sobota, 14 września 2013

Doktor What de Fuck

Witajcie!

Kto to jest: stary, nie rudy i nie powinno się go umieszczać w blogasku? Nie wiecie? Podpowiedź - ten ktoś ma śrubokręt soniczny…
Tak! W tym tygodniu mamy opko z fandomu "Doctor Who". Chyba. Trochę trudno to jednoznacznie określić, bo jest tu także mroczny anioł Stefan, las udający Los Angeles (a może na odwrót), pasztet z Wielkiej Stopy i Piotr Kupicha. I magiczny proszek, który zmienia rasy z wampira na wróżkę albo na mrocznego anioła albo na leniwca. Nikt nie wie po co, ale zmienia. Bójcie się.
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.
Opko podrzuciła nam (bezlitośnie) Leleth - dziękujemy!



Prolog

Tylko ja i drzwi. Drzwi nad 80 m przepaścią.
No to jest was już troje - ty, drzwi i przepaść.
Skąd wie, że przepaść ma 80 metrów? Spuściła w dół taśmę mierniczą?


Zabójca stoi tuż za mną.
No i zabójca, czyli czworo. Rozumiem, że jest mniej ważny od drzwi, skoro pominęłaś go w pierwszym zdaniu?
No, nie wisi nad przepaścią.


Już czuję jego oddech na mojej skroni.
Albo gościu ma naprawdę długą szyję, albo oni tam robią bardzo brzydkie rzeczy na pieska skoro on jest za nią, a ona czuje jego oddech na skroni.


Już czuję jak przykłada ciężkie, metalowe ostrze do mojej ciękiej skóry.
Ciężkiej? Ciętej?
Trudno, żeby skóra była gruba - no chyba że jest się słoniem.


Nie mam wyboru. Otwieram je (to ostrze?) i skaczę. Widzę ,że świat rozpływa się w około mnie. Przepiękny krajobraz zmienia się w wielokolorowe plamy. Wszyscy mi to mówili . Mówili , że gdy się skacze z 80 metrów, wszystko zmienia się w kolorową plamę, zwłaszcza skaczący. Oczywiście znali to z własnego doświadczenia pod koniec ,życia Takiego jak ja mutanta porasta się stadem zdziczałych przecinków, tu i ówdzie nawet kiełkują z dupy Wielkie Litery albo zaczyna się tobą interesować Patrick Stewart przeżywa się całą swoją egzystencję od nowa. Znaczy… reinkarnuje? Jeszcze przed śmiercią? Rzeczywiście jakieś to zmutowane... I o to ja pokaże wam moje całe krótkie życie włącznie z moją śmiercią. Ja Clara Oswin Oswald. Nikt inny.


Rozdział I

Czułam się błogo. Byłam szczęśliwa. Czułam pod sobą nadzwyczaj miękki materac.
Ziarnka grochu trzymały się od niego z daleka.


Powoli otworzyłam powieki. Byłam w pokoju. Pokoju ,którego nigdy nie widziałam. Nie wiem jak się tu znalazłam jedyne co pamiętam to jak Amy leżała z poderżniętym gardłem. Więc dzisiaj
jest 16 listopada 2014 roku.
Datę wywróżyłam z kształtu strumyczka krwi, jaka sączyła się z tętnicy.


Moje urodziny. Dwudzieste trzecie. Leżałam otulona białą kołdrą.
Zaczynam podejrzewać, że przy narratorce stoi Narracyjny Robespierre, gilotynujący każde zdanie powyżej pięciu słów. Nie ma to jak próbować zdynamizować scenę budzenia się w łóżku, a scenę samobójczego skoku w przepaść wypełniać takimi cudami jak "przeżywanie swojej egzystencji".


Na przeciwko łoża na ,którym leżałam stała drewniana, biała szafa , a przy niej wielki, puchaty fotel. To nie fotel, to zwinięte w kłębek yeti! Obok łóżka stał mosiężny stolik nocny , a na nim kubek z wodą oraz talerz z jakimiś kanapkami.
To zdumiewające, jak boCHaterka potrafi od razu zidentyfikować, z czego zrobiono stolik nocny, ale zawartość kanapek jest dla niej tajemnicą.
Skąd wiesz, może nie było widać spod warstwy chlebka. Albo nie rozpoznała pasztetu z Wielkiej Stopy. (Ja bym nie poznała.)


Między nimi leżał jasny kawałek papieru złożonego w rulon.
Eee… czyli reszta rulonu leżała gdzie indziej, a na stoliku została tylko część? Aha, przed chwilą przechodziła obok Deklinacja, masz pozdrowienia.


Podniosłam go i już miałam go otworzyć , lecz usłyszałam dźwięk, otwierających się drzwi.
I przeszywającą pieśń godową przecinków. Najwyraźniej miały właśnie rykowisko i zataczały się jak głupie po całym tekście.
Spacje też chędożą się tu jak chomiki.


Zobaczyłam w nich mężczyznę ubranego ubranego w marynarkę marynarkę i stylową muszkę muszkę. Wyglądał tak :


Przeczesał palcami swoje bujne brązowe włosy. Podszedł do mojego łóżka i przyklęknął. Znieruchomiałam. Nie poznawałam go. Nie wiedziałam kim był. Powoli odsunełam się na kraniec łóżka. Mężczyzna wytrzeszczył oczy ze zdumienia i powiedział mi.
Plując kropkami na odległość.


- Claro. Spokojnie .Nic Ci nie jest. Jesteśmy na Apalapucziji. Gdy już skoczyłaś przepaść przed płaczącym aniołem ,
Że jak? Ona odwróciła się do płaczącego anioła plecami, a on jej nie zabił OD RAZU, tylko bawił się w jakieś mizianie nożykiem po gardziołku? Ten sam, w którego obecności nie można nawet mrugnąć, bo ten ułamek sekundy, w którym go nie widzisz, starczy mu by cię załatwić? WTF? Doktorze, jesteś pewien, że to nie był po prostu psychopatyczny cosplayer?
Mnie interesuje jak można skoczyć przepaść. Znaczy… skoczyła, a przepaść za nią?
Skoczyła, żeby przepaść.


dokładniej przed aniołem Bobem mroczny anioł uratował cię.
Wzmaga się mój zamęt i ogólna konfuzja. Jaki mroczny anioł w uniwersum Doktora?
I do tego anioł Bob? To gorsze niż wampir Bill.


