piątek, 28 września 2012

Ostatni zajazd na Gotham, czyli spotkanie anonimowych superbohaterów

Witajcie!

Dziś również mamy dla Was analizę przygód Batmana - zmienił się jednak blogasek. Opkonariusz pisaka porzuciłyśmy na rzecz dzieła tworzonego wspólnie przez kilku internautów. Ostrzegamy - jest jeszcze dziwniej i śmieszniej niż ostatnio. Spotkacie tu wszystkich superbohaterów DC Comics... i jednocześnie żadnego, bo twórcy zabrali im wszystkie możliwe kanoniczne cechy, wstawiając w zamian bórwico. Gaz Scarecrowa też działa jakoś nietypowo, a przez większość akcji trudno wyłapać jakikolwiek sens. W bonusie dostaniecie mroczne zoo, lotnisko otoczone fosą (będące jednocześnie schronem), a główny bohater będzie jeździć po Gotham na katapulcie.

Opko jest naprawdę... niezwykłe - w związku z tym pomaga nam rozprawić się z nim Cyn, jako konsultantka ds. kanonu.

Link: http://www.forum.batcave.com.pl/index.php?topic=37.0

Opko zanalizowały: Cyn, Kalevatar i Pigmejka


Jest deszczowy dzień. Nightwing patroluje miasto. Przeskakując miedzy budynkami ujrzał zmianę czasu narracji walkę Batmana z Jokerem.
Nie widzę sensu w patrolowaniu Gotham przez Nightwinga, tym bardziej, że Batman jest na miejscu. Dick Grayson, jako Nightwing, odłączył się od Batmana (który, nota bene, miał do pomocy Robina). A jakby miał tak patrolować całe miasto, skacząc po dachach, to by się chłopak zajechał.

Clown wyjął z kieszeni rewolwer i postrzelil Batmana. Dick nie mógł na to patrzec i natychmiast wkrocza do akcji.
No bez przesady, Batman to nie dziecko. Joker odwalił numer z rewolwerem tyle razy, że musiałby być idiotą, żeby się na to nabrać.
Mnie to "wkroczanie do akcji" brzmi podejrzanie. Coś jak fapanie zza winkla.
“Wkroczanie” w mroczne otchłanie pornoopek.
A ja tylko niewinnie zauważę, że znaczący jest fakt, iż wkrocza właśnie DICK.

Powalil Jokera, zlamal jego rewolwer i zniknąl zanim Batman zdązyl go ochrzanić, że się wtrąca.
No i miałby Batman rację.
Ktoś tu ma wyjątkowo długi rewolwer, najpewniej drewniany albo plastikowy. No i ja wolałabym dorwać Jokera zamiast siłować się z kawałkiem stali, którą pewnie i można by (jeśli jest się superbohaterem) wygiąć, ale żeby połamać... no wai. No ale to ja.
Cieszmy się, że nie zawiązał tej broni na supełek.

Batman powróciwszy do jaskini odwiesil kostium i kazal Alfredowi przygotowac rzeczy, których Bruce potrzebuje do zbudowania tytanowej zbroi.
Co tam zbroja, to musi być tytanowa zbroja, +50 do lansu!
Koncepcja "budowania zbroi" podejrzanie kojarzy mi się z gigantycznymi mechami czy takimi rzeczami.

Po swych slowach Bruce spalil swój stary kostium...
Ponieważ? Chociaż nie, dobrze, bo skoro jego łach dał się bez problemu spalić, to raczej się do niczego nie nadawał.
Ale to taka symboliczna scena, no weź. "Jak hartował się Nietoperz" i w ogóle. Szkoda, że Batman sobie jeszcze włosów nie obciął.
A zahartuje się na amen, jak będzie musiał w tej zbroi po dachach skakać.

Bruce pracowal dniami i nocami. W końcu zrobil a nie zbudował? swoją zbroję i postanowil ją przetestowac. Wtargnąl do Arkham i zdemolował cele Jokera.
Zwłaszcza że Joker rzadko kiedy swoją celę opuszczał i była ona w sektorze o zaostrzonym rygorze. Nie mówiąc już o włamującym się do więzienia Batmanie. Bruce, wystarczyło wejść i poprosić.
Ani chybi, Batman chciał zaznaczyć teren. Obsikać to i owo, powycierać się o różne kąty... zabrać przeciwnikowi z batpiaskownicy batłopatkę... to taki batsposób by powiedzieć: "samiec alfa znów na dzielni".

Kiedy Clown doszedl do swojej celi zastal tam Batmana, który przeglądal jego zapiski.
Stalker!
W dodatku nieudolny.

Odwróciwszy się powiedzial do Jokera: A wiec to tak i natychmiast opuścił Arkham bat-teleportem. Chwilę później spalil zapiski jokera
TO DO LIST:
- wyprasować garnitur;
- powrzeszczeć na Harley;
- wypróbować nowe żarty;
- przejąć władzę w Gotham.
A więc to “jak”? Co Joker mógł mieć napisane w swojej CELI pod ciągłym nadzorem?
"– Więc to tak?! Kurwa!
– Tak! Kurwa!
– Ja cię zapierdolę! Kurwa!
– O żeż ty! Kurwa!
– O kurwa!" (NMSP)

i zwolal zebranie wszystkich druzyn Herosów...
Powodzenia!

A to i tak tylko część!
Ale jak zwołał? Założył event na fejsbuczku "Kto jest herosem, palec do budki"?
Może chodzi o TYCH Herosów?

Na zebraniu w starym schronie atomowym
Ależ to widok - cały tłum różnokolorowych dziwaków, wszyscy pchają się do schronu. No nikt by nie zwrócił uwagi.
Absolutnie.

Batman poinformował, o ostatnich wydażeniach (ghhrrr...) w Gotham i o atakach na niego. Większość zebranych opowiedziała podobne historie.
“Atakach na niego”? Serio? Musiałby się urodzić dzień wcześniej, żeby go to dziwiło.
Oj, bo on chciał się wyżalić. A reszta herosów utworzyła Kulę Tulasków i po wymizianiu Batmanowi od razu zrobiło się lepiej.
To była terapia grupowa. Spotkanie Anonimowych Superbohaterów. Wszyscy opowiadali o atakach na nich i o tym, jak ciężko im walczyć z ich antagonistami w obronie swoich rewirów.

