sobota, 21 lutego 2015

Jaskinia Zakazana Dla Małych Dzieci, czyli Thorin Różowe Serduszko, cz. 2

Witajcie!


Wracamy po przerwie, mając nadzieję, że pamiętacie jeszcze opko o okrutnych elfach i Thorinie, który odkrywa w sobie nieskończone pokłady instynktu tacierzyńskiego. W tej części będzie jeszcze więcej tęczowo-pluszowych wzruszeń - ale będą też Jaskinie Zakazane Dla Małych Dzieci, wilki i diamenty, które są stalagmitami.
Miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Aha, zanim zaczniecie czytać - pozwólcie, że ten jeden raz weźmiemy przykład z aŁtoreczek i podrzucimy wam kawałek, którego należy słuchać podczas czytania tej analizy. Z dedykacją dla wszystkich, którzy nie lubią Thranduila! (Właściwie dla tych co lubią też, bo to fajny klip jest.)


[Wycinamy cały rozdział poświęcony na daremne rozmyślania, czy podrzutek powinien zostać adoptowany przez Thorina. Wszyscy wiemy, że zostanie, więc emocji w tym tyle co podczas mieszania zupy.]

Rozdział 3: Urodziny Thorina

Mijały kolejne tygodnie, a Elen zaczęła czuć, że w końcu znalazła dom. Traktowała, Thorina, jak swojego ojca, a jego siostrzeńców, jak swoich braci.
Oj, narrator chyba ma czkawkę.
Albo zadyszkę.

Czuła się w Ereborze doskonale i każdego dnia, chętnie poznawała zarówno wnętrze góry, jak i jej okolice .Poznała też, co to znaczy być rozpieszczaną. Pozwalano jej na wiele rzeczy, a jej pokój w błyskawicznym tempie przemienił się w najcudowniejszy, dziecięcy pokój z kolorową mozaiką i mnóstwem zabawek.
Wszystkie krasnoludy stawały na głowie, żeby jej dogodzić - a to wystrugany jednorożec na biegunach, a to Barbie wykuta z drogocennych kamieni...
A to kolekcja dziecięcych młotów kowalskich, a to mały palnik acetylenowo-tlenowy pomalowany w różowe kwiatki…

Mimo tego wszystkiego, nie zapomniała skąd pochodzi i, jak traktowali ją dawni opiekunowie.
Ok, po prostu udam, że nie widzę tych przecinków, no ileż można.

Wciąż obawiała się odrzucenia i zastanawiała się, czy jej ukochana trójka Durinów, darzy ją tymi samymi uczuciami, co ona ich.
Durinów. Ok, miejmy to za sobą - królem Ereboru jest Thorin, syn Thraina z Rodu Durina, a nie Thorin Thrainowicz Durin.

Za wszelką cenę chciała im udowadniać, że zasługuję na ich uczucia.
Narratorze, jeśli chcesz się wkupić w łaski krasnoludów, zrób to sam, zamiast wysługiwać się dzieckiem.

Choć wcale nie musiała tego robić. Zarówno Thorin, jak i chłopcy, oszaleli na jej punkcie i uwielbiali się nią zajmować.
Nic im nigdy nie sprawiło takiej frajdy, jak zajmowanie się czterolatką, co zadawało kłam wielowiekowej elfiej propagandzie, jakoby krasnoludy uwielbiały tylko złoto i wbijanie sojusznikom noża w plecy.

Nie zawsze jednak robili to odpowiednio, o czym przekonał się Fili, który wszedł do komnaty i zobaczył, że Elen siedzi na kolanach jego brata, obserwując jak Kili czyści broń. Była niebezpiecznie blisko ostrza.
BHP w Ereborze leżało i kwiczało. Zresztą wystarczy rzut oka na ten absolutny brak poręczy
Erebor².jpg
by przyprawić każdego inspektora o atak serca.

- Oszalałeś?! Powinieneś na nią bardziej uważać. Wiesz, co wuj by ci zrobił, gdyby to zobaczył?
- Nie przesadzaj, przecież uważam - odparł młodszy krasnolud i uśmiechnął się do dziewczynki.
- Chcesz, jako prezent urodzinowy, podarować wujowi, krew jego kwiatuszka?
Yyy… no spoko, najlepiej od razu ze słomką i parasolką.
A do tego pasztet z przecinków.

- powiedział starszy brat, celowo używając przydomka, jakiego Thorin często używał w stosunku do dziewczynki.
Elen spojrzała na blondyna i błyskawicznie zeskoczyła na podłogę. Nie przykuła jednak większej uwagi do słów o jej krwi, bardziej zainteresowało ją słowo „urodziny”.
Do niego to przykuła uwagę z wielką starannością, stalowymi gwoździami, jak uczył ją Dwalin.

