sobota, 1 listopada 2014

Jaja szloch na schodach, czyli smocze krocze, cz. 2

Witajcie!
Tak jak obiecałyśmy, w tym tygodniu wracamy do opowiadania, które zaczęłyśmy analizować jeszcze w sierpniu. Pojawił się w nim wyjątkowo niewydarzony osiemnastolatek Matt i starożytny smok, niezwykle łasy na zawartość bokserek tego pierwszego. Aby się do niej dobrać najpierw go pobił, potem porwał a następnie wytłumaczył, że po tym, jak się wzajemnie zranili, są połączeni wieczystą więzią telepatyczno-emocjonalną, ergo - muszą być razem i muszą być seksy. Chcecie dalszego ciągu? Miłego czytania!
Blogasek zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka
Rozdział 5: Nami
   
                       
Van z namiętnością, ale także z czułością całował fioletookiego, kiedy jednak poczuł w swoim umyśle emocje chłopaka, którego przyjemność mieszała się z zaskoczeniem i powoli ze złością przestał.
Ludzki pan, przecież mógł całować dalej.
Tylko jednego przecinka trzeba, by to zdanie zaczęło mieć sens.

Odsunął się odrobinę i położył swoje czoło na czole Mata.
Zdjął z czaszki i założył Mattowi niczym gustowną maseczkę?
Pytanie brzmi, z jakim impetem to zrobił, bo równie dobrze to się może liczyć jako nokaut.

Jego długie blond kosmyki łaskotały twarz chłopca leżącego pod nim.
Aha, czyli nie całuje, ale wciąż na nim leży? Co za przyjemniaczek.

Obserwował jego zarumienione policzki, przymglone oczy i opuchnięte usta z przyjemnością.
Zwłaszcza te opuchnięte usta. Jeszcze bardziej by go pewnie rajcowały siniaki i zranienia.
Ja tam nie wiem, ale żeby pocałunek skończył się opuchlizną, smokozord musiałby przyssać się do niego z siłą przetykacza do kibla.

Kiedy oddech fioletowłosego powrócił do normy uśmiechnął się do niego,
Ten oddech. Daleki kuzyn zapachu Paskudnego Starego Rona.

gdy już z powrotem przybliżał swoje usta do jego warg, bo złość chłopaka nie dała mu do myślenia, przeszkodził mu natrętny dzwonek do drzwi.
- Nie idź, na pewno wkrótce ten ktoś odejdzie – powiedział złotooki kilka milimetrów od ust Mata.
I niech ci też nie przyjdzie do głowy wołać o pomoc. Ani w ogóle krzyczeć.

Chłopak zarumienił się jak piwonia, nie wiedział, co o tym myśleć. Jego emocje przeplatały się z uczuciami smoka, nie mógł się w nich połapać, które należą do niego, a które nie.(...) Dlatego odczuł ulgę, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Nie zważając na słowa mężczyzny zepchnął go z siebie i jak tylko mógł najszybciej dostał się do drzwi.
Odsuwając zasuwę otworzył je na całą szerokość. Za nimi stała śliczna, niska, zgrabna dziewczyna z długimi rudymi włosami sięgającymi do pośladków. Rzucając się na szyję chłopakowi zawołała. 
- Narratorowi ukradli dwukropki!

- Mat, tak się martwiłam!!! Sebastian powiedział, że wracałeś sam po zmierzchu. Przecież wiesz jak w tedy jest niebezpiecznie!
Te spacje wyskakujące zupełnie znienacka!

- Nic mi nie jest Nami. Naprawdę – próbował ją przekonać.
Mężnie nie korzystając z okazji, by pod pretekstem konieczności wizyty u lekarza wymknąć się z zasięgu smokoludzia.
Przecież on już go kocha, tylko jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy!

Dziewczyna odsunęła się od niego na wyciągnięcie ręki i zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów.
- A co z tym bandażem?
- A z nim? To nic poważnego…
Pryszcz mi wyskoczył ojakiwielki.
Przypieprzyłem się w skrzynkę.

