czwartek, 18 sierpnia 2011

Lizanie Sunny i inne, czyli Harry Potter Special Yaoi Edition cz. 2

Witajcie!
Dziś prezentujemy Wam drugą część miłosnych *ekhu, ekhu* przygód duetu Harry&Draco. Będzie co prawda mniej czochrania, ale więcej namiętnych spojrzeń, jęków i ach-wcale-nie-jednoznacznych aluzji. Dowiecie się także, iż nasi milusińscy nie są jedyną męską parą, jaką ałtoreczka postanowiła zaserwować czytelnikom. Czego możecie spodziewać się poza tym? Potter, wraz z nową orientacją, zyskuje charakter nieprzeciętnego buca, Dumbledore szykuje - oprócz szeregu tradycyjnych świąt wyspiarzy Indonezyjskich - wielką niespodziankę dla uczniów Hogwartu, Hermiona jest cyborgiem, a podczas uczty powitalnej w Wielkiej Sali mają miejsce straszliwe bezeceństwa (bita śmietana included).
Zanalizaowały: Kalevatar i Pigmejka
Rozdział 4
[od AŁtorki]
Pisze to ogrzewając się po siedmiu godzinach spędzonych na dworzu, zbierając pieniądze na Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Oj, to dobrze, że zbiera te pieniądze gdzieś w pomieszczeniu... pytanie tylko, co mogła robić wcześniej przez 7 godzin zimą na dworze. ;>
Miałam chęć odpocząć od wycieczki yaoi i wybrałam blog na chybił trafił i musiałam wybrać taki, w którym zaplanowałam, że będzie pełny podtekstów i erotycznych scen, ale mówi się trudno, pogrąża się w tym świecie, o którym się pisze zapominając o rzeczywistości.
No właśnie, Drodzy Czytelnicy - mamy tu syndrom "Jest noci", czyli prowadzenie jednocześnie sryliarda blogasków, co po prostu musi odbić się na ich poziomie językowym i ogólnej sensowności. W kontekście baardzo wiarygodnych zachowań Harry'ego i Draco z poprzedniej części, wzmianka o "zapominaniu o rzeczywistości" brzmi jak modelowy self-ownage.
Dzięki pisaniu mogę wpłynąć na otaczającą mnie rzeczywistość. Zmienić wszystko i stworzyć wszystko z niczego. Mogę być władcą i panem tego, co stworze.
Jaka szkoda, że do AŁtoreczek w tffurczym szale nie dociera, że licentia poetica kończy się tam, gdzie zaczyna się "2+2=4" i "nastoletni chłopiec, nawet niepewny swej orientacji seksualnej, nie jęczy z rozkoszy gdy w obecności jego przyjaciół ich wieloletni wróg czochra się o niego penisem".
Jaka szkoda, że dla większości aŁtoreczek “fikcja” = “brak sensu i logiki”.

Rozdział 4

Harry skierował się w stronę Hogwartu zagryzając w triku nerwowym zęby na dolnej wardze. Przyjaciele widząc jego zielony wzrok wbity w ziemię spoglądali nerwowo na siebie.
Zielone reflektory szperacze w miejscu oczu Harry'ego sprawiały, że czuli się nieco nieswojo.
Ciekawy ten TRIK, nie ma co. Domyślam się, że te reflektory włączył jakiś czujnik umieszczony na dolnej wardze? Harry powinien pomyśleć o karierze iluzjonisty...
Harry zachowywał się normalnie, gdy zauważył niebieskookiego w powozie, ale gdy ten wszedł na jego kolana i zaczął się z nim rozmawiać zielonookiego coś trgneło.
Mną też coś trga - dziwne wrażenie, że to Harry wlazł Draconowi na kolana, a nie odwrotnie.
Ja ci mówię, oni w międzyczasie zmieniali pozycje.
Czarnowłosy zatrzymał się spoglądając w oczy dziewczyny. Pochylając się nad nią chwycił w dłoń jej rude loki i przyciągnął jej głowę do siebie. Pocałował ją gwałtownie i mocno, obejmując ramieniem jej talię.
Przyjaciele, którzy szli za nim stanęli jak wmurowani. Nigdy Harry nie ukazywał publicznie, a nawet przed nimi uczuć do swej dziewczyny. Teraz jednak pocałował ją i to dość namiętnie na ich oczach.
