sobota, 31 stycznia 2015

Full Mithrill Jacket, czyli Thorin Różowe Serduszko

Witajcie!

Burza sporów po premierze trzeciej części Hobbita jeszcze całkiem nie ucichła, pomyślałyśmy więc, że analiza opka z akcją dziejącą się w Śródziemiu będzie na czasie. Nie polecamy lektury kierowcom i kobietom w ciąży miłośnikom elfów. Po namyśle… miłośnicy krasnoludów też mogą cierpieć. Oraz miłośnicy Śródziemia. Jak również w ogóle wszyscy.
Przygotujcie się więc na opko słodsze niż wata cukrowa polana glukozą, zawierające Thorina przygarniającego do piersi dzieci, kociątka i takie małe kaczuszki, a także na elfy wredne, garbate i zębate. Wszystko to podane w sosie z kulawych konstrukcji językowych, brakujących ogonków i ogólnej nieznajomości kanonu.
Miłego!


Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka
"Porzucone dziecko"
Rozdział 1: Rozbite kolano

Thorin szedł wściekły przez korytarz, a jego ciężkie buty obijały się o kamienną posadzkę.
Do “obijających się” butów bardziej by pasowało chyba “Thorin potoczył się przez korytarz jak worek ziemniaków”.
Samobieżne buty zacięły mu się w trybie "tańce irlandzkie".

Był zły sam na siebie za to, że znów chciał odgrywać rolę troskliwego ojca, którym nie chciał być, a właściwie tak sobie wmawiał.
Wmawiał sobie, że chciał odgrywać, że nie chciał być, czy że chciał być, ale nie  chciał odgrywać? Bo bez tego nie zrozumiem.

Było w nim tyle sprzecznych uczuć i nieodgadnionych myśli, że już nie wytrzymywał sam ze sobą. Spojrzał na dębowe drzwi i zatrzymał się kilka kroków przed nimi. Poprawił swój pas i koronę, podciągnął gacie i poprawił szelki, a w chwili kiedy usłyszał stłumione śmiechy z wnętrza, wymruczał sam do siebie:
- Po co mi to dziecko?
Wziął głęboki oddech i gwałtownie otworzył drzwi.

4 dni wcześniej

W twarz Thorina uderzył ciepły, wiosenny podmuch wiatru. Zatrzymał swojego gniadego kucyka (ten wiatr?!) i odwrócił się w stronę swoich siostrzeńców, którzy jechali tuż za nim.
Siostrzeńcy też byli swoi. W ogóle sami swoi byli w tym opku.

Postanowili razem zapolować, żeby spędzić ze sobą trochę czasu. Kiedy znajdowali się na południowym zboczu góry ujrzeli trzech jeźdźców.
Na co oni polowali na zboczu góry, na kozice? A jeźdźcy pewnie dosiadali koni ze Skyrim.
SL6PZ.jpg

Kili wytężył wzrok i stanął w siodle.
- To chyba elfy - powiedział.
- Podjedźmy bliżej - zarządził król.
Kiedy krasnoludy były sto metrów od nieznajomych, ci zatrzymali się na środku łąki i wyrzucili małe zawiniątko na ziemię. Po chwili wyczołgała się z niego mała dziewczynka, która miała nie więcej niż cztery lata.
Czterolatka w “zawiniątku”? To chyba dziecko skrzatów...
Może urosła w międzyczasie, jak Księżniczka Kaguya. Ale oczywiście dzieciak był zbyt twardy na to, by choćby jęknąć po upadku z wysokości końskiego grzbietu.

Jeden z elfów spojrzał na nią z pogardą i powiedział:
- Pan Elrond cię już nie chcę, twój ojciec także cię nie chcę, za to ja, narrator, najwyraźniej chcę się wtrącić a my nie zamierzamy szukać dla ciebie domu. Zostań tu i niech las zadecyduje o twoim losie.
Elfy postanowiły brać przykład z mieszkańców starożytnej Sparty. “Spartiata nie decydował sam o losach swego potomstwa. Zanosił dziecko do miejsca zwanego lesche(...)” - a ci postanowili zostawić w lesie.
Ale jaki las, skoro zostawili ją na łące w górach? Coś szemrane te elfy - dzieciakami rzucają, śmiecą innym pod domem...

W momencie, kiedy się odwrócili od dziecka zobaczyli krasnoludy. Thorin przyspieszył swojego kucyka i zagrodził im drogę:
- Co tu robicie? - warknął.
- To nie twoja sprawa!
Ależ elokwentni! Te, a może to serialowi wiedźmini, którzy przyprowadzili tu dzieciaka na "próbę gór"?

Krasnoludy spojrzały na nich z pogardą.
Zaczynam podejrzewać, że to jedyny rodzaj spojrzenia dostępnego w tym opku.

- Owszem moja, gdyż porzucacie to dziecko na moim terenie. Jestem Thorin, - krasnolud pokazał im pierścień na swoim palcu środkowym, wyprostowanym dla lepszej widoczności - Król Samotnej Góry, a te tereny należą do mnie, więc słucham, co robicie z tym dzieckiem? Podnieś to, synku, tu nie wolno śmiecić.
Elfy spojrzały na siebie z niedowierzaniem.
Ja też patrzę z niedowierzaniem. Elfy naprawdę nie mają już co robić, tylko podrzucają dzieci swoim nielubianym sąsiadom? Dobrze, że nie zostawiły jej na progu, z listem od Dumbledore’a...
To i ja spojrzę z niedowierzaniem - kiedy to się dzieje, u licha? Bo w czasach przedsmokowych Thorin był ledwie królewskim wnukiem, a potem to sobie za długo nie pokrólował i jakoś wątpię, by zajmowały go wtedy więzi z siostrzeńcami.

Zrozumiały, że gorzej nie mogły trafić, a żeby nie pogarszać swojej sytuacji jeden z nich zeskoczył z konia i powiedział:
- Wybacz, nie rozpoznaliśmy cię. To dziecko to Elen, córka Thranduila, króla elfów (uściślamy, żebyś nie myślał, że chodzi o tego drugiego Thranduila, kołodzieja z Bree) i jakiejś głupiej ludzkiej kobiety, która zamiast zabić to dziecko po porodzie zapragnęła się nim opiekować. Dwa lata temu zmarła, a przed śmiercią przywiozła ją do Thranduila, prosząc by zajął się córką, tym mieszańcem. Król elfów odesłał ją jakiś czas temu do Elronda, ale nasz pan nie ma czasu wychowywać tego bękarta, który zaczyna zadawać za dużo pytań i sprawia tylko problemy, więc kazał nam znaleźć jej jakieś miejsce. Uznaliśmy, że las będzie najlepszy.
I w tym celu tłukliśmy się z nią przez pół Śródziemia. Bliżej lasu nie było. Znaczy, well, tu też nie ma, no ale.
Tak naprawdę byliśmy jeszcze po drodze u Galadrieli, Denethora, Beorna i Bilba, ale żadne z nich nie paliło się do opieki. Nic innego nam nie zostało, sam rozumiesz.
Bo podrzucać jej orkom jednak nam się nie chce.

- Jesteście nienormalni. Zostawiacie małe dziecko w lesie! Zabierajcie ją, ale to już! - krzyknął najmłodszy z krasnoludów.
Idźcie ją wyrzucić w lesie kogoś innego!

- Kili uspokój się. Niech lepiej już stąd odjadą. Droga wolna.
Elfy spojrzały na Thorina, ale nie chciały dłużej przebywać wśród nich, więc nie zadając zbędnych pytań popędziły swoje konie i odjechały.
Elfy same wśród siebie nie chciały przebywać?

- Wujku, zamierzasz zostawić tą małą tutaj? - Fili był wyraźnie zaskoczony zachowaniem Thorina.
- Gdybym kazał im ją zabrać, to skończyłoby się to tak samo, albo gorzej. Może utopiliby ją w rzece, jak jakiegoś małego kociaka. Lepiej sprawdźmy co z nią.
Tak tak, elfy leśne, żyjące w zgodzie z naturą, z pewnością topią małe kocięta. A poza tym szczają do mleka i podkradają skarpetki. Wszystko, co złe, dzieje się z ich przyczyny.

Zeskoczyli ze swoich kucyków i podeszli do dziewczynki, która siedziała na trawie i cicho płakała. Była przyzwyczajona do porzucania, dlatego nie krzyczała ani nie próbowała biec za elfami.
Porzucanie dzieci to u elfów taki sport, najwyraźniej.
Ach, więc Thranduil zostawił ją u Elronda w ten sam sposób? Przerzucił ją przez okno i spierdzielił?

Thorin zaczął jej się przyglądać. Była mieszańcem, jej włosy były lekko kręcone, koloru ciemny blond, nie tak jasne jak u elfów.
Bo Tauriel i Elrond mają tak jasne włosy, że hoho. Platynowi są, co jedno to bardziej.
Co więcej, elfów o jasnych włosach było wówczas w Śródziemiu tak mało, że można ich policzyć na palcach obu rąk; Thorin mógł mieć okazję widzieć je jedynie u Thranduila i Legolasa. Jasnowłosi to byli Vanyarowie, którzy nosa nie wyściubiali z Amanu.

Miała lekko spiczaste uszy, a jej oczy były brązowe, niczym rozpuszczona, mleczna czekolada.
Niczym rozpuszczona - czyli co, tęczówka się jej stopiła i skapywała po policzku?
Krasnoludy znały czekoladę?

Miała okrągłą buzię z małym noskiem i lekko zaróżowionymi policzkami.
Trudno znaleźć czterolatkę niepasującą do tego opisu, srsl.

Była naprawdę ładna, choć w tamtej chwili łzy spływające po jej brodzie psuły jej piękno.
Och no, oczywiście, kto to widział płakać w takich okolicznościach! Obcy ludzie, którzy na ciebie patrzą, mogą być estetycznie nieusatysfakcjonowani!

Ubrana była w jasnozieloną tunikę i szare spodenki. Prócz tego nie miała nic.
Podniosła delikatnie głowę i spojrzała na króla.
Boru, jak widzę słowo "delikatnie" w odniesieniu do ruchów głowy, wstawania i innych tym podobnych czynności, to mi piana wstępuje na usta i kałasz wskakuje do ręki.

