czwartek, 16 lutego 2012

Gulgający Cahir, czyli Sapkowski zagląda aŁtoreczce przez ramię i płacze, cz. 2/2

Witajcie!

Oto druga i - chwała boru! - ostatnia część nieprawdopodobnie złych pornoopek z sagi o Wiedźminie. Tym razem sam Geralt został oszczędzony (pewnie siedzi tam, gdzie przebywają aktualnie niezatrudnieni fikcyjni bohaterowie i leczy traumę), ale za to oberwało się Cahirowi i Ciri. I żeby tylko im!
Poza standardową zgrozą obcowania z bardzo złym porno czeka tu na Was
całe mnóstwo różnego rodzaju idiotyzmów, kiepska ortografia, fatalna interpunkcja, żenująca logika, kretyńskie zachowania bohaterów oraz gwałcenie wizji Sapkowskiego na każdym kroku. Oraz gwałcenie dobrego smaku czytelników.
...soki w jamie gębowiej, no ja pierdziu... *mamrocząc, oddala się w nieznanym kierunku*


Zanalizowali: Vivaldi, Pigmejka i Kalevatar.

http://wiedzminskie-historie.blog.onet.pl

Na polanie ( Cahir x Ciri )
Notka dla Magii :*
Dzięki której w ogóle się tu pojawiła.
Żółte komentarze są od niej xDD ( Tak !! No niemogłam się powstrzymać xDD )
Za to fioletowe są od Vivaldiego, zielone od Kalevatar, a pomarańczowe od Pigmejki. My mogliśmy się powstrzymać, ale nie chcieliśmy.
__________________________
- „ To już kolejny dzień wędrówki ” – pomyślała drobna ,zielonooka dziewczyna – „ A ja myślę , że to dopiero początek przygody ”.
Jechała piękną okolicą .
Tak to już w życiu bywa - idzie człowiek spokojnie po bułki do Biedronki, a tu zza winkla wyskoczy Przygoda i JEBS w pysk ze słowami: “To dopiero początek!”
Rozumiem jechać konno, pociągiem albo na rowerze - ale okolicą? Znaczy jak, trzeba patrzeć na drogę znacząco, aż sama się przesunie z zażenowania?
Pewnie tam mają ruchome gościńce. A u nas tylko schody...

Dookoła rosły śliczne , kolorowe kwiatki , pięły się do góry soczyście zielone młode drzewka ….
Nadprogramowe spacje i kropki też obrodziły obficie w tym roku.
Dziewczę młode, to i nadmiar w pewnych kwestiach nie przeszkadza...

Był to jeden z tych cudownych dni , gdy słonko zdrowo przygrzewa , a małe , białe ,kłębiaste i puszyste jak wata cukrowa chmurki leniwie , jakby chcąc przedłużyć tą piękną chwilę zanim się spuszczą... ulewą sunęły po rozległym niebie , którego barwa rozciągała się od jaśniutkiego po najgłębszy błękit .
Ptaszek sobie frunie z dala, w górze słońce zapierdala, żaba dupę w wodzie moczy. Kurwa! Co za dzień uroczy!
Od samego czytania tych słodkości próchnica robi się na zębach.
I herbata sama się słodzi.

Lecz tego dnia Ciri nie zwracała na to najmniejszej uwagi . Jechała na swojej czarnej jak noc Kelpie nie patrząc na to , co się dzieje wokół niej .
W końcu wjechała w bagno - a bagno zrobiło omnomnomnom.

Jakby z celem ,ale jej akurat go brakowało . Wiedziała bowiem , że chce dojechać do najbliższych . Do Geralta , Yennefer , Triss , a nawet do Jaskra .
Znaczy, do wszystkich jednocześnie? Ale to będzie trochę ciężko, chyba że w tym opku wszyscy żyją w jednej szczęśliwej komunie.
Toć to Dziecko Przeznaczenia! Zawsze może własny kołchoz założyć.

Kochała ich wszystkich . Brakiem jej celu było to ,że nie wiedziała jak tego dokonać.
Nie wiedziała, jak ich znaleźć, więc tak sobie jechała w dowolnie wybranym kierunku. A nuż trafi.
Trafi. Do chaty Leśnego Dziada trafi.

Ona nawet nie wiedziała gdzie oni są , gdzie ich szukać … Jeśli by wiedziała to i tak ta wiedza na nic by jej się nie przydała , bo nie miała pojęcie gdzie sama się znajduje .
Naprawdę szkoda, że nie jest Esmeraldą Weatherwax. “Babcia Weatherwax wcale się nie gubiła. Nie należała do osób, które się kiedykolwiek gubią. Po prostu w tej chwili wiedziała co prawda dokładnie, gdzie się znajduje, ale nie była pewna lokalizacji wszystkich innych miejsc.” Ale cóż - jest bohaterką opka - możemy być zatem pewni, że gdzie nie pójdzie, tam trafi na Tru Loffa albo zdobędzie kolejne supermoce, więc czym ona się właściwie martwi?
Zacznij krzyczeć, dziewczyno - może jakiś niedźwiedź cię usłyszy i ci pomoże.

Jakiś las , jakieś góry , jakieś pola, wilki jakieś … Na szczęście była już na terenie Zjednoczonych Królestw .
Znaczy - do Wielkiej Brytanii zajechała?
No tak. W końcu gdy za oknem śniegi, to możliwości są dwie - albo Alaska, albo Syberia.

To wiedziała na pewno . Jakoś udało jej się przebić przez granice.Wcześniej to właśnie było jej pierwotnym celem .
Emigracja do Brytanii? A nie przypadkiem znalezienie bliskich?
Ból egzystencji po przebiciu granicy. Tak, podobno niektóre kobiety tak mają...

Ale go już dokonała i nie wie co dalej ze sobą robić.
Nie wiesz co masz robić, rób pierogi!
Rozbierz się i pilnuj rzeczy.

Z bólem serca stwierdziła teraz , że podświadomie nawet nie wierzyła w osiągnięcie tego celu .
A mogła siedzieć w domu i robić pierogi na święta.
Właśnie.

Nie planowała co zrobić dalej. Tak więc włóczyła się lasem, nie wydeptanymi ścieżkami ,
Innymi słowy: lazła przez krzaczory.
Koń musiał być jej za to niezwykle wdzięczny.

które ona sam tworzyła między drzewami nasłuchując szumu wody.
Najpierw wydeptywała ścieżki, a potem się po nich włóczyła? To już niech lepiej rzeczywiście lepi te pierogi, przynajmniej jakiś pożytek będzie.
*nasłuchuje szumu wody, próbując stworzyć w ten sposób autostradę*
Ministerstwo Infrastruktury miało cięcia, a radzić sobie jakoś trzeba.

Kelpie biegła lekkim kłusem , takim , niezobowiązującym .
Kłusem niezobowiązującym, rzecz by można - frywolnym.
Ot, tak sobie biegła, jakby nigdy nic.
Niezobowiązująco lewitowała. Przenikając przez pnie drzew.
Każde kolejne uderzenie kopyta zaznaczając przecinkiem, każde machnięcie ogona - spacją.

