piątek, 17 maja 2013

Igrzyska śmierci Troskliwych Misiów, czyli innego końca świata nie będzie


Witajcie!


Na samym początku musicie zrozumieć jedno - blogasek, który dziś dla Was mamy, wcale nie jest podróbką "Igrzysk Śmierci". Wcale. Ani trochę. To zupełny zbieg okoliczności, że rzecz dzieje się w przyszłości, gdzie ludzkość podzielona na Dystrykty Klany urządza sobie imprezę z mordowaniem nastolatków w roli głównej. W ogóle nie jest tak, że AŁtoreczka pododawała tylko kosmetyczne zmiany tu i ówdzie, czyniąc całość rozpaczliwie nonsensowną. To nie tak, że cała plejada bohaterów to kartonowe atrapy wyposażone w kolor włosów i dwie cechy charakteru.




Zanalizowali: Kalevatar, Vivaldi, Pigmejka

bohaterowie



ALICJA
Wygląd: blond loki, intensywnie niebieskie oczy, kilka piegów pod oczami i na niedużym nosie. Wyraźnie zarysowane kości policzkowe dodają jej charakteru. Szczupła i zadbana, szczególnie dba o włosy, ale nie zapomina o całej twarzy.
O całą resztę cielesnej powłoki najwyraźniej dbać nie trzeba.
To dobrze, że nie zapomina o twarzy. Mogłaby się bidula wystraszyć, jakby spojrzała w lusterko i zobaczyła, że jej jakaś dziwna narośl z szyi wyrasta.


Specjalizacja: myślenie.
He. He he. Hehehehe.
Nie no, dobra, nie bądźmy uprzedzeni, może nie będzie tak źle.
Skoro ona specjalizuje się w myśleniu, to obawiam się o resztę bohaterów... Czyżby standardowy zestaw: mózgowiec, siłacz, słodka idiotka która i tak ma szczęście i sprawny rzemieślnik?


Najskrytsze marzenie: pranie stać się kimś, kogo pokochają rodzice.
W sensie że chciałaby stać się, nie wiem, stertą wypranych ulubionych skarpet ojca?
Słodkim, małym szczeniaczkiem. Wypranym w pralce.


Atuty: zmysłowe, czerwone usta.
Szczególnie pomocne w myśleniu, oczywiście.


Wady: nieśmiałość.


MONIKA
Wygląd: piękność o rudych, ognistych lokach i zniewalającym spojrzeniu spod gęstych rzęs.
Przez całe życie ma półprzymknięte oczy, by móc rzucać na wszystko to spojrzenie spod rzęs. Zwłaszcza na kosze na śmieci i panią Bożenę z mięsnego.
Rzucała oczkami na łańcuchach i dzięki nim brała ludzi w jasyr.


Oczy jej mają zielony kolor, nieco wyblakły, ale gdy jest zakochana, to aż iskrzą. Buzia jej jest owalna, nieco tłuściutka.
Ja bym powiedziała "pełna", tłuściutkie to mogą być niemowlaki... Ale co kogo kręci.
A ja znalazłem jej zdjęcie. Co prawda inaczej podpisana dziewoja, ale to pewnie plagiat jakiś:
Kolor oczu jej podmienili, skubani. I weź tu na takich donieś do Onetu.
Merida, uciekaj stamtąd, póki możesz!


Specjalizacja: łucznictwo.
Najskrytsze marzenie: marzy o miłości silniejszej od śmierci.
Nekrofilia, yay!
Albo wampirofilia. Choć to w sumie na jedno wychodzi.


Atuty: otwarta na ludzi i gadatliwa; dołeczki w policzkach, które pojawiają się wraz z uśmiechem.
Ale w jaki sposób to może być jej atut? Dają za to jakieś dodatkowe punkty, im głębszy dołeczek, tym więcej?
Wpadają w nie wrogowie i umierają z głodu.
Albo zaczynają się ślinić z zachwytu, i nie zauważają zastawionej na nich pułapki.


Wady: mówi wszystko, co przyniesie jej ślina na język.


KAMIL
Wygląd: wysoki, szczupły chłopak o oczach zielonych niczym liście dębu.
Ale jakie dokładnie? Te, te, te, czy może takie? Albo takie?


Ma malinowe usta i jasne blond włosy.
Oczy jak liście dębu, malinowe usta... Czy tylko mnie zwizualizował się Arcimboldo?


Śmiały w relacjach damsko-męskich, lecz zazwyczaj małomówny.
Ma te skłonności wypisane na czole, skoro znalazły się w akapicie "wygląd", tak?
Raczej trzyma je na wierzchu i majta nimi w powietrzu.
Śmiały w relacjach, ale małomówny - taki Conan Milczyciel ze żwawym orężem?


