piątek, 18 maja 2012

Moje biedne kazamaty, czyli wiedzcie, że coś się dzieje!


Witajcie!
Jak zapewne już się domyśliliście - dziś na tapecie mamy opko z Diab(o)lo. Jeśli ogarnęła Was obawa, że mechaniki tej gry - biegania po kolejnych poziomach lochów, przeszukiwania ukrytych skrytek (;D), tłuczenia hord potworów i zdobywania ton sprzętu - nie da się sensownie przełożyć na opowiadanie, macie całkowitą rację. Tym niemniej Pisak to zrobił.
W tym opku złe jest wszystko: podejście do kanonu, opisy miejsc, opisy walki, opisy czegokolwiek, zapisy dialogów, interpunkcja, gramatyka, straszliwie okaleczone konstrukcje zdań, dosłowne zerżnięcie mechaniki questów... po prostu wszystko.
No i na końcu są jeszcze RZydzi, co dowodzi, że do świata Sanktuarium dotarł SPISEG.

Miłego!
Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar, swoje wtrącił też Vivaldi.

Mroczne Czasy
Adres: http://diablo.phx.pl/czytaj/opowiadanie-mroczne-czasy-prolog

Prolog
Była ciemna, ponura noc. Mieszkańcy Tristram spokojnie spali, niczego się nie obawiając.
Tymczasem w Podziemiach (jakieś 50km pod Ziemią):



Diablo: Witajcie Panowie Nienawiści i Zniszczenia! Jakie demony wypuścimy na mroczne zwiady do Tristram?, proponuje oddział Demonicznych Impów.
Mefisto: Witaj Panie Grozy, Ja bym myślał o Mrocznych Wędrowcach, Impy wszystko zniszczą…są za szalone.
Aaale... Mroczny Wędrowiec był tylko jeden, w dodatku nosił Diablo w sobie, więc jakim cudem braciszkowie o nim mówią, jakby mieli ich cały oddział?

Baal: Witaj Diablo! Zgadzam się z Mefistem. Przywołajmy Mrocznych Wędrowców!
Diablo: A więc do dzieła!
Miałam wizję demonów w garniturach, siedzących w Mrocznej Sali Konferencyjnej, ozdobionej plakatami z wykresami obrazującymi wzrost Poziomu Zła...
Właśnie tak? :)
 
Na pewno mają jeszcze kawę i ciasteczka. Mhroczne Pieguski.

Po chwili Diablo, Baal i Mefisto przywołali Mrocznych Wędrowców.
Wyglądali oni jak ludzie, z tą tylko różnicą że nie było widać ich twarzy.
O jeżu, zatem muzułmanki w czadorach to nie ludzie? :O
Albo kibice w kominiarkach?

Ubrani byli w szaty z kapturami, pod którymi była zbroja.
Eeee a to się nie nazywa po prostu “płaszcz”?
Całą zbroję mieli pod tymi kapturami. Jedną wspólną. Musiało być im nieco niewygodnie.

Mroczni Wędrowcy przywitali się, porozmawiali chwilę z Mroczną Trójcą,po czym uściskali się czule i ruszyli w drogę do Tristram.
Gdy przybyli na miejsce ujrzeli piękne miasto, z solidnie wybudowanymi domami z cegły, tawerną i kilkoma sklepami. Tristram było ozdobione wykwintną roślinnością (każda chałupa miała własny wiszący ogród), a na głównym placu, na środku miasta znajdowała się kamienna fontanna.
Tak, rzeczywiście:
No co chcesz - piękne miasto, jak w mordę strzelił! Wykwintna roślinność jest? Jest. Kamienne domy są? Są (wuj z tym, że kryte strzechą). Fontanna jest? No jest (choć to równie dobrze może być studnia). A w dodatku wyczesana romańska bazylika z transeptem i absydą! (Chociaż nie wiem, czemu służącą za wejście...)

Rozdzielili się. Było ich 5ciu, więc poszli w 5różnych stron.
Szkoda, że nie podzielili się bardziej, wtedy mogliby pójść w dziesięć różnych stron.

Każdy sporządzał plan swojego terenu.
*zerka na screen* No, to dużo się nie nasporządzali...

Po obejściu Tristram wrócili do Podziemi. Tam poskładali mapy i przekazali go (tego mapa) Mrocznej Trójcy.
Zwracam uwagę na godną podziwu staranność przy planowaniu inwazji ZUA. Ludzie od autostrady A2 mogliby się od Mrocznej Trójcy uczyć!

***
Nie wiele potem (i nie za bardzo przedtem), Mroczna Trójca wraz z całymi hordami potworów zaatakowała miasto.
Strażnicy próbowali bronić miasta, Ludzie uciekali, niektórzy chłopi (a co chłopi robili w mieście...? Ty widziałaś to miasto? :>) zdobyli się na odwagę i walczyli z potworami. O dziwo jedne dom nie został naruszony. Spał w nim wojownik MasiKon…
Brzmi jak nazwa jakiegoś konwentu.

Akt 1
Obudziły mnie hałasy docierające z zewnątrz.
Jakby go obudziły hałasy dochodzące z wewnątrz, to by musiało znaczyć, że wykluwa mu się wyjątkowo hałaśliwy obcy.
Albo że jego brzuszek jest bardzo niezadowolony.

Szybko się ubrałem, zjadłem kawałek mięsa który leżał na stole jeszcze od wczoraj ale na szczęście jeszcze nie zdążył uciec ani przyschnąć za bardzo do stołu, popiłem wodą i szybko wyszedłem zobaczyć co się dzieje.
- Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu?!

