piątek, 28 lutego 2014

W ogóle tu są jakieś dialogi, czyli ratanowe majty mocy cz. II (z dodatkiem)

Witajcie!
Podobały Wam się przygody mrocznego elfa, który daje sobie wcisnąć kufel miodu za cztery sztuki złota? Tak? To wspaniale, bo dzisiaj kończymy jego brawurowe przygody - a potem przechodzimy do burzliwych i pełnych mroku losów mordercy, który jest zły i morderczy, jak również jest złą i morderczą maszyną do zabijania za pieniądze - ale w wolnych chwilach dorabia sobie jako Romeo. Jest dziwnie, niegramatycznie i pompatycznie - do tego stopnia, że analizatorka, otumaniona porażającą jakością tekstu i silnie alkoholowych alkożelków, przeglądając "Romea i Julię"  błysnęła odkrywczo:
- W ogóle tu są jakieś dialogi…


Miłego!


Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar


Rozdział IV


Nie minęło wiele czasu,kiedy karawana znalazła się znowu w Sten'heildan.
Przykro mi bardzo, ale “karawana” to “grupa pielgrzymów lub kupców, którzy ze względów bezpieczeństwa łączą się, by wspólnie przebyć pustynne lub stepowe obszary”. Tutaj mamy uzbrojony konwój, chroniący jeden wóz.
A cały ten wątek długiej i niebezpiecznej wyprawy przez obszary zamieszkałe przez dzikie bestie skończył się równie z dupy jak się zaczął.


-Trzeba o tym koniecznie powiadomić króla-zawołał do garstki ocalałych dowódca karawany mając na myśli wydarzenia z lasu
To dobrze, że miał na myśli wydarzenia z lasu, a nie ostatnią fenomenalną anegdotę jaką sobie opowiedzieli przy ognisku.


Wszystkie drowy odpowiedziały zgodnym ,,Tak jest",
Były bowiem istotami znanymi z instynktu stadnego i bezwarunkowego posłuszeństwa.


w związku z czym dowódca straży wydał rozkaz podażania za nim,i szybkiem oraz witrażowem,zdecydowanym krokiem zaczął maszerować w strone dworu.
Z konstrukcji zdania wynika, że gdyby żołnierze się nie zgodzili, to dowódca by nie poszedł do króla.
Albo nie szedłby krokiem zdecydowanym, a chwiejnym i skradającym się.


Anduin uważnie przypatrywał się gawiedzi,której naturalnie było sporo.
A to zdanie ma taki związek z fabułą, że…? Spodziewa się może, że w tłumie czai się zamachowiec ze snajperką, lub że przekupki to demony w przebraniu?


Po paru minutach szybkiego marszu szerokimi,oświetlonymi drogami miasta oddział znalazł się przed wielkim kapitolem Mrocznych elfów.
Z tego co wiemy, “kapitol” może odnosić się do: wzgórza w Rzymie, siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych, miasta z “Igrzysk Śmierci”, ewentualnie w znaczeniu potoczonym - stolicy. Ale bohaterowie już SĄ w stolicy. Poza tym, co to za miasto, w którym do siedziby władcy można dotrzeć pieszo już w kilka minut po przekroczeniu bramy? 
Źle rozplanowane.


-Otwierać,tu ekspedycja do Earthglen,
Nikt nie spodziewał się earthgleńskiej ekspedycji!


wystąpiły pewne... komplikacje podczas drogi do celu-wykrzyknął kapitan wyćwiczonym tonem dowódcy straży.
Na tak dramatyczne wezwanie król totalnie powinien wybiec w szlafroku, z papilotami we włosach i obłędem w oczach.
- Jakie to komplikacje?
- Władco, wytłukło nam większość oddziału.


Po chwili rozległ się szczękliwy dźwięk stali,i ciężka,żelazna brama zaczęła się unosić z mozołem.
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd tak gna?


Po chwili oddział mógł spokojnie wejść na dziedziniec przy akompaniamencie licznych salutowań w strone kapitana.
No raczej przy akompaniamencie licznych facepalmów, bo te, w przeciwieństwie do salutu, powodują w ogóle jakiś dźwięk.
A skąd wiesz, może tam armia salutuje za pomocą solówki na skrzypcach.


