piątek, 2 sierpnia 2013

Jak oni skaczą ze wzgórza, czyli Mary Sue wśród asasyńskich plemion, cz. 2



Witajcie!

Dziękujemy za wszystkie życzenia urodzinowe! Nawet nie wiecie, jak miło było je czytać.  Natchnęły nas do dalszej, bolesnej pracy z opkami!
A zatem, nie przedłużając...

W tym tygodniu ciąg dalszy przygód dzielnej córki templariuszy. Bohaterka (cóż za niespodzianka) zostaje zaproszona w szeregi asasynów: musi jednak przejść trzymiesięczny trening próbny. Co tam się będzie działo! Wyścigi, skoki ze wzgórza do siana, galop na robokoniach przez królestwo, pokazy walki wręcz, a na koniec - dziewczyński foch i wyznanie miłości. Nad tą mieszaniną będzie unosił się duch bucowania i żądzy krwi.
Indżojcie!
Opko zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka







- Al-Mualimie, czy mogę zadać tobie jeszcze jedno pytanie?
- Oczywiście Farido.
- Czy może jest możliwość,aby została asasynem?
Ależ oczywiście, asasyni wręcz zawodowo zajmują się przygarnianiem i trenowaniem zbuntowanych, dorosłych córek templariuszy.

Al-Mualim spojrzał na nią ze zdziwieniem.
-Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł.Kobieta powinna zajmować się domostwem i dziećmi,a nie walczyć na polu bitwy.
Jejku, jak on jej to grzecznie i spokojnie zasugerował, zamiast wyśmiać i po prostu wysłać do garów.
 
I to "nie jestem pewien"! Powinien jeszcze powiedzieć jej, że przemyślą to i oddzwonią do niej.

Oprócz tego tego jesteś za słaba,aby aby przewrócić mężczyznę w śle wieku.
Śla wieku? Co to i czemu jest takie silne?
Może chodziło o mężczyznę w ośle wieku? Choć to z kolei budzi bardzo niepokojące wizualizacje.
(Poza tym, po co ma kogoś przewracać? Jest wiele subtelniejszych sposóbów na zabicie.)
Chyba że tutejsi templariusze są jak te żuki, które po przewróceniu ich na plecki nie potrafią same wstać i giną z głodu.

Pozostaje też kwestia,że asasyni ćwiczą w fortecy od małego.
-A jeśli udowodnię ci,że jestem dobrym asasynem, przyjmiesz mnie?
Sugerujesz, bohaterko bohaterze, że właśnie zmieniłaeś płeć?
Patrzcie tylko, jak to się pali do zabijania ludzi!

Al-Mualim zastanowił się przez chwilę. Zaczął czesać ręką swoją brodę.
Dobrze, że narrator zaznaczył, czyją brodę. Zawsze można by jeszcze pomyśleć, że chodziło o brodę bohaterki.

Nagle gwałtownie  się odwrócił  i podszedł do drzwi. Farida myślała,że to już koniec,ale mistrz odwrócił głowę.
I tak się odwracał i odwracał, aż w końcu wyglądał tak:

- Dobrze, masz trzy miesiące na nauczenie się wszystkiego co asasyn w twoim wieku powinien umieć.(...)
Bo jesteś Mary Sue, a chłopcom w twierdzy przyda się jakaś pozytywna motywacja - będą się, nomen omen - zabijać, żeby ci zaimponować.
A to nie byłoby szybciej, prościej i bez zawracania wszystkim dupy, gdyby jej teraz kazał zaprezentować, co umie i od razu podjął decyzję? Skoro problem leży jednak nie w jej płci, a w skillach, to sam fakt, że wdrapała się na strzeżony mur twierdzy i zlazła z niego nie zabijając się powinien stanowić wystarczającą rekomendację. Ostatecznie w tym uniwersum asasyni i tak główne tylko biegają po dachach...

Nagle obok Faridy stanął asasyn.Ten co doskonale walczył na dziedzińcu.
- Mistrzu, dlaczego mnie wezwałeś?
- Pokój i bezpieczeństwo Altairze.
Innymi słowy, jutro mamy inspekcję BHP. Ufam, iż wszystkie niebezpieczne narzędzia zostały oklejone folia bąbelkową, a na schodach stoją tabliczki z ostrzeżeniem o możliwości upadku?

„A więc to on” pomyślała dziewczyna.
- Od dziś masz uczyć Faridę i pokazać jej, co to znaczy być asasynem.
Bo o niczym tak nie marzę, jak o pozbyciu się na cały kwartał swojego najlepszego człowieka. W końcu nie mam tu żadnych nauczycieli.

- Mistrzu, czy to na pewno dobry pomysł by marnować czas na kobietę?
Farida się zdenerwowała.Nie po to przebyła taki kawał drogi, aby teraz powrócić do domu, jeżeli w ogóle mogła go tak nazwać.
Nie to mówili, kiedy zapraszali ją do siebie oh wait.
No tak, po numerze jaki wykręciła rodzicom raczej nie może liczyć na wyższe kieszonkowe itp.

-Posłuchaj! – zwróciła się do Altaira -To,że jestem kobietą, nie oznacza,że nie będę dobrym asasynem!
Altair spojrzał na nią. Jego brązowe oczy wpatrywały się w jej błękitne. Farida była taka zła. Miała ochotę go uderzyć,ale wiedziała,że i tak w jakiś sposób się obroni.
Ona mi bardziej pasuje na ulicznego zabijakę, a nie asasyna.
Ale wykazuje godny podziwu pragmatyzm.

- Spokój! – oznajmił mistrz, odwrócił się – Altairze będziesz uczył Faridę przez 3 miesiące, zrozumiałeś?
-Tak mistrzu.
- Ty Farido, będziesz wypełniać każdą wolę i nakaz Altaira. (Czy tylko mnie to brzmi tak jakoś... jakby niekoniecznie dotyczyło treningów?)
- Tak mistrzu.
- Teraz możecie odejść – Al-Mualim ponownie się odwrócił do okna. - Idźcie i rozmnażajcie się. Odeszli w milczeniu.
- Chodź do wioski, najpierw trochę teorii – powiedział po jakimś czasie chłopak.
Za chwilę dowiesz się wszystkiego o kaczkach, kozach i uprawie roli.

