piątek, 30 marca 2012

Jak stać się dzieckiem anioła, czyli Szatan jest tu nieprawdopodobny, cz. 2



Witajcie!
Po pierwsze - wróciłyśmy z Pyrkonu całe i zdrowe oraz pełne sił do dalszego analizowania. Dużą przysługę wyświadczył nam Andrzej Pilipiuk - nie przyjeżdżając na konwent ;), w związku z czym zamiast jednego z jego punktów programu w wielkiej auli odbył się panel "Uważaj, zostaniesz zanalizowany!" 
 
Udział w nim wzięły, jak widać, Przyczajona Logika wspierana przez Vivaldiego (który towarzyszył nam w bojach zz porno-opkami o Wiedźminie) oraz Niezatapialna Armada Kolonaasa Wazona reprezentowana przez Szprotę i Hagath. Panel prowadziły niezastąpione  Koona i Dżul, którym jeszcze raz serdecznie dziękujemy - jak też wszystkim, którzy nie dość, że przyszli na prelekcję, to jeszcze nie rzucali w nas pomidorami. :D
 
Po drugie - w tym tygodniu wracamy do analizy blogaska o upadłych aniołach i demonach, tudzież ni psach, ni wydrach. Jeśli ostatnio myśleliście, że nie może być dziwniej i bardziej idiotycznie, mamy dla Was złe wiadomości - może. Z drugiej części analizy dowiemy się, co jest najważniejsze w życiu (i że nie jest to nauka), jakie są objawy posiadania Mocy, jak powinno się traktować przystojnych włamywaczy, którzy grożą nam śmiercią - i co trzeba zrobić, żeby stać się dzieckiem anioła, jeśli się nim jest [sic!]. Wyjaśni się też ostatecznie, że Imperatyw Blogaskowy jest narzędziem Szatana.
Indżojcie!

Blogasek zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka

Adres blogaska: http://zemstaaniola.blog.onet.pl/


   Nieprzygotowana do lekcji usiadłam za swoim stolikiem.Wyjęłam z ciężkiej torby porysowane , obdarte podręczniki (Borze, co ona robi z tymi książkami? Czyści nimi podłogę?) i oparłam łokcie na blacie .
  -Witam wszystkich . - Jak zwykle ponura pani Meckins weszła do klasy w szarych ubraniach .Jej krótkie , szare włosy sterczały na wszystkie strony. Wyglądała w nich jakby wstała z grobu . No i tak też się czasem zachowywała .
Zawodziła "móóóózg" i gubiła kończyny.
A tak w ogóle to była głupia i miała wszy, a każdy nauczyciel to wróg, którego głównym celem jest gnębienie ucznia. Tak tak.

- Chyba nie zapomnieliście o dzisiejszym teście z XV wieku ? - Zapytała skrzeczącym głosem.
  Dziwne by było jakbym się przygotowała.
Też bym się zdziwiła - to by znaczyło, że twój mózg ma jakąś moc obliczeniową, a po tych zachowaniach zaprezentowanych w poprzedniej notce jest to teza nader śmiała.

Według mnie ta nauka nie jest potrzebna.
Skoro masz już robotę - co prawda jako "tancerka na imprezach za niewielkie pieniądze", no ale - to po co ci jakieś tam wykształcenie, nieprawdaż. Do gara nie włożysz, lepiej przez to dupą nie zakręcisz... bez sensu.
No tak, do tańca na rurze wiedza ogólna nie jest potrzebna. Co innego, gdyby się chciało zostać luksusową prostytutką, bo od takich chyba czasem wymaga się inteligencji... Jednakże, jak widać, nasza bohaterka nie ma wielkich aspiracji i woli pozostać przy niskich stawkach płac.

W życiu są ważniejsze rzeczy.
No ba, takie jak:
 
Aj tam szacunek... Już prędzej ładna pogoda, kiedy się sterczy całą noc pod latarnią.

Nauczycielka położyła mi na biurku 4 kartkowy arkusz z pytaniami i zmierzyła mnie lodowatym spojrzeniem . Zerknęłam na test . Jedyne co napisałam to : Vivienne Jenkins , klasa II liceum .
Żeby rozwiać nasuwające się podejrzenia, że to desant z przedszkola.
Aż dziw, że nie podpisała się samym krzyżykiem. To by do niej bardziej pasowało.

Wiedziałam ,że przez całą godzinę nie będę miała co robić , więc zamknęłam oczy  i po paru minutach usnęłam.
  Chodziłam z Laylą po centrum handlowym . Kupowałyśmy ciuchy , przymierzałyśmy drogą biżuterię .
Oto przykład tych "ważniejszych rzeczy", jak mniemam.

Nagle coś zaczęło mnie szarpać.
I obracać nią jak wskazówkami zegara. Istotnie, Szatan jest tu nieprawdopodobny.
Nie, to ja ją szarpałam, bo mi nerwy puściły.

  - Panno Jenkins ! - Usłyszałam głos wiedźmy od historii . Myślałam ,że jeszczę śnię ,ale kiedy otworzyłam oczy ujrzałam ją. Ze strachu krzyknęłam na całą klasę i podskoczyłam . Oczywiście było to nie chcący,ale ta małpa pewnie nie rozumie ,że jej widoku przestraszył by się nawet diabeł.
W ogóle co to za maniery, żeby budzić ludzi śpiących sobie kulturalnie na lekcji! Przecież ona się teraz nabawi traumy jak nic.
Jestem pewna, że chrapała zbyt głośno i inni uczniowie narzekali, że nie mogą się skupić. To jedyne wytłumaczenie tak strasznego faux pas ze strony nauczycielki.

