piątek, 21 października 2011

Krocza we włosach, czyli jezu jezu (nieczyt.) - część II

Chcecie więcej?
(Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!)
Pewnie, że chcecie! Oto jeszcze więcej Sakury, jeszcze więcej Itachiego, jeszcze więcej wszechogarniającego bullshitu i jeszcze dużo, dużo więcej nieprawdopodobnie złej ortografii. Mamy tu krwawiące haki z rączkami i otwory ciała, których ilość jest KLUCZOWA dla narracji. Sakura bierze kąpiel w łatach szwaczki Róży zastanawiając się, czy to jej urok, czy może Maybelline. Sasuke zebrało się na tulaski, a Itachi... Itachi ma naprawdę dziwną fryzurę.
Indżojcie... jeśli jesteście w stanie. My idziemy leczyć obrażenia na psychice.

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.




[od aŁtorki]
Nie wiem z kim ma być Sakura dam parę odpowiedzi a wy piszcie w komerażach
-z itachim
-z Sasuke
-Najpierw z Sasuke potem z Itachim
Piszcie bo już sama nie wiem.
Pomidor?
Nie wiem o co chodzi, ale mogę Ci podać przepis na gofry.


Itachi zemdlał z wycieńczenia. Nie miał już chęci do życia. Śmierć nie wzięła go jednak jeszcze pod skrzydła śmierci.
Póki co wzięła go pod pachę (śmierci).
A potem załadowała na taczkę (śmierci).

Stałem na wielkiej łące porośniętej zbożem.
Rozmaitem. Wyzłacanym pszenicą...
Hint: to się nazywa POLE.
Oj tam, “pole” jest takie... przyziemne!

Szedłem ręką (ja zwykle chodzę nogami, ale każdemu wedle jego potrzeb, prawda) (Ja zaraz stanę na rzęsach. Dosłownie.) przesuwając po źdźbłach żyta. Z daleka dostrzegłem Russela Crowe'a, Adama Mickiewicza mojego małego braciszka. Zawsze wesoły i uśmiechnięty od ucha do ucha. Jego oczy z daleka błyskały szczęściem. Błękit jego oczu był jeszcze bardziej niesamowity przez słońce które go oświetliło.
O taki?


Przy nim stali rodzice i ojciec głaskał syna po głowie. Itachi zemdlał z wycieńczenia.
Tego głaskania było mu już za wiele.

Nie miał już chęci do życia. Śmierć nie wzięła go jednak jeszcze pod skrzydła śmierci.
Aż musiałam sprawdzić, czy nie przekopiowałam źle tekstu, ale nie - ten fragment rzeczywiście się powtarza. :/
Ojoj, aŁtoreczka nam się zapętliła. :3 *klika RESET*

Stałem na wielkiej łące porośniętej zbożem. Szedłem ręką przesuwając po źdźbłach żyta. Z daleka dostrzegłem mojego małego braciszka. Zawsze wesoły i uśmiechnięty od ucha do ucha. Jego oczy z daleka błyskały szczęściem. Błękit jego oczu był jeszcze bardziej niesamowity przez słońce które go oświetliło. Przy nim stali rodzice i ojciec głaskał syna po głowie. Biegł do nich ile miał siły w nogach biegł ale oni wciąż się oddalali.
Ale skoro ojciec go głaskał po głowie, to jak mogli się od niego oddalać? Ojciec miał rękę Gadżeta? o.O
Nie no, ojciec przecież głaskał tego młodszego, doprawdy, jak możesz tego nie rozumieć! ;>
No bo ja taka dziwna jestem, że sugeruję się tym, że na początku akapitu była narracja pierwszoosobowa. Powinnam się ogarnąć.
Nagle przed nim wyrosła ogromna przepaść bez dna i daleka do jej drugiej krawędzi.
Druga krawędź przepaści bez dna. Nie, przepraszam, ale ja tego jakoś nie widzę.

Niebo zakryła czerwona maź i zaczął padać deszcz krwi. Spojrzał na swoja rodzinę.
Ten deszcz krwi spojrzał. Na mamę Chmurkę i tatę Rzeźnika.

Spojrzał na swoja rodzinę. Wisieli na hakach bez kończyn.
*patrzy na swoje haki - wszystkie z rączkami i nóżkami* Dziwne.

Z każdego ich otworu wypływała krew
Z tych haków. Łoboru, ktoś tu sobie wkręcił bad tripa.
Zaraz zacznie widzieć łby bawole i wyrastające z nich nogi żabie, jak Witkacy.

(jak dobrze policzyłam to tych otworów jest 9- od autorki)
Jeśli ojciec i ten dzieciak mieli vulvy, to owszem, nie mylisz się. ;)
(Oczywiście jest to kluczowa sprawa w tym fragmencie narracji.)
Oczywiście. Gdyby wyciekało z tylko sześciu otworów, to w ogóle nie czułabym grozy!

Mieli otwarte oczy i mu się przyglądały
-To twoja wina-mówiły wszystkie we trzy razem.
Te oczy. Albo, co gorsza, otwory.
Ten dziewiąty krzyczał najgłośniej.

Chłopaka padła na kolana.
Z tego wielkiego żalu urwało mu od przyrodzenia.
Też chciał mieć dziewięć otworów.

Nie chciał już dalej żyć wolał teraz dołączyć do rodziny wiec bez namysłu żółcił się w przepaść.
Trochę zaleciało Leśmianem. Żółcił się w przepaść...
A przepaść rozgardliła się zębogryząć i za jednym mlaskęsem pożarłknęła go.