Nagle do bunkra wtargnęli wszyscy szaleńcy jakich widziało Gotham- Mr.Freeze, Two-Face, Joker, Riddler...
Zrezygnowali z mięsa armatniego i pojechali po całości!
Też chcieli przytulić Batmana.
Robili za catering na spotkaniu. Przecież wiadomo, że tylko Ciemna Strona Mocy ma ciastka.

Za nimi wtargnął Ra's Al Ghul

Ja przepraszam, nie mam słów. Ten facet jest określany mianem genialnego stratega. Nie potrafię oddać nawet skali tego faila.
Jak znam opka, przyszedł zaśmiać się złowieszczo z drugiego planu.

i żekł- No kurna,, przez "ż", serio? Jeszcze się z tobą policzę, narratorze. Witam wszyskich tu obecnych. Moi zabójcy dostarczyli mi informacje o tym zebraniu. Postanowiłem uwolnić moich przyjació którzy gnili w Arkham
Bo Ra’s to taka dusza towarzystwa jest.
No ba. Chciał założyć konkurencyjny event na fuju.
Jasne, przecież trzeba pokazać, że nie tylko Batman ma tylu znajomych.
Ale było za dużo zgłoszeń i został zbanowany. Innymi słowy “Ra's Al Ghulowi nie wyszło”.

oraz przywitać was nowym gazem Scarecrowa który jest w wodociągach.
Gaz czy Scarecrow? :D
Ra's cannot into zdanie podrzędnie złożone.

Moi ludzie niedługo zwiększą tak bardzo temperaturę wody, że całe miasto zamieni się w chmarę Zombie.
Hardly. Działanie gazu Crane’a nieco się różniło, w zależności od wersji. Przede wszystkim powodował on halucynacje; ludziom wydawało się, że ich najgorsze koszmary stawały się prawdziwe. Co więcej, mógł sprawić, że ofiara bała się czegoś, co wcześniej w ogóle jej nie ruszało. Mieszkańcy zamienią się w trzęsącą się w przerażeniu galaretę. Nie byłoby to też rozwiązanie stałe, bo gaz z czasem usuwa się z organizmu.
Zaś "chmara" sugeruje, że te galarety dodatkowo będą latać. Niewątpliwie będzie to ciekawy widok. No ale doskonale wpisujesz się w schemat Tego Złego tłumaczącego szczegółowo swój plan, nim jeszcze go zrealizuje.
A Bat-ekipa stoi jak wielkie stado słupów soli, ani drgnie.

To ja nakłoniłem wszystkich złoczyńców świata aby was zniszczyli.
Ach, więc nakłoniłeś wszystkich złoczyńców świata, żeby przybiegli w te pędy do Gotham i pomogli? Na pewno się zgodzili, przecież jesteś takim mądrym i przekonującym chłopcem. (Ależ to musiał być wielki schron, tak by the way.)
Ale tak wszystkich-wszystkich? Włącznie z Lecterem, siedmioma złymi byłymi Ramony Flowers i szpiegiem z Krainy Deszczowców? Wow, faktycznie tłok.
Jeśli był z nimi Doktor Horrible to ja wchodzę do ich ekipy:


Przeżkadzacie (!) mi tylko w moich i w ich planach...
Szkoda, że te plany nie zawsze się pokrywały, co powodowało rywalizację również między przestępcami...

Dawny mentor Bruce'a machnal reka w strone herosow i wtem do bunkru wskoczylo siedmiu ninja.
Siedmiu wspaniałych ninja samurajów.

Glowni przestepcy uciekli,
Przybiegli wszyscy tak tylko, żeby się pokazać. Ten odległy, głuchy odgłos, to moja głowa uderzająca o biurko.
No co, Główny Zły chciał zadać szyku. Ninja są widać skuteczniejsi (albo mają niższe stawki godzinowe niż Superprzestępcy).

a Batman wraz z Nightwingiem i Oracle walczyli z niezwykle sprawnymi ninja.
Oracle walczyła z niezwykle sprawnymi ninja? Ależ ona dzielna! Szkoda, że nikt nie powiedział ałtorce/pisakowi, że Barbara Gordon owszem, walczyła u boku Batmana, jednak nazywała się wtedy Batgirl. Według komiksu “The Killing Joke” Barbara została postrzelona przez Jokera, kula uszkodziła kręgosłup i sparaliżowała dziewczynę od pasa w dół. Jakiś czas później Barbara przyjęła pseudonim “Oracle” i pomagała Batmanowi i innym superbohaterom jako haker i informator. Tak więc przykro mi, ale Oracle raczej by się w walce z ninja nie sprawdziła.
W każdym razie trzeba przyznać ninja, że był rzeczywiście niezwykle sprawny, skoro brał na klatę trzech (no dobra, dwóch i pół) superbohaterów. Mam wrażenie, że nastąpił tu desant z sąsiedniego fandomu "Naruto".
No akurat Ra’s faktycznie miał ludzi z Ligii Zabójców (nie Cienia, jak w trylogii filmowej, ale pisak się mógł zainspirować ich wyglądem), więc chociaż tyle.

-Lapcie ich!
Krzyknal Batman do reszty herosow na widok uciekajacych przestepcow.
Po co przestępcy najpierw wbili na imprezę, a potem uskutecznili taktyczny odwrót? Nie dowiemy się. A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie ogromny tłum superbohaterów wybiegający na słowo Batmana za ogromnym tłumem przestępców (do motywu Benny Hilla). Prawda, że się dzieci ładnie bawią? :3 W berka! Oni grają w berka!
Trzeba też wspomnieć o superherosach, którzy bez wyraźnego polecenia Batmana nie wiedzą, że powinni łapać przestępców.
(Ktoś z nich w ogóle zainteresował się tym trującym gazem?) (A po co...?)

-Przydalby sie tu Clark-pomyslal Bruce-Ale Superman, nasz jedyny zloty bohater juz nam nie pomoze...Juz nie.
Masz całą zgraję przebierańców, na co ci jeszcze “martwy” Superman?
Żeby się scena zajebiście prezentowała na okładce.
Vouge’a chyba.
Ej no, nie jest ZAJEBIŚCIE?

-Chyba  Ras all Ghul (czyli Raz wszystkich ghulli) uzyl jakiejs formuly,aby wzmocnic tych pacholkow! Powiedzial Dick
Tiaa, tak to sobie tłumacz.