Gdy zbliżali się do wielkich żelaznych wrót siedziby króla te zostały otwarte przez dwóch elfów.
Zupełnie inaczej niż w przypadku poprzednich wielkich żelaznych wrót, co sprawa że ta scena jest niezbędnie potrzebna w narracji.


Jeszcze pare kroków i wszyscy znaleźli się przed wielkimi żelaznymi wrotami do siedziby króla? zaniepokojonym obliczem króla
Oblicze unosiło się w powietrzu, lewitując nad tronem.
Ciekawe, czy miało papiloty.


-Lordzie Thorminie,czy coś się stało podczas drogi do celu?
Dlaczego się pyta, skoro już jest zaniepokojony? To wskazuje na to, że raczej wie, co się stało.
Może zaniepokoiła go dziura fabularna.
Poza tym to doskonały pomysł, żeby bohaterowi nadać imię właśnie teraz, kiedy jego udział w fabule już się kończy.
To takie przewrotne.
Takie z dupy.


-Tak panie. Zostaliśmy zaatakowani przez demony-powiedział dowódca wskazując na swoich żołnierzy z popękanymi pancerzami z sączącymi się ze środka strużkami krwi
Biedne pancerze, przeciekają! :( Puci puci, puklerzyku, zaraz wyklepiemy i nie będzie śladu.
A oni nie mogli się opatrzyć po zwycięskiej walce, gdyż…?
Musieli dramatycznie przeciekać, inaczej król by im nie uwierzył.


-Ile elfów zginęło?-zapytał niecierpliwie król
-Ponad połowa oddziału.
Po chwili dodał:
-To nie był napad z żądzy krwi,
Jak większość napadów na wypakowane towarami wozy. Wszyscy zbójcy jak jeden mąż pożądają nie towarów, a właśnie krwi.
Ale skąd wiesz, może na tych wozach właśnie krew wieźli, i dlatego zbójcy tak ich pożądali.


-To nie był napad z żądzy krwi, one nosiły na sobie jakieś piętno (Te napady nosiły? To były napiętnowane napady! Pariaskie wręcz! Wyklęty powstań napadzie ziemi...),wyróżniały się od przypadkowych demonów których spotkałem już wiele-zacisnął pięści
Przypadkowe demony to są jakie?
Demony plątające się bez celu po gościńcu. Albo powstające, kiedy mamusia demon i tatuś demon nie używają środków kontroli urodzeń.


Nastała chwila milczenia przerywana tylko trzaskiem ognia z pochodni czy paleniska
Skoro trzask przerywał nie ciszę, a milczenie, to rozumiem że gdy tylko trzasnął ogień, to wszyscy zaczynali gadać?
Miód pitny za cztery sztuki złota, a król grzeje tyłek przy byle palenisku?
Pewnie jeszcze na podłodze leży rozrzucona słoma.


-Nie wiesz czego mogły chcieć?-zapytał cicho król
Czego mogą chcieć demony napadające na wóz z zaopatrzeniem:
a) wozu z zaopatrzeniem
b) czekolady z pianką
c) zniesienia VAT-u na artykuły dziecięce


-Niestety...
-Myśle że z pomocą Isthariosa moge do czegoś dojść-powiedział nagle Anduin ze środka oddziału
To miło, że dzieli się z pozostałymi przemyśleniami na temat swojej kariery zawodowej, ale co to ma do rzeczy?
Daj im czas, te elfy potrzebują prawie czterech wieków żeby nauczyć się trasy do knajpy.


