sobota, 6 grudnia 2014

Kserkses Riddle, czyli Harry, co się szumom nie kłaniał

Witajcie!
Wiecie, czego już dawno nie było? Tak, opka potterowego! Dziś mamy dla Was jedno z naszych ulubionych jego odmian - to z nowym, lepszym Harrym. Nowym i lepszym, bo ślizgońskim, rzecz jasna. Przygotujcie się na Voldemorta w mugolskim wdzianku, robiącego wjazd na inaugurację roku szkolnego w Hogwarcie i Dumbledore'a, który traktuje go jak starego kolegę, a także kiczowate efekty świetlno - dźwiękowe, niebezpieczne ironiczne uśmiechy oraz opis wakacji u Dursley'ów. Chociaż może to byli "Skazani na Shawshank"...
Tak czy siak, miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.


PROLOG
W tym roku Wielka Sala nie rozbrzmiewała śmiechem uczniów, licznymi rozmowami i delikatnym upominaniem nauczycieli. W tym roku panował ponury spokój, oprócz podekscytowanych mimo wszystko pierwszaków i kilku zadowolonych z siebie ślizgonów,
Podsumowując: panował spokój, pierwszacy i kilku ślizgonów (pomińmy, że przydomki mieszkańców Domów pisało się wielką literą). W tym roku w Hogwarcie wprowadzono zarządzanie demokratyczne.

wszyscy tępo wysłuchali powitalnej mowy Dumbledora, wpatrując się ze zrezygnowaniem we wspaniałe dania. Szczególnie rzucała się w oczy i uszy cisza przy stole zwykle rozhukanych Gryfonów.
Cisza szczególnie rzucała się w oczy. Miała bowiem bardzo widowiskowy makijaż.

Tam też widoczny był powód tego całego niezwykłego zachowania – puste miejsce pomiędzy wysokim rudzielcem a rozczochraną czarownicą. Miejsce Harry'ego Pottera.
Cholera, prawie jak z Sheldonem z “Big Bang Theory” i jego miejscem na kanapie.
http://data1.whicdn.com/images/57803499/large.jpg


Zaginął bez wieści ledwie trzy dni po wysłaniu do Dursleyów na letnie wakacje i od tamtej pory słuch po nim zaginął.
Najpierw zaginął sam Harry, a potem słuch po nim. Tylko uśmiech i okulary wisiały jeszcze w powietrzu nad Privet Drive.

Mówiło się już nawet, że wpadł w sidła odrodzonego Voldemorta i nie żyje, jednak kilka osób wciąż nie traciło nadziei.
Innymi popularnymi wśród czarodziejów hipotezami było uprowadzenie przez scjentologów oraz to, że Harry'ego pożarła rosnąca inflacja.

Dyrektor wstał właśnie by powiedzieć jeszcze parę słów i odesłać dzieci do dormitoriów, kiedy drzwi do Wielkiej Sali zostały otwarte i stanęły w nich dwie osoby.
Modne spóźnienie zawsze w tonie, jak widzę.

Pierwszym z nich (z tych osobów), bardzo wysoki dorosły mężczyzna, około czterdziestoletni.
Chirurgicznie pozbawiony orzeczenia. Fakt, że mężczyzna był dorosły, nie wynikał wprost z bycia mężczyzną, ani - tym bardziej - z czterech dych na karku. Nie, obwieszczała to wszem i wobec deklaracja samodzielnego utrzymywania się i sprzątania po sobie brudnych skarpetek.
I kredyt na mieszkanie.
Jaki kredyt, toż to Lord. Lordowie nie kupują.

Był ciemnookim brunetem ubranym na czarno, a jedynym odznaczającym się punktem jego ubioru była srebrna sprzączka paska z wygrawerowanym czarno-zielonym wężem.
http://www.reactiongifs.com/r/wltr.gif

Którą to sprzączkę oraz kolor oczu bez trudu dostrzegli wszyscy obserwatorzy. Przypominam, że akcja wciąż dzieje się w Wielkiej Sali.
BTW, jaka znów sprzączka? Czyżby Lordowi widać było pasek od spodni? Czyżby Lord ubierał się nie tylko jak mugol, ale w dodatku jak mugol z klasy średniej?

