piątek, 19 października 2012

Tajemnice greckiego panteonu, czyli o kompetencjach bogini mądrości


Witajcie!
Greckich bogów jeszcze u nas nie było, prawda? No to teraz są. Co prawda nie wiadomo, kto pełni funkcję głowy rodziny, bo do roli "króla bogów" pretendują tutaj cztery różne postacie (w tym Jahwe), ale to wcale nie jest najdziwniejsza rzecz w tym blogasku. Mamy tu boginię niezgody, do której wszyscy mają pretensje, że sieje niezgodę; policję obyczajową stojącą na straży boskiej reputacji; demoniczne konie żywiące się wyłącznie demonicznymi produktami; herosów vel Wybrańców służących boginiom jako konsultanci do spraw etnologii oraz jakąś walkę ze złem, która ma się gdzieś tam rozegrać, ale w pierwszych sześciu notkach nie pada o niej ani jedno słowo. Aha, zapomniałam dodać, że boginią mądrości jest Sakura.
Tak, to kolejne dzieło Jestnoci. Miłej lektury!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

Adres blogaska: http://milosc-w-starozytnej-grecji.blog.onet.pl
Taki tytuł powinien zapowiadać duże ilości pedo-slashu. Całe szczęście, że AŁtoreczka olała kontekst.

Prolog
Co tysiąc lat bogowie z Olimpu wybierali śmiertelników, którzy będą razem z bogami walczyc ze złem, takich ludzi nazywano wybrańcami.
Kobiety zazwyczaj nazywały się Mary Sue, mężczyznom było na imię Gary.

Bogowie łączyli się w różne pary: parę wodną, parę kaloszy lub w para-dygmat albo parabanki boga i śmiertelnika.
Łe, przecież to tylko jeden rodzaj, przodował w nim Zeus, nuda…
Założę się, że w tym opku to śmiertelnikowi przypadnie cała pula zajebistości. No chyba że Mary Sue już na starcie będzie boginią.

I tak się stało tym razem.
Pewna różowowłosa bogini pędziła na latającym rydwanie na Olimp.
Aha, no właśnie.

Widac było, że się bardzo spieszyła, bo poganiała swoje demoniczne konie,
Demoniczny koń wygląda tak:
 
Ja też jakoś nie wyobrażam sobie Sakury powożącej czymś takim.

które były prezentem od jej wuja Peina władcę ciemności i boga zmarłych i złej deklinacji.
Ojej, skoro od niego, to mam nadzieję że nie dał jej takich kościanych. Podobno szybko się rozpadają i uwierają w tyłek.
Całe szczęście, że to jakiś Pein, a nie Pain, może jakoś zniosę tego władcę ciemności.

W końcu udało jej się dotrzec na miejsce. Wylądowała na przy w obok nad pod – innymi słowy rozsmarowało ją po okolicy pałacu na chmurach i szybkim krokiem zaczęła się kierowac się by potem zacząć podążać  w stronę sali tronowej, gdzie siedział jej ojciec król wszystkich bogów Hidan.
Król. Sala tronowa. Ciekawe, czy mają tam też boski system feudalny.
Hidan jako król bogów i ojciec Sakury. Nie no, teraz już tylko czekam na Pakkuna w roli Cerbera.

Poprawiła swoją białą szatę i weszła do sali tronowej. Zobaczyła, że nie tylko ona została wezwana. Oprócz niej była tam Hinata, Tenten, Temari i Ino.
Zebrali cztery najbardziej bezużyteczne bohaterki w jednej sali. To grozi implozją niemocy.

- Świetnie, że są  już wszyscy. Wezwałem was po to, aby powiedziec, że zostałyście ciotkami wybrane, aby zwalczac zło. Łeee…
Ale jakie w ogóle zło? Greckie wierzenia to nie chrześcijaństwo, tu nie ma zła absolutnego, a wszystkie te potwory prześladujące prostaczków były najczęściej zesłane przez bogów, co by ludzi postawić do pionu.

Nie znacie zbyt dobrze ludzkich zwyczajów, dlatego będzie wam towarzyszył wybraniec, czyli śmiertelnik.- powiedział Władca. Zdumione boginie milczały. Nie wiedziały  co powiedziec.
Też bym nie wiedziała. Hidan ma je chyba za kretynki. Rozumiem, że istota boska może nie ogarniać pewnych rzeczy typowych dla ludzi, że żeby aż był potrzebny przewodnik? Zeus też miał śmiertelnych konsultantów, którzy mu doradzali, w kogo walić piorunami? I co gdzie wsadzać, ofkors.

W końcu odezwała się bogini mądrości:
- Nie jest nam to potrzebne ojcze. No właśnie… Same sobie poradzimy. Potrafimy sobie poradzic same. A poza tym umiemy sobie radzić same i jesteśmy samodzielne. - powiedziała Sakura z wyższością.
Sakura.
Boginią.
Mądrości.
*jebs o biurko*

Przestraszone boginie spojrzały na króla. Wszyscy się go bali oprócz jego jedynej córki Sakury.
Jego JEDYNEJ córki. Zapamiętajmy to.

Zwasze mówiła swoje zdanie i nie bała się jego gniewu. Tylko jej pozwalał na cos takiego. Była jego ukochaną córką. Zawsze, gdy miał problem zwracał i ocierał się o nią o pomoc, a ona odpowiadała rezolutnie, znajdując wyjście z najgorszych sytuacji.
To "rezolutnie" kojarzy mi się tak, jakby owymi problemami było "rzeka w Afryce na trzy litery".

Dlatego bogowie i ludzie zwracali się do nią z każdą prośbą.
- Sakuro, co mam zrobić na obiad?
- Sakuro, jak się odmienia słowo "ona"?
- Sakuro, zmyj mi gary!
- Sakuro, jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?

Bardzo ją za to szanowano. Pein westchnął ciężko - Wiem moje dziecko, ale nie znasz zwyczajów, zachowań ludzi w różnych sytuacjach.
A boginią mądrości jesteś dlatego, że jako jedyna potrafisz zrobić prezentację w PowerPoincie.
A co Pein tam robi i czemu odpowiada na słowa skierowane do jego brata?