Spadał w dół szybko.
W górę nieco wolniej, ale tempo wciąż było zadowalające.
Tylko spadnie w bok wciąż wlokło się w nieskończoność.

Nagle poczuł szarpnięcie w górę. Powoli otworzył oczy. Unosił się w powietrzy. Przed nim była jakaś piękna kobieta. (...) Miała długie różowe włosy, zielone oczy, piękne ciało które po dotknięciu wydawało by się że to jedwab.
Było płaskie i śliskie.
Jeśli jedwab był kamienny, to był to Snape w przebraniu i peruce.

Jej twarz była smutna a oczy wypełnione bólem.
-nie możesz teraz umrzeć. Musisz wybawić Rzym od tyrani. To nie jest twoja prawdziwa rodzina. Więc spoko luz, niech giną. Przygarnęli cię jako dziecko, kiedy dryfowałeś w koszyku rzeką.
- Mojżesz! - zanucił Itachi - Mam na imię Mojżesz!
Może to coś zmieni
Gdy już wieeeesz...!
Dziwny, rozpalony Mojżesz...
(Źle ze mną.)
(Dziwisz się? Po tym opku?)
(Jakoś nie.)

Wyłowili cię i wychowali.
Jak rodzoną rybę!

-Więc kto jest moja rodziną
-mogę ci tylko zdradzić że masz brata który żyje, twoja matka umarła przy porodzie drugiego syna, a ojciec zmarł niedawno. Więcej ci ni powiem
Ona jest jednym z Rycerzy którzy mówią "ni"!
Ze sposobu wypowiadania się pasuje mi bardziej do Tima.

Postać kobiety zaczęła znikać we mgle. Itachi więcej już nie widział. Otworzył swoje oczy
Szaleństwo. Ja zazwyczaj otwieram czyjeś oczy, prawda.

aby wybudzić się z dziwnego snu. Usłyszał czyjeś głosy i poczuł iż jest wieziony na wozie ciągnącym przez bawoły.
Po czym poznał, że to bawoły? One ciągną wóz w jakiś charakterystyczny sposób? Nie wiem, zatrzymują się co chwilę na defekację, czy jak?
Może po zapachu poznał? Skoro był takim fanem prac polowych...

-leż spokojnie -usłyszał-zaraz będziemy na...
Ponownie zemdlał ale już nie zastał potwornego koszmaru.
Koszmar też uznał, że ma dość i w międzyczasie wyszedł trzaskając drzwiami.

*
Sakura unosiła swoje powieki do góry.
Potem uniosła jeszcze powieki kochanka, służącej i kota śpiącego na poduszce.

Spostrzegła że nie jest w swojej komnacie. Wspomnienia wczorajszego wieczora przyszły do niej jak grom z jasnego nieba. Przekręciła głowę na bok i ujrzała Sasuke. Szybko wstała i wyszła z pomieszczenia. Biegła długim ładnie wystrojonym korytarzem
Fakt, że korytarz był “ładnie wystrojony” jest kluczowy dla narracji akurat w tym momencie, prawda?

Nie spodziewanie na kogoś wpadła. Przed nią stał siwi-włosy chłopak ok. dwudziesty lat. Na nosie miał okulary i włosy spięte w kucyk.
Ludzie, włosy na twarzy się goli, a nie spina w kucyki!

-czy książę wie o pani wyjściu
-nie-odezwał się surowy głos obok
-Kabuto zabierz ją do mojej komnaty i przywiąż do łóżka żeby już nie uciekła.
-Dobrze
Chłopak mocno szarpną sakurę w swoim kierunku. Doszli do pięknej komnaty. Wszystko było bogacie zdobione. Pięknie rzeźbione meble nadawały temu jeszcze więcej uroki i łóżko z baldachimem do którego Sakura została przywiązana.
KWIIK. A na wuj Sasuke kobita przywiązana do baldachimu? Co to w ogóle za fetysz jest?
Ostatnio widziałam film, w którym gościa przywiązali do piasku. Przy tym baldachim wydaje się omal normalny i naturalny.
Jop, też go widziałam. :/ No ale oni nie chcieli go potem chędożyć, prawda.

Kabuto bez słowa wyszedł. Po obu stronach łózka znajdowały się szewki nocne z lampkami na nich.
Co to są Szewki nocne? Jakaś odmiana szwów, na których można postawić lampkę? Chyba że chodzi o wieś na Białorusi - tam z pewnością są jakieś lampki.

Jedwabna pościel koloru błękitnego lekko się pofałdowała pod wpływem ciężaru dziewczyny.
Ten ciężar musiał być niezły, skoro wytworzył pole grawitacyjne zdolne odkształcić pościel z wysokości baldachimu.

Nawet nie zauważyła jak Sasuke nad nią stał i uważnie se jej przyglądał.
W takim razie chyba po suficie chodził.
Hint: Sasuke, w łóżkowej "wyższej szkole jazdy" chodzi o coś zupełnie innego!
Może on jest z tego plemienia Indian, w którym panuje przekonanie, że dzieci powstają, kiedy para stoi naprzeciwko siebie i bardzo intensywnie się sobie przygląda?

-Sakura, Sakura, Sakura i co ja mam z tobą zrobić co
-wypuścić
- wychędożyć
- wychędożyć, a potem wypuścić

-nie to raczej nie. Zróbmy tak masz mi być posłuszna
-nie za nic w świecie
O nie nie nie, ja już widzę, do czego to doprowadzi... Widmo Sakury serwującej mu zasoloną zupę nadciąga zza horyzontu.