- Zranił się w nocy.
Jak na zawołanie Nami i Mat odwrócili się w stronę drzwi prowadzących do sypialni.
Oparty o framugę stał Van w całej swojej okazałości. To naprawdę nie brzmi dobrze. Jasne spodnie i długie blond włosy, które opadały mu na gołą klatkę piersiową i ten uśmiech
Włosy opadały na klatkę i uśmiech. Jeśli chodziło o długość grzywki, Van nie uznawał kompromisów.

i złociste oczy, za które nie jedna dziewczyna oddałaby duszę diabłu nie tylko swoją.
I nie tylko duszę.

- Kim jesteś? – Spytała wpatrując się w jego oczy. Przez kilka chwil wydawało się jej, że ma pionowe źrenice, ale uznała to za przywidzenie spowodowana przemęczeniem i stresem.
Bo też nieczęsto udawało jej się widzieć własne źrenice, patrząc na cudze oczy.
Może smok miał takie wielkie ślepia, że wszystko odbijało się w nich jak w lustrze?
Takie:
tumblr_ndpxilKge61qdnx9no1_400.gif


- Nikim ważnym, po prostu przyjacielem Mata.
Oderwał się od ściany i podszedł do chłopaka. Stanął za nim i objął go zaplatając swoje dłonie na jego brzuchu, a głowę położył mu na ramieniu.
I od razu zmartwił się, czy nie był za mało dosadny. Może trzeba było jeszcze napisać mu na czole "zaklepane i naplute"?
Powinien jeszcze zawarczeć dominująco. Albo choć go obsikać.

Fioletooki cały się zarumienił czując biodra blondyna przyciśnięte do swoich pośladków.
Ale takie obłapianie się przy ludziach z facetem poznanym kilka godzin temu zniósł z iście buddyjskim spokojem.
Raczej z iście starożytno-greckim spokojem.

- A ty, kim jesteś? – Spytał ja Van.
Nonszalancko dłubiąc w zębach ogonkiem od ą.

- Ja jestem dziewczyną Mata.
- Tak… Nic o tobie nie wmówił.
Mnie też przyjaciele i znajomi nic nie wmawiają o swoich partnerach. Drogi pamiętniczku, co ze mną nie tak?

Złotooki przysunął się jeszcze bardziej do chłopaka, tak by wytworzyć między nimi podciśnienie i przyssać go do siebie na stałe, i polizał go po policzku, a dłonią zjechał na jego krocze.
tumblr_inline_nasottrMvN1stptvm.gif
Ok, cofam komcia o braku dosadności.
Zasadniczo robił tak:
http://www.ball-pythons.net/gallery/files/1/1/8/2/simpler_tongue.gif

Widząc to dziewczyna cała się zarumieniła i wyjąkała.
- Może ja już sobie pójdę?
- Tak, było by świetnie, nie chcemy przecież by ktoś nam przeszkadzał – przykrył płatek ucha Mata blachodachówką, który jęknął cicho.
Poważnie? Zakładając nawet, że chłopcy byliby najbardziej zgraną i kochającą się parą pod słońcem - wątpię, by takie macanki w obecności przypadkowych gości były dla niego komfortowe.
A jeśli ta panna jest jego dziewczyną, to nie powinna się, no nie wiem - chociaż zdziwić?

Czuł się głupio, ale także był podniecony, nie wiedział, co z tym począć.
Na pewno nie zwracaj uwagi obcemu kolesiowi, że poczyna sobie zbyt śmiało. Jeszcze go spłoszysz!

Może nie kochał Nami, która uważała już od pierwszego spotkania, że są sobie przeznaczeni i powinni być ze sobą. Każdemu mówiła, że są parą, chociaż nie było to prawdą,
Więc odstawianie gry wstępnej na jej oczach jest zupełnie usprawiedliwione. Niech głupia nie myśli, że ma szanse u bohatera yaojca!
I niech znika w podskokach, bo im zaraz bokserki na tyłkach się sfajczą.

jednak nie chciał by brano go za geja, ale po prostu nie mógł powstrzymać smoka.
Och nie, tylko nie za geja! A nie mógł, bo go narrator zakneblował Imperatywem.
Tymczasem smok wysunął mu się z nogawki i uniósł złocisty łeb ku niebu.

