sobota, 16 listopada 2013

Namiętność bucha w szlachcicu, czyli jutrzenka powszechnego komunizmu

Witajcie!


Jak uprzedzałyśmy - mamy dziś dla Was złe pornoopko. Dodatkowo dotyczące fandomu do tej pory u nas nieobecnego, czyli mangi / anime "Bleach". Przygotujcie się więc na Byakuyę, który jest och! jakże szlachecki, szlachetny i miotany przemożną namiętnością do Ashikagi, która cierpi na karłowatość i ma odkręcane nogi, ale poza tym wszystko na swoim miejscu. Chyba, bo w pewnym momencie jej piersi wylewają się na podłogę. Przed Wami dramatycznie zbliżające się członki i perspektywa zarypania się na amen.
Miłego!
Blogasek podrzucił/a nam dwrdwls, za co serdecznie dziękujemy.
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar, jedno zdanie wtrąciła też Szprota.
Byakuya Kuchiki – after First Season of Akira yushimana.
               
            5 grudnia 2009       
                          Musiałam to napisać ! xD
Byakuya Love Story ;D
Czyli przedsmak tego, co się
w II Sezonie pojawić ma !
Haha ;D
Ołkey,lećmy z tym ,a dramę
`Koizora` zostawiam ;D
Czytajta ;D
Hentai xD
Czy to jest jakiś biały wiersz? Jakaś nowa postironiczna awangarda XXI wieku?
Klawiatura z nadpobudliwym enterem?


____________________________________________________
Kuchiki Byakuya Love Story.
 Była wiosna,a Soul Society mieniło się barwami rozkwitających drzew Sakury.
“Sakury”, a nie “sakury”, więc rozumiem, że do fandomu zawędrowała Sakura z “Naruto”, pojawiając się w nim jako... właścicielka okolicznych sadów?
Mieniło się różem i… różem. Chyba że drzewa Sakury kwitną na jakieś inne kolory.


Rezydencje obydwu dobrze nam znanych rodów tętniły życiem.
Powiedział narrator, któremu nawet nie chciało się markować jakiegoś wprowadzenia do fabuły.


 Yushimana oddawali się lenistwie i złej deklinacji,a Kuchiki?Chyba tylko ta pora roku była dla Głowy Rodu bardzo obiecująca – sprawiałą ,że jego niegdyś kamienne serce,zacznie odczuwać namiętności tego świata.
Znaczy… był jak kotka mająca raz do roku ruję?
Szał jego namiętności porozsiewał spacje i przecinki po całym tekście i wyczyniał dziwne rzeczy z czasem narracji.


Byakuya samotnie przechadzał się po ogrodach w swojej rezydencji.Delektował się wiosennym powietrzem,lekkością ducha
...który siedział mu na ramionach - i był lekki jak piórko, w związku czym nie wadził zbytnio bohaterowi.


Delektował się wiosennym powietrzem,lekkością ducha i ciepłymi promieniami słońca,które oplatały jego szalchecką twarz.
No i czemu zobaczyłam coś takiego:

“Szalchecka” to checa otulona szalem?
No ja sobie wyobraziłam twarz zapitego warchoła bez uszu, ale za to z potrójnym wąsem.
Jedno tylko wciąż w nim tkwiło.
Szpadel?


Mrok w jego sercu zagościł w nim na dobre,co dawało się jego bliskim we znaki.
Jak się ma mrok w sercu do lekkości ducha? Choć jeśli duch mu rzeczywiście siedział na ramionach, to może jak u Kanta: “Lekkość ducha nade mną, cierpienie mroczne we mnie?”
To zdanie brzmi, jakby Byakuya miał przerzuty mroku z serca do całego organizmu.


Nie wiedział,czy taki na zawsze pozostanie…Czy będzie tym chamem,który bez drgnienia nadgarstka chciał skazać na śmierć swoją siostrę? 
KWI! Chęć zabicia siostry rzeczywiście jest trochę CHAMSKA.
Ale żeby tak nawet nadgarstkiem nie drgnąć… to może chociaż bioderkiem trochę zarzucił? Nie? Uchem nie załopotał, nozdrzami nie zaklaskał? A to buc.

Nie…to nie tak ma być.Z każdym płatkiem sakury zbliża go los do przeznaczenia,do wiecznego raju…
Wniosek może być tylko jeden - niebiosa przewidziały dla niego rychłą śmierć poprzez przyduszenie płatkami wiśni. Nie no, mogło być gorzej… mogły go zamamlać na śmierć takie małe buldożki, na przykład.


                                                                         ***
Niewysoka brunetka z długimi czarnym włosami siedziała obok niewysokiej blondynki z rudymi włosami Shigeru na terenie rezydencji Yushimana,gdzie akurat wszyscy grali w The Sims 3,które Fukaya przywiózł z Karakury wraz z jego cąłym sprzętem,który zajmuje jakieś 3 pokoje na 2 piętrze. 
Ten enigmatyczny “jego cały sprzęt” zajmujący trzy pokoje kojarzy mi się z [KLIK! +18]

[...]Shigeru spojrzał na ową porucznik 6 Gotei i zagaił:
-Aya,czemu taka przygaszona jesteś od rana?
Aya westchnęła ciężko,gniotąc rękaw od czarnej szaty shinigami.
-Shigeru…wiesz jakie mam relacje z moim Kapitanem,nie?
Ichiwara spojrzał na nią znacząco swoimi brązowymi oczami,po czym zerknął karcąco nosem wspomniał:
-Jakbym mógł nie wiedzieć,skoro Takuya już was przyłapał samych w czasach Akdemii…
Aya zaczerwieniła się znacząco.
I bardzo wymownie zlała potem.


[Nosz kurde,Ashikaga-sensei! xD
Co to ma znaczyć!]
 [Nosz kurde, narrator z rozdwojeniem jaźni, co to ma znaczyć?!]
[W dodatku wciąż mówiący białym wierszem!]


-Shigeru,jak mam wiedzieć,skoro Kuchiki Byakuya jest strasznie w sobie zamnknięty…
Się chłop w sobie zamkł i kropka!


Jedyne co zauważyłam , to się na mnie inaczej patrzy niż na inne kobiety…
-Jego inne nie interesują,chyba że Akira…-wtrącił blondyn poprawiając swoje blond słomkowe włosy. 
W połowie były blond, w połowie słomkowe. Jesienią wystawały mu z grzywki kłosy zboża.

-Tch!-zdenerwowała się – Akira i Akira….Ona jest  z tym Hitsugayą…
-Tja,Toushiro.To co innego…Kuchiki-taicho jest na swój sposób fajny ,ale nikomu nie udało się go rozgryźć.Jeśli on coś do Ciebie czuje, to znak ,że dla Kuchikiego zaczęła się włąśnie wiosta z buzującymi hormonami…!
Co to wiosta? Określenie na ruję u postaci z mangi?
Albo jakaś niepełna wiorsta.


Ichiwara uśmiechnął się do Ashikagi,a ta to odwzajemniła,patrząc  na znajdujące się przed nimi drzewo Sakury.
Pytanie do Ogółu: czy w animomangowym fandomie za napisanie "wiśnia" dostaje się -10 do japońskości?


-Na pewno…-szepnęła cicho.
Na zajutrz,Budynek 6 dywizji.
Po jutrze, przed wczoraj.
Wielkie litery w Losowych miejscach.
-Aya,czy mogę Cię prosić do siebie na chwilę?-powiedział Byakuya stojąc przed brunetką,która zostałą sparaliżowana na moment niegramatycznym paralizatorem.
Jego oczy wprawiały ją w dziwne uczucia,których nie mogła opanować.
A to zbereźne, przebiegłe oczy!
Raz rozbawienie, innym razem trochę politowanie...


Kuchiki wyczytał z jej spojrzenia ,że nie spodziewała się tego paralizatora.Ashikaga otworzyłą lekko usta by powiedzieć,że:
-Haii,Taicho…
I to było w sumie wszystko, co potrafiła wyrzęzić po japońsku, więc zamilkła.