-a jeśli za twoje nieposłuszeństwo ucierpią twoi bliscy z klasztoru i uczący się tam dzieci. Jeden rozkaz i wszystko zostanie zniszczone. A Tsunade zabije na twoich oczach.
Ojoj... Kogo Tsunade ma zabić? ;>

Posądzę za zdradę i skarze może na szubienice albo ścięcie głowy. Co ty na to? Będziesz posłuszna
Sakurze z oczu zaczęły lecieć gorzkie łzy. Kroczu-włosy starł je kciukiem
OŁ MAJ GAD.
*wizualizuje sobie czerep Sasuke, w całości pokryty małymi penisami*
Nie no, on ma po prostu chujową fryzurę...

-już mi nie uciekniesz prawda
-ta..k- powiedział łkającym głosem.
Sakura postanowiła zostać, ale za to ekspresowo zmieniła płeć! Sprytne!

Sasuke ją rozwiązał i do siebie przytulił.
O tak, tulaski to jedyne, co można zrobić tuż po tym, jak groziło się kochance wybiciem wszystkich jej bliskich.

Bez ostrzeżenia Chłopak wpił się w jej malinowe, słodkie usta. Oderwał się od niej by zaczerpnąć powietrza i jeszcze raz krótko pocałował. Nie oddała pocałunków. Musi nauczyć się go kochać ale nie potrafi.
Oj tam zaraz kochać. Starczy, że nauczy się udawać orgazm, coby jego ego nie ucierpiało, no i jeszcze kilku rzeczy... żeby wiadome części jego ciała też były zadowolone.
Pigmejka ma na myśli, oczywiście, jego brzuszek.^^

Bla niej był zwykłym potworem, tyranem, osobą zło i nie powinowatą żyć na tym świecie.
No bo osoba zło nie może być powinowata z osobą dobro. Cokolwiek to znaczy.
Znaczy tyle, że ci źli nie mogą brać ślubu z tymi dobrymi. Jak nie patrzeć, jest w tym jakaś logika.

-Wybrałem dla ciebie suknie. Jest na fotelu w garderobie. Przygotówka się za godzinę
Znaczy, gotówkę ma przygotować?
No jasne. Za darmo jest tylko seks, a za suknię już musi płacić.

jemy śniadanie z ważnymi ludźmi tego kraju.
Wyszedł z pokoju zostawiając ją. I dobrze chciała być teraz sama. Poszła do łazienki i wzięła kąpiel która ukoiła jej zmysły.
Bo była tego warta!
Czy to jej urok, czy to Maybelline? - pytał sam siebie Sasuke, podglądając zza kotary.

Po pół godzinie wyszła. W puchatym czarnym ręczniku
Tak tylko cichutko przypomnę, że wciąż jesteśmy w starożytnym Rzymie. Ciekawe, kiedy Sakura założy rurki i bluzkę na naramkach.
Ja czekam na letki makijaż.

skierowała sie do garderoby. Była ogromna pełna pieknych ubrań i butów. Zauważyła sukienkę leząca na fotelu. Była czarna i długa. Do tego wybrała białe buty na wysokim obcasie.
Oh my. Nie żebym była jakąś Trinny i Susannah, ale to się chyba troszkę gryzie.
Pal licho dobór kolorów... Jest mi strasznie przykro, ale w starożytnym Rzymie noszono buty tylko i wyłącznie na płaskim obcasie.
W domu noszono sandały. Nie wypadało się w nich pokazać na ulicy. Natomiast na przyjęciu nie wypadało nosić innych butów jak tylko sandały, tak więc sługa nosił za swym państwem idącym w odwiedziny do znajomych kapcie.”

Przebrała się w nią. Wyglądała przepięknie choć suknia więcej odkrywała niż zakrywała. Wysuszyła włosy i pokręciła zostawiając rozpuszczone.
Mało, że buty na obcasie, to jeszcze rozpuszczone włosy. Przecież ci wspaniali Rzymianie umrą ze śmiechu, jak ją zobaczą, a Sasuke stanie się pośmiewiskiem.
“Początkowo Rzymianki nosiły proste fryzury z przedziałkiem po środku upięte z tyłu w kok. Z biegiem czasu zastąpiły je coraz bardziej wyszukane. Włosy farbowano czasem na blond lub na czarno. Kobiety poświęcały im wiele czasu i uwagi.” A przykładowe fryzury wyglądały tak:

Miała mało czasu. Szybko się jeszcze umalowała i była gotowa. Akurat do pokoju wszedł jeden ze służalczy.
Kim są służalcze?

-książę już na panienkę czeka.
Posłusznie poszłam za chłopakiem.
Narratorze, ale to Sakurę wołano, nie ciebie.
Przynajmniej się wyjaśniło, kim jest służalczy - to jakiś chłopak. I chyba rzeczywiście jest służalczy, skoro na podrzędną nałożnicę swego pana mówi “panienko”.

Na plakietce miał na pisane jego imię. Przeczytała to. Chłopak z brązowymi oczami i włosami miał na imię Kiba.
To wszystko było na tej plakietce? Hmm, to trochę jak w tych zagadkach logicznych: "Mężczyzna palący Camele mieszka w domu z żółtym dachem".

Weszli do pięknej sali na środku której był ogromny stół, cały pokryty jedzeniem.
Walały się po nim wymieszane razem: owoce, kilka rodzajów upieczonych zwierząt i rozlana zupa. Mniam.

