piątek, 26 lipca 2013

Córka dwóch templariuszy, czyli Mary Sue wśród asasyńskich plemion

Witajcie!


W tym tygodniu mijają cztery lata od założenia Przyczajonej Logiki. Dziękujemy że jesteście z nami!
Jak pewnie zauważyliście, z okazji rocznicy zmieniła się szata bloga - nowe logo zrobiła nam kochana i niezastąpiona Kiciputek.

Świętujmy więc! Nawet Snape wpadł w rocznicowy nastrój:



Dziś czeka was spotkanie z fandomem Assasin's Creed - jednakże znajomość gry nie jest konieczna. Przygotujcie się za to na spotkanie z wyjątkową Marysójką: córką dwóch templariuszy, która chce zostać asasynką, przyjaźni się z Leonardem daVinci i podróżuje w czasie.


Opko zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


Główne postaci:


Farida de Sable
  
Wiek: krucjaty – 24  renesans – 17 – 40
To mi bardziej wygląda na jej wymiary, nie wiek.
*mierzy się w krucjatach* Kurczę, ze 2 centymetry koło Jerozolimy przydałoby się zrzucić...


Wzrost: 178 cm.
Na ówczesne warunki - gigantyczny. Pewnie wyglądała jak Brienne, przewyższająca większość facetów o pół głowy.


Pochodzenie: Syria.
Farida jest piękną Syryjką o blond włosach i ciemnych,błękitnych oczach.
Totalnie syryjski typ urody.
Totalnie. Jeszcze powinna mieć jasną jak porcelana cerę.


Córka templariuszy.
Eee... wróć: córka templariuszy?! W sensie że dwóch chłopów, z których każdy ślubował czystość? To jest jeszcze większy cud niż poczęcie z dziewicy!
Nie od dziś wiadomo, że templariusze niejeden magiczny szwindel wykręcili. To tacy bardziej retro masoni w końcu.


Matka z pochodzenia Syryjka, ojciec Francuz.
I ta matka Syryjka, pewnie jeszcze muzułmanka, była w skrytości ducha facetem - chrześcijańskim zakonnikiem? Czy może zaczęto przyjmować muzułmanki do templariuszy? Zagadek przybywa.
Chyba że z tą córką templariuszy to jak z Szurkowskim, który był cudownym dzieckiem dwóch pedałów.


Rodzice poznali się podczas jednej z krucjat.
Spotted: III krucjata. "Piękny templariuszu w przebraniu syryjskiej muzułmanki! Widziałem cię przez chwilę pod Akką, gdy francuskie wojska mordowały uciekających tchórzliwie niewiernych. Miałeś niebieską chustę na głowie i obłęd w oczach. Odezwij się!"


Zakochali się w sobie.
Totalnie idealne warunki do zakochania. Coś jak żydowski chłopiec i  gestapowiec w Nazi-opku.


Po pewnym czasie matka urodziła syna – Roberta. Ojciec wrócił z nim do Francji (jak pokazuje "Królestwo Niebieskie", we Francji bękarty mają przed sobą wyłącznie świetlaną przyszłość),a w tym czasie matka trenowała by zostać templariuszem.
Przechodziła intensywny kurs zmiany płci.
Machała mieczem tak długo, aż od wzrostu testosteronu jej cycki odpadły.


Przed poznaniem ojca była zwykłą gospodynią. Po 6 latach wrócili. Po pewnym czasie urodziło im się kolejne dziecko,którym była Farida. Dziecko nadzwyczaj inteligentne i poważne. Od urodzenia. I pewnie już w pieluchach zostało templariuszem. Chętnie poznała świat o dowiadywała się wielu informacji. Nauczyła się czytać w wieku 5 lat.
Powszechna praktyka w tamtych czasach, nieprawdaż. Zaraz się dowiemy, że w wieku 12 lat wstąpiła do Kominternu.
A w wieku 15 lat została wybrana na papieża.


. Robert chętnie trenował razem z ojcem,kiedy Farida rozmawiała z matką. Dziewczyna była szczęśliwa. Mieszkała w posiadłości jej rodziny położnej niedaleko stolicy Syrii – Damaszku.
A to Damaszek nie był przypadkiem podówczas w rękach muzułmanów? No chyba że templariuszowscy rodzice dostali jakąś dyspensę z racji wydania na świat boCHaterki.


