piątek, 8 czerwca 2012

Klub Mętnego Bełkotu, czyli spotkanie z JestNocią, cz. 2

Witajcie!

Uff, zdążyłyśmy! Oto druga część przygód zwampirzonej Sakury i jej truloffa przerażającego demonicznego wroga. Jak łatwo się domyślić, jest jeszcze dziwniej niż w pierwszej części...
Indżojcie!

PS. Za tydzień analizy nie będzie - w ramach przeprosin i na wzmocnienie przed analizą - słodkie maleństwo:





Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.
Adres blogaska: http://demon-i-wampir.blog.onet.pl

Sakura biegła szybko mijając przeszkody, które widziała w zwolnionym tempie.
Wampirzy wzrok działa w slow motion? Auć... ciekawe, ile drzew i latarni zaliczają przy byle przebieżce.
Mówiłam, że wampiry co chwilę kasują się na latarniach!

W końcu z daleka dostrzegła zarys pałacu. Wskoczyła przez okno (to musiała zrobić susa...), gdyż szybciej mogła znaleźć się w pomieszczeniu. Czując się bezpiecznie usiadła na kanapie z przyzwyczajenia, ale także było łatwiej jej myśleć.
Rozumiem ją, ja też na stojąco mam czasem problemy nawet z dodawaniem.

Nadal czuła aurę. Była taka mroczna i przerażającą, ale także taka tajemnicza i truła dupę przyciągała ją jak magnez.
Tru Loff w sprayu?

Wyczuła ją, gdy tamten demon chciał się przemienić. To nic on chyba chciał zjeść? pomyślała. No bo żaden wampir czy demon wyczuwszy siebie nawzajem nie narażałyby się, gdyż oficjalnie panował pokój zwarty niczym poślady między nimi.
Pokój był silny, zwarty i gotowy, dlatego też dwa dowolne wampiry i demony napotkawszy się w parku natychmiast przechodziły do mordobicia.

Posmutniała przypominając sobie, że został zawarty przez Tsunade i króla demonów.
Pokój zawarty przez króla i niańkę? Wojnę pewnie wypowie lokaj.

Jej rodziców nie było już przy niej. Szkoda przemknęło jej przez  myśl. Potrząsnęła głową. Wróciła rozmyślaniami dotyczącymi pokoju.
A potem skręciła w rozmyślania dotyczące łazienki.
Skończyła zaś na rozmyślaniach dotyczących szafy.

Jak pamiętała ten król chyba nazywał się....przypomnij sobie.
- Dzień dobry, Mariola Kowalska jestem.
- Przypomnij Sobie.

Już wiem. Fugaku Uchiha.
NO CO ZA NIESPODZIANKA.

Przybył on wraz z małżonką Mikoto.
Skąd dokąd?
Też masz problemy...

Pamiętała ją. Była to przemiła kobieta jak na demona. Polubiła ją od pierwszego spotkania.  Przyprowadził ze sobą także dwójkę synów.
Dwóch.

Widziała ich raz. Wtedy zostawiono ją razem z nimi by się mogli pobawić.
Małe wampirzątko z małymi demonkami, how sweet. Ciekawe, czy zaprowadzono ich do mrocznej piaskownicy.

Starszy. Miał imię Itachi z tego co pamiętała.
Trzymał je kurczowo w dłoniach i za nic nie chciał oddać.

Miał czarne włosy i oczy. Był chłodny, ale milszy od swego młodszego brata, którego znienawidziła.
Już dzieckiem w kołysce zapałała do niego szczerą nienawiścią. I zabrała mu grabki.

Miał na imię Sesuke albo Yosuke...jakoś tak. Był chłodniejszy i oschlszy od brata.
Starszy był chłodny, młodszy chłodniejszy... Trzecie dziecko byłoby pewnie Człowiekiem Mrożonką.
Starszy był oschły, młodszy oschlszy, najmłodszy był Człowiekiem Ale Osssochodzi?

Ale ładniejszy od niego. Była wtedy mile nastawiona do demonów.
A to nie było tak, że dopiero co jakiś demon zabił jej mamusię?
Ojtam ojtam.

Chciała się z nim wtedy pobawić, ale on prychnął i powiedział, że z pijawkami nie będzie się bawić.
Czym zranił ją na wskroś, niedobry on.

Zmroziło ją to. Ale spróbowała jeszcze raz. Wyciągnęła rękę, ale ją odtrącił.
I przydzwonił jej w łeb wiaderkiem.
Już wtedy było widać, że mają się ku sobie.

Więcej już nie  próbowała. Do końca wizyty bawiła się ze starszym z braci. A on stał i obserwował ją z daleka z dziwnym wyrazem w oczach.
Już jako berbeć knuł posępne i podstępne plany!

