piątek, 7 lutego 2014

50 twarzy feudalizmu, czyli Wanda, co nie chciała księcia

Witajcie!


Dziś analiza opka, które nieźle nas zirytowało. Czego tu nie ma! Alternatywna i bardzo dziwna wersja średniowiecza; bohaterka, o której trudno powiedzieć, czy miała być feministką, ale autorce nie wyszło, czy też jakąś jej karykaturą (jeśli tak, to w sumie też nie wyszło) oraz Prawdziwy Mężczyzna, co to piwo pochłania razem z kuflem i chędoży, wykorzystując swój arystokratyczny urok. A to wszystko to tylko wstęp do czegoś, co już niedługo pojawi się na Przyczajonej Logice - Mary Sue, amanci, średniowiecze, dużo złych opisów i… bardzo znane nazwisko aŁtoreczki. A cóż to będzie? Niespodzianka!

Ale zanim przejdziecie do czytania - chwila prywaty. Być może część z Was słyszała o świetnej akcji, jaką jest Book Rage (więcej informacji TU). W skrócie: polega to na sprzedaży pakietów naprawdę fajnych książek w formie elektronicznej (pdf, epub, mobi). Sami decydujecie, ile chcecie zapłacić i komu - są “widełki”, na których zaznaczacie, jaka część tej kwoty trafia bezpośrednio do autorów, jaka do Fundacji Nowoczesna Polska, a jaka do samego Book Rage'a. Czemu o tym piszemy? Bo przy najnowszym pakiecie pomaga Pigmejka!
Book Rage jest naprawdę wartą uwagi akcją, a Pigmejka chciałaby zarobić trochę piniondzów... Jeśli więc chcecie dać Pigmejce piniondza, musicie zrobić dwie rzeczy:
- kupić sobie pakiet książek za tyle, ile chcecie
- dać przynajmniej trochę kasy ekipie Book Rage’a!
Najbliższy pakiet już w poniedziałek, a w nim - fantastyka, kryminały i niepublikowane do tej pory w Polsce opowiadania o Sherlocku Holmesie! Pewnie Pigmejka będzie się jeszcze przypominać, ale już teraz postanowiłyśmy zareklamować akcję.





Adres blogaska: http://dorkwood.blogspot.com

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


Wprowadzenie

Część 1 - Greta Wesley i Ivan Somerhander
Czasy kiedy kobiety miały niewiele do powiedzenia, a mężczyźni mieli we władaniu cały świat.
Czyli… kiedy, tak konkretnie? Bo trochę trudno wskazać epokę, do której ta charakterystyka nie pasuje.
Zapewne Złoty Wiek, to elementarne.

W takich oto czasach dzieje się ta opowieść. Umiera król i rodzi się król - to najprawdziwsze zdanie
Nie, jestem pewna, że to brzmi jednak "Umarł król, niech żyje król". Chyba że narrator raczy nas refleksjami natury ogólnej, że królowie się rodzą i umierają, co wnosi w nasze życie tyle mądrości, że ojaciękręcę. Motyw narratora przekonującego nas, że to, co widzimy, faktycznie jest zdaniem, pozostawię bez komentarza.

i od niego tak naprawdę wszystko się zaczyna.
A nie od czegoś w stylu “Niech się stanie światłość”?

Umierający jest bowiem władna Dorkwoodu, krul Derpwoodu i księżna na Jerkwoodzie, wielkiego i potężnego królestwa, mającego problemy finansowe i z trudem odpierającego bunt, który z dnia na dzień narasta.
Bunt kogo, stowarzyszenia wędrownych akrobatów? No i odeprzeć to można atak z zewnątrz, bunty się tłumi. I co to za potężne królestwo, które boryka się z buntem, a kasy w kasie brak?
Źle zarządzane.

Król wyznacza następce, młodszego ze swoich synów, gdyż ten starszy ma już inne obowiązki.
O dobry lolu, jakie ważniejsze obowiązki niż przejęcie władzy po ojcu może mieć syn króla? Farmi golda w jakimś koreańskim MMO?
Może jest prowodyrem buntu? (Albo zwiał z całą kasą z kasy na Seszele.)

Ivan, bo tak na imię młodszemu synowi jest wielkim hulaką, lubiącym popijawy i bijatyki w podrzędnych barach.
Totalnie wymarzony materiał na władcę, ojciec musi sobie co chwilę przybijać mentalną piątkę za pomysł przekazania mu korony.
Może nie ma innych bezpośrednich spadkobierców, za to już przygotował buteleczkę z trucizną i pakt z linią monarchów z sąsiedniego księstwa?

Przyszły władca kocha żyć pełnymi garściami,
W pogardzie mając właściwą konstrukcję związków frazeologicznych.
Carpe życie pełnymi garściami, non omnis moriar.

często nie myśli o jutrze,
Jego kandydatura na objęcie tronu ma coraz mocniejsze podstawy!

ubóstwia także piękne i chętne niewiasty. Jego życie diametralnie się zmienia kiedy spada na niego obowiązek opieki nad ludem.
Brzmi to tak, jakby zadaniem króla było chodzenie od domu do domu i głaskanie ludzi po głowach.
Trochę głaskać musieli, zwłaszcza w czasach, kiedy wierzono, że dotyk władcy leczy… ale bez przesady, lud się opiekował sobą sam. A jeśli nie, to miał do tego wielmożów. Chyba że to królestwo typu “jeden bogatszy zasadźca i cała masa ubogich chłopów”.

