piątek, 2 maja 2014

Kapitan Mały, Ale Zajadły, czyli Wściekłe Pięści Pottera

Witajcie!
Jak tam majówka? Mamy nadzieję, że właśnie ładujecie się pozytywną energią, bo opko, jakie dziś dla Was mamy, będzie jej wymagało w dużych ilościach. Mamy tu stary dobry fandom Potterowy - a w nim twardzielskiego Harry’ego z Shaolin piorącego gęby bandytom, wywijającego piruety w powietrzu i wyżerającego miód prosto z ula, razem z pszczołami. A to wszystko jeszcze przed jedenastymi urodzinami!
Przygotujcie się na pretensjonalną badassowość, nadęte przemowy, sceny walki urągające rozumowi i godności człowieka oraz na absolutny i tragiczny zanik przecinków.
Miłego!

PS. To prawda, że wciąż jeszcze możecie za co łaska zgarnąć pakiet BookRage. ;)


Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar



Rozdział Pierwszy
Przeprowadzka
Koniec roku szkolnego nie różnił się niczym od wielu poprzednich dla Harry'ego Pottera. Nie miał przyjaciół nie miał rodziny tak naprawdę nie miał nikogo bliskiego.
Przecinków też nie miał.
Kononowicz, idź go przytul.

Był samotnym sierotą tylko omyłkowo określanym mianem zwykłego chłopca w jego wieku.
Tak naprawdę był tosterem?
Maselnicą w czerwono-złote wzorki.

Choć nie dało się ukryć, że dla znających go ludzi był on kimś najzwyklejszym w świecie.
Czyli po bliższym przyjrzeniu okazywało się, że nie ma w nim nic nadzwyczajnego… tak samo jak w 90% Marysujek.
Zawsze można też uznać, że był najzwyklejszym w świecie Garym Stu.

Jednak to była pomyłka, jakich wiele w jego przypadku, choć ta pomyłka była zamierzona a nie jak inne czymś przypadkowym czy też naturalnym.
Dżizas, narratorze, zdecydujże się w końcu - Potter jest niezwykły czy nie? Zmieniasz zdanie szybciej niż ja przy kupowaniu lodów.
A jakie to są pomyłki naturalne? (Z drewna, skonstruowane bez użycia sztucznych barwników i konserwantów?). I rozumiem, że to zdanie oznacza, iż Potter był świadomie pomylony?

Prawda była taka, że w żadnym razie nie był on zwyczajnym dziesięciolatkiem już za miesiąc mającym mieć swoje jedenaste urodziny.
Bo był dziesięciolatkiem za miesiąc mającym mieć cudze czterdzieste urodziny. Ilu takich znacie?

Był on niezwykle inteligentnym i oczytanym młodzieńcem znającym się na wielu sprawach lepiej niż przeciętni nastolatkowie czy też czasami dorośli.
Młodzieńcem to on zacznie być za jakieś sześć lat. A to, że dzieciak zna się na czymś lepiej niż przeciętny dorosły nie jest czymś nadzwyczajnym - wystarczy mieć niszowe hobby. No ale wszyscy wiemy przecież, że takie wprowadzenie zwiastuje nam Harry'ego Stu w typie tego, który spadał zawsze masłem do góry.
Poza tym jest potomkiem jednorożców, wilkołaków, wampirów i wszy łonowych.

I co było w tym najważniejszego, a o czym bali się choćby myśleć najodważniejsi z ludzi, jacy mieli okazję spotkać tego chłopca, to jego tajemnicze i niepojęte moce.
Nawet najdzielniejsi z dzielnych i najmężniejsi z mężnych drżeli na myśl o tym, jak wielkie natężenie osiągną bucera i wannabe-twardzielstwo Harry'ego.
Tajemnicze i niepojęte moce w rękach dziesięciolatka to naprawdę świetny pomysł. Szczególnie jeśli chcemy wywołać apokalipsę.

O tak Harry Potter posiadał dziwne moce odpychania przecinków i nie jednokrotnie a dwukrotnie używał ich wprawiając ludzi tego doświadczających w przerażenie, ale też i czasami w zachwyt.
Ale tylko czasami, bo z reguły to przerażał. Czy to jest czarodziejska wersja Joffreya Baratheona?

Obecnie chłopiec wraz z swoim kuzynem będącym w tym samym wieku, co on oraz ciotką, która wraz z mężem opiekowała się z nim od prawie dziesięciu lat szedł kierując się do domu.
Harry szedł do domu z kuzynem, co on oraz ciotką wraz z mężem. Może mi to ktoś rozrysować?

Jak zawszę, gdy szedł w towarzystwie członków swojej rodziny ci szli jakieś dwa trzy metry przed nim a on powoli za nimi jak gdyby nie chciał im przeszkadzać.
Gdy on szedł z nimi, oni szli przed nim. Zawirowania czasoprzestrzeni były skutkiem ubocznym zajebistości Harry'ego.

