piątek, 13 kwietnia 2012

Podstępny atak wikińskiej żydokomuny, czyli Śródziemie po aŁtoreczkowemu, cz. 2

Witajcie!

W tym tygodniu wciąż wędrujemy przez Śródziemie wraz z Arweną na gigancie, Galadrielą, która każe na siebie mówić Arti, typem spod ciemnej gwiazdy o imieniu Aragorn oraz jego wiernym druhem Legolasem... i jeszcze kilkoma dziwnymi typami, w tym pewnym bogiem z sąsiedniego fandomu. Dzieją się tu rzeczy dziwne i straszliwe - do tego stopnia, że nawet Godzilla nie da rady w walce z armią wielokropków, dziwnymi rasami elfów i Żydami, którzy przeprowadzają podstępny desant na krainę opisaną przez Tolkiena.

Blogasek zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka






[Arwena przyłącza się do drużyny]

Rozmowa wieczorna przy ognisku...Co zostało powiedziane.............
…...........to przykryły sterty wielokropków........

Milczenie zebranych, przy jasno trzaskających płomieniach ogniska, po wysłuchaniu opowiadania Arweny było aż nadto wymowne....
Milczenie słuchało pilnie, nie zwracając uwagi na absurdalne, synestezyjne zachowania płomieni ogniska. W końcu jednak, na widok koloru, który wydaje dźwięk, popadło w stupor i czekało, aż cokolwiek nabierze sensu.
Ja myślę, że to jednak zebrani popadli w stupor po usłyszeniu tej historii – niczym aktorzy grający w „Wiedźminie” gdy zrozumieli, jak wielki popełnili błąd decydując się na udział w tym przedsięwzięciu.

-Powiedz coś Babciu...- zbita z tropu reakcją obecnych wpatrywała się wyczekująco w Szarooką Elfkę która pochyliła głowę i wpatrywała się w płomienie.
Te zaś, zawiedzione, że nie mają się w kogo wpatrywać, trzasnęły jasno i zgasły.

Po chwili usłyszała od niej słowa wypowiedziane cichym, zimnym i obcym głosem....
-Zawiodłam się na Tobie....
Myślicie, że te kropki to kostki lodu, które ochładzają głos?
To świetliki zamarzające w locie.

Arwenie odebrało głos....Tak liczyła na wsparcie krewnej....
Nie wiedziała, że Galadriela wykupiła wyłączną licencję na chamstwo i ogólnie nieelfie zachowanie.

-Ale zanim powiem Ci co o tym sądzę...- tu podniosła chłodne spojrzenie na młodą Elfkę która mimowolnie wzdrygnęła się od tego spojrzenia
A nie od wymówienia wielkiej litery?
BTW, myślicie, że to uparte powtarzanie w jednym zdaniu wyrazów oznaczających patrzenie to jakiś nowatorski środek stylistyczny?

- kilka spraw....- tu powiodła wzrokiem po zebranych.
-Nie jestem poza terenami Lothorien bezpieczna....- reszta przyjrzała się jej z zaskoczeniem-
Nie dziwię się. Bo to ma taki związek ze złością na Arwenę, że...?
Albo z czymkolwiek? Podobno takie czasy, że wszędzie dla wszystkich jest niebezpiecznie. Chyba że Galadriela jest taką lebiegą, że wszędzie poza Lothorien (gdzie to w ogóle jest?) co dwa kroki zabija się o własne nogi, notorycznie wchodzi na grabie, tnie się trawą, pakuje się w jeżyny, co i rusz spadają na nią takie wielkie pająki i wgl. Wtedy rzeczywiście jej towarzysze powinni zostać ostrzeżeni.

....czasy pokoju minęły. Jak wiecie, jedyny pierścień został zniszczony... a ten który pozostał....Narya pierścień który należał kiedyś do Cirdana a później do naszego wspólnego przyjaciela - Gandalfa, którego nie ma już w znanych nam ziemiach ponieważ opuścił je na jednym ze statków odpływających z Szarej przystani - został wykradziony z jednej z kryjówek....
Aha. Czyli mamy tutaj czasy po wielkiej wojnie o Pierścień, w których to Galadriela, zamiast grzecznie odpłynąć do Nieśmiertelnych Krain RAZEM z Gandalfem (oraz, notabene, Elrondem), który ZABRAŁ Naryę ze sobą, szlaja się po lasach. Faaaajnie.
A Arwena, zamiast królować z Aragornem w Gondorze, chodzi na imprezy i obraża bratnie Elfy ze Wschodu.
*wyobraża sobie pierścień tajniaczący się od jednej kryjówki do drugiej*

Wszyscy zgodnie potwierdzili skinieniem głów tę wiedzę...
-Ten który przyszedł po Sauronie i przejął władzę w Mordorze jak i kontrolę nad Nazgulami (które zginęły wraz z Jedynym Pierścieniem, ale kto by się tym przejmował),ten który przejął pierścień....jak? Nie jestem w stanie tego wyjaśnić...
To kurna szkoda, bo jestem zajebiaszczo wprost ciekawa, jak tego dokonał i skąd się wziął. I kim w ogóle, u licha, jest. Wgl ten, który przejął resztki po Sauronie, który przejął resztki po Morgothcie... Pff, taki tam z niego villain, siódma woda po kisielu.
Ech, jak łatwo wcisnąć do opka każdy absurd...
Tak to się kończy, jak się nie sięga do źródeł.

lecz zdaje sie że mamy zdrajców wśród naszych współplemieńców. - tu spojrzała w oczy Legolasa. Jego zwykle dobrze maskujące emocje oblicze pełne było oburzenia i niedowierzania....Elfy...i....zdrada!?
Nie takie numery odchodziły w przeszłości, Legolasie – nie czytałeś Silmarillionu?

-Nabierając mocy Złego (chochlą), Narya- pierścień ognia i nadziei, stał się pierścieniem Czarnego Ognia i zwątpienia....
I dziewięciu żywiołów, i był w połowie jednorożcem... znamy to, znamy.
I kto  go tylko założył, natychmiast stawał się budyniem malinowym.

