piątek, 8 sierpnia 2014

Smocze krocze, czyli bądź ze mną, albo umrę

Witajcie!

Postanowiłyśmy dać spokój wilkołakom - przerzucamy się więc na smoki.
Nie, serio. Naprawdę smoki. Na dodatek opętane wizją młodzieńczych, osiemnastoletkich zadków. Bo nie wiem czy wiecie, ale smoki nie kolekcjonują skarbów - nie, one zbierają porwanych z ulicy chłopaczków, w celu wiadomym. Jeśli to was nie zachęciło - będą też włosy z granatów, mrugające ślepka i cała masa przemocowego bullshitu. Już się nie możecie doczekać, prawda?

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka
Rozdział 1: Napad   
W mieście Vadrios powoli, ale nie błagalnie zachodziło słońce.
Słońce zachodziło z wysoko uniesioną głową i się kulom nie kłaniało.

Mało ludzi pojawiało się o tej porze na ulicach. Było wszystkim wiadomo, że gdy promienie słoneczne zastąpi sztuczne i przymglone światło latarń, na ulice wychodzą prostytutki, bandyci i gwałciciele.
Rada Miejska specjalną uchwałą zakazała gwałcenia za dnia.
Ale oni wszyscy wychodzili od razu po zmroku? I wszyscy na ulice? Po co, gapić się w gwiazdy?

Wszelkiego rodzaju plugastwo, które się jeszcze nazywa ludźmi, chociaż przez to, co robią już dawno powinni stracić tą nazwę.
Tę. Zwłaszcza prostytutki to najgorsze, co może ludzi spotkać na ulicy. Wiadomo, od samego ich spojrzenia kury przestają się nieść.
Cóż, ja tu widzę plugastwo, które jeszcze nazywa się opowiadaniem, choć dawno powinno stracić tę nazwę.

Właśnie o tej porze zrównania się dnia i nocy dwóch 18-latków szło z biblioteki szkolnej do domu.
[Jeden z nich, Mat, czyli nasz main hero, niepomny na niebezpieczeństwo spotkania prostytutki postanawia sam wrócić do biblioteki, by zabrać jakiś fant, który tam zostawił. Wtem…]
- Ej! Ty mały! – Chłopak poczuł jak ktoś go łapię za ramię i wbija w pobliski mur.
Wychodzi na to, że napadł go narrator. W dodatku na sterydach.
Mały osiemnastolatek? (Choć w sumie czego ja się czepiam, osiemnaście lat skończyłam dawno, a ciągle jestem mała...)

Walną o niego głowa, co na chwile go zamroczyło i pourywało mu ogonki od ą i ę spowodowało upadek na chodnik. Podniósł zaskoczony głowę, nie wiedząc, co się zdarzyło. Przed nim stało z pięciu mężczyzn ubranych w brudne i podziurawione ubrania.
Bo jak wiadomo, każdy zbir musi być brudny, obdarty i generalnie jak z szamba wyciągnięty. Ciekawe co z tymi wszystkimi kolesiami w dresach adidasa i ze złotymi łańcuchami na szyi...

- Mały masz może pieniądze? – Spytał jeden z nich pochylając się nad nim. - Bo jak nie masz, to nic nie szkodzi, tak pytam z żulerskiego obowiązku. Kierowniku. - Biła od niego woń wódki, przypuszczalnie reszta także cuchnęła tym trunkiem. Jeszcze pogdybajmy nad przypuszczalnym stanem ich skarpet i uzębienia, to takie fascynujące! Wniosek był tylko jeden, upili się i szukają rozrywki.
Czyli to nie prostytutki? Uff, koleś, jesteś uratowany.

- Nie mam. – Wyjęczał, próbując wstać.
Na ten ruch mężczyźni się do niego zbliżyli, a najbliżej znajdujący się przygwoździł go do muru.
- No to się inaczej zabawimy maleńki. Nawet ładny jesteś. – Powiedział odpinając mu spodnie.
I to jest ten moment, w którym na białym koniu przybywa Tru Loff, ratując przed gwałtem.

Mat zaczął się wyrywać krzycząc. Mężczyzna żeby go uciszyć przyłożył mu w twarz. Z kącika ust granatowłosego pociekła krew.
Koleś, masz granaty we włosach, zrób z nich użytek!
Może chodzi o owoce…?

Gdy napastnik chciał ją zlizać,
WUT? Nie dość, że żul i gwałciciel, to jeszcze fetyszysta? Co jeszcze, zaraz założy mu koronkowe pończoszki?
Tak. I przyłoży mu pejczykiem.

za jego pleców coś wybuchło.
Narzędnik, jak sądzę, eksplodował z wściekłości.
Albo to jeden z tych granatów, które nie były owocami.

Pojawił się dym i kurz. Było słychać wrzaski bandytów.
Oho, zsummonował się Tru Loff.
Trzeba mu przyznać, że ma wejście.

- Co to kurwa było?
- Nie mam pojęcia.
- Chłopaki patrzcie. Coś tam jest.
- No… Wygląda jak…. Aaaaa!! Odgryzło mi rękę! - stwierdził Zenek ze spokojem, jaki zapewnić może tylko 12 promili w wydychanym.
Bandyci twardzi są, co im tam byle ręka.