      Pewnego dnia jej życie oraz jej światopogląd zmienił się. Co się stało? Zrozumiała, że powinna oddać wszystkie swoje lalki biednym córkom służących i ruszyła świat szukając oświecenia? W wieku ośmiu lat dziewczyna widziała jak jej rodzice mordowali niewinnych na polanie niedaleko jej domu.
Ot, tak sobie wyskoczyli po obiedzie pomordować niewinnych. Zawsze trzymali kilku w składziku, na podobne okazje. Bo wiadomo, że taki templariusz jak sobie raz na trzy dni nie zamorduje niewiernego, to zaraz porasta zieloną szczeciną i zaczyna plwać na ludzi kisielem malinowym.


Uświadomiła sobie,że rodzice kłamali mówiąc,że templariusze byli „tymi dobrymi”.
I jeszcze dziecko oszukują, niegodziwcy! Pewnie wszystkie obiady gotowali z płodów i małych, puchatych króliczków. I takich żółtych kaczuszek (z pomarańczami).


Wróciła jak najszybiej mogła do domu. Pobiegła do pokoju i zamknęła pokój zamykając przy tym siebie.
Czyli... zamilkła? Choć muszę przyznać, że tekst "zamknęła pokój, zamykając się w sobie" brzmi jeszcze lepiej.
Czemu wyobraziłam sobie bohaterkę przekręcającą klucz w pępku...?


Prowadziła dziennik,w którym opisywała wszystko. Do nikogo się nie odzywała. Nie próbowała rozmawiać z innymi. Siedziała w pokoju i czytała tak do 15 roku życia.
No z pewnością. Straszliwie źli rodzice byli straszliwie źli, ale nie mieli nic przeciwko temu, by ich córka przez siedem lat siedziała na dupie i raczyła się lekturą niby ulubiona żona sułtana, podczas gdy już dawno temu powinna wyjść za mąż i chować dzieci. Tak jest.


Rodzice zmartwieni zachowaniem córki szukali dla niej jakiegoś nauczyciela.
Po siedmiu latach. Nie można przecież reagować zbyt pochopnie!
Byli po prostu zbyt zajęci mordowaniem niewinnych.


Kiedy udało im się znaleźć pewnego człowieka natychmiast posłali go do Faridy.
W Damaszku funkcjonowało znane targowisko pewnych ludzi. Zaraz obok sprzedawali tych gości.


Początkowo trudno mu było z nią nawiązać kontakt,ale po pewnym czasie,kiedy zaczął mówić o asasynach, ich zakonie oraz walce z templariuszami dziewczyna otworzyła się przed nim.
Bo przecież to logiczne, by poruszać takie tematy w domu templariuszy. To nie była przypadkiem filia asasynów pod patronatem Stirlitza?
Oj tam, chciał po prostu zarwać panienkę na mroczną gadkę.


Nauczył ją tak wielu umiejętności i podarował ogromną wiedzę.
A wszystko to za pieniądze i pod czujnym okiem rodziców templariuszy, którzy patrzyli z dumą i rozrzewnieniem na treningi rzucania nożami do manekinów ubranych w białe płaszcze z wielkim czerwonym krzyżem.


Niedawno po 24 urodzinach Faridy zmarł.
Na fatalny dobór przysłówków.
Farida niedługo pewnie też zejdzie, w tamtej epoce zbyt długo nie żyli... (A Farida od prawie 10 lat powinna już być czyjąś żoną, od kilku lat matką.)


Dziewczyna pomyślała,że to znak,by ona dołączyła do zakonu asasynów. Uciekła z domu,by dołączyć do bractwa.
Które, jak wiadomo, prowadziło schronisko dla zbuntowanych dziewcząt.


Altair ibn Al-Ahad
Uff, czyli to jednak nie ten z gry, ten nazywał się Ibn-La'Ahad. A może ktoś próbuje w ten sposób obejść prawa autorskie?
Wiek: 24
Wzrost: 182 cm.
Pochodzenie: Syria
Altair jest poważnym Syryjczykiem i zdolnym asasynem. (...) Mistrz wyznaczył go jako nauczyciela Faridy. Ze względu na jego umiejętności,wiedzę, doświadczenie oraz wiek,który odgrywał tutaj również pewną rolę.
Czytaj: żeby łatwiej było im nawiązać płomienny romans, obniżając produktywność i tak dalej.


Altair początkowo nie chciał „marnować czasu” na dziewczynę,ale im więcej czasu z nią spędzał tym bardziej ją lubił. Aż w końcu pokochał – w dodatku z wzajemnością.