  - Za drzwi ! I nie wracaj do końca lekcji. - Powiedziała . W klasie zaczęto szeptać i patrzeć w moją stronę. Szybko spakowałam książki i piórnik , poczym wyszłam z sali . Hm... Może lepiej pójść na spacer zamiast tu siedzieć ? Przecież dzisiaj  i tak wiele tu nie zrobię.
Skierowałam się do wyjścia ze Szkoły nr.2  w Crashwill .
Mijając wyjście z Hogwartu, z Urzędu Skarbowego w Parzymiechach i z głębokiej dupy (do tego była największa kolejka) (Dłuższa ciągnęła się tylko przy wyjściu z czarnej dupy).

Zrobiłam parę szybkich kroków i z nieba zaczęły spadać krople deszczu . Nałożyłam na głowę cienki kaptur a wtedy zaczęło padać żabami. Zawiele on nie pomógł ,ale zawsze coś. Ruszyłam w stronę lasu . Było to moje ulubione miejsce odkąd skończyłam 13 lat i zaczęły się problemy. Pożar ,który zabił całą moją rodzinę , narkotyki , picie . Teraz mieszkam sama , a nałogi udało mi się zwalczyć . Jednak nie łatwo jest żyć z myślą ,że nie mam nikogo . Może to dlatego jestem taka obojętna i bezuczuciowa ?A może w głębi mojej duszy drzemią jeszcze jakieś pozytywne uczucia ?
Mnie pytasz? Ja tu tylko sprzątam.

Przez całą drogę myślałam o swoim dawnym ,beztroskim życiu , gdy nagle wpadł na mnie jakiś chłopak .
Na jego czole widniał napis "Tru Loff do wynajęcia, niedrogo".
Na szyi wisiała tabliczka “Promocja, do dwóch ratunków od gwałtu dołączamy trzeci gratis”.

Na głowie miał kaptur , który zasłaniał mu twarz . Jedyne co z niej wyłapałam to piękne , głębokie , błękitne oczy.
Bo nos, usta i podbródek były już szczelnie zasłonięte? Wyjaśnienie może być tylko jedno.
 


Nie patrzyłam w nie jednak za długo .
Bowiem przyjebawszy czerepem w latarnię...
...jednocześnie poślizgnęła się na skórce od banana.

Bez rzadnego słowa przepraszającego ,
A za ten ort należałoby się niejedno.

ani nawet mruknięcia chłopak znikł . Obejrzałam się za siebie ,ale go nie było . Na ziemi zauważyłam tylko diamentowy naszyjnik.
Sounds like trap.

  - Coś zgubiłeś ! - Krzyknęłam , ale nikt nie odpowiedział . Nikt się nie pokazał .
Koleś pojawia się i znika, a to nie wzbudza w niej ŻADNYCH podejrzeń?!
Jeżu, nikt nie może być AŻ TAK głupi... prawda?
Witamy w blogasku! Porzuć wszelką nadzieję.

- No to oddam ci go jak cię zobaczę . - Powiedziałam cicho i schowałam to cudo do kieszeni. Kiedy zerknęłam na ekran telefonu była już trzynasta. Zaraz każdy skończy zajęcia .
Ja też? Ale fajnie!

Poszłam więc do domu . Zmieszana i ciekawa kim jest chłopak . Posępnym Znikaczem. Moje życie zaczęło stawać się coraz dziwniejsze.

Rozdział III.
                 Siedziałam na pniu złamanego,grubego drzewa.Dzień był wesoły i pogodny.Słońce muskało moją twarz. Miziało ją paluszkiem, chichocząc figlarnie. Patrzyłam z zamyśleniem w niebo .Przez promienie marszczyłam brwi .
Przez średnice marszczyłam nos, a przez cięciwy łopotałam uszami.

Nagle poczułam ,że ktoś siedzi obok mnie.Przeniosłam wzrok na postać.Była to młoda kobieta.Gdy ją ujrzałam tento mi przyśpieszyło.
Jej papier toaletowy nabrał oszałamiającej prędkości.

Przyjrzałam się jej i zauważyłam jakieś podobieństwo pomiędzy mną  , anią.
A jeszcze w poprzednim rozdziale nazywała się Vivienne.
Znam jedną Anię, ale mam nadzieję, że nigdy nie trafi do blogaska...

-Kim jesteś ? - Powiedziałam zaskoczona i wystraszona . Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnym,niewinnym uśmiechem i dotknęła mojej ręki. Jej dłoń była bardzo zimna. Moje ciało przeszyły dreszcze.
-Jestem babcią twojej  prababci. Nazywam się Miranda-Jej głos był bardzo miły i delikatny . Można by było pomyśleć ,że jest aniołem.
-Ale ty chyba powinnaś nie żyć... - wyjąkałam zmieszana.
Po dokonaniu tej skomplikowanej operacji myślowej jej mózg ostatecznie odmówił współpracy - nie zarejestrował więc, jak wręczamy boCHaterce odznakę Kapitana Oczywistość.

Wiedziałam ,że nie powinno się zadawać takich pytań , no ale mało czyja prababcia żyje , a ta mi wyskakuje z babcią prababci.
Też by mnie to zdziwiło. “Babcia prababci” brzmi przecież równie idiotycznie co “za trzy minuty będzie za piętnaście ósma”.

-Bo nie żyję-(...) Vivienne , ty chyba wiesz ,że to sen ?- Spojrzała na mnie swoimi pięknymi , błękitnymi oczyma.
-To dlaczego on jest taki rzeczywisty ? Nie czuję się jak we śnie.
-Bo to twoja moc-Uśmiechnęła się szeroko -Ale o niej powiem ci innym razem .
Ja też jak śnię, to nie jestem tego świadoma - i mam wrażenie, że cała kupa ludzi na świecie tak ma. To znaczy, że wszyscy mamy MOC?