Dookoła było słychać krzyki kompanów napastnika, także, co rusz można było zobaczyć poruszający się kształt wśród dymu.
Czyli słychać było krzyki i także, a widać kształt. Ok, łapię.

Mężczyzna, który trzymał wcześniej Mata, używał go teraz jako tarczy.
Yyy… trzymał go w powietrzu i parował nim ciosy? Ciekawe za co chwycił.

- Przemek, Naki… Wszyscy! Co się dzieje? – Krzyczał przerażony.
Prawdziwie przestępcze imiona. (Z drugiej strony to miłe odświeżenie po tych wszystkich Xardasach von der Morgul...)

Nagle przed nimi pojawiła się łapa ze szponami, które rozdrapały twarz napastnika.
Przed nimi, czyli przed bandytami, pojawiła się łapa kogoś trzeciego, kto zabił to chujstwo przemykające w dymie, tak? ;>

Mat zastał ochlapany jego krwią kalafior, ociekający smętnie pod murkiem. Zszokowany spojrzał na niego, leżał trzymając się za twarz.
Przewróciły go pieprzące się zapamiętale podmioty.
Wyobraziłam sobie kalafior trzymający się za twarz, nie mam więcej pytań.

Po chwili chłopak postanowił nie dać się tak łatwo.
Tanio dupy nie sprzedam, uznał, podsumowawszy wszystkie za i przeciw.
Szybko się uwinął z tym wnioskowaniem. Ciekawe co ostatecznie go przekonało - wybuchy, krew czy coś jeszcze innego.

Pochylił się po nóż, który wcześniej trzymał, któryś z bandytów.
Z tego zdania wyszłoby ładne haiku:
"Pochylił się po
Nóż który wcześniej trzymał
Któryś z bandytów."

Ustawił się w pozycji obronnej i czekał.
Spierdalanie najwyraźniej przekraczało jego możliwości.

Słychać było tylko krzyki konającego mężczyzny.
- Boże niech mi ktoś pomoże! Ja umieram! Ten potwór rozszarpał mi twarz! – Po chwili umilkły.
No ja myślę; z rozszarpaną twarzą trochę ciężko krzyczeć, do tego tak wyraźnie wymawiając słowa.
I układając stosunkowo długie zdania.

Kurz powoli opadał, co umożliwiało większą widoczność.
To w końcu tam się kłębił kurz czy dym? Cholera, chyba dawno nikt nie sprzątał na tej ulicy. Ani wiatr nie wiał, ani deszcz nie padał...

Mat coraz bardziej spięty oglądał się do około siebie by zobaczyć gdzie znajduje się ta istota.
Sprawdź za stertą potrzebnych, lecz nie użytych przecinków, zmieściło by się za nią coś wielkości Godzilli.

Nagle na niego ruszyła. Zdążył zarejestrować, że była podobna do człowieka, ale była pokryta złotą łuską.
Złotorybkoczłek?
Ktoś cosplayujący złotą rybkę?

Poczuł jak ona zatapia w jego ramieniu zęby.
Tak, to wyjątkowo agresywna odmiana welonki.

Krew rozbryzgała się we wszystkie strony. Ostatkiem sił uderzył w niego nożem. Uderzenie było tak celne i silne, że nóż utkwił pomiędzy łuskami potwora. W tym momencie Mat zemdlał. Usłyszał tylko wrzask jaszczura, który brzmiał jak ludzki krzyk.
To skąd wiedział, że jaszczura? Co za obrzydliwe lekceważenie złotych rybek!
Rozdział 2: Smok?       
(...)
********************************
Blond włosy mężczyzna jeszcze przez chwilę patrzył na młodego chłopaka.
Ciekawe, czy aŁtoreczki kiedykolwiek przypomną sobie słowo "blondyn". Nie mówiąc już o fakcie, że bohaterów można charakteryzować nie tylko przez kolor włosów.

„Jak spokojnie oddycha, wydaje się, że żadne koszmary go nie dręczą. Sylwetka drobna i delikatna 140 cm w kłębie, ale nie taj jak u elfów.
Nie wiem, co ma język tajlandzki do sylwetki, ale co tam.

Włosy trochę przydługie i niezwykłej barwy, fioletowłose.
Włosy fioletowłose, cholera, to jakaś incepcja. Przecież mógł mieć włosy fioletopalce, prawda.
Jeszcze przed kilkoma akapitami był granatowłosy, więc to jednak spora zmiana. Za chwilę się dowiemy, że bohater ma na głowie orkiestrę symfoniczną.

Jednocześnie oczy tego samego koloru tylko o ton czy dwa jaśniejsze od włosów.
Wiem to, albowiem mój wzrok przenika przez zamknięte powieki.

Wyglądają jak pierwsze fiołki. Wygląda na delikatnego, ale jest odważny i całkiem silny”
Poznaje to po tym, jak bojowo drga mu przez sen mały palec u nogi.

Nieświadomie podarł miejsce, w które został wbity nóż.
Po chwili spostrzegł to, westchnął i zamówił tapicera na dziewiętnastą. Niełatwe było życie pazurzastego smoka pokrytego tkaniną obiciową!
Tym bardziej, jeśli miał wzór w różyczki.

Po chwili odszedł, patrząc jeszcze w drzwiach na śpiącą istotę.
To brzmi, jakby patrzył na Obcego...
***************************************
Po kilku godzinach chłopak w końcu się obudził. Kiedy podnosił się z łóżka złapał się za głowę z jękiem.
- Co u licha? Przecież wczoraj nie piłem. – (...)
Powoli przypominał sobie, co się działo w wczoraj wieczorem.
Niepotrzebne przyimki się działy, ot co!