- Thorin ma urodziny? - zapytała.
- Tak, za pięć dni.
Dziewczynka chwilę analizowała wszystko w swojej głowie, poczym dość zaniepokojona powiedziała:
- Muszę dać mu jakiś prezent.
- Nie martw się, jesteś dzieckiem. Wystarczy, że narysujesz mu coś i Thorin będzie zadowolony - Fili uśmiechnął się mówiąc to i pogłaskał małą po głowie.
Ona jednak odskoczyła na bok z grymasem niezadowolenia na twarzy.
- To za mało, muszę mu dać coś, co naprawdę chciałby dostać.
- Głowę Thranduila z jabłkiem w ustach? - podsunęła Kal.
Bilba, przewiązanego wstążeczką?

- Więc narysuj mu dziki diament. To na pewno chciałby dostać - powiedział Kili, który jak zwykle próbował załagodzić sytuacje.
Noo, trzeba udobruchać małą, bo jak się rozpędzi, to gotowa i Silmarile zorganizować, a po co komu zgraja wściekłych elfów u bram.

- Co to dziki diament?
- Jest bardzo rzadki - zaczął Fili - i trudno go znaleźć. Wygląda jak każdy inny diament, tylko, że jest niesamowicie czerwony, jak krew. Z reguły występuje gdzieś głęboko w jaskiniach.
W jaskiniach? W sensie, nie gdzieś głęboko w skale, tylko tak tam sobie sterczy ze ściany?
Tak. Czyli to po prostu fikuśna nazwa na rodzaj stalaktytu.

- A w Zakazanej jaskini? - zapytała Elen z nadzieją w głosie.
No tam na pewno totalnie tak. Ten wątek, który zaczyna się jak rasowy quest, nie może nie zawierać lokacji "Zakazana jaskinia".
Secret Jaskinia of Doom.

- Tam raczej nie - powiedział Kili.
- A pójdziemy tam i sprawdzimy? - powiedziała i spojrzała na nich błagalnie.
Młodszy krasnolud chciał już coś powiedzieć, ale odezwał się starszy.
- Ta jaskinia, jest zakazana dla takich małych dzieci, jak ty.
Mogą tam wchodzić tylko dzieci powyżej dwunastego roku życia.
BTW nazwa Jaskinia Zakazana Dla Małych Dzieci to coś pięknego.

Przestań już marudzić i idź narysuj coś. Możesz później nam to pokazać, a my powiemy ci, czy spodoba się to wujowi.
Dziewczynka spojrzała na nich jeszcze raz, poczym kiwnęła głową i poszła smutna do swojego pokoju.
- Może powinniśmy ją tam zabrać? Chociaż na chwilę.
Oczywiście! A zaraz potem przeciągniemy ją przez Przełęcz Tysiąca Śmierci, Grotę Obłędu i Dolne Korytarze Przewlekłego Zatwardzenia, wszystkie z certyfikatem Krasnoludzkiego Komitetu Rodzicielskiego "Zimny Wychów".

- Kili, dobrze wiesz, że w tej jaskini roi się od jaskiniowych szczurów, a słyszałem też pogłoski, że ktoś spotkał tam jaskiniowego wilka.
- Ale ona wyglądała na smutną i zawiedzioną.
- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA.

- Przejdzie jej.
Brunet nie był jednak przekonany, co do słów brata i chciał się upewnić, że Elen nie będzie zbyt długo smutna. Dlatego kilka godzin później postanowił zabrać ją na przejażdżkę konną. Przed stajnią spotkał swojego znajomego i na chwilę się zatrzymał, ale zniecierpliwiona dziewczynka, postanowiła, jak najszybciej pójść do Mgiełki. Była to dość młoda, siwa klacz, o łagodnym charakterze, która należała do Kiliego. Elen uwielbiała ją rozpieszczać, bo w końcu to na niej najczęściej jeździła.
Ok, czterolatka na koniu. Nie wiem, czy Thorin wiedział, jak to się skończyło dla Bonnie Blue, ale może właśnie wiedział i miał cichą nadzieję.

Niestety nie mogła jej znaleźć. Znane jej konie znajdowały się w zupełnie innych boksach. Dziewczynka stanęła po środku korytarza i rozglądała się na wszystkie strony, gdy nagle przed nią pojawił się bardzo młody krasnolud, w wieku kilkunastu lat.
Jak na krasnoludy to wręcz dziecko, co?
I to małe.