Teraz jest coś ważniejszego do omówienia
    Moja moc - pomyślałam . Taa.. Ja ladwo potrafię wstać rano do szkoły . Kiedy mi się uda uwarzam to za cud.
Wrzucam to do gara i warzę na wolnym ogniu.

-A więc słucham - Odparłam zaciekawiona .
-O godzinie 1.00 przyjdą do ciebie.
I kolbami w drzwi załomocą.
Czy ona właśnie dostała od babki swojej prababki cynk o nocnym nalocie służb specjalnych...?
Taaaa, tajni agenci ACTA po nią przyjdą, bo ściągała z sieci płyty Comy.

Nie wystrasz się za bardzo i rób to co ci będą kazać . Nie martw się będzie dobrze -

     I na tym mój sen się skończył . Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek . Była godzina 00.55 . W sumie to dobrze ,że się obudziłam . O 3 .00 zaczyna się impreza. Kolejna okazja do zarobienia na życie .
Impreza o trzeciej w nocy? Ale ja żartowałam z tą latarnią itd...

Prześpię się jeszcze tylko 5 minut- Już usypiałam gdy nagle usłyszała pukanie do drzwi . Serce zaczęło mi mocniej walić.
(...) Owinęłam się krótkim , czerwonym szlafrokiem i zbiegłam ze schodów . Złapałam głęboki wdech za nóżki. Niby się nie bałam. (...) Jednak teraz miałam jakieś dziwne przeczucia .
Minęło parę sekund zanim otworzyłam drzwi . Kiedy wychyliłam głowę ujrzałam dwóch chłopaków. Niczym burza weszli do środka i jakby byli u siebie rozsiadli się na sofie .
KWIK. Wyobraziłam sobie dwóch gości miotających błyskawice i łażących po domu w poszukiwaniu sofy (bo że jakaś stała w przedpokoju nie uwierzę), podczas gdy bohaterka stoi jak ta krowa na łące i gapi się na nich, grzecznie nie wrzeszcząc i nie wzywając policji.

  -Jeżeli w  tej chwili nie wyjdziecie wezwę policjię ! - krzyknęłam . No, lepiej późno niż wcale. Spojrzałam na młodego mężczyznę z błękitnymi oczami . Miał on czarne włosy , które błyszczały w świetle lampy.
Ani chybi, na jego włosach jawiła się brylantyna.

Chłopak posłał mi łobuzerski uśmiech i parsknął śmiechem.
-Przykro mi ale policja nic tu nie poradzi - Powiedział .
-Czego ode mnie chcecie? - Mój głos był pełen strachu . Ciałem przylegałam do drzwi by w każdej chwili miec jakąś szansę uciec.
-Porozmawiajmy spokojnie - zaproponował blondyn . Wyglądał na starszego niż chłopak z czarnymi włosami. W jego ciemnych oczach pojawił się błysk .
Bo do tej pory były matowe?
Gdyby to był film Michaela Haneke, a nie blogasek, to taka scena zapowiadałaby krwawą i brutalną, a przy tym świetną fabułę, ale obawiam się, że nie mam się co łudzić...

- Jestem Xawier Traund ,a on to Nate , Nate Wixon.
-Vivienne - Odrzekłam. - Po co tu przychodzicie ? Chcecie sexu , pieniędzy ...? - Moje oczy mierzyły każdy cal ich ciała .
Rentgenowski wzrok. \m/
Nie mogła się zdecydować, którą opcję woli?
Raczej pierwszą, zważywszy na to, że mierzyła KAŻDY cal ciała wzrokiem...

-Musimy ... Jakby to powiedzieć dosyć miło... - Nate przerwał . Jego wypowiedź dokończył Xawier.
- Musimy przeczyścić ci odpływ. Jesteśmy hydraulikami. Nie uważasz, że dość już tej fabuły?

-Musimy zakończyć twój żywot - Chłopak westchnął i uśmiechnął się tajemniczo . Wyjął z kieszeni skórzanej , motorowej kurtki nóż.
Na sam ten widok zrobiło mi się nie dobrze. Otworzyłam drzwi , zaczęłam uciekać. Nagle jeden z nich złapał mnie w pasie .
Więc skończyłam uciekać.

Uścisk był mocny i dosyć bolesny . Po policzku poleciała mi łza.
Ale oczywiście tylko jedna. Marysia nawet w takiej sytuacji nie wypada z roli.
Wie, że zaraz zginie, ale płacze, bo facet ją za mocno ścisnął? Cóż...

Rozdział VI.

Z zamkniętymi oczami czekałam aż zimne ostrze przetnie moją tętnicę.
Patrzcie, jaką komfortową śmierć sobie wymyśliła! A czekać na nóż w płucach to już nie łaska?
Tam w płucach... A może oni chcą jej wypruć flaki, a później ją nimi udusić?
Albo urżnąć jej rękę, a potem dziewczynę nią zatłuc? *u*

Oddech stawał się ciężki i zupełnie nie potrzebny,gdyż wiedziałam ,że i tak zaraz umrę .
W sumie każdy z nas kiedyś umrze... to co, nie oddychamy?

Przełknęłam ślinę i wciągnęłam powietrzę ostatni raz.
Była zdeterminowana, żeby teraz umrzeć, nie ma co. Normalny człowiek na jej miejscu raczej walczyłby o każdy oddech, no ale.
Pratchett napisał raz: “Życie to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać” - a ona wcześniej wspomniała, że wygrała z uzależnieniami.

