piątek, 25 kwietnia 2014

Ta Sakura jest jakaś podejrzana, pomyślał Stirlitz, czyli szaleństwa panny Sakury, cz. 2

Witajcie!

Na początek, jak zwykle kącik autoreklamy: ruszyła kolejna edycja BookRage. Pakiet książek dostępny za “co łaska” zawiera tym razem klasykę polskiej fantastyki naukowej. Będzie Boruń, Zimniak, Oramus, Parowski i oczywiście Żuławski (w nowej redakcji). Znane, ważne tytuły i nazwiska - poleca się! Pakiet można kupić oczywiście na stronie http://bookrage.org/ - tam również znajdują się szczegółowe informacje dotyczące książek i autorów.

Aby jednak nie przedłużać - dziś druga część przygód zbuntowanej, wszystkowiedzącej i wszystkoumiejącej Sakury. Jej przełożeni mają plan tak szczwany, że gdyby przyprawić mu ogon, mógłby udawać lisa, wrogowie padają plackiem z wrażenia, a dwa tygrysy prowadzą zakład fryzjerski… czy jakoś tak. Przekonajcie się sami!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


[Sasuke odbywa z Naruto Poważną Rozmowę i decyduje się porzucić zemstę, by spędzić resztę życia u boku przyjaciół, płacić podatki i w ogóle być dobrym chłopcem. Tymczasem na jego miejsce w fabule gładko wskakuje Sakura.]

Sakura szła posłusznie za jej mistrzynią. Nagle znalazła się w pokoju, gdzie czekała na nie cała starszyzna.
Całe trzy osoby.

Co tu się wyprawia?!
Też bym chciała wiedzieć...
Sądząc ze zdania, przygotowywały dla Sakury urodzinową niespodziankę.

-Usiądź - powiedziała pani Koharu.
Po zajęciu miejsca nastała głucha cisza.
Tylko cisza pozostała po zajętym miejscu, tylko cisza i niema rozpacz czytelników.

W końcu zdenerwowana powiedziała.
Ta cisza powiedziała. Bo co będzie tak siedzieć i się stresować.

-Czy może mi ktoś powiedzieć, co tu się dzieje i dlaczego jestem wezwana?!
Tylko migiem! Nie mam całego dnia na wasze głupie pomysły!

-Sakura! - upomniała ją hokage.
-Przepraszam.
-Mamy dla ciebie misję - odrzekł Danzo.
-Jaką?
-Pozwól, że ja ci wszystko opowiem - odezwała się Tsunade.
-Pozwalam. Słucham.
Wzięła kilka wdechów i zaczęła swój monolog.
A potem chrząknęła trzy razy i rozpoczęła monolog pani Zdzisi.

-Wiesz, że Akatsuki powoli rozszerza swą działalność.
Stopniowo przejmują rynek płaszczy kąpielowych i glinianych ptaszków - świstawek, a wieść niesie, że interesują się też sektorem drewnianego rękodzieła ludowego!

Są bardzo silni, ale o tym zdążyłaś się już dowiedzieć, walcząc z Sasorim. Ty też stałaś się wspaniałym shinobim...
-Do czego pani zmierza…
Sakura już teraz opędzała się od pochwał jak od pcheł, z właściwym sobie wdziękiem glebogryzarki na pełnych obrotach.
Ona po prostu przeczuwa, że te komplementy to nie tak bezinteresownie...

-Dowiedzieliśmy się, że potrzebują natychmiast medyka.
Heroldowie ogłaszali to na każdych rozstajach dróg. Kakuzu już nawet nie protestował wiedząc, że gdy w grę wchodzi Sakura, jego medyczne skille natychmiast zostają zapomniane.

Dwoje członków jest w bardzo poważnym stanie. Dlatego…
...grupa strasznie groźnych przestępców obwieszcza to miastu i światu. Pewnie jeszcze podali dane kontaktowe i namiary na swoją miejscówkę.
Dali ogłoszenia w “Anonsach” i “Gumtree Japonia”.

-Mam zostać szpiegiem, tak?
A oni się na to nabiorą, tak?
A  tu mi czołg jedzie, tak?

-Tak. To twoja misja rangi S.
Eee tam, przyznaliby po prostu, że chcą się jej pozbyć.

Sakura poczuła się słabo.
-Ale czemu ja?
Bo masz włosy do tyłka i zaokrągliłaś się przez wakacje. Jesteś główną bohaterką, face it.