Dalej nie wiem co się stało.-dostałam drgawek. Mężczyzna zauważył to i zapytał- Co się dzieje Claro? Claro?-złapał mnie obiema rękami za ramiona-Claro?
-Kim ty jesteś?
Mężczyzna zamarł. Wytrzeszczył oczy. W końcu potrząsnął głową i zaczął szukać czegoś w kieszeniach marynarki.Wyciągnął coś z malutką zieloną latarką. Zaczął tym kręcić w powietrzu blisko mnie. Miał straszny dźwięk.
Przyklejony do nosa.
Ostrożnie z tym, van Gogh stracił przez śrubokręt ucho!


Skuliłam się ze strachu. Gdy skończył podniósł latarkę nad oczy. Jego oczy zrobiły się jak spodki.
Twarde? Kruche? Porcelanowe?
Latały w powietrzu i miały w sobie zielone ludziki?


Nagle zaczął walić się ręką w twarz i chodzić po pokoju.
Potem zaczął kopać się w piszczel i robić sobie pokrzywki na przedramionach, by po chwili przejść do biczowania.
Niech mu ktoś da paluszki rybne i budyń, w serialu to go odstresowało.


Patrzyłam na jego zachowanie ze strachem ,ale również z rozbawioną miną.
To takie zabawne, gdy ludzie robią sobie krzywdę!
Zwłaszcza, że ona wciąż nie wie, kto to jest. Bo przecież nie jest tak, że mogła trafić na niebezpiecznego szaleńca.


W końcu parskmełam śmiechem ,ale zaras się opanowałam.
Literówki patrzyły na nią z potępieniem.


ON przystanął na chwilę i zapytał.
- KTO ZAPOMNIAŁ WYŁĄCZYĆ CAPS LOCK?
- I. Czemu. Wciąż. Stawiasz. Tu. Kropki.


- Nie poznajesz mnie Claro? Proszę odpowiedz normalnie nie baw się w milczka.
Pochwali zastanowienia odpowiedziałam.
- Naprawdę powinnaś wyłączyć autokorektę, aŁtoreczko.


-Tak, nie poznaję Cię. Kim ty w ogóle jesteś?


- Dobrze ,więc wiem ,że mnie nie pamiętasz , ale powoli postaramy się to zmienić. A wracając do twojego pytania. Nazywam się Doctor, mam ponad 1000 lat, pochodzę z planety zwanej Galifrey i jestem Władcą Czasu. Mam budkę zwaną TARDIS i poróżuje w czasie i przestrzeni.
Uff, to na szczęście jakaś nędzna podróba - prawdziwy Doktor pochodzi z Gallifrey i ma TARDIS wyglądającą jak budka.
Każdy normalny człowiek który obudził się w obcym miejscu, z obcym facetem, po takim obwieszczeniu wcaaaale a wcale nie chciałby spieprzać jak najdalej...


A ty byłaś moją towarzyszką.
Najpierw wytrzeszczyłam oczy , ale potem nie mógłam wytrzymać i parsknełam śmiechem padając na łóżko. Po chwili opanowałam i zapytałam:
-Dlaczego mam Ci ufać?
Mam nadzieję, że ona właśnie dyskretnie szuka komórki, żeby zadzwonić po policję. Znaczy, gdy się budzi w obcym łóżku i widzi obcego chłopa który wygaduje kompletne idiotyzmy, zazwyczaj niestety okazuje się, że to nie Doktor.


- Twoją Matką była Eliie Oswald zmarła w 2005 roku. Twoi rodzice poznali gdy twój ojciec prawie wpadł pod auto przez liść klonowy ,który wpadł w jego twarz.
I wbił się w czoło.


Twoja matka uratowała go ledwie co... Nie mogłam tego słuchać wstałam z łóżka , a Doctor momętalnie przerwał swój monolog.
Z wrażenia aż mu ogonki powyrastały w zupełnie nieodpowiednich miejscach.
Hm, tutaj jest narrator impertynencki - wpieprza się w kwestie bohaterów.


-Dobrze, Doctorze. Wierze ci. Tylko nie kontynułuj. Proszę.
Tak, to przed chwilą zdecydowanie brzmiało jak dowód, że mówiący jest tysiącletnim kosmitą, a nie, na przykład, creepy stalkerem.
Może właśnie dlatego nie chce, żeby kontynuował.


-Dobrze , ale mogę cię o coś pro...
Doctorowi przerwał dźwięk naciskanej klamki (zaskowyczała donośnie pod naciskiem oprawcy), a potem otwieranych drzwi. Z za drzwi wszedł mężczyzna około 27 lat. ...
Pisze się mężczyzna (27). I nigdy nie wyjdę z podziwu nad skillem osób, które potrafią oszacować czyiś wiek co do roku. Jest jakaś gigantyczna różnica między 26 a 27 lat?
A może on po prostu przez 27 lat szedł przez te drzwi? W uniwersum Doktora wszystko jest możliwe...


mężczyzna około 27 lat. ... Powiedział coś Doctorowi ,a on wyszedł.
To coś było tak tajemnicze, że Tajna Policja Szeryfa wykropkowała to w narracji - innego wytłumaczenia tego wielokropka nie widzę. A Doktor wyszedł piastując u piersi samotny przecinek.


Zanim wyszedł szepnął mi do ucha " Nie kłam, mów wszystko co wiesz i pamiętasz". Poczułam się nie swojo. Jak by mi czegoś brakowało.
Bra ko wa ło. Nie rozdrabniajmy się.
Kal , powinnaś to , za pisać tak .


Nie rozumiem dlaczego przywiązałam się od razu do człowieka ,którego niby nie znałam.
Ja też nie rozumiem. Skoro tylko "niby" go nie znałaś, to tak na prawdę znałaś i nie ma się czemu dziwić.
Syndrom sztokholmski instant.


