piątek, 6 kwietnia 2012

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę, czyli Śródziemie po aŁtoreczkowemu

Witajcie!
Zgodnie z obietnicą, mamy dla Was z dawna wyczekiwany blogasek do Władcy Pierścieni, rozgrywający się w tajemniczej i nieortograficznej krainie zwanej Śrudziemiem. Żyje tu Elfia najemniczka Galadriela plująca i drapiąca się po zadku, półślepy tropiciel Aragorn i jego przyjaciel, dzielny gajowy Legolas, a także Elrond: Joseph Fritzl Edition oraz Arwena w wersji Zbuntowana Małolata. Elfowie zachowują się tu jak orki, orki jak Elfowie, zmarli wstają z grobu (w końcu to Wielkanoc;>), a do rozplenionej dziko interpunkcji można już tylko walić z moździerza.
Miłej lektury i smacznego dyngusa!

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar.

http://opowiadanie-funfiction.blogspot.com
No, zobaczymy, czy w tym fiction będzie jakiś fun...

ARTANIS Jako pomysłodawczyni, pozwólcie że rozpocznę przygodę. I tak dla wyjaśnienia - dla tych którzy nie wiedzą, przynajmniej Ja o tym nic nie wiem....poza Arwen i Leg. Artanis...to imię nadał mi ojciec - Finarfin..... ale znacie mnie pod innym - moje imię brzmi- -Galadriela.

Zacznijmy przygodę. Jako elfka samotnie podróżująca po rozległych terenach Śrudziemia
Od Gór Mglistego Pojęcia o Ortografii po Bagna Gramatyki.
Moim zdaniem tam miało być “Śrutziemia” - najwyraźniej akcja toczy się w jakiejś Krainie Myśliwych.

mająca za przyjaciół jedynie swój czterofuntowy łuk laminowany z najlepszych warsztatów Elfów,
Eee... jesteś pewna, że czterofuntowy? Z tego dałoby się strzelić co najwyżej we własną stopę, a i to niezbyt mocno - nawet dziecięce łuki mają minimum 20 funtów siły naciągu...
Przecież nie jest napisane, że z niego strzela, tylko że się z nim przyjaźni.

miecz o dwóch ostrzach podobny do katany - Jero,
Miecz został podstępnie zajumany Kadajowi z „Final Fantasy: Advent Children”. Jak widać, crossover nie wszystkim się opłaca.


konia z rodu Najstarszych - Eltah i własne doświadczenia z przeżytych lat.
Z którymi to doświadczeniami prowadziła długie rozmowy przy ognisku, a czasem nawet pożyczali sobie bieliznę.
BTW, jako ta podróżująca elfka CO?

Nie mogąc osiąść na w żadnym ze stałych siedlisk Elfów,
Nie mogąc, bo...? Bo jako podróżująca elfka.
Siedliska Elfów, lol. Dobrze, że nie „obszary bytowania”.
Albo biotop.

stanowiła jeden z rodzajów wyrzutków nieakceptowanych przez żadne ze społeczeństw...
Innymi rodzajami wyrzutków byli Elfi żule i Elfi wyznawcy Kultu Niemytych Pach.
A także nieliczna grupa Elfich Świadków Jehowy.

ale zawsze gdzieś potrzebnych -Najemniczka Podobnie jak Strażnicy - z ludzkich plemion, i Ona miała swoje tajemnice i swoje zasady.
Jedną z nich było nader skromne pisanie o sobie wielką literą.
“Najemniczka Podobnie jak Strażnicy” - ten tytuł brzmi dumnie. Prawie jak Księżniczka Esmeralda Margaret Uwaga Pisownia z Lancre.

Ubrana w szary podróżny kaftan takiej samej materii spodnie,
Oto jak brak jednego małego spójnika sprawia, że zdanie staje się absolutnie bezsensowne.

długiej cholewy lekkie buty
Prosto spod ręki (i dratwy) mistrza Yody; + 5 do czystości nogawek, - 10 do gramatyki.
Buty długiej cholewy... może we wsi był chłop, na jakiego wołali Długa Cholewa?

i płaszcz tej samej barwy co reszta ubioru. Jedyną ozdobą ubioru były klamry spinające buty, pas i płaszcz
Ja tam nie wiem, po co spinać płaszcz z butami i pasem, ja się nie znam na tych nowomodnych wynalazkach. Może w ten sposób jej ubiór zmieniał się w śpiworek typu mumia?
Spójrz na to w ten sposób: dzięki takiemu zabiegowi przynajmniej nie zgubi żadnego ze wspomnianych elementów stroju.

oraz bursztyny w srebrze wpięte w plecionkę na długich prostych włosach koloru rdzy.W szpiczastych uszach tkwiły delikatnej roboty drobne kolczyki z znacznej ilości...
Ze znacznej ilości wielokropków?
Ziarenek piasku może?