(...) W tym momencie do pokoju wszedł nieznajomy mężczyzna.
Chłopak słysząc skrzypnięcie drzwi podniósł głowę, co spowodowało mroczki przed oczami. Przez kilka chwil nic nie widział.
- Powinieneś jeszcze odpoczywać. – Powiedział nieznajomy.
Dopiero teraz Mat mógł mu się przyjrzeć dokładniej.
Przed nim stał wysoki, dobrze zbudowany z długimi blond włosami mężczyzna.
A nagrodę za najbardziej kijowy szyk zdania otrzymuje…!
Nieważne, że chłopak nie wie, co to za typ, że go pobito… ważne, że typ to przystojniak!

Kiedy spojrzał na jego oczy poznał ten kolor płynnego złota. To był jego wybawca, który pomógł mu się tu dostać i opatrzył.
Oczywiście, ranny w głowę bohater  w tej całej szamotaninie i kurzu z całą pewnością zdążył zarejestrować kolor jego oczu. I włosów na pewno też. Inaczej nie wiedziałby przecież, o kim mówi narrator!

- Dziękuję za pomoc. – Powiedział wygodniej siadając w łóżku.
Zauważył, że ma na sobie tylko bokserki,
ALEŻ OCZYWIŚCIE ŻE BOKSERKI.
I wciąż nie jest zdziwiony, że “wybawca” nie zawiózł go, no nie wiem, do szpitala?

ale sądził, że po prostu blondyn go rozebrał przy opatrywaniu.
A prawda była taka, że…? Wydymał go w międzyczasie cały autobus Arabów? Bo przecież widzę, że próbujesz coś sugerować, narratorze.

Nie zwracając na to już więcej uwagi kontynuował.
- Nazywam się Mattius Miderewicz, ale wszyscy do mnie mówią Mat.
Nie wiem czemu, ale ciągle czytam "Mordasewicz".

- Wiedziałem, ale to imię do ciebie pasuje. – Odpowiedział.
"Odpowiedział" powinno być małą literą, ale zapis dialogów to i tak najmniejszy z problemów tego blogaska.
Czemu tam jest “ale”? Coraz bardziej się gubię...

- Ale skąd? Przecież się nie znamy. – Spytał zaskoczony.
- Dokumenty, przecież musiałem sprawdzić gdzie mieszkasz młody.
Żeby przypadkiem nie powiadamiać twoich krewnych ani policji czy pogotowia. Jak inaczej miałbym cię tu przetrzymywać i molestować, głuptasku?
Akcja zaczyna się trochę jak w “Misery”. To naprawdę nie wróży dobrze.

Mattius obraził się za tego młodego. Przecież ma 18 lat, a mężczyzna przed nim wygląda na najwyżej 24. Przecież to tylko kilka lat różnicy. Więc mógł sobie darować tego młodego.
A był to jego największy problem w tym momencie, co sprawiało, że Mat był bardzo szczęśliwym człowiekiem.
Może ma tyle strachu przed rzeczywistością, co Pinkie Pie?

- A ty jak masz na imię? – Spytał postanawiając zapomnieć o tym jak go nazwał.
Ale tylko chwilowo. Zniewaga tak dotkliwa mogła zostać zmyta tylko zgwałceniem jego domu i spaleniem chomika. Czy może na odwrót...?
Dobrze, że się zainteresował, kto właściwie go tu przytaszczył. Źle, że i tak pewnie poprosi nieznajomego o cukierka.

Złotooki patrzył na niego badawczo
Przepraszam, ale ja to za każdym razem czytam jako “złotook”. A złotook wygląda tak:
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ng/dd/adca/XvLwCTtL1cwxY5vMHX.jpg

jakby oceniając czy jest godzien poznania jego imienia. W końcu z królewskim ukłonem przedstawił się.
- Nazywam się Vandrius de Finell z rodu Złotych Smoków.
W wolnych chwilach bronię Krzyża Pańskiego i walczę z niewiernymi.
Huh, a ja się cieszyłam, że nie ma Xardasów von der Bratwurst. To mam za swoje.

- Smoków? – Spytał go zszokowany.
- Dobrze słyszałeś. Jestem złotym smokiem. – Odpowiedział uśmiechając się przy tym i pokazując swoje wydłużone zęby.
Takie?
http://images4.fanpop.com/image/quiz/564000/564790_1301423575543_500_281.jpg
Mat pisną na ten widok przestraszony.
Co aŁtorki mają z tymi piszczącymi facetami? Come on, Mat ma już prawie dwie dychy na karku, mutację już dawno ma za sobą.
Może stanął na klocku Lego? To wyzwala w człowieku takie reakcje, że jest w stanie wydać z siebie każdy możliwy odgłos.

Przypomniał sobie gdzie wcześniej widział te złote oczy (ekhm...). U tej istoty, która zaatakowała bandytów i jego. A teraz znajduje się z nią w jednym pomieszczeniu.
O nie, czyżby nieznajomi dawali te cukierki nie bezinteresownie?!
               
Rozdział 3: Od dziś należysz do mnie
Aaa, czyli zaczynamy ryćkanko. No czas najwyższy, bo nam się notka skończy.
                       