Thorin poczuł, że jego serce zabiło mocniej, choć nie rozumiał dlaczego. Elen była córką jego wroga, który zdradził go w sytuacji kiedy był mu najbardziej potrzebny. Thranduil nie pomógł krasnoludom, gdy te zostały zaatakowane przez Smauga i z ledwością odparły jego atak. Nie wspomógł ich także, gdy kilka tygodni później osłabione krasnoludy musiały stoczyć wojnę z orkami. Podczas tamtych walk Thorin stracił swego brata, dziadka i przyjaciela, który był mężem jego siostry Dis. Z dnia na dzień musiał zastąpić swoim siostrzeńcom rodzica i wspomóc swojego ojca w rządzeniu królestwem. Mimo to nie potrafił przerzucić swojej nienawiści na Elen,
Ach, czyli w tym AU Thorin wciąż nienawidzi elfów? Ale jeżdżących mu po podwórku buców, którzy traktują go bez szacunku i podrzucają niechciane dzieciaki, puszcza wolno bez słowa, zamiast rozjechać ich płonącym spychaczem?

która w jego oczach była tylko malutkim, niewinnym i niechcianym dzieckiem.
Mój borze, ciekawe, czy małe kocięta też tuli do łona, jak tylko jakieś znajdzie.
Kociątka jak kociątka, pomyśl o orczątkach.

Dziewczynka opuściła głowę i powiedziała cichutko:
- Zabijecie mnie?
Srsl? Ona wychowała się w Rivendell czy w Kosowie?

- NIE!!! - krzyknął Kili jakby obawiał się, że taki pomysł może tkwić w głowie jego wuja.
Pomysł jednak tkwił. Sterczał mu z prawego ucha.

Jego także zauroczyła ta mała istotka i z miejsca zawładnęła jego sercem. Jeszcze dobrze jej nie znał, a już chciał ją bronić i kochać.
Kili, nie chcę cię martwić, ale masz chyba hormony ciążowe w organizmie…

- Nie skrzywdzimy cię - powiedział Fili, który uklęknął przy niej.
Thorin stał w milczeniu i przyglądał się im, w końcu podszedł do niej i schyliwszy się powiedział:
- Chcesz iść z nami Kwiatuszku?
tumblr_m6epniITVj1r6yea2.gif

Jego siostrzeńcy spojrzeli na siebie zdziwieni.
- Kwiatuszku? - szepnął Kili.
- Chcę - odpowiedziała.
Thorin wyciągnął do niej rękę i pomógł jej wstać. Potem posadził ją w swoim siodle dobrze, że nie w siodle swojego pradziadka, to byłoby problematyczne i wskoczył za nią, delikatnie przytrzymując ją jedną rękę.
- Wracamy do domu chłopcy. Trzeba się nią zająć.
Dwie godziny później szli wielkimi halami Ereboru, a dziewczynka z fascynacją przyglądała się wielkim kolumną, które podtrzymywały kamienne sklepienie.
Sklepienie trzymało się też dzięki literom zabranych z końcówek wyrazów, które potem dodawano do cementu.

- Zabierzcie ją do Bombura, na pewno jest głodna, a ja wkrótce do was dołączę.
Chłopcy przytaknęli i w tym samym momencie złapali dziewczynkę za rękę.
Za tę samą. Nie było im w ten sposób najwygodniej, ale żaden nie chciał zrezygnować z ręki raz złapanej.

Elen lekko się zdziwiła, ale po chwili z uśmiechem podążyła z nimi.
W wieku czterech lat nie ma się bowiem zbyt skomplikowanych przemyśleń na temat prawdopodobieństwa fabuły i przesładzania konstrukcji postaci.

Już wkrótce poznała Bombura, który przypominał jej ogromną, uśmiechniętą kulę. Na jego widok nie sposób było się jej nie uśmiechnąć.
Zaiste:
https://daarken.com/kabam/bombur.jpg

- A cóż to za chudzina?
- To Elen. Elfy Elronda wyrzuciły ją w lesie - powiedział Kili i zasiadł przy drewnianym stole zachęcając dziewczynkę by się do niego przysiadła.
- Dasz nam coś do jedzenia? - zapytał Fili.
- Oczywiście - odparł wesoło Bombur i już po chwili rozłożył przed nimi duże półmiski po brzegi wypełnione jedzeniem.
Bombur też miał mentalnie cztery lata, dlatego nie zainteresował się, skąd tu elfy, czemu Elronda i co robiły z małym dzieckiem.
Ani czym sobie zasłużył na stanowisko służącego.

Na stole pojawił się chleb prosto z pieca, drożdżówka z rodzynkami, rogaliki z dżemem i wszelkiego rodzaju ciastka, a do tego wszystkiego ciepłe mleko. Fili i Kili nie czekali ani chwili i zaczęli z apetytem jeść, a raczej pochłaniać jedzenie.
To nie Bombur, to kucharz Hiperglikembur.
Chłopcy wrócili z pustymi rękami, więc mięsa na obiad nie będzie. Resztki po Smaugu dojadali już od dawna.

Elen spojrzała na nich zdziwiona po czym rozejrzała się po stole, na którym nie zauważyła widelców ani noży.
Serio, czterolatka zwracała uwagę na takie detale?

Krasnoludy jadły palcami i strasznie jej się to podobało. Ostrożnie wzięła kawałek chleba w dłoń i spojrzała na nich. Chwilę wyczekiwała reprymendy, ale jej nie otrzymała.
- No co jest? - powiedział Kili z pełnymi ustami.
- Nie smakuje ci? - zapytał troskliwie Bombur.
- Ja… Mogę jeść palcami, nie musze używać widelca?
Krasnoludy roześmiały się głośno.
- Chcesz jeść chleb widelcem? - zarechotał Pigmejbur, wyłoniwszy się zza kolumny.
- Jeśli to nie zupa, to po co ci sztućce - powiedział Bombur.
Mała uśmiechnęła się i zaczęła jeść z apetytem nie przejmując się zasadami, które były jej tak długo i surowo wpajane przez elfy w tych krótkich chwilach, kiedy akurat nie były zajęte porzucaniem jej na polnych drogach.
Aż widzę, jak Elrond uczy ją manier przy stole:
Full-Metal-Jacket-Stanely-Kubrick-Top-25-Best-Book-To-Film-Adaptations.gif

Niedaleko jadalni trwała ożywiona dyskusja pomiędzy Thorinem, Dwalinem i Balinem.
- Więc to jego córka - syknął wytatuowany krasnolud, a w jego oczach pojawiła się złość.
- Owszem, ale porzucił ją. Więc nie traktuj jej jak wroga. Ta mała to nie Thranduil - odparł król. - A w ogóle to noszę się z zamiarem założenia przytułku dla elfio - ludzkich podrzutków, nie psujcie mi fazy.
- Może powinniśmy mu ją zwrócić? - kontynuował Dwalin. - Powołamy się na ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.
- Bracie, myślę, że raczej by jej nie przyjął, albo znów odesłał gdzieś indziej - odezwał się Balin.
- Chcesz, żeby znów zaśmiecali nam lasy?

- To tylko dziecko. Najwyraźniej skrzywdzono ją i nie zamierzam rzucić ją pomiędzy tych, którzy jej nie chcą - odparł Thorin.
Jego towarzysze pokiwali głowami. Mieli mieszane uczucia co do przybyłego dziecka, ale zgadzali się w jednym: nie chcieli jej krzywdzić.
- Na razie zostanie z nami, a potem spróbujemy znaleźć jej jakąś dobrą rodzinę.
- To może być trudne - odparł Balin.
- Twierdzisz, że wśród krasnoludów nie ma odpowiednich opiekunów? - zapytał król.
Zaraz, a czemu nie oddadzą jej ludziom? Mało to ludzi w Śródziemiu?
A sporo macie pod samymi nosami, w Dale/Esgaroth.

- Nie o tym myślę. Tyko mam obawy, że za jakiś czas trudno będzie wam ją oddać.
- Nie dopuszczę do tego, żebyśmy za bardzo się do niej przyzwyczaili.
Będziemy się nią opiekować, ale będziemy dla niej niemili!
Będziemy ją dźgać kijami, jak przyjdzie się w nocy przytulić.

Idę sprawdzić, jak się sprawuje.
Na widok Thorina wchodzącego do jadalni, dziewczynka odłożyła szybko jedzenie na talerz i ukryła dłonie między nogami.
To jakiś pradawny elficki zwyczaj?

- Już się najadłaś? - zapytał troskliwie Kili.
Dziewczynka milczała wpatrując się w talerz.
- Pokaż dłonie.
Usłyszała głos króla, który usiadł obok niej.
Spojrzała na niego przestraszona i uciekła do Kiliego, mocno wtulając się w jego ramię.
- Pokaż dłonie - powtórzył Thorin.
polls_pp0594_4612_699255_answer_1_xlarge.jpeg
Ej, on chce jej zrobić test na prawdomówność, jak w "Szatanie z siódmej klasy"? Po ki czort się tak napalił na te dłonie?

Brunet wiedział, że choć jego wuj był wyrozumiały to był także władcą i należało wypełniać jego polecenia.
- Pokaż dłonie - szepnął.
Przepraszam, ale
http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_ioF84jEafwB4bjLzlPXIZRzdSJk1GB82.gif

Elen go posłuchała i bardzo powoli wysunęła jedną dłoń. Thorin delikatnie ją złapał i obejrzał wewnętrzna stronę, która była pokryta licznymi zadrapaniami i siniakami.
Różne rzeczy w życiu robiłam, część z nich skończyła się złamaniami, ale nie udało mi się nabić siniaka na dłoni. Elfy to jednak są zdolne.

Zmarszczył brwi i powiedział z dezaprobatą:
- Elfy i ich wychowanie.
Mówiłam, że to wiedźmini z Kaer Morhen! Pewnie kazali jej też skakać po grzebieniu.

Potem pogłaskał małą po głowie i uśmiechnął się w taki sposób, że zdawało się, że lód w jego oczach się roztapia.
- Nie bój się, tu nikt nie ukaże cię za złe trzymanie sztućców. Nikt też nie objawi ci się za wycieranie nosa w rękaw!  Możesz jeść palcami nawet przy mnie.
Czy mi się zdaje, czy tutaj fakt nieużywania sztućców ma wymiar ideologiczny? Co jeszcze, zaraz ktoś ruszy z widelcem na barykady?!