Zaraz potem rozblyslo zielone swiatlo.
“Jakaś” formuła okazała się avadą kedavrą.

była to jakaś eksplozja, jakichś chemikali. W mieście zapanowała jakaś zielona mgła
Ściągnęła ze stołka burmistrza i błyskawicznie rozpanoszyła się na wszystkich kluczowych stanowiskach administracji.

słychać było wrzaski jak w horrorze który Bruce oglądał w zeszłym tygodniu. Zgromadzeni doszli do wniosku, po długiej debacie i trzech apelacjach, że tylko Scarecrow zna sposób na stworzenie antidotum. Ale trzeba było powstrzymać Ra's Al Ghula a na dodatek cały czas w pomieszczeniu byli ninja którzy teraz mieli założonę maski przeciw gazowe...
Ale nie robili nic konkretnego, tylko stali i pokazywali, że mają założone. Nie chcieli się przecież narzucać czy coś. Robili za hostessy i rozdawali ciasteczka tym, którzy się nie załapali na nie na początku.
I oni wszyscy w tym momencie stanęli, podrapali się po głowach, pokombinowali i zaczęli wrzeszczeć w przerażeniu, bo gaz Scarecrowa miał działanie NATYCHMIASTOWE.

-Nie damy rady!-krzyknal Nightwing
A gdzie, ten to jeszcze zdążył krzyknąć.

-Dacie-rozlegl sie donosny glos.
W sam srodek bitwy wpadla zreczna postac szybko rozprawiajac sie z ninja.
-Lapcie!-postac rzucila maski gazowe w strone bat-trojki. Bat-trójka to batmania wersja empetrójki? Gdy Bruce dokladniej sie przyjrzal postaci wyszeptal tylko:
-Jean...
Paul Gaultier, ofkors. Przybył z najbardziej ekscentrycznymi i designerskimi maskami przeciwgazowymi świata.
Łe, a już miałam nadzieję, że to Jean Paul Belmondo. Choć i tak dobrze, że Jean Paul Van Damme...

Był to Azrael. Przybysz odpowiedział odpowiedział:
-Nie mamy czasu do stracenia. Crane napewno nie opuści Gotham
Skąd wniosek?
Mam wrażenie, że wynika to z tego, że odpowiedział odpowiedział.

więc najpierw trzeba zająć się Ra's Al Ghulem!
-Masz rację! Sądze, że Ra's będzie chciał uciec samolotem.-odparł Bruce.
SKĄD WNIOSEK?!
Z duuuuuUUUuuuuu... py.
(╯°□°)╯︵ ┻━┻

Nagle Batman zapytał:
-Ale czym tam dojedziemy? Przecież nasze pojazdy zostały w Jaskini Nietoperza!
Proszę państwa, przed Wami Bruce Wayne, Batman. Geniusz i jeden z najlepszych detektywów w historii!



Rowerem, hulajnogą, na odrzutowej kozie... Jest wiele możliwości.

-Spokojnie na dworze jest wiele pustych samochodów. Już nam upatrzyłem kilka z nich...
“Pomógłbym wam wcześniej, ale nie mogłem się zdecydować na kolor!”
A to Batman z buta przybył do tego schronu?
Gdzie tam, batrowerem. Ekologicznie.
Albo na miotle. Nimbusem 2000.

Oddział bohaterów znalazł sobie kilka szybkich samochodów osobowych
Na parkingu przed schronem atomowym.
Scenarzysta podrzucił.
To już moje odrzutowe kozy są bardziej wiarygodne.

i zmierzał rozprawić się z Ra's Al Ghulem. Po drodze kilka razy oszołomieni mieszkańcy miasta chcieli się dobrać do pojazdów, ale przy ich prętkości było to niemożliwe.
Już coś pisałam o gazie Scarecrowa. Jedyne, co mieszkańcy byliby w stanie zrobić, to wpaść im pod koła.
Może tym razem gaz wywołuje ataki fetyszyzmu motoryzacyjnego? Tłumy łażą po ulicach i wyją “Aaaaaudiii.. Skooooodaa... Polooneeeez...”
Albo chcieli im tylko szyby umyć w zamian za drobne.

W okolicy lotniska był lód, padał śnieg było potwornie zimno. Widać było pas startowy na którym stał samolot transportowy. Ale ogrodzenie było całe zamrożone. Dodatkowo lód był zbyt kruchy, aby można było użyć sprzętu bohaterów. Jedyną drogą był oblodzony główny budynek lotniska.
A to lotnisko to fosą było ogrodzone, że się przeprawić nie mogli?
Najwyraźniej. Na dodatek nie wzięli ze sobą rękawiczek (w tym roku zima zaskoczyła superbohaterów, a nie drogowców), a ogrodzenie było zamrożone!!! I jak tu walczyć ze złem?
Superherosi nie są najwyraźniej tak mądrzy, jak wiedźmy z Lancre, i nie noszą w pracy ciepłej bielizny.

Gdy mroczny rycerz z pomocnikami weszli do środka zastali tam silny oddział ninja i 3 złoczyńców: Mr.Freeza, Clayface'a i Deadshota. Deadshot odezwał się pierwszy:
-Witam, witam. Jest już za późno- nie uratujecie miasta. Ale wciąż możecie poczęstować się ciasteczkiem.
-Wszystko jest możliwe...-odparł Nightwing
...dzięki magicznej mocy przyjaźni! *rozrzuca wszędzie piękne kwiatuszki*
A po chwili Nightwing zawył:
Wszystko jest możliwe, gdy Ty jesteś przy mnie
Pokonamy wszelkie zło, nim nadejdzie ciemna noc
Tak to w życiu bywa, czasem łezka spływa
Lecz na zapas nie martw się, pokonamy razem lęk!”
Już wiem, po co Batmanowi spęd superherosów! Chciał odśpiewać w chórze "We are the world"!