Obie były spragnione.
To ja będę Sprite, a wy będziecie Pragnienie.

Nagle uszy klaczy nastroszyły się i zwierze skręciło w prawo .
Czyżby miała w uszach kierunkowskaz?
Raczej GPS.
Jak się stroszy uszy? Takie puchate jej się nagle zrobiły?

Przyspieszyła do galopu w prędkość nadświetlną po tych chaszczach i wertepach i po chwili Ciri radośnie wyrąbała się na najbliższym drzewie patrzyła na śliczne , czyściusieńkie jeziorko. Nie było ono duże , ale bardzo czarujące (bo non stop rzucało fireballe i zmieniało żaby w książąt, a książąt z powrotem w żaby), ponieważ wkoło rozlegała się żółta od mleczy
Ja za to poległem. Z rozłogiem.
A ja zżółkłam od rozpaczy.
A ja rozległam się od zakwiku.

Ciri z klaczą zgodnie zarządziły postój .
Ustaliły to w drodze głosowania.
Nie dość, że koń ma GPS, to jeszcze najwyraźniej wbudowane WiFi.

Dziewczyna biegnąc w stronę wody rozebrała się . Zdjęła też klaczy siodło i derkę.
Ciągle w biegu, jedną ręką szarpiąc się z butami, drugą z popręgiem.
I tak obie nagusieńkie pokłusowały w stronę wody.
Z pianą na pyskach.

Popielatowłosa skoczyła do jeziorka i już po chwili pluskała wodą klacz stojącą na brzegu.
24-letni mężczyzna przemierzał na siwym (białym – dla niedoinformowanych ) ogierze las.
A strumyk płynął z wolna, podczas gdy wlazł kotek na płotek - tylko co z tego wszystkiego wynika?
No proszę Cię, Pigmejko, jakbyś nigdy blogaska nie czytała. No przecież, że z tego wynika seks.
Jest ogier, jest impreza.

Odłączył się od grupy , bo nie mógł znieść bezczynnego hulania się po mieście .
Hulać się - to jakiś neologizm oznaczający tułanie się z hula hopem?
Albo tańczenie Hula?

był zdesperowany .
Tak długo uczył się interpunkcji, a te złośliwe spacje wciąż wyrastały przed każdą kropką i przecinkiem. Na dodatek śledził go potwór zżerający wielkie litery w zdaniach.
A świadomość, że był w blogasku, przygnębiała go niesamowicie.
Z rozpaczy aż poszedł na spacer.

Ona śniła mu się co noc. Patrzyła na niego tymi swoimi wielkimi oczyma (ciekawe, jak to jest patrzeć oczami nie swoimi) i mówiła , że mu wybacza, że już nie jest na niego zła … I prosiła o ratunek . Chciał jej pomóc ,pośpieszyć , byle szybko , ale nie miał pojęcia gdzie ona jest . Mimo tej niewiedzy nie umiał wytrzymać w bezczynności . Więc ruszył w las , wmawiając sobie , że w ten sposób przyczyniła się do odnalezienia jej.
Wyruszył w las, przy okazji zmieniając płeć, a narratorowi urywając od gramatyki. Nie wiem, w jaki sposób pomoże to zaginionej, ale przynajmniej jest spektakularnie.
Rzucił się w losowo wybranym kierunku z nadzieją, że to coś da. Zupełnie tak jak Ciri...
*wyrusza w dowolnie wybranym kierunku z nadzieją, że David Tennant akurat robi to samo*

- „ Złudne nadzieje ” – pomyślał – „ W ten sposób nie zbliżam się nawet o milimetr ”
Zawsze jest szansa, że jak bardzo mocno się od niej oddalisz, to w końcu zbliżysz się od drugiej strony, innymi słowy - od tyłu.
A nawet jak trafisz na coś innego niż zamierzałeś, to nie przejmuj się - takiemu Kolumbowi to różnicy nie robiło.

Nawet nie wiedział , jak bardzo się mylił .
Właśnie miała wychodzić z wody , kiedy usłyszała rżenie konia . Obcego konia , gdzieś z lasu. Kelpie odpowiedziała na te końskie zaloty . Ciri wyskoczyła jak strzała z wody i pośpiesznie okryła się derką .
Ani chybi, wyszło z niej zwierzę.

Pierwsze co zobaczył po wyjściu na żółtą od mleczy polanę było odbijające się promienie zachodzącego słońca jeziorko
Wyobrażam sobie, że po śmierci zmuszą mnie w piekle do zrozumienia, o co chodzi w tym zdaniu.

, którego jako wodopoju używała piękna , czarna jak noc klacz. Rozejrzał się szukając jej właściciela .
Widziała jak mężczyzna spojrzał na nią (bo to była śliczna klacz). Jego oczy zabłysnęły zdziwieniem , a usta otworzyły się podświadomie
Freud miałby ubaw.
Patrzył na nią jak facet w TEJ piosence.

. Przetarł oczy , jakby nie wierzył , w to , co widział i patrzył na nią ,już nie ze zdziwienia ,ale z radością .
I z dużą ilością przypadkowej interpunkcji.
Czy to twój miecz, czy po prostu cieszysz się na mój widok?

Usta zamknęły się i wykrzywiły w rozanielonym uśmiechu .Dziewczyna stwierdziła , że był przystojny . Nawet bardzo . Miał czarne oczy (wiii!! xD ) (wiii, nie istnieje coś takiego jak czarne oczy! Oj bo on miał konsolę w oczach, no!) i ciemnoblond włosy spadające na wysokie czoło jak krótka grzywka .
Znaczy co, te z głowy sobie na przód zaczesał? *not sure if hipster emo or just bohater opka*
Tak. Była to grzywka uzyskana za pomocą ekstremalnego zaczesu. Ostateczna pożyczka, zaczesana aż z karku.

Wysoki i postawny . Przysłowiowy Książę na białym rumaku .*
W takim razie powinien nazywać się Filip i mieć do kompletu dołączony mur z gęstych, kolczastych krzewów i smoka do pokonania.
Nope. Tutaj będzie tylko seks.
Jak Książę, to why not Zoidberg?

Cahir nie wierzył w to co wiedział . Wyglądała jak anioł .
Znaczy co, ta klacz? o.o
Chyba. W ogóle to ile aniołów okrytych derką widzieliście do tej pory?
To był Pegaz, wreszcie wylazł z krzaczorów.

Jej popielate włosy błyszczały kropelkami wody obijającymi różowe światło ( a dlaczego nie pomarańczowe ??_) (a to - dla odmiany - sensowne pytanie, bo akurat zachodzi słońce) światło słońca . Półnaga ,owinięta jedynie końską derką , w końcu brała kąpiel zanim tu wjechał. Miał wielką ochotę ją przytulić .
Taajasne, przytulić.
Posmyrać kozikiem w okolicach pasa.

Był szczęśliwy . Podjechał bliżej i zsiadł z konia , z którego po chwili zdjął siodło i derkę.
Też chciał się rozebrać do rosołu, okryć derką i liczyć na to, że panna zobaczy w nim pokrewną duszę?
Pragmatyk: a nuż panna na koń wskoczy i ujdzie? Szkoda ogiera...