„Świetnie, to co najbardziej lubię” pomyślała ironicznie dziewczyna i przewróciła oczami.
Ciekawe, czy aŁtoreczka świadomie kształtuje bohaterkę na taką zarozumiałą pipę.

Dotarli do dziedzińca przed bramą miasta.
Kolejne miasto, które projektował Bezdennie Głupi Johnson? Jak w ogóle można postawić dziedziniec przed miejską bramą?

- Posłuchaj, każdy asasyn powinien znać kodeks Posiada 3 zasady (Ten kodeks posiada. Kupił je na promocji.):
Albo kodeks nazywa się "Posiada 3". Choć i tak nie jest zbyt gramatycznie.

1. Powstrzymaj swe ostrze nim trafi w ciało niewinnego.
Znaczy, nastrasz go trochę a dopiero po chwili zabij?
Znaczy żgaj nim na oślep w co popadnie, ale uważaj, by nie trafiło w niewinnego. Drobnym drukiem dodali pewnie, że ich ubezpiecznie nie obejmuje odszkodowania za zabijanie niewinnych i że za każdy taki wyskok pojadą asasynowi po pensji.

 2. Chowaj się w widocznym miejscu. Najlepiej pod latarnią.

3. Nie narażaj organizacji.
Staraj się nie przyprowadzać oddziałów templariuszy do twierdzy.  I nawet nie próbuj wynosić spinaczy z sekretariatu!

- Mam robić notatki? – Farida wyraźnie, nie przepadała za poprawnym stawianiem przecinków Altairem po tym co powiedział przy mistrzu.
Będzie strzelać fochami, bo nie padł plackiem na widok obcej baby. To tak bardzo logiczne.

Musiała go jakoś nauczyć szacunku. Tylko jak?
Obrażanie się i ignorancja na pewno zrobią na nim wrażenie!

- Posłuchaj nie,że nie podobają mi się twoje metody nauczania,ale wiesz, mam tylko 3 miesiące.
Nie mam czasu na takie pierdoły jak jakieś wasze durne zasady postępowania! Ja chcę flaków na mymłonie!!!

- Pamiętam,ale musisz znać trochę teorii. To ważne. Myślisz,że najpierw atakujemy nasze cele? Nie! Musimy się najpierw trochę o nich dowiedzieć za nim uderzymy. Za tym gościem uderzamy, o widzisz, za tym za stodołą. On zawsze leci pierwszy, a my po nim uderzamy - Altaira przepełniała chęć powiedzenia wszystkiego naraz.
- No dobrze, MISTRZU! – powiedziała i spojrzała na niego groźnie.
 
Spojrzenie niosło zapowiedź ciężkiego łomotu, jeśli Altair natychmiast nie nauczy jej zabijać ludzi.

Altair nie wiedział czemu,ale podobało mu się to. Widok dużych błękitnych oczów otoczonych długimi rzęsami patrzących ze złością.
Rzęsy patrzyły ze złością i syczały agresywnie, parskając wściekle śliną. Zaiste piękny musiał być to widok.
Oczów, też coś! Nie dziwię się rzęsom ani trochę.

Uśmiechnął się ironicznie.
- To może powiedz mi, od czego ty byś zaczęła nauczanie?
- Może od sprawdzenia umiejętności?
- No dobra, zacznijmy od wyścigu. Jeżeli zbierzesz ją pierwsza to będę postępował według twojego sposobu,a jeżeli ja wygram to robisz co ci każę bez narzekania.- wskazał na flagę.
- No dobrze, więc START!
Farida rzuciła się na flagę. Biegła,a jej włosy powiewały na wszystkie strony.
Ale oczywiście powiewały malowniczo, zamiast np. zasłonić jej oczy i sprawić, że wywaliłaby się na pysk.
Jeśli nie wpadła na to, że przed ćwiczeniami sprawnościowymi dobrze byłoby związać kłaki, to na miejscu Altaira już bym ją oblała.

Szybko wspięła się na dach na którym biegł już Altair,ale ona się nie poddawała.
Doganiała go,kiedy on przeskoczył na inny po czym wykonał szybki skok do siana.
 
A w sianie już czekała na niego chętna wieśniaczka.

Pobiegł w kierunku budowli, na której znajdowała się flaga. Farida nie mogła przegrać. Skoczyła z dachu i wykonała pad płaski na glebę. A potem w biegu wykonała też klawiaturę i iPhone'a. Zasprintowała i zironizowała,ale Altair już wchodził po drabinie. Podbiegła,a chłopak pomachał nad nią flagą.
- Przykro mi,ale będziesz się uczyć według moich zasad.- uśmiechał się do niej złośliwie.
- Masz szczęście,że nie noszę dziś miecza – mruknęła pod nosem i odeszła w kierunku fortecy.No jakże mi przykro, droga bohaterko, tylko że wcale nie.
No tak, ona pewnie ostatkiem sił powstrzymuje się, żeby nie przerobić go na pierogi za pomocą straszliwych szermierczych skillów, które nabyła siedząc przez 16 lat w swoim pokoju.

Rozdział II
               
(...)
- Dobrze, to nie istotne, co dalej dzisiaj przeszkolimy?
- Kozy, gołębie i jednego kota. A potem wyślemy je do cyrku.

- Asasyni posiadają pewną umiejętność, tak zwany skok wiary.
- Miła nazwa, podejrzewam,że to raczej nie dotyczy skoku z dachu na dach.
- Nie. To skok Matrixa, jeszcze nie dano nam na niego uprawnień.
Oboje podeszli do wozu z sianem.
- Widzisz to siano? Zazwyczaj do nich go wykonujemy. Do tych sianów.  Skok wiary nie jest taki trudny, wystarczy zaufać Bogu. On widzi naszą zapierającą dech w piersiach głupotę i ratuje nas z litości. Aha, staraj się ignorować widły, czasem się jakieś zapodzieją w stogu.
„Raczej Altair nie wygląda na osobę przesadnie wierzącą” pomyślała dziewczyna.
- Wykonywałaś już go wiele razy,ale o tym nawet nie wiedziałaś, tyle,że niskiej wysokości.
Aha, czyli gdy ja sobie zeskakuję z murków ufając boru, że się nie przewrócę i nie uświnię spodni, to też się liczy jako skok wiary? Wow, jestem asasynką!

