piątek, 22 listopada 2013

Fenix wśród amazonek, czyli Diablo znów się w piekle przewraca


Witajcie!


Jednej rzeczy można z niezachwianą pewnością oczekiwać po fanfikach do Diablo - zła. Niestety rzadko kiedy sprawcą tego zła jest sam Diablo i jego wiecznie knujący krewni, częściej zaś demony ze zgoła innego wymiaru: Patos, Kicz, Siermiężność, Niegramatyczność, Żenada oraz - największy i najstraszniejszy z nich wszystkich - Bezczelne Zrzynanie Fabuły i Mechaniki Gry.
One wszystkie są w tym opku.
Poznajcie Fenixa, Paladyna odzianego w pierścienie, gemy i hełm z wytrzymałego metalu i podziwiajcie, jak stawia czoła piekielnym pomiotom konstrukcji zdania i ogólnej sensowności. Przygotujcie się na pompowanie krzyków i Łotrzyce mutujące w Amazonki, na lokacje próbujące włączyć się do rozmowy oraz na mrocznych i chaotycznych dekoratorów wnętrz. Gościnnie udział wzięli także Konik Garbusek oraz Jeż jak Byk.
Miłego!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.
Adres blogaska: http://kd2.piwko.pl/inne/opowiadania.htm


Opowiadanie napisał: Axel TYTUŁ: Fenix pogromca Chaosu


Wstęp: Bardzo dawno temu, gdy jakiś wojownik uwolnił świat od chaosu i drugiego członu zdania podrzędnie złożonego.
Wojownicy uwalniali świat od chaosu co piętnaście sekund -  taki lajf - nie ma więc potrzeby zawracania sobie głowy jego imieniem.
A czy to ważne, jak miał na imię, według Josepha Campbella to i tak jest jeden bohater, tylko ma tysiąc twarzy.

Zabijając Pana Mordu zwanego Diablo.
I pomniejszy pomiot zła zwany Konstrukcją Zdania.
No i nope, Diablo to "Lord of Terror", czyli po naszemu "Władca Grozy". Pan Mordu był w innym fandomie i zajmował się płodzeniem "legionu śmiertelnych potomków", coś jak Voldemort.
Może chodzi o “Boga Mordu”? To, co się w nim dzieje jest równie piekielne co fabuła Diablo. (A w adaptacji gra Christoph Waltz, yay.)

Był światowym bohaterem.
Miał liczne tournée po całym świecie i podpisywał się dziewczętom na koszulkach.
A Pudelek pisał o nim przynajmniej raz na tydzień.

Wszyscy go wielbili. Lecz pewnego dnia całe zło, które pokonał opanowało go. Zamknięty w sobie odszedł z rodzinnego miasta Tristram,
"Ach, czuję się taki wyobcowany przez to, że opętał mnie Władca Grozy!"
Nikt mnie nie rozumie i nie chce się ze mną bawić! Nawet już nie mam kogo zamieniać w kamień ani wrzucać w przepaść na rozpędzone antylopy!

a następnego dnia miasteczko płonęło, a ludzie albo wisieli, albo byli spalani.
Spalani, ale nie spaleni. Na bardzo wolnym ogniu ich przypiekał.
A reszta gdzie wisiała? “Na telefonie”?

Przy życiu ocalał tylko Cain. Cain był to ostatni z Horadrimów.
Przy czym to dookreślenie ma sens jedynie wtedy, gdy czytelnik wie, kim byli Horadrimowie; w przeciwnym razie wnosi to tyle, co "Cain był to ataman pietruszki wyżynnej".

Wojownik został przejęty przez chaos a jego siła dodała tylko mocy Diablo. Jednym słowem był w dupie  nosicielem.
Jedni są nosicielami gronkowca, inni Diablo…


I AKT: Pewnego dnia w Obozie Amazonek zawitał pewien śmiałek.
Niestety nie. Raz, że zawitał DO obozu, dwa, to nie były Amazonki, tylko Łotrzyce.
Może wyrósł im z ziemi jak wyjątkowo dorodna dynia?

Był wysoki dobrze umięśniony. Z mieczem i tarczą w rękach. Znaczy - w każdej ręce po jednym zestawie?

Jego hełm był zrobiony z bardzo twardego i wytrzymałego metalu podobnie jak zbroja.
Co było widać na pierwszy rzut oka, bo zbroja miała to wypisane wielkimi literami na napierśniku? A może koleś szedł i wrzeszczał, że ma zbroję z bardzo twardego metalu? I w ogóle czemu mam wrażenie, że dla aŁtora to kluczowa informacja? No i jak spod tej zbroi było widać, że był "dobrze umięśniony"? Zagadek więcej niż u Agathy Christie.