Ujrzałem całkowicie zniszczone miasto.
Chcę wierzyć, że miasto napadło jakieś zajebiście szybkie szujstwo, które zdemolowało okolicę w czasie, kiedy bohater jadł śniadanie. To i tak ma więcej sensu niż sytuacja, w której nie obudziłby się w nocy w trakcie ataku, tylko już po, rankiem.
Chyba że ma wyjątkowo szczelne zatyczki do uszu. I dźwiękoszczelną poduszkę.

Chwilę potem podszedł do mnie Deckard Cain:
-Witaj, Wojowniku! - przywitał mnie Cain
-Dzień Dobry! Co tu się działo? - spytałem
- Dobra nowina, teraz umiemy wymawiać wielkie litery!

-Ach, w nocy zaatakowała nas Mroczna Trójca wraz z hordami potworów,
W sumie normalka, dzień jak co dzień.

rzuciłem czar na Ciebie i Twój Dom, żebyś przeżył, a ja schowałem się niedaleko. Większość ludzi uciekła, reszta ludzi została zabita. - odpowiedział dość smutno Horadrim
A reszty (albo przynajmniej części) nie mógł podobnie ochronić, gdyż...?
To były dopuszczalne straty.

-A więc Zło Zaatakowało? Szybciej niż się spodziewaliśmy? - zapytałem czegoś się domyslając
Brawo, Sherlocku. Jak coś demoluje ci miasto, to raczej nie są to słodkie kucyponki.
Zwłaszcza jeśli atakuje Wielkimi Literami.

-Tak, niestety, tak, i trzeba coś zrobić aby zapobiec większemu złu. - powiedział Deckard Cain
Większemu złu? Zaaaaraz, czyli chodzi o... Niego?

-Nadszedł czas, aby oczyścić świat ze Zła, które tylko szkodzi światowi! I gramatyce! Ale za to przynosi nieziemską kasę Blizzardowi!
Strzeżcie się demony, i bestie! - wymówiłem te słowa i poszedłem dalej.
- Jeszcze mnie popamiętacie, plugawce! - dodałem z bezpiecznej odległości i szybko oddaliłem się w nieznanym kierunku.

Po rozmowie udałem się do groty, z której najprawdopodobniej zaatakowała Mroczna Trójca.
Z groty to co najwyżej atakuje Dzika Baba na chmurze. A później się okazuje, że to była Matka Boska i budują tam sanktuarium.
O ile pamiętam, to zUo wylazło z podziemi katedry... Ciężko pomylić grotę z katedrą, ale najwyraźniej jest to możliwe.

Zeszedłem na dół. Ku moim oczom ukazał się ohydnie wyglądającya konstrukcja zdania tunel w którym na środku był kanał ściekowy, z którego wydobywał się bardzo nieprzyjemny zapach.
Kanał ściekowy pod grotą, która była katedrą. Cuda, panie!

Jakoś to ścierpiałem, podtrzymując się tym, że musze uratować świat od Zła. Następnie wszedłem do Kanałów.
Koniecznie Wielką Literą, bo Tak były Napisane nazwy Lokacji w Diab(o)lo.
A tam... szczur!!!
 

Śmierdziało tu okropnie. Jeszcze gorzej niż w tunelu. Chwile potem zaatakowały mnie dziwne stwory nieco przypominające upadłego, lecz z głową nietoperza – upatoperze.
O, prawie zgadłam z tym szczurem.

Po zabiciu kilkunastu potworów. Ruszyłem dalej.
Po potworach została tylko nadprogramowa kropka.

Długo szukałem przejścia do następnego poziomu pokonując kolejne potwory.
Zastanawia mnie zawsze kto projektuje te trzydziestopoziomowe podziemia tak, że zawsze trzeba przemierzyć całą kondygnację żeby znaleźć schody. Mam wrażenie, że projektanci Galerii Madison mieli coś z tym wspólnego. ;)

W Końcu znalazłem przejście, lecz było ono zamknięte. Gdy zaatakowałem drzwi, nagle ruszyła na mnie horda zombie. Po zabiciu nieumarłych i wyleczeniu ran jedną z mikstur leczniczych z ekwipunku, poszedłem dalej.
Sprawdzając mimochodem, że już niewiele zostało mi do następnego levelu, a w oknie ekwipunku zaczyna brakować miejsca.

Im bardziej się zagłębiałem w dół pod Ziemię, tym więcej było tam potworów. Przy poziomie 5tym kanałów nie odnalazłem wejścia.
Pięć poziomów kanałów pod wiochą składającą się z ośmiu domów krytych strzechą. Tak, to ma sens!

Dopiero przy zabijaniu ostatniej grupy demonów, ujrzałem dźwignię.
Umieszczoną tam przez przewrotnego kanalarza, który chciał wścibskich przechodniów posłać prosto do diabła.

Szybko pociągnąłem za nią i nagle zapadłem się pod ziemię. Straciłem Przytomność. Po kilku minutach obudzili mnie jacyś ludzie.
Na takiej wysokości to chyba Ludzie-Krety.
Zdziczałe plemię kanalarzy.

Po krótkiej konwersacji dowiedziałem się że wyładowałem w podziemnym mieście nazwanym Miasto Gniewu, ponieważ mieszka tu wiele awanturników, oraz jest tu bardzo dużo sporów.
Oraz Sandra Bullock.
Cud, że miasto jeszcze stoi...

Przy szukaniu dalszej drogi, a przy tym zwiedzaniu miasta bardzo niezwykłego wraz z Wilkiem Bardzozłym, nigdy bym się nie spodziewał że pod ziemia może istnieć życie, całe miasto było zbudowane z kraterów, skał wulkanów, otoczone magmą….
A mieszkańcy zajęci byli głównie donośnym skwierczeniem i zwęglaniem się.