Czuł się przy nim dobrze.
- Tak to ja już pójdę – Nami szybka zatrzasnęła za sobą drzwi nie dając szansy na żadne wytłumaczenia.
Mężczyźni usłyszeli jeszcze tylko jaj szloch na korytarzu, gdy z płaczem zbiegała ze schodów.
Absolutnie najlepsza literówka od dłuuugiego czasu!
Jaja szloch, proszę:
http://forums.tppc.info/bb_images/kife/smilies/eggs/egg_cry.gif

Stali jeszcze tak chwilę, a Van nie przestawał pocierać krocze Mata przez materiał bokserek.
A chociaż upewnił się wcześniej, czy Mat nie nosi wybuchowej bielizny? Bo za chwilę mogą zaliczyć najgorętsze struganie ozyrysa w dziejach.

- Van… – wyjęczał chłopak.
- Tak? – Pochylił się jeszcze bardziej nad nim.
- Jesteś…
...gwałcicielem. - dodała Pigmejka, chwytając Vana za ogon i zamykając go w klatce razem z waranem z komodo - Z tym amantem sobie popróbuj, przyjemniaczku!

Rozdział 6: Jesteś…
- Jesteś… cholernym zbokiem!!!
Odwrócił się do niego z szybkością przekraczającą możliwości zwykłego człowieka i zadał mu cios pięścią w policzek mężczyzny.
Jakiegoś innego mężczyzny, z którym Van jest mentalnie połączony?

On jednak jakby wyczuwając jego zamiary, zablokował cios.
Tu się dzieje jakiś timey wimey stuff - koleś zadaje cios, ale jednak nie. Aha.

Trzymając jedną dłonią pięść Matt’a, drugą rękę oplótł wokół nadprogramowego apostrofu jego tali.
Nie wiem, po co Mattowi pieniądze z Samoa, i czego chce od nich gad - może to jakaś wyjątkowo atrakcyjna waluta.

Pochylił go do tyłu tak, jak tancerz partnerkę, i pocałował go namiętnie, zresztą po raz drugi dzisiejszego dnia.
Udowadniając ostatecznie, że nie trafiają do niego komunikaty słowne, więc należy sięgnąć po szpadel.

Kiedy się od chłopaka oderwał, uśmiechnął się diabolicznie. Dopiero teraz fioletowowłosy zauważył to, co wcześniej Nami. Źrenice mężczyzny miały kształt pionowy, całkiem jak u kota, a raczej jaszczurki… dużej jaszczurki. Na przykład smoka.
Albo u takiego małego gekona:
http://www.napalm.at/imgs/vittatus/vittatus06.jpg

- Ty… Ty… Cholera!!! Puść mnie natychmiast!!! – krzyczał chłopak zdenerwowany całą tą sytuacją. Nie pomagał mu także fakt, że był podniecony wyczynami smoka. (...) Zastanawiał się, czy wszystkie istoty z jego świata są tak zboczone jak ta tutaj.
Ależ oczywiście. Myślisz, że krasnoludki wraz ze Śnieżką w lesie to tylko wianki plotły?

- Jak sobie życzysz – powiedział złotooki.
Bez żadnego ostrzeżenia puścił chłopaka, który ciężko spadł na podłogę. Przy upadku naruszył co dopiero zagojone ramię. Jęknął z bólu, chwytając się za rękę. Skuliwszy się, próbował powstrzymać zdradzieckie łzy, które chciały się pojawić wbrew jego woli.
Niestety, był w yaojcu, więc rumieńce i łzy dostał w pakiecie i nie ma zmiłuj.

Nie udało mu się to jednak. Po jego policzku pociekła samotna łza, a w ślad za nią pojawiła się następna.
Też samotna. Ciekły i ciekły, i nie zauważyły, że jest ich od zajebania.

Widzący to Van westchnął głęboko.
Mimo, że czuję jego ból i uczucia, to muszę się dużo nauczyć o ludziach. Tak jak dla niego to jest pierwsze spotkanie ze smokiem, tak i dla mnie to pierwsze bliższe spotkanie z człowiekiem. W dodatku takim młodym. To jest wręcz dziecko. Co prawda na samym początku narrator zaznaczył, że chłopak skończył już osiemnastkę, ale pewnie prokurator wisiał mu nad głową.
A jednak w pierwszej chwili coś do niego poczułem.
Tak, w tym miejscu powinieneś zastanowić się nad sobą, ale to oczywiste, że tego nie zrobisz.

