piątek, 29 listopada 2013

Elf Fatalista i jego pan - Pies Paskerville'ów



Witajcie!

Dziś mamy dla Was naprawdę dziwne opko. Wiemy, że mówimy tak prawie co tydzień, ale sami powiedzcie: jak często spotykacie się z historią elfa i psiego demona sprzedanych w roli seks-niewolników i wywiezionych magicznym powozem do Krainy Lodu? No właśnie. Elfia kuśka wzbudza powszechny podziw i pożądanie, a jaja jego pana są naprawdę maleńkie i żałosne.

Indżojcie!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka

Na początek wyjątkowo rzućmy okiem na nagłówek blogaska - a raczej na zawartą na nim tajemniczą inskrypcję:
 
"Pan jego i Elf"? Brzmi trochę biblijnie.

Rozdział: 1
A wers niżej mamy "Rozdział 0". Do samego końca opka aŁtorka nie może się zdecydować, który rozdział właściwie pisze.
           

- Rozdział: 0 -
Czyli brak rozdziału. Rozumiem, że mamy przejść do następnego?
Albo, o czym już chyba kiedyś wspominałam, to jakaś aluzja do “godziny zero”, czyli - według terminologii Agathy Christie - momentu popełnienia zbrodni. W tym przypadku - zbrodni na poprawności językowej.

Była ciepłe noc0.
I była zgroza nagłych cisz! I były błędy w deklinacji!
I liczby zamiast liter!

Pewien młody, śliczny Elf, stał na gałęzi i obserwował pączkujące w narracji zdziczałe przecinki i wielkie litery. Obozowisko ludzi, było tak blisko. Na wyciągniecie ręki.
Chłopiec, miał szare oczy, długie do pasa białe włosy i szpiczaste uszy.
Ok, umówmy się, że nie będę już zwracała uwagi na przecinki, bo inaczej siedziałabym przy tym blogasku do Świąt i nie byłoby komu lepić pierogów.
Umówmy się, że my je widzimy, wy je widzicie, ale wszyscy udajemy, że jest ich o połowę mniej, a świat jest piękny.

Chciał zawrócić, ale w tedy jego noga, poślizgnęła się i chłopak, najzwyczajniej w świecie zleciał na ziemie.
To jakaś fujara, nie elf.
Potknął się na tych przecinkach, przecież widać.

A raczej, spadłby, gdyby nie kły.
Wystrzelił z nich linki z kotwiczkami, jak wąż plujący jadem?
Wystawały z drzewa, bo to było Drzewo Zębowe, a on się złapał jednego?

Wielkie, piękne, majestatyczne kły.
Jak kły mogą być majestatyczne? Chyba że mierzą ze dwanaście metrów i właśnie zstępują z obłoków przy wtórze organów i trąb, ale jakoś w to wątpię.
Albo są to kły Thorina Dębowej Tarczy. Jak wiemy u Thorina wszystko jest “majestic”.
 

Owe „coś”, miało również cztery łapy i diabelski ogonek, zakończony króliczą kulką.
Czyli mamy do czynienia z kłami na czterech łapach i z czerwonym ogonem przystrzyżonym jak u pudla. Szał genetyki.
Czym jest królicza kulka? To jakiś odpowiednik słoniowej rurki?

Gdyby nie czerwono-czarny kolor futra, skrzydła, jak u diabła, na łapach i ten dziwny ogon, ludzie, uważaliby, że to zwykły pies.
No fakt, psa ze skrzydłami jak u diabła na łapach faktycznie trudno znaleźć. Boru, to jakiś pomiot elfiego kotoczołgu?
Elfi Kotoczołg skrzyżowany z Wolverinem i Zajączkiem Wielkanocnym, na 100%.