Specjalizacja: siła.
Jak można się specjalizować w sile? Koleś jest strongmanem?


Najskrytsze marzenie: brak.
Atuty: przyjacielski.
Wady: nieszczery, dwulicowy.
Yyy... *próbuje połączyć powyższe i wychodzi jej Judasz Iskariota*



DAMIAN
Wygląd: blondyn o piwnym kolorze źrenic. Wysoki, prawie zawsze uśmiechnięty. Bystry.
Jak bystrość przejawia się w wyglądzie?
W przesadnym rozroście głowy.


Specjalizacja: łucznictwo.
Najskrytsze marzenie: przeżyć Igrzyska.
Przynajmniej praktycznie patrzy na życie.
Dlatego ubiją go w pierwszej kolejności.


Atuty: przyjacielski, pomocny.
Wady: nieufny; wiecznie nieobecny.
Znaczy - przeprowadza staruszki przez jezdnię z nieobecnym wyrazem twarzy, ściąga kotki z drzew z naburmuszoną miną i pomaga w opiece nad dziećmi wciąż spodziewając się, że rodzice jego podopiecznych go pobiją?
Zanim wsiądzie do autobusu sprawdza, czy do podwozia nie ma podczepionej bomby.  
I jest bardzo przyjacielski w stosunku do zupełnie nikogo, bo nikomu nie ufa. Seems legit.


MARCIN
Wygląd: chłopak o dziewczęcej urodzie. Brunet, którego oczy są szare niczym sierść myszy (a coś innego ma różowe i długie jak szczurzy ogon), co sprawia, że jeh
Co sprawia, że JEH co?! I czym jest “jeh”? Chodzi o Jamesa Edwarda Herveya MacDonalda, język z Wietnamu czy Cambirdge Journal of Economic History?
Kobiety na jego widok krzyczą “jeeeeeeeeeh!” i uciekają przerażone.
Co sprawia, że Jehowa nasyła na niego swoich Świadków z większą niż zwykle częstotliwością.


Specjalizacja: zwinność i spryt.
Najskrytsze marzenie: zyskać uznanie w oczach rodziny.
Atuty: miły, szczery.
Wady: skryty, małomówny.
Wszelkie szczere uwagi pisze na karteczkach, które po kryjomu wkłada znajomym do kieszeni.
Wsuwa je pod drzwiami w ciemną, gwiaździstą noc.


ILIA (Księżna)
Wygląd: kobieta w średnim wieku o czarnych niby smoła włosach, które są proste i niemal sięgają ziemi. Ma czerwone oczy i długie paznokcie zmieniające barwę w zależności od nastroju. Dzieje się tak, ponieważ jej prababka ze strony ojca była kameleonem.
A cała żeńska linia rodu była Marysójkami.
Wygrali zmianę puli genowej w Kole Fortuny.


Najskrytsze marzenie: aby jej Klan wygrał Igrzyska.
Ale czemu to jest skryte marzenie? To jakiś wstyd, życzyć swojej drużynie wygranej?


Atuty: uparcie dąży do wyznaczonego celu.
Wady: nie zwraca uwagi na innych; żyje zgodnie z powiedzeniem: "po trupach do celu".


WIKTOR
Wygląd: brunet o brązowych oczach, dobrze zbudowany. O inteligencji zbliżonej do Alicji.
Znaczy... ma w czaszce jej podobiznę, zamiast standardowego mózgu?
Już widzę te tabele wartości IQ: inteligentny, nadprzeciętnie inteligentny, geniusz, zajebisty geniusz, Alicja.


Nie przepada za Klanem Dwudziestym Pierwszym, szczególnie nie lubi Kamila.
Co generuje nieco problemów, bo nawet na najbardziej posępnej koszulce napis
Nie przepadam za Klanem Dwudziestym Pierwszym
za Kamilem w szczególności”
nie brzmi wystarczająco nieprzyjaźnie.



Specjalizacja: oficjalnie - tropiciel; nieoficjalnie - myślenie.
Czyli że myśli, ale się do tego nie przyznaje.
Bo on jest prze-myśliwy.


Najskrytsze marzenia: brak informacji.
Znaczy... nie chce nic, ale to nic wiedzieć o tym, co się dzieje dookoła? (Niech się zamuruje w jakimś klasztorze eremickim.)
To raczej średnio zawoalowana sugestia, że Ałtorce się pomysły skończyły.
Obstawiam raczej nieudolne próby skonstruowania badassa.


