piątek, 9 marca 2012

Pornosy narutowe zawsze smaczne i zdrowe!



Witajcie!

Tęskniliście za bardzo złym porno? Mamy nadzieję, że tak - bo czeka na Was dziś klasyczne opko yaoi z fandomu Naruto. Oj, będzie się działo! Oprócz standardowego braku nawilżaczy będziecie musieli zmierzyć się z orgazmami stojącymi wzdłuż drogi, watahami dziko rozmnażających się kropek i Sasuke jadącym kłusem na Madarze. Nad wszystkim tym unosić się będą duchy Jana Kochanowskiego i Romana P.
Uwaga: produkt zawiera zdecydowanie więcej niż śladowe ilości gwałtu i incestu.

Indżojcie!

Blogaska zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka


Itachi cz.1
Na życzenie Susek_U

- Zostawił to dla ciebie....
Madara wyciągnął rękę do Sasuke, w której była biała koperta...
W tej Sasuke. Sterczała jej z nosa.
W zębach ją trzymała.

- On wolał się sam pożegnać...
Kruczo czarno włosy złapał w rękę kawałek kartki i zaczął się uważnie przyglądać.
No dobrze, że kruczoczarno, a nie kruczozielono na przykład.
Kruczozielonowróżowekropki.

- Ale.....
Zaciął się i zapadł w milczenie.
Odmęty milczenia zamknęły się nad nim z chlupotem.
Chlupotem krwi z tego zacięcia się (papierem z koperty, jak sądzę).

- On przecież juz mi powiedział to co chciał, kiedy umierał...A ty to dokończyłeś
Mówił próbują być jak najbardziej obojętnym...
PróbująC być obojętnym wobec braku spacji i narratora wcinającego się w jego kwestie.

Starszy z chłopaków
To tam jest jeszcze jakiś drugi chłopak? Bo przecież narrator nie może mieć na myśli Madary, starego dziada.
Może przypałętał się Sherlock z poprzedniej analizy? On też przecież był "chłopakiem"...

spojrzał się na Sasuke....Westchnął i powiedział.
- Czwarta kropka w wielokropku, "się" z rzyci wzięte, żadnej spacji... Przebóg, jestem w blogasku.

- Itachi dając mi tą (tę) kopertę był dość poważny mówiąc...."Dopilnuj aby przeczytał"
Był to bowiem spis ludzi, którym Itachi wisiał kasę.

Chłopak spojrzał na Madare przymknął oczy i lekko się uśmiechnął...Pochłonęły go myśli, które dotyczyły brata przy, których uśmiech z chwili na chwile malał....
Kim są "prze" i czemu Sasuke myśli o nich w takiej chwili? On nie myśli o przach, tylko o ich bracie. Mnie zastanawia, gdzie jego myśli mają usta, skoro się uśmiechają. A to nie te prze się uśmiechają?
I proszę, niech ktoś zaaplikuje kropkom jakieś piguły anty, bo mnożą się bez opamiętania.

- Madara...Czy on mówił czasem o mnie?
Te słowo zadał z iskra nadziei...
Zadał je niczym prawy sierpowy (w różowej rękawicy).
Raczej niczym kulę ognia, jeśli brać pod uwagę wspomnianą iskrę.

Bał się, że starszy odpowie "Nigdy mu sie to nie zdarzyło", albo "Oczywiście, że nie"..Lecz z ust długowłosego wyłoniły sie z słowa, które podtrzymły nadzieję Sasuke..
Podtrzymły.
No po prostu wyłoniły się w formie materialnej, wypuściły łapki i podtrzymły.
Wypuściły łapki jak w tej scenie z Małej Syrenki:
 
Te łapki też coś trzymłają.

- Oczywiście bardzo dużo.
Trajkotał o tobie bezustannie: gdzie teraz jesteś, z kim, dlaczego, czy nosisz ciepłą bieliznę i nie złapiesz zapalenia pęcherza, czy może nadszedł czas, żeby znowu zrobić wjazd do Konohy i zafundować ci pranie mózgu...

- W takim razie jak przeczytam...
Po raz kolejny spojrzał na kopertę
- Chyba nic się nie stanie...
A w kopercie - wąglik.
Albo wyjec od Molly Weasley.

Oderwał koniec koperty i wyciągnął szarawą kartkę wyrzucając kopertę na ziemię.

"Witaj Sasuke...Cieszę się, że czytasz ten list...Madara za pewno powiedział ci o wiele więcej niz mogłem ja.Mam nadzieję, że po jego słowach spróbujesz mi wybaczyć.
Co prawda robiłem wszystko, żeby do końca życia zachowywać pozory, że jestem złym chłopcem i trzymać cię z daleka od Madary, który tychże pozorów zachowywać nie zamierzał, no ale chrzanić to. Nie od tego jestem w blogasku, żeby moje zachowanie miało sens.

Co prawda mogłem się pożegnać pod koniec naszej walki, ale te słowa, które tam zapewne powiedziałem na razie starczyły .
Po prostu powiedzenie prawdy zrujnowałoby mój precyzyjnie skonstruowany scenariusz szpanerskiej śmierci w deszczu. Sorry, Winnetou. Masz tu dodatkową spację na pocieszenie.
Ej no, nie narzekaj - chciałaś spacje, to masz. Nieważne gdzie.

A ty zapewne nawet nie dał byś mi tego zrobić, wiec wolałem to zrobić w ten sposób...
Cóż, cieszmy się, że Itachi nie zechciał mu podczas walki odśpiewać "Time to say goodbye", tylko ograniczył się do listu.
*wyje* Doooon't cry for meeeee Argentiiiiinaaaaaaa
The truth is I neeeeeeever left you
All through my wild daaaaaays
My maaaaaad existeeeeence...

Zawsze wierzyłem, że uda ci się mnie zabić potrzebowałeś tylko czasu, abyś nadrobił zaległości.
Dobry chłopiec, zdolny chłopiec, posłusznie zabił brata, tak jak sobie Itachi wymarzył. *daje lizaka*

Wierzyłem w to bo od początku drzemał w tobie potencjał...ehh...Mógłbym przestać pierdolić,
Tak, byłoby to bardzo mile widziane. (Jakkolwiek nie wyobrażam sobie Itachiego używającego takiego słownictwa.)
Mógłby też jednak spróbować więcej niż raz użyć spacji.

moje pożegnanie polega na przypomnieniu ci Sasuke...Przypomnieniu naszej miłości...
Tak żeby lepiej ci się zrobiło na duszy na myśl, że mnie zabiłeś, prawda.

Kiedy ty mnie nienawidziłeś ja z dnia na dzień kochałem cię coraz bardziej...Nie zapomnę...Nie zapomnę, żadnej z naszych noc bo każda było swoim sposobem wspaniała niczym lot w skrzydłach anioła...
Znaczy, wiatr daje po twarzy, a do oczu włazi pierze?
Jeśli "w skrzydłach", to chyba jako wszoły. Zaiste, romantyzm pełną gębą.