Przechodzili właśnie przez park, który był skrótem na ulicę Privet Drive, a latarnie były tam ławkami na której mieszkali, gdy niespodziewanie na drodze idącej na przedzie dwójki stanęła dwójka mężczyzn.
W ogóle czemu oni idą przez park? Vernonowi ukradli samochód?
Jedna dwójka idzie, inna staje… Czemu ja sobie wyobraziłam gigantyczne zęby?

Obdarte i brudne ubrania wielodniowe zarosty i wyczuwalny z daleka smród.
Te zarosty były ubrane w obdarte ubrania? I z czego te ubrania były obdarte, z kokardek i orderów? Z przecinków, to pewne.

Jak nic włóczęgi szukające tu łatwego i niezgodnego z prawem zarobku.
Ach, te włóczęgi masowo teleportujące się na środek alejek parkowych na przedmieściach Londynu! Prawdziwa plaga, mówię Wam, w dodatku niegramatyczna.
- Panie grabieżco, co pan robi?
- Szukam niezgodnego z prawem zarobku, szanowna pani.

Kobieta zaraz objęła swojego syna wyraźnie chcąc go bronić tymczasem jeden z mężczyzn znalazł się przy niej i chciał złapać jej torebkę.
Znalazł się? Albo to ninja, albo faktycznie się teleportują.
Albo to żulerskie wampiry - brudne, ale pieruńsko szybkie.

Jednak nim jego ręka dosięgła celu na drodze stanął mu mały Harry.
Dopiero teraz, bo wcześniej szukał budki telefonicznej, żeby przebrać się w swój uniform Kapitana Ameryki Wielkiej Brytanii Małego Ale Zajadłego.
Harry:
http://cdnimg.visualizeus.com/thumbs/92/74/dog,harrypotter,dog;harrypotter,gryffindor,puppy,cute-9274eef35ac24a6000d9eface172893a_h.jpg?ts=93246


Potężne jak na tak małego chłopca kopnięcie wycelowane w przedramię i odgłos łamiących się kości oraz wyrywający się z ust mężczyzny krzyk bólu.
Normalnie Harry Barbarzyńca i Wściekłe Pięści Pottera.
shit-just-got-real.jpg
Dobrze rozumiem? Dziesięciolatek KOPNĄŁ dorosłego mężczyznę w PRZEDRAMIĘ? Dalej, dalej, nogi Pottera!

Jednak zaraz został on uciszony, gdy chłopak skoczył na mężczyznę odbijając się od jego uda a następnie w powietrzu obrócił się wokół własnej osi i kopnięciem w twarz powalił mężczyznę na ziemię.
A potem wywinął jeszcze podwójnego toeloopa i wylądował telemarkiem, wywołując owacje wśród widzów.
Nie, srsl, nie kupię dziesięcioletniego Pottera z Shaolin, narratorze, więc możesz przestać próbować.

Drugi z mężczyzn już się na niego rzucał jednak nim złapał chłopaka ten wystawił w jego kierunku zaciśniętą pięść.
Tę wściekłą.
A pięść dziesięciolatka była niczym Taran Zagłady!
To Harry, tylko w powiększeniu:
http://cdn2.cagepotato.com/wp-content/uploads/2008/07/StoryofRiki_RikiOh_headcrush.gif

Ułamek sekundy i chłopak rozpostarł dłoń a mężczyzna został odrzucony na ponad dwadzieścia metrów.
A jebnięcie utworzyło krater na dziesięć metrów głęboki, z którego zaraz trysnęła ropa naftowa. Takim był Harry kozakiem.
Jak myślicie, to wujostwo zapisało go na korepetycje u Son Goku?

Zapewne leciałby dużo dalej gdyby z hukiem nie uderzył o drzewo i osuwając się po nim stracił przytomność.
A nie wyrąbał w nim człekopodobnej w kształcie dziury, a potem takiej samej w trzech następnych? Jestem rozczarowana.
Jak Harry podrośnie, to będzie kopnięciem przebijać ludzi przez cały park i kilka miasteczek.

- Zagrożenie wyeliminowane. - Powiedział z wyraźną nutą obojętności spoglądając na przerażoną dwójkę.
Dalibór, Robopotter! Ja myślicie, świecą mu się oczy na czerwono, czy wgrali mu tylko moduł Żenującej u Dziesięciolatka Złodupności?

- Dziękuję Potter. - Odparła jedynie z nutą pogardy w głosie kobieta i wymijając leżące przed nią ciało ruszyła wraz z synem w dalszą drogę.
Dzień jak co dzień dla rodziny Dursleyów przewidywał przestępowanie nad ciałami pokonanych przez Harry'ego wrogów. Wizja Pottera jako psa stróżującego też jest rozczulająca.