Pas miał ze srebra a sprzączkę złotą a skarpetki z platyny na niej były wszystkie rodzaje gemów.
A z ust jego wychodził miecz obosieczny ostry, a na nim były wszystkie rodzaje run. A na czole jego znak postaci hardcorowej, a na ustach jego znak poziomu mistrzowskiego, a na piersi jego znak wszelkiego i ostatecznego nolife'u. I widzieli NPC, że to sakramencki kozak.

Jego buty wyglądały jak te siedmio milowe. (I po co tam spację sadzisz?!)
A jego naganiacz wyglądał jak kij-samobij.
A zwierzę, na jakim jechał, wyglądało jak magiczny Konik Garbusek, ale to było tylko zwykłe skrzyżowanie osła z wielbłądem.

Rękawice okute metalem, ale robione z pierścieni.
W sensie że kolcze? Czy koleś miał na palcach kilka kastetów?
Z takich miał zrobione:

Wszystkie amazonki były bardzo zadowolone. Ponieważ w ich obozie dawno nie było Paladyna.
A tego się nie dało. Powiedzieć jednym zdaniem?
No i co prawda narrator nie wyjaśnia, skąd ten dojmujący brak paladyna u Łotrzyc amazonek, ale my i tak wiemy swoje.
Bo przecież każdy wie, że baba bez chłopa szczęścia nie zazna.

Podeszła do niego starsza pani ubrana w czarną szatę a na głowie miała fioletowy kaptur.
-Witaj wędrowcze jak cię zwą. Me imię jest Akara i nie daję faka żadnym znakom zapytania.
-Zwą mnie Fenix.
-A, więc wszystkie Amazonki witają cię.
Bo gdyby zwali cię Zbychu, to dostałbyś takiego kopa w rzyć, że zatrzymałbyś się w Płonących Piekłach.
W wiosce mogą zatrzymywać się tylko paladyni o pretensjonalnych imionach.

Lecz musze przyznać nie mamy do ciebie zaufania nie wiemy czy cię nie przysyła Andariel.
Ta, Która Pożera Przecinki.

-Kto to jest Andariel- Patrzy na Akarę z ciekawością.
Andariel-Patrzy brzmi jak jakieś dwuczłonowe nazwisko.
Cóż, jeśli można się nazywać Esmeralda Margaret Uwaga Pisownia z Lancre...

-Jest to jedna z przywódców chaosu. Jest ona służącą trójcy. Trójca to trzej bracia mordu i chaosu.Diablo, Mefisto i Dragon Ball.
W uniwersum, które ma tak klarownie rozpisane role i strefy wpływów, warto się jednak trzymać konkretów - bracia grozy, nienawiści i zniszczenia, jeśli już.
I czemu Akara strzela tymi zdaniami jak z kałacha? Za każde zdanie złożone przychodzi demon i urywa głowę?
Daj spokój a co wolałabyś żeby ona budowała długie zdania w ten właśnie sposób z tym całkowitym ignorowaniem interpunkcji to już lepiej że pisze krótkimi zdaniami.

Są oni nie do pokonania.
Tak, dlatego we wstępie dowiedzieliśmy się, że dopiero co ich pokonano. Seems legit.

Wielu próbowało walczyć z Andariel i nikt nie przeżył, a przecież Diablo jest sto razy silniejszy nie ma takiego, który by go pokonał a co dopiero ich trzech.
Akara najwyraźniej przespała całą fabułę pierwszego Diablo.
Może jej zapłacił za robienie mu dobrego PR-u?

-Może mi się uda, co mam uczynić abyście mi zaufali.
-Bardzo w to wątpię, bo nie weźmiemy pierwszego lepszego, by pomógł nam w tej beznadziejnej sytuacji, ale.... Na wyżynach jest siedlisko najeżdżają nasze obozowisko i próbują nas zabić. Zniszcz je.
Eee… siedlisko czego? Stonki ziemniaczanej? Pracownic pomocy społecznej?
Obrońców krzyża?

-To nie będzie trudne.
-A, więc życzę ci szczęścia.

Siedlisko Zła: Schował miecz do pochwy przy pasie i pobiegł w stronę bramy obozowej.
Aaale… Siedlisko Zła co? Jest teraz narratorem? To tytuł rozdziału? Nazwa miejsca akcji?
Mnie to wygląda jakby próbowało wziąć udział w dialogu.

