piątek, 26 października 2012

Horror zielonej szkoły w Zakopanem, czyli moc z dupy atakuje

Witajcie!

Dziś mamy dla Was opko dość dziwne. Z jednej strony ma w sobie wewnętrzne, dość niesmaczne fuj, a z drugiej - tyle lolcontentu, że nie mogłyśmy go nie wziąć na warsztat.
Przeczytacie tu o losach Chłopca, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, tajnego agenta chorego na nieznaną chorobę, objawiającą się atakiem ręki z dupy wziętej (serio!). Jest to też pierwszy tekst w historii napisany kotem - choć nie znamy szczegółów tej techniki, musimy przyznać, że efekty są naprawdę zdumiewające.
Indżojcie!

Adres blogaska: http://opowiastki-mix-zalamanie-nerwowe.blog.onet.pl/Sekretna-Opieka-Wprowadzenie,2,ID460007168,DA2012-03-21,n

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


"Sekretna Opieka - Wprowadzenie"
Wprowadzenie do Historii w mym umyśle zaistniałej i tylko tam przebywającej.
Szkoda, że tam nie została na zawsze.

Wszelakie podobieństwa przypadkowe.
Wszelakie miejsca istniejące, lecz nazwy czasami bywają mylące bądź przez umysł tworzone.
Radziłabym skupić się na tym, żeby nie zostawiać w samopas imiesłowów, zamiast tworzyć tak wydumane konstrukcje. Rozumiem, że Pisak chciał przekazać, że tworzy fanfik.
A ja bym chciała spotkać nazwę NIE stworzoną przez umysł. (Chyba że to pokrętna aluzja, że nazwy w opku nie będą z dupy wzięte...)

Jest to w pełni historia fikcyjna, lecz miejsca i członkowie zespołu istnieją naprawdę.
Zdarzenie również są fikcyjne - to tak dla pewności, że każdy to dobrze zrozumiał z powodu mojego pokrętnego kotu mentalnego.
*sprawdza, czy jej koty są mentalne, czy futrzaste, jak na koty przystało*
Ale czy aby nie są pokrętne?
Są, z całą pewnością.
Dobrze rozumiem, że Pisak pisze KOTEM? Znaczy, smyra nim po klawiaturze, czy coś? Hm, w sumie to by wiele wyjaśniało...

“Sekretna Opieka” jest opowiadaniem o pewnym młodym człowieku, który będąc jaszcze jaszczurem? Jastrzębiem? dzieckiem przeżył jeden z chyba największych horrorów, jakie może przeżyć dziecko z winy dorosłego.
Chłopiec rzeczony w wieku zaledwie dziesięciu może jedenastu lat pod przymusem swojej matki, pojechał na Zielona Szkolę do Zakopanego.
Dum dum DUUUM. *werble grozy*
Noo, do Zakopanego Silent Hill nie ma nawet startu, wiadomo. A starcie z grupą neonazistów-kanibali z "Frontière(s)" nie umywa się do zielonej szkoły.
NIE ma gorszej grozy dla dziecka niż usłyszeć piosenkę z Inwazji Wilków z Akademii Pana Kleksa. Amen.

Matka pragnę, aby syn wiedział, jak się odmienia czasowniki przez osoby ujrzał świat a przynajmniej inne miejsca niż ich własna miejscowość.
Ich rodzina twardo okopała się w feudalizmie i wciąż zgarniała miejskie dochody do prywatnej kasy.

Jednak nikt nie przewidział tragedii.
Nikt nie przewidział, że zamiast do zielonej szkoły dzieciaki trafią do blogaska.

W opowiadaniu pojawiają się się również i inne postaci.
Bardzo mnie to cieszy. Wymień teraz je wszystkie i opisz, co zrobią, żebym nie musiała czytać opka, dobrze?
Kolejność zdań sugeruje, że to właśnie inne postaci są tragedią. No tak, każda nowa postać może zakłócić marysuizm Mary Sue, I-CO-WTEDY.

Główne postacie to piątka chłopców tworzących pewien popularny zespół muzyczny z Anglii i młody mężczyzna, który w wieku osiemnastu lat postanawia skończyć z podwójnym życiem a zacząć normalne, ludzkie i zwyczajne życie, lecz wieku dwudziestu trzech lat zaczyna tego żałować i ginie w wypadku samochodowym, dzięki czemu po części traci zwyczajne życie, lecz odzyskuje to, które dało mu prawdziwy obraz samego siebie i pozwoliło ujrzeć prawdę o rzeczywistości.
Tak, to było jedno wielkie zdanie. Podsumowując: bohaterami jest pięć gwiazdek i młodzieniec, który z żalu ginie w wypadku samochodowym, tracąc CZĘŚCIOWO zwyczajne życie i dostępując nirwany - ergo, został buddą-zombie albo jakimś innym oświeconym żywotrupem. Ostro.
W każdym razie życia ludzkiego już nie ma, więc wnoszę, że obecnie ma chujwiejakie.

