-Sochi, co do….
-Próbowałem coś ugotować no i coś mi nie wyszło…
Ba-dum-tssss...

[...]
Kushina wzięła ręcznik, namoczyła go i podeszła do syna i zaczęła delikatnie obmywać jego twarz, uśmiechając się delikatnie.
W tym zdaniu zmieszczą się jeszcze ze trzy "delikatnie", nie ograniczajmy się!

-Ale ciebie nauczę kilku sztuczek, byś mógł swojej starej Kaa-chan coś kiedyś upichcić. – dodała Kushina puszczając mu oczko.
-CO?! Ale…ja przecież nic nie umiem! – odpowiedział blondyn wyskakując z krzesła.
Czyżby metoda Oatmeala z ładowaniem zmywarki do naczyń tu nie działała?!
Czy narrator w ogóle pamięta, że Naruto generalnie mieszkał i radził sobie sam od dzieciństwa?

-Dlatego trochę się pouczysz, no, chodź tutaj, pokażę ci jak zrobić moje własne Miso Ramen, no chodź. – dodała kobieta kładąc dłoń na biodrze.
[Naruto zauważa, że matkę boli prawa dłoń.]
-To nic Sochi, naprawdę. – odpowiada uśmiechając się przez ból.
-Proszę, nie kłam. – mówi blondyn chwytając delikatnie jej dłoń u nadgarstka, po czym lekko ją podnosi i obserwuje ją.
Czekał, aż zacznie robić śmieszne sztuczki?

Ma mocny acz delikatny chwyt, jego dotNIE! KUSHINA, OPAMIĘTAJ, BAKAYARO!
-Te obrażenia…Kaa-chan, czy ty trenowałaś Rasengana? – spytał blondyn rozszerzając oczy i puszczając jej dłoń.
Oczy po rozszerzeniu wyglądały tak:
https://em.wattpad.com/24698962bf2af3a41deb3cab64261c40a6748d85/687474703a2f2f6d65646961302e67697068792e636f6d2f6d656469612f4c61747158467a4347396d45772f3230305f732e676966?s=fit&h=360&w=360&q=80
Dalsze ich rozszerzanie groziło, że zetkną się za uszami.

-Tak. – odpowiada wstydliwie. Czemu tak właściwie się wstydziła tego co robiła? Widziała po Naruto że się denerwuje, dlaczego tylko czuła ten wstyd
-Dlaczego? – pyta blondyn wpatrując się w swoją matkę. - Przecież jesteś niesamowicie silna i nawet bez Rasen…(...)
-Nie, nie jestem. – odpowiada cicho siadając na krześle przy stole po czym chowa twarz w dłoniach. – Wybacz mi Sochi ale ty tego nie zrozumiesz. Wiem że nie masz mi za złe ale ja wciąż nie mogę sobie wybaczyć tego wszystkiego.
-Czego? – pyta zdezorientowany Naruto.
-Tego że mnie nie było cały ten czasz przy tobie. – mówi w końcu. Płacze, jej łzy spadają na blat stołu a głos zaczyna się wypełniać żalem.
Pasek ładowania: 30% żalu.

Kaa-chan, no nie… Naruto siada obok niej i obejmuje ją ramieniem.
-Że nie było mnie obok ciebie żeby cię bronić gdy dorastałeś. – kontynuowała Kushina. - Gdy słuchałam twojej opowieści zrobiło mi się wstyd, byłam na siebie wściekła, zła, czułam się bezsilna. Co ze mnie za matka skoro nie mogę ochronić własnego dziecka. – Naruto przytula ją do siebie, sprawiając że jej ręce oplatają się wokół niego.
Jak macki.

- Całą noc myślałam nad tym co mogę dla ciebie zrobić i wiem że mogę tylko stać się silniejszą niż jestem, to co mam nie wystarczy by cię ochronić.
Bo na przykład, nie wiem, bycie z nim i wspieranie go psychicznie oczywiście w ogóle nie wchodzi w grę. Jakąkolwiek wartość ma wyłącznie napierdalanie się w jego obronie.

