piątek, 26 lipca 2013

Córka dwóch templariuszy, czyli Mary Sue wśród asasyńskich plemion

Witajcie!


W tym tygodniu mijają cztery lata od założenia Przyczajonej Logiki. Dziękujemy że jesteście z nami!
Jak pewnie zauważyliście, z okazji rocznicy zmieniła się szata bloga - nowe logo zrobiła nam kochana i niezastąpiona Kiciputek.

Świętujmy więc! Nawet Snape wpadł w rocznicowy nastrój:



Dziś czeka was spotkanie z fandomem Assasin's Creed - jednakże znajomość gry nie jest konieczna. Przygotujcie się za to na spotkanie z wyjątkową Marysójką: córką dwóch templariuszy, która chce zostać asasynką, przyjaźni się z Leonardem daVinci i podróżuje w czasie.


Opko zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


Główne postaci:


Farida de Sable
  
Wiek: krucjaty – 24  renesans – 17 – 40
To mi bardziej wygląda na jej wymiary, nie wiek.
*mierzy się w krucjatach* Kurczę, ze 2 centymetry koło Jerozolimy przydałoby się zrzucić...


Wzrost: 178 cm.
Na ówczesne warunki - gigantyczny. Pewnie wyglądała jak Brienne, przewyższająca większość facetów o pół głowy.


Pochodzenie: Syria.
Farida jest piękną Syryjką o blond włosach i ciemnych,błękitnych oczach.
Totalnie syryjski typ urody.
Totalnie. Jeszcze powinna mieć jasną jak porcelana cerę.


Córka templariuszy.
Eee... wróć: córka templariuszy?! W sensie że dwóch chłopów, z których każdy ślubował czystość? To jest jeszcze większy cud niż poczęcie z dziewicy!
Nie od dziś wiadomo, że templariusze niejeden magiczny szwindel wykręcili. To tacy bardziej retro masoni w końcu.


Matka z pochodzenia Syryjka, ojciec Francuz.
I ta matka Syryjka, pewnie jeszcze muzułmanka, była w skrytości ducha facetem - chrześcijańskim zakonnikiem? Czy może zaczęto przyjmować muzułmanki do templariuszy? Zagadek przybywa.
Chyba że z tą córką templariuszy to jak z Szurkowskim, który był cudownym dzieckiem dwóch pedałów.


Rodzice poznali się podczas jednej z krucjat.
Spotted: III krucjata. "Piękny templariuszu w przebraniu syryjskiej muzułmanki! Widziałem cię przez chwilę pod Akką, gdy francuskie wojska mordowały uciekających tchórzliwie niewiernych. Miałeś niebieską chustę na głowie i obłęd w oczach. Odezwij się!"


Zakochali się w sobie.
Totalnie idealne warunki do zakochania. Coś jak żydowski chłopiec i  gestapowiec w Nazi-opku.


Po pewnym czasie matka urodziła syna – Roberta. Ojciec wrócił z nim do Francji (jak pokazuje "Królestwo Niebieskie", we Francji bękarty mają przed sobą wyłącznie świetlaną przyszłość),a w tym czasie matka trenowała by zostać templariuszem.
Przechodziła intensywny kurs zmiany płci.
Machała mieczem tak długo, aż od wzrostu testosteronu jej cycki odpadły.


Przed poznaniem ojca była zwykłą gospodynią. Po 6 latach wrócili. Po pewnym czasie urodziło im się kolejne dziecko,którym była Farida. Dziecko nadzwyczaj inteligentne i poważne. Od urodzenia. I pewnie już w pieluchach zostało templariuszem. Chętnie poznała świat o dowiadywała się wielu informacji. Nauczyła się czytać w wieku 5 lat.
Powszechna praktyka w tamtych czasach, nieprawdaż. Zaraz się dowiemy, że w wieku 12 lat wstąpiła do Kominternu.
A w wieku 15 lat została wybrana na papieża.


. Robert chętnie trenował razem z ojcem,kiedy Farida rozmawiała z matką. Dziewczyna była szczęśliwa. Mieszkała w posiadłości jej rodziny położnej niedaleko stolicy Syrii – Damaszku.
A to Damaszek nie był przypadkiem podówczas w rękach muzułmanów? No chyba że templariuszowscy rodzice dostali jakąś dyspensę z racji wydania na świat boCHaterki.


      Pewnego dnia jej życie oraz jej światopogląd zmienił się. Co się stało? Zrozumiała, że powinna oddać wszystkie swoje lalki biednym córkom służących i ruszyła świat szukając oświecenia? W wieku ośmiu lat dziewczyna widziała jak jej rodzice mordowali niewinnych na polanie niedaleko jej domu.
Ot, tak sobie wyskoczyli po obiedzie pomordować niewinnych. Zawsze trzymali kilku w składziku, na podobne okazje. Bo wiadomo, że taki templariusz jak sobie raz na trzy dni nie zamorduje niewiernego, to zaraz porasta zieloną szczeciną i zaczyna plwać na ludzi kisielem malinowym.


Uświadomiła sobie,że rodzice kłamali mówiąc,że templariusze byli „tymi dobrymi”.
I jeszcze dziecko oszukują, niegodziwcy! Pewnie wszystkie obiady gotowali z płodów i małych, puchatych króliczków. I takich żółtych kaczuszek (z pomarańczami).


Wróciła jak najszybiej mogła do domu. Pobiegła do pokoju i zamknęła pokój zamykając przy tym siebie.
Czyli... zamilkła? Choć muszę przyznać, że tekst "zamknęła pokój, zamykając się w sobie" brzmi jeszcze lepiej.
Czemu wyobraziłam sobie bohaterkę przekręcającą klucz w pępku...?


Prowadziła dziennik,w którym opisywała wszystko. Do nikogo się nie odzywała. Nie próbowała rozmawiać z innymi. Siedziała w pokoju i czytała tak do 15 roku życia.
No z pewnością. Straszliwie źli rodzice byli straszliwie źli, ale nie mieli nic przeciwko temu, by ich córka przez siedem lat siedziała na dupie i raczyła się lekturą niby ulubiona żona sułtana, podczas gdy już dawno temu powinna wyjść za mąż i chować dzieci. Tak jest.


Rodzice zmartwieni zachowaniem córki szukali dla niej jakiegoś nauczyciela.
Po siedmiu latach. Nie można przecież reagować zbyt pochopnie!
Byli po prostu zbyt zajęci mordowaniem niewinnych.


Kiedy udało im się znaleźć pewnego człowieka natychmiast posłali go do Faridy.
W Damaszku funkcjonowało znane targowisko pewnych ludzi. Zaraz obok sprzedawali tych gości.