Najbardziej w głowie utkwiła mi ta, przy, której po raz pierwszy cię zmuszałem.
No jasne, do żadnych wspomnień nie wraca się z taką błogością, jak do tych o zgwałceniu brata.
Niedobrze mi.

Nie mogłem się opanować, byłeś jak zwykle ta niewinny, tak słodki i tak dziecinny...........
Podpisano: Roman P., reżyser w każdej analizie!
(Napisał Itachi, który sam był wtedy szczylem.)

Sasuke rzucił kartkę na ziemię i zakrył twarz rękoma...
Jakoś się, kureczka, nie dziwię. Na takie pomysły można zareagować tylko oburęcznym facepalmem.
W ogóle - ja pierdzielę, ogarnijcie ten koncept. Są sobie dwaj bracia, którzy się nienawidzą i młodszy bardzo chce zabić starszego; gdy tego dokonuje, okazuje się, że ten starszy był jednak taki nie do końca zły, tylko manipulował tym młodszym, bo mu się uwidziało, że fajnie będzie, jak brat brata zabije. No i na zakończenie zostawia mu pośmiertny liścik, w którym zamiast przeprosin jest pornoopko.
No dżizaskurwajapierdolę.

trwał w swojej pięknej samotności,
Starannie wybrawszy pozę, w której prezentował się najbardziej malowniczo i lirycznie.Żałował tylko, że nie stoi na szczycie wzgórza, z którego roztaczałby się widok na jakąś ponurą, tchnącą dekadencją okolicę.

tylko ona umiała go uspokoić...Do pokoju wszedł Madara, na początku nie chciał się odezwać, ale jego wrodzone wścibstwo zwyciężyło potem zebrał wystarczająco dużo odwagi i zaczął.
Pasek oznaczony jako Poziom Odwagi zapełnił się w 100 %.

- Co się stało?
Chłopak się nie odezwał.....Po raz kolejny Madara nie miał zamiaru zakłócać ciszy i tylko koło niego usiadł...Ignorując fakt, że chłopak najwyraźniej wolałby zostać sam... Trwali tak z dwadzieścia minut...Madara nie wytrzymał i powiedział...
- Ile jeszcze wielokropków masz zamiar tu zasadzić?! Co to, chędożona plantacja?! Poza tym nie mam całego dnia, więc mógłbyś się łaskawie streścić, narratorze. Dwadzieścia minut to szmat czasu.
- Powiesz mi czy nie?
Sasuke znów siedział cicho...
A kiedy zdążył się odezwać, żeby to "znów" miało jakąś rację bytu?

Czerwono oki myślał, że ten znów się nie odezwie i powoli już wstawał, ale w ostatniej chwili usłyszał jedno zadziwiające słowo...
- Boli...
Usadowił sie znów na swoim miejscu i zapytał..
- Te powtórzenia, prawda? Ta gramatyka, żenująca ortografia i ta interpunkcja, te wielokropki na końcu każdego zdania, zawsze bez spacji! Tak, mój chłopcze, masz rację: to boli.

- Ale co boli...Boli to, że on cię skrzywdził czy to, że...
...że jest takim pochlastem, że pisze o tym w pożegnalnym liście?
...że siedzimy w blogasku?

- ...wspomnienia spędzone razem z nim już nigdy w życiu nie będą realne....
*udaje, że nie widzi czterech kropek na końcu zdania* Sasuke zagina czasoprzestrzeń, skoro potrafi spędzać z kimś wspomnienia.

Wyszeptał patrząc w pusta przestrzeń...Madara zamilkł, jemu samemu bardzo brakowało obecności Itachiego...
Zwłaszcza wieczorami w zimnym łóżku.

Itachi był osobą mało mówiącą, nie okazującą uczuć..Na pozór smutną...Ale bez niego, życie straciło połowę swoich barw....Jeżeli nie wszystkie...
Wielkieś mi uczynił pustki w łóżku moim,
Mój drogi Itachi, tym zniknieniem swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jednym maluczkim fallusem tak wiele ubyło.
Tyś za wszytki gwałcił, za wszytki chętnie ruchał,
Wszytkieś w opkach otwory zawżdy penetrował.

Po chwili przytulił chłopaka do siebie i powiedział próbując udać, że w jego głosie jest pełno radości..
- Nie upadaj na duchu, mój młody przyjacielu, od tej pory będziemy chędożyć się na zmiany. Ja ciebie od poniedziałku do niedzieli, ty mnie - w pozostałe dni.

- Nie łam się...Nawet jeżeli przywołuje wspomnienia, które wiercą wielką dziurę w sercu...on by się cieszył...Cieszył by się, że o takie wspomnienia zapisują go na zawsze w twojej pamięci...
No jasne, każdy przecież marzy o tym, by jego bliscy na wspomnienie o nim zalewali się łzami i mieli koszmary.
Gwałt jako sposób, by zapisać się na zawsze w pamięci bliskich. Niby skuteczne, no ale.

Gdybyś to przeczytał on by był bardzo szczęśliwy....Pomimo iż już nie żyję....
O, Madara wreszcie przyznał się, że jest zombie.
(Dwa razy po cztery kropki, oborzeoborze.)

Wstał i go opuścił...Sasuke znów został sam na sam ze swoimi myślami..."On by był bardzo szczęśliwy" tylko to kołysało się w jego głowię..
W takt konwulsji konającego mózgojada.

Schylił się po kartkę i znów zaczął czytać..
Komentowanie ilości i umiejscowienia kropek w tym tekście nie ma sensu, prawda?
Nie bardzo. Chyba że w końcu znajdziemy choć JEDNĄ zapisaną tak, jak trzeba.

"...Leżałeś w swoim łóżku, z resztą jak zwykle..
Leżał z resztą - znaczy: gang bang?

byłem dzisiaj bardzo napalony, właśnie wróciłem z misji, która trwała ą z cały miesiąc...
A potem ę z tydzień - cokolwiek to znaczy.
Itachi wraca z misji niczym marynarz po trzyletnim rejsie.

A miesiąc bez ciebie..To tak jak by przez miesiąc byłbym katowany, głodzony oraz gwałcony...
Hm, seksoholizm można leczyć.
No ale skoro w tym blogasku gwałt jest wyrazem najczystszej miłości, to Itachi powinien być wniebowzięty, prawda? Chyba że to jest tak, że Itachi gwałci = dobrze, Itachiego gwałcą = niedobrze.