Czochranie się z Malfoyem nie wzbudziło w nich żadnych podejrzeń ani zdziwienia, ale pocałunek z Ginny ich szokuje?
Ginni zacisnęła dłonie w pieści na szacie chłopaka, przymykając z rozkoszy oczy. Zazwyczaj pocałunki zielonookiego były delikatne jak dotyk skrzydeł motyla na jej wargach i zastawiały lekki owocowy posmak. Ten raz był inny. Mocny, gwałtowny.
O lekkim posmaku pasztetowej.
Chłopak wsunął w jej rozchylone usta język badając jej podniebienie (wszedł w tryb “penetracja jamy ustnej”...), kiedy rudowłosa myślała, ze już za chwile zemdleje pod wpływem tych wszystkich uczuć,
Nie trzeba było popijać śliwek Spritem, mówię ci.
które w niej wybuchneły chłopak ją puścił.
Opadła na trawę, nie mogąc utrzymać się na nogach. Na jej twarzy było widać wszystkie emocje, które ją opanowały. Powoli uświadamiając sobie, co dokładnie się stało z rumieńcami na twarzy
A co się z nimi stało? Oflagowały się i żądają ulg podatkowych?
Przybrały jakąś nietypowy kształt? Nie wiem, Helołkitty albo penisa?
uniosła głowę do góry, spoglądając na chłopaka.
Potter stał tak jakby nic szczególnego się nie stało. Spoglądał na nią tak, jakby było po prostu zwykłą dziewczyną rodzaju nijakiego, która upadła potykając się, a nie upadając z powodu pocałunku, którym ją obdarzył.
Kanoniczny Harry takim osobom zazwyczaj pomagał wstać... ale ten jej pewnie jeszcze z buta pociągnie.
- Harry? – powiedziała cicho dziewczyna.
- Przykro mi, Ginni. Nie mogę być z tobą.
Oblałaś test z penetrowania jamy ustnej.
I zupełnie nie umiesz się czochrać.
Nie kocham cię, a bardziej kocham, ale jak przybraną siostrę.
A to przed chwilą... wiesz, wyobrażałem sobie, że całuję Malfoya.
( Czemu zawsze, ale to absolutnie zawsze, gdy AŁtoreczki zmieniają charakter Harry'ego, robią z niego totalnego buca? )
Nie patrząc się na przyjaciół skierował się w stronę zamku. Rudowłosa siedziała jeszcze kilka chwil na ziemi z szokiem wypisanym na twarzy, a później, kiedy do niej dotarły słowa chłopaka rozpłakała się rzewnie.
Hermiona i Ron podbiegli do płaczącej dziewczyny. Brązooka próbowała ją jakoś uspokoić,
Ale tęczówki z brązu ciążyły jej strasznie i skrzypiały przy każdej próbie zerknięcia w bok.
Łooo, Hermiona jest tu cyborgiem? Wreszcie coś ciekawego!
kiedy jej chłopak złowieszczył czarnowłosemu, który śmiał tak rzucić jego siostrę,
Wieszczył mu rychły zgon i paskudną wysypkę w okolicach intymnych.
*złowieszczy aŁtorce*
Byli tak zajęci Ginni, że nie zauważyli nawet jak podszedł do nich Malfoy. Już z daleka widział jak chłopak pocałował rudowłosą. Na początku to go wkurzyło i rozłościło jednocześnie coś go zakuło w klatce piersiowej jakby zazdrość, ale zwalił to na niestrawność po owocach morza,
Zawsze wiedziałam, że oprócz tych wszystkich zaklęć i eliksirów w Hogwarcie powinni też uczyć biologii. Niestrawność kłująca w piersiach? No chyba że jakiś homar próbował wyciąć sobie drogę na wolność.
które zaserwował mu ojciec na obiad, których nie nienawidził, a jako Malfoy powinien być ich smakoszem.
A zatem członek rodu Malfoyów powinien być ulizanym blondynem wchrzaniającym ośmiorniczki? Ciekawe, co jeszcze według aŁtoreczki świadczy o szlachectwie...
Uspokoił się dopiero wtedy, gdy jako notoryczny i największy podrywacz znany w całym Hogwacie
Znany? A ja myślałam, że obracał się głównie w towarzystwie dwóch swoich silnorękich i panny Parkinson.