To był pierwszy i ostatni raz, gdy go widziała. Zaraz, zaraz dlaczego powróciła do wspomień z dzieciństwa? zastanawiała się.
Bo ciągle masz problemy z myśleniem i synapsy działają jak chcą, przywołując losowe obrazy?
Bo Imperatyw Narracyjny zadecydował, że nienawiść (w wersji Tru Loff w przebraniu) między nimi datuje się od wczesnych lat szczenięcych?

Po chwili w środku pojawiła się blondynka.
W środku - czyli w tych wspomnieniach z dzieciństwa?

- Co się stało? - spytała się zatroskanym głosem.-  Pędziłaś tak szybko. - dodała.
- Spotkałam demona.- wyznała. - Walczyliśmy.
Taaa, na wrzuty chyba. A potem cię obmacał. Takie walki to są w szkole, w zerówce...

Ale w pewnym momencie pojawił się jakiś facet z wężem na wierzchu (a tak starałam się nie mieć skojarzeń...) i przeszkodził mu chyba w przemianie. O czymś rozmawiali. - przerwała widząc minę opiekunki.
Sama sobie przerwała?

- Orochimaru. - wyszeptała. - Mów co było dalej.- rozkazła się.
A potem rozlazła się w praniu.
Niehigieniczne wydawanie rozkazów grozi rozkażeniem się.

Zdziwiła się. Tsunade zachowywała się inaczej niż zwykle.
Normalnie nie wydawała jej rozkazów? No nie mów... przecież jesteś królową.

- Nagle tamten odszedł, a ten drugi co z nim walczylam odgadł moje imię i nazwisko. Nawet tym kim jestem.
Posłużył się tą wiedzą niczym taranem i w ten sposób odgadł.

Powiedział, że następnym razem dokończymy walkę. - zakończyła swą opowieść, choć pominęła parę drobnych szczegółów.
Takich jak zepsuta fontanna - inaczej Tsunade niechybnie potrąci jej to z kieszonkowego.
Pominęła ten koński podryw na sam koniec. Nie, wcale nie wiem, do czego to zmierza...

- Wiesz kim był ten co z tobą walczył? - spojrzała na Haruno. Dziewczyna pokręciała głową.
I odmachła uchem, leniwie oblizując brwi.
Bo miała na nich zaschnięte resztki kolacji, a co ma się dobra wyschnięta krew marnować.

- To był Sasuke Uchiha, król demonów. - oświadczyła. Różowowłosa zamarła.
- To niemożliwe. - wyszeptała. - Przecież on nie żyje. Tak mówiłaś. - spojrzała na wampirzycę. - Dlaczego mnie okłamałaś? O co tu chodzi? - popatrzyła na nią stanowczo.- Żądam wyjaśnień. - oznajmiła poważnie.
Noooo, ukrywanie takiego info przed królową wampirów to działanie jakby nieco daremne... w końcu i tak przecież musiała się dowiedzieć.


Sasuke wracał do pałacu. Uwielbiał latać nocą.
To demony latają? AŁtoreczka jakoś pominęła ten drobny szczegół, zajęta opisywaniem mrocznej aury Sasuke.
Może to ta aura go tak niesie po nieboskłonie?
Lata na niej niczym Son Goku na chmurze.

Wtedy mógł się wyciszyć i było tak spokojnie.
Bo za dnia to nosiło go jak naspeedowaną tchórzofretkę.
Demon-buddysta, dążący do nirwany... To niesamowite, jak to opko ze zdania na zdanie robi się dziwniejsze.

Zawsze mógł popatrzeć na gwiazdy. Zatrzepotał rzęsami  i zasparklił delikatnie wylądował na balkonie przybierając postać ludzką.
- W końcu jesteś. - usłyszał znajomy głos. - I jak ci się podobała? - dodał Orochimaru wychodząc z cienia.
Aż mi się przypomniał ulubiony artykuł o nowych mediach, gdzie co kawałek pojawiało się "wychodzenie z digitalnego klozetu".

- Nie wiem o czym mówisz.- rzekł zimnym pozbawionym uczuć głosem.
Na co Orochimaru poczuł się głęboko dotknięty i emocjonalnie osamotniony, po czym poszedł piłować nadgarstek.
Ale najpierw zrobił sobie gorącej herbaty, gdyż chłód w głosie syna przemroził mu korzonki.

- Wszystkie wampiry są piękne. - wzruszył ramionami.
- Nie chodziło mi o urodę, ale charakter. - powiedział.
A co, te milsze lepiej smakują? Poza tym jak mógł poznać jej charakter po tych kilku minutach?
Z oczu jej dobrze patrzyło i nie miała zrośniętych brwi.

- Nie twój interes. - prychnął i odszedł zostawiając opiekuna samego. Pokręcił głową. Kto? Jego nie oszuka. Kogo?! Wiedział, że Sakura w pewien sposób go zainteresowała. Spojrzał na księżyc. Powiał lekki wietrzyk, wąż zasyczał.
Wół zaryczał, kur zapiał, kwiaty zapachły.A chryzantemy złociste zwiędły, po nie podlał ich kurwa nikt.