Taki był właśnie układ w rodzinie Dursleyów ich trójka była niczym panowie i władcy a Potter ochroniarz i służący.
Taki skrzat domowy z czarnym pasem. A to wszystko jeszcze zanim trafił do Hogwartu!
Ciekawe czy im gotuje i czy mieszka w budzie, na łańcuchu.

Co zastanawiało wielu chłopakowi wyraźnie to nie przeszkadzało bynajmniej (przynajmniej, do licha!) do póki miał spokój jednak wystarczyło, że przeszkadzało mu się, gdy zajmował się swoimi sprawami a cała jego postać wyrażała niemal, że furię, której nikt nie chciał prowokować.
Podsumowując - mamy tu niezrównoważonego aspołecznego karatekę - furiata z supermocami. Sweet.
Cholera, trafiłam z tym Joffreyem. Cóż, on przynajmniej nie był Mary Sue.
***

Kolejni słabeusze myślał patrząc na wciąż drżącą ciotkę i zbyt głupiego by mógł się bać kuzyna.
Nie stanowili godnego mnie wyzwania, pomyślał, nacierając się swym marysuizmem.
http://gifsec.com/wp-content/uploads/2014/03/Joffrey-Baratheon-GIF.gif

Swoją drogą ostatnimi czasy coraz więcej było sytuacji, kiedy musiał walczyć.
Ach, to szarpane ciągłymi konfliktami Little Whinging! Wyjść tam bez maczety mogą tylko ci, którym zbrzydło życie.
Kraina Latających Siekier normalnie.

Takie męty jak przed chwilą albo, przecinki, nastolatkowie, których nigdy nie widział a którzy pojawiali się tylko po to by ich pokonał.
Oni wszyscy poświęcali się, by Potter mógł levelować.
Mięso armatnie.

Co od razu rzucało mu się w oczy a w zasadzie zmysły (zmysły mu się w oczy rzucały?) to, że w dziesięciu z piętnastu sytuacji tego typu w ostatnich czterech miesiącach to wrażenie jak gdyby jego przeciwnicy emanowali energią, jaką sam się posługiwał.
Znaczy imperatywem narracyjnym? Bo nic innego nie sprawi, by dziesięciolatek bez jakiegokolwiek treningu był superwymiataczem w sztukach walki.

W zasadzie zaczął dochodzić do wniosku, że ktoś o podobnych do jego zdolnościach testuje jego możliwości. Tak coraz częściej miał takie odczucie i co ważniejsze coraz częściej zastanawiał się, kiedy pojawią się mu podobni i coś zaoferują lub też spróbują zabić.
Poważnie, Harry, powinieneś poszukać terapeuty i porozmawiać z nim o swojej manii prześladowczej.
[hermetyczny dowcip] Proszę, niech ktoś go poczęstuje pasztetem i winem! [/hermetyczny dowcip]

Nagle, co go uderzyło to właśnie dziwna interpunkcja energia docierająca do niego i swymi ilościami przekraczająca jakiekolwiek jego wyobrażenia.
Jej poziom wynosił ponad 9 000!

Zaraz zaczął się skupiać dyskretnie rozglądając się do koła podbiegunowego próbując zlokalizować źródło ów potężnej energii.
Owej! *okłada narratora słownikiem*
http://31.media.tumblr.com/210e7fd4fc3621110d593af5007140ed/tumblr_ms9dzk3o7a1qblevxo4_r2_250.gif

Zaskakującym było, iż zlokalizował je w czarnym mercedesie stojącym przed domem jego wujostwa.
Jak myślicie - wysiądzie z niego gangsta Dumbledore czy profesor Xavier?
Może to był Krwiożerczy Samochodołak?

Jeszcze większym zaskoczeniem było, gdy spostrzegł jak z tyłu wysiada wysoki siwowłosy starzec z brodą do pasa. Tęgi ubrany w elegancki garnitur z okularami połówkami a za nimi para niebieskich ciepłych oczu.
Wyszedł w garniturze z okularami, a za nim wysiadły oczy. Zaraz widać, że czarodziej.

Nie wydawał się on nikim specjalnym a jednak to od niego pochodziła ta niesamowita energia.
- Dzień dobry. - Przywitał się, gdy ciotka była już przy nim i miała zamiar skręcić w drużkę prowadzącą do domu.
Wild ciotka appears! Do tego chce skręcać druhnę - czyją i po co: nie wiadomo.

- Nazywam się Albus Dumbledore czy moglibyśmy porozmawiać. Niestety nie wziąłem ze sobą znaków zapytania, ale przyjmijmy, że to było pytanie.
- Nie. - Odparła, co go trochę zaskoczyło z wyraźną pogardą w głosie ciotka.
Zaskoczyło go z pogardą w głosie. Co na końcu zdania robi ciotka, niech lepiej pozostanie tajemnicą.