Jej brązowe oczy rozszerzyły się ze zdziwienia i bardzo powoli sięgnęła po kawałek ciasta. Jakby na potwierdzenie swoich słów, Thorin także wziął kawałek jedzenia w dłonie i jeszcze raz się do niej uśmiechnął.
Po skończonym posiłku król zawołał młodą, wesołą służkę Tanię.
Tania była krasnoludką ze Wschodu, co poznawało się po tym, że ćwiczyła zapasy z niedźwiedziami, rozpalała piece chuchem, a złoto nosiła głównie na zębach.

- To Elen. Zajmij się nią, wykąp i przebierz. Tylko bądź bardzo delikatna.
- Oczywiście mój królu. Tylko, gdzie mam ją zaprowadzić? Przecież my nie mamy żadnej łazienki.
- Hmm… Może do północnego skrzydła, do komnat dla…
Jakim cudem grota wykuta we wnętrzu góry dzieli się na skrzydła?

- Wuju to daleko, a może do tej komnaty pomiędzy twoją, a moją - wtrącił nagle Kili.
(...)
- Dobrze, na razie niech śpi tam.
Bo akurat mamy wolny pokój. Release the Imperatyw!

Wieczorem, gdy Thorin udawał się do swojej komnaty spotkał na korytarzu swoich siostrzeńców.
- Nie idziecie spać? - zapytał. - Już po dobranocce, porządny krasnolud od godziny jest w łóżku!

- Tak, już idziemy. Tylko zastanawialiśmy się, czy nie zajrzeć do Elen? - odparł Fili.
- Nie ma takiej potrzeby. Tania ją wykapała, przebrała i położyła spać.
Młode krasnoludy potaknęły głową.
- Dlaczego kazałeś jej pokazać dłonie? - zapytał nagle Kili.
- Chciałem potwierdzić swoje domysły. Była wychowywana przez surowych nauczycieli. Zapewne jeśli źle trzymała sztućce lub spróbowała jeść palcami, bili jej dłonie cienką rózgą albo kazali jej trzymać pokrzywę.
Taaa, na pewno! Gdy raz siorbnęła, kazali jej się czołgać po tłuczonym szkle! A za brud pod paznokciami - waterboarding!

- Ała… Jak oni mogli?
Brunet instynktownie potarł swoje ręce.
- Uważają to za dobre metody wychowawcze.
- Wuju, skąd tyle wiesz o elfach? - zapytał blondyn.
Bez kitu, czekam na rzewną historię o Thorinie molestowanym przez elfy.

- Słyszeliście kiedyś, że wroga należy poznać.
- Nie chcę wiedzieć, co jeszcze jej robili - powiedział ze smutkiem młodszy z braci.
Założę się, że przynajmniej orali nią pole.
Myli nią podłogi, przywiązując do kijka od mopa.

- Nie martwcie się, znajdziemy dla niej rodzinę, która na pewno nie będzie jej tak wychowywać.
- Co?! - krzyknęli bracia.
- Myślałem, że zostanie z nami - jęknął Kili.
Już przygotowałem jej kojec i myszki z kocimiętką!

Thorin zaczął się śmiać i kręcić głową.
- Zachowujecie się jak dzieci, które znalazły szczeniaka.
- Ale wuju, ona nas lubi - odparł brunet.
- Kili, ona będzie lubić każdego, kto da jej jeść i nie będzie bił.
- Kili, ona potrzebuje matki i ojca.
- Ja mogę robić za jej matkę, a Fili za ojca.
Stworzymy tym samym pierwszą homo-incestową rodzinę zastępczą w Śródziemiu.

(...)- Jeszcze raz powtórzę. To. Nie. Szczeniak. Nie wystarczy dać jej jedzenie i wyprowadzić na spacer. Ktoś musi ją wychować.
- Wychowałeś nas, mógłbyś…
- Nie - odparł stanowczo Thorin i obdarzył ich lodowatym spojrzeniem. - Decyzja została podjęta.(...)
Młode krasnoludy westchnęły ciężko, a po chwili pożegnały się z wujem i udały do swoich komnat. Thorin zaś został sam na korytarzu z wieloma myślami w głowie.
Korytarz w ogóle myślał intensywniej niż wszyscy bohaterowie tego opka razem wzięci, niestety, nie był w stanie się tymi przemyśleniami podzielić.

(...) Choć chwilę wcześniej sam ganił swoich siostrzeńców za przywiązanie do niej, to czuł, że musi ją zobaczyć. Ostrożnie wszedł do środka i już po chwili przekonał się, że miał dobre przeczucia. Elen nie spała, a właściwie to nawet nie było jej w łóżku. Siedziała skulona w kącie, a na jego widok nawet nie drgnęła.
Krasnolud podszedł powoli do niej i uklęknął tuż przy niej.
- Czy twoje łóżko jest niewygodne? - zapytał i odgarnął włosy z jej twarzy.
- Nie proszę pana.
- Nie mów tak do mnie. Możesz mówić Thorin. A najlepiej w ogóle mów mi "wuju".
Dziewczynka przytaknęła głową.
- Więc skoro twoje łóżko jest wygodne, to czemu siedzisz na podłodze?
- Nie mogłam zasnąć - odpowiedziała smutnym głosikiem.
- Hmm, może jednak wrócisz do łóżka i spróbujesz zasnąć.
Hm, rada równie przydatna, co w TYM KOMIKSIE.

Delikatnie ją podniósł i dodał:
- Opowiem ci bajkę, może to pomoże.
Gdy kładł ją do łóżka dziewczynka przytuliła go nagle i szepnęła:
- Dziękuje, że mnie uratowałeś.
Cholerna mała manipulatorka. :>

Te słowa sprawiły, że jego serce całkowicie stopniało i poczuł jakby to było jego dziecko, którego nigdy nie miał. Postanowił jednak walczyć z tym uczuciem i unikać dziewczynki.
Generalnie nie lubił bowiem ułatwiać sobie życia.

129 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Och boru zielony. Rzadko komentuję, ale... co to było? Brak czegokolwiek. Fabuły, kanonu, poprawności (włącznie z polityczną, jeżeli chodzi o Śródziemie...). To boli. I smutno trochę :D

Anonimowy pisze...

W porównaniu z opkiem z ustawki, ten fick to i tak wyżyna intelektualna.
Internet jest przerażającym miejscem.
Dobra robota.

Aleksandra Muszka pisze...

Mnie najbardziej zabolała rola elfów jako złodupców. ZA CO JA SIĘ PYTAM, ZA CO? Thorin... Aaa, dla ciebie brawa. Odkryłeś czekoladę w Śródziemiu. Klask, klask.

American Cookie pisze...

O, ostatnio mi tym ciągle spamiło na dA, bo autorka wrzucała to do wszystkich możliwych grup pisarskich, jakie znalazła. Dobrze, że nie odważyłam się tego wcześniej zobaczyć.

Leleth pisze...

Villain Thrandy i Elrond nienawidzący dziecka za to, że jest mieszańcem. Oh wait, czy przypadkiem Elronda nie nazywano Półelfem? Wiesz, ałtorko, to ten facet, który pozwolił swojej córce chajtnąć się z człowiekiem.
Ilość lukru - masakryczna. Ale miła odmiana po wtf pupusiach i dupusiach.
W ogóle to ostatnio myślałam, że poczytałabym sobie analizę opka z Hobbita. Wnoszę petycję o więcej. Może coś o Thrandym? :>

Anonimowy pisze...

Czemu? Czemu „Hobbit”?! Co takiego Tolkien zrobił Ałtoreczkom, że tak bardzo go nie lubią? To opko to jakaś katastrofa, a w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeczytałam więcej hobbitowych opowiadań niż jestem w czasie zliczyć.

„Bo w czasach przedsmokowych Thorin był ledwie królewskim wnukiem, a potem to sobie za długo nie pokrólował i jakoś wątpię, by zajmowały go wtedy więzi z siostrzeńcami.”
Jak na moje oko to opko się dzieje w cudownym alternatywnym wszechświecie , w którym Bitwa Pięciu Armii nie skończyła się śmiercią Thorina Kilego i Filego. Szczerze powiedziawszy nie dziwię się Ałtorce, też tam spędzam sporo czasu.

„Tak tak, elfy leśne, żyjące w zgodzie z naturą, z pewnością topią małe kocięta. A poza tym szczają do mleka i podkradają skarpetki. Wszystko, co złe, dzieje się z ich przyczyny.”

Akurat tego bym się nie czepiała. To przecież opinia Thorina, a w filmie (na którym bazuje opko, o to mogę się założyć) Thorin to pierwszorzędny rasista. W jego oczach elfy mogą być całym złem Śródziemia.

„Nie wspomógł ich także, gdy kilka tygodni później osłabione krasnoludy musiały stoczyć wojnę z orkami.”
Kilka tygodni?! Jakie kilka tygodni?! Pomijając daty (które łatwo można sprawdzić) podczas ataku Smauga Dis była tylko małą dziewczynką, daleko jej do mężatki z dwojgiem dzieci, więc jak jej mąż mógł zginąć w bitwie pod Aznulbizarem (bo o niej chyba mowa)?!

„- Chcesz iść z nami Kwiatuszku?”
Kwiatuszku? Jaki Kwiatuszku? Thorin mówiący do kogoś „Kwiatuszku”?! [płacze cicho w kąciku] Kili i Fili nie powinni być zdziwieni, oni powinni natychmiast sprawdzić czy wujo znowu nie postradał zmysłów.

„- A w ogóle to noszę się z zamiarem założenia przytułku dla elfio - ludzkich podrzutków, nie psujcie mi fazy.”
Kwiczałam na całego. Wyrażona nad tym komentarzem opinia Thorina tak uroczo kontrastuje z jego rasizmem.

„Brunet wiedział, że choć jego wuj był wyrozumiały to był także władcą i należało wypełniać jego polecenia.”
Wyrozumiały Thorin. Ta, jasne. Mam wrażenie, że ja i Ałtorka oglądałyśmy zupełnie inne filmy.

Kończąc, masakra. Po prostu masakra. Oczywiście nie aż taka jak ustawka, ale zawsze bolesna, szczególnie że niszczy szczególnie mi bliski kanon.
Ammy

Chiro pisze...

To jest po prostu straszne! Matko Boska... tak bardzo zepsuć bohaterów Hobbita... Moje serce topnieje jak czekoladowe oczy Elen... ;_;

P.S. Skoro zanalizowałyście opka z deviantArta, to obczajcie to: http://yuka1.deviantart.com/art/Silver-evil-370943582?q=gallery%3AYuka1%2F13163343&qo=57
Krótkie, lecz zacne.

