piątek, 28 października 2011

Strych pełen niespodzianek, czyli Poznańska masakra piłą ręczną

Witajcie!
Na odtrutkę po rzymsko-sakurzo-piłatowym tfforze z zeszłego tygodnia przygotowałyśmy dla Was opko o kilka klas lepsze. Mamy tu dość poprawny język, bardzo mało ortów, no i całkiem ciekawy pomysł na fabułę. Cóż z tego, skoro Pisak zupełnie nie przemyślał jego realizacji? W rezultacie otrzymujemy dziką, pełną wilków puszczę na przedmieściach Poznania, samobójcze szczury, niezniszczalne dziecięce mebelki i drwala, który psychologiczne sztuczki ma w małym palcu.
Mimo to, pisak rokuje pewne nadzieje.

A teraz zapraszamy do indżojenia!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.
Adres opka: http://www.inkaustus.pl/temat-wróciłeś-tato


Wróciłeś, tato

Dom Adama nie wyróżniał się niczym od innych domów. W niektórych miejscach pękające ściany z zewnątrz, stary dach, z którego czasem spadała dachówka.
Jedna i ta sama. Po każdym upadku wpełzała z powrotem po rynnie.
Wszystkie domy miały pęknięcia w tych samych miejscach, a dachówki spadały z nich zawsze o tej samej porze. Ciekawe, gdzie może znajdować się takie niezwykłe osiedle...

Z małego komina od zawsze leciał dym.
Zwłaszcza gdy nikt nie palił w piecu.
Nawet latem? Matko jedyna, gdzie oni mieszkają, że przez cały rok muszą ogrzewać dom, na Syberii?

Mimo, że budynek był już stary, można było dostrzec jasnobrązowy kolor ścian. Adam mieszkał na przedmieściach Nowosybirska? Irkucka? Poznania (...aha. OK.), gdzie było tylko parę domów. Wszystkie takie same.
Internet tam zawracał, a na noc mieszkańcy zwijali asfalt. Standard przedmieść Poznania.
A psy szczekały tam dupami!

Okolica wydawała się być spokojna, w pobliżu mały staw, gdzie czasem ubodzy rybacy przesiadywali, mając nadzieję, że jednak coś złowią. Za domem Adama zaczynał się wielki las,
Hmm... cytując koleżankę z Poznania: "nooo... ja znam taki las, co obok są trzy wydziały, sporo buldożerów, wielkie osiedle, pętla tramwajowa i dworzec pks. Stawu nie zauważyłam, rybaków nie zauważyłam". :D
Myślałam, że przedmieścia właśnie dlatego są przedmieściami, bo wciąż stanowią teren raczej zabudowany, niż zalesiony, no ale może ja się nie znam.

w którym drzewa rosły tak blisko siebie, że w dzień nie dało ujrzeć się tam nawet małego promienia słońca.
Zapewne tam właśnie schowały się entowe żony - na przedmieściach Poznania. ;D
Entowe żony, Cthulhu, Yeti... i kto wie, co jeszcze.

Wydawałoby się, że w tym lesie ciągle panuje noc. Tu - w małej wiosce Poznań nikt nie posiadał samochodu. Żeby dostać się do najbliższego sklepu, trzeba było iść około trzech kilometrów.
Czyli jednak Irkuck... Ewentualnie “gdzieś w Nizinie Amazonki”.

Rzadko kiedy ktoś obcy tędy przechodził. Większość ludzi nie ma pojęcia, że to miejsce w ogóle istnieje.
Ho ho, to może koleżanka jest po prostu niewtajemniczona w przedmiejską konspirę!
*myśli* Puerto Baquerizo Moreno? W sumie też jest na P...
O, faktycznie - nie miałam pojęcia, że to istnieje!

***
Adam miał sześć lat. Mieszkał jedynie z ojcem. Swojej matki nigdy nie nie poznał. Z długimi, gęstymi, czarnymi włosami, gładką cerą i brązowymi oczami wyglądał niczym dziecko idealne.
Aha. Czyli piegowate dziecko z krótkimi rudymi włosami i zielonymi oczami to przekleństwo dla rodziców?
No ba.

Jak na sześciolatka miał mocno rozwiniętą wyobraźnię. (...) Ulubioną zabawą Adama było przyciskanie paznokci z obu rąk do starej, ceglanej ściany na strychu i mocnym ruchem w dół i górę sprawdzanie, który paznokieć bardziej się ustrzępił.
Raczej ile paznokci zedrze się do krwi - ale co kto lubi.
Zaiste, ta zabawa wyraźnie świadczy o jego mocno rozwiniętej wyobraźni. Jak myślicie, świadczy to o jego predyspozycjach do zostania seryjnym mordercą, czy tylko psychopatą?

Maluch bardzo kochał swojego tatę. Był do niego niesamowicie przywiązany. Niestety, jego trzydziestopięcioletni ojciec zupełnie inaczej postrzegał swojego jedynego syna. Nienawidził go za to, że jest. Od zawsze trzymał go na strychu i nie pozwalał prawie w ogóle wychodzić.
*scenicznym szeptem* Piwnica będzie lepsza...
Nie dziwię się, że maluch go kochał. Przecież wszystkie małe dzieci uwielbiają zimne, ciemne, zakurzone miejsca pełne pudeł ze starymi ciuchami oraz hordą pająków... prawda?

