sobota, 2 sierpnia 2014

Analizatorki wciąż wyją do księżyca, czyli pobudka u weterynarza

Witajcie!
Nie wiemy, czy to ten sakramencki upał, czy może ta część blogaska została napisana jeszcze bardziej zaszyfrowanym szyfrem niż poprzednia, ale nie ma co kryć - w trakcie analizy towarzyszyło nam uczucie coraz głębszego łotdefaku i ogólnego zamętu grubymi nićmi szytego. W związku z tym trudno nam nawet napisać, co czeka Was w dzisiejszej analizie. Jakieś klątwy, jakieś moce, jakieś jeże szeleszczące po lasach, tajne narady w schowkach na miotły, Bułgaria zmieniająca się w Nowy Jork… I pewne jest tylko to, że zawsze znajdziecie przynajmniej cztery spacje przed każdym znakiem interpunkcyjnym.
Miłego!

PS. I wciąż możecie wspomóc Pigmejkę kupując fajne książki w pakiecie BookRage’a.

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

,nagle   poczuła   iż   jej ciało jest bezwładne  .Nic   tylko stała   patrząc  na demona  ,który się   uśmiechał ,a następnie   chwycił ją   za   gardło .
Pal licho demona - jakim cudem STAŁA, skoro ciało było bezwładne? Nie powinna się zwalić na ziemię jak worek zimnioków?

-Witaj Sophia   mam   ci  się  przypominać z polecenia Urzędu Skarbowego,  zyskałaś  moc   ale   przecież   każdy dar  ma swoją cenę.-oznajmiła   blondynka   zaciskając   mocniej   dłonie na   szyi dziewczyny .
Mistyczne Służby Windykacyjne, wyskakuj z odsetek za supermoce!

-Zabij   mnie   bo ja   nie  mam   chłopaka (kochana, każda sfustrowana nastolatka tak gada!)   -oznajmiła   z   pogardą   w głosie  ,po czym dodała   .-I  nie   zamierzam mieć    by  go  mordować  .
No dobra, to drugie to nie każda nastolatka akurat...

Wtedy   Demon się   uśmiechnął  i puścił   dziewczynę  ,a  następnie  nią    cisnął   ją   lalką w stary metalowy kosz  ,
Nie mam pojęcia, co ta lalka robi w zdaniu, ale na pewno nie pomaga.

a następnie  znikł . Sophia   nie  miała sił się   podnieść  ,gdy  nagle   ujrzała   mężczyznę  lub jego   zarysy   , lub też przepis na knedle ze śliwkami albo majaczącą w oddali wizję pełnego dostępu do świadczeń zdrowotnych ponieważ zaczęło się  jej   przed  oczami robić ciemno  i w   końcu   zemdlała .
Znaczy: kiedy ta bohaterka mdleje, to znaczy, że zobaczyła faceta lub jego cień? Geeez, gorzej niż jakaś płocha mniszka w eremickim klasztorze.

Przytomność  odzyskała   dopiero   w   szpitalu   przez  kłótnie   mężczyzny  i  kobiety  .
...ale wystarczy, żeby ten mężczyzna zaczął krzyczeć, to się zaraz budzi. Może to jakiś automat, nie dziewczyna? Ale nawet jeśli, to dziwnie zaprogramowany.

-Przepraszam   czy  mogę dostać wypis. -Zapytała Sophia  co spowodowało  iż  oboje spojrzeli  na nią  jak  by z księżyca spadła.
Twarda jest, nawet nie zapyta, co jej się stało!

 -Jaki wypis ten   psychopata   mógł   ci złamać wszystkie  żebra  ,a ograniczył się do dwóch  i sińca   na   szyi  .-
Ludzki pan, naprawdę.
No, coś łaskawi ci psychopaci w tym roku.

Tłumaczyła  lekarka wymachując   rękoma   jak by  to   miała   zadziałać   .
Czyli… machając rękoma, jakby miała machać rękoma?

-Ale   ja   ją znalazłem   tam za szkołą   .-Tłumaczył się  mężczyzna  o  blond  włosach   wiedząc  iż   tylko   Bułgarka   może   go   ocalić.
Aha, a lekarka, podejrzewając go wcześniej o dokonanie aktu przemocy, nie zadzwoniła na policję tylko kłóciła się z nim, bo…?
Bo po co dochodzenie w sprawie pobicia, skoro można się z kimś uroczo poprzekomarzać. No weź, to może prowadzić do tru loff!

- On   mówi   prawdę   kto   inny mnie   zaatakował ,ale   wystraszył się  i uciekł  .
Więc nie trzeba wzywać policji ani nic.

Jednak  gdyby nie ten  pan  nie  było by mnie   tu  .-oznajmiła Sophia   próbując wstać  ,ale zrobiło się   jej słabo i w ostatniej chwili  mężczyzna ją   złapał .
A lekarka stała i patrzyła, gdyż wiedziała, że nierozsądnie jest przeszkadzać Imperatywowi Narracyjnemu.
(Natomiast bohaterka chyba wstawała z tego łóżka skacząc, skoro aż ją trzeba było łapać…) (Pewnie wstawała jak Dracula w starych filmach, bez zginania stawów.)