– Axel! Puść mnie! – Jęknął chłopak. - Ja tak bardzo chcę się spierdzielić na twarz!
– Książę, powinieneś być ostrożniejszy… – Warknął demon, wcześniej nazwany „Axel”.
Taa, demon. Przemocą wyrwany z najbliższego japońskiego erpega.
Albo koncertu:
 

– Nie cierpię również jak Tytułujesz mnie „Książę”! – Krzyknął chłopak, szarpiąc się.
Ekhem… Czy oni przypadkiem nie są "na wyciągnięcie ręki" od ludzkiego obozowiska? I czy ten kretyn może przestać zachowywać się jakby przechodził bunt dwulatka?
Nie.

– Hej, kto tam jest?! – Ktoś krzyknął, a młody książę zamarł.
Ano właśnie.

– Spadamy?
W tych okolicznościach to niezbyt szczęśliwy dobór słów.

Ale było już za późno, ktoś złapał młodego elfa i jego przyjaciela.
Tajemniczy agresorzy wychynęli z drzew jak driady.
Złapali ich za rączki. A elf i demon nie mogli się bronić, bo obaj byli typem uke.

- Dzieciaku i ty dziwaczny psie, pójdziecie ze mną! – Starszy mężczyzna, któremu już jechało z ust, alkoholem, pociągnął ich w stronę obozowiska. Chłopca za nadgarstek, a demona, za kark.
Jakim cudem? Jak jeden człowiek może ściągnąć z drzewa piętnastolatka (tyle aŁtorka daje głównemu boCHaterowi) i sporego psa jednocześnie? Zakładając nawet, że te skrzydła i ogon Axela są z papier-mâché i nie da się nimi nikomu przywalić. Facet miał pięć metrów wzrostu czy teleskopowe ręce?
Może jedno i drugie. Albo może pies miał takie napraaaaaawdę długie uszy, a chłopak napraaaawdę długie włosy i za nie ich ściągnął.

***
„Pies”, zawarczał wściekle i omal nie ugryzł starszego, który przypiął go do pala metalowym łańcuchem.
A co go powstrzymywało, tak konkretnie? Był zbyt dobrze wychowany? Bał się, że złapie od człowieka jakąś chorobę? Czy po prostu wykorzystał okazję, żeby się uwolnić od niewdzięcznego smarkacza?Hm… wyglądał tak?
 

– Oddaj mi tu chłopca. – Warknął i ponownie chciał się rzucić na mężczyznę.
Lecz powstrzymywał go sztywny gorset wiktoriańskiej etykiety.

Jak się okazało, byli to handlarze niewolników. Ich przywódca, starszy mężczyzna ubrany w ciemne strój, mógł mieć z 39 lat,
Starszy mężczyzna.
39 lat.
Starszy.
*kładzie się do trumny i zasypuje ziemią*
Chyba że to strój miał 39 lat. *robi sobie nadzieję*

jego wężowe oczy mierzyły mnie złośliwym spojrzeniem, ha! A ja odpowiadałem mu nienawistnym wzrokiem.
Gdy narrator łypie na ciebie wrogo, bohaterze, wiedz, że właśnie stoisz na drodze Jedynemu Słusznemu Paringowi.
Szkoda, że nie mierzyły go spojrzeniem uszy albo ramiona. To byłoby dopiero ciekawe.

– Dla czego nas porwaliście?
– Dla pieniędzy..
To chyba jedyny w mojej analizatorskiej karierze przypadek, gdy napisanie słowa z błędem sprawiło, że dialog wyszedł lepiej.

– … – Zamilkłem.
I wyrażenie tego słowem nie wystarczyło, bo? Trzeba było tam posadzić ten idiotyczny wielokropek, BO!?
Następnym krokiem będzie zapis i zamiast “Zaśmiałem się, patrząc na tego idiotę”.

Mężczyzna wstał i poszedł do namiotu.
A ja nie odezwałem się, aż do rana, dopiero wtedy ujrzałem, że nie jestem sam, że nie tylko nas porwano…
– Idziemy na wschód! – Krzyknął staruch, ciągnąc wszystkich i dopinając nas na początek.
Przypominam, że facet ma 39 lat.
 
Nie chcę mówić, jakie obrazy mam przed oczami po słyszeniu o "dopinaniu wszystkich".
Mnie się takie jedno anime przypomniało...