-Jesteś doskonałą lekarką, poza tym Akatsuki cię znają. Mało tego, będą tak zdesperowani, że powinni cię przyjąć bez dwóch zdań.

http://24.media.tumblr.com/2513a7bb4fecd63ed8049683aa6ac57d/tumblr_mxf3o8F5Xz1rziwwco1_500.gif

Są tak zdesperowani, że przyjęliby nawet Dr. Zeda.
DrZed.jpg
Niestety, mój mózg wycieka uszami przy próbuje zrozumienia, jak jej wcześniejsze kontakty z Akatsuki mają jej ułatwić szpiegowanie. Może Sakura przyczepi sobie sztuczny wąs i będzie udawać swoją złą siostrę?
Może ci, co ją tam znają, mają ją za niegroźną idiotkę?

Do tego twój Raiton i genjutsu... Tak trenowałaś przez ostatnie miesiące... Wierzymy w ciebie. Uda ci się.
Yup, Raiton i genjutsu. Bo po co wymyślać bohaterce oryginalne skille, gdy można również i to zarąbać od Sasuke.

-Tsunade, powiedz jej o szczegółach - rozkazał Danzo.
Żeby nikt przypadkiem nie zapomniał, kto tu wydaje rozkazy i czemu nie Hokage.

-Ach...tak. Wyruszasz za tydzień. Podamy ci miejsce ich siedziby.
Albowiem są to informacje doskonale znane, a my nie ruszamy właśnie z blitzkriegem na tę siedzibę z czystej uprzejmości.
Po prostu najpierw chcą się jej pozbyć, żeby móc w spokoju zaplanować akcję.

Twój życiorys idealnie pasuje do tej misji.
Wspomnieli, że chcą pyskatą nastkę o nieposzlakowanej opinii i głębokich uczuciach patriotycznych do Konohy?

Nagadasz im, że chcesz się zemścić za śmierć rodziców i potrzebujesz siły.
Aaa, sektor szkolenia mrocznych mścicieli Akatsuki również przejęło? Spryciarze, zwali się do nich trzy czwarte bohaterów tej mangi.
Jeśli potrzebuje siły, to lepiej niech się uda do Popeye’a...

Wyleczysz chorych, napoisz spragnionych, podróżnych w dom przyjmiesz, poszukasz informacji, a potem zorganizujemy akcję, w której ciebie odbijemy.
Przepraszam bardzo, jakich informacji? Interesuje ich jadłospis czy wystrój wnętrz? Bo skoro wiedzą, kto należy do Akatsuki i gdzie ich szukać, to chyba nie potrzebują już niczego więcej.
Może chcą wiedzieć, czy ktoś z Akatsuki ma jakąś wartościową kolekcję komiksów, którą warto by zajumać.

-To wszystko? - spytała się młoda kunoichi.
-No…
- Żadnego seksu z przystojnymi terrorystami? Buuu. Nie opłaca się brać śpiwora.

Sakura wstała.
-Myślicie, że pójdzie tak łatwo?! Że weźmiecie mnie z powrotem, a oni o mnie zapomną?!
Zabawne, że to właśnie ta część planu wzbudza jej obawy, a nie sam ten piramidalnie kretyński pomysł.

Będę znała ich tajemnice, plany!
I kolor gaci, jak dobrze pójdzie!
Zwłaszcza kolor gaci.

Zabiją mnie prędzej czy później!
Słonko, to się nazywa ryzyko zawodowe. Mogłaś przecież zostać piekarzem, nikt cię nie zmuszał.

A w najgorszym przypadku napadną na wioskę!
Ja tam myślałam, ze cały ten plan ma na celu zdobycie info, by właśnie napaść na Akatsuki, ale najwyraźniej Sakura uznaje, że szpiegostwo jest celem samym w sobie i nie prowadzi do niczego. Wot, współczesna edukacja.
To się nazywa Szpiegostwo Neomodernistyczne.
Dlatego Sakura będzie zbierać wyłącznie informacje świadczące o przemijalności istnienia i niemożności komunikacji międzyludzkiej.

I wy nazywacie się władzą Konohy?!
Nastała głucha cisza.
Nawet taki tru no-fucks-given madafaka jak Danzo poczuł się zmiażdżony siłą tej przemowy.

Przerwała ją Tsunade.
-Sakura, my...
-Ten plan jest idiotyczny, rezygnuję z misji i nic mnie nie obchodzą wasze rozkazy!
Ilustracja poglądowa Sakury:
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/1903004_10203842710607040_2691607071575139742_n.jpg
Dorzućcie sobie tylko tupanie nóżką i demonstracyjne niesprzątanie pokoju przez resztę tygodnia.

-Sakura, czekaj! - krzyknęła Hokage.
-Tak?
-Wiem, że wysyłamy cię na pewną śmierć. Ale…
-... Ale my po prostu mamy w dupie, czy przeżyjesz! Rozumiesz to, prawda?
Ja rozumiem. Cóż, bycie shinobi to all fun and games, dopóki nie trzeba narazić się na niebezpieczeństwo.