Ruszyła za mężczyzną,który rozpalił pare naście lat temu ogień miłości w jej sercu ,a potem jakby go zgasił swym sposobem bycia,swą przeszłością,swym ego… 
Ale teraz znów na nią leci, więc ona potulnie za nim pójdzie. Oczywiście.
Jego ego usiadło dupą na ognisku jej miłości, zostawiając po sobie zgliszcza i swąd palonych gaci. I jak tu nie współczuć?

    Utkwiła wzrok w jego plecach.
Inni shinigami z 6 Gotei patrzyli się dziwnie na ową porucznik  
Dziwnie, bo mieli zeza. Inaczej nie mogli patrzeć jednocześnie na SIĘ i bohaterkę.
Proszę o choćby pół powodu, by użyć w tym zdaniu "ową".

– być możliwe to,że przejrzeli ją (ICH?).
Być możliwe to, że mistrz Yoda przejrzał ich?


Ashikaga i Kuchiki Byakuya zbliżali się do końca jasnego korytarza, na którego końcu znajdowały się  duże drzwi ,prowadzące do jego biura i przecinek.
  Byakuya wpuścił ją pierwszą i zamknął za nimi głośno drzwi ,jakby chciał zasygnalizować wszystkim,że nie  ma tutaj prawa wstępu. 
KWI! Znaczy - ostentacyjnie dał wszystkim znać, że przebywa w pokoju nielegalnie.
Nie byłoby prościej zamknąć je na klucz, zamiast nimi trzaskać?
Tak, a potem dla wzmocnienia konspiracji zrobił kilka głupich min do kamery monitoringu i zeskanował sobie dupę na skanerze podpiętym do głównego serwera.

Byakuya zblizył się do niej i powąchał jej włosy,ona zaś stała nieruchomo…
 Ekhm.

 

Nagle emocje (Ach, tak się na to teraz mówi..?) wzięły górę nad Byakuyą:
-Aya…Piękna jesteś….Naprawdę… - dukał, dyskretnie kikując na trzymany za pazuchą "Twój pierwszy podryw".
-Haii…jaką masz sprawę do mnie,Taicho?-pytała drżącym głosem. 
Pytała i pytała - a on uparcie nie odpowiadał!
Bo jej się soft zawiesił.
Kuchiki usiadł na krześle i patrzył się na nią ,mówiąc niezwykle miękkim głosem:
-Tak,mam.Już ją mam od parunastu lat do Ciebie,ale coś mnie powstrzymywało przed powiedzeniem Ci Tego,Aya…
Wyznania miłosne bohatera były tak dostojne, że wielka litera sama wskakiwała w narrację.


   Była wpatrzona w jego szlachecką twarz,

 
Zaiste szlachecka. Ta niebieska krew tętniąca pod skórą...
Brakuje tylko herbu wybitego na mordzie i proporca osadzonego w tyłku.


czuła to zimno płynące z jego spojrzenia – jednak nie mroziło jej…Tylko oplatało ją tak mocno,że nie mogła wydobyć się z ich więzów. 
Owionął ją oddechem po gumie Winterfresh?

Trzymała ręce blisko bioder,starając się jednocześnie zachować odpowiedni dystans do Kapitana.
Mógł ugryźć.


Nie miała odwagi ,by mu coś powiedzieć,bo bała się,że źle ją zrozumie i dojdzie do większych problemów,niźli egzekucja .
Czuła jak serce jej biło nienaturalnie szybko,a widząc tego mężczyznę czuła się tak,jakby miała 40 stopniową gorączkę.Gorączkę podczas choroby,która nazywa się MIŁOŚĆ.


Przełknęła dyskretnie ślinę,a brunet dokończył zdanie:
-Aya…Kocham Cię od kiedy tylko pamiętam,ale…nie wiem co mnie to tego zmusiło,by ci to oznajmić…
Bo zdecydowanie lepiej się czuję kisząc to w sobie niby ogóra na zimę. Nie lubię sobie ułatwiać spraw, rozumiesz.


  Dziewczyna rozchyliła lekko usta by coś oznajmić,lecz krzyknęła :
Trudno się krzyczy z ledwo rozchylonymi ustami, co wie każdy, kto miał kiedykolwiek popękane kąciki warg. Co stoi na przeszkodzie, żeby po prostu rozdziawić paszczę?


-Sonna…!Taicho…do ju koto desu ka?Watakushi…Taicho ga…
Nie wiem, co to znaczy i niespecjalnie mnie to obchodzi. Ale aż się boję, jak panna kaleczy japoński, skoro z polskim idzie jej dość średnio...


Brunet spojrzał na nią wymownie.Widział jej zakłopotanie na twarzy,która aż za bardzo ukazywała uczucia.
Fakt, twarz mogła sobie podarować migoczące LEDy i orkiestrę dętą z wielkim transparentem "Loffciam Byakusia bardzo<3 comment-3--="">


Była pod  J E G O  jursdykcją (jurną dykcją?) – nie mogła , nie potrafiła zrozumieć uczucia, którym ją darzy…
Bo to takie niepojęte, że przełożony chce przelecieć podwładną. To się nie zdarza!


Upadła na posadzkę trzymając dłonie zaciśnięte w pięści na kolanach.
W zanadrzu miała też tarzanie się w prochu i pyle oraz rwanie głów z włosa.


Włosy przysłoniły jej twarz.Serce nie mogło bić już w  samotności – miało dla kogo .Kuchiki wstał,podszedł do dziewczyny ,objął ręką jej twarz i ujrzał te piękne niebieskie oczy w morzu łez.Jej usta wydawałay się jeszcze bardziej malinowe,niźli przed paroma laty.
Od tamtej pory nauczyła się używać szminki.


  Ich wzrok się spotkał.
Szlachcic rzekł:
Wow, taki szlachecki, wow, ona taka nieszlachecka, wow, Mniszkówna tak bardzo, uszanowanko.


-Aya,czemu płaczesz?
Ashikaga przełknęła ślinę,mówiąc załamującym się głosem:
-Byakuya…dlaczego mnie wybrałeś?Jestem tylko prostą dziewczyną,zwykłą shinigami…A taki wysoko urodzony shinigami jak Ty zakochał się we mnie…
 Esmeralda:
Frollo:
Ce n´est pas de la haine
C´est que je t´aime!
Je t´aime
Esmeralda:
Mais qu´est-ce que j´ai donc fait
Pour qu´ainsi vous m´aimiez
Moi pauvre gitane
Et vous curé de Notre-Dame?!

Jedyne co mnie łączy ze światem 4 Wielkich Rodów to to,że jestem spokrewniona z Takuyą Yushimaną.Byakuya…Moze ciebie to też zdziwi,ale przez cały czas,będąc blisko Ciebie nie miałam odwagi , by ci wyznać miłość…
Brunet uśmiechnął się w geście aprobaty.
 Dobra samica to posłuszna samica.
Prawdziwie szlachetni i szlacheccy bruneci potrafią wykonywać gesty paszczą.

Obydwoje wstali.Bez słowa objął brunetkę w ramiona
i przytulił ją po żebrach,a ta zacisnęła dłonie na jego plecach trzymając się białego haori.
Nagle powiedział:
-Do chwili, gdy Cię zobaczyłem już w Gotei 13 byłem jeszcze tym debilem,który był zadufany w sobie i swoim ego.Miłość mnie błyskawicznie zmieniła…Żadna kobieta nie była przeze mnie pożądana , jak ty…Dziękuję Ci,że mnie zmieniłaś…
Znaczy - zobaczył ją, testosteron i penis mu podskoczyły jak pies do kiełbasy i nagle zmądrzał? Yeah, seems legit.
A mimo to wcześniej była mowa o tym, że jego bucowate nastawienie trochę przygasiło jej miłość do niego. Kto tu się plącze w zeznaniach?


-Bya-kun…Też cię kocham…
Rozluźnił uścisk.
Ich spragnione grzechu usta przylgnęły natychmiast do siebie.Byakuya zachłannie smakował jej warg i miętosił jej językiem.