Cichaj - to, o czym piszesz, było w Hogwarcie, a aŁtoreczka pisze o jakimś zupełnie innym miejscu.
zobaczył, że (...) Potter nie czerpał z tego przyjemności. Jego ruchy były jakby znudzone, bez entuzjazmu.
Bo ileż można całować te dziewczyny, no naprawdę.
Potter obmacywał cycki i tyłek Ginny z najwyższym zblazowaniem.
Wspinając się na wyżyny samopoświęcenia.
Tak jakby robił to na próbę.
Oczywiście. Musiał zrobić próbę generalną przed odbyciem jedynego słusznego rodzaju seksu - z Draconem.
Nawet słowo ODBYCIEM wygląda dwuznacznie w kontekście tej ANALIZY.
Widząc to rozluźnił się, ale i tak czuł jakby chęć mordu na dziewczynie,
Jaka ta arystokracja subtelna... nawet chęć mordu czuje tylko “jakby”.
że ta śmie tak przytulać się do chłopaka. Uśmiechnął się dopiero wtedy, gdy podchodząc do nich usłyszał jak wiewiór wrzeszczy, że jego siostra była za dobra dla takiego śmiecia, jakim jest Potter.
No i miał rację, drogi Draco, bo jak wiadomo - prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy.
- To bardziej Potter był za dobry dla twej rudej siostry.
Pytanie do Czytelników: co zrobiłby w takiej chwili Ron?
a) Zabiłby.
b) Zabiłby ze szczególnym okrucieństwem.
c) Zabiłby ze szczególnym okrucieństwem i zbezcześcił zwłoki.
Wnioskując z gazet to tylko Malfoy byłby tak dobry, żeby być z nim.
To już nawet Prorok Codzienny stał się tubą propagandową yaoistek?
Oj tam, po prostu brukowce jak zwykle szukają taniej sensacji i skandalu, więc sugerują kolejny romans ku uciesze czytelników.
Draco nie przejmując się złowrogim wzrokiem rzucanymi przez cała trójkę gryfonów
No tak, blogaskowy Ron tylko patrzy spode łba. *wzdech*
delikatnie przyspieszył prawie niezauważalnie kroku i dogonił zielonookiego, który smętnie snuł się do zamku.
Bo ceremonia przydziału i uczta powitalna poczekają, prawda.
Tak, aż oni sobie będą delikatnie przyspieszać.
- Nie była zbyt podniecająca?
Zielone tęczówki spoczęły na chwile na blondynie, a później znów skierowały się na migoczące wdali światła zamku.
Też byłabym smętna, gdyby moje tęczówki kleiły się do obcych ludzi.
Oj tam zaraz tęczówki - po prostu soczewki mu wypadły i przykleiły się do ciuchów Malfoya.
- Nie dziwię się. Komu może podobać się osoba z rudymi włosami? Ale ty musiałeś się o tym przekonać, chociaż niektórzy twierdzą, że rudzi są gorący w łóżku, ale jak dla mnie za szybko dochodzą. Blondyni są bardziej spokojni, ale równie namiętni jak oni.
Przykro mi, że cię zmartwię, Draco, ale Telimena stwierdziła wyraźnie, że "Blondyni nie są zbyt namiętni!", a w kwestii doświadczenia seksualnego Telimena >>>>>>> ty.
Nie wiedziałam, że temperament seksualny zależy od koloru włosów. Hm, jacy w takim razie są według niego bruneci i szatyni? I co zrobić, jeśli ktoś maskuje swój temperament farbą do włosów?
Albo jest łysy?
Wkrótce się o tym przekonasz.
Nie dając szansy na jakkolwiek odpowiedź odszedł w stronę Hogwartu
Rozdział 5
Harry nie wiedział, co robić. To wszystko było dla niego wielkim zaskoczeniem. Podniecił się chłopakiem, wróć, Draconem, rzucił świetną dziewczynę, która może była dla niego najlepszą partnerką życiową, ale w tym był problem, że jej nie kochał. (...) Kochał ją w taki sposób jak może brat siostrę, nic po za tym. Nie mógł przestać myśleć, że gdy ją całuje lub dotyka to tak jakby robił to z krewną.
Tak się kończy spotykanie się z siostrą najlepszego kumpla.
Przez to wszystko to nie mógł sobie poradzić w tym związku. Czasami zastanawiał się, czy dobrze postępuje biorąc pod uwagę tylko uczucia innych, a nie swoje.