My wykorzystujemy je do skoku z większej odległości. – Altair wskazał na ogromną wieże.
- Skakałeś stamtąd ?!
- Tak i to wiele razy, też też niedługo będziesz skakać też.
Ma szczęście, że nie jest ateistką...
(Jak trenuje się wiarę?)
Podobno na roratach i pielgrzymkach można nabić trochę leveli.
Na razie zaczniesz od tego. – wskazał na małe wzgórze.
Ja tam nie wiem, ale ze wzgórza to ona się raczej stoczy, a nie zeskoczy.

- No dobrze, czego się nie robi dla spełnienia marzeń.
Wdrapała się na szczyt.
- Teraz stań na krawędzi wzgórza i skocz. Nie bój się, nic ci się nie stanie jeśli nie będziesz leciała nogami w dół.
Spróbuj lecieć nogami w bok i uszami trochę w lewo. Bo oczywiście trenowałaś utrzymywanie pozycji podczas lotu, tak?
BTW, upadek z kilkudziesięciu metrów NA DUPĘ, czyli tak, jak to robią gierczani asasyni, nie może nie skończyć się tak:
Wybaczcie łopatologię - mam Czytelników Przyczajonej za ogarniętych ludzi, którzy nie będą próbowali tego w domu, ale sama widziałam, jak jakieś dekle wypytywały na forach, czy leap of faith da się wykonać w realu... Gdzie to ja miałam kontakt do jury Nagrody Darwina...

„Jeśli” pomyślała dziewczyna. Wzięła głęboki wdech i skoczyła, jednak nie bała się. Kiedy wylądowała w sianie, była z siebie dumna.
Brawo, trafiłaś w wóz!
Gratulacje, złamałaś kręgosłup w trzech miejscach!

- No brawo, idź trochę odpocząć, masz półgodziny. Potem wracamy do treningu.
Skoro pół godziny odpoczywa po jednym łatwym skoku, to ile będzie odpoczywać po treningu walki...?

Farida usiadła na ławce. Nie myślała,że trening będzie taki intensywny,może rzeczywiście była za słaba na bycie asasynem?
Noo, do tej pory zaliczyła krótki parkour i jeden skok po którym została kaleką. Dzieciaki trenujące na wiedźmińskiej Mordowni z uznaniem kiwały głowami.

Nie! Szybko wyrzuciła tą [TĘ!] myśl!
No coś ty, jesteś super!
 

Nie była słaba! Siedziała sama na ławce spoglądając na wieżę,z której kiedyś wykonał skok Altair.

***
- Altairze, gdzie jesteśmy?
- To nie czas na wyjaśnienia – wyciągnął z jej pochwy miech i oddał jej – Używaj go mądrze.
Miech? Tak, nawet nie wiesz, jak się przydaje, gdy wróg mówi, że możesz mu nadmuchać! Albo tak naprawdę uczą ją na kowala, albo … [KLIK - znaczenie trzecie]

Altair odbiegł. Dziewczyna ruszyła za nim, nie wiedziała o co chodzi. Nagle zauważyła całą armię templariuszy. Stali za węgłem. Z taborami i drugą, jeszcze większą armią markietanek. Na czele stał ich przywódca – Hassan ibn Sabbah. Natomiast obok niego jego prawa ręka – jej ojciec.
Kiedy się odwróciła. Widziała asasynów. Ona była na środku pola. A pomiędzy nimi - mordercze kropki rozdzielające zdania w akapitach!
- I co Al-Mualimie? Już jesteś na tyle słaby,aby posyłać na nas kobietę? – zaśmiał się Hassan.
- Nie wiesz co ona potrafi! – odpowiedział mu mistrz. - Zaraz zobaczysz, jak ci nadmucha! Posiada tez straszliwą umiejętność strzelania fochów zaczepno-obronnych.
Nagle obie armie ruszyły na siebie. Ona nie mogła się ruszyć.
- Farida! – słyszała głos Altaira,ale nie widziała go. – Farida!
Dziewczyna obudziła się. Nad nią stał Altair.
- Farida, wstawaj! Mamy szóstą, zaczynamy trening.
„No tak” pomyślała dziewczyna i złapała się ręką za głowę.Co to był za sen? O czym mógł świadczyć? Może,że te 3 miesiące to za mało żeby nauczyć się konstruować zdania. Nie wiedziała co o tym myśleć.
Po prostu poszła za Altairem.

Rozdział III

                         
Farida podążała za Altairem, szli przez wioskę ominęli dziedziniec i wyszli za bramę.
Idzie Grześ
Przez wieś,
Worek piasku niesie...
Dziedziniec wioski. Zaczynam mieć wrażenie, że dla aŁtorki każdy skrawek terenu na którym nie ma domów ani drzew to dziedziniec.

- Dzisiaj sprawdzę twoją jazdę konną.(...) Muszę sprawdzić twoje umiejętności,ponieważ jazda konna jest nam bardzo potrzeba. Docieramy nimi do miast. Uciekamy,a nawet na nich walczymy.
Impossible!
 
Przecież na koniach można wyłącznie szydełkować przez płotki  albo intarsjować blaty niewielkich komódek z drzewa bukowego! Wszyscy to wiedzą!

- Tak, tak rozumiem, w jaki sposób mnie tym razem sprawdzisz?
Altair zamrugał z niedowierzaniem.
- Wsadzę cię do bębna pralki, a potem nastawię na delikatny program do bawełny. Jak inaczej?

- Najpierw zobaczę jak jeździsz, potem zrobimy sobie mini wyścig,a później skoki przez przeszkody, coś nie pasuje?
- GDZIE WOLTYŻERKA, CHUJU?!

- Nie, wszystko jest dobrze – wymuszenie się do niego uśmiechnęła  i usiadła na koniu.
Wymuszenie? Co TYM RAZEM jest nie tak? Chyba że miała na myśli jazdę na innym koniu...

- To się nazywa szanowanie nauczyciela – mruknął Altair i wsiadł na innego rumaka.
To nie mają tam jednego wspólnego konia? Wielkie są rozmiary mego zdziwienia.

- Coś mówiłeś? – zapytała dziewczyna.
- Absolutnie nic.
Nie drażnić wariata, nie drażnić wariata...

