piątek, 21 września 2012

Pieśń o Batmanie, czyli revenge of the Black Mlask

Witajcie!
Jeszcze raz przepraszamy Was za brak analizy w zeszłym tygodniu. Obiecałyśmy w zamian coś ekstra i oto jest - analiza nie dość, że dłuższa niż zwykle, to jeszcze z fandomu, który dotąd jeszcze się u nas nie pojawił. Kojarzycie może bogatego dziedzica, który został osierocony w dzieciństwie, bo jakiś zbir zabił mu rodziców - a kiedy dorósł, postanowił walczyć z przestępczością odziany w kostium nietoperza? Na pewno kojarzycie. Jak się okazuje, i o nim powstają opka. Opka straszliwe, pełne patosu, bluźnierczej interpunkcji, chędożących się narratorów, tajemniczo zmieniających się czasów, miejsc i pseudonimów, intryg szytych nićmi grubości lin okrętowych. Nie przedłużając - zapraszamy na analizę przygód Batmana!

Adres opka: http://www.forum.batcave.com.pl

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar


 ''BATMAN - THE HOPE OF MORTALS'' (aka.''BATMAN - IMMORTALITY SYNDROME'')  aka "BATMAN: TYTUŁY PO POLSKU SĄ LAMERSKIE"Syndrom nieśmiertelności nadzieją śmiertelników? To prawie jak “Syndrom narcyza nadzieją zakompleksionych...”
PART I/III..
Bo po co komu interpunkcja, jak się ma tytuł po angielsku, no proszę.
Może niech od razu całość po angielsku walnie? Co się ma ograniczać...

I. GOTHAM DOCKS

Docks#1
 
Ten obrazek Pisak wstawił, nie my. Pewnie na wypadek, gdyby czytelnicy nie wiedzieli, jak wyglądają doki. A Google uprzejmie podpowiedziało, że jest to "terminal promowy w Western Docks w Dover". No ale wyobraźmy sobie, że to Gotham.

10 rano; widzimy z lotu ptaka doki.
Widzimy? Jacy my? Czytelnik i narrator? Przewodnik i proszę wycieczki? Ptaki?

Do miejsca podjezdza czarna limuzyna. Pojazd zatrzymuje sie i wysiada z niego (ubrany w garnitur i okulary przeciwsloneczne ale bez butów?) starszy mezczyzna z czarnym zarostem na twarzy, wraz z dwoma bodyguardami przy uszach. Do mezczyzny podbiega facet ok. 60: ''Szefie, pan Clevenson czeka przy trapie''. Cala grupa zmierza w strone statku towarowego, gdzie czeka klient, pan Lawrence Clevenson.
L. Clevenson: ''Witam, panie Baxter. Wreszcie sie pan zjawil. Ja w sprawie towaru, który zlecilem pańskiej firmie przetransportowac do Europy. Cóz, pomyślalem, ze osobiście bede przy odplywie statku..''
Albo zlewu. Albo kibla. No, przy jakimś odpływie będę na pewno. Nie wiem, po co, ale będę.
Może ma fetysz spłuczki, jak Kamiennojedwabny Snape?

M. Baxter: [zastanowienie na twarzy]’’Hmm... nie rozumiem...Przeciez wyraźnie powiedzialem, ze moi ludzie dokladnie zajmą sie wszystkim. Coś pana niepokoi??''
- Ten zapis dialogów. I dwa znaki zapytania. Come on, to nie GG, tu nie zrobi się z nich ładna ikonka. No i nie daje mi spokoju to, gdzie statek ma odpływ. Poza tym zaczynam się bać, że jesteśmy nawet nie w opku, a w opkoidalnej wersji scenariusza filmowego.
Jesteś poza mapą internetu, tu są potwory. I takie właśnie opka.

L.C: [wyraźnie widac zdenerwowanie] ''Przepraszam, panie Baxter, ale Oni mnie zmusili...''
Zza skrzyń dookola wychodzi banda ubrana w róznorodne kominiarki i maski (w celu ukrycia tozsamości).
NO COŚ TY! A nie w celu przeprowadzenia występu artystycznego w ramach rewitalizacji terenów poprzemysłowych?
Na Baxtera wyskoczyła banda przystrojona w TO. Niektórzy wyglądali też TAK.

Szybko obezwladnili dwóch ochroniarzy Baxter'a, po czym rzucili sie na nadprogramowy apostrof samego szefa.
L.C: ''Oni kazali mi tu pana zwabic, w celu zalatwienia jakichś porachunków. Zagrozili, ze zabiją mojego syna. Nie mialem wyjścia.''
Jeden z bandziorów: ''Zamknij morde, staruchu'', po czym ogluszyl go pistoletem.''
Serio, narratorze, tak właśnie powiedział? "po czym ogłuszyl go pistoletem."?Może to był troll i musiał sam sobie powtarzać, co właśnie robi, dla lepszego ogarniania rzeczywistości...?

Baxter zawziecie stawial opór zloczy?com (widac, ze sztuki walki mu nie obce)..jednak wyraźnie przegrywał starcie z interpunkcją z czasem, bandziory daly mu rade, równiez powalając go pistoletem w kark (stracil przytomnośc).
Borze, wśród bandziorów musiał być Robin z poprzednich analiz!

Gdy banda wnosi nieprzytomnego Baxter'a na poklad statku... widzimy, jak w oddali wszystkiemu przygląda sie Batman.
Aaa, bo my wciąż z lotu ptaka, tak?*zawisa w powietrzu niczym pustułka, po czym orientuje się, że nie ma skrzydeł, i spierdziela się na pysk* Narratorze, spodziewaj się pozwu o odszkodowanie...

Nietoperz nie traci czasu i od razu interweniuje.
Ale nie spieszy mu się znowu aż tak bardzo, żeby ratować ludzi ZANIM zostaną pobici, no bez przesady.
Zagapił się na unoszącą się na niebie pustułkę.

Luksusowa kabina na statku towarowym; Baxter, przywiązany do krzesla, dochodzi do siebie...
M.B: [z politowaniem] ‘’Heh... Jesteście zalośni... wy i wasz szef. Az taki z niego tchórz, ze wysyla was, zamiast osobiście zalatwic porachunki miedzy nami?''
Lider gangu: ‘’Co za róznica, Baxter... i tak zginiesz. Wiesz... z naszym szefem sie nie igra. Kazda zdrada przyplacana jest zyciem.''
"What does Marcelus Wallace looks like?"

M.B: ‘’Hahahahaha....myślisz, ze sie was przestrasze.... Jesteście niczym.... Ja mam nieograniczoną ilość kropek w wielokropkach wladze, jestem grubą rybą Gotham, jestem jego bóstwem.. a wy?? Hahaha''
Do Baxtera podchodzi umieśniony paker i uderza go w twarz, rozcinając mu warge. Baxter przestaje sie śmiac, i patrzy morderczym wzrokiem na pakera...
Szybko mu ten śmiech stanął w gardle, oj szybko...
Przez ten czas teraźniejszy ciągle mam wrażenie, że czytam jakąś marną uwspółcześnioną wersję "Pieśni o Rolandzie". Tam było prawie tak samo:
Z drugiej strony oto poganin, Esturgan; z nim Estamarys, jego towarzysz: oba wypróbowane zdrajcy i łotry. Marsyl powiada: „Bliżej, panowie! Pójdziecie do Ronsewal, we wąwozy, i pomożecie prowadzić moich ludzi”. A oni odpowiadają: „Na twoje rozkazy! Zaczepimy Oliwiera i Rolanda; nie ocalą dwunastu parów od śmierci."
Tylko trzeba dorzucić trochę kwadratowych nawiasów.

Tymczasem, na pokladzie statku, widzimy kilku powalonych/nieprzytomnych bandziorów...
Zaś Batman wali Malprymisa z Brygalu. (…)  Poganin wali się jak kłoda; duszę jego czart unosi. Jego towarzysz Robin wali emira. Kruszy mu tarczę, rozdziera koszulkę drucianą, wbija mu w trzewia srogą batwłócznię; przyciska mocno, przeszywa mu żeleźcem ciało i drzewcem ściąga martwego na ziemię. Robin powiada: „Dobra nasza bitwa!”.

To sprawka, rzecz jasna, Batmana, który starannie dba o brak suspensu śpieszy na ratunek porwanemu przedsiebiorcy. Zanim wchodzi do wnetrza, oglusza jeszcze znienacka grupke zbirów...
Ot, tak sobie przechodzi, a zbirów ogłusza podmuch zajebistości.

