piątek, 13 grudnia 2013

O hańbo! Wzwód minął, a chcica została!




Witajcie!
Znów mamy dla Was pornoopko. Prawdopodobnie, bo celem pornografii jest podniecenie, a przynajmniej umiarkowane ożywienie odbiorcy - zaś przy tym opku ożywienie jest ostatnią rzeczą, jaka Was spotka. Są tu jednak pluszowe penisy piszczące po naciśnięciu, nieposkromione wiry pożądania i tornada namiętności oraz bohaterka pokryta różowymi pączkami. Kochankowie targani przemożną chucią miziają się po uszkach i podszczypują w pośladki, a tempo ich ryćkania dorównuje jedynie dryfowi kontynentalnemu. Ponadto dowiecie się, że Bursztynową Komnatę ukryto w cipce bohaterki.
Aha, bohater nazywa się Dean i chyba miał mieć coś wspólnego z protagonistą “Supernatural”.


Miłego!


Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar, wtrącał się też Vivaldi.




[od AŁtorki] Lubię się z Wami droczyć ;) Ale już dość czekania. Dzisiaj TA scena.
Ale czemu tak skromnie? TA scena! TA JUŻ WY SAMI WIECIE JAKA SCENA, MRUG-MRUG, CHICHU-CHICH, SCENA UPRAWIANIA TEJ RZECZY NA S, HEHE, PRAWDA, JESTEŚMY TAKIE BEZPRUDERYJNE I NIE WSTYDZIMY SIĘ TEGO NA S.
Zawsze jak widzę coś takiego, wyobrażam sobie lasię używającą synonimów typu “pipuszka” i “serduszkowanie”.  


Jednak uprzedzam, opisy są zdecydowanie dla CZYTELNIKÓW DOROSŁYCH :)
Gasp! Pigmejko, skontrolujmy dowody osobiste na wszelki wypadek.


więc wchodzicie na własną odpowiedzialność :)
Nie żeby podobnej treści ostrzeżenie atakowało każdego wchodzącego na blog. No ale jakoś trzeba podkręcić atmosferę. Zobaczmy zatem, jakie 120 dni Sodomy czeka na nas tym razem.
Znów będzie opisywać zbereźne i wszeteczne CZUBKI I KONARY.
Staliśmy się nieposkromionym wirem pożądania.
Turlanie się po całej podłodze jeszcze dało się znieść, gorzej, gdy zaczęliśmy zasysać do środka pościel, stolik nocny i półkę z książkami.
Wiemy, jak wygląda Sharknado

...a jak wygląda Fucknado?


Delikatne dotąd pieszczoty przybrały na sile, jakby rozpalający nasz głód przejął nad nami kontrolę.
Głód uznał, że to się nudne robi i postanowił przejąć stery, bo inaczej bohaterowie mizialiby się przez trzy kolejne rozdziały.
A kuśka i wulwa ożyły i stały się zuuueee!


Szorstka skóra dłoni ocierała się o moje nabrzmiałe brodawki, wywołując jęk w moim gardle.
W tym samym momencie on myślał: “Gładziłem jej brodawki. Już wiedziałem, czemu mówią na nią Ropucha”...


Nabrzmiałe punkciki znalazły się nagle w jego wilgotnych ustach, a wilgotny język trącał je niecierpliwie i wilgotno.
Punkciki? Albo to jednak były piegi, albo bohaterka cierpi na karłowatość sutków. Albo to wcale nie chodzi o brodawki sutkowe, tylko Dean jest fetyszystą zmian skórnych.
Albo to naprawdę jest ropucha. Vivaldi podpowiada opcję z łechtaczkami na całym ciele - w sumie jest to jakaś koncepcja...
Druga dłoń nagle znalazła się tuż nad moim kobiecym wzgórkiem.
...Ale masz też męski wzgórek, tak?
A on ma dla równowagi penis damski.