Ruszyli. Faridzie jazda konna nie sprawiała trudności. Doskonale sobie radziła.
Oczywiście.
Tak.

Jej włosy rozwiewały na wszystkie strony spod kaptura.
Ale ani razu nie zasłoniły jej twarzy. Ani w ogóle w niczym nie przeszkadzały. Tak.
Oczywiście. A informacja o kierunkach, w jakich układały się jej włosy w tym momencie, jest mi absolutnie niezbędna. W odróżnieniu choćby od tej, kto i kiedy nauczył ją jeździć konno.
Miała w swoim pokoju bujanego konika.

Altaira ciekawiło jak dziewczyna wygląda bez niego.
Tak jak w nim, tylko bez.
Im te kaptury chyba Vlad Tepes mocował, gwoździem do głowy, skoro nie zsuwają się w żadnych okolicznościach.

Dziwiło go,że nawet w nim spała.
Może włosy ma tylko z przodu, a z tyłu jest łysa?
(Albo nie ma gdzie ich umyć i są już tak przetłuszczone, że się wstydzi odkryć głowę.)
A skąd on wie, w czym ona śpi? Czyżby creepy stalker?

Przestał o tym myśleć skupił się na drodze.
Dotarli do królestwa. Przystanęli na chwilę.
Potem pojechali jeszcze kawałek i dojechali na biegun północny.
Minąwszy księstwo, województwo i kawałek prefektury.

- Posłuchaj, urządzimy sobie taki wyścig do Damaszku, po drodze jest wiele przeszkód,więc przy okazji sprawdzę jak omijasz je.
Przeszkody? Takie jak, no nie wiem, obóz templariuszy, podmiejska osada, namioty wędrownych kupców...?
Ponad 220 kilometrów...? Przez pustynię...? To tak jakby zamiast egzaminu na prawko puszczali kursanta na rajd Paryż - Dakar.

Ruszyli. Farida uwielbiała współzawodnictwo. Tym bardziej z Altairem. Musiała mu pokazać,że w tym jest od niego lepsza! Musiała mu udowodnić,że kobieta też umie.
Nie jestem pewna, czy o to chodzi w zdrowym współzawodnictwie...
Właśnie. Tym bardziej, że tutaj większość zależy jednak nie od jej zdolności, a od siły i wytrzymałości konia, więc to nie do końca fair.

Koń galopował jak oszalały. Przez dwa dni. Dziewczyna nigdzie nie widziała Altaira. Zapewne został w tyle. Pędziła omijała przeszkody, przeskakiwała pnie. Bo jak wiadomo, usiana nimi jest cała Syria. Tak skupiła się na jeździe,że nie zauważyła przechodzących obok strażników!
- Jak wspaniale jeździ się samochodem! - krzyknął kierowca, który tak skupił się na jeździe, że nie zauważył, że jedzie prosto na kamienny mur.
Strażnicy tak sobie przemierzali pustynię pomiędzy niczym a niczym. Uwielbiali dalekie patrole.

- To asasyn! – wrzasnął jeden z nich.
A drugi tylko zadumał się nad tym, czemu członkowie tajnego bractwa specjalizującego się w tajnych skrytobójstwach noszą uniformy, które czynią ich rozpoznawalnymi dla każdego ciecia.

„Świetnie” pomyślała jednak pędziła dalej, biegli za nią jednak nie byli w stanie jej dogonić.
Dopiero po piętnastu kilometrach doszli do wniosku, że piesze ściganie galopującego konia jest nieco daremne.

Po jakimś czasie dziewczynie udało się ich zgubić. Uśmiechnęła się. Była już przy Damaszku. Widziała  mury.
Spokojnie, to tylko fatamorgana i halucynacje z niedożywienia.
To gdzie ich zgubiła? Schowała się za bardzo szerokim drzewem?

Podjechała pod nie,kiedy tam stał Altair. A kiedy nie stał, to zawróciła. Wpatrywał się w nią i klaskał.
Co widzi bohaterka:
 

Co widzę ja:
 

Ona szybko zeskoczyła z konia i podbiegła do niego.
-  Ale jak ty to…? – nie zdążyła dokończyć.
-  Mam swoje sposoby -chłopak uśmiechnął się zadowolony z siebie.
Bo to nie jest tak, że powinien ją uczyć tych sposobów, prawda. Lepiej patrzeć z ukrycia jak jej cycki podczas kłusu podskakują.
Nagły atak mechaniki gry zręcznościowej! Seriously, wrzucanie do fabuły opka mechanizmu szybkiej podróży jest tak samo sensowne, jak bohaterowie wyciągający broń z ekranu ekwipunku.
(...)

[Nasi milusińscy wyhaczają w Damaszku Tamira, funfla templariuszy i postanawiają na niego zapolować.]

Na festyn wkroczył Tamir. Wszedł na scenę.
Która była festynem.

- Witajcie! Dziękuję,że przybyliście na ten festyn z okazji moich urodzin – nagle Tamir zauważył Altaira i Faridę – Jednak wśród nas znajdują się nie proszeni goście. Zabić Asasynów!
Nic tak nie urozmaica imprezy, jak dobre mordobicie.
Nic nie jest tak żałosne, jak skrytobójca, którego każdy może zidentyfikować z pięciu kilometrów.

Oboje zaczęli uciekać, wdrapali się na dach, Altair po drodze zabił kilku łuczników. Farida nie była jeszcze gotowa na walkę. Uciekała.
Będzie z niej dobra asasynka.

Zaczynała się męczyć, jednak sprintowała dalej. Altair tuż obok niej.
Też sprintował. I teraz nie wiem, czy to spolszczone określenie na szybkie drukowanie, czy oni mówią w jakimś obcym języku...
Zaczynała się męczyć, aż ją palec bolał od trzymania przycisku na padzie odpowiadającego za sprint.

Dotarli do granicy miasta. Przeskoczyli nad strażnikami na belkach niewiele wyżej od nich i pobiegli w kierunku koni, na których przyjechali.
Bo nikt nie wpadł na to, żeby te konie zarekwirować czy coś. Jak wygodnie.
Po przebyciu takiej trasy konie z pewnością aż się rwą do dalszego galopu.
…te fiutki znów nie oporządziły wierzchowców po tak długiej jeździe, prawda?