-Czego chcesz magusie od mędrca naszego narodu?-Spytał się drwiąco władca
Poważnie, ktoś tutaj kogoś właśnie nazwał magusem?
 http://ph1.bangla.com.pl/0023/d/273_01_6357.jpg
A mędrzec narodu to kto - Wernyhora, JP2? 
Obi-Wan Kenobi? 
-Te demony miały wypalony jakiś znak. Widziałem już kiedyś ten znak. Z magiem pokroju Isthariosa moge dojść co to jest,i jaki motyw moga mieć te besite
Motyw wędrówki, motyw vanitas…?
Motywów jest wiele - w psi ząbek, w grochy, w drobny rzucik.
Poza tym: “Besite” - another name for a prostitute with several STD's.
In other words, a whore that gets around and fucks every living thing on Earth.
Wychodzi na to, że w lesie napadło ich stado zdesperowanych i przechodzonych prostytutek, ale oni byli tak narąbani miodem pitnym, że wzięli je za demony. Co paradoksalnie sprawia, że nagle opowieść ma więcej sensu.
(A oddział rozgromiły naprawdę agresywne choroby weneryczne.)


Król zamyslił się
-Posłac mi po Isthariosa-powiedział po chwili król do jednego ze swoich pachołków,podczas gdy na twarzy Anduina ukazał się zuchwały uśmiech
 http://24.media.tumblr.com/908824453a27a53c07f6c2a4e93c7e49/tumblr_mzzgw9yAHt1qj7doqo1_250.gif



-Moji żolnierze potrzebują leczenia-odezwał sie po chwili Thormin
Moji language - Loloish language spoken by the Phula people of Yunnan in southwestern China. Dalibóg, prostytutki wybiły pól oddziału chińskich drowów. Dziwny jest ten świat.


-No tak,oczywiście-odparł król-wszyscy macie się udać do świątyni,powiedzcie kapłanom że z mojej woli mają się wami zająć.
Kapłanom jest potrzebny specjalny rozkaz króla, żeby zajęli się rannymi żołnierzami?
Tak. Gdyby nie on, żołnierze przeciekaliby tak długo, aż przesączyliby się do piwnicy.


Wszyscy natychmiast udali się powoli w strone wyjścia,niektórzy jęcząc przy tym z bólu
A inni z nudy. A nie, to my.


***
-Niepotrzebujesz odpoczynku przyjacielu?-odezwał się budzący refleks głos.
Ten głos sprawił, że bohater mógł nakurwiać wrogów w grach na levelu hard.


Był to głos o przyjacielskim tonie,od którego jednak mocno biła wrodzona mądrość.
W głosie była wrodzona mądrość, która biła od jego tonu.
To brzmi tak, jakby do bohatera nagle zaczęła mówić jakaś boska, dźwiękowa emanacja. Nie jest dobrze, za dużo miodu pitnego.
 https://24.media.tumblr.com/e9145b743bcccdb68e4ef3ed8d1f4ff2/tumblr_n17o7csFZ21tovaeto1_250.gif


-Nie,jestem pewien że wkrótce znajde ten znak-odpowiedział Isthariosowi energicznie Anduin
Mistrz Yoda bardzo silny w tym zdaniu jest.


-Brandy?-zaproponował z uśmiechem na twarzy mędrzec podnosząc w ręce szklanke z brązowym płynem
-Nie,dziękuje-odparł Anduin
-Jesteś pewien,że widziałeś gdzieś już ten znak?-spytał się z nutą dociekliwości starzec
Dopiero teraz pyta, mimo że bohater już podobno szuka tego znaku? A skoro szuka, to musi wiedzieć, gdzie i czego szukać? I po co Anduin prosił o pomoc wielkiego maga, skoro on póki co tylko sączy procenty?
Może ma lęk przed samotnością i potrzebował towarzystwa?


-Napewno
Jedno zdanie*, jeden wyraz, jeden błąd.
*Tak, wiemy, że formalnie to nie jest zdanie.


-No cóż... mam nadzieje że uda ci się go szybko...
-Jest!-wykrzyczał nagle Anduin podnosząc się energicznie z miejsca w grubym tomiskiem w ręku
On siedział w grubym tomiskiem!
To-Misko to wyjątkowo wielka balia?


Oczy Istariosa rozszerzyły się
Znaczy co, rozstaw mu się zwiększył?
O tak:
 http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2013/160/5/e/_test__new_chibi_eyes_by_nabi_frost-d68gzeb.jpg


-Ten-wskazał Anduin palcem jedną z run znajdującą się na prawej kolumnie wielkiego portalu.
Portalu tego tomiska, jak rozumiem?
Może oni mają księgi wyryte na ścianach?