-To dlatego…
-Tak, dlatego tak wparowałam i byłam taka ostra. – odpowiada natychmiast. Wtuliła się w jego klatkę piersiową i zaczęła rzęsiście płakać, zaciskając mocno lewą piąstkę na jego koszuli.
Ok, widzę do czego to zmierza. Pity sex jest jednak strasznie smutny.
Ja tam widzę jakieś lewe piąstki i zaiste jest mi strasznie przykro.

Musi to powiedzieć, jeśli mu tego nie powie to to ją rozsadzi od środka. Zdobywa się na to by spojrzeć mu w oczy, te błękitne, współczujące oczy. – Nie wybaczyłabym sobie gdyby ktoś cię teraz zaatakował. Sochi, jesteś mi wszystkim co mam, co mi zostało, kocham cię całym sercem, ciałem i duszą, kocham cię bardziej niż powinna kochać matka ale nie potrafię inaczej.
...wut? Czy gdzieś tu świsnęła mi sugestia, że chęć wskoczenia synowi do majtek to jakiś wyższy level niż miłość macierzyńska?
No ba! W końcu nikt tak nie kochał Cersei jak Jamie!

-Kaa-chan, ja…cóż…
-Naruto, proszę, nie znienawidź mnie. – mówi Kushina cichutkim głosikiem
-Co?
Po tych słowach Kushina podciąga się i składa na ustach blondyna gorący pocałunek.
*wyciąga papierową torebkę*
*po namyśle wyciąga jeszcze dziesięć*

Zaskoczony blondyn początkowo się dziwi, próbuje ją odepchnąć ale w miarę jak pocałunek trwa, jego opór słabnie, czuje prąd płynący w jego ciele, niosący wszystkie uczucia i myśli jego matki. (...) Nie jest on obojętny i po chwili odpowiada na pocałunek. Ten prąd. Wie że to złe ale jego ciało go nie słucha, wszystko dzieję się samo z siebie, jakby działał na autopilocie.
Tak, tak, oczywiście.
W sumie to brzmi jakby matka go opętała, albo zahipnotyzowała zassaniem się na nim, nie byłaby to jedyna ohydna rzecz w tym opku.

Jego ręce oplatają się wokół jej tali a jej dłonie obejmują go za szyję.
  • I zaczynają dusić? - dodaje Kal z nadzieją.

-Sochi, kocham cię, wybacz mi… - wyznaje zalana łzami Kushina. – Jestem okropną matką.
Ok, to zdanie jest pierwszym i prawdopodobnie ostatnim, które w tym opku ma sens.

-Nigdy tak nie mów Kaa-chan. – odpowiada Naruto również płacząc. – Jesteś wspaniała, masz przepiękne włosy i sylwetkę, masz piękny i uroczy śmiech, wspaniałe oczy i osobowość a twoja kuchnia nie ma sobie granic.
Kushina była znana z robienia najazdów na kuchnie sąsiadów i swobodnego rozporządzania cudzymi garnkami.
A mnie się podoba wyliczanka “włosy, sylwetka, uśmiech, oczy… aaa, osobowość też”.

Kocham cię Kaa-chan, bardziej niż powinienem ale nie umiem inaczej, wybacz mi.
-Naruto-kun…
-Kaa-chan…
LEMON START (trwa aż do końca rozdziału)
MÓZG FULL STOP
RELASE THE WOMIT!!!
Bardzo chcę zapomnieć, że to incest. Będę sobie wyobrażać, że scena rozgrywa się między ślimakami, dobrze?

Dwójka Uzumakich ponownie obdarza się pocałunkiem, tym razem mocniejszym, bardziej namiętnym i już po chwili, Kushina błaga Naruto o pozwolenie wpuszczenia jej języczka do jego ust
Po przejściu kontroli paszportowej, okazaniu wizy i prześwietleniu bagażu.
A języczek piszczy cieniutko: “Wpuuuście mnie! Tu jest zimno! I ona dawno nie myła zębów!”

co natychmiast zostaje spełnione,
Cale szczęście, nie miała nic do oclenia, a w zaplombowanej szóstce jednak nie kryła się bomba.

ich języki zaczynają się wić między sobą i walczyć o dominację.
Język Naruto dokonał aneksji lewego podniebienia, na co Kushina zareagowała ostrą notą dyplomatyczną i kłapnięciem paszczą.
Naruto w odpowiedzi bojowo zafalował policzkami i wypuścił dodatkowe oddziały śliny.