I wydaje się, że nie może być już więcej zmian, że ościenne państwa oraz klęski żywiołowe zlitują się nad nim i nie będą się naprzykrzać jego mały i poukładany wewnętrzny świat nic więcej nie da już rady udźwignąć
Mały i poukładany wewnętrzny świat króla. Niniejszym odjeżdżam na mym lolozaurze.
Może to było naprawdę małe królestwo. (Zasadźca i tylko kilku chłopów…?)

i wtedy napatacza się przypadek.
One z reguły tak mają, te przypadki. Jak sądzę wynika to z faktu, że są - kto by pomyślał - przypadkowe.

Młody książę trafia do domu Kazimierza Wesley'a, który ma polskie imię, bo przecież czemu nie, kiedy i gdzie to się dzieje właściwie, ratunku bardzo urodziwą, inteligentną i oczytaną córkę. Ivan zdaje się być pod urokiem tej niewiasty, zamierza pojąć ją za żonę. Tylko, że Greta Wesley, wcale nie chce zostać księżną.
I dlatego z obu stron odgradza się bojowymi przecinkami.
Greta, co nie chciała Niemca Księcia.

Prolog


Dorkwood było pięknym królestwem. Jego stolica leżała wzdłuż fiordów.
No w poprzek byłoby jej trudno.
Mogły być Wiszące Ogrody, to może być Wisząca (Nad Przepaścią) Stolica.

Na około zamku roztaczała się zielona, malownicza kraina.
I właśnie z tego składało się królestwo - z zamku i malowniczej zielonej tapety krainy. Wow. Przyczyna pustki w skarbcu przestała być tajemnicą.
Nie żebym wymagała od razu dokładnej topografii, struktury rolnictwa i handlu, ale come on - to brzmi jak opis Zasiedmiogórogrodu.
Przede wszystkim “na około zamku” to powinny być osady służebne. Ale po co, przecież król obsłuży się sam.

Tego dnia stary William, który władał Dorkwoodem i znajdującymi się na około niego wioskami
Łokurde, nie mogę, jeszcze nie dotarłam do epickiego wejścia heroiny, a już nie wyrabiam. "Wielkie i potężne królestwo" = zamek i trzy wiochy. (Ale ja żartowałam z tym zasadźcą… oO) Słyszycie te wiwaty? To Wąchock właśnie ogłosił się mocarstwem atomowym.
Małego pysznego lola pt. król, czyli jakiś tam stary William bez nazwiska, zostawiam Wam na deser.
Może to był William A Chuj Wam do Mojego Nazwiska? (Zwany też Williamem Odrobinę Niegrzecznym.)

czuł się słabiej niż zwykle. Ostatnimi czasy odniósł wiele ran na polowaniu.
Polował był bowiem namiętnie na eksplozje jądrowe, mamuty i buldożery, a taki był zawzięty, że żadna rana nie ostudziła jego zapału.

Rozrywka potrafi zabić – mogło się nasuwać.
A mogło się nie nasuwać, bo niektóre wnioski są jednak tak banalne i oklepane, że z czystej przyzwoitości nie pchają się ludziom w narrację.
Narrator się naczytał tego:
 


Jego jeden syn i dwie córki jednak trwali w nadziei, że ojciec wyzdrowieje. Wszakże stracili już matkę.
Zaś drugi syn poległ przy próbie dania faka i nie trwał.

– Vitali – rzekł do najstarszego syna. – Nigdy nie pogodziłem się, że chciałeś nas opuścić.
- Z tym, że… - Zachęcił go Witalij. - Nie pogodziłem się z tym, że… No, dasz radę! I ile razy ci mówiłem, żebyś nie używał angielskiej transkrypcji mojego imienia, no bez jaj, przecież mówimy po polsku.

– Ale teraz tu jestem – wyznał Vitali, postawny blondyn i usiadł na łóżku. Chwycił ojca za dłoń.
Gdyby nie wyznał przed zebranymi tej straszliwej prawdy, gotowi by pomyśleć, że wcale go tu nie ma!
Może wysłał swój hologram.

– Nie możesz tutaj zostać. Rodzice Rose nie żyją. Przyobiecałeś im, że nie tylko weźmiesz ślub z ich córką, ale zadbasz o Pramond. Spełnij swoją obietnice. Zasiądź na tamtejszym tronie, jak przyrzekałeś. Rodzice Rose to honorowi ludzie, ty także wykaż się honorem. Jesteś to im winien.
Bo sukcesja tronu to w zasadzie takie przejęcie rodzinnego biznesu, tylko zamiast wizytówek dostaje się ciężką czapkę. Właśnie tak jest i nie pozwólcie historykom wmówić sobie, że to nieprawda.

– Ale co z Dorkwoodem? – dopytywał Vitali.
Eee… no jak to co? Przyłączysz to całe Pramond do ojcowizny, o to chodzi w małżeństwach książąt.
Ewentualnie możesz wydać którąś z sióstr za mąż i dać jej mężowi królestwo, ale podpowiem ci - to się średnio opłaca.

– Rebeka i Rosalia się jeszcze za młode na mężów (Geez, ja już nic nie mówię, oni tu moje żarty na serio biorą...), a Ivan to wojownik, jemu tylko rycerskie walki i turnieje w głowie. Zginie szybciej niż się narodził…
Dlaczego on nie połączy tych królestw, no ja nie mogę. #problemy_opkowego_świata

– Mów z szacunkiem o bracie. To on zasiądzie na tronie Dorkwoodu.
– Jego nawet tu nie ma – rzekł przyciszonym głosem Vitali.
– On wróci, o wróci – powtarzał William. – Twój brat zawsze wracał do domu.
Jak kot w marcu - podupczy, to wróci...