-O nie... jesteś pewien,może tamten znak był inny...
-Niestety,to był ten-odparł ciężko Anduin...-wiem że fakt że ten sam znak znajduje się na ,,Portalu zagłady" nie oznacza nic dobrego…
Spokojnie, może oznacza tylko, że następny sezon Sherlocka będzie za 10 lat.


-W rzeczy samej. Jak zapewne wiesz przez ten portal wiele tysięcy lat temu nasi przodkowie-pierwsze mroczne elfy przywołały do tego świata demony,a następnie wraz z nimi,smokami cienia oraz licznymi sprzymierzonymi bestiami wyruszyły na krucjate przeciw Wysokim i Leśnym elfom.
Skoro te demony są z nimi sprzymierzone, to czemu ich atakują?
Z tego samego powodu, z którego podczas krojenia marchewki nóż może nas udziabać w palec.
Elfy to fujary.


Portal ten,wraz z samą ,,pierwszą stolicą" został zniszczony przez wojska swiatła pod sam koniec wojny księżyca.
Czemu większość naszych wojen ma takie lamerskie nazwy? Same wojny dwudziesto- i stuletnie, wielkie, mniejsze, ewentualnie śledziowa - a ci tutaj mają wojny zachodzącego słońca, wojny o dwadzieścia tysięcy krzewów chryzantem…
Ja mam do powiedzenia tyle:
 http://www.taochu.com/glitters/sweet.gif


Znak ten napewno musi mieć potężne znaczenie,i przedewszystkim-byc powiązany z demonami.
“To na pewno coś znaczy, ale nie wiem co” in the immortal words of serialowy Wiedźmin.
Czyżby Cullenowie naprawdę byli wampirami? Cóż, czymś z pewnością byli”. - in the immortal words of Stephenie Meyer.



-Więc co zrobimy?
Zapytał superzajebisty mag wiekowego elfa.
Nie wiem, ale zawsze możecie ugotować trochę zupy grzybowej.


-Zwołamy posiedzenie rady,i tam zdecydujemy co z tym dalej zrobić,napewno nie możemy pozostać wobec tego obojętni-dokończył ponuro mędrzec.
Podsumujmy: badając znak wypalony na piersi demonów, dowiedzieli się, że znak ów jest powiązany z demonami. Sherlock Holmes wysiada, czytelnicy padają na kolana przed zawiłością intrygi, a analizatorkom kończą się alkożelki, w związku z czym płynnie przechodzimy do następnego opka.





Był środek nocy, piękny srebrno szary księżyc widniał na niebie wśród ciemności, rozpraszając ją dzięki blaskowi.
Księżyc uses: blask. It’s very effective!
A ja myślałam, że to ta nadprogramowa spacja tak świeci.


Tam (na niebie?) przy niewielkim słupie stał mężczyzna ubrany na czarno i zlewał się z otoczeniem przyjmował jakąś kartkę od osoby przechodzącej nieopodal.
Osoba podawała kartkę na długaśnym wysięgniku, bowiem od mężczyzny biły fluidy i wapory stężonego mhrocku i posępnego trucia dupy.
A była to kartka na mięso i papier toaletowy.


Był to zabójca, bez uczuć, bez sumienia, po prostu maszyna do zabijania za pieniądze.
Był to jedyny w historii przypadek Dwuręcznego Bandyty!
Szafa grająca z funkcją powszechnej rzezi.
Automat, który zamiast na karnety jest na palce wyrwane trupom!
Nie, on jest na krew twoich wrogów.


Przyjął on zlecenie kiwając lekko głowa w stronę zleceniodawcy.
Aż strach myśleć, co robią pieski samochodowe. One non stop pewnie przyjmują zlecenia.


Udał się, więc zabójca na plac lawendowy, gdzie stał pałac jego celu.
Plac Lawendowy zapewne był pomiędzy Pawilonem Kwitnącej Piwonii a Jeziorem Dziesieciu Tysięcy Kwiatów Lotosu, w dzielnicy Jadeitowego Żówia.
Która z kolei znajdowała się tuż obok osiedla Kotka z Porcelany.
A “pałac jego celu” brzmi prawie jak “jaskinia jej kobiecości”.
Bo tak naprawdę to była pała jego celu.