 
Miętosił jej wargi jej własnym językiem. Boru, do tego chyba potrzebne są jakieś szczypce czy coś...

dziewczyna przysunęła się bliżej do Kapitana  i całkowicie oddała się jego woli. 
Znaczy - zwiotczała jak surowy śledź? “Ty mnie obrabiaj, a ja tak będę leżeć”?
Chciał ją, to teraz ma.


  Tyle lat czekała na ten moment.Ona i Byakuya – trwający w miłosnym uścisku,Tu w jego biurze…
Kim jest Tu i czemu nie ma ostrzeżenia o trójkącie?
Biuro pełniło kluczową rolę w jej fantazjach, jak rozumiem?


 [Gołąbki się miętoszą, ale słodkie tête-à-tête przerywa wejście Tsukiego.]
Popatrzył się na niego chłodno.
-Już idę,spoko!
    Zatrzasnął drzwi.Aya założyła ręce na piersiach i powiedziała:
-To kiedy TO dokończymy,Byakuya?
"TO" opadło na podłogę z apokaliptycznym łomotem.


(...)-Przyjdź dziś do mnie…Ten wieczór spędzimy razem…kocham Cię, nigdy nie przestanę…
-Ciekawa propozycja,Mój Taicho – sama…-mruknęła.
 Nastała noc.Miły wietrzyk tańczył między konarami drzew,bujał lampiony na budynkach Dywizji 3 i 8,a Zaraki siedział z Yachiru w oknie , czekając na herbatę.
W tym oknie. Miała mu się zmaterializować na parapecie, czy jak?


  (...) W rezydencji Kuchiki paliło się w tylko jednym pokoju światło.
Tylko Szyk Przestawny jeszcze nie udał się na spoczynek.


Okno było otwarte ,a błękitne firanki unosiły się na wietrze i wychylały zza framug.Na szerokim parapecie siedział Byakuya Kuchiki.
Co oni tak wszyscy poprzysiadali na parapetach jak gołębie czekające na okruszki?
Założę się, że mają książki i kubki z kakao.


Przy jego lewej dłoni świeciła się mała lampka w kształcie kwiatu Lotosu.
Wielka litera sugeruje, że Byakuya lubił gadżety reklamowe koncernów naftowych.


Odzian był szanowny młodzian w jedwabny szlafrok w odcieniu karminu z białym paskiem.
Tak naprawdę szlafrok był czerwono-biały, ale był zbyt szlachecki, aby się do tego przyznać.
Niewiele wiem o japońskiej modzie, ale czy to nie są zbyt jaskrawe kolory jak na domowy strój dla faceta?


Jego oczy były utkwione w dal – spoglądał na wejście do rezydencji.Czekał…Wciąż czekał…NA N I Ą.
Wielkie litery, rozstrzelony druk… Jeszcze dorzuciłabym garść wykrzykników i jebutne różowe obramowanie, bo ktoś mógłby nie zwrócić uwagi.


    Westchnął  ciężką piersią.
A potem parsknął lekkim uchem.


Blade światło lampki padało na jego twarz , wyrzeźbiony w kamiennym jedwabiu tors ,a ogień mienił się w jego oczach.Ogień miłości palił się w jego arogancko niebieskich oczach.Siedział na koniu w półmroku.
A ogień znudzenia palił się w wyzywająco zielonych oczach kogoś innego.
(Nie jestem specjalistką od kanonu, ale źródła podają, że facet ma jednak szare oczy.)


Niebo było wyjątkowo piękne.Wielki księżyc rzycał swe srebrzyste światło na Sougyoku. 
 A nieswoje światło rzucał na Konohę.
 Rzycał. Znaczy, dupą świecił.
  Wewnątrz pomieszczenia znajdowało się dość duże łóżko z jedwabnymi poduszkami,miękką kołdrą…Obok niego stały duże stojące lampy,które stały i były przykryte czerwonymi kloszami , i w ogóle wszystko w tym pomieszczeniu było DUŻE i STAŁO co nadawało tem miejscu romantycznego klimatu.
Normalnie męska sypialnia, wypisz - wymaluj. Romantyzm aż kapie z pluszowych zasłonek.


Dostatecznie się przygotował.Natarł ciało olejkami eterycznymi,umył swe czarne włosy i nawet założył nań kenseikany.
A ciała nie umył, tylko natarł? Bueee… Metody jak w XVII wieku.
Grunt, że eterycznymi.


ona tak lubi,gdy w nich jest…
A skąd może o tym wiedzieć? Przecież nie rozmawiali… cóż, w zasadzie o niczym.


 Maska obojetności,którą nosił rozbiła się w mgnieniu oka…Jedno jej spojrzenie (czyje, maski?) wystarczyło by zrzucił tą [tę!]  lodową pelerynę z siebie,pokazując jej swe prawdziwe oblicze – dostojnego Kapitana ze szlacheckiego rodu.Czy on potrafił kochać?Chyba…? (...)
  Sypialnia znajdowała się na 2 piętrze.To pomieszczenie było przytulne,o dziwo , jak na Byakuyę Kuchiki.Ściany miały odcień brzoskwini.Była tu duża przestrzeń,oprócz wyra była jeszcze kanapa i dwa fotele.W głębi pokoju,na zachodniej ścianie znajdował się marmurowy kominek z bibelotami. 
Wystrój jak u stereotypowej starszej pani. Brakuje tylko kota i robótek na drutach.
Totalnie starojapońskie to wszystko. Pewnie i telewizor z kablówką się znajdzie.

Żar buchał w szybę – tak samo jak namiętność buchała w szlachcicu. 
Ciekawe czy dymiło mu się z dupy.
 Stoi sam pośrodku świata, dymek z dupy mu wylata.
 Dupa mu się fajczy bardzo, jajka będą wnet na twardo.

Przed kominkiem znajdowała się skóra z niedźwiedzia lub coś podobnego.

 Równie dobrze mógł to być miś koala.
 Albo Koralgol.

 Przeszedł znów pól pokoju,by wdrapać się na ugor parapetu okno.
Uśmiechnał sę sam do siebie i powiedział szeptem:
-Ale ja byłem głupi…!
Ale oni zaczną w końcu ten seks uprawiać czy nie? Bo już zaczynam tracić wiarę w porno.


 Jego rozmyślania przerwało przełamanie się opłatkiem błogiej ciszy.Coś huknęło w oddali.Pomyślał:`Aya pewnie próbuje się dostać na teren Rezydencji,heh,nikt nie ma takich trików jak ona…`.
To on jej nawet klucza nie dał? Liczył, że oblubienica przefrunie nad ogrodzeniem na skrzydłach miłości?


  Kilkanaście metrów przed oknem Kuchikiego pojawiła się kobieca postać , ubrana w czerwone kimono,które podkreślało kobiece kształty. 
Yeah, sure, kimono podkreślające kształty. Pewnie takie?

 
Czy to okno nie było przypadkiem na drugim piętrze?

Spojrzała w górę.Byakuya popatrzył się na nią i powiedział:
-Witaj,Aya… A teraz wspinamy się, chyżo!
Dziewczyna zsunęła z ramion kimono i powiedziała patrząc się na kapitana 6 Gotei lubieżnie,z ochotą schrupania jego ciała i podłubania  w zębach jego kośćmi:
-Cześć,Byakuya-sama…To może wejdę tam do Ciebie i przejdziemy od razu do rzeczy?
Brunet uśmiechnął się szelmowsko i odparł miękkim głosem, niczym jedwab: 
A ona odpowiedziała mu niczym bawełna.
A potem oboje zaczęli trzeszczeć niczym darte szmaty.
-Oczywiście.Lubię nazywac rzeczy po imieniu,zwłaszcza jeśli chodzi o takie rzeczy,kochanie…
Lubię nazywać po imieniu te rzeczy, których właśnie nie nazwałem o imieniu. Jestem ponadto pewien, że gdzieś tu był sens, ale gdzieś z krzykiem spierdzielił.


