sobota, 14 marca 2015

Włosy jako struktura klasowa, czyli ekspresyjna oblicza Dereka Hale'a


Witajcie!
Dziś już nie będzie kuców, co nie znaczy, że nie będzie też angstu. Bo będzie, jak przystało na porządne opko do "Teen Wolfa". Będzie też kohorta rzymskich legionistów, goniąca po lesie niezidentyfikowaną istotę kobietopodobną w incepcyjnie zaczepionej sukni. Oraz krzyki będą, zakręcające w locie strzały, Bardzo Istotne Opisy i sny ściekające na podłogę. I pamiętajcie - suknie mają oczy.
Miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


Whispers of ghosts


Odgłos kroków rozbrzmiewał w ciemnym korytarzu i z każdą sekundą stawał się co raz bardziej głośniejszy,
Ustępując tylko jękom polonistów widzących to bluźniercze stopniowanie przymiotnika.
Odgłos kroków zaczął podążać ku byciu głośniejszym.

w następnej chwili widział usta meżczyzny
Ach, więc korytarzem przemieszczał się odgłos z oczami. Zaczyna się ciekawie, trzeba przyznać.
Na korytarzu stoją oczy wydające odgłos kroków oraz samobieżne usta. Tak, jest naprawdę dobrze.

zaciskające się na papierosie, który był zapalany,
A zapalany był, jak to mówią, over and over again, lecz bez specjalnego powodzenia.
Może te usta go gasiły. Mokrym cmoknięciem.

wszystko zniknęło i mógł dojrzeć biegnącą przez ciemny las dziewczynę której rude włosy potargane przez wiatr unosiły się nieznacznie.
Każdy był bowiem obciążony potrójną warstwą lakieru, więc choć wiatr robił co mógł, a i pęd powietrza pomagał mu trochę, włosy ledwie drgnęły.

Potykała się o spudnicę bladej niebieskiej sukni z przerażeniem oglądając się za siebie.
Jakbym zobaczyła nieortograficzną spódnicę mającą suknię, to też byłabym przerażona.
To chyba raczej sukni miała spódnicę. Może wyszytą u dołu w charakterze ozdoby? Radziłabym jednak wziąć tę suknię w garść, zdecydowanie pomoże na potykanie się.

Odgłos krzyku rozniósł po lesie, gdy dziewczyna upadła.
A potem rozlegały się kolejno: odgłos odgłosu krzyku, pogłos po odgłosie odgłosu krzyku, echo krzyku, sam krzyk bez odgłosu oraz daleki kuzyn pogłosu odgłosu o imieniu Stefan.

Chwilę potem nad jej ciałem pojawił się postawny mężczyzna unosząc długi miecz by za chwilę przeszyć nim bezbronne ciało młodej kobiety.
To dobrze, że jakiejś obcej kobiety, a nie tej dziewczyny. Szkoda by było, taka bidula przerażona jest.
Ale ten męski i postawny mężczyzna z dziarsko uniesionym i dłuuugim mieczem nad leżącą młodą kobietą. Profesor Freud approves.

Uniósł się do pozycji siedzącej ciężko oddychając, otarł twarz próbując do końca opuścić ze swojego ciała resztki snu.
Niestety sen ciągnął się jak smark, wyciekając leniwie stąd i owąd.
To niech może wstanie, wtedy resztki snu ściekną na podłogę.

Spojrzał na budzik i jęknął, gdy dostrzegł, że wskazywał za piętnaście drugą. Zazwyczaj, gdy się ów budzik budził  wskazywał około piątej, sny a raczej koszmary z każdą nocą zdarzały się co raz częściej i zawsze obejmowały te same rzeczy, osoby jedynie w nieco innym kontekście.
Ach, czyli śniły mu się rzeczy w objęciach koszmarów oraz osoby w kontekstach.
Swoją drogą, to naprawdę ciekawe, nigdy się nie zastanawiałam, jakie sny ma budzik.