Tak jak mówił mój ojciec, gdy spotkam osobę mi przeznaczoną, to ją  poznam. Nie będzie się wtedy liczyć płeć, rasa czy inny wymiar.
Ani jej zdanie o mnie i o potencjalnym związku. To zwłaszcza nie.
Ale inny wymiar? W sensie, że trzeba będzie przyciąć to i owo?

Dla siebie będziemy istnieć tylko my. Smoki pod tym względem są niesamowite, stwierdził w duchu, nacierając się własną zajebistością. Nigdy nie porzucamy raz wybranej osoby.
O, to tak samo jak pingwiny!

(...) robi nam się ciepło na jej widok i boli nas, kiedy widzimy cierpienie tej osoby. Właśnie to czuję przy tym człowieku.
Czyli gdy heblujesz mu pinokia, to przy okazji też masz z tego przyjemność? Ekonomiczne, trzeba przyznać.

I chociażby mnie znienawidził, chciałbym, żeby coś do mnie czuł.
Nawet tę nienawiść - choć z powyższego fragmentu wynika, że wtedy z automatu ty też go znienawidzisz. Ale być może smoki cannot into logika.

Będzie mi wystarczyła nawet zwykła przyjaźń.
Z pewnością. Będę jednak zaborczy, będę go całować i macać wbrew jego woli. Taki ze mnie oddany przyjaciel!
Och, ZWYKŁA przyjaźń, prawda, ten ochłap rzucany miłym gościom, z którym w swej niegodziwości nie chcemy uprawiać seksu! Naprawdę, koleś, wspinasz się na wyżyny dupkowatości.

Pochylił się nad skulonym chłopakiem.
- Nic ci nie jest?
Uklęknął, gdy nie otrzymał odpowiedzi. Trzymając dłonią podbródek chłopaka uniósł jego głowę. Spojrzał na te piękne, duże, fioletowe oczy, z których płynęły łzy bólu.
Bo samego bólu jakoś nie poczuł. Czyżby nie odpaliła och-jakże-speshul więź między nim i jego wybrankiem?
Poczuł, tylko nie dał faka.

(...) Po ręce chłopaka ciekła mała strużka krwi. Van usiadł za nim tak, by Matt znalazł się między jego nogami. Położył mu dłonie na ramionach i wyszeptał do ucha.
- Siedź spokojnie i nie wyrywaj się. Uleczę tylko tę ranę. U nas jest to normalne. Musisz się tylko przyzwyczaić.
- Co planujesz zrobić? – spytał go odrobinę przestraszony.
- Nic, co by bolało. Zaufaj mi.
http://www.quickmeme.com/img/f6/f6016c371a09fae703516cb54981930a26d768c6eeac387cb40b32b968d15bad.jpg

- Tak jasne, a kto zadał mi tę ranę?
- Tym razem musisz mi zaufać. Smocze ugryzienia są dość niebezpieczne i tylko smoki lub demony mogą wyleczyć pogryzionego.
Mamy w gębach taką florę bakteryjną, że zabijamy ludzi samym chuchem. Myślisz, że skąd wziął się mit smoczego oddechu?

Jestem jedynym w tym wymiarze, który może ci pomóc, więc bądź spokojny.
Więc jeśli mnie do siebie zrazisz, to powinieneś się już zacząć czołgać w kierunku cmentarza.

- Dobrze. Zaczynaj.
Van czuł przez połączenie, że chłopak jest przestraszony i cierpi z bólu. Wiedział też, że za chwilę na pewno nie poczuje bólu, tylko przyjemność.
A jeśli Matt nie poczuje przyjemności - cóż, tym gorzej dla Matta.

Przymknął oczy i wdychając słodki zapach skóry chłopaka, pochylił się nad nim.
Rozdział 7: Wyleczenie = przyjemność
Serio, ktoś wpadł na pomysł, że taki tytuł będzie dobry?
                       
Pochylił się nad fioletowowłosym i przejechał swoim językiem po plecach drżącego chłopaka.
Jakiegoś innego, nie tego fioletowowłosego? Bo musi być jakiś powód umieszczenia w zdaniach dwóch dopełnień.

Dotyk ten nie był nieprzyjemny, a wręcz przeciwnie – podobał mu się.
Ale komu, smokowi czy któremuś z chłopaków?
Narratorowi.