Sophia   spojrzała na jego oczy   widziała w nich   coś więcej  niż   powinna
Część zawartości oczu była wyraźnie oznaczona jako +18.

 prócz   tej dziwnej czerwonej   otoczki   zauważyła   strach   ,ale   nie   taki jaki   powinna  .
A jaki powinna zobaczyć? Znaczy - spodziewała się lęku pt. “tak się bałem o ciebie!”, a zobaczyła taki raczej w stylu “oszlag, chyba się zesrałem na widok tego demona”?
A dziwna czerwona otoczka to była typu "okropna alergia plus zapalenie spojówek", czy bardziej "miotanie z oczu czerwonym promieniem zagłady"?

Więc  odepchnęła go od siebie (tak, to był zdecydowanie ten drugi strach) i opadła  na zimną posadzkę  .Jednak   mężczyzna i tak ją podniósł  i położył na łóżku.
Zdeterminowany! Mogł mieć podejście “przewróciło się, niech leży!”
W Beacon Hills powszechnie respektowano zasadę, w myśl której potrzebującym pomagało się tylko raz.

-Jestem   Deucalion   ,a to   matka   mego   przyjaciela
Chyba przegapiłam ten moment, w którym Scott i Deucalion zostali przyjaciółmi.

  więc   się  nie   obawiaj   ocalimy się  .-uśmiechnął się do niej i  pocałował ją w czoło po czym wyszedł   .
Tak, bo gdyby nie zostali sobie przedstawieni, to bohaterce nikt by nie pomógł. Wszak to nie wypada!

- Cholera   co   on chce zrobić   jestem  przecież   przeklęta  .Zawarłam z   kimś   pakt  ,którego cena   może   zabić   każdego.-oznajmiła   i walnęła  o poręcz   ze złości  ,a    lekarka  usiadła  obok  niej.
Taka niby obolała, a jeszcze się miota.
W każdym innym szpitalu po takiej deklaracji czekałoby się na przybycie psychiatry, ale w Beacon Hills brano takie rzeczy na klatę.

-To   znaczy wiesz ja mam syna wilkołak  (Aaaaa, to matka Scotta! No siema, ale odkąd to nie jesteś pielęgniarką tylko lekarką?),a ten  pan cóż   niegdyś  był ślepy  teraz  dzięki   nie jakiej  Jennifer  Blake   znów widzi   .
Nie wiem, o co chodzi w tym zdaniu, więc przytoczę znaną sentencję:
Leci wróbel bez głowy i myśli: po co mi rower, jak nie mam sandałów? A morał z tego taki, że lodówką się nie ogolisz!

Nie   dawno  miałam być  ofiarą   więc   mów   co ci  na   duszy gra .-oznajmiła   beztrosko   kobieta   i ujęła   dłonie  Sophii przez co młodej  pannicy spłynęły   łzy po  policzach.
Ten akapit. Taki piękny.

http://i.imgur.com/3HUlDp5.gif?1
Miała być ofiarą czego? Losu? Cięć budżetowych? Wypadku drogowego? Maniaka z rozgrzaną do czerwoności gofrownicą?

-Zawarłam  pakt z demonem   bo chciałam mieć   rodzinę   ,ale  potrzebowałam  mocy   niestety  ma to cenę   .Hekate   żąda  krwi  pierwszej  miłości   więc   choć chciałabym się   zakochać  nie  mogę   bo   stracę   ukochanego    i   to   z własnej winny  .
Ale czemu winny? Jabłkowy jest lepszy.
Hm… to nie mogła się zakochać tak po prostu, bez zawierania paktu? Miałaby wtedy rodzinę i nie musiałaby jej zabijać! Profit!
No weź, tak się po prostu chamsko zakochać, bez ingerencji przeznaczenia, bez demonów i magicznych wywarów? To takie nieangstowe...

-Oznajmiła     dziewczyna płacząc . Lekarka   objęła   dziewczynę   nie   była   zaszokowana czy  oburzona   rozumiała ją cóż ona wychowała   sama   syna więc  cóż   mogło   znaczyć   nie   posiadanie rodziny dla   dziewczyny  .
Przepraszam, ale
http://24.media.tumblr.com/b8cc70098d2e40fd2c2c01a58415b9f3/tumblr_mn7t0rEOHn1ssppvlo1_500.gif

Tymczasem   Deucalion    udał się   do  prosektorium   aby  potwierdzić   tożsamość  Kali   ,którą   to zabiła   Panna  Blake .Gdy   koroner   poszedł dopełnić   formalności   Deucalion    spojrzał na martwe ciało swej   przyjaciółki i westchnął  .
-Za   swoje  błędy   trzeba  płacić   Kali   ,gdybyś  nie   okaleczyła  Juli   może  być żyła  ale byłaś  krnąbrna  jak Ennis   i co   na tym zyskałaś .  -oznajmił  
Nie ma to jak podpompować sobie ego pasywną agresją i byciem mądrym po szkodzie. Dodatkowe propsy za pieprzenie takich farmazonów nad zwłokami, które raczej nie mogą już z nim dyskutować. Gratulacje, zdobyłeś achievement "Superdupek"!