Ciekawym wydało mu się, iż pogarda, jaką słyszał była niemal ta sama, jaką słyszał w stosunku do siebie wielokrotnie.
Albus od lat katalogował pogardę, opracował już całą typologię.
Najciekawsze okazy przybijał szpilkami do kartoników i  wieszał na ścianie.

Więc wie ona, kim on jest i co ważniejsze tak jak i nie chciała słyszeć o jego mocach i zdolnościach teraz nie chce nawet rozmawiać z kimś mogącym posiadać podobne.
Ale chodzi o to, że Dumbledore jest gejem? Bo nie przychodzi mi do głowy inny powód, z jakiego Albus miałby się stykać z pogardą.
To przez te ciuchy w okularach.

- Nigdy nie chcę mieć do czynienia z ludźmi pańskiego gatunku. - Powiedziała mierząc go spojrzeniem wyrażającym jedynie wstręt. - Jest pan tu w sprawie Pottera i niech pan z nim rozmawia.
- Pani Dursley czy nie uważa pani, iż jako opiekunka pana Pottera powinna być pani świadkiem rozmowy, aby wyrazić swoją opinię. - Odparł wyraźnie nie rozumiejąc zachowania ciotki.
Ale przecież jeszcze przed chwilą wiedział, czemu ona spoziera na niego z pogardą. Już zapomniał?
Pogardę wobec siebie rozumiał, nie mógł tylko ogarnąć czemu ciotka nie wielbi wszystkiego, co związane z Harrym Stu.

- Nie. Potter sam zajmuje się swoimi sprawami (czytaj - taki jest zajebisty) i moja rodzina nie chce mieć z tym nic wspólnego. Dlatego też, jeśli pan chce może z nim rozmawiać jednak, jeśli spróbuje pan w to mieszać mnie albo moją rodzinę udam się do władz.
Mhm, i powiem, że nagabuje mnie stary czarodziej.
Petunia po prostu wrzuciła tryb Sansy:
https://31.media.tumblr.com/5dc8a1622ce6086d25d31fe82b1fb003/tumblr_n4q1bjQpwf1s52t5vo1_500.gif

- Zabiorę go do swojego pokoju a po rozmowie wyprowadzę i zadbam, aby nie stwarzał komplikacji. - Odezwał się decydując się na wkroczenie do akcji i załatwienie tej sprawy tym bardziej, że nie mógł się doczekać, co ten człowiek ma mu do powiedzenia.
Brzmiało to tak, jakby Albus obiecywał zabrać go do swojego pokoju… co miałoby jednak więcej sensu niż smarkaty Potter pierdzielący o "niestwarzaniu komplikacji". Geez, dzieciaku, wyciągnij kij z tyłka.
Brakowało tylko, żeby dodał “Poza tym sam będę go karmić i wyprowadzać na spacer”.

- Skoro jest samochodem porozmawiajcie przez rurę wydechową w nim i bez incydentów Potter. - Powiedziała jedynie spoglądając na niego i obejmując Dudleya ruszyła do domu.
Dumbledore jest Transformerem? Crossovery w tym blogasku mnożą się jak szalone.

- Możemy? - Zapytał spoglądając, na co zaskakujące spokojnego mężczyznę, którzy bardzo dobrze ukrywał swoje zaskoczenie.
138585-89b2f65b956ec0c2fb3de93c0224e652.gif
Robb też nie rozumie:
http://i.imgur.com/5xiKL6r.gif

- Tak. Proszę. - Odparł otwierając mu drzwi i zapraszając go gestem ręki.
Dobrze, że ręki, a nie czego innego...

Harry zaraz wsiadł i przesunął się robiąc miejsce mężczyźnie. Zaraz spostrzegł, że zaraz siedzący za kierownicą mężczyzna jest zaraz w jakimś transie. Jego wyraz oczu był nieobecny i nie wyczuwał od niego żadnej energii.
Ten wyraz oczu nie wyczuwał, co zostało zasygnalizowane mryganiem diody na desce rozdzielczej.

Najpewniej jakiś sługa pod działaniem mocy siwobrodego pomyślał.
A był to dla niego chleb tak powszedni, że łojezusmaria, jaki powszedni chleb.
A może po prostu dziadek zabił swojego kierowcę? Albo jego szoferem jest zombie? Nie ograniczajmy się do najprostszych rozwiązań!

- Czy nim zaczniemy mógłbym zapytać, jaki masz kontakt z rodziną? - Odezwał się mężczyzna po zamknięciu drzwi wyraźnie go oceniając spojrzeniem.
Odpowiednio utuczony, zęby zdrowe, wątroba raczej jeszcze niezepsuta…

- Ja nie wchodzę w drogę im a oni mi.
Standardowa odpowiedź zbuntowanego nastka.