Datego (Dantego?! Co on tam robi? Walczy z demonami, jak zwykle.) jutro o tej porze przyjdzie do pałacu znowu, a poznacie wybrańców  oraz przydzielimy ich do was. To wszystko. Możecie iśc.- powiedział król. (To jednak Hidan to powiedział? Ja już nic nie wiem. :<) Boginie ukłoniły się i wyszły. Tylko jedna z nich była wściekła. Nie rozumiała dlaczego ma pracowac z człowiekiem. Była boginią, a śmiertelnik niczym według niej.
Od razu widać, że Sakura jest boginią mądrości. Taka rozważna i pełna zrozumienia dla innych…
Tym bardziej, że powinna być świadoma, że w jej panteonie od śmiertelnika do bostwa tylko jeden krok, a i bogowie nie są doskonali ani niezwyciężalni.

Będzie tylko kołem u wozu pomyślała i westchnęła.
Sakura preferowała wozy bez kół. Przydzielenie jej etatu bogini mądrości generuje coraz większe WTF.

Ale nic nie mogła na to poradzic. Rozkaz to rozkaz. Skierowała swojew kroki do rydwanu. Po czym wsiadła i odjechała.
Nie wiedziała, że to spotkanie odmnieni jej życie. Na zawsze.
Nie miała pojęcia, że jest w blogasku? Dziwne, akurat Sakura powinna się do tego przyzwyczaić.
Ba, ostatnio ciężko ją znaleźć gdziekolwiek indziej. Choćby w mandze.

Proszę jest prolog. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Pozdro:::))). Miyako-chan.
Borze, dopiero pierwsza notka, a już atakują jakieś sześciookie potwory, ratunku!
W dodatku z potrójnym podbródkiem.

Wybrańcy
Sakura znów pędziła na górę Olimp. Nie chciała jechac, ale jej ojciec zagroził, że pójdzie po nią osobiście.
I narobi obciachu przed kumpelami.
A potem da szlaban na boskie moce na tydzień! (I tradycyjnie żadnej telewizji.)

Więc chcąc, nie chcąc wyruszyła.
Niby była boginią, taaak bardzo ponad śmiertelnikami i w ogóle, a problemy jakby takie same.
U nóg plątał się jej jakiś idiotyczny przecinek, irytując dodatkowo.

Teraz właśnie wylądowała i zostawiła swój rydwan przed pałacem.
Wrzuciwszy wcześniej obola do parkometru.

Poprawiła pognieconą szatę i ruszyła w stronę sali tronowej.
Od czego jej się pogniotła ta szata? Tarzała się gdzieś po drodze czy ki czort?

Gdy już dotarła stanęła i czekała co stanie się dalej.
- Dziękuję, że przybyłaś córko.- powiedział jej ojciec. Ona tylko w odpowiedzi prychnęła.
- Niech ci się nie zdaje, że nie będę się foszyć przez resztę opka - burknęła i tupnęła dla zwiększenia siły wyrazu.

- Zaczynajmy więc.- odparł.- Wejdźcie- zwrócił się w stronę wejścia do sali tronowej. Boginie odwróciły się ciekawe przybyszów oprócz Sakury, która nie miała ochoty i chciała, aby to wszystko się już skończyło.
Poza tym wolała prezentować się ludziom od dupy strony.

Do sali weszło pięciu mężczyzn.
Wszyscy mieli szerokie, umięśnione ramiona, i potężne topory, które dumnie dzierżyli  w dłoniach.
Błagam, niech jednym z nich będzie Kratos! On umie sobie radzić z rozbrykanym panteonem.
 

- Podejdźcie.- powiedział do nich Pein. Mężczyźni zrobili tak jak kazał i stanęli przed władcą bogów i ukłonili się przed nim.
- Zostali starannie wybrani.- powiedział Bóg zadowolony z tego, że go szanują śmiertelnicy, którzy pokazali to kłaniając się jemu.
Najważniejszy z bogów aż zaklaskał i podskoczył z radości. Wreszcie miał ostateczny dowód szacunku! Bo przecież nie składano mu żadnych ofiar ani nie modlono się do niego, nic z tych rzeczy. Do tej pory był przekonany, że te ofiary z dziewic to też tylko ściema. A tu taka uprzejmość!
A chrześcijański Bóg skąd się tam wziął i kiedy dokonał podstępnej detronizacji Hidana?

Wybrańcy stanęli i patrzyli na Boginie. Jeden z nich uporczywie wpatrywał się w boginię mądrości.
Zagadka dla Czytelników: wytypujcie, kim będzie w tym opku Sasuke.

Co ją zdenerwowało i spojrzała na niego wściekłym spojrzeniem, ale jego to nie zniechęciło i dalej na nią patrzył uporczywym spojrzeniem.
Innymi słowy gapił się na nią jak Castiel na Deana Winchestera.

Bogini prychnęła i odwróciła głowę.
- A teraz każda z was dobiorę partnerów, którzy będą was pomagac.- odparł Pein.
Zaraz, skąd tam nagle Pein? Przecież w pary miał ich dobrać Hidan. Czyżby Pein cichaczem dokonał zamachu i teraz sam rządzi? I czemu, u licha, mówi jak obcokrajowiec posługujący się google translatorem?
Jest władcą ciemności i zmarłych, ciężko mu mówić, nie wtrącając co dwa słowa "mwahahahahaha".

- Hinato, bogini ogniska domowego. Twoim partnerem będzie Naruto Uzumaki.- powiedział Władca. Do Hinaty podszedł Blondyn z niebieskimi oczami i uśmiechnął się. Hianata zaczerwieniła się. Była ona  najspokojnieszą z sióstr i nieśmiała i niegramatyczna.
Z SIÓSTR? Zatem boginie jednak były siostrami, ergo Sakura nie była jedynaczką. Wiem, że drzewa genealogiczne starożytnych bogów bywały nieźle popieprzone (w sensie dosłownym), ale to jednak przesada…
Nie no, może być jeszcze tak, że te trzy poza Sakurą były siostrami. Ciekawe tylko, kto je spłodził.

Kiwnęła głową na znak zgody.
- Ten ten bogini łowów. A Ten tamten bogini blachodachówek. Cokolwiek to znaczy. Twoim partnerem będzie Neji Hyuuga.- odparł władca.
[Ino dostaje się Kiba, Temari - Shikamaru, zaś Sakurze - o niespodziewany rozwoju akcji! - Sasuke.]