Podczas tego miesiąca myślałem tylko o tobie, o tym, że jak wrócę to ty znów będziesz na mnie czekał i jak zwykle będziemy się kochać, aż ty nie stracisz swoich sił......
"I nie padniesz mi jak ta krowa."
(Mam dziwne wrażenie, że te sześć kropek to metafora wzwodu Itachiego.)
Znaczy, że on może tak sześć razy pod rząd...?
Nie no, że mu stanął po prostu. Z trzech kropek nagle zrobiło się sześć.

Szkoda tylko, że tamtego razu było inaczej...Albo może nie szkoda, było całkiem fajnie kiedy stawiałeś opór a jak wrzeszczałeś z bólu, to już w ogóle było - nomen omen - w pytę i zabraniałeś mi dalej ze świadomością, że i tak to zrobimy...
Bo niespecjalnie miał jak się przeciwstawić?

Wracając..Otworzyłem po cichu drzwi...Spałeś. Trochę mnie
JEST, jest, jeżu, ludzie, patrzcie! Kropka i spacja na końcu zdania! *ociera łzy wzruszenia.

Trochę mnie to zdziwiło bo zawsze na mnie wytrwale czekałeś nawet, jeżeli miałem przyjść o trzeciej nad ranem...
Niczym dobra żona, z obiadem na stole i w seksownej bieliźnie.
Albo jak pies, obsikując z nerwów buty i skowycząc na wycieraczce w przedpokoju.

Usiadłem na tobie okrakiem, powoli aby cię nie obudzić...Nieudało mi się..
No raczej.

Otworzyłeś swoje wielkie oczy, w których chowały się dwa niekończące się czarne tunele.
I autostrada A1, tak przy okazji.
To był wgląd w czerep ludzi, których kręci motyw seksu dwunastolatka z sześciolatkiem.

Przymulonym głosem zapytałeś..
-Co się dzieje?-Pogłaskałem cię na policzku...Byłeś jedyną osobą, która działała na mnie tak kojąco.
Bo normalnie to Itachi zachowuje się jak łasica (nomen omen) z ADHD.
Zwizualizowałam sobie ich leżących na policzku jakiegoś olbrzyma. To jedyne wytłumaczenie tego, że Itachi głaszcze go “na policzku”.

Nie chciałem aby co kolwiek wyrwało mnie z tego transu, którym byłem teraz pochłonięty...
Na przykład brat, który mógłby chcieć spać.
Albo kot, który może wskoczyć na łóżko, albo SMS w środku nocy od operatora sieci komórkowej, albo...

Ale po chwili skojarzyłem, że mówisz coś do mnie..-Itachi!..Obudź się, bo jak zwykle odlatujesz od rzeczywistości...-Spojrzałem na ciebie z uwagą, i nie wiem z jakiego powodu trochę się zaczerwieniłem.-Po co przyszedłeś?-Po raz kolejny się zdziwiłem, ale potem uśmiech zagościł na mojej twarzy i ugryzłem cię w szyję...Powiedziałem.
- Teraz jestem wampirem. AŁtoreczka uznała, że wampiry są zajebiste.

-Głupio się pytasz braciszku. Wierz dobrze, że jest jeden bór, a jeż jest jego prorokiem... czy jakoś tak zawsze do ciebie przychodzę w nocy jak jestem w domu.
Der Bruder hilft mir dann und wann
Damit ich schlafen kann
Sasuke, doprawdy... jesteś w opku yaoi: sam sobie dopowiedz resztę.

[Sasuke, ku zdziwieniu Itachiego, nie podchodzi entuzjastycznie do propozycji bycia zgwałconym.]
-Zostaw mnie!...Czy mówi ci cos te słowo bo zaczynam widzieć, że z ciebie jak zwykle egoista!Zawsze tylko pod siebie, aby tobie było dobrze, a na mnie nigdy nie patrzysz...Jeżeli masz zamiar nadal robić wszystko pod siebie, to załóż chociaż pieluchę! daj mi chociaż dzisiaj spokój!....-Coś musiało być nie tak, nigdy się tak nie zachowywałeś..
Ofiara mówi na głos, że jej się ten cały gwałt nie podoba. Gwałciciel przeżywa dysonans poznawczy.

Nie patrząc na mnie leżałeś obrażony...
-Sasuke...-Nie zareagował...-Młody...-Dalej nic..-Mój kochany ukeeeee..O co łazi?-Zbulwersowałeś się...
-Nie!Mów!Do!Mnie!Uke!-Pięknie zaakcentowałeś każde słowo....
Rzeczywiście, ten brak spacji mną także wstrząsnął. Tylko nie jestem pewna, czy pozytywnie.

-Więc o to chodzi...-Dalej leżałeś naburmuszony, ale ważne było, że już rozgryzłem o co tak naprawdę ci chodzi..
No o jakieś dziwne fanaberie przecież. Kto to widział, żeby nie chcieć być gwałconym.

-Ale co ci się nie podoba w tym, że jesteś uke..-Walnąłem jakby to było pytanie typu "Napijesz się herbaty?"
-Oooo miłe pytanie...Wiesz w sumie nie chodzi o same bycie uke, to może prze bole...
Znowu te prze! Może to jakiś tajny kod?
Mnie po wpisaniu w Google “prze” wyszukiwarka podpowiada “przed świtem online”. Tak, to jest jakiś trop...

Ale ty nigdy mi nie dajesz przez chwilę po górować...
Znaczy, na orgazm mu nie pozwala. Ożfak... nie dziwię się, że się chłopak w końcu fochnął.

Czuję się jak twoja lalka...-Wstałem usiadłem z rozkraczony na drugim końcu łóżka..
-Proszę...-Spojrzałeś na mnie pytająco..-Bierz się do roboty...
Nie podoba ci się dawanie dupy (we łbie ci się poprzewracało!), to teraz zrobisz mi laskę. Salomonowe rozwiązanie, nie ma co.
Cóż, jak nie jeden otwór, to drugi.

W sumie to masz całą długą, piękną i cichą noc...-Na twojej twarzy zaistniał ogromny burak..
 

Nie spodziewałeś się wtedy tego prawda?
No ja bym się nie spodziewała, że mi tak warzywo znienacka...
Jeszcze marchewka albo ogórek, to rozumiem, ale że burak?

Po chwili namyśleń podszedłeś do mnie i zacząłeś niepewnie całować moje usta, byłeś trochę niezdarny, ale właśnie to tak bardzo mnie pobudzało...Twoje ręce zaczęły błądzić po moim ciele...Początek był dość skromy, pewnie pamiętasz, ale kiedy złapałeś za mojego członka coś w środku mnie ścisnęło...
Od środka mu ten członek uciskał? Ciekawe, którędy sięgnął...
Nie Sasuke - to żal mu dupę ścisnął.

Zrobiłeś to tak idealnie, zadałeś mi tyle przyjemności...
Tym jednym chwytem... No ale chłopcu w jego wieku wiele nie potrzeba, prawda.
Jak to jedna moja znajoma powiedziała: "Trzy ruchy i suchy".