Zawsze widział mężczyznę którego nie opuszczały papierosy oraz butelka jakiegoś alkoholu,
Fajki podążały za nim stadkiem, podskakując i popiskując żałośnie.
A butelka toczyła się za nim, pobrzękując natrętnie.

szkolny korytarz oraz rudowłosą istotę w renesansowej sukni, wydawała się za każdym razem być śmiertelnie przerażona.
Ale czemu istota? Miała czułki, nogogłaszczki czy inne wizualne cechy sugerujące, że to nie zwykła ludzka kobieta?
Może to był ktoś taki:
http://www.clusterflock.org/LobsterGirl.jpg

Opadł na poduszki bijąc się z samym sobą czy pozwolić swoim powiekom opaść i narazić się na ponowne koszmary, które wydawały się tak bardzo realistyczne. Przymknął powieki odwracając się na bok, wtulił policzek w poduszkę i odważył się ponownie popaść w sen.

Rude włosy były wysoko upięte pozwalając pojedynczym kosmykom kręconych włosów wypadać z luźnego koka.
Aczkolwiek kosmyki musiały pokazać ważne pieczątki i przejść szczegółową kontrolę celną. Te włosy bowiem same trzymały się w ryzach, wiedząc, że nikt tego za nie nie zrobi.
Widzę to jako strukturę klasową: wysoko upięte włosy sprawują władzę nad małymi, nic nieznaczącymi kosmykami.

Jej drobne ciało okrywała zdobiona złotymi wyszywaniami zielona suknia, która idealnie komponowała się z jasnymi włosami.
Suknia była pokryta wyszywaniami, połączona zszyciami i oprószona szczyptą kulawej polszczyzny.

Niebieskie oczy uważnie lustrowały salę na której się znajdowała.
Najpierw odgłos, teraz suknia - mój boru, w tym opku wszystko ma oczy!
Skoro wzgórza mogą mieć oczy, to czemu nie suknie.

Coś poruszyło kotarą a jej oczy zarejstrowały jedynie ciemną sylwetkę.
Ależ oczywiście, że sala miała własne oczy. Albo kotara, trudno powiedzieć.
Ciekawe, co zarejestrowałyby oczy, gdyby coś poruszyło np. żyrandolem.

Niepewnym krokiem podążyła w stronę intruza, z każda sekundą zwalniając jakby obawiała się tego co może znaleźć we własnym domu. Wyszła na hall rozglądając się po nim, odgłos odbijających się obcasików towarzyszył jej,
Bohaterka nosi najwyraźniej kauczukowe obcasy, zapewniające należytą siłę odbicia potrzebną do uzyskania modnego chodu pt. "Neil Armstrong na księżycu".
Jeśli w domu jest intruz, to chyba średnio rozsądnym jest przemieszczanie się z takim hałasem. Ale co ja tam wiem.

gdy ruszyła przed siebie, nie mając pojęcia, że strzała szybująca tuż za nią przebije jej pierś.
A strzała szybowała i szybowała, robiła skręty i zwroty w powietrzu niczym papierowy samolocik. Bo mogła.

Poruszył się niespokojnie okręcając się w pościeli, zacisnął dłoń na prześcieradle, zmrużył powieki a na jego twarzy odmalował się grymas, którego nie można było odczytać.
Za każdym razem mózg patrzącego wywalał komunikat o błędzie.
A powieki zamykały się same, nie mogąc znieść tak wyrazistej abominacji estetycznej.

Usiłował dostrzec twarz dziewczyny, lecz za każdym razem ta jakby umyślnie ją zakrywała.
Jakim cudem nie widział twarzy, skoro widział już jej oczy? Śnił w konwencji filmowej, z kadrowaniem, trawelingami i długaśnymi ujęciami w stylu późnego Beli Tarra?
Może zakrywała ją… czadorem?

