piątek, 3 maja 2013

Patriarcha Mojżesz: Pogromca demonów, czyli iść, ciągle iść w stronę konia, cz. 2




Witajcie!
Poprzednie opko przypadło Wam do gustu - jest więc i część druga! Tym razem Wampirzyca okazuje się mieć funkcję młynka do kawy i moc Maratończyka; na jaw wychodzą też jej kryminalne powiązania z przywódcą Nuk-Nuków. Zdarza jej się także stanąć w centrum demonów oraz zostać wybawioną przez mordercze Driady płci męskiej. Supermoce są supermocne, ortografia jest bardzo zła, kolejne zdarzenia wynikają z dupy i prowadzą cholera wie gdzie... I tylko konia, tylko konia, tylko konia, tylko konia żal.
Miłego!


Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.






Już na niego wsiadała, aż tu nagle podbiegł do niej kowal
- Wampirzyco pomóż mi proszę
- Co się stało ?
Jakieś stwory podpierdzieliły mi wszystkie znaki interpunkcyjne!
Czyżby operacja ulepszania miecza w obronę zakończyła się niepowodzeniem?


- Nuk-nuki znowu porwały mojego brata Jochna, napisali że chcą okupu
I dodali,  że nasi rodzice mają się zbiczować za nadanie dziecku imienia z błędem ortograficznym.


- Czy to jest to samo miejsce co wtedy ?
- Tak napisali tam abym przyszedł w to miejsce gdzie wtedy
Pod umówionym jaworem?
Ech, już nawet potworom nie chce się wykrzesać odrobiny kreatywnego czynienia zła. Porywają tego, co wtedy, okup tam, gdzie wtedy... rutyna dnia codziennego.


- Dobra pomogę ci
- Idę z tobą
- Nie idę sama a ty pilnuj mojego konia
Bo idę pieszo. Przecież NukNuki na pewno wolą mieć nade mną większą przewagę niż mniejszą.
Poza tym nie ma się co spieszyć, a taki koń to tylko przeszkadza, prawda. I żreć woła.


- Dobrze zaczekam tu. Powodzenia uratuj mojego brata
Wampirzyca kiwnęła głową i pobiegła w stronę południowej bramy. Otworzyła wrota i skierowała się na północny – wschód.
Drogę wskazywał jej kompas w kształcie myślnika.
A to nie łatwiej byłoby wybiec przez północną bramę? No chyba że Wampirzyca złożyła ślub rycerski zakazujący jej podążania do celu najkrótszą drogą.


Biegła wprost przed siebie przecinając na pół po drodze olbrzymie muchy i śluzowce. Po pięciu minutach dobiegła do miejsca gdzie był położony Joch i siedmiu nuk-nuków.
A kto ich położył (pokotem)? Czy może leżeli sobie i opalali się na słoneczku?
Mam wrażenie, że jesteśmy o krok od zdań typu "Wampirzyca mieściła się na skraju lasu."


Wampirzyca krzyknęła :
- Hej zostawcie go
Jeden z nuk-nuków rzekł :
- O kogo moje oczy widzą ? Witam starą kumpele
Kopę lat, zioom! Żółwik!


- Tamtym razem ciebie i twoich kumpli oszczędziłam ale teraz taka łagodna nie będę
Yyy... ale czemu? Czy celem jej egzystencji nie jest przypadkiem likwidowanie potworów?


- Ha ha jesteś bardzo zabawna. Brać ją  !
W kierunku Amon-Shi biegło sześć nuk-nuków. Okrążyły ją i zaczęły biec w jej stronę
Potem zrobiły salto i znów pobiegły w jej stronę. W połowie drogi zatrzymały się, zajęły się sadzeniem karczochów, a kiedy skończyły im się sadzonki, zrobiły sus w jej kierunku. Niestety, jej już dawno tam nie było, w związku z tym NukNuki musiały cofnąć się do punktu wyjścia i znów rozpocząć proces biegnięcia w jej stronę...
A Lancelot z Monty Pythona z uznaniem kiwał głową, nadbiegając w stronę zamku na bagnach.


Wampirzyca skoczyła i cała szóstka uderzyła się w głowę (Wampirzyca zrobiła tak niefortunne salto, że potworki machnęły facepalma? To mi bardziej przypomina jakiś mongolski balet synchroniczny niż walkę.) siódmy nuk-nuk krzyknął :
- Nie bawić się z nią tylko ją zabić  !
Kiedy ich przywódca mówił do nich co mają robić, wampirzyca przywołała Wampirzego wilka,
Rozumiem, że dowódca mówił powoli, sylabizując, i ilustrując każde słowo odpowiednim wykresem? A oni stali i słuchali, zamiast się bić?
Wiem! Przywódcą był ten koleś z "Dungeons and Dragons"!


który rzucił się na jednego z nuk-nuków i rozszarpał go. Pozostała piątka zaczęła z nim walczyć Wampirzyca zbliżała się w stronę ich przywódcy
Czołgała się dyskretnie, przysłonięta supermaskującym kamuflażem z krzaka.
Pracowicie zbierać wszystkie leżące w okolicy kropki i chowając je do torby podróżnej - tak że w końcu nie została ani jedna.