Dowiedziałem się także rożnych ciekawych rzeczy, np. że ludzie mogą żyć żywiąc się szczątkami podziemnych smoków.
No, generalnie, jak głód przyciśnie, to zapewne i szczątkami dżdżownic, ślimaków, myszy... a one też - o zgrozo - mogą żyć pod ziemią!
A ci ludzie nie zauważyli, że przez ich miasto dopiero co przetoczyły się piekielne hordy zniszczenia?

Znalazłem tu również kupców, którzy mieli bardzo fajne uzbrojenie. Niestety nie miałem wystarczająco dużo pieniędzy….
-Ile kosztuje ten miecz? - spytałem zainteresowany
-Dzieśięć Tysięcy sztuk złota - odpowiedział Kupiec
Czemu nie pięćset miliardów? Ja wiem, że w grze nosi się ze sobą całą mennicę, ale w opowiadaniu wygląda to niedorzecznie. Przecież 10 000 sztuk złota (w założeniu, że sztuka=przeciętnej wielkości złota moneta) ważyłoby jakieś 150 kilo!

-To nie za dużo na taki miecz? - zapytałem
-W porównaniu z jego własnościami (ma rozległe plantacje bawełny?), hm mm… rozumiem ze nie masz tylu pieniędzy, chociaż... wyglądaż na osobę, która w swoim życiu zabiła nie jednego potwora....
Po czym to widać? Ma naszyjnik z głów wilkołaków, czy coś takiego?
Można sądzić, że nikt, kto by potwora nie utłukł, nie doszedłby do tego całego miasta... Mają fajną ochronę przed poborcami podatków. Albo bardzo hardkorowych poborców.

 mogę Ci dać ten miecz, ale musisz coś dla mnie zrobić…. - odpowiedział
Yay! Wszyscy bohaterowie RPG powinni nosić tabliczki z napisami "Wypełniam questy za jedzenie".

-Co takiego? - podpytałem lekko podniecony
- Zrób za mnie prasowanie, tak strasznie mi się nie chce!
- I gary są do pomycia, pełen zlew...

-Od kilku dni prześladuje nas ogromny stwór, wkracza do miasta nocą i zabija nasze społeczeństwo… I ducha w narodzie... I miłość do ojczyzny... Mieszka niedaleko miasta, w jaskini magmy, możesz się tam dostać idąc na wschód od Naszego Ratusza, o –tam jest Nasz Ratusz, a obok jest dróżka prowadząca do Nienaszej jaskini. - zwierzył się Kupiec
Nie zapomnij założyć czegoś ognioodpornego, bo ci dupę przypiecze w tej jaskini magmy.

-Przygotuj ten miecz, zaraz po niego wrócę! - po tych słowach poszedłem w stroę ratusza.
No i poszedłem.
Zaprawdę powiadam Wam, zacząłem podążać.
A nawet udawać się w kierunku.

Po kilku minutach drogi w wulkanicznym krajobrazie podziemnego Miasta Gniewu, idąc trochę ostrożnie, z obawą że któraś ze skał magmowych może się na mnie zawalić, doszedłem do miejsca oczekiwań.
Znaczy... potwór ma specjalny pokój, w którym każe czekać petentom?
Tak. I sekretarkę - panią Halinkę. Niektórzy mówią, że już woleliby potwora...

Ku moim oczom ukazała się kolejna niepoprawna forma gramatyczna i zdzieliła mnie maczugą w łeb Jaskinia, o wielkim wejściu, w której ani trochę nie było światła.
Ani trochę światła nie było.

A co, też miał nadzieję, że będą jakieś pochodnie, z których będzie mógł zrobić pułapkę?
I stół, nie zapominaj o stole.

Szedłem po tejże ciemnej jaskini, światło dawała mi tylko moja jasna zbroja.
KWIK.
Fosforem ją natarł przed wejściem?

Zajebistość mu promieniowała.

Szedłem powoli na wprost, nie podziwiałem krajobrazu,
“Jaka piękna ściana po lewej... jaki wspaniały głaz po prawej...”

ponieważ nie było światła, więc nic nie widziałem? bałem się że za chwile naskoczy na mnie stwór, którego mam zabić.
I da mi srogi opierdziel za nieczekanie w miejscu oczekiwań.

I Stało się. Kiedy doszedłem na koniec niezwykle długiej, podłużnej jaskini ujrzałem Minotaura (a w zasadzie wpierdzieliłem się w niego, bo wciąż nie było światła), czyli człowieka o bardzo mocnej postawie obywatelskiej, z głową byka.
Akurat spał, więc cicho zakradłem się do jego posłania i ugodziłem go w szyję swoim mieczem, tak żeby wbił mu się w ciało, a następnie z drugiej ręki toporem przeciąłem mu szyję.
Tym samym przecinając własny miecz na pół, muehehehe.
Ale zauważ, że ugodził go tym mieczem tak, żeby wbić w ciało! \m/

Cicho przeszukałem jego jaskinię, znajdując kilka wartościowych przedmiotów, m.in. reagenty oraz trochę złota i jakieś zwoje, po czym poczułem że coś mnie trzęsie (gorączka złota pewnie albo sroga cholera) i zacząłem uciekać. Ledwo co zdążyłem wyjść z jaskini, a ta zapadła zniszczyła się doszczętnie.
Znaczy, tak silnie dygotał, że spowodował miniaturowe trzęsienie ziemi?
Niee, wyzwolił Imperatyw Narracyjny Indiany Jonesa.