Chociaż Matt niezbyt pewnie się czuł będąc podawany takiemu leczeniu. Jednak jeśli złotooki twierdził, że tylko w taki sposób może mu pomóc, postanowił się nie wyrywać.
W tym czasie smok, nie czując żadnego sprzeciwu ze strony człowieka, zataczał małe kółeczka językiem na jego plecach.
Serio, smoki leczą się, liżąc się po plecach?
Nie. Ale przecież musi być jakiś pretekst do macanek.

Posuwał się powoli górę kręgosłupa – do rany, zostawiając mokry ślad i małe malinki na skórze swego towarzysza.
A może on mu paszczą bańki stawia?
Boję się zgadywać, jak będą wyglądały zastrzyki.

W tym czasie jego ręce zajęły się torsem chłopaka. Dłonie masowały klatkę piersiową chłopaka i jego brzuch, co chwila zahaczając o sutki chłopaka?, które stawały się coraz twardsze.
"Leczenie", powiedział.
tumblr_loykeriyre1qj60veo1_500.gif
Ach, smokozord mógł uprzedzić, że jest jednym z tych oszołomów wierzących w leczniczą moc orgazmu.
Ty się ciesz, że nie wierzy w lecznicą moc masowania jajem.

Van czerpał z tego wielką przyjemność, ale nie tylko on. Matt zaczął cicho pojękiwać, chociaż tego nie chciał. Nie mógł się jednak sprzeciwić temu sprawnemu językowi i dłoniom, które właśnie schodziły coraz niżej.
Naprędce zebrany Trybunał Gejseksów oddalał każdy jego sprzeciw.
A Imperatyw Narracyjny nawet nie chciał go wysłuchać.

Blondyn całkowicie zapomniał, dlaczego to robi. Nastawił się tylko na dawanie przyjemności. Jednak gdy poczuł metaliczne uczucie krwi w ustach, oderwał się od swojego zajęcia, jakim było drażnienie fielotowowłosego.
To on go macał, czy szturchał kijem i robił pokrzywki?

Przymglonymi oczyma spojrzał, co zakłóciło smak tej idealnej skóry.
Widząc krwawiącą ranę otrząsnął się. Jednak ciężko było mu myśleć, gdy to słodkie ciałko ocierało się o jego pulsującą erekcje.
YtygPRH.gif

No tak, dalej trzymał przez materiał bokserek męskość chłopca, który zapominając o bólu i przyjemności czerpanej z dotyku innego mężczyzny, a raczej smoka, dał się ponieść chwili.
Jeśli za kilka zdań "chłopiec" zmieni się w "chłopczyka", wychodzę i nie wracam.

Kurwa. Miałem uleczyć tylko ranę, a teraz mam ochotę go przelecieć. 
- Masz ci los! - Załamała ręce pani Matwiejkowa.
Bo wcześniej, miętosząc mu dzyndzla przez bokserki, chciałeś go zainteresować malarstwem niderlandzkim, tak?
On jeszcze pamięta o tym całym “jak cię nie uleczę, to umrzesz”? Bo póki co ranę olal, z tego co zrozumiałam - a trupka miętosi się tak średnio przyjemnie, bo sztywny jest cały, a nie tylko w jednym miejscu.

Była potrzebna nutka erotyzmu, by ozdrowienie mogło nadejść, ale uzdrawiający smok lub demon nie może dać się ponieść emocjom. Przecież w ten sam sposób leczyłem mojego przyjaciela w domu.
Tak, ale on nie był moim towarzyszem. W dodatku oprócz moich emocji czuje także jego.
Czy smokowi ktoś odpowiada w myślach? Czy smok wziął dziś wszystkie tabletki?
Ja mam wrażenie, że on dialoguje z narratorem.

Rozmyślania te przerwał jęk Matt’a, który coraz bardziej natarczywie ocierał się o smocze krocze.
I już wiecie, Drodzy Czytelnicy, skąd wziął się tytuł analizy.

Także chłopak położył swoje dłonie na jego ponaglając mężczyznę, by w końcu zaczął.
Boję się pytać, co konkretnie ma zaczynać...