Słysząc to Mr.Freeze ruszył do ataku. Nie znosił Michaela Jacksona. Odbezpieczył swój zamrażacz i zaczął zamrażać cały budynek
Całkiem ignorując swoich przeciwników.
A masz, przebrzydły kaloryferze! A masz, wstrętny parapecie i ohydna paprotko! A masz, obmierzła poręczo od schodów!

ale z tyłu podkradł się Batman i rzucił w plecak Freeza batrangiem co spowodowało wyeliminowanie z gry lodziarza.
Victor Fries (Pan Freeze) był geniuszem. Batarangiem to się Batman mógł co najwyżej popukać w czoło nad własną głupotą.
Przecież jest napisane, że Batman wyeliminował jakiegoś lodziarza, a nie Freeza. Freeze tylko oberwał w plecak. ;>

Widząc to Clayface i Deadshot ruszyli do ataku.
Batman i spółka wchodzą, Freeze atakuje, zostaje pokonany, a Clayface i Deadshot dopiero WTEDY reagują. Hm, no tak.
Wszyscy złoczyńcy walczą w systemie turowym. ZAWSZE.
A oni i tak mają ich na hita.

Widząc to Azrael wziął broń Freeza,
A Freeze tak sobie leżał i patrzył.
Robił usta-usta pokonanemu i ogłuszonemu lodziarzowi.
Przygotował już lodowisko, teraz tylko dzwonił po rosyjską drużynę łyżwiarzy figurowych.
Plany Tych Złych stawały się coraz bardziej przebiegłe.

która resztkami swojej "bateri" mogła tylko sparaliżować a nie zamrozić na śmierć
No tak, jakby Nora Fries nie była przetrzymywana w komorze kriogenicznej przez swoją chorobę, to by przypomniała mężowi o naładowaniu lodowej broni. Kanapek rano do pracy też pewnie sobie nie zrobił.
I założę się, że założył koszulę na lewą stronę.

użył lodowego promienia aby powstrzymać Clayface'a.
Clayface’a, który może zamienić się w kogokolwiek tylko chce (i deformować ciało według własnego widzimisię) i raczej nie marnowałby czasu na stanie i obserwowanie. Jak ktoś z nim walczył w Batman: Arkham City, to wie, że ten promień by go co najwyżej połaskotał.
Ale zaraz, przecież tam byli ninja. Co się z nimi dzieje? Zwiali?
Jeśli rzeczywiście są z "Naruto", to albo toczą z przeciwnikami długie rozmowy na temat swoich planów i motywacji, albo właśnie przeżywają atak retrosów. Ewentualnie po prostu nie chcą się narzucać.

Widząc to ninja dołączyli do Deadshota.
A ci to dopiero mają refleks!
Wcześniej musieli wykonać całą masę dziwnych wykopów i okrzyków z rodzaju “haaaaaaiii!!!” To zajmuje trochę czasu, a o styl przecież trzeba dbać.  

Podczas walki z zabójcami bohaterowie byli nieraz narażeni na strzały z broni Deadshota.
YOU DON’T SAY. Nie to, żeby Deadshot był snajperem i zajmował się właśnie strzelaniem. Czy coś.
Wiesz, skoro ninja przez dłuższą chwilę mogli być na miejscu tylko ciałem, ale nie duchem, to może on też.
Może tak długo logowali się na serwery?
Ninjowy USOS im się zawiesił.

W końcu Robin został postrzelony w ramiie...
To i tak nieźle, bo Deadshot cieszył się opinią osoby, która nie pudłowała. Wcale. A Batmana chciał zastrzelić dlatego, że przez niego spudłował i zjechał sobie reputację (według jednej z wersji).
Jesteśmy w opku. Deadshot powinien płakać ze szczęścia, że W OGÓLE udało mu się coś trafić. Choćby stodołę z pięciu metrów.
Ale to jest opko pisane przez fanów. Myślę, że mam jakiekolwiek prawo oczekiwać zgodności z kanonem!
.
.
.
Jesteśmy w opku.
Bądź dzielna.

... po postrzale w ramię z broni Deadshota Robin upadł na ziemię zprawiając wrażenie martwego.
Martwego od postrzału w ramię. Taajasne. Nie wiem, według kogo "zprawiał" takie wrażenie, ale ten ktoś koniecznie powinien powtórzyć kurs BHP dla villainów.

Upadł zmino na minę? na oziminę? ze skrzywiono gębo, kumo! na ziemię plamiąc krwią buty Valley'a. Dick sprawdził czy serce Robina bije. Bum. Bum. Bum I wanna double boom, let's spend the night together, together in my room!!! - jego serce nadal bije to nie serce, a co jak nie serce? Bardzo mały wewnętrzny kickboxer? Mały Obcy? to ale wszystko wskazuje na to że w wyniku strzału stracił przytomność. Do Dick czuje że ktoś do nich podchodzi. Jednak tym kimś okazuje się być Batman zaniepokojony że Dick leży zakrwawiony na ziemi, nasunoł mu się przed oczy skatowanego łomem przez Jokera Jasona...
Z fragmentu wynika, że Dick jest jednocześnie Robinem i Nightwingiem. Mało tego, sam sobie sprawdza puls.
W dodatku nasuwa mu się przed oczy skatowany łomem brak podmiotu w zdaniu.

Krótką chwile po, tak krótką że Batman nawet nie zdążył odetchnąć jego głowę ogłuszył ogromny ból. Ale tylko głowę. Reszta ciała była w pełni świadoma i aktywna, co sprawiło, że Batman zaczął biegać po sali, obijając się o ściany. To jeden z Ninji go powalił, z siłą wodospadu kilku napastników. W końcu naprawdę zareagował Azrael, wreszcie coś naprawde zrobił
Do tej pory czyścił sobie zakrwawione przez Robina buty.
Miał wyjątkowo długi rozruch.
Lagi go dorwały, wyrzuciło z serwera...

- wystrzelił z dołu rękawicy linę która na czubku miała specjalnego ostrego bataranga.
Gdzie lina ma czubek?
Tam, gdzie nie ma kółeczka do trzymania:
 

Ten batarang był po ostatnim ich spotkaniu... (Bruce,Jean). Lina związała kliku ninja ale nie taki jej wystrzelenie miał cel. Nigtwing zrozumiał cel wystzrelenia tej liny - skoro Azrael związał kliku ninja to cała reszta przyjdzie na odsiesz odsiew? i wtedy będzie mozna unieszkodliwić wszystkich naraz.
A co, jeśli będą przychodzić partiami albo z różnych stron, albo jednak oleją kumpli?
Wtedy dupa blada. Ale urocze jest zakładanie, że źli ninja zawsze przychodzą na odsiecz uwięzionym ziomkom. Obito, przyznaj się, że to twoja sprawka.