Pozostały z niej tylko ruiny skalne.
A wokół rozbrzmiewał krzyk kamienia.

Napotykając na swojej drodze powrotnej kilkadziesiąt potworów wróciłem do Miasta Gniewu.
A potwory razem ze mną, za rączkę.

A gdy przekroczyłem progi Miasta, ujrzałem jak mieszkańcy i strażnicy walczą z potworami, (...) Gdy sytuacja się uspokoiła, poszedłem do Kupca, i poinformowałem go o zabiciu Minotaura:
-Masz tu róg Minotaura, jako dowód że go zabiłem. - Przekazałem mu róg Minotaura
-Aa, to Ty! Tylko widzisz, ja już nie mam tego miecza…. Potwory mi go ukradły., ale jeśli go znajdziesz to będzie oczywiście Twój. W zamian za to dostaniesz Topór o takiej samej wartości. - powiedział Kupiec
Ha, znamy te numery: “a przy okazji wygrywasz w naszej loterii BMW i 20 000 sztuk złota. Wystarczy, że wyślesz gołębia pocztowego na numer 0 7o0...”

Dostałem Topór (...) i ruszyłem dalej. Po drodze spotkałem człowieka, który trzymał miecz:
-Witaj! Znasz może tu Kupca Geola? Wiesz sprzedaje tam, obok Ratusza. - zapytał mnie jakiś człowiek
-Tak, Właśnie od niego wracam… - odpowiedziałem
-A mógłbyś mu to przynieść? Zgubił ten miecz a ja go znalazłem, zidentyfikowałem go po tym napisie że wiem że to należy do niego…
“Stwierdzam zgon bo umarł”.
Na mieczu było napisane "wiesz, że to należy do niego". A ten koleś oczywiście sam nie może ruszyć dupy i przejść tych paru kroków... postacie z erpegów są najbardziej leniwymi ludźmi ever.

-Oczywiście, przekaże mu ten miecz. - zgodziłem się
-Chwała Ci! - podziękował mi mieszkaniec miasta
- Łaskiś pełen! - odparł bohater.

Po chwili zorientowałem się że był to ten miecz, który Kupiec obiecał mi dać jak zabiję Minotaura..
A jak wróciłem to mówił że jak go znajdę to jest mój… mam nowe bronie i Zosie, i Asie... Lecę zakładać burdel!, na pewno się przydadzą...
Zadowolony z nowego ekwipunku poszedłem dalej, po drodze pytając się jak dojść do Kazamatów Mrocznej Trójcy……
No i którędy na Giewont?
...po śladzie kropek?
Chyba. Albo kierować się strzałkami "ZUO → TĘDY".

Akt 2

Szedłem, szedłem, i szedłem, i doszedłem aż do d... po drodze patrząc na niezwykle piękne skały magmowe wulkanicznego krajobrazu podziemnego oraz słuchając przez słuchawki przewodnika turystycznego rozprawiając się z kolejnymi oddziałami potworów. Po przejściu chyba z 15kilometrów, ujrzałem wielkie drzwi prowadzące zapewne do katakumb.
Albo do wychodka. Trudno powiedzieć.
Katakumby pod jaskiniami pod miastem pod kanałami pod grotą, która była katedrą.
 
Kto to budował?

Przeszedłem przez nie. Idąc tylko kilka kroków, od razu zaatakowała mnie grupka zakarumitów na czele ze swoim szamanem-fanatykiem.
Idąc ulicą, lunął deszcz.
Z szamanem-fanatykiem oraz wodzem umiarkowanie radykalnym.

Po ich zabiciu poszedłem dalej.
Sceny walki w tym opku są taaaakie dynamiczne...

Nie rozglądałem się zbytnio po okolicy, ponieważ gdzie nie poszedłem były różnego rodzaju potwory,
Więc wyniosłe ignorowanie ich z pewnością sprawi, że się odczepią.

Zbiegłem przez schody prowadzące na niższy poziom, ponieważ po każdym pokonanym schodzie następował wchód  jeden poprzedni się zawalał, więc nie mogłem iść powoli.
Schód to taki samochód jadący wgłąb ziemi?

Na drugim poziomie mało co by mnie nie zabił jeden z czempionów potworów, niejaki Rozpruwacz Zniszczenia. Wyglądał jak jakiś potępieniec wygnany z piekła.
Serio? Po takim imieniu spodziewałam się raczej pudla-miniaturki.
Taki Rozpruwacz Zniszczenia rozpruwa zniszczenie po to, żeby nie było niczego, jak rozumiem?

Duży, opasły stwór, z jednym okiem, i małe, lecz wytrzymałe ręce w których trzymał dwa topory, oraz demoniczne nogi którymi kopał.
A, czyli tylko nogi były demoniczne, a cała reszta jednak należała do (bardzo brzydkiego) pudla?
To najwyraźniej były dwa stwory: Rozpruwacz - duży, opasły, jedno oko; oraz Zniszczenia - małe ręce, dwa topory, demoniczne nogi.

Po kilku godzinach szukania wejść, zabijania potworów i znajdowania przedmiotów,

Wy też czujecie ten dramatyzm towarzyszący zstępowaniu do Piekieł, by ocalić świat? Ja też nie. Ja tu czuję tylko smrodek umownej mechaniki Diab(o)lo nieudolnie opisanej tak, by przypominała opko. Szkoda, że Pisak za każdym razem nie zaznacza, ile expa nabił.

po drodze drzemiąc kilka razu mniej więcej po 20minut,
...trzykrotnie biorąc szybki prysznic, robiąc kanapki na dalszą drogę i podcinając rozdwojone końcówki...

doszedłem w końcu w upragnione miejsce. Ostatnie piętro Kazamatów Mrocznej Trójcy to mój cel ostateczny. Rozejrzałem się, poszperałem nieco w skrytkach umieszczonych, a nagle ktoś przemówił do mnie piekielnym głosem:
- Mamusia nie nauczyła nie grzebać innym po skrytkach umieszczonych?!
- Zainwestuj w tic-taki bo ci siarką jedzie. - odpowiedziałem mu.