- Zostaliśmy sam na sam
- aaaaa zginiesz  !


Przywódca zadał parę ciosów ale wampirzyca je wszystkie zwinnie ominęła
Bo on tak tylko sobie machał łapami w powietrzu, nawet nie próbując trafić. Może się po prostu od muchy opędzał, a ona sobie wmówiła, że tak zwinnie robi uniki?
Mówię wam, tam gdzieś stoi (wyjątkowo kiepski) choreograf, który daje im wskazówki.


- Trzeba z tym skończyć
I uderzyła bardzo mocno go w klatkę piersiową aż upadł na ziemię.
A potem "potraktowała go pięścią, aż zemdlał".


Po krótkiej chwili podszedł do niej jej wilk i znikł.
Baterie mu się wyczerpały?
Czar się rozładował.


Wampirzyca obróciła się i zobaczyła tylko kawałki nuk-nuków. Obróciła się ponownie i rzekła :
- Daje ci już na pewno ostatnią szanse, odejdź stąd
Ładna mi ostatnia szansa. Niech jeszcze mu oderwie rękę i wtedy powie “No, teraz to już naprawdę ostatnia”.
Ale po co?! Czy ona nie powinna ich, nie wiem, zabijać na śmierć, żeby na świecie zapanowało dobro, a ludziom żyło się dostatniej? Zaczynam podejrzewać, że jest w zmowie z tymi całymi nuk-nukami.


Przywódca nuk-nuków szybko uciekł z placu bitwy. Wampirzyca uwolniła Jochna i wróciła z nim do miasta. Kowal gdy ich zobaczył podbiegł do nic i pomógł nicy Amon-Shi z Jochnem. Wampirzyco bardzo ci dziękuje za uratowanie rzekł Jochn. - powiedział narrator.
Wampirzyca się uśmiechnęła a kowal spytał się jej co cię śmieszy ? Ona rzekła :
- Te spacje przed znakami interpunkcyjnymi.
- Przypomniały mi się stare czasy, kiedy jeszcze byłam w Ancarii i ratowałam dzieci i takie tam.
Psy, kocięta, takie małe żółte kaczuszki, córki które uciekły z synami młynarzy...
A teraz, widzisz - umawiam się z pomiotami zła, że niby oni porywają jakiegoś kmiota, a ja go uwalniam... kasą dzielimy się po połowie... Ech, parszywe życie.


Gdy to mówiła wsiadała na konia i powoli już na koniu zbliżała się do północnej bramy.
No patrz, a myślałam, że będzie do tej bramy iść z jedną nogą w strzemieniu, a drugą na ziemi.
Możemy być pewne, że kieruje się na południe.


- Dziękuje ci jeszcze raz Wampirzyco, wróć za parę dni a twój miecz na pewno będzie gotowy
Wykrzyknął kowal. Amon-Shi pomachała im, była już za północą bramą.


Rozdział 5 – Jaskinia demonów
Wampirzyca była już 40 km od Purgatori.
O czym informował stosowny znak umieszczony na poboczu gościńca szybkiego ruchu.


Zbliżał się po woli (czyjej?) zmrok a do Shaddar-Sub jeszcze była długa droga. Bowiem tam Amon-Shi właśnie zmierzała. Chciała odwiedzić Shaddara .Po paru godzinach zapadł zmrok.
No, to rzeczywiście powoli zapadał. Złapał po drodze zadyszkę i musiał przystanąć, czy co?
Zapadał na galopujące suchoty. Albo Wampirzyca należy do tych ludzi, dla których wieczór zaczyna się po czternastej.
Zrobiło się dosyć ciemno lecz Wampirzycy to nie przeszkadzało, jej wzrok był bardzo dobry w nocy. Postanowiła jechać całą noc bez przerwy (a koniowi to nie przeszkadzało, gdyż miał nogi i mięśnie z adamantium i musiał tankować co 100 km oh wait), jeśli nie będzie w Piekielnej Grani żadnych przeszkód to do Shaddar-Sub powinna dotrzeć nad ranem.
Czyli za jakieś 10 godzin. Czyli, nawet jadąc cały czas stępa, powinna zrobić około 50-60 kilometrów. Jeśli kłusem, to około 150 kilometrów.
*szuka telefonu do obrońcy praw zwierząt*