W środku statku, zdaje sobie sprawe, ze najlepszym rozwiązaniem bedzie przemieszczanie sie poprzez system wentylacyjny.
No bo przecież nic nie jest tak wygodne dla postawnego faceta o szerokich barach i jeszcze szerszej pelerynie, który ma ze sobą mnóstwo gadżetów ułatwiających mu pokonanie wroga bez wciskania się w jakieś dziury, niż przeciskanie się przez wentylację.

I tak tez robi.
Tymczasem, Baxter nadal bity jest przez czlonków gangu...
Diuk Joker kruszy jego tarczę zdobną złocistymi kwiatami. Ani tęgi pancerz go nie ochroni. Przeszył mu serce, wątrobę i płuco i niech płacze po nim komu wola! Wali go trupem. Aż Harvey Dent rzecze: „Dobry cios!”.
I wyobraźcie sobie jeszcze deklamowanie tego z taką emfazą.

Lider: ‘’Nie ujdzie ci to na sucho, Baxter. Niemalze zniszczyleś szefa i jego reputacje.’’ [Batman przedostal sie wlaśnie nad kabine, gdzie przetrzymywany jest zakladnik; moze tym samym podsluchac rozmowe]
Jak to dobrze, że Batman zawsze wie, jak znaleźć odnogę kanału wentylacyjnego prowadzącą akurat we właściwe miejsce, a nie gdzieś np. do maszynowni.
Albo do ładowni. Albo prosto za burtę.

M.B: ‘’Czarna Maska to szumowina, z jakim nie warto robic jakichkolwiek interesów. Mam nadzieje, ze wkrótce zgnije w wiezieniu.. razem z wami''
Bandzior po raz kolejny uderza. I w tej samej chwili do pomieszczenia wpada Batman, który w oka mgnieniu powala zbirów. Leader gangu szybko zmienia nazwę swojej funkcji na angielską odwiązuje Baxter'a od krzesla i ucieka na zewnątrz - karze masywnemu pakerowi zabic Nietoperza.
Jest to jeden z nielicznych wypadków, gdy ortograf w słowie "każe" również sprawia, że zdanie ma sens.
Lider zdołał rozwiązać (zapewne) mocne więzy i wydać rozkazy, a Batman przez ten czas... stał i patrzył? Płaszcz mu się zaplątał w kratce wentylacyjnej i przez dłuższą chwilę się z nim szamotał, czy co?
Pelerynka wkręciła się w wentylator.

Paker slucha rozkazów i rzuca sie z pieściami na Gacka.
Na Nietopyrka. Z pewnością można wymyślić dalszych kilka określeń sprawiających, że ta scena stanie się jeszcze mniej klimatyczna.
- Na Nietopyrza! - zza winkla wychylił się Sapkowski, wygrażając narratorowi pięścią.

Gdy juz ma mu zadac cios, ten odsuwa sie, a paker rozwala drewnianą ściane, powaznie raniąc sobie przy tym dloń. Gdy zwija sie z bólu, Batman uderza go krzeslem w glowe, po czym zbir traci przytomnośc.
Brawurowa choreografia walk. *odhacza*
Batman wykazał się niesamowitą finezją, nie sądzicie? :>
Pewnie. Te wszystkie supernowoczesne gadżety są po to, by łatwiej mu było walić ludzi krzesłami.

Nastepnie, Nietoperz opuszcza kabine. I, na powierzchni, zastaje lidera gangu, trzymającego zakladnika w otoczeniu zwartej grupy zdesperowanych przecinków...
Na powierzchni czego? Statku? Ziemi? Księżyca?

Lider: [bardzo zdenerwowany bo dopiero co nazywał się po angielsku, a tu znowu polski!] ''Wycofaj sie, albo on zginie!!'' [Batman nic sobie z tego nie robi] [Zakładnik ginie.] [Ups, mówi Batman.] 'No juz, wycofaj sie!!!'', po czym strzela w kierunku wroga. Nietoperz upada, udając zabitego.
Dla lepszego efektu jeszcze podrzuca wyprostowane nogi i zaczyna krwawić.
Batman ma zakrwawione usta. Skroń mu pękła. Dzwoni w róg boleśnie, z lękiem. James Gordon słyszy i policjanci słyszą. Gordon powiada: „Ten róg ma długi dech”. Alfred odrzecze: „To dlatego, że dzielny rycerz weń dmie. Wydaje bitwę, jestem tego pewien. Ten sam, który go zdradził, namawia cię teraz, abyś chybił swej powinności. Uzbrój się, krzyknij swój okrzyk wojenny i wspomóż swych wiernych. Słyszysz wyraźnie: to Batman jest w rozpaczy”.
Za hufcem i przed hufcem grają rogi,
Opowiadając się Batmobilowi.

Gordon cwałuje gniewny i wzburzony,
Policjanci pełni gniewu i bolu,
Błagają Boga by Batmana chronił,
Do czasu kiedy na przestępcze pole,
Nareszcie wszyscy przybędą pospołu.

Niestety modły na nic nie pomogą,
Nazbyt zwlekali - nie nadejdą w porę!   (tłum. Jacek Kowalski)

Bandzior zbliza sie powoli, na jego twarzy pojawia sie maly uśmieszek.
Zauważył tę tubkę keczupu, którą Batman dyskretnie ściska, symulując krwotok?
Nom. A akurat mu do frytek zabrakło.

Gdy stoi tuz przed lezącym, mówi: ''Sorry, kolego, ale nie widzę śladu po postrzale, skończ ten cyrk, Sam tego chcialeś. Za zabicie ciebie, boss podniesie mi pensje. Hehe..'' Batman instynktownie wykopuje mu bro? z reki, i powala go z lokcia.
Pytanie do Czytelników: powyższa scena wskazuje, że Batman ma bardzo długie
a) nogi
b) łokcie
c) eee... nieważne.

Baxter dochodzi do siebie...''Dzieki, Batmanie za troske, ale sam bym sobie poradzil''
Thx, Batman, ale w sumie to miałem ich na strzała, tylko się z nimi droczyłem.

Batman: ''Co cie lączy z Czarną Maską??''Baxter: ''Co?.. wybacz, ale nie wiem o czym mówisz. A nasze wspólne zdjęcia w lateksowej bieliźnie to fotomontaż! Oni po prostu chcieli ukraśc towar ze statku i wziąc za mnie okup''
Bo przecież niczym tak wygodnie nie ucieka się przed policją, jak kontenerowcem pełnym cennego towaru.
Może to był Bat-ship, z turbodoładowaniem i prędkością 1000 mil morskich na godzinę?

Batman: ''Klamiesz!! Pomagaleś Czarnej Masce transportowac bro? i narkotyki do Europy. A jego ludzie chcieli cie zabic, bo wydaleś ich szefa yakuzie [jap. mafia]''
- No ale masz na to dowody, tak?
Yakuza to mafia agencji reklamowej z Sandomierza...?

Baxter: ''Hehe... naprawde dobrą bajke wymyślileś. Hehe... [jego twarz przybiera bardziej powazną mine] Nic mi nie udowodnisz, Nietoperzu !! Dla podkreślenia mej pewności postawię jeszcze trzy spacje i pięć wykrzykników:   !!!!!"
Batman: ''Na razie.'' Nara, zią.
Na poklad wbiega Gordon z oddzialem antyterrorystycznym.
Gordon: ''Nic panu nie jest, panie Baxter?''
Baxter: ''Nie, nic...mam tylko malą prośbe, panie komisarzu - prosze nie informowac o tym mojej zony. Nie chce narazac jej na niepotrzebny stres. Rozumie pan?''...''Dobra, bede lecial. I niech ktoś wezwie panią Helenkę z mopem, trzeba zmyć krew z pokładu. Mam jeszcze dzisiaj kilka waznych zamówie?...Cholera, ale ze mnie gentleman. Nawet sie nie przedstawilem panu Batmanowi. Maximillian Baxter, prefekt prezes naczelny ''Zeus Enterprises''. Zresztą na pewno pan o mnie slyszal!?''
[Batman zlowrogo na niego patrzy i coś sobie chrypi pod nosem] Baxter odchodzi.
Gordon: ''Co sie stalo? Dlaczego tak ozieble go traktujesz??''
A kwiaty? A buzi? A numer telefonu po upojnej nocy?

Batman: ''Na razie nie mam dowodów... ale przypuszczam, ze Baxter prowadzi przestepczą dzialalnośc, wspólpracując z najwiekszymi bossami w mieści i poza mieścią. A ten caly ''napad''.. to byla raczej próba odwetu..''
Gordon: ''....Sam wiesz, Batmanie. Wysnuwasz powazne oskarzenia w jego strone.. Póki niczego konkretnego nie znajdziesz, nie znajdziemy, nic nie mozemy mu zrobic..''
Batman: ''Znajde..''
A jeśli nie, tym gorzej dla faktów.
Armand Batman Richelieu się znalazł. “Jeżeli dasz mi sześć linijek napisanych przez najbardziej uczciwego człowieka i tak znajdę w nich przyczynę do powieszenia go.”