-Przybywasz za późno Śmiertelniku! Moi bracia Ci Uciekli! Ha, ha, ha –Poinformował mnie Diablo.
- He he - poinformowałem go elokwentnie w odpowiedzi.

-A więc zabije najpierw Ciebie! – odpowiedziałem zuchwale.
-Broń się Śmiertelniku! To już Twój Koniec! – Odpowiedział Diablo
Był to Diablo.
"(...)- odpowiedział Diablo.
Był to Diablo."
Rewind!
"(...)- odpowiedział Diablo.
Był to Diablo."
Rewind!
"(...)- odpowiedział Diablo.
Był to Diablo."
Nie wiem, jak to skomentować, więc wklejam zdjęcie biegnącego dziobaka.

Kurczę, czyli i tym razem nie pudel...? :(

Pan Grozy we własnej osobie. W rzeczywistości był jeszcze bardziej groźniejszy niż mogło by się wydawać, jego ataki bardzo mnie bolały,
Ałaaaa, aaaaałaaaa, no weeeeź nie tak mocnoooo!
Bardziej groźniejszy. Jego ataki bardzo mnie bolały.


ale walczyłem ze wszystkich sił, co chwile popijając kolejną miksturę leczenia.
I zagryzając kajzerką.

Starałem się unikać jego ataki, i wykorzystywać wszystkie dostępne okazje aby go ugodzić swoim orężem.
A także ostrzem swej ironii.

Jednak przyszedł taki moment, że Pan Grozy mnie powalił:
- Ha, ha, ha, nie udało się Śmiertelniku, co? – Powiedział Ciesząc się Diablo.
Podskakując z radości i merdając ogonem.
Od razu widać, że demon. Oni potrafią mówić wielkimi literami...
Ma wielką mordę, to i cieszy się wielką literą.

- Jeszcze zobaczymy komu się nie uda, Diablo ! – Krzyknął Tyrael wyciągając miecz i zabijając Diablo.
W tym właśnie momencie pojawił się Tyrael i na zawsze skończył z Diablo.

Ktoś mi powie, co się tutaj dzieje?
Znaaaczy... ten pierwszy go zabił, a potem pojawił się jego brak bliźniak i, nie wiem, wciągnął go Odkurzaczem Ostatecznej Zagłady?
Coś tak jakby...

Po krótkiej rozmowie:…
-Dobrze się spisałeś, Śmiertelniku w zabiciu Diablo.
To w końcu kto go zabił?!
I czemu zapis dialogu pojawia się dopiero po rozmowie?

Lecz przyszedłeś za późno, Mefisto i Baal uciekli. I Ty musisz ruszać dalej, na wschód do Klasztoru Łotrzyc, stamtąd dojdziesz do Kurast ,
A już myślałam, że do Kurew. Bo się tymi Łotrzycami zasugerowałam.

gdzie spotkasz Mefista, a następnie do Harrogath, gdzie prawdopodobnie będzie Baal.
A potem poczekasz jedenaście lat na premierę trzeciej części gry.

Nie dziękuj.
KWIII!!! No rzeczywiście, powinien być szalenie wdzięczny za wrobienie go w tę historię.

Idź już bo nie masz dużo czasu. Niech Chroni Cię Światło, a Moce Niebios Rozświetlają Ci Drogę. – Wyjaśnił mi trochę Tyrael.
Serio? Bo Mnie Się Nie Wyjaśniło Nic A Nic.

Poszedłem według wskazówek Tyraela. Po drodze zmagając się hordami demonów.
I kropkami, wyskakującymi w najmniej odpowiednich miejscach. I brakiem przyimków.

Po wyjściu z Katakumb, przez łąki, pola lasy, wymachując swym... ogonem podziwiając piękno natury.
I urywając od orzeczenia.

Po kilku dniach męczącej drogi doszedłem do Klasztoru Łotrzyc. Od razu wpuścili mnie ci Łotrzycowie i nawet znalazłem tam Deckarda Caina. Klasztor był dobrze omurowany, grubymi ścianami,
Szkoda, że nie dachem. Albo kominem.
Już widzę, jak stawiają nic, a potem otaczają to ścianami.

dużo strażniczek młodych i ponętnych, jednym słowem dobra forteca, lecz Kashya, przywódczyni Łotrzyc pod względem walki mówiła mi że wcale nie jest tak dobrze.
Bo przywódczyni z punktu widzenia zaopatrzenia nawalała na całej linii, a przywódczyni pod kątem budżetu nie potrafiła liczyć do trzydziestu, bo nie miała tylu palców.

Coraz więcej Łotrzyc nie wraca z wypraw, a zabite Łotrzyce przechodzą na stronę Zła. Pod wieczór w mieście zorganizowana została impreza..
Hm, jakoś się nie dziwię, że im kiepsko idzie walka, skoro tak spędzają czas.

Wszyscy bawili się dobrze, pili, rozmawiali, były pokazy kowalskie, i inne atrakcje, lecz mnie po kilku godzinach bolała głowa…….