Odkąd Adam rozumiał co się do niego mówi, jego ojciec wymyślił historię o złych ludziach, którzy są na zewnątrz. Adam miał bujną wyobraźnię, więc tymbardziej bał się wychodzić z domu. Wierzył ojcu w każde jego słowo. Myślał, że chce dla niego jak najlepiej. Za wszystko co dla niego robił, Adam dziękował. Za dzienną porcję paru zeschniętych kromek, kilka szklanek wody w ciągu dnia, a nawet za jakiekolwiek słowa wypowiedziane przez ojca, on dziękował. Był drobnym malcem o delikatnej skórze.
...dlaczego zwracanie uwagi na gładkość skóry sześciolatka wydaje mi się mocno creepy?
Czyżby jakiś fetysz? Albo może podświadoma fobia przed pryszczatymi bachorami, mająca jakieś podłoże w traumatycznych wspomnieniach z wczesnego dzieciństwa?

Na barkach można było zauważyć pojedyncze blizny po gaszonych przez ojca papierosach. Adam nigdy nie płakał. Ból go łaskotał.
Niech zgadnę: łaskotki go bolały, a pieczenie swędziało?A jak był głodny, to nie chciało mu się jeść?

Ojciec rzadko kiedy rozmawiał z synem. Raczej zwracał się do niego prostymi słowami jak: ucisz się, jedz, śpij.
Módl się i pracuj.

Nie potrafił pojąć zachowań swojego syna. Wstydził się go, a nawet trochę bał.
Też bym się bała osoby, która kocha mnie psią miłością, mimo że ją kopię, podpalam, głodzę i zamykam na strychu.

***
Strych, gdzie przebywał Adam przez całe swoje życie można nazwać jego pokojem.
Cokolwiek, co ma cztery ściany, drzwi i sufit, staje się pokojem:

Było tam dziecinne łóżeczko ze starym, cienkim, potarganym kocem.
Oh my... dobrze, że nie pogryziony przez myszy i pełny pcheł siennik. o.O

Wszystkie ścianki były ze spruchniałego drewna.
O, ort.

Na strych można było wejść po drabinie. Otwór, przez który się wchodziło, był zaraz obok łóżka. Dziura w podłodze nie miała żadnej klapki. Zawsze, kiedy Adam nie mógł zasnąć, wlepiał swoje wielkie, brązowe oczy w tę dziurę. Zasypiał wtedy spokojnie, gdy widział i czuł, jak miliony małych robaków wchodziło przez otwór i okrywało go, zastępując kocyk.
Oki, creepiness level? Its over 9000!!!
A, czyli jednak były pchły, nawet sporo. Oh well...

Przez niewielkie okienko miał widok na las. Jego ojciec był drwalem, więc kiedy wracał z lasu i na podwórzu rąbał drewno, Adaś wszystkiemu się przyglądał. Na przeciwko łóżka znajdowała się mała szafka, w której roiło się od szczurów, nie koniecznie żywych.
Taaaak, a pod jego łóżkiem mieszkali Mechagodzilla i hrabia Dracula.

Czasami ojciec pozwalał mu zejść na dół, żeby pomógł mu palić w piecu. Wtedy radość sześciolatka była ogromna, ponieważ mógł przebywać z ojcem, być obok niego, pomagać mu, widzieć go.
Dawać się podpalać papierosem...

***
Wieczory Adam spędzał przy oknie, oglądając w lesie głowy na gałęziach drzew. Co dzień walczyły one, aż do upadłego.
Srl, ktoś naprawdę powinien przepisać dzieciakowi mocniejsze pigułki.
Walczące drzewa z głowami... czyli to jednak rzeczywiście są enty!

Klaskał, kiedy któreś z nich wygrywało, a następnie nie mógł się doczekać następnej walki. Śmieszyło go, kiedy rozrzuconymi kawałkami czaszek bawiły się wilki.
Dzieciak ma dość makabryczne poczucie humoru. Cóż, przynajmniej wilki są dość rozrywkowe.
Te wilki z przedmieść Poznania, rzecz jasna.
*czeka na polarne niedźwiedzie*

Wieczorowy seans przerwały mu trzy stuknięcia w drewno. Wiedział, że czas na kolację. Usiadł na łóżku i czekał, aż ojciec wejdzie do niego i da mu trzy suche kromki i kubek wody.
Pytanie zasadnicze: jak ktokolwiek w ogólności, a dziecko w szczególności jest w stanie przeżyć sześć lat żywiąc się wyłącznie chlebem?
Oj Kal, to jest Element Dramatyczny, a nie Logiczny! Nie musi mieć sensu!
Tu w ogóle są jakieś Elementy Logiczne?

-Adaś... - ojciec pierwszy raz w życiu powiedział do niego po imieniu.
To skąd w ogóle chłopiec wiedział, że tak ma na imię?
Miał na szyi obrożę z imieniem.
I czytać nauczył się sam z siebie?

Odpowiedziała mu cisza.
-Pamiętaj, że na zewnątrz czekają źli ludzie. Pamiętaj...
Ten świat jest brudny, Ten świat jest podły
I tylko mnie zaufać możesz w całym mieście

Ja jestem szansą twą
Ja cię żywię, uczę, strzegę stale
Ja bez wstrętu patrzę w twoją twarz
Dbając, byś bezpieczny był tu, ale
Zawsze być tu masz
Być tutaj masz...