Zobaczył , ze dziewczyna drży , więc zdjął swoją koszule ( a miał na sobie tylko koszule xD ) i (taak, gołą dupą na koniu jeździł, bowiem rodowe klejnoty nader mało sobie cenił) podszedł aby ją nią okryć .
Te, romantyk, może po prostu dasz się jej ubrać i wytrzeć, zamiast okrywać ją swoją przepoconą po długiej jeździe koszuliną?
Ech, no dobra, wiem, że tak musi być, bo to preludium do jęczenia aż do rana...
Nie znasz się, to była pancerna koszula. W końcu rycerz nie zadowoli się byle lnem, czyż nie?

Gdy podchodził Ciri nagle go poznała .
Ani chybi za sprawą znajomego odorku przepoconej koszuli.
Po uczesaniu włosów na klacie.

To był ten , który przez długi czas nawiedzał ją w koszmarach . Przestraszyła się . Cahir prawdopodobnie to zauważył i spuścił głowę w dół.
Po chwili spuścił ją też w bok i w górę.
Zafrasował się człek, zarumienił... Niedobre dziewczę, niedobre.

- Przepraszam – mruknął – ja wtedy … ja nie wiedziałem co robić , po prostu nie wiedziałem …
… bo akurat ten temat przerabialiśmy, gdy poszedłem na wagary...

- Ciiii – uciszyła go kładąc mu palec na ustach . Spojrzała mu w oczy – Już nie ważne .
- „ Co prawda śnił mi się po nocach jako zmora koszmarna ,ale nie w tym stroju ” – myślała –
Fakt, półnago jej się raczej nie śnił.
No patrz, a mówią, że to nie szata zdobi człowieka.

„ to już jakby zupełnie ktoś inny . Nawiasem mówiąc , fajną ma klatę ( dop.aut. xDD ). (Nawiasem mówiąc, kto sam do siebie w myślach używa sformułowań typu “nawiasem mówiąc”?)
(Założę się, że AŁtoreczka używa w myślach nawet emotek.)

- Ale … - zaczął . Nie dokończył . Dziewczyna zamknęła mu usta pocałunkiem (szkoda, że nie kiszonym ogórkiem). Cahir postanowił przejąć inicjatywę delikatnie obejmując ją w talii , w taki sposób , by dla własnej wygody zarzuciła mu ręce na ramiona . Wsadził jej język do ust .Penetrował wnętrze jej jamy gębowej **,
Człowiek ma raczej jamę ustną. Cahir mizia teraz tę klaczkę?!
Nie wiem, ale najwyraźniej przymierza się do zaaplikowania leczenia kanałowego.
(Czekam jeszcze na jamę chłonąco-trawiącą.)
A potem pieścił jej żuwaczkę. Swoją drogą, gdzie ona miała język, że aż musiał go jej na powrót do gęby wkładać?

i po chwili zaprosił jej język do tańca ***
Do poloneza zaprosił. Zarzucając wyloty kontusza. Nieco później okazało się, że nie chodziło o taniec, a raczej “będę brał cię... w aucie”. Rzekł Cahir do działki kokainy.

Ona swoimi drobnymi rączkami dobierała się do jego spodni . Cahir przerwał pocałunek i chwycił ją za nadgarstek zabierając jej rękę z tamtych okolic .
Po czym powiedział głosem Mufasy: “To już nie należy do nas, Simba - i nie wolno ci tam chodzić”.
Na wysokości krocza pozycję zajął miniaturowy Gandalf oznajmiający "You shall not pass!".
Raczej “Run you fools!”

- Nie chcę , abyś zrobiła to pod wpływem chwili (czy te kwiatki na łące to aby na pewno były mlecze?) - powiedział – Mówię to teraz , bo potem nie wiem czy chciałbym Cię powstrzymywać.
- Po co tyle gadasz ? – odcięła mu się - Nie będę żałować . Ja nigdy nie żałuję swoich czynów .
- Więc dobrze – stwierdził – Skoro tak uważasz … Ale na pewno ? No bo wiesz …
- Ach , zamknij się końcu ! - przerwała mu całując w usta .
Delikatnie zdjął z niej derkę ( swoją koszule jednak na nią nie założył ) .
Proszę państwa, a oto dowód na istnienie kolejnego typu narratora - Narratora Niezdecydowanego.

Całował jej ciało od szyi schodząc w dół. Słońce leniwie chowało się za górami . Mężczyzna zatrzymał się na jej piersiach . Lizał brodawki i ssał sutki . Dłonią pieścił drugą pierś. Klęknął przed nią . Przed tą piersią. Łagodnie pocałował jej wzgórek łonowy. Tej piersi. Ej, a gdzie pępek? Domagam się! Odsunęła się o mały kroczek w tył (czemu nie wpadła do jeziorka ?? )****. Cahir spojrzał na nią pytająco .
- Wstań – wychrypiała. Chrząknęła.
I splunęła mu pod nogi.
Pociągając łyk parszywej whisky.

Posłusznie wstał . Spojrzał na jej nagie ciało ( jednym słowem się napalał xD (jedną ręką dyskretnie dął w miech dla zwiększenia poziomu napalenia) (a co, kolejny voyeurysta?) ) dzięki niknącemu już słońcu uzyskało pomarańczowo – czerwony odcień.
Dlatego wyglądała trochę jak pokryta cellulitem, a trochę jak poparzona.
Solarium w wersji instant.

Patrzył jak klęka przed nim i jej dłonie sprawnie zdejmują z niego spodnie i wyjmują jego członka .
Gandalf, sarkając na dzisiejszą młodzież, poszedł sobie w diabły.
Ręce zdejmują? Czyżby kolejna manifestacja Pana Rączki?

Lekko symulując niezdolność do odbycia służby wojskowej włożyła go sobie do ust
.A podobno skłonność do wkładania sobie do ust różnych przedmiotów zanika w pewnym wieku...
Bo tak naprawdę włożyła go sobie do ucha.
W zasadzie nigdzie go sobie nie włożyła.

Był idealny . Duży , ale nie ogromny , taki w sam raz . Westchnął .
Łomatko, wzdychający kutas? Może jeszcze zaśpiewa?
To będzie chujowy śpiew.

Zaczęła bawić się jego końcówką językiem . Potem zaczęła ssać . Jęknął . Ujął w dłonie wilgotne jeszcze pukle włosów i pchnął jej głowę zmuszając do ruchu.
Do lancy, mała!
Mam przed oczami automat do pinballa.

Zrozumiała. Poruszała się w rytmie tanga pracującego dzięcioła i po chwili on dołączył do niej .
Też zaczął poruszać głową w przód i w tył. Miał odruch bezwarunkowy, jeszcze z wojska.
Gibający się seks.