Nagle okno się otworzyło i piękna dziewczyna oparła się o parapet by skąpać się w blasku srebrzystego księżyca.
Ci biedni ludzie nie mieli wody w pałacu?
Oni się wietrzyli.
Tak w ogóle gdzie się to okno otworzyło? Przecież on dopiero idzie do tego pałacu.
On go przed oczyma duszy widział.
Przed oczyma dupy chyba.


Zabójca schował się w cieniu, wyciągnął kartkę i popatrzył na nią, jego oczom ukazał się wizerunek kobiety, spojrzał jeszcze raz w okno.
Rozumiem, że ten rysunek mu się zmaterializował w trakcie rozwijania kartki?
A ja rozumiem, że na kartce jest wizerunek osoby, którą on ma zaciukać? Szkoda że autor zapomniał o tym, że takie postępowanie ma sens jedynie wtedy, gdy zabójcy można dostarczyć WIERNY wizerunek przedmiotu zlecenia, ergo fotografię. Bo na rysunku, nawet profesjonalnie wykonanym czasem trudno rozpoznać nawet samego siebie, a co dopiero kogoś obcego.
Może mieli artystę - hiperrealistę?


Jego celem była piękność z okna, aż nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Schował kartkę i spojrzał jeszcze raz w stronę okna, dziewczyny w nim nie było.
Wtedy uwierzył w to, czego nie widział.


To była jego okazja by się tam dostać. Zwinny jak kot zabójca szybko przemknął obok stojących nieopodal strażników (oczywiście) i już po chwili był pod oknem, które nadal było otwarte.
A potem, jak na każdego stojącego pod oknem dziewicy przystało, zaczął ze swadą:
“O! mów, mów dalej, uroczy aniele;
Bo ty mi w noc tę tak wspaniale świecisz,
Dwie najjaśniejsze, najpiękniejsze gwiazdy
Z całego nieba, gdzieindziej zajęte,
Prosiły oczu jej, aby zastępczo
Stały w ich sferach, dopóki nie wrócą.”


Wdrapał się do niego (Czy ktoś tu się znowu za dużo w Assassin’s Creed nagrał? O co chodzi w ogóle z tym wspinaniem się do pałacu po frontowej ścianie?), rozejrzał się lekko wystawiając głowę za parapet,
 http://www.wallpaperno.com/thumbnails/detail/20121214/david%20tennant%20doctor%20who%201440x900%20wallpaper_www.wallpaperno.com_44.jpg


dziewczyny nie było w pokoju. Wszedł i schował się w szafie, pomiędzy pięcioma innymi kochankami Az nagle dziewczyna wróciła, odziana w biały jedwab, miała pięknie rozpuszczone włosy koloru kasztanowego, a jej ciało było wręcz idealne i piękne.
Była idealna, piękna, doskonała… czy wspominałam o idealności?
Była niczym rasowa, kasztanowa kobyłka owinięta w białe giezło.
A na grzbiecie miała Piłsudskiego.


Zabójca lekko uchylił drzwi szafy by po raz ostatni spojrzeć na swój cel, ale kiedy to zrobił ona odwróciła się i mógł zobaczyć jej piękną twarz, która niewiadomo, dlaczego podziałała na zabójcę w taki sposób, że nie mógł, po prostu nie mógł wykonać zlecenia.
O chryste, kolejna cipa, która na widok ładnej buzi rezygnuje ze zlecenia. Wielki zabójca za pieniądze - morduje wszystkich z wyjątkiem ładnych lasek, takich małych kaczuszek, białych puchatych króliczków i wszystkiego co oddziałuje na jego nad wyraz rozwinięte zmysły estetyczne. Ale poza tym jest bezwzględną maszyną do zabijania.
Może po prostu na widok panny nóż mu upadł, a coś innego się podniosło… (Równowaga w dźwigniach musi być.)