Sochi…wspaniale całujesz…
Ofkors!

Kushina czuła jak jej ciało się topi,
Ej, weźcie może najpierw wywietrzcie do końca te trujące opary z kuchni, co?
To chyba coś więcej niż opary, w końcu nie wiemy, co on tam gotował, a to się chyba rozprzestrzenia i jest toksyczne...

staje się niczym plastelina w jego rękach i już po chwili poczuła jak przez czerwoną koszulę Naruto zaczyna delikatnie dotykać jej piersi, uczucie tak dawno zapomniane acz przyjemne sprawiło że z jej ust wydobył się cichy jęk.
Ale jak zapomniane, przecież dla niej te 20 lat temu to powinna być chwila, bo w międzyczasie była martwa? Chyba że z Mineto bzyknęli się raz tylko, po ciemku i przez ścianę, wtedy ok.
Mózg nie czuje różnicy, ale dla cycków najwyraźniej to była wieczność!

-Sochi…
Naruto nie czekał długo, kobieta już po chwili poczuła jak jej koszulka unosi się do góry razem z jej stanikiem .
Są wygodniejsze sposoby ściągania cychalterów niż przez głowę, no ale może ona akurat nosi taki sportowy.
Może skłonił jej ubrania do lewitacji?

Gdy tylko Kushina poczuła jak delikatny wiatr muska jej piersi, jej sutki delikatnie stwardniały, Naruto zaś delikatnie wpatrywał się w jej piersi, dwie półkule z czerwonymi, lekko (a nie delikatnie?) nabrzmiałymi sutkami.
-Kaa-chan, jesteś przepiękna. – wyznaje Naruto chwytając jej obie pierwsi po czym zaczyna je ssać delikatnie miętosić. – Ale miękkie i ciepłe, niczym pianki…super dattebayo.
Tylko się nie pomyl i nie zacznij przeżuwać… (Poza tym: pianki? Muszą mieć naprawdę dziwną konsystencję.)

-Sochi, delikatnie, dobrze? Możesz je też possać jeśli chcesz…
-Mogę? Poważnie?!
...seriously?
Ja naprawdę byłabym w stanie znieść tę scenę, gdyby to było AU w którym Kushina i Naruto nie są rodziną. Ale tak pozostaje mi tylko puścić pawia.

Naruto jednak nie czeka na odpowiedź i już po chwili jego usta znajdują jeden sutek i zaczyna go energicznie ssać, lizać i przygryzać, co wywołuje u Kushiny kolejne, wypełnione szczęściem, jęknięcia.
Mój syn ssie moje piersi…to złe ale…tak mi dobrze, tak mi przyjemnie…
CZY NARRATOR MOŻE NIE PODKREŚLAĆ W KAŻDEJ CHWILI, ŻE CHODZI O SEKS MATKI Z SYNEM?
*uparcie wizualizuje sobie dwa ślimaki*

-Sochi…zmień je…proszę….
-H-hai, Kaa-chan…
Tak jak został poproszony, Naruto zmienił teraz pierś którą ssał, pozwalając łaskawie by Kushina wydała z siebie kolejny jęk za którym powędrowały jej dłonie i niesione wiatrem uciekły przez okno przycisnęły głowę jego syna do piersi.
-Ssij mocniej Sochi, ile tylko chcesz, za te wszystkie lata…
Niech jeszcze zacznie ząbkować, płakać i robić w pieluchę, najlepiej naraz, i też za wszystkie lata. Będzie fun.

Piersi Kaa-chan są takie ciepłe i miękkie, takie smaczne, mógłbym je ssać bez końca…
Smaczne? On aby z rozpędu nie zaczął odgryzać kawałków?

-Sochi, powiedz mi, skąd jesteś w tym taki dobry? – spytała Kushina korzystając z momentu w którym Naruto oderwał się od jej piersi.
-Przez dwa lata podróżowałem z Ero-Senninem, widać chcąc nie chcąc musiałem podłapać parę sztuczek…
Eee… miałeś wtedy góra 15 lat, chcesz powiedzieć, że Jiraiya obściskiwał się z prostytutkami na twoich oczach?
Na naukę nigdy nie jest za wcześnie!