Uniosłam powieki i spojrzałam na świat .
Cóż za niespodzianka - wciąż tam był!

Ujrzałam ,że drugi z chłopaków zbilża się w naszą stronę . Strach opętał mnie jeszcze bardziej.
-Nate ! - Krzyknął . - Zostaw ją . Ona jeszcze nie jest gotowa . - Jego głos był bardzo       spokojny .
Stanął z telefonem w jednej ręce i stwierdził z zamyśleniem: “Sorry... wrong day to die”.

Nie ruszało go to ,że zaraz na wszystkie strony ma prysnąć moja krew.
Oj, skarbie, to zależy, gdzie cię żgną. Ale widzę, że wkręcasz sobie całkiem ciekawe scenariusze.

-Wiesz ,że nie mamy dużo czasu . Liczy się każda sekunda-Odparł chłopak i zabrał nóż od mojego ciała . Nadal trzymał mnie mocno przy sobie . Przez strach nie mogłam powiedzieć ani słowa ,a miałam tyle pytań.
O pierwszeństwo walczyły "Ale o co wam, kruwa, chodzi?!" oraz "Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?".
Ja też mam pytanie. Czemu ona nie zacznie na przykład drzeć ryja? A nuż by ją ktoś usłyszał i jej  pomógł...

-Chodźcie - Xawier wszedł do mojego mieszkania i spojrzał na nas . Posłusznie wykonałam rozkaz wyrywając się z objęć chłopaka . Gdy podeszłam do drzwi otworzył je przede mną i posłał mi łobuzerski uśmiech .
-Wybacz za wcześniej - Jego głos był strasznie przyjemny . Pewnie też pięknie śpiewał...
A w łóżku to już wgl wymiatał (i nie mam na myśli okruszków), bez dwóch zdań. Tak, to jest idealny moment na takie refleksje.

- Nie chciałem cię wystraszyć .Gdybyś tylko wiedziała o co chodzi - Ciągnął dalej .
Taki mały mordzik, mordziątko właściwie... no weź, nie daj się prosić. Będzie fajnie!
Jak by to powiedział don Antyjuan de Marco: “Będę taki szybki, że prawie nic nie poczujesz”.

Oczy stawały mu się coraz bardziej niebieskie . Spojrzałam w nie i zrozumiałam ,że to on wpadł we mnie wtedy na ulicy.
-A więc to to ty - Powiedziałam cicho i sięgnęłam do kieszeni ciemnych rurek .
Mam rozumieć, że ona w tych spodniach spała? A górę owinęła sobie szlafroczkiem, bo...? Chyba że pomiędzy całym tym żganiem i uciekaniem poprosiła panów napastników o przerwę na odpowiednie się odzianie.
Barney Stinson, bohater serialu “Jak poznałem waszą matkę”, śpi w garnituro-piżamie - może ona ma coś podobnego, tylko że szytego na wzór najbardziej-typowego-stroju-nastolatek?

Wyciągnęłam diamentowy naszyjnik . - To chyba twoje - Wyciągnęłam dłoń ,aby podać mu to cudo .
-Nie,już nie . Teraz jest twój.Tobie się bardziej przyda - Stanął za mną i odgarnął falujące włosy ,opadające na moje ramiona . Zimnymi dłońmi zapiął mi na szyji biżuterię , po czym bez słowa wszedł do pomieszczenia .
Którego konkretnie? Zabarykadował się w kibelku?
Lękam się pytać, czy może chodziło o penetrację któregoś z “pomieszczeń” jej ciała...

Dotknęłam diamentu i przez chwilę stała przed progiem . Byłam lekko zmieszana i zawstydzona .
Też jej się chciało, a toaletę miała tylko jedną.

-Vivienne! - Xawier z Natem czekali na mnie . Musiałam się wziąść w końcu w garść i zacząć coś mówić ,a nie zachowywać się jak małe dziecko kryjące się za nogami matki.
Nie żeby stało przed nią dwóch dziwaków zamierzających ją zabić.
Oj tam, ona jest tak twarda, że namówiła sąd do postępowania wbrew prawu, a przed jakimiś mordercami miałaby trząść portkami?

-O niczym nie wież , prawda ? - Blondyn spojrzał na mnie. Wydawał się niemiły i zaskoczony.
Też nie wiedział, jak można wypasać w zdaniu tak okropnego byka.

Wzruszyłam teatralnie ramionami i opadłam na fotel .
-Zależy o czym mam wiedzieć .
- O tym kim jesteś , a raczej kim będziesz-Nate zauważył chyba ,że denerwuję .
Noo, mnie na pewno.
*nic nie mówi. W milczeniu poleruje ostrze dzidy*

Podszedł do mnie i pogładził delikatnie po ręce . - Nie martw się . Będzie dobrze.
Umieranie jest jak pudełko czekoladek: nigdy nie wiesz... a nie, sorki, nie ten cytat.

-Tego nie wiadomo - Przerwał jego kolega. - Nie musimy się oszukiwać ...
Spojrzałam na nich po koleji . Z bulem i brakiem nadzieji. Mój wzrok na dłużej zatrzymał się przy niebieskookim . Gdy na mnie spojrzał udało mi się wymusić delikatny uśmiech . Wydawał się teraz bardzo miły . Kompletnie zapomniałam o tym ,że chciał mnie zabić . Był tak przystojny ,że potrafiłam mu wszystko wybaczyć .

O boże ... obym się tylko nie zakochała . Pomyślałam . 
BoCHaterko... ty tak serio?


Syndrom sztokholmski instant, do tego w wersji hard.