Farida wskoczyła już na konia, kiedy Altair rzucał nożami w goniących ich jeszcze strażników.
Miał tych noży przy sobie z sześćdziesiąt sztuk. Idąc, pobrzękiwał donośnie a podejrzanie.

Później również dosiadł konia. Galopowali przez królestwo aż zgubili strażników. Oboje schowali się za naprawdę bardzo grube drzewo.
Dotarli do Masjafu. Zostawili robokonie i weszli do fortecy.
I można by zakładać, że cała wyprawa zajęła im ze dwadzieścia minut... dopóki nie spojrzy się na mapę.
(...)       
Rozdział V   
[Czas na trening szermierki.]                     

Ustawił się na przeciw jej i czekał na atak.Dziewczyna zamachnęła się i uderzyła. Altair blokował każdy jej atak. W końcu wzięła miecz w obie ręce, wykonała potężny zamach i zaatakowała.
Tak chyba dzieci w podstawówce atakują, jak się bawią w wojnę. Czy tam czasem w poprzednich rozdziałach nie było wzmianki, że ona pobierała nauki u swojego asasyńskiego korepetytora?
Było, ale to kolejny podstępny atak mechaniki gry zręcznościowej. W Assasin's Creed system walki opiera się właśnie na trzech ruchach - atakowaniu, blokowaniu i kontrze, więc aŁtoreczka będzie powielała ten schemat aż do zarąbania.

Jej cios był bardzo silny jednak Altairowi udało się go skontrować. Farida upadła na ziemię. Chłopak pomógł jej wstać.
- I wszystko jasne. Dużo stawiasz na siłę zamiast na strategię.Muszę nauczyć ciebie planowania.
To “ciebie, siebie, swoją” brzmi tak, jakby bohaterowie mieli kryzys tożsamości i ciągle musieli się upewniać, co robią sobie, a co innym...

Przeciwników łatwo przewalić jeżeli potrafisz ich skontrować, rozumiesz?
- Oczywiście.
Oczywiście nie, gdyż to nie jest, do wuja pana, gra zręcznościowa i walk nie wygrywa się metodą papier - nożyce - kamień; jest sryliard czynników wpływających na przebieg starcia.

(..)
***
[BoCHaterka znów ma wizje.]
Znów była na środku pola bitwy,ale teraz czuła się inaczej. Czuła się silna.
- I co Al-Mualimie? Już jesteś na tyle słaby,aby posyłać na nas kobietę? – zaśmiał się Hassan.
- Nie wiesz co potrafi! – Odpowiedział mu mistrz.
Nie wytrzymała. Znowu to samo! Tym razem mogła się ruszać. Pobiegła w kierunku Hassana. Wyciągnęła swoje ukryte ostrze. Była już przy nim. Przy tym ostrzu. A nikt nijak nie zareagował na to podbieganie, ależ skąd. Skoczyła w jego kierunku i wbiła mu je prostu w szyję. Nagle zaatakowali ją templariusze, kontrowała ich,ale było ich za dużo. To nie dała rady połowie armii? Słaba z niej Mary Sue...  Nie dała rady hurtowo kontrować dziesiątków ataków ze wszystkich kierunków? No niemożliwe. Z pomocą nadeszli asasyni. Dziewczyna była dumna z siebie. Udało jej się zabić człowieka,który zabrudzał ten świat.
Hmm... a to ona ma jakieś dowody na to, że koleś jest tym złym? Ktoś jej powiedział, że widział, jak Hassan morduje niewinnych w przydomowym ogródku?
***

Rozdział VI

[BoCHaterka mdleje, Altaira nie ma w pobliżu, więc Malik pomaga jej się ogarnąć. W międzyczasie Al Mualim wykazuje troskę o swój najnowszy i najbardziej biuściasty nabytek.]
- Chciałem się tylko dowiedzieć,czy nie naciskasz za bardzo Faridy? Dziś na dziedzińcu zemdlała, co prawda to wytrenowana i silna kobieta,ale dalej pozostaje kobietą.
Bo żadnemu chłopcu nigdy nie zdarza się zemdleć z wyczerpania. Chroni ich przed tym penis, to oczywiste.

- Sam nie wiem, myślałem,że wszystko z nią dobrze,ale może rzeczywiście zbyt na nią naciskam. Postaram się dawać jej więcej przerw i mniej przemęczać.
No żebyś się nie zdziwił. Baby też potrafią bić.

- Zrozum, jeżeli okaże się talentem, nie chciałbym jej stracić.
To zrozumiałe. Nikt nie chciałby stracić osoby, która znienacka potrafi zamienić się w kilkadziesiąt kilogramów złota.

(...) Altair odszedł. Udał się do pokoju Faridy. Zastawiał się co jej powie, jak jej wytłumaczy swoją ucieczkę.
Powiedz, że musiałeś save'a zrobić.

Był już przy drzwiach. Korytarz wydawał się krótszy niż zwykle. Wziął głęboki wdech i zapukał rumieniąc się przy tym i jąkając już na zapas.
- Proszę.
Wszedł do pokoju. Leżała na łóżku i czytała książkę, miała spuszczony kaptur.
Więc na pewno dużo widziała.
Ale poważnie, o co chodzi z tym kapturem? Dziewczyna ma Voldemorta z tyłu głowy? Noszenie kaptura w pomieszczeniach nie sprawia, że wygląda się tajemniczo, tylko że wygląda się jak przygłup.

- Och to ty, czego chcesz? – zapytała chłodno.
- Chciałem sprawdzić co z tobą.
- Już wszystko dobrze, Malik mi pomógł.
- Dlaczego masz spuszczony kaptur?
- Bo tak mi wygodnie, a co? Przeszkadza ci widok mojej twarzy?
Znaczy, jak rozumiem, raczej przeszkadza mu BRAK widoku. (Może ma krostę na nosie...?)
Normalnie słyszę ten wysoki, nieco piskliwy  ton głosu panienki mającej pretensje do całego świata. I jeszcze pewnie przeciąga sylaby.