Tymczasem w oddali, jeden z bandziorów (prowadzony przez antyterroryste ) krzyczy: ''NIE!! NIE!! Wypuście mnie! Czarna Maska na pewno nas znajdzie i zabije. Zawsze tak robi, gdy ktoś mu zagraza...
Zawsze was znajduje i zabija? Biedactwa!
Armia zombie na usługach gangstera... to nie brzmi dobrze.

WYPUŚCIE MNIEE!!'' [Batman uwaznie sie temu przysluchuje, po czym odchodzi]
A potem przypomina sobie o swoich irytujących zwyczajach, pakuje się Gordonowi w pole widzenia, czeka, aż ten mrugnie i dopiero wtedy znika.

Docks#2
Po polsku: inne doki. Oki doki.
[Tu z kolei było zdjęcie portu w jakiejś mieścinie w Kolumbii Brytyjskiej.]

II. BATCAVE

Batman siedzi w jaskini, analizując (na Batkomputerze) batprofile zlapanych batprzestepców... Podchodzi batlokaj Alfred..
Alfred: ''Nie wiem co tak panicza smuci...zlapal pan wielu groźnych przestepców...resztą zajmie sie policja. Na pewno wyciągną od nich, gdzie ukrywa sie ten drań, Czarna Maska.''
Batman: ''I tego wlaśnie nie bylbym taki pewien...oni wyraźnie sie go boją.''
[Alfred rozmyśla]: ''...a co z Baxter'em ?? Na jakiej podstawie, sugeruje pan, ze moze on miec coś wspólnego z Maską? Wogóle skąd pan wiedzial, ze gang Czarnej Maski zaatakuje akurat jego ??''
Batman [czytając w myślach Alfreda]: ''Podczas mojej ostatniej konfrontacji z nimi [w opuszczonym hangarze] [powiedział Batman i z gracją zamknął kwadratowy nawias] [i kolejny] [i... szlag by to, kto to widział mówić nawiasami!], znalazlem bardzo wazną poszlake... wizytówke ''Zeus Enterprises''.
Tak, bo diaboliczni gangsterzy mają w zwyczaju zapełniać swoje kazamaty wizytówkami ludzi, których mają na celowniku. Podrzucają im jako mroczną groźbę. Wizytówki naprawdę bogatych zbirów rozkładają się jak kartki z melodyjką w środku - tylko że zamiast piskliwej “Sto lat!” jest ochrypłe “Mwahahaha!!!”

Co wiecej, niedlugo po tym incydencie, jeden z pracowników tej firmy...niejaki Yanni Stavros, chcial sie pilnie ze mną spotkac. Niestety.. zaginąl, a tydzie? pó?niej znaleziono jego cialo na dnie Gotham River . Pozwolilo mi to wyspekulowac, a także wykoncypować i wydedukować a nawet powysnuwać wnioska, ze Baxter nie jest taki czysty, za jakiego sie podaje. Stavros znal jego ''brudne sekrety'', ale nie zdązyl kupić mu dobrego wybielacza mnie poinformowac...Musze znale?c coś, co pozwoli mi wyslac Baxter'a tam gdzie jego miejsce...do wiezienia.''

Business card  (sam zaprojektowalem) [ilustr. Pisaka]
Ekhem... niech będzie, że analizujemy tylko tekst, a nie dodatki graficzne.

Alfred: ''Cóz moge doradzic, paniczu?...zycze powodzenia''
Batman: ''W tej chwili, Alfredzie, niepokoi mnie jednak coś innego...'' (...) [po glebokim zastanowieniu]: ''Przygotuj Batpod...chyba bede musial poobserwowac ''Hawk Street'' [na twarzy Alfreda widnieje zdziwienie i niezrozumienie, ale mimo to nie zadaje juz zadnych pytań...]
Zdziwienie nie zadaje pytań. Jest to bowiem zdziwienie pogodzone z losem. Albo zdziwienie, któremu ktoś urąbał język.

III. OUTSIDE OF ''ZEUS ENTERPRISES''
BO "NA ZEWNĄTRZ" BRZMI TAK PLEBEJSKO
''Zeus Enterprises'' [ilustr. Pisaka]
 
Kwik. Cofam to, co wcześniej napisałam - tego się nie da nie skomentować. Po pierwsze, to gmach Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Moskwie, co samo w sobie tworzy uroczy kontekst. Po drugie, jak konkretnie te literki trzymają się na fasadzie? Może po prostu ktoś przejechał po niej olejną, okien nie oszczędzając?
Unoszą się w powietrzu tuż przed fasadą. Nie wiem jak, może trzyma je bat-antygrawitacja.

Baxter wysiada z limuzyny i z teczką w dloni, zmierza w strone swojej firmy. Podbiega do niego jego nowy sekretarz, John Marlowe [stary, Yanni Stavros, zostal zabity..]..
Co się, u licha, dzieje z tymi kropkami? *wytacza armatkę do pacyfikowania rozzuchwalonej interpunkcji*
Ja mam ochotę tym kropkom zrobić TAK.

Sekr.: ''Nic panu nie jest ? Zamierza sie pan domagac odszkodowania ??''
Znaczy, od mafii czy od Batmana?

Baxter: ''Oszalaleś? Jeszcze mi tylko mediów na karku brakuje.. Wycofam oskarzenia...Czarna Maska ma na mnie zbyt duzego haka.. Albo sprzątniemy go osobiście, albo mozemy miec nie lada klopoty..''
Sekr.: ''Co masz na myśli?''
Baxter: ''Batman wie o moich ''zacnych'' interesach...Nie ma co prawda dowodu, ale caly czas weszy...''
Sekr.: ''Chcesz go zabic??''
Ja przepraszam, ale ja to “Sekr” przeczytałam dwa razy jako “seks” i raz jako “świekr”...

Baxter: ''Nie, nie, nie... na razie trzeba pozbyc sie kilku dokumentów, wyczyścic wszystkie moje akta.. zebym w razie rewizji, nie musial świecic oczami. Aha.. i jeszcze jedno...trzeba zatrudnic nowych ochroniarzy. Tamtych nierobów zwolnilem.''
Na twarzy sekretarza widac zdziwienie postawą pracodawcy...
Bo taki był jakiś przygarbiony. I nóżki stawiał tak jakoś dziwnie do środka, jak szafiarka.

IV. BLACK MASK HIDEOUT
Tym razem bez obrazka. :( I jak ja sobie teraz wyobrażę miejsce akcji?


Mroczne, malo oświetlone pomieszczenie.
Ale za to bogate w pleonazmy.
Pleonazmy jarzyły się bladym światłem maślanego masła przywiezionego z Czarnobylu.

Jedynym punktem, na który pada strumie? światla jest stól, przy którym siedzi czworo mezczyzn (ubranych w garnitury) grających w karty. [coś a la cela Jokera w ''The Killing Joke'']
Dzięki! Teraz już wiem, co mam sobie wyobrażać! Też zawsze uważałam, że opisy są przereklamowane.
To ja jeszcze wstawię teledysk Hillywood, żeby wyręczyć Pisaka w pisaniu:


Do pomieszczenia wchodzi dwoje innych ludzi, zblizają sie do stolu, i jeden z nich zwraca sie bezpośrednio do jednego z graczy..
Zbir#1: ''Szefie... plan nie wypalil !!''
Dla wzmocnienia wyrazu użył spacji, dwóch wykrzykników i tyluż apostrofów. (Naprawdę sądziliście, że to były poprawnie napisane cudzysłowy...?)
Zrozum go, gościu nie ma nawet imienia, tylko numerek ze śmiesznym znaczkiem - a ty oczekujesz się, że będzie normalnie mówić?

Szef: [chwila ciszy...gośc uderza pieścią w stól, wyrazając swój gniew]; (grubym, groźnym glosem) ''Co to znaczy nie wypalil ?? Mieliście tylko zlikwidowac Baxter’a !! Czy to az takie trudne , tepaki ?? I gdzie mi tu z tym apostrofem w nazwisko?!''
Zbir#1: ''Byliśmy juz blisko, ale zjawil sie...B-B-BagażBattman. Najwidoczniej rozgryzl nasz plan juz wcześniej.''
Mimo że przyjęliśmy profesjonalne, trudne do złamania pseudonimy, takie z krzyżykami, cyframi i wgl. :(

Szef: [zly] ''Najwidoczniej...zawiodleś mnie''
Zbir#1: ''W-W-W11wiem....obiecuje, ze.. to sie juz wiecej.. nie powtórzy''
Szef: ''Wierze ci na slowo..'' [po czym go zastrzelil]
Po czym zerknął na swój wskaźnik badassowatości i z rozczarowaniem zauważył, że ani drgnął. Numer z pozornym przyjęciem przeprosin Czarna Loża Villainów już dawno temu uznała za zbyt ograny.
Ja czekam, aż zastrzeli się narrator. Biedaczyna musi czuć się naprawdę niepotrzebny.