Oł rili? Dlatego zerwałeś z dziewczyną w tak chamski sposób, jak to tylko było możliwe?
Nigdy nie chciał tego pokazać, ale martwił się tym, co inni o nim myślą. Nie chciał ranić ani Rona, czy Ginni. Obawiał się także, że rzucając ją przestał być członkiem rodziny Wesley (nie wiem jak się to pisze (To sprawdź, rrrwa!)), miał nadzieję, że jednak nie.
Po tak brawurowym zerwaniu? Na pewno tak. W ogóle co ty sobie myślałeś, koleś? Ona ma sześciu starszych braci!
Ron tylko się pozłości tydzień lub trochę dłużej i da sobie z tym spokój, chociaż znając go już od takiego długiego okresu przepuszczał, że potrwa to o wiele dłużej.
Jeśli tak się rzeczywiście stanie, to... do dupy z takim starszym bratem.
*przypomina sobie o tym, JAKI to jest blogasek*
Znaczy no, oczywiście, nie dosłownie.
Zastanawiał się także nad zachowaniem blondyna. (...) Co miało znaczyć stwierdzenie, że się przekona, że blondyni są dobrzy w łóżku, o wiele bardziej niż rudzi? Czy to była jakaś aluzja to tego, co ma zamiar robić w tym roku?
Nie może być! Nuuuu, wydaje ci się.
Czy to możliwe, że zaczepki słowne zmienią się w coś innego, aluzje seksualne w ocieranie się i inne?
Podoba mi się to "i inne". "A potem poszli uprawiać seks i inne". Piękne to.
No, w końcu można jeszcze uprawiać rzepę, pomidory, kalarepę...
Dość już tych pytań! Jeszcze jedno i w końcu zwariuję.
Harry stanął w miejscu zastanawiając się, czy wytrzyma ten rok. Coś mu się wydawało, że nie tylko będzie miał problemy z Voldemortem, ale i także z tym nadętym i aroganckim blondynem.
Bo dybiący na jego życie Voldzio to mały pryszcz w porównaniu z Malfoyem dybiącym na jego rzyć.
Jednakowoż też bym wolała wroga, który chce mnie zabić, od wroga, który chce mnie wyruchać.
To dlatego nikt nie lubi ZUSu. :)
Przymknął oczy biorąc uspokajający oddech, gdy znów je otworzył zobaczył jak Hermiona obejmująca wciąż łkającą rudowłosą przeszła koło niego, a tuż po niej Ron posyłając mu wściekły wzrok.
Listem poleconym.
Wyjcem mu go wysłał.
Nie zważając na ta jawną zaczepkę ze strony przyjaciela
Maaamoooo, a ooon się na mnieee paaatrzyyyy!
skierował się w stronę Zamku. Jeśli się nie pospieszy to spóźni się na ucztę powitalną. Za często mu się już zdarzało, by i tym razem dla jakiegoś błahego powodu ją przegapić.
Tak błahego jak zerwanie, wkurwienie najlepszego przyjaciela, bycie aroganckim bucem i inne.
Jak zwykle, gdy przekraczał próg jadalni nie mógł się powstrzymać, by nie zerknąć w górę, na zaczarowane sklepienie.
Tym razem ukazane było na nim niebo bez chmur. Na granatowym tle błyszczały jasno gwiazdy i skrawek księżyca, (...) Harry widząc księżyc myślał zawsze o Lupinie, gdy tarcza księżyca robiła się coraz większa, coraz bardziej się obawiał o mężczyznę.
Ja tam bałabym się raczej o tych, którzy mogą go niechcący spotkać podczas pełni - ale to ja.
Lecz teraz nie musiał się tak o niego martwić. Syriusz był razem z nim. Przeżył szok, lekko mówiąc, gdy Remus rumieniąc się i jąkając próbował mu coś wyjaśnić, gdy przerwał mu te niezręczne tłumaczenia Łaba i powiedział prosto z mostu, że są razem.
A jeszcze w połowie zdania miałam nadzieję, że tylko razem mieszkają. :/ Serio, to jakiś wirus? Śmierciożercy dodają coś do wody pitnej?
Who the fuck is Łaba?
Zaskoczony powiedział wtedy, że są przecież dwoma mężczyznami. Odpowiedzieli mu, że stanowisko Kapitana Oczywistość jest już obsadzone o tym wiedzą. Kiedy uświadomił sobie wszystkie sprawy z tym związane zarumienił się i spytał, czy to boli.