To była prawda. Ivan od najmłodszych lat, gdy tylko nauczył się jazdy konnej wyruszał na wyprawy. Z biegiem upływu lat wyprawy te trwały coraz dłużej, ale zawsze powracał.
Z biegiem lat albo z ich upływem, oba naraz nie działają.

Ivan był rycerzem, wojownikiem, kochającym poklask młodym człowiekiem. Brał udział w turniejach, nie dla uznania przez królów wielu państw, chociaż je zyskał.
*pakuje kanapki, termos, kompas i mapę i wyrusza na poszukiwanie zaginionej składni*
Kochał poklask, ale walczył nie dla uznania. To po co? Żeby umocnić się w hipokryzji?

Nie chodziło mu o wpatrzone w niego maślane oczy chłopców głoszących „gdy dorosnę będę jak on”. Ivan kochał odbierać nagrody. Nie miał na myśli tych pieniężnych, ani medali, ni nawet pucharów.
Yyy. Ja wiem, że rycerze dostawali różne rzeczy w nagrodę, od pierścionków, poprzez miecze i fajne szatki aż po niedźwiedzie i papugi - ale jestem całkiem pewna, że nie otrzymywali ani medali, ani pucharów. (A puchary jak już, to w postaci, hm - użytkowej, takie do ucztowania.)
Gdzie to się kurna dzieje?!

Kochał przyjęcia wydawane na jego część w podrzędnych karczmach gdzie zabawiał się z gospodyniami, kucharkami, barmankami i innymi nieszanującymi się niewiastami.
Chciałam to skomentować, ale poległam na koncepcie, że kobieta z gminu molestowana przez księcia nie szanuje się. Narratorze,
 
Przede wszystkim przy takiej działalności prędzej czy później wynieśliby go na widłach. Prawo pierwszej nocy i ten cały szmelc radzę wsadzić między bajki.

Tego dnia William posłał po syna. Został znaleziony i przywleczony do domu. Nie trzeba było wlec go siłą, ale jakoś nie chciano sobie odmówić tej przyjemności,  skutecznie uczyniły to słowa „ojciec umiera”.
Te słowa go przywlokły. Nie zadzierajcie z performatywną funkcją języka!

Ivan i strażnicy jego ojca gnali ile sił do zamku Dork,
*wypluwa płuca ze śmiechu* Mam rozumieć, że sąsiednie zamki to Cunt, Prick i najsłynniejszy z nich, Castle of Ass?
Castle of Stinking Balls.

ale byli zmuszeni zatrzymać się na obrzeżach, w jednej z wiosek.
Bo? Narrator przyczepił się do nogawki Iwana i nie chciał puścić?
Może gnali pieszo i się zmęczyli?

Właściciel tamtejszych włości zaproponował im ciepłą strawę i kąt, w którym mogli spokojnie przeczekać nocą burzę.
Uff, dobrze że chociaż suchy kąt się znalazł dla księcia! Może jeszcze nawet jeść dostaną! Patrzcie, jacy ci ludzie gościnni.
Napisałabym coś o OBOWIĄZKU goszczenia władcy i nawet pewnych problemach, jakie sprawiał on tym nieco mniej zamożnym rycerzom, jeśli trafił im się wyjątkowo ruchliwy władca, ale zmilczę.

– Greta przyniesie wam świeżą pościel – powiedział właściciel niewielkiej chatki.
To chatki czy włości? Kurde, mamy tu do czynienia z narratorem o rozdwojonej osobowości, z których obie piszą naprzemiennie?
I w ogóle co to za książę, który zatrzymuje się w chatce? Może to jeszcze taka klasyczna była - lepianka, z kozami, kurami i dziesiątką dzieci?

– Greta, służąca? – dopytywał Ivan, którego podniecenie dało o sobie znać na sam widok dziewczyny.
Co tam, ojciec, nie ojciec, umiera, nie umiera - flaga na maszt, cipa na horyzoncie!

– To moja córka – wyjaśnił mężczyzna.
(...) – Obejmiesz tron, cała wioska o tym mówi. [powiedziała Greta] Wszystkie wioski o tym mówią.
Jakim cudem ona o tym wie, skoro król dopiero co podjął decyzję i nawet jego starszy syn się tego nie spodziewał? Czyżby spiseG?
Siostra Grety była odpowiedzialna za nocniki Jego Wysokości. Zdziwiłabyś się, co można usłyszeć, jak się ma odpowiednią fuchę.

– A w ilu byłaś, pani? – zapytał z drwiną.
Kobieta uśmiechnęła się, ale nie z zażenowania. Bardziej była to kpina z jego poczucia wyższości.
Oczywiście. Jak przystało na opko osadzone w realiach galopującego patriarchatu, wszystkie kobiety, od najlichszej wieśniaczki począwszy, są całkowicie wyemancypowane.
I nie mają przez to problemów.

– W wystarczająco wielu by o tym wiedzieć. (...)
– Jesteś bardzo pewna siebie. Niezwykle zarozumiała. Powiedz kim jesteś? – dopytywał.
– Dziedziczką z nieprawego łoża. Gretą Wesley… – rzekła i miała powiedzieć coś jeszcze, ale wkroczył jej ojciec, który od niedawna stał nieopodal.
On też nie mógł patrzeć na ten pochód idiotyzmów. Kto, u licha, przedstawia się w taki sposób? Zwłaszcza w opisywanych tu (nieudolnie) realiach? To nagle jakaś chluba być bękartem? I dziedziczką czego?
Może tego łoża? Dostanie na pociechę po ojcu, jak mu się zemrze.