Chciałbym żeby tak się zachowywał normalnie, a nie tylko wtedy, gdy przy leczeniu używam mocy powodującej bardziej gwałtowne reakcje na każdy dotyk – pomyślał,
Aha. Czyli on najpierw potraktował go jakimś magicznym superafrodyzjakiem - nie uprzedzając go wcześniej! - a teraz wylewa mentalnie smuteczki, że partner przytomny i kontrolujący się nie zareaguje na jego zaloty z takim samym entuzjazmem.
19daqv4llb4u4gif.gif

zanim przyłożył swoje usta wprost na zły przyimek krwawiącą ranę, przyciskając swoją męskość do pośladków chłopaka.
Fioletowooki wygiął się do tyłu kładąc głowę na barku mężczyzny, gdy poczuł jednocześnie trzy rzeczy: usta mężczyzny na ranie, którą zaczął gwałtownie lizać i ssać swoim długim, gekonim językiem, a także męskość smoka przyciśniętą do pośladków i dłoń Van’a zaciskającą się i równomiernie poruszającą na jego członku.
A to wszystko wciąż przez bokserki, żeby było przyzwoicie.
Inne ludzkie wcielenie smoka ma do powiedzenia tyle:
http://31.media.tumblr.com/2b84b4e3d2c5c8bd55802ecfeb713ecc/tumblr_nbqbnqtZJN1rqiulxo1_500.gif

Poddał się całkowicie. Złapał ręką blond kosmyki, ciągnąc je mocno przy każdym poruszeniu bioder.
Bo nic nie jest tak pociągające, jak partner próbujący wesprzeć się na twoich włosach. Możesz spróbować też wsadzić mu palec do nosa, na pewno podkręcisz klimat.

Mimo, że Van czuł tę odrobinę bólu, sprawiała mu jednocześnie wielką przyjemność. Przyśpieszył ruchy swojej dłoni.
Kilka chwil później doszli oboje, jednak smok opanował się w ostatniej chwili zaciskając zęby na swojej dolnej wardze, by nie wydać krzyku rozkoszy. Całkowicie inaczej zachował się Matt, który głośno wyraził swoje uczucia.
Rozwlekle, z erudycją używając łacińskich maksym i zdań wielokrotnie złożonych.
Niniejszym mam pomysł na alternatywny tytuł tego rozdziału:
“Wytrysk” = “Uczucia”

17 komentarzy:

Kuba Grom pisze...

Jakiś zbokosmok normalnie

Pani od Kotów pisze...

"Rozmyślania te przerwał jęk Matt’a, który coraz bardziej natarczywie ocierał się o smocze krocze. Także chłopak położył swoje dłonie na jego ponaglając mężczyznę, by w końcu zaczął". Ha! Także chłopak. Czyli faktycznie był tam jeszcze jakiś inny chłopak! A smok zmieniał płeć, skoro doszli oboje, nie obaj. Tylko nie wiadomo, czy ten trzeci, wspomniany chłopak, doszedł...
"Całkowicie inaczej zachował się Matt, który głośno wyraził swoje uczucia" - nie ma to jak dopasować styl wypowiedzi do tego, o czym się mówi. To zdanie jak ze szkolnego wypracowania jest naprawdę wzruszające.

Anonimowy pisze...

SZLOCHAJĄCE JAJA RULEZ!

Anonimowy pisze...

Zaintrygował mnie ten smok z trybem pingwina po LSD. Jak ten Tru Loff wpływa na ludzi i smoki... Nagła zmiana płci i/lub orientacji może się wtedy okazać najmniejszym problemem.

Ejżja

Trup pisze...

Nie ma to jak Ziemia Obiecana wszystkich opek, nowożytna Atlantyda, czyli jednoczesny orgazm.

Użyte na początku określenie "fioletowłosy" zamiast "fioletowowłosy" skojarzyło mi się z "fioletem" czyli smakoszem denaturatu (chłopak miał włosy na Pana Gienka spod monopolu, albo co gorsza go oskalpował, wut)

Anonimowy pisze...

Błagam, nigdy więcej. To jedno z wyjątkowo okropnych opek, których za nic nie jestem w stanie przetrawić. Nawet wasze trafne komentarze nie były w stanie jakoś podratować sytuacji. Fe.

Anna Katoś pisze...

Zdechłam i dobra robota drodzy komentatorzy ! *składa pokłony*

Dzidka pisze...

Nic nie poradzę. Podczas lektury widzę Wawelskiego Smoka z Porwania Balrazara Gąbki...