Szare oczy mrożące spojrzeniem
*podsuwa boCHaterce przed oczy naddatki ciasta do mazurka* No co, na później będzie jak znalazł, a ja już nie mam miejsca w zamrażalniku!
*podsuwa boCHaterce przed oczy butelkę wódki* Tylko masz to schłodzić, a nie wypić!

krył cień naciągniętego na głowę kaptura płaszcza.
Gdzie kaptur ma głowę i czemu trzeba ją przykryć płaszczem?
Ja widziałam kaptury z kocimi uszkami, ale nikt ich niczym nie przykrywał...

Zapadał zmrok ostatnie co jadła (ta głowa kaptura) było już dawno przetrawione.
Naprawdę nie chcę się nad tym zastanawiać.

Woda nie zapełniała żołądka na długo...
Seeeeerio? No co Ty nie powiesz.

-Pest! - zaklęła po Elfiemu
Elfie przekleństwa to nazwy chorób po niemiecku?

- Jak czegoś nie upoluję to zdechnę...
Powiedziała z właściwą Elfom ogładą.

na szczęście dla nich. Splunęła....
Charknęła i energicznie wysmarkała się na ziemię, po czym pierdnęła potężnie i podrapała się po zadku. Wciąż nie mogła zrozumieć, dlaczego inne Elfy traktują ją z niechęcią.
Szkoda, że nie jest Galadrielem, jako facet mogłaby jeszcze spektakularnie drapać się po jajkach.

-Niedoczekanie... Z odległego zagajnika pokracznie powykręcanych na wpół wyschniętych drzew, doszedł Ją zapach dymu...wytężyła wzrok i ujrzała niknący blask ogniska....
To błędne ogniki! Uciekaj!

a przy nim...dwie sylwetki...przyjaciele czy wrogowie?
Powiedziała do siebie, jako że narrator zapomniał postawić myślnik w odpowiednim miejscu.
Bo mu się połamał, więc ociosał kawałki i zrobił z nich tyle dużo wielokropków!

-Pest!-zaklęła ponownie - Czuję jedzenie....muszę zaryzykować....to chyba ludzie....podjadę bliżej.
Aaa, rozumiem – ona właśnie rozmawia ze swoimi zaprzyjaźnionymi doświadczeniami przeżytych lat! Mam nadzieję, że one jej nie odpowiadają.

Zbliżając się ujrzała iż jedna z sylwetek podnosi się, sięgając po coś. Pomyślała.
Było to trudne, więc postanowiła tego nie powtarzać.
Nie, nie zrozumiałaś. To ta sylwetka sięgnęła po coś, co nazywa się Myślał (czymkolwiek to coś jest).

-Mam nadzieję że nie trafiłam na popędliwych....którzy najpierw biją a później pytają.
Na wszelki wypadek posadzę czwartą kropkę w wielokropku – może są językowymi purystami i uciekną w popłochu?
To nie kropka, to granat ręczny - ona zastawiła na nich pułapkę!

Poprawiła ochraniacz na przedramieniu...i miecz przypięty do siodła....chodził lekko...gdyby coś....da im radę....Podjeżdżając uniosła prawą rękę w geście pozdrowienia....czekała na reakcję...
*rozdaje kropkom środki antykoncepcyjne, żeby przestały się mnożyć*
*patrzy z politowaniem na Kalevatar i wali w kropki z moździerza*

 

Cz. 2 - ARAGORN

Nazywają mnie różnie... Mówią na mnie Obieżyświat - to imię wzięło się po moich wieloletnich wędrówkach po Śródziemiu
Po moich wędrówkach wzięło i przylgnęło.
Jedni z wędrówek przywożą skarby, nieślubne dzieci lub choroby weneryczne, a inni - imiona.

oraz z mojego doświadczenia, które zdobyłem dzięki moim wyprawą.
Z kolei z mojej fatalnej gramatyki mówią na mnie Człowieku Gdzieś Ty Się Uczył Pisać?

