piątek, 12 kwietnia 2013

Spójrz na mój zwycięski konar, czyli tendencje wzrostowe Castiela

Witajcie!

W tym tygodniu kontynuujemy przedzieranie się przez "erotyczne" opka poświęcone Supernatural. To, które za moment będziecie mieli wątpliwą i zdecydowanie masochistyczną przyjemność przeczytać, wyszło spod klawiatury AŁtorki analizowanych tydzień temu przygód Sama, Deana i profesorki w obcisłych portkach. Tym razem oberwało się Castielowi. Będzie on tu - rzecz jasna - uosobieniem wszelkiej niewinności, wprowadzanej w mistyczny świat seksu i pensjonarskich metafor. Tyle dobrego, że Cas ma więcej szczęścia niż chłopcy tydzień temu i dochodzi dalej niż do drugiej bazy. ;)
Miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.



[BoCHaterka wraca sama nocą, gdy w krzakach pod domem spotyka obcego, jęczącego i zakrwawionego mężczyznę twierdzącego, że nazywa się Castiel. Wezwanie pogotowia do najwyraźniej rannego człowieka byłoby zbyt proste, więc boCHaterka wlecze go do domu, rozbiera (mnóstwo subtelnych elementów komicznych i podtekstów) (srsl, nie ma to jak podniecać się na widok rannego kloszarda; jaki to poziom wyposzczenia?), pakuje pod prysznic, gdzie fabuła się kończy, a zaczyna porno. Po wstępnym mizianiu w łazience przechodzimy do rzeczy.]



Czuła niesamowite zdziwienie, że ten niezwykle przystojny i tajemniczy mężczyzna, zachowuje się, jakby nigdy wcześniej nie dotykał kobiety.
Bo przecież nie może być tak, że wolał dotykać facetów. Albo w ogóle nie lubił dotykania.
Albo np. dopiero co uciekł z psychiatryka, gdzie siedział od wczesnego dzieciństwa. BoCHaterka poznaje go bowiem (w wyciętym przez nas początku opka), gdy zakrwawiony leży w krzakach koło jej domu - i w zasadzie nie wie o nim zupełnie nic.


Postanowiła, że zostanie jego nauczycielką. Rozpoczęła więc pierwszą lekcję.
Coraz pewniej przesuwała dłoń w kierunku swoich piersi, które prężąc się dumnie różowiły się pod koronkowym materiałem stanika.
Totalnie widzę takie różowe baloniki prężące się jak małe prosiaczki na słońcu.
Oraz



Jeszcze kilka centymetrów i smukłe pace mężczyzny trafiły na brzeg materiału.
Mężczyzna jakby się zawahał, jednak jego dłoń żyła już własnym życiem.
Sam miał samoświadome palce, ten już całą dłoń. Boję się zgadywać, co żyłoby własnym życiem u Deana lub Crowleya.


Przykrył nią wzgórek i delektował się jego kształtem.
Na dowód zacmokał z ukontentowaniem.
Wzgórek czego? Bo chyba nie łonowy, na cyckach ich raczej nie ma... No, nie powinno być.
Wzgórek cyca. Monocyc, innymi słowy.


Chciał poczuć pod palcami jej delikatną skórę, niestety materiał najwyraźniej mu w tym przeszkadzał.
Aha, taki wzgórek - po prostu materiał się pofałdował, co za ulga.


 Wsunął palce w krawędzie miseczek, ale to jeszcze nie było to.
Podpowiem: przestań miziać materiał, weź się za to ciepłe i miękkie, zaraz obok.


Po jego twarzy przemknął wyraz frustracji. Kiedy już był tak blisko poznania nieznanego, jakiś przedmiot martwy wystaje mu na przeszkodzie.
Wystaje na przeszkodzie? I może jeszcze podskakuje na wysokości zadania?
Coś wystającego na przeszkodzie:
Trochę kiepsko, jeśli to jest martwe coś. ;)


Zdecydował się na bardziej drastyczne kroki i pociągnął materiał nieco w dół.
Cóż za drastyczny krok! Pigmejko, gdzie moje sole trzeźwiące?
Stanika się nie ciągnie, stanik się odpina. Nie mdlej, akurat od tego ciągnięcia żadne z nich nic nie będzie miało.


Niestety, jedyne co osiągnął to syk z ust dziewczyny i to bynajmniej nie namiętny.
No właśnie; pewnie się jej fiszbiny w ciało wbiły.


Alison widząc, że prędzej zniszczy jej stanik i porani sobie palce (Na bora, o co? Ona ma kolczaste cycki czy ki diabeł?)
Może taki ma?
Kilka zdań wyżej było coś o koronkach, ale może to koronki nabijane ćwiekami, kto wie.


Alison widząc, że prędzej zniszczy jej stanik i porani sobie palce niż ściągnie z jej ten kawałek bielizny z frustracji zeżarła orzeczenie. Uniosła się na łokciu i bez trudu pozbawiła biustonosza. Kiedy jej wzrok skupił się znów na mężczyźnie, na jego twarzy zobaczyła niekłamany zachwyt, najwyraźniej skierowany ku jej piersiom.
Wektor zachwytu wyznaczała elegancka, obło zakończona  strzałeczka. Trochę niepokoi mnie to, że pojawiła się ona na twarzy, ale kto tam wie, jak to z aniołami bywa.
Może myślał, że to takie duuuże ciastka z wisienką na środku? Albo, znając ogarnięcie i gusta Castiela - dwa hamburgery?
Zachwyt zamienił się w efektywne działania i to o tyle skuteczne, że zaledwie w ciągu kilku chwil, oboje byli całkowicie nadzy.
Brawo!!! (No co, Samowi ledwie udało się zdjąć bluzkę partnerce.)


Alison była pełna podziwu dla zwinności jego palców, które początkowo tak toporne, teraz badały jej ciało z niezwykłą dokładnością i zwinnością. Jak widać trafiła na zwinnego i zdolnego ucznia i to z wyobraźnią i nie zapominajmy o zwinności. Trafiła na zwinnego ginekologa; gratulujemy.


Dziewczyna zachłannie oceniła jego ciało.
“500 dolarów za nockę by wyciągnął” oceniła ze znawstwem doświadczonej burdelmamy.