Brunet podszedł do mnie i w skazał na 10 lat ciężkich robót w kamieniołomach krzesło w pokoju usiadłam , a on siadł na jednym z foteli na przeciwko mnie. Przez chwilę walczyliśmy na spojrzenia.


W końcu on zaczął rozmowę.
-Masz bardzo silną dominację to dobrze.
Dla potwierdzenia dominacja obsikała łóżko, a potem wyskoczyła przez okno, nasunęła kaptur na niskie czoło i poszła kroić dzieci z komórek.


Jak masz na imię?-zapytał.
- Clara. Clara Oswin Oswald.
- Dobrze ,Claro. Wiesz kim jestem?
- Nie. Nie mam pojęcia kim jesteś.
- Nazywam się Stefan.
Ómarłam przytłoczona klimatem. Miejcie litość, nie wskrzeszajcie!


Stefan Kovarian.
Kovarian była mężyczną!
To jej wnuczek.


Jestem mrocznym aniołem jak kto woli wysłannikiem diabła.
Nie, serio - mroczny anioł Stefan? How lame is that?
Z drugiej strony jest to całkiem odświeżające po tych wszystkich Hrabich von der Dark Hole from Hell.


Nie musisz się mnie bać. Nie jestem nikim złym. Nie ja wybierałem swój los. - przy wypowiadaniu tego zdania w jego oczach widać było ból.
Przypomniał sobie, jak żył spokojnie w fandomie "Pamiętników wampirów" i nie wadził nikomu, dopóki nie przyszła aŁtoreczka i nie zrobiła z niego Żywiołaka Kiczu.
To przecież takie naturalne, że Mroczny Anioł nie jest zły. Wszyscy ci mroczni bohaterowie z filmowym Lokim i Snapem na czele tak naprawdę są milusińscy i tulaśni.


-Nie boję się ciebię. - odpowiedziałam hardo.- Niby dlaczego miałabym się ciebie bać?- zapytałam z ciekawością.
- Podobasz mi się dominująca,odważna, piękna , a do tego bardzo inteligentna.
Zwłaszcza jej inteligencja aż iskrzy w powietrzu. No i co on ma z tym dominowaniem?


Lepiej nie mogłem znaleść.- powiedział bardziej do siebię niż do mnie. - Ale wracając do tego, wiesz dlaczego cię uratowałem?
-Szczerze?- zapytałam.
-Szczerze.
- Nie mam pojęcia.
-To dobrze. Do wiesz się w swoim czasie.- już otwierałam usta aby coś powiedzieć, lecz on mi nie dał dojść do słowa.
A ja mu nie przerwałam, bo byłam zajęta byciem dominującą.


- O nic nie pytaj. To dla twojego dobra. Jesteś wyjątkowa znalazłem cię i postanowiłem dać ci wybór. Przez 7 dni będziesz mieszkać u innej rasy.
Zaklepuję corgi!
A ja tabulę!


Do ras ,których odwiedzisz będą należeć po kolei : ludzie, wampiry, wilkołaki, wróżki,magowie, anioły , mroczne anioły oraz Władcy Czasu ,czyli Doctor, który jest rasą samą w sobie. I niniejszym pobił rekord Trójcy Świętej.
ŁOKURWAAAAAA.
Władcy Czasu postawieni obok wróżek i wilkołaków, mroczne anioły, magowie jako osobna rasa… co tu się wyrabia? A boCHaterka pewnie będzie kursować wśród tych "ras" jako Inspektor Zajebistości.


Przez magiczny pył ,który ci dam , będziesz mogła zamieniać się w daną istotę przez 7 dni. W rytuale pomogą ci poszczególne osoby.
Boo… byłoby głupio i tłoczno, gdyby pomagali ci wszyscy naraz?
Pytanie kontrolne: ktoś coś z tego rozumie? Nie? Ja też nie, jedziemy dalej.
Szkoda że jej w Daleka nie zamienią. Może by się sama eksterminowała.


Na razie nie wysyłam Cię nigdzie. Musisz się pod szkolić pod moim okiem.
Musisz się nauczyć wróżyć i wilkołaczyć i mroczno anielić. W tym celu zrobię ci montaż!


Będzie to czas około 14 dni. Mam na dzieję ,że moje lekcję przydadzą się. Jutro dokończymy rozmowę.
Mam limit 100 słów dziennie, gdy go przekraczam, przychodzi policja narracyjna i wsadza mi kaktus w…
Rekompensuję to sobie ogonkami w Ę i spacjami.


Dowodzenia i dobranoc.- Stefan wstał i wyszedł z pokoju i zostawił mnie osłupiałom.
Aczkolwiek z nienaruszonom dumom i godnościom osobistom.
Godnośniom i rozumę czuowieka.


-Nie to nie możliwe. Nie to nie możliwe.Jak?- szptałam do siebie na głos. Powoli opadłam na łóżko.
Jak Dracula wstający z trumny, tylko na odwrót.
Wczuwa się w bycie rasą wampirzą.


Po kilku chwilach moje powieki stały się ciężkie , aż zasnełam.
*ze znudzeniem odhacza opkową narkolepsję*
Ćwiczy bycie rasą leniwca.
----------–—
Przepraszam ,za błędy. Klawiatura szwankuje.
Oj nie, klawiaturą się z tego nie wykręcisz. ;) Chyba że  masz taką, która przykłada piszącemu spluwę do głowy i sama wystukuje, co jej się podoba.
Wypijmy za błędy, za błędy aŁtorek
Niech idą pod młotek analizatorek...


Czytasz=Komentujesz
Piszesz blogaski=summonujesz Analizatorki


Pozdrwiam
Clara


Rozdział II

Obudził mnie dźwięk trzaskanych drzwi.
Nie wiem, jakie dźwięki wydają trzaskane drzwi, ale stanęło mi przed oczami bardzo dziwaczne porno.
Wiesz, jeśli drzwi miały dziury po sęku… to byłoby nawet wykonalne.


Powoli rozchyliłam moje ciężkie powieki.
Jako że miałam sześć par oczu, mogłam sobie pozwolić na luksus otwierania tylko niektórych powiek.
Ale otwierała tylko te ciężkie, bo lżejsze mogłyby ulecieć z wiatrem.