Ale mówcie na mnie Aragorn. Jestem wojownikiem, tropicielem, strażnikiem północy. Już wiele dni jesteśmy w podróży. Ja i mój przyjaciel, ale co będę o nim opowiadał niech sam to zrobi.
Kiedy czytam takie zdania, mam wrażenie, że bohaterowie tłoczą się za narratorem, wyrywają mu klawiaturę i dopisują różne rzeczy.
Ja mam wrażenie, że tak jest naprawdę.

Znamy się już wiele lat i braliśmy udział w niejednej bitwie. Ramie w ramię
 


walczyliśmy ze złem, którego nie brakuje w Śródziemiu. To już siódmy dzień, kiedy wyruszyliśmy wypełnić nasze zadanie - znaleźć ostatni pierścień.
Przez sześć poprzednich dni zbieraliśmy siły fizyczne i psychiczne.
W dniu ósmym i dziewiątym będą kolejno zbierać laury i burzę.

Najwyższy czas trochę odpocząć rzekł mój przyjaciel... zapada zmrok.
Rzekł mój przyjaciel narrator?
Może on też ma jakichś niewidzialnych kumpli albo gada z własnym łukiem.

Dalsza wędrówka niema sensu... Rozpaliliśmy ognisko.
Fakt, skoro się już rozpaliło ognisko, to niema – a nawet nima – sensu wędrować dalej.

Ostrzegłem mojego towarzysza żeby był czujny i miał swój łuk oraz miecz pod ręką.
Bo ten przyjaciel (narrator), choć towarzyszył mu w niejednej bitwie, tak prostych rzeczy sam ogarnąć nie potrafił.
Dobra okazja do pokazania się jako doświadczony w bojach tru-bohater jest dobra.

To niebezpieczne tereny... a zło nie śpi ... Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas planując naszą jutrzejszą wędrówką.
Planując naszą wędrówką co? Zwalczyć wysokie stawki VAT na książki?
To by przynajmniej miało jakiś sens. Ale jak znam życie, to będą jak zwykle ratować świat.

Przed nami górzyste tereny Rohanu. Kiedy usłyszałem że ktoś się skrada... poszedłem to sprawdzić.
Aha, rozumiem, że Aragorn jest z tych postaci, które słysząc podejrzany odgłos, idą sprawdzić co go wydało i już nie wracają (bo coś wydające ten odgłos je zeżarło).
Coś w rodzaju: "Z piwnicy dochodzą odgłosy rzezi, a przez drzwi sączy się zapach krwi i trupów... musimy zejść na dół i zobaczyć, co się dzieje!"

Zobaczyłem zakapturzoną postać z mieczem w reku. Po mimo tego że było ciemno dostrzegłem że to kobieta...
Cycki stanowiły wyraźną wskazówkę.

Elf ... Zapytała się nas czy może się przysiąść do ogniska i coś zjeść. Zgodziliśmy się a gdy zdjęła kaptur okazało się, że to Galadriela
Ej – notkę wyżej elfka siedziała na koniu czekając, aż do niej podejdą, a tu Aragorn przydybał ją w krzakach? Ona się konno skradała czy jak?
Oraz musiała chyba (od tych podróży?) zachrypnąć solidnie, skoro jej po głosie nie poznali.

moja Elfia przyjaciółka z Rivedell - Elfickie miasto, w którym się wychowałem.
Z tego zdania niebicie wynika, że Galadriela jest elfickim miastem. :/Ludwik XIV mawiał, że “państwo to ja” - może ona ma syndrom “Rivendell to ja”?
Btw, nazwanie Rivendell miastem jest pewnym semantycznym nadużyciem.

Wiedziałem, że to świetnie wyszkolona wojowniczka złożyłem wiec jej propozycję żeby się przyłączyła do naszej wyprawy...

Cz. 3 - AMRAS

Mało znany
Rzeczywiście, bardzo mało.

elfi badacz zapomnianych historii z życia śródziemia podróżuje przeważnie samotnie a jeśli zwiąże z kimś swój los to na bardzo krótko. Pojawia się zawsze niespodzianie i tak samo znika.
Jak czkawka.
A przepraszam, to on jednak żyje? Wiem, że się zbliża Wielkanoc i zmarli ożywają, ale że elfy też?

Skryty nie wiele mówi o sobie lecz o innych chce wiedzieć wiele (i zakłada im teczki). Uważny obserwator widzi więcej niż zwykli mieszkańcy śródziemia podobnie jak enty nie postępuje pochopnie, walkę uważa za ostateczność.
A ortografię za lewacką fanaberię.