A oni odpowiedzieli mu pytaniem na pytanie:
- Harry, ile ty masz lat, że o to pytasz?!
- ...Tsssy?
Wtedy spojrzeli na niego nic nie rozumiejąc, a on wydusił z siebie jeszcze bardziej się rumieniąc, czy to bolała, gdy to robili.
Kolejna rzecz, której NIE ZNOSZĘ u blogaskowych yaoistek: sprowadzanie męskiego homoseksualizmu do seksu analnego. Niby takie są otwarte i pro-LGBT, ale czym tak naprawdę ich podejście różni się od takiego:
- Wiesz, jestem gejem.
- A DUPA CIĘ NIE BOLI?!
Remus wtedy zarumienił się jak piwonia i krzyknął, że nie powinien pytać o takie rzeczy,
Właśnie. Podobnie jak nietaktem jest pytać hetero znajomego, czy jego dziewczyna połyka czy też nie. No ludzie.
Rumieniący się Remus... czara goryczy niedługo mi się przeleje. :/
a Syriusz tylko śmiejąc się objął go ramieniem i zaprowadził mimo sprzeciwom Remusa do salonu i wszystko mu opowiedział.
Z detalami i szczególnym uwzględnieniem marki używanego nawilżacza.
Homo-propaganda w działaniu. :)
Niech zgadnę... znając słitaśność tego opka, panowie preferują Durex Play Słodka Truskawka?
Serio Cię to ciekawi? ^^
Harry nie wiedział, czemu tego słuchał i zadawał, co rusz inne pytania. Wiedział tylko jedno, że słuchał tego z wypiekami na twarzy.
Bo w porównaniu z sekretami alkowy Syriusza, markiz de Sade to cienki żuczek.
Skoczywszy rozmowę Black stwierdził, że będzie doskonałym partnerem dla jakiegoś chłopaka wtedy rzucił w niego poduszką i zaczęła się bitwa.
Bitwa na poduszki. Srl. Zaczynam mieć nadzieję, że to prowokacja.
Ciesz się lepiej, że to bitwa na poduszki, a nie... inny rodzaj zabawy.
Po całym salonie latały pierze (WTF is PIERZ?), było tak biało jak w ziemie,
GDZIE oni mieszkają, że występują u nich gleby białoziemy?
Lupin próbował ich powstrzymać, ale wkrótce sam dołączył do walki, gdy dostał jedną z poduch prosto w twarz. Szesnastolatek cieszył się, że teraz ma „normalną” rodzinę.
Normalną w sensie: okładającą się poduszkami? Łoboru, to ja żyję w rodzinie patologicznej!
Poza tym: skoro już szanowna yaoistka stwierdziła, że dwóch panów może być normalną rodziną, to skąd tam u licha ten cudzysłów?
Rozumiem, że to też było pytanie retoryczne?
Remus i Syriusz zamieszkali w kupionym niedawno domu,
Do posiadłości rodowej Blacków gejom wstęp wzbroniony.
a Harry spędzał w nim każdą wolną chwilę, już nie musiał mieszkać z Dursley'ami.
A to nie było przypadkiem tak, że Harry MUSIAŁ mieszkać w domu krewnego swojej matki, żeby całe to fiku-miku z ochronną mocą miłości made by Lily mogło działać?
Owszem, było tak... ale kto by się tam przejmował tymi bzdurami, jakie napisała Rowling.
Był wolny. Mogło się to jednak źle zakończyć, gdy Black wpadł za zasłonę w ministerstwie, ale na szczęście dla wszystkim, może oprócz Snape, że czarnowłosy przeżył.
Ot, uroczy mały przykładzik tego, co się dzieje z tymi wszystkimi "czarnowłosymi" i "niebieskookimi" bohaterami, gdy w jednym zdaniu pojawią się dwie postacie o tej samej palecie kolorystycznej. Bo tu akurat wyszło na to, że na szczęście dla wszystkich Black wpadł za zasłonę, a Snape (też przecież czarnowłosy) przeżył.
Szkoda, że aŁtoreczka nie wplotła gdzieś w to zdanie czarnowłosego Harry’ego, dopiero by była gramatyczna zagwozdka!
Potter uśmiechnął się szczęśliwy dalej spoglądając w ugwieżdżone niebo. Jego zielone oczy jak szmaragdy błyszczały i odbijały święcące punkciki na niebie.