Poszła w skazanym kierunku przez służalczego i usiadła na swoim miejscu. Rozejrzała się po sali. Wszystkie oczy były skierowane na nią.
Nie dziwię się. Pewnie myśleli, że im jakieś dziwo z barbarzyńskich krajów sprowadzono ku rozrywce.

Jednak na to nie zważał. Sala była koloru ciemnej zieleni. Na ścianach rozciągały się obrazy (aż po linię horyzontu) przedstawiające jedzenie oraz głównym obrazem wiszącym nad głową Sasuke był obraz ,,Ostatniej wieczerzy".
Błagam, powiedzcie, że aŁtoreczce nie chodziło o tę autorstwa Leonarda da Vinci...

Powoli zaczęła konsumować posiałem.
Łoboru, a co to jest posiał i jak się tym je?!
Może jadła tylko to, co było wcześniej zasiane?

W tej chwili Sasuke uniósł kieliszek i wygłosił jakąś mowę nie słuchała. Nie interesowało ja to za bardzo.
No jasne, bo po co jej wiedzieć, co się dookoła niej dzieje i kto w zasadzie ją otacza. (A gdyby tak mowa Sasuke dotyczyła tego, czemu Sakura ma pełnić rolę deseru? To co wtedy, hm?)

Poczuła czyjąś rękę na ludzie.
Pracującym. A lud mu tę rękę odrąbał!

Owa dłoń należała do czarno-włosego.
-Pięknie ci w tej sukni. Po śniadaniu chciał bym ci coś pokazać
Po obiedzie będę cię potrzebował na gwałt!

-Dobrze. Wiejec już nie odpowiedziała. Ręka Sasuke jeździła jej po udzie w górę i w dół.
Może myślał, że to drążek skrzyni biegów?

Czasami stała w jednym miejscu ale to tylko na chwilę.
Musiała odsapnąć.
Każdy nadgarstek musi od czasu do czasu odpocząć.

Przez cały czas ją tam trzymał. Sakurę to wkurzało ale nic nie mogła powiedzieć. Po śniadaniu jak obiecał. Wziął ją za rękę i wziął do ogrodu.
I tam ją wziął.

Wszyto było bardzo zadbane. Trawnik równo przycięty, żywopłot i takie tam. Szli między gęstym żywopłotem.
I takimi tam.
A pod nogami przemykały im pewne ilości zwierząt.

Całość wyglądała jak ogromny labirynt. Dotarli do ogromnej fontanny (...) Obok tego był jeden hamak w cieniu drzew. Niemyśląca długo położyła się na nim.
Czyli Sakura. Dobrze, że narrator wreszcie stwierdza to otwartym tekstem.
Rzeczywiście, dotychczasowe zachowanie Sakury nie świadczy zbyt dobrze o kondycji jej umysłu.

Czarno-oki podszedł do różowo-włosej i zaczął ja leciutko bujać.
Sakurę ogarną nagle błogi sen. Sasuke widząc to wziął lekko dziewczynę na ręce i zaniósł do ich komnaty.
On naprawdę ma jakiś dziwny fetysz. Jeśli lubi takie nieruchome i nieprzytomne, to może lepiej niech wykrada ciała z grobowców, zamiast męczyć ŻYWE kobiety?

Rozebrał do bielizny i ułożył się koło niej. Wtulił twarz w jej puszyste włosy i także odszedł w krainę morfeuszy
A wszyscy Morfeusze, co do jednego, zrobili tak:
***********************************************
Strasznie krótka ale to przez to że nie wiem z kim ma być Sakura.
Ludzie, szybko - wymyślajcie, z kim ma być Sakura, bo ten koszmar się nie skończy!
Ja wiem! Niech będzie z Tomem z Tokio Hotel!
*
To dzisiaj moja pierwsza walka przed publicznością. Zastanawiałem się kto to jest gladiator. Gladiator to osoba skłonna poświęceń.
Nie, Itachi - to jest Matka Polka. Próbuj dalej.
Oj tam, gladiator też się poświęca. Czasem nawet... nieodwołalnie.

niewolnik toczący walkę na arenie.
[Tu aŁtoreczka bez najmniejszej żenady wrzuca w tekst fragment z Wikipedii wyjaśniający, kim był gladiator. Ciach.]

Bał się cholernie się bał, a co jak zginie co z jego zemstą.
No to zemsta pójdzie... w krzaki.

Kto za niego dowie się kim była ta różowo-włosa kobieta ze snu. Stał u bramy z innymi glawiatorami.
Z gladiatorami-awiatorami. Walki na paralotniach były w Rzymie ostatnim krzykiem mody.

Czekał na swoją kolej. Po kolei kolejka zmieszała się i wstrząsnęła przesuwała do przodu. Widział jak co chwila wynoszą ciała zabitych ofiar.
To igrzyska, czy jakaś masowa egzekucja? Wbrew pozorom gladiatorzy nie ginęli tak często, to tylko popularny mit.

Śmierć. To ukojenie jego zmysły.
Oj tam, kąpiel też da radę.
Ja tam wolę masaż, ale co kto lubi...

Da duszy wieczny odpoczynek. To koniec cierpienia. Czyż to by nie było dobre rozwiązanie. Koniec zmartwień i bólu jaki przynosi życie.
Itachi, daj się zabić, albo zostań mnichem buddyjskim i przestań truć dupę, ja cię proszę.

Brama przed nim się otworzyło. Oślepiło go uderzające światło słońca.
Słyszałam, że Rzymienie wykorzystywali do walk różne zwierzęta - ale że słońce też?
Wczuło się po prostu.