Chociaż wcześniej przyglądała się jego budowie, to teraz robiła ona na niej jeszcze większe wrażenie. Praca mięśni, ich drganie i napięcie oraz kropelki potu, które pokryły jego skórę, powodowały że wydawał się być wyrzeźbiony. Idealny.
“Muskuły” pochodzą od łacińskiego “musculus” - “myszka”. Że niby mięśnie wyglądają, jakby myszki pod skórą biegały. A teraz macie Castiela i jego drgające mięśnie...


Castiel znów pochylił się nad nią i pocałował. Zachłannie. Z większą pewnością i śmiałością. Precyzyjnie badał każdy zakamarek jej ust, w trakcie czego niechcący wydłubał kawałek kukurydzy spomiędzy jej trzonowców, i skontrolował stan dziąseł podczas gdy jego chłodne dłonie błądziły po jej ciele. Ramiona. Łopatki. Plecy. Bo przecież nie cycki, uda albo tyłek. To byłoby zbyt wyuzdane. Na dłużej zatrzymał się właśnie w tym miejscu. Długimi palcami padał ich kształt, jakby czegoś szukał…
Bliźniaka zroślaka? Skoliozy? Odcisków po staniku?


Dziewczyna uznała, że por samej się przekonać, co do zaoferowania ma ten niespodziewany gość.
No, najwyższa rzepa na to.
“Niespodziewany gość”. Ciekawe określenie.
(Gość w dom, fiut w... ekhm.)


Nauczona doświadczeniem, że jego pleców lepiej nie tykać, postanowiła skupić się na przedzie, który oferował jej całkiem sporo ciekawych atrakcji.
Wypożyczalnię gier na Xboxa, automat z kauczukowymi kulkami i mini zoo z małymi kózkami.
A jak się mu nacisnęło sutka, to tryskał budyń malinowy.


A w dodatku jego nieustanne dotykanie jej pleców, nieco ją drażniło. W końcu składała się nie tylko z nich.
Wykorzystując element zaskoczenia, chwyciła mężczyznę za biodra i jednym zwinnym ruchem zamieniła się z nim pozycjami. Dosiadła go jak prawdziwa dżokejka.
Ustawiła się obok, twarzą do ogona. Lewą ręką chwyciła obie wodze tuż przed siodłem, następnie wsunęła lewą stopę w strzemię. Prawą ręką złapała tylny łęk i odbiła się od ziemi prawą nogą, podciągając się jednocześnie rękoma. Potem przerzuciła prawą nogę ponad zadem wierzchowca, a kiedy już siedziała w siodle – jak nie trzepnie Casa palcatem!


Nieco zdziwiony mężczyzna poczuł, jak traci równowagę a po chwili znajduje się pod niezwykle ciepłym i miękkim kobiecym ciałem.
Noo, jeśli ona najpierw go dosiadła, a potem dopiero przewróciła, to widok musiał być zaiste niesamowity.
Hm, jeśli złapała go naprawdę mocno, i ma dobre mięśnie Kegla, to jest to wykonalne... :D
Tu raczej mięśnie Kegla potrzebne nie są, gdyby doszło do jakiejś penetracji, AŁtorka nie omieszkałaby o tym wspomnieć... ani rozpisać tego na pięć akapitów.


Alison oparła dłonie po obu stronach męskiej twarzy. Pochyliła się, a jej piersi zabujały się pod wpływem gwałtownego ruchu.
Dobrze, że nie chlasnęła go nimi w oko.
Ani nie wybiła zębów.


Przyciągnęło to wzrok mężczyzny, który wciąż nieco oszołomiony, postanowił skorzystać z oferowanych mu doznań.
Brzmi jakby wybierał ofertę biura podróży.
Rozsądne. Niech bierze, co dają.
(Darowanemu cyckowi się w sutki nie zagląda.)


Śmiało wyciągnął rękę w kierunku dwóch półkul, które nie sądził, że mogą się tak cudownie poruszać.
Noo, cycki boCHaterki to pewnie przynajmniej tańczą jak baletnice z Teatru Bolszoj, kudy tam do nich normalnym, kołyszącym się cyckom!


A kiedy poczuł na skórze, jak da napięte czubki (Baba ma jakieś nakładki na sutki, czy co? Narratorowi chyba "stwardniałe sutki" przez usta nie przeszły. :>) dotykają jego brzucha, jęknął głośno, sam siebie zaskakując siłą tego jęku.
Aż tynk się posypał z sufitu.
Zaraz, to ona go dosiadła, a jedyne, co ten czuje, to to smyranie cycami bo brzuchu?
Oj, to kiepsko...
Chyba że jest prawdziwym biblijnym aniołem i nie ma znamion płci - to by wiele wyjaśniało. ;D


Chwycił oba wzgórki w dłonie i ścisnął, potem przybliżył do siebie (Znaczy, pociągnął ją za nie jak krowę przy dojeniu) i z niekłamanym zachwytem podziwiał ich kształt i to, jak idealnie pasują do jego dłoni.


Tak na próbę, potarł kciukami oba czubki (Co narrator ma z tymi czubkami? "Sutki" rzeczywiście brzmią tak przerażająco?), w nagrodę poczuł, jak biodra dziewczyny instynktownie mocniej naciskają na jego wrażliwe rejony.
Akcja-reakcja. Niech spróbuje, uszczypnąć, może wtedy biodra się poruszą. Albo w ogóle coś się wreszcie zacznie dziać.
Castiel znalazł jej panel sterowania, jak ten szczur sterujący kucharzem w "Ratatouille".


Zdziwił się, że jego organ, bądź co bądź męski, służący mu do tej pory jedynie do załatwiania potrzeb fizjologicznych, teraz nabiera twardości,
TERAZ? To po wuj ona go dosiadała? Uznała, że usiądzie i poczeka, aż coś samo w nią wejdzie?
Mówiłam, że tamto "dosiadła" znaczyło po prostu "usiadła na nim". Bardziej ciekawi mnie, jakie konkretnie potrzeby fizjologiczne odczuwał i załatwiał anioł. :/  


organ, bądź co bądź męski, służący mu do tej pory jedynie do załatwiania potrzeb fizjologicznych, teraz nabiera twardości, wzrostu i ogólnie zwiększa swe gabaryty.
Rozbudowuje się, tworzy sobie przez pączkowanie  dodatkowe główki i zmienia kolor.
Transformuje w Megazorda i ulatuje przez okno.