 Nie minęło pół sekundy ,a charakterystyczny świst błyskawicznych kroków Ashikagi  rozbrzmiewał w uszach Kapitana.
A potem zadzwonił mu w uszach również charakterystyczny dla Ashikagi huk przekraczania prędkości dźwięku.


Zlazł z okna (ten świst kroków) i ujrzał przed sobą swoją grecką boginię.
Grecka bogini w japońskiej kulturze.


Obcisłe w biuście kimono uwydatniało jej piersi.
 Ponownie - yeah, sure. Zobaczcie, jak wygląda prawdziwe kimono i jak bardzo łatwo byłoby je po prostu “zsunąć z ramion”:
Uwydatnia piersi jak szlag. A tu inne przykłady: [klik], [klik].

Włosy związane w fikuśną kitkę  z bandażami pomiędzy kosmykami
i wenflonami powpinanymi dyskretnie za uszami,opadały na piersi,lekko je zasłaniając.
Bo kimono zostawia oczywiście pół cyca na wierzchu.


Zbliżył się do niej – sięgała mu do połowy klatki [z kanarkami] piersiowej;
Eee… Bohaterka jest karlicą? Byakuya według źródeł ma około metr osiemdziesiąt wzrostu, żeby sięgać mu do połowy piersi Ashikaga musiałaby mieć jakieś metr czterdzieści.


Przytulił Ayę i wyszeptał jej do ucha:
- Po średniku nie stawia się wielkiej litery...


-Kocham Cię…Chodź…Zrobimy to,czego obydwoje pragnęłiśmy…Zbliżmy się do siebie,obnażmy swe ciała…
To brzmi jak tekst wyjątkowo kiczowatej pop pioseneczki, a nie zachęta do seksu.


-Ale z Ciebie napaleniec!Przekonamy się,czy jesteś taki ogierem na jakiego wyglądasz,Byakuya-sama…-wtuliła się w niego,a ten nieźle się zaskoczył,słysząc jej teksty. 
Zobaczę jeszcze jedno “się” w tak zupełnie kretyńskim miejscu, to znajdę narratora i mu zrobię krzywdę.
A co, spodziewał się, że partnerka będzie tylko rumienić się i dukać w kółko "Byakuya-sama"? Choć fakt, jest to trochę zaskakujące, bo facet raczej na ogiera nie wygląda.

Do niedawna nie odważyła by się takich grypsów rzucać w jego obecności ze względu na dystans jaki ich dzielił.
Teraz dostała zaproszenie do jego sypialni, więc mogła przejść na kminę git-ludzi.


Kapitan – Porucznik ; Tak wyglądały do dziś ich kontakty.Teraz przybrały zupełnie inną  postać: Mężczyzna – Kobieta…Kochankowie.
Nie, teraz po prostu będą się pieprzyć. Trudno, żeby w tej sytuacji wciąż traktowała go z profesjonalnym dystansem podwładnej.


 Wziął swoją małą Ayę na ręce i zaniósł na łóżko.położył  swoje kolana obok jej nóg,
Aaargh, ta wizja odmontowanych nóżek, leżących luzem obok korpusików…
Może to marionetki?


podparł dłońmi na materacu i zsunął jeszcze bardziej z jej delikatnych ramion owe kimono.
Owo!!! I tak nie ma tu sensu wskazywanie, które konkretnie kimono ściągał, chyba że bohaterka ma na sobie kilka kompletów i wygląda jak ludzik Michelin.


Poprawił jej niesforny kosmyk włosów (Bo seksy - seksami, ale fryzura musi być nienaruszona!) i przywarł ustami do jej szyi.
Jak glonojad.


Pani Porucznik oddychała głęboko,a on smakował jej ciała…
 Smakował wszystkie jej ciała, jakie przetrzymywała w piwnicy. Bo to była para kanibali.
A ona oddychała głęboko, żeby się uspokoić i mu nie przypieprzyć, bo ciała miały zostać na zimę, specjalnie je wekowała przecież.

Był to przedsmak rozkoszy i namiętności,jaki miał połączyć tych dwoje shinigami na zawsze i wydać ostateczny owoc miłości.
Łoboru, pierwsze seksy i już dziecko? To opko to jakaś propaganda prolajfowa?
A narrator sypie spoilerami na prawo i lewo.


  Zszedł niżej.Całował jej ponętne piersi.Brunetka mruczała cicho,a Byakuyi robiło się jeszcze bardziej gorąco. 
Może on ma gorączkę, a zakochanie myli z grypą...?
No, gdyby ściągnął ciuchy trochę by pomogło.

Zrzucił z siebie szlafrok,a owe czerwone światło padło na jego ciało,które było takie podniecające!
Ten wykrzyknik na końcu zdradza, że narrator też zaczął się wczuwać.
Dalibór, jakie czerwone światło? Wschodziła nad nimi jutrzenka powszechnego komunizmu czy co?


Ashikaga uśmiechnęła się złodziejsko (yyy...) i powiedziała:
-Już nie muszę Cię podglądać,taicho…!
Mężczyzna wybałuszył na nią oczy uzyskując -10 do ogólnej ponętności; Uśmiechnął się blado i rzekł:
-…już wiem,dlaczego drzwi od mojego pokoju w Gotei były ciągle uchylone!
Ile oni mają lat…?


Począł urzeczywistniać swoje skryte pragnienia; zapisał się na kurs składania statków w butelce i przeleciał po Hueco Mundo z gołą dupą, powiewając rajtuzami założonymi na ręce.


Zsunął całkiem z jej ramion kimono…
O boru… Teraz będzie przez następne strony zsuwać je z jej cycków?!
Bez rozwiązywania obi, oczywiście. Podejrzewam, że złapie za dół kimona i będzie ją wytrząsał ze środka.


Ten widok wprawiał go w dzikie namiętności…
 Zwłaszcza ten wielokropek w pełni oddaje ich dzikość. Tyle że wcale nie.
(Czy tylko ja, jak czytam coś takiego, zaczynam sobie wizualizować takiego ohydnego zaślinionego psa który z niecierpliwości zaczyna chędożyć poduszkę i kołdrę, zanim trafi w odpowiedni otwór?
Mnie się kojarzy z wgryzaniem się w poduszki i rzucaniem się po całym pokoju z jękiem "Ach, jak mi się chce poryćkać!!!".)

Piersi dosłownie wylaly się z połów cieńkiej yukaty.
 
Ach, to ona ma na sobie ten rodzaj kimona! Szkoda, że nie zaznaczyła tego na początku… (Co nie znaczy, że dzięki temu była większa szansa na eksponowanie biustu. Bo nie była.)
A piersi chlusnęły obfitą strugą i pociekły po podłodze, wprawiając kochanków w zakłopotanie.

Byakuya zaczął ssać sutki jak niemowlę,które było spragnione pokarmu matki .

Obawiam się, że Byakuya cierpi na kompleks Edypa. I jeszcze chyba kilka innych zaburzeń.
I powinien o tym uprzedzać partnerki.


(dziwne , wiem XD Wybaczcie,że tak spaczyłam Nii-samę xD).
Jeśli chciałaś, żeby Twój bohater był groteskowy i raczej odrzucający, to wyszło Ci świetnie.


  W końcu pozbawił ją całego kimona. 
W KOŃCU! Rzeczywiście, dzikie były te namiętności, co nim szarpały.
Bo tak nim miotała ta chuć, że aż nie mógł ruchów skoordynować.

Położył się na niej i bez zastanowienia zaczęłi się całować.
A nad czym się tu zastanawiać? Czy to dobra pora na wysianie rzodkiewek?


Kobieta objęła jego plecy,czuła jakie były gorące.Kuchiki objął ją w talii i masował swym językiem jej podniebienie.
Wybaczcie, ale zobaczyłam podniebienie leżące na kozetce i język masujący je takimi maleńkimi rączkami...
Nie widzę innego celu takiego działania niż ten, by wywołać u niej odruch wymiotny. Lista zboczeń bohatera wciąż się wydłuża.