Dwa twoje palce zajęły się główką członka, a reszta drażniła resztę..
Próbowałam to sobie zwizualizować i wyszła mi jakaś dłoniowa joga, ale może ja za mało wyedukowana w tej kwestii jestem...
No weź, żeby objąć członek dwunastolatka jakiejś specjalnie dużej gimnastyki raczej nie trzeba.

To było niebiańskie uczucie, twoja ręka poruszała się tak płynnie... tymi trzema palcami... Bo tymi dwoma nie poruszała. Fakt - jednak joga. Złapałem cię za włosy i pocałowałem..Mój język od razu wsunął się pod twoje wargi...
Ciamkanie brody! \m/

Drażniłem twój język, sącząc niezmierna przyjemność z wyczynów twojej ręki...
Omnomnom mlask, dobra sperma.
Sącząc przez słomkę, rzecz jasna. Ale zdanie jest przecudnej urody.

W końcu doszłem (A ja zaraz wyjdę...) brudząc ci całą rękę moją spermą...
Caaaałą rękę, bark, prześcieradło i pół ściany. Zaiste, Itachi był bardzo wyposzczony po tej misji.

Wyciągnąłeś ją z pod moich bokserek i wyszeptałeś do ucha...
1. Jeżu, to on nawet mu gaci nie zdjął? Ale to dość niewygodnie czasem jest...
2. ...choć w sumie on tę rękę wyciągnął SPOD bokserek, więc może po prostu pełniły rolę chusteczki albo gazety? Ot, zagwozdka.
No mnie wyszło, że Itachi siedział mu na ręce. Po co - diabli wiedzą.

-Przygotuj mnie.....-Powiedziałeś to nasycony pożądaniem...
Pożądanie przelewało się uszami.
No, ale dobrze zgadłam - to wielkie "górowanie" Sasuke polegało na tym, że mógł bratu strzepnąć kapucyna. Przyjemność z tego musiał mieć niesamowitą.
Miałam cichą nadzieję, że go chociaż ugryzie w zemście... no cóż. Mógł choć uszczypnąć!

Uśmiechnąłem się sam do siebie, czułem, że to będzie dłuuuuuuuuuuuga no...
No jasne, bo przecież Itachi to nie dość, że miotacz spermy, to jeszcze dłuuuuuuuuuugodystansowiec.

-W takim razie połóż się na brzuch...-Posłusznie wykonałeś moje polecenie. Wsadziłem w ciebie suche palce, które jak zauważyłem zadały ci dużo bólu...
Jak zauważyłem z uprzejmą obojętnością badacza podziwiającego obce formy życia.
“Obiekt A zaczął intensywnie wierzgać tylnymi odnóżami, wydając dźwięki o wysokiej częstotliwości. Mimo to kontynuowałem eksperyment”.

-Shimatta!Itachi!Mógł byś być delikatny...?-Spojrzał na mnie ze wściekłością...
O, są też obowiązkowe wtręty po japońsku.

-Nie lubisz tak na ostro?...
Zaraz "na ostro"- to jest zwyczajnie głupie. Jaki jest sens rozciągania odbytu partnera, żeby go nie bolało, w taki sposób, żeby go bolało?
No... chyba że sens sprowadza się właśnie do tego “żeby bolało”.
Ale to można sobie palce w ogóle darować.

Rozumiem, że jesteś delikatny niczym kwiatek.-Wiedziałem, że to cię wkurzy...W końcu taki miałem zamiar...-Szkoda bo po tym co ci zrobię to nie będziesz się szczęśliwy.
Ach, no i tyle na temat zażaleń Sasuke, że brat traktuje go jak gumową lalę.
Ej, do gumowej lali można podchodzić z większym uczuciem!

-Rozszerzyłeś oczy i zwęziłeś odbyt bo nie wiedziałeś jaki mam zamiar...Palców nie poruszyłem ani razu, wyciągnąłem je i szybko wsadziłem w ciebie mojego nabrzmiałego członka...Rozległ sie dziki wrzask...
Na który to odgłos rodzice bardzo starannie się nie obudzili.

Czy sprawiłem ci taki ból?...
Nie no, ależ skąd, to był instant turboorgazm, jak na blogaskowy seks analny przystało.
Nie, on rozpaczał nad wielokropkiem postawionym po znaku zapytania.

Ale ty byłeś wytrzymały i dość duży, aby to wytrzymać...
A gdyby nie był dość duży to co, Itachi obwiązał by go taśmą klejącą?

-Ty skurwielu!Jaki ty jesteś....Kurwa. Itachi co ja ci do cholery zrobiłem?!-
Wierz mi, Sasuke, też zadaję sobie to pytanie. Przypuszczam, że odpowiedzią jest: nie lubi cię Susek_U na której (którego?) zamówienie powstało to opko.

Nachyliłem się i obojętnie powiedziałem..
-Kotuś ty się ciesz, że starzy dalej śpią...
A co, przyłączyliby się?
No. I wezwali sąsiada i listonosza.

W innym przypadku teraz mieli byśmy juz przesrane...
Nie, złotko - ty byś miał.

Wiesz że dla nich ta miłość to jest jeden z największych grzechów świata.
Jaka miłość? Ta polegająca na brutalnym gwałceniu brata? Fakt - mają rację.
Jeżu, jeszcze wzbudzanie poczucia winy w ofierze. To obrzydliwe.

Nie zapomniałeś prawda?
-Taaak.-powiedział ironicznie..-Ale mógłbyś chociaż nie przesadzać, bo dziki się jakiś zrobiłeś debilu...
-Debilu?Debilu?Zobaczymy zaraz czy powtórzysz to słowo...-Od razu zacząłem sie ostro posuwać,
Chwyciłem dildo dziarsko w dłoń i jechałem równo, w imię braterskiej solidarności.
Tam dildo... pożyczył dywan od Nikolasa.

oczywiście nie zapomniałem, że sprawiam ci ból..Ale cieszyłem się z tego, to przecież i tak potrwa tylko chwilę...
No ależ oczywiście. Itachi jest świadomy Imperatywu Seksu Blogaskowego, zgodnie z którym ból -> turboorgazm.
Na logikę to potrwać chwilę powinno to posuwanie, ale wieeeem - jesteśmy w blogasku.

Nie minęła sekunda a złapałem cię za twojego członka,
Dobrze, że nie złapał go za członka wujka z naprzeciwka.
Albo listonosza.

aby usłyszeć jak ci jest dobrze jak bardzo tego chcesz....
A co, Sasuke miał na wacku przycisk, po naciśnięciu którego mówił "dobrze"?
Skoro jest lalką... one mają różne przyciski - większość co prawda mówi po ich naciśnięciu “mama” albo “przytul mnie”, ale cóż, może robią i takie jak Sasuke.