-Vivienne jesteś jeszcze człowiekiem . Ale twoje przeznaczenie to być kimś innym
Kioskiem z bananami.

-Xawier najwidoczniej nie wiedział od czego zacząć.
Nate wywrócił oczami i spojrzał na niego .
-Powiedz jej to szybko i będzie po sprawie.
-Czy mógłbyś mnie nie pouczać ? - Po głosie było słychać ,że trochę się zdenerwował .-Wiem co robić.
Czy Wy też macie wrażenie, że oni zachowują się jak uczniowie próbujący przełożyć sprawdzian u nielubianej nauczycielki?

-Dowiem się o co wam chodzi , czy nie ? - Ja również się stresowałam ,ale starałam się tego nie okazywać .
- Tak naprawdę jesteś... owocem grzesznego związku gąbki do mycia i pługa, więc od dziś będę mył tobą wannę i orał pole.

-Razem z Natem jestem upadłym aniołem .
Taajasne. A ja Imperatorową Wszechrosji.

Ty również musisz nim zostać. Od ciebie zależy przyszłość świata *pełne rezygnacji westchnięcie* Oczywiście. - Chłopak mówił bardzo szybko . Ledwo zrozumiałam jego słowa.
Próbował bełkotaniem zamaskować bezsens wypowiedzi? Jak wgl, u licha, człowiek może STAĆ SIĘ upadłym aniołem?
Zapewne zaraz się dowiemy.

-Bardzo śmieszny żart- Oni myślą ,że tak łatwo ze mnie zrobić idiotkę ?
Masz na myśli... większą niż jesteś już teraz?
Fakt, to byłoby trudne.

-Vivienne , to nie są wygłupy . Xawier udowodnij jej.
No dalej, Xawier, powiedz Jahwe, że pierdolisz, nie robisz...

Młody mężczyzna podszedł do mnie lekkim ,ale zdecydowanym krokiem .
-Widzisz diament w tym pierścieniu ? - Nie zdejmując biżuterii z dłoni wskazał na mały błyszczący kamień . - To specjalna odmiana.
Obwoźna sprzedaż biżuterii: robisz to źle.

-To tak zwany diament Vic - Wtrącił Nate.
Rozumiem, że można zwędzić pierścionek jakiejś Victorii, ale żeby się tym chwalić?
No w końcu to szatany, co się dziwisz.

-Tak . Ma on specjalną moc . Gdy go ściągnę nie będziesz mnie widzieć .
Czyli zupełnie jak Jedyny Pierścień, tylko na odwrót - jeśli go zdejmiesz, znikasz i zaczynają cię ścigać Upiory Pierścienia. Przechodzenie przez bramki na lotnisku musi być prawdziwą mordęgą.

Jestem aniołem,a ich się nie widzi .
Latającego Potwora Spaghetti też nie, jeśli już o tym mówimy.

-Tylko dzięki diamentowi możesz nas zauważyć i czuć-Dodał Nate.
Xawier dotknął pierścienia i zaczął go zsuwać z palca. Po chwili zniknął.Pierwszy raz w życiu widziałam coś tak niesamowitego .
Czujecie te emocje w narracji? To napięcie, krzyczące z każdego wyrazu?
Ja też nie.

-Teraz wierzysz ? - Głos dobiegł z tyłu . Odwróciłam się i spojrzałam na tego , który przed sekundą rozpłynął się w powietrzu i w niewyjaśniony sposób stał przede mną .
A nazywali go David Copperfield.

-Wierzę wam-Byłam zmieszana całą tą sprawą ,ale uwierzyłam . Od najmłodszych lat wiedziałam ,że jest coś takiego jak magia i zjawiska paranormalne.
Noo, dzieci często wierzą w to, że prezenty pod choinką zostawia Święty Mikołaj, a stanięcie na pękniętej płycie chodnikowej przynosi pecha... ale zazwyczaj z tego wyrastają.

- Wybaczcie ,ale muszę szykować się do... tak jakby pracy .
W środku nocy napadają cię dwaj obcy faceci, gonią po domu, grożą śmiercią, a potem twierdzą, że są diabłami i znikają?
IDŹ DO ROBOTY!!!

-Gdzie pracujesz ? -Nate spojrzał na mnie zaciekawiony.
-Nie ważne - Wyjąkałam szybko. Wstydziłam się tego jak zarabiamy na życie .
Ale pracować nad swoją edukacją, która pomogłaby jej tego uniknąć, to się też chyba wstydzi.

Wiedziałam ,że tańczenie w klubach i na imprezach w skompych (argh!) strojach to nie jest coś świetnego ,ale tylko tak mogłam utrzymać się przy życiu.
Mhm...
Jestem ciekawa, czy ten cały "sąd" wiedział o planach zawodowych boCHaterki, gdy zezwalał jej zamieszkać samotnie.

-Albo pójdziemy z tobą ,albo nie pójdziesz nigdzie -
Widzę, że perspektywa noża w płucach wciąż jest aktualna.

Nie poszłabym ,ale pieniądze były mi bardzo potrzebne.
-Tylko się przebiorę i możemy iść - Czym prędzej pobiegłam do swojego pokoju.
“Swojego pokoju”? Myślałam, że ten cały dom jest jej...
Swoją drogą - nieźle musi tym tyłkiem kręcić, skoro stać ją na utrzymanie siebie i domu.


Rozdział V.

-Nie . Ty jedziesz. Ja nigdzie nie pójdę - Patrzyłam w stronę świecącego satelity .
A satelita patrzył na nią oczami rosyjskiej załogi stacji Mir.