Atuty: wykazuje chęć nawiązywania nowych znajomości.
Czyli dokładnie to samo, co niemal wszyscy powyżej, którzy są na zmianę „mili”, „otwarci” i „przyjacielscy”. No paczcie państwo, jakie nam się misie tulisie trafiły, w sam raz do opka o mordujących się nastolatkach.
Pomyśl, ile angstu i dylematów moralnych można tu wrzucić!


Wady: uważa, że jest najmądrzejszy na całej planecie.
Czyli nawiązuje nowe znajomości, żeby się upewnić, czy na pewno nikt go nie wyprzedza w (nieoficjalnym) myśleniu.


NATALIA
Wygląd: blondynka o zielono piwnych oczach i bielutkiej skórze. Wysoka, ale dosyć tęga.
Specjalizacja: łucznictwo.
Geez... to już naprawdę innych profesji tam nie ma? Nikt nie walczy wręcz, nie rzuca oszczepem, nie potrafi się maskować, nie zna się na leczeniu czy na walce na kije? Nuuuuuda.


Najskrytsze marzenie: brak informacji.
Atuty: miła, rozmowna.
*zieew* To tak bardzo odmienne od wszystkich pozostałych!


Wady: nie toleruje innych Klanów.
Miły, rozmowny ksenofob. Coś jak “tolerancyjny neofaszysta”.
Nie toleruje zwłaszcza tych po drugiej stronie oceanu. Po piątkowych imprezach gnojki wrzucają jej na trawnik puste butelki po piwie.


OLGA
Wygląd: ciemnowłosa dziewczyna o szarych, niemal białych oczach. Sprawia to, że wszyscy się jej obawiają. Dokładnie też nie wiadomo o czym dziewczyna myśli.
Bo resztę twarzy też ma jakąś taką szarawą, cichociemną. I nie da się rozszyfrować mimiki.


Specjalizacja: radzi sobie w każdej sytuacji.
Szyje, walczy, krawat wiąże i usuwa ciąże.
Ku chwale Reptilian, panie Kapitanie.


Najskrytsze marzenie: brak informacji.
Opkowy Standard Opisu Bohaterów: im dalej w las, tym mniej pomysłów.


Atuty: spryt.
Wady: tajemniczość, nieufność.


TOMASZ
Wygląd: niski, piegowaty chłopak. Niezbyt ładny, lecz niesamowicie silny.
Specjalizacja: siła.
Najskrytsze marzenie: brak informacji.
Atuty: w niektórych sytuacjach upór.
Wady: ograniczona inteligencja.
A więc mamy standardowego, bezmyślnego osiłka, model A1.
Drużyna bez tanka się nie liczy. Ale damage dealerów ani healerów też tu nie widzę... tylko archerami i supportem obrodziło.
Bo reszta to statyści na umowach na zlecenie, odpadną po pierwszym akcie etapie.


HENRYK
Wygląd: chłopak o bujnych blond lokach i śniadej karnacji.
Specjalizacja: tropiciel.
Najskrytsze marzenie: brak informacji.
Atuty: ładny uśmiech.
Uwodzi nim wrogów, by potem zabić skrytobójczo w łóżku.
A tropi oczywiście zbuntowane chomiki, które uciekły z kołowrotków. (Nie pytajcie.)


Wady: porywczość.


Erha to dawna planeta o nazwie Ziemia.
Zmieniła ksywkę po liftingu pyszczka?
Pewnego dnia zatrzęsła się dramatycznie, wierzgnęła biegunami i oświadczyła "Jam nie Babinicz, jam Erha!".
Ciekawe, czy nazwę przyjęła po Electric Railway Historical Association, czy może od tego Zakładu Mechanicznego.


Po wielkim wybuchu, który nastąpił pod koniec dwa tysiące czterysta dwudziestego czwartego roku powierzchnia kuli ziemskiej zmieniła się nie do poznania.
Wybuch z rodzaju “Deus Ex Maszynówa”, który odmienił oblicze Ziemi. Tej Ziemi.
Ale ludzie oczywiście przeżyli, bo tak.
Może nie przeżyli - może ewoluowali na nowo z karaluchów.


Gęsty Amazoński las niemal całkowicie znikł z powierzchni Ziemi gdzieś w okolicach XXII wieku. Pustynia Sahara zmalała, a wielka Amazonka całkowicie wyschła, jej miejsce, pod względem wielkości, zastąpiło Huang he. Ciekawe co było zamiast Sahary. Lodowce? Wodospad Niagara stał się jeszcze wyższy. Mount Everest już nie był najwyższym szczytem świata, a dla ludzkości nastał nowy początek.
Wychodziłoby na to, że cały system klimatyczny szlag trafił... Acz zastanawia mnie, co mogłoby zapoczątkować ruchy górotwórcze bez zalewania globu wodą ze stopionych lodowców...
AŁtoreczka.