Podszedł do niej. Miała czarne włosy i oczy. A nie różowo-zielone? A to ci niespodzianka. Spojrzała w jego oczy. Były zimne jak lód, aż się wzdrygnęła.
- Ojcze, nie chcę go na partnera.- powiedziała wściekła.
- Shit happens. Poza tym nikt inny cię nie chciał.

- Bez dyskusji. Jest nim i koniec.- powiedział gniewnie i wyszedł z sali.
Zastosował foch prewencyjny, zanim sfoszy się Sakura. Sprytnie.

Sakura westchnęła i popatrzyła na niego. Znów ciarki przeszły jej po plecach. Wszystkie boginie wyszły z pałacu kierując się w stronę swoich pałaców. Zostali tylko oni.
Nagle do pałacu wleciała sowa i usiadła na ramieniu pałacu? swojej pani. Bogini szybko przeczytała treśc sowy? mam nadzieję, że nie wypluwki i zaczęła się kierowac w stronę wyjścia.
Nie byłoby prościej zwyczajnie wyjść? Takie zaczynanie kierować musi zajmować kupę czasu.

Spojrzała na stojącego wciąż na nią wybrańca.
Stał NA niej? Kurczę, teraz się nie dziwię, że ją wkurzał.

Westchnęła.
- Chodź ze mną.- powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia, a on podążył za nią.
jest nocia. Komentujcie. Pozdro:)) Miyako-chan.
Toć komentuję, komentuję…
I ja, i ja! Ale bez podwójnego podbródka, to się liczy?

Fatalne zauroczenie
Bogini poganiała demoniczne konie prędko jak umiała.
Wskazówka: nie chodzi o to, żeby prędko poganiać: dużo skuteczniejsze jest sprawienie, żeby konie zaczęły prędzej biec.

Dowiedziała się czegoś i musiała jak najszybciej znaleźc się w pałacu. Uchiha jak gdyby nic stał obok niej na rydwanie i patrzył obojętnie przed siebie.
A co miał robić? Kibicować czy zaprząc się do dyszla?

W ogóle się nie odzywał.  Zachowywał się jakby miał to gdzieś to wszystko. Nareszcie dotarli do jej siedziby. Był to piękny pałac zbudowany z kamiena składający się z różnych kolumien i fasad ozdobionymi freskami i malowidłami w środku.
Kolumny wystawały z okien i z dachu, kilka upchnięto na wieżach (a nawet zamiast wież), a fasady ozdabiały dachy lub robiły za wymyślne pinakle.
I te freski na fasadach kolumn!

Siedziba je była ogromna.
Kim jest je i czemu Sakura wjeżdża mu na chatę?

Sakura wylądowała i pospieszyła do pałacu. Za nią ruszył wybraniec. W ręku ściskała pogiętą kartkę. Była wściekła. Ta kartka. To z tej wściekłości tak się pogięła.
Oj, czyżby Sakura dostała właśnie oceny na półrocze?

- Pani. Czeka w Pokoju Widzeń(nazwa wymyślona przeze mnie Co Ty nie powiesz…).- powiedziała drżącym głosem nimfa. Wszyscy bali się gniewu bogini.
Która swą mądrość lubiła okazywać, drąc mordę na boru ducha winnych służących.

- Dziękuję. Powiedz któremuś z bożków, aby zaprowadził do stajni konie i nakarmił je - powiedziała Różowowłosa,
- Pamiętaj, że jedzą tylko demoniczne produkty producenta napoju Demon!
Bluźnierczy owies i plugawe marchewki.

- Tak, Pani.- rzekła i poszła wypełnic jej rozkaz. Tymczasem wściekła zielonooka wparowła jak burza do komnaty z krzykiem:
Komnata z krzykiem? Na ścianie wisiał obraz Muncha?

- Karin! Jak mogłaś! Kto ci pozwolił mieszac się do tej sprawy! Wszystko było dobrze dopóki  tego nie zepsułaś! Spojrzała na Czerwonowłosa spojrzała z wyższością na Boginię Mądrości.
Mam wrażenie, że nastąpiło tu jakieś zapętlenie spojrzeń.

- Prosił mnie jego ojciec, więc spełniłam jego prośbę. Teraz pośród zakochanych panuje niezgoda.- powiedziała z zadowoleniem. To tylko spotęgowało jej gniew. Podeszła do niej i z całych sił walnęła ją w twarz. Bogini niezgody przeleciała przez kilka pomieszczeń,
Przebijała się przez ściany (zostawiając taki fajny człowiekokształtny ślad), czy grzecznie lawirowała w locie tak, by wylecieć przez drzwi?
W przelocie zahaczyła jeszcze o kuchnię, żeby mieć przekąskę na podróż.
Ale dowiemy się, czemu bogini mądrości zachowuje się jak nabuzowana nastka i rozwiązuje konflikty ciosem piąchy? Nie przejmujcie się, to było pytanie retoryczne.

aż w końcu wylądowała na kolumnie.
Mam wrażenie, że w tym pałacu trzeba by się mocno postarać, by nie wylądować na kolumnie.

-Przez ciebie może dojśc do wojny między tymi królestwami! Muszę zacząc wszystko od początku!- krzyczała na nią.
A od kiedy bogów obchodzą takie pierdoły?

- Dobra. Przepraszam.- parsknęła ze złością. Nagle oczy wyszły jej z orbit. Nigdy nie widziała takiego przystojniaka.
- Kim on jest?-zapytała się słodko Karin puszczając oczko w rajstopach do Sasuke, który spojrzał na nią jak na wariatkę.
Rzeczywiście. Wtrącanie się do truloffowej relacji w blogasku to jest wariactwo.
A przystawianie się do Sasuke w blogasku Jestnoci to czysty obłęd.

Podobam mu się krzyknęła w myślach uszczęśliwiona Bogini Niezgody.
No to Karin po prostu wykonuje swoją pracę. Come on, Sakura, ty też powinnaś zacząć.

Sakura patrzyła to na zachwyconą twarz Brzyduli (a skąd tam bohaterka tego serialu…?) i posyłającego zimne spojrzenia Karin Wybrańca.
Zimne spojrzenia, opakowane w torebki termiczne, leciały w stronę Karin w odstępie 30 sekund.

