piątek, 15 lutego 2013

A znakiem jego paproch, czyli to opko brzmi sensowniej po enochiańsku

Witajcie!


Witajcie po przerwie!
Ostatnio na niebie i ziemi dzieją się rzeczy niezwykłe: Imperator Palapatine abdykuje, w jego Pałac Imperialny uderza piorun, a nad Czelabińskiem niebo płonie ogniem meteorytów i w ogóle nadchodzi koniec świata. Tak bardzo wczułyśmy się w ten klimat, że znalazłyśmy dla Was opko o złamaniu piekielnych pieczęci i nadejściu armii demonów. Jest tu też bardzo wkurzony archanioł, niezwykle głupia Mary Sue, która ratuje boga i... bracia Winchesterowie. Nie martwcie się, nie trzeba znać kanonu “Supernatural” - wystarczy wiedzieć, że Sam i Dean zajmują się walką z potworami, a Castiel to anioł, który czasem się za nimi snuje i pomaga w różnych sprawach.
Indżojcie!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka

Adres blogaska:
http://opowiadanie-supernatural.blogspot.com/



Sam Winchester urodził się 2 maja 1983 roku. Jego matka jak i dziewczyna zginęła w tragicznym wypadku przez żółtookiego demona.
A niech to, musiałam oglądać jakąś ocenzurowaną kopię "Supernatural", w której Sam nie chodził z własną matką. :/ Also, to "ginięcie w wypadku przez żółtookiego demona" brzmi tak jakby dziewczynomatka potknęła się o demona i upadła czołem na grabie.
A demonowi było bardzo przykro, bo on nie chciał, to był tragiczny wypadek!

Na początku Sama nie ciągnęło do polowań na okazje w sieciówkach, bo na cóżby innego. Uwielbia pracować przy swoim laptopie. Dean nazywa go Sammy.
Tego laptopa.
Kupił mu nawet na drugie urodziny specjalną różową naklejkę na obudowę.


Dean Winchester urodził się 24 stycznia 1979 roku. Uwielbia słuchać klasycznego rock'a i jeździć swoją impalą. Nie rozstaje się ze swoim amuletem, który pomaga znaleźć Boga.
Bo nie ma to jak sobie poznajdować Boga w wolnych chwilach, prawda, między jedzeniem fastfoodów i użynaniem łbów piekielnym pomiotom.
Dean po prostu lubi bawić się z Bogiem w chowanego. (Raz, dwa, trzy, Dean patrzy!)

Opiekuje się swoim młodszym bratem.


Castiel (Cass)- Anioł.
Wyciągnął Dean'a z piekła. Pomaga chłopakom w pokonaniu Lucyfera i w trudniejszych sprawach związanych z polowaniem na tchórzofretki.
Uwielbia hamburgery.
Aż się boję ewentualnego opisu samego Lucyfera:
“Chce zniszczyć ludzkość. Lubi nosić białe garnitury i śpiewać piosenki Led Zeppelin”.

Alissa Black urodziła się 24 grudnia 1984 roku.
Została wybrana przez Boga do ocalenia świata.
Tiaa. Bo przecież w SPN Bóg jak najbardziej ingeruje w konflikt na linii anioły-demony i w ogóle daje choćby pół faka temu, co się dzieje ze światem. Cóż, przypuszczam, że dla Mary Sue zrobił wyjątek.

Wraz z innymi strażnikami mają pokonac Abaddon'a i Azrael'a.
Za pomocą straszliwych Apostrofów Zdupywziętych.
I kropek zerwanych z liter “c”. Posłużą jej za naboje.

1. Porwanie

Był słoneczny poranek. Sam, już pełny energii, siada do na łóżku i budzi Dean'a:
Dźga go apostrofem w ucho.

- Ej, Dean! Wstawaj mamy sprawę.
- Jaką?- Spytał spokojnym i jeszcze sennym głosem Dean.
*nawet nie próbuje zgadywać, co się dzieje z czasem w tym blogasku*

- W ciągu tygodnia doszło do trzech porwań. Doszło do nich równo o północy.
Wiemy o tym, gdyż ofiary głośno i wyraźnie krzyczały "Gdzie mnie wleczesz, bestiooo?! A poza tym jest już północ."
“O północy to wam pod łóżkami dzieci straszyć, a nie przyzwoitych ludzi mordowaaaaaaarrghh!”

Jedyne ślady zbrodni to jakiś proch rozrzucony po sypialni ofiary.
Może strzelniczy. Może marny. Może paproch. Badania trwają.
Morderca porozrzucał członków klubu piłkarskiego.

Musimy to sprawdzić.
- Taa. No pewnie. Jeszcze 5 minutek- Powiedział Dean miłym głosem, ziewając.
Sam pomachał głową i zarzucił nóżką i poszedł sam do domu, w którym doszło do porwania. Ofiarą była 24-letnia Alissa Black. Z zeznań matki wynika, że ktoś się wkradł oknem i po prostu porwał jej córkę.
Czego rodzice starannie nie słyszeli, zajęci ustalaniem ze sobą spójnej wersji wydarzeń.

Sam postanawia rozejrzeć się po sypialni dziewczyny.
- A to co?- Powiedział do siebie zaciekawiony Sam.
Definitely a GUN.
Chłopak ujrzał wokół łóżka dziwny, szary proch.
Phi, wokół mojego łóżka też by znalazł. Zwłaszcza pod.

Postanowił wziąć go trochę, by sprawdzić co to jest.
Poliż, to się dowiesz.
 

W pokoju nie znalazł oprócz tego nic podejrzanego. Okno zamknięte, żadnej krwi, siarki czy pola magnetycznego.
I nie zastanowiło go, że rodzice twierdzili, że porywacz wszedł przez zamknięte okno?
Ciekawe, czy sprawdził, na którym piętrze był pokój. ;>

Następną ofiarą była Amanda Firebird.
Z domu Thunderfox.

Sam, jako agent FBI, przeszukał i dom tej dziewczyny.
I dom i garaż i archiwum na GG.

W jej sypialni również znalazł to samo co wcześniej-proch wokół łóżka.
Może obie po prostu bardzo długo nie sprzątały w pokoju?

Sam wraca do motelu, w którym się wcześniej zatrzymał wraz z bratem. Sam wchodzi i przyłapuje Dean'a na rozmowie telefonicznej. Prawdopodobnie z Lisą.
To ma szczęście, że przyłapał go na ROZMOWIE... W końcu to Dean.

Dean widząc go w drzwiach rozłącza się. Narracja podrzyna sobie gardło ostrym nożem.
- Co u Lisy?- Pyta Sam.
- Nic... Jak te porwania?- Chytrze Zmienia temat Dean.
- Przeszukałem domy dwóch dziewczyn i znalazłem ten paproch.- Sam wyjmuje z kieszeni marynarki próbkę prochu i pokazuje Dean'owi.
- Nie widziałem czegoś takiego. To chyba nie jest siarka.
Proch który nie jest siarką? Ależ drogi Deanie, nie ma czegoś takiego!
To nie siarka, to Proch! Bolesław Proch.
Naniósł trochę drobnego żużlu z toru wyścigowego, i tyle.

- Masz rację. Chyba zadzwonię do Bobby'ego.
Sam rozmawiał z Bobby'm ponad 20 minut. Okazało się, że to święty proch, który pozostaje w miejscu zjawienia się archanioła.
Sacrum instant! Zalej wodą, zamieszaj i czekaj, aż cię kanonizują!*u*
A jak wypijesz powstały roztwór, to zaczniesz czynić cuda i pachnieć fiołkami!

- Ale po co archanioł ma porywać jakieś laski? W niebie nie mają żadnych?- Zapytał zaciekawiony Dean.
- Tego nie wiem. Może poprośmy Cas'a o pomoc.- Proponuje Sammy.
- Okej. Ej, Cas! Jeśli mnie słyszysz to rusz ten anielski tyłek i się pokaż! Mamy dla ciebie sprawę.
Nastąpiła chwila skupienia i ciszy. Po chwili w drzwiach pojawia się 1 listopada Castiel.
- Chodzi Wam o święty proch, prawda?- Pyta pewny siebie.
- Wow, Cas! Zjawiłeś się. No brawo. Tak chodzi o święty proch. Wiesz coś o tym?- Pyta szyderczo Dean.
- Wiem tyle co wy. Sam sprawdzałeś wszystkie pięć porwań?
- Ile?! Myślałem, że był tylko trzy.- Powiedział zdziwiony Sam.
- Porwano dwie dziewczyny i trzech mężczyzn. Na miejscu porwania był ten sam proch. Ktoś go za każdym razem starannie zbierał i rozsypywał na nowo. Sprawdziłem to. Każdy z nich urodził się 24 grudnia. Eee... ten proch się urodził? W dzień Bożego narodzenia.
W okolicach 24 grudnia narodził się perski bóg Mitra, swoje święto miał też rzymski Saturn - nie wspominając o obchodach święta przesilenia zimowego w krajach skandynawskich i kręgu kultury słowiańskiej. Cały tłum bogów - z wyjątkiem chrześcijańskiego, który - wedle obliczeń - mógłby narodzić się na wiosnę lub na jesieni. Coś ten archanioł ma słabe wyczucie czasu.
Nawet cholernie słabe - w końcu Boże Narodzenie jest 25 grudnia.