– Co ty pleciesz? Panie, nie słuchaj jej, w głowie jej się… – Mężczyzna podniósł dłoń i zamierzył się na dziewczynę.
– Stój, gospodarzu! – krzyknął niespodziewanie Ivan i wkroczył między Gretę, a jej ojca. – Nie bij jej. Nie na moich oczach.
Wyjdź z tym za drzwi, żeby moje książęce oczy nie cierpiały.

Nie powiedziała niczego złego. Wiadomo nie od dnia dzisiejszego, że Królowie mają dzieci z nieprawych łóż.
Yyy… a z czego konkretnie wynikało, że ona jest bękartem króla? O.o Iwan ma jakieś tajne przecieki od narratora?
Jak się zacięła przy krojeniu chleba, to chlusnęło na niebiesko.

Ja sam nie wiem ilu bękartów spłodziłem podczas mego krótkiego życia.
Ale samych chłopców, żeby nie było.

Wychowałeś nie swoje dziecko, to nie powód do wstydu. Uczyniłeś to pewnie dla kobiety, którą niezwykle kochałeś, to szczytna głupota, ale i powód do dumy.
Jesteś więc głupi, ale bądź z tego dumny.
Bylebyś nosił swoją głupotę z honorem.

Niezmierzona jest bowiem siła miłości.
I gdy się czegoś bardzo mocno chce, to cały świat sekretnie zajmuje się swoimi sprawami… czy jakoś tak.

(...)Zapanowała niezręczna cisza. Ivan spojrzał na dziewczynę. Nie wyglądała na przerażoną. Zerknął na strażników przyglądających się zaistniałej sytuacji, a następnie na mężczyznę. To spojrzenie zatrzymał na dłużej. Włożył je sobie do kieszeni. Mężczyzna wydawał mu się młody, za młody jak na ojca Grety, ale uznał, że zapewne jej matka poznała go mając już dziecko w postaci bagażu.
Na kółkach, z wygodną rączką do trzymania.
I otwierane na zamek automatyczny.

– Napijemy się? – zapytał. – Mam jeszcze w torbie kilka butelek nie najgorszej klasy wina – dodał. Spojrzał na mężczyznę już nie bacznie, a jak na przyjaciela. Ten uśmiechnął się do niego.
– Mężczyźni, tylko jecie, pijecie i toczycie wojny – rzekła butnie kobieta.
Najwyraźniej wszczynanie flejmu było jej sposobem na życie. Rozumiem, że miała ciekawszy pomysł na spędzenie wieczoru niż zjedzenie kolacji?

– W międzyczasie płodzimy dzieci – rzekł Ivan, niby bez urazy, ale coś w jego oczach mówiło, że został obrażony. – Wy natomiast prowadzicie życie w zacisznych kątach, niemal bez rozrywek. Taki już jest porządek tego świata.
– To nie porządek, tylko skutki waszego władania – wykłócała się z nim dalej.
*wzdech* Dlaczego niektórym wydaje się, że w realiach okołohistorycznych kobieta, żeby być silna i myśląca, musi wszczynać spór z każdym napotkanym facetem?
W ogóle wszczynanie sporów nigdy nie wydawało mi się jakoś szczególnie mądre i świadczące o sile.

Usta Iwana wykrzywiły się w uśmiechu niedowierzania. Wszakże jak kobieta mogła się z nim wykłócać.
Zaprawdę, wszakże jak.
Azaliż wżdyyyy?

[Wycinamy typową kłótnię Wyemancypowanej Kobiety i Patriarchalnego Mężczyzny, z której dowiadujemy się, że Derpwood nie leży w jakimś opkolandzie, tylko w Europie. Czas akcji wciąż pozostaje tajemnicą.]
– Porozmawiam z twym ojcem, na osobności, przy winie. Nie wyjdziesz na tym dobrze moja droga, choć lepiej niż by się mogło wydawać.
– Nigdy nie zmienię o tobie zdania. Jesteś tylko jednym z mężczyzn. I to jeszcze nie tym z gatunku najbystrzejszych.
Czemu niektórym wydaje się, że wyemancypowanie kobiet polega na tym, że zaczynają one gardzić mężczyznami jako całością i obrażać tych, którzy im się nawiną?
Nie wiem. Nikt tego nie wie. Nawet internet i komiksy nie dają odpowiedzi.

– Kobieta zmienną jest. Jeszcze zmienisz o mnie zdanie, moja droga. Zapewniam cię.
A jak nie zmienisz, to cię zmuszę.

Tego dnia Ivan zawarł z ojcem Grety umowę. Zaproponował coś co było niemal nie do pomyślenia. Otóż zazwyczaj to kobieta wnosiła posag do małżeństwa. Ivan nie chciał posagu Grety, a sam chciał jej ojcu za nią zapłacić.
Yay, chce pojąć za żonę swoją przyrodnią siostrę! Król będzie wniebowzięty.
Robi z niej królową i jeszcze musi za to płacić? Boru, musiał mieć naprawdę zszarganą opinię. Ba - nawet opinia miała syfilis.

– Będę dla niej dobry – obiecywał. – Jednak chcę ją zabrać już dziś. Niechaj pozna mego ojca, a on swoją synową. Greta zasiądzie u mojego boku na tronie Dorkwoodu.
– Nie sprzedam własnej córki – mówił Kazimierz.
A co księciu przeszkodziło po prostu poprosić go o rękę córki?
Bo to taki Bad Guy jest.