Anonimowy pisze...

Dopisuję się do petycji o więcej opek tolkienowskich :) Albo ogólnie z fantastyki, cokolwiek, byle tylko nie yaoi!

Uwaga prawnika: ,,Powołamy się na ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej." Od 25.12.2014 ta ustawa już nie obowiązuje, zastąpiła ją ustawa o prawach konsumenta. Teraz można zwrócić niechciany towar w ciągu 14, a nie jak dotąd 10 dni (obawiam się jednak, że nie stosuje się to do podrzuconych dzieci).

I jeszcze: przy tym uporczywym ,,Pokaż dłonie" myślałem, że Thorin podejrzewała małą o zakoszenie mu Arcyklejnotu ;)

Orszula pisze...

MizioThorin i wyrodne elfy okraszone sosem ze Szczerbica to wyjątkowo smakowite połączenie. Tylko... ZpiZeG gdzieś się czai [pewnie w manulowej norze], bo ostatnio coś właśnie mi się zamarzyło tolkienoopko i proszę. <3

Jedna uwaga:
"Co więcej, elfów o jasnych włosach było wówczas w Śródziemiu tak mało, że można ich policzyć na palcach obu rąk; Thorin mógł mieć okazję widzieć je jedynie u Thranduila i Legolasa. Jasnowłosi to byli Vanyarowie, którzy nosa nie wyściubiali z Amanu."
Vanyarowie mieli monopol na włosy złote, srebrne zdarzały się pośród Telerich, mógł się takimi poszczycić na przykład Thingol.

Anonimowy pisze...

Vanyarowie i pewna frakcja w noldorskiej rodzinie królewskiej, która miała wśród przodków Vanya.

Galnea

Anonimowy pisze...

Ja. Ja miałam siniaka na dłoni. Niestety nie raz. Mogłabym powiedzieć że jestem trochę jak Bella(tylko w sprawie wypadków). Tylko nie mam Edwarda(chyba że jest niewidzialny). Ale ja też nie wiadomo jak wyłożę się na prostej drodze. A siniaki w różnych częściach ciała to u mnie norma. Myślałam, że jak dorosnę to mi przejdzie. Nie przeszło.

Anonimowy pisze...

Jakiś czas temu myślałam właśnie, że miło by było przeczytać coś o Hobbicie, no to mam! Fabuła zapowiada się wyjątkowo :D liczę, że pojawi się jakaś kontynuacja i mam nadzieję, że będzie jeszcze więcej absurdu i gwałtów na kanonie <3

Babatunde Wolaka pisze...

Nie wiem, czy lepiej brzmi "Thorin Rozbite Kolano", czy "Thorin Dębowe Drzwi". Swoją drogą, o co biega z tym kolanem? "Brace yourselves, Rozbite Kolano is coming"?

"Kiedy znajdowali się na południowym zboczu góry ujrzeli trzech jeźdźców."
Z faktu, że powód znajdował się na zboczu w momencie zauważenia jeźdźców, nie wynika, że jeźdźcy również znajdowali się na zboczu (orzeczenie Sądu Rejonowego w Escargoth nr 4320/606).

"Elfy spojrzały na siebie z niedowierzaniem."
Cytując klasyczkę z siostrzanej analizatorni: "Elfy krążyły wokół i myślały"

Pomysł z poszukiwaniem jakiegoś lasu tak daleko od Mrocznej Puszczy to najwyraźniej jakaś elfia wersja wożenia drewna do lasu...

"Miała okrągłą buzię z małym noskiem i lekko zaróżowionymi policzkami.
Trudno znaleźć czterolatkę niepasującą do tego opisu, srsl."
A kręciło się wokół niej zwierzę, które miało cztery nogi, dwa oczy i ogon.

"- Zabijecie mnie?
Srsl? Ona wychowała się w Rivendell czy w Kosowie?"
Widać i Rivendell ma swoją wersję Nowej Huty.

"Nie było im w ten sposób najwygodniej, ale żaden nie chciał zrezygnować z ręki raz złapanej."
Ręki raz złapanej nie oddamy nigdy, nawet gdy nam władza ludowa tę rękę odrąbie!

"...nie zauważyła widelców ani noży.
Serio, czterolatka zwracała uwagę na takie detale?"
Cóż, ja w wieku pięciu lat byłem oburzony, że w przedszkolnej stołówce nie dają widelców.

"Jakim cudem grota wykuta we wnętrzu góry dzieli się na skrzydła?"
Mieszkał w niej smok, miał skrzydła, a potem tak jakoś się przyjęło...

Reasumowując: ojcem dziecka był Frandujła, matka nieznana, poza tym, że człowiek... A co, jeśli matką był Voldemort?!!

Anonimowy pisze...

Uwielbiam opka, w których z kanonicznych (nawet jeśli to kanon ekranizacji) pozostają same imiona. Tu w bonusie dostaliśmy brak Sensu, Logiki i Fabuły, żeby im przykro nie było bo Kanon zwiał na Seszele.

Zgadzam się z Babatunde. Rozpocznijmy akcję "Córka Voldemorta w każdym universum"!

Sesja, sesją ale mózg sam się nie zresetuje ;)

Ejżja

Nami pisze...

Analiza świetna, opko fatalne. Mam tylko jedni zastrzeżenie. Nie wiem, czy mi uwierzycie, czy nie (cholera, byłam lewna, że to jest normalne... widać znów dowiaduję się, że jestem jakimś odszczepieńcem), ale można mieć siniaki na dłoniach. Zarówno po zewnętrznej jak i wewnętrznej stronie. Co prawda, nie są to takie strazznie-okropne-sińce-nienawiści, jakby wskazywał opis w opku, ale da się...

Anonimowy pisze...

Nie będę czepiać się odstęp od kanonu, bo kanonu zwyczajnie nie znam. Tak, Tolkien to raczej nie moja bajka, kiedyś przeczytałem chyba Hobbita, który kompletnie mnie nie zainteresował i na tym poprzestałem.

Po przeczytaniu tego opka mam ochotę rzygnąć tęczą.
Przyznaję, lubię czasem poczytać jakieś opowiadanie ze śladową ilością fluffu, ale wszystko w granicach dobrego smaku.
"Kwiatuszku" i te ciągłe zmianki o przywiązywaniu się, topniejącym sercu... Zwyczajnie naciągane.

Jeden z nielicznych plusów, to chyba fakt, że tekst jest napisany w miarę poprawnie, a przynajmniej nie tragicznie, pod kątem ortograficznym i stylistycznym.
Za to analiza boska ;D Najbardziej rozwalił mnie fragment:
"- Nie idziecie spać? - zapytał. - Już po dobranocce, porządny krasnolud od godziny jest w łóżku!"

Hipsterski Jeleń z Tradycjami czyli Pan Nie-Mam-Pomysłu-Na-Podpis

Borówka pisze...

Ja tylko pragnę napomknąć, że nie wszyscy jeszcze wiedzieli, jak się "Hobbit" kończy... Słowa swe kieruję głównie do komentarza Ammy powyżej, reszty wypowiedzi nie miałam odwagi przeczytać.

Analiza zacna, miła odmiana po piorącej mózg Ustawce :)

Yorika pisze...

Od około dziewięciu lat prowadzę (z przerwami oczywiście) postać krasnoludki (z universum Wiedźmina po prawdzie) i o ile ona jest jak na swoją rasę dobroduszna, to Kili i Fili już powinni mieć pomniki z kłaniającymi sie jednorożcami.
Jedna sprawa:
"Różne rzeczy w życiu robiłam, część z nich skończyła się złamaniami, ale nie udało mi się nabić siniaka na dłoni. Elfy to jednak są zdolne."
Mnie udalo się samej sobie nabić siniaka na dłoni. Zostałam podstępnie zaatakowana przez odkurzaczową wtyczkę do gniazdka.

Anonimowy pisze...

Cóż, chyba się cieszę, że to opko jest o Thorinie - nigdy go nie lubiłam, więc zupełne zmienianie mu charakteru jakoś mniej boli.
Strasznie mi się spodobała wizja, jak to napisałyście, Tharanduila przerzucającego dzieciaka przez okno Elrondowi i spierdzielającego :D
A co do cudownego, przedstawionego tu elfiego wychowania, to przepraszam bardzo, ja na przykład czasami lubię potrzymać sobie w ręce pokrzywę. I nawet siniaków od tego nie mam! Czy to znaczy, że będę wiedźminką?

Tonks

Anonimowy pisze...

Ja tylko mam nadzieję, że Elen nie będzie niczyją tró loverką... Błagam, powiedzcie, że nie!

Alla

Solniczka pisze...

Thorin nienawidzący elfów tylko kiedy mu się o tym przypomni, Kili zachowujący się jakby wpoił sobie szczeniarę jak wilkolamy w Zmierzchu, Fili-bibelot mówiący może trzy zdania na cały rozdział... damn. Nie wiem co to jest, ale chyba nie chcę wiedzieć. Jedno z najgorszych opek jakie czytałam, poważnie.
Współczuję i podziwiam Analizatorki, że tyle wytrzymały, i drżę na myśl o kolejnych częściach.

Anonimowy pisze...

Szyszunio niekoniecznie święta, czy przypadkiem podczas pisania tego rozdziału, autorce nie wylał się lukier na klawiaturę? O_o

Z całym szacunkiem... Przyznam, że z twórczością tej osoby zetknęłam się całkiem niedawno, z zaciekawieniem przeczytałam kilka utworów (głównie wierszy), ale nie miałam odwagi, aby przeczytać jednego z fanficków. Po prostu czułam, że coś będzie nie tak z tym tworem.

Cóż... miałam rację. Po analizie przeczytałam jeszcze kilka rozdziałów, w ramach leku usypiającego/zapoznania się z materiałem. Opowiadanie jest naprawdę przeciętne, bez polotu, na szczęście nie zawierające jakiś poważniejszych uchybień ortograficznych czy stylistycznych (chociaż w jednym rozdziale znalazłam cudowne rozmnożenie przecinków, ot taka dygresja).
Mam wrażenie, iż autorka kompletnie zapomniała o książkach (już nie wspomnę o innych dziełach Tolkiena), a bardziej oparła się o filmowe adaptacje. I to jest, moim zdaniem, poważny zarzut. Jasne, rozumiem że ktoś nie ma czasu z zapoznaniem się z całą twórczością Tolkiena, ale "Hobbit" nie jest jakąś wielką powieścią.