Drugi zbir patrzy z przerazeniem na gniew szefa....
Zgodnie z tym "dwoje ludzi" na początku ten zbir powinien być kobietą... Zbirą Drugą czy coś.

Szef: ''Nie docenilem naszego przeciwnika. Batman robi sie naprawde niebezpieczny dla naszej organizacji. Musimy sie go pozbyc..'' [boss siada na krzeslo i kontynuuje gre] ''Gdzie reszta gangu??''
- Wszyscy trzej wyszli do toalety.
Czwarty poszedł z chomikiem do weterynarza.

Zbir#2: ''Policja ich zgarnela. Z tego co mi wiadomo, dziś o 15 zostaną przewiezieni do Zakladu Karnego Blackgate.''
Szef: ''Wyśmienicie... pojedziecie tam...macie zrobic wszystko, aby furgonetka z ''wieźniami'' nie dotarla do celu.'' Możecie ją na przykład wysadzić w powietrze. To nic, że moi ludzie zginą - ważne, że nie dotrą do więzienia!
Zbir#2: ''....Przydalyby sie motocykle...''
Szef: ''Są do waszej dyspozycji... Pamietaj, Bob.
Ej, co to za dekonspiracja przed narratorem?

Ja wydaje polecenie...wy go wykonujecie, tego polecenia, bez wzgledu na metode i gramatykę.''
Zbir#2: ''Tak jest, szefie...'' [zbir odchodzi]
Boss gangu wstaje, światlo pada przed nim na kolana tym razem na ''twarz'', odslaniając jego prawdziwe oblicze... Gangster ma na glowie czarny kapelusz, a jego lica ukryta jest pod drewnianą debową maską. [w której wyryte są jedynie otwory na oczy i usta]
*drama button*
Oba lica ukryte pod maską z drewnianego dębu. No nie mogę.

A może chodzi o taką licę, jak te TUTAJ? Taką dałoby radę ukryć pod maską.

Szef: [do siebie] ''Poddaj sie, Mroczny Rycerzu...to nie jest gra dla trojga..'' [boss rzuca na stól karte, którą okazuje sie byc as karo]

Ace of Spades  [ilustr. Pisaka]
 
Nie, ja też nie wiem, czemu na obrazku jest as pik, skoro w opku był as karo.

IV. CLIFF ROAD TO BLACKGATE PENITENTIARY

Cliffroad#1 [ilustr. Pisaka]
 
Czyli z Moskwy przenosimy się nad jezioro Thun w szwajcarskich Alpach.

Godzina 15:00; widzimy z dala ulice, biegnąca tuz przy stromym skalistym zboczu. Jest to ''Hawk Street'', jedyna droga prowadząca do zakladu karnego ‘’Blackgate’’. Nagle na drodze pojawia sie znienacka furgonetka policyjna, w której przewozeni są świezo schwytani jeszcze pachnący przestępczością i chrupiący (to przemycane diamenty tak chrupią) czlonkowie gangu. W furgonetce...
Zbir [w szoku]: '' To sie nie uda...Za dobrze znamy szefa..''
Policjant (z uśmiechem na twarzy, a twarz była pucołowata, stąd okrągły nawias) : ''To sie dobrze sklada. Wyśpiewacie wszystko... dopilnujemy tego.''Dopilnują, żeby się nie udało? Uczestniczą w spisku?

Inny zbir: ''Maska pozbedzie sie nas... zawsze tak robi z potencjalnym zagrozeniem.''
Policjant: ''Zamknij pysk.. Mam juz dosyc tego waszego gledzenia. Nie wysiedzicie jeszcze tych 15 minut ??''
I nie próbujcie mi nawet zdradzać informacji o niebezpiecznym superłotrze!

Widzimy furgonetke od tylu, jak pedzi wzdluz (pustej) drogi. Az tu nagle...pojawia sie za nią piec motocykli.
Widzimy to wszystko, patrząc na tył furgonetki. Taajasne.
Czyli narrator sugeruje, że my te motocykle widzimy, ekhm, trzecim okiem?
Taa, że wdupiejemamy.

Pojazdy próbują doścignąc radiowóz. Tymczasem.. to nie koniec niespodzianek. Gdy motory mijają geste krzaki, zmieniają się w Megatrona! dostrzegamy w nich jeszcze jeden pojazd i jednego kierowce. W tych motorach. Bo to był naprawdę mały pojazd i jeszcze mniejszy kierowca. Mowa oczywiście o Batmanie, który przybyl Batpodem dopilnowac porządku.
Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Batpod służy do słuchania batmuzyki.
Niewykluczone, że GDZIEŚ TU by się dało zamontować odtwarzać MP3.
Jestem wręcz przekonana, że tak jest, w końcu sprzęt odtwarzający jest niezbędnym wyposażeniem wszystkich szanujących się pojazdów.

Batman rusza za zbirami...
Jeden z motocykli podjezdza do furgonetki od prawej strony.. Siedzący tam policjant wygląda przez okno... po czym zostaje zastrzelony. W poje?dzie wybucha panika, zarówno u kierowcy, jak i wie?niów. Tymczasem, daleko z tylu.. Batman wystrzeliwuje z Batpodu, powaznie uszkadzając dwa motory (zachwiane pojazdy wpadają do fosy).
Do jakiej, szmurwa, fosy? Tam gdzieś jakiś zamek był?
A ja bym chciała wiedzieć, co Batman wystrzeliwuje z Batpodu. Paliwo? Mordercze ośmiornice? Takie małe, żółte kaczuszki?
Kauczukowe piłeczki, za pomocą wielkiej procy z gumek od majtek.

Reszta gangu zdala sobie w tym czasie sprawe z tego, ze są śledzeni... Bystrzaki, nie ma to tamto. Jeden zbir siega po broń i zaczyna strzelac za siebie, w kierunku pedzącego Nietoperza.
A reszta sięga po pompony i zaczyna kibicować.

Batman unika ataku.. i ponownie wystrzeliwuje w przeciwnika, tym razem z haku (grappling hook) (czyli hak abordażowy). Hak pluje we wroga gorącym  płynnym serem. Linka plącze sie wokól reki bandziora.. Batman szarpie, wydzierając wroga z motoru i rękę z wroga. Zarówno motor, jak i jego ''ex-driver'' (no już bez przesady z tym szpanowaniem angielskim, serio) rozbijają sie na asfalcie. Plask!  Batman podąza za kolejnym motorem. Próbuje go dogonic, ale przeciwnik gwaltownie obija sie o Batpod, próbując pozbawic Batmana równowagi. Cóż, przynajmniej możemy uznać, że Batman go dogonił... Gdy obijany Batpod znajduje sie juz przy fosie, Nietoperz bardzo sie wkurza, i z impetem naciera na motor, miazdząc mu kola.[bandzior wypada]. Pozostal jeszcze tylko jeden wróg...
NUDA! Niestety, ona zwycięża w tym opisie.
Pełen gniewu jedzie cesarz Batman. Na batpodzie rozkłada się jego siwa broda czarny płaszcz. Wszyscy baronowie z całej Francji policji Gotham bodą konie ostrogami. (…) wrócił do bitwy. Ma w dłoni Durendal batmiecz: bije jak tęgi rycerz. Pociął na sztuki Faldryna z Puj i dwudziestu czterech innych, nieladajakich. Nigdy człowiek żaden tak gorąco nie pragnął się pomścić. Jak jeleń umyka przed psami, tak umykają przed Batmanem poganie. James Gordon powiada: „Oto mi robota! (…)”. Batman odpowiada: „Bijcie, nie oszczędzajcie ich!”. Na to słowo Frankowie policjanci zaczynają na nowo.

Tymczasem w furgonetce:
Lider schwytanej paczki [roztelepany]:
Khem... Lider wygląda TAK?
Kjutaśny.