- Nie, dlaczego tak myślisz?
Dziewczyna odłożyła książkę. Wstała z łóżka i podeszła do Altaira.
- Zemdlałam,a nawet nie chciałeś mi pomóc! A jako asasyn ślubowałeś nieść pomoc potrzebującym! Po prostu uciekłeś! Malik mi pomógł. Myślałam,że coś do mnie czujesz… – odwróciła się do niego plecami, złożyła ręce i spojrzała na ziemię, ledwo powstrzymywała łzy.- Ja ciebie kocham…Oż w dupę...
 
Eeee...
 

Altair odwrócił ją do siebie i mocno przytulił. Dziewczyna próbowała go odepchnąć,ale nie mogła. I psychicznie,i fizycznie. Tak, oczywiście. Był za silny. No jakżeby inaczej. Nie, to te źle postawione przecinki ją trzymały. Ale ona tego potrzebowała. Potrzebowała jego ciepła …
Bo jej było, kruwa, zimno w tej Syrii.
Niech przemówi za mnie Loki:
 

28 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Perfekcyjne zakończenie, już bardziej blogaskowe sie to stac chyba nie mogło :D
Będzie kontynuacja? Błagam, to jest tak złe że aż genialne. Szczególnie jak aŁtorka stara się nagminnie wrzucac elementy mechaniki oryignalnej gry to po prostu odpadam.

Pozdrawiam,
Zel

Miru pisze...

"każdy asasyn powinien znać kodeks Posiada 3 zasady"

Bo pewnie był taki facet, Posiad III Zasada, który opracował kodeks asasynów. ;) Po prostu Ałtorka zapomniała użyć wielkiej litery w nazwisku.

Serenity pisze...

"Oboje zaczęli uciekać, wdrapali się na dach, Altair po drodze zabił kilku łuczników. Farida nie była jeszcze gotowa na walkę. Uciekała."
Oho, francuskie korzenie dały o sobie znać :D

Proszę analizujcie je dalej!

Ly-anna pisze...

Nie wiem czy to jedna z Waszych najlepszych analiz, czy po prostu jedno z najgłupszych opków, ale dziś wysiadłam :D

Aha, i propsy za ilustrację z Uzumaki!

Anonimowy pisze...

Flaki na mymłonie i uniformy rozpoznawalne dla każdego ciecia były znakomite.
Trzecia część!Trzecia część!
Będzie tru love i mały asasynek.


Chomik

Borówka pisze...

Rozbawiła mnie ta analiza niemiłosiernie. I ten zwrot akcji w postaci wyznania miłości... Liczę na kolejną część :)

Leleth pisze...

Taaaak, poproszę kolejną część popłakałam się przy bohaterach: http://assassins-creed-story.blog.onet.pl/2011/12/19/postacie/

Leleth pisze...

Oczywiście, po "część" miał być przecinek :)

Anonimowy pisze...

i ja proszę o następną część, i ja!! zabójcze. uśmiałam się niemiłosiernie!
ps. przez was nie mogłam wczoraj normalnie obejrzeć Harry'ego Pottera. Już sam widok Kamiennojedwabnego (że już o Łowcy Becikowego nie wspomnę...) sprawił, że cichutko kwiczałam ze śmiechu.

N. Weltschmerz pisze...

To było genialne... :D

Maire pisze...

Uśmiałam się zdrowo, choć nadąsana panienka wzbudzała we mnie instynkty mordercze. ;-) Cudownie przeanalizowane opko i ta tfu, miłosna puenta scenariusza. I przepraszam, że zaklnę, ale "a gdzie woltyżerka, chuju?" wycisnęła mi łzy z oczu (ócz, oczów?). Jak ja uwielbiam was czytać...

Anonimowy pisze...

Jak zwykle cudna analiza i jak zwykle koszmarne opko :) Opka z gier są chyba najbardziej absurdalne, to przenoszenie mechaniki gry do realnego świata...
A co do spuszczonego kaptura - to aŁtorce chodziło chyba o to, że bohaterka miała opuszczony na plecy kaptur, czyli odsłoniętą głowę i Altair faktycznie widział jej twarz.

Falco pisze...

Uwielbiam pojęcie aŁtorek o jeździe konnej <3
"Normalnie słyszę ten wysoki, nieco piskliwy ton głosu panienki mającej pretensje do całego świata. I jeszcze pewnie przeciąga sylaby."
ja też <3
Analizujcie to dalej :D

Anonimowy pisze...

Zafundowałyście mi świetną rozrywkę podczas nudnej niedzielnej zmiany w pracy! Proszę o więcej;]
pozdrawiam
Dell

Anonimowy pisze...

Końcówka mnie ómarła, szczególnie gif z Makłowiczem x-D

No i "Ja chcę flaków na mymłonie!!!" także sprawiło, że ubawiłam się serdecznie.

Pozdrawiam i czekam na więcej.

Anonimowy pisze...

Straszne, straszne opko! Jako fanka serii czuję się trochę urażona. Jednak Tom Hiddleston poprawił mi humor.
Dziękuje za kwikaśną analizę!

Assassin pisze...