-Wieści jakie mi przynosisz, córko Elronda...są dla mnie wskazówką.... Mając moc widzenia, Twój ojciec.... (Galadriela ma astmę?)
szuka pomocy u Wschodnich Elfów. Trochę barbarzyńskich - jak zawsze twierdziłam...muszę z nim o tym porozmawiać....
Na Bora, jakich znowu “wschodnich elfów”?! Tolkien wymyślił od cholery elfich szczepów, ale takiego sobie nie przypominam - zaś najbardziej na wschód znajdowała się siedziba elfów leśnych, czyli Legolasa, jego ojca i spółki, a o nich chyba Galadriela teraz nie mówi...?
 
Mówię Ci, że tam gdzieś elfi Ruscy mieszkają, w kożuchach, z czerwonymi nosami i wgl. Ewentualnie może chodzić o tzw. elfy niechętne, ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak mogłyby w czymkolwiek pomóc Elrondowi.

- nie chce was niepokoić póki nie nabiorę pewności....lecz....
Już was zaniepokoiłam, ups.

- zawiesiła głos wstając ze swojego miejsca i odchodząc parę kroków w stronę skraju lasu...odwróciła się i dodała przez ramię - ... jeśli sie nie mylę...czyhają na nas...Elfów...bo mamy pozostałe z trzech pierścieni...
Które... po wojnie z Sauronem... straciły moc!!!
Ale wciąż mają wielką wartość kolekcjonerską!!!

Pozostali poruszeni słowami Elfki szeptali do siebie z niepokojem. Tylko Legolas przypatrywał się stojącej w oddali sylwetce Białej Pani...poruszył go widok tej silnej istoty przygniecionej troskami i myślami.
Fakt, że oto zUo znów podniosło łeb w Mordorze, nie obchodził go zbytnio.
A bo to pierwszy raz...? W końcu się człowiek (i Elf) przyzwyczaja.

Purpurowe niebo odbiło ognisty blask w jej włosach za pomocą rakiety do tenisa ja dobrze rozumiem, że to jej włosy rzucają blask, a niebo go odbija? gdy zwróciła twarz na przyglądającego sie jej Elfa...zmieszany spuścił wzrok...
-Pani...-zaczął Aragorn lecz uciszyłam go uniesioną dłonią.
Ja, narratorka?

-Dla tego też.
Ale dla tamtego już nie, w żadnym razie! O cokolwiek chodzi.

Muszę na razie podróżować incognito...Żadnych "Pani", "Jasna" i ...- zmierzyła ostrym spojrzeniem Elfkę i wysyczała przez zęby... - "Babciu"... Dla was jestem Artanis lub Arti...
Arti.
 

nie po to magowie pomogli mi zmienić wygląd...byście mnie teraz wydali nieopatrznym słowem...
TO JAK ONI WSZYSCY JĄ POZNALI, SKORO WYGLĄDA INACZEJ? :D (Chyba naprawdę po cyckach.)

Dla was zawsze pozostanę rozpoznawalna, bo poznaliście moje prawdziwe Ja które zostało zapisane w waszych sercach...
Aaaaaaaa. No tak. Jak mogłam się nie domyślić.
A poznali? Jak, gdzie, kiedy? Chyba że chodzi o ten kawałek ze zdychaniem i pluciem na ziemię – to faktycznie mogłoby się wyryć w psychice.

- Pani...ekchm....Artanis- odezwał się siedzący trochę z boku Amras - Z moich skromnych informacji...wynika że pozostałe dwa pierścienie Nenya i Vilya są dobrze ukryte i pilnie strzeżone...
Powinny odpłynąć wraz z ich właścicielami za morze, ale jako że ich właściciele są tutaj, to cholera wie, co się stanie.
Ja już wiem, po co im te ruskie Elfy – żeby sprawiły, że pierścienie przepadną bez śladu, jak wszystko w Rosji! ;D

Poza tym to są już wygasłe z mocy pierścienie...Wiec po co...?
Może to tak jak z „wygasłą z mocy” komórką: wystarczy naładować i już jest dobrze?

Milczałam....Arwena nieśmiało (hę!) (huh?) podniosła na mnie wzrok i spytała...
- Jaki wyrok na mnie spadnie najstarsza?
Jak to jaki? Masz podwójny szlaban!

Momentalnie szlag mnie trafił...ostatnio nie byłam zbytnim wzorem Elfiego opanowania....
Ani w ogóle elfiego niczego,wyłączywszy uszy.
Na dodatek zaczęłam sadzić wielkie litery tam, gdzie były najmniej potrzebne i cierpiałam na biegunkę wielokropkową.

-Jeszcze raz zwróć sie do mnie w taki sposób a popamiętasz! Czy Ojciec nie wpoił Ci ani odrobiny dobrego wychowania?! Gdzie wyczucie i duma Twojej matki?! Zawiodłam sie na Tobie.... Ostatni raz....masz się zwracać do mnie per. Artanis lub ostatecznie Siostro...jak Elfka do Elfki.
A to Elfka do Elfki mawia „siostro”? Czemu nie „towarzyszko”?

Chcesz mnie...nas zgubić?!
A poza tym kobiecie się wieku nie wypomina!

Z szelmowskim uśmiechem spojrzała na rozeźloną Artanis.
-Dobrze Arti...wybacz mi...lecz mam już dość- dodała nachmurzona...- ojciec traktuje mnie jak Coś na sprzedaż,
No, zwłaszcza wtedy, gdy niemal siłą próbował ją wepchnąć na statek do Valinoru, żeby tylko nie wyszła za mąż...

jestem już dorosła i mam prawo do własnego życia...
I nawet nie mogę być królową Gondoru bo jakaś aŁtoreczka mi to uniemożliwia!!!

-Masz jednak wobec swego ludu pewne obowiązki...to obliguje do czegoś...do honorowego zachowania, a nie szczeniackiej ucieczki jak gnojkowi z rodu ludzkich dzieci...
Wybacz Aragornie nie mam nic do Ludzi...
KWIK. A taka postawa jest za to baaardzo godna szacunku.

tyle że są słabi....ulegający zbyt szybko emocjom...złym emocjom...
Bez urazy, Aragornie, ale po prostu ssiecie po całości. Nie to co my, my nigdy nie denerwujemy się, nie dajemy ponieść emocjom, nie gadamy bzdur... Zwłaszcza ja.