Wyszedł z szafy,
Gratulujemy!


dziewczyna stał i patrzyła na niego jak trzyma sztylet,
Jego kręcą transseksualiści?


ale zanim cos powiedziała, ów sztylet wylądował na podłodze, a zabójca przywarł do niej mocno.
Rżnij waść, wstydu oszczędź!
Bohater zrobił tak:

http://media.tumblr.com/tumblr_mbvew7eB9M1r6ddze.gif


Ona odwdzięczyła się uścisk, wtedy niespodziewanie pocałowała go namiętnie,
W ten uścisk.
Zaiste, pocałunek po uścisku jest czymś niespodziewanym.
Ktoś mi wyjaśni, czemu ona się do niego lepi, skoro widzi, że przylazł do niej z obnażonym sztyletem? Chyba że uznaje za pewnik, że wszystko co wychodzi z jej szafy chce ją przelecieć.
To ten nagi sztylet tak na nią podziałał.


on odwzajemnił pocałunek. Kiedy się od siebie uwolnili, dziewczyna usiadła na parapecie, spojrzała na zabójcę i rzekła fatalnie zapisanym dialogiem, który nijak nie wyróżniał się od reszty narracji, potęgując ogólny zamęt i brak sensu: Jeśli musisz wykonać to, co Ci kazano, to zrób to szybko, nie boje się śmierci.
Wow, jej się naprawdę spieszy na wieczny offline.
Jakbyś była w takim opku, to też byś się śpieszyła.


Zabójca podszedł do niej i rzekł: nie mogę tego zrobić, ponieważ odkąd Ciebie ujrzałem nie umiem myśleć o niczym innym, jak tylko o dupczeniu sądzę, że jestem w tobie zakochany.
Prawdziwy plot twist byłby, gdyby ona, zmęczona tym mamejowatym pierdzieleniem, przewróciła oczami i sama wyskoczyła przez okno.


Ona wstała podeszła do niego, znów ich usta spotkały się w gorącym pocałunku. Kiedy znów byli wolni, ona rzuciła go na swoje wielkie łoże i położyła się przy nim. Trwali tak aż do rana.
Yyy… a potem co? Zostali mężem i żoną i nikt więcej nie nastawał na jej życie? Zleceniodawca utopił ich oboje w rzadkim kisielu? Kto, na bora, uznał, że to zdanie jest dobrym zakończeniem czegokolwiek?
Jęczeli razem aż do rana - tylko w tym przypadku polegało to na pobożnym śpiewaniu psalmów.

14 komentarzy:

Hersilia pisze...

Po chwili oddział mógł spokojnie wejść na dziedziniec przy akompaniamencie licznych salutowań w strone kapitana.
No raczej przy akompaniamencie licznych facepalmów, bo te, w przeciwieństwie do salutu, powodują w ogóle jakiś dźwięk.

Pewnie miał to być odgłos powstający przy uderzeniu rycerską rękawicą o metalowy hełm :)

Anonimowy pisze...

Widzę, że fandom Sherlocka :D

Jane Weller pisze...

Padłam porażona analizowanym tekstem. Żyję jedynie dzięki Waszym wnikliwym komentarzom do tego potwornego "utf(uuu)oru".

Podyktowane niecierpliwym oczekiwaniem pytanie: Kiedy pojawi się zapowiadana, któryś tydzień wcześniej analiza opka w którym są - cytuję - "(...) Mary Sue, amanci, średniowiecze, dużo złych opisów i… bardzo znane nazwisko aŁtoreczki"?
No chyba, że gapa ze mnie i przegapiłam.

Kadah pisze...

Kwiczałam tak głośno, że trzeba mnie było uciszać. Gorące podziękowania za analizy tak przecudnej urody.

Yorika pisze...

[i]-Tak panie. Zostaliśmy zaatakowani przez demony-powiedział dowódca wskazując na swoich żołnierzy z popękanymi pancerzami z sączącymi się ze środka strużkami krwi[/i]
Jeżu Jak Byk, czytasz i nie szeleścisz... :)

Anonimowy pisze...

Fantastyczna analiza,obie części!


ufryzowanego intymnie elfa
Nikt nie spodziewał się earthgleńskiej ekspedycji!
Albo powstające, kiedy mamusia demon i tatuś demon nie używają środków kontroli urodzeń.