Po wyeliminowanie prawie wszystkich wojowników Ras Al Ghul zniknął z placu boju.
To on tam cały czas BYŁ?!
I to on eliminował tych wojowników?
Może stwierdził, że i tak przegra, więc dobił resztę swoich i się zmył?
Zaakceptował Imperatyw Narracyjny. Mądrze.

Oracle zajęła się wszystkimi rannymi bohaterami w tym Mrocznym Rycerzem który miał szczególne obrażenia.
Zasuwając na wózku od jednego do drugiego. Jakim cudem Deadshot jej nie trafił - zagadka.
Wózek był wyposażony w teleskopowe szyby kuloodporne. Coś jak papamobile dla superbohatera.
Szczególne obrażenia - czyli co? Siniaki, które można było połączyć linią, tworząc obrazek?

Dokładnie mineły 2 dni od wielkiej bitwy w schronie.
Schron, lotnisko, jeden pies.
Może schron miał lotnisko? BTW, już widzę te opracowania historyków poświęcone "Bitwie w schronie".

Batman jak zwykle udał Batmobilem patrolować Gotham. Była to noc, niebo było tak czarne jak wnętrze czarnego kota (T. Pratchett) prawie nie było widac gwiazd. Gotham wydawało się być czystę więc Batman wrócił do jaskini.
A to, że Ra’s al Ghul wypuścił całe bezprawie z Arkham Asylum, które powinno się teraz plenić na ulicach Gotham, to taki nieważny detal.
Bo Batman nie szukał przestępców, a paproszków i skórek banana na chodnikach.
"Wydawało się" jest w tym kontekście szczególnie znaczące.

Bruce w swej grocie zdjął kostium Batmana i włożył go do szklanej gabloty obok innych strojów.
Księżniczki i szeryfa. Między innymi.

(...) Kiedy Bruce zamknął jaskinie nagle Bat-Komputer zaczoł trombić.
Z wejścia USB wysunął się puzon i... jak nie huknie!

Bruce sprawdził oco chodzi. Na jednej z ulic został brutalnie zamordowany bezdomny. Od razu na miejscu zdarzenia pojawił się Batman.
I Bruce czyta o tym na Batkompie? Co za incepcja.

Z dachu jednego z budynku przyglądał się jak Harvey Bullock odgania ludzi od miejsca zdarzenia. James Gordon poszedł na dach budynku komisarjatu policji z planami uruchomienia Bat-Sygnału.
W sprawie jednego bezdomnego? Geez, policja Gotham nawet nie próbuje udawać, że pracuje.

Kiedy już tam doszedł czekał na niego Batman...

Dzień dobry komisarzu-odezwał się Batman
-Witaj przyjacielu, co o tym sądzisz?-odezwał się Gordon
-Zsasz, to Zsasz bez dwóch zdań. Ciało pokrojone jak szynka w sklepie mięsnym...
To, że przestępca ma nóż i jest nienormalny wcale nie znaczy, że jak coś jest “pokrojone jak szynka” to jego sprawka. Zsasz miał to do siebie, że ofiarom zwykle podrzynał gardło, a martwe ciało układał w sposób, jakby osoba wykonywała jakąś czynność, np. czytała książkę czy grała w karty. Dodatkowo każdy mord oznaczał na swoim ciele, nacinając skórę.
Czym się różni pokrojona szynka od, na przykład, polędwicy? To ważne! Bez tej wiedzy nie będę umiała dobrze wyobrazić sobie pokrojonego ciała.
A w ogóle to i tak dobrze, że przestępca nie zrobił z gościa szaszłyka. Albo nie użył go jako farszu do wypełnienia innego gościa.
Przychodzi Batman na miejsce zbrodni, a tam zrazy.

-Tak to jego styl. Dodatkowo wyglądał na przerażonego...
Przestępca był przerażony? Po czym to poznali? Plasterki są nierówne, więc policjanci zgadują, że typowi drżała ręka przy krojeniu?
Może przesolił z nerwów?

-On nie ma stylu. Możliwe, że jest podatny na działanie toksyn. A co z mieszkańcami?
-Ci co byli podatni na działanie tych chemikali przez dłuższy czas, trafią na leczenie do szpitali psychiatrycznych w całym kraju.
Ten gaz się ciągle ulatnia, przez dwa dni? I ci ludzie jeszcze żyją?
Miasto zaludnione przez samych buddów, bez wątpienia.

-Widzę, że sprawca zszedł do kanałów...
Raczysz wyjaśnić, skąd ten wniosek? Nie? Nevermind...
Może zostawił za sobą ślad z okruszków ciastek.
Z ich kojarzeniem faktów to prędzej neonowe znaki wyjące jak karetka na sygnale.

-Tak
Wtedy to nietoperek ruszył śladem zbrodniaży.
Kwik. Sama nie wiem, czy bardziej ze zbrodniaży czy z nietoperka. I przypomniała mi się piosenka o wampirku.

W kanałach było mnóstwo zwłok. Nagle ściana obok eksplodowała a na Bruce'a ruszył z furią Killer Croc. Walka była zażarta. Batman po otrzymaniu od krokodyla na kredyt poważnej rany na ręce, rzucił w Croca strzałką pełną serum zwiotczającego mięśnie. Krokodyl był znokałtowany. Czekała ich długa rozmowa.... z dodatkową kropką.
Ach, gdzie zacząć... Pomijam już kwestię “serum ex machina”. Killer Croc, przez swoją mutację, miał wyjątkowo twardą skórę, Batman musiałby mu wbić tę strzałkę, strzelając nią z bazooki. Nieźle przy tym celując. A ciężko się celuje, walcząc w bezpośrednim starciu z dwumetrowym człowiekiem-krokodylem, który przez długi czas zajmował się zawodowo wrestlingiem... z aligatorami (bez problemu łamiąc im kręgosłupy przy użyciu wyłącznie własnych rąk). A w animowanej wersji złapał bataranga zębami, przeżuł go i wypluł. Just sayin’.
Tia, już wierzę, że strzałka podziała na COŚ TAKIEGO.
Otóż właśnie.
To musiała być zajebiście wielka strzałka, a Croca znokautowała sama siła uderzenia. Chociaż jak Batman dałby radę miotnąć czymś takim... Nie, ta egzegeza tez jest do dupy. *rozkłada ręce*

Smród, jaki otaczał to miejsce, był nie do zniesienia.  Zacisnął pięść (ten smród), a krew sącząca się ze zranionej ręki spadła na murowane podłoże PLASK!, mieszając się z tą wydobywającą się z licznych zwłok *chlupotu chlupotu chlupotu*.
Przepraszam bardzo, ale jeśli tam coś krwawiło, to nie było jeszcze zwłokami. Batmanie, rusz, proszę, szanowne dupsko i pomóż.