Wiedział, że za bramą są zombi i szkielety. Więc jak najszybciej biegł rozglądając się dookoła siebie i wypatrując siedliska.
Żeby przypadkiem nie skrzywdzić niechcący żadnego zombiaczka ani szkielecika chudzinki! A miecz nosił dla szpanu.
Niech tylko nie biegnie za szybko, bo jeszcze je przeoczy.

W taki sposób przebiegł kilkadziesiąt metrów i natrafił na jaskinie.
Wyrosła sobie z dupy pośrodku równiny, o trzy splunięcia od obozu. Ach, ten Diablo i jego podstępne sztuczki z geologią.
A jaskinia przepraszam mieściła się w czym? Była dziurą w ziemi czy też czymś w rodzaju naziemnej czarnej dziury? (Bo nie ma tu mowy chociażby o jakichkolwiek skałach)

Przed wejściem stały 2 płonące pochodnie.
Stały na sztorc, głośno i plugawie ubliżając grawitacji. A zapalił je niechybnie jakiś agent chaosu, żeby nadać siedlisku choć trochę przytulności.
Ten je zawiesił:
No co, agent chaosu jest? Jest.

Nie zważając na wysiłek włożony przez agenta-dekoratora w całą tę aranżację wbiegł do niej, ponieważ goniło go paru zombi.
A, jak wspomniałam, miecz miał dla picu, a poza tym rączki go bolały i miał na dziś niekorzystny biomet na zabijanie zombie, więc sorry.

Wyciągnął miecz i rozejrzał się. Nagle rzucił się na niego jakiś mały stworek i zaczął go uderzać piką.
Ale niestety tępym końcem, więc wiele mu z tego nie przyszło.

Odepchnął go tarczą. Podniósł się i machnął mieczem w jego kierunku.
Gdzieś tam z grubsza w jego stronę. Aż tak bardzo mu w końcu nie zależało, bez przesady.
“Podniósł się”? Znaczy ten stworek go powalił na ziemię?
Najwyraźniej coś tą piką jednak zdziałał.

Jego głowa potoczyła się po ziemi a krew ochlapała ścianę jaskini.
Na bora, głowa mu odleciała z tej nonszalancji!
Albo sam ją sobie odciął tym mieczem, niezdara.

Adrenalina opadła i zaczął słyszeć dziwne odgłosy jakieś ryki bardzo głośne krzyki.
Już mu adrenalina opadła? Przecież nawet jeszcze nie zaczął…
Głowa mu odpadła, adrenalina opadła… aż się boję pytać o resztę.

Po chwili domyślił się, że to może być to siedlisko, o którym mówiła Akara.
A wcześniej wlazł tam, bo?
Bo uciekał przez zombie, ten dzielny rycerz. Albo może nie umie skręcać.

Powoli szedł wąskimi korytarzami było bardzo ciemno.
Jak to w jaskini. Można pokusić się o pytanie, czy bohater miał jakieś źródło światła, ale przecież wiadomo, że nie miał.

Co jakiś czas usłyszał szelest skrzydeł nietoperzy,
Obawiam się, że to nie nietoperze szeleściły. Jeżu Jak Byk, gdzieś ty się znowu zapuścił?

ujrzał zakrwawione zwłoki amazonek zaciągniętych tu i zabitych. Ponadgryzanych ludzi. Gdy wychylał się za rogu ujrzał kilka stworków.
W sumie całkiem sympatycznych. Ci ludzie pewnie ponadgryzali się sami.
Bo to może były takie Stworki?


Podobnych do tamtego, którego zabił. Jeden z nich chodził dookoła ogniska i wymachiwał rękami wyglądał jak szaman. Fenix podniósł kamień i cisnął nim w szamana. On otrzyma wszy
(łohoho, narrator ma moce profetyczne!) (albo wiedział, że na tym kamieniu było naprawdę wiele wszy) mocne uderzenie w bok stracił równowagę i wpadł do ogniska. Jego ubranie ze skóry zaczęło się palić.
Oczywiście nie, wyprawioną skórę ciężko jest podpalić, co prezentuje ten filmik (zerknijcie na 3:12). Chyba że to ubranie było pokryte jakimś tłuszczem.
Trzeba jednak pochwalić, że włożono w tę scenę jakąś ilość inwencji, a nie zarzucono po prostu "i on tam wszedł i zaczął napieprzać mieczem w co popadło".