 -Dobrze. W takim razie tu posiedzimy -Chłopak posłał mi czarujący uśmiech  i usiadł na pniu złamanego drzewa.
A to drzewo, przepraszam bardzo, w salonie rosło czy na piętrze?

 -Wytłumacz mi wszystko . Powiedz mi coś więcej .
 -A co chcesz wiedzieć ? - Zapytał.
 -Od jak dawna żyjesz ?
 -Dosyć sporo czasu jak na ciebie- zaśmiał się cicho i spojrzał w niebo . - Aniołem,a raczej demonem w 115 roku przed naszą erą .
Psem, a raczej wydrą. (Oraz: demonem w 115 roku CO?)
Demonem mając obrzękłe prawice, ani chybi.
Wgl pomijając to, że gość zachowuje się na wszystko, tylko nie na 2100 lat - od kiedy, na bór i jeża, demonem się STAJE?

Spojrzałam na niego z niedowieżeniem .
Brak wież w spojrzeniu był rażący i karygodny.

Nie wyglądał na jakiegoś starego dziadka .
 - Miałem wtedy 19 lat - ciągnął dalej.- Tak samo jak ty nie wierzyłem w to co się dzieje . Tylko ,że ja gdy mnie przemieniali nie miałem o niczym pojęcia .
Ten ogon mi wyrósł tak totalnie z dupy... nie, to w sumie źle zabrzmiało.

Dowiedziałem się o wszystkim gdy już tak jakby umarłem . To dopiero było trudne.
Pierdzielisz waćpan, jak ma być trudne, skoro wszystkim się udaje?

Na początku nie miałem nic z diamentem Vic ,więc nikt oprócz zmarłych mnie nie widział . Dziwiłem się ,że tylko mój ojciec.
Zaraz, to nawet inne anioły (tudzież demony, psy i wydry) go nie widziały? *nie ogarnia*

 - Myślałam ,że demonem lub aniołem jest się od początku stworzenia świata - przerwałam mu zaciekawiona historią.
Yes, yes, yes, trzeźwa uwaga! BoCHaterko, trzymaj się tej myśli!

 -Pierwotni istnieją od początku .
A wtórni od środka. Ostatnio rozmnożyli się niesamowicie z powodu rozpowszechnienia się ich ulubionego pożywienia - copypasty.

Ja nim jednak nie jestem . Był nim mój dziadek .
Starszawy szatan w bujanym fotelu, grzejący bolące stawy przy kotłach pełnych smoły i grzeszników.
I narzekający, że teraz już nie ma takiej siarki jak kiedyś, a smoła jest za mało smolista...

On przemienił mojego ojca ,a mój tato mnie .
Żeńską część rodziny wyniośle ignorowaliśmy.

U nas w rodzinie przemieniało się swoich synów ,albo córki .  To była taka tradycja . 

 
A u mnie w rodzinie to się tylko latem do zoo jeździ... *smuteczek*

Nie w każdej rodzinie taka istnieje . W twojej na przykład nie.
W mojej też nie. *wciąż smuteczek*

 -Jak to w mojej ? To  ja mam być …
No właśnie nie masz być. =.="
Ma być gąbko-pługiem, powtarzam.

 -Tak . To jest przeznaczenie dzieci aniołów . Tych upadłych jak i tych czystych . Twój ojciec lub matka musieli nimi być .
Skoro anioły dzielą się na czyste i po upadku (w domyśle - brudne), to nie wystarczyłoby po prostu, żeby się umyły i wszystko byłoby w porządku?
- Zaraz, a to nie jest tak, że anioły są pozbawione znamion płci...? - spytała Pigmejka, po czym ucichła, kiedy uświadomiła sobie, że takie pytania nie mają najmniejszego sensu.

 - Ale to nie możliwe ! - krzyknęłam . - Oni zginęli , nie żyją ...
 -Przykro mi ,ale musieli . Widocznie szatan im tak kazał ,
Szatan im kazał umrzeć. I tak oto stało się jasne, że Imperatyw Blogaskowy jest narzędziem Szatana.

albo nie wiedzieli jak ci to powiedzieć i zniknęli , udając wypadek .
Z tego potężnego rodzicielskiego zakłopotania wzięli i zniknęli, pozorując Porzar. Nie no, to jest cudownie logiczne.
Ale przyznaj, że z TAKIM usunięciem rodziców jeszcze nie miałyśmy do czynienia.
No, żeby sam Szatan...

 -Jak to szatan ? To ty ... ty też go słuchasz? Jesteś jego niewolnikiem ?! - patrzyłam na niego dociekliwym wzrokiem . -Nawet gdyby to na takiego nie wyglądasz - Wstałam i usiadłam obok niego .
Ta mała jest zajebista. “Możesz być sługą Mao, Stalina albo Pol Pota, ale jesteś przystojny, więc ci wybaczam”.
No weź, parę akapitów temu puściła mu w niepamięć próbę wrażenia noża pod żebro.

 -Jeśli jest się dzieckiem anioła ,aby stać się nim trzeba umrzeć .
Jeśli jest się (morderczą) ryjówką, żeby stać się nią, trzeba pompować rower dla Szatana.

Od razu po śmierciu się nim będzie .
A przed śmiercią jest się... tajemnym chujstwem?
Bździągwą?

Dlatego rodzice zabijają swoje pociechy . My musimy być piękni , młodzi i czarujący ,oraz mieć silną wolę . Ci którzy się nienadają są niszczeni .Łoooo, prawdziwa Cywilizacja Śmierci. :D
Normalnie widzę, jak w Raju mają taką spartańską skałę, z której zrzucają niezbyt wyględne nastolatki.
Stają się niczym . Nic nie widzą, nie czują - Nate westchnął cicho i przeniósł wzrok na mnie . -Pytałaś o szatana.