Gdy poczuła , że jest niebezpiecznie blisko , przyspieszyła ,poruszając rękę ( która cały czas spoczywała na członku ale bezczynnie )
Znaczy - przekręciła ją trochę na prawo?
Wrzuciła wyższy bieg. Każdy w końcu zaczyna używać skrzyni biegów. Choć przy braku hamulców może to być groźne.

doszedł jej ustach. Westchnął . Uśmiechnęła się do siebie .
- To nie koniec – szepnęła uwodzicielsko wstając.
Popatrzył na nią . Jego oczy , wciąż jeszcze zamglone wyrażały zdziwienie .
Dziewczyno, daj mu chociaż chwilkę odpocząć! Jego koń potrafi jeździć na długie dystanse, ale on sam może niekoniecznie!
A ja myślałem, że chodziło o konia, gdy mowa była o ogierze...

- Chciałeś już kończyć ? – zaśmiała się Ciri – niedoczekanie twoje .
Pocałowała go w usta . Jej język próbował pobudzić jego język..
Podpowiem: pobudza się to, co jest niżej. Język raczej nie urośnie bardziej, chyba że się go mocno ugryzie - ale wtedy po prostu puchnie.
Ojtam, po prostu chciała zaprosić go do tańca.

Ręką sięgnęła do jego krocza delikatnie sunąc po nim palcami . Wygulgał (haha xDD ) niewyraźnie jakieś słowo w jej usta ,
“Gul gul gul...” On się zamienia w indora!
Wyguglał "jak delikatnie dać partnerce do zrozumienia, że musi chwilę odczekać?".
Wygulgał w jej usta, a potem mamy kolejną część “Obcego”.

wiec odsunęła głowę i spojrzała w jego ciemne oczy , które nie były już zasnute mgiełką.
Ruscy z maszyną do robienia mgły wycofali się dyskretnie.

- Łaskoczesz – powtórzył tym razem wyraźniej . Dziewczyna zaśmiała się dźwięcznie . Drugą ręką złapała jego pośladek i przesunęła rękę. Zaczęła bawić się jego odbytem .
Zainstalowała w nim kolejkę elektryczną i puściła po torach...
Wsadziła mu w tyłek żołędzia i czekała, aż mu dąb nosem wyjdzie.
Użyła go do gry w mini-golfa.

Jego członek unosił się coraz bardziej , a jego oczy rozpływały się w rozkoszy .
Aż w końcu ŚLURP! gałka oczna wypłynęła mu z oczodołu.
A członek wzniósł się na orbitę.
I zmienił się w armatkę geostacjonarną.

Jego ręka powędrowała do jej krocza . Ostatkiem sił umysłowych postanowił przejąć inicjatywę .
Niestety, już po chwili siły umysłowe utracił i zaczął okładać się kalarepą, pokrzykując coś o tym, że jego mistrz już nadchodzi wraz z plagą szczurów.
Znaczy, zabawy odbytem powodują u mężczyzn zanik sił umysłowych? Oto rozwiązała się zagadka, skąd się biorą ludzie na Psychiatryku 24!
To zdecydowanie nie mogły być mlecze...

A on zawsze spełnia swoje postanowienia . Bawiąc się jej myszką sprawił ,że na chwile zapomniała co miała robić .
Najwyraźniej miała gdzieś tam schowany przycisk Reset.
To była fajna myszka, jeszcze z kuleczką.
Ciekawe, jaką ma wtyczkę USB.

Ten ułamek sekundy mu wystarczył . Wziął ją na ręce i położył na ziemi . Była już mokra od wieczornej rosy. Jedną ręką bawił się dalej jej myszką, drugą bawił się jej chomikiem (oklejał go taśmą) włosami ( tymi na głowie , a nie pod pachami xD ) .
No patrz, a byłam pewna, że tymi w nosie.
Tymi na nogach. Cahir zdecydowanie był fetyszystą.

Pocałował ją bardzo namiętnie . Ich język grały razem ( w Chińczyka ) , apotem zaczęły tańczył ( aerobik. Jeej ^^ )
Tak, drodzy Czytelnicy, AŁtoreczka postanowiła wyręczyć analizatorów i sama komentuje swój tekst. Jeszcze trochę, a wylądujemy na bezrobociu. ;(
Klękajcie narody! Czekam na opko, w którym języki zaczną grać w Scrabble.

Przerwał pocałunek i spojrzał jej zielone jak soczysta trawa oczy . Ujrzał w nich wiele , dobra i zła , ale w tej chwili chciał zobaczyć tylko jedno .
Bździągwę.
Obietnicę, że nie ma francy.

I zobaczył .
Była niesamowita, ta bździągwa.
Uff, nie ma! No to szlus!

Delikatnie , jakby się ociągając , wszedł w nią . Ich ciała złączyły się w jedno ( jedno , wielkie ciało :P ) (taaaa... w Borga) Krzyknęła . Poczekał . Był cierpliwy . W końcu zaczęła się pod nim poruszać . Uznał , to za zachętę .
Narratorze, I see what you did there! Poznaję po tej zadyszce...
Jeśli seks jest ZACHĘTĄ do czegoś, to nie wiem, czy chcę dalej czytać to opowiadanie...

Posuwał ją wciskając się coraz głębiej .
Jelito cienkie było pewną przeszkodą, ale w końcu się przepchnął i parł na północ.
Ku wątrobie.

Ich ciała tworzyły harmonię ,poruszały się równo i w czasie zimowym.
Jęczała …
Wzdychała …
Krzyczała …
Sadziła chędożone spacje nie tam gdzie trzeba...
A słoika i tak nie otworzyła.

Pocałował ją . Zjednoczyli się jeszcze bardziej , ile to było możliwe .
A co, zaczęła go wchłaniać, jak samica matronicy?
Zasymilowała go.
Wyssała do cna.

Nic co ziemskiego jednak nie trwa wiecznie . Ona odeszła. Po chwili on też.
Jeżu drogi, zarypali się na śmierć?!
No, to dopiero twist fabularny.
Co chcecie, śmierć od zaruchania jest piękna.

Położył się obok niej . Jej skóra błyszczała . Sam już nie wiedział , które krople są kroplami rosy ,a które potu.
Przeprowadź test organoleptyczny, skoro tak cię to nurtuje.

Był zadowolony . Żeby tylko …On był szczęśliwy.Przyciągnął ją bliżej siebie i przytulił . Gładził ręką tatuaż znajdował się na jej pachwinie .
Znaczy - cały Cahir znajdował się na pachwinie?
Podziwiał efekt trójwymiaru.

* Opis Cahira wedle mojej wyobraźni . Nie burzyć się =D (mnie się tam podobał . Jest jak wyjęty z mojej głowy :P myślimy podobnie )
Ta. Po wuj nam jakiś tam Sapkowski i jego pisemne memezyje...

** Wiem , że jestem okrutna , ale nie mogę się powstrzymać od tych nie romantycznych
Nie jesteś okrutna, tylko zupełnie bez sensu niszczysz nastrój. Nie żeby tam jakiś był, no ale...

***W gwoli wyjaśnienia : oddychają nosami . Bóg obdarzył człowieka nosem , żeby mógł się dłużej całować .
A im większy nos, tym większy... katar.
Nos źródłem potencji, no proszę. Wychodzi na to, że eunuchom obcinali nie to, co trzeba.
W takim razie pytanie, jak Voldemort zrobił wszystkie swoje córki?
Korespondencyjnie.