Zamarła na jedną małą sekundę. W tej samej chwili poczułam, jak zęby Deana delikatnie przygryzając różowy pączek na mojej piersi, a palce jego drugiej dłoni znajdują mój kolejny wrażliwy punkt kryjący się wśród nabrzmiałych kobiecych rejonów rozkoszy.
Już chciałam zapytać, co konkretnie robiły te zęby przygryzając, ale nabrzmiałe kobiece rejony rozkoszy skutecznie mnie ogłuszyły. Srsl, te medyczno-kartograficzne metafory nie pomagają.
Mnie przygryzanie różowego pączka skojarzyło się z tym:
Wniosek? Dean obrabia ciasto zrobione z ropuchy.
Moim ciałem targnął gwałtowny spazm, kropelki potu spłynęły wzdłuż mojej szyi i ramienia.
Eee, już? Od jednego miźnięcia?
Ustaliłyśmy, że to nie jest ludzka kobieta. Może ta osobniczka ma gdzieś jakiś włącznik, skąd wiesz.


Zwinne i smukłe palce błądziły po mojej kobiecości. Tak bardzo chciałam rozsunąć nogi, by zaprosić jego palce do głębszej wędrówki, jednak Dean wciąż mi na to nie pozwalał.
Bo trzymał jej kolana drugą dłonią, taaaaką wielką.
Związał ją sznurkiem do paczek, jak baleron.
Jego usta wędrowały od jednej piersi do drugiej. Jakby nie mógł się zdecydować, której z nich poświęcić więcej uwagi. Jego pieszczoty były coraz intensywniejsze, aż w pewnym momencie przyjemność została doprawiona niewielką szczyptą namiętnego bólu.
Yyyy? Co on jej zrobił, znienacka namiętnie uszczypnął ją w tyłek?
Z dyńki ją walnął w miłosnym amoku.


Prawdziwa eksplozja doznań, która prowadziła mnie na skraj spełnienia.
On szczypał tak seksownie!
- Dean.- Mój cichy jęk prawie niknął wśród jego pomruków zadowolenia. Rozgrzane wargi przeniosły się nieco w górę, tuż na moją szyję.
Ale tylko wargi. Biegały jej tak po ciele i ciamkały.


Wygięłam się, robiąc mu dostęp do czekającej na jego dotyk skóry.
Tak, to chyba jest ten moment, kiedy mam ochotę nacisnąć przycisk przewijania na przyśpieszeniu. Szkoda, że w tekstach to nie działa…
Pominięte partie skóry zaczęły już zwoływać komitety i formułować postulaty.
Przesunął się nieco do góry. Poczułam, jak jego nabrzmiała męskość ociera się o mój wzgórek. Szlachetna twardość pokryta delikatną powłoką.
To brzmi jak opis klepki podłogowej...
Dean ma kuśkę pokrytą pluszem? Pluszowy penis... Ciekawe czy po naciśnięciu robi “Love me! Love me!”
I wygrywa melodyjki.


Pragnęłam przede wszystkim jednego – poczuć ją w sobie. Szarpnęłam się pod nim. Oderwał się od mojej szyi z mlaśnięciem odczepianej przyssawki zostawiając dwa krwawe ślady i spojrzał prosto w oczy. Zielone spojrzenie rozbłysło tysiącem bursztynowych blasków, gdy wsunął kolano pomiędzy moje uda i nieśpiesznie je rozsunął.
Tysiąc bursztynowych blasków. Bohaterka ma między udami Bursztynową Komnatę?!
No, w piczy boCHaterki jeszcze jej nie szukali.


Wciąż drażnił się ze mną. Kusił i obiecywał, by wciąż odwlekać tę chwilę. Jego męskość naparła na mnie z pełną siłą.
Schönes Fräulein, Lust auf mehr?
Blitzkrieg mit dem Fleischgewehr!
Dean, skarbie, tu nie ma co napierać z pełną siłą, tu trzeba dobrze wycelować!