***
Chłopiec nie miał pojęcia o czasie.
Dobra. Na podstawie dostępnych danych stawiam diagnozę: schizofrenia.

Nie wiedział, że coś takiego istnieje, więc budził się ze wschodem słońca.
A, to gdyby wiedział o czasie, nie wyłaziłby z łóżka przed jedenastą?

Wstał i podszedł do okna, bo zawsze o tej porze (ale nie postrzega upływu czasu, skąd) widzi ojca rąbiącego drewno. Tym razem było inaczej.
To drewno rąbało ojca.
A wilki bawiły się jego czaszką.

Coś się stało, nie wiedział, co. Usiadł na łóżku czekając na dwa stuknięcia, co oznaczało śniadanie. Teraz nie widział ani ojca, ani śniadania.
Drewno najpierw wszamało jego śniadanie, a potem zabiło ojca, żeby nie było świadków!
Te enty... ;)

Zaniepokoił się. Zastanawiał się co mogło zakłócić ten sześcioletni rytm.
Niepostrzegania czasu ciąg dalszy.

Kolejne dni wyglądały tak samo.
I on tak przez te wszystkie dni czekał na to śniadanie, tak? A nie wiem... nie zgłodniał, czy coś?

Myślał, że to może źli ludzie, o których tatuś zawsze opowiadał.
Bał się.
Bał, że przyjdą też po niego.
Bał się o swojego ojca.
Tak bardzo go kochał. Oddałby za niego wszystko.
Ale nie zszedł na dół po drabince, bo po co.

Chciał go jak najszybciej zobaczyć. Głód, który również czuł, był nie do zniesienia. Nie zszedł jednak ze strychu. Zaczął szukać czegoś w swoim pokoju. W zdechłe szczury w szafce były jedynym pożywieniem, jakie mógł znaleźć. Było ich dość sporo, więc jeśli chodzi o pokarm, miał na jakiś czas spokój.
A te szczury tak same z siebie zdychały? Bo jeśli to efekt trutki, nie radziłabym ich jeść.
Zdychały z nudów... i w sumie im się nie dziwię.

Kiedy skończyły mu się zdechłe szczury, łapał kolejne, które w jakiś sposób uśmiercał,
Puszczał im piosenki Comy, a szczury cięły się same.
Pytanie: skąd tyle szczurów na strychu, gdzie nie ma żadnego pożywienia, ani niczego, co by mogło takiego szczura zainteresować?

albo odrywał kawałki i konsumował na wpół żywe.
Ogłuszone Comą uznawały, że zjedzenie żywcem jest lepszą perspektywą.
Jakoś się im nie dziwię.

Wciąż nie mógł pojąć, co się stało z jego ojcem. Czekał. Cały czas czekał, aż się pojawi. Przeczekał 20 lat.
KWIIIIK!!!
Nie no, ja wiem, że to miało być dramatyczne, ale srl - facet dwadzieścia lat siedział na dupie i żarł szczury. No, gdyby jeszcze w Wowa grał, mogłabym zrozumieć...
A przez te dwadzieścia lat domem nie zainteresowało się miasto? Sąsiedzi? Ktokolwiek?

***
W tym czasie po okolicy krążyły plotki na temat ojca Adama. Ludzie mówili, że zabił swojego jedynego syna, żeby wyrwać się z tej zatęchłej dziury.
Dzieciak był bowiem na stałe zakotwiczony w chałupie (na przedmieściach Poznania). Porzucenie go byłoby zbyt mainstreamowe.

Chłopiec był dla niego obciążeniem. Dom, w którym mieszkał, zaczął się powoli obracać w ruinę.
Wait wait - i nikt nie rozkradł całego wyposażenia? Nie wierzę. Nie w Polsce. ;)
Wiesz, może to była już taka ruina, że nawet nie było co rozkradać?

Jednak Adam nic o pogłosce nie wiedział.
Szczury mu nie powiedziały? Dziwne.

***
Ojciec Adama był jedynym drwalem w małej wiosce.
W małej wiosce POZNAŃ.
No, to tylko 551 627 mieszkańców.

Od jego zniknięcia chłopiec codziennie rano wypatrywał go z nadzieją, że wróci. Nagle dostrzegł mężczyznę wracającego z lasu, ciągnącego ze sobą drewno.
W zębach chyba. Co, wozy tam jeszcze nie dotarły?
Trwały właśnie prace nad wynalezieniem koła.

. Po dłuższej obserwacji zauważył, że ów mężczyzna nie idzie w stronę domu. Przestraszył się, że znów go straci. Bał się wyjść na zewnątrz, ponieważ wciąż miał w głowie historię z dzieciństwa. Jednak przełamał się, aby odzyskać ojca. Zszedł po drabinie na dół. Rozejrzał się. Nie wiedział, że jego dom jest w takim stanie,
Gdyż albowiem strych zachował się był w doskonałym stanie. Tym bardziej, że od dwudziestu lat nikt nie ogrzewał domu.
Sam facet też znajdował się w świetnym stanie. Zwłaszcza, że od dwudziestu lat się nie strzygł, nie mył, nie obcinał paznokci, nie zmieniał ubrania...
Raczej - w ogóle nie miał ubrania. Te łaszki sześciolatka musiały się zużyć już jakiś czas temu.