- Czy mógłbym usłyszeć coś więcej?
- Trzy posiłki dziennie, własny pokój, raz na pół roku fundusze na niezbędne zakupy plus okazjonalne fundusze na materiały codziennego użytku. W zamian zajmuję się częścią czynności domowych oraz zapewniam bezpieczeństwo całej trójce, jeśli jestem świadkiem sytuacji im zagrażających.
Ktoś mi wyjaśni, kiedy Vernon porzucił pracę w fabryce świdrów na rzecz kontaktów z kolumbijską mafią, że nagle potrzebuje całodobowej ochrony?
A ja bym chciała wiedzieć, jaki dziesięciolatek używa takiego języka.

- Zaczął tłumaczyć domyślając się, że mężczyzna chce poznać jego warunki życiowe. - Przy ostatnim pojawia się zawszę jakaś premia finansowa bądź materialna. Poza tym pełna swoboda osobista do czas kolidowania z życiem wujostwa.
Gdy tylko przestanie z nim kolidować, czyli wchodzić wujostwu w drogę, wsadzą go do paki. A nie, to po prostu Potter używa słów, których znaczenia nie rozumie.

Pewne ograniczenie, co do nauki, ale to naturalna konsekwencja przynależności do dwóch odmiennych światów.
- Dwóch odmiennych światów? - Dopytał i choć tego nie okazywał Harry wiedział, iż niedowierza on w to, co słyszy.
Bo brzmiało to jak potężny farmazon jakiegoś odmóżdżonego członka sekty, drogi Harry, a nie och-jakże-dojrzałe podsumowanie żywota w stylu Maxa Payne'a.
A ja zupełnie nie wiem, kto mówi, kto okazuje a kto niedowierza. Przez te zaimki mam wrażenie, że siedzi tam co najmniej pięć osób.

- Posiada pan potężną energię ja również ją posiadam, choć nie w takich ilościach natomiast wujostwo ów energii nie posiadają.
Czemu ci ludzie, którzy wiedzą, jak się odmienia "ów", akurat nie piszą opek? D:

- Potrafisz wyczuwać magię?
- Magię?
- Wybacz. - Odparł wyraźnie coś sobie uświadamiając. - Powinienem zacząć od tego, że jestem czarodziejem i ty nim również jesteś.
- Czy istnieje świat czarodziei?
- Nie, tylko małe diaspory porozsiewane po blogaskach.

Chodzi mi o to czy jest on dla przykładu ukryty przed tymi nieposiadającymi magii?
- Skąd takie przypuszczenia?
Ponieważ jestem wszechwiedzący.

- Gdy zrozumiałem że posiadam magię zacząłem szukać informacji o innych mogących ją posiadać. I poprawiłem pozycję kija, który tkwi mi w tyłku, bo uznałem, że wypowiadam się w sposób za mało pretensjonalny. Od tej pory noszę w tyłku nie kij, a maszt. Niestety nie udało mi się to jednakże znalazłem wiele historii o dziwnych wydarzeniach i ludziach. Dlatego założyłem, iż istnieje świat ukryty w świecie, jaki znam a nieznany zwykłym ludziom dzięki zabezpieczeniom politycznym, ale i magicznym.
Mhm, z pewnością gdzieś istnieje też magicznie ukryty świat, w którym ruska maszyna do robienia mgły i chmura helu istnieją i mają się dobrze. W końcu ludzie o tym opowiadają dziwne historie!
O cholera, to znaczy, że gdzieś tam istnieje świat nieustającego i powszechnego slashu?

- Jesteś bardzo naiwny inteligentny. I tak masz rację istnieje świat magiczny (...) Widzisz Harry to ja cię umieściłem w domu wujostwa po tym jak twoi rodzice zostali zamordowani.
- Zamordowani? Proszę wybaczyć, ale według wujostwa moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym.
- To nieprawda.
- Widzę, więc że muszę skorygować wiele posiadanej wiedzy. Jednakże na to zawszę znajdzie się czas.
Jacyś rodzice? Harry nie daje faka.
tumblr_n3pw4kQl9M1qdv8mto1_500.gif

tumblr_n3pw4kQl9M1qdv8mto3_500.gif

tumblr_n3pw4kQl9M1qdv8mto2_500.gif

Skoro tak, co pan oferuje?
- Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli?
- Wie pan, co oferuje mi wujostwo pytam, więc jakie warunki i możliwości oferuje mi pan.
- Czym mam rozumieć że chciałbyś się przeprowadzić?
- Moja magia się rozwija po linii prostej, mimo iż nie posiadam żadnej wiedzy magicznej. Jeśli chcę ją odpowiednio rozwinąć i nie być na celowniku ludzi nie magicznych muszę się wyprowadzić i zamieszkać w środowisku pozwalającym mi na naukę o magii jak i jej stosowanie bez ryzyka pojmania przez organizacje rządowe zainteresowane mocami, jakie posiadam i jakie rozwijam.
Harry, chłopcze, odłóż tych X-menów bo ci szkodzą. Nic nie obchodzisz ani organizacji rządowych, ani nikogo innego poza Dumbledorem, więc przestań udawać, że wszystko kręci się dookoła ciebie.
Jak to?!
http://f1.thejournal.ie/media/2013/08/joff-5.gif

(...) - Nie jestem przygotowany do takiej rozmowy.
Też bym nie była przygotowana. Idziesz do dziesięciolatka, a spotykasz nadętego chujwiekogo.