Rozejrzałam się do okoła. Byłam w tym samym pokoju. Usiadłam na łóżku. Prztarła, oczy i już miałam wstać. Nagle usłyszałam czyjeś krzyki .
No, Drodzy Czytelnicy, zgadujemy - kto tym razem się pojawi? Sherlock Bonaparte, ostatni awatar mrocznych zwiastunów kanapki z pasztetową?
No przecież już wiadomo, kto się pojawi - Kapitan Prztarła.


Poztanowiłam wsłuchać się w jej treść.
Tej krzyki.


- Dlaczego to zrobiłaś?! Mówiłem , żebyś nikomu z poza naszej grupy nie mówiła , gdzie ona jest! Czy nie wyrażałem się jasno?!
Słyszałam zanajomy głos.
Zanajomy to coś pomiędzy znajomym i zabajonym.
Znajomy oblany zabaione.


Najprawdopodobniej głos tego anioła ciemności.
Usłyszałaś go jak anioła głos? RUN, RUN FOR YOUR LIFE, TO PIOTR KUPICHA!!!


Zaraz po wypowiedzeniu tych słów usłyszałam cichy szloch.
Bo tak naprawdę to sama boCHaterka wypowiadała te słowa i sama się sobie przysłuchiwała… Intryga się zagęszcza.
To narrator płakał, bo dotarło do niego, w jak bardzo kiepskim tekście przyszło mu występować.


- Wiem. Przepraszammm. Nie chciałłaam. Ale…
Znacie kogoś, kto spontanicznie mantruje podczas przepraszania? Bo te przeciągania "mmm" mają służyć naprodukowaniu dobrej karmy, prawda?
To wygląda, jakby jej kot po dykcji przeszedł.


W jej tłumaczeniach przerwał jej anioł. Jej, jejku jej.
- Na nic mi twoje tłumaczenia - powiedział, wyrzucając za okno przełożone już teksty. Mówiłem coś.- powiedział już trochę spokojniej , lecz z nutką pogardy - Wiesz jakie są tego konsekwencje.- teraz szloch tej istoty nasilił się
Ale czemu narrator z góry zakłada, że to nie człowiek płacze? W powietrzu unoszą się jakieś wibracje nieludzkości?


- Matt, Liz zanieście ją do pokoju stracenia. Oczywiście Liz wymaż jej pamięć do zera i napisz jej nowe wspomnienia. Tylko, na litość, bez Napoleona tym razem, ludzie zaczynają już coś podejrzewać. Wyślijcie ją...- tu anioł chwilę się zawiesił-Hmm... Lion,Londyn, Lwów... Coś na L. Szybko.
– Nie ma takiego miasta – Londyn! - odparł ktoś. - Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak…
Longzhou County!


Nagle usłyszałam skrzyp desek.
I szelestu - szelestu krzaka za oknem. Jeż jak Byk już nabierał rozpędu...


Odrazu położyłam się na łóżku i udawałam zaspaną. I pełną odrazy. Drzwi do pokoju otworzyły się. Wszedł do nich ten anioł-Stefan.
Anioły Zdzich i Wiesiu czekały w głębi korytarza.
Tuż za nimi stała demonica Baalbina.


Podszedł do łóżka i przysiadł na nim. Zaczął w patrywać się we mnie. Ja również wpatrywałam się w niego.
Co oni, Thingola i Melianę odstawiają? Szalenie to romantyczne, tak się wgapiać w obcą osobę leżącą w łóżku.
To jest walka na dominację, w tym nie ma nic romantycznego!


Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam zaciekawiona jak zeraguje ,
Mroczny anioł jest zergiem? O.o No, takiego crossoveru jeszcze nie było.


a z drugiej bałam się. Bałam się ,że wiem o jego reakcji na to,że słyszałam tą straszną scenę.
Eee… ale on przecież jeszcze nie wie, że ty wiesz, więc nie zdążył zareagować. Chcesz mi powiedzieć, że masz dar jasnowidzenia?
Albo boi się, że on jest telepatą. W końcu na początku była mowa o mutantach...


Po kilku minutach anioł klasnął w ręce.
Oni serio siedzieli kilka minut po prostu gapiąc się na siebie? Kandydują do jakiejś Grand Prix Niezręczności?
Ćwiczyli rozmowę tantryczną.


Przestraszłam się. Stefan wstał.
- Zdałaś test. Widać ,że jesteś silna i masz dominacyjną osobowość. To bardzo dobrze.
Geez, człowieku mroczny aniele mroku, doszedłeś do tego z dupy wziętego wniosku już wczoraj. Myślałeś, że przez noc aŁtoreczka zmieni zdanie? I czym się jej "dominacyjność" przejawia poza tym, że nie wykazuje absolutnie żadnej inicjatywy i nie zadaje żadnych pytań?
LOL, poderwała go na tajemniczą i niedostępną.


- Jaki test?- zapytałam zdezorientowania.
-Test na dominację. Jesteś silna. Nawet można powiedzieć ,że masz zadatki na kobietę alfę.Dobrze a teraz choćmy.
Proszę, powiedzcie mi, że to nie będzie ten szajs… Nie w fanfiku z Doktorem! OnO
Oj no, będą do siebie merdać ogonami i wyć do księżyca.


Stefan wstał i wyszedł. Szłam z nim krok w krok. Gdy przechodzilośmy wywnioskowałam dwie rzeczy:
1) "Anioły" wyglądały jak ludzie. Normalni,najzwyklejsi ludzie. Nie miały wielkich skrzydeł na zewnątrz  ciała.
Wewnątrz jeszcze nie zdążyłam sprawdzić, ale zarąbałam po drodze skalpel i wiele sobie po nim obiecuję.
Dopiero teraz doszła do tego wniosku? Szybka jest.


Nie mieli wymyślnych tatułaży na ciele.
Co stwierdziłam, przeniknąwszy wzrokiem ich ubrania. Chyba że aniołowie chodzą ciągle na waleta, wtedy spoko. (Na bora, czemu aniołowie mieliby być wydziarani?)