Stanął przed drzwiami, dławiąc się strachem. Wkońcu odważył się pociągnąć za klamkę. Poczuł ogromne rozczarowanie. To nie był jego ojciec. Ale stał w drzwiach i przyglądął się mu dokładnie. Jego uwagę przykuły dłonie. Takie same miał jego ojciec. Brudne z pęcherzami. Drwal szedł spokojnym, wolnym krokiem.
Adam był tak blisko, że mógł sobie obejrzeć dłonie faceta, ale ten go nie zauważył? Zapuszczonego borostwora niemytego do dwudziestu lat? Ha ha.
Może pomyślał, że drzwi otworzył mu orangutan?

Adam zakradł się do niego od tyłu.
Ha ha cz. 2. Przecież sam zapach Adama mógłby go zabić ze stu metrów. :/
...może przybysz miał katar? Bardzo silny?

Pewnym ruchem uderzył mężczyznę w głowę, ogłuszając go. Nikogo w okolicy nie było. Adam wziął go ze sobą do domu.
Sru za łeb i do wyra... gara... W sumie sama nie wiem, co gorsze. Tak czy siak - achievment jaskiniowca zdobyty!

***
Tego wieczoru Adam nie spędzał na oglądaniu walki drzew. Obserwował uważnie drwala, którego położył i przywiązał w swoim małym, dziecinnym łóżeczku
Zgrzyt pierwszy - jak on się tam zmieścił? Adam uciął mu główkę i nóżki, to się jakoś pomieścił.
Zgrzyt drugi - jakim cudem łóżeczko wytrzymało dwadzieścia sześć lat, skoro już po sześciu było spróchniałe?
Oj tam, to pewnie taki skrót myślowy. Zawsze łatwiej napisać tak, niż “na swoim małym, dziecięcym materacyku zrobionym ze skórek zabitych szczurów”.

Mężczyzna przebudził się, ale nie mógł wstać. Kiedy otworzył oczy, ujrzał Adama: wysoki, czarne włosy, żebra i kręgosłup sprawiające wrażenie, jakby miały za chwilę wyskoczyć. Włosy opadały mu na twarz lecz nie zwracał na to uwagi. Twarz miał dziecinną mimo wieku. Drwal był przerażony tym widokiem.
Zwłaszcza tym, że widział jednocześnie twarz i kręgosłup tego faceta. Wyginam śmiało ciało?
Takie właśnie są efekty nie dostarczenia dziecku odpowiedniej ilości witaminy D.

Adaś jak zahipnotyzowany podziwiał jego ręce. Nie obchodziła go cała reszta, tylko dłonie, które były tak podobne do dłoni ojca. Odwrócił się i wrócił do okna gdzie leżała siekiera. Kiedyś tatuś używał jej do rąbania drewna.
Dlatego zostawił ją na strychu.

Z biegiem czasu trochę zardzewiała i stępiała. Podszedł do leżącego drwala i bez wahania odrąbał mu prawą rękę aż po łokieć, a potem to samo zrobił z drugą. Z kikutów strzelały fontanny krwi, bryzgając spróchniałe ściany szkarłatną posoką.
Krew bryzgała krwią. A to ci niespodzianka!

Adaś przytulił do siebie dwie odrąbane ręcę, pocałował i delikatnie odłożył na szafkę. Ciało mężczyzny było dla niego jak uczta. W końcu mógł zjeść coś porządnego.
I to na ciepło!
I świeże, a nie martwe i wyschnięte!
I nie obrośnięte sierścią! No dobra, może trochę pod pachami.

Gdy się najadł, odłożył resztę na bok.
Na kolację będzie.

Wyszedł na zewnątrz i nie było żadnych złych ludzi. Był pewny, że ojciec już nie wróci. W jego głowie zrodził się cel, do którego postanowił dążyć mimo wszystko.
Po trupach, hłe hłe.

***
Z biegiem czasu zaczęło znikać coraz więcej osób. Ludzie zaczęli podejrzewać, że w niedalekim lesie czai się dzikie zwierzę, które zabija miejscowych.
No tak. Założę się, że do Poznania nie dotarła jeszcze instytucja policji.
Oczywiście że nie. Nawet najbardziej opieszały glina by się w końcu zainteresował, co zabija ludzi na jego terenie.

Jednak prawda była nieco inna...
Nie domyślamy się, jaka, czyż nie?
Ja się domyślam! To na pewno były Mordercze Wiewiórki Armagedonu!
Entowe żony na PMSie.

***
Po roku, sypialnia Adama przypominała rzeźniczy warsztat lub inkwizycyjne lochy. Na podłodze były rozrzucone rozkładające się jelita, które chłopak uznał za zbędne,
No jak to - flaczków nie lubił? -n-
Ej, flaczki są smaczne! To ja bym poprosiła te jelitka, jak jemu niepotrzebne.
...cholera, głodna się przez to opko zrobiłam.

niepasujące gałki oczne czy odcięte i gdzieniegdzie nadgryzione ręce, nogi i palce.
Tak, tak z całą pewnością wyglądały lochy Inkwizycji.
Przepraszam, ale gałki oczne NIEPASUJĄCE DO CZEGO? Nie mówcie mi, że on tworzy ludzką stonogę!
Eee, wtedy by dobrych jelit nie marnował. Pewnie po prostu zrobił sobie puzzle.

Łóżeczko, niegdyś symbol dzieciństwa i niewinności, zamieniło się w miejsce niewyobrażalnego cierpienia i mordu.
Aha - spróchniały mebelek przetrwał tak długo, gdyż taka była potrzeba Imperatywu Symbolicznego!
Zaimpregnowała go krew pomordowanych, mwahahahahahahaha(...)hahah!!!

