piątek, 23 maja 2014

Hulk wciągnięty nosem, czyli Wściekłe Pięści Pottera, cz. 2


Witajcie!

Dziś robimy sobie przerwę od Ferrinu i wracamy do Wszechmocnego Harry’ego. W tej części możecie spodziewać się jeszcze więcej przerażającej bucery i jeszcze więcej supermocy Pottera. Jeśli to w ogóle jest Potter, bo wygląda raczej na coś, co powstało ze wspólnej mutacji Toma Riddle’a i Damiena Thorna. A teraz, kiedy Was tak optymistycznie nastawiłyśmy - indżojcie!

Poza tym, jak zwykle - ogłoszenia drobne: wszedł nowy pakiet Book Rage, w którym za “co łaska” możecie kupić (i przeznaczyć część kwoty na ekipę BR, tym samym wspierając Waszą Analizatorkę) świetne kryminały! Znany Dębski, nowa, ale bardzo obiecująca Bonda i klasyczny John Buchan w nowym, doskonałym tłumaczeniu Marcelego Szpaka i z posłowiem Wojciecha Orlińskiego. Zbrodnia nie kupić! A jeszcze szykujemy dodatek, który będzie naprawdę niesamowity i trudno dostępny tradycyjną drogą! ;>


Albus dobrze wykorzystał posiadany czas kontaktując się z ojcem chrzestnym chłopaka jak i organizując wszystkie sprawy prawne. Oczywiście z zaznaczeniem, że dbał, aby sprawy nie wyszły na jaw przed nikim zbędnym do zyskania ów wiedzy.
"Zbędnym do zyskania ów wiedzy z zaznaczeniem" póki co zyskuje medal najbardziej  porąbanej konstrukcji zdania w tym opku. A to dopiero pierwszy akapit.
Za oknem 28 stopni i zero wiatru, a my musimy dłubać w takich rzeczach. I to za darmo, nawet czekolady za to nie dostaniemy. Ech, życie jest ciężkie...

Musiał on przyznać sam przed sobą, że czół obawę, ale i pach niepokój dziwne poruszenie załatwiając to wszystko. Harry, jakiego miał nadzieję spotkać okazał się zupełnie inny od jego wyobrażeń.
To on się spodziewa zobaczyć jeszcze jakiegoś innego Harry'ego? Tego kanonicznego może?
Doznał wstrząsu wywołanego zderzeniem rzeczywistości z fantazmatem.

Chłopiec był dojrzały bardzo inteligentny i co było w nim najlepszego a widocznego na pierwszy rzut oka to nie był on ani rozpieszczony ani też zgnębiony.
Nie, był za to aroganckim, nadętym i pretensjonalnym gówniarzem, który jest w stanie pobić człowieka do nieprzytomności bez mrugnięcia okiem. Na miejscu Albusa miałabym pewne obawy przed wpuszczeniem go do szkoły.
Well, może uznał, że skoro wpuścili Toma Riddle’a, to i teraz jakoś pójdzie.  Poza tym Harry nie był, jak Tom, sierotą-samotnikiem, mającym zaburzone poczucie własnej wielkości oh wait...

Choć Albus podejrzewał, że chłopiec ma w sobie i mroczną stronę i gdy tylko nadarzy się ku temu okazja dokładnie się jej przyjrzy. Jednakże, co było w tym wszystkim najważniejsze w jego opinii to siła magii Harry'ego.
Niech zgadnę - it's over 9000? Ech, kto jeszcze pamięta, że kanoniczni czarodzieje nie mieli jakichś zapasów many, którymi można było mierzyć  poziom ich mocy.
Ale Albus nie chce jej mierzyć, on chce się jej PRZYGLĄDAĆ (proponuję przez szybę kuloodporną i trzy bunkry przeciwatomowe).

Jeszcze nigdy nie spotkał on chłopca z tak silną i bogatą magią.
Jego magia miała kilka kont w szwajcarskich bankach czy zróżnicowany bukiet z wyraźnymi wpływami konwalii i pomarańczy?
I można ją było pić do deserów i lekkich białych mięs.

Nie wspominając o tym był chłopiec w jego wieku był w stanie wyczuwać magię. Och tak wiele chodziło mu po głowie, gdy organizował wszystko a także, gdy już czekał na chłopca przed domem jego wujostwa.
Z czapką w rękach i pochyloną głową, jak na pokornego subiekta przystało.

Co go wprawiło niemal, że w oniemienie to ten z dupy przecinek właśnie wychodzący z domu chłopiec. Powodem oniemienia był bagaż, jaki miał on ze sobą.
A co, był wykonany z myślącej gruszy i dreptał sam, na mnóstwie niewielkich stópek?

Dwa długie na przynajmniej metr oraz szerokie i wysokie przynajmniej na pół metra kufry a w zasadzie metalowe skrzynie. Czarnowłosy wypchnął je z domu a następnie złapał za uchwyty na wiekach i podnosząc do góry jak gdyby nic nie ważył zaczął iść w jego kierunku.
Po drodze mimochodem wciągając nosem Hulka i Inspektora Gadżeta. Pomijając siłę potrzebną do uniesienia takich skrzyń, nie ma bata, żeby dziesięciolatek fizycznie dał radę je złapać za uchwyty umieszczone pośrodku wiek. Za krótkie ręce, sorry.

Albus zaraz wysiadł z samochodu i otworzył bagażnik cały czas przyglądając się idącemu chłopcu nie dowierzając w siłę, jaką musi on wkładać w niesienie tych kufrów. Jego przypuszczenia potwierdziły się, gdy pomagał mu je włożyć do bagażnika. Każdy z tych kufrów ważył przynajmniej kilkadziesiąt kilogramów.
A Dumbledore nie pomógł sobie magią, bo…?
Bo mugole patrzą. Mnie zastanawia jedno - jak te kufry się zmieściły do pojazdu?
Pewnie bagażnik był zaczarowany w ten sam sposób, co torebka Hermiony.