Drugi z nich niższy o dwa lub trzy cale, na oko szesnastolatek, wyglądał niemal kropka w kropkę jak jego towarzysz, a jedyną różnicą były soczyście zielone oczy.
Jeszcze mi powiedzcie, że ich płaszcze powiewały na wietrze, a za ich plecami rozbłysła błyskawica.
A u ich stóp płożył się dym ze strategicznie umieszczonego granatu dymnego.

W sali rozległy się szepty: „To Harry!", „On żyje!".
Tak, dokładnie taki efekt miałam tam wyżej na myśli:
http://jenniflower12.files.wordpress.com/2014/03/annoying-book-covers.gif

Mężczyźni, nie zwracając uwagi na otaczające ich szepty, powoli weszli do sali.
A jeszcze przed chwilą jeden z nich był szesnastoletni. Czyżby ktoś znowu namalował Linię Wieku na podłodze?

Wielu uczniów krzyknęło ze strachu, kiedy dojrzeli zmieniające się formy orzeczenia sunącego obok mężczyzny olbrzymiego węża. Przy chłopcu, znów cudownie odmłodniałym,  szedł natomiast czarny brytan, bardzo przypominający powszechnie znany zwiastun śmierci - ponuraka.
Ale tym razem nikt nie mdlał na jego widok, bowiem odwróciłoby to uwagę widzów i zepsuło efekt dramatyczny związany z przemarszem bohaterów przez salę.

Przybysze nie zwrócili uwagi na szum wywołany przez ich chowańce
Bo byli to przybysze, co się szumom nie kłaniali.

i podeszli do dyrektora, który stał ciągle jak skamieniały przy swoim krześle.
Też nie mógł zrozumieć, kto i kiedy podmienił mu fotel na liche krzesło.

Wszyscy nauczyciele wpatrywali się w nowo-przybyłych (oklaski za nowatorstwo tego zapisu!), jednak tylko niektórzy zdołali rozpoznać w starszym mężczyźnie dawnego ucznia szkoły.
Całej reszcie ani klamra, ani wąż, ani wyraźna sympatia narratora ani trochę nie dały do myślenia.

Oto stał przed nimi Voldemort w towarzystwie Złotego Chłopca, który nie wyglądał na zachwyconego, ale też nie na zaniepokojonego.
- Witaj, Albusie - odezwał się Lord.
- Witaj, Tom - odpowiedział starzec, gdy udało mu się wydobyć z siebie głos. - Co cię do nas sprowadza?
Jeszcze go spytaj, czy ma ochotę na herbatkę.
W to, że Albus potraktowałby Voldiego jak każdego innego gościa, jestem w stanie uwierzyć. W to, że pozwoliłby mu wejść do Hogwartu - jakoś za cholerę nie.

- Och, przyprowadziłem syna. Wybacz za spóźnienie, jednak gówniarz postanowił akurat dzisiaj udać się do Peru i sprowadzić swojego kundla.- Wszyscy zamarli na te słowa, po chwili dało się słyszeć nowe szepty: „Syn?", „O czym on gada? Przecież to Harry Potter!", „Co się stało w te wakacje?".
"Kto nas nagrywa i kiedy to będzie na YouTube?"
http://www.reactiongifs.com/r/beo.gif

Uczniowie zastanawiali się kim jest ten człowiek, skoro wiadomym było, że Potter jest sierotą. - Tak przy okazji, masz już nauczyciela Obrony przed Czarną Magią? Bo widzę puste miejsce.
Więc tak się wproszę. Bo mogę.
A jeszcze bardziej przy okazji - wiesz jak sprać sok wiśniowy z firanek? Próbowałem już wszystkiego. I przypomnij mi o tym przepisie na piernik, już trzeci raz zapomniałem ci zostawić.