****wyjaśnienie dla Magii: Polanka była duża. To jeziorko było małe ^^
Tak … wiem, że jak to mówi Lady_Darkness : „ Od razu się na siebie rzucili ”, ale na tym , moja droga polegają shorty.
Still - you doing it wrong!

Tak … wiem , że długo nie pisałam , ale mam szlaban do odwołania na kompa i mogę wchodzić tylko na 2h w godzinę . .
Prywatny apel do rodziców/opiekunów AŁtoreczki: możecie jej dać wiekuistego bana na kompa, proszę proszę proszę?
AŁtoreczka z rozpaczy nauczyła się zaginać czas i wciska dwie godziny w jedną - szacun.


http://wiedzminskie-historie.blog.onet.pl/Gora-Eredin-x-Avallac-h,2,ID377515645,n

Góra (Eredin x Avallac'h)(ni pies, ni wydra) (jakieś chujstwo o nieokreślonym statusie ontologicznym) siedziała na zboczu góry wpatrując się gdzieś daleko, poza horyzont. Promienie wiosennego słońca igrały dumnie w długich, prostych jak druty jasnych włosach.
Czyli te włosy sterczały mu jak źle ułożona strzecha, ewentualnie jak fryzura typowego bohatera mangi?
(Jak można dumnie igrać?)
Punk is not dead!

Bladoniebieskie oczy wpatrzone były nieprzytomnie w malutkie niczym igiełki białe wieżyczki zamku. Ręce białe jak kreda nieświadomie głaskały białą jak kreda czaszkę.
Vizir: i biel stanie się jeszcze bielsza.

Czaszka posiadała kły.
Nabyła je drogą najmu.

Avallac'h wiedział, że przychodząc tu, naraża się na niebezpieczeństwo. Ale wiedział również, że tylko tu będzie mógł spokojnie pomyśleć, zastanowić się nad kilkoma ważnymi sprawami.
Standardowa Świątynia Dumania. Nawet wiekowi elficcy czarodzieje takich potrzebują.
Czekam na nadejście mrówek.

-I znowu o niej myślisz - blondyn usłyszał głęboki, ciemny głos (obwieszony łańcuchami i z tatuażami z Harlemu) (albo taki ograniczony) - Musisz przestać. Ona przez to nie wróci.
-Nie jesteś ode mnie lepszy, drogi Eredinie - Głos Wiedzącego był jasny, aryjski i spokojny, jak cała jego postać. Błękitne oczy spojrzały badawczo na stojącego obok rozmówcę. Był to wysoki elf o czarnych jak smoła oczach i sięgających nieco za ramiona włosach o kolorze bardzo ciemnego brązu, często mylnie branego za czerń
Gdyż dokładne ustalenie odcienia jest, rzecz jasna, sprawą kluczową dla dalszej narracji.
Może to są mangowi bishoneni? Wiesz, mordka ta sama, tylko po włoskach można poznać.

-Odkąd zniknęła stąd pewna popielatowłosa osóbka sam często przychodzisz tu pogrążać się w myślach.
Powiedzcie mi, że on ma na myśli Larę, a nie Ciri.
Raczej jednorożca.
Albo Dracona Malfoya.

Avallac'h uważnie obserwował ciemnowłosego. W jego oczach wychwycił istniejący tam przez ułamek sekundy czerwony blask gniewu, który jednak szybko zniknął w gęstej, smolistej mazi.
Łoboru, to jest jakieś naprawdę paskudne zapalenie spojówek. Takie trochę made by Cthulhu.
Czerwony błysk wśród smolistej mazi? Ani chybi, zaginione dziecko Hedory.
Oj tam. Skoro panna z pierwszego opka miała meteoryty zamiast oczu, to czemu ten nie może mieć lawy wulkanicznej?

Eredin ostatnimi czasy bardzo poprawił się w ukrywaniu swoich myśli. Blondwłosy elf spojrzał niżej.
I wtedy okazało się, że myśli może i potrafi ukrywać, ale reakcji organizmu już nie.

Czarnooki szczerzył do niego bielutkie, idealne zęby chirurgicznie pozbawione kłów. Ubrany był w jeździecki strój składający się z koszuli w kolorze mchu i paproci przewiązanej czarnym pasem i brązowych spodni (biedny musiał być, skoro nie było go stać nawet na lichą kapotę). Na stopach miał skórzane, wysokie, jeździeckie buty.
Błękitne oczy elfa ponownie powędrowały w dal.
Raźno machając szypułkami.
Najbliższy okulista mieszkał bowiem za siedmioma morzami i siedmioma lasami.
Zastanawiając się, gdzie się podziały pćmy i murkwie. Niebo nie wygląda bez nich tak pięknie...

Eredin westchnął. Wiedział, że w pewnym sensie Avallac'h miał rację. Zbyt często myślał o tej dziewczynie. Ale, mówiąc szczerze nie do końca w tym celu tu przybył. Wiedział, że Avallac'h tu będzie.
Każdy pretekst jest dobry. Ale ja zawsze wolałem “przyszedłem pożyczyć zeszyt”.

-Pani Jeziora...-Zaczął Eredin spojrzawszy na przyjaciela-co o niej wiesz? Tylko nie kłam. Nie trzeba być wiedzącym, żeby rozpoznać kłamstwo rozmówcy.
-Dobrze, przyjacielu, ale powiedz mi-Jasnowłosy uważnie przyjrzał się siedzącemu obok-od kiedy masz tę zdolność?
Jaką? Obierania jabłek bez ucinania sobie kciuka?
Pisania pełnych napięcia dialogów.
I rozpakowywania lizaków Chupa chups jednym płynnym ruchem.

-Odkąd pamiętam-Westchnął czaenooki-Możemy powrócić do tematu?
Mniej więcej od trzeciej butelki do czwartkowego śniadania.

-Możemy-Przytaknął błękitnooki i uśmiechnął się beznamiętnie. O cóż chciałeś spytać?
-Co wiesz o Cirilli Fionie Elen Riannon?
-Wiem o niej dużo, ale nie lubię o tym mówić. Lecz jeśli nalegasz, powiem ci, że jest teraz szczęśliwa, ale bardzo brakuje jej najbliższych.
No tak, z pewnością akurat o to Eredin pytał.
Nic dziwnego, że brakuje, skoro większość marnie kończyła. Gdybym był nimi, też unikałbym jej jak dżumy.

-Czyli jednak się jej nie udało-stwierdził Eredin po krótkiej chwili ciszy,
-Ależ nie. Jej się udało. To im coś nie wyszło.
-O co chodzi?
-Prawdopodobnie albo nie żyją, albo przeniosła ich do innego świata niż siebie.
Jak pech, to pech.

-Rozumiem.
Nastała chwila ciszy, po której brunet wybuchnął
-Przecież i tak doskonale wiesz, że nie przyszedłem tutaj pytać o nią!
Właśnie! Jak długo jeszcze będziemy toczyć żenujące rozmowy? Ja chcę seksu!!!
No wiesz? Toż to gra wstępna!