Zaskoczyło to i jego, jak i jego partnerkę,
Czyżby partnerka spodziewała się, że uwodzi impotenta?
Noo, samobieżny robopenis może jednak wzbudzić pewne zamieszanie.


która wyraźnie poczuła, co się dzieje z męskim ciałem.
Wild erection appears! BoCHaterka is confused.


Oboje spojrzeli w to samo miejsce, z tym że Alison musiała nieco zmienić pozycję.
Aha, czyli jak już mu stanął, to z niego zlazła? Ona wie, co w ogóle tam robi?
Mam wrażenie, że według nich seks to trochę tak jak badanie nowej komórki - naciskasz co popadnie i patrzysz, co się dzieje.


Na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech pełen aprobaty, a na twarzy Castiela… lekkie przerażenie.


- To tak ma być? – spojrzał na dziewczynę.
- Mam nadzieję, że to już nie koniec.
- Jeszcze nie? – Castiel czuł, jak ogarnia go panika.
Co było w tym pornolu o dostawcy pizzy, który on oglądał w serialu? Podobno się czegoś z niego nauczył przecież...
Może jeszcze go nie oglądał... W sumie chyba nie zostało powiedziane, kiedy się akcja opka rozgrywa.


- No wiesz, parę centymetrów i… i już trzeba kupować nowe ciuchy, bo stare za ciasne.
Mężczyzna wziął głęboki oddech i pomyślał, że chyba wie, czemu nigdy nie został człowiekiem.
Ojej...


Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Alison była bystrą dziewczyną i widząc reakcję mężczyzny, która była daleka od zachwytu, postanowiła wykazać się delikatnością.
A ten penis to mu sterczał boleśnie od tej dezaprobaty. Bo Cas jara się własnym zniesmaczeniem, ot co.
Bo gdyby Cas nie był zdenerwowany, to cyknęłaby stosowną fotę, wrzuciła na fejsa i otagowała. I porównała ze swoimi poprzednimi facetami.


Najwyraźniej trafił się jej wyjątkowy okaz prawiczka.
Kto by się spodziewał! Bo to przecież normalne, że facet nie wie, jak wygląda wzwód ani jak wsadzić łapę pod stanik. No ale to opko przyzwyczaiło mnie już, że każdy wniosek, jaki tylko może być wyciągnięty, zostanie wyciągnięty, nazwany po imieniu i rozpisany w trzech zdaniach. Nie ma litości.


Jeden plus tego, to że nie będzie miał jej z kim porównać. Ale i minus… musi go wszystkiego nauczyć.
Ekhm, to raczej dość typowe dla prawiczków.
Zdaje się, że zostało to stwierdzone na samym początku tej części opka. Czyżby zaniki pamięci?


Schyliła lekko głowę i pocałowała każdy z kącików ust. Wszystkie sześć. Wilgotny czubek języka posmakował męskich warg, które wciąż zaciśnięte były w wyrazie nagłej paniki.
Hm, Sam macał sztywną jak kołek partnerkę, a ta panna wije się wokół nieruchomego jak deska faceta. Jakiś fetysz nekrofilski...?
Oj tam, oni po prostu uprawiają seks w systemie turowym.


Starając się zapanować nad własnym pożądaniem, które wyrywało się i błagało o zmiłowanie, wyszeptała mu do ucha.
- Odpręż się. Zobaczysz, będzie wspaniale. Poznasz tyle nowych doznań.
Takich jak przedwczesny wytrysk...
Ehe. Już widzę tę wspaniałość. Zero doświadczenia, stres, dyskomfort... gdyby to było prawdziwe życie, dawno by mu opadł albo skończyłby w 2 minuty. Ale to jest opko, więc zapewne czeka nas opis szalonej orgii.


Castiel nie wątpił w ilość tych doznań, jedynie w ich jakość i własną wytrzymałość.
Co prawda, od wieków podglądał ludzi, nie specjalnie oczywiście, ale widział jak TO robili.
TO! Na Bora Wszechlistnego... To Castiel czy przebrana sprytnie Hinata?


Czasami czuł coś na kształt zazdrości, słysząc ich jęki, westchnienia a nawet krzyki, które by i Lucyfera z łóżka wyrwały.
Czemu Lucek leży w łóżku? Jest chory?
Pewnie przechodzi fazę użalania się nad sobą.


Teraz miał okazję przekonać się na własnej skórze… No dobra, może nie własnej, niech będzie że pożyczonej. Takie bezpośrednie doznania nieco go przestraszyły. Uznał jednak, że skoro zaszedł tak daleko i los go zawiódł na tę ścieżkę, to należy płynąć z prądem. Miał tylko nadzieję, że się nie utopi…
Bo jeśli coś mu nie pójdzie, to umrze ze wstydu, tak tak. A już na pewno do końca życia nie odezwie się do żadnej kobiety.
Oj tam, od zamoczenia kija jeszcze nikt się nie utopił.


Widząc wahanie zmieszane ze zdumieniem przeplatanym z pożądaniem, Alison wkroczyła do akcji.
A to zdumienie to wywołane czym, tak konkretnie?


Porzucając na razie kuszące męskie usta,
Na razie kuszące. Czyli za chwilę mogą stać się obrzydliwe?


skupiła się na równie kuszącej szyi i płatkach uszu. Przygryzła je delikatnie, za co otrzymała nagrodę w postaci nagłego męskiego wdechu.
Za karę dostałaby wdech kobiecy, dobrze rozumiem?
Może rozpaczliwie łapał powietrze, bo myślał, że ona go gryzie w szyję w celu uduszenia?


Zadowolona z reakcji, zsunęła się nieco niżej, kąsając zębami wrażliwą skórę na szyi mężczyzny.
Co ona ma z tym gryzieniem?
Może głodna?


Kilka razy nacisnęła mocniej, by mieć pewność, że zostawi po sobie wyraźny ślad.
Mhm, bo robienie malinek jest taaakie dojrzałe i przez wszystkich lubiane.
Szczególnie że partner nie ma pojęcia co się właściwie dzieje i zapewne zrozumie tyle, że panna go boleśnie szczypie w szyję.


Mężczyzna jęczał z coraz większą śmiałością.
Człowieku, przymknij się. Jeśli będziesz jęczał jeszcze głośniej, ta wariatka gotowa pewnie odgryźć ci głowę.


Następnie przyszła kolej na męski tors.
Tak, męski. Cas ma męską twarz, męskie jęki, tors też ma męski i w ogóle jest cały taki męski. Bo jest mężczyzną. Załapałam, na samym początku. Można nie przypominać o tym co chwilę?
Czekam na tekst “jego męski penis”.