po czym  podpisał   dokumenty  o kremacji zwłok (co)  i wyszedł   ,a następnie  pojechał   do szkoły  po Ethan  i Aiden   ,których  już dawno prawnie   adoptował (to dobrze, bo adopcja bezprawna nazywa się “porwanie”) (ale po wuj w ogóle, przecież oni nie potrzebowali tatusia)  i oznajmił   iż   pogrzeb   Kali   będzie skromny   ,gdyż   choć   była   jaka   była zasługuje na pochówek  .
To miło. Przecież mogli ją zjeść albo zostawić w śmietniku.

Chłopcy   się zgodzili  ,ale  poprosili  o możliwość zaproszenia   pewnych osób  na co   Deucalion   wyraził zgodę szkoda, że nie wiedział, że chłopcu zaprosili grupę klaunów  i   opowiedział im   też   o   Sophii  co   rozbawiło  Ethan   ,który   nie odmieniał swojego imienia przez przypadki liczył  iż   Deucalion    znajdzie sobie   towarzyszkę  .
Najlepiej taką w wieku szkolnym, wiadomo.

Aiden  pogratulował   tylko  ,po czym ,gdy dojechali do nowego domu na obrzeżach miasta   od razu wbiegli  do rowu,a   Deucalion  tylko westchnął wspominając   to co czuł jak złapał  Sophię   kiedyś czuł to do matki Derek  Hale  ,ale czy  mógł   teraz wierzyć w  miłość.
Za cholerę nic z tego nie rozumiem.
Czyli... Deucalion poczuł synowską miłość do nastki, którą uratował przed upadkiem na podłogę?
tumblr_n4uofmN7fJ1revk8bo1_500.gif

A  tymczasem  nawet do domu  Argentów   zawitała  nowa  osoba   ,którą   był brat    Chris  Argent   czyli  Tom właściwe   przyrodni  ,ale   cóż  tak   bywa  .
To zdanie.
http://31.media.tumblr.com/tumblr_m4sx6ty3RO1rw7k3jo1_400.gif
Tak bywa, że do domów przybywa Tom właściwie przyrodni? Kurcze, lepiej sprawdzę, czy drzwi zakluczyłam.

Wszedł  i   uśmiechnął się do Allison   ,która   go  nie pamiętała   z racji  iż Thomas   wiele  lat  przebywał  na  kuracji   odwykowej   .
Tak z piętnaście lat, w zamkniętym ośrodku na Spitsbergenie. To było naprawdę ciężkie uzależnienie.

Był   uzależniony od   hazardu   teraz został biznesmenem i   powodziło mu się dobrze   jednak jego serce  było puste  dlatego   przyjechał do  miasta   aby   znaleźć  ukojenie  choć wieść  iż tu zginęła  jego siostra nie  była niczym miłym  
Rzeczywiście, zajebiste warunki do ukojenia. Swoją drogą, skąd wniosek, że od hazardu uzależniają się tylko ci, którym wiedzie się źle?

-Po   co  przyjechałeś  Tom  ty  nie  lubisz małych miast  -oznajmił na  przywitanie   ojciec  Alison   nawet nie  patrząc   na brata  .
Jakie ciepłe przywitanie!
Noo, ukoi się koleś za wszystkie czasy.

(...) ale  i w końcu   Chris   Argent pozwolił zostać bratu   ,ale   tylko jeśli  nie   narobi   wstydu rodzinie  .
Biznesmeni przecież notorycznie przynoszą wstyd. Te mercedesy, wczasy na Ibizie… Aż strach takich mijać na ulicy.

A co z  Peterem   cóż   on nie opuścił miasta  ,ale  zaszył się   gdzieś   czekając   na wykorzystanie  pewnych sposobów aby   zaszkodzić  mieszkańcom  ,
Miał w planach odklejanie znaczków pocztowych, plątanie kabli od ogrodowych zraszaczy i podstępne podmienianie cen na półkach supermarketów.

a może   był by  ktoś   kto  go by ocalił  .
Ocalił jego, tego miasta.

Dobra, a teraz - shit just got serious. kupię czekoladę lub piwo temu, kto mi rozszyfruje poniższy akapit:
Może  Lydia   samotna   miała  na tyle sił   aby   znów sprowadzić dobrego  Peter  Hale  .Jakie   tajemnice skrywał Draco   i czemu otaczał się   taką  ilością   kobiet  .No  i dlaczego  ojciec  Lydii wrócił   dopiero  teraz   .Czy Sophia   ,która   ma pakt nad sobą zacznie   normalnie żyć  ,a   może   będzie zmuszona walczyć   Raczej  nikt nie  chciał  by mieć   tak ciężkiego powrotu jak   ona   bo   jaki  można żyć ze  świadomością ,że   jeśli się zakochasz stracisz to aby  by znów   mieć rodzinę czy jest to warte  poświęcenia  .Co   czeka   nieświadomych mieszkańców  niegdyś spokojnego miasta .
tumblr_n6dxg33vQ21r0t68go5_r2_250.gif

***
Biegłam spokojnie przez las.
Biegła majestatycznie, w slow motion.
A przed nią baranki, motylki, Edward Cullen i inne takie dziadostwa.