-Tak, wiem. Czasami trudno jest być wiedzącym*. Zbyt trudno.
Podpowiedź: bycie Wiedzącym nie polegało na tym, że się wie, kiedy kolega chce cię przelecieć. Do tego nie trzeba magii.
Tylko laskę maga z której tryska magia...
Współczulibyście mu trochę! Pomyślcie, jak musi być mu trudno toczyć normalne, kulturalne rozmowy, kiedy w głowie słyszy np. “chcę się ruchać”!

-Czyli wiesz też, jakie są moje zamiary?
Niecne.
Bezecne.

Jasnooki skinął głową. Nie patrzył na bruneta.
-I jeszcze stąd nie uciekłeś?
-Nie
Blondyn spojrzał na Eredina i uśmiechnął się ledwie wychwytywanym uśmiechem**.
Tak dla odmiany, bo zazwyczaj jego uśmiech był wręcz rozchwytywany.
Rozpłynął się w samozachwycie jak w kwasie solnym.

A potem go pocałował. Długo i bardzo namiętnie.
Z przysysem i pogłębioną penetracją paszczy.
A ich języki tańczyły twista.

Eredin włożył rękę w jego spodnie i przerwał pocałunek.
Znaczy, on go spodniami całował?
Miziu miziu nogawką.
Bo to był elf specjalista. Widziałaś kiedyś takiego, który by robił dwie rzeczy jednocześnie? Albo oddychanie, albo myślenie, nie ma bata!

Jasnowłosy zaczął zdejmować jego ciemnozieloną koszulę, co było dość trudne zważając na położenie ręki czarnookiego. Brunet w końcu ściągnął białe spodnie***
Dobra, czekajcie, ja sobie muszę te kolory rozrysować.
Czuję się tak, jakbym oglądał obraz Picassa.
A ja się czuję tak, jakby mi ktoś wsadził głowę do kalejdoskopu i nim potrząsał.

i zaczął rozpinać koszulę klękając przed blondynem.
Bo robić laskę w zapiętej koszuli - to się nie godzi!
Jego klata nie mogłaby wtedy świecić na słońcu.

Wziął jego członek do ust i zaczął delikatnie przygryzać końcówkę.
Vivaldi, weź Ty coś powiedz, może aŁtoreczki mężczyzny posłuchają.
Niech weźmie się lepiej za długopisy, bo facet po czymś takim zacznie szukać młotka.

Avallac'h właśnie skończył się zmagać z koszulą czarnookiego więc wypychając biodra do przodu odrzucił zielony materiał w tył.
Ale że co? Potrzebował tego pchnięcia bioder, żeby nabrać odpowiedniego rozpędu przy rzucaniu koszulą?
Kurwać, to była koszula czy lasso?
Lasso. A on próbował na nie złapać konia swojego towarzysza.

Eredin ssał, ręką pieszcząc jego genitalia****. Skoro ręką pieścił genitalia, to co ssał? Nogawkę spodni? Rękaw koszuli? Drugą ręką posuwał wzdłuż członka heblował go niczym deskę jasnookiego i w końcu ten doszedł w jego usta. Eredin przełknął zebrane w jego jamie gębowej soki
Japierdziu, soki w jamie gębowej. *sprawdza, czy to dalej pornoopko, a nie fragment z opracowania anatomii wieloszczetów*
Zamiast jamy ustnej miał pasiekę.

po czym znów przejechał ręką wzdłuż członka. Jasnowłosy podniósł się i jak najszybszym ruchem zdjął czarnookiemu spodnie.
Potrafił ściągać ludziom portki tak, jak wyciągać obrus spod zastawy.
Klik i robisz co chcesz.

Eredin położył się i wypiął pupę.
Ja przepraszam, ale moja wyobraźnia stanowczo stwierdziła, że dalej będę musiała analizować bez niej.
Czuję się upupiony.
A ja zgwałcona przez oczy.

-Ale to jest...
Dupa, nie bójmy się tego stwierdzić.
Raczej do dupy.

-Cicho, będzie dobrze.
Nie bój dupy... znaczy - żaby.
Życiu twojej rzyci nic nie zagraża.
Ma się to doświadczenie.

Avallac'h przysunął się do kochanka i włożył mu jeden palec.
W ucho.
W oko.
Do nosa.
Nie wiem czemu mam wrażenie, że zapominamy o jakiejś bardzo ważnej alternatywie...
W pępek!!!

Eredin westchnął ze zniecierpliwieniem i zaczął się poruszać.
"Asereje ja de je" *macha łapami*
Ooooo macarena!

Blondyn manewrował palcem (przeprowadził prace wydobywcze w rejonie jelita grubego) (najwyraźniej postanowił spenetrować wszystkie jego otwory) (“...kundel bury, penetruje wszystkie dziury...” < śpiewa >), po czym dołożył drugi i trzeci. Gdy uznał, że już wystarczy, wyjął je, na co brunet odpowiedział tęsknym westchnieniem. Sekundę później nie potrafił się powstrzymać od wrzasku.
“Fedruj we mnie, człowieku z żelaza!”
Avallac'h nadepnął mu na odcisk.
Znów ktoś rozsypał klocki LEGO na podłodze.
U will shit bricks?

Jasnooki z trudem powstrzymał się od ruszania.
A już chciał uderzyć w pogo.
Zaczął się gibać na boki.

W tym czasie zaczął "bawić się" członkiem czarnookiego.
Ubrał go w kostiumik i urządził teatrzyk pacynek.
Bawił się w przebieranki i pokaz mody.
Nabił na widelec i zaczął tańczyć.

Gdy ten zaczął się wiercić (z nudów zapewne) (cytując Pana Brązowego: “znaczy ten sukinkot jest jak Charles Bronson w „Wielkiej Ucieczce”, on kopie tunele.”) , wyszedł z niego i ponownie pchnął. Powtórzył czynność kilka razy wciąż bawiąc się członkiem kochanka.
Eee... on chciał go pieprzyć, czy przepchać mu odpływ?
Człowiek wielu talentów: górnik, hydraulik... co jeszcze potrafi?

Po chwili wyszedł i sam położył się w takiej samej pozycji.
Nie chciał wprost się przyznać, że nie ma pojęcia, co robić.
Duma ważna rzecz.
Honor tym bardziej!

-Ale ja nie...
-Ale ja chcę.
Bierz waść, jak dają!
Darowanemu elfowi nie zagląda się... eee, to chyba nie jest dobry cytat...
Darowanemu koniowi się pod napletek nie zagląda.
Ała.

Eredin pokiwał głową i bawiąc się***** przyrodzeniem przyjaciela włożył mu od razu. Przerażający wrzask sprawił, że kilka sępów poderwało się****** z kupki czaszek.
Nie no, ja nie mogę, zwyczajnie nie zniesę. *oddala się z wrzaskiem w nieznanym kierunku*
Pytanie “zerżnąć czy zarżnąć” nigdy nie było tak aktualne.

Czarnooki grzecznie poczekał, aż blondyn się przyzwyczai.
Bo po jakimś czasie do wszystkiego idzie się przyzwyczaić, nawet do drąga w dupie.
Lepsze to niż dywan. Albo miecz Geralta.