Minęło parę godzin. Zrobiło się niespotykanie ciemno (Fakt, nocą to niespotykane!), lecz droga była bardzo prosta do Shaddar-Sub nikt jej nie zaatakował, tak jakby już potwory wiedziały że z Wampirzycą nie mają szans. Po paru metrach drogi Amon-Shi zobaczyła na skraju drogi drogę na skraju drogi. A dalej był koniec drogi na końcu drogi.
Po paru metrach drogi licząc skąd? Od wyjazdu z wioski? Od momentu, gdy zaczęło się ściemniać, gdy zapadł zmrok, gdy zrobiło się całkiem ciemno? Czy odkąd nie zaatakował jej żaden potwór?


ognisko i siedzącą przy nim jedną osobę. Zatrzymała się przy ognisku, zsiadła z konia i podeszła do osoby siedzącej przy ognisku. A to ci! Byłam pewna, że podejdzie do osoby siedzącej przy wodospadzie! Albo do dziobaka leżącego w hamaku! Co za zaskoczenie. Wampirzyca bardzo się zdziwiła widząc ją samą tutaj w Piekielnej Grani. Tę osobę. O której czytelnik nic się nie dowie. Bo nie. Co on w ogóle taki ciekawy? Czytać i przeżywać, a nie analizować! Zapytała się jej skąd się tutaj wzięłaś (Narratorze pozadialogowy, go home, you are drunk.) a ona na to jej odpowiedziała :
- Siedziałam sobie spokojnie w domu we wsi na Pieczarkowym Pagórku aż tu nagle zaczęły bić dzwony alarmowe
Mają jakieś specjalne, z funkcją syreny?
Tak. Polega to na tym, że ciągnie się za sznur przymocowany do członka dzwonnika, a ten wyje wniebogłosy.


- Co się stało ?
- Do wsi wbiegło ogromnie dużo demonów różnej rasy
Różna rasa to taka, która jest niepodobna do jakiejkolwiek innej istniejącej. Jej przedstawiciele są cholernie dziwaczni, ponieważ mają rogi zupełnie nie jak u jelenia, skrzydła całkiem inne od skrzydeł orła i skrzeczą inaczej niż papugi.
A ich liczebność określa się w kategoriach: jeden, dwa, trzy, dużo, ogromnie dużo.


- Czego oni tam chcieli ?
Wpadli na herbatę.
Po Pandemonium poszły słuchy, że na Pieczarkowym Pagórku rzucili baleron.
 


- Szukali ciebie  !
- Co ? Mnie ? Ale po co ?
Chcieli wycisnąć z ciebie wszystkie spacje, żebyś więcej nie sadziła ich przed znakami interpunkcyjnymi.


- Tego nie wiem, ale zabrali pięć osób z wioski, byłam jedną z nich i zdewastowali ją. Mnie, tę osobę. Było to jakoś 5 dni temu.
- I co dalej ?
- Wypytywali mnie o ciebie, a jakieś trzy godziny temu wyrzucili mnie przed jaskinie, a ja zobaczyłam to ognisko i po pospiesznym wyhodowaniu członka męskiego przyszedłem tutaj ogrzać się.
Ognisko płonące sobie samo gdzieś na pustkowiu? Boru, to pewnie krzak gorejący i zaraz zza jakiegoś drzewa wyjdzie Mojżesz!
Już widzę nowy hit = "Patriarcha Mojżesz: Pogromca demonów 3D".


- Gdzie jest ta jaskinia
- Na wschód jakieś półtora kilometra odtąd
Hint: odtąd ≠ stąd.


- Dobrze pójdę to sprawdzić a ty tu zaczekaj z moim koniem
Co ona chce sprawdzać? Czy wrogowie czasem nie wyrzucili po drodze kogoś jeszcze? Albo może chce iść ich tropem? Ma nadzieję, że na nią czekają?
...cokolwiek?


Wampirzyca obróciła się na wschód i zaczęła biec w głąb i w zwyż Piekielnej Grani. Ku zdziwieniu nieokreślonej osoby nawet w środku nie było żadnych potworów.
Ktoś w tym lesie używa zajebiście silnej trutki na szczury.
Mówię Ci, że to Mojżesz.


Po paru minutach zobaczyła jaskinie. Było ich kilka? Weszła do niej był tunel, który prowadził prosto do dupy.
Był Tunel to jakaś transpłciowa przewodniczka - grotołaz?


Więc Wampirzyca szła po żelazowej woli i cicho przed siebie. Po dwóch minutach zobaczyła drewniany most, przeszła przez niego i za mostem zobaczyła ogromny plac wypełniony różnymi demonami.
A zanim nie przeszła przez most, nie widziała placu. Ani chybi magicznie się zmaterializował.
Czy ona nie trafiła przypadkiem na plan "Hobbita"?


Było ich tam chyba z czterystu.
W ciemnej jaskini oczywiście było dość światła, by to ocenić. Dla ułatwienia demony miały koszulki z numerami.