- Niestety, nikogo nie znalazłem. Ktoś, wyobraź sobie, przeklął tą posadę, ponieważ żaden z moich nauczycieli nie pozostał na nim dłużej niż rok. Jutro ma przybyć nauczyciel wyznaczony przez Ministerstwo. - Dumbledore zerknął na mężczyznę znad okularów, uśmiechając się dobrotliwie. - Czyżbyś nie słyszał o dobrodziejstwach wrzątku? Polewaj plamę tak długo, aż zejdzie, głuptasie nadal był zainteresowany tą posadą, Tom? Wiesz dobrze, że znów muszę ci odmówić.
A w ogóle to może byś tak, no nie wiem… wezwał pomoc? Coś? Nie, będziecie tak stać i gadać?
Eee, Dumbel raczej nie potrzebował pomocy, żeby sobie z Voldziem poradzić. Bardziej dziwi mnie to, że nie zareagował na nazywanie ucznia "gówniarzem". Swoją drogą, Lord posługuje się niezbyt wykwintnym słownictwem, oj, wystaje słoma z butów, oj jak się sypie.

- Albusie, Albusie... - Mężczyzna zaśmiał się, a na jego twarzy powstał z grobu ironiczny uśmieszek. - Nie mam takiego zamiaru. Porzuciłem ten pomysł latem, kiedy musiałem ciągle zajmować się gówniarzem. – Wskazał ruchem głowy Harrego, który w ciszy obserwował poczynania Voldemorta.
I pozwalał się obrażać, ponieważ był posłusznym synem.
Wyobrażam sobie Voldemorta robiącego przecierowe zupki dla szesnastoletniego Harry'ego.
W tym czasie przy stole Gryfonów:
http://www.reactiongifs.com/r/awkwrd.gif

- Zatem co spowodowało twoje pytanie? - Zapytał dyrektor.
- Jego pytanie spowodowało wielką radość - odpowiedziała Kal.

- Przyprowadziliśmy waszą zgubę, która chętnie podejmie się tej pracy.
- Przyszedł z wami jeszcze ktoś? Skoro już go tutaj fatygowaliście, niech wejdzie, możemy to przedyskutować.
A w ogóle to im nas więcej, tym weselej!
Severusie, skocz po szkło. Hagridzie, przynieś bierki! Za moment zaczynamy radę pedagogiczną.
tumblr_m726heW9Ry1r0dl8p.gif

- Dziękujemy, Albusie, już tu jest. - Spojrzał na brytana - Black, mógłbyś?
W tym momencie na miejsce czarnego psa pojawił się dawny więzień Azkabanu Syriusz Black, który według wszelkich informacji powinien być martwy od trzech miesięcy.
I który według wszystkiego, co wiemy o animagii, właśnie objawił się przed gromadą uczniów na waleta.

Sala zawrzała od szeptów i okrzyków zaskoczenia.
W przypadku starszych uczennic i kilku uczniów, było to zaskoczenie nader pozytywne i sporo obiecujące na przyszłość.

Dyrektor zbladł gwałtownie i przyjrzał się dawnemu Huncwotowi.
http://www.reactiongifs.com/r/histare.gif
Dopiero teraz się przejąłeś, Dumbel? (Może miał jakieś lagi na łączach synaps…)
Och no, myślał intensywnie, czym by go tu okryć, by nie podnosić zanadto ciśnienia wśród uczniów.

- Syriusz? Ty żyjesz... Jak?
- Jakoś… byle do przodu - westchnął zapytany. - Ale szampony przeciw pchłom już nie te co dawniej...

- To akurat sprawka chłopaka, Albusie - odpowiedział zamiast spytanego Tom, wskazując nastolatka, który uśmiechał się ironicznie, patrząc na zszokowaną twarz Severusa Snape'a.
Severus był zszokowany, bo ironiczny uśmiech przemieszczał się zdradliwie w jego kierunku. Już tylko dyrektor stał pomiędzy nim a tą nieznośną opkową manierą!

- Tak się cieszę, że widzę cie całego i zdrowego, Syriuszu. Bardzo przyda nam się ktoś kompetentny na stanowisko nauczyciela tego przedmiotu.
Możesz nie wiedzieć, ale "prawomocny wyrok skazujący na dożywocie w Azkabanie" jest jedną z najważniejszych rzeczy, jakich rodzice uczniów oczekują po nauczycielu z Hogwartu.