Dzięki temu poznaje pewien zespół muzyczny, który wcześniej znał tylko z gazet i TV może z Internetu a także staje się ochroniarzem, kimś na miarę anioła stróża, Tia, a grabarz to ktoś na miarę Hadesa lecz z tym wyjątkiem, że gnije i gubi członki zawsze w jakiś sposób miał im pomagać a w razie niebezpieczeństwa ratować nawet za cenę własnego życia, o które się nie martwił, bo jak wiadomo, ciężko zabić nieludzką istotę.
A zabijanie trupa to wręcz jak wyważanie otwartych drzwi.


Jeżeli chodzi o zespół ogólnikowy zarys jest ogólnie znany i dostępny.
Ale tak dla małego przypomnienia.
[Tu następuje opisanie początków kariery chłopców z One Direction. Skracając do niezbędnego minimum: wypromował ich brytyjski X Factor.]

Na Zielona Szkołę pojechał zbyt dużo osób niż było planowane.
Mam dziwne wrażenie, że to zdanie przetłumaczono na polski z pomocą Google Translatora.
Toć opko jest pisane kotem. Ciesz się, że nie wygląda tak: wzzzzzzzzz1111kkdldkfmfnbcmc.,

Właściciele pensjonatu nie byli na przygotowani i brakowało im jednego pokoju, która miał się zwolnic już następnego dnia o piątej rano.
Ta pokoja miała się zwolnić. BTW, prędzej uwierzę, że w pensjonacie mieli bajzel w papierach i pomylili się, na ile osób była rezerwacja, niż że nauczyciele na pałę postanowili zabrać ze sobą więcej ludzi i liczyć, że nikt nie zauważy.
Organizator chciał się wzbogacić i uznał, że weźmie wszystkich chętnych, a nadwyżkę upchnie się w stodole?

Pierwszego dnia a był to dzień dotarcia na miejsce (Rili? Jesteś pewien, że nie wyjazdu?), chłopiec wylądował w jednym pokoju z ich kierowcą, który był miły i szanował innych, ale chyba tylko chłopiec wiedział, że mężczyzna szanuje również alkohol a chłopiec wiedział, że szanowanie alkoholu przez dorosłych źle się kończy.
Tak samo jak pisanie zdań bardzo wielokrotnie złożonych, w których słowo "chłopiec" powtarza się trzykrotnie, a konstrukcja "chłopiec wiedział" - dwukrotnie. Konkretnie kończy się to analizą.

Nastała noc a kierowca przyszedł do pokoju pijany a pech chciał, że budynek, w którym wylądowali znajdował się kilka metrów od budynku gdzie mieszkali pozostali był to nowy budynek i jak na razie tylko jeden pokój nadawał się do mieszkania.
Nie trzeba nawet komentować, jak bardzo naciągana jest sytuacja, w której jeden z uczniów zostaje zakwaterowany gdzieś na odludziu, w dodatku pod opieką kierowcy, a nie kogoś z osób odpowiedzialnych za wycieczkę, prawda?
Cicho tam. Piszący kot na pewno stara się jak może.

Mężczyzn widząc chłopca siedzącego na łóżku chwycił go mocno i położył na łóżku.
Ten mężczyzn, żeby było bardziej męsko.

Zdjęcie spodni dla rosłego mężczyzny nie było kłopotem
Ale sobie czy jemu?
Jednocześnie. (Czy tylko ja uważam opisywanie takich motywów w opkach za - delikatnie mówiąc - niesmaczne?)

Gdy mężczyzna w końcu bez części ubrania dobrał się do chłopca w samej koszuli
Chwila - chłopiec od początku był w samej koszuli, czy to z niego ściągnięto spodnie? I bez której części ubrania był mężczyzna?
Skarpetkę ściągnął. Lewą.

podtrzymując go mocno wszedł w niego siłą się rozpychając i wiercąc, żeby zmieściły się też nogi siłą wpychając w jego wnętrze i nawet krzyk i płacz chłopca nie działały na niego.
Ten opis sprawia, że jest mi z tego powodu strasznie wszystko jedno. Zresztą mam wrażenie, że narratorowi też, sądząc po ładunku emocjonalnym powyższego zdania.

Mężczyzna wykonał zaledwie dwa posunięcie (piona na E5 i konia na... oh wait), gdy cała negatywna energia, jaka zgromadziła sie w chłopcu w końcu wybuchła, chwytając dosłownie faceta w swoje szpony i rzuciła nim o ścianę.
Ja przepraszam, ale mam bardzo dziwne wizualizacje mocy z dupy miotającej gwałcicielem po ścianach.
Krwiożercza Odbytnica Dentata atakuje!

Energia przybrała postać męskiej dłoni i jej obecność raczej nie zdziwiła chłopca tak jak siła a należy wiedzieć, że chłopiec już jakiś czas wcześniej, odkrył u siebie dziwną moc, lecz był on inteligentniejszy niż jego rówieśnicy i nie chwali się tym a moc mimo prób nie dawał się sobą zawładnąć aż do tego momentu.
Męska ręka wyskakująca z dupy. Ja przepraszam, nic nie poradzę. Also, jego rówieśnicy chwalili się supermocami ile wlezie ( i dlatego tworzono o nich komiksy i kasowe blockbustery). *wyobraża sobie komiks o superbohaterze z ręką wystającą z tyłka*
Superanalman.