Spróbowałam się przesunąć, tak by jego wilgotny czubek (To się nazywa członek i preejakulat, kochanie) znalazł się na wprost mojego gościnnego tunelu, jednak wyczuł moje intencje i dłońmi przytrzymał moje biodra.
Gościnny tunel… PRZYTULNA AUTOSTRADA. Mulholland Drive!
(A gościnny, bo nie pobiera opłaty za wstęp.)To chyba odpowiednik “Drogi szybkiego ruchu” jaką miał Potter w TYM opku.
Nie odrywając spojrzenia od moich oczu rozpoczął powolną pieszczotę… Wilgotny czubek rozpalonej męskości otarł się delikatnie o moje dolne wargi.
Prych. Dobrze, że sprecyzowała które wargi.
Widzę tego członka, stojącego nieśmiało w wejściu, miętoszącego w dłoniach maleńki kapelusik, i pytającego nieśmiało: “Dzień dobry pani… Przepraszam, mógłbym wejść…?”


W górę i w dół. Rozchylił je powoli. Delikatna skóra otarła się o mój nabrzmiały pączek.
Boru, ona między nogami też ma jakieś pączki? Kolejne wcielenie Sakury porosłej kalafiorem?
Jeśli już się zrobiło tak kwiatowo:
Wtedy rozwarłem szeroko na cztery strony świata białe ciało lilii i
wilgotnymi wargami upieściłem wnętrze...
A gdy podniosłem oczy - ona stała w pąsach, z rozfalowaną piersią i
błyszczącymi źrenicami.
I uśmiechnąwszy się nikle (pewno z warg moich, ufarbowanych żółtym
pyłkiem) - jakimś specyficznie wzruszonym i drżącym głosem
powiedziała:
- Pan jest wy-ra-fi-no-wa-nie nieprzyzwoity!...


Raz i drugi. Powolna tortura. Jego dwie nabrzmiałe krągłości, czające się tuż u podstawy jego męskości i łypiące złowrogo, przy każdym jego ruchu delikatnie uderzały w moje wrażliwe rejony.
Ja tam nie wiem, ale czytając o męskich kragłościach wizualizuję sobie raczej pośladki, no ale nimi byłoby trudno uderzać partnerkę w krocze. Nie no, da się, tylko po co…? Chyba że partnerka ma strap-on, a partner próbuje się nadziać, ale nie trafia - ale to chyba nie jest tego typu sytuacja. Ja wiem, że się da, ale nie jednocześnie smyrając ją penisem… Może ma taki jak u słonia…?
Z drugiej strony to nabrzmienie sugeruje jakąś opuchliznę jąder. Dean znów nosił za ciasne spodnie?
Może jest kosmitą i wykluwają mu się właśnie dwa kolejne penisy (zamiast jąder)?
Nie mogłam już dłużej czekać. Musiał wreszcie stać się moją częścią.
Dlatego rozwarłam szeroko paszczę i odgryzłszy jego głowę, zaczęłam przeżuwać intensywnie.
Dean trafiał na różne potwory - teraz padło na samicę matronicy.


Tym brakującym fragmentem, bez którego w tej chwili moje życie wydawało się być niepełne.
Bo czym jest życie moje bez fiuta?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest czas, gdy nie ma we mnie Deana?
Ach, jedną chwilką!
Gdzież jest – miłość, orgazm i pała!
Winniście trwać wieki, lecz sperma szybko płynie,
O hańbo! Wzwód minął, a chcica została!


Kierowana niepohamowanym pragnieniem, uniosłam głowę i odnalazłam płatek jego lewego ucha. Chwyciłam go najpierw delikatnie między zęby i popieściłam czubkiem języka.
Boru, jej niepohamowane pragnienia prowadzą do działań tak gwałtownych i pełnych pasji, jak moje poranne próby wydostania się spod kołdry.
Ehe. Jeśli chce go porządnie i szybko rozgrzać, to ucho TOTALNIE jest tym miejscem, za jakie powinna teraz chwycić. Dobrze że go po czółku namiętnie nie pogłaszcze.