Oczywiście możesz je objąć, jeśli tylko chcesz - zapewnił dyrektor.
A Syriusz jest właściwie kompetentny, bo…?
Zgodnie ze wszelkimi prawidłami edukacyjnej funkcji więzienia, w Azkabanie nauczył się o czarnej magii tyle, że miał większe kompetencje niż sam Voldemort.

Syriusz uśmiechnął się i podziękował, patrząc z zadowoleniem na minę Snape'a. Uścisnął mocno chrześniaka, obszedł stół i usiadł obok Minerwy McGonagall.
Koło której było akurat wolne miejsce, bo zdarzyło jej się nieco przesadzić z perfumami.

- Jest jeszcze jedna sprawa - zaczął Lord. - Jako że oficjalnie przyjąłem Ksertena do rodziny Riddle'ów, zmienił nazwisko i imię.
Jako i numer buta zmienił, a nawet grupę krwi. Wszystko, żeby nie pomylili go z kanonicznym.

Domagamy się wobec tego ponownego przydzielenia go.
Myślałam, że na wybór Tiary ma wpływ czyjś charakter, a nie imię… ale ok, może Voldi jest z tych, którzy wierzą, że imię determinuje charakter.
Albo Voldzio chce nieśmiało zasugerować, że przez wakacje wyprał Harry'emu mózg.

- Ksertena? Masz na myśli Harry'ego? - Zapytał słabo Dumbledore.
Jako queer-czarodziej niejedno w życiu widział i niejeden kamp mu z ręki jadł, ale to imię bolało nawet jego.

- Tak, ojciec ma na myśli mnie - odezwał się po raz pierwszy Harry. Wszystkie dziewczyny i połowa chłopców na sali zadrżeli na dźwięk jego głębokiego głosu.
Połowa chłopców, ale dziewczynki wszystkie? Czy w świecie czarodziejek nie ma lesbijek?
Za to odsetek nieortodoksyjnych heteryków wśród chłopców wydaje się aż zbyt wysoki. Chyba że narrator sugeruje tylko, że dziewczynki są bardziej wrażliwe i byle baryton przyprawia je o dreszcze (sprawdzić czy nie Marakulin).

- Jeśli taka jest wasza wola, to oczywiście ją uszanuję.
Cóż z tego, że w Gryffindorze Kserkses Kserten Aspartam Harry ma już paczkę przyjaciół. To nowy, lepszy Harry i musi mieć zielone zasłonki, nie ma zmiłuj.

Nie sądzę jednak żeby to coś zmieniło, Tiara nigdy się nie myli.
- Nie pomyliła się, a jedynie uległa gorącym namowom tego głupka i nie wzięła go do jego prawowitego domu.
Bo zdanie głównego zaintersowanego jest najmniej ważne. Najbardziej liczy się zdanie rodzica, czemu oczywiście Dumbledore za moment przyklaśnie.

- Ojcze! Wystarczy - warknął Harry. - To jak dyrektorze?
- Tak, tak. Pan Filch jeszcze nie wyniósł Tiary, więc usiądź proszę. - Wskazał stołek w rogu sali, przy którym czekał woźny wraz ze starym kapeluszem. Chłopak podszedł tam raźnym krokiem i usiadł z ironicznym uśmiechem.
Snape odetchnął z ulgą, widząc, że ironiczny uśmiech się oddala.

Tiara ledwo dotknęła jego włosów, a rozdarła się:
- SLYTHERIN!
W Sali zaległa cisza, przerwana dopiero, gdy Tom zaczął delikatnie klaskać, co zapoczątkowało kolejną fale szeptów. Harry wstał, wrócił do stołu nauczycielskiego i stanął obok ojca.
Uznał, że nie będzie siadał z resztą uczniów, gdyż nie zwykł spoufalać się z barachłem.
Nie będzie się rzucał między wieprze, ta nasza perełka.

- Gratulacje, synu - odezwał się Voldemort klepiąc Harry'ego po ramieniu. - Udało ci się założyć kapelusz na głowę!  Idź do swoich braci - powiedział ironicznie, wskazując otępiałych z szoku ślizgonów.
Snape az się wzdrygnął. "Ironiczność" znów znalazła się w niebezpiecznej bliskości.
Nie wiedziałam, że domy w Hogwarcie mają status bractw. To by w sumie wiele wyjaśniało...