Nie mieli wielkich szponów ,które artyści przedstawiali i przedstawiają na ikionach i obrazach.
Anioły za szponami są wszak nagminne w sztuce sakralnej, co nie podlega żadnej dyskusji.
Ale tu jest mowa o ikionach - może to jakaś sztuka sakralna z alternatywnego wszechświata - kto wie, jakich tam mają malarzy i aniołów.


2)Miejsce w którym przebywałam wyglądał na luksusową, nowoczesną wille w środku los angeles.
Wille zazwyczaj bywają raczej na obrzeżach.
Może jej się pomyliło z jakimś urzędem umiejscowionym w wielkim zabytkowym budynku z kolumnami i płaskorzeźbami…? O coś takiego w mieście łatwiej.


Gdy wyszliśmy moje wątpliwości rozwiały się.Myliłam się co do drugiego wyniosku. Ten piękny dom z zewnątrz wyglądał jak ruina średniowiecznego zamku. Na około nas był tylko las i góry. Nic więcej. Znajdowaliśmy się na odludziu.
KWIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIK. Bo las i Los Angeles to w zasadzie bardzo podobne są.
Może jej chodziło o Las Angeles?


Przystaneliśmy. Staliśmy na polanie. Stefan wskazał kij który leżał obok mnie. Podniosłam go i poparzyłam pytająco na Stefana. Pomyślałam ,że chyba muszę go złamać.
No jasne, kto by nie wpadł na taki wniosek!
Ej, ona go poparzyła! Może to nie kij tylko różdżka czarodziejska?
Swoją drogą aż strach myśleć co by mu zrobiła rozkazująco.


On skinał głową. Wytrzszczyłam na niego oczy ,lecz i tak złamałam ten kij w sekundę.
Tym wytrzeszczem?! Wiesz, ludzie używają rąk, powinnaś kiedyś spróbować.
Parzy, łamie kije wzrokiem… całkiem niezłe skille jak na początkującego mutanta.


Gestem kazał mu go dać. Podałam połamany kij w dwóch częściach.
Nie scaliły się samoistnie? Co za szok.


Stefan zaczął poruszać ustami jak by coś mówił.
A tak naprawdę coś mu w zębach utkwiło.
Zakrztusił się kłaczkiem, biedaczek.


Podniósł głowę do góry i nagle... I nagle byliśmy w innym miejscu. Rozejrzałam się dookoła. To miejsce wyglądało jak statek kosmiczny.
Znając ten blogasek, za chwilę okaże się, że to tak naprawdę katamaran.
To by akurat pasowało do uniwersum Doktora


...więc pewnie są w leśnej chatce.


Staliśmy na jakimś podeście a naokoło nas umiejscowionich było około 9 ekranów.
Stefan nagle klasnął w dłonie . Ekrany pojaśniały. Na pierwszym od lewej zpokazało się zdjęcie anioła z białymi skrzydłami. Na drugim zaś ukazał się obraz wielkiego wilka. Na trzecim widniał obraz bardzo bladej kobiety po której twarzy spływa krew. Na czwartym pokazał się obraz malutkiej,drobnej dziewczynki ze skrzydłami jak by z pyłu. Na piątym przedstawiona była kobieta ubrana w długą szatę trzmyjąca kij. Na szóstym pokazana była normalna dziewczyna.
Nawet kija nie trzymała! :(
Lista istot do poparzenia/złamania?


Na siódmym pokazany był Stefan. Na ósmym ten facet ,który mnie odwiedził ,czyli Doctor. A na dziwiątym ja.
Stefan w końcu odezwał się.
- Jesteśmy w tajemnej bazie mrocznych aniołów
BUAHAHAHAHAHA!!!
Narratorze:
Bo ja tu zejdę.
Eee.


założoną przez mojej świętej pamięci matkę Madame Kovarian.
O jeżu, prawie zgadłam z tym wnuczkiem!


Na tych ekranach pokazały się wszystkie rasy które poznasz. Przez pewne usterki będziesz mieszkała i była jedną z nich nie przez tydzień lecz przez 3 dni.
Nawet mrocznym aniołom kryzys pojechał po budżecie. Ale dowiemy się wreszcie, co ten cały cyrk ma na celu?
Bycie Mary Sue 2.0 Nie będzie krzyżówką dwóch czy czterech ras, ale dziewięciu!


- wgłębi ducha bardzo ucieszyłam się ,że nie będę musiała z nimi długo przebywać.-Więc muszę zapoznać Cię z nimi. Więc...
Na pierwszym obrazie widnieje zwyczajny anioł. Czasem jeżeli jest taka potrzeba schodzą one na Ziemię ,żeby pomóc ludziom ,lecz zawsze są dla nich nie widoczne. Anioły te ży ją najwyżej 100 lat.
I ży wią się spa cjami.


Rozumiesz?-zapytał mnie Stefan.
-Tak.
-Dobrze , więc przejdźmy do następnej istoty ,która zwana jest wilkołakiem. Wilkołaki są to ludzie , którzy podczas pełni zamieniają się w wielkie wilki. Wilkołaki najczęściej wędrują w stadach ,lecz mogą zdarzyć się odmieńcy ,którzy będą wędrować sami.O nich nie ma co dużo gadać ponieważ nie są to jakieś ciekawe istoty. Nie takie jak ja, w każdym razie. Możemy już przejść do mnie?  Dobrze przejdźmy teraz do trzeciego obrazu na którym widnieje...
W jego wypowiedzi przerwał mu charakterystyczny dźwięk:
Dźwięk wszedł i zaczął kasłać znacząco i niegramatycznie, wiec anioł musiał zamilknąć.


Już go gdzieś słyszałam. Nagle obok mnie zaczęła pojwiać się niebieska budka policyjna. Też ją z kądś kojarzyłam. Zaczęłam do niej podchodzić. Stefan wrzeszczał coś ,abym się do niej nie zbliżała. Nie słuchałam go. Nagle drzwi budki otworzyły się. Pokazał się w nich Doctor. Ukazał się jej w wersji anglojęzycznej, bez napisów. Popatrzył na mnie ,lecz nagle usłyszałam łoskot. Odwróciłam się i zobaczyłam…


CDN


Nie jestem z niego zadowolona.
Uwierz mi, mnie też daleko jest do szczęścia po przeczytaniu tego opka.
Czytasz= Komentujesz= Motywujesz
Nie wiem, czy chcę cię do czegoś motywować...