Wszedł na arenę. Z daleka dostrzegł swojego przeciwnika. Był bardzo dobrze uzbrojony. Sędzia ( jak nie sędzia to kto? XD Nie wiem. Może introligator? Albo miś panda. A mówiąc serio: dziecino, ani google, ani książki nie gryzą. Serio.) ogłosił początek wali.
Ej, ale Wala istnieje od 1935 roku...

Chodzili zataczając koło. Przeciwnik nagle zaatakował. Pędził ja rozwścieczone bydło. Kroczu-włosy skutecznie odpierał każdy atak.
*patrzy na dwa powyższe zdania*
Proszę, nie każcie mi tego komentować.
*zwija się w kłębek z flaszką pod pachą*
Ja sobie wyobraziłam, jak on te ataki swoimi kroczami odpiera... Kal, zostało Ci coś jeszcze w tej flaszce?
Niewiele, ale może starczy. Krocza we włosach potargał wiatr...! *zawodzi*

Na przemian robili uniki i atakowali. Każdy miał już obrażenia.
No, bo przeciwnik zadawał 2k7 +5 za każdą sztukę rozwścieczonego bydła, a Itachi 2k8 +3 za krocze na głowie i +100 za bycie ulubieńcem AŁtorki.
(Wszyscy mają obrażenia, mam i ja!)
(Ja też mam - na psychice.)

Napastnik mocno przejechał mieczem wzdłuż ramienia karo-okiego.Wzdłuż ręki poleciała gęsta czerwona ciecz.
To krwawiło przecięte powietrze.
O skubany, atomy tlenu przeciął na pół!

Przeklną pod nosem i rzucił się na przeciwnika. Zadawał mu potężne ciosy nie pozwalając na obronę. Powalił go na ziemię. To koniec nie żył.
Muszą mieć tam wyjątkowo morderczą ziemię.

Itachi wygrał. Słaniając się na nogach udał się z powrotem do bramy. To już koniec wal na dzisiaj. Przetrwała tylko mała grupka jego kolegów. Był ranny. Z reki ciągle sączyła się czerwona lepka, ciepła maź.
Nie chcę wiedzieć, czym odżywia się Itachi, skoro jego krew ma konsystencję mazi...

Spostrzegł trenera a zarazem jego pana jak podchodzi do niego. Wyjmuje z miski jakieś białe robale i kładzie wzdłuż rany chłopaka.
-Nie ruszaj tego, oczyszczą ranę i przyśpieszą jej gojenie.
-dziękuje- wyszeptałem i odeszłam do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku i nawet nie wiedząc kiedy zasnąłem.
A Itachi stał jak ta fujara patrząc, jak narrator okupuje jego łóżko.
Biedny narrator, pewnie się zmęczył opisywaniem walki. Nic dziwnego, że mu się przysnęło.

*
Więził mnie już w tym pałacu potna tydzień. Płakałam skrycie, jak tylko jego, albo kogoś innego nie było w pobliżu. Parę dni temu ogłosił bal. Na nim odbędą się nasze zaręczyny.
Sasuke musiał chyba doznać porażenia słonecznego. Mało, że postanawia ożenić się z jakąś podrzędną panną, to jeszcze łudzi się, że “bal” dla urzędnika jego rangi da się zorganizować w kilka dni? Chyba że to nie bal, a zwykła posiadówa z kumplami...

Za parę minut miałam zejść na obiad. Na śniadaniu się nie pojawiłam.
No, ale zawsze JAKIEŚ zejście na posiłek było! *odhacza w kajeciku*
Szkoda, że to nie to ostateczne zejście.

(...)Usiadłam jak zwykle na swoim miejscu. Znów Sasuke rozpoczął swoje monotonne przemowy (...) Jak zwykle nic nie usłyszałam bo ja zwykle nie słuchałam, a w dupie z tym.
“Bo ja rzadko kiedy myślę. Alem za to chyża w dziele...”

Zabrałam się za posiłek który jak zwykle pod mój nos podstawiali kelnerzy.
Kelnerzy, khiiiiik. *kłaczek*

(...) Większość czasu spędzałam nad jeziorkiem w płacowym ogrodzie. Często także wymykałam się na rynek miejski. Lubiłam tam przebywać i oglądać co kupcy mieli do zaoferowanie klimatowi.
Na przykład Pakiet Promocyjny: do trzech susz globalne ocieplenie gratis!

Zjadłam posiłek. Podziękowałam i swoje kroki skierowałam do komnaty. Szłam jak zwykle korytarzem. Wszystkie były takie same. Weście doszłam.
Weś się, aŁtorko... i przestań pisać.
Już nie wiem, co gorsze - jak AŁtorka próbuje urozmaicić narrację szczegółami, czy jak tego nie robi.

*
Otworzyłam bogato zdobione drzwi do mojej i Sasuke sypialni. Zerknęłam na zegar słoneczny. Do wieczora zostało mało czasu(...)Wzięłam długą kąpiel w różnych olejkach, pachnidłach i łatkach róży.
Proponowałabym dodać do tego choć odrobinę wody.
(Widzieliście kiedyś w sklepach kosmetycznych łatki róży?)
Może chodzi o łaty szwaczki o imieniu Róża? Co prawda nie wiem, jaki sens miałoby kąpanie się w czymś takim, ale są różne gusta.

Siedziałam tak aż woda nie wystygła. Wyszłam z wody i wytarłam się miękkim białym ręcznikiem.
A co się stało z miękkim czarnym? Bycie gothem wyszło z mody?
Kolor się sprał i teraz ręcznik jest biały.