Powała płóciennej sukni zahaczyła o wystający korzeń zaczepiając się o niego,
tumblr_m475fgHuOD1qkos9j.gif
Odwołuję wcześniejsze uwagi o oczach i włosach. Suknia z powałą przebija absolutnie wszystko.
Ja za to chciałabym docenić zahaczenie przez zaczepienie - to jakaś prawdziwa incepcja!

dziewczyna jęknęła i można było usłyszeć także i cichy szloch, gdy w pośpiechu usiłowała oderwać kawałek spódnicy.
A można też było go nie usłyszeć, jak kto woli.
Jeśli spódnica nie jest z gazy, to nie wróżę jej powodzenia... To się niestety udaje tylko w filmach.

Uniosła twarz do góry, lecz po chwili zreflektowała się i uniosła ją w dół sklejone loki zasłonił ją, jakby marzyciel nie mógł dojrzeć oblicza kobiety.
Ha, miałam rację z tymi warstwami lakieru! Choć sądząc z formy czasownika, mógł ją też zasłonić sklejony Loki. Z czym sklejony i dlaczego, pozostawiam domyślności Czytelników.

Na horyzoncie jej oczy zarejestrowały kilkanaście pochodni, których właścicielem byli ludzie.
nxkih3.jpg.gif
Nie no, śmiejecie się, ale to ważne, żeby każda pochodnia miała swojego właściciela. Wiecie, ile się znajduje bezpańskich pochodni w schroniskach po każdym rajdzie dzikiej tłuszczy na wiatrak czy inny zamek Nosferatu?
(Jak ona zobaczyła horyzont w lesie?)
(Może chodzi o horyzont zdarzeń…?)

Nie zważając na nic rzuciła się do ucieczki.
Znaczy, po dwakroć zaczepiona suknia nagle przestała być problemem?

Jej bose stopy stąpały w dostojnej ucieczce po mokrym podłożu, nie czułą (gdyż bardzo oziębłą) obrzydzenia do tego co przyklejało się do jej małych stópek, bo miała, tak jakby, w cholerę ważniejszy problem, lecz do osoby którą wraz z kohortą goniła ją od dobrych kilku godzin.
Ok, grasują tam jacyś rzymscy legioniści w pogoni za babą-dziwem w renesansowej sukni. Nie da się? Jak to się nie da.

Straszliwy skowyt wydobył się z gardła dziewczyny, gdy metalowe ostrza zacisnęły się na jej nodze.
Zaciskające się ostrze? Mają tam noże oplatające się dookoła łydek?
Może łajza we wnyki wlazła?


Nie miała szansy, szczęk ostrzonego metalu rozbrzmiał koło jej ucha na co wystraszona się odwróciła, na ustach mężczyzny zawitał obrzydliwy uśmieszek, gdy sztyletem rozcinał skórę na szyi, twarzy, obojczykach czy ramionach kobiety, bo w sumie nie wiadomo dokładnie gdzie, ale coś rżnął ponad wszelką wątpliwość (chyba głupa),  z ust dziewczyny wyrwał się urwany jęk, gdy bez życia osunęła się na ziemię ze sztyletem wepchniętym w aortę.
Konkretnie w aortę. Gdyż był to bardzo wąski sztylet. Tak naprawdę w sumie wyglądał jak szpikulec do lodu.
I wepchniętym, nie wbitym. Z jakiegoś powodu to bardzo ważne.


Otworzył oczy z przerażeniem wpatrując się w jasną przestrzeń przed sobą, po jego skroni spłynęły pojedyncze krople potu.
Każda z nich była samotna, oczywiście.

Po raz pierwszy ujrzał twarz dziewczyny, delikatną porcelanową cerę, te same oczy tak bardzo cierpiące i puste, różowe usta z których za każdym razem ulatywał ostatni oddech, piękna choć zakrwawiona, nie był pewny niczego związanego z tymi koszmarami, które pojawiły się nie wiadomo skąd.
Aha. A ostatnia część zdania ma się tak do pozostałych, że…?
Że mamy do czynienia z zakrwawieniem Schroedingera?