- Wiem. - pogłaskał go po łebku. - Już niedługo. - rzekł wpatrując się w gwiazdy.
Jest nocia. Jutro i w niedzielę notek nie ma. Malowanie. Przepraszam. Miyako-chan.  
Czytając to zaczynam mieć poczucie winy, że nie wrzucamy notek codziennie. Dobra, żartuję, wcale nie mam.
Ja zaczynam żałować, że rodzice JestNoci nie są zapalonymi malarzami-entuzjastami i nie urządzają tego malowania w każdy dzień roku...

5Dlaczego? - powtórzyła patrząc na blondynkę. Milczała.
- No dobrze. Powiem ci.- usiadła wygodnie na fotelu kupując trochę czasu by wszystko przemyśleć.
Zakładając okulary, peruczkę z koczkiem i sadzając sobie kota na kolanach żeby dopełnić wizerunku babci opowiadającej bajeczki.
Zapomniałaś o kłębku nici i drutach do szycia!

-Nie chciałam, abyś go zabiła.- zaczęła. Sakura spojrzała na Tsunade.Analizowała słowa wypowiedziane przez wampirzycę. Nic z tego niezrozumiała. Okłamywać ją po to, aby go nie zabiła? zastanawiała się.
Ja też nie rozumiem - czemu kogoś nie zabijać skoro można zabić? O.o

- Ale co ma wspólnego z tym, że mnie okłamałaś? - spytała się.
- Chodzi o to, że...- nie dokończyła. Złapała się za głowę.
- AAAAAAAAAAaa. - z jej ust wydobył się okrzyk bólu. Zgięła się wpół. Dziewczyna zerwała się i podbiegła do opiekunki.
- Wszystko w porządku? - zapytała się.
A jak myślisz, czempionie logiki? Bo raczej Tsunade nie ma w zwyczaju wyć o tak sobie, bez powodu.Ani chybi - albo w pobliżu jest Voldemort, albo Tsunade zmieniła się w Sama Winchestera.

Ale brązowooka nie zwracała na niej uwagi.
-Powinna znać prawdę...Trzeba to zrobić....- rzekła. Ale zaraz znów jęknęła z bólu. Różowowłosa patrzyła przerażona na wykrzywioną bólem twarz kobiety.
Ale przecież nie zawoła o pomoc, bo po co.
Ciekawe, co się stało Tsunade. Kłaczek?

- To jej przeznaczenie.....Ona.....AAAAAAAAAAaa. - kolejny krzyk wydobył się z jej ust.
Aha, czyli jednak wpadła w #SamWinchester mode.

- Proszę.....Pozwól mi powiedzieć.....- szepnęła w amoku. Zielonooka patrzyła na to. Chora wyglądała jakby z kimś rozmawiała. Brązowooka zaczęła chylić się ku podłodze. A wszelki sens zaczął chylić się ku upadkowi.

Jakby ktoś próbował ją zmusić do posłuszeństwa. Ale dzielnie walczyła. Kolejny okrzyk. Ból stawał się nie do niezniesienia. Pomału poddawała się woli przeciwnika. W końcu zmusił ją do klęczenia.

- Wygrałeś..Nic jej nie powiem. Tylko przestań to boli.- odparła zbolałym tonem. Po chwili uspokoiła się.Obserwowała jak mentorka uspokaja się.  Złapała ją za ramię i pomogła wstać.
Ale wcześniej jej nie pomogła, bo nie.
Bała się narazić Niewidzialnemu Chujstwu.

- Dobrze się czujesz? - spytała się z troską.
- Tak.- uśmiechnęła się słabo.
- Nic nie mogę ci powiedzieć. On nie pozwala.- wyszeptała drżącym tonem.
- I to on robi nam taki rozpiździec w zapisie dialogów, że już nie wiadomo, kto do kogo mówi!

- Jaki On?- spojrzała na nią pytająco.
- Nie mogę. - powtórzyła.
- Rozumiem. - rzekła.
A ja nie. Gdybym była królową i dowiedziała się, że nie dość, że niania zataja przede mną informacje wagi państwowej, to jeszcze ma nad nią kontrolę jakieś obce i tajemnicze ladaco, czułabym się co najmniej poddenerwowana.
Oj tam... może to tylko jakiś potężny wróg, który chce zagrozić wampirom...

- Lepiej już pójdę. - wstała kierując się do drzwi. Obserwowała kątem ruchy mentorki, ale chyba czuła się dobrze.
Strach w takim razie myśleć, czym obserwuje Sakura, gdy czuje się nieco gorzej. Półprostą? Sinusem kąta 30 stopni?
Sinusoidą.