. Skierowałam się do Garderoby i ubrałam piękną różowa suknie. Miałam coraz mniej czasu. (...) Założyłam złote szpilki.
O Jeżu...

Wzięłam jeszcze biżuterie od Sasuke i zapięłam na szyi piękny diamentowy naszyjnik i fioletowy wisior. Na palec wsunęłam pierścionek z fioletowym oczkiem i piękna bransoletkę z dziesiątkami ślicznych diamencików.
Takie ilości błyskotek maja służyć do stylizacji na Cygankę, czy może teraz w modzie jest bling (klik)?
Brakuje jeszcze tylko kolczyków i diademu i stylizacja na kobyłę prowadzoną na jarmark byłaby gotowa.

Wszystko to dostałam od Sasuke. Miała już wszystko na sobie (no, nie da się ukryć - więcej się raczej nie da) jeszcze tylko upiąć włosy. Próbowałam rożnych fryzur ale zostałam przy moich długich mocno pofalowanych włosach.
Cudze krótkie zostawiłam na inne okazje.
No i znów ją na salonach wyśmieją. Cóż, skoro lubi być obiektem drwin...

Lekki makijaż (taaaaaak!!!) i już byłam gotowa. Prawie zapomniałam. Wpięłam jeszcze jadem we włosy.
*pluje jadem w monitor* Niestety, wciąż nie da się zabić nikogo przez internet. :(
Ej, ja żartowałam z tym diademem... O.O

Był także z diamentów a po obu skroniach zwisały mi po trzy węże.
Strażackie.
Szkoda, że te węże nie były jadowite.

37 komentarzy:

Effice pisze...

... Chciałam to jakoś skomentować, ale "opko" wytrąciło mnie z równowagi. xD

KOCHAM tę Ałtorkę, zaprawdę powiadam wam. Kto inny w tak GENIALNY sposób opisałby życie w Starożytnym Rzymie?

... Nie, tak naprawdę kocham Wasze komentarze. Po dawce zabójczego śmiechu pozostaje mi zapłakać nad losem internautów katowanych losami Sakury i jej kroczo-włosych adoratorów... I pójść do jakiejś kliniki.

p pisze...

O matuchno boska, jak ktoś mógł popełnić taki tekst?

Wasze komentarze są świetne, brzuch mnie boli od śmiechu :)

Zastanawiało mnie tylko, czy aŁtoreczka inspirowała się Pokémonem o imieniu Kabuto tworząc jedną z postaci. Biorąc pod uwagę bigos w jej głowie, można tak założyć.

A na zakończenie, żeby zrobić na złość waszemu zmysłowi estetycznemu: tak wygląda Kroczu-włosy: http://bit.ly/pkgiDH

Indżojcie, ja schodzę na śniadanie.

Anonimowy pisze...

To było straszne, wiecie? Nie mogłam się śmiać - zęba mi wyrwali i bałam się, że od śmiechu szwy puszczą i przybędzie mi dziur... Tfu! Ran. CHCIAŁAM wyłączyć, ale nie mogłam. Linijka za linijką skręcałam się, próbowałam śmiać się przez nos, ogólnie cierpiałam, ale nie mogłam się oderwać i to Wasza [i aŁtorki] wina!
Kroczu włosy i szpilki rozbawiły mnie, aż zagrzechotały kostki lodu, którymi odmrażam sobie policzek.

Będzie więcej tej zło-Rzymianki?


Janka

dracomaleficium pisze...

Chciałabym policzyć, ile razy wybuchnęłam głośnym śmiechem niepomna na sąsiadów, ale nie da się. Jesteście genialne.

A opko... Cóż, jakie jest, każdy widzi. UGH.

Hasło: binds. Jak ten fetysz Sasuke z przywiązywaniem do baldachimów.

Anonimowy pisze...

Może Sakura ma węże we włosach jak erynie? Opko jest straszne, aŁtoreczka głupia, a mnie szlag trafił po takim skalaniu historii. Muszę przejść terapię Rammsteinem i herbatką miętową.
Dżem Malinowy

Anonimowy pisze...

Analiza jak zawsze świetna. Ciekawe w jakie miejsca aŁtorka wyśle jeszcze biednych bohaterów Naruto. I taka mała prośba. Czy można by zaktualizować archiwum, bo nie mogę przeczytać trzech ostatnich analiz:( Ładnie proszę.

Ysabell

Anonimowy pisze...

Niewiele, ale może starczy. Krocza we włosach potargał wiatr...! *zawodzi*
To bylo najlepsze!
Ale
Ja tam wolę masaż, ale co kto lubi...
Koszmar też uznał, że ma dość i w międzyczasie wyszedł trzaskając drzwiami.
Itachi, daj się zabić, albo zostań mnichem buddyjskim i przestań truć dupę, ja cię proszę.

też bardzo ucieszne!
Straciłam dzis prace i sie Wami pocieszam!Dziekuję.
Chomik

Deszczowyjka pisze...

Ha! Myśmy też miały kroczoczarne włosy w jednej z analiz :D Jaki ten świat mały...

Poziom głupoty tego opka jest tak wysoki, że nawet analizę trzeba było czytać na raty.

Anonimowy pisze...

Piękna analiza, opko porażające i przerażające swoim brakiem sensu. Pokwikałam sobie równo. A te sceny z Gladiatora... miodzio. Najlepsze, jak poszedł spać z robakami w ranie - nie ma to jak larwy muchy do poduchy.