Zrozumiała, że śmiertelnik spodobał się jej, ale jemu ona nie, lecz ona wzięła to za dobry znak i uśmiechała się głupkowato. Z trudem powstrzymywała się od śmiechu.
- Zabierzcie stąd te wszystkie zaimki, bo wrzodów dostanę! – wrzasnęła Pigmejka, wychylając się zza jednej z fasad.
Karin wzięła za dobrą monetę to, że mu się nie spodobała? Najwyraźniej lubi trudne wyzwania.

Powstrzymała się i powiedziała poważnie:
- To jeden z wybrańców. Nazywa się Sasuke Uchiha. Jest śmiertelnikiem.- powiedziała przedstawiając go.
Bo tego, że nie jest bogiem, nie widać na pierwszy rzut oka, absolutnie.

- Sasuke. Poznaj boginię Niezgody Karin.- powiedziała, ale w jej oczach widac było figlarne iskierki, które nie uszły jego uwadze.
- Miło cię poznac.- powiedziała słodko przybliżając. Dłużej nie wytrzymam pomyślała.
Ktoooooo pomyślał?! Logika podpowiada, że Karin, bo chcica ją bierze…
Ale co słodko przybliżając? Perspektywę nieodległego w czasie dymania?

- Wybacz Karin, ale muszę naprawic twoją pomyłkę, więc muszę was opuścic. Gdy tu wrócę ma cię nie byc. Sasuke dotrzyma ci towarzystwa. W tym niebyciu. Może cię nawet odprowadzi. Do niebytu? Czy ona mu właśnie zleciła morderstwo? o.O - powiedziała i wyszła zostawiając ich samych.
Jest nocia. Czekam na komcie. Miyako-chan:)).
*pisze zawzięcie*

Rozwizanie problemu
Problem dotyczył wiz?

Bogini nadal nie mogła się powstrzymac od śmiechu.
Bo to takie zabawne, że dziewczynie się chłopak spodobał, ale bez wzajemności. Sakura nie ustaje w wysiłkach, by przypomnieć nam o swoich kompetencjach do bycia boginią mądrości.

Ale jakoś jej się udało przypominając sobie,że musi naprawic to co popsuła Karin. Westchnęła. Podejrzewała, a raczej była pewna, że będzie ona stałym gościem w jej pałacu, ponieważ spodobał jej się Uchiha.
A ona, jako właścicielka pałacu, nie mogła przepędzić natrętnej, gdyż…?
Psychicznie wciąż jest nabuzowaną nastką i nie przyjmuje do wiadomości, że może sama decydować o swoim życiu.

Co jemu wcale się nie podobało.
A skąd ona wie, może tym razem on gra niedostępnego…? ;>

Odsunęła myśli na dalszy plan.
Wyraźnie sobie z nimi nie radziła.

Postanowiła się, że zajmie się tym później, a teraz skupi się się na zadaniu. Szła zastanawiając się. Aby nie wybuchła wojna pomiędzy tymi państwami muszę znaleźc ich słaby punkt. Żeby… co? Szantażować ich? Żeby unicestwić oba, zanim rozpoczną wojnę.  Po chwili na ustach Sakury pojawił się uśmiech. Uznała, że uda się do niej jak najszybciej. Do tej wojny? Pstryknęła palcami i zniknęła. Po chwili była już w pałacu Ino.
Paczcie państwo, a jeszcze przed chwilą zajeżdżała konie, żeby jak najszybciej dostać się do własnego domu.

Potem szybko skierowała sie do jej komnat. Zastała ją jak podrywa Kibę.
No, przynajmniej ktoś tu odpowiednio realizuje swoje powołanie.

Bogini miłości zauważyła ją.
- Witaj. Co cię do mnie sprowadza?- zapytała nie przejmując się tym, że została przyłapana na podrywaniu wybrańca, przecież była boginią miłości.
To pocieszające, że bogini mądrości odkryła tę prostą zależność.

- Mam do ciebie sprawę.- powiedziała poważnie Różowowłosa.
Ciągle to czytam jako Różanopalca i myślę o Jutrzence…

Blondynka zmarszczyła brwi. Mówi poważnie pomyślała, choc nawet te najdrobniejsze sprawy uważała za ważne, ale teraz wyczuła w jej głosie nutkę zaniepokojenia.
- Dobrze.- odparła i ruszyła w stronę komnaty, gdzie dyskutowała, gawędziła rozmawiała prowadziła rozmowy dotyczące ludzi i różnych spraw dziur w płocie, inflacji, sposobów na przyrządzenie rosołu....
To urocze, jak AŁtoreczka uważa, że bogowie mają jakieś swoje gabinety, w których odbywają się Ważne Rozmowy.

 Zielonooka ruszyła za nią.(...) Kiba przyjrzał się dokładnie bogini mądrości. Podczas ceremoni nie widział jej zbyt dobrze, ponieważ stała z tyłu. Ładna, ale nie w moim typie. Bardziej podoba mi się Ino pomyślał. Właściwie to ją podziwiał za to co robi dla ludzi. Nic więcej.
Bo czym mu może jakaś tam nieśmiertelna, wszechmocna istota zaimponować, oh wait...
Swoją drogą, pocieszny jest ten podskórny oburz narratora na to, że komuś bogini miłości i piękna może podobać się bardziej niż Sakura.

Odprowadzane jego wzrokiem weszły do komnaty.
Kiedy zamknęły drzwi, wzrok zaczął warować przy wejściu, nieśmiało merdając ogonem spojrzeniem.
Aha, czyli to przejście do Gabinetu Owalnego żeby była odpowiednia oprawa Ważnej Konwersacji oznaczało po prostu przeniesienie się pokój dalej?

- O co chodzi?- zapytała Ino. Sakura pokrótce opowiedziała jej co zrobiła Karin.
Swoją pracę?

- Tej wstrętnej wiedźmie spodobał się Uchiha, więc zostawiłam ich samych, a sama przyszłam do ciebie.- zakończyła  z uśmiechem.
I to jest ta niesamowicie ważna i poważna sprawa? No lol, dziewczęta, get a life.