Kobiety w ciąży, młody mężczyzna, sześcioletnie dzieci, Lykanie, psołaki, kotołaki, Demony, jednorożce i ja… Jedyny i najmłodszy… Elf…
Jeszcze młodszy niż te sześcioletnie dzieci? WTF?
Może chodziło mu o to, że mentalnie? To by się nawet zgadzało.

***
Szliśmy szesnaście godzin. Dzieci, były już noszone przez kobiety w ciąży na baranach, a te za to jechały na jednorożcach.
Dzieci na ciężarnych kobietach na baranach na jednorożcach. To jakieś nowe dzieło Nieznalskiej?
A kotołaki na psołakach które jechały na Lykanach.

Ja padałem już z wycieńczenia.
I choć te piętnaście lat na karku miałem, wolałem pozwolić, by KOBIETY W CIĄŻY dźwigały na plecach sześcioletnie dzieci, niż pomóc.



(...)
***
[Bohaterowie lądują na aukcji niewolników; Axel zostaje sprzedany jakiemuś kolesiowi. Elf (BTW, wciąż nie wiemy, jak ma na imię) przed pokazaniem go chętnym oczywiście zostaje rozebrany do naga.]
[Co nie pozostawia wątpliwości, jakiego typu niewolnikiem ma zostać.]

- A więc ten chłopiec to elf… Tak! Elf! – Krzyczał mężczyzna, a Ci dwaj (bowiem narrator pierwszoosobowy zawsze traktuje wszystkich z pełnym szacunkiem), co mnie trzymali, rozchyli, mi nogi. Ludzie aż podnieśli się z krzeseł.
I tu nasuwa się pytanie, co takiego jest w elfiej kuśce, że ludziom jak na komendę rzycie z krzeseł poderwało. Jest złota i spiralnie zakręcona niby róg jednorożca? Ma maleńkie rączki i jeszcze mniejsze ukulele, na których wygrywa skoczne melodyjki? A może czego dotknie, to w złoto zamienia?
Może ma jaja ze spiczastymi końcówkami? Albo takiego:
 

Widziałem ich pożądliwy wzrok. – Cena wywoławcza to… 6005 Dolarów…! Kto da więcej?! – Krzyknął szef bandy.
– 7000!! – Ktoś z tyłu krzyknął.
– 7000 Po raz pierwszy!
– 7500!! – Tym razem ktoś przodu.
– 7500 Po raz pierwszy, po raz drugi i…
– Dam 10000000! – Mężczyzna, podszedł do Sceny, a ja mogłem się mu przyjrzeć.
I zobaczyłem takiego idiotę, tak skretyniałego frajera, taką ślepą pizdę w klapkach, że nawet mnie, choć właśnie świeciłem przed ludźmi gołą fujarką, zrobiło się go żal.
Srsl, kto daje dziesięć milionów za towar, który najwyraźniej nie jest wart nawet dziesięciu tysięcy?

Blada cera, niebieskie oczy i długie, czarne, włosy.
I wiedzieli wszyscy, że to był Tru Loff w typie Mrok.
Mroczny, ciemne włosy, niebieskie oczy…? Przepraszam, ale:
 
Przeprosiny nie wystarczą!

– 1000000 Dolarów po raz pierwszy, drugi i… – Mężczyzna spojrzał na ludzi, jednak nikt się nie odezwał, za to niektórzy starali się ukryć drwiące uśmieszki. – …I po raz trzeci…!! Gratuluję Panu!
Najbardziej przyciągał mój wzrok jego ciuchy
Eee… Być może dla bohatera bycie rozebranym do naga i sprzedanym jak pęczek pietruszki to chleb powszedni, nie oceniam - ale jeśli nie, to raczej powinien myśleć teraz o czymś innym, niż o ciuchach jakiegoś buca.
Może właśnie myśli o ciuchach, bo chce mu je zajumać?