Drzwi zamknęły się za nią.Westchnęła. Jej wzrok powędrował na widok za oknem.
Widok fuknął i warknął, gdy poczuł, że coś po nim depcze.

Ściemniło się.Księżyc wyszedł zza chmur. Jego światło padło przez okno oświetlając bladą skórę bohaterki *ŁUP!*. Wyglądała jak duch księżniczki, który pokutuje za swoje grzechy. Każdy kto by to zobaczył patrzyłyby na to zafascynowany. Wyglądała pięknie w blasku księżyca.
O lolu, widać, jak bardzo wstrząsnęły Sakurą te rewelacje. Co tam tajemnice, kłamstwa, mroczne spiski i obcy w mózgu niani - pokutująca księżniczka w blasku księżyca, ziomki! \m/ A to ona nie powinna teraz (jako że jest noc) polować na ludzi, czy coś, zamiast promienieć zajebistością spod peniuaru?

Na drzewie siedziała postać ubrana w płaszcz. Nie widać było twarzy, gdyż zakrywał ją kaptur.
Ale jako że postać była ubrana tylko w płaszcz, widać było wszystko inne, ku bezbrzeżnej rozpaczy patrzących.
Mroczny Drzewny Ekshibicjonista atakuje!

- Udało się. - mruknęła postać.
- Świetnie Jeszcze chwila.- usłyszał głos przy uchu.
Ale ktoooooooo?! *rozpacz i nieogarnianie*Miś Uszatek.

- Wiem.- oświadczył nieznajomy.
- Nieźle ją urządziłeś. Aż cię błagała.- zachichotał.
- Ona prosi. - rzekł.
- No tak. Ale ja zostaje przy swoim.- oznajmił uparcie.
- Rób jak chcesz.- wymamrotał.
- Spotkamy się tam, gdzie zawsze.- powiedział głos i umilkł. Postać wstała. Spojrzał ostatni raz księżniczkę stojącą w oknie.
- Ty i przeznaczenie. Powodzenia.- rzekł.
Hmm... Wojna na absurd, AŁtoreczko? Przyjmuję wyzwanie!

Ha, i co teraz? ;D
To ja się dołączę:


Drgnęła. Obróciła twarz na drzewo wiśni, ale nikogo nie zobaczyła.
Więc obróciła twarz na betoniarkę, ale tam również - o dziwo! - nikogo nie było.No jak to, a wiśnia to pies? :(

Powróciła znów spojrzeniem na niebo.
A tam - on!
 

***
Nie spał. Wyskoczył przez okno swej snopowiązałki i usiadł na dachu. Gwiazdy. Małe punkciki świecące na niebie. Jest ich wiele, ale nikt nie wie ile.
I może nawet zawierają pewną ilość zwierząt!
Czekam, aż koleś zanuci serenadę. -_- To jest demon czy ośla rzyć?

Uwielbiał patrzeć na nie. To go uspokajało i pomagało myśleć. Wziął głęboki oddech. Czuł ja powietrze dostaje się do płuc. Zapach wiśni.Kwiatu wiśni. Sakura pomyślał przywodząc na myśl ją.
Od dłuższej chwili zastanawiam się, co zrobić z tym zdaniem i czuję, że przegrywam.
Ja chciałam wkleić kolejny obrazek, ale nawet to było ponad moje siły.

Jej zapach. Był taki słodki i odurzający. Jak narkotyk. Nigdy nie spotkał żadnej ofiary, nawet wampira o takim zapachu. Nigdy. Musiał przyznać, że świetnie walczy.
Wywija tym zapachem aż się włosy w nosie marszczą.
Edzio leciał na truskawki, ten na wiśnię... nie prościej odwiedzić sad? Na pewno by się jakaś dziura w pniu znalazła.

Dorównywała mu siłą, chociaż nie wiedział co by się stało jakby ukazał swoją prawdziwą formę.
Sakura zaczęłaby roztaczać woń popuszczenia w majty?
Wampiry nie noszą majtów. Sakura omdlałaby malowniczo w stokrotki.

Wyobrażał sobie jak zatapia w jej ciele swoje pazury. Jak zamienia się w proch.
Yyy... w sensie że ma myśli samobójcze?
Najwyraźniej.

To budziło jego satysfakcję.
Mam wrażenie, że to wyjątkowo szkodliwy fetysz.
Cicho, może opko się szybciej skończy...

Widząc jak kona. Demony to potwory, które uwielbiają zabijać.
Bo cała reszta potworów optuje raczej za szydełkowaniem.
Ale w międzyczasie lubią sobie popatrzeć w gwiazdy i podumać nad przeznaczeniem.