Niebieskooka parsknęła śmiechem wyobrażając sobie jego i Karin.
Czuję, że średnia wieku w tamtej komnacie nie przekracza 15 lat. -.-

- Raczej nie pasują do siebie. Moim zadanie bardziej by pasował do ciebie.- rzekła.
- Nie żartuj sobie.- parsknęła zła. Ona i śmiertelnik?! To niemożliwe!!!! pomyślała Przypomnij sobie lepiej, co wyczyniał Zeus i uwierz - to jest możliwe.

(...)- Zrobisz to dla mnie?- zapytała ją wracając do tematu.
- Jasne. W sercu królewny i księcia zapłonie ponownie miłośc. Załatwię to.- powiedziała.
- Dziękuję.- powiedziała czując ulgę. Po czym ruszyła w stronę wyjścia i teleportowała się. Cała ona pomyślała i wróciła do komnaty, gdzie czekał na nią Kiba. Sakura odetchnęła.
*włącza wyjebiście wielgachną kosiarkę i idzie kosić zaimki*

Postanowiła odpocząc, więc skierowała się do swojej komnaty. Położyła się na łóżku i zasnęła. Ale o kimś zapomniała. Był nim brunet, który odprowadziwszy Karin wrócił i czekał na jej powrót. Też merdając ogonem. I zerkając smętnie znad talerza stygnącego już spaghetti, które sam ugotował. Podszedł do łóżka i spojrzał na śpiącą boginę. Topór, jaki trzymał w dłoni, spozierał przez chwilę na śpiącą z nadzieją, ale słysząc chrapanie bogini opadł ze zrezygnowaniem. Pochylił się nad nią i powiódł wzrokiem po jej ciele. *smyru smyru spojrzeniem* Potem nic sobie z tego nie robiąc sam położył się obok niej i zasnął.
Zwinął się w kłębek w nogach łóżka.
Nic sobie nie robiąc z czego? Z tego, co zobaczył? To chyba dobrze, nie?
No i wydaje mi się, że oni zostali wybrani do walki ze złem, a nie do spania we wspólnym dormitorium i generowania becikowego.

Przemyślałam to i nie skasuję bloga. Czekam na komcie. Miyako-chan.
Hm, co do tego skasowania bloga, na twoim miejscu pomyślałabym nieco dłużej...
No toż komciam, komciam...


Gniew Sakury, bogini, głoś, obfity w szkody 
Bogini szła wściekła jak osa. Co on sobie wyobraża! Jest boginią, a nie pierwszą lepszą! Jak śmiał spac razem z nią w łóżku! Teraz jej reputacja jest zniszczona i wszystko przez niego!
A co, ktoś ich widział razem?
A co, nad bogami czuwa jakaś policja obyczajowa? W końcu Sakura nie Atena, nie musi być Partenos.

Idąc przypomniała sobie wydarzenie sprzed kilku godzin.(...)
- Jak śmiesz spac w moim łóżku! Wyłaź z niego. Zły pies! - krzyknęła na całe gardło. (...) Jak gdyby nic Uchiha wstał i posłał jej zimne spojrzenie. W ogóle nie przejął się zobaczywszy wściekłą Sakurę. To jescze bardziej ją rozjuszyło.
To jest trochę creepy. Najpierw włazi jej do łóżka, a potem patrzy tak:
 
(Bo mam nadzieję, że nie TAK.)
Też bym się wściekła, gdybym z samego rana wylazła rozgrzana spod kołdry, a tu w moją stronę leci paczuszka z zimnym spojrzeniem. No jak tak można.

- To jest moja komnata! Nie wolno ci do niej wchodzic! Zrozumiałeś!- wrzasnęła na niego posyłając mu niebezpieczne spojrzenie.
I sypiąc dookoła kłakami. Bowiem tak naprawdę to nie była Sakura, tylko:

Te spojrzenia śmigają tam w tę i nazad, jeszcze do jakiejś kolizji dojdzie.

Ten tylko wzruszył ramionami.
Zaraz, czy on w ogóle potrafi mówić? Może to Conan Milczyciel?
Jest głuchoniemy, dlatego tak intensywnie się gapi - próbuje czytać z ruchu warg. No ale bogini mądrości jest ponad takie konkluzje.

- Teuya!- krzyknęła Różowowłosa. Po chwili do jej komnaty weszła zielonowłosa dziewczyna w białej, krótkiej szacie.
- Wzywałaś mnie pani?- zapytała ją.
- Tak. Zaprowadź go do jego komnaty.- rzekła zielonooka.
Skoro on ma własny pokoik, to może wypadałoby zacząć od zaprowadzenia go do niego, zamiast się dziwić, że koleś został w pokoju, do którego pani domu go przywiodła?

- Tak pani.- odparła. - Chodź ze mną.- powiedziała do niego i  wyszła z komnaty bogini. Sasuke ruszył za nią. Ciekawe, czy jakby ktoś mu kazał skoczyć z mostu, to też by posłusznie skoczył. W milczeniu. Posyłając zimne spojrzenie gdzieś w przestrzeń. Sakura odprowadziła go nienawistnym spojrzeniem. Gdy wyszli. Wzięła parę oddechów i dodatkową kropkę uspokoiła. Co za bezczelny bufon rzekła w duchu i poszła do swoich zajęc.
*****
Sasuke usiadł na łóżku. Od samego początku nie chciał zostac jednym z wybrańców, ale przekonał go Naruto i jest tutaj. Ostatecznie się łaskawie zgodził na wolę bogów, bo go kumpel namówił? Jejku, ależ z tych bóstw szczęściarze...
Ale jeszcze nie zasłużyli sobie na to, żeby do nich paszczę otworzyć.

Gdy usłyszał, że jego partnerką będzie Sakura bogini mądrości. Skrzywił się.
Z tej niechęci aż zaczął odgradzać się od rzeczywistości z dupy wziętymi kropkami.
(Narratorze, zwolnij trochę, masz zadyszkę.)


Myślał, że będzie to kolejna pusta lala, która będzie go podrywac.
Bo większość bogiń to puste lale, prawda.
Zwłaszcza te mądrości. Normalnie opędzić się od nich nie można.
Ale widzimy, że jesteśmy w blogasku Jestnoci - choć nie ma tu takich piorunujących onelinerów jak "pewna ilość zwierząt", wciąż postacie kobiece dzielą się na puste idiotki podrywające Sasuke i agresywne, aroganckie chamidła (Sakura). W stosunku do chłopców nie można być na przykład neutralnym, sympatycznym czy po prostu uprzejmym. Wyłącznie ślinienie się albo bucera.