Początkowo trudno mu było z nią nawiązać kontakt,ale po pewnym czasie,kiedy zaczął mówić o asasynach, ich zakonie oraz walce z templariuszami dziewczyna otworzyła się przed nim.
Bo przecież to logiczne, by poruszać takie tematy w domu templariuszy. To nie była przypadkiem filia asasynów pod patronatem Stirlitza?
Oj tam, chciał po prostu zarwać panienkę na mroczną gadkę.


Nauczył ją tak wielu umiejętności i podarował ogromną wiedzę.
A wszystko to za pieniądze i pod czujnym okiem rodziców templariuszy, którzy patrzyli z dumą i rozrzewnieniem na treningi rzucania nożami do manekinów ubranych w białe płaszcze z wielkim czerwonym krzyżem.


Niedawno po 24 urodzinach Faridy zmarł.
Na fatalny dobór przysłówków.
Farida niedługo pewnie też zejdzie, w tamtej epoce zbyt długo nie żyli... (A Farida od prawie 10 lat powinna już być czyjąś żoną, od kilku lat matką.)


Dziewczyna pomyślała,że to znak,by ona dołączyła do zakonu asasynów. Uciekła z domu,by dołączyć do bractwa.
Które, jak wiadomo, prowadziło schronisko dla zbuntowanych dziewcząt.


Altair ibn Al-Ahad
Uff, czyli to jednak nie ten z gry, ten nazywał się Ibn-La'Ahad. A może ktoś próbuje w ten sposób obejść prawa autorskie?
Wiek: 24
Wzrost: 182 cm.
Pochodzenie: Syria
Altair jest poważnym Syryjczykiem i zdolnym asasynem. (...) Mistrz wyznaczył go jako nauczyciela Faridy. Ze względu na jego umiejętności,wiedzę, doświadczenie oraz wiek,który odgrywał tutaj również pewną rolę.
Czytaj: żeby łatwiej było im nawiązać płomienny romans, obniżając produktywność i tak dalej.


Altair początkowo nie chciał „marnować czasu” na dziewczynę,ale im więcej czasu z nią spędzał tym bardziej ją lubił. Aż w końcu pokochał – w dodatku z wzajemnością.


Przy niej zawsze się rozluźniał. Odkrył w niej talent do walki oraz wielką determinacje.
Przepraszam, ale widzę to:


Spodobał mu się jej charakter, a od twarzy dziewczyny nie może oderwać oczu, gdy tylko z nią przebywa. Natomiast również sam nie grzeszy urodą. Czyli brzydal. :D Przystojny mężczyzna o brązowych oczach, pełnych ustach, na których gości blizna, idealnym nosie na którym pomieszkują trzy pryszcze oraz z delikatnym zarostem wynajmującym teren brody.


Ezio Auditore da Firenze
 
Wiek: 17-40
Bo mężczyzn się o wiek nie pyta.
Wzrost: 183 cm.
Pochodzenie: Włochy
Ezio jest wiecznym kobieciarzem. Poznając Faridę poznał kolejne wyzwanie,któremu musi sprostać.
Bo jak nie, to mu fiut uschnie absolutnie i nieodwołalnie, a zagłada świata spadnie z tego włoska, na którym akurat wisi.


Dla niego długonoga, śliczna blondynka o przepięknym uśmiechu i błękitnych oczach to szczyt wymagań.
Zwłaszcza że pewnie nigdy takich nie widział na oczy.
Nie no, cudzoziemcy się jednak przez Florencję przewijali w dużych ilościch, więc miałby szansę zobaczyć.


    Jest szlachcicem pochodzącym z Florencji. (...) Farida od razu przykuła jego uwagę swoją urodą. Udało mu się jakoś zaprosić ją do domu. Tam jego ojciec przygarnął dziewczynę i zaopiekował.
Eee... a czemu ona wymagała opieki? Tak się totalnie z dupy pojawiła, dorosła, w centrum Florencji, bez żadnej rodziny, znajomych? Czy może po prostu wyglądała jak mokry kłębek nieszczęścia?
Była tak seksowna, że każdy chciał ją przygarniać do siebie.


Niedługo po tym odbyła się egzekucja jego ojca i braci. Farida wiernie mu towarzyszy w każdej chwili.
Na pewno nic mu tak nie pomogło w tych trudnych chwilach, jak obecność obcej przybłędy, którą trzeba się opiekować.
Wiesz, zajął czymś myśli i penisa... jest to jakaś forma terapii.


Stała się jego przyjaciółką, jednak Eziowi nie wystarczy tylko przyjaźń. Cały czas uparcie sobie wmawia,że jej nie kocha,a chce ją tylko zdobyć,ale być może jest inaczej…
Może chce ją zjeść.


    Sam do końca nie wie kim do końca jest,a raczej kim stał się po znalezieniu szaty Giovanniego.
Szata Giovanniego działa tak jak szata Dejaniry, z tym że zamiast palić noszącego żywcem, wywołuje w nim skłonności mesjanistyczne, nieprzepartą chęć do skakania na główkę z wysokich wież i żgania ludzi pod żebro w ciemnych zaułkach oraz zajadłą nienawiść do przedstawicieli kościoła katolickiego.


Całe to zamieszanie ze śmiercią ojca i braci, asasyni, templariusze zrobiły mu mętlik w głowie, ale dzięki Faridzie radzi sobie. Każdy spędzony z nią brak podmiotu wypełnia pustkę po rodzinie. Odczuwa w stosunku do dziewczyny jakąś więź. Więc tak się to teraz nazywa... Zżył się z nią.
    We dwójkę mają pewien zakład rzeźnicki. Nie ma w nim  żadnych zasad. Punkty osoba zdobywa jeśli „wkopie” tą drugą. Nagroda nie jest ustalona, nie wiadomo w ogóle kiedy to się zakończy.
Łoookurwa, z pewnością fantastycznie im się pracuje z tą świadomością, że zawsze mogą na siebie liczyć!


Drugoplanowe postaci:
Krucjaty:
Malik al-Sayf
  Zazdrosny Rywal Głównego Bohatera Zakochany W Jego Dziewczynie.


Al-Mualim
 (...)   Starzec z długą, siwą brodą. Przez prawe oko przechodzi długa,paskudna blizna. Nikt nie wie skąd ją ma. Chodzi w białej szacie asasyna,na którą nałożony jest czarny paszcz z kapturem,który widnieje na jego głowie.
Zaś na jego stopach jawią się buty.
Ale on ten kaptur ma tak permanentnie...?


Zawsze chodzi pełen powagi dając przykład innym asasynom.
Oni zaś wzorują się na nim, stale krocząc w takcie na trzy, jak do poloneza. Trochę rozwala to ich kamuflaż w miejscach publicznych, ale cywile nie chcąc im robić przykrości udają, że tego nie zauważają.


Robert de Sable
 
Wiek: 30
Wzrost: 185
Co tam się tak namnożyło tych wielkoludów? Ktoś dosypał czegoś do wody?
Może to zakamuflowani Wikingowie?