(...) Fetor przyprawiał o mdłości, lecz mina Mrocznego Rycerza nie wskazywała, że mu to przeszkadza. Lubił zapach świeżych, parujących flaków o poranku... Croc oblizał się z uśmiechem, próbując wyglądać złowieszczo, chociaż jego zwiotczała i śmiesznie wyglądająca masa mięśni była raczej widokiem groteskowym. Batman związał go dla pewności, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to zdeformowane cielsko wróci do dawnej sprawności: wskutek czego Croc wyglądał jak baleron.
Co to za wędliniarskie motywy się przewijają w tej analizie?

- Niezła robota, nie? Zrobił to specjalista od pchnięć, cięć...
Chirurg albo zawodowy szermierz.
Albo cieśla. Chwila, moment... Jezus?

Nie dokończył, gdyż szybka seria ciosów spadła na niego niczym deszcz w pochmurny dzień.
Też wyobraziliście sobie ciosy w postaci żelastwa spadającego na głowę, tak jak wtedy kiedy robi się porządki w piwnicy i pudło z różnościami spierniczy się wam na łeb?
Mnie się pojawiła przed oczami raczej czarna chmurka, z której spadają takie małe piąstki.

Mutant nie spodziewał się tego, chociaż uderzenia nie były wcale dla niego takie znowu bolesne.
- wyluzuj, ssss, nietoperzu - wysyczał przez zęby Croc - bo się jeszcze spocisz. To nie moja robota. Gdybym to ja się zajął tymi ciałami, kości byłyby obgryzione jak kolba kukurydzy. Sss...
Biedny Croc, mało, że wyglądał jak przerośnięta jaszczurka, to jeszcze mu pseudo-fani bezsensowne syczenie węża dorzucili w pakiecie.
Może to nie Croc, tylko Voldemort przypakował, a z Batmanem gada w mowie węży?
Już by mnie tu nic nie zdziwiło, nawet crossover.
Noo, Voldi podczas wrestlingu z aligatorami to bardzo ucieszny obrazek.

Batman ciągle milczał, jak gdyby cisza była jedynym sposobem na tego socjopatę.
TAKA Cisza? Cóż, oni nawet mogliby być skuteczni...

Kiedy Croc pokazał gniewnie zęby, a następnie oblizał strużkę krwi z warg, Batman przerwał milczenie i zapytał:
- Kto?!
Odpowiedziała mu cisza. Croc wyraźnie delektował się możliwością pogrywania sobie z największym przeciwnikiem.
Nagle w oddali rozległ się wesoly motyw dźwiękowy, dobrze znany mieszkańcom Gotham, gdyż pochodził ze znanego teleturnieju. Batman odwrócił się, zaskoczony. Oj no, komuś się dzwonek w telefonie włączył... Dopiero teraz zauważył, że kilka ciał  pokrytych jest farba fluorescencyjną.
Tak, to ciągle ten sam Batman. Jeden z najlepszych detektywów and all.
Ojtam, ma gorszy dzień. Od trzech dni.
Gorszy dzień to on miał, jak mu Bane złamał kręgosłup. Teraz to chyba aftershock po przeszczepie osobowości.

Pobiegł w stronę najbliższej metalowej drabiny i zaczął się po niej wspinać. Kiedy był w połowie drogi, odwrócił się i spojrzał na ciała. Tak jak myślał - rysunki na zwłokach łączyły się w ogromny znak zapytania.
To kim był specjalista od cięć i pchnięć, bo Edward Nigma (Riddler) nie był znany z upodobania do brudzenia sobie rąk?
Znak zapytania oznaczał, że chuj wie, kto ich zabił.
To był Mysterion!

Na górze czekał już Gordon z kilkoma policyjnymi żółtodziobami.
Wszyscy przestępcy (“świata”, jak to szumnie ogłosił Ra’s al Ghul), a Gordon dostaje grupę żółtodziobów. Ktoś tam na komisariacie nie potrafi wykonywać swojej pracy.
Skoro przestępcy pojawili się na moment, żeby aż nic nie zrobić, to nawet się nie dziwię, że nikomu nie chciało się wysyłać oddziałów specjalnych.
A w pobliże Killer Croca to ich wysłali dla żartu.

- Oszczędź chłopakom tego widoku, Jim. Sprowadź na dół kogoś doświadczonego. Croc będzie jeszcze z jakieś 20 minut niegroźny.
A jeszcze przed chwilą nie wiedział, ile serum wytrzyma.
Ściągnął update'y. BTW, Batman nie chciałby chyba, by okazało się, że serum wytrzymało tylko 15 minut... Nie mógł go unieszkodliwić jakoś bardziej na stałe?

Gordon krzyknął do młodych policjantów, aby wezwali  przez radio kogoś z opancerzonym wozem. Kiedy odwrócił się do Batmana, zastała go... pustka. Nie zdziwiło go to - samozwańczy obrońca uciśnionych przyzwyczajał go do tego znikania konsekwentnie do tego od kilku lat do tego.
Gordon wziął latarkę, odpiął kaburę z pistoletem i zszedł pod drabince do kanałów. Nie wiedział, że to, co tam zastanie, pomoże mu pozbyć się nieświeżej sałatki, którą zjadł dzisiaj na kolację.
Jak następnym razem się czymś struję, to też poszukam miejsca zbrodni, żeby sobie ulżyć.
Ale po co on jadł nieświeżą sałatkę?