Na najwyższy kamień wszedł Rozrywacz Czaszek, wyglądało na to że był to przywódca tej grupy. Zaczął głosić słowo boże przemowę. Wampirzyca kucnęła, schowała się za kamień i zaczęła podsłuchiwać :
- Witajcie moi sprzymierzeńcy. Każdy z was dobrze wie po co się tu zebraliśmy. Dlatego wyjaśnię to jeszcze raz. Chcemy zabić Amon-Shi. To przez nią setki naszych braci zginęło a zarazem też nasz wódz Andukar.
Zginęło, a zarazem Andukar. Nie ma co, brzmi przygnębiająco.


Teraz gdy jest nas aż tylu Amon-Shi nie poradzi sobie z nami. Zapewne znajduje się w Purgatori. Jeszcze tej nocy ona zginie  !!!!!!!
Zebrany tłum wysoko wzniósł zatknięte na włóczniach wykrzykniki.


Eeee powiedziała Wampirzyca po czym wstała i machnęła palcem.
- Masz złe wieści nie znajduje się w mieście tylko jestem tutaj.
No bo po co mają biegać i jej szukać, prawda. *facepalm*


- Ha ha ułatwiłaś nam połowę roboty, nie musimy cię szukać od razu cię zabijemy
A bohaterka powiedziała:
 


Nagle zza pleców wyleciał latający demon, złapał Wampirzyce i puścił ją. Znalazła się w samym centrum demonów.  Czterystu demonów, przypomnijmy.
Centrum wyznaczała tabliczka i punkt informacji turystycznej.


Wyciągnęła swoją broń i tarczę oraz zamieniła się w Wampira. Po chwili potrzebnej na strzelenie sobie z Wampirzycą foci na profilowe na fejsa, przywódca zgrai tych demonów krzyknął
- Zabić ją i pociąć na kawałki
Możecie też zrobić to w odwrotnej kolejności!


Gdy to usłyszeli rzucili się na nią demony ze swoimi pazurami. Wampirzyca zaczęła się kręcić, przecinając na pół pobliskie demony,
A kręciła się rozumiem z prędkością ostrza w młynku do kawy? Inaczej nie wiem, jak wytłumaczyć fakt, że któryś z czterystu demonów:
- nie kopnął ją w plecy
- nie walnął ją po karku toporem
- nie pociągnął do tyłu, przewracając na ziemię
- …mogłabym tak długo. :P


Sparaliżowała parę po prawej stronie i kopnęła kilku po lewej.Udało jej się kopnąć kilku za jednym razem, bo wcześniej pożyczyła buty od zaprzyjaźnionego olbrzyma.
Albo demony były bardzo malutkie.

Wycinała demony jakby z prędkością światła.
Bo była mistrzynią nożyczek.

Lecz nie udało obronić się przed wszystkimi atakami, miała dwie sznyty na prawej ręce i jedno głębokie przecięcie na lewej nodze. Te rany była bardzo uciążliwe.
Nie wątpię. Na pewno pochlapała sobie krwią ubranie, a ta się ciężko spiera. I w ogóle.
Za moich czasów sznyty robiło się sobie samemu, żyletką czy nożyczkami. Mam rozumieć, że Wampirzyca pociachała się sama?

Te rany była bardzo uciążliwe. Zabiła już ze setkę demonów ale było ich za dużo.
*wzdech* Ok, jestem w stanie uwierzyć, że ona ma jakąś zajebistą superwampirzą supermoc, która sprawia, że może położyć kilkadziesiąt z nich jednym zaklęciem. Ale nie uwierzę, że przynajmniej połowa demonów nie włada jakąkolwiek magią, i  że 200 zaklęć miotniętych w jej stronę odbiło się jak piłka od betonu.
To się robi nudne...
Taak, bo ona jest dla nich zbyt niezwyciężalna. A te demony w ogóle chyba z kartonu są zrobione. BTW, nawet w tak prostym hack&slash jak "Sacred" pozwolenie, by przeciwnicy cię otoczyli było przepisem na wczytywanie poprzedniego save'a. Żeby to opko trzymało się chociaż reguł gry, do której nawiązuje...


Wampirzyca zwolniła tempo (zmęczyła się), gdy zauważyły to demony te, które stały dalej i czekały na oklaski, wiercąc w ziemi czubkami butów od razu ja zaatakowały. Wampirzyca nieźle obrywała (i obrywała, i obrywała... chyba piłkami do ping ponga w nią rzucały) (bo ona obrywała i zaraz łykała miksturę zdrowia - i tak w koło przez trzy godziny) aż w końcu odmieniła się w człowieka. Upadła na ziemię, broń i tarcza wypadły jej z rąk. Przywódca demonów krzyknął :
- Zostawić ją to ja ją dobije a wy możecie pociąć ja sobie na kawałki.
Jakiś fetysz chyba mają.