Myślę, że Bóg ma wobec nich jakieś plany.- Powiedział Castiel.
Zostali zatrudnieni przy organizacji niebiańskiego kinderbalu.
Może mu brakuje aniołków do chóru, a ta grupka miała świetny sopran?

- Czyli próbujesz nam wmówić, że oni są teraz w niebie? No pięknie... Można ich jakąś stamtąd wyciągnąć?
- Poczekajcie!- Krzyknął Sam. - Spójrzcie. Gdy połączymy na mapie miejsca w których doszło do porwania powstaje krzyż.
A jak połączymy numery mieszkań, to powstaje piesek.

Chłopaki podeszli do Sam'a i nie uwierzyli gdy zobaczyli. Rzeczywiście wszystkie domy po połączeniu  mazakiem przypominały krzyż.
Ci architekci to nie znają umiaru, naprawdę. Żeby budować domy na planie bazyliki...
A że tak spytam... który krzyż?
 
Żelazny.

- Co teraz zrobimy? Musimy się jakoś dostać do nieba.- Mówi Dean.
Miliony chrześcijan na całym świecie zadaje sobie to samo pytanie, Dean. Ustaw się w kolejce. Albo spróbuj, no nie wiem, pomyśleć, jak sprowadzić tych ludzi z powrotem? Mam niejasne wrażenie, że właśnie o to powinno wam chodzić.

- Nie możemy. Co najwyżej mogę spróbować zesłać jedną osobę z tych porwanych. O ile nie są pod ochroną archanioła.Bracia pokiwali głową na znak zgody. Castiel narysował kredą krąg, położył obok biblię, krzyż, zdjęcie Alissy Black,
Zanim zaczniecie rytuały: wyguglałam tę całą Alissę Black. Przeniosło mnie na stronę o “modelingu”, na której był link do - rzekomo - jej własnej strony: Solo Slut Girls Network. Tak tylko ostrzegam.
(Tru story.)


wodę święconą i zaczął recytowac: "Accendant in nobis Domine ignem sui amoris, et flammam aeterni caritatis".
Czyli mniej więcej “O Panie, rozpal w nas ogień swej miłości i płomień wiecznego miłosierdzia.” Bardzo trafne... W połączeniu z Biblią i wodą święconą wygląda na naprawdę poważny rytuał. Jeszcze niech znajdą jakiegoś niemowlaka i będą mogli go ochrzcić.

Podłoga zaczęła się trząść. Okno w pomieszczeniu roztrzaskały się i wokół było słychac okropny dźwięk- kaleczenie języka polskiego mowę archanioła. Nagle wszystko ucichło i przed Cas'em ukazała się Bogini Niepotrzebnych Apostrofów dziewczyna- Alissa.
- Kim jesteście?!- Zapytała.
Castiel zobaczył, że dziewczyna na ramieniu ma znak archanioła Jehudiela.
- Zaraz zjawi się archanioł Jehudiel! Musimy się pośpieszyć!- Mówi nerwowo Castiel. - Pierwszą oznaką jego przybycia jest popieprzenie się czasów w narracji!
- Co robicie w niebie?!- Krzyczy Dean.
- Ja wraz z innymi służymy bogu.- Odpowiada spokojnie Alissa.
- Jak to?! Przecież już po apokalipsie!
- Tak, ale Bóg zostanie uwięziony przez sześćdziesiątego czwartego ducha goecjii.
Pozwólcie, że zilustruję rozmiary tego faila:

Bóg. Uwięziony. No naprawdę. I to jeszcze przez kogo? Flavros nie jest nawet w pierwszej lidze demonów! Ludzcy magowie wymieniają między sobą niusy, jak go przywołać i spuścić na łeb nielubianemu sąsiadowi. :/
 
Groźny, nie? ;)
Ja wiem, że ałtoreczki leją na kanon, dlatego tylko nawiasem wspomnę, że w serialu Boga nie ma; zwiał nie wiadomo gdzie i kiedy - i z tego powodu wynika przecież cała masa komplikacji - z apokalipsą i wojną domową w niebie włącznie. A aniołowie wyraźnie mówią, że Bóg, jeśli jeszcze gdzieś jest, to ukrywa się na ziemi i jeśli nie chce być znaleziony to żadna siła go nie znajdzie.
Ale serio, nie zwracajcie na to uwagi, to takie nieistotne.

Jest to upadły anioł, generał piekła!
Eee, tylko według Colina de Plancy - reszta autorytetów zgodnie twierdzi, że to wielki książę.
*komentarz sponsorowany przez Towarzystwo Promowania Wiedzy Tajemnej i Inicjowania Bezbronnych Młodych Umysłów w Arkana Okultyzmu*

Bóg nas szkoli byśmy go pokonali!
Totalnie robi im montaż, jak w filmach o Rockym, z gwizdkiem i w ogóle. Bo przecież nie masz herosa nad Mary Sue, bez niej nawet Jahwe jest udupiony.
A myślałam, że Winchesterowie ocierają się czasem o marysuizm. Jakże się myliłam...

Jesteśmy wybrani i naznaczeni. Dostaliśmy miecze, które sie nazywają Zulfikary
A które ukradliśmy Mahometowi i cudownie rozmnożyliśmy...
…mam wrażenie, że głównym zmartwieniem boCHaterki powinni być teraz urażeni w swych uczuciach muzułmanie.
PS Zulfikar to prawdopodobnie szabla.
Ty się ciesz, że tylko jeden miecz zajumali. Co by było, jakby szanowny bóg podpierdzielił też Excalibur, Gram, Fragarach, Totsukanotsurugi albo Tyrfing?
Byleby Żurawca nie ruszał.

i święty napój który...- Allisie nagle przerwał potworny dźwięk.
To był on. Jehudiel.
Który wg Google wygląda tak:
 

- Co wy tu robicie! Jak śmiecie mnie odsyłac bez mojej Alissy?- Pytał przerażająco archanioł.
Straszliwie kaleczył akcenty.

Jehudiel był bardzo wkurzony. Spytał:
- Noo... To który pierwszy?
Ale weź może im najpierw chociaż kwiaty kup, co?
Albo do kina zaproś...

- Nic nam nie zrobisz.- Odpowiedział stanowczo Dean.
- Ach tak?- Spytał Dean'a trzymając go za gardło i dusząc.
- Byłeś w piekle, prawda? Fajnie było? Hmm... Może chcesz tam wrócić?- Mówił Jehudiel.
Rzucił Deanem o ścianę. Na archanioła napadł Sam.
Z zamiarem rozboju i dokonania uszczerbku na zdrowiu.

Zaczął dźgać go nożem, ale niestety to nie było wstanie zabić archanioła.
To było ledwie położenie się.
A archanioł stał i się patrzył jak dziurawi go człowiek. I tak chciał tę szatę przerobić na koronkę...

Castiel nie mógł się ruszyć, gdyż Jehudiel groził mu, że jak podejdzie, wszystkich rozerwie na strzępy.
Ale zrobił to offscreen, żeby nie psuć dynamiki i dramatyzmu tej pięknej sceny. Albo w myślach, telepatycznie.

Alissa stała bezczynnie aż nagle chwyciła nóż i powiedziała:
- Zostaw ich!- I rozcięła znak na swoim ramieniu. Archanioł stanął w płomieniach i zniknął.
- O mój Boże! Nic Wam nie jest?- Pytała zapłakana Alissa.
Wszyscy stali wgapieni w Alissę. Chłopcy odnieśli duże obrażenia, więc strażniczka podała im święty napój.
 
Dobry boru, wychodzi na to, że mój Dovahkiin chleje święte mikstury litrami... a nawet pędzi własne. Choć Skyrim na szczęście leży już poza jurysdykcją Jahwe.
Chociaż może to być po  prostu spirytus.
A ja myślę, że podała im Bhang - jak najbardziej magiczny napój, zwłaszcza że robi się go z konopi.