- Żegnam Dumbledore, jeszcze pewnie nie raz się spotkamy w tym roku.
Będę rozczarowany, jeśli nie zostanę wezwany do szkoły przynajmniej raz w miesiącu.

Zaczynam Ci szczerze współczuć, ten bachor jest nienormalny - powiedział z uśmiechem i powolnym krokiem wyszedł z sali, kiwając jeszcze lekko Harry'emu głową.
- Ach, pierniczki! - Zreflektował się i zawrócił, by wręczyć Albusowi schludnie zapisany świstek. - Dziękuję za radę, mój drogi, spróbuję tego wrzątku. Wpadnij kiedyś na kieliszek nalewki, nastawiłem kardamonówkę.

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Dużo wcześniej, w dzień zakończenia piątego roku nauki przez Harry'ego Pottera.
Harry ściskał w ręku list, który dostarczyła mu maleńka sowa w czasie uczty pożegnalnej.
A co, jeśli ON może nadal żyć, a dyrektor ukrywa przed tobą możliwość? Musimy się spotkać i porozmawiać w najbliższym czasie.
L. V."
Lord Vader? Louis Vouitton?

Ciągle rozmyślał nad tym, co ten potwór miał na myśli.
Czyli jednak Vouitton.

Wiedział, że to podstęp, mimo to postanowił pójść na każdy układ, który zostanie mu zaproponowany.
Ponieważ był typem niezbyt mądrego samobójcy.
"- Harry, proponuję taki układ - ja ci dam pudełko wypalonych zapałek, a ty za to przepiszesz na mnie swój depozyt z Gringotta. Co ty na to?
- Brzmi w porządku."

Po śmierci Syriusza było mu już wszystko obojętne. Właśnie dlatego, już w pociągu, odpisał na odwrocie listu:
Czekam,
H. P."
A nie dlatego, że chciał się zemścić, albo wciągnąć Voldiego w pułapkę? Nie?

Obserwował jak Hedwiga wyfruwa przez okno pociągu i leci w dal, znikając mu w końcu z oczu. Przyjaciele nie komentowali jego zachowania, wiedzieli, że cierpi po stracie jedynego członka rodziny, którego miał okazję bliżej poznać. Jakby tego było mało, teraz ponownie wraca do przeklętych Dursleyów i czekało go lato pełne poniżania, awantur i głodu.
Z tego co pamiętam, książkowi Dursleyowie zaczęli go z czasem traktować dużo lepiej (nawet jeśli tylko ze strachu), ale może ja naprawdę inne książki czytałam...

[Opis pierwszego dnia wakacji u Dursley'ów, podejrzanie przypominający los sierot u Dickensa. Ciach.]
(...) Już prawie zasypiał, kiedy w okno zapukała ta sama sówka, która przyniosła mu ostatni list od Riddle'a.
Jutro o północy bądź w parku koło domu Twoich opiekunów.
L. V.
PS Obiecuję nie zabić Cię... od razu"
Aż mi się przypomniał liścik, który kiedyś dostała koleżanka ze studiów od uczelnianego dziwaka:
“Za za 15 minut na trzecim piętrze.
Twój Cukiereczek”

Chłopak postanowił spełnić rozkaz Voldemorta i pojawić się we wskazanym miejscu.
Był bowiem znany z podporządkowywania się rozkazom, ten Harry. Zwłaszcza Voldemorta.

Został mi jeden dzień życia, pofolguje sobie, a co! - pomyślał Harry zasypiając Petunia nawoływała rano chłopaka, a ten nie raczył się pojawić, postanowiła nie denerwować się i poczekać, aż Vernon wróci do domu i da mu nauczkę. Harry w tym czasie byczył się w łóżku i czekał na awanturę, którą wuj urządzi mu po powrocie.
"Pofolgowanie sobie" znaczyło dla niego "słuchanie cudzych wrzasków"?