Przecież to niemożliwe, aby tak mały chłopiec był w stanie dźwigać takie ciężary a jednak był tego świadkiem.
Może Harry był półolbrzymem? To byłoby przynajmniej coś nowego przy tych wszystkich półelfach i ćwierćtosterach.
Był krzyżówką półhulka i półciężarówki.

Przyjrzał mu się uważniej chcąc ponownie ocenić jego wygląd. Około stu trzydziestu może stu trzydziestu pięciu centymetrów wzrostu nie więcej jak trzydzieści kilogramów.
Albus był tak zdumiony tymi skrzyniami, że sam nie zauważył, gdy przerzucił się na system metryczny.
BTW, siatki centylowe mówią, że Harry ma lekką niedowagę i jest sporo niższy od rówieśników.

Czarne gęste, choć krótkie włosy i te zielone wyrażające jedynie spokój i opanowanie zielone oczy.
I ten kod kreskowy na potylicy.

Jak by na to nie spojrzeć jego ciało nie powinno być w stanie poradzić sobie z jednym kufrem w obu dłoniach i to, gdyby ciągnął go po ziemi tymczasem on niósł po jednym w każdej ręce niczym torby z zakupami.
Wzmocniła go moc popieprzenia gramatyki w tych zdaniach.

- Harry mogę zapytać jak to możliwe, że przeniosłeś swój bagaż? - Odezwał się chcąc rozwiać swoje wątpliwości.
- Co ma pan na myśli?
- Każdy z tych kufrów ważył ponad dwadzieścia kilogramów a ty je przeniosłeś jak gdyby nie ważyły więcej niż kilka kilogramów albo i to nawet nie.
Serio? Hermiona wpakowała pół swojego dobytku do małej podręcznej torebeczki za pomocą dość prostego zaklęcia, a ty nie możesz się domyśleć, co zrobił Harry?
(Dużo trenował, cholera!)

- Objąłem je swoją magią. Czarodzieje tego nie robią? - Odparł wyraźnie zaskoczony jego dociekliwością.
- Nie czarodzieje tego nie robią. Czarodzieje rzucają zaklęcia, które albo zmieniają wagę przedmiotów albo unoszą przedmioty w powietrzu. Wybacz, że tak dociekam, ale co miałeś na myśli mówiąc, że objąłeś kufry swoją magią?
Normalnie pewnie oznaczałoby tylko to, że nieobyty w czarodziejskiej terminologii Harry je rzeczywiście po prostu zaczarował, rzucając niewerbalnie zaklęcie, ale pewnie okaże się to czymś super-duper nietypowym...

- Uwalniając magię poprzez dłonie objąłem kufry, co sprawiło, iż to magia je utrzymywała w powietrzu a ja używałem stosunkowo niewiele siły fizycznej.
Komu jeszcze kojarzy się to z używaniem czakry w "Naturo", palec do budki.

W zasadzie gdybym chciał mogłem je puścić a one by leciały dalej pod warunkiem, że wciąż kontrolowałbym magię. W zasadzie to jedna z moich podstawowych umiejętności używanie magii do oddziaływania na inne rzeczy niczym niewidzialna siła mogąc podnosić, odpychać czy też miażdżyć.
Czyli telekineza. Harry taki wyedukowany a nie wie, jak to nazwać?
Harry Carrie Potter. Nawet podobnie nieprzewidywalnie niebezpieczny.

- Tłumaczył i co rzucało się w oczy wyraźnie bardzo się starał mówić tak by jego tłumaczenie było zrozumiałem.
A nawet trochę tak jakby mówił do idioty.

- Mówił pan, że czarodzieje używają zaklęć? Co to takiego i jak się tego używa?
- Czarodziej z pomocą różdżki...(...) [Bla bla bla, wiemy, o co chodzi.]
- Więc dlaczego ja mogę robić różne rzeczy?
- Dzieci niejednokrotnie umieją władać swoją magią, choć robią to w sytuacjach zagrożenia lub gdy są silnie poruszone bądź cierpią. Nieliczne potrafią tak jak ty okiełznać swoją magię przez nas określaną, jako niesforna magia. Jednak z biegiem lat takie umiejętności przemijają, ponieważ w pewnym sensie czarodzieje uzależniają się od różdżek.
A to nie było tak, że różdżki jednak katalizowały i wzmacniały czary?
A poza tym przecież nie jest tak, że nie da się czarować bez różdżek, sam Dumbledore jest dobrym przykładem.

- Pan jest zależny od swojej różdżki?
- Nie. Jestem jak sam spostrzegłeś silnym czarodziejem i umiem czarować bez różdżki.
No właśnie...

- Dziwny jest świat magii i jego mieszkańcy. - Odparł z czymś jak by zawodem a może nawet rozczarowaniem. - Czy możliwym będzie, aby za posiadane przeze mnie pieniądze kupować mi książki i inne rzeczy zawierające wiedzę magiczną.
Zapomniałeś dodać kilka "albowiemów" i "azaliży", chłopcze, i nie brzmisz jeszcze dość pompatycznie. Próbuj dalej.
Oraz: nie, twoi rodzice zastrzegli w testamencie, że wszystkie pieniądze masz przepuścić na narkotyki i dziwki.

- Oczywiście. (...)
- Jednak gdybym chciał zakupić książki pomoże mi pan w tym albo wyznaczy kogoś do pomocy. I to nie jest pytanie, ani nawet prośba. Prośby są dla słabych mugoli.
- Dlaczego tak ci na tym zależy? - Zapytał nie rozumiejąc tego uporu tym bardziej po tym, co powiedział.
- Ponieważ chcę mieć własną bibliotekę która umożliwi mi pojęcie w jakim świecie się znajduje oraz z czym bądź kim mogę mieć do czynienia. Poza tym w ten sposób otrzymam materiały, które są mi do tego nie zbędne a zarazem dowiem się czy takowe materiały istnieją.
Zastanawiam się, kim trzeba być, żeby tak mówić przemawiać. Serio.

