piątek, 4 października 2013

Czerwona kuśka aprobaty, czyli Kakashiemu choca jebca


Witajcie!

Ostrzegamy: dzisiejsze opko jest tak złe, że podczas wspólnego analizowania Pigmejce i Kalevatar rozmazały się makijaże, a Vivaldiemu - broda. W tym tygodniu udamy się do Wioski Ukrytej w Liściach i zajrzymy pod kołdrę dwóm zacnym wojownikom. Wojownicy zaś będą stękać, jęczeć i macać się po tyłkach, a przy macaniu doznawać nieopisanych rozkoszy. Przy okazji przygotujcie się na spotkanie z całą morską fauną: delfinami, stułbiami, rybkami najeżkami… Na koniec Kakashi zamieni się w Huna Attylę a Iruka, jak na ninję przystało, nie będzie trzymał tyłka przy ścianie.
Indżojcie, bo jest z czego, oj jest!

Opko zanalizowali: Kalevatar, Vivaldi i Pigmejka
       

Rozdział 10

               
            26 czerwca 2011       
                         
Nastał poranek. Słońce wkraczało powoli na horyzont.
Przy dźwiękach Marszu Mendelssohna.
Jeśli rankiem słońce nie zaczęłoby wkraczać, należałoby zacząć się martwić. Innymi słowy, gdy opko w pierwszym zdaniu daje ci pleonazmem po mordzie, bój się.


Tak jak przystało na tę porę roku, budziło łagodnie i spokojnie mieszkańców Wioski Ukrytej w Liściach. 
 Rzucając w nich żwirem i kostką brukową.
W innych porach roku nie wschodziło rankiem? A może wpadało do mieszkań i wywlekało ludzi na dwór?


Promienie słoneczne wpadły również do sypialni dwojga shinobi.
Razem z drzwiami, tuż po eksplozji granatu hukowego.
Ale dwojga, nie dwóch. Czyli yaoi było w pokoju obok.


Kakashi przeciągnął się z gracją na miękkim łóżku.
 Miauknął potem i pazurami upomniał się o swoją miseczkę Whiskasa.

Przez całą noc przytulał się do swego partnera. Jego mięsnie zesztywniały, ale nie żałował swego postępowania.

 Kiedy była mowa o przywiązaniu, nikt nie myślał, że użyje kleju.
Nie chcę wiedzieć, w jakiej pozycji oni się przytulali, skoro mu mięśnie zesztywniały. Chyba że jego partner waży 2 tony i leżał na nim całym ciałem, to wtedy ok.
On sam te mięśnie ponazasztywniał, z premedytacją! I nie żałował, szubrawiec!

Kiedyś wyganiał swoich kochanków od razu po
III akcie bo nie chciał się dzielić lootem z Mefista. Wyganiał ich miotłą, z papilotami na głowie. Nie miał zamiaru mieć z nimi więcej do czynienia niż to było konieczne, a spanie w jednym łóżku przekraczało wszystkie wyznaczone przez niego granice.
Dlatego w nocy spychał ich nieustępliwie na stary dywanik.
Miotłą.
Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść.


Lecz kiedy był z Iruką chciał go dotykać przez cały czas. Szkoda tylko, że nie mógł posunąć się dalej.
Challenge accepted.


Nie naciskał od niego, by popchnął ich znajomość dalej, ale jednocześnie był bardziej sfrustrowany niż w przypadku swoich poprzednich znajomości.
Nie naciskał, tylko tak siedział w kącie i dyszał i łypał i wzdychał...


Naprawdę miał przechlapane, ale czy go to martwiło? Nie, wcale.
A ten pełen marudzenia mini-monolog wewnętrzny prowadzi tak pro-forma, żeby nie wyjść z wprawy.


Dlatego właśnie leżał teraz spokojnie na boku i spoglądał na śpiącą twarz Umino.
Ostatnie dni, pełne napięcia i niepewności, kładły cień na twarz jego Delfina.
Przez co nie wyglądał tak słodko, jak zazwyczaj.
 
Biorąc pod uwagę, że delfiny mają w zwyczaju zakładać gangi i gwałcić się wzajemnie… Ten pseudonim naprawdę nabiera nowego znaczenia. A jakby jeszcze dodać TO… [+18]
Ja wiem, że nazwisko tego faceta się tak tłumaczy, ale serio - delfiny w łóżku są creepy. A tłumaczenie nazwisk bohaterów ma taki sam sens, jak pisanie w angielskim tekście Boat-City zamiast Łódź.
Był blady, a pod oczami rysowały mu się ciemne sińce; ale jego usta nie były już zaciśnięte jak ostatniej nocy.
Nie będę drążył, dlaczego takie miał...


Iruka był teraz rozluźniony, a jego wargi układały się w ślad delikatnego uśmiechu. 
 
Ja raczej wyobraziłam sobie uśmiech na stopie - i taki odciskany na piasku...


Kakashi po prostu nie mógł się powstrzymać.
Zgarniając z ramion Umino włosy, musnął ustami jego łopatkę. Mężczyzna nie reagował, przez co Kakashi stawał się odważniejszy – czy może raczej bardziej natrętny.
Muskał i muska, niczym jakiś giez - jak nie ubijesz łopatą, to się nie pozbędziesz.
Jak widać, Kakashiego trzeba po pierwszej odmowie potraktować paralizatorem, bo nic subtelniejszego nie załapie.


Jego usta zawędrowały na plecy kochanka, by później skierować się w górę, na jego kark.
Mój kot miał zwyczaj mnie lizać rano, póki nie wstałam i nie dałam mu jeść - ani wtedy, ani tutaj obślinianie pleców nie wydaje mi się szczególnie erotyczne.
Biorąc pod uwagę to, że Iruka nie życzył sobie żadnych zbliżeń, ta scena staje się jeszcze bardziej creepy.


Lizał przez chwilę to miejsce, by następnie zatopić w nim zęby.
No mówię, zupełnie jak mój kot. Niech ktoś temu panu rzuci myszkę z kocimiętką!
Raczej wędzonym karczkiem wołowym.
Uznał Irukę za swoje młode i chciał zawlec go do legowiska!


Oznaczał Umino jako swojego. Nikt nie miał prawa go mieć.Niech mu takie na tyłku wytatuuje:
 
A najlepiej trzyma zamkniętego w piwnicy, tylko od czasu do czasu wyprowadzając na smyczy.
I jeszcze obsika dla pewności, bo takie odruchy rodem z watahy nie są mu obce.


- Co robisz? – tak, jak przystało na ninję, Iruka nie brzmiał na śpiącego.
Bo ninja nie śpi, ninja czuwa.
Swego czasu Geralt też czuwał… przypadeG?


- A jak myślisz? – przysunął się do niego mocniej, tak, by jego męskość wbijała się w jego pośladki.
To jest ten moment, kiedy podmioty i zaimki zaczynają się pieprzyć. I tylko one, bo na konkretne seksy jeszcze sobie poczekamy…
Może on ma tę męskość tak długą i zakrzywioną, że nią sobie sam rzyć obija?


- Że robisz coś, czego nie powinieneś robić – stwierdził, marszcząc brwi, ale nie poruszył się. Pozwalał, by skóra była przy skórze.
- Powstrzymaj mnie zatem – do ust dołączyła ręką (Dołączyła? Tam jest jakaś kobieta? AŁtoreczka.) – Odepchnij mnie – pogładził jego bok – Krzyknij, że nie chcesz – nacisnął podbrzusze – Wyznacz granice – ręka Kakashiego wsunęła się pod bieliznę Iruki.
- Uwolnij mnie od nieczystości dnia codziennego! - krzyknął podźwignął ciężar problemów - daj mi nowy początek! - cisnął precz źródło swego dyskomfortu do ciemnej otchłani - zawarcz na znak, że mi pomożesz! - tryumfalnie nacisnął przycisk i nasłuchiwał - WRRRRRRRRR! - odpowiedziała mu potulnie partnerka. I zaczęła wirowanie, ponieważ była pralką.
On mówi do swojego kochanka czy do nowego egzemplarza GTA V?
Do flaszki imbirowego Wostoka.