ALE O CO CHO?!

  Potwierdziłam lekkim skinięciem głowy .
 - Nie zawsze go słuchamy . Choć musimy . Inaczej on próbuje nas zwalczyć .
Ma taką specjalną szatańską muchołapkę, którą leje nas po tyłkach. Masz pojęcie, jak to boli?

Przeważnie daje nam wolność i swobodę ,ale nie dokońca .
“Możesz być tak asertywna, jak tylko ci się podoba, bylebyś robiła, co ci każą.” (Pratchett, oczywiście)

Musimy zabijać i składać mu ofiary
 -Bardzo piękne kazanie-Xawier patrzył na nas z łobuzerskim uśmiechem . Oparty był o drzewo ,a obok niego stała młoda kobieta . Przyjrzałam jej się dokładnie. Była to Aylyn . Ta sama dziewczyna z mojej szkoły ,która ponoć zmarła śmiercią tragiczną w porzaże .
Wyskakująca w narracji totalnie z dupy... jak zresztą wszystko w tym blogasku.

 -Witaj Vivienne- Spojrzała na mnie opierając się o blondyna . Jej uśmieszek jak zwykle był wredny ,ale i piękne . Jej blond włosy zaplątane były w luźny warkocz.
A warkocz, w który się zaplątały, należał do...?
Belzebuba. Namiętnie zaplatał je pod pachami.

- Cześć- Odrzekłam . - Nie wiedziałam ,że ty też .
-No to teraz już wiesz , mała dziwko - Dziewczyna parsknęła śmiechem.  Nate podszedł do niej i spojrzał jej w oczy .
 - Nie przesadzaj Aylyn-Zmierzył ją zimnym spojrzeniem ,po czym podszedł do mnie i złapał mnie za rakę . Byłam bardzo zazkoczona całą sytuacją . - Idziemy na tą imprezę ?
CZEŚĆ, ZABIJĘ CIĘ, JESTEM SZATANEM, IDZIEMY NA IMPREZĘ?

- Tak . Musimy trochę zaszaleć - Spojrzałam na blondwłosą małpę (oho, czyżby klasyczna pusta blondi? :D) i posłałam jej arogancki uśmiech . Poszłam za Natem do samochodu .

[Po czym parka wsiada i jedzie na imprezę. Kurtyna opada, analizatorki jęczą głucho w kącie.]

24 komentarze:

Nefariel pisze...

Musk mi wypłynął. Wybaczcie. Ta laska jest taka, OMG, głupia.
A podczas czytania wzmianki o Pol Pocie słuchałam akurat Holiday in Cambodia. To przeznaczenie.

Kot Pocztowy pisze...

Wszystko pięknie, tylko powinno być "sounds like *a* trap". ;)
Ech, porządna analiza, aż mi się przypomniały stare, dobre czasy... Tak sobie nawet kiedyś myślałam, że mogłabym wrócić do analizowania blogasków, ale boję się, że wylądowałabym z hukiem w domu bez klamek. :C

Serenity pisze...

Łojeżu, łojeżu, Pigmejko, Kal, aleście poważnie wyszły. O jakieś 10 lat więcej :P W sobotę wyglądałyście dużo młodziej :P
Analizę pozwolę sobie skomentować jutro :D

Serenity pisze...

Podkwikiwałam sobie przy czytaniu i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden mały szczegół:
"- Zaraz, a to nie jest tak, że anioły są pozbawione znamion płci...? - spytała Pigmejka, po czym ucichła, kiedy uświadomiła sobie, że takie pytania nie mają najmniejszego sensu."
Z tym stwierdzeniem mogę się zgodzić tylko połowicznie, bo w judaizmie anioły dzielą się na trzy płci - męską, żeńską i nijaką. Chrześcijaństwo zakłada jednak, że anioły są bezpłciowe, mimo że ich imiona wyraźnie sugerują płeć :D
Może aŁtoreczka coś na ten temat wiedziała? No albo udało jej się wstrzelić po prostu :P

Anonimowy pisze...

Ten ogon mi wyrósł tak totalnie z dupy... nie, to w sumie źle zabrzmiało.

This made my day!

Widzę, że coraz więcej gifów. Jestem za!

Ag

Anonimowy pisze...

Ech losie! Straszny jest ten blogasek :(

tuptaczek

Anonimowy pisze...

I nie dość,że Was w programie nie było,to jeszcze równolegle był konkurs z "Firefly".
Nienawidzę organizatorów.Będą w piekle opka czytać i konwenty organizować.
Analiza fajna, lubię te wywody o szkole,nauka niepotrzebna,a ortografia twórcza.

Ale przyznaj, że z TAKIM usunięciem rodziców jeszcze nie miałyśmy do czynienia.
No, żeby sam Szatan...
Dobre!
Kenny i garnituro -piżama fajne.
My musimy być piękni, młodzi i czarujący,oraz mieć silną wolę .
Taaak! A potem dorośniemy.
Ale to nie jest koniec?
Ona na pewno będzie córka Szatana!
Chomik

Pigmejka pisze...

@Serenity: ech, żeby te "anioły" nosiły jakiekolwiek znamiona powiązania z judaizmem, to aŁtoreczka byłaby może usprawiedliwiona, ale tak...? ;)

@Chomik: proszę nie nienawidzić organizatorów Pyrkonu; oni mało tego, że niewinni, to jeszcze należą im się podziękowania za dobrze wykonaną robotę! :D Ten panel był zupełnie nieplanowany, wyskoczył nam (i im) na dzień przed konwentem jak Filip z konopi - byłyśmy już w drodze do Poznania, kiedy dostałyśmy telefon z informacją, że Pilipiuk nie przyjedzie na konwent, więc pojawiły się im luki w programie, zatem czy może... nie miałybyśmy ochoty na panel? :D

Anonimowy pisze...