47 komentarzy:

Leleth pisze...

Borze, tak, liczyłam na to! <3 (I wybaczcie dwa (bezlitosne? :D) maile, pierwszy mi najpierw wrócił, a później zauważyłam, że w swej inteligencji zapomniałam się podpisać :D) A teraz idę czytać (mniejsze od trzy).

nes pisze...

Na coś takiego powiem tylko tak: Chyrste Panie... Żadnej świętości...

Anonimowy pisze...

Nie jestem jakimś wielkim sympatykiem, ale i tak wszelkim fanom Doktora szczerze współczuję jeśli wystawili się na działanie tego dzieUa. Analiza jak zwykle miodna, szkoda tylko że jakoś tak za szybko się kończy :D

Vrolok pisze...

No i moja chińska zupka jest wszędzie. Dosłownie. Szlag by to trafił, muszę się wreszcie nauczyć, że czytając analizy, nie należy próbować jeść ani pić.
Nareszcie coś z Doktorem! @@ Jestem przeszczęśliwa, chcę więcej. Prrrroszę. Chcę się dowiedzieć, dlaczego Mroczny Niewydziarany Anioł Stefan z Wewnętrznymi Skrzydłami chce koniecznie przerzucić boCHaterkę do tych wszystkich ras. Swoją drogą - padło pytanie, co on ma z tą dominacją. Ja się zastanawiam, dlaczego w ogóle padło to pytanie? *subtelny świst bicza i trzask o lateks*

...mroczny anioł Stefan... Mega! XD

Anonimowy pisze...

Zachwycił mnie pomysł Narracyjnego Robespierre'a, muszę przyznać.

Pozdrawiam i kłaniam się nisko, Wypłosz

Demon pisze...

Kupicha i wyrzucanie przetłumaczonych tekstów przebija wszystko :D

Jane Weller pisze...

LMFAO!
Płakałam ze śmiechu, przerywając lekturę co pewien czas by zwyczajnie nie umrzeć z gigantycznego rozbawienia, ale też z przerażenia jak można takie dzieUo popełnić.
Pół biedy jeszcze, że aŁtorka wzięła na warsztat jedenastego Doctora. Jakby się dobrała do Dziewiątego lub Dziesiątego nastąpił by pierwszy w historii internetu przypadek uduszenia via światłowód czy inny kabel telefoniczny tudzież monitor komputerowy.
Analiza zabójczo śmieszna i właściwie tylko dzięki Wam i Waszym komentarzom, drogie Analizatorki, dało się przez owo opko przebrnąć.

Chylę czoła i pozdrawiam,
Jane

Nólanis pisze...

Gwoli ścisłości, Anioł Bob to postać kanoniczna. (It made sense in context.)

Anonimowy pisze...

Co do rasy magów - istnieje taka w serii "Touhou Project". Może mamy do czynienia z megacrossoverem...

Anonimowy pisze...

Bardzo fajne!
Nie znam fandomu,ale mroczny anioł Stefan bardzo mi się podoba tak jak
młotek analizatorek i syndrom instant.
Na Polconie widziałam sliczną dziewczynkę,przebraną za Daleka.

Chomik

Anonimowy pisze...

Widzę, że Welcome to Night Vale pojawia się również tutaj 8D Ten fandom powoli opanowuje internet.

A poza tym to witam. Jestem Waszą stałą czytelniczką i zaglądam tu od około 2 lat, ale dotąd nie pozostawiałam żadnych komentarzy.
W każdym razie (prawie) co tydzień dostarczacie przyjemną odskocznię, za co Wam serdecznie dziękuję.

Rhil

Anonimowy pisze...

[Whovian mode on] Za jakie grzechy?! Co się u licha ciężkiego stało z aniołami?! Co tu robi połowa magicznego królestwa?! Jaki Stefan, jakie upadłe anioły?! [Whovian mode off]
Mam tylko nadzieję, że Doktor zaraz po spotkaniu że Stefciem wsiadł w TARDIS i oddalił się z tego opka... Dobre megacrossovery nie są złe, ale tu słowo klucz: dobre.

Analiza cudna. Cosplayer psychopata, Robespierre, yeti-fotel i Vincent podbili moje serce.

Poza tym, chciałabym Wam gorąco podziękować za wskazówki i motywację do poprawienia lub przepisania zupełnie od nowa opek które jeszcze niedawno sama tworzyłam.

Ejżja

Borówka pisze...

Analiza jest cudna, choć Doktora nie znam i mi się nie spieszy, żeby poznać. Zaczęłam się uśmiechać już przy wizji słonia (takiego rodem z kreskówki) nad przepaścią, a już całkowicie wykończyła mnie ta dominacyjna osobowość główniej bohaterki, anioł Stefan, Piotr Kupicha i las zamiast Los Angeles :P

No i Jeż jak Byk! :)

dead_weather pisze...

O ludzie... EXTERMINATE THIS BLOG! EXTERMINATE! EXTERMINATE! (oczywiście mam na myśli blogaska aŁtoreczki). Ratunku, kto jej na to pozwolił. I gdzie tu miejsce dla Doktora? Jakiś anioł, nawet nie Weeping Angel, który jest potomkiem Madame Kovarian i cholera jeszcze wie co. I Clara idiotka jak wisienka na torcie. Boję się co będzie dalej, o ile będzie coś dalej.

Babatunde Wolaka pisze...

Nie znam w ogóle Doktora i chyba dlatego nie jestem w stanie skomprehendować pełnej grozy tego opka. Jednakże...

Najpierw płaczący anioł, który nie zachowuje się jak płaczący anioł, później Doktor opowiadający o sobie w taki sposób, w jaki opowiada... Może boCHaterka zaplątała się na jakiś konwent?

"Jego oczy zrobiły się jak spodki.
Twarde? Kruche? Porcelanowe?
Latały w powietrzu i miały w sobie zielone ludziki?"
Stały na nich filiżanki z Włocławka.