Cudownie ukształtowany, gdzie pod wrażliwą skórą prężyły się dumnie mięśnie.
Puszyły się i przepychały jeden przez drugiego, przez co Cas wyglądał, jakby próbowała się z niego wydostać cała kolonia Alienów.
Rzeczywiście, w cholerę ma tych mięśni:
(Tak, to właśnie tors Mishy Collinsa.)


Dziewczynę zainteresowały szczególnie dwa małe brązowe wzgórki.
Zaprawdę powiadam wam: żaden "sutek" nie pojawi się w tym tekście, albowiem jest to słowo obleśne i wszeteczne. Będziemy bawić się w pensjonarskie synonimy aż do urzygu, żeby nam się czytelnicy za bardzo nie podniecili, prawda.


Skupiła się najpierw na lewym, ssąc i liżąc go zachłannie. Nieco zaniedbany prawy, również otrzymał swoją porcję pieszczot, reagując wyraźną postawą na baczność.
Inne rejony mężczyzny również cechowała tendencja wzrostowa.
Znaczy... wszystko mu zaczęło rosnąć wzwyż? Uszy, nos, palce u nóg...?
(A ten penis rośnie i rośnie... Jeszcze trochę, a naprawdę będzie mógł mówić, że ma węża w nogawce.)


W pełni rozwijająca i pnąca ku górze,
Pnąca? Co on tam ma, lianę? Winorośl?


pnąca ku górze, niczym najlepszy okaz… w przyrodzie nie ma na to odpowiednika, nazwijmy go dumnym konarem, który równie długi i szeroki, rozwijał się w kierunku kobiecego ciała.  (Jak  taka trąbka urodzinowa, w którą się dmucha na kinderbalach.)
Oto Castiel:


Gdyby miał liście, to z całą pewnością szumiałby w nich wiatr samozadowolenia.
To już nawet nie jest pensjonarskie, to jest... coś jakby pornos pisany przez Anię z Zielonego Wzgórza.


Alison nie śpieszyła się jednak. Wyraźnie czuła, że gabaryty jej kochanka osiągnęły już właściwy stan.
AŁtorko, równie sensownie byłoby napisać, że jego rozmiary osiągnęły właściwy poziom albo że jego stan osiągnął pożądaną wielkość. To zupełnie nic nie znaczy. Rozumiem, że można za wszelką cenę unikać takich słów jak "penis" czy "sutek" (tylko po co?), ale wszystko ma swoje granice.
Wreszcie. Rósł i rósł ten Castiel z prędkością ciasta w piekarniku...


Jednak chciała się z nim troszkę podroczyć i pokazać, jaką frajdę może mu dać jego własne ciało.


Zajęła się więc jego brzuszkiem, umięśnionym, pokrytym cienką linią włosów, która schodziła wprost do centralnego punktu jego rozkoszy.
Przepraszam, czy ktoś tu wykorzystał chwilę, kiedy przysypiałam nad tym pełnym akcji i buzujących emocji opkiem i podmienił pornofik do SPN na materiały propagandowe z przygotowania do życia w rodzinie? "Brzuszkiem"? Srsl?
Brzusiem. A potem będzie pieścić jego peniska.


Wodziła wzdłuż niej językiem. Delektowała się drżeniem, jakie jej pieszczoty wywoływały w jego ciele. Dłońmi pieściła jego tors, drażniąc palcami napięte sutki (A jednak!!! Wreszcie!!!), wsuwała palce w jego włosy (Pod pachami? Łonowe. Albo te na łydkach.) i chłonęła aromat, jaki wydziela podniecone męskie ciało.
Taaa... wspaniały jest. Same fiołki i bzy.


Z gardła Castiela wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Jego ciało pokryły setki drobnych kropli, które jednak nie chłodziły rozpalonych zmysłów. Mężczyzna czuł, że jego ciało żyje własnym życiem. Drgało. Napinało się. Jeżu Borski, padaczkę ma! Wyrywało do czegoś, co w tej chwili wydawało mu się istnym zbawieniem.
Kwik, ciekawe co na to jego, ekhm, przełożony.


Dziewczyna czuła, że mężczyzna jest bliski.
Czas jego jest bliski, zaprawdę powiadam wam. Czego, już się nie dowiemy.


A gdy jej piersi kołysząc się lekko, dotknęły jego męskości, Castiel jęknął gardłowo i wplótł palce w jej włosy.
Prawiczek czy nie, ale wiedział co dobre. Dziewczyna stłumiła uśmiech i postanowiła zrobić coś, co było dla niej rzadkością, co uważała za wyraz największego zaufania.
A zaufaniem tym obdarzać zwykła dopiero co poznanych, dziwnych facetów, o których wie tylko, jak się nazywają. Seems legit.


[Castiel przeżywa swój pierwszy seks oralny, co sprawia mu wiele radości i nastraja do nowych poszukiwań.]
A Castiel pozwalał sobie coraz śmielej. Tak na próbę, zanurkował jednym palcem dokładnie w miękkie rejony jej kobiecości.
Ciekawe czy palec miał skafander i butlę z tlenem.
(Miękkie rejony kobiecości... znaczy co, w pępek? ;])


Zachęcał go ich kształt i ciepło. Poczuł, jak mały guziczek pręży się pod jego dotykiem.
Boru, przy tym opku mam zupełnie kreskówkowe wizualizacje.
Ja właśnie wyobraziłam sobie takiego małego różowego robaczka wijącego się spazmatycznie.


Delikatnie dotknął go ponownie, a gdzieś z wyższych rejonów dziewczyny dobiegł go wyraźny jęk rozkoszy.
Tak, bo dziewczyna ma trzy kilometry wzrostu i jej głos dochodzi z "wyższych rejonów". Napisanie po prostu, że jęknęła, zniweczyłoby całą konstrukcję opka?


Ośmielony, zsunął palec nieco niżej bez trudu odnajdując wejście do promieniującego gorącem raju.
Strzeżonego przez aniołów z ognistymi mieczami?
Obawiam się, że jeśli gorąco, to raczej piekło, nie raj...


Palec to prawie sam mu się tam wsunął, a gdy poczuł jak otacza go ciepło, jak jej wnętrze żyje własnym życiem….
Naprawdę nie chcę sobie wyobrażać, co konkretnie żyje w pochwie tej kobiety. Nie i już.
Alien, przecież to już ustaliłyśmy.