Alissa przenosiła chłopaków do motelu jednego na jednym ramieniu, drugiego na drugim, po drodze rozmawiając z Castielem.
- Słuchaj, ty się na tym znasz, na tych całych aniołach, prawda? Co ja właściwie zrobiłam?- Pytała Alissa. - Bo ja to sobie tak czasem coś zrobię zupełnie bez sensu i wtedy dzieją się rzeczy. Tak już mam, od maleńkości.
Ostatnio jak podrapałam się po nosie, to potem mówili, że jakieś meteoryty na Rosję spadły...
- Nie jestem pewien, ale chyba go po prostu odesłałaś do nieba. I to chyba na dobre.- Odpowiedział Cas.
Alissa była w szoku. Miała zostać strażniczką Boga. Powinna byc posłuszna a właśnie zapuszkowała swojego obrońce Jehudiela.
Dla mnie to brzmi jak zwolnienie z roboty... ale przecież mówimy o Mary Sue. Jeszcze ją za to pochwalą.
Taaaa, jakby usunięcie pieczęci czy znaków anielskich miało zamykać anioły na stałe w niebie, to wszystkie siedziałyby tam zapuszkowane od tysiącleci. (A Zachariasz nie miałby jak gnębić chłopaków.)

Będąc 2 dni w niebie nauczyła się tylko jak operować mieczem. Od tego czasu nosi go przy sobie. Podobno można nim zabić nawet Boga, dlatego strażnikami mogą zostać osoby, które do tego się nie posuną, które wierzą i kochają Boga.

  Bo to nie jest tak, że Wróg może im ten miecz wyrwać i sieknąć Boga. Ależ skąd.

- Uff, dotarliśmy do motelu.- Powiedziała Alissa kładąc Sama na łóżko.- Rany aleś ty ciężki...- Dodała.
Dean obudził się i ledwo zipiąc spytał:
- Co jest...?
- Słuchajcie. Znam was jeden dzień, a nawet paręnaście minut, ale jakoś bardziej wam ufam niż temu całemu Jehudielowi. Boga nawet nie widziałam!
Nie stawił się na oficjalnej kolacji! Skandal!

Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może powinnam tam wrócić i ...- Nagle Cas przerwał Alissie. Podszedł do niej i powiedział:
- Jehudiel jest archaniołem, miał styczność z Bogiem i zapewne możesz mu zaufać. Jeśli chcesz to możesz wrócić. Powiemy Twojej mamie aby się nie martwiła.
A ściągnęliśmy cię, bo... bo akurat miałem za dużo wody święconej i mi zeszła.
(Cas nie mógł sam się przenieść do nieba i zwyczajnie spytać o co kaman...?)


- Co ty pierdolisz Castiel? Widziałeś tego archanioła czy nie?! Jest niebezpieczny!- Zaczął krzyczeć Dean.
Mam wrażenie, że to się mieści w definicji bycia archaniołem. Kto jak kto, ale Dean powinien wiedzieć.
Ale po czym Dean w zasadzie wnosi, że Jehudiel chce im zrobić kuku? Jakby mnie ktoś przeszkodził w wypełnianiu zadań od szefa to też bym się wkurzyła. A zdecydowanie nie jestem archaniołem.

- Dean ma racje, nie jesteśmy pewni czy możemy mu zaufać. - Dodał Sam.
Ale w czym konkretnie? Bo z tego co zrozumiałam bracia nie mają żadnych wspaniałych planów ani doniosłych przeznaczeń do wypełnienia.

Tym czasem w niebie.
- Gdzie ja jestem?
- Witaj Jehudielu.
- Czy to ty Boże?- Spytał nie dowierzając. - Coś niewyraźnie dziś wyglądasz. O mało nie pomyliłem cię z panem Mietkiem, konserwatorem.
- Tak Jehudielu. Zawiodłem się na tobie. Miałeś szkolić tę dziewczynę, ale przez twoją nieodpowiedzialność mogę zginać. Na szczęście nie jest źle. Jest w rękach Winchesterów.
 Ałtoreczko, bardzo Cię proszę - jeśli już grzebiesz w kanonach okołochrześcijańskich, to chociaż spróbuj nie robić z boga dziewicy w opałach, dobrze?
Zaraz, a to Bóg nie powinien się wkurwiać na braci, ewentualnie na Castiela? W końcu to PRZEZ NICH pannę zwiało im sprzed nosa.

- Wiem Boże. Przepraszam. Chwileczkę! Jak to 'na szczęście'?! Winchesterowie są niebezpieczni! Powinieneś ich zabić i przywrócić Alisse do mnie!- Buntuje się archanioł.
I srrrru! - wygrywa bilet w jedną stronę do piekła. Ups.

- Widzę, że jesteś odważny Jehudielu. Dałem Ci już szansę, gdyż popełniłeś ogromny błąd, zabijając swojego brata.- Mówił Bóg.
- Ależ kiedy to było! A zresztą! To drobiazg! Należało mu się! Kto z nas nigdy nikogo nie zabił, co, boże? *znaczące spojrzenie*  Proszę wybacz mi Boże, daj mi ostatnią szansę!- Błagał Jehudiel.
- Gdy krzywdzisz bliźniego i nie opiekujesz się należycie naszą Alissą, nie mogę dać ci tego darować.- Powiedział Bóg i zaczął wyciągać rękę w stronę archanioła.
Ale tak naprawdę sięgnął po podręcznik do języka polskiego, żeby sprawdzić poprawny szyk zdania.

- Nie! Proszę, tylko nie to!!!
- Tak Jehudielu. Jestem sprawiedliwy. Tak...mi się zdaje- Powiedział Bóg i pozbawił Jehudiela szkrzydeł.
Szkszydła. Powiedzcie to szybko dziesięć razy.

Dodał jeszcze- Teraz idź i nie grzesz więcej.
I odesłał go na korepetycje z poprawności językowej do czyśćca jako zwykłego śmiertelnika.
- Strażnicy! Przybądźcie do mnie!- Rozkazał Pan i mówił do nich.- Idźcie, szukajcie waszej koleżanki Alissy Black. Nie lękajcie się używac swoich mieczy. Pamiętajcie, możecie nimi zabic wszystko.
Bóg widzę wrócił do swoich starych zwyczajów polegających na “siecz wroga na moją chwałę”. Ciekawe co Jezus na to - zawsze tak się starał wybielić wizerunek tatusia...
"Ale taaato, no weź, ile razy ci mówiłem, że nie można tak po prostu zabijać wszystkich. Wiesz, jak ja się potem muszę za ciebie tłumaczyć?"

Tymczasem w motelu.
- Nie Castielu, nie wrócę tam, wolę zostać na ziemi.- Powiedziała Alissa.
Nagle zapadła ciemność. Rozpętała się burza.
W jednej sekundzie.

- Alissa, nie!!!
Sam i Dean wpatrywali się w przerażoną dziewczynę którą wyglądała przez okno.
Wyglądanie przez okno dziewczyną jest o wiele bardziej efektywne niż wyglądanie oczami. Serio - serio.

Alissa dostrzegła innych strażników na ziemi i spytała:
- Co ja do cholery zrobiłam i co oni tutaj robią?!
-  O nie... Swoim sprzeciwem i odesłaniem archanioła złamałaś pięczęc- Oznajmił Castiel. - Oh well. Shit happens, rama rama, ding dong.
- Jak to? myślałam że...-Anioł przerwał Alissie i powiedział:
- To nie pieczęcie apokalipsy. Uwolniłaś Hauresa. On ma swoją własną pieczęć zrobioną z miedzi. Złamać ją można poprzez sprzeciwianie się Bogu. Tylko strażnicy Boga mogą ją złamać.
E, jak jest z miedzi to byle kto może... (KWIK z “pieczęci” rozumianych dosłownie. Dobrze że nie była ze świętego laku. Była. Ze świętego miedzianego laku.)

- No pięknie, nie mogłeś mnie wcześniej o tym poinformować? Słyszałam o tym Hauresie czy jak mu tam.
Jest wielkim księciem, tak jakby generałem piekła, zarządza legionami piekielnymi.
Ale tylko trzydziestoma sześcioma.
Yay dla promocji okultyzmu!

W szczególności Abaddonem i Azraelem,
Pic or it didn't happen. Serio, w moich źródłach jakoś nie ma nic na ten temat.

ale także zwykłymi demonami.- Opowiedziała Alissa.
- No super, czyli następny koniec świata?- Spytał Dean.
Właśnie, ile można?