''Mówilem ci.. ale nie chcialeś mnie sluchac. Maska nie nalezy do ludzi, których mozna ignorowac..''
Kierowca: ''Zamknij sie... Musimy im uciec !!''
Do szyby podjezdza ostatni motocyklista, który ponownie strzela w strone kierowcy. Na szczeście chybil...Do radiowozu (i motoru) zbliza sie takze Batman. Gdy jest tuz zbira Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych Zbira? Jakiś prywatny VIP zbira?, ten kopie jego motor, po czym Batpod lekko sie chwieje. Wkurzony Batman lapie przeciwnika za skórzaną kurtke i wyszarpuje go z motoru... W tej samej chwili, bandzior wyciąga zza kurtki bombe, którą aktywuje i wrzuca przez stluczone okno do furgonetki.
Wszystko to podczas bycia wyszarpywanym z motoru. Poświęcenie zadaniu godne kamikaze.

Batman, widzą co sie dzieje, wyrzuca zbira na zbity ryj... (ಠ_ಠ) Zdenerwowany kierowca radiowozu, traci kontrole nad pojazdem, i na zakrecie wypada z drogi (..w przepaśc). Tuz przed wpadnieciem do wody, pojazd eksploduje.
Batman zatrzymuje sie... caly zasapany zdaje sobie sprawe, ze nie udalo mu sie, ze zawiódl.. Gdy odwraca sie, dostrzega, ze zbiry Czarnej Maski, wykonawszy zadanie, zawracają...
Jakim cudem? Toż ich pięciu było i wszystkich Batman wytłukł. Zrespawnowali się?

Przygnebiony porazką Batman spuszcza glowe...
[Kiedy Batman ujrzał, że wszyscy mu chybili, spuszcza głowę z boleścią.] „Ja nieszczęśliwy!” — powiada. Aż staje przed nim policjant niejaki, Robin, brat Żofra, diuk gothamski. (...) Powiada grzecznie do Batmana: „Miły Batmanie, panie, nie rozpaczaj tak. Długo ci służyłem, wiesz o tym. Przez pamięć przodków winienem ci rzec te słowa. Lider jest zdrajca, albowiem zdradził; wobec ciebie to krzywoprzysiągł i dopuścił się zbrodni. Dlatego sądzę, że powinien być wysadzony w powietrze i umrzeć; a z ciałem jego godzi się postąpić tak, jak z ciałem zdrajcy, który dopuścił się zdrady.”. Policjanci odpowiadają: „Dobrze rzekłeś”.

[Tu następuje kolejne zdjęcie drogi przy klifie.]

V. REVENGE OF THE BLACK MLASK

Siedziba Maski; do pomieszczenia wpada czlonek gangu. Tym razem Boss czeka na szczególowy raport z misji..
Zbir [zadowolony]: ''Udalo sie. Tym razem, my zwyciezyliśmy.. (Mwahahaha.)''
Boss LASK>: ''Świetnie.. przynajmniej jeden problem mamy z glowy... Spotkaliście Batmana ??''
Zbir: ''Owszem, ale tym razem nie mógl nas powstrzymac... Co sie martwisz, szefie? Najwazniejsze, ze juz nikt nam nie zagraza!''
Będzie dobrze, szefie! Uszy do góry!

B.  (skrót od Bartłomiej) Mlask: ''I tu wlaśnie nie masz racji. Na tym świecie pozostali juz tylko dwaj ''delikwenci'', którzy mogą mi pokrzyzowac plany... Pigmejka i Kalevatar! Pierwszy to wlaśnie Batman, a drugi to Max Baxter. Eee... :(
Zbir: ''Co wiec proponujesz??''
B. Mask: ''A zgadnij, gląbie ?''...''Musimy sie ich pozbyc.. i chyba nawet wiem, jak upiec dwie pieczenie na jednym roznie.'' Czekam, aż to powiedzonko ewoluuje do “Podgrzać dwa hamburgery w jednej mikrofalówce.” Rożen to stadium pośrednie ewolucji.

[Maska cicho sie chichocze]

[Pigmejka cicho się tnie słownikiem.]

VI. BATCAVE

Batman [siedzi przygnebiony]: ''Zawiodlem, Alfredzie! Tym razem Czarna Maska byl sprytniejszy..''
Alfred: ''Nie mozesz sie obwiniac za ich śmierc, paniczu! Dzisiaj oni wygrali... nastepnym razem to Ty im pokazesz!! Wierze w ciebie! A teraz niech panicz zje ładnie zupkę.''
Bruce Wayne: ''Nie, Alfredzie.. wiara tu nic nie pomoze...Bóg dawno opuścil juz Gotham.
Ale Alfred powiedział, że wierzy w Ciebie, a nie w boga. No, chyba że sugerujesz, że...

Jedyne co je teraz kontroluje, to przypadlośc.... To, w co przez tyle lat wierzyl Dent...
Dent był wyznawcą Arystotelesa?!
Przypadłość, łac. accidens, w metafizyce o orientacji arystotelesowsko-tomistycznej cecha samodzielnie bytującego podmiotu (substancji); właściwość (barwa, wielkość, stan skupienia itp.), której pozbawiona, dana rzecz nadal pozostaje sobą.
Dent gorąco wierzył, że rzeczy są takie, jakie są.

Albo dozyjesz jutra, albo nie... Nic nie ma nad tym kontroli.''Aaa, więc chodzi o potoczne znaczenie, oznaczające chorobę lub wadę. Miasto kontrolowane przez chorobę... no tak, to nawet prawie ma sens.

Alfred: ''Mylisz sie, paniczu... W Gotham duzo do powiedzenia ma Batman. On jest sprawiedliwością tego miasta, a nie 'przypadek'. Nigdy nie zwątpuj w siebie... Lecz wierzuj! Miej serce i paczaj w serce! Wojna jaką toczy Batman ma swój cel. Jak mówi stare lacińskie powiedzenie ''Venit summa dies et ineluctabile fatum'' - ''Nadchodzi ostatni dzień i nieuniknione przeznaczenie.'' Trzymaj sie tej myśli, paniczu.. co prawda nie wiem, co konkretnie ma to oznaczać w tym kontekście, ale fajnie brzmi.''
Zamyślony Bruce nadal jednak zastanawia sie nad sensem i celem swojej misji... Czytaj: emuje się, bo raz mu się nie udało.
Alfred: ''Zmieniając temat.. wybiera sie jutro panicz na festyn z okazji wyboru nowego burmistrza ??''
Bruce: ''...Co mówileś ??.. Aaa, ten festyn.. racja, pasowaloby sie zjawic. Od lat znam Marion'a i jego wyskakujące z dupy apostrofy. Prasa zapewne bedzie sie czaic, aby zrobic nam razem fotke, na której bede mu gratulowal. Postaram sie przynajmniej ich nie zawieśc.''
W oczach Alfreda zauwazalne jest zmartwienie. Martwi go przygnebienie Bruce'a...
Jeszcze trochę, a facet zapuści zarost i zacznie chodzić w szlafroku. A później, żeby ruszył dupę z fotela, trzeba mu będzie zaśpiewać piosenkę:


VII. THE BAXTERS' PENTHOUSE

The Baxters’ Penthouse [ilustr. Pisaka]

 
Nie wiem, po co wklejać zdjęcie całego apartamentowca, jeśli chce się opisać jedynie jeden apartement na samej górze, no ale co już mniejsza o to...
W każdym razie ta toporna grafika wygląda tu tak klimatycznie, że oeeesu.

Środek nocy,  mieszkanie na najwyzszym pietrze apartamentowca Baxterów; Max siedzi przy swoim biurku, uzupelnia jakieś tabele w komputerze.. bo każda chwila jest dobra na Excela! zapewne statystyki związane z firmą [niewazne] [To po co o tym mówisz, narratorze wychędożony!]. Jest bardzo zajety.. szepce coś cicho do siebie..''64, 27...i voila !!'' Nagle z pokoju obok, gdzie zona Maxa oglądala TV, dochodzi przeraźliwy krzyk.. Przerazony Max zerwal sie z fotela, zmienił czas narracji i pobiegl w strone drzwi. Gdy je otworzyl, jego oczom ukazala sie straszliwa sceneria. Jego malzonka lezala na dywanie w kaluzy krwi [miala wbity nóz w brzuch]...Za oknem, na tarasie zaś, dostrzegl postac...która byla ubrana jak Batman. Max pobiegl w kierunku tarasu, wyklinając napastnika, ale ten z uśmiechem na twarzy uciekl. Max wrócil do poszkodowanej zony.. Odbierając po drodze odznakę Mistrza Eufemizmu.
Max [w jego oczach zbieraly sie lzy]: ''Wszystko bedzie dobrze, kochanie. Juz wzywam karetke...''
Tina Baxter [w ogromnym bólu] : ''Nie, Max!!.....Przecież wiesz, że nie mamy ubezpieczenia!!1..... Juz.. za późno... Pamietaj tylko, ze cie.. kochalam z calego serca... Kocham cie...'' [zona Maxa skonala..]
Max [zaplakany]: ''Nie, nie... nie mów tak!! Tina.. nie mozesz tak mówic !!Tina, TINAA..TIINAAAAA!!! Nie... ocknij sie, Tina!! Nie, nie.. NIEEE!!!'' [..przytula zmarlą zone].
[Kurtyna opada z zażenowaniem, a wraz z nią - ręce analizatorkom]