Akt 3
[Bohater zmienia się w demona i pomyka na spotkanie z Baalem i Mefisto.]
Przywitałem się z Mefistem.
- Witaj Panie Nienawiści! – przywitałem się z Mefistem

Yo, bro.

- A więc to Ty jesteś tym, który zabił Diablo?! – odparł domyślając się kim jestem
NIE, SERIO?!
Coś ty, to mój zły brat bliźniak.

- Po zabiciu Diablo, przeobrażałem się w Demona, i zmieniłem się, jak widać nie jestem już wojownikiem, jestem Władcą ….. – powiedziałem
- ….. Świata Śmiertelników. Jesteś Władcą Śmiertelników, ludzi niewinnych, ludzi pokrzywdzonych, ludzi zadowolonych, magów, bandytów….. Witaj w Piekle! – odpowiedział Mefisto.
Mamy kawę i ciastka!
Polecam zwiedzić Grotę Bulgoczącej Smoły, siedzą tam Elvis, Rasputin i Lukrecja Borgia. Za 1/10 duszy można dostać autograf.

I w tym momencie zakończyła się rozmowa. Nagle poczuliśmy jak ziemia zawalała się, z sufitu leciały kawałki skał podziemnych, z których zbudowane były kazamaty, a z wejścia nadchodziły hordy demonów. Po zabiciu trzech fal potworów Mefisto otworzył portal, po czym wsiedliśmy w niego:
I dalej, jazda, wierzchem na portalu! Juhuuu!
Oby nie okazał się narowisty.

- Widzisz MasiKon, Zło się podzieliło. Andariel, Lilith, Izual, Duriel, Azmodan, i Beliar pokłócili się z Baalem i powstał konflikt, co jakiś czas ich wojska atakują mnie i moje kazamaty chcąc wywołać wojnę między Nami. – zwierzył się Mefisto
- Moje kazamaty! Moje piękne kazamaty... - zachlipał i zasmarkał.
- Myyyy preeeeecioooousssss! Baaagginsssss! - zasyczał po chwili.

-Dlaczego tak się stało… - spytałem
- Aach, nie chciałbyś wiedzieć… Po zabiciu Diablo wszystko się rozpadło. Nikt tu już nie trzyma porządku, co najlepiej widać po tymże konflikcie. Póki co zostaje Bezstronny.
Kimkolwiek jest, grunt, że zostaje.
To jak już został, to mógłby przy okazji potrzymać ten porządek...

Baala opanował gniew po zabiciu Diablo, więc nie ma się co dziwić, iż stał się konflikt między nami a sługami,
Niech się stanie konflikt!!!
Azaliż wżdyyyyy?

co gorsza, zostaje nam coraz mniej potworów.
Musicie oszczędniej gospodarować zasobami potwornymi.

Wszystkie demony zostały opętane przez Demonologa, który później uciekł.
Profesorze Posacki, jak panu nie wstyd tak opętywać!
Tak się kończy nadmierne zaangażowanie w prowadzenie badań naukowych.
(Dobra, wiem, że w Diab(o)lo faktycznie był Demonolog, ale nie mogłam się powstrzymać.)

Nie wykrywają go żadne receptury, zaklęcia ani żadna inna magia. – mówił dalej Pan Nienawiści.
Panie z sekretariatu też nie mogą go znaleźć.

[Impreza przenosi się do fortecy Pandemonium.]
I przenieśliśmy się na miejsce. Lecz nie była to już ta sama Forteca co kiedyś, gdy Podróżowałem z Tyraelem.
...to znaczy Kiedy? Chyba mi Umknął ten wątek...
Kiedyś, za czasów ich młodości... wtedy wszystko było lepsze.

Forteca była bardziej…. Piekielna,
KWIIII!!!
To jest Pandemonium, samo serce Piekła - jak może być jeszcze bardziej piekielne?
Może mieli większe przydziały siarki i smoły w kotłach?

na środku był wielki pomnik Mrocznej Trójcy, a ściany stworzone były z czerwonawego granitu( podejrzewam), nie ukrywam kiedyś znałem się na znaleziskach…
Kiedyś znajdowałeś zaginione Pandemonia? Archeologia Pandemoniczna, yay!
A wspomniany już Indiana Jones może mu czyścic buty.

- Nie ma czasu na oglądanie! Musimy jak najszybciej skontaktować się z Baalem. Wypijaj miksturę i przechodź przez portal – rzekł Mefisto

[Demoniczni kumple idą dalej - w przebraniu Ludzi szukają Baala.]
Doszliśmy do domku, Nd drzwiami napisane było:
“Chatka Trzech Świnek. Wejdź, jeśli nie jesteś wilkiem”.

lo kedaj alija bli gorem, czyli nie warto wchodzić bez powodu
Czyli "Ktoś wziął słownik hebrajskiego i przetłumaczył każde słowo z osobna". Nie podejmuję się sprawdzić, co to rzeczywiście znaczy.
Also: RZydzi w Diab(o)lo! SPISEG!

Po wejściu ukazał się nam Starzec, z laską, do którego podeszliśmy i porozmawialiśmy:
- Witaj Baalu,
Znaczy, to jest jakiś starzec, czy Baal?
Może to tylko Gandalf z rogami?

mam do Ciebie sprawę, najlepiej jak byś zamknął i zakluczył drzwi. – powiedziałem razem z Mefistem.
I nastawił wodę na herbatę.
Ciasteczka są w szafce nad zlewem.

- A więc mówcie – odparł Baal
- Baalu, musimy jakoś zażegnać konflikt z Sługami Zła(Andariel, Duriel, Azmodan… itd.),
Demony nie dość, że wymawiają nawiasy, to jeszcze skróty!