Na szczęście dla chłopca następnego dnia pokój, który wcześniej był zajęty stał się wolny a on mógł tam zamieszkać, co prawda właściciel miał pewne opory, lecz chłopiec przypomniał nauczycielce o jego chorobie i o tym, że w tamtym miejscu czuć kurz i pozostałości pyłu.
To przesądziło o sprawie.
- Właściciel miał opory, bo w porozumieniu z kierowcą działał jako stręczyciel młodych chłopców?
- Wcześniej nie użył argumentu o chorobie, bo?
- Nie zgłosił policji gwałtu, bo?
Niewidzialna Ręka Odbytu Rynku go powstrzymywała.

A kierowca obudził się rano z bólem głowy nic nie pamiętając nawet obecność chłopca w tym pokoju został jakby wymazana z jego umysłu.
Czyli ta supermoc z dupy była tak uprzejma, że dodatkowo wyczyściła pamięć agresorowi, żeby mu przypadkiem nie było przykro. Oto co znaczy zbytek dobroci.

To własne drugiego dnia chłopiec pozna Ellssę Wiskiss - młoda lekarkę, która po ukończeniu stażu i znalezieniu stałej pracy w agencji ochroniarskiej gdzie jej partner był trenerem i instruktorem a zarazem nauczycielem znalazła miejsce dla siebie.
Przyjęli ją do ochrony, bo umiała powstrzymywać napastników zmasowanym atakiem pisma lekarskiego.
A gdzie tam. Wystarczyło, że pokazała strzykawkę, a najgroźniejsi przestępcy płakali jak małe dzieci i uciekali z krzykiem.

Ellssa poznała chłopaka na Krupówkach, kiedy znudzony ogółem zdarzeń, czytał grubą książkę będąc obserwowanym przez nauczycielkę.
Gwałci cię pijany kierowca, na co twoja moc z dupy miota nim o ścianę i czyści pamięć.
SOO BOOOORING.
ZIIIIIIEEEEEEW.

Ellssa również zmęczona przysiadła się na ławce obok niego i spojrzała na książkę pijąc wodę, lecz gdy dojrzała tytuł i zdała sobie sprawę, że ten chłopiec może mieć może ze dwanaście lat (ale tutaj należy zauważyć że Ellsa nie była za dobra w ocenianiu wieku danej osoby po jej wyglądzie ale wróćmy do opowieści) i czytać coś takiego zakrztusiła się a chłopak widząc jej reakcję poklepał ją po plecach, po czym wrócił do czytania.
Zagadka dla Czytelników: co czytał bohater?
A) "Mein Kampf",
B) "120 dni Sodomy",
C) "Dziennik ustaw",
D) historię o autorze który udusił się, próbując przeczytać głośno napisane przez siebie zdania liczące po 74 słowa.

Ellssa tym zainteresowana zapytała chłopca o to czy zdaje sobie sprawę, co czyta w końcu ona z ta książka spotkała się na studiach a on zamiast odpowiedzieć spojrzał na nią i wtedy to zauważyła, oczy na chwilę zrobiły się czerwone jakby chciały dać do zrozumienia, że ich właściciel nie jest zainteresowany rozmową,
Kiedy ja nie chcę z kimś rozmawiać, zazwyczaj mówię "przepraszam, jestem zajęta" albo udaję, że muszę pilnie gdzieś iść... włączania Sharingana jeszcze nie próbowałam. Ciekawe, czy zadziała.
Ja tylko wygrażam dzidą albo zasłaniam się włosami. Też jest całkiem skuteczne.

lecz ona nie dała za wygraną i już po kilku minutach rozmawiała z chłopcem o treści książki a rozmowa okazała się na tyle ciekawa, że chłopiec nawet okłamał własną nauczycielkę wmawiając jej, że ta kobieta to jego ciocia, która mieszka w Zakopanym.
Jak widać, bohater jakoś nie nauczył się nieufności w stosunku do obcych.
Może liczył na to, że tym razem obca pani się upije? :/

Nauczycielka słyszała plotki o tym fakcie, ale jakoś nigdy nie poznała szczegółów.
Cała szkoła aż huczała od domysłów, kim jest tajemnicza zakopiańska ciotka (i czemu nie ma nosa) Chłopca, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać.

A jeżeli chodzi o to dziwne zaufaniae to odpowiedź jest prosta, kobieta chcąc się czegoś dowiedzieć o nim więcej, starała się wsunąć do umysłu tak jak babka ją uczyła, ale napotkała barierę, ale gdy zauważyła wzrok chłopca ten tylko wzruszył ramionami mrucząc o tym, że jeżeli tak jej zależy to proszę bardzo i wtedy to ujrzała a że zrobiło się jej trochę głupio i poczuła żal do niego, odwdzięczyła się tym samym i opowiedziała chłopcu o agencji, w której sama pracuje i tak dwunastolatek stał się nowym agentem i dzięki temu zaczął odrywać swoje moce niczym tapetę od ściany albo strupka z kolana i genetyczne zdolności, które w jego rodzinie mogły być zapieczętowane na wiele pokoleń i dopiero w nim na nowo się pobudzić.
Sto szesnaście słów w jednym zdaniu. Houston, mamy rekord (i uduszonego narratora). Straszliwie złą interpunkcją nie ma co sobie nawet zawracać głowy. Zastanawia mnie tylko agencja ochroniarska, która rekrutuje dwunastolatków na podstawie ich traumatycznych doświadczeń (a sam proces rekrutacji polega na usłyszeniu o niej). Ich misją jest dostarczanie najbardziej przygnębionych strażników dla najbardziej dołujących klientów?
Może z tym usłyszeniem o agencji i byciu w niej chodzi o to samo, co w mafii? Wystarczy, że posmyrasz coś paluchem, a nagle odkrywasz, że siedzisz w tym po uszy?
                                            ***

[Tu następują linki do info o One Diretion, tworzące piękne WTF? w połączeniu z historią o zgwałconym psychonastolatku.]