Vernon natomiast miał dzisiaj bardzo zły dzień. W pracy jego podwładny nie zastosowali się do przepisów BHP i obcięto pensję wszystkim pracownikom, także jemu.
Znaczy co, sam sobie obciął pensję?

Ruszył do góry nabuzowany, nie zaglądając nawet do kuchni i z hukiem otworzył drzwi do pokoju chłopaka. (...)
- Ty niewdzięczny bachorze! - Vernon uderzył go jeszcze raz z taką siłą, że Harry zatoczył się i upadł na podłogę. – Masz ostatnią szansę albo pożałujesz, że się w ogóle urodziłeś!
- Ja już żałuję. Gdybym się nie urodził to nie musiałbym oglądać waszych parszywych mord.
Tego już dla jego wuja było za wiele. Rozpiął pas w spodniach i wyszarpnął ze szlufek, od razu zaczynając nim okładać nastolatka. Fakt, że chłopak nie wydał z siebie ani jednego dźwięku, a jedynie skulił na podłodze tylko zwiększył jego gniew. Po długiej chwili, kiedy na ciele chłopaka pokazały się krwawe pręgi stwierdził, że ukarał go wystarczająco. Kopnął go jeszcze parę razy w brzuch i klatkę piersiową, po czym wyszedł z pokoju, nie zwracając uwagi na omdlewającego z bólu chłopaka i zamykając za sobą wszystkie zamki w drzwiach.
Ja mam teraz pytanie: Harry’emu naprawdę było wszystko jedno do tego stopnia, że nawet nie próbował się bronić magią, albo po prostu nie wyszedł wcześniej z domu?
No bo angst, rozumiesz. Mnie z kolei ciekawi jeszcze, ile zamków było w drzwiach do pokoju Harry'ego.

32 komentarze:

Anonimowy pisze...

Świetne. Potterowe opka są najlepsze. Poprawiłyście mi humor :D

Ale błagam, zróbcie to!
http://legriel.blog.pl/2013/12/30/legriel-legolas-i-tauriel-opowiadanie-kontynuacja-akcji-hobbiy-pustkowie-smauga/

Pozdrawiam, Lucy

Anonimowy pisze...

Dumbledore taki podporządkowany.
Ależ oczywiście Tom, zrobimy dla Ciebie wyjątek, ponowimy Ceremonię, zatrudnimy zombie, a - i jeszcze wcale Cię nie zaatakujemy. My, nauczyciele Hogwartu, zupełnie sparaliżowani ze strachu.

Jasne.

Dzięki za analizę! Made my night.

Pozdrawiam, Mae

Ootori-chan (Anika6) pisze...

Nowe imię Harry'ego brzmi jak z jakiejś parodii kiepskiego RPGa.

A co do animagii-po przemianie ze zwierzęcia w człowieka czarodzieje nie byli nadzy. Przecież McGonagall w 1 tomie zaskoczyła spóźnionych Harry'ego i Rona, zmieniając się ze swojej kociej postaci w ludzką.

Anonimowy pisze...

Cud, miód, malina. Na firankach prawie się popłakałam. XDD

Oh, jak ja kocham Potterowe opka!

AN

Trup pisze...

Co się kurna dzieje w tym opku?! Wish fullfillment na 100%...

Anonimowy pisze...

Analiza oczywiście cudna, a tak jeśli mogę zapytać na jakie studia chodziłaś Pigmejko?

Pozdrawiam
Gruba Charlie

TheStoriesOfOldAges pisze...

Dołączam się do prośby Lucy! Czytałam to opko jakiś czas temu, jest okropne, ale jest co analizować. Czapki z głów, jeżeli wytrwacie...:D

Goma pisze...

Wyjątkowo cudowna analiza, jak za starych dobrych czasów - zabawna i sympatyczna, bez przesadnego wkurzenia. Aż ciekawa jestem co tam ałtoreczka jeszcze wymyśliła dla biednego, sponiewieranego Harry'ego, żeby mu te wszystkie krzywdy wynagrodzić.
Czy ja się mało znam, czy jeszcze w opku Waldemar nigdy nie przyprowadzał Pottera do szkoły? :D

Nami pisze...