Często gdy złapią swoje ofiary torturują je. Sprawia im to przyjemność. A potem zabijają. Sasuke raczej się do takich nie zaliczał, chociaż czasem lubił pobawić się z swą zdobyczą w kotka i myszkę. Budził respekt i szacunek. Bano się go. Ale przed 22 musiał być w łóżku musiał rządzić twardą ręką.
Nooo... to chyba w takim razie dobrze, że się go bano? Bo mam wrażenie, że ktoś tu próbuje rozkręcić dramę z niczego.
What a drama queen!

- Niedługo znów się spotkamy moja słodka.- rzekł.- A wtedy szykuj się na powolną śmierć. - dodał uśmiechając się ukazują lśniąco białe kły.
- Wieszczę ci rychły zgon! - dodał jeszcze i zaśmiał się diabolicznie, pospiesznie naszywając sobie pentagramy na portkach.
A później zaśmiał się jeszcze raz. O TAK.

6 Nastał ranek. Mieszkańcy miasta spieszyli się do pracy. Dzieci i młodzież do szkoły. Zwykły dzień jak każdy inny. Wampiry siedziały w swoich kryjówkach. Także Sakura. Stała na środku swego pokoju. Nie wychodziła w dzień w tak słoneczną pogodę. Choć ją kusiło, aby pójść na mały spacerek. Ale nie mogła. Gdyby to zrobiła ludzie dowiedzieliby się kim jest. No raczej jej skórę, która w słońcu robiła się przezroczysta. Odbijały się na niej promienie słońca. Wyglądało to niesamowicie.
Mniej więcej tak:
 
Rzeczywiście, może lepiej niech nie wychodzi.
Nie, ten motyw wcale nie jest z lekka tylko przerobioną zrzynką ze "Zmierzchu". Nie, nie wcale nie stał się jeszcze bardziej idiotyczny. Nie, to wcale nie tak, że nie ma absolutnie żadnej przyczyny ani celu w tym, by wampiry miały przezroczystą skórę. To wszystko jest fajne, przemyślane i głęboko sensowne.
Haha, nie.

Las. Jest cicho. Ptaki nie śpiewają. Nic. Tylko cisza.  
Ptaki śpiewają w całkowitym, grobowym wręcz milczeniu.
Boru, kolejny dziwaczny las, w którym wszystko wymarło “Bo Tak”? 



Lecz ten spokój nie trwa długo. Zostaje przerwane przez dziwny hałas.
Droga biegła do lasu?

Pośród drzew widać zarys zwierzcej sylwetki.
Rzeczywiście, biegnące zwierzęta to w lesie zjawisko nad wyraz dziwne.
Zależy jakie to było zwierzę. Gdyby to była na przykład żyrafa, to pewnie bym się zdziwiła.

Biegnie. Jego duże łapy stykają się z miękkim mechem.
Z miętkim mechem, AŁtoreczko, bądź konsekwentna.
Jakim cudem coś takiego może być miękkie? I co robi w lesie?

Wygląda jakby się gdzieś spieszyło. Wilk. Drapieżnik. I nic nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego monstrualne rozmiary. Był duży. Zwierzę było koloru jasnobrązowego. Taka złoty brąz. Oczy koloru niebieskiego. Dziwny zwierzę. 

















 Wyglądem przypomina wilka, choć żaden nie ma niebieskich oczu. W pysku trzyma jakieś zawiniątko.
To przebrany bocian, niesie dzidziusia. Albo małe wilkołaczątko do wilkołaczej rodziny.

Jednym skokiem pokonał rzekę znajdując się po drugiej stronie. Jeszcze trochę pomyślał wilk. Z oddali zobaczył dwupiętrowy dom koloru zielonego z czerwonym dachem. Uśmiechnął się. Wynurzył się z lasu. Nagle zaczął się zmieniać. Kształty ciała zmniejszały się.
Stał się bardzo małym wilkiem i teraz to zawiniątko będzie nosić jego.

Przednie łapy zmieniły się w ręce, a tylne w nogi. Stwór stanął na dwóch.
Czterema pozostałymi zaczął zbierać grzyby.
Sierść zniknęła, a jej miejsce zastapiła skóra.
Czy AŁtoreczka sugeruje, że zwierzątka pod sierścią nie mają skóry, a futro trzyma się siłą przyzwyczajenia?
Kropelką im je ktoś przykleił.

Wilk przemienił się w człowieka. Blondyn rozwiązał tobołek i ubrał.
Ubrał tobołek w fikuśne łaszki. Teraz tylko chcę się dowiedzieć, po co.

Po chwili znalazł się przed domem. Wszedł do niego. Nikt na niego nie czekał.
(...)
- Znowu.- mruknął. Jiraya ciągle, gdzieś wyjeżdzał zostawiając go samego. Jego wuj już
nie miał dla niego czasu. Ale na nic nie mógł poradzić. Poszedł na górę by się przesapać,
gdyż był zmęczony.
To przesapanie się budzi moje nieobyczajne skojarzenia.


[Sakura i Sasuke znów spotykają się w parku. Ciach.]