Demony zaczęły się śmiać, a ich przywódca podniósł miecz Amon-Shi i rzekł
- Zginiesz sama od własnego oręża
Wziął miecz w obie ręce za plecy i z potężnym zamachem celował w Wampirzyce.
Lepiej by było, jakby się zamachnął, celując - ale może ja się nie znam, ja tu tylko sprzątam...
Kto się NIE spodziewa, że zaraz uratuje ją jakiś cudowny zbieg okoliczności?


Teraz tylko cud ją mógł uratować. Miecz leciał w jej kierunku (i leciał, i leciał... zrobił kilka salt w locie i leciał dalej, furkocząc głownią...) (a specjaliści od slow-motion rozciągali czas do granic możliwości) czuła jak nadchodzi po nią śmierć.
Ten charakterystyczny zapach Chanel No. 666 - Cemetery Fragrance rozpoznałaby wszędzie.


Zamknęła oczy. Po paru sekundach zdziwiła się że jeszcze żyje. Otworzyła oczy o zobaczyła jak przywódca ma serce przebite zieloną strzałą. Amon-Shi Momentalnie Obróciła głowę do tyłu, słysząc takie słowa
- Bez litości na te demony. Do Boju  !!!!
Że co? Bardziej kuriozalnego i niemrawego zewu bojowego chyba się nie dało wyartykułować.


Zobaczyła jak w jej kierunku zbliża się armia driad. Jeden z nich tych driadów podniósł ją i odłożył na bok i rzekł
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Tak, totalnie widzę armię drzewnych nimf wygrywającą z kilkoma setkami demonów. Ciekawe co im zrobią - będą w nich strzelać z procy żołędziami?
Co one w ogóle robią pod ziemią?


To ostatnie słowa, które usłyszała Wampirzyca poczym zemdlała.


Rozdział 6 – W drogę ! Do innego wymiaru
- Szefie budzi się  !
- O ! To już najwyższy pora
- Co się stało ?
- Walczyłaś z demonami i niestety już prawie zginęłaś a my ci pomogliśmy
"Niestety" odnosiło się do "prawie", rzecz jasna.


- Przecież jesteś Driadem a wy jesteście nastawieni agresywnie do wszystkich
- Ale nie do Mary Sue, szanowna pani. Imperatyw nam zabrania.
Tak, mordercze driady znane są jak świat szeroki. Zwłaszcza te męskie.
- Odkąd pokonałaś Andukara znowu staliśmy się przyjacielscy
Jesteśmy na serotoninowym haju i kochamy wszystkich.
Wielokrotnie. Czy tego chcą, czy nie.


- A ty kim jesteś ?
- Ja jestem jednym z generałów armii Driad, zwą mnie Lee. Gdybyś kiedyś była w Lesie Driad to znajdź mnie a ci pomogę
- Dobrze będę o tym pamiętać w następnym dodatku do gry.
(...)Amon-Shi podniosła swoją broń i tarczę z Ziemi, założyła je na siebie i zagwizdała po konia, który po chwili do niej podbiegł.
Ten koń, którego zostawiła w środku lasu z randomową osobą, o której nigdy już nie usłyszymy?


- Lee zaopiekuj się nim, później go od ciebie odbiorę. Teraz muszę lecieć
- Ale jak to w noc ?
- Tak. I dlatego nie biorę konia. Rozumiesz, on nie umie latać.
Poza tym nocą łatwo skasować konia na latarni.


- Tak, nie mam czasu wszystko ci wyjaśnię jak wrócę. Dzięki za pomoc
Potem szybko zaczęła biec w stronę wyjścia. Biegła cały czas prosto aż dobiegła do tego miejsca gdzie paliło się dwa dni temu ognisko.
Chyba się zamieniła po drodze w motor, skoro pieszo bardziej się jej to opłacało niż konno.
Ja w ogóle mam wrażenie, że ona tego konia z musu ze sobą ciągnie.


- Do Shaddar-Sub bym biegła jeden dzień lecz to za długo, musze użyć mojej specjalnej mocy
Uaktywnij moc Greka Spod Maratonu, około 42 km powinnaś przetuptać bez problemu.
A może ona ma moc Beam Me Up, Scotty?


Zamieniła się w Wampira i krzyknęła przyzywam moc Spowolnienia Czasu  I zaczęła biec w stronę Shaddar-Sub. Biegła tak szybko, że potwory które mijała zamieniały się w popiół.
Ciągnął się za nią taki ogniowy ogon, jak za kometą - i to on wszystko spopielał. Na pewno.
To jest tak głupie, że mi tapeta złazi ze ścian.


Biegła tak pół nocy aż dobiegła do Shaddara. Weszła do jego wieży i zobaczyła jak Shaddar siedzi na koniu krześle. Amon-Shi odmieniła się w człowieka i powiedziała :
- Zwyciężyliśmy! Ale Persowie płyną tutaj! - i padła martwa. Bo tak naprawdę była Filippidesem.