– W takim razie ją daj. Daj mnie. Ja w zamian…
– Nie chcę nic w zamian. Obiecałem jej matce, że ona sama wybierze sobie męża…
– Rozumiem, że nie chcesz złamać danego słowa, ale miejscowość w jakiej mieszkacie jest zbyt duża. Można ją przedzielić, władałbyś jedną połową.
Cooooo. Nie, no jasne, zaraz przejadą patykiem przez środek wsi i ta od teraz będzie miała dwóch wójtów. Seems legit.
Czemu tylko pół, nie może mu od razu dać całej wsi?
No co Ty, jeszcze by mu się w głowie poprzewracało.
I co to w ogóle znaczy “zbyt duża”? Pól uprawnych jest za mało?
Przelewa się przez ostrokół.

Ivan wiedział, że mężczyźni pragną władzy i pieniędzy. Kazimierz nie chciał przyjąć pieniędzy, był więc pewny, że przyjmie władze. Jednak i to nie poskutkowało.
Manipulowanie ludźmi - robisz to źle. Srsl, jakie to zalety ciała i ducha kazały jego ojcu choćby pomyśleć, że on nadaje się na króla?
Może ojciec jest nie lepszy…?

– Co gdy umrzesz? Mogę cię zabić już dziś, ściąć pod byle pretekstem jako król, gdy już nim będę.
Nawet jako książę, gdy już przy tym jesteśmy.

Oddać twoją córkę w niewolę, albo dać moim żołnierzom, gdy wyruszymy na jedną z bitew. Wiesz co się z nią stanie? Wolisz to dla niej, niżeli życie w luksusie i dostatku u boku króla.
– Panie, ale ona cię nie chce.
Chłopie, ale kogo to obchodzi, w jakim świecie ty żyjesz?
Opkowym.

– Zachce, a z resztą, to nie ważne. To kobieta, nie będzie miała wyjścia. Taki jest porządek tego świata.
Jakby co to mam na podorędziu jeszcze dużo takich maksym, jeśli mi jej nie oddasz za żonę, będę ci je wygłaszał do usranej śmierci.

– Będzie nieszczęśliwa, zapewniam. Na cóż ci taka żona? – Kazimierz naprawdę robił wszystko byleby nie ofiarować Grety Ivanowi.
– Zapewne przez pierwsze dni, a może nawet i lata będzie nieszczęśliwa. Jednak kobieta bywa zmienną. Wierzę w siłę przyzwyczajenia.
To nie przyzwyczajenie, dupku,to syndrom sztokholmski.
Albo smutna rezygnacja.

To inteligentna dziewczyna. Nawyknie do swojej nowej roli i zagra ją z dumą, mam nadzieję, że bez uprzedzeń.
Czy to przed chwilą to miał być taki żarcik słowny? Bo trochę mi drgnęła brew i nie wiem, czy to przewidziana przez narratora reakcja.
Jakie to wszystko proste i oczywiste. Tylko że za cholerę nie.

Ułatwi mi tym zadanie, ale jeśli utrudni, to zmuszę ją do wybicia sobie tych uprzedzeń z jej kobiecej główki. – Ivan patrzył na Kazimierza. – Będę dla niej dobry.
Tak, będę ją zmuszał i wybijał i w ogóle, ale będę dla niej dobry. To ma sens!
 

– Nie będziesz, panie.
– Obrażasz mnie – stwierdził Ivan. – Dobrze, zatem będę się starał by być dla niej jak najlepszym mężem.
Będę się starał. Ale to nie moja wina, jak mi nie wyjdzie.

– Dlaczego uwziąłeś się akurat na nią?
– Piękna, inteligentna, czegóż więcej trzeba?
– Oddania, panie. Oddania i posłuszeństwa. Greta nie ma w sercu tych cech.
– Cechy nie są noszone w sercu, a w charakterze. Charakter natomiast można złamać, naginać i lepić według potrzeb mężczyzny.
 
No, takie słowa z pewnością ostatecznie przekonają ojca zatroskanego o szczęście córki, że ten czarujący młody człowiek jest najlepszym kandydatem na zięcia.

Ivan wstał i udał się na spoczynek. Wiedział, że rano opuści tą skromną chatkę, a następnie wioskę ze swoją przyszłą żoną – Gretą. Przez chwilę zastanawiał się co pomyślą ludzie, poddani, ale nie tylko.
Poddanym będzie z tego powodu bardzo wszystko jedno, zapewniam cię.
Za to szlachta, zwłaszcza ta mająca córki na wydaniu, może nagle zapałać ochotą wsadzenia ci rozpalonego pogrzebacza w.

Przede wszystkim co pomyśli jego ojciec, brat i siostry. Wyśmieją go, zaczną współczuć jego małżonce, a może uwierzą w chęć ustatkowania się.
Jakby to była rzeczywistość, to prędzej obstawiałabym wydziedziczenie go albo/i otrucie szanownej małżonki - ale to jest niestety opko...

Jednak on sam jeszcze nie wiedział czy zechce się ustatkować. W końcu bardzo cenił swoją wolność. Lubił hulaszczy tryb życia. Kochał ryzyko i uczucie oddechu śmierci na karku podczas turniejów. Z tym jednak już koniec.
Teraz już tylko pieluchy, kapcie i raz na jakiś czas mecz przed telewizorem.


Dorkwood potrzebowało króla, i to takiego króla, który nie zginie w tydzień po koronacji podczas jakieś walki w spelunie po wygranym turnieju, czy też w samym turnieju.
Jak tak sobie przypomnę niektórych władców… dobra, nic nie mówię.

Ivan wiedział, że nadszedł czas na dorosłość, a w raz z nią przyjdzie stateczność i dojrzałość, tak same z siebie przyjdą, opakowane w celofan, a to wszystko z poczucia obowiązku.
 