-Mam wrażenie, że chcecie się mnie najzwyczajniej w świecie pozbyć. Mam rację?
-Nie! Sakura...Kocham cię jak własną córkę! Ale jestem Hokage... Tą decyzję podjęliśmy wszyscy.
-Czyli?
-Pięć wielkich nacji.
Czyli Sakura to najlepsze, co pięć krajów shinobi zdołało z siebie wykrzesać w walce z Akatsuki?
OK, Madara, nakurwiaj z tym swoim planem wiecznego matrixa. Dla tego świata nie ma już nadziei.

-Kiedy?!
-Już dawno, na posiedzeniu pięciu kage. Wysyłaliśmy naszych ludzi, aby przebadali sytuację. Jak dowiedzieliśmy się że tak strasznie potrzebny im medyk…
Jeśli medyk jest im PILNIE potrzebny od STRASZNIE dawna, ale jeszcze go nie zdobyli - to albo są najbardziej dupowatą grupą na świecie, albo już wymarli.

Tylko ty się nadajesz. Reszta kage mnie poparła, więc nie mam wyboru. Nawet nie wiesz, jak chciałam to zataić... Nie mogłam. Wybacz mi, Sakura…
Geez, no bez przesady, Tsunade nie była taką płaczliwą łajzą.

-Tsunade, twoje emocje są tu najmniej potrzebne - powiedział Danzo. - Pozwól, że ja dokończę. Akatsuki posiada ogromną moc.
- Ono maaaaa siłę
Nie wiesz jaaak wielką - zawył dramatycznie, a Homura i Koharu robili chórki.

Twoim zadaniem jest ją zbadać. Oczywiście, liczymy się z ryzykiem.
tumblr_mio3voCvfS1qem02jo1_500.gif
tumblr_mio3voCvfS1qem02jo2_500.gif

Ale będziesz miała wspaniałych ochroniarzy. W dodatku wiem, że to będzie trudne, ale postaramy się zabić członków tejże organizacji podczas akcji, którą przeprowadzimy.
Ale tylko się postaramy. Wiesz, jako cel nieobowiązkowy. Bo generalnie cała ta heca ma na celu wyłącznie wysłanie cię na wczasy do Akatsuki. Pamiętaj, żeby zrobić fotki.

Wszystkie pięć krajów wyśle swych najlepszych wojowników, w tym również kage. Odbijemy ciebie, a później ich załatwimy. Co ty na to?
A na koniec jeszcze dostaniesz lizaka!
I wolne do poniedziałku!

-Jakich ochroniarzy?
-Myśleliśmy o małżeństwie, abyś była pod stałą opieką.
Bo całodobowa ochrona jest możliwa wyłącznie po zawarciu małżeństwa z ochroniarzem, wszystkie agencje tak robią!
Czy to ma znaczyć, że mąż/żona każdego członka Akatsuki automatycznie również zostaje przyjęty/a? Lol, ciekawe czy mają zakładowy żłobek.

Jednakże, biorąc fakt, że jesteś zbyt młoda... Zobaczymy. Jednakże, ochronę ci załatwimy.
Nie wiemy kogo, ale będą wspaniali!
Kupimy ci psa.
Jamnika. To straszne bestie.

-Jak długo to potrwa?
-Nie wiemy. Gdy nadejdzie czas, napadniemy na siedzibę Akatsuki.
Nie wiemy kogo wyślemy na pomoc, nie wiemy kiedy cię odbijemy… ale wszystko będzie dobrze!
Jakoś to będzie! Zaraz widać, że to Polka pisała. ;D

-Rozumiem.
A ja nie. Niby skąd będą wiedzieć, że ona już zdobyła potrzebne informacje i można ją odbijać? I w ogóle po co ona ma zdobywać te informacje, skoro zamierzają zabić wszystkich podczas akcji odbijania? Nie można napaść ich tak po prostu, ZANIM ona jako medyk ich WYLECZY? W dodatku skoro już wiedzą, gdzie się mieści ich siedziba? (I skąd to wiedzą w ogóle?)
SPNG Tags: Castiel / WHY WOULD YOU POST SOMETHING LIKE THAT? / So many feelings / confused
A special thanks to michael-fassbend-and-snap for submitting this!
Looking for a particular Supernatural reaction gif? This blog organizes them so you don’t have to spend hours hunting them down.