Świat podzielił się, nie pod kątem rasowym czy politycznym, lecz pod względem umiejętności i bogactw naturalnych.
Bo jak wiadomo kwestia dostępu do węgla, ropy czy żyznych gleb nie ma żadnego związku z polityką.
Świat podzielił się na skille i tak jak niegdyś wsie, tak teraz całe narody zwały się "Świniary", "Zduny", "Poręba" i tak dalej.


Ludzie przestali zwracać uwagę na edukację, a wszystko cofnęło się do życia w buszu zgodnie z naturą.
Olać szczątki cywilizacji z XXV wieku, wszelką technikę i latać po dżungli w liściastej sukience na tyłku. J.J. Rosseau byłby wniebowzięty.
I sam tylko brak powszechnej edukacji to sprawił! Kochajcie szkołę, drogie dzieci.
Wasz świat upada. Co robicie?
a) ze wszystkich sił próbujecie go odtworzyć, walcząc z niesprzyjającymi warunkami, by choć w części przywrócić komfort funkcjonowania ludzkości
b) olać to! Zenek, szykuj dzidę, idziem polować na gazele!


Wszyscy musieli nauczyć się przetrwania. Po kilkunastu latach WTEM! doszli do wniosku, że bezpiecznie będzie żyło się w grupach.
Pewnie zabrakło im prądu i odcięło ich od Facebooka.
Z braku możliwości szturchania się na Facebooku, musieli stworzyć sobie warunki do szturchania analogowego. Problem sprawiało jedynie stalkowanie - śledzenie ścian znajomych przestało być ciekawe, odkąd zaczęły wyglądać TAK.


W Ameryce Północnej utworzono rząd tymczasowy składający się z dwudziestu jeden osób. Mięli oni za zadanie wymyślić jakiś plan na przetrwanie ludzkości bez wszystkich tych urządzeń elektronicznych i pieniędzy.
Bo ludzkość = USA. Mhm. A co do pieniędzy - rozumiem że idea barteru zdechła razem z mikrofalówkami i samobieżnymi odkurzaczami?
Bo dla przetrwania ludzkości kluczowe są nie schronienia, dostęp do żywności, wody i lekarstw, ale ajfoniki i kasiora.
A to wszystko dopiero po kilku latach. Rozumiem, że do tego czasu ludzkość biegała po świecie machając łapami i krzycząc “Olaboga, i co teraz?!”
(A o tym rządzie tymczasowym reszta świata dowiedziała się bez elektryczności w jaki sposób...?)


Rząd po długich obradach, trwających niespełna tydzień
*turla się ze śmiechu*


zadecydował o utworzeniu wiosek, które z czasem miałyby się przekształcić w królestwa. Stworzono ich dwadzieścia jeden.
A pod każdą zakopano któryś z palców Jerzego Waszyngtona w charakterze kamienia węgielnego. Skąd się wziął paluch w ostatniej wiosce - tego nikt nie wiedział. Swoją drogą już widzę, jak panowie rządzący latają po całym kraju wyszukując “dzikie” wioski i przeganiają z nich mieszkańców: “sio, tego miasteczka nie ma w planach, nie po to przeżyliście zagładę, żeby teraz samemu troszczyć się o przetrwanie, no już, sio, sio.”
Chyba że rzeczywiście przez tych kilka lat ludzie tylko ukrywali się po lasach i panikowali.
I wszystkie dwadzieścia jeden było w Ameryce? To nie łatwiej byłoby stworzyć jedno większe? Znaczy, to jak proszenie się o wojnę... bardzo wiele wojen, patrząc na liczbę potencjalnych uczestników. I skąd ten nagły powrót do feudalizmu?
Widać rząd tymczasowy jakoś przypadkowo składał się z bardzo tradycjonalistycznych monarchistów.


Przez jakieś pięćdziesiąt lat wszystko szło zgodnie z pomysłem i planami rządów, później jedna wszystko zaczęło się dziać zupełnie na opak.
Bowiem władzę przejęli Żydzi i masoni.
Co, nie wykonali Planu Pięcioletniego?