                                           ****


“Sekretna Opieka - Prolog”Kalendarze w Polsce skazywał 16 marca piątek na grzywnę w wysokości 15 hebli i wesołej piosenki. W całej reszcie świata kalendarze pokazywały 24 września.
I wykpiły się pouczeniem.

Ten dzień był wyjątkowo słoneczny jak na ta porę roku a dwa następne według metrologów miały być jeszcze bardziej słoneczne a poniedziałek miał się okazać dniem wiatru zapomniałeś podać stan wody w Wiśle, narratorze i biomet w tej części pPolski, w której miejsce miało pewne zdarzenia, ale nie tylko dniem wiatru, ale także łez pewnej kobiety w wieku około czterdziestu lat.
Znaczy... z nieba będą padały łzy jakiejś baby?
Pamiętajcie, drodzy Czytelnicy, nigdy nie próbujcie zmieścić zbyt wielu informacji w jednym zdaniu. Zwłaszcza jeśli 90 procent tych informacji jest zbędne, a pozostałe 10 nie mówi odbiorcy niczego konkretnego.

Pewien chłopak a może raczej młody mężczyzn skończył pracę.
Mam rozumieć, że tamten wcześniejszy "mężczyzn" nie był sprawką literówki?
Bo to już nie był chłopak, ale też jeszcze nie mężczyzna. Dlatego bez “a”.

Zegar wybił godzinę piętnastką (mój budzik wybija godziny pałką) dziesięć i chłopak pojawił się na chodniku przed główną bramą zakładu przemysłowego, w którym pracował.
Szkoda, że nie piętnastką dzieciąt, byłoby bardziej nastrojowo.

Miedzy nim a parkingiem był dwu metrowy pas jezdni, chłopak rozglądnął się zdając sobie sprawę, z tego się za chwilę stanie, początkowo nie chciał, aby to się stało, ale i tak był już tym wszystkim zmęczony, wciąż nie wiedział, dlaczego tak bardzo zależało mu na tym normalnym, zwyczajnym, ludzkim życiu, które okazało się jeszcze bardziej psychiczne i skomplikowane.
Jak rozumiem, on ma takie opory i myśli depresyjne przed pójściem na parking. Znowu spodziewał się rysy na karoserii i różowych ulotek za wycieraczką?
Raczej tego, że znów jakiś ciul zaparkował tak, że nie będzie miał jak wyjechać. Albo że przechodziła tamtędy jakaś zakonnica.

Powoli postawił na jezdni prawą stopę a następnie lewą, nagle poczuł znajomą energię, począł powoli iść w tamtym kierunku, gdy był na środku, raptownie usłyszał pisk opon, poczuł nagłe uderzenie i jakby siłę wyrzucającą go do tyłu za auto, które pojawiło się nagle znikąd w ułamku sekundy i równie szybko zniknęło.
WUUT. To już bohater nie mógł zostać normalnie, po borskiemu, rypnięty przez kolegę z pracy spieszącego się na drugą zmianę, tylko potrzeba cudownego, znikającego samochodu?
To był pewnie Dodge Challenger.

Ale to nie było jeszcze tak dziwne jak policyjny radiowóz, który pojawił się minutę później razem z karetką pogotowia
Fakt, takie tempo pojawienia się sugeruje wręcz, że służby czyhały tuż za winklem.
Może czyhali... średnia skuteczności im się sama nie wyrobi. Może tamten znikający gościu był z nimi w spółce?

a po kilku minutach pojawiła się tajemnicza grupa sprzątająca, który oprócz szkieł wyzbywa się również dowodów świadczących o zdarzeniu.
To ani chybi ci sami, co w Smoleńsku! ;)
Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niemagiczni ludzie mają jednak mniej kompleksową obsługę, gdy chcą popełnić samobója.
No, na pewno nie pomagają im Tajemniczy Sprzątacze. (To znaczy czasem w sumie tak, ale to raczej w przypadku morderstwa.)

Świadków proszono o oddalenie się bądź nie przeszkadzanie w pracy policji a tych, którzy zadawali zbędne pytania, proszono o prawo jazdy, dowód osobisty i dowód rejestracyjny.
A także numer buta i odciski palców. A potem spreparowano dowody i podrzucono na miejsce wypadku. I już mogli wystawić 50 mandatów!