Jak pan powinien rozumieć korzystanie z biblioteki nie ważne jak dobrze zorganizowanej jest czasochłonne a jak właśnie mi pan uświadomił mam zaledwie dwa miesiące na zgłębienie wiedzy, jaką inne dzieci zgłębiały od urodzenia.
Jak pan powinien zrozumieć.
pulp-fiction.gif

- W takim razie zawszę będziesz mógł do mnie napisać a ja zorganizuję dla ciebie interesujące cię książki za pośrednictwem twojego skarbca i odpowiednich ludzi.
Jako dyrektor szkoły nie mam bowiem innych obowiązków ani ludzi, których mógłbym oddelegować do tego zadania.
Gary Stu zasługuje na najlepszą obsługę!

- Bardzo dziękuję. Swoją drogą, jakiego czarodzieja pan szukał?
- Nikogo konkretnego. Po prostu dotarły do mnie informacje, że w okolicy, jaką zamieszkujesz odprawiane są czary i w obawie o twoje bezpieczeństwo chciałem to sprawdzić.
- Jakie czary?
- Nie wiem dokładnie jednak na pewno były to coś powiązanego z ogniem a także i błyskawicami.
Ok, osoby mające wątpliwość, że ktoś tu bezczelnie zżyna z "Naruto", natychmiast powinny przestać je mieć. A ogień i błyskawice sugerują, że gdzieś tu czai się potterowy odpowiednik Sasuke. Zgadujemy - Malfoy czy jakiś OC?
A Dumbel ma chyba jakichś słabych szpicli, skoro dowiedzieli się tylko, że “jakiś ogień i błyskawice”. Może ktoś po prostu bawił się fajerwerkami?

- Co go zaskoczyło chłopiec wyraźnie drgnął po jego słowach. - Widzisz Harry magia to nie tylko energia, ale uosabia ona również elementy natury.
Nie, nie uosabia, bo sama magia nie jest osobowa, come on, Albusie, nie rób siary. I czemu absolutnie wszędzie trzeba wtryniać tę koncepcję podziału magii na żywioły? Rowling znakomicie poradziła sobie bez tego.
Bo żywioły są spoko. Wiedziałaś na przykład, że istnieje ogniowa trąba powietrzna? Czad, mówię ci.

Dla przykładu moja magia uosabia się z naturą wiatru.
Nie wiem, jak magia może uosabiać się z naturą, ale mam nadzieję, że używają zabezpieczeń.
Dumbledore ma po prostu władzę nad, ekhm, wiatrami wydzielanymi przez ciało.

- Więc znalazł pan winnego.
- Co masz na myśli?
- Ostatnimi czasy ćwiczyłem nowo opracowane zdolności. Mowa tu zarówno o ogniu jak i błyskawicach swoją drogą czy to normalne, aby jak pan to nazywa natury reagowały na otoczenie je uosabiające.
Ach, czyli sam Nar, tfu! Harry robi tu za Sasuke. Tyż piknie.
Natura nie ma jak reagować na otoczenie, gdyż zazwyczaj JEST otoczeniem. Ale co ja wiem, jam tylko zwykła mugolka.

- Co masz na myśli mówiąc o reagowaniu na otoczenie? - Zapytał nie pojmując jak to możliwe, aby ten chłopiec kontrolował własne natury magii.
Nie wspominając już o tym, że przeciętny czarodziej posiada tylko jedną naturę magii tymczasem Harry, jeśli prawdą jest, co mówi posiada przynajmniej dwie.
Znów, "Naruto" się kłania. I Harry będzie posiadał wszystkie pięć, believe it!

Przy czym mowa tu o błyskawicy najrzadszej i najniebezpieczniejszej z natur magii.
Ofkors, że narzadszej i najzajebistszej.
http://i405.photobucket.com/albums/pp139/mostdays/ofcourse.gif

(...) - Swoją drogą, dlaczego obecność jakiegoś czarodzieja miałaby mi zagrażać?
- Widzisz mój chłopcze twoi rodzice zostali zamordowani przez czarodzieja z ciemnej strony Mocy. Czarnego Lorda (a nie Czarnego Pana? ale może Voldi zmienił ksywkę) każącego się nazywać Lordem Voldemortem, który wypowiedział wojnę czarodziejom a którego ostatecznym celem było podbicie Anglii i uczynienie z ludzi nie magicznych niewolników. Jednak jest to bardzo szeroki temat i wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli dostarczę ci odpowiednie książki na ten temat abyś w pełni pojął, o co chodzi.
- Chętnie je przeczytam jednak nie odpowiedział pan na moje pytanie.
Twoi rodzice zostali zamordowani przez magicznego Hitlera? No fucks given. Zaczynam być pewna, że Voldi może nie zabił Harry'ego, ale przynajmniej go zlobotomizował.
Albo opętał, dodatkowo głupiejąc i dostając kija w dupie.

- Wybacz. Ów czarodziej po tym jak zabił twoich rodziców chciał zabić i ciebie. Jednakże zaklęcie zabijające odbiło się od ciebie i uderzyło w niego. Od tamtej pory słuch po nim zaginął a ty jesteś najsłynniejszym i najbardziej wielbionym czarodziejem, jaki chodzi po brytyjskiej ziemi. Choć jak łatwo możesz się domyśleć są i zwolennicy zaginionego lorda, którzy życzą ci śmierci.
- Ciekawe. Choć odrobinkę nudne. Pan pozwoli, że sobie ziewnę. Czy pokazywałem już panu w tej minucie, jaki jestem spokojny i niewzruszony?
- Co masz na myśli? - Naprawdę to dziecko jest niezwykłe i tak trudno go zrozumieć i powstrzymać chęć zatłuczenia go szpadlem.
- Nic konkretnego po prostu uznaję to za ciekawe. - Odparł, choć Albus miał przeczucie, że chłopiec nie mówi całej prawdy jednak patrząc na niego nie miało się takiego wrażenia. (...)
Może po prostu nie rozumiał, co się do niego mówi, ale w swej zarozumiałości nie chciał tego okazać?
***

Naprawdę niepojętym dla niego było jak to możliwe, że jeszcze chodził wolny a niezamknięty w jakimś zakładzie czy też więzieniu. W końcu według słów mężczyzny wynikało, że wszystko, co związane z jego magią a co robił lub próbował opanować jest wystarczającym powodem dla przedstawicieli magicznego prawa do aresztowania go lub wyznaczenia mu opiekuna, który byłby odpowiednikiem nie magicznego kuratora.
tumblr_n5zz8hQMr41skwho3o6_250.gif
Nie. Wiem, że Harry miał problemy za używanie magii poza szkołą, ale:
- raz: był już prawie dorosły i wiedział, że mu tego nie wolno
- dwa: sterowane przez Śmierciożerców Ministerstwo próbowało go udupić.
Nikt nigdzie nie wspomina, że zamyka się pod kluczem dzieciaki, które czarowały nawet nie wiedząc, że są czarodziejami. Widzę, że próbujesz zrobić z Harry'ego prześladowanego i niezrozumianego antysystemowego outsidera, ale robisz to źle.