Nie robił nic dziwnego. Po prostu położył ją na członku mężczyzny.
A mógł odtańczyć kazaczoka palcami, nieprawdaż.
No patrz, a ja myślałam, że zacznie mu wkładać do majtek cukierki.
Członek zaś zgłosił interpelację i opuścił salę obrad… a nie, przepraszam, pospieszyłem się...
- Kakashi – westchnął.
- Powiedz, czego chcesz – chwycił między zęby płatek ucha Iruki.
Z samego rana, tuż po obudzeniu? Pewnie siku.


- Przestań – powiedział słabo, drżąc.
Każdy normalny partner by przestał. Ale nie, to jest opko, więc od tego momentu zaczyna się molestowanie, które oczywiście kończy się happy endem.
Gdyby ktoś mi zaczął ciamkać ucho niczym krowa kapustę, darowałbym sobie drżenie i wywalił z łóżka.
A Iruka oczywiście drży słabo i słabuje drżąco, gdyż nie jest dorosłym chłopem, wcale a wcale. (Co niebezpiecznie zbliża to opko w kierunku jakichś pedofantazji.)


Wrażenie było całkiem inne niż z kobietą.
No wai!


Nie było lepsze ani gorsze, było po prostu inne.
 


- Naprawdę tego pragniesz – zaczął poruszać ręką – Czemu sobie zaprzeczasz? – kilka chwil temu mówił, żeby Iruka wyznaczył granice, a kiedy to zrobił, zaczął je przekraczać.
I zmienił swojego członka w taran oblężniczy. Jakież to romantyczne… tyle że nie.
Nie, aŁtoreczko, to nie jest fajne ani dobre. To opko jest równie komiczne co złe przez takie właśnie teksty. A oto odpowiedź czemu.


- Hatake! – krzyknął, gdy mężczyzna chwycił w garść jego jądra – Co ty wyprawiasz? – odwrócił się do niego.- Yyyy, sorry, myślałem że to brzoskwinie... - Hatake z rezygnacją odłożył nożyk na stół.
Dziadek do orzechów wydał mu się lepszym narzędziem.
- Daj, ać pobruszę, a ty poczywaj! - odkrzyknął Kakashi mężnie.

Kiedyś zwiałby z łóżka, ale teraz coraz bardziej rozumiał tego mężczyznę, choć wciąż był dla niego w dużej części zagadką.
Nie wiem, co jest zagadkowe w chęci poruchania, ale może ja jestem prostacka baba…
Ale co jest do rozumienia w tym, że Kakashi jest namolnym oblechem macającym ludzi wbrew ich woli?


- Hmmm – mruknął niezadowolony, gdy Iruka się odwrócił.
Nie wiedział, biedny, w co ręce włożyć.


Mógł patrzeć teraz na jego twarz, ale wiedział, że gdyby to zrobił, nie mógłby się powstrzymać.
Patrz mu na łokcie, one chyba nie są specjalnie erotyczne.
To jak on sobie radzi w codziennych kontaktach z tym chłopem, skoro na sam widok jego twarzy Kakashiemu maszt staje na pełną wysokość?


Był cały obolały z pragnienia. Z pragnienia posiadania Iruki. Mężczyzny, który był słabszy od niego, ale wciąż wzbudzał u niego w pewien sposób podziw.
Tak się teraz mówi na wzwód…?
Wiesz, zależy jeszcze o czyim mowa.


Miał ochotę go oznaczyć w każdym miejscu, w każdy możliwy sposób.
To zdanie brzmi jak wyjęte z “Wyznań nałogowego tatuażysty”.
Rozpalonym żelazem wypali mu inicjały na pośladku.
Zrobi sobie stempelek z ziemniaka i będzie przybijać, centymetr przy centymetrze.


Nie tylko przez ugryzienie na karku. Nie wystarczył mu fakt, że każdy mógłby zobaczyć ślad jego zębów na Umino.
A wszak wiadomo, że to jego zęby! …Były tylko trzy.


Pragnął by sam Iruka w każdej minucie swego dnia nie zapominał, do kogo tak naprawdę należy.
Takie mu machnij, tylko ze swoim imieniem:
 
Utnij mu nogi - gwarancja, że nigdy tego nie zapomni. I nie ucieknie.
Ale jakie "należy"? Toż on nawet nie chce, żeby Kakashi go całował.


Obawiał się, że wszystkie te uczucia są widoczne w jego oczach. Gdyby Iruka miał doświadczenie z mężczyznami, nie martwiłby się tym faktem, ale Umino zadawał się do tej pory tylko z kobietami.
A to wszyscy geje i bi są zaborczymi oblechami?


Nie chciał go wystraszyć ogromem swoich pragnień.
Wystraszyć go może co najwyżej ogrom twojego eeee nośnika tychże pragnień, nie bój żaby.
Jak wiadomo, kobiece pragnienia są zawsze małe, poręczne i mieszczą się w kosmetyczce.


Jednak nie doceniał mężczyzny. Ten nie obawiał się stawić czoła wyzwaniu.
Chyba dupy…
Zawziął się, by zdobyć kolejny achievment.
Podejmij wyzwanie, daj dupy koledze!


Był jednym z shinobi Wioski Ukrytej w Liściach. Nie uciekał przed trudnościami.
Jestem ninja, nie boję się gejowskiego seksu!
Jestem ninja, nagie miecze mi niestraszne.
Jestem ninja i nie trzymam tyłka przy ścianie.


- Kakashi – położył mu dłoń na policzku – Zachowujesz się dziwnie. Czy to ma coś wspólnego z Naruto lub Sasuke? – w jego głosie pojawiły się nuty zaniepokojenia – Hmmm… To nie to – powiedział.
Kakashi zaś ulgę poczuł i obiecał sobie, że dla pewności zahasłuje komputer.
A Iruka uświadomił sobie, że prowadzi tę rozmowę, podczas gdy Kakashi trzyma go za jaja i zadumał się nad swoim życiem.


Pomimo że Hatake się nie odezwał, w jakiś sposób wyczuł, że to nie o to – Tu chodzi o mnie, o nas? – poczuł, jak mięśnie partnera drgnęły – Rozumiem.A ja nie.
A Kakashiemu, jak mawiał czekista Bykowski, po prostu choca jebca…


Zabrał dłoń. Tego się właśnie obawiał.
Zgroza aż ścisnęła go za pośladek. Czeka nas kiepska scena seksu.
Oblał go zimny pot na myśl, że jednak będzie musiał dać ten dowód miłości.
A ja tylko słyszę ten dramatyczny bdiąg! zwolnionej gumy od majtek Iruki.


Wiedział, że Kakashi umawiał się wcześniej z mężczyznami, ale nigdy nie liczył na to, że ten wytrzyma jego humory i niezdecydowanie dotyczące ich związku. Domyślał się, że to się skończy wcześniej czy później.
Wiadomo - jak nie puknie na trzeciej randce to lecimy z następnym.
Tak mało czasu, tak wiele dziur do wypełnienia… ekhm, tych w sercu oczywiście.


- Zostawię cię samego.
Chciał wyjść z łóżka, gdy Kakashi nagle chwycił go za rękę. Nie był to delikatny chwyt. Był to uścisk wojownika.
Uścisk wojownika zapoczątkuje potyczkę, w której zetrą się nagie miecze, wraże siły przypuszczą szturm na wrota atakowanej twierdzy, usta wydadzą głośny krzyk, a czyjś honor nie wyjdzie z tej walki bez uszczerbku…


- Zostań – Iruka spojrzał na kochanka, ale ten wciąż nie unosił głowy. Nie znał go takiego. Hatake nigdy niczego się nie obawiał.
- Kakashi – wymówił łagodnie jego imię – Możesz mi powiedzieć. Co ci leży na sercu? – użył takiego samego tonu, jak wtedy, gdy zwracał się do swoich podopiecznych w Akademii.
Odważnik 16 ton i wysoki poziom cholesterolu.
- Kochany, serce mnie przez ciebie boli!
- Tak? A ile masz tych serc?
- ...dwa?
A Kakashi łkał w duchu, bo nie stać go było na wynajęcie samolotu, który przeleciałby za oknem Iruki z transparentem "Łubu dubu, łubu dubu, chcę cię pieprzyć. To napisałem ja, Kakashi."
Absurdalnie właśnie to sprowokowało mężczyznę.
I nie zgłosił nieprzygotowania, ryzykując otrzymanie kolejnej pały.