W końcu chwyciłam mocniej…
Po mniej więcej trzech wiecznościach. Mam wrażenie, że szybciej ludzie stoją w korku na Zakopiance, niż oni uprawiają namiętny seks.
Ale ona go wciąż trzyma za UCHO. Na takim dość etapie. Że tak spytam - po co?
Może był niegrzeczny?


Moja dłoń zsunęła się wzdłuż jego umięśnionych pleców, tuż na kształtny i jędrny pośladek. Wpiłam w niego moje paznokcie…
I taaak, posadźmy tu jeszcze wielokropek, żeby nam się narracja za szybko nie snuła. Boru, właśnie odkrywamy nowy gatunek pornografii - pornos geologiczny, w którym poczynania kochanków z trudem dotrzymują kroku ruchom płyt tektonicznych.
Dean jęknął i mocnym ruchem rozsunął moje nogi.
O, czyli czekał po prostu, aż ktoś go w rzyć uszczypnie.
Albo też miał tam gdzieś włącznik.


Tylko na to czekałam. Uniosłam biodra wychodząc mu naprzeciw.
Jeszcze postaw drogowskaz, żeby się biedaczyna nie zgubił.


Nie droczył się już ze mną. W płonącej zieleni jego spojrzenia widziałam trawiący go ten sam głód, który kąsał i moje ciało. Poczułam, jak wilgotny czubek jego męskości zsuwa się w dół, tuż do rozgrzanego wejścia mojej kobiecości.
Boru mój, ciekawe, jak aŁtorka opisałaby seks analny. Znaczy, męskość zsuwałaby się do drugich wrót zakazanej rozkoszy?
Wilgotny czubek jego męskości zsuwałby się do tylnego wejścia namiętności.
A w ogóle to - sam czubek mu się zsuwał? Znaczy… jakimś cudem główka mu odpadła od reszty penisa? (A rozgrzane wejście kobiecości wyobraziłam sobie jako wnętrze aktywnego wulkanu; z dymem, lawą i wszystkim.)


Dean oparł się mocniej na dłoni tuż przy mojej głowie. Widziałam, jak bierze rozpęd głęboki oddech, gdy poczułam jak się we mnie wsuwa. Za wszelką cenę starałam się nie zamykać oczu, by móc podziwiać kalejdoskop uczuć przemykających przez jego twarz. Jednak nie miałam na tyle siły.
Bo powieki nagle zrobiły się CIĘĘĘĘĘŻKIE i zasnęłam, zmęczona oczekiwaniem na porządne ruchanie.
Zadziwiające, na jakich rzeczach można skupiać uwagę, będąc rzekomo porwaną przez wir pożądania.


To uczucie, gdy się ze mną złączył. Ta twarda męskość odkrywająca moją nabrzmiałą kobiecość milimetr po milimetrze…
Oj żebyście tam nie padli czasem z przeryćkania. (Milimetr po milimetrze, nożfak, penisie tip-topki...)
Odkrywająca i wysyłająca raporty do statku-matki, jak rozumiem?


Moje ścianki oplotły go, otoczyły wilgotnym kokonem i pociągnęły jeszcze głębiej.
Tu mam do powiedzenia tylko jedno:
W sumie nie mam nic do dodania.


A gdy jego czubek uderzył w sam szczyt Alp, z piczy rozległo się jodłowanie…  Pod moimi przymkniętymi powiekami zabłysnęło tysiące małych punkcików, jakby zapomniany gwiazdozbiór ujawnił mi swoje oblicze.
A to tylko Dean znów walnął mnie z główki.


Dotąd sądziłam, że opowieści o drżeniu ziemi podczas seksu są głupim mitem.
Dean w myślach pogratulował sobie zainwestowanie w Magic Fingers przy łóżku.