- Nie. Heuresowi zależy na tym aby ludzkość ucierpiała na nieposłuszeństwu. Będzie nas powoli zabijac, tak abyśmy cierpieli. A, to rzeczywiście, żaden koniec świata, nie ma co się martwić. Ja już cierpię, widząc takie zdania, więc w sumie nie ma różnicy. Wtedy zstąpi Abaddon- anioł zagłady, który wyłoni się z otchłani jako książę czeluści piekielnych i podzieli ludzkośc na dobro i zło. Azrael ma tablicę na której są zapisane imiona i losy ludzi, którzy żyli, żyją i będą żyli- od pierwszej pary aż do końca świata. - Powiedział Castiel.
Ta “pierwsza para” ma się tak zajebiaszczo do serialowych ewolucjonistycznych wypowiedzi Casa, jak choćby ta: “You know, we weren’t sure at first which monkeys were going to make it. No offense, but I was backing the Neanderthals, because their poetry was just amazing. It’s perfectly in tune with the spheres. But in the end it was you guys, the homo sapien sapiens.”
Ale Castiel gładko jedzie Wikipedią... hasło Azrael: "Według mitów ludowych kultury islamskiej strzeże tablicy, na której zapisane są imiona i losy wszystkich ludzi, którzy żyli, żyją i będą żyć – od pierwszej pary aż do końca świata." Nie wstyd tak aniołowi linkować takich źródeł?

- A co ma jedno do drugiego?- Spytał Sam.
- Haures po prostu jest zazdrosny o Boga. Mówi, że źle nas karze. Chce przejąc jego władzę by nauczyć nas po słuszności. I po kory. I ule gło ściowania. Sam Haures nie jest silny, ale kiedy ześle Abaddona może byc ciężko.- Tłumacz Cas.
Wciąż nie widzę, który z tych happeningów ma stanowić zagrożenie dla boga.

- Jak ja mogłam coś takiego zrobic. Ale ja jestem głupia. Po prostu mnie zabijcie. Nie mam ochoty na to wszystko patrzec.- Alissa załamuje się i oddaje swój miecz Castielowi.
Tak! Spierdzieliłaś, więc teraz wejdź w tryb "drama queen" i domagaj się pocieszania! I nie zapomnij nie ponieść odpowiedzialności za swoje czyny!

- Nie obwiniaj się Alisso. Nawet nie próbuj. Mary Sue się nie obwinia, Mary Sue znajduje kozła ofiarnego. Nawet gdybyś nie ty to zrobiła, to któryś z strażników na pewno. Oczywiście. Bóg specjalnie wybrał takich obrońców, żeby któryś z nich się przeciw niemu zbuntował. *ekhu*Lucyfer*ekhu*Bóg był tego świadomy, ale nie przewidział, że tak szybko to nastąpi.- Cas pogłaskał Alissę po głowie.
Boga generalnie co i rusz zaskakują jakieś pierdoły. Ma chyba problemy ze skalibrowaniem wszechwiedzy.

- Castiel ma rację. Musimy coś z tym zrobic.- Powiedział Sam.
Nagle ktoś puka do drzwi.
- O nie to pewnie strażnicy!- Wykrzykuje Alissa.
W tej sytuacji spodziewałabym się raczej legionów piekielnych.

Dean otwiera drzwi. Wszystkich zamurowało. W futrynie stał John Winchester. Płasko przylepiony do drzwi.  Bracia stali bez ruchu.
- Nie przywitacie ojca?- Spytał John.
- Nie to pułapka!!! Uciekajcie!- Krzyczał Castiel.- To jest Abaddon!
- Oh Cas coś ci się pomyliło. To ja Heures i...- Przerwał mu Sam rzucając się na niego z nożem.
Sam jest Heuresem i rzuca się na Castiela, dobrze rozumiem? Whatever. Podobny manewr w serialu wykorzystywano już tyle razy, że od dawna na nikim nie robi wrażenia.

- Ej... Nie tak prędko synku! Tatusia skrzywdzisz?- Pytał Heures.
- Wyłaź z jego ciała sukinsynie!- Zaczął dyplomatyczne pertraktacje Dean.
- O proszę cię Dean, twoje słowa na mnie nie podziałają. Czyż tam nie stoi moja mała piękność Alissa?
Alissa nie pewnie schowała się za chłopców.
- Chodź tu kochanie, nie zrobię ci krzywdy.
- Gadaj! Jak zdobyłeś ciało naszego ojca!- Przerwał Sam.
A bo to zaraz musiał mieć ciało? Skoro to taki super-demon, to może chyba tworzyć iluzje, co nie?

- Sammy proszę cię, rozmawiam z Alisską...
- Gadaj albo pożałujesz!- Sam wziął miecz strażniczki i zaczął grozic przeciwnikowi.
A może tak go użyj, zamiast tylko wymachiwać?
A może ten miecz ma +5 do Zastraszania, skąd wiesz.

(...)
- Dobra, czego chcesz ?!
- Nie wiele, po prostu mojej Alissy.- Odparł Heures.
- Ty sukin...!
- Dobra pójdę!- Przerwała Alissa Deanowi.
- Nie rób tego. On cię skrzywdzi!- Przejął się Castiel.
Co tam świat, co tam ludzkość! Mary Sue ważniejsza!

- Jeśli was skrzywdzi, to ja sobie tego nie wybaczę! Ktoś musi powstrzymać Abaddon. Pójdę z nim.- Powiedziała stanowczo Alissa.
- Halooo?! Ja tu czekam!- Pośpieszał Heures.
Bo bardzo chciał już pobieżyć.

Dziewczyna podeszła niepewnie do niego. Odłożyła miecz którym miała go zabić, do czego podobno była szkolona i powiedziała:
- Jestem gotowa.
- Alissa...! Co ty...?- Powiedział zapłakany Dean.
Deanowi zdarzało się płakać, ale tylko w najbardziej podbramkowych sytuacjach. Prawdziwy Dean w takiej scenie jak ta miotałby wszetecznice i słowa zaklęć przeciw demonom. Czyżby i jego podmienili?
A czy tu cokolwiek zgadza się z kanonem...?

- W porządku Dean, nic mi nie będzie. - Mówiąc to powoli zniknęła wraz z Heuresem.
- Cholera jasna!- Wykrzyknął Dean.- Już po niej?
- Tego nie wiem, ale mam pomysł.- Powiedział Cas.
- Oby dobry.- Odparł nerwowo Dean.
- Tak. Zajmijmy się, do jasnej dżumy, ludzkością - a nie jedną panną która wywołała cały ten bajzel. Dobrze?
Zacznijcie od tego, że laska zostawiła wam wszystkozabijający miecz i zabijcie sukinsyna. Come on, w serialu byłaby to robota na najwyżej dwa odcinki.

78 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Bardzo Was lubie, dziewczyny, ale tym razem trochę przesadziłyście z tym dowcipem na początku: wyśmiewanie czyjegoś wyglądu (zwłaszcza związanego z podeszłym wiekiem)... no cóż, nie spodziewałam się tego po Was.

Anonimowy pisze...

Jezu. Ja wiem, że odbieram to nazbyt osobiście, bo jestem jedną z tych pier... Zaangażowanych fanek, pokój w klimatach SPN, pierdyliard koszul w kratę, OMG Dean, nasmaruję sobie symbol na ścianie i jestem so tru, Destiel for evah i te inne rzeczy, których usiłuję się wstydzić tak mocno, jak powinnam. Ale, skoro w poprzednim zdaniu pogrążyłam wszelkie swe szanse na społeczną akceptację mogę zacząć zdanie od ale, to opko jest tak KOSZMARNE, tak źle napisane, tak pełne błędów, tak nudne, że pod koniec ledwie molestowałam wzrokiem wypociny Autoreczki, skupiając się na Waszych komentarzach i radośnie dopowiadając sobie, do czego mogły się odnosić. Czuję się zgwałcona emocjonalnie. Kijem z gwoździem. W duszę.

Anonimowy pisze...

Opko o Supernatural bez choćby jednego gifa z Castielem. Czuję się rozczarowana. :( I też próbuję się wstydzić Destiela. Więc anonimie z drugiego komentarza - masz moją akceptację społeczną ;)

Opko samo w sobie bardzo słabiutkie.

Ag

Szprota pisze...

@Bardzo Was lubie, dziewczyny, ale tym razem trochę przesadziłyście z tym dowcipem na początku: wyśmiewanie czyjegoś wyglądu (zwłaszcza związanego z podeszłym wiekiem)... no cóż, nie spodziewałam się tego po Was.