Ludzie nie rozwijali się, lecz nabywali wszystkie potrzebne umiejętności do przetrwania
Kupowali w promocyjnych cenach od gwiezdnych handlarzy Daenikena, zamiast samemu się postarać. Mazgaje.
Mówisz tak, jakbyś w życiu w erpegi nie grał. Ludzie kupowali skille za zgromadzone punkty doświadczenia i levelowali ku chwale ojczyzny! Chociaż skoro ludzie zdobywali skille, a jednak nie podnosili poziomu, to faktycznie coś szło nie tak.
W osnowie rzeczywistości ukrył się glitch.


i wybuchały bunty, bo nikt nie chciał oddawać większej części własnych plonów dla rządu.
A to mieli oddawać? Tak za ładne oczy? I zbuntowali się dopiero po pięćdziesięciu latach? To jest dopiero weird fiction...


Na gwałt trzeba było więc zmienić podejście do ludzi.
Na początek wytwarzając jakieś zręby instytucji państwowych i systemu prawnego? A nie, sorry, to opko jest...
Rząd dla odmiany postanowił oddawać swoje pensje plony ludziom? Czy może standardowo głaskano dzieci i rozdawano ulotki propagandowe na liściach bambusa?


W roku dwa tysiące pięćsetnym dokonano ogromnych zmian, które spodobały się ludziom, lecz nie przywódcom.
Same z siebie się dokonały te zmiany. Pewnego dnia rząd się zbiera na obrady, a tu bach! - system plemienny.
Przychodzi poseł na obrady rządu, a tam ting.


Mianowicie, wszystkie królestwa straciły swoje dobra źle obstawiając na wyścigach i zostały przekształcone w klany, inaczej zwane szczepami.
Jakoś rozumiem tych przywódców: gdyby mnie ktoś rozkładał państwowość na czynniki pierwsze, sukcesywnie ją zwijając, też bym się wkurzył.
Ale jak "zostały przekształcone"? Palec boży wskazał z nieba i powiedział "niech się staną prymitywniejsze formy organizacji społecznej"?
Po prostu od teraz “Królestwo Bobrowniki” nazywało się “Szczep Bobrowniki”. I wszyscy byli zadowoleni.


Ludzie żyli w takich warunkach, jakie sobie stworzyli, przywódcy, jeżeli lud ich lubił, mogli wybudować, niegdyś, zwyczajny dom.
Taki, w którym chodzi się po podłogach, dach jest na górze, a do środka wchodzi się drzwiami a nie przez komin.
A wcześniej było... co? Ludzie żyli w bułkach paryskich, a na przywódców nakładano klątwę bezdomności?
Przywódcy mieszkali w komórkach na miotły.


Klanów utworzono dwadzieścia jeden, tyle ile wiosek. Szczep pierwszy znajdował się w Ameryce Północnej i stanowił jednocześnie miejsce wszystkich najważniejszych światowych imprez oraz wydarzeń.
Jankesi puszczali kumplom z wyżyny tybetańskiej znaki dymne by opisać, jak grube imprezy ich omijają.
Czyli ten zajebiście przerażający kataklizm, który zniszczył podstawy cywilizacji, nie zniszczył środków transportu i komunikacji międzykontynentalnej? No i Ziemia z jakiegoś powodu została Erhą, ale nazwy kontynentów wciąż są te same?
Może w tamtej rzeczywistości “światowa impreza” = zawody w polowaniu na bizony?


Mieszkały tam najbardziej wpływowe rodziny lub rody na Planecie. Klany drugi, trzeci i czwarty, również znajdują się w Ameryce Północnej. Kolejny, czyli piąty, znajdował się w Ameryce Łacińskiej. Zajmuje on cały dawny Meksyk i wszystkie wyspy leżące wokół dawnego kontynentu.
Dawnego? W sensie skończył mu się termin ważności i poszedł pod wodę? Swoją drogą ciekaw jestem, jak ludzie podróżują między tymi wysepkami - kajakami zapewne.
Na tratwach zrobionych ze skorup żółwi.


Następne trzy znajdują się w Ameryce Południowej. Ludzie tam są najbardziej spośród wszystkich przyzwyczajeni do życia obok dzikich zwierząt.
No ba. W końcu trzeba być prawdziwym badassem by nie dać się tym wszystkim zwierzaczkom, wkurwionym za to, że ktoś im odparował puszczę i największą rzekę.
Bo Ameryka Południowa to tylko dzicz i barbaria, tak tak. Lecimy stereotypem, aż gwiżdże.
Już się boję, co będzie w Europie... zbieranie chrustu i żywienie się ślimakami?
Plantacje ziemniaków.