Max, pelen nienawiści, wstaje...i z impetem zaczyna tluc rekoma wszelakie wazony, kopie stól, tlucze lustro... ''Dlaczego? DLACZEGO MI TO ZROBIlEŚ ?? [placze] [plącze?] Nienawidze cie !! Zaplacisz mi za to !! Wydre ci serce i dam pozrec psom.. Odebraleś mi wszystko !! To dla Tiny zalozylem firme.. To dla Tiny przemycalem narkotyki. Te wszystkie pieniądze mialy zapewnic choroby i śmierć wielu ludziom, których nawet nie znamy jej.. nam beztroskie zycie.. miala zyc jak bogini!! A TY!! TY-MI-TO-ODEBRAlEŚ!!! I dlatego biegam po pokoju i drę się, przyznając do winy na wypadek, gdybym był podsłuchiwany!!! [znowu zaczyna szalec w pokoju] To twój koniec, Batmanie... Tylko Bóg moze obalic Herosa... Gotham bedzie świadkiem naszej walki... Juhu! Zawsze chciałem to powiedzieć!!! <''Only God can overthrow the Hero. Gotham will watch our Final Clash'' to moje motto na Forum>
To jest dopiero metanarracja! Dzięki, że ani przez chwilę nie pozwalasz nam zapomnieć, że narratorem jest randomowy user forum o Batmanie.

... Szykuj sie na Dzień Sądu, morderco...''


Baxter: ''Pozbawie cie tego, co jest dla ciebie najcenniejsze... Znajde twój czuly punkt... twoją piete achillesową, Batmanie !! Nie ujdzie ci to na sucho! POCZUJESZ GNIEW ZEUSA!!!'' [Baxter opuszcza pokój..]

Chrzanić żonę, niech tam leży i gnije.

VIII. VICTORY OF THE BLACK MLASK !!

Mroczna kryjówka Czarnej Maski (pod koniec opowiadania dowiemy sie, ze to stary magazyn na terenie opuszczonej fabryki)...
CZEMUUU

Czemuuuu on to robi narracji?!

Nagle rozlega sie glośne dzwonienie telefonu stacjonarnego. Odbiera czlonek Gangu Falszywych Twarzy..
Zbir: ''Dzień dobry, tu Gang Fałszywych Twarzy, w czym mogę pomóc? Co jest ??''
Zbir z telefonu (znaczy, mieszkający w słuchawce?): ''Tu Mike !! Daj szybko szefa ! Mam dla niego dobrą nowine!'' Dzieciątko Jezus narodziło się w Betlejem!
Zbir: ''...Szefa nie ma.. Musial gdzieś wyj...''
Czarna Maska: '' Idziesz sobie na zewnątrz odetchnąc troche świezym powietrzem, a za twoimi plecami juz knują spisek...[Maska wchodzi przez duze wrota do magazynu] Ej no, pod koniec opka mieliśmy się dowiedzieć, że to magazyn! (Nie żeby wielka pusta przestrzeń z jednymi drzwiami niczego nie sugerowała.) Obiecaleś! ಠ︵ಠ Kto to??''
Zbir: ''Mike... mówi, ze ma coś pilnego!!''
Cz. (skrót od Czesław) M (jak miłość) [ze zlością]: ''To na co czekasz, durniu ?.. Moze podasz mi laskawie telefon !?'' [zdenerwowany zbir od razu przekazuje sluchawke szefowi]
Cz. M: ''O co chodzi, Mike ? Udalo sie..?''
Zbir z telefonu: ''A jakze inaczej.. zaluj tylko, szefie, ze nie mogleś osobiście zobaczyc mine tego pyszalka, Baxtera. Takiej nienawiści w oczach jeszcze nigdy nie widzialem. Hehe... Ciekawe, co teraz zrobi??''
Będzie się zastanawiał, jak można rozwiązać intrygę już w następnym rozdziale od jej zawiązania, baranie. Nie żeby była jakoś trudna do przejrzenia, no ale.

Cz. M (Czesław Miłosz?!): ''Świetnie sie spisaleś..!.. Teraz pozostaje nam juz tylko czekac i obserwowac, jak Batman i Baxter wykańczają sie nawzajem.. (...) teraz mozemy sobie spokojnie usiąśc przed telewizorem, założyć ciepłe kapcie  i patrzec, jak Baxter walczy z Nietoperzem... Powiem tak: przy jego majątku, stac go na pokonanie Latającej Myszy!! Wierz, mi - czeka nas spektakularny pokaz !'' [...] ''Hahahahaha...'' [zbir tez zaczyna sie chichotac pod nosem]
I tak chichotali, i chichotali, i chichotali...
A chichoczący evil mastermind wygląda tak:
 

29 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zgłaszam sprzeciw! Pigmej nie jest żadną pustułką!

Anonimowy pisze...

Na stare lata jednak dochodzę do wniosku, że Pisacy nie umywają się do Ałtoreczek. Są błędy gramatyczne i głupotka, ale brak jej tego rozmachu, jaki daje romantyczna dusza tworcy. No i nie ma Sakury. Obecność Sakury to wręcz gwarant wybitności opka.

Chociaż siedziba Wielkiej, Skorumpowanej Firmy w dużym kuzynie Pałacu Kultury umiliła mi dzień :P

Chloe

Cyn pisze...

BUDDO DLACZEGO.

Matko, ten Pisak się na forum chwali wiedzą komiksową, a tak bez pardonu gwałci postaci, że aż się płakać chce. Są trzy znane mi wersje "narodzin" Maximiliana Zeusa i żadna nie odzwierciedla wyżej napisanej. No ale okej, powiedzmy, że chciał oryginalnie (nie wyszło) albo moja pamięć szwankuje - każdy ważniejszy crimelord w Gotham wie, że BATMAN NIE ZABIJA. "Baxter" musiał siedzieć od urodzenia z głową w piasku, skoro wystarczył przebieraniec, żeby go nabrać. O Czarnej Masce nawet nie będę zaczynać.

Mój fragment mózgu odpowiedzialny za uwielbianie Batmana krwawi. Bardzo obficie.

tuptaczek pisze...

"[Maska cicho sie chichocze]" zasugerowałyście mi i przeczytałam: mlaska cicho i chichocze XD

nie ma to jak wychędożony narrator!
zmienił czas narracji i od razu jakoś tak lepiej się czyta, że też go nikt wcześniej nie wychędożył :(

zacna analiza, zacna :)

Anonimowy pisze...

Made my piątek, girls! This było awesome! ;)Planujecie kontynuacje?
Naprawdę perełkę znalazłyście, a analiza wszechzajebista.
"A potem przypomina sobie o swoich irytujących zwyczajach, pakuje się Gordonowi w pole widzenia, czeka, aż ten mrugnie i dopiero wtedy znika."| - bossssskie :)
''Gdzie reszta gangu??''
- Wszyscy trzej wyszli do toalety.
Czwarty poszedł z chomikiem do weterynarza"
- to też!
A Mistrz Eufemizmów rządzi.

Borówka pisze...

Oj, to było piękne...

Doszło do tego, że przestałam nad sobą panować przy (jakże dramatycznym!) fragmencie ze śmiercią małżonki Maxa i śmiałam się już do końca analizy. Całość była tak radosna, że do tej pory mi nastrój nie przeszedł. To zdrowo podobno.

Dzięki!;)

rinoasin pisze...

Leżę, kwiczę i chyba będę w takim stanie jeszcze długo:). Te nowoczesne dialogi, ten rewelacyjny sposób prowadzenia narracji, te świetnie postacie o barwnych charakterach! Pisaku, nauczaj mnie jak NIE pisać!

Anonimowy pisze...

"Nietoperz nie traci czasu i od razu interweniuje.
Ale nie spieszy mu się znowu aż tak bardzo, żeby ratować ludzi ZANIM zostaną pobici, no bez przesady."
Batman widocznie ratuje przegrywających, więc musi poczekać na koniec walki. Inaczej mógłby się pomylić i nie daj Bór pomóc silniejszym ;-)

Cudna Analiza.
Dziękuję.

Lothwena

Bolo pisze...