Kioto. Dookoła las. Księżyc już dawno świeci. Na głazie siedzi mężczyzna w kapturze i wpatruje się w niebo. Wygląda jakby na kogoś czekał. Coś zaszeleściło w krzakach.  Jeż. Z rozpędu zmienił czas narracji. 
Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem.
Pewnie mnie czeka mój Filon miły
Pod umówionym jaworem.

Nieznajomy nie poruszył się.
- Jak zwykle pierwszy.- zauważył przybysz.
- Lubię ciszę przed burzą.- oznajmił.
- Najlepsze kasztany są na placu Pigalle - nie ustępował obcy.
- Ty też terefere - skontrował.
- Zuzanna lubi je tylko jesienią - odszczeknął się nieznajomy.

Po kilku minutach można było usłyszeć kroki dosłyszalne dla ludzkiego ucha.
- W końcu jesteś. - powiedział pierwszy.
- Nie mogłam szybciej.- odparła.
- Jesteśmy już wszyscy. Pora zaczynać. - wtrącił się drugi. Nieznajomy wstał z kamienia i stanął obok dwójki towarzyszy.
Również nieznajomych. Nikt tam nikogo nie znał i nikt nie wiedział, po co się spotkali. W ogóle nikt nic nie wiedział. Najmniej narrator.
Czy teraz poziom tajemniczości jest wystarczający?
Tak, czuję ten mrok.
 

***
Stanął przed nią. Kosmyk włosów opadł jej na czoło. Sasuke podniósł rękę i odgarnął go za ucho.
- Nie dotykaj mnie. - warknęła.
- Widzę, że charakterek masz ostrzejszy niż inne wampiry. - stwierdził.
A co, inne wyrażają całym ciałem postawę “chcę, ale się boję, ale jednak chcę”?

Dotknął jej policzka. - Szkoda takiej pięknej buzi. - dodał. - Żegnaj.- miał zadać jej śmiertelny cios. Gdy nagle dziewczyna złapała go za rękę i przerzuciła co spowodowało spotkanie z ziemią. Podniósł się otrzepując.
SERIO - to nie jest Sakura, to Hulk.


- Jestem pod wrażeniem. - oznajmił. - Nie będzie z tobą łatwo. - Brunet zdjął koszulę. Bacznie obserwowała co on robi.
Chce ją olśnić światłem odbitym od klaty?
Albo chce ją zarwać na pięknie wyrzeźbiony kaloryfer.

Kolor jego skóry zmienił się na jasny brąz.
Solarium instant!

Włosy zmieniły kolor na biały.
Nos zakrzywił się do wewnątrz, a uszy przeniosły się na śródstopie.
Jasnowłosy i ciemnoskóry? O szlag, te demony rzeczywiście są szpetne.

Sięgały teraz do pasa. Oczy były koloru brązowego. Na nosie pojawiło się znamię w kształcie gwiazdy. Paznokcie wydłużyły się. Z pleców wyrosły skrzydła.  Więc to jest jego prawdziwa przemiana. Obrzydliwa to nie była. Tylko raczej przerażająca i....seksowna pomyślała.
Tiaaa... *najmniejsze zdziwienie świata*
Mhm...











O czym ja myślę? Przestań skup się zganiła się w myślach. Musiała przyznać, że jak na demona to jest dobrze umięśniony. Znowu!!!! jęknęła w myślach.
Kto to widział - myśleć dwa razy pod rząd!
Ona myli myślenie z napalaniem się.

Muszę to skończyć zanim całkowicie zwariuję przemknęło jej przez myśl.
- Już po tobie. - wzbił się w powietrze. Skrzywiła się. Miał nad nią przewagę. Nie umie latać. Musi go obserwować. I to dobrze.
A nie lepiej po prostu zacząć spier... uciekać bardzo szybko?

***
- Jak myślicie uda się nam? - spytała się kobieta.
- Musi.- odezwał się pierwszy.
- Inaczej wszystkie nasze wysiłki pójdą na marne.- oświadczył drugi. Ale kto?! Napisane jest przecież, że drugi. Nie umiesz czytać?

- Królowa i Król jakoś nie są do siebie przekonani, a z Wilkołakiem się jeszcze nie spotkali. - oświadczyła.
- Ale wkrótce ich drogi i przeznaczenia splotą się ze sobą, a wtedy nie będzie odwrotu.- powiedział nieznajomy. Jakie przeznaczenia?! Czy oni nie mogą mówić normalnie?
- Tak.- zgodził się przybysz.
- Niedługo dołączy czwarta osoba. - rzekła. Ktoooooooooo?!
- Wiem.- poprawił płaszcz. Who the hell is "poprawił płaszcz"?!

- No dość. Do zobaczenia za miesiąc. - zakończył drugi i ruszył w drogę powrotną. I oni spotkali się tylko po to, by powymieniać trochę mętnego bełkotu?
Tak. Bo to było spotkanie członków Klubu Mętnego Bełkotu.