Usłyszawszy odpowiedź na swoje pytanie Mat pisnął i próbował odskoczyć od mężczyzny. Jednak ten gwałtowny ruch sprawił, że nogi pod nim się ugięły.
Jak mogły się pod nim ugiąć, skoro siedział na łóżku? Nikt ani słowem nie wspomniał, by gdzieś w międzyczasie próbował wstawać.
I dlaczego Mat ma odskakiwać przed narratorem?

Jeszcze nie był pełni władz parlamentarnych.
Widząc, że chłopak za chwilę upadnie blondyn pochwycił go w swoje ramiona.
Och nie, tylko nie upadek na łóżko!
Pan Heniu w pokoju obok na ten widok zapodał już pościelową muzyczkę.
O .

Ciało człowieka jakby idealnie pasowało do złotookiego, jakby byli dla siebie stworzeni.
Oczywiście, nawet łokcie zginały mu się w drugą stronę, żeby przypadkiem nie wpijać się smokowi w żebra.
Byli niczym najlepiej ułożone puzzle, niczym identyczne srebrne łyżeczki ułożone w pudełku, niczym ołówek w temperów… ok, to ostatnie to może zły przykład.

Mattius jeszcze przez chwilę spoczywał niezbyt przytomnie w ramionach swojego wybawcy, który uchronił go przed upadkiem na twardą podłogę, ale po kilku sekundach zorientował się, że są w yaojcu, więc wypiął tyłek, bo opór był daremny to właściwie przez niego jest w takim stanie.
Zaczął się wyrywać z uścisku, ale ciało, które było jeszcze osłabione nie mogło się przeciwstawić sile smoka, który był tysiąckrotnie silniejszy od człowieka.
Poza tym był uke, więc i tak miał guzik do powiedzenia.
Cóż, i tak ma plusa, że przynajmniej próbuje.

W końcu przez zmęczenie i stres fielotooki stracił świadomość. (Marysójki w w wyniku stresu zasypiają, a Gary Stu traci przytomność. To logiczne.) Teraz w ramionach smoka spoczywało bezwładne ciało chłopca.
Jasne, czemu nie chłopczyka? Dzieciątka może? Płodzika? Fasolki!
To miłe, że tym razem bohaterami gejpornosa są kolesie, za ryćkanie których w realu nie miałoby się na karku prokuratora, ale come on - proszę mi tu w warstwie opisowej nie robić z nich uczniów podstawówki.

Vandrius spojrzał na niego udręczonym wzrokiem.
- Czy ty zawsze będziesz przy mnie mdleć?
Spróbuj nim nie wymachiwać jak czymś, co ci się przykleiło do rękawa. Koleś ma uraz głowy, ciesz się, że nie puścił na ciebie pawia.
Albo wytłumacz sobie, że to tak z wrażenia.

*****************************************
[Długaśny i słodkopierdzący opis, jaki to śpiący chłopak jest słodziaszny. Ciach.]
(...)Na końcu młodzieniec otworzył swoje zaspane ślepka.
Vladimir-Putin-laugh-gif.gif
A potem zaczął wyrzucać grzechotki z kojca, co?

Patrzył nie przytomnie przez chwilę na mężczyznę, który siedział na krawędzi jego łóżka.
http://img.miauhau.pl/bucket/5e968cf54fb272639b453d38d0cc80f3.jpg

Mrugnął raz i drugi. Zamknął z powrotem oczy i rozdzierająco ziewnął.
Ja wiem, że ma mi się przed oczami pojawić wizja budzącego się kociątka, ale jakoś się nie pojawia. Pewnie dlatego, że czytając gejporno nie myślę o małych kociątkach.

- Obudziłeś się już?
Usłyszał melodyjny głos i poczuł ciepły oddech na policzku.
Po chwili poczułem, że policzek mi się pali - smok zapomniał, że ludzie nie są ognioodporni.

Całkowicie przytomny otworzył oczy i widząc twarz mężczyzny kilka milimetrów przed swoją, tak, że ich nosy się prawie stykały znów wrzasnął i zdzielił blondyna poduszką w twarz.
Dlaczego nie pięścią? Serio pytam. Czy to nie byłby naturalny odruch na widok mordy obcego natręta tuż przez naszą twarzą?
Albo kopnąć. No cokolwiek. Poduszką to ja się przed osą oganiam.

(...) Znajdował się teraz niecałe trzy metry od wkurzonego smoka, a nie miał wątpliwości, że bo tej poduszce musi być wkurzony.(...)
Tak, bo smok ma mentalność kota. Zaraz prychnie i wystawi pazurki.

Teraz jednak obserwował z przerażeniem osobnika po drugiej stronie łóżka, który patrzył na niego z małym gniewem, ale na pewno wielką irytacją.
Wskaźnik irytacji był wyższy od gniewu o przynajmniej 37,6%.

Mattius przełknął z trudem ślinę. Wiedział, że nie ma szans w otwartej walce, ale słyszał, że smoki są inteligentne, więc miał nadzieję się z nim jakoś dogadać. Przecież nie może nic stracić, tylko życie, które i tak nie było w tej sytuacji.
Eee… co?
Może to opko dadaistyczne? “Myśl powstaje w ustach”, a nie w mózgu, te sprawy?