Jednak z tym mężczyzną przekonałam się, że nie tylko ziemia drży, ale i cały wszechświat zmienia swe położenie, gdy Dean wsuwał i wysuwał się ze mnie.
A jej wulwa była niczym Podjarana Droga Mleczna.
Nie no, patrząc na to, w jakim tempie oni się dupczą, nic dziwnego, że Wszechświat zdążył zmienić położenie. Kilka gwiazd narodziło się i spłonęło, nim w ogóle doszło do penetracji.
Kiedy się cofał, zostawiał za sobą przerażającą pustkę.
Wielkieś mi uczynił pustki w wulwie mojej,
Mój drogi penisie, tym odejściem swoim!
Coitus był, a jakoby nikogo nie było:
Jedną malutką kuśką tak wiele ubyło.
Tyś za wszytki wierciła, za wszytki ruchała,
Wszytkiś w wulwie kąciki zawżdy pobiegała.
To tam, to ówdzie wdzięcznie dogadzając
I onym swym uciesznym kształtem zabawiając.
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz orgazmu, nie masz rozśmiać się nikomu.
Z wulwiego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.
/Jebaka Kochanowski, Tren XXX/


Gdy znowu ją sobą zapełniał, miałam poczucie, że spirala namiętności owija się wokół mnie coraz mocniej.
I trochę ciśnie pod pachami.
TAK to wyglądało.


Nogami oplotłam jego biodra. Chciałam go jeszcze więcej. Jeszcze mocniej i jeszcze głębiej. Nie mogłam się nim nasycić. Pod ustami czułam smak jego warg,
Pod ustami czuła smak? Ma kubki smakowe na brodzie? O.o
Ona mi naprawdę coraz bardziej przypomina matronicę.


pod palcami fakturę jego skóry, a w sobie… Niezapomniane uczucie, gdy czujesz się całkowicie dopełniona, gdy wszystkie fragmenty są już na swoim miejscu. Jakby układana mojego życia wreszcie się ułożyła, ukazując mi obraz tego, czego zawsze podświadomie szukałam i potrzebowałam.
CHŁOPA! \m/
(Albo dobrego dildo.)
O boru, czyżby bohaterka była tą mityczną kobietą, co to dniami i nocami marzy tylko i wyłącznie o tym, żeby ją ktoś porządnie wyłomotał?


Jego ruchy były coraz szybsze. Coraz silniejsze. Każde pchnięcie jego lędźwi witałam z prawdziwą radością.
Każdego wyczekiwałam niby kania dżdżu, niby pracownica wypłaty, niby analizatorzy sensu, niby czytelnicy pornoopek tego, by skończyć z pierdoleniem na wysokim C w rejestrach okołobiblijnych, tylko przejść do jakiegoś konkretnego chędożenia.


Wychodziłam mu naprzeciw.
Z kapciami i obiadem na stole. Oraz chlebem i solą (nie pytajcie gdzie).


Unosiłam biodra i kręciłam nimi małe kółka.
Piętami w tym czasie zataczałam ósemki, a zgiętymi w łokciach rękami robiłam kaczuszki.
A wargami robiła jaskółki.


Z jego rozchylonych warg co chwila wydobywał się głośniejszy jęk. Nie pozostawałam mu dłużna.
I tak jęczeliśmy razem do rana. Kanon, moi mili, kanon.
Czekam, aż bohaterka będzie “cała od”.


Rozbudzone ciało ruszyło już autostradą spełnienia na pełnej szybkości.
Nie no, teraz widzę, jak Dean jedzie na lasce drogą szybkiego ruchu, nabierając i tracąc prędkość w zależności od intensywności chędożenia, a ona hamuje piętami na zakrętach i od czasu do czasu strzela ogniem z dupy.
Cóż, nie bez powodu Dean miał zawsze osobisty stosunek do swojej Impali.
Jeszcze się okaże, że to jest
JEJ monolog, a “tunel” to była jej rura wydechowa...