Przy niej zawsze się rozluźniał. Odkrył w niej talent do walki oraz wielką determinacje.
Przepraszam, ale widzę to:


Spodobał mu się jej charakter, a od twarzy dziewczyny nie może oderwać oczu, gdy tylko z nią przebywa. Natomiast również sam nie grzeszy urodą. Czyli brzydal. :D Przystojny mężczyzna o brązowych oczach, pełnych ustach, na których gości blizna, idealnym nosie na którym pomieszkują trzy pryszcze oraz z delikatnym zarostem wynajmującym teren brody.


Ezio Auditore da Firenze
 
Wiek: 17-40
Bo mężczyzn się o wiek nie pyta.
Wzrost: 183 cm.
Pochodzenie: Włochy
Ezio jest wiecznym kobieciarzem. Poznając Faridę poznał kolejne wyzwanie,któremu musi sprostać.
Bo jak nie, to mu fiut uschnie absolutnie i nieodwołalnie, a zagłada świata spadnie z tego włoska, na którym akurat wisi.


Dla niego długonoga, śliczna blondynka o przepięknym uśmiechu i błękitnych oczach to szczyt wymagań.
Zwłaszcza że pewnie nigdy takich nie widział na oczy.
Nie no, cudzoziemcy się jednak przez Florencję przewijali w dużych ilościch, więc miałby szansę zobaczyć.


    Jest szlachcicem pochodzącym z Florencji. (...) Farida od razu przykuła jego uwagę swoją urodą. Udało mu się jakoś zaprosić ją do domu. Tam jego ojciec przygarnął dziewczynę i zaopiekował.
Eee... a czemu ona wymagała opieki? Tak się totalnie z dupy pojawiła, dorosła, w centrum Florencji, bez żadnej rodziny, znajomych? Czy może po prostu wyglądała jak mokry kłębek nieszczęścia?
Była tak seksowna, że każdy chciał ją przygarniać do siebie.


Niedługo po tym odbyła się egzekucja jego ojca i braci. Farida wiernie mu towarzyszy w każdej chwili.
Na pewno nic mu tak nie pomogło w tych trudnych chwilach, jak obecność obcej przybłędy, którą trzeba się opiekować.
Wiesz, zajął czymś myśli i penisa... jest to jakaś forma terapii.


Stała się jego przyjaciółką, jednak Eziowi nie wystarczy tylko przyjaźń. Cały czas uparcie sobie wmawia,że jej nie kocha,a chce ją tylko zdobyć,ale być może jest inaczej…
Może chce ją zjeść.


    Sam do końca nie wie kim do końca jest,a raczej kim stał się po znalezieniu szaty Giovanniego.
Szata Giovanniego działa tak jak szata Dejaniry, z tym że zamiast palić noszącego żywcem, wywołuje w nim skłonności mesjanistyczne, nieprzepartą chęć do skakania na główkę z wysokich wież i żgania ludzi pod żebro w ciemnych zaułkach oraz zajadłą nienawiść do przedstawicieli kościoła katolickiego.


Całe to zamieszanie ze śmiercią ojca i braci, asasyni, templariusze zrobiły mu mętlik w głowie, ale dzięki Faridzie radzi sobie. Każdy spędzony z nią brak podmiotu wypełnia pustkę po rodzinie. Odczuwa w stosunku do dziewczyny jakąś więź. Więc tak się to teraz nazywa... Zżył się z nią.
    We dwójkę mają pewien zakład rzeźnicki. Nie ma w nim  żadnych zasad. Punkty osoba zdobywa jeśli „wkopie” tą drugą. Nagroda nie jest ustalona, nie wiadomo w ogóle kiedy to się zakończy.
Łoookurwa, z pewnością fantastycznie im się pracuje z tą świadomością, że zawsze mogą na siebie liczyć!


Drugoplanowe postaci:
Krucjaty:
Malik al-Sayf
  Zazdrosny Rywal Głównego Bohatera Zakochany W Jego Dziewczynie.


Al-Mualim
 (...)   Starzec z długą, siwą brodą. Przez prawe oko przechodzi długa,paskudna blizna. Nikt nie wie skąd ją ma. Chodzi w białej szacie asasyna,na którą nałożony jest czarny paszcz z kapturem,który widnieje na jego głowie.
Zaś na jego stopach jawią się buty.
Ale on ten kaptur ma tak permanentnie...?


Zawsze chodzi pełen powagi dając przykład innym asasynom.
Oni zaś wzorują się na nim, stale krocząc w takcie na trzy, jak do poloneza. Trochę rozwala to ich kamuflaż w miejscach publicznych, ale cywile nie chcąc im robić przykrości udają, że tego nie zauważają.