Pochodzenie: Syria/Francja
Starszy brat Faridy i templariusz. Razem z ojcem przez pierwsze 6 lat swojego życia mieszkał we Francji, później jednak powrócił z nim do Syrii. Oczywiście nie był chętny,bo przywiązał się do tego kraju i nie chciał opuszczać Lyon – miasta, pozbawionego odmiany przez przypadki w którym spędził te wszystkie lata. W Syrii  mieszkał do 18 roku życia, postanowił powrócić do państwa francuzów i tam praktykować jako templariusz.
Podjął praktykę zawodową w zakonie. Co prawda bezpłatną, ale będzie mógł sobie wpisać do portfolio.


Jednak został z powrotem wysłany w rodzinne strony,gdy zaczęła się 3 krucjata. Hassan zlecił mu znalezienie jego siostry, by wstąpiła do templariuszy i pomogła na zawsze wytępić asasynów.
On też wiedział, że ta strona, która zwerbuje Mary Sue, ma już zwycięstwo w kieszeni. Był nawet gotowy uczynić templariuszy pierwszym w historii zakonem koedukacyjnym, byleby tylko mieć ją po swojej stronie.


Robert nie czuje się odpowiedzialny za Faridę. Uważał ją za „głupią”,że porzuciła rodzinę na rzecz jakiś „asasyńskich kundli”. Jeśli nawet miałby ją zabić nie zawahałby się,bo od tej pory jest wrogiem zaimków oraz poprawnego szyku w zdaniach.



Hassan ibn Sabbah
 
Pochodzenie: Syria
Przywódca templariuszy.
Eee... nie. Jest tak bliski bycia przywódcą templariuszy, jak Hulk zostania baletnicą.


Jego celem jest raz na zawsze zniszczyć templariuszy i „zaprowadzić pokój na świcie”.
Bo każdy fandom potrzebuje swojego Konrada Wallenroda! \m/
Bo oczywiście to templariusze są winni temu, że świat pogrąża się w chaosie i upadku.
(Odbieranie mleka krowom i znikanie skarpetek po praniu to też pewnie oni.)


Chce by Farida wstąpiła do jego bractwa i wyjawiła wszystkie sekrety asasynów. Również zechciałby ją w swoich szeregach ze względu na jej rodziców i brata. Rodzina „De Sable” była jedną z najbardziej walecznych i umiejętnych.
Specjalizowali się w byciu ogólnie umiejętnymi.
W żonglowaniu i piciu wódki nosem.


W dodatku mogłaby przeciągnąć kogoś na ich stronę.
Na przykład szwagra Zenka Piekłasiewicza spod siódemki.


Jest sprytny i podstępny, w dodatku chytry.
A nawet szczwany i przebiegły, a gdyby przyprawić mu ogon, można udawać, że to całe stado lisów.


Jabłko nie może dotknąć nikt inny niż on sam.
Jestem pewna, że to miało coś znaczyć, tylko nie wiem co. Może ogłosić plebiscyt na najlepszą interpretację?
Że niby jest chytry jak wąż z raju, który jabłkiem kusił... ale nie, w końcu wężowi zależało na tym, żeby jabłka dotknęły przynajmniej jeszcze 2 osoby.
To już nie wiem.


Kiedy dziewczyna została zaciągnięta do twierdzy templariuszy, jabłko przeniosło ją do renesansu.
Ciepnęło ją gdzieś między kaplicę Sykstyńską a "Dekameron".
Jabłko przenoszące w czasie...?
Ale przecież Doktor powiedział że...


Prawnie była to wina Hassana gdyż to ona zaprezentował je dziewczynie i nieświadomie użył.
To zdanie jest jakby narrator kica warząchiew jakby chciała bum.


Albo to jabłko samo chciało zabrać tam dziewczynę…   
Mordercze, podstępne jabłko zagłady!


    Historyczny Hassan ibn Sabbah był przywódcą asasynów,ale na potrzeby opowiadania zmieniłam go w czarny charakter.
A zmieniłam go because of lulz, opierając się na takich przesłankach jak ha ha, nie ma żadnych, po to, by fabularnie wyeksplowatować motyw "jestem zły bo jestem zły". Przyznacie, że to ma sens.


Renesans:
Leonardo da Vinci
  
wiek :24 – 47
wzrost: 184 cm
Co u licha, oni wszyscy wyrośli na jakimś nawozie dla Samów Winchesterów czy jak?


Pochodzenie: Włochy
[Ciach! długaśny opis.] Come on, AŁtorko, przecież KAŻDY wie, kim był Leonardo Da Vinci ...prawda? PRAWDA?!


(...)    Leo jest bardzo przystojny.
Jak wszyscy, którzy nie są tymi Złymi.
Oczywiście:


Na głowie nosi swój czerwony beret, spod którego wychodzą na spacer cudze proste, blond włosy do ramion. W jego błękitnych oczach
Wszyscy “dobrzy” są blondynami o niebieskich oczach. To opko to jakiś przekaz podprogowy neonazistów?


można zauważyć radosne iskierki, które wręcz wywołują uśmiech u człowieka. Ma zgrabny nos, zarost oraz uroczy uśmiech, który często widnieje na jego twarzy.
A przed nim bieży baranek, a nad nim lata motylek!


Rozdział I
                   
                         
„Zastanawiałam się kiedyś, jaki na prawdę jest ten świat. Z jednej strony barwny, pełny życia i urody,a z drugiej  brudny,pełen zła i okrucieństwa.
I banalnych przemyśleń. I spacji, których nigdy nie ma tam, gdzie powinno.
Przypomina mi się taki cytat z bardzo głupiego filmu klasy B: “Życie byłoby takie piękne, gdyby ten świat nie był taki straszny!”


Całe te okrucieństwo jest produkowane przez ludzi,każdego… Jednak,niektórzy przekraczają granicę. I sadzą przecinki nie dość, że zupełnie z dupy, to jeszcze bez spacji. Właśnie dlatego trzeba ich zlikwidować,aby świat był bardziej barwny, bardziej piękny,bardziej… czerwony od krwi wroga! wolny”
Będziemy wolni dopiero gdy zabijemy wszystkich, którzy robią coś, co nam się nie podoba!!!!!!!11!!1
Seems legit.


Farida przechadzała się po willi rodziców. Miała już 24 lata,a mimo to nie mogła się wyprowadzić.
A co, królewnie rzyć do krzesła przykleili? Bez jaj, ona już dawno powinna mieć męża i gromadkę dzieci.


Miała dość bycia grzeczną córcią. Tym bardziej,że jej rodzice musieli być nimi, tymi okropnymi,bezdusznymi potworami, templariuszami…

Noo, totalnie jej się ten bunt w porę odezwał. PO SZESNASTU LATACH!
Bo przecież wcześniej ktoś jej musiał kupować stroje, lalki, książki, meble... to była jej forma zemsty na wrogu - podstępne żerowanie!