Hatake mruknął coś niewyraźnie, przyciągając do siebie Irukę. Przygwoździł go do materaca.
Trzymał w bolesnym uścisku jego ramiona. Penis Hatake wbijał się w podbrzusze partnera.
Najwyraźniej chciał wyruchać go przez pępek…
Albo zrobić mu operację woreczka żółciowego.


- Nie traktuj mnie jak jednego ze swoich uczniów. Nie jestem nim – pochylił się nad nim, zwiększając nacisk na ciało mężczyzny.
On go serio zaraz przedziurawi.
- Narysuj mnie jak jedną z twoich Francuzek! - zażądał po chwili, układając się wdzięcznie na łóżku, modląc się w duchu, żeby Iruka nie zrozumiał jego wcześniejszego zdania jako sugestii, że pieprzy swoich uczniów.


Umino zadrżał. Twarz Kakashiego była dzika i jakaś taka huńska. Udręczona, jakby przez długi czas walczył ze sobą
Na kimś Uścisk Wojownika musiał trenować.
Ugniatał sobie poślady, cierpiąc z miłości.


– Chcesz wiedzieć, co mi jest? – Iruka poczuł gorący oddech na swoich ustach – Chcę cię pieprzyć. Zostawić na tobie trwały ślad. Chcę żebyś pachnął mną. Tak, żeby każdy, kto się do ciebie zbliżał, wiedział, że jesteś mój i przed chwilą przeżyłeś najlepszy orgazm swego życia.
Proponuję wsadzić Iruce w rzyć ze dwa-trzy Ninkeny, które będą wyskakiwały przy każdym napotkanym przechodniu i recytowały poezję w stylu klasycznym, opowiadającą wielkiej urody historię o kosmicznym orgazmie i jurnym ninja.
Albo możesz na niego po prostu nasikać na niego, większość zwierząt załatwia sprawę w ten sposób. Tylko tak, żeby był “cały od”, wzorem Milenki.
Zawsze możecie też rozważyć opcję zainstalowania wielkiego ekranu LED na plecach Iruki, wyświetlającego stosowne komunikaty.


Powstrzymuję się ostatkiem sił. Jestem dla ciebie łagodny, ale kiedy tylko chcę się posunąć dalej, ty mnie powstrzymujesz.
I jak ja mam cię nie zgwałcić, zapytał Kakashi, ostatecznie wyprowadzając się z wszechświata ludzi, dla których gwałt nie jest okazaniem uczuć.


Czego tak naprawdę ode mnie chcesz? – podczas całego swego monologu zbliżał się coraz bardziej, tak, że przy ostatnim słowie jego usta niemal muskały wargi mężczyzny.
Na początek przestań dyszeć mu w twarz, ugniatać go jak pieroga i zrozum, że pępek jest tylko trochę podobny…


Iruka zamarł. Nie wyrywał się, nie krzyczał. Zastanawiał się nad słowami ukochanego. Nie wiedział, że tak drażni mężczyznę.
Był przekonany, że Kakashi za każdym razem miał w spodniach rewolwer!
Nie zaznaczyli tego w podręczniku ninja.
Aha, czyli to odmawiający Iruka drażni, a łapiący znienacka za jajca Kakashi nie drażni?


On po prostu nie czuł się pewnie w tej sytuacji. Nie był prawiczkiem, ale mieć dziewczynę było czymś innym niż mieć chłopaka i to w dodatku takiego, który był silnym wojownikiem, bardzo cenionym przez mieszkańców wioski.
Bo jeśli Iruka go nie zadowoli, to zaraz go posadzą za działanie na szkodę obronności Wioski.


Kakashi miał również opinię podrywacza.
Czy to ja, czy uwaga o podrywaczu i cenionym wojowniku faktycznie jakoś tak się dziwnie łączy?
Po prostu jego miecz był znany wszystkim w wiosce.


Zaczynał znajomość, którą tak samo szybko kończył jak zaczynał.
Nie martw się Kakashi, są na to tabletki.
Mam wrażenie, że w tym zdaniu nastąpiło jakieś zawirowanie czasoprzestrzenne.


Według pogłosek były to najczęściej tylko jednonocne przygody. Jednakże czy on ma prawo oceniać go według tego, co usłyszał od innych? Czy Kakashi sam nie dawał mu dowodów, że nie traktuje go jak przygodę? Gdyby tak było, już dawno wymusiłby na nim seks lub po prostu go zostawił.
Nie próbując zrobić mu wiwisekcji penisem i obiecując zmienić go w słupek graniczny? Nie, skądże znowu!
Właśnie, on na nim teraz nie wymusza seksu, on… pokazuje, jak bardzo mu zależy na partnerze! I jak bardzo puchnie mu z miłości… serce!
Słowem - a mógł zgwalcić. Lucky you, Iruka.


On jednak tego nie uczynił. Był z nim, nawet wtedy, gdy nie miał teoretycznie dla niego czasu.
Kto był z kim, kiedy kto dla kogo nie miał czasu? Jeśli Kakashi dla Iruki, to chwali się oddanie. Jeśli Iruka dla Hatake - to już jest prześladowanie i namolność.


Gdy mu mówił, że ma klasówki do sprawdzenia, siadał przy nim. Nawet czasami proponował mu pomoc przy sprawdzaniu, choć najczęściej ta pomoc kończyła się słownymi utarczkami co do oceny i komentarza do pracy danego ucznia.
“A po kłótni najlepszy jest seks, la la la…”
Czyli jednak Kakashi łaził za Iruką nawet jak ten nie miał dla niego czasu. Ciekawe, czy warował także pod drzwiami ubikacji.
I dyszał znacząco, wykonując dziwne operacje w okolicach krocza.


Również w ostatnich dniach, gdy martwił się o Naruto, Kakashi był przy nim. Nie zważał na jego wrzaski i ciągłe wykopywanie z domu. Był obok.
Czatował w krzakach, lustrując wieczorami wnętrze mieszkania.
 


Dlaczego więc nie może mu zaufać i oddać mu się całkowicie? Bo nie chce? Czy chce tylko przyjaźni albo związku, który skończy się wyłącznie na pocałunkach?  A coś w tym złego? Czy nie pragnie wzajemnej bliskości?
Biorąc pod uwagę opisy, większą bliskość osiągnie chyba tylko wnikając w niego… oh wait.
Bo to całe “Chcę cię pieprzyć i oznaczać cię jak pies latarnię” było takie dwuznaczne, prawda.


- Kakashi… – zaczął, ale brutalnie mu przerwano.
Kakashi wyjechał mu z dyńki.


- Lepiej się zastanów, co chcesz powiedzieć. Nie pójdę na żaden kompromis.
Postaw granicę, a wyrucham cię jak Rosja na polskiej szynce.
Zabroń mi, to będę się bronować jak rolnik pole!
- Never compromise! - wycharczał Rorschach zza kadru. - Not even in the face of gay sex!


Nie zgadzam się na odwleczenie tego z niejasną obietnicą – nie czekając na odpowiedź, zmiażdżył usta Iruki w brutalnym pocałunku.
Robiąc z jego warg kotlety mielone. Zaczynam się zastanawiać, czy to pieprzenie nie odnosiło się do obiadu.
Jakiś głód ma tu miejsce, to pewne.


Podgryzał jego wargi aż do krwi. (“Kotlet poproszę krwisty!”) Siłą wsunął język w jego usta. Dotykał wewnętrznej strony policzków i łagodnie smyrał migdałki.
A potem łapał tym językiem muchy latające po drugiej stronie pokoju.


Nie zważał na to, czy zadaje przyjemność, czy ból.
To tak bardzo świadczy o sile jego UCZUCIA...
Iruka z pewnością był wniebowzięty. A nie, przeecież to opko - z pewnością był.


- Dość! – krzyknął Iruka, chwytając go za włosy.
W ten sposób odciągnął go od siebie. Również pomógł sobie kolanem, którym wymierzył precyzyjnie w brzuch mężczyzny.
Thou shall not pass! (my ass…)
Nieco niżej trzeba było kopać, od razu by ochłonął.
Jak wielkiej trzeba precyzji, by wymierzyć kolanem w czyiś brzuch? Dyplom z mechaniki precyzyjnej wystarczy?


Kakashi stęknął, odsuwając się, ale niezbyt daleko.
Tak tylko zawisł na iruczym kolanie, z dupą wypiętą na wszelki wypadek (trójkąty chodzą po ludziach).