Gdy ten jęcząc zaczął się wiercić, parę razy pchnął i wyszedł.
Bo chamstwa nie zniesę! O!
*z oddali* No kurwa. To jest najbardziej niemrawa i nieporadna scena seksu ever. AŁtoreczka nawet nie próbuje udawać, że wie, o co chodzi.

-To jest niewygodne.
Avallac'h tylko się uśmiechnął, po czym przerzucił się na plecy.
W plecy mu coś zaczął wpychać? o.O
Przerzucił się przez biodro.

Jego stojący członek zachęcił bruneta do działania.
Spojrzał na niego wymownie żołędzią, łopocząc niecierpliwie jajkami.

Opierając kolana po obu stronach jasnookiego nabił się i chwilę tak siedział. Po sekundzie zaczął nabijać się (Ja się z tego tekstu nabijam od samego początku...) w coraz szybszym tempie. Blondyn położył rękę na jego członku i delikatnie przesuwał dopasowując się w rytm Eredina. W krótkim czasie oboje doszli i leżeli chwilkę w takiej pozie, po czym wstali i zaczęli się ubierać.
Z oddali słychać było tętent kopyt...
Byli to Czterej Jeźdźcy Blogaskowej Apokalipsy: Pigmejka, Kalevatar, Vivaldi i Andrzej Sapkowski*.
A internetowy flejm kroczył za nimi. Amen.


*Gościnnie.
______________________________
*Tak, ja wiem, że Wiedzący to elfi czarodziej. Ale tak mi pasowało ^^
Chędożyć wizję Sapkowskiego, vol. 2

**Właśnie doszłam do wniosku, że wiem już, dlaczego osoby "tajemnicze" uśmiechają się albo beznamiętnie, albo ledwie widocznie. Wyobraźcie sobie takiego Avallac'ha z bananem na twarzy...
Nie, kuźwa, wyobraźcie go sobie z kuśką w dupie.
Lepsze to niż połączenie kuśka - twarz, banan - dupa.

***Dobrze, że nie złote OO
**** Jajka NATURALNE!!! xDDDD
*****Kurde samochodziki im podesłać...
******rozrzucając popcorn dookoła
Opko samozwrotne, aŁtorka sama siebie analizuje. :>


Dobra.
Skończyłam. NARESZCIE.
Mam nadzieję że się podoba.
Masakra, jak mi się nie chciało tego przepisywać...
No i czemu nie mogłaś być ten jeden raz leniwa?

Jest późno, a dla mnie"nadeszła godzina sucharów"...
Miałam dopisać więcej przypisów, ale stwierdziłam, że mi się gwiazdki w linijce nie zmieszczą.
Mój ulubiony tekst: "I jeszcze stąd nie uciekłeś?"
To pytanie można by zadać każdemu analizatorowi po kolei...

34 komentarze:

Sineira pisze...

Nie jestem w stanie powiedzieć, co mnie najbardziej ukwiknęło w tej analizie, ale zapewniam, że jestem ukwikana na amenT:D

kura z biura pisze...

OMFG
I tak se, kurde, wchodzili, wychodzili, wbijali, nabijali, wiercili, fedrowali (ha! muszę donieść Wredotce, że znów ją ktoś cytuje!) a mózg czytelnika stawał słupka i błagał o litość...

Analiza absolutnie borska, ale szczerze Wam współczuję przebijania się (tfu! zgiń, przepadnij siło nieczysta!) przez te tony absurdu. Ała ała ała.

Margerytka pisze...

Aaaach!:P
Uwielbiam Wasze analizy i współczuję czytania takich "kwiatków" :)

Anna eMe pisze...

Oj, chyba zmieniało żaby w KSIĄŻĄT, a tych KSIĄŻĄT z powrotem w żaby...
Hasło:modern olenni. Współcześni olewający lennicy?

Kalevatar pisze...

@up - faktycznie, poprawiłam.

Riboq pisze...

Ja... Naprawdę...
Ktoś zasugerował aŁtoreczce, żeby poszła do psychologa? Albo, żeby poczytała chociaż kilka pornoli, albo nie wiem... Obejrzała parę?

O Mateczko...
Zabiliście mnie tymi analizami.

"To będzie chujowy śpiew" mnie "rozległ" bólem :D.

Anonimowy pisze...

Jałć. Tego się słowami nie da wypowiedzieć. Śmiem twierdzić, że nie tylko śpiew był chujowy, ale wręcz całe opko...
...
Już mnie nawet nie stać na krytykę, już tylko owemu dziewczęciu współczuję. Się zdziwi, jak trafi z jakimś normalnym facetem do łóżka, gdy mu zacznie przygryzać :P

Nadira
PS. Captcha się zmieniła na tę trudniejszą, bleee...

tatsu pisze...

Wiecie co? Podziwiam Was, że czytając take rzeczy jeszcze macie działające mózgi. Mój się zlasował i woła o pożywkę w postaci normalnej, gramatycznie poprawnej literatury w pięknym, nie pokaleczonym języku ojczystym.
Nieumiejętność opisywania czegokolwiek prowadzi do konkluzji, ze Ałtorka rzadko kiedy ma książkę w dłoniach, a jej wiedza czerpana jest z You Tube bądź Red Tube.
Przepraszam... głowa zaczęła mnie boleć... :P

June pisze...

"Penetrował wnętrze jej jamy gębowej" mnie zabiło nawet bez Waszych komentarzy xD
A z komentarzy to to o Voldemorcie, ale generalni kwiczałam przez całość xD

Anonimowy pisze...

Ja Wam obkleję chomika!!
Analiza fajna,ale ta erotyka boli..
Piosenka z owieczkami cudna,samiec matronicy też!

Chomik

Anna eMe pisze...

@Nadira: ponoć wpisując te trudniejsze captchy dopomagamy w odcyfrowywaniu archiwalnych tekstów. Motywujące...
A opko mnie zmogło i zniesmaczyło potężnie.

Anonimowy pisze...

Jęczała …
Wzdychała …
Krzyczała …
>Sadziła chędożone spacje nie tam gdzie trzeba...
>>A słoika i tak nie otworzyła.

I cały "romantyczny nastrój chwili" poszedł się chędożyć.

A co do końskiej derki, to widać, że aŁtorka nigdy w życiu nie widziała i nie wie co to jest. Inaczej nie opisywałaby tru lowerów okrywających się przepoconą, śmierdzącą szmatą, pełną końskiej sierści.

Margerytka pisze...

Anonimowy, mnie też to zastanowiło, bo kiedy czytałam o tym, jak ona wyskakuje z jeziora i okrywa się tą derką to mnie zohydziło i zobaczyłam nic innego jak końską sierść która się klei do mokrego ciała... bleee

Nolofinwë pisze...

Następnym razem żadnych pornosów. To już Milenka była lepsza. Tam przynajmniej nie dręczyli biednych, winnych jedynie masowej eksterminacji ludzkości elfów.
Analiza natomiast jedna z najborskiejszych.

kura z biura pisze...