- Witaj Shaddarze
- Witaj czekałem na ciebie. Wiedziałem że do mnie przybędziesz lecz nie wiem po co ?
- Chce abyś pewnymi słowami otworzył mi portal
- Ha ha wiesz nic nie jest za darmo
- Tak wiem, dlatego mam coś dla ciebie za co otworzysz mi portal
- Co to takiego ?
- Moje piękne ciało.
- Jeśli się nie zgodzisz, będę ci niezwykle dynamicznie, precyzyjnie i obrazowo opisywać moją walkę z czterystoma demonami.


- Wiem że poszukujesz magicznych posążków więc mam jeden dla ciebie
Proszę, niech to będzie Pazuzu.


- Hmmm ciekawa propozycja, jaki to posążek ?
- To posążek smoka
- No no no dobrze zgadzam się ty mi dasz posążek a ja ci otworze portal
Czego też kolekcjoner nie zrobi, żeby mieć bogatszą kolekcję...


Wampirzyca wyjęła z kieszeni posążek w kształcie smoka i oddała go Shaddarze.
- Niesamowity teraz powiedz jakie słowa mam wypowiedzieć ?
- Te słowa brzmią sza-ra-mi-nu-laa-kuum  !
- Re re kum kum, re re kum kum! - powiedziała Pigmejka, zamieniając się w żabę.
- Typryku mamapchatate - powiedziała Kal, zamieniając się w suchar.


Shaddar wstał z krzesła podniósł ręce do góry i zaczął wypowiadać słowa sza-ra-mi-nu-laa-kuum  ! Po paru sekundach przed Shaddarem otworzył się portal.
- Ooooo widzę że to magiczny portal i mogą przez niego przejść tylko Wampiry więc właź !
Wtryniaj, ziom!


- Tak dzięki Shaddarze
[Bohaterka biegnie przez mnóstwo jaskiń, poza tym nie dzieje się kompletnie nic - koniec.]


Rozdział 7 – Księga Wampirów
Wampirzyca weszła do jaskini 50 metrów przed nią leżała a zarazem stała jednocześnie odrobinę stepując i od czasu do czasu ćwicząc jogę wielka księga.
Bo może ona leżała, tylko stał jej... spis treści?


Na jej środku był napisany wielki napis (jesteś pewien, że nie surykatka?) Księga Wampirów.
A pod nim był narysowany rysunek masła maślanego.


Amon-Shi podeszła do księgi zobaczyła drobnym drukiem (a potem powąchała książkę okładką) napis „ O to Księga Wampirów, otworzyć ją może tylko Wampir za pomocą swojej krwi. Amon-Shi pazurem od lewej ręki przecięła palec z prawej ręki. Parę kropel krwi spadło na księgę. Po 10 sekundach księga się otworzyła na czymś podobnym do spisu treści. Ale w rzeczywistości był to pingwin. (...) Aż w końcu trafiła na tekst, który przyciągnął jej uwagę :
- Amulet był przekazywany w rodzinie Szlacheckich wampirów. Wampirzy Plebs nawet nie miał co o tym marzyć.  Co 100000 lat to przywódca wszystkich wampirów zakładał amulet i w dniu zaćmienia jego moc ogromnie wzrastała. Zaćmienie trwało zawsze 7 dni, a w 7 dniu moc, którą wampir posiadła w 1 dniu zaćmienia wzrastała jeszcze stukrotnie. Lecz 100000 lat temu stało się coś okropnego. Jedna wampirzyca była przywódcą miała ona trzech synów. Synowie wiedzieli o zaćmieniu i chcieli mieć amulet. Mieli we troje o niego walczyć i ten co wygra, zabije matkę i odbierze jej amulet. Lecz po krótkim namyśleniu postanowili że razem zabiją matkę i podzielą amulet na trzy części, aby żaden z nich go nie dostał. Eee... brzmi bardzo sensownie. Tak też się stało. W noc przed zaćmieniem trzej bracia zabili matkę i podzielili na trzy części. Każdy z braci ukrył gdzieś swoją cześć aby żaden inny brat jej nie znalazł.
Bardzo prawdopodobne psychologicznie.


Po jakiś 20000 lat wybuchła wojna i większość wampirów zginęła a o trzech amuletach słuch zaginął. Jeśli ktoś to czyta to zapewne od tego incydentu z podzieleniem amuletu minęło kolejne 100000 lat. Jeśli ktoś by chciał odnaleźć amulet to udało mi się znaleźć wskazówkę do jednej części o to i ona …………………………………………….
O, to tutaj ukryły się wszystkie brakujące kropki!!!


Wampirzyca przepisała wskazówkę na swoją dłoń i zobaczyła na końcu tekstu podpis „Twórca Księgi Wampirów” .
Jeszcze niżej były Podziękowania i Ogólne Warunki Gwarancji.