Hasło:metyl - może alkohol metylowy? Ałtorka bez wątpienia zażywała coś 'na natchnienie'...

Ginger dziękuje i pozdrawia oraz czeka na następną analizę ^^

Agatha Makabresque pisze...

"Ostatnio widziałam film, w którym gościa przywiązali do piasku. Przy tym baldachim wydaje się omal normalny i naturalny."
Przybili! To były długie drewniane gwoździo-kołki;]Później koleś miał od tego stygmaty.
Ale przywiązywanie do baldachimu to ten sam poziom absurdu. Chociaż pewnie jest skuteczniejsze.

Pozdrawiam,
takoż bywalczyni vhsów:)

Anonimowy pisze...

I znowu śmieję się jak głupia. Brakowało mi tego. Opko miażdży, opisy strojów szczególnie. Po co przenosić akcję do jakiś czasów skoro się nic o tych czasach nie wie?

roguemouse pisze...

"-Sakura, Sakura, Sakura i co ja mam z tobą zrobić co
-wypuścić
- wychędożyć
- wychędożyć, a potem wypuścić"

*podpowiada szeptem* A potem jeszcze odnaleźć, zgwałcić i zabić.

Borskie opko i borska analiza. Oby więcej takich :)

Mysza

sepulka pisze...

Uśmiałam się jak pijana norka, dzięki piękne! :)
A kroczo-włosy i karo-oki lowelas wylądował w mojej prywatnej pierwszej dziesiątce kuriozów (wyprzedza go aŁtoreczka).

Pigmejka pisze...

Cieszymy się, że i druga część analizy opka się Wam podoba! :)

@Agatha Makabresque: Ręce miał przybite, ale nogi mu już przywiązali! ;D

Anonimowy pisze...

Ło matko z córką! Poziom absurdu i błędów ortograficznych powala, ale wasze komentarze są jeszcze lepsze . Ja chcę jeszcze!

Pozdrawiam,
Buuka

Anonimowy pisze...

Do Niemyślącej Sakury uśmiałam się jak pijana norka. Później było tylko lepiej (czyt. włosy mi się wyprostowały a Frugo stanęło kołkiem w gardle). Mówiłam już że mam 12 lat i nie piszę takiego chłamu?

PS. Chce Geralta- Geodety. Dałoby się załatwić?
Yenna

Anonimowy pisze...

Ja się dziwię, że tak długo wytrzymałyście nie wspominając, że to jednak starożytny Rzym jest. Moja głowa zaliczyła headdesk (a raczej headmaterac) od razu przy służalczym w okularach, ale Wy jesteście twardsze, szacun normalnie.
Podejrzewam, że ałtorka po prostu już na całego olała jakiekolwiek realia i po prostu zaczęła sobie radośnie tworzyć, bo w końcu najważniejsze - z kim będzie Sakura!?!?!?

Yaoja.

Anonimowy pisze...

Mam nadzieję, że dalszej części analizy nie będzie... Oczywiście podobała mi się niezmiernie, kwikałam przykładnie, ale...
Nie mogę znieść myśli, że Sakura ma się "zadawać" z moim słoneczkiem, z moim ślicznym Tasiem. D: ItaSaku mnie boli, jest jeszcze gorsze od ItaSasu! Bóó...

Nefariel
Hasło to unsub. Faktycznie, bez dodatkowych napisów już w ogóle bym nie dała rady.

Serenity pisze...

Jadem rządzi! :D

Anonimowy pisze...

Musicie opracować jakiś regulamin. Ludzie popełniają błędy podczas czytania analizy i potem mają kłopoty:

1. Podczas piątkowego delektowania się dziełem przeświętnych Kalevatar i Pigmejki nie należy spożywać żadnych produktów spożywczych, w szczególności płynnych.

2. Niestosowanie się do wyżej wymienionego punktu może zaowocować zadławieniem się lub opluciem komputera podczas ataku śmiechu bądź dolegliwości żołądkowych związanych z przebojową gramatyką aŁtoreczek.

3. Proponuje się nieczytanie analiz późną porą, jeśli w domu śpi smacznie współlokator/babcia/siostra/małżonek/małżonka/Hiszpańska Inkwizycja (niepotrzebne skreślić)

4. W razie obudzenia jednej z wyżej wymienionych osób, należy szybko zapoznać je z PLUSem, w przeciwnym razie można już nigdy nie zasiąść do komputera.

Mam nadzieję, że te instrukcje pomogą początkującym czytelnikom.

Shady Eyes pisze...

Szkoda, że te węże nie były jadowite.

No przeca były jadowite, bo to jadem był!

Ukośnik pisze...

Sądzę, że aŁtorka, pisząc "Weście doszłam.", miała na myśli: "Doszłam dla Westy." Wszak trzeba pokazać, że jednak COŚ się o starożytnym Rzymie wie.
Analiza jak zwykle świetna. I faktem jest, że opko wielce na nią zasłużyło.

Goma pisze...

A nikt nie pomyślał, że kroczu-włosy miał po prostu włosy na kroczu i aŁtoreczka chciała podkreślić ten samczy element wabiący?
Mnie osobiście przypadły do gustu węże strażackie zwisające z diademu - jak to jest, że zawsze potraficie człowieka dobić tak zgrabnie, pod sam koniec? ;D
Pozdrawiam (i po raz pierwszy muszę przyznać, że mam chwilowo Sakury dosyć).

Anonimowy pisze...

"Ostatnio widziałam film, w którym gościa przywiązali do piasku. Przy tym baldachim wydaje się omal normalny i naturalny.