-Więc jak, bierzesz tą [TĘ!] misję dobrowolnie czy trzeba cię zmuszać?-spytał pan Homura.
Po chwili zastanowienia opowiedziała.
-Tak, biorę. Jeżeli mam tym sposobem pomóc załatwić tych ludzi, to idę.
-Tylko, jest jeden mały haczyk - powiedziała Tsunade.(...) O prawdziwej misji wiemy tylko ja, ty, starszyzna i władze poszczególnych wiosek. Twoi przyjaciele... Będą myśleli, że uciekłaś. (...)
To raczej dość oczywiste. Ten durny plan byłby jeszcze durniejszy, gdyby wszyscy dookoła wiedzieli, że to tyko ściema.


Sakura leżała z otwartymi oczyma. Spojrzała na zegarek- 3.00. Za godzinę miała wyruszyć. Nie spała od dwóch dni. Cały tydzień harowała, uczyła się co ma mówić, jak ma postępować.
Jak się za chwilę dowiemy, szczególną uwagę przyłożyła do nauki rozmówek polsko - gimbazowych.

Najbardziej obawiała się reakcji jej przyjaciół. Znienawidzą ją. Tak samo jak mieszkańcy wioski. Była na to przygotowana.
To była przygotowana, czy się bała?
SPNG Tags: Sam / Dean / Cas / CONFUSED

Zerwała się z łóżka. Pozbierała swoje rzeczy-ubrania, broń, lekarstwa i inne dziadostwa.
Gumiaki, zapas słomy, widły gnojne i zestaw do makijażu Monster High.
Kolekcję durnostojek, sznur lampek choinkowych, zasłonę prysznicową i jedną wańkę - wstańkę (zepsutą).

Zamknęła za sobą szybko drzwi. Biegła do bramy głównej.
Bo jak uciekać, to tylko przez główną bramę, wiadomo.


Była 4:00. Nie mógł spać. Coś go gryzło. Siedział na ławce w parku. Było to dla niego szczególne miejsce. Tu pożegnał się z Sakurą.
Robienie z Sasuke sentymentalnej pizdy - odhaczone.

Lubił tu spędzać czas. Nagle usłyszał kroki. Obejrzał się. Ktoś szedł.... Zaraz, zaraz czy to nie…
Tak. To właśnie nadchodziła kompletna zrzynka z oryginalnej sceny ucieczki Sasuke z wioski.

Sakura? Ale co ona tu... z plecakiem...niemożliwe...
Z plecakiem?! Przecież ona uważa, że plecaki były modne trzy sezony temu!
Pamiętajcie, drodzy czytelnicy, noszenie plecaka jednoznacznie wskazuje na zamiar popełnienia zdrady stanu.

Sasuke?! Tylko jego tu brakowało.
Podbiegł do niej.
-Co tu robisz? Idziesz na misję?! (...) Sakura, czy ty...
Zaśmiała się szyderczo.
-Tak, uciekam z wioski.
I trąbię o tym wszystkim dookoła, żeby zdążyli mnie uderzyć w głowę czymś ciężkim i zamknąć w wytrzeźwiałce.

Zrobiło mu się słabo.
A znów zostawił swoje sole trzeźwiące w domu! Co za pech.

-Ale... przecież... sama mówiłaś...
-Nagadałam wam bzdur, tylko dlatego, żebyście niczego nie zauważyli. Wszyscy jesteście idiotami, skoro myślicie, że zostawię bez niczego śmierć moich rodziców! Co z tego, że zdarzyła się rok temu, a ja przez ten czasi siedziałam na dupie! Moja opowieść trzyma się kupy i PS. To prawda! Idę szukać siły!
Pomagam:
siła.jpg
Zacznij od siły ciążenia, pełno jej dookoła.

-Sakura, mówiłaś, że nauczyłem cię, że szukanie zemsty jest bezużyteczne! Popatrz, co się ze mną stało. Siedzę tu na dupie, gdy mój szurnięty brat chodzi po ziemi i roztkliwiam się nad przyjaźnią i innymi duperelami. Chyba nawet trafiłem do opka! Gdybym mógł cofnąć czas...
-Sasuke... ja jestem inna niż ty. Nie jestem aż tak naiwna. Ja tylko mam zamiar wbić do Akatsuki jako szpieg i dywersant, mimo że jestem tam doskonale znana i nawet Tobi nie kupiłby kitu, który chcę im wcisnąć. Odejdę, rozumiesz? Czy tego chcesz, czy nie! Zemszczę się!
Pozostaje tylko jedno... Mam jej powiedzieć prawdę? Ale jeżeli ma tak samo cierpieć jak ja...
-Nie idź! Sakura, ja... kocham cię.
Jak by to skomentować...
http://media.tumblr.com/4b9c10d05247b56e3374cff16b82f061/tumblr_inline_mjmsh7plvs1qz4rgp.gif
Yup, 100% zrzynki w zrzynce. Świadomość, że bohaterowie są sześć lat starsi, ani trochę nie poprawia tej sceny.