Bing! Bang! Odbijały te punkciki jak gracz piłkę na meczu tenisa.
Wyglądał teraz na tak szczęśliwego, pogrążonego w swoi świecie. Był wtedy tak piękny.
Gdy tak śmiał się do sufitu jak głupi do sera...
Ginni widząc swego byłego chłopaka w takim stanie załkała jeszcze głośniej wtulając się w ramie przyjaciółki, inne dziewczyny domyślając się, co zapewnie się stało pisnęły ucieszone, że mają szanse zdobyć jednego z najprzystojniejszych i najbogatszych chłopaków w szkole i to w dodatku bohatera.
Wyobraziłam sobie taki masowy pisk, niosący się po Wielkiej Sali...
Chłopaka także obserwował pewien blondyn z Slitherinu. Pożerał go wręcz wzrokiem. (...) Malfoy tak go obserwował, że nawet nie zauważył, gdy ktoś do niego podszedł.
- Cześ, Smoku. Nie pożeraj go tak wzrokiem, tylko zaciągnij go do łóżka.
Albo najlepiej zerżnij już tu, przy stole.
[To był oczywiście Zabini, który wrócił do szkoły, bo Dumbledore rzekomo planuje jakąś spektakularną akcję tego roku. ]
- Coś masz do Pottera?
- Ja? Nic, absolutnie nic. To bardziej ty masz coś do niego. Ostatnio nawet się z nikim nie umawiasz tylko wodzisz wzrokiem za naszym złotym chłopcem.
Ostatnio - czyli przez wakacje. Draco stalkował Pottera, przyczajony w ogródku Dursleyów?
Na to wygląda. Chyba że Draco miał wcześniej zwyczaj umawiać się na seks już w pociągu do Hogwartu, po czym odbyć kilka szybkich numerków w powozie i jeden ostatni tuż przed ucztą.
- Nie wiem, o czym mówisz, Zabini.(...) Choć wreszcie do stołu lecz jednak może do toalety, chce usłyszeć, co to za wielka akcja. Inni już siadają.
- Tak, tak – Zabini zaśmiał się – Choćmy już, ale i tak w końcu wrócimy do tematu kruczowłosego.
Kruczowłosego. Czemu nie zaraz "tego, którego włosy są czarne jak skrzydło kruka"?
Śmiejąc się podążył za blondynem, który szedł w stronę swego stołu
Oczywiście stół miał osobny. Dormitorium zapewne też.
Nie no, coś Ty, dormitorium ma pewnie wspólne z Harrym.
Rozdział 6
Draco poszedł do stołu. Nie byli oni jedynymi, którzy skierowali swoje kroki właśnie tam.
Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że poszli tam wszyscy.
Pozostali skierowali się tam, żeby popatrzeć na dziwo-Dracona, który rozmnożył się ze zdania na zdanie.
Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca wszystko potoczyło się jak zwykle. Pierwszoroczniaki z przerażeniem, lub ignorancją, a także niektórzy z fascynacją zakładali tiarę przydziału,
Ci z ignorancją próbowali założyć ją na nogę.
- Witam was moi kochani uczniowie. (...) W tym roku odbędą się kilka bali.
"Kilka Bali" to zapewne tradycyjne święta wyspiarzy z Indonezji?
Tak czy siak, impra będzie.
Bal gwiazdkowy, bal Walentynowy i na koniec roku, ale jeśli ładnie mnie poprosicie to może będzie jeszcze więcej
Bo czymże byłby potterowy blogasek bez balu! Dumbledore naprawdę dba o samopoczucie uczniów. Nie będę wspominać o becikowym.
Ło, rozszalał się nam stary Dumbel... ale chciałabym wiedzieć, co dokładnie ma na myśli przez “ładnie poprosicie”. Bo chyba nie czyniłby na forum aluzji do łapówek... prawda?
To jeszcze nie koniec niespodzianek – dyrektor uniósł w uspokajającym geście obie dłonie – W tym roku postanowiłem, że w obliczu zagrożenia jakim jest Voldemort – większość uczniów zadrżała na dźwięk tego imienia – domy powinny się zjednoczyć, ale o szczegółach dowiecie się jutro rano
Dlaczego mam wrażenie, że "jednoczenie domów" w jakiś niezwykle zabawny sposób doprowadzi do tego, że Potter i Malfoy będą mieli wspólną sypialnię?