Wychodzi na to, że w lesie napadło ich stado zdesperowanych i przechodzonych prostytutek, ale oni byli tak narąbani miodem pitnym, że wzięli je za demony. Co paradoksalnie sprawia, że nagle opowieść ma więcej sensu.- przy tym już wyłam!

Chomik

Borówka pisze...

Zgadzam się z Chomikiem, fragment o prostytutkach niemal mnie wykończył :P Kocham takie pocieszne opka!

Anonimowy pisze...

Super! Jak wszystkie wasze analizy ;)
Ostatnio szukałam w internecie różnych blogów i znalazłam parę.. Może z nich skorzystacie :D
1.http://flieg-mit-mir.blogspot.com/2013/05/prolog.html
2.http://tajemnica-pojednania.blog.onet.pl/2012/08/05/7/
3.http://i-am-tougher-than-the-rest.blogspot.com/2013/12/prolog-ktory-mia-byc-epilogiem-ale-nie.html
4.http://milosci-nie-oszukasz.blogspot.com
Pozdraiam :) Soundwave XD

Anonimowy pisze...

Dobre, dobre! Udane analizy.
Chociaż jakiegokolwiek sensu pisania (przez autora oczywiście) tego drugiego opka zupełnie nie rozumiem.
A ten fragment:
"Przyjął on zlecenie kiwając lekko głowa w stronę zleceniodawcy. Udał się, więc zabójca na plac lawendowy, gdzie stał pałac jego celu."
wydaje się mówić o tym, że zleceniodawca się udał (bo pewnie bywali gorsi), więc zabójca (tutaj urwało mu od orzeczenia) na plac lawendowy.

Tonks

Anonimowy pisze...

"Czego mogą chcieć demony napadające na wóz z zaopatrzeniem:

a) wozu z zaopatrzeniem

b) czekolady z pianką

c) zniesienia VAT-u na artykuły dziecięce"

Na pewno tego ostatniego, skoro rozmnażają się w sposób tak niekontrolowany, że wszędzie łazi mnóstwo przypadkowych demonów.
Popękane pancerze - od razu sobie wyobraziłam, że robią je z folii bąbelkowej...

Feanoriel pisze...

Przepraszam bardzo, doczytam jutro, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju!

CZEMU GŁÓWNY BOHATER MA NA IMIĘ ANDUIN?! ;-;

Anduin (sin. długa rzeka) to taka rzeka w Śródziemiu. -_-

CHYBA że chodzi o Anduina z WoWa, ale wolę raczej pierwszą wersję...

psoras pisze...

A bo to mało dzieci dostało imiona takie jak Missouri czy Wołga? Najwyraźniej te trendy dotyczą też krain fantasy ;)

Anonimowy pisze...

Boskie to było :D
Dziewczyny, dzięki wielkie. Dawka porządnego uśmiania się była mi potrzebna. To był pałac mojego celu :)

Babatunde Wolaka pisze...

"Z konstrukcji zdania wynika, że gdyby żołnierze się nie zgodzili, to dowódca by nie poszedł do króla.
Albo nie szedłby krokiem zdecydowanym, a chwiejnym i skradającym się."
To chyba jasne, że dowódca byłby zbyt zestresowany, żeby iść do króla, gdyby pozostali nie okazali mu wsparcia...

"A oni nie mogli się opatrzyć po zwycięskiej walce, gdyż…?"
No weŚ, żeby od osobników, którym 400 lat zajmuje nauczenie się drogi do knajpy, wymagać umiejętności zakładania opatrunków? Może jeszcze sami sobie mają te przeciekające zbroje zdejmować? ;)

Jestem pod urokiem frazy "spytał się z nutą dociekliwości starzec".

"Czemu większość naszych wojen ma takie lamerskie nazwy? Same wojny dwudziesto- i stuletnie, wielkie, mniejsze, ewentualnie śledziowa..."
You forgot "wojna o ucho Jenkinsa".

Opka o względnej maszynie do zabijania nie podejmuję się komentować... டு_டு