Nie wspominając już o tym, że praktycznie za każdym razem, gdy używał na kimś swoich mocy łamał dziesiątki restrykcji o tajności magicznego świata.
I dziesiątki kości, mam wrażenie. Jakoś go to nie rusza.
Kości, restrykcje… co tam, jeśli ego Pottera wciąż nienaruszone!

Swoją drogą to dziwne, że dopiero ostatnimi czasy zaczęli dostrzegać jego działania. Dużo książek przed nim zanim bez obaw podejmie jakieś działania to jedno było dla niego jasnym. I co było jeszcze jaśniejszym to, że nie upodobni się do czarodziei. Są zbyt słabi i zbyt oddaleni od magii a on nie miał zamiaru takim być.
Tu następował długi monolog o woli mocy i Übermenschach, ale był tak żenujący, że nawet narrator go pominął.
Potter:
http://i1104.photobucket.com/albums/h327/betard_fooser7476/gif%20collection/TakaiDouchebag.gif

Dalsza rozmowa niestety została przerwana, ponieważ dojechali na miejsce. (...) Ruszył za czarodziejem podchodząc do drzwi z numerem dwanaście, które zaraz zostały otworzone. Widać naprawdę ich wyczekują skoro ledwo znaleźli się na schodach a już otwierają im drzwi.
Aż dziwne, że nie ustawili się przed drzwiami, razem ze skrzatami domowymi.

Zaraz jego uwaga została przykuta przez ładną a w zasadzie piękną kobietę.
Strona bierna - robisz to źle, wywołując wizje kobiety z młotkiem i gwoździem do przykuwania uwagi.
Wizja kobiety z młotkiem i gwoździami - zbliżającej się do Harry’ego - to dobra wizja.

Na oko dwadzieścia kilka lat Długie blond włosy sięgające pasa i brązowe oczy. Co przykuwało uwagę to jej wzrost zaledwie sto sześćdziesiąt może sto sześćdziesiąt pięć centymetrów.
Tak, bo to takie, kurde, niesamowite. Normalnie mogłaby grać Tyriona przy niewielkiej charakteryzacji.
Może “kobieta” miała 6 lat?

Zapewne gdyby nie wyraz oczu i rysy twarzy oraz makijaż można by ją wziąć za nastolatkę.
A to są jakieś specjalne wyrazy oczu i rysy twarzy, które mają tylko dorośli?
Pewnie o zmarszczki chodzi. A co do makijażu…
Czy róż w złym gatunku,
Czy jakoś na obliczu przetarł się z trefunku:
Gdzieniegdzie zrzedniał, na wskroś grubszą płeć odsłania.
(…) Około ust szczególniej widne były piegi.
Nuż oczy Tadeusza, jako chytre szpiegi,
Odkrywszy jedną zdradę, poczną w kolej zwiedzać
Resztę wdzięków i wszędzie jakiś fałsz wyśledzać:
Dwóch zębów braknie w ustach; na czole, na skroni
Zmarszczki; tysiące zmarszczków pod brodą się chroni!

Choć kto wie może przy odpowiednim makijażu mogłaby za nią uchodzić.
Z całego tego fragmentu wyziera niesamowite zdumienie, że kobieta po dwudziestce może wyglądać młodo. Nie wiem, czy to bardziej przykre czy urocze.

- Dobry wieczór. - Przywitał się z nią, Dumbledore czym ta mu odpowiedziała i weszli do środka.
Co go zaskoczyło, gdy tylko zamknęła za nimi drzwi objęła go od tyłu i mocno przytuliła. Wyraźnie czół napór jej raczej dużych piersi
Jej piersi miały własne czoła? O.o
Boru, molestują dzieciaka!

oraz jak jej dłonie zaciskają się na nim. Dziwne uczucie musiał przyznać stojąc nieruchomo. Chodziło tu zarówno o piersi, jakie czół a które przykuwały uwagę jego zmysłów jak i sam fakt, że kobieta go dotyka.
Naprawdę będziemy czytać rozważania na temat piersi w wykonaniu dziesięciolatka? Bo jeśli tak, to ja wychodzę z tego opka.
Oby nie. W każdym razie - mam piosenkę idealną na tę okazję:

(...) - Nie przywykłeś do tego by ktoś cie przytulał? - Zapytał Dumbledore wyraźnie lepiej odczytując jego zachowanie.
 - Moje wujostwo nie było względem mnie zbyt uczuciowe a i ludzie, jakich spotykałem woleli trzymać się na dystans z racji, iż wiedzieli, do czego jestem zdolny.
- Co masz na myśli? - Dopytał nie pozwalając dojść do słowa kobiecie.
- Może najpierw przejdziemy dalej gdzie poznam pozostałych mieszkańców a dopiero później zajmiemy się planowaną rozmową?
Jeżu drogi, co za buc.
tumblr_inline_n3k9wuZXAX1r73d92.gif
Swoją drogą, zastanawiałabym się dwa razy nad tym, żeby zaoferować mieszkanie dzieciakowi, który już na wstępie chwali się, do czego jest zdolny. Zwłaszcza gdybym miała własne dzieci.
Może właśnie dlatego nie chciał wyjaśniać żadnych szczegółów, cholerny mały psychopata.