48 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Madre de Dios... to nawet ciężko uznać za śmieszne.

Pani od Kotów pisze...

Weszłam na bloga z opkiem, by czytać dalej... Syndrom sztokholmski?

Anonimowy pisze...

Serio, imiona mnie rozwalają. To pomieszanie biednej Ginny Weasley z Ianem Somerhalderem. No i Rebeka, z tegoż samego serialu co aktor wymieniony wyżej i Rosalia- wampirzyca ze zmierzchu. Nazywanie postaci- ałtorko, robisz to źle.
Alvik

Anonimowy pisze...

Farmi golda w jakimś koreańskim MMO?
Może to był William A Chuj Wam do Mojego Nazwiska? (Zwany też Williamem Odrobinę Niegrzecznym.)-
-O,to mi zrobiło wieczór!

Taki Władysław Waza trochę,on też rozrywkowy był.
No,niby owszem,zdarzało się,ze król się żenił bez zgody rady/sejmu,ale z reguły były z tego jakieś kłopoty...
Związki królewskie ałtorko, robisz to źle.


Chomik

Pogromcy Absurdu pisze...

"Ile jeszcze" - powiedział Dante, po czym spojrzał na suwak przeglądarki. Był dopiero w połowie.

Chwała tym, kto to dokończył.

Anonimowy pisze...

dorkwood?

Jesteście pewne, że to nie prowokacja jakaś? Kto posiadający choć jedną komórkę mózgową swoje uberfullwypas opcio nazywa DORKwood?

Anonimowy pisze...

I to pisak?! BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA

Tenże sam anonimowy.

Sileana pisze...

W zasadzie to nie miałam nic pisać, chciałam tylko poczytać komcie, ale spojrzałam na hasło...

mmeskie covered

Jeśli to pisak pisał, to pasuje jak ulał (bo w końcu nie wiem, jedni mówią, ałtoreczka, jedni pisak... Jak to w końcu jest? Aż zajrzałam na opcio, a tam ałotr męski nick i w rodzaju męskim o sobie pisze).

Babatunde Wolaka pisze...

Jak widzę, nie jestem jedynym, któremu Dorkwood się kojarzy. Chociaż, w sumie, jak miałby się nie kojarzyć?

"Król wyznacza następce, młodszego ze swoich synów, gdyż ten starszy ma już inne obowiązki.
O dobry lolu, jakie ważniejsze obowiązki niż przejęcie władzy po ojcu może mieć syn króla?"
Może jest biskupem.

"Przyszły władca kocha żyć pełnymi garściami,"
Z dalszego przebiegu opka wynika, że przede wszystkim kocha rzyć. Także i garściami.

"Młody książę trafia do domu Kazimierza Wesley'a, który ma polskie imię, bo przecież czemu nie, kiedy i gdzie to się dzieje właściwie, ratunku"
A jak z tym polskim imieniem znakomicie dysonansuje apostrof ex culo!

"jakiś tam stary William bez nazwiska"
Ejno, królowie zasadniczo radzą sobie bez nazwisk, wystarczy im numer i ewentualnie jakaś przybudówka, np. Eryk XI Chromy i Sepleniący (1216-1250).

"Brał udział w turniejach, nie dla uznania przez królów wielu państw, chociaż je zyskał.
Kochał poklask, ale walczył nie dla uznania. To po co? Żeby umocnić się w hipokryzji?"
Bo jemu zależało na uznaniu nie od królów.

"Kochał przyjęcia wydawane na jego część w podrzędnych karczmach gdzie zabawiał się z gospodyniami, kucharkami, barmankami i innymi nieszanującymi się niewiastami."
Jassne, koleś, jeszcze napisz, że go prowokowały i że gdyby nie pracowały w takich zawodach, toby się z nimi nie zabawiał :/

"Derpwood nie leży w jakimś opkolandzie, tylko w Europie. Czas akcji wciąż pozostaje tajemnicą."
Musi, że w odległej przyszłości.

Anonimowy pisze...

Tymczasem w derpwoodzie nowy post a w nim przygotowania do seksufff.

Czy ktoś poinformował ałtoreczkę o analizie? Cicho jakoś tutaj.

lalka pisze...

Będzie kontynuacja? Bo jakoś krótko dzisiaj...

Anonimowy pisze...

Ja też weszłam na bloga i znalazłam tam TELEDYSK PROMUJĄCY Dorkwood. :D Proszę, podzielę się znaleziskiem.

http://www.youtube.com/watch?v=lzcj9BsCoeg&feature=youtu.be

Mirabelka

Anonimowy pisze...

Wiecie co autor ma w polecanych?

http://landerburgh.blogspot.com/



To jest o "domowej dyscyplinie"... A "autorka" ma mnóstwo tego typu gówna w polecanych. O jezu.

Serenity pisze...

"Polował był bowiem namiętnie na eksplozje jądrowe, mamuty i buldożery, a taki był zawzięty, że żadna rana nie ostudziła jego zapału."
O mamo, oplułam się przy tym zdaniu.

Anonimowy pisze...

Oessu, straszliwe to opko, ale analiza genialna.
-Manat

Patryk Samuel pisze...

Autor, napisał autor, nie ałtoreczka. Tyle ode mnie. Do treści posta się nie odniosę, bo kto lubi sobie powyśmiewać, niechaj się śmieje. Nic mi do tego.

Frikey Slender pisze...