Dochodzi do niszczenia moich Kazamatów.
Moje biedne kazamaty... ಥ﹏ಥ
A tak długo wybierałem kafelki! (by Vivaldi)

Jedynym bezpiecznym miejscem pozostaje Forteca Pandemonium – rzekł Mefisto
- Trzeba się poważnie zastanowić…. – odparł Baal
I siedzieliśmy przy rozmowie w ciepłym domku, wymalowanym w stylu „JUDE”….
Google podpowiada, że chodzi o styl Jude’a Law. W tym przypadku ściany pomalowane byłyby w szaliczki, rogowe okularki, wełniane czapy i marynarki.
...albo po prostu powyklejali ściany Żydami.


29 komentarzy:

Nolofinwë pisze...

Uch. Nie dość że mój kolega ciągle gada o tej durnej grze, to jeszcze wy. Uuuch... Zdrada.
Ale analiza miodna. Uwielbiam te RPG-owe opka, są takie ucieszne.
A będą jeszcze jakieś kontynuacje poprzedniej analizy o Elfie Łuczniku i Stołofobii? Bo wyjątkowo przypadła mi do gustu.

Mrohny pisze...

Nie czekałem na Diablo III przez jedenaście lat! I po analizie też nie zamierzam... :D

Anonimowy pisze...

To jest tak głupiutkie, naiwne,ze aż urocze. pastwienie się nad tym opkiem przypomina mi obijanie kulawego kaczątka... a że jestem w duszy swej ZUA,to dawajcie więcej tego dizadostwa(szkoda,ze pisaka obić nie można).

Sineira pisze...

Jakie słodkie! Aż mi się chce znowu pograć w Diablo;) (Jedynkę oczywiście. Dwójka już nie była taka fajna.)

Anonimowy pisze...

Ech, gdzie te czasy gdy sama grałam w Diablo?:) Opko pocieszne, analiza mistrzowska:D Biegnący Dziobak wymiata^.^
Róża

Anonimowy pisze...

Zmieńcie ten opis, bo póki co, wynika z niego, że Pisak sensownie napisał opko.

Babatunde Wolaka pisze...

Diablo zabawna Analiza. Dziobak oczywiście Wymiata.

W tych opisach zabijania potworów na kila jest tyle emocji, co w relacji z wykopywania kartofli. Chociaż ja akurat pewnie dałbym radę opisać bardziej emocjonujące wykopki.

"Wojownik MasiKon"... Może PasiKoń?

"Następnie wszedłem do Kanałów" - "Poszłem w kanały z wieczora, zaatakowała mie zmora" (TPN25)

Upatoperze chyba przyleciały prosto z Bieszczadów.

"Pięć poziomów kanałów pod wiochą składającą się z ośmiu domów krytych strzechą. Tak, to ma sens!"
Widać chłopy mają hardkorową przemianę materii.

"Taki Rozpruwacz Zniszczenia rozpruwa zniszczenie po to, żeby nie było niczego, jak rozumiem?"
Oczywiście, i ma na sobie gustowną zbroję w turecki wzorek.

"lo kedaj alija bli gorem"
To znaczy mniej więcej "nie warto wejście bez przyczyny". Ale "wejście" nie do środka, jeno na górę (vide "wejście na sklep tylko z koszykiem").

Hasło: ubety. Czyli nie tylko RZydzi są w śpisku, ale i wiadome służby.

Anonimowy pisze...

Ojej, jest Diabelskie opko i jest cudne!:D Dzięki wielkie, czytałam analizę w pociągu na komórce i co chwilę śmiałam się jak głupia. Ludzie siedzący obok dziwnie na mnie patrzyli, ale co tam, było warto! Będzie druga część?:))
Rinoasin

Anonimowy pisze...

"przez łąki, pola lasy, wymachując swym... ogonem"

Geniusz! :) Podobnie jak gify z Johnem, idealnie wręcz oddają, co myślę o tym opku.

Tekst jest fatalny, tragiczny i beznadziejny. Pod koniec już zupełnie nie wiedziałam kto z kim walczy i po co (abstrahując od tych porywających opisów walk). Zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, po bo ludzie piszą takie rzeczy. PO CO???

Również domagam się kolejnej części analizy o Elfie Przekombinowanym. Tam opisy walk są dużo bardziej epickie ;)

Ag

Salantor pisze...

Dafuq did I just read?

Procella pisze...

1. Loffciam dziobaka!
2. Po kilku godzinach pokazów kowalskich też by mnie bolała głowa.
3. Nie mogę wyjść z oszołomienia po tym dramatycznych, szczegółowych i napisanych ze znajomością rzeczy opisach wal.

kbn pisze...

"Tak. I sekretarkę - panią Halinkę. Niektórzy mówią, że już woleliby potwora..."

:D

opko tez nieczego sobie. ale czekam na c.d. przekombinowania :)

Leleth pisze...

Rozumiem, że te powtarzające się frazy mają dodać takiej super tró autentyczności, jakby gra się zacinała? :D
Wiem, że jestem ostatnio trochę monotematyczna, ale tę lśniącOM zbroję to pewnie Jaimemu (aka Prince Charming) zajumał.
Analiza zwyczajowo świetna :D

Gaudate pisze...

So much ponies!

Mefisto pisze...

MOJE PIEKNE KAZAMATY! :(

thingrodiel pisze...

Nie umiem ustalić, który bezsens tego opowiadania został najlepiej skomentowany. XDDD
Ale jedno wiem na pewno - Martin Freeman powinien wystąpić w ekranizacji waszego bloga. ;)))

Anonimowy pisze...