Szczep dziewiąty i dziesiąty znajdują się w Australii. Pierwszy z nich znajduje się na pustyni, drugi natomiast trafił na nieco lepsze warunki do rozwoju życia.
Niewidzialne ściany zapewniały skuteczną ochronę przed migracjami i katarem.
Eee... to te "królestwa" nie znajdowały się na terenach, gdzie wcześniej żyły grupki ocaleńców, tylko ktoś zupełnie z dupy nakreślił kółka na mapie i powiedział "A ci będą mieszkać tutaj, bo tak mi się fajnie symetria układa"? WTF?
No, w sumie w Afryce tak kiedyś zrobiono z granicami państw... Ja za to nie rozumiem, co za podupczony rząd zakłada osadę na pustyni. Co mieszkańcy mają robić, eksportować piach? Hodować skorpiony?


W Afryce znajdują się klany od jedenastego do trzynastego.
Rozsądek podpowiadałby, że w Afryce znalazłoby się o wiele więcej fajnych miejscówek do życia, niż na suchej, niezbyt urodzajnej i pełnej sukinsyńsko wielkich pająków Australii... ale co ja tam wiem.


W Europie, podobnie jak w Ameryce Północnej, znajdują się aż cztery szczepy, które nieco się ze sobą sprzeczają o granicę. Wszystkie cztery o jedną. Tę na Bugu. Klany od osiemnastego do dwudziestego pierwszego znajdują się w Azji. Ostatni usytuowany jest niedaleko Syberii.
Już widzę, jak w postapokaliptycznym świecie bez sprawnej komunikacji - jak wynika z opisu - paru gości w dawnym USA ustanawia wioski na Syberii i w Afryce.
Ja za to dostrzegam pewną prawidłowość - ewidentnie wybrano najbardziej idiotyczne miejsca do zamieszkania. Więc albo klimat zmienił się całkowicie, albo ktoś tam w rządzie jest cholernym sadystą.


Populacja ludzi po wielkim wybuchu zmalała do zaledwie trzech miliardów. Najwięcej ludzi znajdowało się w Europie, drugim kontynentem pod względem gęstości zaludnienia jest Ameryka Północna. Nawet Alaska została zaludniona.
Sądząc po ubytku ludności, sprawa wydaje się jasna - to Indusi z Chińczykami zaczęli napieprzać się atomówkami. Swoją drogą czy tylko ja mam wrażenie, że aŁtorka wychodzi z założenia, że przez czterysta lat sytuacja geopolityczna nie zmieniła się w stosunku do stanu z dnia dzisiejszego?
Nie tylko ty. (Alaska - kolejne genialne miejsce do mieszkania! Ciekawe czy latem wyjeżdżają na dacze na Biegunie Północnym.)

35 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wspaniała kreacja bohaterów. Jestem pod wrażeniem. Świat przedstawiony opisany niezwykle plastycznie. Fabuła wciąga od pierwszego słowa.


Dobre opko nie jest złe - analiza też niczego sobie ;>

Anonimowy pisze...

O matko! Co to było?
Rozumiem, że wszystkie wioski/ szczepy, czy jak to tam było, będą ze sobą walczyły. Przy braku jakiejkolwiek komunikacji, IQ równym numerowi buta (sądząc po opisie bohaterów), będzie im trudno. Jakby nie było, to ałtorka porozrzucała te osady po świecie, jak gnój po polu. Mam nadzieję, że będzie druga część:) Już nie mogę się doczekać gdzie te igrzyska się odbędą. Może ocalał chociaż narodowy. Nie ma elektryczności, więc dachu nie da się zamknąć, ale zawsze jakąś nadzieja, co? :)
Podsumowując opko: Dno i wodorosty.
Pozdrawiam b


Anonimowy pisze...

Zrobiliście mi dzień, takich pięknych aŁtoreczkowych bzdur dawno nie było mi dane czytać :'D

Szkoda tylko że tak krótko :c Wena was opuszcza czy jak?
Ale miło zobaczyć że Viv wraca w końcu do gry ^^

Pozdrawiam,
Zel

Anonimowy pisze...

Krótko! Kcem więcej, zapowiada się urocza głupota :D

Nadira

Cydonia pisze...

'Piwny kolor źrenic' - straszna choroba, a i tak powiecie, że to Fotoszop, wróć, blogaskowe kanony piękna...
;3

Devis pisze...

"blondyn o piwnym kolorze źrenic"
Doszłam do tego momentu i się śmieję jak głupia.
Źrenica to dziura XD Jak dziura może mieć jakiś kolor XD

*idzie czytać dalej*

Anonimowy pisze...

Rzadko się udzielam ale śledzę i czytam od początku.
Tym razem musiałam.
Chce-my wię-cej! :D

Lena

Sileana pisze...

"blondyn o piwnym kolorze źrenic"

Ej, ale przegapić takie coś?

PS Drugi blogaś tej dziewczyny chyba nawet lepszy.