– Czarna, skórzaną kurtka, czarne i ciepłe spodnie najprawdopodobniej, nie pochodził stąd…
Bo tu nikt nie nosi ciepłych gaci?
Przepraszam, ale moja wizualizacja się pogłębia:
 

…******…
Dobra… Chwila wyjaśnienia…!
Cyran, ma 15lat xD, a Natanael: 25. Będą gwałty u i w ogóle  ..

A w razie wątpliwości:
        

Rozdział: 2

                   
♥♥♥  Rozdział: 1 ♥♥♥

[Narrację prowadzi teraz nabywca Axela, który sądzi, że psopodobne stworzenie będzie dobrym "straszakiem" na panienkę, która mu się narzuca. Nakłada mu obrożę, gdy nagle…]

Byłem zły i natychmiastowo, pociągnąłem za smycz, żebyśmy mogli wyjść. Zmienił się, teraz stał przede mną człowiek, z demonicznymi dodatkami. Ogon, uszy, to wszystko miał jak psiak. Futro, zmieniło się w czerwoną bluzkę i tego samego koloru, rybaczki.
Ja wszystko rozumiem, naprawdę (może poza furrystami), ale… rybaczki? Poważnie? I gdzie konkretnie są te demoniczne dodatki?
A oto, jak powinno się opisywać przemianę zwierzęcia w niezłe, ludzkie ciacho:
“Greebo odwrócił się powoli; na jego poznaczonej bliznami twa­rzy pojawił się lekki, leniwy uśmieszek. Jako człowiek miał złamany nos, czarna opaska skrywała jego ślepe oko. Za to zdrowe błyszcza­ło jak grzechy aniołów, a uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich.
Może to przez feromony, a może przez mięśnie prężące się pod czarną skórzaną koszulą, Greebo emanował w paśmie megawatowym oleistą, diaboliczną seksualność. Wystarczyło na niego popa­trzeć, żeby mroczne skrzydła zatrzepotały w karmazynowej nocy”.
(Terry Pratchett, Wyprawa Czarownic)


Miał czerwone włosy zielone i duże oczy.
- Co się dzieje?! – Pisnął.
Pisnął? Ile ten ma lat, dwanaście?
Chibi mi się zwizualizowało...

W siedliśmy do karety. A raczej ja wszedłem, a jego, musiałem wciągnąć. Piszczał przy tym, jakbym miał go zabić.
O co chodzi z tym piszczeniem? Ten człowiek naprawdę skamle jak przestraszony pies? O.o
Może mu się nie do końca wszystko przemieniło jak trzeba?

- Ta obroża, pozbawia Cię całej, twej mocy… – Powiedziałem, a mój ton głosu sprawił, iż chłopak skulił się. (...)– To jak się zwiesz, piesku? – Zapytałem, chcąc podtrzymać rozmowę.
Siedział cicho przez chwilę, wpatrywał się w swój ogon. Widziałem, że jest zdenerwowany. Czyżby… Bał się?
- Ja… Jestem Axel… – Spojrzał na mnie z nienawiścią.
Ta obroża zmuszała go też do odpowiedzi na pytania, czy po prostu zaakceptował swój los jako uke w fatalnym opku pełnym fantazji o gwałcie?

Uśmiechnąłem się do siebie, po czym usiadłem obok niego. Dłoń wsunąłem między jego uda w czerwone, jak ogień spodnie. Szarpnął się wyginając się w tył.
Jęknął, gdy zacząłem pocierać dłonią o jego penisa.
Oczywiście. Oczy, kurwa, wiście. Bo przecież nieważne jak traumatyczne i upodlające są okoliczności, facet zawsze będzie się zwijał z rozkoszy gdy ktoś go smyrnie po penisie. Gdzie mój zestaw gifów z fuck you-
 


(...) [Docierają na miejsce.]
- …Przecież nic Ci nie zrobiłem… Wiem, że nie lubisz wody, bo jesteś psem z rodem piekła, a mordercze zapędy, masz we krwi. – Uśmiechnąłem się i złapałem go za szyję. – Najczulszy punkt, prawda?
Demon, zakwilił z bólu.
Jeśli według aŁtoreczki to wszystko jest fajne… To ja naprawdę nie wiem, jak mam komentować to opko.
Ale o co chodzi z tym piszczeniem i kwileniem w pornoopku? Ktoś, gdzieś, w jakimś pararelnym uniwersum, z którym nie chcę mieć nic wspólnego, uważa, że szczenięta są podniecające?