Mam deja vu... Ale co on powiedział?! Że mnie... To niemożliwe...
Powoli zbliżał swoje usta do jej lewej brwi, jednakże poczuł silne uderzenie w policzek.
-Ał...
-Nie zbliżaj się do mnie! Nie nabiorę się na to!
Sasuke się wkurzył.
-Kurwa mać, byłaś taka sama, zachowywałaś się tak samo więc o co ci chodzi?!
Kocham cię, dlatego tak do ciebie... emocjonalnie mówię!
Ekhm… no właśnie, kolego - zachowujesz się tak samo, jak ona wtedy. I teraz przypomnij sobie, czy wtedy to zadziałało.

-O gówno!
Nie wiem czemu, ale wyobraziłam to sobie śpiewane na melodię "O Fortuna".

Pozwól mi odejść! Pragnę zemsty i niczego więcej. Nie jesteś mi już potrzebny, ani ty, ani Naruto, Sai, Hinata, Ino, Gaara czy reszta!
http://37.media.tumblr.com/651f076b67883f9313f892f290314541/tumblr_n3n8ap4xCG1qil5pjo1_500.gif

-Sakura... ja też chcę się zemścić. Zmieniłem zdanie, znowu chcę być poszukiwanym przestępcą! Pójdę z tobą...
-NIE! Nigdy! Zresztą, panie Uchiha... czy przypadkiem wśród pewnych znanych osób nie jesteś uznawany jako zdrajca?. Ja tam właśnie zmierzam.
Yyy… to Sasuke był kiedyś w Akatsuki, o czym narrator przypadkiem zapomniał nam powiedzieć?

Więc, nie masz wyboru.(...) Wracaj do domu i idź się wyśpij.
Oczy chłopaka zaświeciły się na czerwono.
-Tego też się nie boję. (Spania?) Pójdę tam, bo to mój cel.
-Nie pozwolę ci...Wolę być uznawany za zdrajcę u najgorszych morderców, niż opuścić wioskę!
Yyy, vol. 2 Czemu Sakura zmieniła płeć i mówi, że nie opuści wioski?

(...)
-A Naruto?
-On? Nie obchodzi mnie już. To nic niewarty, naiwny, zadufany w sobie chłopak, który nie ma pojęcia o życiu. Non stop pieprzy głupoty o pokoju na świecie i innych... Żałosne.

Ta rozmowa jest naprawdę fascynująca. Nie przerywajcie.
image

tumblr_inline_mzqgz8Gasf1rppgk1.gif

(...) Uderzyła go z całej siły w splot słoneczny. Chciał wstać ale nie mógł. Jego ciało było sparaliżowane.
-Sakura... Co to...
Pokazała mu małą strzykawkę.
Uderzyła go z całej siły małą strzykawką? Chyba po to, żeby złamać igłę i strzykawkę...

-Trucizna. Byłeś nieostrożny. Wystarczy, że choć jedna kropla spadnie na twoje ciało, a efekty będą widoczne po paru sekundach. To moja własna, jedna z najgroźniejszych trucizn. Pani Tsunade powinna być ze mnie dumna.
-Sakura, zostań… Potruj mnie jeszcze trochę!
Nie dokończył. Zemdlał. Jego głowa bezwładnie opadła na ramię.
Na ramię? Przecież leżał na ziemi.

Obróciła się i szybko pobiegła przed siebie. Łzy same jej leciały. Nie zabiła go, nie umiała. Sasuke nadal był dla niej kimś. Nie kochała go. Odgrywał w jej życiu po prostu ważną rolę. Nic więcej. Tak sobie to tłumaczyła…
Aha, a wktórym momencie Danzo i spółka mówili jej, że powinna zabić kilku kolegów dla wzmocnienia efektu? Nie ma co, szybko się dziewczyna wczuła.

*********************
Szedł już przez dłuższy czas. Jego długie, szare włosy spadały mu na twarz. Wkurzały go, ale nie chciał ich ściąć. Przystanął. Tak, to tu. Cel jego wędrówki.
Zakład fryzjerski?
No właśnie chyba nie, skoro nie chciał ich ścinać. Może sklep z pianką modelującą?

-Kim jesteś? - spytał jakiś zimny, nieprzyjemny głos.
-Matsuya Tora.
Nagle poczuł silne uderzenie. Nie zastanawiał się długo.
Bo zemdłał?
A zwykle jak długo powinno się zastanawiać po zostanie zaatakowanym?