(radzę podpisywać się pod komciami, bo takie anonimowe nie wyglądają zbyt poważnie)

więc, po pierwsze: papa Ratzinger jest postacią publiczną jak inne, więc jego wygląd podlega ocenie. Obgadujemy Lady Gagę czy Farnę, że przytyły, czemu nie mamy zauważyć, że B16 wygląda na staruszka?

po drugie zaś, i ważniejsze: żart dotyczył jego funkcji, nie wyglądu.

Bumburus pisze...

Proszę bardzo. To ja (zwykłe niedopatrzenie).
A jeżeli ten żart miał dotyczyć jego funkcji, to jest tym bardziej niegrzeczny. Przykro mi, że tak fajne i inteligentne dziewczyny mogły popisać się podobnym dowcipem.

Szprota pisze...

A co w tym żarcie właściwie niegrzecznego?

Matylda pisze...

Ale to, że Benedykt XVI przypomina Palpatine'a to nie coś wymyślonego przez Analizatorki, a ogólnie znany żart w internecie. Widziałam obrazki "porównawcze" dobrych parę lat temu na Bastionie Starwarsowym.

Szprota pisze...

No to swoją drogą. Ogólnie znany mem.

Bumburus pisze...

@Szprota:porównywanie kogoś do odrażającej postaci negatywnej jest grzeczne?
(przy okazji to sugeruje, że np. ja jestem po ciemnej stronie Mocy. Nie powiem, komplement to nie jest.)
@Matylda: dobrze o tym wiem.

Nie mam zamiaru się z Wami handryczyć ani się obrażać. Wyraziłam własne zdanie, do którego mam prawo jak każdy inny człowiek i więcej nie biorę udziału w tej dyskusji, bo nie chodzi mi o wojenkę w komentarzach.
Pigmejkę i Kalevatar dalej lubię tak samo i dalej będę czytać ich analizy.

Szprota pisze...

@Bumburus: nie wiem, nie jestem wierząca ani w star warsy, ani w inne religie. Dla mnie to zabawna postać z popkultury, która ma podobną funkcję jak miał do niedawna Ratzinger, memy z tym porównaniem latały w sieci od dawna i jakkolwiek rozumiem, że ci to uraża uczucia, to nie podoba mi się tekst "po was się tego nie spodziewałam". Zachęcam do odpuszczenia sobie takich pasywno-agresywnych wtrętów, jeśli nie chcesz dyskutować, tylko wyrażać uczucia, ok?


Anonimowy pisze...

Ostrzejsze żarty nieraz padały. Ten z Benkiem jest całkiem niewinny. Dystans, Bumburusie, dystans, którego ci brakuje...
Ubóstwiam Supernatural, ale muszę złamać schemat typowej fanki, nie jestem Destiel for evah :D Natomiast to opko... skrzywdziło moją fankowatość (wut?). Ostatecznie dobił mnie płaczący Dean.

Adawinry Chou Kurineko pisze...

Analiza świetna, tylko razi mnie fakt pisania przez Kalevatar "Bóg" z małej litery. To jest błąd ortograficzny jak dla mnie.

Włączając się do dyskusji... Myślę, że ten żart nie jest niegrzeczny. Widziałam o wiele gorsze, np. "Benedykt XVI abdykował, a Jan Paweł II nie, bo Polak pracuje do śmierci, a Niemiec do emerytury". To jest dopiero szyderstwo, a nie zwykłe porównanie.

Kwestie religijne pod analizą marnego opka, tego jeszcze nie grali. :D

julek pisze...

Boru, przeczytałam że to opko "brzmi sensowniej po enochiańsku" i tylko w duchu się modliłam, żeby to nie był kolejny blog bezczeszczący Supernatural, żeby to tylko takie małe nawiązanie było...
No ludzie, to ja już chyba podziękuję ; _ ; JAK MOŻNA do tego stopnia olać kanon, bo nie rozumiem? (Dean płaczący w scenie kiedy ten demon porywa Merysójkę to już... brak mi słów normalnie).
Analiza chyba trochę mniej kwikogenna od innych, aczkolwiek może powodowało to moje załamanie, bo nadal czuję niesmak po samym opku. Chyba aż obejrzę jakiś odcinek, żeby się lepiej poczuć.
Dobrze że już jesteście, dziewczyny, czekam do kolejnego piątku! ;3
(Destiel nie for evah, zdecydowanie nie)

Anonimowy pisze...

Faktycznie znajomość kanonu nie była konieczna z czego się cieszę bo nie
mam pojęcia z czym to się je. Opko mnie powaliło na kolana. Komentarze cudne:
"Sacrum instant! Zalej wodą, zamieszaj i czekaj, aż cię kanonizują!*u*
A jak wypijesz powstały roztwór, to zaczniesz czynić cuda i pachnieć fiołkami!",
". - Coś niewyraźnie dziś wyglądasz. O mało nie pomyliłem cię z panem Mietkiem, konserwatorem.",
"I srrrru! - wygrywa bilet w jedną stronę do piekła. Ups.",
"Bóg widzę wrócił do swoich starych zwyczajów polegających na “siecz wroga na moją chwałę”. Ciekawe co Jezus na to - zawsze tak się starał wybielić wizerunek tatusia...
"Ale taaato, no weź, ile razy ci mówiłem, że nie można tak po prostu zabijać wszystkich. Wiesz, jak ja się potem muszę za ciebie tłumaczyć?".
Ja naprawdę nie mam pojęcia jak Wy jeszcze funkcjonujecie po takiej ilości cudownych opkach. Mam nadzieję, że sesja się udała.
Pozdrawiam brygida

Anonimowy pisze...

Komentarze analizatorek dla mnie prześmieszne. Komentarz pierwszej czytelniczki jak z kosmosu. Jak ktoś jest papieżem to nie można nic krytycznego na jego temat powiedzieć? To jest własnie to czego nie rozumiem w niektórych bigotach.

Anonimowy pisze...

Tylko nie mój serial! Za każdym razem, gdy czytam coś takiego, ronię łzy. Biedny Sam, biedny Dean, biedny Castiel. Koszmarne opka są koszmarne, a jeszcze jak dotyczą czegoś mi znajomego, to Apokalipsa większa niż w SPN.
Dobrze, że to porządnie zjechałyście. Macie mają dozgonną wdzięczność.
Destiel for evah! I nie wstydzę się tego.

Puyi

Anonimowy pisze...

Płaczący Dean... Chyba to rzeczywiście koniec świata
Analiza świetna, a tekst o Jezusie po prostu mnie rozłożył na łopatki xP

Co do "Boga" z małej litery, to też na to zwróciłam uwagę, ale to może dlatego, że moja polonistka za każdy taki wybryk na wypracowaniu konsekwentnie stawia jedną pałę obok oceny z wypracowania xP

Pozdrawiam i czekam na następny piątek ^ ^

- Q.

Anonimowy pisze...

Yeah, wreszcie wróciłyście, dziewczyny! Analiza całkiem fajna, tylko trochę za krótka. Niemniej jednak tekst o Mietku konserwatorze rozłożył mnie na łopatki :D

Tonks :D

Anonimowy pisze...

Fajneli!
Strasznie lubię czytać wasze analizy. Przeczytałem chyba wszystkie XD



Merros :}

Sileana pisze...

"Haures po prostu jest zazdrosny o Boga. Mówi, że źle nas karze. Chce przejąc jego władzę by nauczyć nas po słuszności. I po kory. I ule gło ściowania."

Tu jest źle! Powinno być: ULE GŁOŚ CIOWANIA.

Nie wiem, co to ciowanie, ale głoszenie uli przynajmniej sprzyja naturze. ;)

Szprota pisze...

"Analiza świetna, tylko razi mnie fakt pisania przez Kalevatar "Bóg" z małej litery. To jest błąd ortograficzny jak dla mnie."

Nie, to nie jest błąd. A fraza "z małej/ z wielkiej" to z kolei nieprawidłowy rusycyzm - powinno być "małą/ wielką literą"

Anonimowy pisze...

Wróciłyście!I to z Supernatural!
Fajnie!!!
Analiza przeurocza.


Chomik

Anonimowy pisze...

A mi się podoba to, że dziewczyny się nie szczypią. Tak samo jak z Polańskim z którego robi się świętą krowę tylko z powodu jego pozycji. To, że ktoś jest na szczycie czy to kariery, czy jakieś organizacji, państwa, Kościoła nie znaczy, że wszyscy muszą go czcić, otaczać jakimś kultem, traktować delikatniej niż innych. Poza tym to tylko żarty. Granica dobrego smaku nie została przekroczona. Porównanie jak najbardziej zasadne nie tylko z powodu pozycji. Na wielu zdjęciach da się zauważyć również podobieństwo fizyczne.