Tej nocy musiała się wydostać. Wróciła do swojego pokoju. Służbie oznajmiła iż jest zmęczona i prosiła o nie przeszkadzanie jej w odpoczynku.Tymczasem spakowała najpotrzebniejsze przedmioty. Ubrała swoją, w tajemnicy uszytą, zbroje asasyna
Uszytą. Zbroję. Pewnie jeszcze na drutach zrobioną.
Da się! WSZYSTKO SIĘ da.
No i nic nie jest przecież tak sensowne, jak ucieczka z domu templariuszy w uniformie ich największych wrogów. Nie ma żadnych szans, że ktoś zobaczy ją i pomyśli, że jakiś asasyn zakrada się tu w niecnych zamiarach - i wpakuje jej strzałę w oko. Totalnie żadnych.


i podeszła do okna.Jeszcze raz spojrzała w stronę pokoju.Uśmiechnęła się.Była szczęśliwa,że w końcu wydostanie się stąd. Dziewczyna szybko wyskoczyła przez okno. Dzisiejsza noc należała do tych jaśniejszych, przez pełnię księżyca. Farida zakradła się do stajni i wsiadła na jednego z koni, który wcale nie spał, był oczywiście osiodłany i gotów do drogi, a w stajni nie było żadnego parobka, który mógłby donieść jej rodzicom, co jest grane a w ogóle to ta kradzież konia też należała do dzielnej walki z wrogiem i pognała w kierunku Masjafu.
Ja przepraszam, ale to jest ponad 220 kilometrów.  Konno zajęłoby jej to ze dwa - trzy dni. Już widzę, jak laska, która ostatnie 16 lat spędziła siedząc na dupie w pokoju pokonuje sama taką drogę i
- nie błądzi
- nikt jej nie napada, nie gwałci i nie zabija
- nie pada z pragnienia.


Miała pewien plan. Najpierw musiała się dowiedzieć, co to znaczy być asasynem. Galopowała przez całą noc.
Miała bowiem robokonia, który się nie męczył i nie musiał jeść.
Może pomyliła zawód asasyna z dżokejem...?


W końcu udało jej się dotrzeć do Masjafu. Była gdzieś 3-4 nad ranem. Bramy miasta były jeszcze zamknięte. Zostawiła konia.Nie pozostało jej nic innego niż wspinaczka.
Po długiej i wyczerpującej podróży o niczym się tak nie marzy, jak w wspinaczce na mury wielkiej twierdzy! Zwłaszcza zamieszkanej przez wyszkolonych zabójców, którzy mogliby uznać ją za zagrożenie i ustrzelić.
Aha, po kilkudniowej jeździe swojego konia zostawiłaś samopas, nie dając mu jeść ani pić, nawet go nie rozkulbaczając?
To był Koń Wroga, też ma zginąć! :/


Brama była zbyt spadzista. Zauważyła obok niewielki szczyt. Wdrapała się na niego. Szczyt okazał się Kasprowym Wierchem. Wiatr delikatnie popychał jej włosy na bok.
Totalnie najważniejsza rzecz w tym momencie.


Dziewczyna spojrzała w dół. Jedynym sposobem na dostanie się tam jest skok do siana.
. . .
Proszę, nie każcie mi tłumaczyć, czemu ten "skok wiary" to wielki, iskrzący, piramidalny bullshit.


„Co?! Przecież to szaleństwo!” pomyślała.
Właśnie. Nie mogła zleźć tak samo, jak wlazła?
Mana jej się skończyła? Czy coś? Może?


Jednak po krótkim namyślę zdecydowała się.
I rozpaćkała się o ziemię, bowiem stóg siana nie dość, że często zawiera grabie, to jeszcze nigdy, absolutnie nigdy nie chroni przed upadkiem z tak dużej wysokości. Koniec.


Skok był dłuższy niż myślała. A co, spadała w slow motion? Miała pewne przeczucie,że nie spadała,a delikatnie lądowała w wyznaczonym przez nią punkcie. Jeszcze ma supermoce, swołocz. Chwilę później wpadła do siana.
I przeleciała do Narni.


Była zmęczona, nawet bardzo,ale resztkami sił wyczołgała się i szła ku fortecy. Kiedy dotarła do półmetka który był oznaczony gustowną flagą zatkniętą na płocie zatrzymali ją asasyni:
-Kim jesteś?
- Jestem Fari… – dziewczyna zemdlała.
***
-Co? Gdzie jestem?- Farida chwyciła się rękami za głowę.
Bo mogła się też chwycić na przykład uszami! Warto precyzować takie rzeczy.


Okropnie ją bolała,jednak leżała w łóżku, bardzo wygodnym. Już myślała,że cała wyprawa to tylko sen,ale nie! Była w fortecy. Poznała to po kamiennych ścianach i obcych ludziach celujących do niej z kusz. Jednak zastanawiało ją to, gdzie była jej zbroja? Ona sama została przebrana w jakąś koszulę.”Rozebrali mnie! Jak śmieli?!” pomyślała. "Zaraz się na nich obrażę i przystąpię do templariuszy!" Nagle do komnaty wszedł starzec. Wyglądał na bardzo inteligentnego i doświadczonego.
Bo miał okulary na nosie i wielką księgę w dłoniach.


- Witaj! Czy wszystko już z tobą dobrze?
- Czy ze mną dobrze?! Głowa mnie bardzo boli, w dodatku zostałam zostałam rozebrana ze swojej zbroi! A to wszystko twoja wina! Pewnie jeszcze samowolnie rozkulbaczyliście mojego konia, chamy!


- Kobieta nie powinna walczyć. Jest zbyt delikatna na to.
- Ale ja nie jestem delikatna!


- Więc czy moje oczy się mylą? Jednak dalej nie wiem jak się nazywasz.
A to jakieś konkretne imiona dają +10 do delikatności?


- Jestem Farida,a ty? Raczej nie wyglądasz na zwykłego starca.
- Zwę się Al-Mualim. Jestem zajebistym starcem mistrzem asasynów.
Farida dostrzegła szansę. Jeżeli zrobi na mistrzu dobre wrażenie to może zostanie asasynem.
Moim zdaniem już na to za późno...
Tak jakby.

43 komentarze:

Anonimowy pisze...

Cudna analiza, znalazłam jednak drobną pomyłkę:

''Zakochali się w sobie.
Totalnie idealne warunki do zakochania. Coś jak żydowski chłopiec i gestapowiec w Nazi-opku.''

W opku o Kał-licach Dawid był Polakiem, pomimo imienia wskazującego na żydowskie pochodzenie.

Pozdrawiam
Inga

Anonimowy pisze...

O matko, jestem fanką całej serii Assassin's Creed i ten fanfic to zbrodnia. Ale przy tym jedna z lepszych analiz, jakie czytałam.