- Oczywiście wybacz.
(...) Na eleganckiej kanapie zaraz dostrzegł trzydziesto kilku może nawet zbliżającego się do czterdziestki mężczyznę. (...) Dalej na fotelu siedziała jak już wiedział będąca w jego wieku dziewczyna.
Jak już wiedział siedziała, czy jak już wiedział w jego wieku?

Ciemna blondynka o czarnych oczach i delikatnej karnacji. Widać, że nie poznała ona, co to praca ani co to życie rozpieszczona córeczka tatusia.
Przepraszam bardzo, a jakiego sterania pracą oczekujesz od dziesięciolatki, bucu? Przypominam, że jesteś w XXI wieku, a nie w XIX. Dodatkowe punkty bucery przyznaję za rażenie ludzi pogardą od pierwszego wejrzenia.
Taaa, bo on jest taki sterany, że ohoho. Pokażcie mi jego czerwone i szorstkie od pracy dłonie, to może uwierzę.

Swoją drogą, co momentalnie stało się dla niego jasnym to, że poznana wcześniej kobieta nie może być jej matką a co za tym idzie pierwszą żoną mężczyzny.
Harry nigdy nie słyszał o
- ludziach mających razem dzieci, nie będąc małżeństwem
- młodo wyglądających matkach
- młodych matkach?
NIE. A to, o czym nie słyszał, nie ma prawa istnieć, to jasne.

Jednak to, co naprawdę przykuwało jego uwagę to nienawistny wyraz jej oczu zupełnie jak gdyby obwiniała go za jakieś potworne zbrodnie albo jak gdyby wyrządził jej niewybaczaną krzywdę.
A może zobaczyła po prostu, że od wejścia zmierzyłeś ją pogardliwym wzrokiem i słyszała, w jaki sposób odzywasz się do Dumbledore'a? Może to dla ciebie obcy koncept, ale ludzie zazwyczaj nie lubią pretensjonalnych buców.

- James. - Odezwał się zrywający się z miejsca mężczyzna i podbiegający do niego biorący go w ramiona.
Wynika mi z tego, że tam było przynajmniej trzech facetów.
I znów: ja wiem, że Syriusz mógł mieć nierówno pod sufitem - ale w sumie czemu, skoro w tym opku nie siedzi (już?) w Azkabanie? - ale jakoś łatwiej mi uwierzyć, że wziąłby za Jamesa Harry'ego czternastoletniego, jak w kanonie, niż dziesięcioletniego szczyla.
Poza tym wątpię, aby James był sztywniakiem ze skwaszoną miną.

Podniósł go do góry ściskając tak mocno, że mimowolnie skrzywił się z bólu i nie miał wątpliwości, co do tego, że będzie miał później siniaki.
Syriusz będzie miał siniaki od własnego uścisku?
Ścisnął tak, że aż siebie samego za mocno objął.

Wyraźny zapach alkoholu i papierosów a może cygara nie był pewien. Jedno za to stało się jasnym ten mężczyzna nie chciał go tylko zmarłego przyjaciela. Cóż nic szczególnego, jeśli miał być szczery w końcu ułożył sobie życie u ludzi, którzy go nie chcieli, co za problem ułożyć je sobie u tych, co chcą, aby kogoś przypominał.
Jestem ciekawa, czy to robienie z Harry'ego psychopaty jest świadome i celowe, czy tylko jakoś tak wyszło.
To jest nie tylko psychopatia, ale TEŻ socjopatia i jeszcze kilka rzeczy, których nie umiem nawet nazwać.

- Syriuszu sprawiasz mu ból. - Odezwał się z wyraźną naganą Dumbledore.
- Przepraszam. - Odparł szybko go puszczając i robiąc krok do tyłu. - Jesteś kropka w kropkę podobny do ojca, choć oczy masz po matce. No i jesteś jakiś mały czy ci przeklęci Mugole nie dawali ci jeść.
Biedny Harry, z głodu zaczął zjadać ludziom znaki zapytania.
I popijał je przecinkami.

- Otrzymywałem wystarczające ilości wszystkiego, co niezbędne do życia. - Odparł zapamiętując, że mężczyzna jest przeciwnością wuja.
Tamten nienawidził wszystkiego, co odmienne od normalności tutaj jest tak samo tyle, że pojęcie normalności inne. Jak miał być szczery coraz bardziej mu się tu podobało. W końcu takim człowiekiem łatwo manipulować a on umiał manipulować ludźmi.
Słodziak z niego, nie? Mam nadzieję, że go kombajn przejedzie.
http://quizzicalllama.files.wordpress.com/2014/01/2_gif.gif?w=640


Choć córeczka tatusia na pewno sprawi mu kłopoty, ale nic to urobi się ją, aby znała swoje miejsce.
Ok, niech mi ktoś powie - co miało na celu takie właśnie konstruowanie postaci Harry'ego? Mamy podziwiać jego przebiegłość i nie dawanie faka? Czuć rispekt? Życzyć mu rychłej śmierci spowodowanej gwałtowną biegunką?
Zrobienie z Pottera wyrachowanego psychopaty miałoby swój urok, gdyby zrobić go przy okazji 15 lat starszym - bo tak się zachowuje: jak dorosły facet, który całe życie spędził gdzieś na surwiwalu w buszu, więc mało co robi na nim wrażenie, po wrzuceniu go w inne środowisko skupia się tylko nad tym, jak przetrwać, a inni ludzie niewiele go obchodzą - i który używa wszystkich znanych sobie skomplikowanych słów, żeby wydać się rozmówcy poważnym. Tymczasem w tym opku Harry jest po prostu wkurzający i niewiarygodny.

- Może usiądziemy i spokojnie porozmawiamy. - Zaproponował Dumbledore z nutą nacisku w głosie.
Siwobrody przepraszając za zwłokę przedstawił mu całą trójkę.
Albus jest w tym opku pokorniejszy niż stereotypowy żydowski kupiec na salonach jaśnie pana.
I zachowuje się jak pies bojący się srogiego pana. Czekam aż zacznie kulić pod siebie tiarę.