Krzyczał tak głośno, że cała jaskinia napełniła się wrzaskiem.
A potem wrzask przelał się i chlusnął korytarzami. Hint: "krzyczeć głośno" i "napełnić coś wrzaskiem" znaczą w zasadzie to samo.
Może on jakoś pompował ten wrzask, tak jak się pompuje koło w samochodzie?

Małe stworki zaczęły się rozglądać. Nie wiedziały, co się dzieje. Nagle ujrzały wychylającą się głowę za rogu rzuciły się na Fenixa.
Czym są za rogu i skąd się tam wzięły?

Wyskoczył on za rogu i chwycił mocniej miecz, ponieważ nie zapowiadało się na miłe powitanie. Jeden z stworków rzucił w niego piką była ona zakończona ostrzem,
Wiesz, może to była “pika” w języku Basków, u nich to oznacza srokę (i co więcej taka sroka też ma ostry koniec!).  

więc leciała szybciej.
No tak, do jak drzewce nie jest zakończone grotem, to zapiera się wiórami w powietrzu i leci wolniej. Podstawy bronioznawstwa, moi mili.

Fenix podniósł tarcze i spróbował sparować cios.
Miał trzy próby, jakby coś.
“Spróbował”. Jakby ta tarcza była z papieru i istniało ryzyko, że się nie uda.

Piką podpierająca się staruszka ześlizgnęła się z tarczy. W tym samym momencie drugi stworek z wyskoku uderzył go w hełm z maczugi.
Z maczug miotał takie małe pociski w kształcie parasolek do drinków.
A maczugę miał taką wielką że hoho. W ogóle silne mięśnie nóg musiał mieć ten stworek, skoro mu do głowy doskoczył. Chyba że to…
Jeśli narrator ma na myśli Upadłych, a ma, bo przecież opisuje słowo w słowo fabułę Diablo II, to one były wzrostu dzieci w wieku wczesnoszkolnym.

Fenix zrobił kilka kroków do tylu, naszczęścię, utrzymał, równowagę.
O, to tu są przecinki, których brakowało, na początku, blogaska!

Gdy doszedł do siebie po ciosie zaczął szarżować w kierunku przeciwnika.
Który w tym czasie sprawdzał, czy mu lakier z paznokci nie poodpryskiwał od tego mordobicia.
Wyiskiwał z głowy tamte wszy.

Oni natomiast ustawili piki tak, aby nie mógł podejść do nich a zarazem nadział się na nie w biegu.
Innymi słowy, nastawili się na niego jak orkowie na Rohirrimów pod Minas Tirith.

Lecz on w biegu ściął ostrza pik mieczem i w ślizgiem kopnął dwóch w twarze.
Obiema nogami. Na szczęście miał jeszcze pięć innych, więc z zachowaniem równowagi nie było problemów.
A to ścięcie pik mieczem jest tak prawdopodobne, że Longinus Podbipięta zapłakał nad swoimi trzema głowami.

Dwa stworki poleciały jak wystrzeleni z procy.
A deklinacja w ślad za nimi, aż echo poszło.

Szybko wstał zrobił pół obrót i wyciął hołubca wbił miecz przeciwnikowi w plecy.
Dowiemy się, po co te obertasy, skoro obaj wrogowie sięgają mu do bioder, a w tej chwili obaj leżą na ziemi?
Żeby zadać szyku, to proste.

Ostrze przeszyło małe czerwone ciało na wylot. Wyjął miecz schował go do pochwy i sprawdził zwłoki.
Eee… a co z drugim pokurczem i szamanem? Sami się pozarzynali żeby tylko boCHater więcej nie tańczył?
Czekają na swoją kolej? Uciekli? Umarli ze śmiechu?

Nic nie znalazł oprócz kilku sztuk złota. Wyruszył ku wyjściu.
Słusznie, w głębi jaskini mógłby napotkać więcej tych pokrak i co wtedy. Jeszcze by się ubrudził.

Po drodze spotkał jeszcze kilku przeciwników ściął jednemu głowę i zabrał ją do Akary.
Resztę starannie ominął, chytrze udając mongolskiego sprzedawcę okaryn.
Bo przecież to nie jest tak, że miał wybić całe “siedlisko”.

-Jakim cudem udało ci się - powiedziała Akara tak bardzo przejęta, że ojeżu.
-Uśmiechając się powiedział-Nic trudnego.
Mam wrażenie, że doszło tu do scalenia narratora i bohatera w jeden bluźnierczy byt.