Wciąż go przytrzymywał. Teraz dopiero zauważył, że czuje smak krwi w ustach. Zauważył ją również na wargach Umino.
A potem usłyszał nacisk kolana Iruki.


- Złaź ze mnie – powiedział Iruka dobitnie, naciskając mocniej kolonem (Kolonasem Waazonem?! Mariuszem Maxem Kolonkiem!) na brzuch mężczyzny. Kakashi niechętnie, ale to zrobił. Nie oddalił się jednak. Usiadł koło niego – Wyjaśnijmy sobie jedno – Umino również usiadł – Związek nie opiera się jedynie na wymaganiach jednej ze stron. Zrozum mnie. Nie będę robił czegoś, na co nie mam ochoty tylko dlatego, że ty tego chcesz – widział, jak całe ciało Hatake napięło się po jego słowach – ale mogę się nad tym zastanowić, jeśli mi spokojnie wyjaśnisz, co cię dręczy
Kwestia “Chcę cię pieprzyć” najwyraźniej naprawdę była zbyt subtelna i gubiła się w gąszczu niedomówień.
Chyba że Iruka zrozumiał to jako aluzję kulinarną i chce dociec, jaki rodzaj kuchni ma na myśli jego partner.
Iruka najwyraźniej potrzebuje pasa startowego prowadzącego do fiuta Kakashiego. I kilku strzałek pomocniczych.


– znów chwycił go za włosy, ale tym razem nie w celu przerwania pocałunku, ale zainicjowania go.
Ich usta się połączyły.
Rozpoczynając okres godowy stułbi głębinowych.


Najpierw było to tylko dotknięcie warg, jakby byli zaskoczeni, że się to stało.
No jak to się mogło stać?!


Później, jakby na niewypowiedziany rozkaz, obaj otworzyli usta.
Raz, dwa, trzy, cztery! Raz, dwa, trzy, czteryyy - ryj rozewrzyj! Raz, dwa...
A potem "Ciąąąągnij! Ciąąągnij!".
A na koniec “Goooooooooool!”


Ich języki się połączyły. I przymarzły do siebie, jakby zetknęły się w mroźnej zimie z czymś metalowym. Dotknęły się delikatnie, sprawdzając zamiary partnera.
A nadzy w łóżku znaleźli się razem ponieważ…? Przeciągnął im się seans “Kocham Kino”?
Skończyły im się czyste ciuchy i nie mieli w czym chodzić. Na pewno przez to.
Serialnie czekam tylko na opis, jak się wąchają pod ogonem.


Później dotyk zmienił się w taniec. Powolny, łagodny, erotyczny, który stawał się z każdą sekundą coraz bardziej namiętny, gorętszy i mokry.

Oni się tam rozpuszczają?


Nie panowali nad sobą. Nie tylko usta ich łączyły. Podczas pocałunku zbliżyli się do siebie.
I zespolili ze sobą niczym samiec i samica matronicy.


Klatka piersiowa przy klatce piersiowej.
Noga przy nodze, fiut przy fiucie… I dopiero po jakimś czasie zrozumieli, że z tego jednak penetracji nie będzie.


Dłonie przesuwające się po sylwetce partnera. Po plecach, które wygięły się, po bokach, po przekątnej i promieniu, a na koniec wydęły jak ryby najeżki. Czuli swoje serca, które biły szaleńczo. I żołądki, w których coś się przewalało. Ich oddechy stawały się ciężkie i urywane. Ich ruchy były coraz bardziej chaotyczne.
Co jakiś czas a to jeden zarzucił nogą, a to zatrzepał powieką...


Już nie wiedzieli, gdzie zaczyna a gdzie kończy się przyjemność tego drugiego.
To naprawdę są stułbie. W trakcie procesu pączkowania.
I w nieustannej łączności telepatycznej.


W pewnym momencie biodra Iruki drgnęły, gdy jedna z dłoni Kakashiego zawędrowała na niższe partie jego pleców.
Dokonując zamachu na jego rzyć(e).
Tylko nie po kości ogonowej! Mam tam łaskotki!
Wyobrażam sobie narratora, mamroczącego gorączkowo: Byle by tylko nie powiedzieć "dupa", byle by tylko nie powiedzieć "dupa".


- Iruka? – zadał niewypowiedziane pytanie.
A potem stojąc usiadł na słonecznym cieniu na miękkim kamieniu.


- Nie… Nie do końca – wydyszał – Ja… *bzzzz* We are the Borg. Your biological distinctiveness will be added to our own. Resistance is futile – słodki pocałunek w bliznę na nosie uciszył go.
Ciekawe miejsce na wyłącznik.


- Rozumiem. Nie posunę się do końca i… – ciężko mu to było powiedzieć, ale wiedział, że tak trzeba – Dziękuję.
Acz fakt, że nie zrobię ci masażu okrężnicy trochę mnie boli.
Nie, on miał na myśli, że nie wejdzie w niego cały. Tylko do połowy.
Nie, on miał na myśli, że nie doprowadzi go do orgazmu. Bo chciał powiedzieć "nie posunę cię do końca".
(Boru, jakie my egzegezy uskuteczniamy.)


Kakashiemu ulżyło, gdy zobaczył w oczach Iruki zrozumienie.
Machało mu wielką, czerwoną kuśką aprobaty.
Nie widział wielkiego Imperatywu Yaoistycznego, który trzymał to zrozumienie za fraki i wystawił przed oczy.


Nie chciał się posunąć do czegoś takiego, po prostu oszalał. Również to napięcie, które mu towarzyszyło od kilku dni miało w tym swój udział.
Wiesz, z braku chęci partnera i własna ręka jest dobra… Tak tylko mówię.


Hatake, patrząc cały czas w oczy Iruki, wrażliwy na każdą emocję, jaka może się tam pojawić, masował powolnymi ruchami jego kark.
Masowanie brzucha wydawało mu się nieco zbyt… bezwstydne.
Albo Iruka miał obrotową szyję jak sowa, albo to było najbardziej niewygodne masowanie karku świata.
Może Kakashi myśli, że jak będzie dość długo masował tę szyję, to Iruka wytryśnie nosem?


Gdy tylko wyczuł, że mężczyzna się rozluźnił, przesunął swoją dłoń jeszcze niżej.
Aż między łopatki! *omdlewa ze wzburzenia*


Przez plecy w dół. Zatrzymał się na granicy bielizny. Tam został trochę dłużej. Rozsiadł się i czekał na przyjazd pociągu. Masował to miejsce, aż Iruka zamknął oczy.
Spodziewał się blitzkriegu, a porada “Zamknij oczy i myśl o Wiosce Ukrytej w Liściach” nie przygotowała go na dłuższe oblężenie.
Ale przecież on mu tylko bieliznę masuje. Gumkę od majtek pewnie szczypie i takie tam.
Co on tam robi, do czorta? Sprawdza, czy metka od gaci Iruki jest zapisana Brailem?


Oblizując wargi, wsunął jeden palec pod gumkę bokserek.
I zaczął wybrzdąkiwać na niej tęskną melodię o nieodwzajemnionej miłości.


Iruka nie zareagował.



Obserwując reakcję (której nie było), wsunął całą dłoń pod bieliznę, chwytając pośladek mężczyzny. Cap! Umino natychmiast otworzył oczy.
- Kakashi – ostrzegł go.
- Nie dotknę cię (A teraz przepraszam co robisz, pieczesz muffinki?) – sam tylko wiedział, jak bardzo tego pragnął, ale nie miał zamiaru marnować okazji, którą Iruka sam mu ofiarował – Rozluźnij się – druga ręka dołączyła do pierwszej.
A potem dołożył jeszcze wałek do ciasta i perski dywan.
I dywizja piechoty.


Masował jego pośladki pod bacznym spojrzeniem brązowych tęczówek – Unieś biodra – był to rozkaz podszyty prośbą.
Łaskawca, choć udaje że prosi.


Umino, krzywiąc się, uniósł pośladki do góry. Nawet ten ruch powodował u niego dyskomfort. Był podniecony. Dotyk Kakashiego sprawiał, że szalał.
Aż widzę Irukę, jak rzuca zadem jak ryba wyciągnięta z wody.
Seks z kobietą - meh.
Seks z dwiema kobietami - meh.
Seks spełniający wszystkie fantazje - meh.
Kakashi macający go po tyłku - tak, tak, bierz mnie, o mój Hunie Attylo!