Pragnął jej bliskości, ciepła jej ciała…Poczuć jak jej perfumy muskają nozdrza,
Jeśli jej perfumy da się wyczuć dotykiem, to znaczy, że ostro z nimi przegięła…
Zapach tworzył wokół niej ochronną aurę uginającą się lekko, ale niemożliwą do spenetrowania.


jak jej włosy dotykają jego twarzy…Jej usta składają pocałunek na jego wargach,które nie piły tej ambrozji…jej ambrozji…Napoju miłości... napoju miłości… łości… ości… ości… - zaśpiewało echo.
- Mdłości - dodała Kal.


(…)Byakuya stanął przed nią bez bielizny.Musnął jej czoło ustami i nagryzł lekko ucho.
Przeżuł, wypluł i skrzywił się, bo ucho było z dawna nieczyszczone.


kapitan popatrzył się w jej pełne strachy na lachy oczy i spytał:
-Kochana,obydwoje chcieliśmy,by doszło do tego momentu.Jednak…Chcę się czuć za Nas odpowiedzialny.Nie wiem co się stanie,ale pragnę jedynie Twojego szczęścia i uśmiechu.Kocham Cię,nigdy nie przestanę…


Ale o czym on fandzoli? Boi się, że w trakcie dymania dokona samozniszczenia?


Brunetka kucnęła przed nim,przytuliła się i powiedziała szeptem do jego ucha:
-Ja też Cię kocham,Byakuya…
 Momentalnie położyła się na łóżku,rozchylając uda.
Kwi. Chyba miałam rację z tym “tu będę leżała, rób wszystko sam”.
W końcu to jej przełożony, co go będzie wyręczać.


Ujrzała członek bruneta w pełnym wzwodzie,który zbliżał się ku niej…
Zbliżał i zbliżał, i z każdym centymetrem był coraz większy i coraz bardziej samobieżny…
*włącza motyw muzyczny ze "Szczęk"*


Nagle poczuła jak wchodził w nią.
Ten członek. Wchodził i wchodził, i wejść nie mógł, bo celował w pępek.


Zaczęła krzyczeć z bólu.
No ja się nie dziwię, ingerencja w pępek musi boleć.


Najpierw posuwał się w niej miarowo i powoli, by nie zadać jej niepotrzebnego bólu. 
O, łaskawca. Ale ten początkowy krzyk zignorował, bo przecież jak już wszedł, to nie opłacało mu się wychodzić.
Bo prawdziwy shinigami nigdy się nie wycofuje! (I nigdy nie czeka, aż partnerka będzie gotowa.)

Położył się całym sobą na niej.Ona oplotła go w biodrach swymi nogami,
a w ramionach oplotła go nogami swej ciotki nieboszczki sprawiając ,że rozkosz spotęgowała się do granic możliwości.
 Bo jak miała je na prześcieradle, to rozkosz nie chciała się potęgować, złośliwa sucz.
Rozkosz wzrasta wykładniczo do stopnia oplecenia nogami, toż to podstawy są. Gdyby miała jeszcze ze trzy pary nóg to dopiero by się działo!

Jęczała,oddychała głęboko odczuwając w sowim ciele podwyższenie adrenaliny.

 Kto tam dupczy biednego ptaka?! Nie pisałam się na analizę opka zoofilskiego!
Totalnie poziom adrenaliny jest tym, na co się podczas seksu zwraca uwagę. Chyba że Ashikaga nudziła się tak potężnie, że zrobiła sobie szybkie badania w czasie, gdy Byakuya się produkował.

Krew szybciej płynęła…Wyginała się w łuk
(ta krew) i prosiła,wręcz błagała by zaczął mocniej się w niej poruszać.
Bo póki co nudą wiało jak podczas czytania listu episkopatu do wiernych.


Usłuchał żądania i coraz mocniej ją rżnął.
Aż w końcu przerąbał na pół, jak kłodę drewna.
A tartaczne odgłosy pobudziły pozostałych domowników.


  Chwycił ją za pośladki i wstał,nadal ofiarując jej tyle przyjemności ile sam mógł. 
Ale jako że ona nie zdążyła chwycić jego ramion, to kręgosłup pękł jej w odcinku lędźwiowym. To dopiero była rozkosz!
Przyjemności, obwiązane wstążeczkami, piętrzyły się na podłodze w zgrabnych stosach.

Patrzył się jak w jej oczach płonęło ognisko miłości.


Jej piersi `zachaczały` o jego klatkę piersiową (i szorowały po niej ze zgrzytem, a ortografia płakała w kącie) ; unosiły się i opadały,wraz z rytmem bicia ich serc.
Czyli jakieś 200 razy na minutę. To jest jakaś pozycja "na młot pneumatyczny"?


Na czoło byakuyi spływały krople zimnego potu,Ashikaga wbijała paznokcie w jego łopatki.
 Co oni tam robią, uprawiają seks czy bawełnę na plantacji swojego białego pana?!
On się zlał potem, bo przez te odgłosy zaraz rodzice przyjdą i dostanie szlaban.

Znów zmienili pozycję.
  Posadził ją na swoich biodrach,chwycił w talii .Aya ujeżdżała jego członka. 
Założyła członkowi uzdę i kazała mu biegać na lonży po padoku.

Jęczała z podniecenia wiele razy.Kuchiki patrzył się na jej sylwetkę i nie mógł wyjść z podziwu,że posiadł tą ponętną kobietę,jakiej Soul Society dotychczas nie miało okazji ujrzeć.
Bo poza naszą Mary Sue tam same kaszaloty były, to nie podlega dyskusji.


Kochał, on ją kochał.Prawdziwie,w końcu słowa nie wyrażają wszystkiego,co mogą oddać czyny zabójczo zakochanego mężczyzny.



  Krew spływała po penisie Byakuyi i kapała na czerwoną kołdrę.
http://i.imgur.com/KDGuish.gif
 Geez, kapała…? On aby na pewno wbił się w odpowiedni otwór…?
Jeśli nawet nie, to pewnie właśnie wyrżnął sobie drugi, prawdopodobnie na wylot.

Była dziewicą.Chciała tylko jemu oddać swoje dziewictwo.Zasługiwał na nie!
Zasługiwał, by dostąpić zaszczytu przebicia małej, cienkiej błonki, która miała całkowicie wyrąbane na to, jaką ma wartość symboliczną.
Totalnie powinien tę krew zebrać do buteleczki i przyczepić sobie do nosa, żeby wszyscy wiedzieli!


Ona go kochała…


Tylko bądź ze mną Byakuya,
Nie opuszczaj mnie…
daj mi to , co sam masz…
Bądźmy razem,bo żyć osobno już nie możemy…
Ale te wstawki coś konkretnie robią w narracji, czy tylko śmiertelnie nudzą czytelników?


Brunet oddychał głęboko ,trzymając pośladki ukochanej.Zachłanniej penetrował jej wnętrze.Położył się na niej 
On już trzeci raz KŁADZIE się na niej. Nie przydusi jej aby za bardzo…?
Może, wiesz, jego penis musi być na dole, bo inaczej krew nie dopłynie i będzie wstyd. Albo zna tylko trzy pozycje: misjonarską, na jeźdźca i misjonarską.

i chwycił za piersi miętosząc je w dłoniach,niczym płatki róży.
 
Eee…

*myśli nad komentarzem*
Cóż, przynajmniej tym razem piersi miętosi, nie język…
Ale że te piersi były tak płaskie jak płatki róży?

Posuwał się w niej coraz mocniej i szybciej,

 Znaczy, masturbował się będąc w kobiecie? Cóż, jest to swego rodzaju wyczyn…
Oni tak ciągle tylko mocniej i szybciej… za chwile z jej cipki ogień strzeli i parka poleci w kosmos niczym prom Challenger.

oddając jej największe pokłady
węgla rozkoszy, jakie sam posiadał.
Chwali mu się, że nie oddawał jej cudzych pokładów. Jeszcze by jakąś chorobę weneryczną złapali…
Ale jakie znowu pokłady, oni tam jakąś transfuzję przeprowadzają, czy on jej szuflą tę rozkosz ładuje wprost do piczy?