Znany pod imieniem Amras nikt tak naprawdę nie wie skąd pochodzi i nikt nie potrafi określić jego wieku a sam nikomu go nie zdradził. Podróżował ciemna nocą przy nikłych promieniach gwiazd gdy w oddali dostrzegł migotliwy płomień ogniska. Zbliżając się do niego zastanawiał się czy odpocząć czy ruszyć w dalszą drogę nie był jeszcze zmęczony
Ale mógł przecież odpocząć tak na zaś.
Idź dalej, odpoczywanie jest passé!

wieloletnia tułaczka przyzwyczaiła go do podróży ponad ludzkie siły jednak ciekawość brała górę i chciał przynajmniej zobaczyć kto podróżuje w tak niebezpiecznych czasach.
A były jakoś bardziej niebezpieczne niż zazwyczaj? Kiedy to się w ogóle dzieje?
Skoro Amras żyje, to muszą być to czasy Pierwszej Ery. Tylko że w tym momencie fabuła jeszcze bardziej traci sens. No cóż...

Zbliżył się ostrożnie i w cieniu drzewa obserwował sytuację jak z naprzeciwka wyłania się wędrowiec a dwóch kompanów wita go.
Jeżu, to jedyne ognisko w całym Śródziemiu, że wszyscy do niego ciągną? A Aragorn oczywiście nic nie słyszy i daje się podejść...
To nie elfy, to ćmy! Ciągną do światła! :D

Aragorna rozpoznał od razu lecz twarzy dwóch pozostałych postaci nie widział jednak niewątpliwie były elfami. ...
Te twarze. *stara się nie widzieć dziwnego obiektu na końcu zdania.*
Taaaaa, elfy...




gdy elfka zdjęła płaszcz też ją rozpoznał.
Po wymiarach? ;)
Po skrzydełkach.

Widząc tak doborową kompanię postanowił ruszać dalej bo nie będzie tu potrzebny
Stężenie zajebistości wokół ogniska osiągało poziom krytyczny - lada chwila groziło rozdarciem rzeczywistości i inwazją Mary Sue z innych fandomów.
*ostrzegawczym tonem* A żebyście wiedzieli, drodzy czytelnicy, że w dalszej części blogaska rzeczywiście pojawia się inny, ekhm, fandom...

jednak niefortunny los sprawił że jego kostur postawiony nieostrożnie złamał gałąź która pękła z wielkim hukiem wśród ciszy która panowała w tej chwili.
Trollująca gałązka, niezastąpiona w scenach skradania się.
To był chyba dynamit, a nie gałązka, skoro pękło “z wielkim hukiem”.

Tajemnicza postać szybko i zwinnie obróciła się i spojrzała na grupkę postaci która przyglądała mu się z niepewnością zastanawiając się jak podszedł tak blisko niezauważony.
- Plot shield – wyjaśnił Amrod skromnie.

- Wybaczcie moje najście - przerwała ciszę zakapturzona postać.
Narratorze: po co te wszystkie „postaci”, skoro czytelnicy wiedzą już, kim są bohaterowie? Zdania typu „Postać spojrzała na postać, która podeszła do grupki postaci” naprawdę nie sprawią, że w scenie pojawi się nastrój tajemnicy.
A wolisz “złotowłosa spojrzała na kruczookiego”?

- Nie chciałem was niepokoić lecz gdy już niefortunnie się ujawniłem to pozwólcie że się przysiądę chodź pilne sprawy wzywają mnie do Stolicy Gondoru.
Czytaj: Skoro już skompromitowałem się, stając na Trollującą Gałązkę, pozwólcie, że zaszczycę was swą obecnością, kmioty, choć mam ważniejsze sprawy do załatwienia.

Jeszcze raz witajcie - po kolei wskazał ręką postacie - Galadrielo, Aragornie i Legolasie. - zbliżył się nie obawiając się postaci
A powinien? Z tego co wiem, wymienieni bohaterowie nie mają opinii takich, co to najpierw gwałcą i szlachtują, a potem zadają pytania – no ale skoro tu Galadriela pluje na ziemię, to w sumie wszystko może się zdarzyć.

- ah przepraszam gdzie moje maniery jestem Amras i jestem elfem-zombie może słyszeliście o mnie jeśli nie to bardzo dobrze - zdjął kaptur i uśmiechną się serdecznie - pozwólcie że się dosiądę i posłucham.
A czy ktoś mu w ogóle zaproponował przyłączenie się?Tak. Imperatyw Narracyjny.