- Dobrze – pochwalił go.
Dobry pan, łaskawy pan… przynieść bamboszki? Igor dobry, Igor grzeczny…
- Igor, weź ładnie pańską kość w zęby!


Ściągnął bokserki Iruki. Przy tym zabiegu sam zszedł na podłogę.
Szkoda, że nie śmiertelnie.
Boru, strach pytać, od jak dawna Iruka nie zmieniał gaci, skoro powiew aż zmiótł Kakashiego z łóżka.


Teraz klęczał przed nagim Umino, którego policzki przybrały kolor różowy. Jednak nie zasłonił się. Pozwalał, by spojrzenie kochanka śledziło jego ciało.
A potem Kakashi narysował go jak jedną ze swoich francuskich… e, chyba nie ten adres...


Każdą bliznę, niezagojoną ranę czy siniaka, jakich się nabawił przez wszystkie walki, jakie stoczył w swoim życiu. Nie wstydził się ich. To właśnie one czyniły go tym, kim był. Zawstydzony był tym, jak Kakashi na niego patrzył
.


Jego oczy błyszczały, a wyraz twarzy miał dziki Zastanawiał się, czy Hatake naprawdę się powstrzyma.
 


- Piękny borowik.
- Wcale nie – zaprzeczył. Był świadomy tego, że nie jest taki. Nie był idealny. Wszak był to tylko podgrzybek.
 
- Dla mnie tak – chwycił jego No, zgadnijcie co chwycił, czytelnicy! Gra wstępna trwa już dłuuugo, jeden i drugi jest podjarany jak garnek z wrzącym rosołem, macają się po pośladkach, podziwiają swoje grzybki… Za co mógł chwycić Hatake? Ależ tak, chwycił za...

chwycił jego nogę, dotykając ustami jego kostki
Taaaak. *wręcza medal za najdziwniejszą grę wstępną świata*
*umiera ze starości, czekając na scenę seksu w pornoopku*


– Podoba mi się w tobie każda rzecz – pocałował jego łydkę i wygryzł kawałek – Każda blizna, każde zagłębienie – jego usta zawędrowały wyżej – Są dla mnie idealne – jego usta znalazły się jeszcze wyżej i przesunęły się na czoło. Teraz muskał policzkiem nabrzmiałego penisa.
- Kakashi – jego biodra wbrew jego woli poruszyły się.



Otarł się swoją męskością o wargi mężczyzny, zostawiając na nich pierwsze wiosenne krople spermy (Preejakulatu raczej… chyba że dla niego tak szybko jest po wszystkim.)  – Przepraszam –zszokowany swoim zachowaniem, chciał się odsunąć. Nie pozwolił mu na to Hatake. Powstrzymał jego biodra przed ucieczką.
A dupa Iruki już była przy drzwiach.
Złapał na lasso. A nie, przepraszam, to nie lina była…
Ale biodra i tak się wyrwały i uciekły w dal. Same, bez kadłubka.
Ostatecznie niwecząc szanse na jakikolwiek seks w tym opku.


- Nie martw się tym – oblizał wargi, poznając po raz pierwszy tak intymny smak kochanka – Mmm… czuję ananasa i czekoladę. Po prostu daj się ponieść. Obojgu będzie wtedy przyjemniej.
Pamiętaj - jesteśmy w opku. W opkach gejowski seks jest ZAWSZE wspaniały, nie ma z niczym problemów, a przy orgazmach strzelasz spermą jak z shotguna.
A poślizg masz zawsze jak bobsleista na torze wylanym kisielem.


Pochylił się nad jego kroczem. I zawisł nad nim jak jastrząb wypatrujący ofiary... Z premedytacją zaczął poruszać głową tak, że główka penisa mężczyzny (uff, już myślałem, że kobiety…) ocierała się o jego brodę, usta, policzki, nos. Iruka patrzył na to szokowany.
Też bym była zszokowana. Może to kot, który myśli, że dostał kiełbasę, dlatego się tak łasi?
Żadna z jego byłych się tak nie zachowywała. Rzadko która się na to decydowała, a gdy to robiła, było to szybkie i pozbawione dodatkowych pieszczot.
Zakupy - zrobione. Sprawdzić ekwipunek - zrobione. Trening południowy - zrobione. Seks z Iruką - eh, no dobra, chodź, załatwmy to szybko...


Nie były tak prowokujące jak Hatake.
Oczywiście!
I - o dziwo - nie miały fiuta.


Iruka nie wiedział, czy jest bardziej rozluźniony czy spięty przez zachowanie kochanka. Nie mógł jednak powstrzymać swoich bioder.
Rwących do przodu niczym rącze łanie.
Niczym dwie gołębice! “Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty! Cieszyć się będziemy i weselić tobą, i sławić twą miłość nad wino;  Otoś ty piękny, przyjacielu mój! Otoś ty jest piękny: biodra twoje jako gołębice!”
Iruka zaraz skrzesze ogień tą dupą, zobaczycie.
Teraz ocierał się z premedytacją o twarz kochanka.
Z jego ust wyrwał się jęk, gdy w pewnym momencie Kakashi otworzył usta i pozwolił, by główka penisa zahaczyła o wnętrze jego ust.
Wreszcie jakieś konkrety! Ale… jak mogła zahaczyć o WNĘTRZE ust? Rozdziawił się tak, że mu partner mógł szorować penisem po podniebieniu?
Iruka mu zrobił takie "bdiąg" penisem o krawędź policzka, tak jak się gra palcem na wargach. Poszukiwania ludzi, którzy uważają to za podniecające, wciąż trwają.


Poczuł ciepły oddech i na chwilę mógł przysiąc, że język Kakashiego dotknął główki jego fallusa.
- Dam ci rozkosz – wyszeptał, ogrzewając jego najskrytsze miejsca.
Po czym chuchnął mu na wątrobę i delikatnym gestem pogładził po uchu środkowym.
Po czym przytulił do łona obie nerki.


Nie mógł odpowiedzieć. Nie wtedy, gdy jego penis został pochłonięty przez ciepło i wilgoć.
Pochłonęły go natychmiast, zagryzając pikantnymi grzankami i dipem serowym.
Mnie się to kojarzy z zostaniem połkniętym przez jakąś dużą rybę...
On po prostu zawekował tego fiuta i po kłopocie.


Hatake wiedział co robi. Ssał go umiejętnie, poruszając głową, zaciskając jednocześnie dłonie na jego jądrach. Iruka nie mógł wytrzymać.
Też bym nie wytrzymała, jakby ktoś mnie wyżymał jak krowę przy dojeniu.
Kakashi trzymał go za jajca i nie popuszczał.


Biodra podrygiwały mu niekontrolowanie. Lewa powieka też trochę latała. Wpychał męskość głębiej w usta mężczyzny, któremu to nie przeszkadzało. Nie powstrzymywał go, wręcz przeciwnie. Starał się rozluźnić, by przyjąć go całego.
Fedruj, fedruj a nie przestawaj! Toć szychta się kończy, a my tu raptem w pół drogi są!
- No właśnie - mruknęła Kal ponuro, patrząc, ile zostało do końca opka.


Iruka nie mógł wytrzymać dłużej takiej tortury. Jego spełnienie zbliżało się coraz szybciej, ale nie chciał dojść w ustach partnera.
Bo to takie… nieprzyzwoite! Boru, nie dziwię się, że tym jego dziewczynom się nie chciało nic, skoro z niego taka płocha sarenka...


- Kakashi, ja zaraz…
- Tak, ja także – powstał, ściągając bieliznę.
Manitou jest w nim silny, wystarczył uścisk wojownika i człek od samego patrzenia doszedł.
Ot, voyerysta.
TO ON CAŁY CZAS BYŁ W GACIACH?! MOŻE JESZCZE W SKARPETKACH?


Teraz Iruka mógł dostrzec, że ta zabawa w równym stopniu podobała się mężczyźnie – Dojdźmy… na Kopiec Kościuszki! Zaprawdę, powiadam ci! – popchnął go, zmuszając by przeszedł na środek łóżka – razem – usiadł na jego udach, obejmując dłonią ich penisy.
Obejmując… albo były nikczemnej grubości, albo Kakashi był kuzynem Salad Fingersa.
Ja tę scenę chyba musiałabym sobie rozrysować, żeby zrozumieć JAK…
Albo obejmował te penisy całymi rękami, niczym matka dawno niewidziane dzieci...