-A, więc na pewno nie jesteś sługą Andariel. Siostry!!. Szybko znajdźcie zagubiony wykrzyknik i wymieńcie go na tę bluźnierczą kropkę!!! Ten oto człowiek jest jednym z nas.
Pokonał stwory w obozowisku!!!
Całe trzy!

Cmentarz sióstr: Następnego dnia, gdy Fenix
O, zmiana narratora.
Nowy rodzaj narratora: Narrator Lokacyjny.

Następnego dnia, gdy Fenix jeszcze spał do obozu dotarła straszna wiadomość. Andariel zbezcześciła groby na cmentarzu i ożywiła jedną z przywódczyń Łotrzyc.
Jakich znowu Łotrzyc? Czyżby narrator przypomniał sobie, jak się nazywały te laski w obozowisku?

Orlice opanowała potężna, lecz zła moc. Z każdego grobu wyszło przynajmniej pięciu zombi.
Tutejsi byli bardzo pragmatyczni jeśli chodzi o miejsca pochówku.
Co chcesz, może po śmierci chciały być blisko siebie.

Nagle Kashya wbiegła do namiotu gdzie spał Fenix i czym prędzej go obudziła.
-Co, co się dzieje?
-Wstawaj, nie ma czasu do stracenia. Musisz udać się na cmentarz i oczyścić go z chaosu, który wychodowała (!) na nim Andariel.
Damy ci specjalną miotełkę do chaosu!
Oraz grabie i łopatę, wyChodowała nam Hwasty na grządkach!

Paladyn szybko wstał, założył zbroję, wziął tarczę i miecz oraz nie zapytał, czemu niby on ma to robić, nawet mu przecież nie zapłacą poszedł do Akary.
-Jak mam znaleźć ten cmentarz skoro nie mam mapy?
- Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1,34)

-Jedna z tych łotrzyc zaprowadzi cię i może ci nawet pomoże.
Jak jej się będzie chciało.

-To zmienia rzecz sprawy.
A potem zmienia tę rzecz na inną rzecz. W ogóle zmienia wiele rzeczy. I spraw. I takich innych.

Wyruszam natychmiast!
-Bywaj!!! - wrzasnęła, aż Feniksowi zadźwięczało w uszach.
-Życz mi powodzenia.
Nagle podbiegła do niego ubrana w zbroje skórzaną z kołczanem strzał na plecach amazonka.
-Jestem tą, która pomoże ci dojść na cmentarz. Zwą mnie Arrianka.

-Witaj. Ruszajmy!
    Po długiej drodze obfitującej w zombi i szkielety. Dotarli do cmentarza.
Co narrator. Ma. Z tymi. Zdaniami. No naprawdę.

Wrota były obrośnięte mchem, kraty zardzewiałe a w murach były dziury. Fenix- pójdę na zwiady.
Powiedział to tak szybko, że aż narrator nie zdążył zakończyć akapitu.
Albo tym razem narrator zastąpił Fenixa.

To, co zobaczył Fenix napawało go złem i poziom szataństwa rósł w nim nieubłaganie, gdyż był on katolikiem, a groby były zbezczeszczone.
Był on katolikiem.
W uniwersum Diablo.
Katolikiem.
AŁtorze,


Jego wiara nakazywała mu skończyć z tym okrucieństwem raz na zawsze.
I zgodnie z zasadami swej wiary rozpętał epicki rozpierdziel.

Postanowił wrócić do Arrianki, I razem z jej siłą zawartą w strzałach wbiec na cmentarz i zabić Orlice.
A jak to ma wyglądać w praktyce? Będzie jechał wierzchem na tych strzałach?
Złapie się jednej w locie i pofruuuunie!

Plan był taki: Orlica ma łuk, więc nie będzie stała w miejscu i strzelała, tylko będzie uciekać. Trzeba przywiązać linę do strzały, i gdy Orlica będzie uciekała przed Fenixem, Arrianka wystrzeli strzałę w drzewo. Wtedy Orlica przewróci się o linę i upadnie na ziemię.
Jak zaczynamy dostrzegać, plan ten nie ma słabych punktów. Ale znów należy się plusik za inwencję.

Fenix do niej doskoczy i zabije ją mieczem.
A strzelenie bezpośrednio w Orlicę nie wchodzi w grę, gdyż?
Bo to byłoby ZA PROSTE. Pamiętacie Elfiego Łucznika i jego sposoby na rozwalanie wroga? No właśnie.