Zgodnie z moim życzeniem, po chwili przestałeś odczuwać ból i jęczałeś z przyjemności...
Itachi: niech się stanie orgazm!
Sasuke: słucham i jestem posłuszny.

-It...achi...Postaraj...Postaraj się...jesz...jeszcze bardziej....Aaaa..-Pisnąłeś aż z zachwytu kiedy moja ręka jeszcze mocniej ścisnęła twoją męskość...
Skoro "mocniej", to raczej nie "z zachwytu". No ale  w tym blogasku wszystko jest możliwe.

Po krótkiej chwili doszedłeś, a ja po tobie...Przeszliśmy koło czterech orgazmów,
KWI! *wizualizuje sobie braci U. wychodzących na spacer, a tam wzdłuż drogi cztery orgazmy*
Jeśli by szli przez Lasek Buloński, to czemu nie.

ale pomimo naszego zmęczenia byliśmy szczęśliwi....
Zwłaszcza Sasuke. Przez ból, krwawienie i otarcia aż kipiał radością.
W sumie mógł być szczęśliwy - że to już koniec.

Napisałem to bo chciałem abyś nie zapomniał o tym jak kochałem zadawać ci przyjemność jaką doświadczałeś podczas naszego stosunku.....
I żebyś nie zapomniał, że gwałciłem cię, szantażowałem, wymordowałem rodzinę, zniszczyłem ci życie i w ogóle, ale przecież chciałem doooobrze i cię koooocham!11!11!!!!

I teraz powiem ci w prostatę Żegnaj...Kocham cię od zawsze na zawsze...."

- Wariat z ciebie Itachi....
Chłopak uśmiechnął się szczerzej i powiedział...
- Oczywiście że nie zapomnę głupku ty mój kochany...
*ciężkie westchnięcie*
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


ITACHI cz.II
ZAMÓWIENIE : Susek_U


Madara
O, mamy jakże klasyczną narrację "z punktu widzenia …".

....Leżał...
Na podstawie zapisu sądząc: gdzieś tak na wysokości dwóch trzecich łóżka. Jakiekolwiek ma to znaczenie dla fabuły.

Leżał i wpatrywał się w pusta przestrzeń.Zapewne musiał sobie poukładać to wszystko.
Tę pustą przestrzeń? Znaczy, szykował się na przemeblowanie?
No, łóżko chciał przestawić.

Przyznam prosto, mi bez Itachi'ego też jest źle. - Powiedział narrator. To był chłopak , który dopełniał moją duszę, czułem przy nim niekończącą się silną ekstazę.
Jeżu, niekończący się orgazm za każdym razem, gdy Itachi znalazł się w pobliżu? I ON POZWOLIŁ GO ZACIUKAĆ?!
Ej no, taki permanentny wzwód to nic fajnego, wbrew pozorom. Ja tam się mu nie dziwię.
Ale tu nie o wzwód, tylko o orgazm chodzi. "Ekstaza" i te sprawy.

Pamiętam te nasze pierwsze dni razem...Na początku nie przepadał za mną wręcz mnie nie znosił.
A ja tylko chciałem zbrojnie najechać jego rodzinę, chlip chlip.
Taka mała rzeźnia, naprawdę malutka, a ten od razu się foszy, pff.

Ale z czasem się zmieniał stawał się bardziej uległy moim zdaniom, aż w pewnej chwili zaczęliśmy się rozumieć, a on zaczynał się coraz bardziej otwierać.
Taak, wszyscy lubimy tych uległych ślicznych chłopców, którym wystarczy słowo, a się otwierają.
Narratorze,
 

Bywały czasem i takie dni w, których jedynym punktem jego orientacji byłem ja.
Był zorientowany na Madarę. Madaroseksualny.
I celował w niego swoim... punktem.
Czułym punktem.

Było to dość dziwne ale sprawiało mi to dużo przyjemności.
No raczej nie inaczej.
Zwłaszcza jak się otwierał, jednocześnie mając go w dupie.
Ciekawy paradoks, swoją drogą...

Pewnego dnia przyszedł do mnie i zapłakany zaczął mówić jak jest mu ciężko jak go boli świadomość, że skrzywdził Sasuke.
Ach, nie ma to jak wypłakać się w mankiet wujkowi Madarze. Z pewnością przytuli, pocieszy i da lizaka (co w kontekście tego blogaska brzmi trochę niepokojąco).
Była raz taka jedna piosenkarka, która śpiewała o lizaniu lizaków...

Kilka tygodni po tym po raz pierwszy się do mnie zbliżył.Byłem wtedy smutny, człowiek ma takie dni kiedy niczego mu się nie chce a wszystko zrzuca mu się na głowę.
Tak, seks jest wtedy jedynym rozwiązaniem. Zwłaszcza taki dzieciaka ze stuletnim facetem.

Przyszedł wtedy i okrakiem na mnie usiadł.Zapytał się spokojnie " Co się stało? ".Inną osobę bym skarcił ale on był jedyną osobą na świecie, która działała na mnie kojąco.
Hmm, mam wrażenie, że gdzieś wyżej widziałam identyczny motyw. Wniosek jest prosty: Uchiha są stworzeni do yaoi*. Howgh.
---
*Ale nie tak żenującego jak to, na bora!

Nie odezwałem się, spojrzałem mu tylko głeboko w oczy,a  po chwili złapałem kark i wychędożyłem entuzjastycznie pogłębiłem nas w pocałunku.
*pogłębia się w facepalmie*
Znaczy, on się miział z tym karkiem, tak...?

To był delikatny i doc (plik Worda mu zaaplikował?)  leniwy pocałunek,
Bo lata już nie te, prawda.
A ten Itachi to albo dzieci, albo dziadków...

ale tego mi wtedy brakowało.Nie doszło do niczego więcej nie musiało pocałunek na razie mi starczył. (...) Po dwóch dniach był nasz pierwszy wspólny raz spędzony w łóżku.
A po trzech w wannie, na stole i w kolejce na Kasprowy.
Pod koniec tygodnia zabrakło nam mebli i musieliśmy dokupić nowe.

No i od tamtej chwili coraz częściej się pieprzyliśmy, nasz każdy raz był brutalny i pełny pożądania.Kochałem to u niego to, że był opanowany, bezwzględny i pragnący tylko spełnienia podczas naszego stosunku...To były piękne chwile, szkoda tylko, że.....One już nigdy nie wrócą.
Nie martw się, Madara, tego kwiatu jest pół światu - jeszcze sobie podupczysz. *pociesza*

W końcu przestałem się opierać o framugę drzwi
Ej, przed chwilą było napisane, że "leżał". Na tej framudze leżał?
A co to, nie wolno?
Nie no, wolnoć Tomku w swoim domku.

i podszedłem do jego łóżka po czym usiadłem na jego brzegu...Nie odezwał się ani nie zareagował, z resztą jak zwykle.
Ale ktoooooooooooo? Martwy Itachi?
Ten łóżek. To chyba dobrze - ja bym się zdziwiła, jakby do mnie łóżko zaczęło mówić.