Ech, naprawdę, nie żebym coś tam, ale nawet ja pisałam sensowniejsze opka w podstawówce -_- Nie życzę żadnej dziewczynie takiego męża, bo Pisak z takim nastawieniem do kobiet to... Ech, musk się ścina.
Analiza jak zawsze miodna, najbardziej rozbawiło mnie farmienie golda w koreańskim MMO ;)

blinkowa

AkFa DreamLandPress pisze...

Przestałam czytać w połowie. Zwłaszcza, że ciągle widziałam Darkroom zamiast Dorkwood... :D Pięknie pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

"Kochał przyjęcia wydawane na jego część w podrzędnych karczmach" - Dorkwood umie podejmować książąt. Po co wydawać na cześć księcia bal w pałacu, gdy można zrobić mu imprezę w podrzędnej karczmie?
Straszy syn miał inne obowiązki, bo miał rządzić krajem żony. To przecież ważniejsze niż własne królestwo!
PS. Kocham wyobrażenie królestwa leżącego w poprzek fiordów!

tuptaczek pisze...

lolozaur :) <3
"Przede wszystkim “na około zamku” to powinny być osady służebne. Ale po co, przecież król obsłuży się sam." - A przede wszystkim nic nie mogło być "na około" bo przecież z jednej strony była przepaść :)
"ciężka czapka" mnie umarła! :D
ja prdl! Od kiedy Ivan wlazł do chatki właciciela "włości" to normalnie mózg rozjebany! Po kiego grzyba od ciągnie ze sobą tę Gretę! Nie może sobie jakiejś wziąć, która się go będzie słuchała? bosz A poza tym co za buc: uczynię ją nieszczęśliwą, ale będę dla niej dobry.
A jak powiedział, że przedzielą wioskę na pół, to ja pomyślałam, że on, tak jak jego brat, przeniesie się do żony i będzie władał jej włościami, ale, że jest taki szlachetny to teściowi pozwoli zachować połowę! To by dopiero było genialne posunięcie :D

Niofomune pisze...

@Patryk Samuel, świnto racjo, wyciąganie wniosków jest dla słabych.
I to się nie nazywa "autor" tylko "pisak".

Babatunde Wolaka pisze...

Ach, "ciężka czapka"! To przecież z Puszkina: "Ciężkaś ty, czapko Monomacha!" Czyli innymi słowy - "with great power comes great responsibility" ;)

Anonimowy pisze...

Analiza genialna :) Czytając komentarz: "One z reguły tak mają, te przypadki. Jak sądzę wynika to z faktu, że są - kto by pomyślał - przypadkowe.", miałam tylko jedno skojarzenie(http://asset-8.soup.io/asset/1796/2898_83c0.gif)

Anonimowy pisze...

http://odwrogadoidola.blogspot.com/

Remia pisze...

Analiza wspaniała, a opko beznadziejnie durnowate, gdzie nie realia się po prostu nie kleją. Dziękuję za piękne merytoryczne uwagi, które wzruszyły serce historyka(mediewisty!), czyli moje. Dobrze, że analiza nie była bardzo długa, bo z irytacji zaczęłam szarpać zębami rękaw od koszuli.

Anonimowy pisze...

Widziałyście, co się teraz dzieje na blogu? Taki ból dupy u czytelników zwłaszcza, że boki zrywać. Blogaski to prawdziwa rozrywka, po co chodzić do kina, jak tu i komedie, i dramaty, i w ogóle wszystko naraz.

Anonimowy pisze...

Dobra analiza, ale KRÓTKA. DAJCIE WIĘCEJ. Zanalizujcie całe to opko, please.

Anonimowy pisze...

Ło matkoż i córkoż, perełeczka opkowa.
Prosim ciąg dalszy, bo ucieszne nad wyraz. XDDD

thingrodiel

Amy Gryffin pisze...

" i wtedy napatacza się przypadek.
One z reguły tak mają, te przypadki. Jak sądzę wynika to z faktu, że są - kto by pomyślał - przypadkowe."

Nope nope nope nope. "Accidents just don't happen accidentally". Dean tak powiedział. Dean zawsze ma rację.

Kazimierza Weasleya nawet nie skomentuję...

Wracam do czytania :3

B. pisze...

Analizować takie coś to jak analizować czyjeś fantazje seksualne, to nie jest żadne opowiadanie tylko materiał fapowy dla leśnych bolków których rodzina nie słucha a marzy im się uległa baba.

Anonimowy pisze...

Fakt, że to popełnił pisak a nie ałtoreczka chyba czyni to opko jeszcze gorszym...

Anonimowy pisze...

Tekst pochodzi ze strony http://dorkwood.blogspot.com/?m=1 i został rozpowszechniony bez zgody autora a na jego blogu znajduje się zastrzeżenie praw autorskich o treści - ,,Prawa autorskie do tego bloga, jak i tekstów na nim umieszczanych są własnością autora.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i rozpowszechnianie całości lub części tekstów z bloga bez zgody autora jest zabronione"
Co podlega dochodzeniu swoich praw na drodze sądowej.

Kalka pisze...

O jezu, następny idiota, który próbuje straszyć sądem. Może weź ty najpierw przeczytaj, co mówią przepisy? Na przykład, te zacytowane nawet tutaj, po prawej stronie? I spróbuj, trudne to, ale spróbuj, pomyśleć, co one znaczą.

Natalia SStefania Borucka pisze...

Inb4 wujek prawnik, tata policjant i szwagier sędzia.
Opko superpocieszne, uwielbiam takie głupiutkie i niegramotne rzeczy <3

Sandra Banasiak pisze...