-Ach tak…widzę że bardzo cię cieszy obecna sytuacja… - zauważyła Kushina spoglądając na jego spodnie w których pojawił się spory namiot.
Zza paska wystawał śpiwór i lodówka turystyczna.

-Sochi, przenieśmy się do sypialni, dobrze? – zaproponowała.
-Żaden problem, Kaa-chan. – odpowiedział blondyn chwytając ją za uda i podnosząc do góry.
Jej nogi owinęły się odruchowo wokół jego pasa a ręce wokół szyi (Teraz mam wizualizację ośmiornicy), po czym ruszyli do ich sypialni. Gdy tylko drzwi się zamknęły, Naruto rzucił swoją matkę na łóżko i w pośpiechu zaczął wszystko z siebie zdejmować co uczyniła także jego matka. Oboje byli czerwoni na twarzach a ich umysły pożądały tego co było przed nimi.
Znaczy… Tej sterty ciuchów, która między nimi rosła?
A zdrowe zmysły spierdzielały radośnie przez okno.
Poza tym - czerwoni na twarzach? Boziu, w tej kuchni naprawdę było coś toksycznego.

Kushina, widząc ciało swojego syna w całej okazałości, rzuciła mu uwodzicielskie spojrzenie a Naruto w odpowiedzi na to wdrapał się powoli na łóżko i zaczął ją całować, schodząc powoli coraz niżej.
Szyja, obojczyk, klatka piersiowa, brzuch, pępek i…
-Kaa-chan, zdejmiesz je czy ja mam to zrobić? – spytał Naruto uśmiechając się zadziornie.
-Moou, jak możesz zadawać takie pytania własnej matce? – zażartowała Kushina zdejmując powoli swoje czarne majteczki i rzucając je w kąt.
Naruto oniemiał na widok jaki ujrzał, pomiędzy jej nogai znajdowała się
Ona ma pod majtkami Ordę Nogajską? Się nie dziwię, że chłop oniemiał.

znajdowała się druga para różowawych usteczek jego matki.
Ciekawe, czy te też były zębate.
I ciekawe, czy też mlaskały językiem.

-Chcesz ją polizać? – spytała całkowicie czerwona na twarzy. Naruto tylko spojrzał na nią i kiwnął zgodnie głową. – To kładź się.
Do małży, leżeć, raz raz!

Naruto natychmiast wykonał polecenie a Kushina wdrapała się na niego i odwróciła tak, by ich twarze były skierowane na ich genitalia.
"Drugorzędowe cechy płciowe" będzie tu brzmiało jeszcze bardziej klimatycznie!
Musiałam dłuższą chwilę pomyśleć, zanim zrozumiałam, że chodzi o zwykłe 69. Oh dear, to nie wróży dobrze.

Kushina obniżyła swoje biodra na tyle by Naruto mógł zacząć ją lizać, ona zaś zaczęła się męczyć z jego bokserkami.
Przyrosły?
Przykleiły się od potu, który przez toksyczne opary z kuchni zyskał właściwości kleju. (Kto w tym momencie pozbywa się bokserek, na bora?!)

Jak wielki musiał być skoro miała z tym takie problemy?
Jak statua Ojczyzna.
Chciałam tylko zasugerować, że jeśli nie widzi tej wielkości przez bokserki, to nie jest za dobrze.

Odpowiedź przyszła prędko, wraz z donośnym plasknięciem na jej policzku, wywołanym przez jego wielkiego kutasa.
Nie ma gifu oddającego to, jak wysoko podjechała moja brew, gdy przeczytałam to zdanie.

-O-oh Kami, Sochi, ale jesteś wielki dattebane. – zapiała zachwycona Kushina.
Piejo kury piejo, bo... majo koguta.

Minato miał ledwie 16 cm, Naruto zaś posiadał napakowane 20 cm długości i 4 cm grubości,
Jego kuśka regularnie wylewała z siebie siódme poty na siłowni.
Wow, z tym drągiem mu podczas spływu kajakowego nawet wiosło niepotrzebne.

na których szczycie znajdowała się czerwona, pulsująca główka.
Dobrze, że na szczycie, nie chcemy, żeby znajdowała się pod pachą.
Pulsująca? Mój borze, żeby tylko nie wybuchło...

-Kaa-chan, robisz się morka, podoba ci się to co widzisz? – spytał zaciekawiony Naruto.
On ma wiosło, ona mutuje w szkołę żeglarską - uzupełniają się!