Jednakże na tą chwilę mógłbym zaoferować ci pokaźny majątek pozostawiony ci przez rodziców oraz możliwość zamieszkania z ojcem chrzestnym jego żoną oraz córką w twoim wieku.
Ale to wiesz, tak na szybko - potem znajdziemy ci lepsze warunki, mój panie.

Co do dalszych i bardziej szczegółowych ustaleń myślę, że zajęlibyśmy się nimi, gdy byli byśmy już u twojego ojca chrzestnego.
- Interesująca oferta.
http://gifatron.com/wp-content/uploads/2013/03/joffrey-lean-back-game-of-thrones.gif

- Przyznał wiedząc, że szybkie załatwienie sprawy przyniesie straty (bo przecież pokaźny majątek to coś, co każdy trzyma w lewej kieszeni spodni) jednak chciał jak najszybciej wziąć się za naukę. - Mogę ją przyjąć pod warunkiem, że ode mnie będzie zależało czy zbliżę się z rodziną, u jakiej zamieszkam.
Harry,
http://24.media.tumblr.com/16acd22a03fc0249b3040d5e155500e6/tumblr_ms9dzk3o7a1qblevxo2_r1_250.gif
Harry, jakie konkretnie zbliżenie masz na myśli, bo to brzmi trochę niepokojąco?

Oraz co nie podlega żadnej dyskusji będę samodzielnie decydował o swoich poczynaniach. Oczywiście do momentu, gdy te będą w zgodzie z obowiązującym prawem w obu światach.
Czyli sam będziesz sobie wybierał ciuchy i rodzaje tostów na śniadanie, bo o wszystkich ważniejszych sprawach jednak decydują prawni opiekunowie.

- Więc kiedy mogę się spodziewać przeprowadzki?
- To będzie zależało od twojego wujostwa.
- Nie. Ja decyduje nie oni poza tym od dwóch lat mam z nimi układ, który mówi, że jeśli nadarzy mi się sposobność biorę swoje rzeczy i wyjeżdżam a oni mnie nie zatrzymują.
Zgodzili się puścić w świat ośmiolatka? Ale oni wiedzą, że to przestępstwo, prawda? I Potter może być tak dojrzały, że smarka dowodami osobistymi, a i tak wciąż jeszcze to dorośli muszą wyrazić zgodę na jego zamieszkanie poza domem rodzinnym.
Ja myślę, że sąd i opieka społeczna też usłyszeliby od niego najwyżej:
http://ballerball.com/wp-content/uploads/2013/06/tumblr_inline_mkm003PF6j1qz4rgp.gif

- Skoro tak idź się spakować a ja wrócę tu powiedzmy za trzy godziny.
- Jeśli to nie problem wolał bym cztery. Jest kilka rzeczy, które muszę zabrać a znajdują się one poza domem i ich sprowadzenie chwilę mi zajmie.
- Dobrze, więc wrócę za cztery godziny.
Zwróćcie uwagę, że nikt nie zapytał o zdanie Syriusza. Już mi go żal...

- W takim razie do zobaczenia. - Powiedział i nie czekając wysiadł i pobiegł do domu.
Tam zaraz wszedł do kuchni i wyjaśnił ciotce sytuację a następnie przez nią niezatrzymywany poszedł do swojego pokoju i zaczął się pakować. Czeka go ciężkich kilka dni, ale gdy już miną zaczną się dni, na jakie czekał dni w czasie, których dni w pełni wykorzysta posiadane dni moce i rozwinie swoją magię.

21 komentarzy:

Rinoa Sin pisze...

Mój boru, jakież to piękne! Tęskniłam za buckowatym Harrym i jego wszechzajebistymi umiejętnościami! I jeszcze ta dynamiczna akcja z dwoma żulami, ach, jak tu się nie zachwycić! Czekam na drugą odsłonę, w której Potter będzie wdeptywać wszystkich w ziemię swoją wspaniałością.
Z ciekawości zajrzałam na blogaska i z miejsca w oczy rzuciło mi się oświadczenie pisaka: "Dzieje Harry'ego Pottera pisane przeze mnie a opisujące dużo bardziej rozbudowany świat niż ten ukazany w oryginale." - tja, już widać na kim wzorował swojego bohatera;)

Chiro pisze...