Chirurgicznie usunięte orzeczenie <3
Świętna analiza, tylko czemu taka krótka? No dobra, dobra, nie narzekam :P

Anonimowy pisze...

Analiza świetna. Brakowało mi starych dobrych opek o Harrym. Ostatnie były męczące, a to czytało się tak lekko. To kwintesencja tfórczości nastoletniej ałtoreczki.
P.S. Pierniczki i sposób na wywabianie plam wygrały tę analizę!
Pozdrawiam karro_linna.

Anonimowy pisze...

Analiza świetna. Brakowało mi starych dobrych opek o Harrym. Ostatnie były męczące, a to czytało się tak lekko. To kwintesencja tfórczości nastoletniej ałtoreczki.
P.S. Pierniczki i sposób na wywabianie plam wygrały tę analizę!
Pozdrawiam karro_linna.

Anonimowy pisze...

Opko cudne. Już dawno tak się nie uśmiałam. A co do:
"Idź do swoich braci"
to po prostu Voldek sugerował, że nie tylko córek ma od groma :D
Kuro_Neko

Anonimowy pisze...

Analiza świetna (jak zawsze). Może zabierzecie się niedługo za jakieś opko z Walking Dead? :>>

Anonimowy pisze...

Mam tylko jeden komunikat - więęęęceej! To opko jest świetne, a dzięki Waszym niezrównanie celnym komentarzom zbliża się do geniuszu komedii od tej drugiej, znacznie mniej uczęszczanej strony.
II część, zanim komentujący zamkną się na wiele zamków w swoich komórkach pod schodami.

Anonimowy pisze...

Klasyczne potteropko, aż się łezka w oku kręci. To było tak absurdalne, że aż piękne. Tylko szkoda, że tak krótkie. :( Tak czy siak do pełni szczęścia brakuje mi teraz jakiegoś opcia o Tokio Hotel, ale już nie są modni, więc może być ciężko. Ale gdyby się jakieś pojawiło to dam Wam wirtualny kosz ze słodyczami.

Anonimowy pisze...

Ja się tylko zastanawiam, dlaczego Syriusz radośnie paraduje u boku gościa, który - drobiażdżek - zabił mu najbliższego przyjaciela? Jest pod Imperiusem, czy po prostu Voldie zrobił z niego zombie? Czy może w tej wersji świata Syriusz rzeczywiście był Śmierciożercą wraz z uroczą kuzyneczką Bellą?

Miss Derisive pisze...

To było tak typowe opko potterowe, że aż się wzruszyłam... Swoją drogą, 40-letni Voldemort? Zdaje się, że miał ździebko więcej już wtedy, gdy mordował Potterów. Z twarzyczki też nie bardzo na tyle wygląda. Chyba że w opku został twarzą Avonu i dali mu darmowe próbki kremów odmładzających.

Dzięki za analizę! ^^

Anonimowy pisze...

Voldek był z końca grudnia 1926 roku. W 1996 miał równe siedemdziesiąt lat. Inna rzecz, że Ralph Fiennes jest z 1962 roku i to pewnie jego miała przed oczami autorka.

Anonimowy pisze...

Ja nie wiem co trzeba ćpać, żeby tworzyć takie opka, ale chcę trochę.

Anonimowy pisze...

Nie żebym robiła SPAM czy coś, ale TO jest po prostu powalające: http://chomikuj.pl/NathaliesSin/*e2*96*ba+Moje+Opowiadania*e2*97*84/2.+Piekielna+Krew/1.+C*c3*b3ry+Piekie*c5*82+(CA*c5*81O*c5*9a*c4*86!)/C*c3*b3ry+Piekie*c5*82,338353607.pdf
Główne bohaterki są totalnymi Mary Sue. Fabuła bardzo mrrroczna, z kilkoma wyjątkowo obrzydliwymi momentami.

Anonimowy pisze...

Świetna analiza! Też podświadomie tęskniłam za opkami z Harry'ego. Pewnie w dalszej części tego dzieUa Kserkses Riddle wyzywa na pojedynek trzystu uczniów Hogwartu :D

Tonks

Anonimowy pisze...