Muszę się tylko czepnąć czepiania się do 1. Kobiet wśród templariuszy - jak wiadomo w świecie gry pojęcie "templariusz" zostało rozszerzone znacznie poza zakon rycerski; 2. Jabłka, który jest artefaktem Tych, Którzy Byli przed Nami.

Borówka pisze...

Wszystkiego najlepszego i sto lat! (Życzenia absolutnie nie są sponsorowane przez moją chęć czytania kolejnych analiz :P).

Nowe logo mnie wzruszyło. Tyle bliskich sercu postaci! Analiza kwikaśna, zwłaszcza ta para templariuszy rekreacyjnie wybijająca niewiernych w ogródku.

Na koniec wypada mi podziękować Wam za lata pracy nad blogaskami i rujnowania sobie zdrowia psychicznego. Mam nadzieję, że czujecie się docenione na ogół, nie tylko przy wyjątkowych okazjach ;)

korano pisze...

Dwie dziewczyny prosto z PLUS-a
Przemierzają zła odmęty.
Oto w zieleń ustrojona Kalevatar wraz z Słownikiem.
A nie gorsza jest Pigmejka.
Ta w pomarańcz przyodziana.
Ona za pan brat z Logiką
szybko biegnie. Co tu gadać.
Przed duetem tym wspaniałym
Niech się strzegą aŁtoreczki.
Żaden błąd się nie uchowa
pod uważnym ich spojrzeniem.
Na wypadki jest Vivaldi
Chętnie on im rękę poda.
Kanon wręczy peleryny,
z materiału są zrobione.
Snape miał kiedyś identyczną
Toć 100% silk&stone!
Puste frazy, metafory,
Porównania i przenośnie.
One szybko je wykończą
tak jak boHaterki głupie.
Się nie boją tych co schodzą
na śniadanie z makijażem.
Książki zgodnie im pokażą
oraz wytkną arogancję.
Elfkek i Cullenów bandę
Smoki, wampy, strzygi, trole,
czarodziejów i anioły
przywołają do porządku.
Za ich wielkie poświęcenie
za ich udział w misji wielkiej
100 lat bardzo głośno krzyczę
i sukcesów życzę wielu.


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ^^

Logo śliczne. Widzę Jeża jak byka, Harego-Esmeraldę, Snape? (ten z ciastkami) Sakurę (czy ona jest faraonem?) i elfiego łucznika. Gratulacje dla Kiciputka.

Anonimowy pisze...

Piękna nowa szata graficzna! Niech artystka przyjmie moje skromne wyrazy uznania.

"spotkanie z wyjątkową Marysójką: córką dwóch templariuszy"

Jeśli bohaterka nie jest, niczym ów słynny kolarz, "cudownym dzieckiem dwóch pedałów", to chyba należałoby napisać "córką DWOJGA templariuszy"? A teraz wracam do czytania.

Anonimowy pisze...

Sto lat, tysiąc lat, niekończącej się weny i pokładów cierpliwości, życzy zawsze wierna czytelniczka :D

Snape wymiata, tak bajdełejem xD

Nadira

kura z biura pisze...

Śliczne to było, ukwikałam się niezmiernie, zwłaszcza nad treningami w mordowaniu niewinnych (na polance koło domu) ;)
Niemniej, tak sobie myślę... jeśli jesteśmy w uniwersum gry, to chyba nie ma co wymagać zachowywania w opku ściśle historycznych realiów w sytuacjach, kiedy w samym kanonie są one potraktowane raczej pretekstowo (jak choćby templariusze, na których ktoś wcześniej zwrócił uwagę). Tak więc jeśli w grze występują dwudziestoparoletnie niezamężne wojowniczki (nie wiem, czy występują, nie grałam), to nie ma co się czepiać, że w prawdziwym świecie Farida wyszłaby za mąż jako nastolatka. I tak dalej.

Karol pisze...

Wszystkiego najlepszego! Niech Wam nigdy nie zabraknie weny i opków do analiz! ;D

Anonimowy pisze...

Świetna analiza, zresztą jak zwykle. Nie mogę się doczekać następnej.
Jeśli nie macie jeszcze materiału na kolejną analizę, myślę, że mogłybyście zanalizować to: http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=782&highlight=p%B3omie%F1+mi%B3o%B6ci
I na koniec najlepsze życzenia! ;)

Shirkus pisze...

Fajna ta zbroja zrobiona na drutach. :D

I wszystkiego najlepszego, kolejnych 100 lat. :)

Anonimowy pisze...

"Pobiegła do pokoju i zamknęła pokój zamykając przy tym siebie.
--->
Początkowo trudno mu było z nią nawiązać kontakt,ale po pewnym czasie,kiedy zaczął mówić o asasynach, ich zakonie oraz walce z templariuszami dziewczyna otworzyła się przed nim."

Najpierw się zamknęła, a potem się otworzyła, logiczne! :D

Mkcafe pisze...

Cudne, cudne i raz jeszcze cudne!
Nowa grafika mniamuśna.
Sto kolejnych lat pożycia i przeżycia w obliczu kolejnych opków, drogie Analizatorki. ;-)
A w omawianym opku zabiło mnie mordercze, podstępne jabłko zagłady...

Gwathgor pisze...

To ja z okazji takiej pięknej rocznicy składam życzenia dalszych lat analizowania ;3.
Byłyście pierwszą analizatornią, którą poznałam, i nadal jesteście u mnie na zasłużonym pierwszym miejscu. Dzięki Wam po raz pierwszy zauważyłam durnotę 'Zmierzchu' i przestałam pisać aŁtoreczkowe głupoty. Za to wszystko jestem Wam bardzo wdzięczna :).

Pozdrawiam i życzę kolejnych rocznic,

Gwathgor

Anonimowy pisze...

Sto lat, sto lat! :) To już tak długo zaczytuję się PLUSem? Ależ ten czas szybko mija...
Dziewczyny, to, co robicie jest REWELACYJNE pod każdym względem.
Nalezą wam się ogromne podziękowania.
A to... Podjął praktykę zawodową w zakonie. Co prawda bezpłatną, ale będzie mógł sobie wpisać do portfolio jest genialne :D

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

Sto lat, sto lat...!
Analiza świetna. As usual :)
CZekam na ciąg dalszy, bo o ile wcześniejszego opka nie zmogłam (nie dałam rady po prostu, no...!) to to rozłożyło mnie na łopatki.
Nowa szata graficzna świetna i urodzinowy Sanpe jadnakoż.
Szalona S&S

Serenity pisze...

Kwikaśne to opko. O mało się nie popłakałam przy komentarzu do zdania o tym, że boChaterka była córką dwóch templariuszy i Eziowym fiucie. A także kilku innych. Najlepsze jest to, że czytałam opko w pracy i och, w czasie dwóch rozmów z klientami musiałam powstrzymywać śmiech, co pewnie ciekawie brzmiało.
Będzie kontynuacja?