Kal, to nie jest kwestia wrażenia, to jest kwestia Imperatywu Blogaskowego.
Niektórzy też rozmawiali o tym zjednoczeniu się domów.
- Jakjal mysliyyszc, o coad chodu z tum zjedoncueniem dumuw? – powiedział niewyraźnie Ron do Harrego zjadając swoją dużą porcję, którą nałożył na talerz.
Sądząc po artykulacji, on nie spożywał dużej porcji, tylko zapomniał, jak się mówi po angielsku.
Mniejsza o artykulację - zauważ, że Ron rozmawia sobie przyjaźnie z facetem, przez którego jego siostra zanosi się właśnie płaczem. Czyż to nie urocze?
Jak czarnowłosy przypuszczał jego przyjaciel długo się na niego nie gniewał, nawet jeśli zranił jego siostrę.
Ależ oczywiście. Wszystko żeby tylko Harrusiek nie musiał mieć odrobiny wyrzutów sumienia z powodu swej bucowatości.
Coś przypuszczał, że rudzielec jest nawet szczęśliwy, że już nie chodzi z Ginni. Od początku nie był zbyt zadowolony z tego, że jego siostra chodzi z kimkolwiek. Wydawało się, że Ron wołałby żeby jego mała siostrzyczka nie utrzymywała żadnego kontaktu z chłopakami.
Wolałby ją zatrzymać dla siebie, uhum, uhum.
- Mów wyraźniej, Ronaldzie – zganiła rudzielca, Hermiona – I mógłbyś najpierw połknąć, a później mówić – dodała.
Kanon! Niczym ta perła rzucona pomiędzy wieprze... :(
Kanon jeszcze dycha, ale interpunkcja już nie.
Rudowłosy szybko przełknął to, co miał w ustach i powtórzył.
- Jak myślisz, o co chodzi z tym zjednoczeniem domów?
- Nie mam pojęcia, ale mam jakieś niedobre do tego przeczucia za to pojęcia o składni nie mam za grosz – powiedział Harry przejeżdżając swoim palcem wskazującym po bitej śmietanie na serniku, który nałożył sobie na talerz. Wkładając ubrudzony palec do ust przymknął oczy oblizując go.
A potem kilkakrotnie wsunął i wysunął palec z ust, patrząc wprost na Malfoya - a stół Ślizgonów w niewyjaśniony sposób uniósł się z jednej strony o kilkanaście centymetrów.
- Harry!!! - Już od sześciu lat próbuje cię nauczyć, że nie wolno tak jeść – powiedziała z oburzeniem – Przecież to niehigieniczne.
– Pozwól mi – jęknął błagalnie – (...)
- Niech ci będzie, ale nie pomyślałeś, że możesz być w ten sposób prowokujący?
- Prowokujący? – zapytał się chłopak oblizując wewnętrzną stronę dłoni, która się ubrudziła słodkością.(...) - Ale kto by na to patrzył? Przecież tylko jem
Harry zawsze dziewica, część druga.
– dziewczyna już nic na to nie powiedział tylko wzięła się za swoją porcję.
Harry, ty nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wyprzystojniałeś od ostatniego roku, odkąd zamieszkałeś z Syriuszem.
Homo-propaganda konia... znaczy, Harry'ego tuczy, najwyraźniej.
Przepraszam bardzo, kto tam nagle zaczął mówić kursywą?
Ciiicho, AŁtoreczka próbuje stosować mowę pozornie zależną, nie spłosz jej!
Teraz, gdy się uśmiechasz, to cały promieniejesz, choć nie jesteś jeszcze do końca szczęśliwy. Wciąż się martwisz Voldemortem,
Nie dzwoni... nie pisze... nie przyjeżdża...
ale to nie znaczy, że nie możesz żyć i się cieszyć tym życiem.
Hermiona nie wiedziała, że ma racje. Harry naprawdę prowokował kogoś swoim zachowaniem.
Draco przy stole Ślizgonów założył nogę na nogę żeby nie było widać jego wybrzuszenia w kroczu.
Czyli zgadłam. Co za zaskoczenie.
Jego oczy zimne niczym niebo o poranku śledziły jak język zielonookiego Gryfona sunnie po dłoni,
Myślicie, że wrzucenie Sunny do yaojca jest wystarczającym grzechem, by ściągnąć na głowę AŁtoreczki jakichś mudżahedinów?