Aka

Anonimowy pisze...

Hm. Nie wiem, czy żart z Imperatorem przekracza granice dobrego smaku. Na pewno jest bardzo, bardzo słaby. Ot, poziom kwejka.
Co do analizy - nie dziwię, że w większości powieści czy opowiadań w klimatach okołoanielskich Bóg nie występuje.
Pozdrawiam i kłaniam się nisko, Wypłosz

Anonimowy pisze...

Obejrzałam w życiu tylko parę odcinków SPN, a i tak czuję się urażona tym blogaskiem. Płaczący Dean, brak składni, interpunkcj'i, nadmiar apostrofów, BRAK AKCJI PRZEDE WSZYSTKIM - koszmar.
Najtrafniejszy komentarz analizatorek - zdecydowanie Jezus do Tatusia^^

pzdr, Adria ;)

Anonimowy pisze...

Uh, sama sobie krzywdę robię, wyguglałam "Alissę Black". Już mi gorzej >.< (Notka na przyszłość - zanim stworzę jakąś postać, starannie sprawdzę, czy nie egzystuje gdzieś w necie w takiej postaci xD)

Analiza taka średnia, głównie z winy materiału. Nie jestem jakoś specjalnie fanką SPN (wysiadłam coś około 5 sezonu), ale to mnie po prostu gryzie. Płaczący Dean. Oessu.
Ale cudownie Was widzieć z powrotem! Życzę weny w analizowaniu kolejnych blogasków :)

Osobiście uwielbiam ten dowcip o Imperatorze. Satysfakcjonuje moje wewnętrzne profanum :)

Nadira

Mkcafe pisze...

Jako miłośniczka SPN dostałam oficjalnego szczękościsku. Najboleśniejszy był szlochający Dean, ale dźgający go apostrofem w ucho Sam zwyciężył. W ogóle apostrofy były przecudne! ;-) I ten biedny Jezus, który tak starał się wybielić tatusia... Wasze komentarze jak zwykle powalające. Rodzina znowu pytała mnie nerwowo, co się tak chichram jak hiena...

alvik pisze...

Doczekałam się! Wróciłyście i to w wielkim stylu:)

Uwielbiam ten serial. A jestem przekonana, że gdybym w sieci najpierw trafiła na to opko, nigdy nie zaczęłabym SPN oglądać...
A te porywające dialogi! Opisy przeżyć wewnętrznych!
W sumie drewno jak w polskich serialichach.
Już od pierwszego komentarza Kalevatar miałam banana na twarzy. Nieładnie, Sammy, oj nieładnie! Śmieszne uczucie- być jednocześnie roześmianym z Waszych tekstów i zażenowanym poziomem opka.
I jest Doctor. Ten dla mnie jedyny i właściwy. Ja nie potrzebuję więcej.

Adawinry Chou Kurineko pisze...

@Szprota A to mnie zaskoczyłaś, bo wszystkie moje polonistki tak mówiły/mówią. O.o

Anonimowy pisze...

Polecam bloga: http://silly-kids-in-action.blogspot.com/

A co do analizy to.. genialne! Normalnie mowę mi odebrało! Wchodzę sobie dzisiaj z nadzieją, że zobaczę coś ciekawego i moje oczy natrafiają na nazwisko: "Winchester" i od razu mi się morda uśmiechnęła. Uwielbiam Supernatural(Nie z tego świata)! ^^

Miss Derisive pisze...

W sam raz na odmóżdżenie podczas nauki do egzaminu...

Odnośnie komentarzy powyżej:

- pisanie słowa "Bóg" małą literą mnie razi i sprawia wrażenie epatowania ateizmem. Ale nie chcę się tu wdawać w dysputy zahaczające tematy religijne. Żeby nie było podziału na komentujących "team Bóg" i "team Bezosobowa Siła Twórcza / Nauka / Cokolwiek Innego".
Choć bardziej razi mnie to, jak Bóg został przedstawiony w opowiadaniu...

- żart z imperatorem Palpatine mnie nie uraża. Dopóki mówiący pamięta, że B16 jest poza tym człowiekiem godnym szacunku. (bycie monarchą absolutnym i trzymanie pieczy nad milionami wiernych nie jest łatwym zadaniem)

- Jezus wybielający Ojca - mistrzostwo ^^

Anonimowy pisze...

Dobrze, że nie trzeba znać kanonu, bo nie mam pojęcia o co chodzi w "Supernatural". Przy tej analizie śmiałam się mniej niż przy innych, ale może być to spowodowane moją chorobą. Ale nawet nie znając kanonicznych bohaterów, mogę stwierdzić, że robienie z Deana płaczki, gdy pojawia się zagrożenie jest złe.

Aśka

Pigmejka pisze...

Cieszymy się, że analiza się Wam podoba. :)
Co do osób wyjątkowo skrzywdzonych przez samo opko - jeśli to Was trochę pocieszy: pamiętajcie, my cierpiałyśmy tak samo jak Wy. ;)

Jednocześnie ostrzegam, że za tydzień szykujemy coś jeszcze koszmarniejszego... a przynajmniej tak się nam wydaje. Na dodatek będą to dwa fandomy w jednym!

A co do kwestii Boga/boga - ogólnie przyjmuje się, że "bóg" odnosi się do wszelkich bóstw politeistycznych oraz określeń bardziej ogólnych, określających siłę wyższą; natomiast "Boga" powinno się używać tylko wtedy, kiedy mamy na myśli nazwę własną w przypadku bóstwa monoteistycznego – kiedy słowo to pełni rolę imienia. Wciąż jednak duże znaczenie ma tu kontekst i stosunek samej osoby mówiącej. Jeśli wierzący, chrześcijanin czy muzułmanin pisze o swoim bogu w kontekście religijnym, powinien użyć wielkiej litery. W innych przypadkach nie musi to być już obowiązkowe. To raczej konwencja, jaką nakładają na siebie osoby wierzące.
Oraz - uwaga - użycie małej litery NIE oznacza braku szacunku, a jedynie pewien dystans, obojętność ideologiczną. Zasady językowe dopuszczają użycie wielkiej litery w miejsce małej jako wyraz szacunku, kiedy piszemy „Ojczyzna/ojczyzna”, „Bóg/bóg” czy „Matka/matka”, ale nie dopuszczają sytuacji odwrotnej.

Tutaj miałyśmy do czynienia nie z bogiem chrześcijańskim, a jakąś karykaturą - nawet nie serialową (jak pisałyśmy, w „Supernatural” go tak naprawdę nie ma), a dziwną mutacją opkową. Stąd – wielka czy mała litera ma tu znaczenie drugorzędne. ;)

Szprota pisze...

Epatowanie ateizmem, hihi, no z mojego punktu widzenia to pisownia wielką literą jest epatowaniem religijnością.

Serio, w kontekście opka bóg miał pełne prawo być pisany małą literą. Naprawdę wierzy się w więcej bogów niż chrześcijański, kochani.

Anonimowy pisze...

ROTFL!!!

Błagam, powiedzcie, że będzie ciąg dalszy!!! Nie wiem, co mnie zabiło, być może Sam machający głową (WTF?!), czy zapłakany Dean (ke pasza?!). Aaa, pewnie całokształt... i wasze cudne komentarze. XDDD

thingrodiel *uchachana*

Ys pisze...

To było dobre... Oj jakie to było dobre... Może to przez to, że mało bywa w analizach opek supernaturalowych, a może dlatego, że mało bywa opek tak przerażająco złych... W każdym razie przez Was poszłam spać o godzinę później niż mogłabym, bo mi cała senność przeszła, jak zaczęłam kwiczeć nad analizą.
Dzięki.

BTW, gdybym przypadkiem była kiedyś katoliczką/chrześcijanką obrażałoby mnie chyba bardziej pisanie o tym opkowym bogu (a nawet o supernaturalowym bogu/Chucku) wielką literą... Ale co ja tam wiem.

beata101 pisze...

Śliczności opko :) ślizności.
Jako fandomowa wariatka doceniam Waszą analizę :) Umarłam przy płaczącym Deanie i w okle jestem zachwycona jak zawsze. AŁtoreczka gwoli sprawiedliwości jakiś reaserch przeprowadziła, o co w sumie trudno wśród fanfikowców ;) tyle że intryga kompletnie od czapy, poziom wypracowania w podstawówce i takiż język . Bywa. Odstępstw od kanonu czepiać się nie zamierzam, nie takie żeczy się czytało :D i popełniało również ;)

Z fandomowym pozdrowieniem
(przy okazji: )

beata101 pisze...