Ludzie woleli sobie nie robić problemów, cóż, jedna osoba jednak postanowił to zrobić, starszy mężczyzna znający chłopaka, postanowił zapytać lekarkę o stan zdrowia chłopaka, ale przeszkodził mu policjant prosząc o rzeczone dokumenty, auto mężczyzny już minutę późnie okazało się nie sprawne i brakowało wielu elementów, takich jak gaśnica z ważną datą przydatności.
Czyli kilka minut po wypadku policja zaczęła sprawdzać stan techniczny pojazdów należących do potencjalnych świadków. Nikomu nie wydało się to podejrzane, nikt nie zażądał rozmowy z komendantem, nikt nie poleciał z tym do TVN, by rozpętać gigantyczną dramę. Taajasne.
Ludzi z TVN też by poprosili o dowód osobisty. I jeszcze nasłali na nich SANEPID (i wujka prawnika i szefów Onetu).

Wszyscy inni po tym małym zdarzeniu zaczęli udawać, że nic nie zaszło a chłopak po trzech minutach został przeniesiony do karetki i zabrany do szpitala, chociaż ktoś usłyszał jak lekarka i pielęgniarka mówił o klinice a nie o szpitalu.
Co dla bohatera sprowadza się do tego, że będą się na nim wyżywać studenci.

Akcja została przeprowadzona szybko i w bardzo dziwny sposób jakby komuś zależało na czasie a nie autentyczności.
Bo gdyby im zależało na autentyczności, policja przyjechałaby najwcześniej po godzinie, no przecież.
No. A karetka stałaby w korku co najmniej do wieczora.

A żeby było dziwniej większość świadków bardzo szybko poczęła zapominać o tym zdarzeniu.
Narrator nie ułatwia mi wczucia się w opowieść. Czy mam się spodziewać chwytów typu "A teraz jeszcze dowalę wam tym, że tak naprawdę wszystko to jest snem małego sparaliżowanego chłopca"?

Obecna rodzina chłopaka dostała informacje mówiącą o tym, że doszło do wypadku i chłopak jest w śpiączce a także o tym, że znajduje się w prywatnej klinice i zaistniał całkowity medyczny zakaz odwiedzin
KWIIIIIIIIK!!!
Ale w czym konkretnie odwiedziny zaszkodzą śpiącemu, który nie jest przecież chory na jakieś niewiarygodne, tropikalne draństwo, jakim może prątkować na odległość 500 metrów - tylko którego rypnęło auto? No i kto łyknie motyw, że ludzi z wypadku z miejsca zabierają do prywatnych szpitali? Kto niby zapłaci za leczenie?
Ponurzy panowie w czarnych garniturach i przeciwsłonecznych okularach, oczywiście.
Pisaku:


Matka chłopaka płakał w czasie, kiedy jakaś kobieta im to wszystko tłumaczyła a najdziwniejsze było to, że jej syn się na to zgodził,
Jak niby się zgodził? Zataczając piękny łuk wskutek uderzenia, zdążył jeszcze zadzwonić do kliniki i uzgodnić wszelkie formalności?
Kiedy przelatywał nad maską samochodu zdążył jeszcze podpisać odpowiednie papiery.

teraz była pewna, że jej syn coś ukrywał tylko nie wiedziała, co a może nie chciała wiedzieć.
Umiejętność wyjątkowo szybkiego dzwonienia do szpitala, ani chybi.

Gdy zadał pytanie o chorobę nie uleczalną syna i o to czy może on umrzeć, tajemnicza kobieta zaczęła bardzo kręcić i odwracać kota (tego, którym jest pisane to opko?) ogonem z przyklejonym sztucznym uśmiechem,
*wyobraża sobie koci ogon z naklejonym uśmiechem* Mam wrażenie, że ktoś tu słyszał o kocie z Cheshire, ale coś mu się pomerdało.

po prostu poczęła zaprzeczać, ale równoległe potwierdziła przypuszczenie matki, co zarazem było na rękę tajemniczej kobiecie i jej zwierzchnikom, ale na pewno nie spodoba się chłopakowi, ale to już był problem jej zwierzchników.
*zapętliła się totalnie, kto, z kim i ile razy*
No, jak chłopak się obudzi, to się pewnie wnerwi jak się dowie, że jest chory, tylko że w sumie to nie.

Chłopka obudził się kilka godzin później z bólem głowy i zmienionym statusem klasowo-płciowym.
Aha, czyli po prostu operację mu zrobili? Teraz zamiast kastrować chłopców, żeby ładnie śpiewali, przerabia się ich na dziewczynki?

Ambulatorium tak dobrze znane i tak bardzo nielubiane miejsce.
Tak wiele słów, tak mało interpunkcji.

Na metalowej szafce stała wysoka szklanka z krwawym koktajlem (Uuuu, Krwawa Mary? Piłabym! Chcę do tego szpitala!) i karteczką, która raczyła głosić:

                                                            “Smacznego!!!”
Karteczka trochę dąsała się i tupała lewym dolnym rogiem, ale w końcu ogłosiła.

Podniósł się do pozycji siedzącej i wziął szklankę do reki i upił kilka łyków czując od razu jak odzyskuje siły i energię.
No tak, w prywatnych klinikach chory dostaje health potion - a w NFZ tylko kroplówkę...