A ja mam z tym opkiem jeszcze inny problem. Jestem świeżutko po odświeżeniu sobie Asasynów nr. 1 i 2 (I już płaczę na myśl o zhańbionym Eziu i Leonardzie, którzy zostaną sprowadzeni do roli słodkich tró lawerów. Kij z tym, że pierwszy raczej nie był skory do zobowiązań, a drugi był istnym geniuszem... I tak wszyscy wiemy, że będą biegali za Faridą z pluszowymi misiami...). No i mnie tak naszło - przy którym Altairze jesteśmy? Sądząc po akcji - jesteśmy niedługo po porażce w świątyni Salomona, ergo nasz Asasyn sam jest zdegradowany. Ba! Jesteśmy jeszcze przed pierwszą ofiarą, swoją drogą festyn na cześć Tamira mnie ómrzył, jakkolwiek jedynka miała swoje wady, to na Bora, FESTYN?! Mniejsza, TEN Altair, był tak samo krnąbrny i skory do jawnych mordów jak nasza Farida, więc jego powolna strategia nauczania, od teorii do praktyki ma się tu dość słabo. Szczególnie zasady, na które sam miał, pardon my French, wyjebane.
Jeżeli jednak mamy tu Altaira, przynajmniej charakterem, z czasów po zabójstwie Roberta de Sable, to TEN Altair nie miał nic przeciwko kobietom w bractwie, ba! jak czytamy w kodeksie znalezionym przez Ezia - chętnie przyjmował wszelkich nowych członków. Nic tu się nie trzyma kupy, noale, to opko jest.
Druga rzecz, która mi zgrzyta, to charakter Al-Mualima. Bądź co bądź, jeżeli już daje tej lasi szansę na WYKAZANIE się, to bynajmniej nie martwił by się jej omdleniem. Stwierdziłby, że to dowód, że się nie nadaje, więc papa. A już na pewno nie ochrzaniałby Altaira za, Boru, zbyt wyczerpujące ćwiczenia.
Jazdę do Damaszku mogę aŁtorce wybaczyć. W AC1 pory dnia się nie zmieniają, mamy day all the way, więc ona naprawdę mogła pomyśleć, że to rzut beretem. Nie zwalnia jej to z jakiegokolwiek riserczu, ale no, potrafię zrozumieć.
Skok wiary to trochę czepianie się dla czepiania - jesteśmy w uniwersum Assassin's Creed, a tam to działało.
Nie wiem o co chodzi z tą obsesją na temat kapturów - asasyni w Masjafie łazili bez kapturów. Nasz Altair go nie zdejmował, bo non stop był w obiegu. :D
Ten moment z jazdą konną i wykryciem przez strażników - O Boru, jak ja kwikłam. :D Teoretycznie w obrębie Ziemi Świętej strój asasynów jako taki był nierozpoznawalny na pierwszy rzut oka - celowo był bardzo podobny do stroju uczonych. Strażnicy w grze reagowali na tempo naszej jazdy:
stęp: pfff nieszkodliwy podróżny
kłus: Oooo, ten jest podejrzany...
galop: ŁAPCIE GO!!! TO ASASYN!!!
Co było wystarczająco kwikaśne w grze, a w przełożeniu na świat realny to już w ogóle. :D
Co do samej analizy, to bardzo mi się podobała, nie przeżyłabym tego bez waszych jak zwykle borskich komentarzy. Samo opko jest zamachem na moje małe asasyńskie serduszko, ale cóż. Czekam na part z Eziem i Florencją, sama się poznęcam. Jestem ciekawa, co ona zrobi z moją absolutnie ulubioną częścią serii.
Sama chciałam napisać opko o AC, o asasynce współpracującej z Eziem, będącej dla niego li wyłącznie przyjaciółką, nie kochanką. Odłożyłam to jednak, bo mechanika gry nie zawsze współgra ze światem realnym i to trzeba naprawdę dobrze przemyśleć i wyeliminować idiotyzmy.
Czekam na następny odcinek, który mam nadzieję się pojawi. :)
Dziękuję za kwikaśne komentarze i życzę wytrwałości, bo jak widzę to ma prawie 30 rozdziałów. Wątpię, że przejdziecie przez wszystko (jeżeli zamierzacie, to naprawdę gratuluję odwagi i samozaparcia :)), ale i tak taplanie się w tym choćby przy jednym/dwóch następnych odcinkach jej wymaga.
Pozdrawiam i przepraszam za bełkotliwy strumień świadomości - spałam dzisiaj tylko 3 godziny. :)

Assassin pisze...

Zapomniałabym - jeszcze teleportujące Jabłko... Jabłko było cudowne, pokazywało różne bajery, owszem, ale mocy teleportacji chyba nie miało. Poza tym, tu dostajemy wehikuł czasu i odmładzanie w jednym - Farida w Syrii ma 24, a we Włoszech cudownie staje się równolatką Ezia.
Ah, no i STO LAT! Niech nam PLUS żyje, rozwija się i miażdży aŁtorki jak to nowe, piękne logo. :)
Pozdrawiam ponownie. :)

sowa101 pisze...

Oh my God! Analiza jak zwykle cudowna. Prawie umarłam ze śmiechu czytając wasze komentarze. Najlepszy był chyba o zdobywaniu leveli na pielgrzymkach. Teraz już wiem czemu tyle ludzi rusza dziś do Częstochowy :) Powiem wam jeszcze jedno: od teraz gra w AC nabierze dla mnie nowego wymiaru. Zwłaszcza skoki wiary do siana z widłami...Wielkie dzięki za te analizę.

P.S. Mam hasło: medinga. To rodzaj ryby?

Babatunde Wolaka pisze...

Niewątpliwym klejnotem stylistycznym analizowanego tekstu jest "Widok dużych błękitnych oczów otoczonych długimi rzęsami patrzących ze złością."

Miech mnie ómarł, chociaż cokolwiek niepokojąca wydaje się wzmianka, że został on wyciągnięty "z jej pochwy".

Hassan ibn Sabbah jako przywódca tĘplariuszy... That's just so wrong... *kiwa się w kątku*

"Dotarli do królestwa. Przystanęli na chwilę."
Powiadają, że w Izraelu kierowca nie może wystawić łokcia przez okno, żeby nie naruszyć terytorium Autonomii Palestyńskiej...

"- Witajcie! Dziękuję,że przybyliście na ten festyn z okazji moich urodzin – nagle Tamir zauważył Altaira i Faridę – Jednak wśród nas znajdują się nie proszeni goście. Zabić Asasynów!"
Tyż kwiiik.

"Leżała na łóżku i czytała książkę,"
Pewnie jeszcze przy lampce nocnej.

kura z biura pisze...

Miech wyciągnięty z pochwy... może macicę jej wywlókł?

Obśmiałam się jak norka i też czekam niecierpliwie na następną część, bo ta tró instant love na zakończenie odcinka wygląda bardzo interesująco.

kura z biura pisze...

Ahahahaha, zajrzałam jeszcze do opisów postaci i znalazłam niejakiego Maria Auditore:

To człowiek pełen humoru i optymizmu. Ma bliznę na lewym oku,ale nie wiadomo kiedy ją „zyskał”. Bardzo chętnie szkolił Ezia wraz z nią. Uważa ową dwójkę za zdolnych asasynów.

Znaczy, on i jego blizna szkolili Ezia, jak również uważał Ezia i bliznę za zdolnych asasynów? Fajnie :)

mrUnknown pisze...

Hej siemka! Sorki za autoreklamę ale chciałem żeby ktoś z analizatorni rzucił okiem na moje "DZIEUA"

adres: http://wsrodogniskbajarzy.blogspot.com/2013/02/ballado-o-pieknej-i-wiedzminie.html

Czujcie się zobowiązani komentować i analizować...