Moje myśli zaczęły krążyć wokół tego, że jest tu nienaturalnie ciemno.
Podobno dzisiaj jest pełnia, a mimo to jest tu strasznie ciemno.
Może dlatego, że jesteś pod drzewami, skarbie. Chyba że u ciebie liście są przezroczyste.

Gałęzie wyglądały jakby chciały mnie chwycić i wciągnąć w głąb lasu.
O tak:
http://authortiffanysmith.files.wordpress.com/2013/08/snow-white-haunted-forest3.gif?w=500
W ten większy głąb? Czy może biegłaś przez las, ale tylko trochę?

Powietrze wokoło mnie wydawało się ciężkie i metaliczne.
Po moim ciele przeszły ciarki jak strzały przeszywające moje ciało.
To brzmi raczej jak elektrowstrząsy, a nie ciarki.
I tak dobrze, że ciągle chodzi o jej ciało, a nie wiewiórki trzy drzewa w lewo.

Wydawało mi się, że ktoś mnie obserwuje z tego ciemnego i strasznego lasu Beacon Hills.
A jesteś tam, bo…?
A gdzie jeszcze miałaby biegać w slow-mo przy świetle księżyca? Dookoła warzywniaka?

Podobno jeszcze nie tak dawno działy się w tym miejscu dziwne rzeczy.
Nie wiem dlaczego właśnie tu się przeprowadziłam.
No, ja ci na to pytanie nie odpowiem.
Eee… wymiana szkolna? Chyba że masz na myśli to, że zamieszkałaś w lesie.

Ten las miał coś w sobie strasznego, niepokojącego, a zarazem tajemniczego.
Te wszystkie grzyby czekające na zebranie! A wśród nich muchomory...
Te posępne maślaki i czająca się w głębi ich rurek groza - będzie robak? Te jeże załatwiające w krzakach swoje ciemne sprawki!

Ale intrygował mnie odkąd tu jestem....
Ostatnio zaczął mnie jeszcze bardziej przyciągać, dlatego tu teraz jestem....
Uważaj, bo już taka jedna była, skończyła z siedmioma obcymi facetami, gadając do zwierząt.
No to skoro wiesz, dlaczego tu jesteś, to po co nam zawracasz głowę? Foch.

Z którejś strony usłyszałam, lekki dźwięk stąpania stóp (jakby usłyszała dźwięk stąpania rzęs, to dopiero byłoby coś!), a potem odgłos jakiegoś zwierzaka.
SZELESTU SZELESTU.
No ba.

Przyśpieszyłam kroku jeszcze bardziej.
Nawet najmniejszy szelest liści zaczął mnie przerażać.
W wyniku czego po trzech krokach padłam na atak serca.

Po chwili dostrzegłam świecące się oczy jakby zwierzaka, ale nie podobne do jakiegoś czworonoga.
Jeż jak Byk zamlaskał z satysfakcją.
Opis pasuje - Jeż jak Byk, jak w mordę strzelił!
jezaczek.bmp

Zaczęłam biec w stronę pobliskiej rzeczki, coraz szybciej, i szybciej, i szybciej. To coś mnie doganiało.
Poczułam, że lecę. Dosłownie i w przenośni.
Skrzydła jej wyrosły? Choć “w przenośni” sugeruje raczej srogiego tripa.
Albo jej się skończył grunt pod nogami.

Leżałam na ziemi.
No, daleko to ona nie poleciała.

Gdy zobaczyłam jego wręcz czerwone jarzące się oczy.
Z jego paszczy wydobył się dźwięk śmiechu i warku i śpiewu i rzężenia i bezsensownego dzielenia jednego zdania na dwa jednocześnie.

To jest Beacon Hills...
Strzeż się...
Bo w najbardziej niespodziewanym momencie możesz stać się kimś innym…
Najczęściej jakimś mitycznym szujstwem, chyba że scenarzystom skończą się pomysły.

Postacią którą kieruje rządzą mordu i dziwną odmianą wyrazów...
Chęć zabicia nawet najbliższych.
Pod inna postacią błądził, pod osłoną nocy w poszukiwaniu swojej rodziny, pokrewnej krwią.
Postacią wybierającą ból jako ścieżkę.
Hmm… ekstremalny fan BDSM?
Zbuntowany nastolatek w typie "goth"?

Rozdział 1

-Cześć, jestem doktor, weterynarz Deaton-usłyszałam miły, pewny głos
Przez jeden straszny moment myślałam, że po “jestem doktor” będzie coś w stylu “Nice to meet you, Rose. Run for your life!”
Nie zaufałabym nikomu, kto przedstawił by się z takimi błędami i Wam także doradzam ostrożność.