-Tak, a teraz poliż mnie trochę, żebym ja mogła zrobić dobrze temu wspaniałemu kutaskowi. – odpowiedziała namiętnie.
Kutaskowi.
http://i.imgur.com/FE3OPEM.gif

Blondyn nie czekał i zaczął lizać dolne usta Kushiny która zaczęła piszczeć z rozkoszy.
Pieje laska, piszczy, żeby tylko muczeć nie zaczęła.
Mam pytanie natury technicznej: z których ust wydobywał się pisk?

Blondyn był zaskoczony tym co miał przed sobą, jej wygolona cipka smakowała niespodziewanie smacznie
Truskawkowo!
A czego się spodziewał, paprykarza szczecińskiego?

a nawilżone płatki tylko pomogły mu dostać się do łechtaczki.
Miały wyrysowane małe drogowskazy.
Wzięły mu mordę za fraki i wsadziły w odpowiedni kąt, piszcząc “TU!”

-Sochi, widzisz taki mały, czerwony kamyczek? – spytała wciąż wpatrując się w jego wspaniały przyrząd.
Ta nasadowa szóstka z gwintem faktycznie była pierwsza klasa.

-Tak.
-To moja łechtaczka, najwrażliwsze w kobiecym ciele, bądź bardzo ostroOAAHżny!
Lecz nim skończyła, Naruto zaczął lizać, przygryzać i ssać łechtaczkę
Dwa słowa: "przygryzać łechtaczkę".
AŁĆ.
Ej no, to był “czerwony kamyczek”, może pomyślał, że to M&M’s.

swojej matki która była teraz wielce szczęśliwa, postanowiła jednak nie zostać dłużna i zaczęła lizać jego penisa, od nasady aż po główkę i tak kilka razy po czym wsadziła go do ust i zaczęła obciągać ustami.
Patrzcie państwo, jaka sprytna. A mogła przecież obciągać uszami albo nosem.

(...)
Kushina była zbyt zajęta nowym kutasem i jego wspaniałością by usłyszeć to co mówił jej syn. Był niczym rozżarzony pręt, pulsował i trząsł się, powiększając się delikatnie co jakiś czas,
Brzmi to tak, jakby groził eksplozją, i nie mam tu na myśli wytrysku.
Ja nie jestem pewna, czy to aby jest penis. Obstawiam albo ognistą larwę mutująca w kokonie, albo chujwieco.

Naruto czując rosnące napięcie, zagryzł zęby, ruszył biodrami do przodu i ryknął potężnie, informując swoją matkę i połowę miasteczka o jego pierwszym orgazmie.
A już myślałam, że zmienia się w wilkołaka.
A ja, że w jelenia, i że poleci na rykowisko.

Kushina czuła jak jego sperma strzela w jej usta, łapczywie połykała każdy ładunek
Węgiel, ropa, podrobione iPady z Tajwanu - połykała wszystko jak leci.
Każdy ładunek? On strzela seriami, jak z karabinu?

i czerpała z tego radość, smakowała niesamowicie dobrze, nie to co sperma Minato którą wypluła gdy tylko ją poczuła,
Oczywiście.
Chyba nie byli zbyt szczęśliwym małżeństwem, co?

tutaj łapczywie połykała słodki nektar, wysysając go do końca aż z Naruto nie została tylko sucha wylinka (Serio, kobieto, zostaw sobie trochę na później, jak to takie pyszne!) Naruto nie ryknął potężnie gdy ostatnia stróżka wystrzeliła.
Pytanie zasadnicze jest takie, kto tą stróżką nabił armatę i co ona mu biedna zrobiła.
Jedno jest pewne, pojemnego ma tego chuja.

-Sochi, to było coś, masz mocny orgazm. – pochwaliła go Kushina, sekundę po tym poczuła jak w jej dłoni jego penis znów twardnieje. – I bardzo wtrzymały…
Oczywiście, że sekundę po.
Mówię wam, że to nie penis, tylko zmutowana larwa. Dlatego tak się wije i strzela.