Postawił bose stopy na drewnianych panelach nie przyjmując się ciągnącym od nich zimnem, wstał i podszedł do szafy, z której wygrzebał pierwsze lepsze rzeczy i udał się do łazienki.
Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo potrzebowałam tego opisu. Zwłaszcza uściślenia, że bohater nie spał w butach. Albo że wstał zanim podszedł do szafy, a nie podjechał do niej na łóżku. To są wyjątkowo istotne informacje.
Ale nie wiemy, z jakimi rzeczami udał się do łazienki, a to kluczowe! A jeśli to był zestaw do nurkowania, gramofon i zwłoki wujka?


Poprawił plecak i zatrzasnął drzwi jeppa udając się w stronę szkoły, uśmiechnął się do przechodzącej obok dziewczyny i wspiął się po schodach. Odprowadzony wzrokiem dziewczyny nie mając pojęcia, że ta także posiada oczy tak samo puste jak ta rudowłosa z jego koszmarów.
I nie mając tego pojęcia CO? Wydłubał ze zdania orzeczenie i zeżarł na toście?
Albo wydłubał oczy, skoro były puste.

Otworzył szafkę by wyjąć z niej potrzebne rzeczy, gdy jeden z uczniów którego w ogóle nie kojarzył rzucił się do niego z krzykiem, powtarzając jak mantrę : Pomóż mi!

Blondyn został oderwany od niego przez grupkę jego znajomych wpatrujących się nieobecnym wzrokiem w jego twarz,
Nie mam pojęcia, kim jest blondyn, protagonistą czy tym mantrującym, ale tu się jakiś grubszy zamęt odbywa. Mamy w szkole jakąś inwazję zombie?
Jak w ogóle można się wpatrywać nieobecnym wzrokiem? To tak jakby nasłuchiwać szmeru skupiając się na koncercie rockowym.

po chwili skojarzył ten wzrok i miał ochotę zacząć krzyczeć tak głośno jak niebieskooka w jego snach. Stał oniemiały jeszcze kilka minut po wydarzeniu, książki leżały koło jego nóg a on nie mógł się poruszyć, tak jakby został sparaliżowany, być może i był przez strach.
A być może i nie przez płotki. Nie dowiemy się, bo narrator nie umie w interpunkcję.

Przykucnął zaczynając powoli zbierać swoje rzeczy, dostrzegł nad sobą twarz swojego przyjaciela na co odetchnął z ulgą, nie miał ochoty, na żadne inne niespodzianki.
Takie jak wyskakujące, z dupy przecinki.

- Co się dzieje? - zapytał Scott, prawdopodobnie wiedząc o tym, że blondyn zaatakował go przy szafce.
Choć być może nie. Atakowało Scotta tyle rzeczy i z taką częstotliwością, że zaczął się gubić.
Poza tym cierpiał na zaniki pamięci krótkotrwałej.

- Najpierw wspominasz mi o tym, że od kilku tygodni śni ci się korytarz, facet i ruda laska a teraz wrzeszczący na całe gardło koleś karze ci sobie pomóc.
W dodatku przez ciebie mówię z błędami ortograficznymi!
Jak w ogóle mogłeś mu na to pozwolić! Sny snami, ale wrzeszczący kolesie to przesada, wstydź się!

- Nie mam pojęcia Scott – zaczął szatyn, ruszając w stronę klasy od biologii. - Nie mam pojęcia jak to wszystko wytłumaczyć, dzisiejszej nocy śniło mi się to znowu.

- Stiles, spróbuj skojarzyć podobne fakty ze snów, oprócz osób które zawsze są w nich – zaproponował McCall poprawiając bluzę na ramieniu.
Pod bluzą ukryty był moduł ludzkiej mowy. Wyraźnie szwankował.