Jego męskość zareagowała zdecydowanie we właściwy sposób.
Wierzgnęła i zarżała donośnie.


Alison śmielej rozchyliła nogi ułatwiając mu dostęp do jej kobiecości. Castiel kierowany już teraz instynktem i pożądaniem, po chwili wahania włączył do akcji swój drugi, równie smukły i seksowny palec. Dziewczyna zareagowała żywiołowo, wydobywając z gardła długie i namiętne. – Ooooo taaaakkkkk….
Trzymając je za nóżkę i dekorując dodatkową kropką.
Wyciągała je jak magik chustki z rękawa.


Pulsująca w żyłach krew pobudzała rozochocone komórki, a neurony coraz zuchwale budziły się do życia.

Niech jej te komórki za bardzo nie szaleją, bo jeszcze jej z tego wszystkiego jakaś dodatkowa kończyna wyrośnie.


Alison chwyciła prześcieradło, gdy smukłe palce Castiela rozpoczęły manewry w jej najwrażliwszych rejonach.
Zaniepokoiła się dopiero gry Castiel wytoczył rakiety balistyczne.
Czekaj, może jeszcze wezwie posiłki!


[Castiel bez wysiłku doprowadza palcówkę do szczęśliwego finału. To przecież zawsze udaje się totalnym nowicjuszom!]


(...) Castiel czuł, jak jego niższy przyjaciel, wrócił do życia i pragnie wziąć udział w misji poznawczej.
Niższy przyjaciel... chodzi o Deana?
A już myślałam, że misji ratunkowej. Udałby się w odmęty pochwy z ryżem, ubraniami i lekami na grypę.
Dziewczyna instynktownie wygięła ciało w lekki łuk, rozchyliła nogi, by mężczyzna mógł się swobodnie ulokować w kolebce jej kobiecości.
Ja tam nie wiem, ale gdyby jakaś kobieta poleciłaby mężczyźnie "ulokuj się w kolebce mej kobiecości", musiałaby go albo reanimować po załyśnięciu się śmiechem, albo łapać trzy ulice dalej.
Niech jeszcze ustawi drogowskaz albo rozwinie czerwony dywan.


Kiedy Castiel poczuł, jak jego nabrzmiały przyjaciel ociera się o jej gorące rejony… jęknął gardłowo.
I zaryczał jak jeleń na rykowisku.


ciemnymi od pożądania oczami spojrzał na dziewczynę, która bez trudu odczytała trawiące je pragnienie. Uniosła biodra i z łatwością nakierowała go na właściwą trasę. Po chwili poczuła, jak mężczyzna staje się jej częścią.
Znaczy wrósł w nią. Czy też przykleił się na amen. Może miała klej Kropelka zamiast śluzu?


Zaskoczony Castiel najpierw zobaczył, jak w oczach dziewczyny rozbłyskują setki gwiazd,
Co on jej wsadził, prądnicę?


a po chwili poczuł, jak jego mały młotek wsuwa się w rozkoszne ciepło kobiecego ciała.
Boru, to się robi coraz bardziej groteskowe. Gwiazdki w oczach? Mały młotek?
Swoją drogą, skoro “konar zwycięstwa” nagle stał się “małym młotkiem”, to ja nie wiem; Cas chyba mutuje w trakcie.


Z każdą chwilą ogarniało go niewiarygodne ciepło, które napierając na niego z każdej strony, wywoływało rozkoszny dreszcz rozchodzący się wzdłuż kręgosłupa.
Strach myśleć, jakie facet ma orgazmy, jak ktoś go kocem przykryje.


A ścianki jej kobiecości pulsowały własnym rytmem, zachęcając go do dalszej podróży. Coraz głębiej, coraz cieplej. W końcu Alison buchnęła ogniem oplotła jego biodra nogami, całkowicie go wchłaniając, przyjmując go jakby od zawsze był jej częścią.
I znów trzeba się zastanowić, czy to ludzie, czy matronice...
Narrator ma coś z tym wchłanianiem. Moim zdaniem to dość niepokojące.


Oboje zastygli na chwilę w bezruchu. Napawając się doznaniami spływającymi na ich wilgotne od potu ciała.
A seks tantryczny to nie jest dla Castiela taki trochę obcy fandom?


Jednak pożądanie wzięło górę. Nie do końca wiedzieli, które z nich rozpoczęło taniec namiętności, liczyło się tylko to, że był to kazaczok byli idealnie zgrani.
Ależ oczywiście. Idealne zgranie już przy pierwszym podejściu. Orgazm też będą mieli jednocześnie, prawda?
Tak. I będą jęczeć aż do rana. Mimo że to jego pierwszy raz.


Harmonia ich ruchów, bicia serca i narastającego pragnienia, przyśpieszała nadciągające spełnienie.
Castiel czuł, jak drobne kobiece paznokcie wpijają mu się w plecy. Jak nogi dziewczyny oplatają go coraz mocniej, a jej kobiecość otacza go z każdą chwilą coraz silniej. Aż w końcu rozległo się głośle "Plop!" i Cas zniknął. A kobiecość zamlaskała żarłocznie. Czuł, jak drży.
Sam poczuł, jak gdzieś w jego wnętrzu naciąga się niewidzialna spirala, która składała się z jego nerwów, pragnień i tęsknoty. Coraz mocniej zaciskała się w jego wnętrzu, nasilając oszałamiającą przyjemność, która spływała na jego skórę niczym ciepłe promienie słońca.A potem się okazało, że to tylko skurcze jelit.


Instynkt rządził jego ciałem, które zmieniało rytm, siłę i natężenie ruchów. Pozwolił, by to zmysły rządziły nim przez chwilę, by pokazały mu jak….
I wtedy ziemia eksplodowała wraz z całym kosmosem.



Spadło nagle, jak upadły anioł mknący ku ziemi. Było równie oślepiające i równie piękne.
To co spadło było piękne - czyli Cas ma oślepiającą spermę.


Spełnienie chwyciło ich w swoje ramiona, pieszcząc, unosząc ku chmurom. Otoczyło rozkosznym płaszczem, jak ciepłą kołdrą.
Mnie się orgazm nigdy z kołdrą nie kojarzył, ale może ja jestem jakaś dziwna...