-Przepraszam, co ja tu robię?- odpowiedziałam niepewnie
-Ugryzł cię wilk.
-Skąd pan to wie?- zapytałam drżącym głosem
Bo ma za małe zęby na niedźwiedzia, a za duże na chomika. Poza tym masz na sobie czerwoną pelerynkę, pewnie cię z kimś pomylił.
Poza tym widziałem, jak próbujesz podrapać się stopą za uchem.

-W tej okolicy od ostatniego roku przybyło bardzo dużo wilków. Lepiej żebyś nie wybierała się się więcej do tamtego lasu.
-Na pewno posłucham tej rady. A co ten wilk mi zrobił?
- Przecież już o to pytałaś, ty nierozsądna dziewczyno.
Ej no, nie odbieraj jej nadziei! Może nie pogryzł, tylko intensywnie pomamlał?

-Ugryzł cię i to nawet mocno. Spałaś prawie jedenaście godzin…
Cholera, nie wiedziałam, że ugryzienie wilka działa nasennie. Tyle można oszczędzić na tabletkach!

Wróciłam do domu z plastrem na boku mojego tułowia.
Ja wiem, że teoretycznie człowiek też ma tułów, ale co poradzę, że właśnie wyobraziłam sobie gigantycznego karalucha w trampkach i spodniach rurkach.
(Potężne ugryzienie i tylko plaster? Z czego ona jest, z adamantium?)
(Z opkowium, ultratrwałego materiału niepodlegającego prawom biologii, fizyki i zdrowego rozsądku.)
W ogóle to urocze, że niepełnoletnia dziewczyna z drugiego końca świata raz ląduje w szpitalu z objawami wskazującymi na ciężkie pobicie, innym razem znika na ponad dwanaście godzin i opatrunek musi jej zakładać weterynarz, a jej opiekunowie nie dają nawet ćwierci faka.

Gdy go odkleiłam nie znalazłam nawet najmniejszej rany. Nie wiem niby miałam być ciężko zraniona, a tu nawet nie ma najmniejszego zadrapania.
Może to jednak był chomik. Duch chomika.
A może to był ten inny wilk, metafora zapalenia pęcherza? Tylko po co wtedy byłby ten plaster...

szybko spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z mieszkania mojej ciotki, która wyjechała na jakiś czas i na razie mogłam u niej mieszkać.
...To ona ma tu jakąś ciotkę? A nie była przypadkiem ojaciękręcęjakąstarą wamp-cośtam pozbawioną rodziny?

Zmieniłam ubrania, a gdy odkładałam swoją szarą koszulkę z wczoraj zauważyłam z jej boku w miejscu mniemanej rany plamę zeschniętej krwi.
Ach, grzeczny wilk, pogryzł ją tak, by nie podziurawić bluzki!

Poszłam na przystanek autobusowy i czekałam na autobus szkolny. Po chwili przyjechał, pierwszy dzień w nowej szkole. Ciekawe czy poznam kogoś miłego.
Czasem zazdroszczę bohaterkom tych nerwów ze stali. Beztroski. Cokolwiek to jest.
Raczej zanik mózgu. Ja czułabym się co najmniej nieswojo, gdybym czekała na autobus, a na przystanek zajechałby pierwszy dzień w nowej szkole.

~~*~~
Udałam się do odpowiedniej klasy i usiadłam na wskazanym mi miejscu.
Usłyszałam dwa nienaturalne ciche pukania wymijające się nawzajem, coraz bliżej, bliżej.... I drzwi od klasy otworzyły się. Weszło dwóch chłopaków.
To pewnie ma sugerować, że bohaterka zyskała supersłuch, ale niestety - dwie osoby śpieszące się na lekcje, idące pustym korytarzem, zazwyczaj tupią dość konkretnie, a nie “cicho pukają”. Cicho puka to młody dzięcioł w sosnę.
Jak te pukania w dodatku wymijały się nawzajem, nie wiem i nie chcę wiedzieć.

-Stilinski i McCall spóźnienie, siadajcie do ławek.- Wrzasnął nauczyciel.
Chłopacy usiedli na swoich miejscach obok siebie i zaczęli coś mamrotać pomiędzy sobą. (...) Usłyszałam tylko: "Ty też wyczuwasz, że ty też wyczuwasz, że jest inny wilkołak oprócz nas?"
Wilkołaka nie czuję, ale nadmiar słowa “też” jak najbardziej.
Aaa, czyli Stilinski i McCall tworzą razem jednego wilkołaka. To wciąż nie tłumaczy, jak ich kroki wymijały się nawzajem, ale co tam.

Chłopak tylko lekko kiwnął głową. A McCall obrócił się na swoje miejsce.
A wcześniej gdzie był? Lewitował nad ławką?

Zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji, był strasznie głośny aż przeszły po moim ciele ciarki.
Nauczyciele w tej szkole są bardzo dyskretni. Prowadzą lekcje tak cicho i niezauważalnie…
Nie, nie wycięliśmy niczego pomiędzy dwoma poprzednimi zdaniami. To naprawdę wyglądało tak, jakby lekcja trwała góra sześć minut.