Był od niej wyższy o, co najmniej głowę. Miał półdługie, rude włosy, zielone oczy, w których tkwiły niepokojące iskry.
Widzę to:
blog.jpg

Jego dość duży, piegowaty nos, zmarszczył się na widok dziewczynki, a jego wąskie usta były zaciśnięte i nie wskazywały na przyjazne zamiary.
Oho, zabierze jej grabki.

- Co tu robisz? - warknął mały krasnolud.
- Szukam Mgiełki.
- Po co?!
- Żeby dać jej to - powiedziała i pokazała jabłko na wyciągniętej ręce.
- Żeby ją otruć!
Zatrutym jabłkiem. Oczywiście. W końcu Mgiełka żyła wśród krasnol(udk)ów, z pewnością była księżniczką w przebraniu. W sumie każdy scenariusz wydaje się ciekawszy od tego potoku słodkopierdzenia.

- Nie!
- Elfy nie mają prawa tu wchodzić! - wciąż krzyczał, choć był dość blisko niej.
- Nie jestem elfem - syknęła.
- Jesteś i ja cię stąd wyrzucę!
A skąd miałby się elf wziąć w Ereborze? W dodatku jakiś taki karłowaty?

[Na szczęście Thorin pojawia się, by uratować dzień. Nie pytajcie, co akurat robił w stajni, najwyraźniej królowanie pod Samotną Górą to bardzo lekka fucha.]

- To nie jest elf, to Elen i nie radzę ci, kiedykolwiek na nią krzyczeć.
To mu wszystko wyjaśnił! Chyba że Elen faktycznie jest jakimś osobnym gatunkiem.
Jest tajemnicą państwową.

- Tak, panie - powiedział skruszony, choć w jego oczach dostrzec można było nienawiść.
No dobra, spoko, łapię, krasnoludy nie lubią się z elfami - ale żeby aż tak? Przecież w tym AU zdrada Thranduila nie spowodowała, że krasnoludy straciły swoje państwo na 171 lat. Ominął mnie jakiś wątek elfów porywających krasnoludzkie dzieci i przerabiających je na lembasy?

- Wracaj do swojego ojca.
Terkan odwrócił się na pięcie i pobiegł przed siebie.
- Kto to jest? - zapytała, Elen, kiedy postawił ją na ziemi.
- Nikt ważny, syn kowala, ale nie przejmuj się nim. Co tu robisz?
Noo, "syn kowala" na pewno precyzyjnie określa jego tożsamość w społeczności krasnoludów. Założę się, że pod Górą jest ich najwyżej trzech, a żaden nie jest obdarzany szczególnym poważaniem.

- Kili zabierze mnie na wycieczkę, ale nie mogę znaleźć Mgiełki i wszystkie konie są w innych miejscach.
- Ach tak. To wszystko przez to, że musimy pozmieniać ich rozkład.
Ja nie mogę, ależ oni się muszą nudzić w tym Ereborze!
Zmienianie rozkładu koni to coś jak ze zmianami w rozkładzie PKP, tylko jest mniejszy bałagan na peronach?
I w rezultacie jest coraz mniej dostępnych koni, za to korzystanie z nich kosztuje coraz więcej. Wszystko się zgadza.

Zapewne znów po moich urodzinach przybędzie kilka dodatkowych koni i muszą się one znaleźć w odpowiednich boksach.
Bo dobudowanie nowych byłoby poniżej naszej godności.
Ale oni wiedzą, że zamiana obiektów miejscami nie sprawi, że miejsc zrobi się więcej? (Chyba że mają przy tej okazji zwyczaj gubić konie.)

Na wieść o urodzinach, Elen znów posmutniała.
- Coś się stało?
Dziewczynka kiwnęła przecząco głową, ale Thorin nie dał się zwieść. Pomyślał jednak, że może chodzi o prezenty, których zapewne nigdy nie otrzymywała.
Oczywiście, że elfy nie wierzyły w prezenty urodzinowe! Wierzyły wyłącznie w rózgę, dyscyplinę i wyrywanie paznokci rozżarzonymi szczypcami.

Postanowił, że w jej następne urodziny dostanie ich mnóstwo, ale najpierw musiał wiedzieć, kiedy one będą.
- Ciekawe, kiedy ty, masz urodziny?
- Już miałam.
- Kiedy?
- W dzień, kiedy mnie elfy wyrzuciły.
Założę się, że czekały cały rok na to, by wyrzucić ją akurat w dniu urodzin. A potem przybiły sobie piąteczkę i poszły deptać przebiśniegi.
I wyrywać skrzydełka takim małym żółtym kaczuszkom.

- Co?! To były twoje urodziny, maleńka?
Elen kiwnęła głową, a on uklęknął przy niej i pogłaskał ją po policzku.
- Nie przejmuj się, twoje następne urodziny będą wspaniałe.