Nagle zobaczył ciało jakiegoś narkomana
Tak sobie niepozornie leżał nieopodal, czekając, aż ktoś go zauważy.
I gnił sobie z pewną taką nieśmiałością.
Zarumieniłby się też pewnie, ale... cóż...
Fakt bycia narkomanem sygnalizował subtelnie przez pięćdziesiąt strzykawek wbitych gdzie się da, i spory worek kleju.

z kopertą na której widniał znak zapytania a pod nim tekst:
Są tam młyny i dziewczyny, choć nie ma to nic wspólnego z produkcją chleba...
Hmmmm...-zastanawiał się Batman. Postanowił skonsultować się z Barbarą.
Bo jest małym, nieogarniającym chłopcem, który to stawia pierwsze kroki w walce z przestępczością.
A Riddler prędzej zjadłby własny melonik, niż puścił w obieg taką zagadkę.
Fakt, nawet Gollum znał lepsze kawałki.
Zaraz ja zjem własną klawiaturę przez czytanie tego opka...

Ale Oracle nie odpowiadała. Więc sam zaczął kojażyć fakty.
W trudzie i znoju, pocąc się obficie.

Mogło to być wesołe miasteczko-dawna siedziba Jokera gdzie są 2 diabelskie młyny, lub wystawa sztuki wiejskiej europejskiej. Jednak "galeria" gdzie były modele młynów została spalona przez Firefly'a kilka godzin temu.
Wtedy, gdy Batman patrolował Gotham i uznał, że wydaje się spokojne?
Jeden pożar mniej czy więcej, jaka to dla niego różnica.

Nietoperz udał się do wesołego miasteczka. Zobaczył tam ludzi Riddler'a. Dodatkowo widział, że z namiotu wychodzi Zsasz, Pingwin i Riddler. Postanowił działać. Zadzwonił po Gordona. Nagle przyleciał helikopter a wnim ludzie Pingwina (Wylecieli z tego helikoptera? Och, mam nadzieję, że mieli spadochrony.), którzy zabrali gdzieś swojego boss'a i nadprogramowy apostrof ze sobą. Przeskoczył przez płot (ten boss), zdiął snajpera, który najwyraźniej niespodziewał się Batmana.
Co można było poznać po tym, że był taki nieuczesany.

Zaraz potym unieszkodliwił resztę ludzi Szaradzisty. Znów ich ogłuszył podmuchem zajebistości? Gdy już miał wejść do namiotu, został zaatakowany przez Zsasza. Brutalna walka między pięściami a nożem, zakończyła się zwycięstwem Batmana. Cóż, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Jednak nie spodziewał się, że Riddler będzie miał jet packa.
I see what you want to do here!

Ale sprytny nietoperz uszkodził batrangiem plecak odrzutowy.
Or... wanted to do, anyway.

Nygma spadł do wielkiego pojemnika pełnego materiału.
Jakiego materiału? Wybuchowego? Budowlanego? Dydaktycznego?

Zapytał Batmana:
- Czy wiesz, że Pingwin czeka na ciebię z Bane'm, Mad Hatterem i Trującym Bluszczem?
Team 1: Clayface, Deadshot, Freeze.
Team 2: Pingwin, Riddler, Zsasz.
Team 3: Bane, Mad Hatter, Trujący Bluszcz.
Czy to jakiś misterny plan, łączyć przestępców w trójki?
Ktoś tu się naprawdę "Naruto" naoglądał...
Zazdroszczą czarownicom z Pratchetta i też chcą zadać szyku.
Poza tym niechże się w końcu zdecydują, czy piszą imiona po polsku czy po angielsku!

- Gdzie oni są?
- W Zoo-odparł Riddler
Oto facet, który nie umie przepuścić żadnej okazji do wyśmiania inteligencji i umiejętności detektywistycznych Batmana. I podaje informacje bez żadnego owijania w bawełnę. Jego spaczenie osobowości aż boli.
A może to miała być ta cięta ironia i oni wcale nie są w zoo...? Tak, wiem, ciągle się łudzę.
On po prostu chciał jak najszybciej uciec z opka. Za to fabuła do złudzenia przypomina konstrukcją zaliczanie kolejnych misji.
Żartujesz? To już nawet w grach questy są bardziej rozbudowane.

PS. Ta zagadka może wyda się wam sucha, bo nie umiem układać zagadek
HA.
NO WAI.

PS2. Trąciło mnie natchnienie niżej (niżej to nie natchnienie, niżej jest chuć) dalsza część opowiadania

Wejście do Zoo było mroczne. Może to był Dworzec Zoo? Na płocie były oderwane głowy, na których siedziały kruki. Fajna dekoracja. Idealna dla przydomowego zoo rodziny Addamsów. Prawie jak wstęp do “Nightmare before Christmas”. Batman omało nie puścił pawia z powodu smrodu gnijącego mięsa. Po drodze do szklarni (gdzie on tam szklarnię znalazł?) (Czyli jednak nie zoo, a mroczna farma Rolnika Zagłady?) (Kolejnym przeciwnikiem będzie Szalony Pędzony Ogórek!), przez którą było wejście do "Świata Arktyki"  dał lanie kilku gorylom Pingwina. Przełożył ich przez kolano i nastrzelał batpaskiem. W szklarni spotkał rysie kapibary Bluszcza, która chciała go omamić swoimi feromonami. Ale nietoperek wstrzyknął sobie wcześniej antidotum (tzw. Antywzwoda), więc sztuczki rośliny na nim nie działały. Pamela krzyknęła: Zabić go!!!, po czym na Wayne'a ruszyła zgraja gałęźi, które Batman rozwalił kwasem.
No tak, bo przecież Pamela zawsze atakuje tak samo - feromony, gałęzie, trochę więcej roślin, feromony, gałęzie...
Wyobrażam sobie tę tupiącą groźnie zgraję gałęzi.

-Gdzie jest Pingwin? W "Świecie Arktyki"? A jak nie to gdzie? No nie na pustyni chyba.
-Jest w tym świecie Arktyki. Mad Hattera wysłał do Krainy Czarów Jokera, ale czeka na ciebie z Bane'm. Tylko uważaj aby ci znowu nie złamał kręgosłupa
Dum, dum, duuum! Właśnie ostatecznie zrąbali sobie oś czasu. Batman na początku dał do zrozumienia, że Superman nie żyje, a teraz Pamela mówi nam, że Bane złamał Bruce’owi kręgosłup. Wszystko ładnie, szkoda tylko, że Clark umiera w styczniu 1993 roku, jednak powraca gdzieś w czerwcu tego samego roku, jeśli dobrze pamiętam. Batman zostaje pokonany w lipcu, wciąż ten sam rok. To jak zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.
To jak mieć opko i nie mieć sensu.
Czyli wszystko po staremu.