Zaczął gwałtownie, szybko pocierać je wzajemnie krzesając ogień. Przez ślinę, którą zostawił na członku Umino, było to łatwe zadanie i po chwili buchnął płomień i poszły fajerwerki..
Bo bez śliny ani rusz, prawda. Zgrzytałoby i piszczało przy próbie pocierania, jakby to papier ścierny był.
Dobrze kombinuje - jak zaraz ogień z tych penisów buchnie, to się uaktywni czujnik dymu i spryskiwacz w sam raz będzie jako nawilżacz!
Set Fire To The Rain?


Ich skórę pokrywał pot, co rusz przez ich ciało przebiegał dreszcz zwiastujący to, co zaraz się stanie. Nie hamowali się. Obaj rozumieli, co za chwilę nastąpi.
Drzwi wylecą z zawiasów i do środka, przy wtórze trąb, Hamlet, książe duński, wjedzie na krowie, błogosławiąc ich orgazmy.


Całowali się, ocierali o siebie. Wszystko, by spełnienie nadeszło jak najszybciej. Nie bawili się w żadne subtelności.
Co bardziej wrażliwi profesjonaliści z branży porno zemdleli na widok takiego hardcore’u.
Jak dla mnie oni są szybcy jak ślimaki w wyścigu po sałatę.
A przed kompami pokotem leżeli czytelnicy, którzy padli z nudów w oczekiwaniu na jakąś konkretną akcję.


Jeszcze trochę. Jeszcze tylko kilka pocałunków, pociągnięć dłonią i…
Iruka jęknął, dochodząc. Jego ciało się napięło, źrenice zwęziły, usta zostały na tę ulotną chwilę uchylone. Kakashi nie mógł być spokojny w takim przypadku.
Dlatego czym prędzej wypowiedział wojnę Niemcom.


Ostatnie pociągnięcie pędzlem i również doszedł. Jego sperma pobrudziła jego dłoń jak i brzuch kochanka. Jego druga ręka nie mogła wytrzymać jego ciężaru.
Załamała się, zaczęła ćpać, a wreszcie skończyła jako obleśny cieć pod Dworcem Centralnym.


Nie panował nad swoim ciałem i niekontrolowanie wykonał salto w tył. Opadł na Irukę. Po chwili dekoncentracji chciał się odsunąć, wtedy też Umino zaplótł nogi na jego biodrach.
- Iruka?
- Po prostu się nie ruszaj. Daj mi dojść do siebie – powiedział.
I nie wierzgaj, kiedy będę asymilował twoją łydkę. Energii mi potrzeba.
Dobrze, że dla odmiany krwi z niego nie zacznie wysysać.


Jego oddech wracał do normalności, tak jak i galopujące serce. Kakashi przyjrzał mu się dokładniej, wykorzystując fakt, że ten ma zamknięte oczy. Kiedy upewnił się, że Umino niczego nie żałuje,
Umino leżał z rozanielonym uśmiechem czy też nagle zaczął wyglądać jak Marion Cotillard?
Może miał gdzieś pod pachą pasek żalu?


położył się na nim z powrotem.
Nie przeszkadzała mu lepkość pomiędzy ich ciałami. W przypadku Iruki mógł znieść wiele, choć w granicy rozsądku.
Lepka sperma, końskie zaloty, długi oral, ostry seks - nie ma problemu. Poczekać z seksem, zamiast pchać się z kuśką na siłę - no chyba żeś ogłupiał?! Może jeszcze o zdanie zapytać, co?!
A weź, to takie… heteryckie.


- Delfinku – zaczął się do niego przymilać, tak jakby chciał mu wynagrodzić to, co działo się na samym początku (Rychło w czas...) – Może później przejdziemy się i zobaczymy, co u Naruto? – wiedział, że nie powinien, ale z drugiej strony Tsunade mówiła, że trzeba przyzwyczajać Uzumakiego do innych osób, nie tylko do Sasuke.
Przyzwyczajać… do innych… osób.

Nie ma takiej narracji, w jakiej to zdanie brzmiałoby dobrze po scenie seksu.


Reakcja na jego pytanie była natychmiastowa. Iruka otworzył oczy z zamiarem natychmiastowego wyskoczenia z łóżka. Tylko ciało Kakashiego, które na nim spoczywało, uniemożliwiało mu to.
- Puszczaj – powiedział, rozglądając się w pokoju. Już się zastanawiał, w co ma się ubrać i co ze sobą wziąć.
Najpierw prysznic. Potem ubranie. A potem rozum i zdrowy rozsądek. No, sensu w sumie też by się trochę przydało…
Nie zapomnij o porannych czynnościach i letkim makijażu!


- Spokojnie – zaśmiał się na jego entuzjazm – Możemy jeszcze trochę poleżeć. Do Uzumakiego możemy pójść dopiero po południu, a i tak nie wiadomo, czy nie zastaniemy go śpiącego.
- Ale nic mu nie jest? – spytał go podejrzliwie.
- Tak, nie musisz się martwić. Po prostu leż.
Przymykając oczy, położył głowę na jego ramieniu. Był na razie zaspokojony (na razie… to brzmi groźnie.) i nie chciał się nigdzie ruszać. Liczył na to, że Iruka zaraz się uspokoi i znów wróci do leżenia.
A wcześniej to co, niby stał? Chociaż… nie, dobra, zapomnijcie, nie było pytania.


Nie pomylił się. Po chwili Umino się opanował swoje emocje, a jego dłoń wsunęła się w szare włosy, gdzie już została.
… zasymilowana, co skończyło się przymusową amputacją a’la Evil Dead.
PS: W następnej notce Naruto i Sasuke. Również będzie erotyczna.
 

Drodzy Czytelnicy!

38 komentarzy:

unber pisze...

Po raz kolejny widzę wytknięcie stwierdzenie "Promienie słoneczne wpadają do pokoju" i zastanawiam się, jaka jest poprawna forma tego opisu... Chętnie bym się tego dowiedziała :)
Z góry dziękuję za odpowiedź!

Anonimowy pisze...

Boru najsłodszy, Analizatorki wykorzystały moją propozycję! Nagroda Nobla? Phi! To dopiero jest prestiż!

A jeśli chcecie, to mogę przekopać się przez otchłań internetu w poszukiwaniu innych blogów tej autorki, a było ich bagatela z 20, choć spora część zamarła po paru notkach nawet nie dotarłszy do scen erotycznych. Zatem nie poprawiajcie makijażu, jesteśmy dopiero w przedsionku piekła.

Drakhesh

Serenity pisze...

Unber - on jest poprawny, ale na tyle ograny i przeeksploatowany, że wstyd go używać.

Och, chyba będę miała koszmary po tym opku.

Kobalamina pisze...

Jeżu Kolczasty, tyle dobrego, aż nie wiem, co cytować. Ukwikałam się przy tej analizie jak nienormalna. WIENCEJ! :<

unber pisze...

@Serenity - dziękuję za odpowiedź :)

Opko przestraszliwe. Niestety, to przekonanie, że miłość = gwałt coraz częściej się pojawia w anime/grach otome. Paskudne to straszliwie i nigdy nie zrozumiem, czemu to jest tak popularne.

I wydaje mi się, że Analizatorki nie zauważyły, jak Autorka zgrabnie pokazała głębię Kakashiego, który po złapaniu za jądra zastanowił się, doszedł do wniosku, że jest to argumentum ad baculum, a że jest zakochany to nie będzie groził, tylko porozmawia (mniej-więcej).

I oczywiście - analiza borska, jesteście w naprawdę dobrej formie, mimo paskudnego materiału bazowego.

Anonimowy pisze...

O rany.
Jakie to bylo... Niesamowicie obzydliwe. Pomijajac juz nawet kwestie jezykowe. Niektore fragmenty musialem omijac, no bo cholera, za rano jest na zly opis gwaltu. Dobry slash to piekna rzecz jest, ale zly slash boli cale zycie.

Analiza to jedyne co ratuje to opko.
O rany.

Anonimowy pisze...

O rany.
Jakie to bylo... Niesamowicie obzydliwe. Pomijajac juz nawet kwestie jezykowe. Niektore fragmenty musialem omijac, no bo cholera, za rano jest na zly opis gwaltu. Dobry slash to piekna rzecz jest, ale zly slash boli cale zycie.