-Kuchiyose no jutsu... - szepnął.
- Grzywka kawaii no jutsu. - sprecyzował fryzjer-karateka.

Obok wokół niego pojawił się biały tygrys.
Trochę obok, trochę wokół, a kawałki na przeciwległej ścianie. Cóż, summoning nie był jego najmocniejszą stroną.

-Aida... to co zawsze.
Grzywka krótsza o 2 centymetry, podciąć końcówki i zafarbować na popielate srebro.

Zwierzę chciało napaść na przeciwnika. Nie udało się.
To zwierze się nie udało? Nic dziwnego, skoro było trochę obok, a trochę wokół.

Został odepchnięty.
Bohater? Przeciwnik?
Bohater naprawdę bardzo nie miał ochoty na ściętą grzywkę.

Mimo to, nie poddawało się. Otworzyło paszczę, a z niej wypłynął silny strumień wody.
Hm, kreatywny sposób mycia głowy klientowi. Podoba mi się. Też bym chciała, żeby u fryzjera rzygał na mnie wodą biały tygrys.
Ciekawe, czy trzeba ten strumień pompować ogonem.

Sekundę później, został przyzwany jeszcze jeden tygrys. Tym razem koloru czarnego.
W odwodzie były jeszcze fioletowy i w pepitkę.

-Norie, idź!
Posłusznie dołączyło do walki. Stanęło na dwóch łapach i wytworzyło ogromne błyskawice.
On miał taką wizję:
http://2.bp.blogspot.com/-MYKxhCDx7Wk/UNVeus8Fd1I/AAAAAAAABb4/W8ZFn5EeXys/s1600/electric-shock.jpg

Połączyło swe siły razem, tworząc unikalną technikę.
Ten drugi tygrys połączyło swe siły, tak? Siłę dwunożności i błyskawicy?

Nagle obok przeciwnika pojawiła się jeszcze jedna osoba, o tym samym kolorze włosów i z mnóstwem kolczyków.
O tym samym co bohater, pierwszy tygrys czy drugi tygrys? Czy może w pepitkę?

Wciągnął technikę tygrysów nosem. Zostały wezwane jeszcze inne zwierzęta, psy,  nornice, kakapo i ławica sardynek i rozpoczęła się wędrówka w stronę Arki Przymierza walka. Wyrównana.
Zakończona wspólnym odkłaczaniem mundurów.

-Nieźle. Co tu robisz?
-Chcę dołączyć do waszej organizacji.
-To nie takie łatwe.
Poczekaj, aż w usosie otworzy się kolejna tura składania wniosków o przyjęcie do organizacji terrorystycznej. Nie zapomnij załączyć listy swoich kryminalnych osiągnięć i zaświadczenia od proboszcza.

Wydaje się, że dużo umiesz, ale nadal nic nie wiem o tobie. A ponadto szukamy medyka.
Oferujemy jeden ciepły posiłek dziennie, dentystę i zniżki na siłownię.

-Myślę, że mam jako takie wykształcenie w tej dziedzinie.
Wiem, którą stroną przylepić plaster, starczy?

Rudy (XD) zdziwił się.
Rudy nawias iks de nawias? To jakiś wariant tego czołgu?

-Pokażesz nam, co potrafisz. Za mną.
Szli do ogromnego budynku, wyglądem całkiem nie wyglądającą na tradycyjną, japońską świątynie.(...) Znaleźli się w sali, gdzie leżały dwie nieprzytomne osoby.
Słyszałem, że w Akatsuki jest tylko jedna kobieta, a nie dwie...
-Wylecz ich. Tych kobietów.
-Spróbuję.
Czy ja dobrze widzę? On pozwala, by byle przybłęda majstrował coś przy Konan i Deidarze? Koleś, którego nie zapytał nawet o imię? O lol, niefrasobliwość właśnie osiągnęła zupełnie nowy poziom.



-No kurwa, dalej już nie mieli gdzie się wybudować, te pierdolce Akatsuki, kurwy jebane...O, jest!
Kto tam wpuścił Typowego Romana, Wąsatego Polaka W Rozciągniętym Białym Podkoszulku?
Obawiam się, że to element komiczny.

Była w Kraju Błyskawic, gdzie podobno owa organizacja ma swą siedzibę.
Hmm… Ktoś tu chyba ma nieaktualne dane. Chyba że chodzi o jakieś inne Akatsuki. Może mają filie w terenie?

-Dom taki, jak w opisie i na fotografii...Hmmm, to gdzie teraz…
Idź żółtą ścieżką, to zawsze działa. Tylko uważaj na Czarnoksiężnika.