Wczepiłam się w niego, jakby był jedynym stałym punktem. Szybciej. Głębiej. Mocniej.
Najpierw jeden mały skurcz. W podbrzuszu rozszalało mi się całe stado motyli.
I teraz wyobraźcie sobie, że uprawiacie seks, i nagle się wam pod skórą takie łapki odkształcają, i się wam tam to kłębi, i tylko słychać "Wypuuuśćcieeeee nasssss, chceemy wyyyjśćććć!", a po orgazmie takie PUFFFF!!! I macie motyle na zewnątrz!
Konfetti strzelające z cipki!


Potem drugi.
W podbrzuszu rozszalało mi się całe stado dziobaków!


Po chwili moja kobiecość zadrżała niekontrolowanym spazmem.
Dobrze, że nie uciekła…
Wzdrygnęła, wierzgnęła i zarżała triumfalnie.


Krzyknęłam. Dean przyśpieszył pchnięcia bioder.
Ale oni te nowe światy i trzęsienia ziemi przeżywają od początku do końca w jednej pozycji, w rytm jednostajnego “ryć… ryć… ryć… ryćryćryćryć…”?
Oj no bo jest tak nieziemsko fantastycznie, że wszelkie próby urozmaiceń tylko zepsułyby harmonię ich idealnego zespolenia. Chyba. Albo to jedyna pozycja, jaką znają.


Mój pojedynczy krzyk przemienił się w nieustający jęk spełnienia. Pulsowałam wokół niego. Pulsowałam wraz z nim.
Razem rezonowaliśmy pulsowaniem wszechświata!


Szalejące tornado ekstazy wciągnęło mnie na wyżyny czystej rozkoszy.
To bardzo ładnie.
Sorasy, ale boCHaterka w wirach szczytowań i szczytowych wirach miota się od początku rozdziału, a emocji przy tym jak przy cerowaniu skarpet, więc to maksimum entuzjazmu, na jakie mogę się zdobyć.
A ja mam obrazek poglądowy:


A on nie przestawał. Szybko, szybciej…. Moje dłonie zsuwały się po jego spoconych plecach, gdy powoli, wciąż drżąca, zaczynałam wracać do własnego ciała. Jednak poczułam, jak jego gnająca do spełnienia męskość łomocze kopytami, robi bokami i rży rozpaczliwie uderza w tej jeden najwrażliwszy punkt. Wszystko w moim ciele znowu zwinęło się w ciasną spiralę…
To wygląda na ból menstruacyjny, przykra sprawa, żeby w takim momencie...
Dean nagle jęknął. Naprężył wszystkie mięśnie, a ja poczułam jak wilgotny dowód jego rozkoszy rozpływa się w mojej kobiecości.
Może po prostu jej tam Rafaello wetknął…? Też białe, podobno się rozpływa w ustach, więc czemu gdzieś indziej by nie mogło?


Dean raz jeszcze pchnął biodrami, tym samym rozplątując nici kolejnej fali rozkoszy.
Spruwając nitki orgazmu niby stare gacie.
A taka ładna makatka była.


Zadrżałam znów pod nim i wokół niego.
Bohaterka brzmi, jakby zstąpiła na Dean niczym Zeus, np. w formie złotego deszczu.


Wraz z nim miałam wrażenie, że unoszę się gdzieś w powietrzu, a najczystsza rozkosz owiewa nasze ciała.
Ktoś wam klimatyzację w pokoju włączył, to wszystko, moja panno.


Powoli, jeden oddech za drugim wróciłam do rzeczywistości. Jednak Dean nie wypuszczał mnie z ramion. Wciąż był we mnie i przy mnie. Niczym glonojad przy szybce. Pochylił się nade mną i musnął wargami moje pokryte kropelkami potu czoło. Uśmiechnął się delikatnie…
Podsumuję to tak:

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jestem wam wdzięczna za zanalizowanie opka z fandomu Supernatural. Akurat trwają ciężkie czasu, gdyż kolejne odcinki pojawią się dopiero w nowym roku...
Ale do rzeczy. Analiza cudowna. Trudno mi powiedzieć, który tekst mnie najbardziej rozwalił, ale czytanie waszej analizy skończyło się wyrzuceniem mnie z pokoju, w którym rodzina oglądała film. Bez was piątkowe popołudnia nie byłyby takie same.