Nagle jaskinia zaczęła się zawalać. Amon-Shi zaczęła biec w stronę wyjścia udało jej się wybiec z jaskini w ostatnim momencie. Upadła na ziemię, po czym wstała i spojrzała w stronę jaskini, której już nie było. Spojrzała w niebo i powiedziała :
- Teraz już wiem co mam zrobić. Musze odnaleźć trzy części amuletu jeśli chce wrócić na Ancarię.
 

26 komentarzy:

Anonimowy pisze...

kamuflażżżżż

Anonimowy pisze...

Dziwię się, że owa randomowa osoba nie zaiwaniła boChaterce tego konia. Ja bym tak zrobiła. Ale to tylko ja.
Analiza zacna, mam nadzieję na 3 część.
Duśka.

kariolka pisze...

Ukwikałam się jak nigdy :D

Też proszę o trzecią część! Musimy się wszak dowiedzieć, co dalej z tym koniem, należy nam się to jak świni koryto :D

Kalevatar pisze...

Aaale wstyd! ^^" Dzięki, już poprawiłam.

Trzeciej części niestety nie będzie, gdyż opko skończyło się na amen. :)

Anonimowy pisze...

O Borze, jaka szkoda :( To jest bezapelacyjnie najlepsza analiza w tym roku. Wery fany and wery kwikable. Brawo.
Abbz

Anonimowy pisze...

Czy tylko mnie tak rozbawił generał Lee? :D Wydało się, to nie driady, to konfederaci po "przejściach", natomiast demony to oczywiście wyjątkowo zgrabnie zamaskowani jankesi!
Zawszeć to jednak na plus, kiedy wampir mimo wszystko chociaż stara się być odrobinę straszny, w porównaniu z Edziem-pedziem Amon-Shi to i tak niemal Nosferatu.

Postrafiam was ciule i kwikaśnie :D

Anonimowy pisze...

Rewelacja! Uśmiałam się jak nigdy dotąd.
Naprawdę, świetna analiza.

Anonimowy pisze...

Ooo, jak aŁtorka mogła nam to zrobić? My żądamy trzeciej części!
Analiza zacna, kwikaśna, ogólnie rzecz biorąc: brawo
Co do tego konia - w Sacred faktycznie tak jest. Można zostawić konia na wysepce na środku oceanu, teleportować się do Purgatori czy w jakieś inne odległe miejsce, zagwizdać, a ten w ciągu kilku sekund przylezie. I koń rzeczywiście czasem (no dobra, często) zawadza w podróży. Przydaje się chyba tylko na terenach typu Bellvue, gdzie są przede wszystkim słabi przeciwnicy.
Tak, pozwolenie, by otoczyli cię przeciwnicy jest najprostszym przepisem na otwarcie ostatniego save'u. Chyba że gra się mrocznym elfem. Albo jedzie się na kodach *patrzy niewinnie* No co? "Cheat_lord" czasem się przydaje!
Pozdrawiam
Miv

Kalevatar pisze...

@ Miv - wiem, grałam. :) Tylko że to jest tak samo bezsensowne przełożenie mechaniki gry na prozę jak ten Robin Hood, który "traktował wszystkich pięścią, aż mdleli" czy "monument produkujący żołnierzy" ze starej analizy o Elfim Kotoczołgu. W grze coś takiego się sprawdza, bo jej mechanika jest uproszczona i nie oddaje rzeczywistości - w tekście to skrzeczy. Choć podobne nonsensy występują też w powieściach pisanych na podstawie "Assasin's Creed", gdzie ten nieszczęsny bohater co i rusz zlatuje na ryj z najwyższych wież, za jedyną amortyzację mając stóg siana. Nie róbcie tego w domu. ;)

Anonimowy pisze...

Wróciłam z kiepskiej imprezy, zerknęłam z przyzwyczajenia, a tu jest analiza!Co za radość!
Żadna ukraińska wódka i galaretka z mlekiem nie mogą się z Wami równać!
Zrobiłyście mi wieczór!
A Dean z facepalmem jest mi bliski ideologicznie.
Bardziej mi się ta analiza podobała niż pierwsza część.
Ładna mi ostatnia szansa. Niech jeszcze mu oderwie rękę i wtedy powie “No, teraz to już naprawdę ostatnia”.
No i dzwonnik!!!
Patriarcha Mojżesz: Pogromca demonów 3D".
Skoro Lincolm mógł walczyć z wampirami....

Chomik

Rzabcia pisze...

"Biegła wprost przed siebie przecinając na pół po drodze olbrzymie muchy i śluzowce." - moje ulubione zdanie z całego tekstu :)
Szkoda, że nie będzie trzeciej części analizy, gdyż te dwie były zdecydowanie kwikaśne :)

Tamtaro pisze...