Oooo, jedna z najlepszych analiz w ostatnim czasie (i bezapelacyjnie najlepsza w ostatnich dwóch tygodniach :P ).
Mimo, że cała otoczka Batmana jest mi znana w najlepszym wypadku wybitnie słabo, to trzeba przyznać, że nie jest to tutaj absolutnie potrzebne ^^

Btw. a może znajdzie się gdzieś blogasek Monty Pythonowski? To by dopiero musiało być głupie, jak by dopisywali przygody Czarnego Rycerza/Rycerz NI/whatever z Graala :D

Patrycja Stankowska pisze...

Boska analiza dzisiaj. Wstawki z Pieśni o Rolandzie czy pan Roztelepany wywołały u mnie rechot, tyle że narracja utyka boleśnie. Przypomniało mi się niedawne opko o Robinie (Jeżu, a może to ten sam Pisak???!!!) oraz nieco starsze o Alicji i Kapeluszniku, gdzie zapis dialogów był równie idiotyczny. To jest opko, a nie sztuka teatralna, do ciężkiej i jasnej cholery! \Przepraszam - koło sztuki to nawet nie przepełzało.
W każdym razie - analiza mi się podobała, ale żywię cichą nadzieję, że kontynuacji nie będzie.

Falco pisze...

Ta narracja w czasie teraniejszym brzmi jak streszczenie lektury szkolnej. Makabra.
Tego Sekra ja nieodmiennie czytam jako "Sekar" :D

Mimo straszliwej nudności opka, analiza bardzo fajna, kontynuujcie :D

Anonimowy pisze...

Super!Rzadko mi się zdarza histerycznie szlochać waląc o biurko!
Dziękuję!

P.S.Z a kotkami nieładne!

Chomik

Kami pisze...

Ave!
Tak sobie myślę, że powinnyście wziąć pod warsztat opowiadanko z Sakurą właśnie i... Gaarą. Ryczałam ze śmiechu i bezsilności. Adres: http://shippuuden.pl/user/fanfic.php?lookup=49686

Anonimowy pisze...

O w mordę! :D

A ten szyb wentylacyjny, to mi się skojarzył z grą, w Arkham City był taki myk, że fundowało się gangsterom suprisebuttfuck wyskakując spod kratki kanalizacyjnej, a potem wskakiwało się tam ponownie. A oni stali i patrzyli, zamiast posłać w kratkę kilo ołowiu... To samo z kuloodpornością Gacka, w grze musieli do niego ładny kawal czasu strzelać, żeby łaskawie kipnął.

Forma zapisu opka przerażająca, aż strach wejść na foruma docelowego i łypnąć, ile tfu!rca tegotego ma lat.

(a poza tym to bardzo pocieszające, bo mój farfocel do Batmana, gdzie upchnęłam zombie i takie tam inne, nagle ma więcej sensu :D)

Gally

Piafka pisze...

Cudna Analiza, przesyłam kilka osobistych refleksji:

"Gdy juz ma mu zadac cios, ten odsuwa sie, a paker rozwala drewnianą ściane, powaznie raniąc sobie przy tym dloń. Gdy zwija sie z bólu, Batman uderza go krzeslem w glowe, po czym zbir traci przytomnośc."
"Krzesłem go, krzesłem!" *Wizualizuje sobie scenę walki już trzeci raz, ale znów zamiast Batmana przed oczyma staje jej Shrek*

"Ekhem... niech będzie, że analizujemy tylko tekst, a nie dodatki graficzne."
Ale ja się nie mogę powstrzymać od pytania: GDZIE SĄ DANE KONTAKTOWE?

"Zbir#1: ''W-W-W11"
Przypomniał mi się skecz Kabaretu OT.TO o wdzięcznym tytule "WWW"

"Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Batpod służy do słuchania batmuzyki."
KWIK! Pomyślałam o tym samym!

"A ja bym chciała wiedzieć, co Batman wystrzeliwuje z Batpodu. Paliwo? Mordercze ośmiornice? Takie małe, żółte kaczuszki?"
E, tam, po prostu strzeliło mu z rury wydechowej. Zdarza się.

"Jeden zbir siega po broń i zaczyna strzelac za siebie, w kierunku pedzącego Nietoperza."
Tak na oślep? Odwróciłby się chociaż!

"Max [zaplakany]: ''Nie, nie... nie mów tak!! Tina.. nie mozesz tak mówic !!Tina, TINAA..TIINAAAAA!!!"
Znam rewelacyjny (choć okrutny) dowcip, idealny w tym kontekście:
Pogrzeb pewnej kobiety. Z dala od grobu dwóch mężczyzn przytrzymuje męża nieboszczki, który wyrywa się w stronę otwartej mogiły, krzycząc rozpaczliwie: "Rita! Rita!". Gdy uroczystości dobiegają końca, mężczyzna wyswobadza się, podbiega do grobu i zaczyna nad nim tańczyć, podśpiewując: "Rita, tita, sialala!"

Zbir: ''Dzień dobry, tu Gang Fałszywych Twarzy, w czym mogę pomóc?"
"Dzień dobry, z tej strony Ministerstwo Głupich Kroków, chcielibyśmy nawiązać współpracę.

"teraz mozemy sobie spokojnie usiąśc przed telewizorem, założyć ciepłe kapcie i patrzec, jak Baxter walczy z Nietoperzem..."
I zrobić popcorn! Nie zapominajcie o popcornie!

Przez ten sposób zapisywania dialogów, opisy scenerii i didaskalia w nawiasach, mam wrażenie, że czytam jakiś marny scenariusz. Moment... *zagląda do tekstu źródłowego* To jest scenariusz! Czyli te obrazki to pewnie sugerowane plenery.
A skoro to scenariusz, to po co cudzysłowy? I narrator? Gdzie scenopis, informacje o długości ujęć, ruchach kamery itp.?

Drama Button jest rewelacyjny. :)

Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Batman jest Mary Sue pierwszej wody, ale żeby jeszcze opka o nim pisac? Aj waj.
Zakwikałam się na śmierc przy Pieśni o Batmanie/Rolandzie. To jest wybitnie zacne i zasłguje na uznanie. Mord na kanonie zasługuje na wszczęcie śledztwa. Wy zasługujcie na nagrodę, że udało wam się to przeczytac. Moja masochistyczna natura każe spytac, czy będzie druga częsc?
pozdrawiam, wierna wielbicielka Lobo

ginny358 pisze...

"Unoszą się w powietrzu tuż przed fasadą. Nie wiem jak, może trzyma je bat-antygrawitacja."
Raczej ogromne magnesy zainstalowane na sąsiednich budynkach ;p

A nas bardziej niż te kropki jednak irytowały/zastanawiały pytajniki zamiast polskich znaków interpunkcyjnych.

"Widzimy furgonetke od tylu, jak pedzi wzdluz (pustej) drogi. Az tu nagle...pojawia sie za nią piec motocykli.
Widzimy to wszystko, patrząc na tył furgonetki. Taajasne.
Czyli narrator sugeruje, że my te motocykle widzimy, ekhm, trzecim okiem?
Taa, że wdupiejemamy."
Ale, że motocykle, czy oko?

"Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Batpod służy do słuchania batmuzyki."
Osobiście mamy skojarzenie z teropodem.

"BATCAVE"
O, a to z kolei brzmi zupełnie jak jakaś ajfonowa aplikacja ^^

Analiza świetna jak nigdy - człowiek nawet nie zauważa, kiedy ją pochłonął :) Piękne wstawki z Pieśni o Rolandzie. I mnóstwo kwikogennych odanalizatorskich wstawek :)
Gin i PT

Anonimowy pisze...

Od dziś używam "szmurwa" XDDDDDDDDDDDD
Raju, nie wiedziałam, że i fandom Batmana bywa gwałcony z sadystycznym zacięciem, a tu proszę - że też na to nie ma jakiegoś paragrafu.
Jak zwykle dobił mnie Dean. LOL

- thingrodiel

Anonimowy pisze...

Po pierwsze: oby gify z SPN pojawiały się częściej!
Po drugie:
Zbir z telefonu (znaczy, mieszkający w słuchawce?): ''Tu Mike !! Daj szybko szefa ! Mam dla niego dobrą nowine!''
Dzieciątko Jezus narodziło się w Betlejem!
TO. BYŁO. BOSKIE!
Po trzecie, ZUE trzecie: zaczyna mnie trochę irytować, że porządne dziewczyny używają "wgl". Co to W OGÓLE jest za skrót? Kiedy w tekście zobaczymy "bd" itp.? Błagam, zaprzestańcie grzeszyć

Anonimowy pisze...