Hasła są cudne. Aktualnie mam Hellenic kozerti. Brzmi jak manuskrypt dla Indiany Jonesa :D

Serenity pisze...

http://img.myepicwall.com/i/2011/10/be2328e72712d2ff5f2fc5ebabd0ee9a.gif?1318969530
Tak, rozje***łyście mi mózg... Na kawałki.
Ómieram. I dziękuję Borowi, że to już koniec. I że Ałtoreczka nie pisze.

Anonimowy pisze...

Ja też się cieszę, że już koniec z tymi nieszczęsnymi paringami, gdyż wybitnie zniesmaczona byłam po przeczytaniu. Wyobraźnię mam nazbyt żywą i moje libido kompletnie siadło, może powinnam zażądać od aŁtoreczki odszkodowania za "ciche dni" w związku?
Czekam na kolejną analizę i pozdrawiam dzielne analizatorki.
P.S. Bardzo często odwołujecie się do tekstów Pratchetta, czy wśród archiwalnych analiz jest jakiś fanfick osadzony w Świecie Dysku? Jestem nową czytelniczką i nie przebrnęłam jeszcze przez całość Waszej pracy.
Elencza

Anonimowy pisze...

Jamy gębowe, matronice, penetracje jelit... Tego się nie robi biologowi!
Cahir z otworem gębowym jak u stułbi!
W pewnym momencie miałam też wizję Ciri jako modliszki, zjadającej ze smakiem Cahira.
Moja psychika cierpi przez wyobrażanie sobie tego wszystkiego!

Buuka

Anonimowy pisze...

" Czy to twój miecz, czy po prostu cieszysz się na mój widok?" - hehehe, Uncharted2?;-)

Panna z Parapetu pisze...

Umierałam dwa razy - przy Ruskich z maszyną do robienia mgły i przy macarenie. Poproszę dwa groby.

I nadal, choć ukwikana, czekam na jamę chłonąco-trawiącą. (:

roguemouse pisze...

Ja, moja Żona, a także mój Luby dziękujęmy za szalenie kwikaśny poranek. Było BORSKO i przecudnie.

Oby tak dalej ^__^

Mysza

Anna eMe pisze...

constinu crusade - czyż nie borskie?

Leleth pisze...

@Elencza, skrzywdziłaś mnie tym pomysłem blogaska pratchettowskiego oO.
Opko co prawda czytałam wcześniej, więc aż tak się nie wstrząsnęłam i ukwikałam, ale komentarze jak zwykle wyborne.

Pigmejka pisze...

@Elencza: nie, na szczęście nie trafiłyśmy jeszcze na żadnego blogaska pratchettowego - po prostu analizatorki bardzo lubią tego pisarza, stąd tyle nawiązań do jego twórczości. ;)

Anonimowy pisze...

Ja sądzę, że Pratchett jest za inteligentny dla ałtoreczek :P Do tego taki nudny - nie ma wielkich miłości i tru laffów! Tego się przecież czytać nie da!
(Ale skoro już skrzywdziły Wiedźmina to, może kiedyś się i za Świat Dysku wezmą o_O)
Widzę, że lubicie też Doktora Who, natrafiłyście kiedyś na jakieś straszne opko z nim w roli głównej? (Oby nie, oby nie!:D)
Rinoasin

Anonimowy pisze...

Nie wiem, co myśleć, bo z jednej strony ukwikałam się wybornie, a z drugiej - co chwila oczy uciekały mi na boki, błagając, bym nie kazała im już na to patrzeć.

I teraz nie wiem, czy nie chcę czytać takich analiz już nigdy więcej, czy wręcz przeciwnie - oby więcej takich...

Hasło to excellent lettne. Tak, ta analiza jest excellent!

Ag

LadyHouse pisze...

OMUJBORZE.

Ona swoimi drobnymi rączkami dobierała się do jego spodni . Cahir przerwał pocałunek i chwycił ją za nadgarstek zabierając jej rękę z tamtych okolic .
Po czym powiedział głosem Mufasy: “To już nie należy do nas, Simba - i nie wolno ci tam chodzić”.
Na wysokości krocza pozycję zajął miniaturowy Gandalf oznajmiający "You shall not pass!".
Raczej “Run you fools!”

Gandalf zawsze i wszędzie jako obrońca.

"Para" z drugiej części, nie wiem czemu, ale skojarzyła mi się z Aragornem i Legolasem. Brrr. Nigdy więcej...

Jak dobrze, że to już koniec tego opka, bo bym więcej nie zniesła.

q_salis pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Telewizjoner pisze...

Analiza boska, a co do opowiadania...
Powiem tyle, że dzięki Borowi, że Ałtoreczka już nie pisze, bo jak sobie popatrzyłem w komentarze na tym blogasku, to wychodzi na to, że następnym paringiem byłby Rience/Vielgeforz, a tego bym już chyba nie przeżył...
Hasło: from ioststa. Brzmi jak Eskimos zapytany, z jakiego miasta przybywa.

Francesca pisze...

Czarne oczy, blond włosy?! Toż to nie Cahir, tylko jakaś nędzna podróba! A ja się tak martwiłam. Ufff...
Dawno się tak nie śmiałam, jedna z lepszych analiz ostatnio.
To ja może wyruszę w dowolnie wybranym kierunku, poszukam Cahira, trza go pocieszyć jeszcze będzie miał po tym traumę ;D

Falco pisze...

Może to dziwnie zabrzmi, ale to opko jest za głupie na analizę. Pare razy sie pośmiałam, ale więcej sie irytowałam bezmózgowością aŁtorki.
Btw, jak w ciepły, wiosenno-letni dzień jechała na karej klaczy w derce (taka narzuta na konia, coby mu ciepło było) to ta kobyła powinna była paść z przegrzania. A siwy koń niekoniecznie jest biały, jasnosiwy jest biały, ale siwy może być też np szary albo taki różnoodcieniowy. (zawsze sie wściekam na opisywanie koni przez ignorantów).
Autoanaliza utwierdziła mnie w przekonaniu, że aŁtorka jest jak karaluch- jakby oderwać jej głowę, żyłaby przez pare dni i umarła dopiero z głodu, bo mózgu i tak nie używa.

Tarja pisze...

Analiza miodna. Wtajemniczyłam małża, to co piątek sobie troszkę kwikamy. Ale mam(y) pytanie:
Będzie LotR? Bo już się trochę stęskniłam...

Vexy pisze...

Jesteście świetne. Niektóre blogi naprawdę wołają o pomstę do nieba. To mi o czymś przypomina...
Gwałcą kanon!! *http://podroz-yaoi.blog.onet.pl/ - patrzy na adres i ucieka z krzykiem* Ale tak na serio, to dwa ostatnie rozdziały... po prostu straszne rzeczy się tam wyprawiają *otrząsa się*.
Ale wróćmy do was. Wasze komentarze zabijają nieprzyjemny posmak pozostały po przeczytaniu tfora (tak to się chyba odmienia, ale pewna nie jestem, więc wybaczcie) i momentalnie rozweselają. Od razu poprawia mi się humor. Dziękuję za waszą pracę.

Anonimowy pisze...

"Penetrował wnętrze jej jamy gębowej"

A niech to przestrzeń cieśni w kanale rodnym ograniczy - to jest jedno kliniczne porno!

Analiza wyjątkowo zacna.