- Może to będzie miało jakiś sens. Musimy udać się z tym do Dereka, może on będzie wiedział. Może to jakiś rodzaj potwora, który karmi cię koszmarami.
Bo przecież Derek zna się na takich potworach.
(Mam wizję potwora karmiącego Stilesa łyżeczką. Na której to łyżeczce są koszmary w postaci kaszki mannej. Przypalonej!)

- Nie jestem pewny co do pomysłu wyjawienia tego wszystkiego Hale'owi. - przyznał Stilinski. - Ale dobra, jak chcesz. Pójdziemy do niego po lekcjach, a teraz kończymy temat, mam dość po nocce.
__
- Cokolwiek Stiles – wyjaśnił mu Peter, próbując wydobyć z niego jak najwięcej informacji na temat koszmarów.
To brzmi trochę jakby nadał mu nowe nazwisko. Coś tak Natenczas Wojski.
Cóż, jedno jest pewne - za wiele to mu tym raczej nie wyjaśnił.

- Wygląd dziewczyny, mężczyzny, nawet kafelki na korytarzu.

- Dziewczyna była nie wysoka, lecz niska drobna, miała rude włosy i niebieskie oczy ale one były jakieś dziwne, wiecznie zaszklone, przerażone, cierpiące i tak jakby puste.
Skoro przerażone, to raczej nie puste, co?
Chyba że to naprawdę było spanikowane zombie.

Pierwszy raz zobaczyłem jak wygląda jej twarz dzisiaj w nocy, zawsze zasłaniały ją włosy. - odpowiedział zgodnie z prawdą a słysząc od Dereka prośbę z wyjawieniem wyglądu mężczyzny, skupił się próbując przypomnieć sobie jak wyglądał osobnik nawiedzający jego sny.
I że Peter i Derek, mimo wspólnego nazwiska, nie są tak naprawdę jednym bytem.

- Ten był wysoki, ma zawsze rozczochrane, ciemne włosy – zająknął się próbując przypomnieć sobie coś więcej. - Ma brązowe oczy i jasną koszulkę ubrudzoną krwią, nie wiem czy to ważne, lecz zawsze zapala papierosa i popija jakiś alkohol.

- Wszystko w tej chwili jest ważne – odpowiedział derek zakładając dłonie na pierś i przybierając maskę myśliciela.
Przybierał tę maskę w piórka i jajeczka, bo Wielkanoc coraz bliżej.
Mam wizję Dereka w masce Arystotelesa w wianku, dziękuję.

- Jak wygląda twój sen, jest chaotyczny czy raczej poukładany.
Totalnie poukładany, żelazna konstrukcja fabularna, prawdziwe kino stylu zerowego.

- Poukładany – przyznaje, a dostając skinienie głowy w prezencie kontynuuje. - Najpierw są kroki i korytarz, potem ten mężczyzna a na końcu zawsze jest dziewczyna.
Tak, to rzeczywiście jest idealnie logiczny ciąg zdarzeń, nie wciśnie się tu nawet igła chaosu.

- Czy ten sam facet jest przy tej dziewczynie? - dopytuje Lydia, na co ten kręci głową i odpowiada. - To tak jakby dwa osobne sny, przy dziewczynie jest jakiś starszy mężczyzna, który...

- Który? - zapytał zaciekawiony Peter.

- Który, zazwyczaj ją zabija, lub stoi za jej śmiercią – przyznaje szatyn – ale w pełnym szacunku odstępie, przynajmniej trzy kroki w tyle. W końcu to Śmierć. Zawsze jest ona straszna i bolesna, jakby chciał się na niej za coś zemścić.

- Jakie są to rodzaje śmierci? - ponownie odzywa się starszy Hale, a reszta tylko słucha i zaciekawiona obserwuje.
Przecież usłyszałeś - straszne i bolesne.

- Różne, na początku tych snów był pistolet, sznur oraz mężczyzna zepchnął ją do przepaści (naraz…?) – zaczął Stiles. - Potem były kusze, włócznie oraz nawet stos, spalił ją.
Ten stos ją spalił. Coś jak bardzo morderczy, ożywiony chochoł, rozumiecie.