Tora leczył z trudem niebieskowłosą kobietę. Nagle wpadł przez drzwi czerwonowłosy chłopak. Można było zobaczyć uśmiech na jego twarzy...
-Sasori... - odezwał się Pain.
-Tak?
-Wypierdalaj w podskokach.
-Yyy... dobra.
Ale… o co chodzi…?
http://37.media.tumblr.com/tumblr_m6bju0wWUC1rziwwco1_500.gif
O nie, to jedno z tych opek, gdzie używanie wulgaryzmów z dupy uważa się za strasznie zabawne albo strasznie dojrzałe.
Also, za przeklinającego Paina:
372d54d46a299f08c35ed540ad2a397d3c6c62cb4b3e274fd6140060970394f9.jpg

Skorpion opuścił pomieszczenie. Nagle lider wstał.
Mamy nowego gościa?! Jeden po drugim?! A trzeba było zdjąć to ogłoszenie z Gumtree.
Otworzył drzwi.
-AŁ!
-Sasori... co ty tu robisz?!
-Coś mi spadło mózg pewnie i tego szukałem i...
-Dobra. Masz zadanie. Popilnuj go. Ja idę coś załatwić.
-Zrozumiałem.
Czerwonowłosy usiadł na krześle. Przypatrywał się poczynaniom siwego.
Przez te wszystkie określenia na włosy widzę Akatsuki jako wielką rodzinę Kuzynów Cosiów.

-Jesteś medykiem?
Odpowiedziała mu cisza.
- Jestem Ciszą, czy Cisza utrzyma skalpel? Jak ci się wydaje?

-Wyleczysz ich?
Znów milczenie.
-Idzie ci to z oporem, a jak nie wyleczysz, to będziesz mieć taki wpierdol od lidera, że w sumie możesz pisać testament. A tak właściwie to czemu leczysz najpierw Konan, a nie Deidare? Szef ci kazał? No, tak myślałem. Oni się chyba w sobie, ten tego.. Chociaż Pain... Nie, on i taki sprawy... Nigdy.
http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20121206011324/theamazingworldofgumball/images/archive/1/1c/20130829200846!What.gif

Narrator w tym blogasku:
tumblr_inline_n25sohTGGq1qehbre.gif

A tak właściwie to się nie przedstawiłem. Akasuna no Sasori jestem, pochodzę z Suny, jestem marionetkarzem. A tam to mój partner, w Akatsuki oczywiście, żebyś sobie czegoś nie pomyślał (Och Jeżusiu Najkolczastszy...), no... Możesz się zdziwić, ale to mężczyzna... Też nie wierzyłem.
Jeśli ktokolwiek jeszcze miał wątpliwości co do tego, jak zostaną ukazani członkowie Akatsuki, to natychmiast powinien przestać je mieć.

-ZAMKNIJ RYJ! - wykrzyknął tak, że aż marionetkarz się przestraszył i zaczął się jąkać i moczyć w nocy (żywicą). - Próbuję się skupić - powiedział już spokojniej.
-Dobra, co wy wszyscy tacy nerwowi…
I czemu przeklinacie jak stereotypowy budowlaniec albo pan w dresie przed meczem...


[Tymczasem gdzie indziej.]
-Kim jesteś?
-Haruno Sakura. Jestem zbiegiem z Konohy. Chcę się do was przyłączyć.
Pain uderzył Sakurę.
-Oj, nie wiesz, że kobiet się nie bije?! - spytała rozwścieczona, ocierając twarz.
Jasne, nie ma to jak oczekiwać od poszukiwanych przestępców dżentelmeńskiego zachowania.

-Na razie jesteś pyskata. Chcę zobaczyć co potrafisz.
A nie powinien jej raczej zabić, albo wziąć na tortury i przesłuchanie, albo no nie wiem… coś, co ma sens?
Ale czemu oni w ogóle zawracają sobie głowę każdym ćwokiem, który się do nich doturla i chce się przyłączyć? Chcą utworzyć własną drużynę futbolową?

Rozpoczęli walkę wręcz. Był to wyrównany pojedynek. Oczywiście. (...)
-Czy jesteś uczennicą Tsunade?
-Tak. Byłam.
-Nauczyła cię medycznego ninjutsu?
-Oczywiście.
Puścił ją.
-Chodź za mną.
I ot tak jej zaufał? Bez pytania kim jest, czego chce i czemu zwiała? Uff, teraz jakoś się nie dziwię, że Konoha tak łatwo zdobyła informacje o ich siedzibie…
- Czy jesteś wychowanką prezydenta USA?
- Pewnie.
- Słodko, witamy w Al-Kaidzie.