Zombi powinni stracić swą moc i zginąć. Czym prędzej wyją linę z plecaka i przywiązał ją do strzały.
Z pewnością lina na tyle gruba, żeby plan miał szansę powodzenia, nie będzie zbyt ciężka, by wystrzelić ja z łuku. Absolutnie.

Arrianka stanęła kilkadziesiąt metrów od drzewa i schowała się w krzakach. Napięła łuk i przygotowała się do strzału. Nagle przez bramę wbiegł Fenix głośno krzycząc. Zwrócił na siebie uwagę ząbich (argh!)  cały cmentarz zaczął się ruszać.
Koledzy wciąż leżący w grobach przybywali z odsieczą.
Groby podrygiwały rytmicznie, ziemia drżała, nagrobki naparzały się płytami nagrobnymi i nawet okoliczne krzaki były lekko niespokojne.

Wszystkie trupy zaczęły iść w stronę Paladyna. Gdy zauważyła to Orlica napięła łuk i wycelowała w Fenixa. Strzała zrobiła się czerwona jak krew, a aura dookoła niej promieniowała oślepiającym błyskiem. Blask ujawnił niebieską aurę Paladyna.
-Haha- śmiała się pełnym nienawiści śmiechem- głupcze widzisz tą tę! strzałę? Ona pośle cię do piekła!
Paladyn uśmiechnął się pod nosem.
-Przekonajmy się, kto jest silniejszy.
Mówiąc to zasłonił się tarczą i zaczął szarżować na Orlice. Łotrzyca wystrzeliła strzałę i zaczęła uciekać.
A strzała jednak nie posłała go do piekła? Co za niespodzianka.
No bo TARCZA!

Arrianka zobaczywszy amazonkę wystrzeliła strzałę w drzewo.
Ale jaką znowu amazonkę? =.=Yyy...

Grot wbił się w pień jak nóż w masło. Nagle było słychać tylko huk. Orlica leżała na ziemi
I upadła z takim łomotem, jaki możliwy jest tylko wtedy, gdy w środku nocy idziesz do łazienki i niechcący strącasz coś na podłogę.

wtedy Fenix rzucił tarczę na ziemię i skoczył na łotrzyce.
Ta amazonka co i rusz mutuje w łotrzycę i na odwrót, mogłaby się w końcu ontologicznie określić.

Wbił jej miecz prosto w głowę. Jej hełm rozpadł się na pół. Czarny dym wyleciał z jej ciała. Wyglądał jak zjawa. Miał czerwono-krwiste oczy.
Dym wyglądał jak zjawa i miał oczy. Yeah, sure.


Po chwili znikł. Nagle wszystkie zombi, które zmierzały do Arianki i Fenixa zatrzymały się w miejscu i runęły na ziemię. Żaden nie przeżył. Paladyn i Amazonka poskładali ciała do grobów, i ruszyli do obozowiska. Na początku droga była spokojna, lecz później zaczęły pokazywać się stwory. Co prawda słabsze po śmierci ich dowódcy, ale sprawiali kłopot. Fenix jak najszybciej chciał dotrzeć do obranego przez niego celu czyli obozowiska.
Co trzeba czytelnikowi przypomnieć, bo mógł zdążyć zapomnieć od ostatniego zdania.
A napięcie w tej narracji takie, że chyba pójdę sobie zrobić kawę.

25 komentarzy:

Hersilia pisze...

Rękawice z pierścieni:
http://replikabroni.com.pl/images/BigPA259480.JPG

Chyba o to dzieciakowi chodziło.

Anonimowy pisze...

"Bo był katolikiem." Mistrzostwo świata. Ja pierniczę. xD

Liczę na ciąg dalszy, pozdrawiam!

Mirka

Agata Kotowicz pisze...

Mnie osobiście nurtuje kto w tym zdaniu wył i dlaczego.

Czym prędzej wyją linę z plecaka i przywiązał ją do strzały.

Wspaniała analiza, a blogasek spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieje i - dzięki Wam - zapewnił rozrywkę. Czekam na ciąg dalszy! ^^

Anonimowy pisze...

Urocze!
I widzieli NPC, że to sakramencki kozak
Katolik...
I to biedne siedlisko,które chciało cos powiedzieć..

Chomik

Vrolok pisze...