Byakuya przewrócił oczami i sapnął i westchnął i wyciągnął krzyżówki starł z czoła zimny pot.Jęknął nagle ,a Ashikaga wraz z nim.Dostali orgazmu.
Wyskoczył na nich zza węgła!
Kwii, orgazm partyzant!


Był już u kresu i czuł ,że nadejdzie koniec.
 Znaczy - że umrą z przerypania?
Tak, zaryćkają się na śmierć i zostaną po nich tylko kłopotliwie splątane szkielety.
Oddychał głęboko…Ashikaga syczała z nadmiaru gorąca. 
Jak czajnik albo tłuszcz na patelni! Ciekawe czy też pryskała rozgrzanym olejem.
I ciekawe skąd pryskała.

Czerwona mgiełka namiętności wypełniła całe pomieszczenie.
 
Może ktoś tam wpuścił jakiś gaz…?
Socjalizm w sprayu!

Wiatr jakby się uspokoił,a ogień w komninku  coraz mocniej się palił,jakby miał zaraz wybuchnąć wraz z kominkiem.
 
To potwierdza moją teorię z gazem.

Nagle białe nasienie wylało się w środku ukochanej. 
Taaa, w żołądku się jej wylało.
A w ogóle to jakim cudem dopiero teraz, skoro orgazm był wcześniej?
Penis bohatera trochę wolno kojarzył.

 Mężczyzna zarzucił na nich kołdrę,położywszy się wpierw obok Ayi.
A potem obok pani Bogusi z trzeciego piętra.


Była rozpalona, na moment stała się żywą pochodnią. 
Wodą ją polejcie, wodą! Albo walcie kołdrą, może zagasicie płomienie!

dziewczyna położyła głowę na torsie bruneta i wsłuchiwała się w pieśn rozszalałego serca kochanka.
Która brzmiała trochę jak atak serca.


Ucałował ją w czoło i pogładził po głowie.
  Emocje uspokoiły się.Kochankowie wtuleni w swe ciała zasnęłi ze świadomością,że ta noc nie poszła na marne.Te gesty,pocałunki i spojrzenia już na zawsze miały ich połączyć jako jedno ciało…Ta miłość urodzi owoc,któremu na imię będzie dane `Cicha Orchidea`.
Eee… przykro mi, ale póki co oni nie mogą mieć pojęcia, czy w ogóle doszło do zapłodnienia, nie mówiąc już o jakichkolwiek konkretach w rodzaju płci.


  księżyc nieśmiało wpadł do pokoju, bo był obrzydliwym stalkerem gdzie leżeli zakochani shinigami.Okrył ich swą srebrzystą mgiełką tajemniczości, wpadając na środek pokoju.
Był też sklerotykiem, dlatego wpadł dwa razy.
I klecił bardzo kiepskie metafory.
 
  Omoshiroi, desu ne?
                    A, soka…
                              Ima wa…
                                     Genjitsu da….
                                               Soshite…
                                                    Karera no musuko ga…
                                                            Seiran.
                     Sei – chan.
…Whatever.
Ważne, że to już koniec!

40 komentarzy:

Tiganza pisze...

dzień,

znalazłam coś i pomyślałam "a niech inni też się wzdrygną" ;)
prosz:
http://wingededen.blogspot.com/

ja nie dałam rady......

Anonimowy pisze...

Za piękność Soul Society to raczej uznaję się tę panią: http://yoruichi-shihouin-kisuke-urahara.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1198440/files/blog_wn_4633019_6994079_sz_yoruichi0.jpg
Ona nawet coś tam kręciła z młodym Byakuyą, ale raczej dla żartów.

Cydonia pisze...

Oj, wybitne to opko - już dawno tak nie kwiczałam na analizie... Socjalizm w sprayu wygrywa wszystko.
Warto było czekać :)
Uszanowanko.

Anonimowy pisze...

Ja wiem, o jakim kimonie myślała ałtoreczka! :D

http://image.ec21.com/image/vanessabright/oimg_GC04370383_CA04370426/Sexy_Women's_Kimono_Fancy_Bathrobe.jpg

http://bleach.sega.jp/img/enquete/chara_rangiku01.gif

Jak nic. :P

Anonimowy pisze...

Och, debiut mojego kochanego Bliczucha. Och, moje oczy. Płoną. Napisałabym komenta o ciekawym zjawisku dualizmu tego opka - człowiek kwiczy ze śmiechu, choć ma Ból - ale muszę lecieć ugasić oczy. ~A

Anonimowy pisze...

Wytrząsanie z kimona i orgazm partyzant...!!!


Chomik

Anonimowy pisze...

Bardzo zue porno, bardzo. Nie oczekujmy od ałtorki znajomości kroju kimono, starało się dziewczątko. Analiza ,jak i opko urody przecudnej.

Sushi

Anonimowy pisze...

Socjalizm w sprayu mnie ómarł.

Babatunde Wolaka pisze...

Nie znam się na manganime, ale.

"Była wiosna,a Soul Society mieniło się barwami rozkwitających drzew Sakury.
“Sakury”, a nie “sakury”, więc rozumiem, że do fandomu zawędrowała Sakura z “Naruto”(...)"
Porośnięta tym razem drzewami, nie kwieciem. Tylko śpiwór pozostał ten sam.

"Proszę o choćby pół powodu, by użyć w tym zdaniu "ową"."
Podkreślenie, że chodzi tu o płeć "rzęską", a nie o brak deklinacji?

"Gorączkę podczas choroby,która nazywa się MIŁOŚĆ."
Apteka miała kiedyś utwór "Choroba [zwana miłością]", ale, jak to u Apteki, nie nadaje się on raczej do cytowania.

"Kocham Cię od kiedy tylko pamiętam,ale…nie wiem co mnie to tego zmusiło,by ci to oznajmić…"
A ja wiem. AŁtorka.

"Ona i Byakuya – trwający w miłosnym uścisku,Tu w jego biurze…"
No niamogu, niektórzy wszędzie wcisną Tupolewa.

""TO" opadło na podłogę z apokaliptycznym łomotem."
I znalazło się "tam na dole".

"Totalnie starojapońskie to wszystko. Pewnie i telewizor z kablówką się znajdzie."
I obraz z jenotem na rykowisku.

"Grecka bogini w japońskiej kulturze."
Grek potrafi. Pyteasza zaniosło do Islandii (?), Phaulkona do Syjamu, to i do Nipponu mógł się jakiś Hellen przypałętać.

"Obcisłe w biuście kimono uwydatniało jej piersi."
Eee... Czy japoński kanon piękna nie obejmował czasem małego rozmiaru?

"Wschodziła nad nimi jutrzenka powszechnego komunizmu czy co?"
Chyba jutrzenka powszechnego komizmu.

"Ashikaga uśmiechnęła się złodziejsko"
Wizualizuję sobie mocno szczerbaty uśmiech. A już w zestawieniu z wybałuszaniem oczu i gadką o podglądaniu to w ogóle pełny odlot.

"A nad czym się tu zastanawiać? Czy to dobra pora na wysianie rzodkiewek?"
Jak istnieje to, co było, że jest?

"Najpierw posuwał się w niej miarowo i powoli, by nie zadać jej niepotrzebnego bólu.
(...) Ale ten początkowy krzyk zignorował, bo przecież jak już wszedł, to nie opłacało mu się wychodzić."
Bo to na początku to był ból potrzebny.

"Bo póki co nudą wiało jak podczas czytania listu episkopatu do wiernych."
Co tak wszyscy ostatnio z listem episkopatu?

"Totalnie powinien tę krew zebrać do buteleczki i przyczepić sobie do nosa, żeby wszyscy wiedzieli!"
To się nie tak robi. Bierze się prześcieradło i wywiesza przed domem.

"Albo zna tylko trzy pozycje: misjonarską, na jeźdźca i misjonarską."
Sześć, bo jeszcze zwykłą, od przodu i klasyczną.

"Ashikaga syczała z nadmiaru gorąca.Jak czajnik albo tłuszcz na patelni! Ciekawe czy też pryskała rozgrzanym olejem."
Po mojemu to powinien syczeć raczej Byakuya, tak jak syczy rozżarzony metalowy pręt włożony do naczynia z wodą.