Czytając analizę po raz kolejny na blogu natrafiłam na błąd językowy w języku angielskim ("Sounds like trap." - powinno być "a trap").
Powiedzcie, że robicie to specjalnie, bo naśmiewając się z języka polskiego innych, robicie takie byki w angielskim, że ręce i cycki opadają.

Anonimowy pisze...

Wybaczam organizatorom!
Ale będziecie jeszcze kiedyś?
Może Polcon?

Chomik

Serenity pisze...

Pigmejko a może aŁtoreczka wzorowała się na "Siewcy Wiatru" Kossakowskiej? :P

A wiecie, że proponowałam pewnej rudowłosej organizatorce właśnie poprowadzenie panelu analizatorskiego?

Pigmejka pisze...

Serenity: jeśli mówimy o tej samej rudowłosej organizatorce (a raczej tak:D), to właśnie ona do mnie dzwoniła i namawiała. ;)

Goma pisze...

Cudo! Uśmiałam się jak za starych, dobrych czasów. A pod koniec też miałam ochotę jęczeć w kącie, bo to przechodzi ludzkie pojęcie, na szczęście np. wyjścia z Hogwartu i różnych dup mnie po prostu zachwyciły xD

Co do konwentu, to na rozpiskę atrakcji patrzyłam we czwartek w nocy - może dlatego już było wiadomo i myślałam, że miałyście jakiś wpływ na datę. Może następnym razem? ^^

Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Użyte przez Was animacje szczególnie mnie rozbawiły ;D

Kocham analizy takich właśnie bez-logicznych-opkotworów.

Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

A pierwsza część analizy jaki miała tytuł? Chciałam przeczytać przed tą częścią, ale nie mogę tego znaleźć w spisie treści. Jak zmieniacie tytuł na inny to mogłybyście pod każdą kontynuacją dawać link do poprzednich części analizy. Dużo by to ułatwiło czytelnikom, którzy chcą sobie przypomnieć co się działo wcześniej, albo nie czytali jeszcze pierwszej części analizy, bo później znaleźli ten blog i nie nadrabiali wcześniejszych. Albo ułożyć w spisie treści to inaczej. Jak ktoś zaczyna czytać analizy na blogu od początku to też może chcieć od razu przeczytać całość i wszystkie części i następnych musi dłużej szukać. Widzę, że wiele analiz jest pod tym samym tytułem i są ponumerowane, ale pierwszej części tej obecnej za nic nie mogę odszukać. Chyba, że nie zauważam po prostu...

Anonimowy pisze...

Dobra. Znalazłam już przez google pierwszą część. Jest pod "Anathema Perdita von Trompke, czyli Szatan jest tu nieprawdopodobny (1/2)"

Ale chyba zapomniałyście dodać tę analizę do spisu treści i dlatego wcale jej tam nie ma.

Anonimowy pisze...

Teraz widzę, że ta pierwsza część jest dosyć "świeżą" analizą, więc rozumiem, że jeszcze nie chciało wam się dać jej do spisu treści. Myślałam, że to coś starszego. Ostatnio nie miałam czasu czytać, więc nie skojarzyło mi się, że to nowe. Już nie robię zamętu. :P

Anonimowy pisze...

Fragment z bździągwą zrobił mi dzień. Dziękuje.
Analiza jak zwykle genialna a szatan w bujanym fotelu jest uroczy.

Barranquilla

Anonimowy pisze...

Och, dziś Was odkryłam, już Was kocham. Dziękuję za radość, jaką przynosi mi czytanie komentarzy. Co tam radość. KWICZENIE!

E.

Babatunde Wolaka pisze...

Pigmejka wrote:
"Ten panel był zupełnie nieplanowany, wyskoczył nam (i im) na dzień przed konwentem jak Filip z konopi - byłyśmy już w drodze do Poznania, kiedy dostałyśmy telefon z informacją, że Pilipiuk nie przyjedzie na konwent..."
Krótko mówiąc - panel wyskoczył jak Pilipiuk z konopi.
Co do samego opka - zaprezentowana w nim nowatorska metoda reagowania na napastników włamujących się do domu paradoksalnie może się okazać skuteczna. Po prostu zachowanie dziewczyny jest... rozbrajające. Moje ulubione fragmenty analizy to szatan narzekający, że nie ma już takiej siarki jak kiedyś, oraz "za trzy minuty za piętnaście ósma".
A co do tej "klasy II liceum" - [poszukiwacz_sensu on] może nauczycielka ciągnie kilka etatów i każe uczniom podawać szkołę, żeby jej się przy sprawdzaniu nie pochrzaniło [poszukiwacz_sensu off].

Anonimowy pisze...

Wasze analizy są absolutnie genialne :D

Osobiście polecam bloga: http://selenographia.blog.onet.pl

:D

Anonimowy pisze...

szatan szatanem, ale bedzie cos dzis? ;>

Anonimowy pisze...

Już nawet pani Kossakowska zrobiła mniejszą krzywdę Lucyferowi, opisując go jako totalną ciotę i pechowca, który zapewne przypadkiem się przewrócił - i upadł...

A może... Samej aŁtorce zdarzył się przykry wypadek, przy którym jej mózg uległ nieodwracalnym uszkodzeniom? Współczuję jej.

Anonimowy pisze...

I really like reading through an article that can make men and women think.
Also, thank you for allowing me to comment! więcej,
http://todayhub.com/micronet/index.php/perrystjo