Nie potrafię sobie wyobrazić Thorina jako ojca. Poważnie, nie potrafię. Może coś przegapiłam podczas oglądania dwóch części "Hobbita", ale jakoś... nie... Thorin wydaje się być krasnoludem dumnym, władczym. Chyba za szybko autorka zrobiła z tej postaci takiego "misia-pysia", zamiast się skupić na rozwinięciu kreacji lub też relacjach.
...
Ale o tak tysiąckroć lepsze to niż pupusie-dupusie czy aniołki z Sylwestrowej ustawki, TEGO KOSZMARU nigdy nie zapomnę! ;____;

I nie wiedzieć czemu, ale za każdym razem, kiedy padało imię "Fili", przed oczami miałam urocze koniki Filly z serii saszetkowych zabawek. Może dlatego, iż to opowiadanie zawierało takie stężenie cukru, że mój cukrometr dawno się roztrzaskał.

Swoją drogą, pojawiło się takie zdanie: "Tania ją wykapała, przebrała i położyła spać". I tak się zastanawiam, czy można dziecko wykapać...

Więcej grzechów ni pamiętam. Ogólnie, to analiza przeboska, wywołała u mnie atak śmiechu! :D Dzięki niej mam ochotę ponownie przeczytać "Hobbita" oraz "Władcę Pierścieni".

Ukryta w Szafie.

Aha, jeszcze co do siniaków na rękach; podpisuję się pod komentarzami ludzi. Da się wbrew pozorom nabić siniaki na dłoni, chociaż jestem tak zdolna, iż potrafię się zaciąć sreberkiem od twarożku czy wieczkiem. Czy to znaczy, że jestem elfem? D:

Anonimowy pisze...

A no właśnie - Elrond tez ma w rodzinie człowieka i półczłowieka. Już rozumiem,dlaczego Earendil popłynął za morze a Elwinga za nim ;)

Podpisuję się obiema rękami pod petycją o oka fantasy, najlepiej tolkienowskie,ale bez yaoi.

Maryland

Anonimowy pisze...

Analiza borska, a Ałtorka pewnie książki na oczy nie widziała... Do połowy było znośnie, w oczy raziły tylko wszelkie błędy. AU rządzi się swoimi prawami, Ałtorka chce żywego Thorina i złe elfy, to niech ma. Od połowy tekstu krasnoludy zaczęły rzygać tęczą... Czemu!? Pomysł jest ciekawy, ale nie trzeba obdzierać postaci z ich pierwotnego charakteru ani dorabiać tej ohydnej słodkopierdzącej otoczki.
Mam teorię dotyczącą zaginionych liter z końcówek wyrazów: zostały pożarte przez Smauga, względnie watahę głodnych Wargów.

Furry

Anonimowy pisze...

Ałtorka już się pożaliła na dA.
http://demeter19.deviantart.com/journal/Uwaga-czytelnicy-Porzuconego-dziecka-511059637

Anonimowy pisze...

Rozumiem, że autorka wydała wam zgodę na umieszczenie całej jej pracy (nawet nie fragmentów) na tym gównianym blogu?
I tak się zastanawiam, rozumiem dziewczynki, że jesteście już dorosłe, po polonistyce....
Aj, nie... No raczej, bo radzę wziąć w łapki słownik i zapoznać się ze słowem "analiza".
Zmieńcie nazwę blogu na "Królestwo hejterów" będzie lepiej pasować ;)

Leleth pisze...

Tyle pięknych, klasycznych gównoburz ostatnio *o*.

Anonimowy pisze...

A może byście się tak wzięli za analizę jakiegoś angielskiego ff gdzie Thorin pieprzy się z Kilim Hmmmm to dopiero trzyma się fabuły. Proszę jakby dzieci nie umiały szukać
http://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Farchiveofourown.org%2Fworks%2F2954846%3Fview_adult%3Dtrue&sandbox=1

Shun Camui pisze...

Desant faneczek. :D

Anonimowy pisze...

Ugh, lepsze te gwałty na kanonie niż gwałty na Potterze, cukrzycy można dostać, ale już nie mam odruchu wymiotnego przy czytaniu.
Chociaż nie, miałam przy pomyśle, że elfy mogłyby porzucić dziecko. Elfy. Tolkienowskie. Dziecko. I już widzę, jak Elrond Półelf półelfa się pozbywa. W każdym razie analiza cudowna, konałam ze śmiechu, gif z haftającym tęczą krasnoludkiem dodany do folderu, może kiedyś się przyda :D
Pozdrawiam i do przeczytania za tydzień.
Stała czytelniczka,
Lobo

Anonimowy pisze...

Idę po popcorn, bo coś czuję, że znów rozpęta się fala oburzonych faneczek...

Ej, ale serio; ja naprawdę czegoś nie rozumiem. Skąd taka nagła powaga wobec swoich dzieł pośród autorek i ałtoreczek oraz niechęć do (nawet niech będzie złośliwej, jednakże konstruktywnej) krytyki? Skąd takie przekonanie, że "są doskonałymi pisarzami"? Że jak ktoś spojrzy krzywo, to zaraz hejt i ośmieszanie.
Kiedyś, mając lat naście, sama pisałam różne opka i opowiadanka, prowadziłam bloga. Jedno z moich opowiadań zostało poddane analizie, właśnie napisane w podobnej formie (analiza, nie opowiadanie), a to jakiś komentarz, a to jakieś skojarzenie, a to takie czepianie się. Zostały mi wytknięte i błędy stylistyczne, i błędy logiczne.
I wiecie co? Wcale nie byłam oburzona, nie było mi przykro czy coś. Ba! Byłam wdzięczna tej osobie, która pokazała mi, gdzie popełniam błąd, a przy tym rozbawiła mnie do łez.
Czy porzuciłam pisanie? Nie, ponieważ nadal sprawia mi olbrzymią frajdę, piszę krótkie opowiadania i czasem zamieszczam, poprawiając przy tym swój warsztat.
Kiedyś ludzie mieli bardziej luźne podejście do swoich opowiadań, a teraz? Napisz cokolwiek takiemu, że tu i tu popełnił błąd, to zostaniesz poszczuty fankami.

Aha, jeszcze jedno; jeżeli ktoś zamieszcza coś w internecie, nieważne czy to opowiadanie, fanfick czy Bóg wie co, to każdy ma prawo do komentowania oraz wyrażania swojej opinii. Tak, nawet takiej negatywnej.

Anonimowy pisze...

Czy moje oczy dobrze widzą? Gunwoburza na horyzoncie? Ach, ach, tyle dobroci, styczeć dwa tysiące piętnaście, wow wow, taki piętny, tyle wspomnień, wow...

Analiza świetna. Materiał przyzwoity z wielu względów - bo raz: autorka (nawet bym zaryzykowała autorkę zamiast aŁtorki, poważnie) nie sadzi jakichś tragicznych błędów, da się to czytać bez bólu zębów i różnych innych bolączek, nie bawi się w zyaojcawianie kanonu, co prawda w ogóle zamknęła kanon w pudełku, ale przynajmniej obeszło się bez tragicznych opisów gejseksów i pupusio-dupusiów. Jedyny jej grzech to tak naprawdę naiwna, słodkopierdząca linia fabularna. Szkoda, że autorka już wyraziła oficjalny oburz (ale z drugiej strony - gunwoburze takie potrzebne, takie dobre), bo mogłaby podejśc do tego z dystansem i byłoby naprawdę fajnie. Ale ogólnie trafiłyście z materiałem w dziesiątkę, po męczącej ustawce, która wycisnęła ze mnie wszystkie soki, fajnie czytało się to hobbicenie. I również apeluję o więcej opek z uniwersum (chociaż nieśmiało poproszę o podobne do tego, chyba nie zniosę krzywdzących wszystkie zmysły gejseksów u Tolkiena, to już za dużo).

BTW, miałam siniaka na dłoni - jestem elfem? OMG, podoba mi się taki tok myślenia, od dziś nazywam się Carliel ^^. Elfy wszystkich analizatorni, łączcie się!

Pozdrawiam serdecznie :).

Carly

Anonimowy pisze...

*Pamiętny, nie piętny, matko, why did I do that...

Carly

Angel Rebels pisze...

Opko tragiczne nie jest, dla mnie za dużo cukru. Ja też mam siniaka na dłoni. Gunwoburza zawsze poprawia mi humor.

Chiro z tradycjami pisze...

Gównoburza! Yay!
Ciekawe czy znowu wpadnie jakaś wielka dziennikarka z wielkiej uczelni z tradycjami.
No pod tym pełnym bUlu ogłoszeniu jest niezła dyskusyjka.

Anonimowy pisze...

Ahaha, cuda na kiju w komentarzach u autorki... Dobra, zmieniam zdanie, ten zacny oburz przekwalifikował ją na aŁtorkę. Zerknijcie, bo warto. Sugerowanie jakiejś choroby, zarzucanie, że wszyscy tutaj jesteśmy jedną osobą, która nie ma co zrobić ze swoim życiem, więc hejtuje (a w ogóle to nie wiem, czy wiecie, ale to nie jest analiza ani krytyka - to czysty jak łza hejt! - czysty jak łza, dziewczyny, dopiszcie sobie to osiągnięcie do CV, nie każdy hejter tak potrafi, ach ach). AŁtorka udaje, że bawi ją nasza reakcja na jej reakcję. Ach. Po prostu uwielbiam tę zacną brać aŁtoreczkową, ileż tam się kotłuje emocji, ile złotych myśli, ile celnych, psychologicznych analiz. Bow down to that.
Ale mimo wszystko liczę, że gunwoburza przywędruje i tutaj, bo na razie poza jednym komentarzem cisza.

Carliel (z elfickimi tradycjami dyscyplinowania dzieci i porzucania ich w lesie)

Tsuki pisze...

Autorka napisała w odpowiedzi na rzygusiam-tęczusią-komentarz jednej z czytelniczki
"Pisz, pisz, bo polskie fanfiki kuleją pod względem ilości. Angielskich jest od groma w najróżniejszych wariancjach.
Więc łączmy się, wspierajmy i piszmy"
Patrząc na ten twór śmiem twierdzić, że polskie fiki nie tylko pod względem ilości kuleją... Smutne to, ale jak bardzo prawdziwe...
Stwierdzam także, że jeśli nasza część fandomu ma tworzyć takie... cosie, to ja już chyba wolę po angielsku się męczyć.
Z drugiej strony jak będzie mniej "fanfikcji", to co wam zostanie? I co ja będę czytać, jak analizatorni nie będzie? :c
Dylematy życiowe, ahh :c

Kadah pisze...