Świetna robota.


Anonimowy pisze...

TEN PSEUDO-JAPOŃSKI MNIE BOLI

mysza pisze...

Kłamiecie, nie, nie mój kochany Bleach!
Idę czytać.
Będzie bolało.

mysza pisze...

To wciskanie japońskich słówek, które podłapało się w anime ze słuchu jest takie... Takie aŁtoreczkowo łibusowskie :D

Anonimowy pisze...

wszyscy, którzy słyszeli mój śmiech, uważają mnie pewnie za wariatkę. znowu. ale analiza rewelacyjna. porno opka sprawiają ból. od jakiegoś czasu zastanawia mnie, jakie macie wykształcenie, jeśli to nie tajemnica
Tempest

Sunawani pisze...

Zawiesiłam się już przy zdaniu: "gdzie akurat wszyscy grali w The Sims 3". Stawiali tam domy na wyścigi, czy sprawdzali kto szybciej zabije swojego Sima?

Ałtorka, widzę, się nie pierdzieli: od razu mamy Merysujkę, wyznanie miłości instant i natychmiastowe ryćkanko.

Te opisy seksu były tak podniecające, że moje libido doznaje chyba większej stymulacji przy czytaniu jadłospisu w barze pani Wiesi.

Z jednej strony fajna ta analiza i kwikłam w paru miejscach, ale z drugiej widać wyraźnie, że analizatorki nie są za bardzo obeznane z kanonem.

Anonimowy pisze...

Pytanie do Ogółu: czy w animomangowym fandomie za napisanie "wiśnia" dostaje się -10 do japońskości?

Tak. A za zastąpienie "hai" prostackim "tak" czeka dożywotnia banicja i piętno Fana Zachodniej Szmiry.

Wracam do czytania.

Hasz

Anonimowy pisze...

Znam japoński dość dobrze. Uczę się od wielu lat. Nie jestem w stanie ogarnąć, jak w zdaniu "hai, taichou" można zrobić aż dwa błędy...

Niofomune pisze...

Fanfiki bleachowe to prawdziwa kupa z domieszką kupy i fajnie, że wreszcie miały swój debiut. Ale z drugiej strony przy dobrym ogarnięciu kanonu z tego opka dałoby się wycisnąć więcej - chociażby sam fakt, że Byakusiowi prędzej by penis eksplodował, niż facet zacząłby się zachowywać w ten sposób. Nie, żebym Byakuyę lubiła, ale jednak miał w anime charakter zaznaczony dość wyraźnie i to nagłe przerabianie go powoduje u mnie spory dysonans. Nie mówiąc już o Merysójce - boru, wolałabym już yaoi z Byakusiem i Renjim, skoro musi być porucznik szóstej dywizji. (Właśnie, co z biednym Renjim i czemu jego miejsce okupuje jakaś idiotka)? I czemu jakaś laska nosi męskie imię Akira?

A co do wiśni zamiast sakury - teoretycznie można by to podciągnąć pod to, że "nasza" wiśnia to wiśnia pospolita, a sakura to wiśnia piłkowana, czyli inny gatunek. Ale nie, nie sądzę, żeby 90% autorek zdawało sobie z tego sprawę, po prostu japońskie słówko lepiej brzmi. (Poza tym, jak by nie było, oba gatunki należą do rodzaju wiśni, więc sakurę oczywiście można nazywać wiśnią).

Nie uczę się japońskiego, więc z japońskich wstawek zrozumiałam raptem kilka słów. I jakoś nie zależy mi na dowiadywaniu się, co znaczy reszta, skoro autorka postanowiła mi to utrudnić.

Anonimowy pisze...

Za dobrnięcie do końca tego morza gówna powinni rozdawać nagrody.

KiciaKocia pisze...

Niofomune, też się zastanawiałam gdzie wymiotło Renjiego. Moim zdaniem biedak miał dość i ewakuował się z fanfika zanim go zparują z kolejną merysujką.

Lenn pisze...

Aż mnie naszło, żeby przetłumaczyć ostatni, ociekający treścią... dialog? Monolog wojerystycznego księżyca? Pomijam błędy, nazwijmy je, ortograficzne, od których w oryginale aż się roi:

"Interesujące, nie?"
"Ach, tak."
"Teraz..."
"To prawda..."
"A zatem..."
"Ich syn..."
"Seiran."
"Sei-chan."

Zaprawdę, poruszonam tym zakończeniem do głębi.

Anonimowy pisze...

Tekst "Ty mnie obracaj, a ja tu będę leżeć" mnie umarł. Tak samo jak pokłady węgla. I czemu nikt nie zwrócił uwagi na to piękne zdanie: "Jęczała z podniecenia wiele razy"?

Komentarze piękne, opis seksu rzeczywiście nudny. Tak nudny, że aż wytrysk się zagapił i nie zdążył na orgazm...

Ag

Anonimowy pisze...

To było... Bolesne. Skąd pochodzi gif o wąchaniu? Coś czuję, ze to dobre na odtrutkę.

Anonimowy pisze...

Dziewicze wyobrażenia o seksie nigdy nie bolały tak bardzo.

Pigmejka pisze...

Tak czułyśmy, że zUe seksy jak zwykle spotkają się z Waszą aprobatą! ;)

@Anonimowy z godziny 21:40 (kochani, podpisujcie się! Bo jak się potem do Was zwracać?^^) - gif o wąchaniu pochodzi z serialu Hannibal http://www.filmweb.pl/serial/Hannibal-2013-650378 który polecamy.

Kot Pik pisze...

Dlaczego ja cały czas widziałem tam Kuchciki :D

Yorika pisze...

Dawno tak dobrej analizy nie czytałam. Rechotałam jak żaba na prochach.
" Bez rozwiązywania obi, oczywiście. Podejrzewam, że złapie za dół kimona i będzie ją wytrząsał ze środka."
Zazwyczaj czytając Was w pracy co najwyżej zasapię się tłumiąc śmiech, ale tu już nie wytrzymałam i rozchichotałam się na dobre. Będziecie więc miały kolejną czytelniczkę, bo koleżanka nie wytrzymała i domagała się zobaczyć co mnie tak szalenie bawi.

Anonimowy pisze...

Ej, czekajta, bo teraz sobie odświeżyłam.



Kilkanaście metrów przed oknem Kuchikiego pojawiła się kobieca postać , ubrana w czerwone kimono,które podkreślało kobiece kształty.
Yeah, sure, kimono podkreślające kształty. Pewnie takie?


Czy to okno nie było przypadkiem na drugim piętrze?

"Kilkanaście metrów przed oknem Kuchikiego pojawiła się kobieca postać , ubrana w czerwone kimono,które podkreślało kobiece kształty.(...)Spojrzała w górę.Byakuya popatrzył się na nią i powiedział:
-Witaj,Aya… (...)
Dziewczyna zsunęła z ramion kimono i powiedziała patrząc się na kapitana 6 Gotei lubieżnie,z ochotą schrupania jego ciała:
-Cześć,Byakuya-sama…To może wejdę tam do Ciebie i przejdziemy od razu do rzeczy?"

Czy ja dobrze rozumiem? Aya rozebrała się już na dworze i pobiegła na to drugie piętro na golasa? :D
(tak, wiem, potem znowu ma na sobie kimono. Inna rzecz, że w ciągu opka "kimono zsuwa się z ramion" chyba ze trzy razy - znaczy, babka jest chyba jednak ubrana jak należy, na cebulkę)

Druga rzecz: wujek Google mówi, że rezydencja Byakuyi to tradycyjne japońskie domostwo, takie z tatami i papierowymi ścianami. Jak oni tam wmontowali marmurowy kominek, to ja nie wiem. O.O

Pointa, jak już się rzekło na forum, wprawiła mnie w ciężki stupor.

Moi drodzy, bierzcie animomangowe opka jak najczęściej, bo cudnie Wam się udają. :D

Hasz

Anonimowy pisze...