Anonimowy pisze...

Czy mogłybyście zanalizować kiedyś to opko? Tym razem o tematyce zmierzchowej.
http://lilith-volturi.blog.onet.pl/
Ładnie proszę ;)

kariolka pisze...

A gdzie woltyżerka... Umarłam.

Anonimowy pisze...

To jest WSPANIAŁE, absolutnie! Mam nieciekawy nawyk chrumkania podczas tłumienia śmiechu i na tymże chrumkaniu nakryła mnie mama i stwierdziła, że lepiej dać mi spokój. Przeczytałam tę część dopiero parę dni po jej publikacji i stąd dopiero teraz mój komentarz. Generalnie uwielbiam waszą analizatornię (razem z NAKWą figurujecie w moich zakładkach ;D), ale najczęściej wstydzę się komentować. Ale w końcu się przełamałam, żeby wyrazić podziw i uznanie. Super, girls ;D.
Nawiasem mówiąc, nie miałybyście nic przeciwko, żebym dostarczyła wam parę tłuściutkich bl0ga$kuUff? Dysponuję dość pokaźną blogaskoteką - często zasiadam do kompa z koleżanką i czytamy sobie takież właśnie blogaski. I komentujemy, oczywiście tylko ustnie, bo pisemnie się wstydzimy. W każdym razie chętnie podzielę się zbiorami - jestem ciekawa waszej reakcji na Beyonce Potter, choćby... :D
Pozdrawiam serdecznie i czekam na następną część!
~Serbianka

Sineira pisze...

Przy poprzedniej analizie kwiczałam, teraz wyję ze śmiechu i brzuch mnie boli - a doszłam dopiero do wyciągania miecha z pochwy. Boru, Boru, jakie to opko jest cudowne!!!
Przesyłam spóźnione gratulacje urodzinowe i wracam do lektury, bo analiza wielce miodną jest.

Minami Lady pisze...

Znowu po latach świetlnych, ale cusz, jako fanka serii muszę to napisać. To opko bije na głowę WSZYSTKO, co do tej pory widziałam (a do czasu trafienia do Was widziałam sporo). Sama analiza to kompletna perełka. To może wszystko po kolei (choć i tak wszystko powiedziała już Assasin):
1) Zasady zakonu. O mój Boru, jeżeli asasyn (kwiiik!) tak je tłumaczy, to kuźwa...Absolutnie widzę przyszłość zakonu. Tak. . Powstrzymaj swe ostrze nim trafi w ciało niewinnego.
Znaczy, nastrasz go trochę a dopiero po chwili zabij?
Znaczy zabijaj tylko i wyłącznie cel wyznaczony przez bractwo (i, ewentualnie, tych, którzy przeszkodzą ci w wykonaniu zadania - czyli np. Twoim celem jest Tamir, to zabijasz Tamira, straż, ale nie rzucasz się z ostrzem na wszystkich naokoło, w tym na Bogu ducha winnych przechodniów.
2. Chowaj się w widocznym miejscu. Najlepiej pod latarnią.
Ktoś tu mocno nie rozumie idei "wtapiania się w tłum". Asasyn ma działać cicho i niezauważalnie, nikt nie może go zobaczyć przy robocie...Więc chowanie się w widocznym miejscu...KHM.
3. Nie narażaj organizacji.
Eee...a Malik nie mówi w grze aby "Nie narażaj bractwa"? Kopiowanie level hard, z kompletnym niezrozumieniem do tego.
Nie narażać bractwa = nie łamać zasad, działać zgodnie z Kredo, wykonywać zadania etc. *wymownie patrzy na Altaïra i Faridę* A tu oboje są jednym wielkim przestępstwem przeciw zasadom Bractwa.
Jeśli, jak słusznie zauważa Assasin, mamy tu Altaïra przed zabójstwem Roberta, to tenże Altaïr powinien być beztroskim, wybuchowym dzieciakiem, który gardzi Kodeksem i działa po swojemu i Malika, który nienawidzi Altaïra - ale nie za kobietę, tylko, kuźwa, za śmierć Kadara, jego brata >.> I na pewno im obu w głowie jest miłość, a zdrajca w zakonie jest nieistotny...
Wieści o Hassanie-templariuszu...No kurwa no po prostu no nie! Hassan stworzył asasynów jako takich (i w realu, i w grze, bo na nim jest bazowany Al-Mualim), wzniósł twierdzę Alamut (w grze Masjaf), więc nie mógł mieć żadnych związków z templariuszami!!! No na miły Bór! Poza tym jak już templariusze, to Al-Mualim, to oszukiwanie dwóch zakonów naraz, to Jabłko, które cudem boskim teleportuje i odmładza (choć w grze tylko wskazuje lokalizację innych Fragmentów Edenu). Mniejsza o nieoporządzone konie, mniejsza o to, że Al-Mualim powinien, nie wiem, grzecznie zabić dziewczynę jako wroga albo wyrzucić ją z twierdzy na zbity pysk bez ceregieli godnych szlachcica...Mniejsza o to, że Altaïr, najlepszy asasyn w bractwie, dostał wpierdol i jest ZDEGRADOWANY, A DO UCZENIA FARIDY SĄ BRACIA-NAUCZYCIELE / Altaïr jako mistrz po zabójstwie Roberta nie powinien jej w ogóle uczyć! Mistrz NIGDY nie uczy osobiście obcych przybłęd, chyba że widzi w nim np. wyjątkowy skill!
Do ćwiczeń zwykle związuje się włosy. W tej chwili Farida zostaje wypieprzona z twierdzy, nie umiesz walczyć, dzięki, do widzenia. X.X
Fe...fe...festyn...?! Tamir przecież jest handlarzem niewolników, więc jaki festyn? Chyba że aŁtoreczka pomyliła Tamira z tym gościem od trucia ludzi winem, tam faktycznie była impreza >.>
"Zemdlałam,a nawet nie chciałeś mi pomóc! A jako asasyn ślubowałeś nieść pomoc potrzebującym!" - XDDDD Tak, i ślubował niańczyć Merysujki po wsze czasy! XDDD
Pozdrawiam po milionach lat świetlnych!