Przed nim ziała ciemnością dziura, prowadząca do świata złych ludzi.
A dziura ta miała zęby...
Drogi Pisaku, pomówmy o Freudzie...

Wpatrywał się w zawinięte w worek, zakneblowane i związane ciasno ciało, które leżało w kącie, w kałuży krwi. Dziwne zawiniątko najwyraźniej odzyskało przytomność i nie rozumiejąc gdzie jest, zaczęło się szamotać. Adam tylko na to czekał. Widząc szaleńczy pęd do wolności swojej ofiary,
Raczej szaleńczy pełz.
Ano, że szaleńczy, to nie wątpię.

uśmiechnął się pod nosem i miarowym krokiem podszedł do niego.
Do tego ofiara. Albo do pędu (pełzu).
A potem odpadło mu oczko, temu ofiaru. Bo niepasujące było.

W prawej ręcę trzymał ręczną piłę. Więzień jakby czując intencję swojego oprawcy, zamarł w bezruchu i nasłuchiwał z walącym sercem. Jednym zgrabnym ruchem rozwiązał worek i go zdjął.
Ten więzień. Może myślał, że jeśli będzie współpracował, to mu się upiecze?
Z tej chęci współpracy aż sam się porąbał.

Adam pierwszy raz w życiu był tak szczęśliwy. Nareszcie jest tak blisko zrealizowania swojego planu.

***
Mieszkańcy uznali w końcu, że nie ma żadnej bestii.
I już nawet zdążyli odwołać Grégoire'a de Fronsac. (klik)
Bo to przecież logiczne, że im więcej ludzi ginie, tym mniejsza jest szansa, że w okolicy grasuje seryjny morderca/krwiożerczy potwór/handlarz narządami.

Jednak gdy zaginął szanowany przez wszystkich rybak, postanowili to sprawdzić. Wybrali trzech najodważniejszych mężczyzn, uzbroili ich w siekiery, widły i piły, po czym kazali zbadać dom.
A pochodni im w łapy nie wsadzili? Buu, Poznań schodzi na psy.
DOM. Aha. Czyli oni od początku podejrzewali, gdzie ta “bestia” mieszka, ale nie wpadli na to, żeby to sprawdzić?

***
W pokoju nadal trwała nieznośna cisza. Przyzwyczajenie się do panującego półmroku, zajęło rybakowi dobrą chwilę. Przeraził się, gdy zobaczył przed sobą wychudzoną, bladą twarz chłopca.
Dwudziestosześcioletniego.
No co, może młodo wyglądał. Mnie np. wciąż pytają w sklepie o dowód.

Kości policzkowe prześwitywały przez cienką jak pergamin skórę.
Ale nie wmówisz mi, Pisaku, że TERAZ też była ona gładka.

-Jesteś Adam, prawda?- powiedział rybak, siląc się na mocny ton.(...)
-Tak, pamiętam cię. Byłem przyjacielem twojego ojca.
Przyjacielem ojca? Nie, NIE! On kłamie, ojciec nie miał przyjaciół. Zależało mu tylko na mnie! - w głowie Adama zakotłowało się jeszcze bardziej.
Rybak widząc niepewność chłopca, brną dalej.
-Nie musisz tego robić. Jesteś silniejszy, niż ci się wydaje.
Na drugi etat pracował jako policyjny negocjator.
A wieczorami chadzał na kursy psychologii.

Tego już było za wiele. Ten staruch miał czelność odwodzić mnie od mojego celu, planu, który tak długo realizowałem! (...) Chwycił rybaka za głowę, przyłożył mu piłę do gardła i jednym, płynnym ruchem przeciągnął po krtani. (...) Gejzer krwi splamił uśmiechniętą szeroko twarz Adama i skleił mu włosy. Dysząc ciężko chłopak zanurzał ostrze piły coraz głębiej. Usłyszał zgrzyt - narzędzie się zaklinowało. Adam poczuł przypływ sił. Ciął na kawałki krtań rybaka,
Zdolny jest, skoro obrabiając gościa piłą potrafi znaleźć krtań i jeszcze ją na kawałeczki pociąć.

Trzymał teraz w dłoni samą głowę.
***
Drzwi otwarto mocnym kopnięciem, po czym weszli ludzie i zaczęli przeszukiwać dom. Jeden z nich wdrapał się na strych. Inni podążyli za nim.
Trzech potężnych chłopów na jednej drabinie. Ohoho, już to widzę.

Wystawili głowy i zamarli widząc wnętrze pokoju.

***
Adam podszedł do swojego dzieła. Wyglądało to jak karykatura marionetki. Różne części cial złożone w jedno. Dopiero po uważnym przyjrzeniu się, stanowiły pewną spójną całość. Model był prawie gotowy, brakowało tylko jednego elementu. Chłopak z namaszczeniem ułożył głowę na miejscu i poprawił, by patrzyła na niego. Odszedł kilka kroków w tył i podziwiał swój twór.
"Wróciłeś, tato."
Jupi. I co, koniec? A gdzie opis, jak brygada ratunkowa spotyka Adama? Po co w ogóle był ten wątek?
Żeby Wzmocnić Napięcie.

43 komentarze:

Anna Tess pisze...

Hm... Niech ktoś temu autoru odłączy TV, żeby nie oglądał więcej "Milczenia owiec" i "Czerwonego smoka". Biblioteczkę też bym odcięła, bo wpływ "Kłamcy 2" też niewykluczony.