Ja cież pierdzieleż - POZYCJA NA MOT PNEUMATYCZNY!!! AHAHAHAHHAHAHAHAHA!!!
Dzięki. Mój monitor dawno nie pił herbaty w takiej obfitości, a ja się nigdy nie nauczę, by przy analizach niczego nie spożywać. XDDDD

thingrodiel

Sick Boy Barker pisze...

" 5 grudnia 2009
Musiałam to napisać ! xD
Byakuya Love Story ;D
Czyli przedsmak tego, co się
w II Sezonie pojawić ma !
Haha ;D
Ołkey,lećmy z tym ,a dramę
`Koizora` zostawiam ;D
Czytajta ;D
Hentai xD
Czy to jest jakiś biały wiersz? Jakaś nowa postironiczna awangarda XXI wieku?
Klawiatura z nadpobudliwym enterem?" - poetycki bełkot, bym powiedziała.

"Jedno tylko wciąż w nim tkwiło.
Szpadel?" - ten fragment wskazuje, że nie powinnam jeśc przy czytaniu, jak babcia uczyła :)

"Jego ego usiadło dupą na ognisku jej miłości, zostawiając po sobie zgliszcza i swąd palonych gaci. I jak tu nie współczuć?" - ja wręcz poczułam ten swąd ;P

"Taka ...! Słońce jest wielkie dzieło ... sob drzewo? Mam ... wielkie dzieło ..." - ten japoński fragment dał to po wrzuceniu w Tłumacza Google xd Ja się zastanawiam, skąd ona to wzięła?

"Siedział na koniu w półmroku." - to mnie rozwaliło ;)

"Stoi sam pośrodku świata, dymek z dupy mu wylata." - Szproto, you made my day ;P

Orgazm partyzant i socjalizm w sprayu mnie kompletnie ómarły xd Ja was podziwiam, że dałyście radę, bo złe pornoopko jest złe.

blinkowa

Anonimowy pisze...

http://thief-forum.pl/viewforum.php?f=11&sid=f5ec90b6dcdb72581715f030324d9710
Proszę, zróbcie analizę któregoś z opek na tej stronie. Tam jest tona materiału. :D

Lumi pisze...

Brunet uśmiechnął się szelmowsko i odparł miękkim głosem, niczym jedwab:
A ona odpowiedziała mu niczym bawełna.
A potem oboje zaczęli trzeszczeć niczym darte szmaty

Zakładam, że potem zaczęli się drzeć jak stare kalesony ^^


Wewnątrz pomieszczenia znajdowało się dość duże łóżko z jedwabnymi poduszkami,miękką kołdrą…Obok niego stały duże stojące lampy,które stały i były przykryte czerwonymi kloszami , i w ogóle wszystko w tym pomieszczeniu było DUŻE i STAŁO co nadawało tem miejscu romantycznego klimatu.

Przez Wasze komentarze do powyższego kwiczałam przez bity kwadrans. Piękno w czystej postaci. :D

entity(Tasak, 0), +112 pisze...

Cześć wam! Nie przeczytałem jeszcze analizy, ponieważ jestem zajęty czytaniem poprzednich jeszcze raz, ale chciałbym się spytać jak wy robicie te analizy? Udostępnianie ekranu or something?

Hasło: emonAn. Brak EMOujących aŁtorek!

Anonimowy pisze...

Dziedziedzięki ^J^ a nie podpisuję się, bo nikt nie kocha Rosji :c i jak się podpisuję, to mi ludzie nie odpowiadajo :c //Rosja

Anonimowy pisze...

http://krwaaaaawaaa.blogspot.com/
Podchodzi pod pornoopko. Wita was świat k-popu !!!

Julia Kleszczonek pisze...

Choć zbytnio obeznana z fandomem nie jestem, analiza zacna, jak zawsze.
A teraz ujawnię prawdziwy powód napisania tego komentarza (mwahahahaha, nabraliście się na to pierwsze zdanie, pochwalenie analizy wcale nie było główną przyczyną mojej fatygi! Genialna intryga! :D). Otóż znalazłam fajny, bardzo fajny tekst, którym można szczuć aŁtorki usprawiedliwiające tony błędów dysleksją: http://www.kominek.in/2012/08/oda-do-dyslektykow/

Pozdrawiam,
Miv, która wywaliła swój pseudonim w cholerę :D

Pigmejka pisze...

Dziękujemy za wszystkie linki i pozytywne komentarze! :)

@ Anonimowy entity(Tasak, 0), +112
"chciałbym się spytać jak wy robicie te analizy? Udostępnianie ekranu or something?"
Google Docs są błogosławieństwem dla tego świata. No... w każdym razie dla analizatorów. ;) Bo umożliwiają wspólną, jednoczesną edycję tego samego pliku. I nawet jest w nich czat!
PS. "Chciałbym [/się] spytać". [mspanc]

Anonimowy pisze...

"Bo kimono zostawia oczywiście pół cyca na wierzchu."

Bo to było takie... ahem kimono, jakie Dynia w "Wyznaniach gejszy" włożyła dla amerykańskich żołnierzy.

Poza tym urzekły mnie opisy uczuć szlachcica kiszącego ogóra (jeśli wiecie, co mam na myśli), dymiącego z tyłka i nazywającego rzeczy po imieniu. Fandom kompletnie mi nieznany, natłok japońskich imion z goniącymi je sufiksami trochę mnie zdezorientował, ale analiza celna.

Anonimowy pisze...

To całe ssanie sutków niczym piersi matki skojarzyło mi się z Bloody Face z "American Horror Story". I pozwólcie sobie powiedzieć, nie było to skojarzenie przyjemne. Ałtorka wie, jak zabić libido.

sztefa001 pisze...

Co to kurde było x'D
No ja wiem, że nie każdy umie pisać, ale żeby aż tak? Serio?!
W każdym razie, analiza jak zwykle tak zacna, że zaoszczędziłam na leku wykrztuśnym. Jesteście genialne <3
Sztefa

Minami Lady pisze...

...Byakuya, dumny i zimny, nie okazujący uczuć szlachcic, który ceni sobie honor i ród nad życie, tak śmiało postępuje..? OK. Starszyzna - oburz natychmiastowy i podejmuje próbę pohamowania lorda. Rukia, którą się chce zabić li tylko dla imperatywu - zawodzi się na człowieku, który ją przygarnął i wychował, co tam, że była (SPOILER)siostrą jego ukochanej zmarłej żony, którą adoptował wbrew woli starszyzny i na prośbę konającej Hisany - pacz manga i anime, wspomnienia Byakuyi rannego pod Sokyoku(/SPOILER). Porucznikiem w kanonie jest Renji, chyba że to alternatywny Bleach...czy coś...
*wyobraża sobie Ayę wchodzącą tak na okejkę* *przypomniała sobie wygląd posiadłości Kuchiki, zabezpieczenia, kidou, służbę* *tak tylko milczy wymownie*
Tak jak wspomniano, w kanonie za piękność uważana była Yoruichi-hime. I tak, trenowała z młodym Byakuyą szybkość, potem on został jednym z najszybszych kapitanów Gotei...
Wracając do kwestii Rukii - co innego jest zabić siostrę, bo tak, a co innego próbować ją chronić mimo tego, że uważana jest za zdrajcę. Zresztą to całe Seireitei wygląda zbyt sielankowo, nigdzie żadnych Pustych, patroli, zero tego wojskowego życia, jakie wiedli Shinigami, zero Zanpakutou i mocy, nie ma nawet wzmianki o Zastępczym Shinigami aka Ichigo, po prostu sielanka fruwa i lśni. *dyskretnie przemilcza kwestię tego, że aktywność Hollowów jakaś tam jednak była, narady kapitanów, obowiązki...* *tak tylko dyskretnie i w ciszy przypomina sobie, że akcja z zamordowaniem Rukii wiąże się z "najazdem" Ichigo i reszty + stanem gotowości, z walkami i zamieszaniem* ...to ja już może tylko to zostawię i się ulotnię. Szacunek Paniom Analizatorkom!