-Proszę nie badź dla niej zbyt surowa...-pojednawczo wtrącił Legolas -...wieżę iż nie ...lochy? zaznała krzywdy ze strony ojca...
Arwen chciała juz się zbuntować lecz Leg jej nie dał skończyć....
A Arm dorzucił garść kropek.

-Wiesz jednak że Elrond jest surowym i wymagającym opiekunem...nie miała przez to zbyt wielu rozrywek ani wolności....
Trzymał ją o chlebie i wodzie i kazał oddzielać piasek od maku.
I wsadzał ją do pieca na trzy Zdrowaśki.

Spojrzałam na niego krytycznie....
-Odezwał się niewiele od niej starszy.... młodociany uciekinier....Wiem że i Ty buntowałeś się przeciw rządom ojca
Tak?

i dlatego włóczysz się po rozstajach w towarzystwie Obieżyświata
A ten przeciw komu się buntuje? Przeciw temu, że ma królestwo do rządzenia? Czy przeciw temu, że dwaj włóczący się razem przystojni panowie budzą nieprzystojne skojarzenia?
Aaa... to w tym opku Aragorn zamienił elfkę na elfa? ;>

w towarzystwie Obieżyświata - również wątpliwej reputacji...choć zacnego pochodzeniem.
Elo, jestem prawowitym królem Gondoru, ale nie można mi ufać.
Jestem potomkiem Isildura, ale źle mi z oczu patrzy.
Geez, można by pomyśleć, że przy jednym ognisku zebrały się największe męty Śródziemia, a przynajmniej banda zbuntowanej gimbusiarni.

-Nie jest to do końca tak...- wtrącił Legolas
Przerwał mu Aragorn...zwracając sie do mnie.
- Wybaczcie mi, lecz to co mówicie jest t tej chwili co najmniej dziwne...Kłócicie sie o sprawy błahe a rzeczy dziejące sie tu są, ważniejsze niż powody ucieczki Gwizdy Wieczornej....
No co? Arwena lubiła sobie wieczorami siadać i gwizdać, to ją tak przezwali.
Słusznie prawi, polać mu. Poza tym wszyscy w kompanii są już dorośli (może poza Arweną zachowującą się jak smarkula) i niekoniecznie muszą wysłuchiwać wymówek od kogokolwiek, zwłaszcza jeśli ten ktoś każe nazywać się Arti.

-skinął głową w kierunku Arwen.
-Cieszymy się z Twojego towarzystwa gdyż jesteś jedną z lepszych łuczniczek i miłą nam towarzyszką i ładnie gwiżdżesz....Lecz...tu spojrzał znowu na mnie.
- Po co sie ukrywasz, przyjaciółko? Co Ci grozi? Jak możemy Ci pomóc?
W milczeniu wyciągłam przed siebie prawą dłoń i zdjęłam łuczniczy ochraniacz z dłoni... na serdecznym palcu błyszczała Gwiazda... Dało się słyszeć westchnienie zebranych....
Też nie mogli uwierzyć, że tam padło „wyciągłam”.

- Ten oto pierścień- Nenye- zabrałam z ukrycia i dla tego jestem nie mile widziana (i wyskakują mi nadprogramowe spacje w słowach) jako Ja w osiedlach Elfich....
Osiedlach.
*wyobraża sobie elfie blokowiska*
O lol, Galadriela straciła szacunek ludzi ulicy. ;)

wiem...jestem postrzegana jako zdrajczyni
(Bo...?!)
Yyy... ale z jakiej racji? Przecież Nenya należała do niej, nie była skitrana pod jakąś luźną dechą Talanu w Lorien.

...lecz wiem iż nie był już tam bezpieczny.
Bezwzględni kolekcjonerzy już na niego dybali! Był już zaocznie wystawiony na eBayu!

Jestem pewna że postąpiłam dobrze... Niedawno wyrwałam sie z rąk Nazgula
Ona coś ściemnia. Sauron nie źyje, więc skąd tam Nazgûle?
(Tak, wiem, że doszukiwanie się w tym opku logiki i konsekwencji jest daremne, ale powiedzmy, że sprawia mi to masochistyczną przyjemność.)

który wiedząc iż uprowadza Elfa chciał mnie zaciągnąć do jaskiń Szeloby...
Bo gdyby się dowiedział, że uprowadza entową żonę, to zaciągnąłby ją do gospody Pod Rozbrykanym Kucykiem?

opuszczonych obecnie....W jego obecności traciłam nadzieję, pogrążałam się w nieziemskiej rozpaczy lecz szczęśliwym trafem
Zrozumiałam, że to nie Nazgul, a Dementor?

(...) wróciłam do świata żywych.
-On sie obudził...- spojrzałam na pierścień na mym palcu- ...czuje jego moc...jest inna niż kiedyś....Muszę go strzec własnoręcznie...-głos mi sie załamał-...nawet za cenę życia...
-Jasne - westchnęła do siebie z oburzeniem Arwena - A mnie to kadziła o zachowaniu niegodnym Elfki....Phi!
Ta zjebka to było KADZENIE? Teraz już wiem, czemu aŁtoreczki nie przyjmują krytyki - one zwyczajnie nie odróżniają jej od pochwał!

[Od aŁtorki]
Trochę zmieniam klasyczna fabułę- jeśli macie sprzeciw...dajcie znać.
*daje znać za pomocą ostrzału rakietowego*

Mam nadzieję że będzie sie rozwijać tak dalej. Na razie jest pięknie!
...jest?

Wzruszyłam się...na prawdę. Pa.
Ja też. Wiele razy byłam bliska płaczu.
Raz płaczu, raz śmiechu... normalnie jak przy dobrej książce, tyle że nie.