[Wycinamy kolejne dłuugie akapity słodkopierdzącego migdalenia. Poważnie, oni głaszczą tę małą po głowie z takim zapałem, że powinna już dawno wyłysieć.]

Przez kolejne trzy dni, trwały przygotowania do przyjęcia urodzinowego, a dziewczynka wciąż myślała o prezencie dla Thorina.(...) Myśli te nie dawały jej spokoju, a kiedy nadszedł dzień urodzin króla krasnoludów, wpadła w panikę. Wtedy do jej główki wpadł bardzo szalony pomysł, który nie trudno było zrealizować biorąc pod uwagę to, że wszyscy byli bardzo zajęci przygotowywaniem wieczornej uczty. (...) Dziewczynka ruszyła przed siebie, pewna tego, co robi. Zamierzała wejść do Zakazanej jaskini i poszukać dzikiego diamentu.
No przecież oczywiście, że zamierzała. Kij z tym, że powiedziano jej, że tam go nie ma.
Nie oczekujmy od czterolatki zbyt wiele.

[No więc oczywiście tam lezie, oczywiście się gubi i atakują ją szczury, przed którymi broni się torbą wypchaną kamieniami. A potem oczywiście gubi się jeszcze bardziej i OCZYWIŚCIE w ostatniej chwili Thorin przybywa na ratunek, ratując ją przed jakimś strasznym szujstwem. Po powrocie...]

Wszyscy [czyli Kili i Fili] zaczęli się śmiać, a po chwili stwierdzili, że czas dołączyć do uczty i wtedy Elen przypomniała sobie o rysunkach w torbie.
- O nie - jęknęła - Te kamienie wybrudziły rysunki.
Kili spojrzał bacznie na kamienie, wyrzucone na podłogę. Krasnoludy miały wręcz szósty instynkt do wyczuwania drogocennych rzeczy. Podniósł jeden z kamieni i krzyknął:
- To nie kamienie, to dzikie diamenty!
Czyli że te diamenty, tak bardzo ojacięjakierzadkie, że król krasnoludów - come on, krasnoludów - like, Król Pod Górą - like, Erebor -
b0050805_54a53edf5f1dc.png
no więc są takie rzadkie, że Thorin ledwie chciałby mieć taki - i one sobie w tej zaplutej jaskini leżą na ziemi, starczy przyjść i brać?
3fa93b9d85b8368106c93f031c93f7bd.jpg
Może ktoś je tam wcześniej po prostu zgubił? Jakiś np. Super Wyszkolony Poszukiwacz Dzikich Diamentów?

Są po prostu brudne, ale to one! Spójrz Fili!
Kiedy umyli „kamienie” w ciepłej wodzie, zobaczyli niesamowicie piękne diamenty o krwistym kolorze.
Oczywiście, kolor był widoczny jeszcze przed szlifem i polerowaniem! Co tam, pewnie jeszcze melodyjkę wygrywały.
W końcu są dzikie; muszą się różnić od tych oswojonych diamentów.

Aż ich zatkało, ale po chwili ogarnęli się i udali na przyjęcie, wraz z niezwykłym prezentem. Dziewczynka jednak zatrzymała się tuż przed potężnymi drzwiami, za którymi odbywała się wesoła uczta. Słychać było skoczną muzykę, głośne rozmowy i donośny śmiech.
(...) Wrzawa trochę ucichła, kiedy pojawili się w środku, ale nikt nie wydawał się zły na dziewczynkę.
Nie to co elfy, prawda, one pewnie za takie zachowanie zamknęły by ją w spiżowym byku.

Thorin uśmiechnął się do niej szeroko i z zaciekawieniem spojrzał na to, co niosła.
- To prezent, dla ciebie - powiedziała i podała mu skrzyneczkę.
Kiedy ją otworzył, w sali zapanowała cisza, a wszyscy oniemieli. Najbardziej zaskoczony był, Thorin, gdy zobaczył swój prezent. Król podał szkatułkę Balinowi, a sam podszedł do Elen.
- Niesamowite! Czy ty zawsze musisz postawić na swoim? - zapytał i uniósł dziewczynkę wysoko.
Wszyscy znów zaczęli się śmiać i nawet kierowca autobusu zaczął klaskać z zachwytem patrzyli na diamenty. Później wysłano górników do „Zakazanej jaskini”, ale nigdy nie znaleziono tam więcej dzikich diamentów
OCZYWIŚCIE.