Gównoburza (opady obfite, acz krótkotwałe) trwała też tutaj - http://eladie.deviantart.com/art/New-ID-378204483, bo to ja poinformowałam autorkę o analizie. Oburzona dziewoja wpadła na moje konto rysunkowe i skomentowała obrazek profilowy. Jeśli ktoś chce się pośmiać, to może sobie poczytać, ale uprzedzam - autorka jest absolutnie odporna na wszelkie argumenty. Ludzie, którym nie podobają się jej dzieUa to wredni hejterzy, głupi i zazdrośni, a ona to ta niewinna lelija, której twórzczość jaśnieje niczym gwiazda zaranna wśród morza podłości... albo coś w ten deseń.

Chiro z tradycjami pisze...

Kadah, rozumiem, że ona ukryła swoje komentarze (wyświetla mi się "Hidden by owner")? Skoro ona jest taka wspaniała i niewinna, to czemu nie chce żeby ludzie czytali jej komentarze pod twoim rysunkiem? Oj hipokryzja everywhere...
Btw, bardzo ładny ID :D

Anonimowy pisze...

Od dawna miałam ochotę na przeczytanie jakiejś analizy opka o Śródziemiu. :)
Super analiza, bardzo śmieszna i w ogóle czekam na dalsze części.

Anonimowy pisze...

Czytelniczki pocieszają autorkę...

"Vladimira Nabokova za napisanie Lolity również szykanowano. Wielu wspaniałych twórców miało okazję spotkać się z beznadziejną krytyką sfrustrowanej grupy przeintelektualizowanych snobów (jak ja lubię to określenie). Nie należy się tym przejmować - i mówi Ci to osoba, która przejmuje się wszystkim. "

*wali głową w blat biurka*

Angel Rebels pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Angel Rebels pisze...

«również wali głową w blat biurka»

Vingilot pisze...

Nie wierzę w to, co widzę. Chociaż po ostatniej analizie to opko nie wydaje się złe, to nadal się zastanawiam, jakim cudem można tak zniszczyć moje ukochane Śródziemie. Jednak rozbawiła mnie wizja Thranduila podjeżdżającego cicho na swoim łosiu do okna w domu Elronda, wrzucającego dziecko i uciekającego galopem :D. Dzięki waszym komentarzom zbytnio nie cierpię. I również podpisuję się pod prośbą o więcej opek o Śródziemiu chociaż nie wiem, czy je przetrwam.

Kadah pisze...

Chiro, sama jestem w szoku. Kiedy pisałam ten fragment, na mojej zalinkowanej stronie można było przeczytać komentarze autorki (swoją drogą przezabawne. Autorka pisze jak gimnazjalistka, a podobno skończyła już 25 lat. No comments). Teraz rzeczywiście dziewoja pochowała je jak orzeszki na zimę. Denial level: one hundred and rising... rising... rising.

Anonimowy pisze...

Coś brak konsekwencji u tej naszej aŁtoreczki. Wchodzę ja sobie na deviantarta, coby zerknąć, czy jakieś nowe komentarze u jej zacnej mości się objawiły, a tu... oops! A tak miała z dystansem i rozbawieniem podejść do tej całej analizy.

Carliel

Leleth pisze...

Być może ucieszy was fakt, że na wasza cześć napisano wiersz: http://demeter19.deviantart.com/art/Ostrzezenie-510868755#comments

Kadah pisze...

Niniejszym składam wniosek o przeanalizowanie tego wiersza! On naprawdę na to zasługuje.

Kira Yoake pisze...

Jakby ktoś nie zdążył przeczytać wiersza:
Sępy mnie otoczyły
Oczy wydziobały
Ciało poraniły
Zazdrosne potwory

Nim zdołałam je odgonić
Pismo me zniszczyły
Wiarę mą przegnały
Wenę mą pożarły

Skrzydła ich białe
Anielskie udają
Ale nie wierzcie im
Nie czytajcie ich

Pożrą was bezlitośnie
Tak jak me dzieci
Zniszczą wasze dzieła
Rozgonią nadzieję

Ja ślepiec bez mocy
Ostrzegam was
Poeci młodzi
Nie ufajcie im

Nie ma za co. xD
I zarzekała się, że nie, to wcale nie o nas xDDDDD
*idzie kisnąć po cichu w kącie*

Chiro z tradycjami pisze...

Nie wierzę, że ona ma 25 lat. Skoro najpierw niby z dystansem podeszła do całej sprawy, to teraz pisze jakieś dziwne komentarzyki (których nie zdążyłam wszystkich przeczytać :C) i wiersze wyrażające bUl i smÓteG po analizie, a teraz jeszcze to wszystko usunęła. Poziom gimbazy, serio (nie urażając przy tym wszystkich gimnazjalistów oczywiście).

Anonimowy pisze...

Tekst z grudnia:
http://demeter19.deviantart.com/art/Pisarz-amator-vs-krytyk-specjalista-499971650

znowu Chiro z tradycjami pisze...

Jakie enigmatyczne, jakie piękne, jakie biorące za serce i wrzucające do kotła z wrzącą lawą nienawiści... *po policzku Chirołke spływa samotna, kryształowa łza porzuca przez elfy*
Powiedzenie "Co ma piernik do wiatraka?" nabiera nowego sensu! Kolce na penisie kota tak bardzo związane z literaturą!
"Krytyk „specjalista” nie patrzy bowiem na wartość dzieła, na jego przesłanie, na jego… Piękno." <--- ciekawe czy aŁtorka zmieniłaby swoje zdanie po przeczytaniu blogaska z poprzedniej analizy...

Chiro pisze...

*"porzucona" zamiast "porzuca" miało być

Anonimowy pisze...

Eeej no, ja bym się cieszyła, aŁtorka w zasadzie napisała, że to nic złego, jeśli dzieło jej amatorskiego pióra ocenia analizator z zamiłowania, a nie z wykształcenia. Macie jej błogosławieństwo, no czegóż więcej chcieć?

Carliel

Angel Rebels pisze...

Chiro wiesz jakie są aŁtoreczki. Zmieniłaby zdanie. Może podrzucić jej to opko z poprzedniej analizy i spytać ją gdzie ona tu widzi piękno? Najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła ale terapia szokowa ponoć działa.

Anonimowy pisze...

Hej, hej, ale widzicie tę dowolność interpretacji tutaj:
"Pożrą was bezlitośnie
Tak jak me dzieci"?

Może to taka ukryta groźba, że dzieci aŁtorki wszystkich pożrą? Chyba zaczynam się bać :<

Tonks

Kadah pisze...

Ja z tego wyczytałam, że analizatorzy pożarli autorce potomstwo, i teraz należy się mieć na baczności, bo aż im ślinka kapie na myśl o kolejnym niewinnym dziecięciu.

Nami pisze...

Więc jednak się da! Już się bałam, że jestem jedyna i coś ze mną nie tak Oo

Nami pisze...

Dziękuję <3 już miałam angstować w emocornerku, że jak zwykle omija mnie guwnoburza xD

kittu pisze...

Wiersz mnie tak wzruszył, że nie wiem, co napisać, nie wiem kto kogo pożera i o co chodzi z tym ślepcem bez mocy? Anyone?
W sensie, że aŁtorka wie, że nikt nie zrozumie jej wiersza i nic na świecie się nie zmieni?

kittu pisze...

Wiersz mnie tak wzruszył, że nie wiem, co napisać, nie wiem kto kogo pożera i o co chodzi z tym ślepcem bez mocy? Anyone?
W sensie, że aŁtorka wie, że nikt nie zrozumie jej wiersza i nic na świecie się nie zmieni?

Anonimowy pisze...

Najpiękniejsza w tym tekście jest geografia: Thranduil przewozi młodą z Mrocznej Puszczy przez góry do Rivendell, po czym Elrond wysyła ją z powrotem, zapewne zbliżoną drogą, do Ereboru. Cud, że o Gondor i Shire nie zahaczyli. Albo i o Mordor, skoro już elfy są takim złem wcielonym.

Ija Ijewna

Anonimowy pisze...

Nie nie nie! Źle interpretujecie ten wiersz! To jest poważna samokrytyka autorki ubrana w zgrabną metaforę:"Sępy mnie otoczyły...Pismo me zniszczyły, Wiarę mą przegnały,
Wenę mą pożarły" Czym się żywią sępy? Ano padliną! Czyli że według samej autorki jej twórczość zdechła już jakiś czas temu...
Ktoś ma inne pomysły?

Bobik

Anonimowy pisze...

Bobiku, o błyskotliwy interpretatorze! Miejmy nadzieję, że nigdy nie dadzą poezji aŁtorki na maturze, bo przez to jedno spostrzeżenie zmienia się cały kontekst wiersza i kreacja podmiotu lirycznego, więc wszyscy już na starcie odbiegliby od słynnego klucza!

Tonks

Anonimowy pisze...

Już nie wiem która reakcja na krytykę opka jest bardziej kuriozalna: obrończyni Akemi strasząca artykułem w gazecie i Promotorem z Tradycjami czy aŁtorka, która ma tak wyrąbane na analizatorów, że aż pisze o nich emo-wiersze i rozprawy dotyczące krytyki literackiej... *łapie się za głowę i wyje ze zgrozy*

Anonimowy pisze...

Chciałabym tylko powiedzieć, że jest mi osobiście i prywatnie przykro. Czytam analizatornie (Was, Armadę, Obrończynie Kanonu) od dawna i zawsze tylko siedziałam, wcinałam popcorn i rechotałam się w głos.
BTW - w tej analizie szczególnie epicki był Thranduil skradający się niczym szpieg z Krainy Deszczowców pod okna Elronda, podrzucający dziecko i spierdzielający w tempie Strusia Pędziwiatra. Mam sporą wyobraźnię i po tym komentarzu dosłownie zleciałam z krzesła.