- Ja przepraszam… Wystra…
Nie zdążył dokończyć, bo już blondyn przygwoździł go do materaca siadając mu na biodrach i przytrzymując jego nadgarstki nad głową.
No ja myślę! Panowie, weźcie się wreszcie za coś konkretnego.

- Zapamiętaj człowieku, nie będę tolerował takiego zachowania w stosunku do mnie. Zrozumiano? – Wywarczał pochylając się nad nim.
Nie będę znosił żadnych prób obrony przed molestowaniem!
Here we go, to naprawdę powtórka z “Misery”. Tylko że tam to miało sens.

Mat patrzył na niego z przerażeniem nie zdolny nic z siebie wydusić.
Aż mu z wrażenie spacja wyrosła.

- Zrozumiałem.
Zadowolony smok zmniejszył nacisk.
- A teraz posłuchaj. Od tego momentu należysz tylko do mnie.
Mam w jaskini cały skarb złożony ze słodkich chłopaczków, będziesz tam doskonale pasował.
I żaden Thorin ani inny Bard cię nie uratuje!
Rozdział 4: Wytłumaczenie
                       
Mat otworzył usta ze zdziwienia, tak zszokowały go słowa Vana.
- Co ty sobie wyobrażasz, nie należę do nikogo! – zaczął krzyczeć, znów podejmując wysiłki by się uwolnić.
Tak, taka dyskusja w rozmowie z psychopatą-gwałcicielem ma ogromny sens.

- Człowieku od dzisiaj należysz do mnie. A jak nie przestaniesz się wiercić to będę zmuszony cię uszkodzić, a tego ani ja, ani ty za pewnie nie chcemy.
Bądź rozsądny, to nie tak, że przetrzymuję cię tu wbrew twojej woli i zamierzam zrobić z ciebie seksniewolnika.
To twoja wina, że cię biję!

Prawda? – nie czekając na odpowiedź kontynuował. – Jestem smokiem wywodzącym się z pokolenia złotych smoków, które istniały zanim wy zeszliście z drzewa. Mamy swoje prawa i zwyczaje, uporządkowaną kulturę i nie sprawia nam przyjemności zabijanie, czy ranienie, ale wy nas do tego zmusiliście,
No, na przykład ty, kiedy siłą wpakowałeś mi się do domu i przygwoździłeś do materaca oh wait.
Może mi ktoś powiedzieć, czemu szlachetna i starożytna rasa smoków porywa z ulicy młodych mężczyzn, by ich gwałcić? Mężczyźni w wieku osiemnastu lat mają złote tyłki, czy co?

a kiedy wymyśliliście te swoje maszyny wojenne musieliśmy się usunąć w cień. Zapomnieliście o nas, a jeśli słyszycie o smokach to myślicie o strasznych stworzeniach z waszych baśni.
Nie, kiedy myślę o smokach widzę śliczne, potężne gady, inteligentne i przebiegłe - a nie przemocowych socjopatów.
Widząc szczere zainteresowanie chłopaka swoimi słowami (No patrzcie, zagadał go. Niech gada dłużej, może chłopak z tego zasłuchania da się też przeryćkać.) puścił go i zszedł z niego. Położył się koło niego podkładając mu rękę pod głowę i delikatnie smyrając wolną ręką po udzie.
Fioletooki spiął się na ten gest, ale po chwili się rozluźnij.
Nawet narrator przekonywał go, że nic wielkiego się nie dzieje, ot maca go jakiś obcy facet.
Nie, po prostu narrator zaczął się już wczuwać.

(...) Ułożył się wygodniej, opierając dłonie na klatce piersiowej mężczyzny.
Złotooki czując dotyk tych delikatnych dłoni uśmiechnął się lekko.
Jest taki delikatny, powinien być kobietą, a nie chłopakiem.
tumblr_mb90cfuZQ31r76lino1_500.gif
Bo przecież kobiety są jak jedna delikatne niby te lelije, a faceci to jak łomem ciosani. No chyba że są uke.

- Jak już mówiłem, mamy swoje tradycje, to z powodu jednej z nich wycofaliśmy się z waszego świata, kiedy staliście się zbyt niebezpieczni i nieobliczalni.
Bo my to miłujemy pokój, a szpony mamy tylko po to, by się po zadku podrapać.
A jeśli odgryzamy ludziom ręce, to tylko w najwyższej konieczności!

Jeśli ktoś ranny przez smoka także zadał mu poważną ranę ich losy się łączą, stają się partnerami na wieki.
To musi być w wuj kłopotliwe, wziąwszy pod uwagę, że osoby raniące się zazwyczaj się jednak nie lubią.
Cóż, nie pierwsza durna rzecz ze starożytności - zwyczaj poślubienia swojego gwałciciela ma tyle samo sensu, a wciąż, niestety, istnieje.

Tak zostało to ustalone tysiące lat temu. Nie wiadomo, czy wtrąca się w to Bóg, bogowie, magia lub coś jeszcze innego, ale tak jest.
To wyłącznie Yaojcowy Imperatyw Narracyjny, obawiam się. Bo coś was przecież musi wpakować razem do łóżka, a przecież nie zrobi tego powoli rodzące się uczucie, opisywane starannie przez dwadzieścia rozdziałów.
Nie wiadomo, kto to dokładnie ustalił, ale tak ma być, gdyż tak jest. Cóż, tak jak to było w piosence:
Just because the book's contents
Were written generations hence
By hairy desert-dwelling gents
Squatting in their dusty tents
Just because what Heaven said
Was said before they'd leavened bread
Just 'cos Jesus couldn't read
Doesn't mean that we should need
When manipulating human genes
To alleviate pain and fight disease...