Robert de Sable
 
Wiek: 30
Wzrost: 185
Co tam się tak namnożyło tych wielkoludów? Ktoś dosypał czegoś do wody?
Może to zakamuflowani Wikingowie?


Pochodzenie: Syria/Francja
Starszy brat Faridy i templariusz. Razem z ojcem przez pierwsze 6 lat swojego życia mieszkał we Francji, później jednak powrócił z nim do Syrii. Oczywiście nie był chętny,bo przywiązał się do tego kraju i nie chciał opuszczać Lyon – miasta, pozbawionego odmiany przez przypadki w którym spędził te wszystkie lata. W Syrii  mieszkał do 18 roku życia, postanowił powrócić do państwa francuzów i tam praktykować jako templariusz.
Podjął praktykę zawodową w zakonie. Co prawda bezpłatną, ale będzie mógł sobie wpisać do portfolio.


Jednak został z powrotem wysłany w rodzinne strony,gdy zaczęła się 3 krucjata. Hassan zlecił mu znalezienie jego siostry, by wstąpiła do templariuszy i pomogła na zawsze wytępić asasynów.
On też wiedział, że ta strona, która zwerbuje Mary Sue, ma już zwycięstwo w kieszeni. Był nawet gotowy uczynić templariuszy pierwszym w historii zakonem koedukacyjnym, byleby tylko mieć ją po swojej stronie.


Robert nie czuje się odpowiedzialny za Faridę. Uważał ją za „głupią”,że porzuciła rodzinę na rzecz jakiś „asasyńskich kundli”. Jeśli nawet miałby ją zabić nie zawahałby się,bo od tej pory jest wrogiem zaimków oraz poprawnego szyku w zdaniach.



Hassan ibn Sabbah
 
Pochodzenie: Syria
Przywódca templariuszy.
Eee... nie. Jest tak bliski bycia przywódcą templariuszy, jak Hulk zostania baletnicą.


Jego celem jest raz na zawsze zniszczyć templariuszy i „zaprowadzić pokój na świcie”.
Bo każdy fandom potrzebuje swojego Konrada Wallenroda! \m/
Bo oczywiście to templariusze są winni temu, że świat pogrąża się w chaosie i upadku.
(Odbieranie mleka krowom i znikanie skarpetek po praniu to też pewnie oni.)


Chce by Farida wstąpiła do jego bractwa i wyjawiła wszystkie sekrety asasynów. Również zechciałby ją w swoich szeregach ze względu na jej rodziców i brata. Rodzina „De Sable” była jedną z najbardziej walecznych i umiejętnych.
Specjalizowali się w byciu ogólnie umiejętnymi.
W żonglowaniu i piciu wódki nosem.


W dodatku mogłaby przeciągnąć kogoś na ich stronę.
Na przykład szwagra Zenka Piekłasiewicza spod siódemki.


Jest sprytny i podstępny, w dodatku chytry.
A nawet szczwany i przebiegły, a gdyby przyprawić mu ogon, można udawać, że to całe stado lisów.


Jabłko nie może dotknąć nikt inny niż on sam.
Jestem pewna, że to miało coś znaczyć, tylko nie wiem co. Może ogłosić plebiscyt na najlepszą interpretację?
Że niby jest chytry jak wąż z raju, który jabłkiem kusił... ale nie, w końcu wężowi zależało na tym, żeby jabłka dotknęły przynajmniej jeszcze 2 osoby.
To już nie wiem.


Kiedy dziewczyna została zaciągnięta do twierdzy templariuszy, jabłko przeniosło ją do renesansu.
Ciepnęło ją gdzieś między kaplicę Sykstyńską a "Dekameron".
Jabłko przenoszące w czasie...?
Ale przecież Doktor powiedział że...


Prawnie była to wina Hassana gdyż to ona zaprezentował je dziewczynie i nieświadomie użył.
To zdanie jest jakby narrator kica warząchiew jakby chciała bum.


Albo to jabłko samo chciało zabrać tam dziewczynę…   
Mordercze, podstępne jabłko zagłady!


    Historyczny Hassan ibn Sabbah był przywódcą asasynów,ale na potrzeby opowiadania zmieniłam go w czarny charakter.
A zmieniłam go because of lulz, opierając się na takich przesłankach jak ha ha, nie ma żadnych, po to, by fabularnie wyeksplowatować motyw "jestem zły bo jestem zły". Przyznacie, że to ma sens.