Ale ad rem. To opko pozytywnie wyróżniało się na tle poprzednich analizowanych, szczególnie Pupusia-Dupusia. Było lepiej opracowane pod kątem ortograficznym, interpunkcyjnym czy stylistycznym - widać, że Autorka włożyła pewien wysiłek w to, aby miało przyzwoity wygląd. Ponadto nie zawierało obleśnych scen seksów - w jakiejkolwiek płciowej konfiguracji. Krótko mówiąc - jest to poziom o wiele wyższy niż słynnej Milenki/Marlenki z Armady. Czyli wydawało się, że jest szansa, aby autorka - poprawiwszy warsztat - zaczęła pisać naprawdę dobre teksty. Zresztą na tym forum pojawił się (na chwilę) komentarz autorki, w którym uczciwie przyznawała, że posiada pewne braki.

No to wpadłam na genialny pomysł - zamiast stać z boku i tylko się rechotać, może dla odmiany zrobię cokolwiek, aby zmienić świat na lepsze? W związku z powyższym wzięłam udział w założonej przez autorkę dyskusji na Devianarcie, wysmażyłam ze 2 merytoryczne - tak mi się zdawało - komentarze, a efektu nie było. To znaczy był - okazało się, że aHtystka jest prześladowana złowrogim hejtem niczym pierwsi chrześcijanie rzucani na pożarcie lwom (to jej określenie, nie moje).
I teraz nie wiem - czy to ja byłam naiwna (pomimo 3 krzyżyków na karku), wierząc w dystans autorki do siebie i zdolność do przyjęcia wyważonej krytyki, czy też ludzie potrafią tak błyskawicznie zmienić poglądy? Dalszego ciągu dyskusji nie znam, została ukryta przez autorkę.

Reasumując, jest mi przykro - świata nie zmieniłam, najwyżej się wygłupiłam i zmarnowałam czas na pisanie komentarzy.

Analizatorkom życzę jednak wiele sił, zapału, bo ich ciężka praca potrafi rozjaśnić nawet najbardziej ponury dzień.

Pozdrawiam - Brzanka

PS. - jestem w gronie oczekujących na masakrujący Was i Armadę artykuł napisany przez Wykładowcę Uczelni z Tradycjami. Czy są jakieś nowe wieści na ten temat?

Chiro z tradycjami pisze...

Może piszą list do programu "Uwaga!" w tej sprawie.

Anka aka Eowyn z tradycjami pisze...

Akurat w to, że autorka ma 25 lat jestem w stanie uwierzyć. W końcu taka Katarzyna Michalak ma czterdziestkę z hakiem, a jej zachowanie to najlepszy przykład gimbazy.

Anonimowy pisze...

Błagam o więcej :D

Anonimowy pisze...

Nie mogłam się powstrzymać:
http://mospineq.deviantart.com/art/Thorin-511750722
Mam nadzieję że będzie dalsza część!

Morświnek

Anonimowy pisze...

I te typowo disneyowskie ptaszki. <3 Morświnek, jesteś genialna!

Anonimowy pisze...

Jako osoba z krav magi przybiegłam tylko zaświadczyć, że ciocia z wydaje się to niemożliwe, siniaki na dłoniach można sobie nabić i nie jest to nic przyjemnego. Analiza jak zawsze zacna!

Abe

PS. Amoże ten oburz spod Sylwestrowej Ustawki zaniesie blogaski do Rozmów w toku! To by było zabawne!

Anonimowy pisze...

Już to widzę:

[Neko-chan, lat 15]
Pisze opowiadania w internecie i nieprzyjemni ludzie, którzy "nie znają się na nich" krytykują je wypominając błędy ortograficzne i logiczne.

[YaoiGirl, lat 16]
Lubi pisać o homoseksualistach, a najbardziej o Harrym Potterze i Lordzie Voldemorcie.

[Akemi, lat 20 (chyba)]
Chodzi do prestiżowej Uczelni z Tradycjami i chce napisać artykuł oczerniający "dzieciaki, które nie mają życia" za obrażanie opowiadań w internecie.

Anonimowy pisze...

Artykuł "oczerniający" to celowo, czy chodziło o coś innego niż oczernianie?

Ze swojej strony dodałabym jeszcze:

[Pan Promotor z Tradycjami, lat 49]
Profesjonalnie wytyka błędy pseudoanalizatorom, sięgając do tradycji analizatorskich swojej tradycyjnej uczelni

[Redaktor Naczelny w Gazecie z Tradycjami, lat 37]
Przewodzi krucjacie przeciwko analizatorom blogowym, publikuje artykuły dyskredytujące ich analizy

[Prawnik z Tradycjami, lat 55]
Ubawił się do łez niedorzecznymi analizami, wybroni każdą wielką pisarkę z internetów

Carly

Anonimowy pisze...

To miało po prostu podkreślić tę całą złość i zniesmaczenie Akemi, skierowane w stronę analizatorek. XD

Pink Unicorn z tradycjami

Anonimowy pisze...

Chwila, moment! Jestem prawnikiem i w imieniu Akemi i Ver złożyłem w sądzie pozew o zniesławienie dzieła narodowego jakim jest "Upadły Anioł". A jeśli będzie trzeba to pójdę nawet i do telewizji, nich ludzie się dowiedzą, jak plugawy potrafi być internet. Jestem pewien, że fani prawdziwej analizy z tradycjami poprą naszą inicjatywę. Ba. Może inne oczernione autorki przyłączą się do pozwu. Widzimy się w sadzie "Analizatorki"


Prawnik z tradycjami

Angel Rebels pisze...

Dzieło narodowe? Z której strony?

Angel Rebels pisze...

Nie będzie wam głupio zanieść takie opko do sądu? Zniesławienie?

Anonimowy pisze...

Angel, to jest żart/trolling...

Anonimowy pisze...

@Angel Rebels: Jak to? Nie uważasz Upadłego Anioła za dzieło narodowe?? Przecież Ver jest największym talentem pisarskim od czasów Mickiewicza.

Anonimowy pisze...

Mickiewicza? Od czasów Homera nie było tak wybitnej artystki!

Anonimowy pisze...

Śmiem wątpić...Homer to może Ver buty całować!

Amalizatorki, jeśli szukacie materiału do obróbki to ja polecam "Harry Potter i czarna prawda". Tak debilnego opka dawno nie widziałam, te wszystkie zdrobnienia, porównania, opisy maltretowania. Aż niedobrze się robi. Sama wytrwałam jedynie 10 rozdziałów, na więcej po prostu zbrakło mi sił.


Matilde

Anonimowy pisze...

Analizatorki* tak miało być. Wybaczcie mi ten błąd, ale rozumiecie my ranek, a ja jeszcze bez kawy.

Matilde

Anonimowy pisze...



- Ja… Mogę jeść palcami, nie musze używać widelca?
Krasnoludy roześmiały się głośno.
- Chcesz jeść chleb widelcem? - zarechotał Pigmejbur, wyłoniwszy się zza kolumny.

Ach, więc Thranduil zostawił ją u Elronda w ten sam sposób? Przerzucił ją przez okno i spierdzielił?

Ómarłam.
Ryba z tradycjami

Anonimowy pisze...

Matilde, gdzie znalazłaś rozdziały "Harry Potter i Czarna Prawda" w całości? Weszłam na tego bloga i wszędzie pisze, że jest "aktualnie poprawiany".

Chiro z tradycjami

Anonimowy pisze...

Chiro, tego ficka znalazłam o tutaj >

http://chomikuj.pl/marchewa112/Dokumenty/hp+fanfik/HP+i+LV/Harry+Potter+i+Czarna+Prawda,343326956.doc

Zdaje się, że jest to wersja niepoprawiona.

Matilde

Anonimowy pisze...

"Od czasów Homera nie było tak wybitnej artystki!"
Chyba Hornera. Jacka Hornera, tego z "Boogie Nights".

Anonimowy pisze...

Od czasów homara, nie wiem jakiego konkretnie, ale na pewno miał szczypce.

Mela Bruxa pisze...

Homera Simpsona.

"spotkamy się w sadzie" - wiśniowym?

Opis krasnoludki ze Wschodu zrobił mi dzień. Ten szczery, złoty uśmiech pośrodku brody będzie mnie jeszcze długo prześladował.
No i skoro Tania, to nie obciąża zanadto królewskiego budżetu :)

Pozdrawiam
Bruxa z tradycjami

Anonimowy pisze...

KWIK ;D

"powołamy się na ustawę konsumencką" zrobiło mi dzień xD (pozdro znad prawa handlowego ;/) - tylko pamiętajcie, trochę się zmieniło od 25.12! ;p

Elfy porzucające dzieci w lesie i szczające do mleka. <3 Thorin jako wuj półelfki (?) <3 Wasze komentarze <3 <3 <3 Dziewczyny, jesteście w formie! ;*

Adria

Ridi - culous pisze...

Jeszcze nigdy nie skomentowałam żadnej analizy, ale przy tej nie mogę się powstrzymać. Popłakałam się ze śmiechu na tym momencie ze sztućcami i jedzeniem. Całe opko jest dosyć żenujące. Aż głupio mi się czytało niektóre zdania, jednak dałam radę dzięki waszym komentarzom.
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Jezuniu Harry Potter i Czarna Prawda? ;D mój absurdomierz wytrwał tylko do momentu, w którym Potter został piratem.

Ale to było wieki temu.

A co do analizy, ja tam styl pisania Tolkiena niezbyt trawię, ale filmy ogląda mi się całkiem nieźle,

stwierdzam przeto, że ten fik to niedorzecznosć!
(kiedy ciąg dalszy?)

Pozdrawiam,
student informatyki z tradycjami.

Anonimowy pisze...

UUUU, widzimy się w sadzie jabłkowym!

Jak miło, panie prawniku, że nas pan
poinformował o tym strasznym pozwie.
Wow!

Anonimowy pisze...

Po poprzednim opku czytało się to o niebo przyjemniej, bardziej ładne i składne, choć nadal rzygliwe;)

Moje młode ma 2 lata a sama upomina się o sztućce, także ten. Ale tylko po to, żeby strzelić w matkę jedzeniem ;)

Vis

Sha pisze...

To akurat niezbyt związane z aktualnym postem, ale wstrząsnęło mną dogłębnie i dlatego muszę się tym z Wami podzielić:

"Zakochanie się w kimś, kogo na początku się nie lubiło, jest bardziej prawdopodobne niż w przypadku osoby, za którą zawsze się przepadało. Badania na ten temat w 1972 roku przeprowadził Jerome Tognoli i Robert Keisner."

Czyżby fenomen blogaskowego Tru Loffa został naukowo wyjaśniony?! O.O
My life was a lie...

Marysia Sułek pisze...

Borze zielony, coś przepięknego <3 Nie mogłam się śmiać, bo wszyscy w domu już spią, i bałam się , że się uduszę :D Ja chcę wincyj! Natychmiast!