Batman biegł przez caly czas aż przed samym wejściem spotkał Bane'a, jeszcze nie nafaszerowanego Venomem, który krzyknął "niespodzianka", i zaczął rozrzucać konfetti i rozdawać prezenty "kwitnąć" boru, nie, porósł kwiatami, zaraz będzie się pieprzył z Itachim w śpiworze pod wpływem chemicznej substancji, i zamiast marnego pakera, który został przepędzony z siłowni bo był za słaby stał się górą mięśni o sile rozpierniczyć mur w drobny mak.
Bane dysponował ogromną siłą nawet bez Jadu w ciele. Nie był tak potężny, ale nazwanie go “marnym pakerem” to tak trochę, well, zjebanie sprawy.

Po dużym wzroście masy mieśniowej Bane zaczął krzyczeć, wyć. Tupnął w ziemie i strzelił foszka, a ta zadrżała. Wyrwał ruru z okolicznego gazociągu, i rzucił w strone Batmana.
CO on wyrwał? Tajwańską supermodelkę (to by nawet miało sens, ale co taka panna robiłaby w gazociągu?), maskę pozwalającą widzieć w ciemności czy... hm, sama nie wiem, która z TYCH definicji bardziej mi się podoba.

Mściciel dzieki swojemu refleksowi uniknął udeżenia (ლ(ಠ_ಠლ). Wiedział że w starciu fizycznym z Bane nie ma szans. Musiał go pokonać intelektem i sprytem.
Więc z namaszczeniem postawił przed sobą szachownicę i wyzwał Bane'a na pojedynek.
Batman used intelligence! It’s... not very effective.

Szcześliwy los nastał, bowiem Batman w swoim pasie miał specjalny specyfik, który został stworzony na bazie Venomu, specjalnie dla Venomu.
Od serca dla serca. Serio, ile on jeszcze tego ma? Specyfik na każdego!
Zabrał chyba torbę Hermionie - tę, do której dzięki magii mieściło się kilkanaście razy więcej rzeczy niż normalnie. Inaczej nie mam pomysłu, skąd on te wszystkie rzeczy mógłby wyciągać.
Stamtąd, skąd wnioski - z duuuUUUUuuuuuu... py.

Owa substancja powieksza siłe jadu, do nieporządanych efektów ubocznych, takich jak poronienie, odwodnienie, biegunka i wymioty oraz gwałtowny wzrost libido. Batman wykonał świetny pokaz akrobatyki i zwinności,
No i teraz widzę coś takiego:
 

A na nogach miał TAKIE baletki.

przy okazji wlewając swój specyfik do rórki z Venomem.
No to mu się wylało, bo rurki były przytwierdzone w miarę mocno, żeby zapewnić przepływ Jadu.
Rurki były przytwierdzone, rórki latały chuj wie gdzie.
A to w sumie wiele wyjaśnia.

Nastepnie szybko usunął sie cien, czekając na upadek złoczyncy. Jednak przy przyroście masy mieśniowej, i dodaniu specyfiku do Venomu, serce Bane nie wytrzymało i zatrzymało sie. Ciało kolosa padło na ziemie, przy okazji robiąc małe trzesienie, i powoli zmieniało swój rozmiar.
Wy też widzicie balonik, z którego uchodzi powietrze?
Tak.

Po pokonaniu przeciwnika Batman ruszył biegiem na strefe uliczną, i przywołał za pomocą komunikatora Batmobile.
Co tam Bane, niech sobie zdycha, przecież dla Batmana używanie szemranych specyfików i zabijanie przeciwników to chleb powszedni. OH, WAIT.

Po przybyciu środka transportu Mroczny Rycerz natychmiast udał sie do świata arktyki. Niestety nie przewidział że sprytny człowiek Zagadka przewidział zwyciestwo Bohatera, i zastawił miny na drodze do Arktyki.
Ponieważ w całym Gotham City prowadzi tam tylko jedna, jedyna droga.
Zaznaczona czerwoną linią, żeby nikt nawet nie próbował przejść ulicą równoległą, czy coś.

Bo w jechaniu w dwie pojazd zaczął płonąć. Batman nie miał wyjścia, musiał wyskoczyć z pojazdu w katapulcie, którą był Bat-motor.
Bat-motor był katapultą... tia, a Tumbler to pewnie balista.
Nie no, teraz widzę, jak Batman popyla po mieście, siedząc na łyżce katapulty.

Niestety wiedział że to może go opuźnić, po specjalne dopalacze zostały w "spalonej" cześci. Musiał szybko coś wymyślić. Ale co można zrobić na prostej drodze bez żadnych przedmiotów dodatkowych?
Use the Force, Bruce!
Załamać ręce i płakać, bez kitu.

Myślał że nie może być gorzej. A jednak może, bo jakby było tego mało, to za Bohaterem jedzie radiowóz, a któż jest w nim? Zmieniacz Czasu Narracji? oczywiście Harvey Bullock!
Zaliczając wszystkie miny, które Batman ominął!
Z wielką starannością.

Batek wiedząc że Bullock to policjant, który nie za bardzo szanuje legendę i że w odruchu może zawsze wjechać na miny,
Czy chodzi o legendę, która mówi, że nie można wjeżdżać na miny?
*z kamienną twarzą* Tak, dokładnie o tę.
Tak, to bardzo znana legenda. Mówi o człowieku, który wszedł na minę i przeszedł do legendy.

wyjął krótkofalówkę i zaczął się porozumiewać z nightwingiem-Dick, błagam, jestem uwięziony z jednej strony jest Bullock, z drugiej miny.................nie, cekaj tu jest jakiś kszałt..............tak to mina w formie głowy Hellokitty, o niiiieeee tajne przejście!-cofnął si,ę powoli i rozsunął przejście na ziemi.Był to długi tunel.Nietoperz wskoczył w niego.Nagle spadł na materac.Przed nim stał Ras Al Ghul!
How convenient.
I tu opko się kończy. Bardzo nam z tego powodu smutno, oczywiście.
Tak. Strasznie chciałam wiedzieć, co na tym materacu Ras zamierzał z Batmanem robić.
Jeszcze tego by było mało, żeby Dick nagle zaczął znowu “wkroczać” do akcji...