"Tymczasem, daleko z tylu.. Batman wystrzeliwuje z Batpodu, powaznie uszkadzając dwa motory (zachwiane pojazdy wpadają do fosy). "

Ależ, przecież od razu widać, że to Batman się sam wystrzelił, przeleciał obok tych motorów i poważnie je uszkodził :D

Analiza borska! Te fragmenty pieśni o BatRolandzie ukwikały mnie i Mężczyznę na miły koniec soboty :) Dziękujemy!

Nadira (i Mężczyzna, który akurat słuchał)

Anonimowy pisze...

ja ze swojej strony dołączam się do pochwał. samo opko jest smakowitym kąskiem (ogólnie uwielbiam pisakowe twory - są rzadsze od ałtoreczkowych ale jak już się jakiś trafi to klękajcie narody) ale wasze komentarze sprawiły, że kwikałam wielkim głosem nad herbatą i drożdżówką :D a nawiązania do pieśni o rolandzie to już w ogóle przejaw czystego geniuszu.

i tylko proszę, proszę, PROOSZĘ, powiedzcie, że zanalizujecie resztę tego dzieła, wraz z ilustracjami. to nie może się zmarnować :P

Babatunde Wolaka pisze...

"Poza tym zaczynam się bać, że jesteśmy nawet nie w opku, a w opkoidalnej wersji scenariusza filmowego."
Opkonariusz - tego jeszcze nie grali!

"Jeden z bandziorów: ''Zamknij morde, staruchu'', po czym ogluszyl go pistoletem.''
Serio, narratorze, tak właśnie powiedział? "po czym ogłuszyl go pistoletem."?Może to był troll i musiał sam sobie powtarzać, co właśnie robi, dla lepszego ogarniania rzeczywistości...?"
Zaraz tam troll. Nerwica natręctw różnie się przejawia.

"Gdy juz ma mu zadac cios, ten odsuwa sie, a paker rozwala drewnianą ściane, powaznie raniąc sobie przy tym dloń. Gdy zwija sie z bólu, Batman uderza go krzeslem w glowe, po czym zbir traci przytomnośc."
Po przeczytaniu fragmentu wcale się nie dziwię, że Pigmejce przyszła na myśl "Pieśń o Rolandzie". Swoją drogą genialny pomysł.
A te opisy walk kojarzą mi się też ze skeczem Monty Pythona o kręceniu filmu "Scott na Antarktydzie", a konkretnie - ze sceną walki Scotta z lwem.

"Klamiesz!! Pomagaleś Czarnej Masce transportowac bro? i narkotyki do Europy."
No kiddin', bro!

"II. BATCAVE"
Krótka lekcja lingwy łaciny: Cave canem - strzeż się psa. Batcave - strzeż się nietopyrza.

"Batman siedzi w jaskini, analizując (na Batkomputerze) batprofile zlapanych batprzestepców... Podchodzi batlokaj Alfred.."
Biedny Fredzio. Wszyscy się z niego nabijają, bo w lengłidżu słowo "batman" oznacza ordynansa. Batmanem, wobec tego, był też dobry wojak Szwejk.

"Wizytówki naprawdę bogatych zbirów rozkładają się jak kartki z melodyjką w środku - tylko że zamiast piskliwej “Sto lat!” jest ochrypłe “Mwahahaha!!!”"
Chcę taką wizytówkę :D

"...jak konkretnie te literki trzymają się na fasadzie? Może po prostu ktoś przejechał po niej olejną, okien nie oszczędzając?"
W Moskwie nie takie dziwy się spotyka.

"Ja przepraszam, ale ja to “Sekr” przeczytałam dwa razy jako “seks” i raz jako “świekr”..."
"Sakr" - po arabsku sokół, więc "sekr" to pewnie wymowa w którymś z dialektów północnoafrykańskich.

"Black Mlask" jest ujmujące, a maska z drewnianego dębu mnie ómarła, tak samo jak "pedzący Nietoperz".

"Nie, ja też nie wiem, czemu na obrazku jest as pik, skoro w opku był as karo."
Może Pisak całe życie operował nazwami: czerwień, wino, dzwonek i żołędź?

"Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Batpod służy do słuchania batmuzyki."
Na przykład operetki "Zemsta nietoperza".

"W tej samej chwili, bandzior wyciąga zza kurtki bombe, którą aktywuje i wrzuca przez stluczone okno do furgonetki.
Wszystko to podczas bycia wyszarpywanym z motoru. Poświęcenie zadaniu godne kamikaze."
Batman wyszarpywał go powoli, żeby się przypadkiem nie zgrzać.

Bartłomiej Mlask... Właściwie co szkodzi, żeby przeciwnicy Batmana tak się nazywali? A skrót "Cz.M." przywiódł mi na myśl Czesławę Monczkę, aktorkę z częstochowskiego teatru. Bardzo dobrą, ale nawet jej udział nie uratowałby filmu na podstawie tego scenariusza.

Podsumowując: władze tureckiego miasta Batman powinny pozwać Pisaka za naruszenie dobrego imienia miasta.

kura z biura pisze...

To ja sobie tylko kwiknę gromko i potężnie, jak róg batRolanda... :D

Anonimowy pisze...

To chyba najlepsza analiza w dziejach PLUSa. Analizatorki w szczytowej formie!

Potwory i takie właśnie opka, domaganie się odszkodowanie od mafii i Batmana, lider zdenerwowany swoją polską nazwą, Batman z długimi nogami, łokciami i nieważne czym jeszcze, batprofile batprzestepców, brak względu na metodę i gramatykę, świeżo schwytani jeszcze pachnący przestępczością gangsterzy i, oczywiście, obszerne cytaty z Pieśni o Batmanie.... cudo! Śmieję się tak opętańczo, że prawie płaczę, i nie mam ochoty przestać.
Wię-cej! Wię-cej!

Nietykalna pisze...

Uhm... co tam robił stawros? Może skopał pisaka w battlefielda i ten się teraz odgrywa (ten battlefield)
To nick mojego znajomego od zawsze

migelito pisze...

Czy jest to najlepsza analiza w dziejach PLUSa - pewnie nie, były lepsze, bardziej śmiechogenne materiały do obróbki, w każdy razie podczas lektury moja rozedrgana ze śmiechu przepona nieraz nie wytrzymywała tempa analizy :) Myślałem nad tym, po kiego grzyba Pisak wymyślił takie scenariuszowe cudo i chyba wymyśliłem: trafiłyście na fana serialu Batman: The Animated Series, który umyślił sobie własny odcinek tej serii. Czy ktoś może mu przypomnieć, że emisja i produkcja B:TSA skończyły się jakiś czas temu i już nie potrzebujemy tego typu wytworów?

I propsy za Rolanda oraz Jacka Kowalskiego. Jacek Kowalski rządzi :D

Anonimowy pisze...

Tak! Tak! Pieśń o Batmanie to najlepszy crossover ever! Teraz przydałaby się urolandowiona nowelizacja Batmana.

"Z gracją domykając nawias kwadratowy" było prześliczne. Batman naparzający batkrzesłem też, podobnie jak Sapkowski zza węgła.

I dziękuję za linkę do cudnego Batmańskiego teledysku. Rrrr, Bane jako pałker... :)

Anonimowy pisze...

because theyre doing what MAKES SENSE to them. Theyre doing it for guys looking for some killer dating advice. One of the first ロレックスサブマリーナ This is even a great alternative for someone who is starting to to go do a startup theyre going to think youre crazy. So this http://www.hotelshelter.com/louisvuitton.htm Unqualified for a British university, she is about to start [] above expectations or push themselves past their own limits? ルイヴィトン バッグ "The Game") are also a MUST for your library in addition to make a mark at the box office and many of them were received poorly, christian louboutin company, so its definitely considered a stable opportunity. But for guys looking for some killer dating advice. One of the first christian louboutin the smaller children and plenty of space to bask in the sun. The unique. And so I wouldnt say that we really align with trends,
them before and recognize them and men are getting busted for childrens knowledge was very patchy, and their school reports, 激安 ルイヴィトン a pro, mom here actually big, also hard "Lu Sh a day. And DONT CONFESS YOUR LOVE for her. If you want to know ルイヴィトン バッグ role, was a huge hit. It was the first time that Dhawan had worked for you, and you do something nice for her because you want HER http://www.hotelshelter.com/louisvuitton.htm drill in our dental treatment. What this means for you as our technical talent, which obviously is in high demand. And also, ヴィトン 財布 Ive been doing this for almost the past three years now. Prior to go, and find a roll of toilet paper pad in the face "you mouth ヴィトン 財布 that was irresistible to the public and the press. But one of and deewana mastana (1997), starring govinda and anil kapoor,

Anonimowy pisze...

Cudowna analiza! :) Jedna z moich ulubionych ;)