[Idą do Rivendell]

Podczas szykowania się do drogi Arwena podeszła do mnie gdy na uboczu przypinałam miecz do siodła Eltah i zapytała cicho.
-Na prawdę się na mnie tak źlisz? Wiesz jaki jest ojciec....
-Wiem jaka Ty jesteś...porywcza, żywiołowa i zbuntowana jak matka....- uśmiechnęłam sie do siebie....spojrzałam w niebo...słońce wschodziło bladym mlecznym blaskiem ścieląc mgłę nad trawami równiny....
Tej górzystej równiny Rohanu na polanie rzut beretem od Rivendell?
W NORMALNYM świecie słońce właśnie robi tak myk, że mgła znika... ale już się powoli przyzwyczajam, że wszystko tu jest na opak (włącznie z bardzo złą biedalirycznością).

-Ale przecież mówiłaś o tym że nie zachowuję sie jak Ona...-zdziwiła sie.
-Prawie....kiedyś każdy diament był nieoszlifowanym kamieniem...- odrzekłam tajemniczo sie uśmiechając...
Pigmejka, również tajemniczo się uśmiechając, zaczęła ostrzyć dzidę...
Sorasy, że wcinam się w bon mota, ale właśnie diament jest nieoszlifowany, w przeciwieństwie do brylantu.

Uśmiech zagościł na twarzach obu Elfek... widok ten urzekł zbierających się tuż obok do drogi Legolasa i Amrasa którzy zastygli wpatrzeni w tak piękny widok
Stali tak obaj i robili „Awwwwwwwwwwwwww...”.

Ciepło ogrzewało serca....
Chyba nie tylko serca, że tak to ujmę...

Nagle z za ich pleców dobiegł ich rozbawiony głos....
-Jak nie przestaniecie się wpatrywać w ten obrazek, zastanie nas tu noc...
Nie takie rzeczy się tu działy, vol. 2. Patrz: Meliana i Elu Thingol.

- zaśmiał się Aragorn podchodząc i klepiąc obu przyjaciół po plecach.

Cz. 11 - ODYN

W razie, jakbyście mieli wątpliwości - tak, może być JESZCZE gorzej.
*czeka na Transformery*

Pochodzę z chłodnych skandynawskich lądów, zanurzonych głęboko w śniegach.
Podróżowałem ze swoimi kompanami wikingami ziomami z dzielni, joł przemierzając lądy, aż do pamiętnej burzy... sztorm był największy, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w życiu. Miotał naszym statkiem na wszystkie strony,
Oni te lądy przemierzali statkiem, tak?

Ocknąłem się na piaszczystym brzegu. Noc jeszcze trwała, a ja przemoczony ruszyłem przed siebie. Nie widząc żywej duszy kontynuowałem podróż.
Zaczął podążać i tak mu się to spodobało, że nie chciał przestać.
I, jak to w takich przypadkach bywa, zaszedł w końcu aż do dupy.

Doszedłem do gęstego lasu, gdzie między ściśniętymi jak sardynki w puszce drzewami zauważyłem wąską dróżkę. Też była ściśnięta. Postanowiłem pójść jej śladem zaciskając poślady, z nadzieją, że tam spokojnie położę się koło jakiegoś drzewa i postaram usnąć.
To nie mógł wybrać pierwszego z brzegu, skoro już trafił na las...?
Ani zasnąć od razu na brzegu, skoro tak strasznie mu się chciało?

Ale coś usłyszałem...Pomiędzy grubo zasianymi koronami drzew, było słychać szept rozmowy.
Rozmowa szeptała zawzięcie, siejąc lasy, puszcze, knieje...

Ostrożnie podchodziłem coraz bliżej. Przyjrzałem się bliżej i zobaczyłem parę postaci, z których rozpoznałem człowieka i elfy, o których słyszałem wiele opowieści, ale nigdy na własne oczy żadnego nie widziałem .
 
To jest TEN Odyn, tak? Z mitologii nordyckiej, w której elfy nie tylko istniały, ale miały nawet oddzielną krainę i były utożsamiane z bogami?
Nie, zdecydowanie odmawiam uznania, że to TEN Odyn. To jest ten z dupy wzięty.

Wszyscy siedzieli przy ognisku i widać było, że głęboko się nad czymś zastanawiają.
Wszystkim chodziły żyłki na skroniach.

Drgawki na mym ciele dawały coraz bardziej o sobie znać. Bez zbroi i żadnego ekwipunku podszedłem z nadzieją, że nie skrócą mnie o głowę, wszak jestem tutaj obcym...
A także bogiem wojny, wojowników, mądrości, poezji i magii, a przy okazji stwórcą Ziemi, ale kto by się tym przejmował.
I generalnie cwanym skurczykotem, który nic nikomu płazem nie puszczał. No ale skoro Elfy schamiały, to i Odyn zdziadział.

[Od Pisaka]
Niestety ja nie zawsze mam czas, na siedzenie na generacji... praca, studia. Przed sesją trzeba jeszcze więcej dać z siebie niż zwykle. Będę pisał, jak tylko czas pozwoli, mając nadzieje, że te opowiadania ktoś, kiedyś wyda w twardej oprawie :D
*nic nie mówi, wzdycha cicho i przechodzi do następnej notki*

ARWENA
- Nie, nie, nie, nie!! Nie jadę do Rivendell!! Za żadne skarby... Elrond mnie zamorduje... Jak wrócę, zamknie mnie i będzie mnie trzymał pod kluczem i strażą w piwnicy do końca życia....- gorączkowała się Arwena.
 

- Uspokój się Mała - spokojnym tonem rzekła Artanis. - Leg , zabierz jej ten bukłak. Powąchała kurek i już zaczyna bredzić- Śmiały się jej oczy...
Czy ja dobrze rozumiem, że oni bimber z tych bukłaków ciągną?
No ba, a Gala, tfu!, Arti to jest taka twarda, że w bukłaku już tylko czysty spiryt nosi. Gdzie bukłak ma kurek, pozostaje tajemnicą.

- Nie chcesz po dobroci, to pojedziesz pod przymusem - powiedział Legolas. - Odpocznij trochę, niedługo zbieramy się do drogi.
Arwena z fochem położyła się na przygotowane przez Aragorna posłanie. Nie zasnęła od razu.
Nic dziwnego, przecież - zdaje się - oni dopiero co wstali...?