Boru Wszechlistny, 10-latek gadający jak 40-sto latek z w uj zajebistymi umiejętnościami rodem z klasztoru Shaolin. Nic nie wyrazi mej opinii lepiej niż to: http://c3201142.cdn03.imgwykop.pl/comment_HzIF05EVGT6kMb3jCgIEIBrOkcT2I2P4.jpg

Lubię Kebaba pisze...

Dobra, to jest niesamowite opko ;____;

W życiu bym nie mówiła takim językiem, szczególnie do osoby starszej. I to czarodzieja.

W pewnym punkcie przyłapałam się na pięciominutowej rozkminie. Kiedy przechodzili przez park (który okazał się skrótem) i natrafili na meneli, to kobieta objęła syna. Ale kto, kogo dokładniej? Na początku myślałam, że był tam jeszcze inny. Dobra, nieważne, tak ryje banię. Wasze komentarze mnie uratowały od walnięcia komórką o ścianę, za co podziękuję xD

Anonimowy pisze...

Potter.Wściekłe. Pięści.
Yeeeeee...
Kraina Latających Siekier normalnie.-te angielskie hrabstwa!!
Nota za styl,autor,autor!


chomik

Hypnos pisze...

Korzystając z tego że analiza jest jeszcze ciepła, chciałabym zadać trzy pytania do Analizatorek.
Waszym zdaniem, które z analizowanych na tej stronie opek było
- najbardziej klasyczne w swojej opkowatości? (zawierające wszystkie typowe błędy popełniane w szale tffurczym, postacie jak Mary Sue czy Gary Stu...)
- najgorsze, zarówno pod względem gramatycznym jak i fabularnym? (czyli takie, któremu nawet najlepsza beta nie pomoże, bo z pustego to i Salomon...)
- najlepiej zapowiadające się? (czyli potencjał był i się zmył, a ze smakowitego one-shota zrobiła się nudna jak flaki z olejem saga blogaskowa)
Dziękuję i przepraszam za możliwe błędy :)
(Linki do proponowanych blogasków wrzucać do komentarza czy wysyłać e-mailem?)

sowa101 pisze...

Bardzo dziękuje za analizę. Czytając to opowiadanie cisnęło mi się na ustach "WTF?!". Dziesięciolatek zwracający się w taki sposób do osób starszych? Walczący niczym Neo z Matrixa? Na miejscu wujostwa dawno bym się pozbyła TAKIEGO problemu. Już mnie chyba nic nie zaskoczy ;( Jednak najgorsza była interpunkcja i zapis dialogów. Chwilami nie miałam pojęcia kto, co i do kogo. I jeszcze ten zachwyt autora nad własnym dziełem... Aż szkoda słów, mówię wam.

Pani od Kotów pisze...

"niemal, że furię" - przegapiłyście przecinek nie na miejscu ;) Tak to jest, gdy się ludzie kierują ślepo zapamiętanymi regułkami, po czym się przecinek stawia i potem nie widzą różnicy pomiędzy na przykład "także" (inaczej "również), "tak że" ("tak, iż", widział w poważnych źródłach i materiałach napisane łącznie właśnie w tym znaczeniu, o Borze) i dodajmy jeszcze "tak, że", w którym te dwa słowa należą do różnych części zdania złożonego i dlatego przecinek je oddziela. No więc ktoś zapamiętał, że przed "że" się stawia przecinki i nawet gotów jest wyraz "niemalże" podzielić na dwa, by tam ten przecinek wstawić. Ale nie dziwię się, że czytając to opko wpada się w takie zadziwienie, iż nie sposób wszystkiego dostrzec.

Babatunde Wolaka pisze...

Stęskniłem się trochę za opkami harrypotterskimi. Ten konkretny przypadek jest niepospolitej urody: dialogi bardziej sztywne niż pisma urzędu miasta, a gramatyka wygląda tak, jakby redaktorem owego dzieUa był Nyarlathotep. Początkowe zdania sugerują natomiast mgliście, że Harry był czymś w rodzaju Pinokia (a komentarz o naturalnych pomyłkach z drewna jeszcze potęguje to wrażenie).

"- Dziękuję Potter."
Uszanowanko!

"Może to był Krwiożerczy Samochodołak?"
To nie mercedes, to czarna wołga!

"Wyszedł w garniturze z okularami, a za nim wysiadły oczy. Zaraz widać, że czarodziej."
Dumbledor zamalgamował się ze Ślepym Io.

"(bo przecież pokaźny majątek to coś, co każdy trzyma w lewej kieszeni spodni)"
Można to i "majątkiem" nazywać.

Hasło: symptop. Faktycznie, niepokojące symptopy zdradza ten Potter.

Frikey Slender pisze...

Po przeczytaniu adresu opka pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy to było: 'Opko będzie o Son Goharrym?'. Ja się zastanawiam jak wy to przeczytałyście. Brak przecinków i logiki skutecznie to utrudnił, przynajmniej mi.
W każdym razie analiza miodna, fajnie, że w końcu coś potterowego :)

Nel pisze...