Zaciekawiona, tym co wcześniej mówili ci chłopacy wyjęłam swój telefon i wpisałam w wyszukiwarkę "Wilkołaki"
SERIO? Przecież ten chwyt wykorzystują już w tylko tych najbardziej beznadziejnych filmach i serialach. Bohaterko, sugerujesz nam, że wcześniej mieszkałaś w piwnicy, bez książek, Internetu i telewizora, żeby nie wiedzieć, czym jest wilkołak?
Chyba że to opko jest ilustracją powiedzonka, że “Horrory są o ludziach, którzy chyba nigdy nie obejrzeli ani jednego horroru”.
Tym bardziej, że bohaterka podobno sama jest nieludziem, więc z nadprzyrodzonym szajsem powinna być za pan brat.

Wyszukało mi różne legendy na temat wilkołaków, ale najbardziej zaciekawił mnie fragment:
"Wilkołak – w wielu mitologiach i legendach człowiek, który potrafił się przekształcić w wilka. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Wierzono, że wilkołakiem można stać się za sprawą rzuconego uroku lub po ukąszeniu przez innego wilkołaka."
Skoro to ją zaciekawiło, to co było w innych “legendach”? Fanfiki o Jacobie ze Zmierzchu?
Solucje do Morrowinda.

To to coś z wczoraj to był wilkołak? Ja też teraz jestem wilkołakiem? Niemożliwe....
W końcu była już wampirem i czarownicą, nie mogła przy pełni księżyca jednocześnie gryźć ludzi i tańczyć nago na polanie!

Za chwilę podszedł do mnie chyba Stilinski i powiedział, że musimy porozmawiać. Pociągnął mnie za łokieć do jakiejś komórki.
W szkołach przecież jest mnóstwo komórek. Takich na miotły. W co drugiej jest Harry Potter.

-Skąd jesteś?- krzyknął jeden z chłopaków
A ilu ich było w tej komórce?

-Z Nowego Jorku-Odparłam przez zaciśnięte zęby i dostałam nagły przypływ energii i odwagi
A nie z Bułgarii? Serio pytam, bo nie wiem, czy bohaterka kłamie, czy narratorowi się pokręciło.

-Ejejej spokojnie- powiedział chłopak z falującymi włosami i zacisnął swoje palce u rąk.
A potem zacisnął palce, jakie miał na nosie.

Usiadł na jednej ze skrzynek i zaczął przysłuchiwać się rozmowie.
Czyjej? Bo jak na razie tylko ktoś wrzasnął.

-Może zacznijmy od początku. Jak się nazywacie?-Odparłam szybko
Ale odparła co konkretnie? Bo nikt jej nie zadał kolejnego pytania.

-Jestem Scott McCall, to jest Stiles, a to Isaac Lahey- Isaac lekko pomachał do mnie
-Dobrze brnijmy dalej. O co wam chodzi?- odparłam wesoło i już spokojniej
-Jesteś wilkołakiem, tak jak ja i Isaac
-A Stiles?- Chłopak lekko uniósł głowę i kiwną nią na znak zaprzeczenia
Ha, Stiles jak zwykle najbardziej ogarnięty, wie, że rozmawia z Bułgarką, więc kiwa głową na "nie"!

- Ale skąd to wiecie?
-Wilkołak zawsze rozpozna wilkołaka. Ale jak to się stało?
-Nie wiem, biegałam wczoraj w lesie Beacon Hills, później coś chyba mnie ugryzło więcej nie pamiętam. A rano obudziłam się u jakiegoś weterynarza.
Dzień jak co dzień.

(...)-A wy może tylko sobie żartujecie?- odparłam po krótkim zamyśleniu. Szybko wstałam i chwyciłam za klamkę drzwi od schowka, ale Stiles zdążył złapać mnie za rękę, ale nie chciałam tam zostać. Wyrwałam rękę z jego uścisku i usłyszałam jak chłopak uderza ciałem w ścianę i mówi "silna jest".
Ale nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia, miotanie ludźmi po ścianach to moja specjalność.

A McCall na to "czyli jednak mieliśmy racie"
Racie...? Racice? To dzikołaki?
Może chodziło o gacie?

W oczekiwaniu na dzwonek stałam przy swojej szafce o numerze 136. Zaczęłam szukać swoją komórkę, gdy ją znalazłam ponownie wpisałam w wyszukiwarkę "jak się odmienia przez przypadki" "Wilkołaki" Znalazłam kilka legend na ich temat. Tak, to już wiemy. Większość legend pochodziła z ludów mieszkających niedaleko Morza Czarnego.
Tak w promieniu trzech do pięciu kilometrów od wybrzeża, ściśle rzecz ujmując.
“Legendy pochodzące z ludów” brzmią, jakby zostały tym ludom wycięte z brzuchów, czy coś. No ale w końcu to wilkołaki, musi być makabrycznie.


~~*~~
Hej jest rozdział! Uff ale słabo mi idzie.. Strasznie słabo....
No co ty nie powiesz.