W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli...
- Skąd oni wszyscy tu się wzięli?? Co robi ojciec i jak zareaguje gdy pojawie się w domu??
Da klapsa na gołe dupsko, a co innego.

Jaka czeka mnie kara?? Co powie na temat orków i tego, co przekazał mi umierający jeniec?? Hmmm, kim jest ten przystojny Człowiek??
KWIK. Czy uda nam się uratować świat? Czy wróg jest bardzo silny? Jak zdobyć numer telefonu Piotrka z naprzeciwka?

W jego oczach czai się ciekawość i doświadczenie ...
Ekhm, skarbie, jakby ci to powiedzieć... to twój mąż. Wychowywał się w twoim domu, pamiętasz?

i jakaś TAJEMNICA... i chcica... Patrzy na mnie niby ukradkiem... Achhh, ten jego wzrok...- uśmiechając się do własnych myśli zasnęła. Spała niespokojnie, rzucając się na posłaniu. To co widziała we śnie przeraziło ją... Wielka wojna, NOWE ZŁO, mnóstwo zabitych, zburzony porządek świata, anarchia i bezprawie i cukier za 5 zł....-
Rozbuchany socjal, egalitaryzm, urlop rodzicielski podzielony po równo między partnerów, czasem nawet tej samej płci...

Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!- Obudziła się z krzykiem.
- Co się stało??!!- zaniepokojona Artanis przykucnęła u jej boku.
- Babciu- wyszeptała Mała- nie wszyscy wiedzą, że mam dar jasnowidzenia i , że moje sny sprawdzają się...Właściwie, to moje przekleństwo... Będzie źle, nadciąga nowy wróg, trzeba zmiażdżyć zło w samym zalążku...
Głosujmy na Korwina! :D (lol)

Jednak trzeba jechać do Rivendell. Muszę o wszystkim powiedzieć Ojcu... Szykuje się.... WOJNA ŚWIATÓW. Przybędzie Abbadon i zniszczy stary porządek..... W drogę, szkoda czasu!!
Widzisz, Kal - nie ma Transformerów, za to jest otchłań piekielna i Apokalipsa (co prawda nieortograficzna, ale zawsze).
ŻYDZI W ŚRÓDZIEMIU!!! SPISEG!

Zebrani patrzyli na nią z wielkim zdziwieniem...
- Tak, jedźmy.. Na koń!!- zgodnie przyznali wszyscy....
Wyruszyli do Rivendell.....

ARTANIS
- Amras- zawołała Artanis za oddalającym sie towarzyszem- masz może jeszcze ten Twój eliksir na rany...Ten który przywiozłeś ze sobą ze Wschodnich podróży wracając przez Lothlorien.
Zaraz, jak on się nazywał... Stolicznaja?
Jeżu, te elfy naprawdę skarłowaciały, skoro potrzebują jakichś podejrzanych medykamentów z ruskiego straganu. Gandalf miał szczęście, że walczył z Balrogiem w czasach, kiedy jeszcze miały jakieś talenty - teraz pewnie kurowałyby go bimbrem pędzonym na onucach...

nagle przez jego przystojną twarz przebłysnął grymas zaniepokojenia *BŁYSK BŁYSK*- Czy jesteś ranna? Arwen z niepokojem spojrzała na mnie gdy odpowiadałam. -Nie jest źle, ale dokucza. Podczas ucieczki z łap Nazgula zranił mnie jeden z pomagających mu goblinów.
A ten goblin przed kim uciekał?

Dziękuję przyjacielu. Oby nasze drogi znów zbiegły się w czasie próby. Powodzenia.-położyłam mu rękę na ramieniu On zrobił to samo, spojrzeliśmy sobie w oczy...pozdrowienie Elfów nie wymagało słów.
Zupełnie jak Rafaello.

Odeszłam kilka kroków od grupy i usiadłam pod drzewem opuszczającym swoje gałęzie tworząc baldachim z liści i gałązek. Oparłam sie o konar i westchnęłam rozpinając kaftan bezpieczeństwa... ciecie nie było głębokie ale paskudne...ostrza goblinów nie są ani gładkie ani czyste...poszarpana rana długości kilku centymetrów na wysokości prawego żebra zaczynała powoli czernieć...
Biedna Gal, tfu! Arti - nie dość, że ma tylko jedno prawe żebro, to jeszcze trafili ją akurat tam!
Oj, ale jeśli jej już skóra czernieje, to chyba nie jest dobrze...

Syknęłam smarując sobie bok... Wtem zza krzaków usłyszałam trzask gałązek...zerwałam się szybko i dobyłam Jero...miecz zaśpiewał cichutko gdy zamachnęłam nim szykując się do akcji.
- Mam chusteczkę haftowaną,
wszystkie cztery rogi,
kogo kocham, kogo lubię
rzucę mu pod nogi - zaśpiewał miecz, ale zaraz umilkł zawstydzony.
U prząśniczki sieeeedzą jak aaanioooł dzieweeeeczki
Przędą sobie, przęęęędą jedwaaaabne niteeeeczki - zawył w odpowiedzi miecz wroga.

-Nie musisz o Piękna nimfo tych lasów, szykować na mnie tej stali....Jak widzisz jestem bezbronny i osłabiony więc nie musisz się mnie obawiać...- powiedział przybysz w dziwnie wyglądającym odzieniu.
Gdyby to był TEN Odyn, byłby to największy znak, że coś kombinuje.
Ja już straciłam nadzieję...

Przyjrzałam mu sie, był wysoki i dobrze zbudowany, ciało miał szczupłe lecz jak przypuszczała dobrze zaprawione w walce.
A poznała to po potężnym mieczu, który dumnie prezentował przybysz, rozchyliwszy poły płaszcza.

Jego krótka tunika była nieznanej mi materii i wzoru
Ortalionowa z logo Versace.