Anonimowy pisze...

Za krótkie!Akcja!Akcja!
Judasz,
zastanawia mnie, co mogłoby zapoczątkować ruchy górotwórcze -ałtoreczka i ting -dooobre!!!!
No i "olać to! Zenek, szykuj dzidę, idziem polować na gazele!"
tropi oczywiście zbuntowane chomiki, które uciekły z kołowrotków - ja sobie wypraszam!

...wszystko cofnęło się do życia w buszu zgodnie z naturą -przenieść ałtoreczki w takie warunki,zabrać kompa i ciepłą wodę w łazience....

Chomik

Yennefer Livinn pisze...

Świetna analiza :) Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy ^^

Serenity pisze...

Te wioski, co to później w królestwa miały się zmienić to mi trochę SimsMedieval przypominają.

Będzie kolejna część?

Pigmejka pisze...

Juhu, cieszymy się, że tematyka blogaska się Wam spodobała. ;D Odpowiadając na pytania: tak, będzie druga część. :)

Kadah pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kariolka pisze...

Zaczął człek dzień od analizy i od razu mu przyjemniej :)
Opko zaczyna się porażająco.

Anonimowy pisze...

O, rany, niesamowite - żeby już opisem bohaterów strzelić sobie w stopę. Nawiasem, skąd ta maniera opisywania bohaterów nie w opowiadaniu? Czy ałtoreczki nigdy nie widziały prawdziwej książki? Nawet w "Zmierzchu" nie ma opisu bohaterów... -_-
Czekam niecierpliwie na drugą część, bo analiza zapowiada się cudownie. <3 Nie ma to jak życie wśród skorpionów/pająków olbrzymów/ Alasce/ przy wyschniętej Amazonce ;]

Adria

Niofomune pisze...

Opko jest genialne, dawno się tak nie uśmiałam. Na ile części wystarczy materiału?
Chociaż pewnie teraz, kiedy wkroczą bohaterowie, nie będzie już takich jazd jak przy tej pseudopolityce. Szczególnie to mnie urzekło:
"Eee... to te 'królestwa' nie znajdowały się na terenach, gdzie wcześniej żyły grupki ocaleńców, tylko ktoś zupełnie z dupy nakreślił kółka na mapie i powiedział 'A ci będą mieszkać tutaj, bo tak mi się fajnie symetria układa'? WTF?"
Serio, już czuję, że ten wątek trzeba wypróbować w prawdziwym tekście. ^.^ I hodowlę skorpionów na pustyni też trzeba zaadaptować.

Borówka pisze...

Koniec analizy przed początkiem akcji opka. Jestem oburzona.

Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co ci wszyscy mili i przyjacielscy bohaterowie będą czynić. Na wspomnienie Poręby poczułam się swojsko :D

Pozdrawiam w ten gorący dzień.

kura z biura pisze...

Taaaak maaaało? Akcji, akcji!

Anonimowy pisze...

Cóż za uroczo beznadziejne opko!
Czekam na ciąg dalszy analizy!

Gosia

Anonimowy pisze...

Conan Milczyciel ze żwawym orężem...
Ómarłam xD

A jak zmartwychwstanę, to poczytam dalszą część analizy.

Pozdrawiam,
Osa

Anonimowy pisze...

Chyba muszę uciekać z opka, mam na imię Damian i zaczynam bać się o swoje życie (seksualne też)
Dlaczego muszę padać ofiarą ałtoreczki D:

Na skrzydłach niewiedzy pisze...

Informacje o bohaterach powinno się pisać na zasadzie "Jak czytelnicy czegoś nie pamiętają o danej postaci, to niech sobie zerkną w ściągę.", a nie tak na samym początku. Kompletny bezsens. =.=

Najbardziej Ómarło mnie to o Zenku i symetriach. :D

adawinry

Anonimowy pisze...

Umarłam ze śmiechu. Ałtoreczka widocznie naoglądała się "Igrzysk śmierci (wątpię, że je przeczytała, no ale żeby nie było, pozmieniała kilka elementów i wyszło jej "to". Brak wiedzy o świecie aż płacze ze smutku w jej towarzystwie. Borze, mam nadzieję, że czeka nas druga część <3

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

No i ładnie. Podbudowało mnie to opko. Mam nadzieję na więcej, bo nie mogę się doczekać, jak boCHaterowie będą się miło i przyjaźnie zabijać... :)
Szal
S&S

Nefariel pisze...

" Wasz świat upada. Co robicie?
a) ze wszystkich sił próbujecie go odtworzyć, walcząc z niesprzyjającymi warunkami, by choć w części przywrócić komfort funkcjonowania ludzkości
b) olać to! Zenek, szykuj dzidę, idziem polować na gazele!"
To zależy, czy gramy nowojorczykami w stal, czy Indiańcami w chrom. :)

Anonimowy pisze...