26 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Popłakałam się ze śmiechu.
Mój Boru liściasty,to jest tak bardzo bez sensu,tak bardzo.Nie które zadania czytałam po kilka razy ,a gdy skończyła się analiza i tak nie wiedziałam o co w ogóle chodziło.Nie wiem,może to dlatego,że zupełnie nie znam tego serialu,ale chyba nawet jakbym go znała to nic by to nie dało.Osoba, która jest w stanie wytłumaczyć kto z kim;dlaczego;o co chodzi;co te postacie,w niektórych momentach robią.Zasługuje chyba na jakiś medal
Masha

Anonimowy pisze...

Szczerze mówiąc to chyba trochę przesadzacie. To coś jest napisane tragicznie, nie czytałam chyba nigdy niczego gorszego, ale nie trzeba być nie wiadomo jakim geniuszem, żeby zrozumieć, o co chodzi.

Anonimowy pisze...

Niby czytam tekst napisany w języku polskim, ale nie rozumiem z niego niemal nic. Te literówki, ta składnia!

Inga

Fadziulka pisze...

Przy niektórych momentach aż zastanawiałam się czy to aby na pewno jest po polsku. Później dochodziłam do wniosku, że jednak jest ale i tak nic nie rozumiałam. Pogubiłam się kto jest kim, co robi i dlaczego. I to już na początku! Szacun za przetrwanie tego do końca. Ja bym chyba poległa

Anonimowy pisze...

Anonimie z 2 sierpnia 2014 23:10, skoro nie trzeba być geniuszem, żeby zrozumieć, o co tu chodzi, czy mógłbyś wytłumaczyć prostemu ludowi prostym językiem, co tu się działo? Bo ja naprawdę nie mam bladego pojęcia. W ogóle mam wrażenie, że znajomość serialu wbrew pozorom jeszcze bardziej utrudnia ogarnięcie tego... czegoś. Podziwiam Was gorąco dziewczyny, płakałam jak czytałam.

Anonimowy pisze...

Fragmentami tekst wygląda jak przepuszczony kilka razy przez translator google o.O Zastanawia mnie czy twórczyni tego... ekhm, zlepku słów i znaków, miała styczność z książką kiedyś? Broszurką? Etykietą na paście do zębów? Skąd się biorą takie fantastyczne konstrukcje zdania? Kreatywne głosy w głowie, za którymi nie nadąrzają palce na klawiaturze? Może sama jest z Bułgarii i tam w pewnych regionach używa się spacji przed przecinkami...

Wer.

Anna Flasza-Szydlik pisze...

Autorka tego ma dwadzieścia kilka lat?! O.o
Jak dla mnie, główna bohaterka, będąca hybrydą czarownicy i wampira, dostała jeszcze w pakiecie wilkołactwo. ALBO, mamy dwie bohaterki- jedną w Prologu (tę zwampirzoną czarownicę) i drugą w rozdziale pierwszym. Być może nawet kiedyś się spotkają.

Anonimowy pisze...

Ałtorko, jeśli jeszcze raz dotkniesz klawiatury, to ci paluszki odrąbię.

Anonimowy pisze...

O,mój wczorajszy komentarz się nie zapisał..
Świetne!Nie wiem,co lepsze!
Edward Cullen i inne takie dziadostwa.Z opkowium, ultratrwałego materiału niepodlegającego prawom biologii, fizyki i zdrowego rozsądku.
...na przystanek zajechałby pierwszy dzień w nowej szkole.
I Jeż jak Byk powrócił!
Może Lydia samotna miała na tyle sił aby znów sprowadzić dobrego Peter Hale .Jakie tajemnice skrywał Draco i czemu otaczał się taką ilością kobiet .No i dlaczego

..te pytania zadajemy sobie wszyscy!

Chomik

Anonimowy pisze...

Wbrew swoim przeczuciom- przeczytałam TO.
Teraz to już została mi kwestia wyboru rodzaju samobójstwa...

Sama Ja

Anonimowy pisze...

To proste. Ałtorka jest Bułgarką z Nowego Jorku piszącą po polsku bez wcześniejszej nauki języka. To dlatego tak to wygląda, przecież wszyscy wiedzą, że w Bułgarii stawia się 4 cztery spacje przed przecinkiem itp.
Popo

sowa101 pisze...

Zabił mnie ten blog. Nie dość, że całość jest absurdalna i tragicznie napisana, to w dodatku całkowicie nie zrozumiała. Najbardziej dołujący jest fakt, że napisała to dwudziestoparolatka, która jak tylko się domyślam, skończyła podstawówkę/gimnazjum i powinna umieć poprawnie pisać proste zdania. Jedynym plusem jest powrót Jeża Jak Byka. Stęskniłam się za nim.

Anonimowy pisze...

Ugh. Tak bardzo ugh. To opko to ZUO w czystej postaci, jestem pewna, że aŁtorka nakłamała z wiekiem. A jako czytelniczka nie lubię być okłamywana.
I tak btw to chyba udało mi się rozszyfrować akapit z pytaniami bez znaków zapytania! Mogę czekoladę? :)

Kociara

Kosmeo nautka pisze...