- Zmieniaj się, już…
Ćwiekowana obroża zaczęła mu wypalać czerwone znaki, na futrze. Skwitował, zmieniając się w człowieka.
Skwitować to można to opko soczystym facepalmem. Bohater mógł co najwyżej skapitulować.

- Grzeczny psiak. – Uśmiechnąłem się, bezczelnie. – A teraz do sypialni… – Syknąłem…
Pewnie wiecie już, w czym problem - tak, w tym wątku odchodzą jakieś sadystyczno-zoofilskie jazdy, które są tak złe z praktycznie każdej strony, że będziemy je ciąć - w trosce o zdrowie wasze i nasze.

        Rozdział: 3
                       
Rozdział: 2[O, znów awangardowe numerowanie rozdziałów!]

Podziw jaki ten elf wywołał wśród ludzi sprawił, że zapragnąłem aby był tylko mój.
Ale co konkretnie było przyczyną tego podziwu? Elf miał podbrzusze malowane zbożem rozmaitem czy jak?

Poziom mojej fascynacji i ekscytacji momentalnie podskoczył do góry.
Ach, więc to się teraz “poziom ekscytacji” nazywa…
Tak, podskoczył, mu aż guzik od spodni wystrzelił w powietrze.

Trochę za niego zapłaciłem, ale cóż … przyjemności muszą czasem kosztować.
No już nie próbuj racjonalizować, przygłupie. Zalicytowałeś jak idiota, ot co.

Uśmiechnąłem się chłodno odbierając moją własność.
-Puść mnie ! – Krzyczał młody próbując mi się wyrwać. (...) Wepchnąłem go do powozu po czym sam wsiadłem. Nagi chłopak siedział skulony w rogu.
I nie spróbuje nijak zaatakować swojego “pana”, bo…?
Bo już odpalił tryb "turbouke".

-Załóż to. – Odparłem oschle rzucając w niego jakimiś ubraniami.
Czapką uszanką, parą białych rajstopek z froty i roboczym kombinezonem ze stacji Łukoil. Aż dziw, skąd się te rzeczy biorą w moim powozie...

– Tam gdzie jedziemy jest zimno. – Chłopak szybko założył ubrania a jego ciało przeszedł dreszcz. Jego krempacja osłabła odrobinę więc postanowiłem podjąć rozmowę.
Azaliż wżdy, milordzie. *zakłada monokl i dystynfowanie pokazuje faka*
(A krempacja to chyba takie zażenowanie jakością kremu w ciastku? Bo na pewno nie to samo co krępacja.)

-Jak się nazywasz ? – Nie spuszczałem z niego wzroku. Na moje pytanie odpowiedziała mi cisza na co odrobinę się zdenerwowałem.
Powtarzałem ciszy dziesiątki razy, że ma podróżować na koźle.

Głupi gówniarz co on sobie wyobraża !
I może jeszcze nie podoba mu się, że kupiłem go jak wór kartofli? Bezczelny!

Rzuciłem mu mordercze spojrzenie, chłopak wtulił się w siedzenie i zadrżał ze strachu na co ja uśmiechnąłem się cynicznie. Boi się .. i bardzo dobrze !
Mój maluśki i króciuśki niby naparstek kutasik i tycie-tycie jajeczka zaraz poczuły się pewniej. Potrafię sterroryzować bezbronnego, straumatyzowanego chłopca! Ach, jakże męska i dominująca jest ma dominująca męskość!

Powtórzyłem nieco ostrzej swoje pytanie. – Jak się nazywasz ? – Ponownie odpowiedziała mi cisza. Moja cierpliwość znalazła swój koniec.
Podniosła go z ziemi, wołając “ach, tu się chowałeś!” i przypięła go sobie do rzyci.