Mam prośbę małą, czy mogłybyście, hmm, zrobić trochę porządku w swoim archiwum? Mam wrażenie, że analizy są w nim niekoniecznie w dobrej kolejności i brakuje niektórych, a nawet jeśli się mylę to i tak jest trochę nieczytelne. Poza tym nie widzę sensu w linkach do zanalizowanych blogasków, skoro i tak większość pewnie nie istnieje już, a podajecie też te linki w samych analizach. Taka mała prośba.

Chiro pisze...

Klasyczny Potterowy blogasek. <3
Aż sobie wyobraziłam Voldzia piorącego firanki i biegnącego do Dumbledora z przepisem na pierniczki. :D

O zgrozo, a myślałam że takie coś nie istnieje, znalazłam niemal opkowe fanfiction z Resident Evil: http://forum.vampirciowo.pl/viewtopic.php?t=377
Jestem ciekawa czy znajdę coś blogaskowego na polskich forach z The Evil Within (na zagranicznych jest tego masa).

Anonimowy pisze...

Świetna analiza! Aspartam i szampony przeciw pchłom zrobiły mi dzień.

Chciałabym ujrzeć u Was analizę opka o Sherlocku Holmesie :3

Mela Bruxa pisze...

W pracy jego podwładny nie zastosowali się do przepisów BHP i obcięto pensję wszystkim pracownikom, także jemu.

Dobrze, że tylko pensję mu obcięło, a nie rękę (albo co innego).

Err Aaii pisze...

Niemal posikałam się ze śmiechu
zróbcie to
http://tajemnice-pamietnika-lily-evans.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Brakowało mi potterowych analiz. Szkoda tylko, że taka krótka.
A z tymi animagami to chyba wam się pomyliło ze Zmierzchem:) W HP nie przypominam sobie żeby ktoś po przemianie był nagi, a parę scen z przemianami było (Syriusz, Peter, McGonagall).

Degausser pisze...

Do Anonimowego z: 7 grudnia 2014 22:35

To są jakieś fanfiki o TWD? o-o

Anonimowy pisze...

Hem... Aż sobie wyobraziłam dokumenty z tym imieniem i nazwiskiem... Borze, broń!
Mam też ciekawą serię książek do analizy: siląca się na orientalną podróbka Zmierzchu, której boCHaterka z samego początku zatrudnia się w cyrku. Wbrew temu czego można się spodziewać, nie jako dziwne stworzenie zwane Marysią Zuzanną, bowiem ona tam tylko sprząta. I karmi wyglądającego jak kotozebra tygrysa, który, niestety, zamiast ją pożreć, okazuje się być Truloffem. Do tego czasu jednak nasza boCHaterka okazuje czysto zwierzęcy fetysz... :] Po licznych zwrotach akcji i powodujących palpitacje przygodach (haha, chciałoby się), takoż "on jest za idealny" boCHaterki, ta zrywa z biednym koteckiem właśnie z tego powodu i zwiewa z Indii, gdzie w międzyczasie zdążyła się przenieść akcja dzieUa. I tu zaczyna się druga część. Bohaterka angstuje, co nie przeszkadza jej w łamaniu kolejnych męskich serc, Truloff tnie się za pomocą młodszego brata, który najwyraźniej jest sadystą... A cóż dalej, prócz tego, że Kelsey Hayes, jak zwie się nasza nieustraszona Mary Sue, dostaje supermocy z dupy oraz głupoty tejże i logiki jak na lekarstwo? Prócz Mhhhhrocznego antagonisty, najwyraźniej będącego kumplem Pedobeara? Cóż... To po prostu trzeba przeczytać. :p

Dżuma

Anonimowy pisze...

Zaspana ja zapomniała podać tytuł tej jakże cudownej (tak, taak) serii: "Klątwa Tygrysa". :P

Dżuma
Dostałam: Augustus orbvit. Sas żujący gumę? Kto go tam wie...

Babatunde Wolaka pisze...

Najbardziej spodobała mi się wizja Voldemorta ze słomą w butach. W dresie też byłoby mu do twarzy.

Anonimowy pisze...

Czy tylko ja czekałam aż Harry krzyknie It's prank bro! I walnie w Tom'a Avadą? Nadzieja umiera ostatnia nie?