Aaa! Zenek i symetria mnie ómarły. Na ile części wystarczy materiału? I mam nadzieję, że następne będą dłuższe, bo ta analiza jakaś taka przykrótka. Czekam na więcej :3
Pozdrawiam,
Miv

Anonimowy pisze...

'Wady: uważa, że jest najmądrzejszy na całej planecie.' Sprzątnie Alicję i jazda (ciekawe, czy autorka tego opowiadania ma na imię Alicja). Btw, podobają mi się ci bohaterowie, o których najskrytszych marzeniach brakuje informacji. Przynajmniej wiedzą, co oznacza 'skrywać', nie to, co ten gość, ktorego wielkim sekretem jest to, że chce przeżyć.

W każdym razie, nie mogę się doczekać, aż ci ludzie się zaczną zabijać. Będzie dalszy ciąg, prawda? :)

Chloe

Babatunde Wolaka pisze...

Zestawienie łucznictwa z nekrofilią kieruje mnie do Pratchettowskiej piosenki o jeżu.

"ILIA (Księżna)" - rosyjski transwestyta?

"Specjalizacja: oficjalnie - tropiciel; nieoficjalnie - myślenie."
Chodzi po lesie i wszyscy sądzą, że tropi zwierzynę, a on w rzeczy samej zastanawia się, jak istnieje to, co było, że jest.

"Czyli dokładnie to samo, co niemal wszyscy powyżej, którzy są na zmianę „mili”, „otwarci” i „przyjacielscy”. "
Bo to są Borejkowie. Będą potrząsać jak szczurem i wywijać kłódką na szaliku.

"uważa, że jest najmądrzejszy na całej planecie."
Czyżby niejaki Ozjasz Mandias?

"Erha to dawna planeta o nazwie Ziemia."
Przypomniała mi się gra pod tytułem bodajże "Primal Rage", mordobicie z dinozaurami w rolach głównych, rozgrywające się też chyba po jakimś kataklizmie, po którym Ziemia zmieniła może nie nazwę, ale pisownię - i fragment z tekstu reklamowego: "...przybywasz na nieznaną Ci planetę Urth..."

Captcha akurat w sam raz: war-club.

Anonimowy pisze...

W tym opowiadanku widac najgorszy blad poczatkujacych pisarzy... Pod katem literackim jest zadziwiajaco zadbane, ale w tym sporym przeciez fragmencie tekstu fabuly ani widu, ani slychu. Altoreczka chciala wpierw pozwolic czytelnikowi poznac lepiej swoj swiat, ale wyszedl z tego absurdalnie dlugi i pozbawiony sensu opis... mysle, ze jak przejdzie do akcji, bedzie lepiej ;p nadal wierze w jej potencjal. Analiza jak zwykle cudna, tekst o Zenku i gazeli wymiata ^^

Joi

Gayaruthiel pisze...

To bylo przefajne, szkoda, ze tak krotko! :)

Anonimowy pisze...

Ja tu widzę pokutujące złe nauczanie historii. "I wtedy zmienił się system" - jak, dlaczego, kto zmienia system - ee tam.
Opko palce lizać, chcę więcej.

Anonimowy pisze...

„Nie przepadam za Klanem Dwudziestym Pierwszym za Kamilem w szczególności” nie brzmi wystarczająco nieprzyjaźnie."

Za to napis o treści odwrotnej może być chociaż zabawny.

Materiał bazowy - doskonały wybór, analiza naprawdę pierwszorzędna. Biegnę czytać dalej.

Shirkus pisze...

Hyhyhyhy:
'|Wygląd: wysoki, szczupły chłopak o oczach zielonych niczym liście dębu.|
Ale jakie dokładnie? Te, te, te, czy może takie? Albo takie?' - Normalnie prawie popłakałam się ze śmiechu. :D

StrawCherry pisze...

Głowa. Głowa mnie rozbolała od tej geografii i polityki. Mam ochotę to sobie ładnie rozrysować, ale pewnie nadal nie zrozumiem wizji Ałtorki...
Opis bohaterów - cud-miód :d
Kocham Wasze komentarze^^
Ogółem świetny blog, rewelacyjne analizy ; )
Zapraszam na nowo powstałą analizatornię: mistszowie-piura.blogspot.com i pozdrawiam ;)

Ryszard Mikke pisze...

W sumie Mistrzostwa Wszechświata We Wrestlingu Na Wrotkach są takie amerykańskie...