Anonimowy pisze...

Dlaczego nie informujecie już jak dawniej, że będzie opóźnienie albo w tym tygodniu analizy brak? Rozumiem, że nie zawsze jest możliwość, ale krótka informacja tu czy na fb byłaby super :)

Anonimowy pisze...

A ja chciałam tylko napisać, że bardzo mi się podoba, jak zrobiłyście archiwum ^^.
Czytam Was od dość dawna i uwielbiam; gdy mam doła, po prostu wchodzę tutaj i tak jakoś mi przechodzi :)
Zwykle milcząca, bo dusząca się od zakwiku Nikki

Lien Smoczyca pisze...

Słodkie to jak obiad u Bombura. Normalnie pączek nadziany tęczą. Rozumiem, że ktoś może nie lubić krytyki (prawdopodobnie nikt nie lubi), ale upubliczniając jakieś dzieUo powinno się mieć świadomość, że ktoś je oceni negatywnie, szczególnie gdy jest pełne błędów różnorakich. Moim zdaniem autorki powinny po takiej analizie wziąć się w garść, poprawić warsztat i pisać dalej. Może po kilkunastu słabych opowiadaniach w końcu uda im się napisać jedno dobre.

Co do gównoburzy to się nie wypowiem, bo mnie cały czas boli nos od facepalmów, które dosięgły mnie podczas czytania komentarzy ałtoreczek pod "The Pupuś Story".

Lien
Smoczyca z tradycjami

Anonimowy pisze...

Thorin w roli kochającego ojca pół elfki.... Wow. Na deviantartcie jest mało fanfików, ale jak się ciś już znajdzie, zazwyczaj dostarcza niezapomnianych wrażeń. :D

Kiedyś czytałam tolkienowski fanfik o Amazonkach żyjących w Śródziemiu w cywilizacji rządzonej przez kobiety (u Tolkiena? Powodzenia!).

Anonimowy pisze...

Czy analizatorki zostały wreszcie pozwane przez wujka prawnika z tradycjami i potrzebują tradycyjnej kasy na kaucję? Bo jeśli to opóźnia dodanie kolejnej analizy, możemy zorganizować zrzutkę. Albo akcję "podaruj złotówkę za każdy błąd ortograficzny, jaki znajdziesz w netowym opowiadaniu".
Pozdrawiam,
stęskniona stała czytelniczka lobo
z tradycjami

Anonimowy pisze...

Chyba za biedni jesteśmy na drugą akcję.

T.

Nefariel pisze...

Ej, tak prawdę powiedziawszy, to uważam, że tym razem się czepiacie.
(Uprzedziwszy nadgorliwych czytelników - analizy czytuję od lat, a aŁtoreczki nie znam! ;))
"Serio, czterolatka zwracała uwagę na takie detale?"
Tak, jeśli kojarzyła je z biciem. Jasne, sam pomysł znęcających się nad dzieckiem elfów jest durny jak nie wiem, ale tutaj wyśmiewacie nie tylko głupotę, ale też jej wewnętrzną spójność.

"Różne rzeczy w życiu robiłam, część z nich skończyła się złamaniami, ale nie udało mi się nabić siniaka na dłoni. Elfy to jednak są zdolne"
Brzmi, jakbyś usilnie próbowała nabić tego siniaka komuś. ;)Come on, jeśli mała była regularnie bijana po łapkach, to siniaki wcale nie są nieprawdopodobne.

I ogólnie uważam to opko za mało analizowalne. Słabe, owszem, ale jakieś takie nieszkodliwe i nie do bicia. Poza tym nie mogę pozbyć się wrażenia, że to jednak pisało dziecko.

Shun Camui pisze...

Nope, jest po dwudziestce.

Chiro z tradycjami pisze...

Lobo, myślę że spokojnie byśmy uzbierały już kilka milionów, patrząc tylko na opka zanalizowane na Przyczajonej Logice. :D

Anonimowy pisze...

Ludzie po 20 piszo takie rzeczy? łoborze ; ____ ;

pozdrawiam,
facepalmista z tradycjami

Anonimowy pisze...

Facepalmisto z tradycjami, nawet po 30-tce piszą takie rzeczy (patrz: Katarzyna Michalak i "Gra o Ferrin"). :D

Anonimowy pisze...

Michalak ma, łoborze, 46... Ale Ferrin ponoć kurzył się w szufladzie latami; inna rzecz, że ja bym teraz tego co pisałam 15 lat temu nie pokazała nawet kotu, a ona - proszę! Światu całemu... ;D

TrisMoszfajka

Kuba Grom pisze...

Pytanie ogólne - czy istniały jakieś analizatornie przed Lochą Snejpa?

Anonimowy pisze...

Nie wiem jak z młotem na głupotę, możesz sprawdzić.

Anonimowy pisze...

Drogie analizatorki, a co powiecie na zanalizowanie tak popularnego i okrzykniętego bestsellerem tworu jakim jest "50 twarzy Greya"? Może coś w formie dodatku? :D

Anonimowy pisze...

Szczerze mówiąc nie wiem czy jest sens analizowania Grey'a- mnóstwo osób już to zrobiło (chociaż czytałam głównie analizy zagraniczne). To tak niesmaczny twór, że zabawnej analizy nie dało by się z tego zrobić.

~Anonim z Tradycjami

Anonimowy pisze...

Łoborze o ile niezdarne ałtoreczkowe gejseksy w Pupusiach jestem w stanie przeżyć to istny gwałt w Greyu (krąg BDSM na 9gagu wielce oburzony) nie strawię.

Pozdrawiam,
Łobór z tradycjami

Chiro z tradycjami pisze...

A jestem ciekawa, czy jakaś aŁtoreczka wpadnie, bądź wpadła już na pomysł napisania opka o "50 twarzach Greya" :D

Anonimowy pisze...

Analizy od jakiegoś czasu i tak nie są zbyt zabawne. I nie, że się czepiam, po prostu jakoś tak pewnie z czasem się zmieniło podejście. Nadal jest to rozrywka, ale bardziej się skupia na wytykaniu błędów niż czystej zabawie z przymrużeniem oka. Chyba, że materiał jest wyjątkowo sprzyjający.

Kuba Grom pisze...

Analizy 50 Twarzy już były, i to nawet po polsku. Najwcześniej robiły to chyba Obrończynie kanonu:
http://obronczynie-kanonu.blogspot.com/2012/09/piecdziesiat-twarzy-amisza-wychowanego.html

Książka jest zresztą zabawna, bo to lekko przerobione opko - autorka napisała powieść jako fanfiction do Zmierzchu, z rozwinięciem luźnych aluzji że jeden z bohaterów miał kiedyś perwersyjne upodobania. Mocne i poczytne opowiadanie spodobało się pewnemu wydawnictwu, więc bloga skasowano zaś autorka zmieniła realia i imiona, dodała nieco wątków pobocznych i tak powstała powieść 50 twarzy Greya.

@ Anonimowy
Młot na Głupotę powstał w 2008 roku, a Locha Snejpa w 2005. Piszę artykuł o analizatorniach i wygląda na to że wszystko co było przed Lochą już zostało skasowane.

Anonimowy pisze...

Kiedy następna analiza?

Chiro z tradycjami pisze...

Może reaktywujmy naszą zUą intrygę z października i przyciągnijmy analizatorki tworzonym przez nas koszmarnie złym opkiem? :D

Anonimowy pisze...

Aż mi się przypomniało, jak moja koleżanka przechrzciła Thorina na "Dębową Tęczę"... Opko przepiękne, dawno się tak nie ubawiłam.

turbulencje pisze...

No to jako pomyslodawca, zaczynajcie!

turbulencje pisze...

Zróbmy to opowiadanie z tradycjami oczywiście.

Anonimowy pisze...

Opko z jakiego fandomu? Mix?
Proponuję wyjście od Supernatural.

Anonimowy pisze...

W pewnym mieście z tradycjami po tradycyjnej ulicy, którą oświetlał księżyc z tradycjami szedł Dean z tradycjami. Ubrany był w gustowny płaszcz w panterkę, wykonany z pantery z tradycjami. Przeczesywał ręką swoje wspaniałe włosy, jednocześnie oglądając przechodniów. Wszyscy mężczyźni bez wyjątku byli mniej przystojni/zajebiści/gorzej ubrani/mniej tradycyjni niż on. Po upłynięciu dwóch godzin zatrzymał się koło klubu nocnego z tradycjami. W tym momencie z klubu docierały dźwięki ruskiego techno i dzikich seksów z tradycjami. Zaintrygowany, postanowił wejść do środka.

MurasakiAri z tradycjami

Anonimowy pisze...

Czy tylko ja zaczynam się martwić o analizatorki? Czyżby któraś spragniona zemsty aŁtoreczka wreszcie je dopadła? Nie dają znaku życia od dwóch tygodni.
Lobo

Pigmejka pisze...

Analizy ruszą od przyszłego tygodnia. Analizatorki są obecnie przytłoczone pracą i ledwo wiedzą, w co ręce włożyć - wybaczcie, prosimy o jeszcze odrobinę cierpliwości. ;)

Chiro z tradycjami pisze...

W tym jakże tradycyjnym klubie dzikie bouncy urządzali sobie wszyscy bohaterowie ze wszystkich części i uniwersów Power Rangers razem wziętych. Za barem stał podejrzany, zakapturzony i zamaskowany mężczyzna w granatowej szacie i plecakiem na plecach. Dean z tradycjami podeszdł do niego, a ten się uśmiechnął tradycyjnie tajemniczo i powiedziau:
- Chcesz coś kupić? A może questa?


Jest nocia. Chirołke z tradycjami-chan


P.S. Że tak bezczelnie zareklamuję swój kanał na YouTube XD
https://www.youtube.com/user/chiroyakushi

Anonimowy pisze...

Pigmejko, dzięki za wieści! Cieszę się, że żyjecie. :)
Czekamy!
thin

Lien Smoczyca pisze...

Uff, Pigmejko! Już myślałam, że napadła was zgraja zombie-ałoreczek. Czekam z niecierpliwością na powrót analizatorek! Walczcie dzielnie z tym bossem zwanym Życiem!

Smoczyca i pięć szczurów z tradycjami.

Anonimowy pisze...

Co z trzema złymi kaśkami? Czy to nie one zaczeły analizę przed Lochą?
Nie-ma