Taka dwójka już zawsze będzie połączona, będę odczuwać nawzajem swoje emocje, nastroje, pragnienia, a także ta istota, która połączyła się z smokiem będzie żyła tak długo jak pozwoli mu smok. Czasami jednak zdarza się, że ta druga osoba otrąci smoka, w tedy on marnieje i umiera, a jego partner jest wolny. Umieramy przez nieodwzajemnioną miłość, bo możemy tylko raz być z kimś związani.
O lol, wypłacz mi rzekę. Przecież widzę, że sugerujesz, że jeśli Mat nie wskoczy ci do gaci, to umrzesz i to będzie jego wina. Also, ten cały manewr ze wspólnym ranieniem działa tylko raz?
Ja tu widzę zwyczaj, który terroryzuje dwoje istot groźbą wzajemnego samounicestwienia. Cudownie.

- Jesteśmy ze sobą związani – powiedział głaszcząc fioletowe włosy Mata.
- Przecież cię nie zraniłem
- Nie, na pewno to pamiętasz – ujął jedną z dłoni chłopaka i włożył ją pod swoją koszulę.
Fioletooki poczuł pod palcami bliznę. Wyszarpał swoją dłoń z uścisku smoka.
- Jednak, ja nie odczuwał żadnej zmiany
A ja nie odczuwam gramatyki w tym zdaniu.

- Nie myślisz tak. Przecież czujesz, że jesteś inny. Masz teraz wyczulone zmysły i jak dojdziesz do siebie będziesz o wiele silniejszy niż wcześniej. Może nie tak jak smoki, ale na pewno silniejszy od normalnego człowieka.
- Nie wierzę w to i nic mnie o tym nie przekona! – wykrzyczał, kurczowo trzymając się resztek zdrowego rozsądku.
Nie mógł w to uwierzyć, ale się bał, bo czuł się tak jak mówił Van, także odczuwał inne emocje od swoich. Czuł się przez to tak jakby miał rozdwojenie jaźni.
Kiedy poczuł, że smok teraz inaczej się czuję spojrzał na niego.
- Co ty planujesz?
- Więc nie odczuwasz moich emocji?
Gdy chciał zaprotestować poczuł usta no swoich i język, który prześlizgnął się przez jego wargi.
No w końcu! Potrzeba wam było czterech rozdziałów i morza bullshitu. Nie wstyd wam, panowie? Pomyśleć, że niektórym wystarczy tylko śpiwór z kanapą w środku…
A niektórym nawet zwykła dostawa pizzy albo konieczność wymiany uszczelki...

25 komentarzy:

jakub rogacz pisze...

No dobra robota czytam was zamiast Pottera także gratulacje drogie panie xd nawet mi się tryb analizy włącza jak go oglądam xdd

Chiro pisze...

O mój Bożu... To opko jest tak bez sensu i tak jedzie lukrem i tęczą, że aż mnie zęby swędzą.
Gdy dwoje ludzi rani siebie nawzajem, to muszą okazywać sobie później miłość - seems legit!
Jeśli chodzi o włosy głównego boCHatera, to może on miał w nich fioletowe granaty? Skoro raz było powiedziane, że są w nich granaty, potem że są fiolety...

Anonimowy pisze...

" Przepraszam, ale ja to za każdym razem czytam jako “złotook”. A złotook wygląda tak:"
To cholerstwo notorycznie wlatuje mi do pokoju przez okno! Wreszcie wiem, jak się ten robaczek nazywa.
No, a teraz czytam dalej.

Inga

Anonimowy pisze...

Cała analiza świetna, idealna na ranną poprawę humoru. Jednakże opko niezbyt gramatyczne, dość bezsensowne i obrzydliwe. A zasada tych smoków z ranieniem się itd. idiotyczna, no ale przecież aŁtor/ka musiał/a wymyślić jakieś wytłumaczenie, dlaczego nagle smok i facet mają lignąć razem w miłosnych objęciach.

Zdziwiona głupkotą Kociara

Anonimowy pisze...

Granatowłosy o fioletowłosych włosach?

Jego włosy są granatami.
Które też mają włosy.
Które z kolei są fioletami.

Kitsune pisze...

Witam. Już od jakiegoś czasu czytam Wasze genialne analizy i na każdą następną czekam z niecierpliwością. Czasem zastanawiam się, jaka siła (zapędy autodestrukcyjne?) pcha Was w najmroczniejsze odmęty Internetu...

Sama analiza jak zawsze świetna, za to opko ni sensu, ni poprawności językowej nie ma. Pojęcia nie mam, co się lęgnie w głowach aŁtoreczek, najpierw straszliwe hentaice z Naruto, teraz to... to coś. Ale, ale, czy czasem nie wkradł się Wam mały błąd? W zdaniu: "(Marysójki w w wyniku stresu zasypiają, a Gary Stu traci przytomność. To logiczne.)" macie powtórzone dwa razy "w".

Taki mały offtop, jeśli można: ktoś mi wytłumaczy fenomen yaoiców? Nie do końca rozumiem, co w nich takiego fascynującego.

Niofomune pisze...