Ale już się przyzwyczaiłem, to jest jego najnaturalniejsza cecha.Teraz spoglądał na sufit, widocznie bardzo chciał uniknąć mego wzroku.Po tym liście ja tez bym pewnie tego unikał czyjego kolwiek wzroku.
Aha, czyli przeczytałem go potajemnie, bo jestem wścibskim starym dziadem.
Ale fakt, ja po takim liście też  bym nie wiedziała, gdzie się podziać.

Jeżeli chodzi o zwracanie się do kogoś w liście, Itachi nie zna granic.
Znany był z tego, że wysyłał przypadkowym ludziom żenujące pornoopka pełne alternatywnej interpunkcji, gwałtów i incestów. Ludzie we wszystkich Pięciu Krajach bali się, że pewnego dnia to do nich dojdzie tajemnicza biała koperta; na widok listonosza matki chowały dzieci, a psy kryły się w budach. Nawet inni członkowie Akatsuki woleli się do niego nie przyznawać.
Naszła mnie właśnie straszna myśl: a jeśli wszystkie istniejące blogaski yaoi są pisane nie przez aŁtoreczki, tylko przez Itachiego, który dorwał się do Internetu?!
Jest to jakieś wytłumaczenie. ;)

Pewnie też dla tego Sasuke jest taki czerwony.Przyglądałem się mu uważnie  pomyślałem. " Jak bardzo Sasuke jest podobny do itachi'ego "
I czy nadaje się do ewentualnej pochędóżki.

No bo w końcu obydwoje (obaj!) resztę świata widzą przez okno nienawiści (i przez lufcik Weltschmerzu) (oraz drzwi frustracji) i także obydwoje są oschli dla innych.Ale podczas stosunku?Jaki jest Sasuke?
No jeśli jest oschły i ziejący nienawiścią, to (r)żyć, nie umierać!
Na oschłość polecam zastosowanie nawilżacza.

Nigdy z nim nie spałem, a świadomość, że może być taki samy jak Itachi uszczęśliwiała mnie jak małe dziecko.
Aż zakwiliłem z radości.
I wsadziłem kciuk do buzi.

To by było takie cudowne.W sumie zawsze mogłem to sprawdzić, ale czy to teraz było by odpowiednie...?
Nie no, to jest absolutne mistrzostwo świata w braku taktu. Ale spoko, założę się, że przejdzie.
A nawet wejdzie. I wyjdzie, i znowu wejdzie...
Aż dojdzie.

Sasuke
Nie odzywał się.Nie zakłócał mojej pięknej ciszy.
Takiej subtelnej i lirycznej, ach.

I dobrze.Rozmowa była by najbardziej zbędna w tej chwili...Każde słowo by zadawało ból.Wielki ból...Myślałem tylko o bracie.W sumie to przerażała mnie myśl, że już nigdy w życiu nie poczuję go w sobie,
Jeżu, to trzeba go było dupczyć, a nie zabijać, geez.
Albo mogłeś zrobić jak bohaterka “Imperium zmysłów”, która po śmierci męża uciachała mu najważniejszy narząd na pamiątkę.

nie poczuje tej niebiańskiej rozkoszy, którą mógł mi zadać tylko i wyłącznie Itachi.
Itachi - jebaka, jaki jest tylko jeden!

Wiem dobrze, że nie tylko dla mnie on był kimś kto mógł zaspokoić moje oczekiwania...
A skąd, Itachi obskakiwał pół Konohy i jeszcze kilka mniejszych wiosek.
No, jak już mówiłam: za wszytki gwałcił, za wszytki chętnie ruchał...

Moje życie naprawdę straciło sens, naprawdę!Została tylko okropnie dręcząca mnie pustka..Nadal czułem na sobie wzrok Madary, a chwilę potem jego ręce, która zmierzała coraz szybciej w stronę mojego krocza,
Ruchem jednostajnie przyspieszonym, jednakowoż w slow motion.

ani się obejrzałem a mężczyzna zaczął pieścić moją męskość przez materiał spodni i bokserek...
No bo każdy moment jest dobry na małe dymanko, prawda. Aż jestem ciekawa, czemu aŁtoreczka nie wykorzystała patentu z hydraulikiem.
To smutne, ale patent z hydraulikiem zdaje mi się szczytem oryginalności w porównaniu z tym, co się tu dzieje...

Materiały nie przeszkadzały, czułem jego dotyk w każdej chwili.Był intensywny...W końcu spojrzałem mu w oczy, dopiero wtedy coś we mnie się wzdrygnęło.
Jak rozumiem, Madara wciąż w tej swojej masce?
 
No fakt, jest mało romantyczna. Coś jakby uprawiać seks z lizakiem.

Przeraziłem się.Jego wzrok był całkiem inny niż zawsze,
A znałem go od kilkudziesięciu minut...

pochłaniał wszystko mój umysł, moją wole, moją rozsądek.
Co może być wytłumaczeniem tego, co się zaraz stanie. Po prostu Madara użył na nim genjutsu gwałtu.
Pochłonął też jego zdolność prawidłowego dobierania rodzajników, jak widzę.
Nie, akurat tej zdolności Sasuke nigdy nie posiadał.

W jego wzroku było mnóstwo pożądania...Nagle przeleciała mi myśl." Nie mam zamiaru tego z nim robić " ale po chwili nasunęło się " Ale czemu nie? Trochę relaksującej przyjemności, a jutro obydwoje o wszystkim zapomnimy "..
He he, to się tak mówi... ;>

Po chwili kiedy upewnił się, że nie jestem oporny jego czynom zagalopował dalej.
Rżąc, z pianą na pysku. Ładnie wyglądało na nim zamszowe siodło, żółty czaprak i uzdeczka.
A weź, bo sobie wyobraziłam Sasuke w stroju dżokeja, anglezującego na Madarze...
No właśnie ja też. Czemu miałabyś mieć lepiej niż ja? ;)

Rozsiadł się na mnie.
Umościł i ukokosił.

Zabrał swoją rękę.Trochę mnie to oburzyło, było mi dobrze a on tak po prostu to zakończył spojrzał w moje oczy.Myślał..
W oku błyskał pasek Loading.
- Kochanie, czemu się zatrzymałeś?
- W filmach tak robią. To się podobno nazywa buforowanie.

Zapewne o tym jak to będzie ze mną, tak samo jak z Itachim czy inaczej?(...) Agresywnie wpił się w moje usta, w między czasie gwałtownie zaczął ściągać ubrania.Nasz całunek nadal trwał.Próbowałem go oddawać jak najlepiej, Madara był trochę innym osobnikiem niż Itachi.
Był trochę... starszy, tak jakby.