Cz. 4 - LEGOLAS

Nazywają mnie Legolas, jestem elfem i strażnikiem wszystkich lasów Śródziemia,
Gajowy Legolas zdejmuje nielegalne sidła na króliki i pilnuje, żeby paśniki zawsze były pełne! \m/
A po godzinach pracy zajmuje się odstrzałem wilków pożerających babcie i małe, ubrane na czerwono dziewczynki.

jestem uzbrojony w długi łuk oraz krótki miecz.
Albo na odwrót, whatever.

Jestem tam gdzie mnie potrzebują
Legolasie, mam pełen zlew garów do zmycia!
A mnie by ktoś mógł podciąć końcówki włosów, nie chce mi się iść do fryzjera...

zazwyczaj podróżuję sam ale tym razem jestem z moim przyjacielem Aragornem i zamierzam mu pomóc w obronie Śródziemia przed złem.
*napawa się przecudną urodą zdania*

Gdy Aragorn poszedł sprawdzić co się dzieje ja pilnowałem ogniska by nie zagasło
Przecież to jest MOMENT, myk - i wygasło, skubane!
O tak: klik.

ale byłem czujny, gdy Aragorn wrócił z towarzyszką i gdy ją ujrzałem to aż zaniemówiłem gdyż dawno nie widziałem tak pięknej Elfiej duszy (a, to się teraz “dusza” nazywa...?) po chwili rzekłem - Witaj, Galadrielo moja Pani, nie spodziewałem się Ciebie w tych stronach. Po czym spojrzał na Aragorna i się uśmiechnął mówiąc
O, teraz Legolas robi za trzecioosobowego narratora, choć w jego notce był pierwszoosobowy. Przedziwne rzeczy się dzieją w tym blogasku.
Narrator też się zagapił na Galadrielę i bohaterowie muszą go wyręczać.

- Aragornie przyprowadziłeś nam dobrą wojowniczkę. Gdy do obozu doszedł jeszcze Amras, zrobiło się wesoło i każdy zapomniał o swoich problemach lecz każdy był czujny...
Student przed sesją się nie martwi - student jest czujny.

Cz. 5 - ARWENA

-Ty mała rozbójniczko z niewyparzoną gębą!! (W tej notce zamiast wykrzykników i znaków zapytania jest pełno tych migających gifów z Gadu Gadu. Pozwólcie, że je wytniemy.) Jak śmiałaś w taki sposób obrazić naszych gości"!! Gdzie Twoje maniery młoda damo?- krzyczeli na zmianę starsi bliźniacy Elladan i Elrohir,
Aha, widzę, że nie tylko Galadriela odkryła w sobie wewnętrznego orka.
To bliźniacze pokrzykiwanie na zmianę skojarzyło mi się z tym.

a Elrond tylko mroził ją spojrzeniem... (o, następny z patrzałko-zamrażarką zamiast oczu) - Dość chłopcy, zostawcie nas samych...- rzekł ze smutną miną Elrond. Bliźniacy wyszli, a on stanął obok kipiącej gniewem Arweny i objął ją ramieniem..
- Moja droga, mimo, iż jesteś mym ukochanym dzieckiem, nie mogę odpuścić Ci tej zniewagi.
Masz szlaban, młoda damo.

Nie postępuje się w ten sposób.. Co Cię napadło, moje dziecko? Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, które dotkną nas wszystkich...?
Znając standardy tego opka zaczynam podejrzewać, że Arwena pokazała gościom gołą dupę.
Może nie zeszła na śniadanie i goście poczuli się urażeni, że nie towarzyszyła im przy posiłku?

Arwena opuściła głowę nic nie mówiąc. Zrobiło jej się wstyd, że zawiodła swojego ojca, ale gniew jej nie opuścił. Milczała..
- Nic mi nie odpowiesz? Ehhhh, Twój upór kiedyś Cię zgubi, tak samo, jak ta niewyparzona gęba.
„Niewyparzona gęba Arweny”. Zupełnie jak nazwa punkowego zespołu młodych orków.

Za duża już jesteś na to, żeby przełożyć Cię przez kolano i przetrzepać tyłek..
„Przetrzepany tyłek Arweny” - zupełnie jak tytuł ulubionego pornosa młodych orków.
Mam niejakie wrażenie, że nie tylko orków...

- wesoła iskierka zapaliła się w jego oku, lecz szybko zgasła.
Wiedział, że niedobrze jest cieszyć się na myśl o przetrzepaniu tyłka własnej córce. Elrond: Joseph Fritzl Edition?
Schowany za kolumną Roman P. tylko westchnął ze smutkiem.