Zbliżyłem się do niego i zacisnąłem swoją dłoń na jego twarzyczce.
Co sprawiło, że twarzyczka się zgniotła, bo była z papier-mâché.

Zmusiłem go aby na mnie spojrzał. -Jestem twoim Panem ! Masz mnie słuchać i odpowiadać na moje pytania ROZUMIESZ ! – Syknąłem wściekle a on pokiwał potakująco głową.
Po czym pokiwał przecząco, bo zmienił zdanie.
Patrz: komentarz o tycich-tycich jajeczkach. Plus dziesięć ton żenady.

Odetchnąłem głęboko i wróciłem do poprzedniej pozycji. -No więc ? – Zapytałem zniecierpliwiony.
-Cyran. – Ton jego pięknego głosu odbił się rykoszetem od ścian powozuwozu
CZEGO?
No, powozu wozu. W sensie że wóz miał własny powóz, a oni w nim jechali.

i dostał się do moich uszu.
Niemożliwe! Długo trwało, zanim tam dotarł? (Ciekawe jak długo potrwa, zanim dotrze do mózgu...)
Nie dotrze, rozpłynie się w pustce i kompleksach krótkiego wacka niby ta bździna w śnieżnej zamieci.

– Dokąd jedziemy ? – Zapytał patrząc na mnie niepewnie.
-Do mojego … twojego nowego domu. – Uśmiechnąłem się do niego chłodno.
-A czy to daleko ? – zadał kolejne pytanie.
-W krainie lodu. – Uciąłem krótko wypowiedź i przymknąłem oczy, czułem się już zmęczony tą podróżą. Chciałem być już w domu.
Przecież jadą dopiero od 3 minut…
I co to za kraina lodu, do której (jak powiedziano w jednym z wyciętych przez nas fragmentów) powozem jedzie się pół godziny?

-Jak masz na imię ? – Znów przerwał ciszę kolejnym pytaniem.
-Natanael. – Ptrzewróciłem oczami.
Czyli oczami przewróciłem sobie trzewia? Ugh, to musiało wyglądać paskudnie.

- A .. – chciał zadać kolejne pytanie ale mu przerwałem.
-Jesteś cholernie wścibski ! – Spojrzałem na niego karcąco. – Wszystko w swoim czasie. -Dodałem już nieco spokojniej.
Taki niby “pan” a pozwala mu mówić sobie na “ty”. Rzeczywiście jakaś pizda, a nie pan.

Po 10 min byliśmy na miejscu.
 
W dziesięć minut przenieśli się do Krainy Lodu.
To jest jakiś powóz magicznie przenikający wymiary…? Ma siedmiomilowe koła…?

-Pokażę Ci twój pokój. – rozbawiony wskazałem mu dłonią wejście.
Taki z niego wielki pan, a sam będzie oprowadzał niewolnika po domu? Nie ma tam jakieś służby?

Kiedy przechodziliśmy obok pokoju Dawida wydobywały się stamtąd głośne jęki.
Czy to znaczy, że jeden z gospodarzy ma pokój w części domu tak ogólnodostępnej, że mija się go nawet idąc do pomieszczeń przeznaczonych dla niewolników? Lolwut.

Uśmiechnąłem się sam do siebie. „Ładnie się bawi. ” Pomyślałem.
-Tu jest twój pokój. Masz tam wszystko czego Ci potrzeba. – Skinąłem na drzwi od pokoju.
-Wrócę do Ciebie wieczorem. – Spojrzałem na niego znacząco i odszedłem do siebie.
Odchodząc znacząco wywijał tyłeczkiem.
 

21 komentarzy:

Checzchok pisze...

To opko uraziło mnie szczególnie. Mój świętej pamięci pies (bez demonicznych dodatków, o ile dobrze pamiętam) miał na imię Axel.

Ała.

Anonimowy pisze...