A tak w ogóle to wszystkiego najlepsiejszego! Niech się analizy piszą same i nigdy nie zabrakło materiału do analizowania.

Anonimowy pisze...

100 lat i 100 butelek zimnego piwa!
Analiza fajna,choć świata nie znam.
Zbroja na drutach urocza i filia asasynów pod patronatem Stirlitza też.

Chomik

Tróskawa pisze...

Najlepszego, nawet nie wiedziałam, że to już taka stara jest Przyczajona Logika! Cztery lata to naprawdę kawał czasu... Jak Wy zaczęłyście pisać analizy to ja gówniarą w gimbazie byłam :) Snape mnie całkowicie urzekł, naprawdę códowny w tym órodzinkowym nastroju! :)
Co do opka, to prawie ómarłam ze śmiechu, zwłaszcza przy zbroi na drutach. Naprawdę dobra analiza, było warto czekać.

Anonimowy pisze...

Super analiza! No i: sto lat! sto lat! Z okazji urodzin :D
Ale muszę stwierdzić że bardziej podobało mi się stare logo, choć to też jest całkiem całkiem ;)

Tuptaczek

Anonimowy pisze...

opowiadanie jak zwykle genialne. <3 chciałabym jednak prosić szanowne Autorki, aby przeanalizowały tego oto bloga. ]:->
http://loveinnorway.blogspot.com/
z góry dziękuję. ;)

Kadah pisze...

Gratulacje z powodu rocznicy i następnych czterech (co najmniej) lat radosnej wiwisekcji opkowych monsterów.

Anonimowy pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin PLUSa :)
Analiza kwikaśna, ale dobił mnie jeszcze komentarz mojego faceta, kiedy pokazałam mu gifa z doktora:

- To już wiemy, czemu z TARDIS są problemy, ona po prostu ma zainstalowanego Windowsa.

Buka

Babatunde Wolaka pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy! Keep rockin'!
Nowy nagłówek jest oszałamiający, chociaż muszę dopiero się przyzwyczaić do jego monochromatyczności.

"Farida jest piękną Syryjką o blond włosach i ciemnych,błękitnych oczach.
Totalnie syryjski typ urody."
Pewnie ma w sobie krew irańską. Bodajże Chuck Norris szukał statystów do któregoś filmu w mieście z dużą irańską diasporą. Przyszli sami blondyni...

"I ta matka Syryjka, pewnie jeszcze muzułmanka, była w skrytości ducha facetem - chrześcijańskim zakonnikiem?"
Matka była transgenderową chrześcijanką syryjską (jakobitką).

"(jak pokazuje "Królestwo Niebieskie", we Francji bękarty mają przed sobą wyłącznie świetlaną przyszłość)"
Oj, paru by się znalazło, jak Jan Bastard Orleański, towarzysz broni Joanny d'Arc.

"Nauczyła się czytać w wieku 5 lat."
Takie rzeczy to tylko u Żydów.

"Mieszkała w posiadłości jej rodziny położnej niedaleko stolicy Syrii – Damaszku.
A to Damaszek nie był przypadkiem podówczas w rękach muzułmanów?"
Ale to była "posiadłość jej rodziny położnej". Położna jej rodziny mogła być muzułmanką...

"Altair ibn Al-Ahad
Uff, czyli to jednak nie ten z gry, ten nazywał się Ibn-La'Ahad."
Tak, tamten był Synem Nikogo, ten jest Synem Jednego.

Nie wiem dlaczego, ale "Ezio" ciągle czytam po polsku.

"Jest szlachcicem pochodzącym z Florencji."
"nie chciał opuszczać Lyon – miasta, w którym spędził te wszystkie lata."
Szlachta to raczej na wsi powinna bytować.

"Hassan ibn Sabbah
(...)Przywódca templariuszy.
Jego celem jest raz na zawsze zniszczyć templariuszy i „zaprowadzić pokój na świcie”."
Chyba przesadził z haszyszem...

"Jedynym sposobem na dostanie się tam jest skok do siana."
Jakoś to mnie szczególnie ómarło...

Kim jest ten creepowy przeżuwający facet na gifie? I czy należy się spodziewać dalszego ciągu analizy opka o walce tĘplariuszy z assa synami?

Dusza pisze...

Analiza krótka, ale genialna!
A te cytaty są najlepsze:

„Machała mieczem tak długo, aż od wzrostu testosteronu jej cycki odpadły.”
„Wiesz, zajął czymś myśli i penisa... jest to jakaś forma terapii.”
„Mordercze, podstępne jabłko zagłady!”
„Noo, totalnie jej się ten bunt w porę odezwał. PO SZESNASTU LATACH!”
„Bo przecież wcześniej ktoś jej musiał kupować stroje, lalki, książki, meble... to była jej forma zemsty na wrogu - podstępne żerowanie!”
„Bo mogła się też chwycić na przykład uszami! Warto precyzować takie rzeczy. „

A jeśli nie macie materiału na kolejną analizę to proponuję to: http://szept-demona.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Wszystkiego dobrego! Niech nam PLUS rośnie zdrowo i okrąglutko (patrząc na wymysły aŁtoreczek post PLUSowi nie grozi).
No fandom! Bo chyba jeszcze nie było Assasin's Creed, czy coś przegapiłam? W każdym razie - powiało, ahem, świeżością (tudzież pleśnią grafomanii - ach ta nutka dekadencji).
Sama nie wiem, co jest lepsze - czy opisy kolejnych syryjskich niebieskookich blondynów czy przelot przez siano do Narni.
Mam nadzieję, że będziecie kontynuować. Piekielniem ciekawa, co jeszcze wymyśliła aŁtorka. ;)

- thingrodiel

Anonimowy pisze...

Świetne, świetna grafika, wróciłam po dwóch tygodniach i najpierw dostałam szoku, kiedy ją zobaczyłam, ale już po chwili się zakochałam ^^
Piękna analiza, ale niestety nie odczytałam do końca, nie byłam wstanie przebrnąć przez te bzdury, które powypisywała aŁtoreczka
pozdrawiam, amy

Pigmejka pisze...