Położył się na łóżku, musiał jeszcze zmienić swój wygląd,
Po operacji płci warto by zadbać o resztę imidżu i się np. umalować.

ale jedno było pewne, dwa metry wzrostu to nie dla niego a biel włosów poczęła go nużyć tym razem stawia na czerń i bladość a także na nie ukrywanie kłów w końcu Wampiry nie istnieją, nauka już przedstawiła pewne dowody mówiące o tym, że u pewnych osób czasami można zaobserwować pewne cechy genetyczne, która nauka i literatura opisuje, jako cechy Wampiry-styczne.

Jeszcze tego samego dnia raczej wieczoru a w sumie to nocy wyjaśniono mu całą tą TĘ, RRRWA! sytuacje i wszystko, co było z tym związane a także nadano mu nową tożsamość, lecz z braku ciekawych nazwisk wybrano jego internetowy Nick, dzięki czemu Vianox Irkagelon teoretycznie stał się realną osobą i pracownikiem Specjalnej Firmy Ochroniarskiej “Wydział Q.R.I.X” jedna z niewielu takich film na runku między narodowym.
Tragicznym zbiegiem okoliczności tym samym nickiem posługuje się autor blogaska. Jak to się mogło stać!
Filmowy wydział ochroniarski? *myśli* Słyszałam o zespołach filmowych, ale oni chyba niczego nie ochraniali...

Szczególnie, że jest to firma z Polski a jej istnienie jest szacowane jeszcze na okres przed pierwszą wojną światową, lecz z jakiegoś powodu mało się o niej mówi i tylko czasami można znaleźć jakieś bardzo krótkie wzmianki o jej istnieniu i teoretycznym zakresie działa a także możliwości wynajmu, skorzystanie z usług, jakie oferuje dana firma.
Bardzo nie lubią się przepracowywać. Bardzo.
Ani chybi to Wydział Bardzo Leniwych Masonów.

36 komentarzy:

SzalonaSzurnięta&Stuknięta pisze...

Heh! Świetna analiza. Blogasek też całkiem-całkiem pod względem absurdalności ;)
Zgroza mnie ogarnia na myśl, że kiedyś próbowałam uderzać w podobny ton... Ale to było dawno temu. I nie było aż tak tragicznie. Ktoś jednak delikatnie wytłumaczył mi, że takie pisanie jest ZUE i nawrócił mnie na drogę poprawności stylistycznej, gramatycznej i interpunkcyjnej. Niektórym jednak potrzeba drastyczniejszych środków... :/
Szalona
PS: Fochnięta karteczka rządzi!!!
Szal.

Anonimowy pisze...

Brrr, inwazja wilków, koszmarne. Ale nie wiem, czy to opko nie przebija. Aż zaczyna mi się robić żal pisaka, bo zajeżdża autoterapią.

Anonimowy pisze...

Cóż za wspaniale bełkotliwe opko! Miła odmiana po Sakurze.

Zanalizujecie drugą część tego tforu? :)

Pozdrawiam

Gosia

Bolo pisze...

Omamo.
To był japierdolizm stosowany w moim wykonaniu. To "opowiadanie" jest jednym, wielkim pasmem niekończącego się WTF. Jeśli ktokolwiek wie, o co tu do końca chodzi to byłbym wdzięczny jakby się tą wiedzą podzielił :)

Wampiry Styczne made my day ^^

Anonimowy pisze...

Wampiry Styczne uratowały mój zupełnie beznadziejny tekst, dziękuję, dziękuję.

Nie wiem, o co chodzi, nie wiem kto i co, nie wiem jak i z kim, nie wiem co One Direction ma wspólnego z czymkolwiek ani cokolwiek z czymkolwiek tutaj... aaaa! Bełkot się udziela.

Chcę więcyj!

Ag

Borówka pisze...

Też miałam w dzieciństwie niezłą traumę z powodu tych wilków.

W opku nie widzę ani krzty sensu. Wiem, że zazwyczaj są dość bezsensowne, ale twór z dzisiejszej analizy jest taki w jakiś bardziej finezyjny sposób. Dzięki temu czuję się zupełnie zagubiona w "fabule", co mnie mocno raduje ;)

Patrycja Stankowska pisze...

Ałajka, mój musk, gdzieś go właśnie wcięło po lekturze. Chyba uciekl w popłochu, gubiąc po drodze kilkaset tysięcy neuronów.

Zdania bardzo wielokrotnie złożone należy równą ilość razy czytać, aby coś z nich wyłapać, a i to tylko, jeśli ma się szczęście. No i kocham was za superanalmana! Teraz tylko proszę o zwizualizowanie :)))

Anonimowy pisze...

Wilki fajne!Analiza też!
Pisanie kotem i Krwiożercza Odbytnica będą mnie cieszyć długo!!

Chomik

Serenity pisze...

Więcej! Analiza kwikaśna! Przy Superanalmanie się popłakałam... :D

Serenity

Anonimowy pisze...

Czemu Pisak pożarł dialogi...!?

Imago

Anonimowy pisze...

Świetna analiza :D
Absurdalność blogaska po prostu poraża. Najbardziej rozbroiły mnie zdania złożone, baaaaaaardzo złożone...
Podziwiam analizatorki, ja się w tych zdaniach połapać nie mogłam :P
Jak dla mnie furorę zrobił: mężczyzn i kot piszący na klawiaturze :D
Oby więcej tak "kwikogennych" analiz ;)

Dzidka pisze...