Stiles wciągnął nie spokojnie powietrze próbując powstrzymać się od płaczu, nie mógł pojąć tego, ze ktoś mógł kiedyś prawdopodobnie tak potraktować niewinną dziewczynę.
Tak, bo miała ładną buzię, więc oczywiście na sto procent była niewinna. Ech, ludzie.
Jakby Stiles płakał za każdym razem, kiedy przytrafia mu się coś dziwnego i przykrego… To by mu chyba zabrakło chusteczek.

(...) - Jeśli chcecie możecie przejrzeć bestiariusz, lecz nie wydaje mi się, żeby było to coś co musielibyśmy zwalczyć, to wygląda mi na pewnego rodzaju wizję, ale co ja tam wiem. - rzucił Derek w przestrzeń, ładując w słowa szuflą całe tony pasywnej agresji.

Stiles przewrócił oczyma, gdy skojarzył o co chodziło Derekowi, przecież Scottowi nie chodziło o to, że jest nie potrzebny.
A ja przewracam oczyma, jak widzę te spacje między “nie” a przymiotnikami. Te to dopiero są niepotrzebne!

Drzwi na poddasze otworzył się z zamaszyście a przez nie wleciał do środka zdyszany Isaac, Derek uniósł zdziwiony brew ku górze, a Peter parsknął rozbawiony.

- Mam nadzieję, że masz świadomość tego, że moc wilkołaka uprawnia do tego by podczas biegu się nie zmęczyć – parsknął starszy z Hale'ów, na co Stiles przewrócił oczyma.
Wiedział, że Isaac ciągle gubił certyfikat potwierdzający te uprawnienia, a bez niego za każdym razem musiał się użerać z wydziałem Policji Opkowej do spraw przestrzegania praw fizyki.
Ciekawe, czy np. wampiry bez certyfikatu nie mogą pić krwi.

[Okazuje się, że znaleziono i zawieziono do szpitala dziewczynę z "tragicznie wyglądającymi obrażeniami”.]

__

Derek podszedł jako pierwszy do łóżka na którym spała pacjentka. Spojrzał z uwagą na jej twarz a na jego obliczy wymalowało się coś na znak współczucia.
Oblicz Dereka w ogóle była bardzo ekspresyjna.
http://jwa.org/sites/jwa.org/files/mediaobjects/the_scream_by_edward_munch._photo_by_christopher_macsurak_via_flickr_for_pain_post_8-8-12_cc.jpg

Odchylił pościel ukazując ukryte pod lekką koszulą nocną (i co jeszcze, może koronkową, półprzezroczystą?!) ciało całe w opatrunkach, ciałem dziewczyny wstrząsnęła widoczna gołym okiem spazmą bólu, ujął bladą dłoń rudowłosej pozwalając sobie ulżyć jej w bólu.
Ale nie w spazmą, na to był za cienki w uszach.


Za sobą szybko zarejestrował w systemie USOS postać Stilinskiego a w uszach usłyszał jego przyśpieszone tętno.
Dobrze, że w uszach usłyszał, a nie, na przykład - w pępku.

- Derek?
- Tak?
- To ona.
Przeraźliwy krzyk leżącej dziewczyny rozdarł powietrze.

28 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dziękuję za Stefana. Uświadomił mi, że choć sir Terry opuścił ten świat, ludzie z podobnym irracjonalnym poczuciem humoru nadal są wśród nas.

TrisMoszfajka

Anonimowy pisze...

Suknia z powałą... może ona tę powałę nosiła jako taki prostownik do pleców. Renesansowy :)
A cała analiza przekwikaśna :D

Madness pisze...

Śledzę Waszego bloga od niedawna, za to z uporem prawdziwego maniaka nadrabiam to, co straciłam przez tak długi czas. Analiza cudowna, nie tylko ja kwiczałam jak opętana. :)

System USOS <3

Anonimowy pisze...