Owionęło zapachem ekstazy, którym pachniały ich ciała.
Znaczy czymś pomiędzy aromatem kozła a spoconym podkoszulkiem. ;>


A zostawił drżących we własnych ramionach, leżących bez tchu na mokrej pościeli.
Oboje z trudem wracali z gwiezdnej wędrówki. Wtuleni w siebie, wsłuchawszy się w bicie serc, zasnęli.
I dobrze. Niech to opko się kończy...


Po jakimś czasie męskie ramię odnalazło kołdrę, naciągając ją na ich spokojne już i lekko zziębnięte ciała. Po chwili, oboje znów zasnęli. A do snu śpiewały im źle użyte przecinki.



Poranek wdarł się wraz z pierwszymi promieniami słońca rozbijając szybę jednym solidnym uderzeniem pięści. Jeden szczególnie ciekawski promyk, zabłądził na łóżko. A potem się zdziwił, czemu kołdra zaczyna się palić. Zobaczył pogniecioną pościel i nagi fragment kobiecego ciała, aż biedny gdyby mógł to by się zarumienił.Bo nigdy w życiu nie widział takich sprośności. Niech się spali ze wstydu, to chyba umie. Czmychnął czym prędzej znów ku oknu, jednak niechcący zaświecił śpiącej prosto w oczy.
Przekładając na polski: Alison obudził promień słońca, który odbił się od jej gołej dupy.


Alison przeciągnęła się leniwie. Było jej błogo i ciepło. Głośno ziewnęła.
Nagle przypomniała sobie wydarzenia ostatniej nocy. Uroczy rumieniec wypełzł jej na policzki, gdy sięgnęła ręką do tyłu w poszukiwaniu zimnego i martwego męskiego ciała.
Jej ręka trafiła jedynie na poduszkę. Dziewczyna odwróciła się w pośpiechu. Łóżko było puste. Jedynie na środku poduszki leżało jedno pióro. Duże. Solidne. W kolorze ciemnej szarości.
I w fallicznym kształcie.
No i teraz nie mogę pozbyć się skojarzeń z uniwersum "Kłamcy", gdzie anielskie pióra służyły za środek płatniczy... ;)

33 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dla swojego własnego dobra Castiel powinien następnym razem uciekać do Sama i Deana, gdy jest ranny, bo znowu go zgwałcą. Biedaczysko.
Ale przynajmniej po wszystkim zapłacił. ;)

Anonimowy pisze...

Wszyscy dobrzy bogowie na przestrzeni dziejów, kiedy moje truchło ostatni raz gibnie na podłodze i oddając ducha zasłuży na miano truchła, weźcie mnie gdziebądź. Niebo, Piekło, Sosnowiec- byle nie było tam opek. Ani autorek. Nic niech nie będzie. Srsly, czytając odnosiłam wrażenie, ze ona tego biednego, przerażonego Casa zgwałciła. Mogła go chociaż poinformować, że teraz będą się bzykać. Penis goes where i te inne. Co więcej, do samowego smoka dołączył teraz anielski mały młotek. Może autorka daje nam do zrozumienia, że Bohaterka postawiła sobie dom na starym indiańskim cmentarzu? Okazały Smok, Mały Młotek... Jak nic opętał ją duch jakiejś szamanki- nimfomanki. Nie pytam, czym może pochwalić się Dean w obawie, że teraz przejdziemy do kręgowców niższego rzędu albo sprzętu RTV/AGD. Gdyby nie biodra Mishy, robiące za przestankowe ukojenie dla duszy, nie przebrnęłabym przez to, jak boga noga. Ufff. Kawał dobrej roboty, Panie Analizatorki, zaiste kawał dobrej roboty!

Liniacz

Jarka pisze...

Popłakałam się dzięki Wam ze śmiechu i to nie jeden raz :D Moje radosne okrzyki odciągnęły nawet od PC mojego mężczyznę xD Jesteście niesamowite! Mistrzostwo! Chylę czoło!! :D

Serenity pisze...

To pochłanianie skojarzyło mi się z tym:
A ona k***a mac sciągnęła miniowke razem z majtami, wystawila pipe w ich strone rozwierajac ja palcami i krzyknela "Pochłone was skurwysyny!"

Anonimowy pisze...

Bomba!
Kwik, ciekawe co na to jego, ekhm, przełożony -oj,dobre!
Lubię takie analizy!
Mizianie po brzuszku mi się z Chmielewską kojarzy.
W sumie puenta z tym piórem nie była zła...

Chomik

Anonimowy pisze...

Po ostatnim opku, które było po prostu tragiczne, zupełnie nie spodziewałam się, że przy tym się popłaczę. Seriously, byłam pewna, że ten konar to Wasz żarcik, a nie cytat z opka!
Fantastyczne komentarze, jesteście w formie! :)

Goma

Anonimowy pisze...

Naga pierś Mishy o tej porze, boru, jak ja teraz zasnę!

"nazwijmy go dumnym konarem, który równie długi i szeroki, rozwijał się w kierunku kobiecego ciała" - słyszę, jak czyta to Krystyna Czubówna!

"kolebce jej kobiecości" - a to brzmi jak z filmiku dla gimnazjalistów promującego wstrzemięźliwość seksualną przed ślubem i potępiającego antykoncepcję.

W ogóle fascynuje mnie, czemu za pisanie porno biorą się osoby, którym nawet słowo "sutek" przez usta nie przechodzi, więc snują jakieś opisy przyrody jak w "Nad Niemnem" i skupiają się na wewnętrznych gwiazdach...

Po ostatnim myślałam, że będzie źle, ale uśmiałam się :)

Ag

Anonimowy pisze...

Teraz mi się jawi Lucyfer w łóżku ,z misiem..


Chomik

Anonimowy pisze...

Analiza wciąż przede mną, ale zjechałam zobaczyć komcie. Przeczytałam pierwszy komentarz i o mało się nie zadławiłam gumą do żucia. Boję się tej analizy. A raczej opka. XD

Sarah pisze...

Po ostatniej myślałam, że będzie nudno, ale uśmiałam się jak norka :D Dzięki, dziewczyny ;-)

Supernaturala przestałam oglądać kilka lat temu, ale pamiętam jeszcze Castiela. Biedaczek. Jak on się porusza z takim konarem? Hiehie

Ómarła mnie Ania z Zielonego Wzgórza pisząca porno opka! (Myślę, że trafiłyście w sedno przy tym opku ;-))

Anonimowy pisze...