Zaprowadził ją do budynku. Znaleźli się w sali, która wyglądała na szpitalną. Leżały tam dwie osoby. Jedną leczył jakiś siwy. Ale pierwsze, kto rzucił jej się w oczy...
-Skurwiel…
Ten?
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/08/3f28656f4ecfd2352822c005ba2305fa.png?1312828654

Obrócił się.
-Tak, o tobie mowa, ty...
Sasori zamrugał.
-Kim ty jesteś, bo cię nie poznaję...
-Już mnie nie pamiętasz?! Zajebany lalkarzu?!
Różowe włosy, zielone oczy... Niemożliwe... Ta szmata tutaj?!
-Co ty tu kurwa robisz?
-A co cię to obchodzi?!
A Pain stoi, patrzy na to i wpieprza popcorn, aż huczy.
Totalnie tak:
This-Is-Gonna-Be-Good-Creeper-Bird-Popcorn.gif

-Jestem pełnoprawnym członkiem Akatsuki I MAM PRAWO WIEDZIEĆ!
-CISZAAA! - ryknął Pain.-Zachowujecie się jak dzieci. Sasori, wypierdalaj. Sakura, zmień się z Torą. (...) Sakura patrzyła na niego, jak na ducha. Zaznała jakiegoś dziwnego uczucia... Niby znajome, a tak odległe.
...chcica?

(...) Zaczęła leczyć. Po pięciu minutach powoli otwierała oczy.
Znaczy, wcześniej leczyła z zamkniętymi?

Wszyscy obecni byli pod niemałym wrażeniem.
http://now-here-this.timeout.com/wp-content/uploads/2013/03/url-23.gif

Podeszła do Deidary. Zrobiła to samo. Obudził się.
-Gdzie ja do cholery jestem... Ja cię znam?
-Niech jeszcze poleżą przez kilka dni.
-Ej, mnie się nie zbywa, un!
-Szczególnie ta blond lalunia powinna odpocząć.
I to jest ten moment, w którym Pain powinien ją wywalić z hukiem i świstem. Znaczy, jeśli ona nawet po wykonaniu badania nie odkryła, że Deidara jest facetem, to lepiej nie dopuszczać jej do pacjentów na odległość wideł.

Więc? Co ze mną?
Pomogłoby, gdybym wiedziała kto właściwie i do kogo tu mówi...

Pain westchnął.
-Mam z wami ogromny dylemat... Tora. Jesteś medykiem, ale chyba niedoświadczonym. Jednakże, twoje umiejętności w walce się mogą przydać. (...)  A ty Sakura... Jesteś odwrotnością Tory. (...) Będę musiał wybrać…
Bo mam tylko jeden wakat i nie mamy zapasowych łóżek! Chyba że któreś z was może spać w łóżku z jednym z, hehe, członków Akatsuki...

-Pain... - usłyszeli wszyscy z kąta pomieszczenia kobiecy głos - Akatsuki byłoby silniejsze, gdybyśmy wzięli ich obu…
Co dwie Maryśki w Akatsuki, to nie jedna.

Pięć minut się zastanawiał.
Zdążył nawet zapomnieć, nad czym się zastanawiał i musiał się zastanowić jeszcze raz!

-Dobra. Daję wam czas próbny. Podajmy na to... trzy miesiące.
TRZY MIECHY?! Ja tu nie wytrzymam!
Powiedział nie wiadomo kto.


-Sasori!  -krzyknął szef. (...) -Zaprowadź ich do swoich pokoi, zabierz z nich swoje klamoty i wynocha na korytarz. Wkurzasz mnie dziś, więc będziesz spał na zewnątrz.  Wytłumacz im wszystko i przynieś płaszcze - powiedział ściszonym głosem.
A także obuwie ochronne, zestaw ulotek i gratisów.
I karnety na stołówkę zakładową.

-Hm? Tak szybko?
-Oczywiście. Dałem im czas próbny, ale... Już wiem, że będą tu dłużej.
-Skąd masz taką pewność? Tego faceta jeszcze rozumiem, ale ta różowa szmata?
-Widziałem w jej oczach coś dziwnego... Pewien żal, rozgoryczenie, chęć zemsty...
Coś jakby młodzieńczy angst.
Znaczy: dobrze jej z oczu patrzyło.

Gdyby nie Sakura, zdrowie Konan byłoby w niebezpieczeństwie. Musimy ją zatrzymać. A Tora... Jest idealnym shinobi. Już wiem, że słucha rozkazów, wiernie wykonuje misje. Takiego członka potrzebowaliśmy…
Takiego członka bez członka, ściśle rzecz ujmując.
I wszyscy byli szczęśliwi, gdyż członki stanęły na wysokości zadania.