Dawno tak nie płakałam na głos, czytając... bo to POZNAŃ. Rozłożyło mnie to na łopatki, zresztą prawdopodobieństwo psychologiczne też.

Ach... No i płynny ruch piłą. Chyba kiedy się rybę piłę do wanny wrzuca, bo inaczej to se nedá.

PS. Ale tak poza tym to główny bohater mi kogoś przypomina ^^

Anonimowy pisze...

O matko, genialna ta analiza :D Już same nieprzebyte puszcze na przedmieściach Poznania i rozrywkowe wilki, które najwyraźniej nic nie mają do roboty, więc bawią się czaszkami, rozłożyły mnie na łopatki, a dalej było jeszcze lepiej :D
Swoją drogą dziwne, że głównego bohatera nie zabił szkorbut.

"wysoki, czarne włosy, żebra i kręgosłup sprawiające wrażenie, jakby miały za chwilę wyskoczyć. "
Ej, może to zaginiony brat bliźniak Kimimaro z Naruciaka? Facet wyciągał sobie kości :)

A propos obrazka o tym, że cokolwiek obdarzone miłością staje się przyjacielem - wiecie, że jest anime o miłości elektryka i słupa elektrycznego? :D

Pozdrawiam i czekam na dalsze analizy,
Vatelema

Panna z Parapetu pisze...

"Tym razem było inaczej.
To drewno rąbało ojca.

Takie właśnie są efekty nie dostarczenia dziecku odpowiedniej ilości witaminy D.

[...] niepasujące gałki oczne czy odcięte i gdzieniegdzie nadgryzione ręce, nogi i palce.
Tak, tak z całą pewnością wyglądały lochy Inkwizycji.
Przepraszam, ale gałki oczne NIEPASUJĄCE DO CZEGO? Nie mówcie mi, że on tworzy ludzką stonogę!
Eee, wtedy by dobrych jelit nie marnował. Pewnie po prostu zrobił sobie puzzle."

Uśmiałam się. <X Co do opka... Pomysł niezły (jak na standardy blogasków), ale za wykonanie należy się dwadzieścia lat z jedzeniem szczurów w najbardziej zabitej dechami dziurze Polski - Poznaniu! Na zawsze. : P

Anonimowy pisze...

Pomysł na opko całkiem całkiem (jak na opko ofc) analiza kwikogenna ale dlaczego, do jasnej Anielki boCHater nie zginął na szkorbut?

Yenna

Anonimowy pisze...

To było obrzydliwe i straszne. Będę mieć koszmary. Nie wiem, czy przez brak logiki w opku, czy przez te opisy mordów...
Króciutkie to cuś, pozostaje czekać do piątku na kolejną analizę...
Ginger pozdrawia.

Hasło: uniums. Cokolwiek to znaczy. Ale samo 'niums' brzmi fajnie.

Dzidka pisze...

Takie rzeczy to w Poznaniu?! Wystarczyło wyjechać kilka lat temu i już, panie, masz!...
"Model był prawie gotowy, brakowało tylko jednego elementu" - byłam pewna, że o fiuta chodzi!

Cudowne opko, cudowne, a płęta powala.

Anonimowy pisze...

to jest nienormalne..... Buahahahahahahah

Anonimowy pisze...

"Bo to przecież logiczne, że im więcej ludzi ginie, tym mniejsza jest szansa, że w okolicy grasuje seryjny morderca/krwiożerczy potwór/handlarz narządami."
W moim mieście jest bardzo spokojnie. To znaczy, że w okolicy szaleje seryjny zabójca?!*idzie barykadować drzwi i okna*
Dżem Malinowy

Anonimowy pisze...

Jako osoba mieszkająca na przedmieściach Poznania, zgłaszam sprzeciw. Gdy wyglądam z okna jakoś żadnego lasu nie widzę. To oburzające! Gdzie moja puszcza i moje wilki! Ja chcę wilki!
Analiza genialna jak zawsze, ale dziś ubawiłam się wyjątkowo.
Ysabell

Anonimowy pisze...

Ysabell, a chcesz też seryjnego mordercą żywiącego się szczurami?

Analiza bombowa, szkoda, że taka krótka.

Tinwerina Miriel pisze...

Dzidu zbereźny, ja tam o głowie pomyślałam. :D
Pomysł sam w sobie niedurny, jeno wykonanie pożal się Borze.

Anonimowy pisze...

Swietna analiza, opko hallowenowe - I tez calkiem niezle! Zupelnie fajny pomysl z tym ojcem.
Croyance

Anonimowy pisze...

Poznań - miasto know-how. Know how to eat your rat?
Cały czas mam wrażenie, że pisak gdzieś na naszym osiedlu mieszka, bo co prawda wilków ci u nas brak, ale kawalątek lasku jest i nawet w niektóre okna entowe żony na upartego mogą zaglądać :D
Od dziś będę się bała wychodzić z domu po zmroku... "Adaś na tropach Cthulhu" ^.^

Pozdrawiam i czekam na przyszły piątek!
Nadira

Nefariel pisze...

Podobieństwo do Kimimaro dostrzegam i ja - podobni są nie tylko z kręgosłupa, ale też z tatusia!
I w Dragonejdżu Dwójce był podobny motyw z tym składaniem...

Serenity pisze...

Dobrze, że składał ojca, a nie Chrystusa na krzyżu, jak ten szaleniec z "Odkupienia" z Christopherem Lambertem w roli policjanta.

Anonimowy pisze...