, a Thorin zmienił ich nazwę na „Serce Elen”, z czego ona zawsze była dumna.
http://www.olechkadesign.com/OlechkaDesign/Grumpy_Cat_Tastes_the_Rainbow_files/grumpy-cat-tastes-the-rainbow.jpg
http://www.olechkadesign.com/OlechkaDesign/Grumpy_Cat_Tastes_the_Rainbow.html

44 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pierwsza? Co to był za ulepek... Czemu oni jej nie oddali na wychowanie jakiejś starej krasnoludzicy, ja się pytam? Tylko pląta się to to pod nogami w zamku?
Pozdrawiam, Amelia

Morgause de Saint pisze...

" - Kili, dobrze wiesz, że w tej jaskini roi się od jaskiniowych szczurów, a słyszałem też pogłoski, że ktoś spotkał tam jaskiniowego wilka.
- Ale ona wyglądała na smutną i zawiedzioną.
- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA."

Po tym fragmencie oficjalnie umarłam.
Ta część opka niespecjalnie kwikogenna, ale i tak się uśmiałam, dziękuję.

Kitsune pisze...

Już się zaczynałam martwić, tak długo Was nie było :) Analiza świetna, a i materiał o wiele wdzięczniejszy niż przy Ustawce (mózg bolał od czytania, brr...)

Jak dla mnie najlepsze teksty to:
"- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA."
"To mu wszystko wyjaśnił! Chyba że Elen faktycznie jest jakimś osobnym gatunkiem.
Jest tajemnicą państwową."
i ten o PKP.

Anonimowy pisze...

Zimny Chów pobił wszystko. Also, czy tylko mi się wydaje, że pomijając głupie założenia początkowe to mogło być naprawdę miłe i urocze opowiadanie o dorastaniu wśród krasnoludów, tylko ałtorka a) znała krasnoludy tylko z Hobbita, b) zalała to wszystko stężonym cukrem?

Anonimowy pisze...

To jest po prostu straszne. Historia miała potencjał, naprawdę. Szkoda, że autorka go nie wykorzystała i stworzyła coś takiego. Gdyby nie ta wszechobecna słodycz i parę wyjątkowo absurdalnych wątków, opko mogłoby być naprawdę dobre! Ech.

Babatunde Wolaka pisze...

Jakie to było strasznie kandyzowane...

Oprócz elfów przerabiających dzieci na lembasy (zboczenie zawodowe) urzekło mnie kranosludzkie podejście do BHP i gdyby podjąć próbę napisania opka komediowego opartego na tym motywie, efekty mogłyby być obiecujące.

"Thorin Thrainowicz Durin" - Durin od "dura"? To może nagle mieć sens...

"Ale oni wiedzą, że zamiana obiektów miejscami nie sprawi, że miejsc zrobi się więcej?"
Jak to nie? W trakcie takiej zamiany konie się nabiegają, schudną i już jest więcej miejsca.

"Może ktoś je tam wcześniej po prostu zgubił?"
Moja nowa teoria o brontozaurach jest taka, że Thorin po prostu kiedyś te dziamenty zdobył, ale mu się zawieruszyły i za Chiny nie mógł znaleźć. Miałem tak ostatnio z szalikiem.

Solniczka pisze...

Marysujka i Siedem OOC, obtoczone w cukrze.
Podłość. Gdyby nie Wasza analiza, opka nie dałoby się czytać. Dziękujemy więc za dzielne analizowanie tego BSu. :')

sztefa001 pisze...

Szczęka mnie boli i to przez was! Śmiech po upadku z konia boli...
A wy powodujecie śmiech.
Auć.

:D

Anonimowy pisze...

Wilki rzodzom!

Chomik

Tsuki pisze...

Nie, nie tylko tobie. Jest wiele opowiadań z do rym pomysłem i beznadziejnym wykonaniem. Smutna prawda :(
Ogólnie to płakłam na tym PKP i "szóstym instynkcie" (waaat?) Ahhh kolejny zmarnowany potencjał na opo... ale jakby nie te tfory to nie byłoby analiz, sooooł...
I tak BTW. nie powinno być "krasnolud(k)ów" zamiast krasnol(udk)ów"? Xd

Anonimowy pisze...


Serio, to jest tak przesłodzone i do bólu przewidywalne, że nojaniemogę. Analiza trochę krótka, ale i tak fajnie, że znalazłyście w końcu czas. I mnie też rozwaliło: "ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ." :D

Tonks

Tsuki pisze...