Plan był taki: Orlica ma łuk, więc nie będzie stała w miejscu i strzelała, tylko będzie uciekać. Trzeba przywiązać linę do strzały, i gdy Orlica będzie uciekała przed Fenixem, Arrianka wystrzeli strzałę w drzewo. Wtedy Orlica przewróci się o linę i upadnie na ziemię.
Bywa, że się gubię, co jest ałtoreczkowym pomysłem, a co Waszą pokręconą i sarkastyczną wizją. Czasem zwyczajnie jakoś umyka mi kolorystyka i coś jest tak dziwne, że uznaję to za Wasz sarkazm albo nadmiar kawy (czy co tam bierzecie, żeby to przetrwać). Później jednak - po przeczytaniu takiego fragmentu docieram do komentarza i wtedy uświadamiam sobie, że to nie była ironia i że to serio tak. Takie momenty bolą.
To był jeden z nich.

Mnie również nurtuje to wycie strzał...

Tiganza pisze...

ostatecznie pokonało mnie jedno.
ZĄBI.
z wrażenia pierdolę, nie robię, tak będę wisiała...
To są jakieś nieumarłe zęby, czy ki diobeł?...

Anonimowy pisze...

Nie mogę uwolnić się od wizji boChatera tańczącego oberka w ciemnej jaskini żeby pokonać Nac Mac Feegle. Nie jestem tylko pewna, czy pisakowi chodziło o coś takiego...
Ejżja

Borówka pisze...

Wspaniała analiza, liczę na więcej. Ach, te gierczane opka zawsze mnie urzekają :)

Anonimowy pisze...

Paladyn-katolik, którego religijne óczócia cierpiom, albowiem zbezczeszczone groby.
It's too much XD ~A

Anonimowy pisze...

Paladyn pasuje do katolicyzmu jakby nie patrzeć.
Ale prawosławny paladyn Mikołaj też byłby fajny :).

Pozdrawiam i kłaniam się nisko, Wypłosz

Anonimowy pisze...

Dawno się tak nie uśmiałem, świetna robota.

Przyszło mi do głowy, że skoro koniuszy zajmował się końmi, podczaszy pucharami, a łowczy łowami, to owi ząbi nie byli żadnymi nieumarłymi, tylko zagubioną grupą królewskich dentystów.

--
Golemowiec

Anonimowy pisze...

"On otrzyma wszy "
Bóg zapłać, kurde. XDDDD

"uderzył go w hełm z maczugi."
No i mam fascynację wieczoru - jak się robi hełm z maczugi??? Całą noc będę teraz o tym myślała!

To opowiadanie jest nieobliczalne. XDDDD
Uśmiałam się jak wariatka. Dzięki!

- thingrodiel

Babatunde Wolaka pisze...

"Jednym słowem był nosicielem."
Pierwsze zdanie opowiadania Izaaka L. Pereca "Idylla" w przekładzie studentów: "Chaim jest nosicielem". (w rzeczywistości chodziło o tragarza)

"Jego hełm był zrobiony z bardzo twardego i wytrzymałego metalu podobnie jak zbroja."
Z boku hełmu dyndała metka z napisem: "Stal manganowa, twardość: 500 HB"

"A z ust jego wychodził miecz obosieczny ostry..." - mam rad ten fragment.

"Wszystkie amazonki były bardzo zadowolone. Ponieważ w ich obozie dawno nie było Paladyna."
Zrobił na nich wrażenie jego sławny w całym kraju honor.

"Siedlisko Zła: Schował miecz do pochwy przy pasie i pobiegł w stronę bramy obozowej.
Aaale… Siedlisko Zła co?"
To proste: Siedlisko Zła schował miecz i pobiegł.

Czytając o "małych stworkach", wyobrażam sobie dwunożne yorki pokryte łuską.

"Adrenalina opadła i zaczął słyszeć dziwne odgłosy jakieś ryki bardzo głośne krzyki."
Na cmentarzu wielkie ryki,
Tam tańcują nieboszczyki...

"W tym samym momencie drugi stworek z wyskoku uderzył go w hełm z maczugi."
Przypuszczam, że ów "hełm z maczugi" to udogodnienie dla tych wojowników, którzy lubią walić z bańki.

"gdyż był on katolikiem" - to mnie znokautowało.
...
*doszedłszy do siebie*
On katolik, ona arianka, jakie dzieci z tego będą?

Hasło: eGreco. Szkoda, że El Greco nie namalował tej bitwy.

Anonimowy pisze...

"Nagle wszystkie zombi, które zmierzały do Arianki i Fenixa zatrzymały się w miejscu i runęły na ziemię. Żaden nie przeżył."