Renesans:
Leonardo da Vinci
  
wiek :24 – 47
wzrost: 184 cm
Co u licha, oni wszyscy wyrośli na jakimś nawozie dla Samów Winchesterów czy jak?


Pochodzenie: Włochy
[Ciach! długaśny opis.] Come on, AŁtorko, przecież KAŻDY wie, kim był Leonardo Da Vinci ...prawda? PRAWDA?!


(...)    Leo jest bardzo przystojny.
Jak wszyscy, którzy nie są tymi Złymi.
Oczywiście:


Na głowie nosi swój czerwony beret, spod którego wychodzą na spacer cudze proste, blond włosy do ramion. W jego błękitnych oczach
Wszyscy “dobrzy” są blondynami o niebieskich oczach. To opko to jakiś przekaz podprogowy neonazistów?


można zauważyć radosne iskierki, które wręcz wywołują uśmiech u człowieka. Ma zgrabny nos, zarost oraz uroczy uśmiech, który często widnieje na jego twarzy.
A przed nim bieży baranek, a nad nim lata motylek!


Rozdział I
                   
                         
„Zastanawiałam się kiedyś, jaki na prawdę jest ten świat. Z jednej strony barwny, pełny życia i urody,a z drugiej  brudny,pełen zła i okrucieństwa.
I banalnych przemyśleń. I spacji, których nigdy nie ma tam, gdzie powinno.
Przypomina mi się taki cytat z bardzo głupiego filmu klasy B: “Życie byłoby takie piękne, gdyby ten świat nie był taki straszny!”


Całe te okrucieństwo jest produkowane przez ludzi,każdego… Jednak,niektórzy przekraczają granicę. I sadzą przecinki nie dość, że zupełnie z dupy, to jeszcze bez spacji. Właśnie dlatego trzeba ich zlikwidować,aby świat był bardziej barwny, bardziej piękny,bardziej… czerwony od krwi wroga! wolny”
Będziemy wolni dopiero gdy zabijemy wszystkich, którzy robią coś, co nam się nie podoba!!!!!!!11!!1
Seems legit.


Farida przechadzała się po willi rodziców. Miała już 24 lata,a mimo to nie mogła się wyprowadzić.
A co, królewnie rzyć do krzesła przykleili? Bez jaj, ona już dawno powinna mieć męża i gromadkę dzieci.


Miała dość bycia grzeczną córcią. Tym bardziej,że jej rodzice musieli być nimi, tymi okropnymi,bezdusznymi potworami, templariuszami…

Noo, totalnie jej się ten bunt w porę odezwał. PO SZESNASTU LATACH!
Bo przecież wcześniej ktoś jej musiał kupować stroje, lalki, książki, meble... to była jej forma zemsty na wrogu - podstępne żerowanie!


Tej nocy musiała się wydostać. Wróciła do swojego pokoju. Służbie oznajmiła iż jest zmęczona i prosiła o nie przeszkadzanie jej w odpoczynku.Tymczasem spakowała najpotrzebniejsze przedmioty. Ubrała swoją, w tajemnicy uszytą, zbroje asasyna
Uszytą. Zbroję. Pewnie jeszcze na drutach zrobioną.
Da się! WSZYSTKO SIĘ da.
No i nic nie jest przecież tak sensowne, jak ucieczka z domu templariuszy w uniformie ich największych wrogów. Nie ma żadnych szans, że ktoś zobaczy ją i pomyśli, że jakiś asasyn zakrada się tu w niecnych zamiarach - i wpakuje jej strzałę w oko. Totalnie żadnych.


i podeszła do okna.Jeszcze raz spojrzała w stronę pokoju.Uśmiechnęła się.Była szczęśliwa,że w końcu wydostanie się stąd. Dziewczyna szybko wyskoczyła przez okno. Dzisiejsza noc należała do tych jaśniejszych, przez pełnię księżyca. Farida zakradła się do stajni i wsiadła na jednego z koni, który wcale nie spał, był oczywiście osiodłany i gotów do drogi, a w stajni nie było żadnego parobka, który mógłby donieść jej rodzicom, co jest grane a w ogóle to ta kradzież konia też należała do dzielnej walki z wrogiem i pognała w kierunku Masjafu.
Ja przepraszam, ale to jest ponad 220 kilometrów.  Konno zajęłoby jej to ze dwa - trzy dni. Już widzę, jak laska, która ostatnie 16 lat spędziła siedząc na dupie w pokoju pokonuje sama taką drogę i
- nie błądzi
- nikt jej nie napada, nie gwałci i nie zabija
- nie pada z pragnienia.