Kanonu nie znam (i jakoś nie ubolewam), ale opko rzeczywiście już w pierwszym zdaniu pokazało, że nadaje się do analizy. W dodatku to określanie bohaterów na zmianę imionami, nazwiskami i kolorami włosów - gorzej być chyba nie mogło.
Cudny komentarz pod odgłosem krzyku, chyba nauczę się tego na pamięć jako językołamacza. Struktura klasowa też fajna - miało się tyle tych piramidek w podręcznikach, a włosowej nie było :<
A oblicz Dereka może dlatego była ekspresyjna, że był na niej zdziwiony brew?
Planujecie drugą część?

Tonks

Anonimowy pisze...

Dołączam się do pytania powyżej, będzie 2 część? :D

Babatunde Wolaka pisze...

"zaciskające się na papierosie, który był zapalany,
A zapalany był, jak to mówią, over and over again, lecz bez specjalnego powodzenia."
Tak to bywa, jak się kupi chińską zapalniczkę.

"Potykała się o spudnicę bladej niebieskiej sukni..."
Spudnica (z ang. spud) to specjalna duża kieszeń do przenoszenia kartofli. Była ona całkowicie wypełniona, w związku z czym poddawała się grawitacji i właśnie dlatego nieznajoma się o nią potykała.

"Jeśli w domu jest intruz, to chyba średnio rozsądnym jest przemieszczanie się z takim hałasem. Ale co ja tam wiem."
Może zamierzała go wystraszyć?

"sklejone loki zasłonił ją,"
Z czym był sklejony Loki? Najprawdopodobniej z Thorem...

" osunęła się na ziemię ze sztyletem wepchniętym w aortę.
Konkretnie w aortę. Gdyż był to bardzo wąski sztylet. Tak naprawdę w sumie wyglądał jak szpikulec do lodu."
Oj tam, zastrzyk jej zrobił.

Panele, od których ciągnie zimno, wzbudziły we mnie pewną podejrzliwość.

Maria Dunkel pisze...

Trzy kroki za Śmiercią. :DDD Szacunek ponad wszystko.
Suknia w powale.
Widoczna gołym okiem spazmą (jakoś z francuska w ogóle brzmi). <3
Takie cudo, że aż cudak.

Nami pisze...

Paczcie!
http://www.iv.pl/images/15722369006160010264.jpg

Nie wiem, czy już to widziałyście, ale KWIIK xD

Chiro z tradycjami pisze...

Nami, gdzie to znalazłaś? XD

Anomimowy pisze...

No przecież Akemi sama przyszła się pochwalić pod poprzednią notką.

Nami pisze...

Chiro - znajoma mi podesłała. Niezłą bekę z tego mam.
Swoją drogą, zmęczyły mnie te dwie strony tekstu. Dziewczyna jakoś strasznie usypiająco pisze Oo

Kuba Grom pisze...

Suknia z powałą mnie powala...

Solniczka pisze...

Zdziwiony brew Derekstotelesa i jego współczująca oblicz, Bardzo Przypadkowy Isaac, Stiles płaczący nad tajemniczą niewiastą... Ahh, jak dobrze czytać Teen Wolfowe opka. Tylko czekać aż Tajemniczej przyjdzie wybierać między Derekiem, a Stilesem - pewnie zdecyduje się na Petera. <3

Chiro z tradycjami pisze...

Kurde, ominęło mnie to wielkie ogłoszenie Akemi pod poprzednią analizą. D:
Nie wie ktoś jaka wielka Uczelnia z Tradycjami zamieściła to w swojej gazetce? :D
Rzeczywiście Akemi wywoła wielką burzę i skandal swoim artykulikiem umieszczonym w UCZELNIANEJ gazetce, w której to artykuły rzadko kiedy spotykają się z zainteresowaniem czytelników z zewnątrz.

Babatunde Wolaka pisze...

@Chiro: Chodzi o Akademię im. Jana Długosza w Częstochowie. Pisemko ma również swoją wersję internetową, w której niezwykle trudno jest odnaleźć jakiekolwiek komentarze...