- Trudno, nie pozostaje mi nic innego, niż Cię ukarać. Nie chcesz ze mną porozmawiać, trudno. Zostaniesz w swojej komnacie do momentu, aż nie przemyślisz swego postępowania i nie zdecydujesz się przeprosić gości. Dodatkowo masz zakaz opuszczania Rivendell do odwołania, żadnych imprez-zapomnij.
Jeżu, bez kitu – szlaban dostała! ;D
Szkoda, że nie u Snape’a w lochach.

Nagrabiłaś sobie... - Ależ Ojcze..!- przerwała mu w pół zdania. - Dość! Bez dyskusji._ wyszedł i zostawił ją samą.. - Mam tego dość!! Traktują mnie jak dziecko! Ja im jeszcze pokażę!
Dlaczego wyobrażam sobie smarkatą Arwenę w różowym pokoiku przebraną w stój małej księżniczki?
Ja sobie zwizualizowałam tupanie nóżką.

A ci, pożal się boże "posłowie"
Ale który boże?
Ten co zwykle, niestety. Alleluja i tak dalej.

- prychała jak rozzłoszczona kotka- nieokrzesane gbury.
Nie to co my z naszymi nienagannymi manierami, niewyparzonymi gębami i przetrzepanymi tyłkami, prawdaż.

Wschodnie Elfy.
Rubaszne elfy w kożuchach i walonkach, grające na harmonii i chlejące miruvor chochlą z wiadra (a czasem nawet wiadrem z balii).

Bleee. A paszli! Idi k ebene materi!
O, widzę, że Arwena zna mowę Wschodnich Efów!


Żaden chłystek nie będzie mnie klepał po tyłku. Pozwolił sobie na zbyt dużo, to oberwał.. Może faktycznie przesadziłam... Wybiłam chłopaczkowi 2 przednie zęby, hihihihi,
Uohohohohoho, boki zrywać.

trudno, będzie miał szerszy uśmiech, ale sam się prosił... Na pewno go nie przeproszę... Usiadła z fochem na łóżku.
Foch poklepał ją po ramieniu i ze zrozumieniem pokiwał głową.
Na wszelki wypadek osłaniając sobie drugą ręką zęby.

- O nie, nie będę tu siedzieć, przecież zdechnę z nudów... Żadnych imprez! To straszneeeeeeeeee... Poskarżę się babci...
*zastanawia się, jakie imprezy mogą być w Rivendell i dochodzi do wniosku, że poetyckie wieczorki przy harfie*

Zakapturzona postać mknęła przez las. Przy siodle przypięty miała wspaniałej roboty miecz, pod płaszczem zdobione drogocennymi kamieniami sztylety, a na plecach łuk i kołczan z pierzastymi strzałami. Mknęła tak, jakby gonił ją sam Nazgul...
Mknęła z tym siodłem w rękach, czy może pojawi się jakaś wzmianka o koniu?
Koń biegł obok, jak w opkach o Wiedźminie i tym o elfim wojowniku.

- Daleko jeszcze? Kurczę, chyba pomyliłam drogę... Ahhh... Usłyszała szelest, potem trzask gałęzi. Koń stanął dęba, prawie spadła z siodła. Koło ucha przeleciała jej strzała. Z krzaków wyskoczyła gromada orków. Utworzyli wokół niej krąg i zacieśniali go.
I to było wszystko, co robili. Może chcieli się z nią pobawić w kółko graniaste?
Albo chcieli o coś poprosić, np. o autograf, tylko się wstydzili odezwać.

Koń parskał niespokojnie. W jej dłoniach momentalnie znalazł się łuk. Arwena bez strachu wyjęła strzałę, naciągnęła cięciwę...
Bo strzały i cięciwy są taaakie przerażające.

- No, to zobaczymy, czego się nauczyłam na treningach z bliźniakami...- I wypuściła strzałę, potem następną i jeszcze jedną.
A orki spokojnie stały i zacieśniały.
Wciąż miały nadzieję, że jednak dostaną ten autograf.

Po kilku chwilach wokól niej ścieliły się trupy orków.
Trzymanie się za ręce nie okazało się, niestety, skuteczną obroną przed strzałami.

Jeden jeszcze żył (ale ciężko mu było w pojedynkę zacieśniać krąg), więc zaczęła go przepytywać... - Skąd się tu wzięliście? Dlaczego mnie zaatakowaliście? Kto wami dowodzi? - Nasz Pan kazał schwytać i doprowadzić do siebie każdego Elfa...- wychrypiał urywanymi półsłówkami ranny ork..- Wybacz Pani...
O lol, to na pewno był ork? Chyba że sekretem tego blogaska jest to, że Elfowie zachowują się jak orki, a orki jak Elfowie.