Dlatego postanowił byc zimny i nie odzywac się (Ha, miałam rację z tym graniem niedostępnego! :D), ale okazało się, że ona nie podrywała go. Ale jako było jego zdumnienie kiedy wyczuł, że ona go nie lubi. Bardzo go ona zaintrygowała.
Bo niezmiernie intrygowali go ludzie bogowie, którzy nie lubili kogoś, choć nie zamienili z nim nawet jednego słowa - wyłącznie z powodu tego, że był przystojny.

Dziwne pomyślał  nigdy żadna kobieta, nawet bogini go nie zainteresowała jak ona.
Dlatego wyciągnął swój notesik psychologa i rozpoczął obserwację pacjentki.

Słyszał, że ona nie dała się uwieśc żadnemu śmiertelnikowi, nawet bogu. By któryś podejrzał ją podczas kąpieli oślepiła go.
Mam graniczące z pewnością podejrzenie, że to była jednak Artemida.

Ciekawe pomyślał z uśmiechem bardzo.
- Może mnie też oślepi, yay! - dodał w myślach bardzo.

*****
(...)
Ukryte przejście i pocałunek 
Wracała właśnie z Olimpu. Jej gniew ulotnił się, a zastąpiło go zadowolenie. Humor jej się trochę poprawił  Jej ojciec Pain (Kilka rozdziałów temu ojcem był Hidan... A bratem Hidana - Pein. Hmm, naprawdę wesoło musi być na tym narutowym Olimpie, skoro boginie nawet nie są pewne, kto jest ich ojcem i generalnie kto z kim jest spokrewniony...) pochwalił ją za to jak naprawiła błąd, który spowodowała Karin. Widac było, że jest z niej dumny.
Nawet podniósł jej kieszonkowe!

Po chwili wylądowała na dziedzińcu przed pałacem na chmurach.
Czemu mi się zdaje, że aŁtorka czerpie wyobrażenie o siedzibach bogów z “Herculesa” Disneya?
 

(...) W końcu dotarła do swej komnaty. Rozejrzała się dookoła. Upewniwszy się, że nie ma nikogo w pobliżu. Posadziła kolejną kropkę, w nadziei, że wyrośnie na dorodną roślinę, dającą dużo kropkowoców. *podlewa kropkoroślinę ukradkiem* Podeszła i pociągnęła za pochodnie i ukazało się ukryte przejście. Różowowłosa weszła tam i przejście zamknęło się po chwili. Szła wąskim,długim korytarzem. W końcu dotarła po pustego pomieszczenia. Na środku znajdowało się fontanna. Podeszła do niego i zanurzyła w niej dłoń mącąc wodę. Po chwili woda zabulgotała i bogini ujrzała obraz:
Dwóch królów ściskało się (yaoi? To Grecja, nic nadzwyczajnego się nie dzieje.) płacząc ze sczęścia i wznosząc toast. Właśnie świętowali wesele swoich dzieci  I nie tylko. Ale także połączenie dwóch królestw. (Eee, a jednak nie yaoi...)  [Wszyscy są szczęśliwi i w ogóle ciach.]
Pytanie tylko, skoro ona w tej fontannie dalekowidzenia wykonywała po prostu swoje boskie obowiązki, czemu się z tym tajniaczyła? Korzystanie z niej uważano za cheatowanie?
*****
Uchiha zmęczony biegem przysiadł przy komnacie Sakury. Uciekał przed Karin, która była tak nachalna i próbowała go poderwac. Ale on nie zwracał na niej uwagi.
Jeżu Borski, gościu, naprawdę musisz uciekać przed babą? Nie mógłbyś:
- powiedzieć jej, że masz opryszczkę na wstydliwym miejscu
- wyznać, że ślubowałeś wierność swojej kozie
- wytłumaczyć kobiecie jasno i wyraźnie, żeby ci przestała ściągać gacie, bo masz jadowitego węża zamiast penisa
- albo po prostu kazać jej spadać?
- ostatecznie zostaje wersja z poproszeniem ojca, żeby cię zmienił w drzewko laurowe, ten numer ma długą tradycję.

Teraz jego myśli zaprzątała inna. Nigdy nie myślał o żadnej kobiecie, dopóki nie spotkał jej. Była inna.
Nie leci na niego, boru! Musi być niesamowita! (Ciekawe, że nie wpadł na to, że panna może woleć inne panie.)
Nie chce mnie, dlatego ja muszę chcieć ją. Wyczuwam przemożną chęć utrudniania sobie życia.

- Sasuke-kun! Gdzie jesteś?-usłyszał słodki głos. Drgnął przerażony. Wstał i już miał biec kiedy wpadł Sakurę.
To ostatnie zdanie zabrzmiało, jakby:


Próbował się czegoś przytrzymac (za włosy, za włosy!), ale było już za późno. Upadł na nią.
A potem jakoś już samo poszło...

- Tutaj jes...- nie dokończyła rozszerzając oczy ze zdumienia widząc to jej oczy napełniły się łzami i szlochając uciekła.
Jedyne wyjaśnienie powyższego zdania: Karin miała dwie pary oczu, z czego jedne na szypułkach (żeby mogły się widzieć nawzajem).

Nie wiadomo jak, ale sasuke tak się przewrócił, że pocałował ją przez przypadek.
No przecież mówię, że samo poszło. To Imperatyw.
Lepiej uważajcie, takie całowanie z impetu grozi wybiciem zębów, albo przynajmniej rozkwaszeniem warg.

Bogini znieruchomiała czując jego usta na jej wargach. Czuła jak po jej ciele rozpływa się ciepło. Nie wiedziała dlaczego.
Sasuke biegł z gębą pełną gorącej herbaty, to jedyne wyjaśnienie.

Pierwszy raz czuła coś takiego. Uchiha postanowił wykorzystac okazję i pogłębił pocałunek. Teraz całował okolice jej migdałków. Westchnęła i objęła go. Po chwili odzyskała jednak rozsądek. Przerażona tym co się z nią dzieje odepchnęła go od siebie. Po czym wstała i ruszyła przed siebie zostawiając go samego.
Tak bez focha, wrzasku i rzucania przedmiotami? Zakochała się, bez wątpienia.