To samo zrobili pozostali.
I ja teraz zrobię to samo. Żegnajcie!

34 komentarze:

Kot Pocztowy pisze...

Myślałam, że już dziwniej być nie może. o_O
O ja naiwna...

Anonimowy pisze...

Dobre!
Klozet i chryzantemy cudne,chyża pomsta i osa też!

Chomik

roguemouse pisze...

"Widok fuknął i warknął, gdy poczuł, że coś po nim depcze."

Tym toś mnie Pigmejko rozwaliła :D
A analiza zacna. Bywało lepiej, ale mam wrażenie, że analizowany tekst nie dopisał (bo istnieje coś takiego jak próg debilizmu i grafomaństwa).

Niemniej ubawiłam się :)

Mysza

Tarja pisze...

Ha, analiza wyborna. Ubawiło mnie patrzenie sinusoidą. I przypomniało mi to moją rozmowę z nauczycielką, kiedy miałam dziewięć lat:
-Psze pani, co to jest sinusoida?
-No... to taka... sinusoida.
Macie pozdrowienia od mojego kota, dziewczyny. Co piątek czytamy analizy. To znaczy, ja czytam, a kot leży na klawiaturze. :)

Nefariel pisze...

Czy mnie się wydaje, czy Sakura zaczęła jarać się Saskiem, który aktywował drugi stopień Przeklętej Pieczęci? o_0

Anonimowy pisze...

"Zapomniałaś o kłębku nici i drutach do szycia!"
Nie żebym się czepiała, ale druty do szycia??
Ale złowrogi śmiech Barneya i Loki wygrywają ;)

tuptaczek

Ayanamikawaii pisze...

Dawno mnie tu nie było, ale jak tak sobie zerknęłam, to zauważyłam, że jest to dzieUo samej JestNoci - no i jak tu nie przeczytać! Chciałam zobaczyć jeszcze pierwszą część ale jeszcze nie dałyście jej w linkach (?). Analiza nawet dobra, choć nie najlepsza. Przedziwne dziwności się tu doprawdy dzieją. Dużym plusem w analizie jest to, że pojawił się jeden z moich ulubionych tekstów: "- Ty też terefere - skontrował." A gif na koniec był bardzo pocieszny i trafny.

Anonimowy pisze...

Jak zwykle- poziom wysoki:-) podobało mi się wszystko,choć chyba najbardziej promieniowanie zajebistościa spod peniuaru:-) Tylko jednego się czepnę: czemu znów przerwa??! To straszne...

musivum pisze...

Przeurocze to było, poziom absurdu absurdalny jak rzadko kiedy! Nawet Hans Klos znalazł dla siebie miejsce, a przeróbki z Meyerowej powalają. Jest-Meyer-Nocia, ot co.

Czy można liczyć niedługo na jakieś opka obyczajowe w rodzaju ten bucowatej Natalii od wiedźm?

Poza tym kociak jest cudny. Rozumiem, że też robicie takie miny i tak machacie łapkami, gdy nie możecie napisać nowej analizy? :D
Ome

Pigmejka pisze...

Cieszymy się, że analiza się Wam podoba! :)
Żeby wynagrodzić Wam nadchodzącą tygodniową przerwę, postaramy się znaleźć coś specjalnego.

PS. Zaktualizowałyśmy wreszcie archiwum analiz w linkach po prawej stronie - ci, którzy nie mogli znaleźć ostatnich tekstów, już nie powinni mieć tego problemu. :)

Anonimowy pisze...

Analiza cudna, ale blogi z tą parką zaczynają się robić lekko nudnawe(chociaż zadziwia mnie, co Ałtoreczki potrafią napisać). Nie macie na oku jakiegoś blogaska z mniej popularną parką?

Dzidka pisze...

Aura "przyciągała ją jak magnez" - i żadnego komcia co do tego magneZu? Nic o wypadających włosach i rozdwajających się paznokciach ? :)

Agatha Makabresque pisze...

A nie myślałyście, żeby czasem w wolnym czasie pyknąć zapasową analizę, żeby później mieć co wrzucić w nieprzewidzianych okolicznościach? A nie tak zostawiać osieroconych czytelników.

Pigmejka pisze...

Agatha, problem tym, że w ciągu ostatnich miesięcy właściwie nie mamy wolnego czasu. ;) A jak się już jakiś znajdzie, to wolimy go przeznaczyć na odpoczynek, a nie analizy.

Anonimowy pisze...

Aura "przyciągała ją jak magnez" - wyobraziłam sobie wampira podążającego z mordem w oczach w stronę NeoMagu B6.

Serenity pisze...

JestNocia jest straszna. Proszę, za dwa tygodnie dajcie coś mniej naruciastego i mniej jestonociowego. Może coś z HP?

Angie pisze...