- umarł na jej oczach... - Dziwne... Babcia będzie wiedzieć co z tym zrobić..
Spalić? Pogrzebać?
Przeszukać kieszenie, zabrać kosztowności i bardzo szybko zwiewać?

Trzeba jej o tym powiedzieć..- wymruczała do siebie w zadumie..

Nie wsiadała już na konia. Poprowadziła go za uzdę... Po przejściu niedużego odcinka ujrzała tlące się ostatkami żaru ognisko...
No tak, przecież musiała trafić do Jedynego Ogniska w Śródziemiu!
Arwena, jak na ćmę przystało, zamachała skrzydełkami i poleciała w stronę światła.

Ujrzała trzy śpiące postacie.. - Znowu orki? Ale za mało ich...- podkradła się bliżej... Była zaledwie kilka kroków od ogniska,
Wciąż nie widząc różnicy między orkiem, a człowiekiem i Elfami...
W sumie nie wiemy, jak oni wyglądają. Jeśli charaktery im się tak zmieniły, to może wygląd też?

gdy poczuła zimna stal na swej szyi.. Ktoś wysyczał jej do ucha.. - Nie ruszaj się... - Znajomy głos- pomyślała... - Ktoś Ty?
- A Ty? Wartownik zerwał jej kaptur z głowy. Z jego ust wyrwał się okrzyk zdziwienia..- Arwena?! Co Ty robisz w środku lasu? - Legolas? Jak dobrze Cię widzieć...- rzuciła mu się na szyję- Uciekłam z domu... - Co takiego? Elrond Cię zamorduje...
Sądząc po zachowaniu córuni, o to mu właśnie chodziło - teraz ma motyw. ;)
Ja mu chętnie pomogę...

Ale najpierw dostaniesz lanie od... (Mam nadzieję, że on nie chciał powiedzieć czegoś w rodzaju "Najpierw dostaniesz lanie ode mnie. Dziś wieczorem, jak inni będą spali".) - Co się dzieje?- obudzeni gwarem rozmowy śpiący dotąd przy ognisku zaczęli wstawać.
- Legolasie, z kim rozmawiasz? - zapytała przecierając zaspane oczy Galadriela...- Któż to szwenda się sam po nocy po tych lasach?
- Nie uwierzysz... - Babcia? Och- Arwena rzuciła się na szyję Jasnej Pani.
- Gwiazdeczka?!- oszołomiona Galadriela nie wierzyła własnym oczom- Co się stało?" Co Ty tu robisz? Chodź, usiądź, opowiedz wszystko..
Gwiazdeczka... Idąc tym tropem, Arwena powinna nazwać Galadrielę “Światełkiem” albo “Świetlóweczką”. Brrrr.

15 komentarzy:

Serenity pisze...

No nie, tego jeszcze nie było. Imprezująca Arwena, zombie-elfy i Galadriela, co to kulom się nie kłania :D Myślałam, że padnę.
Najlepsze to i tak te górzyste tereny Rohanu kilka kilometrów od Rivendell i ochraniacz na ramieniu :D

Anonimowy pisze...

Co tak krótko! Przecież miodzio blogasek, ja chcę więcej :D

Akurat "Gwiazdeczko" to mogła Galadriela Arwenie mówić, ale gdzieś tak do piątego roku życia tejże Arweny :D

Czekam na analizę w przyszły piątek, no i smacznego jajka życzę!
Nadira

PS. Hasło mam "irici icielecu". Jakoś nieodparcie kojarzy mi się z Irithien i cielcem XD

Anonimowy pisze...

Cudowne!!!Wyłam przed monitorem!
Ale zaraz :raz Sródziemie a raz Srudziemie?
Pest to chyba przekleństwo z Wiedźmina
Od Gór Mglistego Pojęcia o Ortografii po Bagna Gramatyki.

*rozdaje kropkom środki antykoncepcyjne, żeby przestały się mnożyć*
*patrzy z politowaniem na Kalevatar i wali w kropki z moździerza*

Zwalczyć wysokie stawki VAT na książki?
Gajowy Legolas
nazwa punkowego zespołu młodych orków.
Rubaszne elfy w kożuchach i walonkach
To najlepsze!!!!
Dziękuję strasznie za zabawę.
Smacznego mazurka i całej reszty!
Chomik

Panna z Parapetu pisze...