Jop, też go widziałam. :/ No ale oni nie chcieli go potem chędożyć, prawda."

Co to za film?

Ayanamikawaii pisze...

"Powoli zaczęła konsumować posiałem.
Łoboru, a co to jest posiał i jak się tym je?!
Może jadła tylko to, co było wcześniej zasiane?"

"Sakurze z oczu zaczęły lecieć gorzkie łzy. Kroczu-włosy starł je kciukiem
OŁ MAJ GAD.
*wizualizuje sobie czerep Sasuke, w całości pokryty małymi penisami*
Nie no, on ma po prostu chujową fryzurę..."

KWIIK! Łoboru, jak to ujęła Pigmejka, muszę koniecznie napisać do tej genialnej aŁtoreczki!
...
No co? MUSZĘ wiedzieć, gdzie i za ile można kupić to, co ona ćpa! Zwłaszcza co do opisu złotych szpilek, kolorowych sukien i biżuterii Sakury - naprawdę, coś takiego można napisać tylko i wyłącznie na haju. Nawet spożycie alkoholu w nadmiernych ilościach nie powoduje TAKICH skutków.
Analiza przezajebista.

Vespa pisze...

Wniosek na temat fryzury Sasuke jest debeściacki. Zaraz następne w kolejności są walki na paralotniach i taktyczny facepalm. Chociaż... nie no, właściwie to się nie da powiedzieć, co było najlepsze. Przednia analiza, przednia.


Hasło: enthine. Faktycznie cieniutko, coraz cieniej, biedni Sakura i Sasuke.

Sineira pisze...

Zepsułyście mnie rozpalonym Mojżeszem. Ałtoreczka zaś zepsuła mnie "służalczym" z plakietką z imieniem.
Aha, jak macie takie cudo jak kostka siedmiościenna, to ja poproszę;)))

kura z biura pisze...

>Sasuke widząc to wziął lekko dziewczynę na ręce i zaniósł do ich komnaty.Rozebrał do bielizny i ułożył się koło niej. Wtulił twarz w jej puszyste włosy i także odszedł w krainę morfeuszy.

Biedny imperator Sasuke cierpi na impotencję, trzeba się pochylić nad nim z troską, a nie kpić sobie w żywe oczy, Wy złe kobiety, Wy!

Anonimowy pisze...

Impotencja? Raczej nie. Nawet impotent... *milknie*

Mam inną teorię: może ktoś zrobił mu lobotomię? Opcjonalnie Sasuke choruje jakieś zacofanie w rozwoju, zatrzymał się na poziomie siedmiolatka i uznał, że Sakura to jego matka. Albo cierpi na zaawansowanego Alzheimera, skoro najwyraźniej zapomniał, co ma robić ^^.

Atria pisze...

Nie, nie przeżyłam. Mówię sobie, nie przeczytam, cóż, słaba moja silna wola. Przebiłam się przez wszystkie wasze analizy i cóż, genialna robota. Gratuluje i życzę znalezienia dobrego psychologa, po tych wszystkich opkach.

Od jakiegoś czasu męczy mnie myśl. A, pomogę wam z wojna o piękna literaturę.

Yuni pisze...

Świetna analiza, dziewczyny! Mam nadzieję, że pojawi się 3 część.

AŁtorka jakby z zamysłem napisała opko idealne do epickich żartów. xD

Anonimowy pisze...

Zaciekawiło mnie jedno: informujecie ałtoreczki o analizach? :D

Frej pisze...

Hej, ale czepiamy się, czepiamy, a nikt nie zauważył, że aŁtorka chciała dobrze! Użyła przecież autokorekty Worda czy inszego takiego! Niestety, i z autokorekty trzeba umieć korzystać, zwłaszcza jeśli program nie domyśli się, ze "posiałek" to "posiłek" z literówką, a nie regionalizm od "posiałem", zaś "kroczu-włosy" wydaje mu się formą bardziej prawidłową niż "kruczo-włosy". Więc mimo że opko tak samo bezsensowne i wciąż nieczytelne, zrobiło się nieczytelne w inny sposób i minipochwała tfurczyni się należy.


Hasło: nuchneou. Brzmi trochę jak Tutanchamon po czołowym zderzeniu z autokorektą.

Anonimowy pisze...

To był jeden z najlepszych blogów. Uwielbiam takie kffiatki. Więcej takich proszę!

Hasło: revir. Ałtorce zarekwirowano słownik?

Anonimowy pisze...

I really like your blog.. very nice colors & theme.
Did you design this website yourself or did you hire someone to do it for you?
Plz respond as I'm looking to construct my own blog and would like to know where u got this from. thanks a lot sprawdĹş - link, http://www.xn--tv-waldmnchen-3ob.de/index.php?option=com_easybookreloaded&controller=entry

Anonimowy pisze...

Kroczo-włosi mieszkańcy pseudo ałtoreczkowego Rzymu, szpilki zamiast sandałów i jademy... Czy ktoś jeszcze pragnie wniesienia zakazu korzystania z internetu dla osób poniżej odpowiedniego poziomu inteligencji?

Anonimowy pisze...

AŁtoreczka po prostu tym razem używała autokorekty. Ale, że nie zawracała sobie głowy ortografią, tudzież polskimi znakami, wychodziły takie rzeczy jak "przygotówka", albo "służalczy". Kiedyś autokorekta w Wordzie notorycznie zmieniała mi "przygodówkę" w tę właśnie nieszczęsną "przygotówkę".