Prawa autorskie do tego bloga, jak i tekstów na nim umieszczanych są własnością autora.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i rozpowszechnianie całości lub części tekstów z bloga bez zgody autora jest zabronione.

(kopiowanie i rozpowszechnianie całości lub części tekstu bez zgody autora jest zabronione - to chyba coś znaczy, prawda?)

Ja nie wiem czy autor bloga coś z tym zrobi, ja bym zrobiła. To tyle ode mnie. A sama analiza prześmiewcze bzdury. Wykorzystujecie pomysły innych by robić sobie bekę. Jak dla mnie dziecinada :)

Babatunde Wolaka pisze...

Koło Czasu obraca się, a wieki nadchodzą i mijają, pozostawiając wspomnienia, które stają się legendą - a aŁtorzy i ich obrońcy nadal stosują wciąż te same "argumenty" i nawet się im nie chce wyguglać, co to jest prawo cytatu.

Anonimowy pisze...

Kwii, tak bardzo kwi! To co sie dzieje na blogasku autora jest przesmieszne, juz pomijajac sama analize. I te teksty dumnych obroncow, brzmiace "no przeciez to fikcja, wiec czas akcji to "dawno" a imiona moga byc jakie tylko autor chce!" XDD
Ad.

Anonimowy pisze...

Sandra Banasiak to akurat osoba niezdolna do dyskusji. Niestety komentarze z bloga autora zostały już usunięte, ale ogólnie uważa się za osobę tolerancyjną, podczas gdy otwarcie przyznała, że bezdomni to według niej nie ludzie a śmieci i należy ich wyeliminować (chociaż twierdzi, że NIE JEST zwyrodnialcem, bo przecież sama ich nie eliminuje tylko mówi, że tak trzeba). Kogoś z tak poronioną psychiką trudno brać na poważnie, nawet jeśli stara się tak brzmieć.

Anonimowy pisze...

Analizatorzy, chowajcie się, prokurator i internetowa policja już po was jedzie!

Falco pisze...

Cudo <3 Aż się pośmiałam na głos, a dawno przy analizach tak nie miałam.
Rany, jakbym chciała, żeby ci wszyscy straszący "dochodzeniem praw na drodze sądowej" to robili ^^
Swoją drogą, jak dla mnie brzmi to na parodię (DORKwood?! Pasująca nazwa swoją drogą), a autor jest doskonałym trollem, ale i tak wyszło śmiesznie :D

Anonimowy pisze...

Gdzie nowa analka? ;_; Czyżby internetowa policja Was dopadła? Siedzicie w areszcie w światłowodach?

Anonimowy pisze...

Analiza wspaniała jak zwykle. Mogłybyście to zanalizować?
http://girlsfanfic.blogspot.com/2013/04/pamietacie-czarodziejke-z-ksiezyca.html

Anonimowy pisze...

Analizatorzy! Ja tylko żartowałam z tą policją i prokuratorem! Wyjdźcie ze schronów :(

Straw Cherry pisze...

Ło matulu, jakie to przeborskie! Dorkwood to takie wielokulturowe królestwo, czyż nie? No bo spójrzcie: jest William z imieniem angielskim, Greta z niemieckim, Ivan z rosyjskim i nasz rodzimy Kazimierz! Jeszcze jakiegoś Kalego brakuje czy cóś :D

Barty "Młodsza" pisze...

/oszołomiona/ Nie rozumiem faceta. Miał więcej niż 60 komentarzy, traktujących o tym samym, ale je po prostu zlekceważył. Ciekawe, jakie rozmiary ma jego ego...
Analizujcie dalej, proszę, jesteście wielkie!
Radzę zwrócić szczególną uwagę na scenę składnia przysięgi małżeńskiej, jest tam straszliwy byk. To znaczy... myślę, że jest.
serdecznie pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

"Umierający jest bowiem władna Dorkwoodu"

Wielkie i potężne królestwo Dorkwood... zaraz wracam, idę rotflować do końca życia. Nazwa kojarzy mi się, rzecz jasna, wyłącznie z komiksem RPGowym "Elf Only Inn" i graczem, który chciał się nazwać "Lord of Darkness", ale zrobił literówkę w nicku i tylko dzięki temu zdołał się zarejestrować, bo wszystkie inne synonimy na Szatana były już zajęte.

"William A Chuj Wam do Mojego Nazwiska? (Zwany też Williamem Odrobinę Niegrzecznym.)"

!

"Zaś drugi syn poległ przy próbie dania faka i nie trwał."

!!!

A poza tym Witalij/Vitali zachęcający ojca, że da radę, cieżka czapka zamiast wizytówek, #problemy_opkowego_świata i mnóstwo, mnóstwo dobra. Chyba pisałam wielokrotnie, że uwielbiam analizy dziełek w klimatach historycznych. Radosna ignorancja autorów vs. skrupulatność i brak litości analizatorek to zabójcze combo. Miałam dziś tak ciężki dzień, że pod wieczór miałam ochotę już tylko położyć się na podłodze i umrzeć, wróciłyście mi trochę życia.

Anonimowy pisze...

Właściwie sąsiedni odcinek komiksu też jest na temat :)

Anonimowy pisze...

Ej, brakuje wam wyobraźni.
"Król wyznacza następce, młodszego ze swoich synów, gdyż ten starszy ma już inne obowiązki."
1. jest biskupem Rzymu i mu nie wolno oficjalnie zasiadać na tronie
2. jest przywódcą buntu przeciwko ojcu
3. w świecie opka panuje ultimogenitura
4. młodszy był ulubieńcem tatusia (tak jak Chrobry wolał Mieszka II w roli następcy)

:)

Ola