No nic, lecę na koncert Niewyparzonej gęby Arweny.

Smacznego jajka! xP

LadyHouse pisze...

gdy elfka zdjęła płaszcz też ją rozpoznał.
Po wymiarach? ;)
Po skrzydełkach.


Matko, od razu Sherlock i Irene mi się skojarzyli :P

Ćmowi bohaterowie, imprezująca bohaterka... Gosh, nigdy tak schizowego opka nie widziałam (wróć - opko o Tokio Hotel przebija jednak).

Pozdrawiam i smacznego jajka!

Anonimowy pisze...

Mnie w ogóle Wiedźminem zalatuje momentami, zwłaszcza przy tej całej "Galadrieli": pest, Mam nadzieję że nie trafiłam na popędliwych....którzy najpierw biją a później pytają. .

Masakra. Cudowna masakra. Dzięki, dziewczyny, za świąteczną dawkę rozrywki i bólu brzucha od śmiechu ;)

lilianistification pisze...

Boru, nie... wybaczcie, ale nie umiem skomentować tego czegoś słowami.
Arwena rozkapryszona trzynastka http://27.media.tumblr.com/tumblr_m22ii4kTYv1rt9k4no1_400.gif
całość blogaska http://img4.memecenter.com/uploaded/1dafuq-did-i-just-read_24e2ce108204cf071262799f736247c9.jpg
mam nadzieję, że nie będzie drugiej części, to nie na moje nerwy...

Nolofinwë pisze...

Nosz, szit. Doszłam do "włosów koloru rdzy" i mnie szlag trafił. Zajebiście, że panna ałtoreeczka potrafi korzystać z googla i wygooglać, że Galadriel to Artanis córka Finarfina, ale jak się już takie rzeczy piszę, to chyba PRZYDAŁOBY się przeczytać Silmarillion... Bo HoME to już nie wymagam.
Poza tym czego my się tu dowiadujemy... Jedyną rudą elfką była Nerdanel, żona Curufinwego Seniora, a to by oznaczało, że jego drogi przyrodni braciszek... hm, nie jest tak nieszkodliwy, jakby mogło się wydawać.
Dobra, czytam dalej, chociaż za każdym razem, jak analizujecie jakieś Tolkienowskie fiki od paru pierwszych zdań zaczyna mnie skręcać i dziwnym trafem pojawia się chęć, żeby kopnąć ałtorkę długo i daleko.

Nolofinwë pisze...

Nieeeeeeee. Co ta durna pannica wyczyniła z moimi kochanymi Noldorami?! Zamorrrduję. Zamordoruję na amen, a krwawe ochłapy rozwłóczę po całym Mordorze i dla pewności zaleję cementem. Wrrrr... Zamorrrduję.

Tuśka pisze...

Ramię w ramie mnie zniszczyło :D. Absolutna perełka!

"Nazywają mnie Legolas, jestem elfem i strażnikiem wszystkich lasów Śródziemia," - i mam takie oto wdzianko.


"Za duża już jesteś na to, żeby przełożyć Cię przez kolano i przetrzepać tyłek.." - o borze. Dobrze, że Tolkien na takie odzywki nie wpadł.

Poza tym, opko ma tak wiele wątków, a wszystkie kończą się przy Jedynym Ognisku. Coś wspaniałego!

Anonimowy pisze...

Tolkieniści!Zawsze tacy drobiazgowi!
Na którymś konwencie ktoś opowiadał o opku,w którym Arwenę gwałciły wilki.
To musiał być hit.
Chomik

roguemouse pisze...

Analiza zacna.

Elfy jako ćmy były boskie.
Lecę czytać drugą część.

Mysza

Ryszard Mikke pisze...

Wszystkie drogi prowadzą do Ogniska.

Barty "Młodsza" pisze...

A od kiedy, do stu tysięcy Nazguli, Galadriel przebywała w Rivendell? Czy ona czasem nie była Panią Lothlorien? I Celeborn jej pozwala się pałętać po Śródziemiu? Kiedy to się w ogóle dzieje?
Mistrz Tolkien się w grobie przewraca. To się w pale nie mieści.
Szacunek dla analizatorek. Pokłony Wam bić należy...

Ryszard Mikke pisze...

Może od kiedy Piotr Różowy ( http://goo.gl/vSwDFP ) Ją tam wsadził w filmowej wersji Hobbita?
Czy ja źle kojarzę?