Hanna Black jej mąż Syriusz i pasierbica Jasmin. Więc jego podejrzenia się potwierdziły a zarazem pojawiły kolejne w postaci niechęci dziewczyny do kobiety.
Podejrzewa, że dziewczyna jej nie lubi? Ale ona jakoś to okazuje, tak? Czy po prostu Harry sądzi wszystkich swoją miarką?
Wyczuwa to pewnie jakimś kolejnym magicznym zmysłem.

Cudowna rodzinka naprawdę cudowna tak wiele możliwości manipulacji w jednej rodzinie chyba się jeszcze z taką nie spotkał.
To ja sobie tylko uniosę brew, nawet nie chce mi się wkurzać.
Ej, ale to się robi aż dziwne. Serio? Takie myśli u dziesięciolatka?
http://static.fjcdn.com/gifs/Description.+mfw+you+read+a+whole+forum+of+a+guy_f73ed7_4736038.gif


- Wcześniej wspomniałeś, że ludzie trzymali się od ciebie na dystans, ponieważ wiedzieli, do czego jesteś zdolny? Czy mógłbyś to rozwinąć? - Podjął Dumbledore wyraźnie rządny informacji, choć nie było tego po nim widać i co nie uchodziło jego uwadze tylko on to dostrzegał.
- Gdy miałem około czterech i pół a pięciu lat zacząłem rozumieć iż w moim ciele jest energia magia jak wy to nazywacie. Stosunkowo szybko nauczyłem się ją kontrolować i nim skończyłem sześć lat miałem nad nią dość kontroli by wzbudzać przerażenie u ludzi. Oraz co za tym idzie, aby krzywdzić tych zagrażających mi bądź wujostwu. (...)
Wspaniała deklaracja, prawda? Jak tu go nie kochać. Na pewno Blackowie są przeszczęśliwi, że będą mieli takiego współlokatora.
Oraz - Dumbledore nie widzi, że szczeniak brzmi dokładnie tak jak młody Tom Riddle?
Oraz - ten obraz przerażającego sześciolatka, co za groza.
Co tam Joffrey Baratheon czy Tom Riddle. Mam inną interpretację tej postaci:
http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20091030174715/villains/images/8/89/Damien.jpg
Nawet byłby podobny, gdyby mu założyć okulary.

[Harry opowiada o swoich zajebistych mocach i wszyscy chodzą po ścianach z zachwytu. Tylko nie my, więc wycinamy.]

- Drogi chłopcze nigdy nie spotkałem tak utalentowanego młodzieńca.
- Dziękuję. - Odparł i udał zażenowanie upodabniając się do zawstydzonej dziewczynki, co wyraźnie nimi poruszyło.
Związał włosy w dwa kucyki i wbił się w białe rajstopki, na co wszyscy pedofile w okolicy doznali samozapłonu.

(...) - Oczywiście nikt tu nie wymaga abyś spowiadał się nam bez pominięcia najdrobniejszych szczegółów. Chcemy jedynie trochę poznać twoje moce, aby pomóc ci w ich zrozumieniu a gdy to zrobimy poznać ciebie samego(..).
I oczywiście tylko wtedy, panie, jeśli nam na to pozwolisz, najjaśniejszy panie. Ekscelencjo, jeśli cię urazimy zbytnią natarczywością, powiedz słowo, a skoczymy w przepaść, gdyż wstyd nie pozwoli nam żyć.

Stary głupcze licz się ze słowami! Miał ochotę krzyknąć jednak się powstrzymał posyłając mu ciepły uśmiech.
tumblr_n4c3ulogKJ1s6646qo4_250.gif
Och, urażono ego jaśnie panicza! Założono, że jaśnie panicz może czegoś nie wiedzieć! Gorze wam, gorze, jaśnie panicz zaraz wam wpierdoli.

Jedyne, czego chcesz to wiedzieć jak wiele umiem, aby wiedzieć jak wielkim zagrożeniem jestem i jakie działania trzeba podjąć.
Dziwisz mu się? Och, nie próbuj stawiać się w pozycji niewiniątka prześladowanego przez zły system. Facet odpowiada za dziesiątki dzieciaków, a ty sam przyznajesz, że nie masz problemu z krzywdzeniem innych.
Co mu po innych dzieciakach? Przecież cały świat obraca się wokół niego i tylko niego!

Nie wspominając o tym, że na tą chwilę żądne z was nie wydaje się chcieć mnie poznać no może z wyjątkiem kobiety.
A, bo ty tak straszliwie chcesz poznać ich, co?
Oni nie są interesujący - w przeciwieństwie do naszego bohatera, oczywiście!
http://i187.photobucket.com/albums/x160/thebatusi/gifs/douchebag.gif

Reszta albo chce mnie przesłuchiwać albo już mnie nienawidzi lub jak ten ociemniały głupiec marzy o zmienieniu mnie w ojca abym był jego żywym pomnikiem.
Och, jak ty ich przejrzałeś, jak już wszystko o nich wiesz! Zmyślny ty!

- Wybacz, że tak na ciebie naciskam, ale czy posiadasz jakieś inne umiejętności magiczne?
[Oczywiście, że posiada. Może się dopakować magią żeby zyskać supersiłę i w ogóle, a także kręcić rasengany - choć te ostatnie robią mu krzywdę, zupełnie nie tak jak rasenshurikeny w "Naruto", ależ skąd.]

[A teraz uwaga, bo Potter będzie spisywał intercyzę!]
(...) - Umowa między Haroldem Jamesem Potterem a rodziną Syriusza Blacka. - Podyktował mężczyzna a pióro notowało jego słowa. - Harry ma prawo samodzielnie decydować o swoich poczynaniach w świecie czarodziejskim a także tych pod dachem swego ojca chrzestnego do czasu aż ów działania nie będą sprzeczne z literą prawa bądź nakazami jego opiekuna.
Ów działania? Poważnie, Albusie?