Nie macie wrażenia, że wstęp i rozdział pisały dwie różne osoby? Opko jest z grubsza równo idiotyczne na całym przebiegu, ale jednak brak interpunkcji i pisanie na zasadzie "strumienia świadomości" ;) skończyło się wraz z prologiem...

Anonimowy pisze...

Kosmeo nautka
Może po prostu po prologu zaczęła w końcu przyjmować leki? Czarny humor tak bardzo zły :(
Popo

Kosmeo nautka pisze...

Popo, kwikłam :D Ale może niesłusznie - w końcu współczesna medycyna naprawdę czyni cuda!

Babatunde Wolaka pisze...

Opko pod względem transparentności mieści się w tej samej grupie, co dzik w zielonym piekle i Hinata na glinianym ptaku, choć nie wykluczam, że znajomość kanonu może dawać modyfikator +/-16 do rozumienia.

"Pal licho demona - jakim cudem STAŁA, skoro ciało było bezwładne?"
Ani chybi była czymś podtrzymywana, może sznurkiem biegnącym od jej włosów do księżyca.

"Nie mam pojęcia, co ta lalka robi w zdaniu, ale na pewno nie pomaga."
A więc to tu ukryto lalkę ukradzioną baronowej Krzeszowskiej.

"No siema, ale odkąd to nie jesteś pielęgniarką tylko lekarką?"
Zrobiła podyplom na Akademii w Tak Zwanym Międzyczasie.

"Tak bywa, że do domów przybywa Tom właściwie przyrodni?"
Czasami się zdarza, niestety.

"Biznesmeni przecież notorycznie przynoszą wstyd. Te mercedesy, wczasy na Ibizie… Aż strach takich mijać na ulicy."
Zwizualizował mi się Jordan Belfort czołgający się do auta po końskiej dawce metakwalonu.

"A gdzie jeszcze miałaby biegać w slow-mo przy świetle księżyca? Dookoła warzywniaka?"
To dość urocza wizja.

"-Cześć, jestem doktor, weterynarz Deaton"
- Nazywam się major Bień i mam stopień majora.

"Ach, grzeczny wilk, pogryzł ją tak, by nie podziurawić bluzki!"
No właśnie niegrzeczny, tudzież chutliwy a sprośny, skoro najpierw wlazł pod bluzkę, a dopiero potem gryzł.

"Racie...? Racice? To dzikołaki?
Może chodziło o gacie?"
Przychylam się do pierwszej interpretacji - sam nie raz słyszałem "racie" w takim znaczeniu.

Miss Derisive pisze...

Siedzę sobie w pracy, miliony rzeczy do zrobienia na przedwczoraj. Czuję się, jakbym surfowała po lawinie, a mój mózg był systematycznie mielony przez maszynkę. Toteż zatęskniłam za analizami i choć fandom nieznany, to uradowała mnie niezmiernie ^^ Zwłaszcza opkowium.

Ethlenn pisze...

Mój poprzedni komentarz wilkołak pogryzł, niechby to wciórności...

"ub po ukąszeniu przez innego wilkołaka" - szczerze, wiem, że jakieś inne zwierzątka kąsają, ale ukąszenie wilkołaka to chyba nie to...

Anonimowy pisze...

Czy samotna Lydia roztopi lód w sercu Petera? Jakie tajemnice skrywa Draco? Co sprawiło, że ojciec Lydii wrócił dopiero teraz? Czy Sophia zacznie normalnie żyć mimo kontraktu, jaki zawarła, czy też będzie zmuszona walczyć? Jak poradzi sobie ze świadomością, że wybranek jej serca umrze i to z jej powodu? Jakie przygody czekają na mieszkańców spokojnego niegdyś miasta? Jeśli chcesz się dowiedzieć, przeczytaj następną notkę!

O to mniej więcej (chyba) ałtorce chodziło, a teraz czekam na moją czekoladę.

Anonimowy pisze...

"Pewnie wstawała jak Dracula w starych filmach, bez zginania stawów"
Popłakałam się przy tym fragmencie.
Ale żeby nie było tak słodko: "płochy" nie jest synonimem słowa "płochliwy", oznacza kogoś lekkomyślnego i zmiennego, także w uczuciach. Czyli płocha eremitka na widok męskiego cienia powinna wykazać niemało ekscytacji;)

Anonimowy pisze...

Czy informujecie autorów blogów o tym, że napisałyście analizę ich bloga? Bo powinnyście, a po tym, że autorka po pirlerwszej części pisała dalej wnioskuję, że chyba nie...

Anonimowy pisze...

Lepiej, żeby się nie spotkały!

Casjel pisze...

Za przeczytanie bralam sie chyba 5 razy...i nadal nic nie rozumiem O.o o co tu wlasciwie chodzi?

Angelika Anderson pisze...

To jest tak strasznie niezrozumiałe, że aż genialne w swej głupocie... Albo i nie :")
Jak zwy
kle świetna analiza!

Sławomira pisze...

Gramatyka jakby to napisał google translator :)