Chomik, musiałeś (musiałaś?) przypomnieć mi antypatyczną postać Bobusia i Białej Glizdy? I bez tej dwójki to opko było... bardzo złe.:)
Opko bardzo złe, ale analiza wyśmienita!
Z drewna konaru można zrobić rączkę do młotka. Wszystko pozostaje na miejscu;)
Alvik

Anonimowy pisze...

Boże, jak ktoś może wpaść na pomysł, żeby zrobić coś takiego Castielowi? xdd
Chyba się cieszę, że nie znam osobiście autorki.
Swoją drogą, Castiel na sto procent pozwoliłby rozebrać się, a już na pewno dotykać jakiejś obcej babie.
Mega KWIK.
Hannami

Bonawentura pisze...

Ay caramba mi cabeza! Lucyfer mi świadkiem, byłam bliska łez jak to czytałam. I mało co nie odgryzłam sobie palca, ale to tak nawiasem. A już myślałam, że po poprzednim opku gorzej ze mną nie będzie...
Analiza za to kwikogenna. W tych nielicznych momentach, kiedy nie klęłam na aŁtorkę, najzwyczajniej w świecie śmiałam się jak kretynka. Porno z Zielonego Wzgórza zrzuciło mnie z krzesła. A nagi tors Mishy Collinsa uratował dzień.
*idzie reanimować się destielowymi fanfikami*

Anonimowy pisze...

Musiałam,hihi!!
"Pani Biała Glista precz" -to przecież świetne było!
A,mnie Lucyfer z łóżka podkusił i przeczytałam to w całości.Ja mam straty moralne!


Chomik

Babatunde Wolaka pisze...

Czytałem tę analizę z niekłamanym zachwytem zmieszanym z przeplatanym zdumieniem, a moją radość cechowała tendencja wzrostowa.

"Tyle dobrego, że Cas ma więcej szczęścia niż chłopcy tydzień temu i dochodzi dalej niż do drugiej bazy"
Ma więcej szczęścia niż chłopcy tydzień temu i dochodzi. Kropka. (MSPANC)

"Jeszcze kilka centymetrów i smukłe pace mężczyzny trafiły na brzeg materiału."
Wart Pac pałaca...

"Kiedy już był tak blisko poznania nieznanego, jakiś przedmiot martwy wystaje mu na przeszkodzie."
Zabrzmiało mi to jakoś siedemnastowiecznie. I od razu przypomniała się nieprzyzwoita zagadka z epoki.

"Niestety, jedyne co osiągnął to syk z ust dziewczyny i to bynajmniej nie namiętny."
Namiętny syk mnie by trochę niepokoił. "Love me like a reptile"?

"Zdecydował się na bardziej drastyczne kroki i pociągnął materiał nieco w dół."
A co ze spódnicą? Czy próbował ją ściągać przez głowę?

"Mam wrażenie, że według nich seks to trochę tak jak badanie nowej komórki - naciskasz co popadnie i patrzysz, co się dzieje."
KWIK.

"Na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech pełen aprobaty, a na twarzy Castiela… lekkie przerażenie."
Wyobrażam sobie Castiela jako męską wersję Carrie z "Carrie", wpadającego w panikę na widok swej erekcji.

"Oj tam, oni po prostu uprawiają seks w systemie turowym."
KWIIK!

"Uznał jednak, że skoro zaszedł tak daleko i los go zawiódł na tę ścieżkę, to należy płynąć z prądem."
Przeczytałem: "...z prąciem". Dlaczego mnie to nie dziwi?

"Bo jeśli coś mu nie pójdzie, to umrze ze wstydu, tak tak. A już na pewno do końca życia nie odezwie się do żadnej kobiety."
He, u mnie w liceum pani od PDŻ mówiła, że nieudany pierwszy raz może być przyczyną homoseksualizmu... :<

"To już nawet nie jest pensjonarskie, to jest... coś jakby pornos pisany przez Anię z Zielonego Wzgórza."
KWIIIK!!!

"...a gdzieś z wyższych rejonów dziewczyny dobiegł go wyraźny jęk rozkoszy."
Z piętra kosodrzewiny.

"Uniosła biodra i z łatwością nakierowała go na właściwą trasę. Po chwili poczuła, jak mężczyzna staje się jej częścią.
Znaczy wrósł w nią."
Częścią tej trasy, czyli np. skrzyżowaniem.

"jego mały młotek"
Kiedyś wziąłem scenę erotyczną ze swojego opka i przepuściłem przez Google Translate na chiński i z powrotem. Wyszedł mi wtedy "mocniejszy młotek wpływu".

Moja ulubiona analiza od początku roku.

zen_OFF pisze...

Po co ludzie piszą pornoopka, wstydząc się nawet słowa "sutek"? Potem dostajemy takie kwiatki, jak kolebki kobiecości czy penisy transformujące się w Megazordy.

Poza tym, muszę zaoponować - gdyby to był PRAWDZIWY Castiel, to zapewne na samym początku zabawy rzuciłby jakimś tekstem o pizzy, problemach z rodziną, zmarłym kocie i by "skończyli, zanim zaczęli".

PS Przez cały czas miałem nadzieję, że skoro samo spojrzenie na anioła może wypalić człowiekowi oczy, to sperma Cassa zrobi z panienki mały kominek.

PPS Analiza ofkorz świetna.

Anonimowy pisze...

Maraton złych pornosów w realiach Supernaturala zaczyna wyglądać na ciekawy pomysł. Analiza zacna, chociaż trochę żałuję, że nie zobaczyliśmy sceny wyciągania Castiela z krzaków i rozbierania z ciuchów, mogło być zabawnie.

"(Gość w dom, fiut w... ekhm.)"

Anioł w dom, woda święcona do zupy.

"pod wrażliwą skórą prężyły się dumnie mięśnie."

Co one wszystkie z tymi mięśniami? Misha Collins to drobny i szczupły chłopaczek jest. Też jestem fanką Castiela, ale... dumnie wyprężone mięśnie? No, bez żartów. Czy twórczynie tych dzieł oglądały jakiś inny serial, czy zamiast opisywać konkretne osoby po prostu lecą schematami napotkanymi sto razy w różnych harlekinach? Jest goły facet, znaczy musi być opis wspaniałych mięśni, bez mięśni się totalnie nie liczy.