Teraz trochę z innej beczki. Zauważyłam, że nie macie jeszcze nic z Percyego Jacksona (albo ślepa jestem). Soł, mam propozycję NIE-DO-ODRZUCENIA:

"Nigdy nie byłam normalna. Odkąd pamiętam żyję tylko z takimi jak ja - herosami. Sama jestem córką Aresa i... no to jest problem. Nie poznałam matki. Nie pamiętam nic przed podróżą z Luke'iem , Thalią i Annabeth. A w tedy miałam niespełna siedem lat. Kocham walczyć - to mój żywioł. Nie boję sie rozlewu krwi. Nigdy nie miałam szczęścia w miłości ale to najmniejszy z moich problemów. Jedyny wers przepowiedni , który pamiętam brzmi tak : gdy będzie jeszcze czysta , zostanie zgwałcona a jej oprawcą jest syn Posejdona.
Kto mnie zgwałci? Percy , Tyson? Czy odnajdę szczęście? Czy przeżyje bitwę?
Odpowiedź znajdziecie tu. I jeszcze jedno: to że to wszystko opisuje , nie oznacza że nadal żyje..."

http://memoirsofthecampheroes.blogspot.com/

Chiro pisze...

Tsuki, nieeeee! Tylko nie mój Percy! D:
Po przygodach Harry'ego Pottera, Percy Jackson to moja ulubiona seria. Jak można tak krzywdzić kultowe kurde kanony? Ałtoreczki serca nie mają. :C

Jeśli chodzi o analizę... zęby bolą od cukru, jaki jest zawarty w tym opkoidzie. Tekst o PKP mnie ómarł na śmierć.

Przy okazji jak wracałam z Ergo Areny w Gdańsku, to przejeżdżałam obok jakiegoś (chyba) starego zakładu fotograficznego, a nad drzwiami wielki baner "Firma z tradycjami". :D

Anonimowy pisze...

"Ale oni wiedzą, że zamiana obiektów miejscami nie sprawi, że miejsc zrobi się więcej?"
No chyba że mają nieskończoną ilość boksów ;) http://youtu.be/Uj3_KqkI9Zo *nerd alert*

Hej, cieszę się, że znowu analizujecie ;)

Tsuki pisze...

Aj noł :c też cierpię.
Dlatego zaproponowałam do analizy - żeby choć trochę osłodzić sobie tą straszliwą krzywdę. Ale i tak rzal i bul zalewa moje serduszko...
BTW. Też lubisz Nico? Jest meeeeega uroczy <3
Percico i Solangelo moim rzyciem. JOLO *3*
Ale serio, shipuje ich xD

Mała Kudłata pisze...

Dwa cytaty:
" - Kili, dobrze wiesz, że w tej jaskini roi się od jaskiniowych szczurów, a słyszałem też pogłoski, że ktoś spotkał tam jaskiniowego wilka.
- Ale ona wyglądała na smutną i zawiedzioną.
- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA."

oraz

"Założę się, że czekały cały rok na to, by wyrzucić ją akurat w dniu urodzin. A potem przybiły sobie piąteczkę i poszły deptać przebiśniegi.
I wyrywać skrzydełka takim małym żółtym kaczuszkom."

Umarły mnie oficjalnie i dokumentnie. Leże i nie wstaję, a za każdym razem kiedy w głowie pojawia mi się wizja elfów depczących przebiśniegi to wyrywa mi się opętańczy chichot. Cóżeście uczyniły...

Klaudia pisze...

" - Kili, dobrze wiesz, że w tej jaskini roi się od jaskiniowych szczurów, a słyszałem też pogłoski, że ktoś spotkał tam jaskiniowego wilka.
- Ale ona wyglądała na smutną i zawiedzioną.
- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA."


Wygrałyście Internety. Bajeczny Thranduil może Wam buty czyścić. :D

Anonimowy pisze...

Byłoby fajnie, gdybyście zanalizowały opko "Lwie Serca" tej autorki, w którym Thorin zostaje złapany przez jakieś hybrydy człowieka z kotem wielkości krasnoluda i wywieziony za Śródziemie do wymyślonej przez autorkę krainy, gdzie jest podarowany księżniczce Marysi Zuzannie jako egzotyczne zwierzątko, która musi trzymać Thorina na smyczy (!), jednak jakimś cudem tylko ona widzi w nim inteligentną istotę, uczy swojego języka i oczywiście mamy tró lof.
Aha, potem robią sobie dzieci o nazwach Fili i Kili, którzy po mamusi potrafią przemieniać się lwy.
Co chwilę łapałam się za głowę, gdy to czytałam.

Anonimowy pisze...

Matko jedyna, próchnica atakowała me zęby w czasie lektury. Jak widać można spaprać kanon nie tylko złym porno, ale i nadmiarem lukru.
Koszmar.
Wilki, jak wspomniano wyżej, zabójcze.
Ale mnie dzień zrobiło "Bullshit detected". Piękne! XD

Pzdr,
thin

Chiro z tradycjami pisze...