Nie!!! Czemu tak krótko? :c Ja chcę więcej. Ale najlepszy fragment tej analizy to ten:
"Powtórzyłem nieco ostrzej swoje pytanie. – Jak się nazywasz ? – Ponownie odpowiedziała mi cisza. Moja cierpliwość znalazła swój koniec.
Podniosła go z ziemi, wołając “ach, tu się chowałeś!” i przypięła go sobie do rzyci."

Ale analiza jak zawsze genialna :3

-A

Malcadicta pisze...

Na samą myśl, że ktoś mógł usiąść przed komputerem i pomyśleć, że cały świat jest spragniony jego opisów gwałtów na elfie i demonicznym psie... Ała. Tracę wiarę w ludzkość.

Ale analiza prześwietna:) Idealny początek weekendu :)

Anonimowy pisze...

Pierwszy gif z Thorinem bomba. Ale czemu jeden z bohaterów skojarzył Wam się z Richardem Armitagem?
Opko dziko przerażające. Jak ludzie mogą wymyślać coś takiego?

Deszczowyjka pisze...

Nie ma to jak dobra analiza marnego pornoopka na poprawę nastroju. Idę poszukać końca swojej cierpliwości.

Monika pisze...

Bajka :) Gdyby nie wasze analizy, Świat naprawdę byłby smutniejszy;)Opko zmiażdżyło mi jajka, choć ich nie mam. Mega :)

Ethlenn pisze...

Mr Armitage i Crowley nie będą zachwyceni treścią w jakiej się znaleźli...

Anonimowy pisze...

(Ałtorka) -Cyran. – Ton jego pięknego głosu odbił się rykoszetem od ścian powozuwozu
(Pigmejka) CZEGO?
(Kalevatar) No, powozu wozu. W sensie że wóz miał własny powóz, a oni w nim jechali.

Tak bardzo śmiechłam, że domownicy się zlecieli sprawdzić, czy aby nic mi się nie dzieje.

emilyanne pisze...

To naprawdę bolało... Co te aŁtorki mają w głowie? Wyjątkowo paskudne opko. Ale analiza jak zawsze udana :D

Anonimowy pisze...

Okropność, jakie paskudztwa siedzą ludziom po głowach, a jeszcze większa okropność, że są wypuszczane w dzicz internetową...

Acz sugestia, że powóz miał koła siedmiomilowe miodna. Zapamiętam sobie :)

Nadira

Anonimowy pisze...

Cuudo!Jesteście w formie!
Umówmy się, że my je widzimy, wy je widzicie, ale wszyscy udajemy, że jest - umowa stoi.
Opis Z Wyprawy fantastyczny,ale to przecież Mistrz Pratchett, a nie..
I dzięki za Crowleya.

Chomik

Serenity pisze...

Auuuu! To bolało bardziej niż tulaśnohippisowski Thor z analizy NAKWOwej.
Aczkolwiek brakowało mi opisów złych gejseksów.

Pigmejka pisze...

Cieszymy się, że analiza tak wami wstrząsnęła, taki był nasz cel! ]:->

@Serenity - złe gejseksy będą za tydzień!

Martyna Janiszewska pisze...

Umarłam czytając to i naprawdę wielka szkoda, że było tak krótko^^ Mój ukochany fragment, to ten o kobietach w ciąży, baranach i jednorożcach hahaha Już dawno się tak nie uśmiałam, nawet mój chłopak rżał jak głupi :D
Dzięki wielkie ;) Świetna analiza ;)

Anonimowy pisze...

Jako dziecko fantazjowałam o posiadaniu własnego batmobila, ale powózwóz sprawił, że moje marzenia stały się po prostu śmieszne. W następnym wcieleniu jako dziecko będę zatem marzyła o tym.
Obawiam się jednak, że wtedy ktoś wymyśli coś, co zmiażdży powózwóz czymś jeszcze bardziej wyrafinowanym. XDDD
Proszę o ciąg dalszy. Jestem piekielnie ciekawa, o czym jeszcze będę marzyć. lol
thingrodiel

Anonimowy pisze...