"Zaprawdę powiadam wam: żaden "sutek" nie pojawi się w tym tekście, albowiem jest to słowo obleśne i wszeteczne. Będziemy bawić się w pensjonarskie synonimy aż do urzygu, żeby nam się czytelnicy za bardzo nie podniecili, prawda."

Padłam na podłogę ze śmiechu, zebrałam się z trudem i znów padłam, przygnieciona wykresem tendecji wzrostowej fiuta Castiela. Autorka tego dzieła z jednej strony niby chce pisać porno, a z drugiej zachowuje się jak pruderyjna ciotka, która za nic na świecie nie wypowie tak nieprzyzwoitych słów jak "członek" albo "cipka". No na litość - skoro już bierze się za opisywanie seksu, to powinna umieć nazwać rzeczy po imieniu. Przynajmniej pojawiła się "męskość", lepsze to niż konary i smoki w nogawkach.

"Naprawdę nie chcę sobie wyobrażać, co konkretnie żyje w pochwie tej kobiety. Nie i już."

Jak to co, pałeczki Lactobacillus, jak u wszystkich.

"Ooooo taaaakkkkk…"

Czy ktoś próbował to powiedzieć głośno? Przecież to brzmi jak maszyna do szycia albo jadący pociąg. Samogłoskę da się przeciągnąć na jednym oddechu, ale spółgłoskę za każdym razem trzeba wypowiedzieć osobno, czyli "taaaak-k-k-k-k-k". Castiela w ogóle nie zainteresowało, dlaczego partnerka, która jeszcze przed chwilą jęczała z rozkoszy, teraz najwyraźniej się dławi?

A skojarzenie z "Kłamcą" i zapłatą za usługę: +100 punktów.

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

Ja nie jestem +18...
Wezmę się za to kiedy indziej, jak już odzyskam swój komputer, bo na cudzym wolę nie...
Początek mnie pogrążył.
[precz z łapami od MOJEGO Casa!]
Idę ochłonąć.
Szalona
SS&S

Anonimowy pisze...

...Mogę chyba bezpiecznie stwierdzić, że to pierwszy raz, kiedy widzę, jak ktoś rozważa, co by było, gdyby penis miał liście. (Z drugiej strony, nie czytałam nigdy np. żadnych fanficków o entach...) Moje pojęcie o absurdzie właśnie się trochę rozciągnęło.

LadyHouse pisze...

O losie.

Widziałam dużo rzeczy - złe Destiele, dobre Destiele, Sama parowanego z Luckiem... ale na miłość boską, czemu Cas na taką Mary Sue trafił? [btw., zastanwiam się, jakby opisano penis Deana, hm.)

Hattress pisze...

AAAAAAAAAAAAA! A ja, naiwna, myślałam, że to z poprzedniej analizy osiągnęło szczyt durnowatości...

Przez te wszystkie z rzyci wzięte opisy opko zrobiło się wyjątkowo obleśne. Gdyby miał liście, to by szumiał? Serio?!

Analiza kwikaśna. Najlepszy końcowy tekst o piórach w "Kłamcy".

pu pisze...

Jest źle, ale tym razem jestem skłonna przymknąć jedno oko na te śmieszne opisy bo mam słabość do prawiczków. Szczególnie takich, którzy niby nie chcą, ale ulegają. Nie zmienia to tego, że gdzieś tak od połowy parskałam ze śmiechu. Świetna analiza. Szkoda, że autorka sili się na "poetycki" styl i udziwnianie wszystkiego bo jakby normalniej opisała swoje fantazje to byłoby znacznie lepiej.

Fraa Farara pisze...

A mi to się cały czas kojarzyło... zaraz, zaraz... To w "Amerykańskich bogach" była jedna taka, co wsysała absztyfikantów waginą? Tak coś mi się zdaje. ^^ Może to ta sama?

Sileana pisze...

U Gaimana, a jakże. Ale też chyba u Mastertona. I jeszcze w jakimś durnym pornosie sci fi, który kiedyś czytałam. No i nie można zapomnieć o arcydziele kinematografii - http://www.filmweb.pl/film/Z%C4%99by-2007-378102

W każdym razie, analiza na medal, bo od samego opka zęby mogłyby wypaść, a penisy i cycki (widzisz ałtorko, można) opaść permanentnie.

Procella pisze...

Uwielbiam analizy złycych porno-opek!

Sileana pisze...

http://sileanaripley.tumblr.com/post/47689869441/caption-sparklez

Sorry za autopromocję, ale jeszcze jedna książka mi się przypomniała, a propos zjadających wagin.

Anonimowy pisze...

Styl pisarski zrobił mi krzywdę w półkule mózgowe. A analizatorki w świetnej formie :) Już dawno nie czytałam tak ciętych komentarzy, ale Bór świadkiem, że temu tfforowi się należało. Dzięki!

patusinka

Locofuego pisze...

A ja wiem, co tam się dzieje w tej kobiecości...
http://hedahe.deviantart.com/art/849-W-Dupie-2-365415735?q=gallery%3Ahedahe&qo=0 - może to i dupa Gerarda, ale powołanie te same. XDD

Akurat pisze...

Popłakałam się przy obrazku z tendencją wzrostową :D

Shigella pisze...

Mlotkiem w kolebke, kto leb urwal hydrze, ten starym wyrwie hydranty
Przyznam szczerze, ze porownanie penisa do mlotka nie przyszloby mi do glowy (moze dlatego ze zdarzylo mi sie kilka obejrzec).
Uplakalam sie.

Anonimowy pisze...

przypomniało mi się "Wszystko czerwone" J. Chmielewskiej z "ciumcianiem po brzuszku" Białej Glisty ;p świetna analiza!
pzdr, Adria ;)

Amy Gryffin pisze...

Nie. Nie, nie, nie, po prostu nie.
Nawet nie zacznę tego czytać, wstęp mi wystarczy. Może jak skończę osiemnastkę... teraz nie chcę sobie tak bardzo niszczyć psychiki.
AŁtoreczko, dziękuj Bogom, że cię nie znam, bo za gwałt na Castielu mam wielką ochotę cię zamordować.
A co do skojarzeń innych czytelników z powieścią Chmielewskiej - Bobuś i Biała Glista byli postaciami po prostu borskimi, szkoda wręcz, że nie ma o nich blogaskó ;)
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Tak ostatnio odkryłam, że nic mi tak nie poprawia humoru jak czytanie tej analizy XD
Kocham was normalnie X)