Dziękujemy Wam wszystkim za wszystkie życzenia, bardzo się wzruszyłyśmy, jesteście kochani! Nawet nie wiecie, jak nam miło było wszystkie czytać. :) Cieszymy się ogromnie, że analiza się podoba! :D Obiecujemy dzielnie walczyć z opkami, do ostatniego tchu. :) Miło też nam, że spodobał się wam graficzny projekt Kiciputka - my jesteśmy nim zachwycone. :)

A teraz chronologicznie – odpowiedzi na pojawiające się pytania:

@ "Muszę się tylko czepnąć czepiania się do 1. Kobiet wśród templariuszy - jak wiadomo w świecie gry pojęcie "templariusz" zostało rozszerzone znacznie poza zakon rycerski; 2. Jabłka, który jest artefaktem Tych, Którzy Byli przed Nami."
Kanon gry – kanonem, ale tekst na jego podstawie to trochę inna sprawa. Wymaga nieco wyjaśnień, rozbudowanego kontekstu - choć jednego czy dwóch zdań, które sprawią, że "jabłko" nie będzie dziwnym słowem ex machina, lecz czymś w pełni zrozumiałym dla każdego czytelnika. Tutaj nie było żadnych wyjaśnień, za to brzmiały ogromnie dwuznacznie, dlatego z pełną premedytacją grałyśmy głupa – bo te zdania na to zasłużyły. ;)

@Korano – jaki piękny, cudowny wierszyk, dziękujemy! Wydrukuję go sobie chyba, czy co. :D

@ >"Jeśli bohaterka nie jest, niczym ów słynny kolarz, "cudownym dzieckiem dwóch pedałów", to chyba należałoby napisać "córką DWOJGA templariuszy"?<
Ależ oczywiście. Tutaj specjalnie użyłyśmy słowa "dwóch" ponieważ pierwsze zdanie jakie mówi o rodzicach, przez formę zdania oraz rzeczowników sugeruje dwóch panów. :P Dopiero fabuła wyjaśnia, że było inaczej.

@Kura z biura: ja się jednak będę upierać, że minimum (mówię, jedno-dwa zdania) z jakoś nakreślonym kontekstem by się przydały, bo inaczej niektóre fragmenty brzmią śmiesznie i niejasno. Zacznie się ignorować takie rzeczy – a skończy się tak jak w książkach na podstawie tej gry (wydawane, zarabiają na siebie...), gdzie autor bezmyślnie opisuje skoki z wysokich wież na ziemię. A potem czytają to aŁtorki i kopiują w opkach – i koło się zamyka. :P

Arkadiusz pisze...

Wielkie dzięki za te lata i wszystkiego naj.

sowa101 pisze...

Sto lat! Sto lat! Niech przyczajona logika żyje nam! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Życzę mocy weny, cierpliwości do ałtorek oraz kamiennojedwabnego Snape'a dla każdej z was. Co do nowej analizy: mój profesor na studiach mawia: "kartka wiele zniesie". Najwyraźniej net też. Przetrwałam tylko dzięki waszym komentarzom. Od razu dzień zrobił się weselszy!

Natalia Borucka pisze...

Romantyczny Joffrey mnie tylko bawił, bo walić Grę o Tron, ale to ukwikało mnie ostro. Weszłam teraz z ciekawości na tego blogaska i pierwsze zdanie, które zobaczyłam brzmi: "Spoglądała na obojga młodych mężczyzn z lekkim zażenowaniem na twarzy." Cudowny fanfik. Też uważam, że przenoszenie mechaniki rozgrywki bezpośrednio do prozy jest szkodliwe, co zresztą udowodniłyście już kiedyś analizą opja na podstawie gry bodajże strategicznej, gdzie ludzie rodzili się z jakichś kamieni, już dorośli i gotowi do pracy.

Za szczególnie zabawne uważam, że ałtoreczka postanowiła spotkać swoją Mary Sue zarówno z Altairem jak i z Eziem, mimo odległości kilku setek lat, dodając Jabłku Edenu zupełnie niewyjaśnioną, niepotrzebną i zapewne tylko raz użytą, moc. Dobrze, że Connor i Edward uchronili się przed Marysujką, Aveline z kolei zapewne byłaby tym zazdrosnym plastikiem. Blond plastikiem, biorąc pod uwagę, że ałtoreczka przefarbowała nawet Leonarda.

Gratuluję czterech lat. To chyba oznacza, że czytuję Was prawie od początku, bowiem pamiętam Sierżanta und Sapera i Przyczajoną Logikę jeszcze z akademika. STO LAT!

Anonimowy pisze...

Sto lat! Przegladam Przyczajona Logike co tydzien od roku i nie moge sie odzwyczaic :)

Kanon gry wskazuje jednak na obecnosc kobiet przynajmniej w szeregach Templariuszy: przed zabiciem Roberta de Sable trzeba pokonac przebrana za niego jego nastepczynie. Umiala walczyc i dowodzic oddzialem, wiec zapewne byla dobrze wyszkolona.

Nareszcie Assasins Creed! Znam jedynke w dwoch jezykach, dwojke poznalam poprzez ksiazkowy fanfik, trojka jest niewiele lepsza od tego opka :/

Anonimowy pisze...

Sto lat, drogie Analizatorki!
Co do kobiet Templariuszy, zasięgnęłam języka i choć pod koniec gry faktycznie jedna się pojawia ale w przebraniu mężczyzny. I bohater który z nią walczy był zaskoczony gdy ujawniła płeć, nie była to więc typowa sytuacja.
Ale i z Assasynkami podobno było ciężko, chyba tylko Ezio nie widział problemu w przyjmowaniu do swoich szeregów kobiet. Tak przynajmniej donoszą moje źródła w postaci osoby jakoś tam w grze obeznanej. :)

Koyomi

Anonimowy pisze...

A ja powiem więcej. Maria, Templariuszka, była poblazliwie traktowana, dopóki Mistrzem był Robert de Sable. Po jego śmierci nie cieszyła się zbyt dużą popularnoscia, a nawet jawna niechęcią ze strony kolejnego Mistrza, Boucharta. Co oczywiscie nie zmienia faktu, że opko jest cudnej urody. Kiedy czytałam papierową wersję asasynskiego kredo zastanawialam się, jak można przepisać gry i wspomnienia, łącznie z tymi absurdalnymi skokami wiary.

Na opko natrafiłem już kiedyś, ale nie byłam w stanie go przeczytać.

Ach, no i oczywiscie, wszystkiego najlepszego dla załogi PLUSa. Choć śledzę was od niedawna, zaglądam regularnie i kwikam z każdą nową analizą!

Siły na kolejne tony analiz, lekkosci i humoru.

Pozdrawiam,
R.

Goma pisze...

Sto lat! Z jednej strony czytam analizy odkąd dowiedziałam się o istnieniu blogów, a z drugiej aż trudno uwierzyć, że to już cztery lata jestem fanką przyczajonej :)
Bardzo fajna analiza, szczególnie kaczuszki z pomarańczami ^^
Podoba mi się nowy nagłówek, mimo że stary też bardzo lubiłam. Harry Esmeralda w analizie to było za dużo na moje nerwy, ale na rysunku prezentuje się wspaniale. Nawet brak Kamiennojedwabnego nie doskwiera kiedy Snape tak się raczy ciasteczkami xD
Życzę Wam dużo cierpliwości do przyszłych analiz i jak najwięcej radości przy ich pisaniu :)

psyence pisze...