- Nie tak się umawialiśmy proszę pana. - Zauważył z niezadowoleniem w głosie.
- Wiem drogi chłopcze jednak tak powinny mieć się sprawy liczę, że to zrozumiesz.
- Skoro tak proszę o zanotowanie, że w kwestii punktu pierwszego ostatniej jego części logiczne fakty jednej bądź drugiej strony stoją ponad wszystkim innym poza prawem.
Eee… co? Logiczne fakty?
Które stoją poza wszystkim innym oprócz prawa.
http://mrwgifs.com/wp-content/uploads/2013/12/Mary-Poppins-Calls-You-Ill-Insult-Reaction-Gif.gif


[Harry domaga się klauzuli mówiącej, że nie mają obowiązku traktować się nawzajem jak rodzinę.]
(...) - Swobodny dostęp do wiedzy magicznej oraz konieczność wyjaśnienia niejasnych kwestii gdyby takie się pojawiły. Oczywiście ograniczenie w postaci litery prawa, ale tylko jej. -Dyrektor przytaknął i podyktował formułę.
Czy oni właśnie zgodzili się, że Blackowie mają obowiązek robienia za Wikipedię?
Tak. I muszą kupować Harry’emu po 10 litrów lodów na każde śniadanie, jeśli on tego zechce. Bo przecież nie jest to niezgodne z prawem.

- Konieczność wyjawienia kierunku swych nauk gdyby zaszły podejrzenia, iż Harry Potter zgłębia gałęzi wiedzy, o których nie wspominał. - Harry jedynie przytaknął ukrywając niezadowolenie. - Wydaję mi się również, że odpowiednim było by nałożenie zakazu, jeśli chodzi o korzystanie z posiadanych mocy w stosunku do rodziny i osób z nią powiązanych.
Bardzo słusznie, zważywszy na przeszłość Pottera. Choć powinni też powiadomić go, że w ogóle nie może stosować magii na ludziach.
Akurat by posłuchał. Przecież nawet próby kontroli jego nauki wzbudzają w nim irytację.

- Pod warunkiem, że to samo tyczy się rodziny i osób z nią powiązanych a złamanie zakazu pozwala mi na użycie metod, jakie uznam za stosowne a ich konsekwencje bez względu, jakie by były nie były by podstawą do prześladowań ani działań prawnych.
Co kurwa?
Czyli jeśli dziesięciolatka w złości rzuci na niego Galaretowate nóżki, to on będzie miał prawo urwać jej łeb tym swoim rasenganem i nie być z tego powodu ukaranym? Lol, no chyba nie. Proszę, powiedzcie, że Albus nie zgodzi się na taki idiotyzm. (Pomijając to, że w przypadku popełnienia przestępstwa  Harry mógłby się co najwyżej podetrzeć taką umową.)
Ja tam myślałam, że w czarodziejskim świecie są odpowiednie służby do karania złych czarodziejów, ale widać się myliłam - wystarczy, że mają Harry’ego.

- Obawiasz się nas? - Odezwała się po raz pierwszy odkąd się tu pojawił dziewczyna.
- Nie. Po prostu odpowiadam na sugestie pana Dumbledore'a. I co powinno być oczywistym to, że chcę mieć prawo się bronić jak i zapewnienie, że skoro ja nie mogę stosować magii na was wy nie będziecie jej stosować na mnie.
Chłopcze - nie wiem, z jakiej dziczy przyszedłeś, ale cywilizowani ludzie z zasady nie potrzebują spisywać umów na wypadek, gdyby współlokator chciałby rzucić się na ciebie z nożem. Kodeks karny rozwiązuje takie rzeczy, naprawdę. Domagając się czegoś takiego tylko umacniasz ich w tym, by ci nie ufali. Gratulacje, znakomity z ciebie manipulator.
Głupi, silny i agresywny - to chyba najgorsze połączenie, jakie może być.

- Dodajmy do tego klauzulę o magii o celu leczniczym bądź pozytywnie wpływającej na cel.
Taa, dobrze czytacie - Albus się na to zgodził, co usprawiedliwić mogę wyłącznie nagłym atakiem starczego zgąbczenia mózgu.

(...) - Bardzo dobrze. Chciałbym również, aby powstał punkt tyczący się mojej sytuacji finansowej. Dokładniej rzecz ujmując chcę być niezależny finansowo do czasu aż uznam inaczej.
Całkiem sensownie - gówniarz ma w końcu pieniądze po rodzicach, nie musi dodatkowo ciągnąć kasy od ludzi, których najwyraźniej ma zamiar traktować jak rodzaj ruchomego umeblowania.
Tylko co to za "do czasu aż uznam inaczej"?

Co będzie oznaczało, iż rodzina Blacków będzie finansowała tylko i wyłącznie podstawowe materiały potrzebne do życia i rozwoju.
BUAHAHAHAHAHAHAHA!!! *chrząk, chrząk* Buehehehehehehe!!!
Serio, Harry - och -jakże-dorosły, jakże-dojrzały, niezależny, samodzielny, samowystarczalny-i-nie-wpieprzajcie-się-w-moje-życie - Potterze? Serio? Odpieprzcie się ode mnie, tylko kasę dajcie i pierzcie moje gacie? I ty chcesz, żeby ktokolwiek traktował cię poważnie?
tumblr_m58beaNxKA1qbmidb.png
I tak się na to zgodzą… :(

- Harry jestem twoim ojcem chrzestnym i chcę cię rozpieszczać ile tylko się da natomiast ta restrykcja mi to uniemożliwi.
- Proszę wybaczyć, ale na tą chwilę jesteśmy dla siebie obcy i do póki się nawzajem nie poznamy chcę mieć poczucie bezpieczeństwa a to będę miał tylko dzięki niezależności finansowej.
Znaczy, wciąż będę ciągnął od ciebie kasę, ale poza tym się nie znamy, jasne?

(...) - Więc to wszystko.
- Na tą chwilę tak.
I całe szczęście, bo już byłam bliska popełnienia masowego mordu...

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Przydałby się triple facepalm z poprzedniej analizy...
Nie wiem, jak magia może uosabiać się z naturą, ale mam nadzieję, że używają zabezpieczeń -dobre!
Szpadlem go,szpadlem!


Chomik

Anonimowy pisze...

Mam dziwne wrażenie, że wątek z żoną Syriusza zmierza w dziwnym, pedofilskim kierunku :x

Amelia pisze...

Przeczytałam to do końca i żałuję...