Analiza piękna XD Bardzo kwikaśna, chociaż specjalnie przejrzałem kolejne notki, i są tam takie perełki, że naprawdę bardzo pragnę następnej części~! Choćby:

"- Jestem ninfą.. – Uśmiechnęła się.
- Woow! – Pisnąłem."

"- Co ja mam robić w… Jego sypialni?! – Zapytałem z lękiem na ustach rumieńca mina mych śniadych licach.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odpowiedziała:
- Hymm… Leż na jego łóżku i jęcz.. – Mruknęła i wyciągnęła, z jakiejś szufladyziarno, które wsunęła do ziemi, a później wyciągnęła dłonie góry i zaczęła unosić trochę wody z gorących źródeł. "

I kwiked so much.

Adrian

Siberian tiger pisze...

"Oczywiście. Oczy, kurwa, wiście. Bo przecież nieważne jak traumatyczne i upodlające są okoliczności, facet zawsze będzie się zwijał z rozkoszy gdy ktoś go smyrnie po penisie" - biorąc pod uwagę, jak bardzo (z reguły) niepewni siebie są piętnastolatkowie, to chyba po rozebraniu i wystawieniu takiego na publiczny widok, nie stanąłby mu przez najbliższy miesiąc. Przecież to jest jak spełnienie najgorszego koszmaru standardowego nastolatka.

"Mój maluśki i króciuśki niby naparstek kutasik i tycie-tycie jajeczka zaraz poczuły się pewniej. Potrafię sterroryzować bezbronnego, straumatyzowanego chłopca! Ach, jakże męska i dominująca jest ma dominująca męskość!" - Rewelacja:)

Te dwa komentarze podbiły dzisiaj od rana moje serce:)

Anonimowy pisze...

Brennan, cytat z "Wyprawy czarownic", genealogia psa z szalonymi genami... Śliczne!!!
Ejżja

Anonimowy pisze...

A ja bym dała opis Greebo z "Maskarady", tam dopiero emanował seksem. ;)

Co do samego blogaska: już chędożyć czyjeś pochrzanione fantazje, ale właśnie przejrzałam galerię postaci i chciałabym wiedzieć, co tam, u licha, robią L, Near i ten dzieciak z Yu-Gi-Oh? Powinnam się bać? O.o


Hasz

Anonimowy pisze...

"Starszy mężczyzna.
39 lat."

Ostatnio, jadąc autobusem, usłyszałam za sobą rozmowę dwóch nastolatek. "No i idę wczoraj z Gośką, a z naprzeciwka idzie taki stary, gruby facet, no, koło trzydziestu lat" (wybuchnęłam histerycznym śmiechem, nastolatki się speszyły i potem już nic nie mówiły). Ale później współpracownik mi to ładnie wytłumaczył - jego zdaniem "stary" w żargonie nastolatek oznacza po prostu "za stary na podryw".

"Będą gwałty u i w ogóle"

Następna. Co, do ciężkiej i jasnej cholery, trzeba mieć w mózgownicy, żeby postawić uśmieszek po słowie "gwałt", jakby to było coś zabawnego? OK, przyjmuję do wiadomości, że niektórych ludzi podnieca czytanie o scenach gwałtu, póki wszystko pozostaje w sferze internetowych wypocin, teoretycznie nie dzieje się nic złego. Ale niech mają świadomość, że to, czym tak się podniecają, to naprawdę jest zbrodnia i potworna krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi. Nie seks-niespodzianka, na który ofiara tak naprawdę miała ochotę, tylko o tym nie wiedziała.

"Mój maluśki i króciuśki niby naparstek kutasik i tycie-tycie jajeczka zaraz poczuły się pewniej."

Że tak pozwolę sobie rzec: trafione w miętkie :D

Anonimowy pisze...

W Cesarstwie Rzymskim każdy niewolnik był rozbierany do licytacji - nawet jak miał docelowo pracować na polu. Nagość u starożytnych była inaczej spostrzegana. Może w tym świecie jest jak w Sparcie?

Ola