Był bardziej gwałtowny czego się po nim nie spodziewałem.Ściągnął już ze mnie bokserki, dzięki czemu ukazał się mu mój nabrzmiały członek,
W pełnej glorii, a w tle zabrzmiały chóry anielskie tudzież surmy zbrojne.
Oczywiście, że przeczytałam “spermy zbrojne”.

chciał go złapać ręką, ale członek uciekł z piskiem za to dostał tylko po łapach.. od członka - moszną mu przydzwonił! Złapałem za jego włosy i szarpnąłem w stronę krocza.
Przez co oberwałem jego maską po wzwiedzionym wacku. Ałć.

Zrozumiał o co chodzi i od razu zabrał się do roboty...
Uhm, ok, jasne - już widzę, jak Madara robi Sasuke laskę. :/

Madara
A jednak..Jest podobny do Iatchiego.Nadal trzymał moje włosy i sam ustalał rytm.Tak samo jak Itachi.Itachi'emu też nigdy nie wystarczył mój wysiłek, no cóż muszę nad tym popracować.
Kwi!!! Cóż za zrezygnowanie w tym zdaniu pobrzmiewa!
Ech, ci młodzi mogliby wykazać się pewną wyrozumiałością dla staruszka...

Kiedy poczułem, że ma już dojść wyrwałem się z pod jego ręki co spowodowało wielki grymas na jego twarzy.
Co tym razem? Brukiew? Kapustę?
Kabaczki.

Chciał coś powiedzieć zapewne marudzić, ale przystawiłem mu palec do ust i powiedziałem.
-Ciiii...Zrobimy to po mojemu nerwusku..
Żeby ci przypadkiem nie było za dobrze.

-Spojrzałem przy tym na niego jak na małe dziecko, które coś nabroiło i bardzo chciało się postarać, aby mu wybaczono ten błąd...Znów zatopiłem eis w jego ustach.
Euro Info Service? Ale po co?
Po chu... ekhm, znaczy, nie wiem, po co.

To było takie relaksujące, mógłbym go całować do usranej śmierci...
*podziwia romantyzm opisu*

Trochę się od niego odsunąłem ściągnąłem koszulkę i chciałem wsadzić w niego dwa palce aby go przygotować.Ale ku mojemu zdziwieniu zrobił to samo co Itachi.Załapał mnie za nadgarstek.
-Wejdź od razu...Nie pierdol się z tymi palcami.
Znaczy - po co ci ręka, skoro masz mnie? Cóż, to przynajmniej ma sens.

-Na mojej twarzy zaistniał szyderczy uśmiech, dobrze, że miałem rozpięty rozporek...
A co, jak się uśmiecha, to mu staje?
Nom - i to z taką siłą, jakby katapultę podrywało do góry.

-Sasuke Sasuke...Ja nie chce pierdolić się z moimi palcami.Ja chcę pierdolić...Ale ciebie.-Przy ostatnim zdaniu gwałtownie w niego wszedłem.Dzięki temu usłyszałam piękny krzyk jaki wyrwał się z jego ust.Aaaach..Jakie to było cudowne.Bez zastanowienia odrazu zacząłem się w nim poruszać.
No a nad czym tu deliberować, przepraszam bardzo? Którędy na Giewont?
Prosto przez jelito grube, później będzie kilka zakrętów w jelicie cienkim...

Krzyki bólu z chwili na chwile zastępowały nie jęki ale krzyki rozkoszy...Wiedziałem, że kiedy będę delikatny będę słyszał tylko ciche posapywania, albo w najlepszym wypadku jęki.A tak rozkoszuję się tym co najlepsze.Jak ja kocham kiedy osoba z którą się chrzanie
Że co...?
Osoba, z którą się chrzani, majonezi, soli, gorczycuje... znaczy, oni po prostu razem coś gotują?
"Kuchenne perturbacje"!

krzyczy z powodu rozkoszy którą jej zadaję...Tak samo było z Itachim.W sumie oni są tak podobni, że przez chwilę pomyślałem, że robię to z Itachim, a nie z z Sasuke...Ale nie powinienem tak mówić.
Bo jeszcze urazisz jego wrażliwe uczucia!
Cóż, skoro inne wrażliwe elementy już uraził, to co mu tam jakieś uczucia...

No bo w końcu wychodzi na to, że Sasuke tylko zastępuje mi tamtego szaleńca..
A tak nie jest?

Po kilku minutach mój mały kochaś razem ze mną doszedł.Byłem wykończony.
Po jednym razie. Jak już mówiłam - to nie te lata, Madara, nie te...

Opadłem na niego.Czułem jak szybko oddycha, jak szybko bije mu serce.Wtuliłem się w niego i cicho wyszeptałem.
-Byłeś wspaniały.-Ten z zamkniętymi oczyma mi powiedział.
A ten z otwartymi co zrobił?

-Zawsze mogę dla ciebie taki być.-Pocałował mnie w czubek głowy i po chwili zagłębił się w objęciach krainy Morfeusza.Chwile później dołączyłem do niego.

***
[A potem następuje już tylko wyznanie wzajemnej Tru Loff, czułe pocałunki i mizianie.]


19 komentarzy:

Atria pisze...

Aż się stęskniłam za waszymi analizami Naruto... Choć może nie do końca takich blogów. A teraz wracam do lektury, po uspokojeniu.

Anna eMe pisze...

Fuuch!
Przez to stężenie seksu przeczytałam "psy chowały się w burdelach".

Anonimowy pisze...

Tia... nawet sam Pa(i)n nie wie, dlaczego analizatorki ostatnio biorą na warsztat tylko TAKIE opka. Jak nie porno-wiedźmin to porno-Sasuke.
I jeszcze do tego yaoi.

Anonimowy pisze...

Wielkieś mi uczynił pustki w łóżku moim,
Mój drogi Itachi, tym zniknieniem swoim!
Taka mała rzeźnia, naprawdę malutka, a ten od razu się foszy, pff.
Ludzie we wszystkich Pięciu Krajach bali się, że pewnego dnia to do nich dojdzie tajemnicza biała koperta;

Cudne teksty,analiza dobra,opko załamujące.
Chomik

Serenity pisze...

Uf, ledwo wytrzymałam. Zdecydowanie nie lubię Naruto i ciężko mi się czyta naruciaste analizy, nawet jeśli są śmieszne.

Serenity.

Anonimowy pisze...

Mózgojady i burak mnie powaliły! Kocham panie!

Judsz

Nolofinwë pisze...