WCHUJ nie mam zielonego pojęcia, o czym to cudo jest :D Nie wiem, czy bardziej rozśmieszyły mnie Wasze komentarze, czy tym razem, po raz pierwszy, tekst źródłowy.

A w kwestii tego:
"No i kto łyknie motyw, że ludzi z wypadku z miejsca zabierają do prywatnych szpitali? Kto niby zapłaci za leczenie?"

Ehem. Małgorzata Musierowicz. Nie że zapłaci za leczenie, ale w "McDusi" czymś oczywistym jest, że faceta, który nagle stracił przytomność, zabiera się do prywatnego szpitala i on tam ZOSTAJE. (W rzeczywistości prywatny szpital ma obowiązek udzielić w takim wypadku pierwszej pomocy, ale to wszystko, potem organizuje się przewóz pacjenta do szpitala publicznego.)

rinoasin pisze...

O boru, ale się uśmiałam! Co prawda nie wiem o co dokładnie biega w tym opku, bo akcja przypomina pijanego zająca w kapuście, nie mam pojęcia także co do tego wszystkiego ma One Direction, ale co tam - czytało się wybornie. Wampiry Styczne, ręka z dupy, pisanie kotem - same cudowne kwiatki. Będzie może ciąg dalszy?

Anonimowy pisze...

To było cudne(bardzo miła odmiana od ostatnich paru analiz przez które przedzierałam się partiami i to raczej bardziej z lojalności wobec Was, niż dla zabawy). Przyłączając się do komentarza powyżej: ja tyż chce wincyj!!!
I jeśli pisał to kot, to ja chce namiary na hodowle takich! Kot-grafoman (czyli raczej grafokot)- gdzie takie dają?

Anonimowy pisze...

Tajemniczy sprzątacz? Ani chybi Lu-tze! Opko świetne, choć cały czas zastanawiam się, jak można pisać aż tak źle..
Dagmara

Anonimowy pisze...

Genialne! Zarówno Wasze komentarze, jak i samo opko. Najbardziej rozwaliły mnie:
- koty (szczególnie ten z uśmiechem przyczepionym do ogona. Drugi w mojej wizji siedział na biurku przy prawej ręce Pisaka, który radośnie maczał jego ogon w kałamarzu i pisał ten cudowny tfór)
- wizja wypadku, podczas którego gościu zdążył spokojnie wykonać telefon i podpisać kilka papierów
- zdania wielokrotnie złożone. Na początku próbowałam je czytać po dwa razy, żeby skumać cokolwiek, jednak to zdecydowanie przekracza moje możliwości
Ja chcę drugą część!

Tonks

Tinwerina Miriel pisze...

Oesssu, jakie złe opko. I jeszcze kotem się Pisak zasłania! A wiadomo przecie, że nawet średniointeligentny kot nie napisałby czegoś tak beznadziejnego.

Niko pisze...

Wampiry Styczne wygrały wszystko.
Dziękuje, dobranoc.

rinoasin pisze...

@Imago, kot rozmawiać nie potrafi to i dialogów do opka nie wprowadził:D
Czy mi się zdaje, czy opko zniknęło z bloga pisaka?

Babatunde Wolaka pisze...

Jeżu... Toż to jakaś kompletna narracyjna stłuczka. Pisaka nie było stać nawet na to, żeby dać bohaterowi jakieś imię, tylko "chłopiec" i "chłopiec". A "pokrętny kot mentalny" zaiste jest pokrętny jak rzadko kiedy...

"jeden z chyba największych horrorów, jakie może przeżyć dziecko z winy dorosłego.
Chłopiec rzeczony w wieku zaledwie dziesięciu może jedenastu lat pod przymusem swojej matki, pojechał na Zielona Szkolę do Zakopanego.
Dum dum DUUUM. *werble grozy*"
I posępny motyw w wykonaniu kapeli góralskiej...

"NIE ma gorszej grozy dla dziecka niż usłyszeć piosenkę z Inwazji Wilków z Akademii Pana Kleksa. Amen."
O, właśnie w tym tygodniu przypomniało mi się, jak w dzieciństwie zawsze zapalałem światło PRZED wejściem do pokoju, z zewnątrz. Zgadnijcie, dlaczego?

"...moc mimo prób nie dawał się sobą zawładnąć aż do tego momentu."
Ten moc się nie dawał sobą zawładnąć się.

"Ten dzień był wyjątkowo słoneczny jak na ta porę roku a dwa następne według metrologów miały być jeszcze bardziej słoneczne a poniedziałek miał się okazać dniem wiatru"
Metrolodzy niech się lepiej zajmą przeliczaniem łokci na kila.

"i tak dwunastolatek stał się nowym agentem"
Próba gwałtu postarzyła go o rok-dwa.

"Szczególnie, że jest to firma z Polski a jej istnienie jest szacowane jeszcze na okres przed pierwszą wojną światową,"
Jaasne, u nas na Ziemiach Zabranych to firm ochroniarskich było przed wojną jak psów. Also, wiem, że mamy wspólną Europę itp., ale Vianox Irkagelon (Żelowa Irenka?) i Ellsa Wiskiss to idealne personalia dla tajniaków...

Sprawdziłem blogaska - pisak tworzy również yaojce, to jest dopiero jazda... :@

Goma pisze...