Ja się boję. To może być na Osiedlu Tysiąclecia, lasek tu jest nieopodal i coś w rodzaju stawu. Może nie wychodzić z bloku lepiej?
Co te horrory robią z ludźmi...
Gratulacje dla analizatorów
Barty
Hasło: snonsub.
Non sub. Adaś wobec ojca? Jakaś pomyłka...
A kysz! Osoby powyżej 18 roku życia proszone są o opuszczenie mojego komentarza...

Hachisu pisze...

Straszne to to i śmieszne jednocześnie. Przez cały czas miałam wrażenie, że gdzieś to już czytałam...

Analiza genialna, szkoda że taka krótka.
A opko, trzeba przyznać, nawet niezłe. Zdecydowanie ponad poziomem.

"...cholera, głodna się przez
to opko zrobiłam."
...W tym momencie zaczęłam się lekko bać. XD

Anonimowy pisze...

To znaczy PONIŻEJ. To opko wpływa na mózg. I za oknami coraz ciemniej, ale wilcy nie wyją...
/nadsłuchuje/

Anonimowy pisze...

Analiza kwikogenna, ómarłyście mnie. Nie wychodzicie z formy i wyjść nie zamierzacie, co bardzo mnie cieszy. Jednocześnie chciałabym wam zaproponować jedno opko, chociaż jest raczej znane i wiele zostało do niego powiedziane, ale wierzę w was, dziewczyny.
http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?f=2&t=782&start=0
W sumie... do tego nie trzeba żadnych komentarzy, żeby haniebnie zapluć monitor... Ale żywię nadzieję, iż jednak to zanalizujecie.

Dzidka pisze...

Nie analizuje się prowokacji :)

Ophelia pisze...

O Mój Borze... Tyle lat traktuję Poznań jak drugi dom, zawsze myślałam, że znam go wręcz lepiej od Leszna, a tu taka niespodzianka! Gdzież jest to mordercze przedmieście z wilkami bawiącymi się czaszkami? Czy to może taka barwna aluzja do naszych piłkarzy i stadionu na Bułgarskiej? Chociaż Lechici to ładni chłopcy i psowatych nie przypominają...(Przepraszam, to opko ogłupia xD).

A motyw z zamknięciem rzeczywiście żywcem z "Dzwonnika" albo "Zaplątanych" wzięty. To samo gadanie o "złych, niedobrych ludziach".

Zły horror boli. Ale z waszymi komentarzami - boli od śmiechu.

Anonimowy pisze...

O cholera...

To opko było równie zajmujące i inteligentne jak scenariusze do niskobudżetowych horrorów!

Tylko co tak krótko?
I gdzie jest Sakura?

Frej pisze...

Hej, ale na swój sposób to było całkiem fajne... Szkoda tylko, że przez te wszystkie lata zanim uzbierałby się cały tatuś, poszczególne kawałki raczej przestałyby się nadawać do użycia. Ale może to wszystko to tylko halucynacje głównego bohatera po tym, jak nażarł się martwych szczurów, których nawet ich pobratymcy tknąć nie chcieli.

Anonimowy pisze...

Ej... endżojowałam to opko o wiele bardziej niż analizę i to nie tylko przez głupotę, którą ociekało ;D (choć przez nią też). Jeśli Pisak jest w wieku, który daje mu nadzieję na naturalne rozwinięcie większego rozsądku, to wróżę mu całkiem dobrze.

Tylko ten Poznań...

Chloe

Anonimowy pisze...

'Trzech potężnych chłopów na jednej drabinie. Ohoho, już to widzę.

Wystawili głowy i zamarli widząc wnętrze pokoju.'

PS. Miałam w tym miejscu nadzieję na Podbipięta plot :{

Francesca pisze...

O ja pierdziu... Całe życie sobie spokojnie w Poznaniu mieszkam, a tu proszę, jaka niespodzianka. Co do opka brak mi słów, większość filmów jakie oglądam to horrory, ale czegoś tak zrytego jeszcze nie było, autorowi polecam wizytę u jakiegoś naprawdę dobrego psychologa.

Anonimowy pisze...

zal ten was blog!!!! :C

Anonimowy pisze...

Najlepsze były Mordercze Wiewiórki Armagedonu!
A ja miałam na obiad nerki....Jesteście ZŁE!

Chomik

Anonimowy pisze...

Opko głupie, ale analiza nawet znośna. Bywały jednak duuużo lepsze i śmieszniejsze.
Pigmejko, Kal, czy mogłybyście nie zostawiać opowiadań ot tak? Ja wiem, że to analizatornia nie blog, ale to dosyć denerwujące.
Proponuję trzy opka na jeden temat.
Michaelle.

Anonimowy pisze...

Kwik!!!

Ayanamikawaii pisze...

Jezu... Ja idę do swojego emo-kąciku i przemieniam go na kącik leczenia psychiki po Ałtorowym ataku. Poznań, krew, części ciała i te wszystkie absurdy... Nie, jeżeli następna analiza będzie o tym samym, przed przeczytaniem uzbroję się w hordę psychiatrów.

Nefariel pisze...

Czuję się w obowiązku poinformować Was z przyjemnością, że na hellconowym panelu o ff odbył się odczyt Waszej analizy o mroczno-biseksualnym ślubie Paina i Konan. ^_^

Kalevatar pisze...

@Nefariel - łii, bardzo nam miło! ;) Mogłabyś przybliżyć okoliczności tego odczytu? Nie miałyśmy żadnego swojego tajnego agenta na Hellconie. ;)

Sineira pisze...