Uchiha oblizał usta chcąc poczuc smak jej ust.
A co, pogryzł ją i zostało mu trochę tkanki na wargach?

Wstał. Zaczynała mu się coraz bardziej podobac.
A jak podskoczy, będzie już szalał na jej punkcie.


Jest nocia. Zapraszam na mojego, nowego bloga, który znajduje się w moich blogach. Serio? A myślałam, że w rabatkach. Rozdział 2 pojawi się dzisiaj wieczorem. Miyako-chan.
Nie ma co, też chciałabym pisać z prędkością "rozdział dziennie". Ale może nie tak.
(A następna notka nosi tytuł "Rozetki bogini". MSPANC)

31 komentarzy:

jasza pisze...

> Aha, zapomniałam dodać, że boginią mądrości jest Sakura.
Tak, to kolejne dzieło Jestnoci. Miłej lektury!
****
Wiedząc, czego się spodziewać, idę czytać!

Rzabcia pisze...

Jestnocia! Super, stęskniłam się za nią :) Przyznam szczerze, że mnie ona fascynuje tą swoją zdolnością pisania tylu blogasków... Dziewczę ma nadzwyczaj dużo wolnego czasu.
Analiza wyborna, jesteście w świetnej formie :)! Duży plus za gif z Tomem, bo mam słabość do tego aktora. No i oczywiście nie obyło się bez odniesień do "Supernatural", jak najbardziej na miejscu xDD
A macie może w planach jakieś opko o "Doctor Who" albo znowu "Supernatural"?

Anonimowy pisze...

O borze. Świetna analiza. Dziękuję za świetny weekendu początek. Kropkowoce, lol.

Lawinia pisze...

Stęskniłam się za Jestnocią! Przecudna analiza, padłam za śmiechu.
Sakura boginią mądrości jest najbardziej absurdalnym pomysłem, na jaki natrafiłam. W sumie to się trochę zdziwiłam, że nie jest boginią urody.
Nic bardziej konstruktywnego nie napiszę, bo nadal popłakuję za śmiechu.

Jest komć
Lawina-chan

DocHunter pisze...

Tak w ogóle to Sasuke coś robi w opku?

Anonimowy pisze...

Olimp. Trochę skał i pewna ilość bogów.
Jest Sakura, znowu warto żyć.

Chloe

Babatunde Wolaka pisze...

Na JestNocię zawsze można liczyć...

"Demoniczny koń wygląda tak:"
Chodzi o tego w środku? Bo ten po lewej chyba ma na imię Edward...

"Ja też jakoś nie wyobrażam sobie Sakury powożącej czymś takim."
O, krecik!

"Od czego jej się pogniotła ta szata? Tarzała się gdzieś po drodze czy ki czort?"
Od zderzeń z ptakami.

"...I czemu, u licha, mówi jak obcokrajowiec posługujący się google translatorem?"
O, miałem to samo skojarzenie.

"- Ten ten bogini łowów. A Ten tamten bogini blachodachówek. "
KWIIIK!

"Bogini szybko przeczytała treśc sowy? mam nadzieję, że nie wypluwki"
KWIIIK nr 2. Swoją drogą Grecy byli zdolni; skoro można było wytatuować posłańcowi wiadomość na głowie i wysłać go po odrośnięciu włosów, to szyfrowanie za pomocą wypluwek też wydaje się interesującym rozwiązaniem.

"Uchiha jak gdyby nic stał obok niej na rydwanie i patrzył obojętnie przed siebie.
A co miał robić? Kibicować czy zaprząc się do dyszla?"
Podawać bidon.

"Siedziba je była ogromna."
A to chyba po jugosłowiańsku ;)

"- Zabierzcie stąd te wszystkie zaimki, bo wrzodów dostanę! – wrzasnęła Pigmejka, wychylając się zza jednej z fasad."
Zaimki w tym tygodniu obrodziły...

"Wstał i już miał biec kiedy wpadł Sakurę."
Jak widać, można nie tylko "zniknąć kogoś", ale i "wpaść kogoś".

Niofomune pisze...

Taka drobna dygresja, że gdyby to była kanoniczna Sakura, to ta bogini mądrości by uszła (chociaż Sakura była raczej kujonką, ale mniejsza).
W każdym razie bardzo dziękuję za kolejną Jestnocię, nic tak nie poprawia humoru. Btw, czy ona w ogóle wie, jak jest sławna w niektórych kręgach?

Anonimowy pisze...

Tylko Wy potraficie skomentowac Jestnocię tak, że jej wypociny daje się czytac. I supernaturalne i Hiddleskowe gify zdecydowanie umilają odbiór, więcej proszę. No i kiedy zacznie się ta walka ze złem? Czy jednak ojciec bogów to Dumbledore w przebraniu polujący na becikowe?
Pozdrawiam,
wierna czytelniczka Lobo

Anonimowy pisze...

"Z SIÓSTR? Zatem boginie jednak były siostrami, ergo Sakura nie była jedynaczką. "

Może to nie błąd, tylko autoreczka sugeruje, że wszystkie dziewczyny miały jedną matkę. Wtedy też można nazywać je rodzeństwem. Jakby tak było to ojciec Sakury mógł mieć tylko jedną córkę, a resztę dziewczyn matka Sakury zrobiła sobie z innymi mężczyznami. Wracam do czytania.

Akara.

Anonimowy pisze...

DocHunter -> Oczywiście, że tak! Milczy! :D

Tonks

Anonimowy pisze...

Czyli... Była Sakura jako pirat, jako Zorro, była w Egipcie, a teraz jest na Olimpie. Strach otworzyć lodówkę. Czekam na Sakurę w kosmosie albo Sakurę a'la Tomb Raider albo.
Dobra analiza!

Imago

Patrycja Czupryńska pisze...

YAY! Twory Jestnoci są poprostu Borskie. Sakura jest boginią mądrości, za to Jestnocia jest moją osobistą boginią ludzkiego kalectwa. Analiza jak zwykle wyborna, milordzie.

Patrycja Stankowska pisze...