Pani Anonim z godziny 12:47,
twój opis opka brzmi jak streszczenie Planety Małp. XD Aż z ciekawości sobie zajrzę co za makabry się tam wyczyniają.

Kuba Grom pisze...

Jesteście zupełnie pewne, że tego nie pisała 12-latka? To pływa w strumieniach lukru i marmolady...

ps. Napisałem artykuł o analizatorniach, może się wam spodoba:
http://curioza.blogspot.com/2015/02/analizatornie.html

Niofomune pisze...

To jedna z najlepszych analiz od jakiegoś czasu. Naprawdę, wyjątkowo pięknie się wam udało. Oczywiście genialny jest tekst o wilkach, który wszyscy cytują, i jeszcze ten z obrazkiem ze złotem, ale ogółem wszystkie komentarze są genialne.
Sama lubię sobie poczytać fluffy i imo o Thorinie dałoby się jakiś napisać, ale to to za zabawa czytać fanfika, w którym wszyscy bohaterowie są OOC i tylko imię łączy ich z oryginałem? (Ale to może ja mam jakąś wypaczoną wizję Thorina, wzorowaną niecnie na książce).

Anonimowy pisze...

Nie będę oryginalna, bo podobnie jak wszystkich powyżej urzekły mnie te wilki jakieś:

"- ALE KURWA WILKI, KILI, WEŹ SIĘ OGARNIJ.
- PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDZIE JUŻ SMUTNA, TYLKO POŻARTA."

Przypomniała mi się pierwsza scena "Grobowców Atuanu" i wyobraziłam sobie chór pozostałych krasnoludów skandujących w tle: "Pożarta! Pożarta!".

Obrazek z majątkiem króla też zacny bardzo. Cieszę się, że wróciłyście :)

Lien Smoczyca pisze...

Cieszę się, że wróciłyście, ale czemu takie krótkie?! :<
Loffciam Was!!! <3

Ryszard Mikke pisze...

Obśmiałem się kilkakroć, ale najbardziej mnie zabił zimny wychów. Wzbudziłem niezdrowe zainteresowanie w ołpenspejsie.

Anonimowy pisze...

Świetne! Po prostu kocham Wasze analizy! Są boskie xD

A tu znalazłam dziś takie coś... nic, tylko zanalizować: http://itachisakuralove.blogspot.com/
(jakbyście się kiedyś za to wzięły, to życzę szczęścia przy czytaniu, ja przebrnęłam tylko przez 5 rozdziałów :/ lepiej nie czytać tego na trzeźwo)

Sha pisze...

Yhm, yhm *umbridge cough*

Nie wiem, czy zostało to już wcześniej poruszone, ale chciałam zauważyć, że podczas odmiany imion "Kili" i "Fili" zanika drugie "i" i mamy "Kilego, Filego". Tak zachowują się również inne imiona w ten sposób zakończone - proszę porównać chociażby z Kalim z "w pustyni i w puszczy"...

Anonimowy pisze...

Próchnicy się można nabawić czytając to opko... Ale poważnie, mam nieodparte wrażenie, że to cuś pisało może jedenasto lub dwunastoletnie dziecko...

Analiza miodna, co tu ukrywać ;D Cieszę się, że wróciłyście, te dwa tygodnie bez was były takie smutne ;)

Char - Lee

karton realista pisze...

Nic ciekawego tu się nie dzieje. Naprawdę, kto może pisać tak nudne rzeczy w tak idiotyczny, słodkopierdzący sposób.
-usypiający tekturowy człowiek

karton realista pisze...

Druga kropka = ?

Chiro z tradycjami pisze...

Anonimowy z 10:41 - zajrzałam z ciekawości na podanego przez ciebie blogaska. Przeczytałam prolog. Urzekło mnie to, że Kisame występuje tam jako brat Sakury, a jeszcze bardziej urzekło mnie słowo "MĘŻCZYŹŃĘ". XD

Anonimowy pisze...

Hey. Gdybym wysłała wam moje opko, mogłybyście je zanalizować? :)

Naora

Anonimowy pisze...

@Anonimowy 23 lutego 2015 10:41
ja nie ufam nikomu kto ma Nickelback na playliście. Taka zasada.

A w ogóle to mi się wydaje, że nie byłoby opek o Thorinie, który raczej nie był Mister Dale of Generosity, gdyby nie Richard Armitage w głównej roli i te jego zabójcze... eh, nevermind.

E.

Anonimowy pisze...

Dostaliście już pozew?

Anonimowy pisze...

Przerabianie dzieci na lembasy <3 zdecydowanie najmocniejsze. I to urodzinowe porzucenie.

Do tego Damon Bullshit Detected, aww.