Chyba jeszcze nie czytałam niczego, co bym mniej rozumiała, aż dziw bierze.
Im dłużej rozważałam pisanie kotem, tym większa głupawka mnie ogarniała, a jak dotarłam do wampirów stycznych to zupełnie opadłam z sił. Mam nadzieję, że następna analiza mnie wybawi z tej dezorientacji xD

Anonimowy pisze...

Aaa-aaa, gwałt pedohomoseksualny, aaa-aaa X__x (to straszniejsze niż gramatyka we wstępie). Szanse na to, że dalej będzie Berskerk, chyba minimalne, dropped.

Chloe

Niofomune pisze...

A ja zrozumiałam wszystkie zdania *dumna* Ale chyba mnie to tak wyczerpało, że nie wypowiem się konstruktywnie. Generalnie, to dostrzegam w Pisaku dążenie do oryginalności, więc kiedyś coś z niego może być. Zresztą, swego czasu też tak pisałam, jeno że o elfich sarmatach i sadziłam więcej dziwnych opisów.

zen_OFF pisze...

Wampiry styczne... I wszystko jasne :)

Anonimowy pisze...

Wampiry styczne rządzą.

Choć mimo wszystko mam nieodparte wrażenie, że jakby pana Pisaka trochę poduczyć, to mogłoby z niego coś ciekawego wyrosnąć. Tak więc... don't give up, Pisaku :)

Dave

Anonimowy pisze...

Nic nie wiem z tego co przeczytałam, nic... A z czystej ciekawości sprawdziłam sobie linki do blogów, które Pisak czytuje i tam nie ma nic dobrego, a nawet podejrzewam zamach na Lovecrafta... Analiza wspaniała, podziwiam Was,że przedzieracie się przez takie cosie. Mój kot postanowił również to skomentować: chbvirudg
Pozdrawiam, Róża.

Devis pisze...

Co... co ja właśnie przeczytałam? Co się stało? Gdzie jestem?

Ja pierdziu, w którymś momencie całkowicie przestałam rozumieć co czytam! Czy jestem na początku, czy w środku zdania!

Niesamowite O.o

Anonimowy pisze...

Oceńcie klaudynki.blogspot.com, wygląda na to, że to nie prowokacja. ;)
Anna

Anonimowy pisze...

Mój kot stanowczo protestuje i zapewnia mnie, że żaden kot przy zdrowych zmysłach nawet by łapką nie tknął czegoś tak bełkotliwego... Myślę, że musze mu wierzyć na miauk :D

A analiza borska, bardzo dobra na początek dnia ;)

Nadira

tuptaczek pisze...

Aleooossssochodzi??? Najpierw jakiś dzieciak z ręką w tyłku a potem koleś potrącony przez znikające auto oraz tajemnicza ekipa sprzątająca. WTF?

Wampiry styczne zajebiste! :D

Adawinry Chou Kurineko pisze...

Myślę, że ten chłopak został po prostu zwerbowany do agencji, a potem był przeskok w czasie. Chłopak musiał sfingować jakiś wypadek i dlatego wszystko było tak idealnie zorganizowane. Jednakże Pisak zapomniał dodać czegoś w stylu "X lat później".

Próbowałam czytać te długie zdania. Co najmniej pięć przerw na oddech. :)

Piosenka Wilków, brrr.

Pozdrawiam. :)

Shariana pisze...

Analiza, delikatnie mówiąc, niesamowita. Więcej zrozumiałam z niej, niż z oryginalnego tekstu... o.O'
I oceńcie Klaudynkę! Już pierwszy rzut oka wystarczył, by rozpoznać dobry materiał. :D

Anonimowy pisze...

Dorwałam działający blogasek o marysójce w uniwersum "Władcg Pierścieni". http://magical-world-by-maruufo.blogspot.com/2012/10/rozdzia-pierwszy-ucieczka.html?m=1
Pozdrawiam,
Miv

Anonimowy pisze...

Appreciating the hard work you put into your site and
in depth information you provide. It's nice to come across a blog every once in a while that isn't the same unwanted
rehashed material. Wonderful read! I've bookmarked your site and I'm including your RSS feeds to
my Google account. sprawdĹş - link, http://www.
aac.lv/phpnuke/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=Riley7885

Anonimowy pisze...

Hello there! This article couldn't be written much better! Reading through this post reminds me of my previous roommate! He constantly kept preaching about this. I am going to forward this article to him. Pretty sure he's going to have a good
read. Thank you for sharing!

Also visit my web blog :: kliknij

Alice Murphy pisze...

Czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego na najbardziej kwikogenne analizy trafiam nocą? Wprawdzie po oczach zwisających na flakach postanowiłam, że nigdy więcej nie zajrzę na żadną analizatornię w nocy, bo uduszę się z powstrzymywanego i kneblowanego kołdrą śmiechu, ale dziś nie wytrzymałam i zaczęłam czytać,bo nie mogłam zasnąć i -oczywiście co?- najlepsza analiza od kilku miesięcy(no, nie licząc Batmana,ale to jest zupełnie inna para kaloszy), podczas której myślałam, że padnę ze śmiechu! A uduszony narrator mnie umarł :D