Monika pisze...

O moj Gosz... toż to pobija wszelkie romansidła, jakie było mi dane czytać :D Ból menstruacyjny, w takim momencie - pewnie dlatego, że to piątek trzynastego :D

Babatunde Wolaka pisze...

"SCENA UPRAWIANIA TEJ RZECZY NA S"
Selera!

"Zawsze jak widzę coś takiego, wyobrażam sobie lasię używającą synonimów typu “pipuszka” i “serduszkowanie”."
Kliknąłem ten link. Tam były jeszcze "dorotki"... *thousand-yard stare*

"Wiemy, jak wygląda Sharknado ...a jak wygląda Fucknado?"
Sharknado na pewno ma pornoparodię.

"Druga dłoń nagle znalazła się tuż nad moim kobiecym wzgórkiem.
...Ale masz też męski wzgórek, tak?"
"Kobiecy" dla uściślenia, że chodzi o część anatomii, a nie o wzniesienie terenowe położone na nieruchomości boCHaterki.

"...aż w pewnym momencie przyjemność została doprawiona niewielką szczyptą namiętnego bólu.
Yyyy? Co on jej zrobił, znienacka namiętnie uszczypnął ją w tyłek?"
Namiętnie dźgnął ją cyrklem.

"Szlachetna twardość pokryta delikatną powłoką."
Co tu dużo mówić - stalowa sztaba w pluszowym pokrowcu.

"Pluszowy penis... Ciekawe czy po naciśnięciu robi “Love me! Love me!”
I wygrywa melodyjki."
Że zacytuję prowadzącego audycję w Radiu Maryja: "Misie... misie z penisami, potem jakieś pluszowe waginy, pochwy..."

"Gościnny tunel… PRZYTULNA AUTOSTRADA."
Mercedes Benz und Autobahn!

"Jego dwie nabrzmiałe krągłości, czające się tuż u podstawy jego męskości i łypiące złowrogo, przy każdym jego ruchu delikatnie uderzały w moje wrażliwe rejony."
*ómarcie*
Nabrzmiałe krągłości
U podstawy męskości
Wyczyniały podłości
Nad bramą kobiecości

"A gdy jego czubek uderzył w sam szczyt Alp, z piczy rozległo się jodłowanie…"
Że zacytuję klasyka - "This is what happens when you fuck a stranger in the Alps!"

"O boru, czyżby bohaterka była tą mityczną kobietą, co to dniami i nocami marzy tylko i wyłącznie o tym, żeby ją ktoś porządnie wyłomotał?"
Tak, to właśnie ona. Ustawmy się w kolejkę po autografy!

"Mój pojedynczy krzyk przemienił się w nieustający jęk spełnienia. Pulsowałam wokół niego. Pulsowałam wraz z nim.
Razem rezonowaliśmy pulsowaniem wszechświata!"
A teorie spiskowe mówią, że to jakiś HAARP.

To jest pjenkne. Jedna z najlepszych analiz w tym roku.

Hasło: cekshipa. I jak tu nie mieć skojarzeń?

Anonimowy pisze...

To o Castielu było fajniejsze. To tamten blog jeszcze żyje? Bardzo..monotematyczny...
A z Crowleyem ona też (szeptem) :uprawia tą s...sałatę?
Szlachetna twardość pokryta delikatną powłoką - miałyście rację,Ania z Zielonego Wzgórza pisze pornosy!

Chomik rozradowany

Frikey Slender pisze...

Nie, bez jaj, dla mnie TA scena jest podobna zupełnie do niczego, a do seksu zwłaszcza. To był normalnie poetycki bełkot, tyle.