Chiro z tradycjami pisze...

No to rzeczywiście wielka Uczelnia z Tradycjami. :D
Znalazłam owo czasopismo. No... można się pośmiać. XD

kittu pisze...

Artykuł znajduje się na stronie 69. Przypadeg? Nie sondze. W końcu same piep*enie. Osoba, która nigdy nie spotkała się z analizatorniami i opkosferą przestanie czytać po tym jakże wciągającym wstępie. Recenzja filmu, budowa sonetu i cytat z opka o Potterze? Dziewczyna zrobiła wam po prostu dobrą reklamę. A czytając jej wcześniejsze zapewnienia o renomie pisemka, to myślałam, że artykuł ukaże się w co najmniej Forbesie.

Anonimowy pisze...

Czy ktoś jest w stanie pomóc mi ogarnąć tryb myślenia Akemi?
1. Odgraża się że napisze artykuł. Ok.
2. Pisze artykuł. Ok.
3. Podsyła linka bo jest słowna. Ok. Jak dotąd łapię.
4. Starannie usuwa wszelkie ślady które mogłyby wskazać gdzie właścicwie artykuł się ukazał, zamazuje nazwę pisma, daje .jpg zamiast całego linka. Wot.

Publikuje swój słynny artykuł, a potem boi się/wstydzi się tego? Kurde nie ogarniam :(

Bobik

Babatunde Wolaka pisze...

To jest Akademia Jasia Wędrowniczka, tego się z zasady nie ogarnia :S

Malinowa Fenoloftaleina pisze...

Dobry :) analiza przekwikaśna, ale ja przybywam podrzucić moje znalezisko. http://d-dw-h.blogspot.com/?m=1 opko jakich mało, dorwałam tylko do 8 rozdziału. Zajrzyjcie, chyba był by z tego dobry tekst.

Chiro z tradycjami pisze...

Malinowa Fenoloftaleina, chyba raczej AŻ do 8 rozdziału. :D
I bardzo mi się podoba twój nick. Zgaduję że profil biol-chem, albo coś w tę stronę? ;)

Bobik, może Akemi się bała, że zaatakujemy jej wielkie Pismo z Tradycjami? Chociaż... pod potterową analizą chyba coś mówiła, że analizatorki mogą śmiało wziąć jej blogaski do analizy, a teraz się wstydzi pokazać gdzie opublikowała swoją odę do tradycji?
Ej, bez kitu... Toż "The Evil Within" jest łatwiejsze do ogarnięcia.

Malinowa Fenoloftaleina pisze...

Chiro, rozdziały są tam przeciętnie długości paragonu, więc to nie aż taki wyczyn ;) Biol-chemem będę pewnie w niedalekiej przyszłości, na razie klasa politechniczna.

Fenoloftaleina (z tradycjami ofkors)

Anonimowy pisze...

Kurczę, faktycznie w tym zalinkowanym przez Feno blogasku niezły crossover. Może nie tak wybitny jak nasz mroczny kuc, ale mógłby być jego całkiem godnym następcą.

Tonks

karton realista pisze...

Dlaczego!? *idzie się wypłakać*

Anonimowy pisze...

Nie wiem czemu ale analizy wyświetlają mi się tylko na wąskim pasku pośrodku strony i mam wrażenie ze czytam Pana Tadeusza ;/

Chiro z tradycjami pisze...

Anonimowy co wyżej napisał: aż mi przyszła na myśl inwokacja.

"Logiko, podstawo moja,
ty jesteś jak zdrowie!
Ile cię trzeba cenić,
ten tylko się dowie,
kto pisze blogaski."

Anonimowy pisze...

Kaszki manny, nie mannej ;)

Anonimowy pisze...

Nie żebym się czepiał, ale USOS to akronim Uniwersyteckiego Systemu Obsługi Studentów. Wyrażenie "system USOS" jest w tym wypadku błędem.