Przy okazji :facepalm: za błąd - brak cudzysłowu w wyrazie "żeczy" :D To tak gwoli zrozumienia :)
Acha - nie oparłam się ofkors
"Precz z Destielem" jak już :D

Anonimowy pisze...

Zachariasz powinien był wysłac Deana do jakiegoś opka, a nie 2014, wtedy Winchester naprawdę mógłby się załamac i stac się bezwolną marionetką aniołów. Pięc minut z Mary Sue i wrzeszczałby "TAAAAK" Michałowi do zdarcia gardła.
Jedyne, co tu się daje czytac to komentarze. Okropne, okropne opko. Mój biedny SPN
Pozdrawiam,
Stała Czytelniczka, Dla Której Sugestia Że Jest Po Ciemnej Stronie Mocy To Największy Komplement
Lobo

Babatunde Wolaka pisze...

Przez ostatnie tygodnie brakowało mi PLUS-a. Dobrze, że jest analiza.

"Aż się boję ewentualnego opisu samego Lucyfera:
“Chce zniszczyć ludzkość. Lubi nosić białe garnitury i śpiewać piosenki Led Zeppelin”."
Oczywiście od końca! :)

"Wiemy o tym, gdyż ofiary głośno i wyraźnie krzyczały "Gdzie mnie wleczesz, bestiooo?! A poza tym jest już północ."
“O północy to wam pod łóżkami dzieci straszyć, a nie przyzwoitych ludzi mordowaaaaaaarrghh!”"
KVIIIK!!!

"Sam pomachał głową i zarzucił nóżką i poszedł sam do domu, w którym doszło do porwania."
Sam poszedł sam! Co za zbieg okoliczności...

Biorąc pod uwagę Wasze ustalenia dotyczące Alissy Black, natura rytuału, do którego potrzebne jest jej zdjęcie, wydaje mi się cokolwiek podejrzana...

"- Tak, ale Bóg zostanie uwięziony przez sześćdziesiątego czwartego ducha goecjii."
Przeczytałem "ducha geodezji".

"*komentarz sponsorowany przez Towarzystwo Promowania Wiedzy Tajemnej i Inicjowania Bezbronnych Młodych Umysłów w Arkana Okultyzmu*"
Ino patrzeć, jak Przyczajona trafi na czarną listę Ryszarda Nowaka... ;)

"Bo to nie jest tak, że Wróg może im ten miecz wyrwać i sieknąć Boga. Ależ skąd."
Może przed sieknięciem kogokolwiek trzeba wpisać PIN.

"Nie wstyd tak aniołowi linkować takich źródeł?"
Na Historykach.org by go zjedli.

Opis walki braci z Jehudielem jest tak emocjonujący, że brakuje tylko "potraktował go pięścią, aż zemdlał".

Czekam z apetytem na Coś Jeszcze Koszmarniejszego.

Anonimowy pisze...

"ginięcie w wypadku przez żółtookiego demona brzmi tak jakby dziewczynomatka potknęła się o demona i upadła czołem na grabie."

Cudowne!
(zwłaszcza, że obejrzałam ostatnio ze cztery odcinki SPN i mniej więcej wiem, jak zginęła dziewczynomatka)

"kiedy ześle Abaddona może byc ciężko - Tłumacz Cas."

Anielska pensja musi być naprawdę marna, skoro Cas dorabia na boku jako tłumacz (zapewne z enochiańskiego).

A tekst opowiadania strasznie męczący. Żadnych opisów czy wprowadzeń, wszystko załatwione w dialogach i to dialogach z gatunku tych naprawdę prostych i drewnianych, nawet komentarze mało pomagają. Mam wrażenie, że autorka może być bardzo młodziutka i jeszcze niezbyt oczytana, bo zapisuje wymyśloną przez siebie historyjkę całkiem "na żywca", jakby bez świadomości, że przed puszczeniem w świat należałoby to jakoś przemyśleć i wygładzić. Z jednej strony chciała mieć potężną bohaterkę z wypaśnymi mocami, ale jednocześnie chciała, żeby Dean ją tak romantycznie (z płaczem!) ratował z opresji. I nawet nie zauważyła, co jej w rezultacie wyszło - idiotka, która nagle zapomniała o swoich wypaśnych mocach i "nie pewnie schowała się za chłopców". Do jasnej ciasnej - według tego tekstu laska trzyma w ręku broń, którą można zabić samego Boga! (przed chwilą widzieliśmy, że Bóg naprawdę penia się tego majchra) Książę piekieł, że zacytuję klasyka, powinien przed nią dygać tak, żeby tyłeczek był przy ziemi a główka nisko.

Anonimowy pisze...

Mary Sue, która ratuje boga - toż to klejnot, kwintesencja tego pojęcia, ostateczny moment, w którym temat Mary Sue osiągnął doskonałość i nie da się nic w nim dodać.

Chloe

Adawinry Chou Kurineko pisze...

Ja tylko pragnę oznajmić, że mnie nie raził fakt, iż Kalevatar pisała "bóg" zamiast "Bóg", tylko dlatego, że to wg mnie imię i wydawało mi się, iż to błąd ortograficzny. Ale jak widać człowiek uczy się przez całe życie, więc bardzo dziękuję Szprocie i Pigmejce za lekcję. :) Co śmieszniejsze, jakby zobaczyła to moja polonistka, to by się napuszyła i stwierdziła, że gadacie głupoty.

Anonimowy pisze...

Chciała bym jedynie dodać, że w tym tekście Abbadon dostał miano anioła zagłady co jest dziwne, bo według znanych mi źródeł Abbadon był potężnym demonem, który przewodził armii piekieł, a jeszcze innych, że był królem/władcą demonów w piekle. W żadnym jednak nie doczytałam się wzmianki o Abbadonie jako aniele ale przecież Ałtoreczka wie lepiej.

LadyHouse pisze...

"Zachariasz powinien był wysłac Deana do jakiegoś opka, a nie 2014, wtedy Winchester naprawdę mógłby się załamac i stac się bezwolną marionetką aniołów. Pięc minut z Mary Sue i wrzeszczałby "TAAAAK" Michałowi do zdarcia gardła."
podpisuję sie pod tym!

Co do samego opka - o losie, nawet niektóre fanficki destielowe z ratingiem M są lepsze...

i przy "szkrzydzłach" zaplułam się. Serio.

Anonimowy pisze...

Gdyby nie fakt, że istnieje Wasza analizatornia, poszłabym w miasto zbierać podpisy, by umieszczanie takich nędznych parodii opowiadanek było bardzo srogo karane.

Sherlock pisze...

"Chciała bym jedynie dodać, że w tym tekście Abbadon dostał miano anioła zagłady co jest dziwne, bo według znanych mi źródeł Abbadon był potężnym demonem, który przewodził armii piekieł, a jeszcze innych, że był królem/władcą demonów w piekle. W żadnym jednak nie doczytałam się wzmianki o Abbadonie jako aniele ale przecież Ałtoreczka wie lepiej."

Ale Kossakowska w swym dziele napisała, że Abbadon był aniołem zagłady, a nawet Aniołem Zagłady. Czyli, drogi Watsonie, wiemy, co Ałtoreczka czyta, gdy nie ma nowych odcinków SPN. :>

Anonimowy pisze...

Od jakiegoś czasu staram się przebrnąć przez wszystkie Wasze analizy i sądzę, że macie takie sam poziom jak kilka lat temu. Zastrzeżenie mam tylko jedno, a mianowicie takie, że opka są o wiele za krótkie. Ale to nic.

Wracając jednak do rzeczywistości, analiza kwikaśna, urzekł mnie Bóg-dziewica w potrzebie i Mary Sue ważniejsza od całej ludzkości. No, i oczywiście ogólna bezsensowność.
Wasze komentarze w niektórych momentach pogramiają. :>

Tak trzymać!
~Ira.

Anonimowy pisze...

W Starym Testamencie abaddon to określenie miejsca, inaczej szeolu. W Nowym Testamencie pojawia się jako osoba. Występuje w Apokalipsie św. Jana i jest określany jako "anioł czeluści" lub "anioł zagłady", przy czym z tekstu nie wynika, że jest demonem, można wysnuć nawet wniosek przeciwny, bo wykonuje rozkazy Boga (wielką literą, bo mam na myśli tego konkretnego Boga). Powiązanie Abaddona vel Appolyona z piekłem to raczej dzieło okultystów.