Ząbi, które nie przeżyły to chyba taki oksymoron?

Analiza trzyma poziom, ale powaliły mnie komentarze czytelników. Golemowiec, Thingrdoiel - królewscy dentyści i "Bóg zapłać, kurde!" zrobiły mi noc. :D


Hasz

Anonimowy pisze...

Hasz, cała przyjemność po mojej stronie. XD
thingrodiel

Babatunde Wolaka pisze...

@Hasz
"Ząbi, które nie przeżyły to chyba taki oksymoron?"
Raczej pleonazm :)

Anonimowy pisze...

Ząbie? No nie ^^

Anonimowy pisze...

Baba - faktycznie. Idę klęczeć na grochu.

Hasz


Ten Zenon pisze...

Po tym katoliku umarłem i póki nie odrodzę się jako ząbi, nie jestem w stanie komentować. Pochwalę się tylko, że w piątek jadę na "Boga mordu" właśnie. Mam nadzieję, że będzie lepszy niż to... to coś. Wiem, że będzie.

Anonimowy pisze...

Niestety, materiał bazowy był dla mnie tak zUy, ze musiałam robić do niego dwa podejścia. Komentarze analizatorek poprawiały sytuację, ale i tak - takie opowiadania w ogóle nie powinny powstawać.

Serenity pisze...

A ja przestałam się turlać ze śmiechu dopiero teraz, po prawie tygodniu od analizy.
To było prawie tak złe jak opko o latającym elfim kotoczołgu i z pomysłem tak przekombinowanym jak elfi łucznik.

Hasło: Hotsir. Hot sir.

Sick Boy Barker pisze...

"Wojownik został przejęty przez chaos a jego siła dodała tylko mocy Diablo. Jednym słowem był w dupie nosicielem.

Jedni są nosicielami gronkowca, inni Diablo…" - nie powinnam tego czytac w szkole xd

"A z ust jego wychodził miecz obosieczny ostry, a na nim były wszystkie rodzaje run. A na czole jego znak postaci hardcorowej, a na ustach jego znak poziomu mistrzowskiego, a na piersi jego znak wszelkiego i ostatecznego nolife'u. I widzieli NPC, że to sakramencki kozak." - zaprawde powiadam ci, Kalevatar, rozbawilas mnie tym niezmiernie :)

Skad wy wzielyscie tego gifa z tym Japonem? Rozbroil mnie doszczetnie ;) Katolik w uniwersum "Diablo" - fail stulecia :)

blinkowa

Luna L pisze...

Hej! Zostałaś właśnie przeze mnie nominowany do Liebster Blog Award! Wszystko znajdziesz w linku: http://hogwart-lily-james.blogspot.com/2013/11/lebster-blog-award.html
Dla ciebie ułożyłam specjalne pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Twój znak zodiaku?
3. Dlaczego taka nazwa strony?
4. Dlaczego piszesz bloga?
5. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
6. Najlepsza książka?
7. Najskrytsze marzenie?
8. Czy masz rodzeństwo?
9. Jakiej muzyki słuchasz?
10. Jak udało ci się osiągnąć taką popularność na blogu?
11. Czy czasem masz ochotę przestać pisać bloga?

Luna L pisze...

http://hogwart-lily-james.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award.html

Anonimowy pisze...

"jakiś wojownik uwolnił świat od chaosu i drugiego członu zdania podrzędnie złożonego."

... iiii już wiedziałam, że będzie dobrze :D

"Jednym słowem był w dupie"

ROTFL. Drugi ROTFL sponsoruje bohater idący i wrzeszczący, że ma zbroję z bardzo twardego metalu.

"A z ust jego wychodził miecz obosieczny ostry, a na nim były wszystkie rodzaje run. A na czole jego znak postaci hardcorowej, a na ustach jego znak poziomu mistrzowskiego, a na piersi jego znak wszelkiego i ostatecznego nolife'u. I widzieli NPC, że to sakramencki kozak."

No dobra, niedoszacowanie stulecia. Ta analiza nie jest dobra - jest zabójcza. Musiałam przerwać czytanie, żeby złapać trochę tchu i się nie udusić.

"jak drzewce nie jest zakończone grotem zapiera się wiórami w powietrzu i leci wolniej."

A tutaj po raz drugi. Zaprawdę, analizatorki, dybiecie na moje życie.

"uwagę ząbich"

No dobra, tym razem mój prawie-zgon sponsoruje sam pisak. "Argh!" w rzeczy samej (a może nawet "Grrr... argh!")