Ja chyba wiem, gdzie to jest: http://www.wielkopolska.com.pl/index.php/a/3/b/9/c/2/d/0/id/44141 :D Jeśli zignorować blokowisko po drugiej stronie Drogi Dębińskiej, to faktycznie koło lasu jest tylko kilka domów, w tym takie cudo: http://img266.imageshack.us/img266/8834/dsc9659i.jpg - na obrazku nawet wilka widać;)))

Anonimowy pisze...

Aż się człowiekowi przypomina jak sam był Ałtoreczką:) Żałuję, że mi się żadem tekst z tamtego bloga nie zachował, byłoby się z czego pośmiać.
Pisałam o Hermionie co ma 16 lat. Nie pamiętam czy schodziła na śniadanie, ale w czasie jazdy do Hogwartu Śmierciożercy zaatakowali pociąg i Hermionę Harry niósł (oczywiście). Potem Harry, Ron, Luna, Neville, Hermiona i Ginny mieli wspólne dormitorium (a jakże!). Potem się już takie cuda działy: Hermiona spotkała jednorożca i potem się z w niego przemieniała; przez te, że uratowała Harry'ego od śmierci zyskała znamię i zotsała królową jakieś tam rasy, która żyła w miejscu przed zaświatami; w szkole był przystojny nauczyciel, który okazał się jakimś dawnym księciem tej rasy, był ślepy, ale widział (bo mówił, że nie potrzeba wzroku, żeby widzieć); sporo po drodze jeszcze bzdet było, których nie pamiętam, ale skończyło się bohaterskim poświęceniem Hermiony-jednorożca, żeby uratować świat.
Ale przynajmniej z tego wyrosłam. Pisałam to jak miała 13-14 lat.

Nefariel pisze...

Kurczę, napisałam Wam epicko długi komentarz z przebiegiem odczytu, ale się nie dodał. :C
Powiem więc tylko, że quasicosplayowa wersja mrocznego ślubu Paina i Konan jest w przygotowaniu. ;)

Johnny Zeitgeist pisze...

@Kalevatar - jeśli chodzi o odczyt na Hellconie, to wszystko wynika z tego, że Ithil ma pamięć komórki zapełnioną przeróżnymi analizami. I myśmy też poprowadzili odczyt (z podziałem na role!) kiedy skończył się panel. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw, ale wyszło bardzo fajnie!

Angelika pisze...

świetny blog. na pewno będę wpadać częściej.
obserwujemy?

angelika-lukaszewicz.blogspot.com

zapraszam do komentowania i obserwowania. na pewno się odwdzięczę:)

q_salis pisze...

Masakryczne i absurdalne. Ale bez odpowiedniej logiki, co czyli to opko fatalnym.
Nie potrafił pojąć zachowań swojego syna. Wstydził się go, a nawet trochę bał.
Też bym się bała osoby, która kocha mnie psią miłością, mimo że ją kopię, podpalam, głodzę i zamykam na strychu.
Absolutnie prze.
Mimo, że budynek był już stary, można było dostrzec jasnobrązowy kolor ścian. Adam mieszkał na przedmieściach Nowosybirska? Irkucka? Poznania (...aha. OK.), gdzie było tylko parę domów. Wszystkie takie same.
Internet tam zawracał, a na noc mieszkańcy zwijali asfalt. Standard przedmieść Poznania.
A psy szczekały tam dupami!

Zaczynam się zastanawiać, czy szukanie sensu w opowiadankach ma jakikolwiek... sens właśnie...

Hasło: hydrie. Brzmi jak jakieś wodne "furie" czyli harpie po naszemu... Może to po prostu syreny?

roguemouse pisze...

Pomysł opka znośny, wykonanie jak widać. Analiza fajna, ale bez fajerwerków.
Ale Pigmejko - ubóstwiam Cię za wtrącenie piosenki z "Dzwonnika z Notre Dame". Zawsze czułam w Tobie bratnią duszę ;)

Mysza

Anonimowy pisze...

Las na Piątkowie to nie jedyny lasek w okolicy Poznania. Lasek jest także między Swarzędzem a Tulcami (nawet z małym stawkiem) - co wiecej znajde miejsce, gdzie do najbliższego sklepu jest przynajmniej dwa kilometry (a wszytsko to nieomal w granicach miasta). Tylko las niespecjalnie mroczny.
Jeśli za przedmieścia Poznania brać obszar Głuszyna-Koninko-Kamionki-Borówiec, to lasek ciągnie się aż do Kórnika.
Ale najbardziej niezamieszkanym obszarem jest lasek na przedmieściach Poznania na trasie do Biedruska. Jest to poligon wojskowy z obszarem ochronnym, gdzie stoją pojedyncze domy. Do najbliższego sklepu faktycznie może być 2-3 km.

ola

Anonimowy pisze...

I jeszcze jedno - wilka zaobserwowano na monitorowanym przejściu dla zwierząt nad autostradą.
Czyli nie jest tak źle z opisem otoczenia :)

ola

Akida Loo pisze...

. . . TO jest jedna z najbardziej chorych rzeczy, jakie w życiu przeczytałam i radziłabym Pisakowi skonsultować się jednak z psychiatrą... Aczkolwiek sam opis nie był zły, oczywiście jeśli nie liczyć schowanej pod "dziecięcym łóżeczkiem" logiki xD