"czyli Doctor, który jest rasą samą w sobie."
Cóż, skoro w Rzeczypospolitej król sam w sobie był odrębnym stanem sejmującym...

Koncepcja "dominacji" w tym opku jest intrygująca.

"Na piątym przedstawiona była kobieta ubrana w długą szatę trzmyjąca kij. Na szóstym pokazana była normalna dziewczyna.
Nawet kija nie trzymała! :("
Ale tamta poprzednia też nie trzymała - ona go "trzmyła", cokolwiek by to.

"Mówili , że gdy się skacze z 80 metrów, wszystko zmienia się w kolorową plamę, zwłaszcza skaczący."
Kwiiik tygodnia :)

Bonawentura pisze...

Mój ukochany fandom, bezlitośnie zbezczeszczony. Trzymajcie mnie...

... ok, nie dam się tak łatwo. Parę godzinek na tumblrze powinno względnie naprawić moją biedną psychikę. *chowa się w kącie i mruczy "przynajmniej nie dobrała się do Tennanta"*

Analiza jak zwykle kwikogenna, a ja się na błędach nie uczę i po raz kolejny ścieram herbatę z laptopa. Anioły Stefan i Bob zrobiły mi dzień. Tajna Policja Szeryfa rzeczywiście by się przydała, postaciom z tego opka dobrze by zrobił dłuższy pobyt w opuszczonej kopalni. Finał z tajemną bazą mrocznych aniołów (jeszcze nigdy w życiu się tak nie śmiałam) i mamusią Kovarian to prawdziwe mistrzostwo, bez obrazy dla pewnego Mistrza.

Czekam na kolejną analizę i życzę weny, znając możliwości aŁtoreczek takowa się przyda.

Francesca pisze...

Analiza genialna. Nic więcej nie trzeba dodawać. A Doctora wręcz kocham.

Weny i czekam do piątku ;)

Anonimowy pisze...

Mroczny anioł Stefan od dziś jest moim idolem! I przepaść,w którą się skacze by przepaść,i jest nawet Jeż jak Byk :D

Pozdrawiam,
Sushi

Anonimowy pisze...

Analiza fajna, Stefan faktycznie miecie :D
Swoją drogą to mi o czymś przypomniało. Oglądam se jakiś czas temu Pandora Hearts, a tu nagle Jeż jak Byk! Zobaczcie sobie: 14:15-16:15.
http://video.anyfiles.pl/Pandora+Hearts+-+odcinek+04+-+Spotkanie/Anime/video/49661

Tonks

Anonimowy pisze...

Niestety w DW orientuję się tylko o tyle, o ile, ale kamienny anioł, który tnie spokojnie laskę CIĘŻKIM ostrzem, nawet dla mnie jest gwałtem na całym uniwersum. ;)
Mhroczny Anioł Stefan niestety kojarzy mi się tylko i wyłącznie z poczciwym Stefciem z The Vampire Diaries, gdzie wiedzie spokojny żywot, szamając wiewiórki i żelując włosy...
Piotr Kupicha rozwalił system. <3 Mam nadzieję, że będziecie kontynuować analizę wiekopomnego dzieła za tydzień.^^
Adria ;)

Niofomune pisze...

Z innej beczki - zaczęłam sobie przez tego analka oglądać Doktora, właśnie ten odcinek z płaczącym aniołami, bo rzeczone miały genialny opis na wiki. Niestety wysiadłam po kilku minutach, kiedy rzeczony anioł podłazi do tej przyjaciółki Sally. Cholera, to nie na moje nerwy. Słowem, które idealnie opisuje ten serial jest creepy. I jak można z niego zrobić taki shit, jak ten blogasek?

Anonimowy pisze...

Tak już zupełnie z innej beczki, to ta analiza przypomniała mi występującą w jakiejś parodii PolicjęFanfikową, pilnującą by w fanfikach choć z grubsza trzymano się kanonu;)
Ejżja

Shirkus pisze...

Stefan zaczął poruszać ustami jak by coś mówił.
A tak naprawdę coś mu w zębach utkwiło.
Zakrztusił się kłaczkiem, biedaczek.
Cudna analiza. Wasz blog jest jednym z nielicznych długich tekstowo, które jestem przeczytać z jednym zamachem i nie znudzić się. :)

Anonimowy pisze...

Jako olbrzymia fanka pochodząca z dystansem do obiektu westchnień uśmiałam się jak nigdy. Clara Mary Sue Oswald wspaniała, Doctor z Galifrey i Stefan-anioł też. Obyście szybko nie opuszczały fandomu DW, bo whovianie też mają prawo się pośmiać. Chcę więcej już, teraz, zaraz!
Drumla

Anonimowy pisze...

@Niofomune - tamten odcinek z aniołami rzeczywiście jest mocny, ale w żaden sposób nie definiuje serii ;) ja proponuję zacząć od serii z Dziewiątym, od odcinka z manekinami "Hi, Rose. Now run!" :3

Opko jest okropne, ale komentarze zrobiły mi dzień. No i Stefan... Mój Małż będzie musiał sobie poczytać, może zrozumie w końcu, dlaczego kiedyś kfiknęłam śmiechem po przeczytaniu kilku zdań książki fantasy, gdzie protagonista tak właśnie miał na imię...

Nadira

Leleth pisze...

(Nie)stety, to opko nie ma ciągu dalszego.

Anonimowy pisze...

"Nice to meet you, Rose. Run for your life!" to było :-)
Demonica Baalbina! <3

Dzidu

Niofomune pisze...

@Nadira - ja właśnie chciałam zacząć od czegoś mocnego, żeby się wciągnąć, inaczej oglądałabym po kolei (może kiedyś zacznę). Niestety aniołki okazały się ZA mocne, jak na moje nieprzyzwyczajone do horrorów telewizyjnych nerwy.

Duela pisze...

NIGHT VALE! *squeak*

Świetna analiza, jak zwykle.
Generalnie zabił mnie mroczny anioł Stefan, później poszło górki :)

Babatunde Wolaka pisze...

@Leleth: "(Nie)stety, to opko nie ma ciągu dalszego."
AŁtorka dodała wczoraj notkę, w której odgraża się, że od przyszłego piątku powraca.