Ryszard Mikke pisze...

"Będzie mi wystarczyła nawet zwykła przyjaźń."

Ała. Mnie zęby zabolały od tej gramatyki i n ic od Was na znieczulenie nie dostałem, tak się zajęłyście "tylko przyjaźnią".

Ryszard Mikke pisze...

Za to terapia jajem mnie rozwaliła ze szczętem i z żoną. :D

Anonimowy pisze...

"Kilka chwil później doszli oboje".

Smok z tej rozkoszy aż zmienił płeć i stał się smoczycą. A skąd wiem, że smok, a nie Matt?Bo choć w dalszej części zdania ałtoreczka pisze o nim w formie męskoosobowej, to...

"...jednak smok opanował się w ostatniej chwili zaciskając zęby na swojej dolnej wardze, by nie wydać krzyku rozkoszy".

Skojarzenia same się nasuwają :P. Swoją drogą giętki był, skubany.

Babatunde Wolaka pisze...

Jestem niemal pewien, że "opuchnięte usta" widziałem już wcześniej w jakiejś analizie. Kolejny jaojowy stały fragment gry?

"Mężczyźni usłyszeli jeszcze tylko jaj szloch na korytarzu...
Absolutnie najlepsza literówka od dłuuugiego czasu!"
Ta literówka zawsze przypomina mi pewną wymianę zdań na Histerykach w wątku o piramidzie Cheopsa:
User 1: żaden Cheops nie dotykał jaj przy budowie
User 2: Jak się nosi kamienie i to duże, to ręce trzeba trzymać daleko od jaj.

"Odwrócił się do niego z szybkością przekraczającą możliwości zwykłego człowieka i zadał mu cios pięścią w policzek mężczyzny.
Jakiegoś innego mężczyzny, z którym Van jest mentalnie połączony?"
To takie podkreślenie, że ten policzek był męski. Jak to u seme.

"Miałem uleczyć tylko ranę, a teraz mam ochotę go przelecieć."
Strach pomyśleć, jak wyglądałaby polska służba zdrowia, gdyby pracowali w niej tacy osobnicy.

"Ty się ciesz, że nie wierzy w lecznicą moc masowania jajem."
Szlochającym?

"Bo wcześniej, miętosząc mu dzyndzla przez bokserki, chciałeś go zainteresować malarstwem niderlandzkim, tak?"
W tym celu powinien był raczej pogwozdlić mu pędzel.

"Całkowicie inaczej zachował się Matt, który głośno wyraził swoje uczucia.
Rozwlekle, z erudycją używając łacińskich maksym i zdań wielokrotnie złożonych."
Ignatz Borejko Staj(e)l!

karton realista pisze...

Ruda dziewczyna, która ma na imię Nami...
Nie ładnie się tak "inspirować" One Piece. Swoją drogą OP jest ostatnią rzeczą, która powinna znaleźć się w yaoicu, nawet w takiej formie.

karton realista pisze...

Mówisz o zasadzie decorum?

KRSS pisze...

Beeeeeneeeeediiiict! <3 <3
Kocham Was za tego gifa! <3

Anonimowy pisze...

Analiza miodna. :3 Jaj szloch spowodował, że prawie umarłam ze śmiechu. :D
Mam dla Was kilka blogasków. Chciałam sama je nieco przemaglować, ale mój mózg nie wytrzymał długo.
http://harry-potter-6-moja-wersja.blog.onet.pl/2005/10/30/rozdzial-1/
http://hpidpn.blog.onet.pl/2006/08/17/rozdzial-i-najwyzsi/ - Ukwikałam się jak go analkowałam. :P
http://dark-years.blogspot.com/2014/05/prolog_21.html - To też było śmiechowe, ale...
http://dramionemilosczniczego.blogspot.com/2014/04/prolog-hermiona-obudzia-sie-o-8.html - ...To lepsze. Komentarze mojej przyjaciółki do tego tekstu spowodowały, że niemal umarłam. >.<

Ziółko

Anonimowy pisze...

Analiza jak zawsze wspięła się na szczyt Mount Everestu i za cholerę nie chce zejść... ale opko - never again! Chociaż nawet to nie przebije napalonego Snape'a i nieprzytomnej Hermiony Riddle...*robi retrospekcję i wzdryga się*