Aj karamba, gwałt na historycznych faktach zawsze przyprawia mnie o żądzę mordu XD thx XD czy ta tragedia bedzie miala wiecej aktów? ;D

kariolka pisze...

Mega zacne nowe logo! :D
A analiza jak zwykle powalająca :)

Demon pisze...

Znalazłam blog do analizy http://ciagle-zycie.blogspot.co.uk

Anonimowy pisze...

"Jednak,niektórzy przekraczają granicę. /I sadzą przecinki nie dość, że zupełnie z dupy, to jeszcze bez spacji./ Właśnie dlatego trzeba ich zlikwidować,aby świat był bardziej barwny"

:D :D
Wybaczcie, bardziej inteligentny komentarz nie przychodzi mi do głowy. Boru, jak to dobrze, że odkryłam Was dopiero po sesji, inaczej egzaminy leżałyby i kwiczały... /odlatuje uzupełnić zaległości w lekturze/

lulu

Shun Camui pisze...

Dołączam i ja, wprawdzie mocno spóźnione, ale szczere życzenia: Wszystkiego najlepszego, dużo weny, cierpliwości, borskich opek i stale rosnącego grona fanów.

Tyle dużo loff ode mnie! <3

Shigella pisze...

"Tymczasem spakowała najpotrzebniejsze przedmioty. Ubrała swoją, w tajemnicy uszytą, zbroje asasyna"
Ciekawe w co ja ubrala? Moze w stroj niewiesci, tak dla zmylki?
Co do szycia samej zbroi - tu nie bylabym az tak surowa, mniej zamozni wojacy, ktorych nie stac bylo na kolczuge i metalowe elementy pancerza nosili przeszywanice i skorzana zbroje.
O prosze, tu mamy zbroje lamelkowa - szyta: http://slavia.internetdsl.pl/kram/lamelki.htm

Z ciekawostek - ze dwa lata temu widzialam tez replike linothorax http://en.wikipedia.org/wiki/Linothorax bedaca laminatem z lnianej tkaniny i bodaj jakiejs zywicy czy kleju zwierzecego i wedlug autorow eksperymentu taka zbroja byla odporna na strzaly i wlocznie.
Podejrzewam, ze zanim ja sklajstrowano, dawalo sie ja przeszyc.

Skoro mamy zenskich i zonatych templariuszy,import zbroi ze starozytnej Grecji do XII w nie wydaje az takim absurdem

Shigella pisze...

"I rozpaćkała się o ziemię, bowiem stóg siana nie dość, że często zawiera grabie, to jeszcze nigdy, absolutnie nigdy nie chroni przed upadkiem z tak dużej wysokości. Koniec."
Grabie jak grabie, zazwyczaj siano w stogach zawiera konstrukcje drewniana o nazwie ostrewka... Po spadnieciu na nia dziewcze wygladaloby jak ofiara Wladka Palownika

Anonimowy pisze...

Zazwyczaj nie komentuję analiz, ale gdy zobaczyłem, że usiłuje się tu rozebrać tekst bez znajomości kanonu, nie wytrzymałem. Po pierwsze, w uniwersum AC zarówno templariusze jako asasyni nie mają nic wspólnego z religią. Zakon rycerski jest tylko przykrywką, same te organizacje powstały tysiące lat przed krucjatami. Warto dodać, że według kanonu, współcześni templariusze maskują swoją działalność koncernem farmaceutycznym. Do tego dochodzi przekonanie o tym, że wszystkie religie są tak naprawdę fikcją (bogowie byli przedstawicielami wymarłej już „wyższej rasy”, prorocy, święci i inni tacy korzystali tylko z artefaktów pozostawionych przez nich, choćby ze wspomnianego w opku jabłka, będącego potężną bronią), nie dziwi dlatego obecność obok siebie Europejczyków i Arabów w zakonie templariuszy/asasynów. Co do miejsca kobiet w tych organizacjach, w kanonie wiele przedstawicielek płci żeńskiej były członkami zarówno jednej jak i drugiej, coo ciekawe, zakon asasynów został założony przez kobietę – biblijną Ewę.

Jest też masa innych faktów pochodzących z kanonu a zjechanych w analizie. Choćby kolor oczu Leonarda, wystarczy sprawdzić jaki był w grze. Dalej, nie da się według mnie napisać opka o AC bez skoków wiary. Jakby nie patrzeć, to znak rozpoznawczy całej serii. Nie dziwi mnie też choćby sytuacja z zabraniem konia ze stajni, w grze one po prostu stały gotowe, wystarczyło wsiąść.

Nie usprawiedliwiam ałtorki, popełniła masę błędów, szkoda tylko, że analizatorzy skupili się na wytykaniu pisania zgodnie z kanonem. Pozdrawiam.

Minami Lady pisze...

Tak po latach świetlnych...ale cusz, zwabiło mnie AC. Czytam to dzieło...i wyję ...xDDD "Córka dwóch templariuszy"-wtf?! A śluby czystości, których łamanie było surowo karane?! A, nie wiem, biologia, podstawy prokreacji?! No, ale witamy w opku...*czyta dalej* Z tego, co wiem, muzułmanki nie mogły wtedy wiązać się z niewiernymi, chyba że faktycznie matka Faridy była jakobitką - wtedy ok. Jeśli Robert jest bękartem, to absolutnie ma prawo do nazwiska, herbu etc xDDD
Francja pogańska?! A co, już wtedy mieli uchodźców...to znaczy muzułmanów?!
Kolega powyżej ma rację, acz za właściwego "stwórcę" znanego nam dzisiaj kanonicznego zakonu uważa się Hassana ibn Sabbah, zwanego też Starcem z Gór :)
A konie gotowe do wsiadania faktycznie były w grze - co nie oznacza, że aby zachować realizm, wypadałoby tego konia nakarmić, osiodłać, cokolwiek, by nie padł.
Co do Marii - fakt, póki żył mistrz de Sable, była tolerowana. Ot, na zasadzie "a niech se będzie, jak ma taki kaprys". Za rządów Boucharta już deprecjonowano jej rolę, gardzono nią, a w końcu zmieniła stronę i została żoną Altaïra ;) Kiedy Altaïr spotyka Marię pierwszy raz, mówi: "Co to za czarnoksięstwo?!" - a więc kobieta- niemuzułmanka, Europejka i do tego w zbroi męskiej, to dla niego duży zaskok. "Ibn Al-Ahad", "Jedyny", to jedno z muzułmańskich imion Boga ;) Dlatego zapewne Altaïr został "synem nikogo". I fakt, sam przyjmował asasynki, jak mówi Kodeks, ale rola kobiety w zakonie zaznaczyła się wyraźniej dopiero za Ezia Auditore da Firenze, kiedy jego siostra Claudia zastępuje brata przez rok jako mistrzyni asasynów :)
Analiza miodna, wyłam ze śmiechu, pozdrawiam po latach świetlnych ! ;)