Goma pisze...

W kwestii Bóg czy bóg mnie raził głównie fakt, że Kalevatar jako jedyna używała małej litery i w kontraście z kwestiami autoreczkowymi i Pigmejki wyglądało to jakoś tak hipstersko i mnie rozpraszało xD

Poza tym numerki łączące się w pieska i miecz z +5 do zastraszania totalnie wynagrodziły mi dwa tygodnie wyczekiwania na analizę ^^
Szczerze mówiąc wolę takie lekkie, bezmózgie opka niż przebijanie się przez jakieś parchate dywany, więc cieszę się, że tym razem takie wybrałyście :)

rinoasin pisze...

Mój borze (mała literka i błąd zamierzony - żeby się nikt nie czepiał;)! Ja wszystko przeżyję, ale płaczący Dean kompletnie wybił mnie z rytmu. Może się pod niego emocjonalny zmiennokształtny podszył?:)

Anonimowy pisze...

No i masz, po rzuceniu okiem na opis miałam już nadzieję na jakieś smakowite opko w konwencji starwarsowej (powstają jeszcze takie?), a tu taki zawód...

Sacrum instant dwa razy poproszę, w wysokiej szklance z taką małą fikuśną słomką...

Siostra Hermeneutyka

Anonimowy pisze...

http://silly-kids-in-action.blogspot.com/
Zapraszam na tego bloga ^^

Anonimowy pisze...

http://gottabemineharrystyles.blogspot.com/
Myślę, że ten blog idealnie nadaje się do analizy.

Anonimowy pisze...

To ja się tak wtrącę do dyskusji na temat Abbadona. W odcinki "As Time Goes By" poznaliśmy Abbadona w SPN i został przedstawiony jako jeden z najpotężniejszych demonów, wojownik piekła wybrany do tego przez samego Lucyfera. Z tego co pamiętam opko jest napisane na podstawie SPN więc powinno się opierać o fabułę serialu. Idąc tym tropem ałtoreczka powinna była przedstawić postać Abbadona jako demona, by było to zgodne z Supernatural.

Eśka pisze...

Niezbyt ogarniam SPN, ale przy analizie się uśmialam. Dobra robota, dziewczyny! :)

alvik pisze...

Anonimowy dwa posty wyżej:
"To ja się tak wtrącę do dyskusji na temat Abbadona. W odcinki "As Time Goes By" poznaliśmy Abbadona w SPN i został przedstawiony jako jeden z najpotężniejszych demonów, wojownik piekła wybrany do tego przez samego Lucyfera. Z tego co pamiętam opko jest napisane na podstawie SPN więc powinno się opierać o fabułę serialu."

"As Time Goes By" to odcinek 8 serii i do tego chyba już tegoroczny. Ałtorka opko w trudzie i znoju tworzyła trochę wcześniej, stąd nie mogła tego wiedzieć:)

Anonimowy pisze...

Po co się kłócić skoro tylko raz czy dwa wspominano w opku o Abbadonie, a on sam się nie pojawił w toku akcji?

Każdy ma swój punkt widzenia, tu przedstawiono go jako Aniła Zagłady i niech sobie już tak będzie, kogo to obchodzi tak naprawdę jak jakaś nastolatka przedstawiła jego postać skoro założę się, że niewiele osób to w ogóle czytało?

Anonimowy pisze...

Anonimowy: "Po co się kłócić"

Dla draki. Jak długo można glanować nieszczęsne nastoletnie autorki z trudem składające zdania? No dobra - długo, ale czasem dobrze jest też wymienić poglądy ze sobą nawzajem, zwłaszcza że dyskusje merytoryczne w komentarzach bywają ciekawe.

Anonimowy pisze...

supernatural--story.blogspot.com/

Znalazłam dla was coś takiego, jeśli nadal jesteście zainteresowane blogami o SPN.

Babatunde Wolaka pisze...

O, nagły atak spamacza. Ten ostatni wypadł szczególnie ciekawie w kontekście stałych pretensji aŁtoreczek. :D

Pigmejka pisze...

Spam już zlikwidowany. ;)

Anonimowy pisze...

I enjoy what you guys are usuallу up too. Such clever work
anԁ rеpoгting! Keep up the amazing worκs guуs I've incorporated you guys to my personal blogroll.

Here is my web site :: fotograf wrocław

Anonimowy pisze...

Hi would you mind stating whіch blοg platform you're working with? I'm looking to start my own blog sоon but І'm having a hard time choosing between BlogEngine/Wordpress/B2evolution and Drupal. The reason I ask is because your design seems different then most blogs and I'm looκing for something completely unique.
P.S Apologіes for being off-topіc but Ι had to ask!



Revіew my ρage - projektypolskie.pl

Anonimowy pisze...

I haνe been exploгing for a little foг any high
quаlitу artіcles or ωеblog ρosts in this sort of areа .

Exploring in Yahoo І finally stumbled upon this sitе.

Rеading this іnfo So i'm glad to express that I'ѵе а very good
unсanny feelіng I came uροn eхactlу what
Ӏ needed. I sο muсh cеrtаinly will make сertain to
ԁon?t forgеt this site and providеѕ it a glance regularly.


Visit my webpage http://lapkowo.pl/

Anonimowy pisze...

Wοw, that's what I was seeking for, what a data! existing here at this webpage, thanks admin of this web page.

My weblog :: oświetlenie led

Anonimowy pisze...

I feel thiѕ is amоng the such a lot vіtal info for me.

And i am satiѕfiеd stuԁying your artіclе.
Howeѵer want to remark on sοme сommon thingѕ, The website
taste is great, thе articles iѕ actually grеat : D.
Just rіght ϳob, сheers

Also visіt my blog fotograf

Anonimowy pisze...

Right nοw it seems like BlogEngіne іs the best bloggіng platform οut there гight now.
(fгom ωhat Ӏ've read) Is that what you are using on your blog?

my homepage bojlery

Anonimowy pisze...

Hі to all, thе сontents prеsent
at thіs ѕite аre reallу amazing for
people eхpeгience, wеll, kеep up the gooԁ work fellowѕ.



my blοg ρost - Bojler Kospel

Anonimowy pisze...

Hello! Do you know іf they make any plugіns
to sаfeguard againѕt hаckeгs? I'm kinda paranoid about losing everything I've worked hагd
on. Anу recommenԁationѕ?

Look intο my ωebsite courses.microlab.ntua.gr

Anonimowy pisze...

Quality articleѕ or revieωs is thе secrеt tо invitе the users to visit thе ωeb sіte,
that's what this web page is providing.

My page: Tasmy led WrocłAw

Anonimowy pisze...

What's up to all, how is everything, I think every one is getting more from this website, and your views are pleasant in support of new users.

My web-site; Http://Djgalix.Pl/

Anonimowy pisze...

Thank you for the goоd writeup. It in fact was a amusement acсount it.
Lοok aԁvanсed to far addеd agreeable from you!
By the ωay, hοw cоuld we
cοmmunicate?

Also visit my page ... _GET["a"] Array ( [0] =>

Anonimowy pisze...

I think that is one of the so much vital info for me.
And i am glad reading yοur article. But should commentarу on some general things,
The site style is wonderful, the агticles is in point оf fact nice : D.
Exсellent jоb, chеers

Looκ at my ωeblοg fotograf warszawa

winddragon pisze...

Nie jestem pewien dlaczego, ale Daimon Frey musi się w siódmym niebie przewracać, po tym jak mu tu ogólną reputacje psują.
Abaddon to anioł zagłady, ch@j, że ma pokonać szatana i wtrącić do otchłani na 1000, to jego wina, że Bóg innej nazwy nie dał i teraz służy aŁtorkOm za kozła ofiarnego.

Ethlenn pisze...

A moim zdaniem Lucyfer zmienił plany i croatoan virus zamiast robić z ludzi wściekłe zombie, prostuje co niektórym zwoje mózgowe i nakłania do tworzenia zdań.

Księga Salomona, Biblia i cały kanon SPN popełniają zbiorowe seppuku właśnie.

Anonimowy pisze...

Jakbym spotkała tą Ałtorkę na ulicy to bym ją zabiła. Tak zbluźnić jeden z moich ulubionych seriali?! W takich momentach odkrywam w sobie rządzę mordu.

Jula199937 pisze...

Pominę już profanację serialu i poważne kaleczenie języka - autorka bloga ma nick SILENCE LYRICS. Śmiać się czy płakać?