Yay! ^^ Świetna analiza, świetnie dobrane w ogóle grafiki jako komentarze, naprawdę, miodzio ^^ Świetne wtrącenia w środku tekstu ^^

Swoją drogą, może nie powinnam, ale marzy mi się jakiś klasyk... Takie korzenie gatunku, z Hogwartem, Mary Sue, gwałceniem analnym kanonu, ciążą, kiepskimi opisami seksu, i beznadziejną ortografią ^^ Dawno czegoś takiego nie było ^^

Anonimowy pisze...

Mnie rozłożyło: "dziwny zwierzę". Śmieję się już drugi dzień ^^. Analiza świetna jak zawsze :*.

Leaen pisze...

Świetny blog! Od niedawna zostałam Waszą czytelniczką i chyba mam dla was coś, co spełnia oczekiwania poprzednich czytelników (mam na myśli komentarze). Oto link: http://bella-riddle-hogwart.blog.onet.pl/

Sineira pisze...

Przypomniałyście mi jeden z ulubionych żartów rysunkowych o tym,
że mech na drzewie wskazuje kierunek: http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/05/07ee946b8211b958417c1185dfd64d5c.jpg?1337071098

Anonimowy pisze...

Mocne to bylo ;D Dziekuje za uprzyjemnienie poniedzialku :D

Gayaruthiel

Babatunde Wolaka pisze...

Człowiek z wężem na wierzchu oraz Mroczny Drzewny Ekshibicjonista zrobiły mi tzw. dzień.

Domyślam się, że sprawy, które kazały Wam zrobić przerwę, są poważne, więc wznoszę za Was kielich i wracam do pisania własnego opka.

Pozdrowienia!

Fedra pisze...

JestNocia miażdżyć logika i poprawna pisownia!!!

Udana analiza.

Anonimowy pisze...

Do Sineiry:Świetne z tym mechem.
Uśmiałam się.
Chomik

Ther pisze...

Smaczki w rodzaju warczącego widoku to już poniekąd klasyka, ale i tak nie mogłam przestać się śmiać. A diaboliczny śmiech Barney'a absolutnie wzorcowy dla każdego szanującego się schwarzcharakteru/a?.
Popieram petycję o poterrową analizę. :)

Miv pisze...

No po prostu uwielbiam tego bloga ;)
Z olbrzymią chęcią pomogę w jakiejś analizie, moje CV: spory zapas humoru, skojarzeń i chyba wszystkiego, co w analizach można znaleźć *wyszczerz*

Anonimowy pisze...

Rzadko komentuję, ale chciałam napisać, że ostatnio coraz bardziej wielbię Was nie tylko za komentarze pisane, ale również obrazkowe.
Dzisiejsze, to cud, mód i orzeszki laskowe: Tardis, Loki, Alan, Mr Reynholm, Hulk i kociaki!

kura z biura pisze...

Borze zielony wreszcie doczytałam i informuję, że jestem zmiażdżona (przez Sakurę zmutowaną w Hulka).
Idę ukoić nerwy żołądkową gorzką...

Anonimowy pisze...

http://wphpz.blog.onet.pl/
Zobaczcie sobie to! Nieźle się zapowiada, czuję nowy materiał do analizy. Nie mogę doczekać się kolejnego wpisu "wphpzmaniaczki" xD

Miss Derisive pisze...

*chichocze jak hiena*

Wychodzi na to, że wampiry desperacko potrzebują witaminek, skoro ich tak do zapachów ciągnie... Zabrać takiego do warzywniaka i padnie z ekstazy.

Nie ma to jak dobry "evil laugh" - taki jak ten, o:
http://www.youtube.com/watch?v=jLtZf4nz6yg

Anonimowy pisze...

Ogromnie mi przykro, że dziś nie ma analizy, bo natłok zajęć aż się prosi o złagodzenie czymś zabawnym... Nic to, czekam cierpliwie do przyszłego tygodnia a na razie odgrzeję jakiś starszy Wasz post :)

pozdrowienia i powodzenia!
D.

Anonimowy pisze...

[color=green]:3[/color]

Anonimowy pisze...

"Wół zaryczał, kur zapiał, kwiaty zapachły.A chryzantemy złociste zwiędły, po nie podlał ich kurwa nikt."

proszę Państwa chciałabym serdecznie podziękować za to zdanie które jest tak epickie, że epickość go wręcz nie ogarnia i an stałe wejdzie do mojego kanonu słówek. Zdrowie autorów!

Anonimowy pisze...

Fantastic blog! Do you have any tips for aspiring
writers? I'm planning to start my own blog soon but I'm a little lost on everything.
Would you recommend starting with a free platform like Wordpress
or go for a paid option? There are so many choices out
there that I'm completely overwhelmed .. Any ideas? Thanks a lot! czytaj, http://9jaheartbeat.com/TerriWort