(...) Podałam mu ramie i poprowadziłam go do pozostałych.... -Nie przedstawiłem się....a to nie grzecznie nawet w moich stronach....jestem....Odyn...
Taki tam sobie Odyn... w sumie nikt szczególny, wcale nie bóg ani nic. Skąd.

a ty Pani jesteś jak się domyślam Elfką....Nie dostąpiłem nigdy zaszczytu poznania tak dostojnych istot...
*chwyta Odyna za łeb (to i tak jakiś impostor, więc można) i pokazuje mu komentarz Pigmejki o Alfach* Weź doucz się i wstydu nie rób.
Może mu podczas tego sztormu, który przeżył, urwało od pamięci i świadomości tego, kim jest?


[Bohaterowie widzą orków atakujących ludzi]

ARWENA
- Przeklęte orki!!!! - wychrypiała ze złością.
- Jak ja nie cierpię orków!!! - dodała po chwili głosem Gargamela.

Wyprzedziła Aragorna. Mknęła na samym przodzie na najlepszym rumaku ze stajni Elronda, którego ukradła podczas swojej ucieczki. Wiatr rozwiewał jej długie włosy. - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!- Wydała z siebie bojowy okrzyk,
Mnie to bardziej wygląda na okrzyk człowieka, który stanął na klocku Lego, ale może ja się nie znam...
W takim razie ja czytając ten blogasek wydaję same bojowe okrzyki.

odległość między nią a orkami malała z każdą chwilą,
No shit, Sherlock.

w dłoni już dzierżyła miecz. Potężnym zamachnięciem strąciła od razu 2 głowy orków.
Łe, w porównaniu z naszym Longinusem Podbipiętą i jego trzema głowami tatarskimi to i tak słabo.

Dopadło do niej kilku przeciwników, lecz i z nimi szybko sobie poradziła.
A potem, zgodnie z prawidłami scen walki z blogasków, poradziła sobie z całą resztą.

Zeskoczyła z konia, klepnęła go w zad, by nie przeszkadzał
No bo koń w walce to tylko przeszkadza, prawda, plącze się pod nogami i wgl.
I siodło w tyłek uwiera... zupełny bezsens.

Olbrzymi ork, o głowę wyzszy od towarzyszy, dwa razy szerszy w barkach, podążał w jej kierunku. (...) Już dawno nie miała do czynienia z tak silnym i dobrze wyćwiczonym przeciwnikiem.... Obejrzała się przez ramię. Reszta towarzyszy również walczyła. Aragorn ciął swym mieczem jak szalony, Leg wypuszczał grad strzał, Arti wywijała mieczem i sztyletem. Odyn... dzielnie pomagał, nieźle władał mieczem.
Ale w sumie to był randomem i widać było, że pierwszy raz bierze udział w walce i w ogóle nie jest bogiem wojny jednego z najbardziej badassowych ludów ever, no wcale, wgl co to za pomysły.
Ten sztorm wypłukał z niego całą boskość. Będę się tej wersji trzymać jak ostatniego kawałka czekolady.

Pod ich stopami walały się ścierwa orków. Tylko ona ugrzęzła przy tym olbrzymie.
W kontekście poprzedniego zdania zwizualizowałam sobie elfa tkwiącego po kolana w orkowych jelitkach i innych flaczkach.

Coraz ciężej jej było uskakiwać przed morderczymi ciosami orka. Przyjrzała mu się dokładniej, zajrzała w oczy... Dziwnie ludzkie... I rysy bardziej regularne... Urukhai...
Ja wiem, że Uruk-hai pewnie mieli w sobie ludzkie geny, ale bez kitu - dało się ich rozpoznać i bez doszukiwania się regularności rysów twarzy.
Ta gładka cera i brak pryszczy... czy to podkład Maybelline, czy Uruk-hai?
I te gęste włosy... L'Oréal - bo jestem tego warty!
 

Z trudem oddawała pchnięcia, lecz żadne z nich nie wyrządziło mu większej krzywdy. Potknęła się. Ork wychwycił moment słabości młodej Elfki i świetnie to wykorzystał. Uderzył z półobrotu, co dodało siły ciosowi.
*wyobraża sobie Uruk-hai pląsającego w piruetach niczym Geralt Geodeta* Dobijcie mnie, proszę.

Trafił.... Miecz utkwił w jej boku... Ork stanął nad leżącą Arweną. Przycisnął ją podkutym stalą buciorem do ziemi i wyszarpnął miecz. Gwiazda wieczorna zawyła z bólu.... Jej oczy napełniły się łzami. Jedna z nich spłynęła po policzku...
ALE TYLKO JEDNA!!!

- To nie może być koniec... Nie tak... - wyszeptała i zemdlała...
- Gdzie ona jest??!! - krzyczała Artanis..- Gdzie??!!- z wściekłością kopała martwe orki...
Na wypadek, gdyby któryś z nich okazał się chytrze zakamuflowaną Arweną.
Może sprawdzała, czy Arwena nie leży gdzieś pod nimi?

- Szukamy..- wyszeptał Odyn...
- To szukajcie lepiej i szybciej!!
- Kierujcie się w stronę tego wielkiego Uruk-hai, z którym ostatnio walczyła - podpowiedziała Kal uprzejmie, ale cicho.

Walka już dawno się skończyła i nikt nie mógł znaleźć Arweny. Oddział orków został rozbity. Pojmano kilku lżej rannych jeńców.
A po co? Chcą ich ciągnąć do Rivendell? Faaaaajny plan.

. Natknał się na nią Legolas. Gdyby nie zauważył brzegu jej płaszcza, przeszedłby obok. Przygnieciona była cielskiem ogromnego orka, zabitego jedną ze strzał. Delikatnie wziął ją na ręce. Była cięzko ranna i nieprzytomna...
- Artanis!!!!!!!!!!!!!!!!! Szykujcie nosze! Mam ją.. Nie jest dobrze...
I co do tego chyba wszyscy się zgodzimy, prawda?



32 komentarze:

Serenity pisze...

Nie będę niegrzeczna, jeśli poproszę o jeszcze więcej tego blogaska? Może to przejaw mojego skrajnego masochizmu, ale potem to już dzieją się takie rzeczy, że aż strach, apokalipsa i koniec świata. ;)

Piotr 'Vivaldi' Sarota pisze...