-Dzięki Kaa-chan… - wydyszał blondyn. Kushina się na łóżku i zaczęła ustawiać swoją waginę wprost nad jego penisa
Co wymagało placu manewrowego i pomocy sztabu nawigatorów.
Spytałabym, CO Kushina się na łóżku, ale nie spytam, bo mam wizję waginy na tle tarczy strzelniczej, takiej ze strzałkami skierowanymi do środka...

i natychmiast opuściła się z całą siłą na dół.
Cud, że podłoga wytrzymała.
Jeżu, oby dobrze wcelowała, bo jeszcze go zgniecie.

Zamiast jednak jęki rozkoszy Kushina krzyknęła boleśnie, po czym upadła na swojego syna, zaciskając dłonie na jego barkach zagryzając zęby z bólu, chciała za dużo ugryźć na jeden raz i teraz musiała za to zapłacić.
Ugryźć? Znaczy - ona NAPRAWDĘ ma w wulwie zęby?!
(W takim razie się nie dziwię, musiało się biedactwo zadławić.)

Czuła jak jego główka dotyka niegdyś jego domu, jej macicy, czuła jak wypełnia ją, ocierając się o jej ścianki wewnętrzne, jednak ból jaki czuła po tym jak przebił jej błonę (W sensie że od nieużywania zarosła?) na razie to przyćmiewał.
Penis wjechał jej do macicy? Czemu nie od razu pod żebra?
Niech uważa, bo jeszcze jej uchem wyjdzie.

-Kaa-chan! Wszystko w porządku?! Kaa-chan?!
-Tak…po prostu…przebiłeś moją błonę…
-Co?
-Błonę dziewiczą, widać musiałam się odrodzić jeszcze jako dziewica…
Pretty plz, czy możemy w końcu podarować sobie ten fetysz błony? Jest XXI wiek, a fakt, że do uprawiania seksu z synem matka musi być dziewicą, tworzy tak okropne combo turboobrzydlistwa, że aż mi źle.
Poza tym ból wywołany przez przerwanie błony to mit, boli najczęściej przez za słabe nawilżenie i inne niewłaściwe zachowania niedoświadoczonego kochanka.

-Czyli? – spytał wciąż zdenerwowany brakiem konkretnych informacji.
Bo jak ssać cycki to wiedział, a czym jest błona dziewicza - już jakoś nie.
Widać zawsze wcześniej docierał tylko do drugiej bazy, trzeba to zrozumieć.

-Czyli że to mój pierwszy raz sochi – odpowiada całując go namiętne, ssąc jego dolną wargę. \
Chcąc nie chcąc czuła jak Naruto zaczął ruszać biodrami w szybkim tempie. Jej mózg momentalnie zmienił się w papkę,
Mam wrażenie, że nigdy nie znajdował się w innym stanie.
Mój też się zaraz zmieni...

dłonie Naruto spoczęły na jej pośladkach by mógł zwiększyć tempo a jej dłonie owinęły się wokół jego szyi, czuła jego pot, ostry męski zapach który doprowadzał ją do wrzenia.
On pulsuje, ona wrze, może tak naprawdę to opis gotującej się zupy, a nie seksu?

-Dojdź w środku, jest bezpiecznie! – rozkazała wtulając się w jego klatę.
Tu Niemcy cię nie znajdą!!!

– Masz wystrzelić swoją soczystą spermę do środka swojej matki, tam gdzie kiedyś mieszkałeś!
*wyznacza cyrklem środek matki, odpędzając się od wizji wynajmowania pokoju i płacenia czynszu za macicę*
Dwa rozżarzone ciała uderzały o siebie, sapały głośno i krzesały iskry dyszały aż w końcu biodra blondyna uniosły się najwyżej jak tylko mógł i zaczęły strzelać w macicę swojej rodzicielki,
Nabojami przeciwpancerno-zapalającymi.
A gdyby Kushina była oziębła, byłaby wtedy like
https://media.giphy.com/media/gNzDiRiZS3SXS/giphy.gif

wywołując u niej wielki orgazm, przy którym odrzuciła głowę do góry i wystawiła język, jej ścianki zaciskały się na nim niczym imadło.
Zgniecie go albo utnie, mówię wam.

TO MÓJ NAJLEPSZY ORGAZM W ŻYCIU, DOSZŁAM RAZEM Z MOIM SYNEM!
Pozostaje mi tylko pogratulować życiowych wyborów.