@Kitsune, po prostu Japończyków zazwyczaj przerasta stworzenie sensowniej postaci kobiecej, więc gimnazjalistkom zostaje tylko pakowanie do łóżka dwóch facetów.
*powiedziała osoba, która zorientowała się, że dwa jej ulubione shipy są yaoi, ponieważ autorzy nie pokusili się o niesztampową, dobrze zarysowaną i niepedofilską/nieincestową relację któregoś z bohaterów z kobietą*

Deni Len pisze...

Po przeczytaniu analizy stwierdzam, że z pewnością ani Thorin ani Bard nie uratują głównego boCHatera przed nadchodzącymi wydarzeniami.
Miłego dnia! :)

Anonimowy pisze...

Archiwum wam oszalało. Idąc od góry mamy rok 2014 od lipca do marca, a potem nagle lipiec 2009 do lutego 2014. Myślałyście o takim archiwum z miesiącami? Takim, co to klikasz na miesiąc, tam się rozwijają analizy i w ogóle? ;)

Oretavia pisze...

Dobrze, że to o wilkołakach już skończone, bo potwornie mnie frustruje, gdy nie rozumiem czytanego przeze mnie tekstu napisanego przecież po polsku.

Co do naszego smoka - niby przy nim ludzie to zwykłe małpy co dopiero z drzewa zlazły, ale jednak jedną z jego postaci jest właśnie postać ludzka (!). Nawet nie humanoidalna, bo przecież Mat określa go jako mężczyznę... a zresztą, czego ja się spodziewam po blogasku...

Anonimowy pisze...

@Niofomune, osobiście uważam, że jest całkiem sporo dość dobrze zarysowanych postaci kobiecych, w każdym sezonie się pojawiają (nie w co drugim anime oczywiście). :D
W aktualnym nawet jest nielolitkowa mała dziewczynka, która rzeczywiście zachowuje się jak prawdziwe dziecko, więc szacun.
Myślę, że fenomen yaoi/slash/BL zależy od różnych czynników;
a) mężczyźni przedstawieni nie jako bezuczuciowe karykatury Prawdziwego Mężczyzny
b) popularne fanficki to często hurt/comfort
c) kobieca seksualność jest traktowana trochę jako temat tabu w społeczeństwie, więc zakładam, że wiele kobiet czuje się bardziej komfortowo pisać o mężczyznach
d) oczywiście nie każdy jest heteroseksualistą, chociaż i tak to zdecydowana większość fanów i autorów gatunku... z drugiej strony właśnie dlatego może jest takie zainteresowanie, dwóch przystojnych mężczyzn ze sobą.
Czemu ja się nad tym zastanawiam nawet, oh god.

Co do analizy, zdanie-haiku było genialne!

Niofomune pisze...

"@Niofomune, osobiście uważam, że jest całkiem sporo dość dobrze zarysowanych postaci kobiecych, w każdym sezonie się pojawiają (nie w co drugim anime oczywiście). :D
W aktualnym nawet jest nielolitkowa mała dziewczynka, która rzeczywiście zachowuje się jak prawdziwe dziecko, więc szacun."
Ale zobacz proporcje: ile jest prawdziwie zajebistych męskich bohaterów w anime, a ile zwyczajnie dobrych bohaterek. Już nawet obniżyłam barierkę - wystarczy, że kobity będą do lubienia, nie muszą od razu wbijać w fotel, a nawet wtedy o wiele trudniej znaleźć jakąś sensowną laskę niż genialnie poprowadzonego faceta - szczególnie w klimatach shounen, do jakiego zaliczyć można i powyższe opko, i wszystkie najpopularniejsze Narutoidy & co. Jadąc prywatą, na 190 obejrzanych serii mam tylko jedną, w której ulubioną postacią jest laska i to tylko dlatego, że reszta bohaterów to psychopaci, skurwysyny albo oba naraz. U Japończyków to jest po prostu kulturowo wdrukowane już od czasów Tokugawów, gdzie lansowany był ideał samurajski i przekonanie, że relacje z towarzyszami broni > relacje z żoną/kobietą.

"d) oczywiście nie każdy jest heteroseksualistą, chociaż i tak to zdecydowana większość fanów i autorów gatunku"
Yaoi jest pisane przez heteroseksualne kobiety dla innych heteroseksualnych kobiet, a więc mniejszości seksualne nie mają tu nic do rzeczy. :P Dla gejów, to powstają bara.

Anonimowy pisze...

Kocham Was za takie analizy, serio. Padłam przy kalafiorze, haiku, fioletowowłosych włosach i paru innych rzeczach. Zresztą już pierwsze zdanie opka zapowiadało, że będzie ciekawie. A, i chwała Sapkowskiemu, że lepiej umie pisać o ludzio-smokach niż autor tego czegoś.

Tonks

"W aktualnym nawet jest nielolitkowa mała dziewczynka, która rzeczywiście zachowuje się jak prawdziwe dziecko, więc szacun."
Tak z ciekawości, napiszesz, kogo miałe/aś na myśli?

Fafsonable pisze...