Analiza to jedyne co ratuje to opko.
O rany.

naimaonline pisze...

Opko straszliwe, seksy osobliwe, gwałt miłosny do wyrzygu, ale do analizatorów prośba o większy szacunek do ortografii i gramatyki:
http://sjp.pl/stu%B3bii
(prawidłowo D. lmn. z jednym "i")
oraz
http://sjp.pl/mia%B3kn%B1%E6
(wyłącznie przez "U", nigdy "Ł")

Anonimowy pisze...

Umarłam ze śmiechu ;(((

Anonimowy pisze...

. Poszukiwania ludzi, którzy uważają to za podniecające, wciąż trwają.

zdanie tygodnia!

Opko obrzydliwe okrutnie.

chomik

Ettay pisze...

Opko beznadziejnie głupie i niesamowicie ohydne. Wasze komentarze bezcenne jak zwykle ratują sytuacje.

A tu wam podrzucę bloga, który sam się prosi o analizę:

http://inkdeath.blog.onet.pl/

(dodatek do blogaska, bohaterowie)

http://id-bohaterowie.blog.onet.pl/

Babatunde Wolaka pisze...

Fandom "Naruto" jest dla mnie jeszcze bardziej zepsuty niż uniwersum Pottera, tym bardziej, że kojarzy mi się głównie z pornoopkami.
Jednym z głównych problemów przedmiotowego opka jest narracja, przez którą niezorientowanemu czytelnikowi trudno zrozumieć, kto do kogo co mówi. Ale to tylko jeden z problemów.

"Nośnik pragnień" to bardzo dobre określenie. A zdanie "Zaczynał znajomość, którą tak samo szybko kończył jak zaczynał." mnie ukwikło.

"- Złaź ze mnie – powiedział Iruka dobitnie, naciskając mocniej kolonem (Kolonasem Waazonem?! Mariuszem Maxem Kolonkiem!) na brzuch mężczyzny."
Może on naciskał starorzymskim chłopem. Albo francuskim osadnikiem w Algierii.

Hasło: roecome. Kakashi do Iruki: "Dojdź, sarenko".

Anonimowy pisze...

* próbuje zebrać szczękę z podłogi* To opko odcisnęło piętno na mej psychice. Komentarze jak zwykle powalają na kolana, ale nawet błyskotliwa analiza nie pomaga gdy masz przed oczami taki tworek. Analizatorzy ja was podziwiam.
Proszę, niech nie będzie następnej części! Za to proponuję opko potterowe, dawno żadnego nie było.

http://avada-riddle.blog.onet.pl
W tym blogasku główną boChaterką jest Maryśka tak zajebista, że ma skrzydła.

Oraz inne opko:
http://huncwoci.blog.onet.pl

Jedenastoletni(!) Remus (!) jest tu playboyem, Petera nie ma, zastępuje go Maryśka, w której kocha się młody Snape.

Pozdrawiam,
Sushi

Anonimowy pisze...

Zaiste, straszliwie źle to napisane i nielogiczne, a komentarze prześmieszne.

Ale czepianie się o poetyką gwałtu jest według mnie przesadne. TO jest porno, nieudolne, ale jednak rzecz pisana z intencją porngraficzną. Fantazja, znaczy. Mówią, że ponad połowa ludzi fantazjuje o gwałcie. Fantazjuje, zwykle ma wysoce wyidealizowany obraz i niekoniecznie chciałaby przeżyć na żywo. Czepianie się tego, co kogo kręci (póki pozostaje w dziedzinie fantazji, nie czynów) jest takie... no bez sensu. Rzekłabym, że niewłaściwe, bo to wchodzenie z butami w ludzkie preferencje/myśli/duszne i parne rejony umysłu (a potem decydowanie, czy rzeczone są odpowiednio feministyczne, zdrowe, funkcyjnie i ogólnie poprawne), ale ja może za konserwatywna jestem.

facet w peruce pisze...

Ach, nastolatki opisujące seksy, jak my to wszyscy kochamy!
Poziom tego opka zdecydowanie zaniżył moje IQ...

Anonimowy pisze...

"A tłumaczenie nazwisk bohaterów ma taki sam sens, jak pisanie w angielskim tekście Boat-City zamiast Łódź."

Marchewa Żelaznywładson, Eskarina Kowal, Cudo Tyłeczek, Jonathan Herbatka, Tiffany Obolała, dyrektor Agata Pałka, Kaczka Tekla Kałużyńska, J. Woreczko... mam wymieniać dalej?

Nazw miast rzeczywiście się nie tłumaczy (między innymi dlatego, żeby zagraniczny turysta nie ślęczał potem nad mapą Polski, bezskutecznie szukając Boat-City), ale nazwiska czasem tak. Przede wszystkim w literaturze dla dzieci, ale nie tylko.

Sineira pisze...

Ukwiczałam się, spłakałam, oplułam biurko i wylałam kawę. Dzięki!

Anonimowy pisze...

"Ale czepianie się o poetyką gwałtu jest według mnie przesadne. TO jest porno, nieudolne, ale jednak rzecz pisana z intencją porngraficzną. Fantazja, znaczy."

Żeby tylko fantazja. Kilka lat temu Lider British National Party Nick Eriksen napisał na blogu, że: "Kobiety podobno lubią seks, więc gwałt nie może być dla nich aż taki zły. Przecież to tak jakby skarżyły się, że ktoś siłą nakarmił je ciastkiem czekoladowym". Z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii wynikło, że połowa zgłaszanych gwałtów była przez policję traktowana jako "fałszywe zarzuty", na przykład jeśli zgłaszająca nie była dziewicą albo "chodziła" ze swoim gwałcicielem. Kilku funkcjonariuszy anonimowo mówiło wprost, że w ogóle nie wierzą w żadne gwałty; ich zdaniem to wszystko wina złośliwych kobiet, którym coś się później odwidziało.

Dlatego, dopóki mamy taką sytuację, dopóty będę warczeć na wszystkie internetowe wypociny (i wysokonakładowe bestsellery), które dodatkowo pogarszają sytuację, opisując gwałt jako coś przyjemnego i wyraz wielkiego uczucia. Jeśli urażę tym czyjeś fetysze, mówi się trudno.

Maire pisze...

Popłakałam się ze śmiechu i to nie jeden raz. Rodzina wierzy, że zwariowałam...

Mel pisze...

" Mówią, że ponad połowa ludzi fantazjuje o gwałcie."
Tak, i to taki gwałt sam w sobie nie był, ale narzucanie seksu już tak, bo przecież nie znaczy tak, a tak znaczy tak. Kobiecie lub uke seksu odmówić nie wolno, to się rozumie w tego typu "porno" samo przez się, prawda?

Anonimowy pisze...

Tak...bardzo...źle...

Anonimowy pisze...

Mnie to nie brzydziło. Chyba coś ze mną nie tak zaczyna być :C

merh pisze...

Już dawno się tak nie ubawiłem przy scenie seksu. Wspaniała rzecz - WRRRRRRRR - wspaniałe komentarze!

Mrohny

Dzidka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Dzidka pisze...

"A przed kompami pokotem leżeli czytelnicy, którzy padli z nudów w oczekiwaniu na jakąś konkretną akcję." W tym zdaniu jest wszystko.

Fuzukat pisze...

To było takie złe i takie zabawne(dzięki Waszym komentarzom), ale głównie złe.

Tak złych seksów to nie widziałam od 50shades.

Natalia SStefania Borucka pisze...

Bardzo mnie bawi, że jako reakcję na "przyzwyczajanie" Naruto do innych zapostowałyście gif z dziewczyną, która pragnie penisa swojego brata bliźniaka.
Nie sądziłam, że analiza porno mnie tak ubawi, zazwyczaj porno jest nudne. I zazwyczaj nie pomagają mi nawet komentarze - tutaj naprawdę nie musiałam się zmuszać, świetna robota.
No a jeśli o gwałty i toksyczne związki chodzi, to, niestety, ałtoreczka obejrzała za dużo anime. W nich takie związki to zazwyczaj idealne, sielskie relacje. Życzę jej, żeby kiedyś spotkała prawdziwego geja i przekonała się, że nie myślą oni tylko o ssaniu penisów.

sowa101 pisze...

Pięknie dziękuje za analizę. Podczas czytania nieźle się uśmiałam, ale końcówka była najlepsza!