Ja tam normalnie czytałam o robocie próbującym być człowiekiem, nie o prawdziwym Harrym ._.

Anonimowy pisze...

Wow, naprawdę, to opko to już mistrzostwo.
Nawet gdyby podzielić te zdania na pięć części to i tak byłyby za długie.
A przez brak przecinków wychodzą później takie potworki jak:
"od prawie dziesięciu lat szedł kierując się do domu" o.O

Tonks

Anonimowy pisze...

"O cholera, to znaczy, że gdzieś tam istnieje świat nieustającego i powszechnego slashu?"
Tak, ale nie jest jakoś szczególnie ukryty. To po prostu tumblr. It's all about dicks. ;)

Anonimowy pisze...

No, słodki jeżu jeżozwierzu! Mózg mi wypływa uszami od tych wszystkich błędów! HALP MI
A serio, to genialna analiza :D Tęskno mi już było do czegoś potterowskiego, mam nadzieję na drugą część *zaciera rączki*

Anonimowy pisze...

https://www.youtube.com/watch?v=NPifrLCgx9w Kto jeszcze nie widział, niech cieszy oczy - wyżyny marketingu, jakby sama książka nie była dość kiczowata <3 Kiedy będzie więcej "Gry o Ferrin"? (swoją drogą słodkie, że Ałtorkasi się wydaje dobrym pomysłem nazywać swoje wypociny tak podobnie do GoT...)
Bucowaty Portier jest mega, zdaje się, że ałtorka nie pamięta, ile jej bohater ma podobno lat :D

Świetlik

Sorceress Nadira pisze...

Joffrey i nieśmiertelny gif z szyją Sheparda zrobiły mi dzień prawie tak samo dobrze, jak samo opko.
Więcej Pottera! :D

Anonimowy pisze...

Myślę, że może Was zainteresować to 'opowiadanko'. teenwolf-historie.blogspot.com/2014/01/prolog.html

Pozdrawiam,
Lilouy

Var'her pisze...

Analiza świetna, gdyby nie komentarze (i pewna pomoc mojej playlisty ;) ) to bym nigdy tego nie przeczytał. Szacuneczek!

Anonimowy pisze...

Roboharry skojarzył mi się z bohaterem tej analizy http://przyczajona-logika.blogspot.com/2012/10/horror-zielonej-szkoy-w-zakopanem-czyli.html
Teraz nurtuje mnie już tylko jedno pytanie: kiedy Son Goku otworzył żłobek/jakakolwiek szkołę/salę treningową? I od którego dnia życia mogą być tam zapisywane dzieci?

Anonimowy pisze...

Dobra ładujemy po Ałtoże to ładujemy... jednakże przeczytałem następne parędziesiąt rozdziałów i nie jest to opko tragiczne... co prawda można było by bohatera postarzyć ale nie jest źle... No powiem tak w 50 rozdziale zaczyna być widać czemu z Pottera buc tak na prawdę no ale nie jest to wielkich lotów mimo to. No i cóż im dalej w las tym bardziej Potter ładuje tekstami podiwanionymi z LOTR'a a z dwóch uczennic ( i nie tylko ale nie będę psuł zabawy) robi sobie własną Harem- hentai army... xdd polecam poczytać dla rozluźnienia

Anonimowy pisze...

Przeczytalam! Nasz Harry Robo Stu jest straszliwie pocieszny. Przed jedenastoma urodzinami wyczyta cala biblioteke Blackow, dowiemy sie jeszcze wiecej o jego supermocach i sztuce spowalniania czasu oraz logicznego myslenia a takze dostaniemy po glowie niespotykana dawka bucery.

Opko byloby calkiem znosne, gdyby nie Harry i bledy w pisowni. Postacie drugoplanowe maja charakter. Czasem maja mozliwosc wypowiedzenia sie na swoj temat.

Czekam na druga czesc. Opcio wrecz idealne do zanalizowania.

Siberian tiger pisze...

Nie jestem specjalistą-potterologiem, no ale... nie rozumiem, po jakie licho on chce iść do tego świata czarodziejów, skoro w tym mugolskim radzi sobie świetnie. No i ten styl wypowiedzi... nie tyle chyba jest to styl mówienia dorosłego, a raczej rozkapryszonego nastolatka, utwierdzanego przez rodziców w poglądzie, że wszystko co mówi, jest mądre i światłe. Po prostu Dumbledore powinien mu strzelić w dupę ze dwa razy i wsio.
No ale imho większą wadą tego opka (prologu właściwie?) jest to, że nic, ale to całkowicie nic się tutaj nie wydarzyło. Tyle znaków zmarnowanych, a właściwie czytelnik mógł się dowiedzieć jedynie, że kanoniczny charakter Harry'ego zostanie w tym opku zgwałcony kijem.

Hasło: par femist - standardowy poziom feminizmu?