Noo, proporcjami na pewno, ale jest tak także w amerykańskich i nie-amerykańskich serialach oraz filmach. W Japonii malutko kobiet w polityce, czy innych wysokich pozycjach, ale w twórczości z postaciami podobnie jak w innych krajach.
Hmmm ja na 180 obejrzanych anime mam tylko cztery ulubione postaci (w tym jedna z gry właściwie), więc moja również jedna ulubiona kobieca postać niespecjalnie wskazuje na cokolwiek. Interesujące, że lepiej wychodzi im pisanie kobiecych postaci, kiedy wcale nie wyglądają kobieco (ba, jak ludzie) - jak Amaterasu z Okami.

"Yaoi jest pisane przez heteroseksualne kobiety dla innych heteroseksualnych kobiet, a więc mniejszości seksualne nie mają tu nic do rzeczy. :P Dla gejów, to powstają bara."
O matko, nie wiedziałam, że to ma jakąś inna nazwę, haha! Yuri pisane przez kobiety również mają, czy niespecjalnie?

"Tak z ciekawości, napiszesz, kogo miałe/aś na myśli?"
Naru z Barakamon, naprawdę świetna postać C:

Niofomune pisze...

"Noo, proporcjami na pewno, ale jest tak także w amerykańskich i nie-amerykańskich serialach oraz filmach".
Tu się w stu procentach zgadzam, ale imo to też wychodzi z naszej kultury, a więc zbieżność (częściowo przynajmniej - jeśli chodzi o wskazania kulturalne a nie popkulturalne) przypadkowa. Chociaż może do zachodnich filmów nie mam porównania, bo mało w tym siedzę, ale wystarczy spojrzeć chociażby na literaturę fantastyczną, czyli nurt i medium całkiem zbliżone popularnością i grupą docelową do fandomu m&a.

Na Yuri się specjalnie nie wyznaję, chociaż wydawało mi się zawsze, że to mniej oblegany nurt, więc nie wykształciły się aż takie podkategorie jak yaoi. W każdym razie bara różni się dość mocno, bo tak na przykład wyglądają tam przykładowi faceci: http://i691.photobucket.com/albums/vv279/Alan92_Clubs1/Bara/BaraUpBanner.png :P Z yuri jest taki problem, że w zamyśle to i tak było tworzone przez kobiety i dla kobiet, więc nie tworzą się aż takie karkołomne wariacje jak w yaoi (tzn. jak analizowane opko).

Fafsonable pisze...

Oczywiście, że zbieżność przypadkowa, bo od Japonii do Europy dość daleko w końcu, wcale nie mówiąc o odległości :"D
W Stanach Zjednoczonych myślę, że to ma mniej wspólnego z kulturą, bo jednak istnieje tam wielka różnorodność - lecz żeńskie postaci w amerykańskich produkcjach zawsze są białymi kobietami o prostych, długich włosach i prawie takim samym kształcie twarzy. Osobowości zresztą też mają takie same :P
Zakładając, że można mówić o kulturze USA jako takiej, bo myślę, że normy społeczne USA są już mniej oparte na tradycji i powielaniu schematów przez tysiąclecia.

Panowie z bara, hmmm... Lepiej zostawię ten gatunek w spokoju, heh. Yuri z założenia tworzone dla kobiet, hmm, the more you know, nie wiedziałam o tym :D

Anonimowy pisze...

Czy autorką tego opka jest Lampira? Wygląd blogaska wydaje mi się znajomy, styl również...

Anonimowy pisze...

Kitsune: "Taki mały offtop, jeśli można: ktoś mi wytłumaczy fenomen yaoiców? Nie do końca rozumiem, co w nich takiego fascynującego."

Biorąc pod uwagę, że głównym odbiorcą tych utworów są kobiety, to czy to nie działa dokładnie tak samo jak porno z "lesbijkami" dla facetów? Dwa razy więcej przystojniaków = dwa razy lepsza zabawa, coś takiego?

Anonimowy pisze...

Swego czasu bardzo mnie nurtowało pytanie dlaczego niektórzy czytają czy tworzą yaoi/slash i chociaż nadal tego nie pojmuję, to może niektórym pomoże to:
http://www.trickster.org/symposium/symp164.htm


A analiza cudna, fioletowłose włosy zrobiły mi dzień prawie tak jak męskość u szczytu stałości, a Wasze komentarze były bardzo trafne.

Goma

Anonimowy pisze...

A ja pobawię się w naczelnego nerda! Miałem niesłychany wybuch radość gdy przeczytałem imię Tru Loffa. Nie uwierzę, że Vandrius de Finell to nie przeinaczony Van de Fanel - też był smokiem, tylko takim Atlantydzkim z innej planety.

~ Sig

Anonimowy pisze...

Płakłam jak zawsze, kiedy was czytam :'D

http://zemstakirumi.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Gif idealnie pasujący do opisania wrażeń, po przeczytaniu fragmentów tego bloga... → http://media.tumblr.com/tumblr_m3u14amvr61rn8j98.gif

jakub rogacz pisze...

http://zemstakirumi.blogspot.com/p/wyjasnienia.html

Plis dziewczyny to opko się samo prosi o analizę... Pliiiiiiiiissssssss !!!! Wybaczcie za błędy w komentarzu pewnie ich całkiem sporo :p no i czekam na analizę !

Nietykalna pisze...

Przewróciły go pieprzące się zapamiętale podmioty.
Przeczytałam "pieprzące się zapamiętale pomidory"... WTF mózgu?

Anonimowy pisze...

http://vampires-is-my-life.blogspot.com/



Coś do analizy. Linki do obrazków ciuchów *_*

-A