Anonimowy pisze...

"Rzekłabym, że niewłaściwe, bo to wchodzenie z butami w ludzkie preferencje/myśli/duszne i parne rejony umysłu (a potem decydowanie, czy rzeczone są odpowiednio feministyczne, zdrowe, funkcyjnie i ogólnie poprawne)"

Ja natomiast uważam, że autorki analizy mają prawo (a nawet obowiązek!) wytykać autorkom wypisywanie takich głupot, bo gdyby dziewczynkę nie daj Boże naprawdę krzywda spotkała, to liczyłaby na pomoc i współczucie, prawda? A sama sugeruje, że ta pomoc i współczucie są zbędne. To nie jest kwestia tego, czy poglądy tej dziewczyny są odpowiednio feministyczne i poprawne... Ile to ja razy naczytałam się, że głupia baba winna gwałtowi, bo kusiła, bo miała krótką spódniczkę, bo kobiety lubią być brane siłą. Jak słucham dziewczyn, które chichoczą przy tekstach typu "jak kobieta mówi 'nie', to myśli 'tak'", nóż mi się w kieszeni otwiera. Popieram analizatorki i oby częściej moralizowały te dziewczyny.

Anonimowy pisze...

A ja, nieco przewrotnie, zgodzę się z Anonimkiem z 5. października. Fantazje o gwałcie to rzecz powszechna i ludzka, przy czym oczywiście fantazje tym się różnią od realu, że nic się w nich nie dzieje zupełnie wbrew woli osoby fantazjującej i że nie dochodzi do zranienia drugiej osoby. Osoba, która się tym fantazjom oddaje, wcale nie musi nie mieć świadomości, że gwałt to coś złego, no i oczywiście wcale nie musi chcieć gwałcić lub zostać zgwałcona w prawdziwym życiu. Tak czy inaczej, za wychowanie lub "moralizowanie" małolat piszących i czytających o seksie powinni brać się w pierwszej kolejności ich rodzice, nie analizatorzy. Dobrego wychowania nie naprawi żaden analizator, a złego - nie zepsuje jakieś pornoopko.
PS: Nawet nie zauważyłam, żeby w tym konkretnym opku pojawił się gwałt (wut?). Kakashi był namolny, Iruka niby nie chciał, ale czy choć raz wyraźnie to zakomunikował, czy po prostu ględził i pozwalał się macać (do łóżka Kakashiego chyba też go nie zaciągnięto siłą)? Ale może być, że po prostu zbyt pobieżnie przeleciałam przez opko, bo te seksy i ględzenia wynudziły mnie srodze, i gwałt jakoś mi umknął.

Anonimowy pisze...

Super analiza :) Przez was pozostali klienci McDonald'a jakoś dziwnie na mnie patrzyli :p

Anonimowy pisze...

"Tak czy inaczej, za wychowanie lub "moralizowanie" małolat piszących i czytających o seksie powinni brać się w pierwszej kolejności ich rodzice, nie analizatorzy. Dobrego wychowania nie naprawi żaden analizator"

A to akurat nieprawda. Nigdy nie wiadomo, kto w końcu skutecznie uświadomi małoletniemu bucowi jego bucerkę. Może to będą rodzice, może autor artykułu w gazecie, może idol popkulturowy, a może analizator jego bloga. Niech czytają i wiedzą, jak to działa: że nikt nie ma obowiązku zgadzania się na seks, że może postawić granice i domagać się, by je szanowano, że w każdej chwili ma prawo odmówić, jeśli się np. przestraszy. Nie mówię, że małolat po przeczytaniu natychmiast dozna nagłego olśnienia, pewnie nie, ale może coś w łepetynie zostanie.

Anonimowy pisze...

Dla mnie jednak tłumaczenie imion i nazwisk jest kretynizmem. Tak bohaterowie zostali nazwani i jaki jest sens tłumaczyć czyjeś imię, bądź nazwisko? Jeżeli jakaś Amerykanka nazywa się, dajmy na to, Apple Anderson, to ma się w Polsce przedstawiać jako Jabłko Anderson?
A jeśli chodzi o bohatera opka, to Kakashi znaczy tyle co strach na wróble, a Hatake to pole, więc przetłumaczenie tego miało by tyle sensu, co wrzucenie kupy do studni... ani woda, ani gnojówka.

Pomijając wszystko, analiza jak najbardziej kwikaśna.

Pozdrawiam,
Osa

Anonimowy pisze...

Osa: "Dla mnie jednak tłumaczenie imion i nazwisk jest kretynizmem."

Powiadom o tym Piotra Cholewę, który tłumaczy na polski powieści Pratchetta i jego fanów, którym to odpowiada. Na pewno docenią Twój wkład.

Poza tym zwróć uwagę, że bohaterami książek tłumaczonych z angielskiego nie zawsze są Anglicy/Amerykanie/obywatele krajów anglojęzycznych. Skoro już wymieniłaś imię "Apple", to tego się trzymajmy. Dzieci Tenar, bohaterki cyklu Ursuli Le Guin o Ziemiomorzu, w oryginale nazywają się Apple i Spark. Ale ich matka jako mieszkanka tamtego świata nie mówi przecież po angielsku, ale po kargijsku. Dlatego "Apple", z punktu widzenia czytelnika, to takie samo tłumaczenie jak i "Jabłko" (w tłumaczeniu Pauliny Braiter dzieci nazywają się "Jabłko" i "Iskra"). W cyklu o Ziemiomorzu wielu bohaterów nosi imiona znaczące, które bez przetłumaczenia byłyby nieczytelne, na przykład Krogulec czy Cioteczka Mech.

Dlatego warto unikać kategorycznych stwierdzeń, że czegoś tam nie tłumaczy się nigdy. Wszystko można tłumaczyć albo nie, zależy od konkretnego przypadku i od tego, jaka decyzja będzie miała więcej sensu.

Anonimowy pisze...

Osa, serio? Naprawdę wolałabyś mieć Pippi Langstrumpf (zamiast Pończoszankę) i Winnie'ego Pooha zamiast Kubusia Puchatka?

Niofomune pisze...

Imo dyskusja schodzi na dziwne tory. Imiona powinno się tłumaczyć, kiedy znaczą coś konkretnego - vide tłumaczenie Cuda Tyłeczek, ale nie tłumaczenie Sama Vimesa. W tym przypadku tłumaczenie Iruki na Delfina było kretyńskie, bo ma on wspólnego z rzeczonym zwierzęciem tyle samo wspólnego, co Kakashi z polem czy strachem na wróble. Sens miałoby tłumaczenie w sytuacji, nie wiem, gdyby koleś nazywał się Yuki i miał jutsu śniegu (abstrahując już od idiotyczności motywu).
A odnoszę wrażenie, że wszyscy z uwielbieniem czepiają się słówek.

PS Ja miałam Pippi Langstrumpf zamiast Pończoszanki. Nie wiem, jakie wujskie tłumaczenie dorwałam, ale fakt był faktem.

Anonimowy pisze...

Sluchajcie, to przestaje byc smieszne. Porno to porno, rzadzi sie innymi zasadami, ale prawdopodobnie ta autorka przekonywala na forum, ze gwalt analny w zwiazku to zadna rzecz, o ktora nalezaloby robic fochy partnerowi a kobita sama sie prosila. TO jest szkodliwe.

haslo: assenme. Moja dupa czuje spory dyskomfort po dokopaniu sie do zlotych porad autoreczki.

Anonimowy pisze...

Niofomune: analizatorki też z upodobaniem czepiają się słówek, więc wszystko na miejscu.
Jeśli w tym przypadku tłumaczenie nazwisk bohaterów jest nieuzasadnione, bo 1) ich znaczenie nie jest istotne dla fabuły, 2) film nie jest przeznaczony dla małych dzieci, to tak należy napisać "w tym przypadku". Poza tym autorka chyba nie tyle tłumaczy nazwisko, ile każe bohaterowi używać go jako pieszczotliwego zwrotu. Po japońsku, nawet jeśli facet poetycko kojarzyłby swojego kochanka z delfinem, to i tak używałby tego samego słowa. Po polsku w takiej sytuacji nie ma wyjścia, trzeba tłumaczyć. W "Czarodziejce z księżyca", kiedy Mamoru pieszczotliwie zwracał się do Usagi "Usako", na polski tłumaczono to jako "Króliczku".