Padłam i już mi się wszystko mąci... Nocia-chan is back, czyli kolejna dawka absurdu do pobrania :)) Sakura jako bogini mądrości??? Ja bym raczej obstawiała boginię głupoty, gdyby takowa istniała. Analiza piękna, trzymacie poziom :)))

Patrycja Stankowska

rinoasin pisze...

@Imago, a ja czekam na Sakurę kowbojkę, syrenkę i gwiazdę filmową:D. Jest tyle opcji, jestem więcej niż pewna, że Jestnocia niczego nie pominęła:D
A analiza wyborna, ale to przecież oczywiste:D

Borówka pisze...

Nic dziwnego, że biedna Sakura straciła zupełnie poczucie rzeczywistości. Ałtorka rzuca nią przecież między różnymi scenariuszami, jak jej się podoba.

Nikt jeszcze nie powiedział Jestnoci, że wszystkie jej opka są takie same? :P

Neime pisze...

Jeszcze się tak nie uśmiałam, czytając Waszego bloga - fantastyczna analiza! Szczególnie, że kiedyś czytałam już tego bloga.. Wiem, że zapewne macie co analizować, ale dziś trafiłam na kolejny, pełen absurdów i dennej fabuły blog - http://sakurciaigaara.blogspot.com/ - zachciałybyście go zanalizować? :P

Anonimowy pisze...

Jesteście genialne. Uwielbiam, kiedy analizujecie coś z fandomu Naruto. Sakura boginią mądrości? Nuuu!

Będzie druga część?

Anonimowy pisze...

Wiecie co... Może JestNocia to największy (i najbardziej pocieszny) grafoman blogosfery, ale myślę, że to dla niej wspaniały start w sztuce pisarskiej. Brzmi jak herezja, wiem :D Ale pomyślcie tylko... ile ona produkuje tych blogasków. Ile ona musi pisać i ćwiczyć! Jak dla mnie szacun :p Wracając do analizy - emejzin. Widać, że macie doświadczenie w komcianiu jej notek :D

Goma pisze...

Mnie tam się Jestnocia trochę przejadła, bo już wiadomo czego się spodziewać (tak jakby we wszystkich blogaskach nie było wiadomo...) ale analiza świetna i tak :)

ent pisze...

Och borze. Czekam jeszcze na Sakurę w Świecie Dysku. Swoją drogą ciekawe, kim by była :D

Procella pisze...

Religioznawcza część mnie tnie się w kąciku. Reszta wyje ze śmiechu. Jestnocia jest cudowna.

Anonimowy pisze...

"Nie wiadomo jak, ale sasuke tak się przewrócił, że pocałował ją przez przypadek."

*chowa twarz w dłoniach, bo widząc to, jej oczy napełniają się łzami i szlochając, próbują uciekać*

Eee, autorko? Ten słynny dialog z Buffy? O ten?

Buffy: It was an accident.
Xander: What, you just tripped and fell on his lips?

To miał być żart. Absurdalny żart. Serio, serio.

Maire aka Mkcafe pisze...

Nie wiem, jak wy to robicie, ale za każdym razem, gdy czytam waszą nową analizę, śmieję się tak rozgłośnie i radośnie, że reszta rodziny ma mnie za wariatkę. Od dawna nic nie było w stanie wyrwać ze mnie podobnych chichotów i parsknięć. ;-) Jesteście nadinteligentne, wielce sarkastyczne i genialnie wredne. Me likey. :*

Nietykalna pisze...

Och borze. Czekam jeszcze na Sakurę w Świecie Dysku. Swoją drogą ciekawe, kim by była :D

Tylko nie to! Ten fandom nie zasługuje na sakurę!

Ale jeśli to obstawiam Eskarinę, Susan lub Tiffany. Pozostałe żeńskie postacie mają mniej niż zero marysuizmu.

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

Genialne. Jak zwykle. Zoczyłam, że gdzieś jest analiza "Superantural"...? Idę szukać...
JestNocia... Żałuję, że dopiero teraz ją odkryłam...
Jedna errata:
"Słyszał, że ona nie dała się uwieśc żadnemu śmiertelnikowi, nawet bogu. By któryś podejrzał ją podczas kąpieli oślepiła go.
Mam graniczące z pewnością podejrzenie, że to była jednak Artemida." - Atena również. Oślepiła Tyzeriasza, gdy zoabczył ją podczas kąpieli >
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tejrezjasz
Pzdr, Szalona
PS: <3 Cas ;)

Ther pisze...

Siedzę nad klawiaturą i nie mogę wymyślić nic konstruktywnego... Dziękuję za niezliczoną ilość kwiknięć, za Toma, którego od niedawna uwielbiam, i za przypomnienie "Herkulesa". Swoją droga, mnie podczas czytania też cały czas wizualizował się ten disneyowski Olimp. ;)

Może ten sześciooki potwór na końcu prologu to jakiś krewny Argosa?

Anonimowy pisze...

To ja bym już chyba wolała pedo-slash, bo jestnocia gorsza niźli zUe porno.
(Choć Hiddles dobry zawsze i wszędzie)

BTW, na początku przeczytałam, że następna notka ma tytuł "Rozterki bogini", i zastanawiałam się, co w tym takiego dziwnego.

Dave

Anonimowy pisze...

Tylko płakać. Boże, Boże, co autorka nalepszego zrobiła! Analiza świetna, uśmiałam się przy niej głośno.
Zawsze zastanawiałam się czemu wszystkie autorki tak wielbią Sakurę. Ja, kiedy ją tylko widziałam, miałam ochotę mordować. Już jej nie nawidziłam, kiedy pojawiła się po raz pierwszy.
A tak na marginesie... Po co Sakurze był tamten koleś skoro sama rozwiązała sprawę królestw i tak dalej? W czym on jej niby pomógł? Ładnie wyglądał?

~Szatynka z blond włosami

Anonimowy pisze...

Everything is very open with a really clear explanation of the issues.
It was definitely informative. Your site is very helpful. Thanks
for sharing! kliknij po więcej,
http://mncountryliving.com/tiki-index.php?page=UserPageeugenepit

Anonymous pisze...

Sępó cię potrzebuje Kel. Twojego komentarza odnośnie nowego rozdziału, opinii na temat całości i oczywiście poszczególnych bohaterów. Przyzywam cię!