W całej tej części imię Amon-Shi padło 14 razy. ,,Wampirzyca" aż 29, do tego kilkanaście razy ,,wampir, wampirzy..." i rozmaite odmiany. Nie mówiąc już o tym, że wiele akapitów wyglądało tak: ,,Wampirzyca poszła... zrobiła... stanęła... zatrzymała się... zjadła... pobiegła...", aż musiałam się zastanawiać, czy dalej mowa o tej samej osobie co kilkanaście zdań wcześniej.
Czyżby sama aŁtorka nie wiedziała, jak nazywa się jej boChaterka?

Anonimowy pisze...

Very kwikable, opko jest tak radośnie głupie, że aż prosi się o kolejną część analizy. :D

Yenna

Anonimowy pisze...

@Kalevatar - ach, te niezapomniane opowieści o Kotoczołgu... Co do opowiadań z Assasin's Creed, mam coś:
http://assasinscreed00.blogspot.com/
Cholernie trudno się czyta przez tę czcionkę, no ale cóż, autorka chyba nie ma zamiaru ułatwiać czytelnikom zadania ;)

Anonimowy pisze...

Niech ktoś napisze cześć trzecią.

AA

Anonimowy pisze...

Niech ktoś napisze cześć trzecią.

AA

Piafka pisze...

Przez obrazek z zeszłotygodniowej analizy moje wyobrażenie walki z Nuk-nukami było nader interesujące, aczkolwiek wiele straciło na dynamizmie akcji. :P

Choć jak mi się Nuk-nuki skojarzyły z figurką smoka, zrobiło się całkiem zabawnie, abstrahując, oczywiście od faktu, że i bez tego przy Waszej analizie ukwikałam się przednio.

Zatknięte na włóczniach wykrzykniki rządzą.

Pozdrawiam,
Piafka

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

Erm...
Uśmiałam się tak, że zaczęłam rozważać, czy sama nie napiszę, kolejnej części... ale stwierdziłam, że nie dałabym rady (nieznajomość kanonu itp...).
Zagubione w akcji kropki rozłożyły mnie na łopatki, podobnie jak koń, biedny koń...
Jest późno i czuję, że bredzę. Przepraszam, Szalona

Anonimowy pisze...

Te wklejone obrazki zamiast wykrzykników przypominają mi khm... dupę. I zawsze po tym znaczku zaczyna się narracja z dupy wzięta.

Anonimowy pisze...

Więc bracia chcieli zabić matkę i podzielić amulet na 3 części, ale zamiast tego po zabiciu matki to ją podzielili na 3 części?
"W noc przed zaćmieniem trzej bracia zabili matkę i podzielili na trzy części. Każdy z braci ukrył gdzieś swoją cześć aby żaden inny brat jej nie znalazł."
Nie ogarniam...

Borówka pisze...

Opko jest bajeczne, rozkwikał mnie zwłaszcza porywający okrzyk bojowy :P

Dzięki za miłą końcówkę tego długiego (nie dla mnie, ale niech będzie) weekendu :)

Anonimowy pisze...

"Miecz leciał w jej kierunku czuła jak nadchodzi po nią śmierć.Zamknęła oczy. Po paru sekundach zdziwiła się że jeszcze żyje. Otworzyła oczy o zobaczyła jak przywódca ma serce przebite zieloną strzałą." - Pytanie: co się stało z mieczem? Był sprzężony w ten sposób, że jeżeli przywódca demonów ginął, to miecz nie mógł dalej lecieć? Kuriozalne, że przed lecącym na nią mieczem uratowało ją zabicie tego, co nim wcześniej rzucił.
/Shir

Cydonia pisze...

Analiza analizą, jak zwykle dobra, a tak mistrzowskiego opka już dawno u Was nie było. Jedno mnie tylko nurtuje: kim do cholewy jest 'opiekun praw zwierząt'?! O obrońcy słyszałam, ale ale o opiekunie praw pierwszy raz widzę wzmiankę właśnie w tej analizie... Czyżby je karmił i doglądał?

Anonimowy pisze...

Siedmiodniowe zaćmienie? Ja rozumiem, że fantasy, że magia, że fokule, ale to jest idiotyczna przesada =_='

Krakatoa

Anonimowy pisze...

"50 metrów przed nią leżała a zarazem stała jednocześnie odrobinę stepując i od czasu do czasu ćwicząc jogę wielka księga."

"o to i ona …………………………………………….
O, to tutaj ukryły się wszystkie brakujące kropki!!!"

Te dwa fragmenty mnie rozwaliły! :D Świetne są te wasze analizy, doskonała rozrywka, czekam na więcej. A w tym fragmencie:
"W noc przed zaćmieniem trzej bracia zabili matkę i podzielili na trzy części." aż się prosi,żeby dopisać na końcu "matkę" :D :D :D

Joisana

RandomZenon pisze...

Jestem ciekaw, po kiego czorta Wampirzyca opowiada niebu o swych niesamowicie skomplikowanych planach...