Tego małoletniego psychola, nadętego buca z dysfunkcją mózgu i ego, które nie zmieści się na stadionie, należy potraktować buzdyganem ewentualnie zastosować łamanie kołem :3

Ciśnienie mi tylko skoczyło. Powinien być jakiś dopisek, że to nie dla ludzi o słabych nerwach.
Eh idę sobie zaparzę zielonej herbaty. Dużo zielonej herbaty :D

Anonimowy pisze...

Albus zaraz wysiadł z samochodu i otworzył bagażnik cały czas przyglądając się idącemu chłopcu nie dowierzając w siłę, jaką musi on wkładać w niesienie tych kufrów. Jego przypuszczenia potwierdziły się, gdy pomagał mu je włożyć do bagażnika. Każdy z tych kufrów ważył przynajmniej kilkadziesiąt kilogramów.
A Dumbledore nie pomógł sobie magią, bo…?
Bo mugole patrzą. Mnie zastanawia jedno - jak te kufry się zmieściły do pojazdu?
Pewnie bagażnik był zaczarowany w ten sam sposób, co torebka Hermiony.

W którejś części cyklu samochód został zaczarowany, by zmieściło się w nim więcej osób. Pewnie da się to samo zrobić z bagażnikiem, a dla czarodzieja sortu Dumbledore'a nie powinno być z tym kłopotu.

Harry w tym opku przypomina mi pedołaka z Sylwestrowej Ustawki - ten sam poziom bucery i kombinatorstwa.

Mogłybyście zrobić część trzecią? Pwetty pwease!

Inga

Anonimowy pisze...

"Przypominam, że jesteś w XXI wieku, a nie w XIX." - właściwie to jestśsmy w XX, Harry dorastał w latach 80tych.

Aithne pisze...

Drogi narratorze, Harry nigdy nie miał na imię Harold. Harry miał na imię Harry. Pierwszy, najpierwszejszy rozdział Kamienia Filozoficznego się kłania. Vernon próbuje przypomnieć sobie, jak ten dzieciak ma na imię i zastanawia się nawet nad Haroldem, ale potem pyta o to Petunię i słyszy w odpowiedzi coś w rodzaju: "Harry. Obrzydliwe, pospolite imię". Przykro mi, wiem, że nie pasuje do imidżu...

Niektórych zdań z tego opka w ogóle nie rozumiem. Cieszę się, że nie tylko ja ^^.

Anonimowy pisze...

Bogowie wszelacy... AŁtoreczka chyba za dużo naoglądała się "Sherlocka". Harry jest takim socjopatą jak serialowy Holmes. Cała różnica w tym, że Holmes jest czarujący, a ten Gary Stu to skończony buc.

Ryszard Mikke pisze...

Wszystkie wypowiedzi Harry'ego "słyszę" glosem jakiegoś Borga...

Anonimowy pisze...

Ała. O socjopatach mogę czytać, ale nie, do cholery, dziesięcioletnich, wypowiadających się bardziej rąbniętym językiem niż stado Hermion.

Btw. Czy tylko mi tekst: "Dziwny jest świat magii i jego mieszkańcy." zabrzmiał jakoś małoksiążowo?

Tonks

kiciputek pisze...

Ja się tylko wtrącę, że dla mnie serialowy Holmes jest równie bucowaty i niestrawny, jak ten tutaj opkowy Harry.

Francesca pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Zanim zapomnę:
http://4.bp.blogspot.com/-N8gyxdZ9hYA/UV2zk4yePgI/AAAAAAAAHWQ/ZlMpHGyMt_Q/s1600/002.JPG

Wracam do tekstu:


hasło: loavou about

Dzidka pisze...

IMHO medal należy się większemu kawałkowi tego zdania, a mianowicie "aby sprawy nie wyszły na jaw przed nikim zbędnym do zyskania ów wiedzy" ;-)

Anonimowy pisze...

Uhu! Harry Buc Potter powrocil! A ze czytalam to opcio dokladnie, wiem doskonale, ze dalej bedzie JESZCZE bardziej bucowato. Zwlaszcza w Hogwarcie. Prosze o wiecej Bucpottera!

Blue pisze...

Porównywanie tego buca do Endera jest troszkę nie na miejscu. Troszkę bardzo nie na miejscu. To coś prawie tak nie na miejscu jak porównywanie Milenki do jakiejkolwiek prostytutki z literatury realizmu. No po prostu nie.
Jeżu. Stroszny ten Naru... to znaczy Sasu... to znaczy Harry. Niech ktoś to ubije packą na złe fanfiki.

Anonimowy pisze...

Jestem masochistką, zapoznałam się z tym tForem na żywca w oryginale! :,( Moja świadomość została zgwałcona dosłownie! Biedne analizatorki w dalszej części zostaną zmuszone do konfrontacji z:
- jaźnią wielokrotną Pottera (Tom i Lili w pakiecie z bucem)
- 11-letni wilkołak uprawiający sex z 11-letnią czarownicą
- ksiądz pedofil
- 11-letni Harry gwałcący 16-latkę dla eksperymentu (naukowego oczywiście)
- Underworld (Selena niewolnicą/nałożnicą Garego Stu)
- dewiacje hentai podszyte z mang wszelakich zebrane
- Snape pieskiem pokojowym Pottera
itp.
Osobom o słabych nerwach i żołądkach zdecydowanie odradzam powielanie mojego błędu.
Na zakończenie dodam, że jeśli 1 dzbanek melisy nie pomaga najlepiej zająć się medytacją inaczej osiągnie się skutek odwrotny do zamierzonego.
Pzdr.
S.

Sunawani pisze...

Dochodzę do wniosku, że bohaterowie przerobieni na Marianów Słojów przez Pisaki są znacznie bardziej wkurwiający niż Marysujki aŁtoreczek. Marysujki przynajmniej mają być relatable dla czytelniczek, podczas gdy Mariany są tak wypasione w kosmos i przy tym niemożliwie bucowate, że czytelnik ma już tylko ochotę spuścić im szczególnie bolesny łomot.

Anonimowy pisze...

Postać a'la Artemis Fowl - robisz to źle.