Boru! Itachi! Madara! Co oni wam zrobili? (Saska pies drapał, ale... Itachi i Madara w beznadziejnie napisanym yaoicu? Nie, ja się buntuję!). To było złezłezłezłe. Ałtorki i tajemniczą Susek_U należy na stos, miejsce po stosie zaorać, posypać solą i zalać betonem. Nie...
Analiza jak zawsze genialna.
Ale już wolę Sherlocka niż mord na pierwszym anime, które zdarzyło mi się obejrzeć. To mi niszczy dzieciństwo.

Anonimowy pisze...

Tajemniczy Susek_U: http://suseku.deviantart.com

Judasz

Anonimowy pisze...

Świetna analiza. Internetowe yaoistki w 80% nie znają litości dla mężczyzn. Dobrze, że same nie mają penisa i ogranicza je prawo, bo ale by się działo jakby zechciały spełnić te swoje chore fantazje. Ale wiadomo, że kobiety są zwykle bardziej okrutne od mężczyzn i mają wrodzone sporo sadyzmu. Dla samych kobiet też zwykle okrutniejsza jest druga kobieta, która często z przyjemnością by patrzyła jak inna cierpi, jak coś jej nie wyjdzie.

Hannami pisze...

Wybaczcie, ale nie dotrwałam do końca. Mój mózg ostro sprzeciwił się katowaniu go fragmentami wyjętymi z tego przezacnego opeczka. Sam koncept zabójczo idiotyczny, o poprawności językowej nie wspominając. Nie, żebym ja była jakoś szczególnie boska w pisaniu, ale takie rzeczy po prostu BOLĄ. Aczkolwiek... Szcześciokropkowy wzwód Itachiego i Sasuke z burakiem na ryju mnie zmiażdżył :D Jak zwykle, kocham.

Nefariel pisze...

Ja chciałam tylko zaprotestować. Itachi nie miał maluczkiego fallusa. Co z tego, że z niego nie korzystał, bo był uke Paina? Nie miał małego i już.
Dobra, przepraszam. Opko, jak widać, wyjadło mi ten różowy orzech kokosowy ze łba. Jak można tak potraktować mojego ślicznego Itasia? *Płacze* I Madara, facet tak stworzony do DOBREGO yaoi, że każdego heteryka w dwie minuty zmieni w geja! TT_TT (Dobra, jak ktoś czyta mangę to wie, że to jednak NIE był Madara, ale jednak.)

Analiza cudna. Wybaczcie, że piszę takie głupoty, ale jak już wspomniałam, opko zjadło mi musk.

A Susek_U lubi Pain x Sasuke! Zabić, zakopać! Aaaa!

Anonimowy pisze...

Okropność. Jak można zbezcześcić tak ciekawą postać jaką jest Itachi? Niedobrze mi się robi na samą myśl o tym, co mają w głowach te wszystkie fanki ItaSasu...
Niemniej, analiza dobra. Podziwiam fakt, że udało Wam się znieść ogrom tego beztalencia, a nawet uczynić go momentami zabawnym.
Madaroseksualny Itachi bezkonkurencyjnie rządzi :)

Nada

Anonimowy pisze...

Opowiem Wam krótką historię o takiej jednej mnie. Miałam 13 lat jak zaczęłam sobie od czasu do czasu czytać hentaje... Ta, zboczeniec ze mnie. Ale nawet w tak młodym wieku nie podobały mi się tego typu opka: gówniano opisane, traktujące o kazirodztwie i pedofilii. Nie wiem co mają niektóre dziewczyny zamiast mózgu, że je coś takiego jara. I chyba nie chcę wiedzieć.

Madar pisze...

Jeżu, czemuś mnie opuścił? Nie dałam rady tego czytać, robiłam podejścia i za każdym razem psychika mi siadała coraz bardziej.
*idzie do emo cornera z płaczem i słowami, że Madara pasuje do yaoi jak pięść do twarzy*

Jedyne znośne yaoi z Madarą i Itachim to te w wydaniu Lily! *krzyczy na odchodnym*

Hasło: skinain efury - sfrustrowany skin i ja bierzemy kije bejsbolowe na spotkanie z aŁtoreczką.

Babatunde Wolaka pisze...

Pękłem przy "Obiekt A zaczął intensywnie wierzgać tylnymi odnóżami, wydając dźwięki o wysokiej częstotliwości. Mimo to kontynuowałem eksperyment".

Inne hajlajty to: spis ludzi, którym Itachi wisiał kasę, burak na twarzy (który w dodatku, uwaga, "zaistniał"), "Ja ciebie od poniedziałku do niedzieli, ty mnie - w pozostałe dni",członek uciekający z piskiem oraz wezwanie sąsiada i listonosza. Wielkiej zacności jest również hasło "jest jeden bór, a jeż jest jego prorokiem".

A te wspomniane prze to chyba jakaś odmiana murkwi.

Hasło: ccookin idwhis. Dziś w stołówce - gotowany Arab? Tak mnie to zaskoczyło, że zapomniałem je wpisać i jako drugie mam - ealicke. Earlicker? Jakoś pasuje do wymowy tego opka.

Koparka_Chaosu pisze...

Kwiiik!!! Ómarłam po stokroć, lezę i kwicze. O Borze szumiący, o Jeżu kolczaty! Jak można stworzyć takie... COŚ?! Nie no, jesteście dzielne.
Jednakowoż czekam na władców pierścieni...

Ellis (analizyundschizy.blog.onet.pl) pisze...

Nigdy nie zrozumiem tego jarania się seksem braci, którego ofiarą często padają bracia KaŁlitZ i 'panowie' z Waszej analizy.

Wiem, że gusta są różne ale nie, nie, nie. Jeszcze raz nie.

Tekst o chowaniu dzieci przed listonoszem i widmo otrzymania sprośnego listu mnie rozwaliły.

Oby tak dalej dziewczyny!

Z pozdrowieniami, Ellis.

P.S Blogger nieco mnie zaskoczył, ze swoim hasłem do weryfikacji.
Aby opublikować ten komentarz, właśnie przepisuje tekst; lateent ciped. No cóż, zawsze to jakaś odmiana po tym festiwalu sztywnest penis.

Anonimowy pisze...

"Że co...?
Osoba, z którą się chrzani, majonezi, soli, gorczycuje... znaczy, oni po prostu razem coś gotują?
"Kuchenne perturbacje"!"

Ja bym powiedziała, że "Kuchenne penetracje" x).

A ogólnie analiza jak najbardziej kwikogenna, chociaż czytałam ją na dwie raty. I cały czas mnie zastanawia co aŁtorki mają w głowie by wypocić takie bzdury... i ... .

hasło na dziś: oessi ndfcal... huh?

Nietykalna pisze...

"To było takie relaksujące, mógłbym go całować do usranej śmierci..."

Spadłam z krzesła i zaśmiewałam się przez pięć minut na podłodze. Pomożecie mi znaleźć mój odeśmiany gdzieś tyłek?