Miała pewien plan. Najpierw musiała się dowiedzieć, co to znaczy być asasynem. Galopowała przez całą noc.
Miała bowiem robokonia, który się nie męczył i nie musiał jeść.
Może pomyliła zawód asasyna z dżokejem...?


W końcu udało jej się dotrzeć do Masjafu. Była gdzieś 3-4 nad ranem. Bramy miasta były jeszcze zamknięte. Zostawiła konia.Nie pozostało jej nic innego niż wspinaczka.
Po długiej i wyczerpującej podróży o niczym się tak nie marzy, jak w wspinaczce na mury wielkiej twierdzy! Zwłaszcza zamieszkanej przez wyszkolonych zabójców, którzy mogliby uznać ją za zagrożenie i ustrzelić.
Aha, po kilkudniowej jeździe swojego konia zostawiłaś samopas, nie dając mu jeść ani pić, nawet go nie rozkulbaczając?
To był Koń Wroga, też ma zginąć! :/


Brama była zbyt spadzista. Zauważyła obok niewielki szczyt. Wdrapała się na niego. Szczyt okazał się Kasprowym Wierchem. Wiatr delikatnie popychał jej włosy na bok.
Totalnie najważniejsza rzecz w tym momencie.


Dziewczyna spojrzała w dół. Jedynym sposobem na dostanie się tam jest skok do siana.
. . .
Proszę, nie każcie mi tłumaczyć, czemu ten "skok wiary" to wielki, iskrzący, piramidalny bullshit.


„Co?! Przecież to szaleństwo!” pomyślała.
Właśnie. Nie mogła zleźć tak samo, jak wlazła?
Mana jej się skończyła? Czy coś? Może?


Jednak po krótkim namyślę zdecydowała się.
I rozpaćkała się o ziemię, bowiem stóg siana nie dość, że często zawiera grabie, to jeszcze nigdy, absolutnie nigdy nie chroni przed upadkiem z tak dużej wysokości. Koniec.


Skok był dłuższy niż myślała. A co, spadała w slow motion? Miała pewne przeczucie,że nie spadała,a delikatnie lądowała w wyznaczonym przez nią punkcie. Jeszcze ma supermoce, swołocz. Chwilę później wpadła do siana.
I przeleciała do Narni.


Była zmęczona, nawet bardzo,ale resztkami sił wyczołgała się i szła ku fortecy. Kiedy dotarła do półmetka który był oznaczony gustowną flagą zatkniętą na płocie zatrzymali ją asasyni:
-Kim jesteś?
- Jestem Fari… – dziewczyna zemdlała.
***
-Co? Gdzie jestem?- Farida chwyciła się rękami za głowę.
Bo mogła się też chwycić na przykład uszami! Warto precyzować takie rzeczy.


Okropnie ją bolała,jednak leżała w łóżku, bardzo wygodnym. Już myślała,że cała wyprawa to tylko sen,ale nie! Była w fortecy. Poznała to po kamiennych ścianach i obcych ludziach celujących do niej z kusz. Jednak zastanawiało ją to, gdzie była jej zbroja? Ona sama została przebrana w jakąś koszulę.”Rozebrali mnie! Jak śmieli?!” pomyślała. "Zaraz się na nich obrażę i przystąpię do templariuszy!" Nagle do komnaty wszedł starzec. Wyglądał na bardzo inteligentnego i doświadczonego.
Bo miał okulary na nosie i wielką księgę w dłoniach.


- Witaj! Czy wszystko już z tobą dobrze?
- Czy ze mną dobrze?! Głowa mnie bardzo boli, w dodatku zostałam zostałam rozebrana ze swojej zbroi! A to wszystko twoja wina! Pewnie jeszcze samowolnie rozkulbaczyliście mojego konia, chamy!


- Kobieta nie powinna walczyć. Jest zbyt delikatna na to.
- Ale ja nie jestem delikatna!


- Więc czy moje oczy się mylą? Jednak dalej nie wiem jak się nazywasz.
A to jakieś konkretne imiona dają +10 do delikatności?


- Jestem Farida,a ty? Raczej nie wyglądasz na zwykłego starca.
- Zwę się Al-Mualim. Jestem zajebistym starcem mistrzem asasynów.
Farida dostrzegła szansę. Jeżeli zrobi na mistrzu dobre wrażenie to może zostanie asasynem.
Moim zdaniem już na to za późno...
Tak jakby.