Jebaka Kochanowski poprawił mi humor :)

"Może po prostu jej tam Rafaello wetknął…? Też białe, podobno się rozpływa w ustach, więc czemu gdzieś indziej by nie mogło?" - stawiałabym raczej na podsmażaną kaszankę...

"Zadrżałam znów pod nim i wokół niego." - przeczytałam "zarżałam" ;)

Bez waszych komentarzy ja bym tego nie zniosła, poważnie :)

blinkowa

Anonimowy pisze...

Remake Kochanowskiego wywołał u mnie salwę głośnego kFiku. Oby więcej takich!

Anonimowy pisze...

Wszyscy chwalą Kochanowskiego, a mnie zabił Mickiewicz, Dziady zwłaszcza...

Miętówka, nowa czytelniczka, ale ZOSTAJĘ, totalnie

Anonimowy pisze...

AŁtorka ma jakiś fetysz na wilgoć. Jakby zliczyć epitet 'wilgotny' w opku, to wyszłoby tego na prawdę dużo. Zmieniony "Bakczysaraj" powalił mnie na łopatki, a pluszowy penis sprawił, że prawie udusiłam się ze śmiechu
Tempest

Anonimowy pisze...

Uwielbiam wasze analizy! Ta była genialna i cholernie zabawna :D Tarzałam się po łóżku ze śmiechu i chichotałam jak szalona. Poważnie, nie mam pojęcia co ta ałtoreczka myślała, że robi kiedy to pisała, ale stanowczo powinna wyrzucić klawiaturę za okno i nigdy więcej jej nie tykać^^
Mój ulubiony fragment to: "A gdy jego czubek uderzył w sam szczyt Alp, z piczy rozległo się jodłowanie… " buhahaha
I kocham jeszcze to:
"Boru, jej niepohamowane pragnienia prowadzą do działań tak gwałtownych i pełnych pasji, jak moje poranne próby wydostania się spod kołdry."
Kolejny raz buhhaha :D
Dziękuję i czekam na wasze kolejne analizy :*

tuptaczek pisze...

Ach, jak można było zrobić coś takiego mojemu kochanemu Deanowi! :(

Ale metafory zaiste przednie, tunele, groty, wilgotne czubki normalnie sama chciałabym tak umieć ;) Ale i tak wygrało dziś:

"Boru mój, ciekawe, jak aŁtorka opisałaby seks analny. Znaczy, męskość zsuwałaby się do drugich wrót zakazanej rozkoszy?"

Prezydent Internetu Q pisze...

"A jak wygląda Fucknado?"

Ja wiem, ja wiem! Tak:
http://i41.tinypic.com/vzvjd.jpg

Anonimowy pisze...

'I tak jęczeliśmy razem do rana.'
Co to za opko?:C Pewnie jakieś o Milence?

Hypnos Nyx pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Hypnos Nyx pisze...

Polecam sprawdzić to - rozne-historie-yaoi-by-yaoixgrelka-i-by-kushi.blog.onet.pl/2009/05/22/kyuunaru/ - tytuł bloga chyba nie pozostawia miejsca na domysły.
Nie przeczytałam wszystkich analiz (głównie dlatego że telefon nie chce mi niektórych wyświetlać) ale takiego złego gejporno chyba jeszcze nie było. Mary-Sue rypiąca się z nauczycielem w toalecie to przy tym poezja przeplatana prozą.

Ten Zenon pisze...

Skład zupki chińskiej jest bardziej podniecający.

Anonimowy pisze...

Zajrzałam na bloga. Sam także nie zdołał uciec podstępnym mackom pornoopka...


Maryboo

Anna Łatyńska pisze...

"Wypuuuśćcieeeee nasssss, chceemy wyyyjśćććć!", a po orgazmie takie PUFFFF!!! I macie motyle na zewnątrz! skojarzyło mi się to z Castielem i lewiatanami...

Anonimowy pisze...

Sprawiacie, że aż chce się do Was dołączyć. Wyobrażam sobie ile macie zabawy przy okazji komentowania blogasków.