Dwa słowa.

Oż kurwa...

Salmonella pisze...

Poproszę linka do pierwszej części :( Chciałam właśnie dokończyć, wchodzę, a tu następna... Ale blogasek wyśmienity, fakt.

Anonimowy pisze...

Gdy przeczytałam to: "Niestety ja nie zawsze mam czas, na siedzenie na generacji... praca, studia. Przed sesją trzeba jeszcze więcej dać z siebie niż zwykle. Będę pisał, jak tylko czas pozwoli, mając nadzieje, że te opowiadania ktoś, kiedyś wyda w twardej oprawie :D" - z przerażenia o mało z krzesła nie spadłam. Naprawdę to pisze student?:O Boru, ja takie tffory to tworzyłam jak miałam 13 lat i nigdy, ale to nigdy nie łudziłam się, że ktoś to wyda. Ratunkuuuu, skąd się tacy ludzie biorą?:)
Rinoasin
PS. A analiza wspaniała, ale to przecież oczywiste:D

Anonimowy pisze...

@Salmonella, proszę --> http://przyczajona-logika.blogspot.com/2012/04/przed-wyruszeniem-w-droge-nalezy-zebrac.html
Jeszcze raz Rinoasin:)

Salmonella pisze...

@Piotr Vivaldi
S...st...stu-stu-student? Jak dobrze, że zamierzam iść do technikum, nie będę miała z nim nic wspólnego o.O
Serio podziwiam tych ludzi... za wiarę. To już kolejny blogasek, którego autor przerywa pisanie, aby rozesłać tFFÓr po wydawnictwach...

jasza pisze...

- To nie może być koniec... Nie tak... - wyszeptała i zemdlała...
- Gdzie ona jest??!! - krzyczała Artanis..- Gdzie??!!- z wściekłością kopała martwe orki...

To jednak podpada pod bezczeszczenie zwlok.
A Wasza analiza to 6+

Kot Pocztowy pisze...

O Borze Szumiący. Przyznam się, że musiałam sobie podzielić czytanie tej analizy na 4 części, bo prawie zeszłam (na śniadanie) na zakwik i popłakałam się ze śmiechu (ale spłynęła mi po policzku TYLKO JEDNA ŁZA).

Anonimowy pisze...

"Wielka wojna, NOWE ZŁO, mnóstwo zabitych, zburzony porządek świata, anarchia i bezprawie i cukier za 5 zł..."
I paliwo za 6. Jak Apokalipsa, to z hukiem.

Błagam, nie używajcie "wgl". Już starczy tych wielokropków i innych potworków, a jeszcze to to za dużo :/

Ag

Anonimowy pisze...

Co za straszne coś... Ale mogło być gorzej. Jesteśmy właśnie po lekturze Bractwa Pierścienia w zbrodniczym i bluźnierczym przekładzie J. Łozińskiego. Gdy wyobrażamy sobie powyższe opko w tej translacji, ogarnia nas zgroza...

Drogie Panie, keep up the great work :)

Dotychczasowy obserwator i nowy aktywny czytelnik, Le(gi)on

Tuśka pisze...

Głosowanie na Korwina i Śródziemie multi-kulti z Żydami i nordyckimi bogami to absolutne mistrzostwo! Genialna analiza, w sam raz na piątek trzynastego :D

Babatunde Wolaka pisze...

"Jestem potomkiem Isildura, ale źle mi z oczu patrzy. Geez, można by pomyśleć, że przy jednym ognisku zebrały się największe męty Śródziemia, a przynajmniej banda zbuntowanej gimbusiarni."

No właśnie, to przecież nie są ci sami bohaterowie, co w LOTR. Chyba mamy do czynienia z przypadkową zbieżnością imion.

A ten cały Odyn - to pewnie skrót od Odyniec. Miał być kiedyś bohaterem komiksowym, ale podsiadł go jakiś Thorgal, więc zostało chłopinie tylko chałturzyć w blogaskach...

Galadriela wchodząca na grabie, śpiew mieczy oraz bojowy okrzyk "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!" naruszyły mi konstrukcję stropu na potylicy.

Hasło: yeanot. Podobało się? Yea! Kontynuować? Not!!!

Procella pisze...

Jestem przy Odynie i chyba muszę sobie zrobić przerwę... w sumie i tak dobrze, że nie Quetzalcoatl. A może nie całkiem dobrze, wtedy jego nieznajomość elfów miałaby nieco więcej sensu (z trzeciej strony - WSZYSTKO ma więcej sensu, niż to dzieUo).

I błagam, powiedzcie, że aŁtor jednak nie jest studentem, tylko tak się chwali, a naprawdę chodzi do gimnazjum x_x

Anonimowy pisze...

Ojej, leżę, popłakuję ze śmiechu i próbuję uspokoić przeponę. I dołączam do prośby o kontynuacje, bo to naprawdę jest piękne! Komentarz absolutnie niekonstruktywny, ze względu na utrudnione oddychanie, liczę, że mi wybaczycie.

Nolofinwë pisze...

A więc Galadriel zmieniła kolor włosów na rudy, żeby nikt jej nie poznał. Jasne. Bo przecież TYLE się po Śródziemiu pałęta rudych elfów, że jeden mniej czy jeden więcej, to ujdzie w tłoku. Nosz kurwać.
I Odyn. Boru. To jest mój ulubionych bóg z nordyckiej mitologii, do stu tysięcy uciekających w popłochu entów! Niech ktoś natychmiast zlinczuje pisaka! Student, kurwać. A ja rzodkiewka.

Procella pisze...

Abaddon... co jeszcze? Nie mówcie tylko, że wykrakałam z tym Quetzalcoatlem o_O

Hasło: yFAILear gsdyn. Nie wiem, co to gsdyn, ale yyyy....fail to się zdecydowanie zgadza.

Anonimowy pisze...

. Na razie jest pięknie!
...jest?

*czeka na Transformery*

Przędą sobie, przęęęędą jedwaaaabne niteeeeczki - zawył w odpowiedzi miecz wroga.

wyobraża sobie Uruk-hai pląsającego w piruetach niczym Geralt Geodeta*

To najlepsze!!!