Ależ drewniane to opko :/ Jednak w zestawieniu z waszymi komentarzami nabiera uroku. Ale pewnie gdybyście, któregoś dnia, postanowiły szarpnąć się na analizę instrukcji obsługi kserokopiarki, też finalnie byłaby to zajebista lektura. Jesteście świetne! :)
(jak zwykle)

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z poprzednikiem,co do tej instrukcji kserokopiarki.
Znam grę,czekam na III część.
Opko straszne.
Plemię kanalarzy i ściany z Zydami
rzondzom!
chomik

Serenity pisze...

Zakwik... mimo że Diablo mnie nie kręci, to analiza mi się strasznie podobała i doprowadziła do zakwiku. :D

Anonimowy pisze...

Lecz przyszedłeś za późno, Mefisto i Baal uciekli. I Ty musisz ruszać dalej, na wschód do Klasztoru Łotrzyc, stamtąd dojdziesz do Kurast ,
A już myślałam, że do Kurew. Bo się tymi Łotrzycami zasugerowałam. [Pigmejka]

Pomyślałam identycznie...


Idź już bo nie masz dużo czasu. Niech Chroni Cię Światło, a Moce Niebios Rozświetlają Ci Drogę. – Wyjaśnił mi trochę Tyrael.
Serio? Bo Mnie Się Nie Wyjaśniło Nic A Nic. [Kalevatar]

"Światło, rozświetlają, wyjaśnił" - nie ma wyjścia, jest jasniej!

Jesteście cudne, aczkolwiek od Elfa Łucznika zauważyłam jakiś zastój w czytaniu. Może nie ma to związku z treścią analizowanych opek? Może po prostu nie ogarniam o tej porze roku? Nie zmienia to faktu, że komentarze są smaczne i zawsze znajdę jakiś tłusty kąsek. Doceniam je, jako polonistka, była nauczycielka, obecnie redaktorka / korektorka.
I ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę, gdy polecałam Waszego bloga, że to nieładnie tak obśmiewać autorów (my wiemy, że to aŁtorzy...). Ale mnie, tak szczerze mówiąc, to oni nie obchodzą. Ważne i wytęsknione są tylko Wasze trafne, celne i błyskotliwe komentarze... :)

Pozdrawiam Analizatorki

Panna Beata

Ther pisze...

Popieram Thingrodiel i Ag - Martin był osłodą tej analizy. Być może to kwestia tego, że nie znam kanonu, lub jakości opowiadania (mnie też powaliły opisy scen walki :p), ale nie ubawiłam się tak, jak przy innych Waszych analizach. Choć czuję się troszkę mądrzejsza - już wiem, że zawalające się w odpowiedniej chwili jaskinie to zjawisko wywoływane przez Imperatyw Narracyjny Indiany Jonesa. ;)

Eq pisze...

Może to tylko ja, ale...

"Obudziły mnie hałasy docierające z zewnątrz.

Jakby go obudziły hałasy dochodzące z wewnątrz (...)"

Jakiego wewnątrz? Przecież jak byk stoi, że zewnątrz.
Może nie zrozumiałem żartu.

Anonimowy pisze...

Zrobiłyście mi wieczór tą analizą! W sumie już samo opko by wystarczyło, ale dzięki komentarzom skwikałam się tym bardziej. Dawno tak nie wyłam ze śmiechu. :D

MT

musivum pisze...

Nadrabiam czytanie analiz - codzienność nie chce zrozumieć, że czas dodawania analiz przez PLUS i NAKWĘ to czas święty :( Do rzeczy jednak.

Opko powala... brakiem czegokolwiek sensownego. Jak Wam się udało z tego wyprodukować tak dobre komentarze, nie wiem - ale wiem, że są boskie. Chyba moje wybuchy śmiechu zestresowały mi psa, nieładnie z Waszej strony przyczyniać się do stresowania zwierzęcia...
Na marginesie: Was dwie uwielbiam od dawna i jesteście niezaprzeczalnie powalające; jednocześnie myślę, że Vivaldi też się świetnie odnajduje w analizowaniu, więc mam nadzieję, że jeszcze będziecie współpracować :)

PS A czy można się spodziewać w najbliższym czasie opka z serii "zajefajna nastoletnia Mary Sue podbija serca ukochanego zespołu, robi karierę z czterech liter wziętą i przy okazji likwiduje dziury budżetowe"? Bo to takie pocieszne, rozbrajające same w sobie teksty.

Ome

Mika-el pisze...

"Jak coś demoluje ci miasto, to raczej nie są to słodkie kucyponki."

ejj, laski, ale wiecie, że w D3 jest dodatkowy level... i się zabija kucyki? i są chmurki? i wszystko rzyga tęczą?

rinoasin pisze...

@Mika-el, logo do tego levelu wygląda tak -> http://gfx.gexe.pl/news/diablo3/rainbowlogo.jpg :)

Anonimowy pisze...

Greate pieces. Keep posting such kind of info on
your page. Im really impressed by it.
Hey there, You have done an incredible job. I'll definitely digg it and personally recommend to my friends. I am sure they'll be benefited from
this site. więCej - link, http://a-l-ecoute-du-chien.

org/LorrieShe

Chiro pisze...

Aż z ciekawości sobie sprawdziłam, jak "lo kedaj alija bli gorem" przetłumaczy Google Translator i wyszło coś takiego: "Al ma ryb, nie powodując." :D

Anonimowy pisze...

Jako fan serii Diablo, czuję się literacko zgwałcony.

Niemniej analiza jak zwykle świetna, wasze teksty rozbrajają, a biegnący dziobak ómarł mnie całkowicie.

~Frostburn195