No i nie będzie smutna, tylko pożarta. Dziewczyny, jesteście w formie!

"Dzikie diamenty" leżące luzem w Zakazanej Dla Małych Dzieci Jaskini to już w ogóle hit, ale może okaże się, że Elen jest w 1/100 krasnoludem, skoro ma zmysł do ich znajdowania.


PS Tsuki, nie bluźnij z opkiem o zgwałceniu przez Percy'ego/ Tysona (gwałcący kogoś Tyson, ja pierdzielę. Przecież to jego by mogli krzywdzić, on jest taki bezbronny, Percy go musiał chronić w szkole. -_-). Nawiasem, o ile do gwałcenia kanonu Pottera jestem przyzwyczajona, to chyba Percy'ego bym nie przetrwała. Uwielbiam Percy'ego, chociaż przeczytałam go w wieku bodaj 21 lat. No i Percy x Nico rządzą! <3

Anonimowy pisze...

To o Percym to byłam ja, zapomniałam się podpisać. nie to, że jestem źle wychowana. Adria ;)

Anonimowy pisze...

Widzialam gdzies analizę z Percym. Jesli nie tu to na Armadzie. Przykro mi, fanki ;)
SR

Anonimowy pisze...

Pisanie złych opowiadań o Percym to zbrodnia. Percy gwałciciel (opcjonalnie Tyson gwałciciel) to już coś większego niż zbrodnia. Ozlocę każdego analizatora, który da popalić ałtoreczkom gwałcącym kanon Persia.

Adria

Tsuki pisze...

Ha, ja TEN rozdział nawet przeczytałam i miałam jeszcze większego mindfucka niż przy wizji Tysona-gwałciciela... Doskonale rozumiem co czujesz, ja sama się załamałam. ALE odkładając na bok załamanie nerwowe i pozostały po lekturze niesmak... Blog jest idealny pod analizę.
no i wiadomo, Percy x Nico rządzi. Chociaż nie mów mi, że Will cię w ogóle nie rusza xD te kościane motylki zmartwychwstające w brzuchu Nico były przesłodkie <3

Anonimowy pisze...

Will i Nico to dobry motyw (no przesłodko jest, ale i ciut ironiczni są, no i ogólnie świetnie!), bo co by nie sądzić o Pierniku, to jednak Percabeth jest absolutnie słodkie. A tak to Nico też ma szansę na szczęście. ;D Ogólnie zdziwiłam się, że motyw gejowski pojawia się oficjalnie w książkach przecież dla dzieci/młodzieży, to nawet nie jest literatura Young Adults. Ale zdecydowanie ukłon dla Riordana za odwagę.
Uwielbiam ten moment, kiedy wychodzi na jaw, że Nico jest zazdrosny o P/A nie ze względu na Annabeth. ;D

Percy gwalciciel, ja nie mogę. To jakby powiedzieć, że twój pluszowy miś cię zgwałci. ;/


Adria

PS captcha orkCl - chlorek orka? ;p pasuje do uniwersum Tolkiena, jakby nie było.^^

karton realista pisze...

Zasada jak najbardziej prawidłowa.
;)

Nami pisze...

Widziałam tylko filny, nigdy nie zdecydowałam się przeczytać książki, może to dlatego... Ale po prostu nijak nie widzę tych filmowych krasnoludów w niechlujnych, jakby nie było, ciuchach, z długimi brodami i twarzami umorusanymi luj wie czym. Kiedy czytam analizę tego opka to widzę dziwaczną, cukierkową krainę, krzyżówkę Ponyville z chatką krasnoludków, gdzie PinkyPie skacze wokół małej Elen i obrzuca wzzystkich serpentyną i konfetti, coby żadnemu przez myśl nie przeszło zahaczyć kantem tyłka o kanon. Ja rozumiem, że dzircko, że biedne, że ojoj rzyganie tęcza, ale NO BEZ PRZESADY. Dziwne, że samo dziecko (swoją drogą raz przeintelektualizowane, a chwile później przygłupie) nue ma jeszcze odruchu wymiotnego.

Olga Pawlak pisze...

http://hogwart-szkola-na-wesolo.blogspot.com
Błagam zanalizujcie to!

Anonimowy pisze...

O kur*a wilkach, nie muszę już nic dodawać, a i pasztet z ,przecinków, był świetny. Btw, analizatornię, poleciła mi, przyjaciółka, i jestem jej, za to, szalenie, wdwięczna.
No i ałtorka, nie przewidziała, że dzikie diamenty mogą być zagrożeniem dla Erebor (bo po co odmieniać)...co będzie jak pokąsają Thorina i on się rozeźli i wyrzuci Elen (do Lorien, żeby ją elfy srogo ukarały)...