Yorika pisze...

Leleth, Twój przypadek to jeszcze nic. Ja ok. pół roku temu podrzuciłam dziewczynom blogasek, który wybitnie obraził moje uczucia względem anime "Naruto" (i to pomimo, że zagorzała fanka nie jestem, ot, obejrzała, znudziła się gdzieś w połowie i zostawiła). Tak się rozpisałam na temat grzechów Ałtorki, że z tego wszystkiego zapomniałam wkleić linka. :)

Analiza jest rozkoszna. Podnosi na duchu w czasie nocnych dyżurów w pracy.

Anonimowy pisze...

Więcej... Jak dobrze, że nie zanm tego fandomu... Nieśmiertelny Dean
Gratulacje ze odgadniecie wnuczka (prawie)!
Szalona

Jack pisze...

Oficjalnie stwierdzam, że mózg mnie boli xD Rzecz jasna od daremnych prób zrozumienia co aŁtorka miała na myśli... Straszliwy blogasek :D
Za to analiza jak zwykle pierwsza klasa. Wybitnie poprawiłyście mi dzisiaj humor (ozłocić was czy postawić flaszkę? ;)).
Anioł Stefan bez tatuaży jest zabójczy :D Jaka szkoda, że opko jest takie krótkie, bo zdecydowanie czuję niedosyt.

A tak na marginesie - dziką radość sprawiło mi pojawienie się Jeża :D

Anonimowy pisze...

http://www.artefakty.pl/viewtopic.php?f=84&p=25325#p25325
To cudo aż się prosi o analizę ^____^ aŁtor ma DARRRRRRRRRR

Malcadicta pisze...

A dzisiaj właśnie z wielką radością włożyłam na siebie koszulkę z Doctora... A potem to. Jeszcze mam uśmiech na twarzy od analizy i głęboką bruzdę na psychice od niemożebnego kaleczenia serialu. Pod każdym możliwym aspektem...

Anonimowy pisze...

Mroczny anioł Stefan. No dobrze. . . xD
Nie powiem, że to było dobre, bo to było wspaniałe (jak zwykle). A teraz coś na osłodę... http://cos-nieposkladane.blogspot.com/
Potraktujcie to jako prezent... z okazji zbliżającej się mojej immatrykulacji? Nieważne, znalazłam dosłownie przed wizytą u was i stwierdziłam, że może być to coś dla was... ;>
~Serbianka

Laverne pisze...

Jak można tak krzywdzić Doktora? Za takie zbrodnie powinni dawać bana na Internet... No, ale analiza przednia, uśmiałam się i wreszcie poprawił mi się wisielczy humor. Swoją drogą, jest jeszcze jedno opowiadanie tej samej aŁtorki, które - choć brzmi to nieprawdopodobnie - zasługuje na analizę jeszcze bardziej. O, tutaj: onedirectionintimeandspace.blogspot.com

Serenity pisze...

"Wszyscy ci mroczni bohaterowie z filmowym Lokim i Snapem na czele tak naprawdę są milusińscy i tulaśni."
Loki akurat jest tulaśny <3 Zwłaszcza jak przestaje broić i ma minę zbitego szczeniaczka :)
Opko jest przeborskie.
Biedny doktor :)

Enes pisze...

... Tego nie idzie skomentować. Jak można sprofanować Doctora?! Za to się należy aŁtoreczce natychmiastowe spotkanie z wkurzonym Dalekiem!

Babatunde Wolaka pisze...

...a jednak się rozmyśliła. Opko usunięte.

Anonimowy pisze...

Przepraszam ,za błędy. Klawiatura szwankuje. Oj nie, klawiaturą się z tego nie wykręcisz. ;) Chyba że masz taką, która przykłada piszącemu spluwę do głowy i sama wystukuje, co jej się podoba. Wypijmy za błędy, za błędy aŁtorek Niech idą pod młotek analizatorek...

A sąsiedzi zaczęli walić w ścianę pytać czy coś mi jest kiedy krzyczałam na podłodze ze śmiechu :p No dzięki...

NN

Tirrathee pisze...

Chciałam być kulturalnym, kontrolującym się internautą który nie komentuje od razu wszystkiego co go mile zaskakuje, ale zbyt wiele życia zmarnowałam na tumblr żeby moja samokontrola jeszcze żyła, więc... [insert rabid fangirling in all caps]

Poważnie, nawiązanie do Night Vale, Lądek Zdrój i stop.gif z Gipsy Danger = moja ucieszona morda, banan jak u kota z Cheshire. (Fakt, że omal się nie udusiłam, powstrzymując paroksyzmy brzydkiego śmiechu po średnio co drugim komentarzu, nie pomagał).

No. A teraz się zamykam i idę za dobrą radą Samuela L. Jacksona. Good night, listeners. c:

Emptiness pisze...

Boże drogi... Jak to czytałam, miałam na twarzy jedno wielkie WTF?!

Jak można tak krzywdzić Doctora?! Drogiej aŁtorce należy się bliskie spotkanie z Dalekami, najlepiej z tymi obłąkanymi ze Scaro. Albo Cybermanami. Albo i tymi i tymi + paroma innymi milusimi kosmitami.

Anonimowy pisze...

Wyślijcie ją...- tu anioł chwilę się zawiesił-Hmm... Lion,Londyn, Lwów... Coś na L. Szybko.
– Nie ma takiego miasta – Londyn! - odparł ktoś. - Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak…

Znalazłam tu nieudolną kopię sceny z kanonu i aż mi się coś w żołądku przewróciło. Bardziej.

Anonimowy pisze...

"Anioł Bob" to tylko żart Doktora, będący reakcją na to, że Anioł ten posługiwał się rdzeniem kręgowym niejakiego Boba. Ten anioł w dodatku nie żyje(i nigdy się nie urodził!), bo wpadł w szczelinę xD

Anonimowy pisze...

Tajan Policja Szeryfa! Welcome to Night Vale! Yaaaaaaaaaaaaaaay!
Ekhm, ekhm... Przepraszam. Włączył mi się fangirl mode

Darth Virax pisze...

Będzie kiedyś ciąg dalszy?