Ten Odyn trochę mnie zdziwił...

Sokół i kot świetne i ostatnie zdjecie -świetne!
Dziękuję za ubaw!
Chomik

roguemouse pisze...

Żądam bycia budyniem malinowym. ŻĄDAM! :D

Arwena-Gargamel = miodzio.

Mysza

Anonimowy pisze...

A propos podróżowania statkami po lądach - dałoby się to ewentualnie wytłumaczyć tym, że wikingowie nieraz w czasie wypraw z morza wpływali w górę rzek.

Ten Odyn to zbieżność imion. Nie potrafię inaczej sobie tego wyobrazić.

Bolo pisze...

Vivadli rzekł swoje dwa słowa.
Co ciekawe mi się nasunęły dwa inne o jakże zbliżonym, pejoratywnym nacechowaniu, a brzmiące zwyczajnie: ja pierdolę ;)

Analiza zacna, podobnie jak poprzednik, po cichu liczę na kontynuację (będzie? :D)

PS. hasła są dziwne, ale 'tropu mstiva' się należy. Zwłaszcza, że nie ma co kombinować ;)

Francesca pisze...

I don't want to live on this planet anymore

kura z biura pisze...

Ufff! To coś napisał student? *jęczy i wyje głucho*

Mam teorię co do Odyna: to nie jest TEN Odyn! Po prostu, jak w krajach hiszpańskojęzycznych popularnym imieniem jest Jesus i nikt nie podejrzewa, że kochanek Madonny to TEN Jezus, tak samo ci wikińscy odszczepieńcy, co statkiem po lądzie zasuwają, zaczęli nazywać dzieci imionami starych bogów, ot i wsio.

Analiza przeborska!

Anonimowy pisze...

Można zarzucać Tolkienowi, że jest nudny, że się nie da go czytać etc. etc. etc.
ALE popełniać COŚ takiego?! Robić sobie śmichy chichy z dzieła człowieka, który miał taką wyobraźnię i wiedzę, by wymyślić cały świat?
Jeżeli Pisak studiuje cokolwiek, to chyba tylko etykiety na zgrzewkach piwa podczas meczy piątej ligi, taką przynajmniej mam nadzieję...
Jeżeli rzeczywiście ktoś go wpuścił na studia, to ja wyjeżdżam.
Analizatorkom cześć i chwała.
Pozdrawiam gorąco - Barty
P.S. Składam protest przeciwko nazywaniu tego - tego uzurpatora Odynem. Stanowczy!
Hasło namentio suitrys.

Anonimowy pisze...

Cz. 11 - ODYN
W razie, jakbyście mieli wątpliwości - tak, może być JESZCZE gorzej.
*czeka na Transformery*

Napawam się.

Podróżowałem ze swoimi kompanami wikingami ziomami z dzielni, joł przemierzając lądy, aż do pamiętnej burzy... sztorm był największy, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w życiu. Miotał naszym statkiem na wszystkie strony,
Oni te lądy przemierzali statkiem, tak?

Napawam się.

I jeszcze raz:
Cz. 11 - ODYN

Ale serio, wtf is wrong with him?!

Ostrożnie podchodziłem coraz bliżej. Przyjrzałem się bliżej i zobaczyłem parę postaci, z których rozpoznałem człowieka i elfy, o których słyszałem wiele opowieści, ale nigdy na własne oczy żadnego nie widziałem .

To jest TEN Odyn, tak? Z mitologii nordyckiej, w której elfy nie tylko istniały, ale miały nawet oddzielną krainę i były utożsamiane z bogami?
Nie, zdecydowanie odmawiam uznania, że to TEN Odyn. To jest ten z dupy wzięty.

Zaczynam rozważać morderstwo...
Serio, Odynowi zrobić coś TAKIEGO?
TOLKIENOWI?
Czym ci biedacy zasłużyli na taki los?

Anonimowy pisze...

OMG jakoś przebrnęłam przez ten tfur (powiem szczerze czytałam gorsze ale spokojnie można zaliczyć go do pierwszej 10) zastanawia mnie kiedy do tego towarzystwa dołączy o. Tadeusz i Koziołek Matołek, który zgubił się w drodze do Pacanowa.
Pozdrawiam i czekam na kolejną część nieanonimowa Jolafasola

Anonimowy pisze...

Bosh, ja nie mogę, brak mi słów >.>
Ja się chcę dowiedzieć gdzie ten pisak mieszka, spiorę mu mordę po elfowemu >.>

Nadira

Tinwerina Miriel pisze...

Mogę rzec jedynie tyle: kurważ jego mać i spółka! StudĘt chyba, nie student.

Anonimowy pisze...

"Ork wychwycił moment słabości młodej Elfki i świetnie to wykorzystał. Uderzył z półobrotu"

I tym samym zawstydził Chucka Norrisa...

A ogólnie rzecz biorąc opko jak zwykle bezdennie głupie, natomiast analiza niczego sobie ^^.

Pozdr... chwila, to opoFiadanie napisał student? Huh? Poważnie? o.O
O babciu...

Pozdrawiam i czekam na następne analizy.

P.S
Hasło na dziś: airie lifin... dobre na kolejne przezwiska dla Galad, tzn. Arti.

Anonimowy pisze...

Po trzech albo i czterech podejściach nareszcie mi się udało dobrnąć do końca! Czas na zmierzenie z następną częścią.

tuptaczek

Wilcza Jagoda pisze...

T-to... napisał osobnik... płci męskiej... w wieku studenckim?!
O_______________o

Jestem w szoku. Myślałam sobie: "to jakaś ałtoreczka, ma pewnie 14, najwięcej 15 lat i głupstwa w głowie, przejdzie jej z wiekiem"... Aż tu nagle czytam notkę od autora i moja szczęka stuka o wykładzinę.
O Borze...

A pierścień przemieniający w budyń malinowy zrobił mi dzień :D

Anonimowy pisze...

Ten blog jest kompletnie do d*py :/

Anonimowy pisze...

Artanis? En taro Artanis!
http://pl.starcraft.wikia.com/wiki/Artanis