Jakbym była mudżahedinem, to bym nie chciała, żeby ktoś mi sunnę lizał.
Zacisnął mocniej dłoń na kubku z kawą. Dzisiejszego wieczoru Ślizgoni mieli zamiar spędzić na libacji alkoholowej dlatego blondyn potrzebował kofeiny, by mieć jako tako trzeźwy umysł.
Kawa jako środek zapobiegający upojeniu alkoholowemu... MUAHAHAHAHAHAHAH.
Ale to dobrze, bo to znak, że aŁtoreczka jeszcze nie wie, jak dokładnie działa alkohol.
- Mówię ci. Podejdź do niego, okręć się i zaciągnij go do łóżka – Zabini pochylił się nad przyjacielem, który dalej nie odrywał wzroku od Pottera.(...) – Oszukuj kogo chcesz, ale nie mnie. Nawet nie zainteresowało cię, co dyrektor mówił.
- To co zawsze, co wolno, a czego nie wolno.
W Sali rozbrzmiało głuche łupnięcie. Ci co go usłyszeli spojrzeli na stół Slytherinu. Zabini leżał głową na stole.
To nie Zabini, to ja walnęłam Malfoya, żeby się wreszcie ogarnął.
(...)
- Jeśli coś wiesz, to mów, a nie robisz te wszystkie dziwne podchody – w końcu Draco oderwał swój wzrok od czarnowłosego i spojrzał na przyjaciela.
- Ja coś wiem, ale tobie nie powiem – zanucił wesoło, Zabini.
- Ta nie mów – wzruszył ramionami blondyn – I tak wyciągnę to z ciebie, kiedy się upijesz.
No i rano dowiedzą się o tym WSZYSCY. Rzeczywiście, przetajemnicza tajemnica.
- Taaaaa, niedoczekanie. Mam mocniejszą głowę niż ty.
- Pożyjemy, zobaczymy. Teraz jednak choćmy. Wszyscy rozchodzą się już do swoich dormitoriów.
Ja wiem, aŁtoreczko, że gramatyka i ortografia polska to skomplikowana rzecz, ale to akurat jest dosyć proste:
chodzić - chodźmy - rozchodzą się: a nie: chocić - choćmy - rozchocą się.
TAK, KURNA, TRUDNO?
- A zdołasz tam dojść z swoją erekcją? – zachichotał chłopak, a blondyn zasłonił swój zawstydzający stan szatą dziękując Merlinowi, że jest tak luźna, bo naprawdę nie miał ochoty iść do lochów, gdy wszyscy mogli podziwiać jego wypukłość w spodniach,
Taak, Draco, bo nikt nie ma nic lepszego do roboty niż gapić się na twoją stójkę - zupełnie jakby tam było co podziwiać. :/
Skąd wiesz, może Draco ma atrybut godny Priapa i szura nim po posadzce.
W tym stanie to raczej po suficie.
Malfoy coś przypuszczał, że znów spędzi noc zabawiając się sam ze sobą, oczywiście przed upiciem się. Przypuszczał, że gdyby spróbował rozładować napięcie, gdy nie będzie już się zbytnio kontrolował, to zapewnie obudziłby się razem z jakąś nieznajomą dziewczyną lub chłopakiem.
To w Hogwarcie jest w ogóle szansa spotkać kogoś nieznajomego? Po tylu latach? Chyba że chodzi o pierwszorocznych, ale chyba nawet Och-jakże-rozpustny-Draco nie przeleci jedenstolatki.
A gdyby się nawet obudził, to byłoby to złe, ponieważ...?
(Tylko mi nie mówcie, że chce czekać z wytryskiem na Pottera.)

Rozdział 7
- Merlinie, moja głowa.
Jęknął blondyn naciągając na siebie kołdrę. Miał okropnego kaca. (...)
- Malfoy, czy nie mógłbyś jak normalny cywilizowany człowiek pójść do łóżka trzeźwy, a nie pijany mamrocząc coś o zielonych oczach? Nie mam ochoty słuchać o twoich wakacyjnych podbojach – odezwała się Hermiona.
Hermiona? Malfoy? Łóżko? Razem, w jednym akapicie? *gubi się i z nadzieją czeka na powrót sensu*
- Ciszej – jęknął – Nie widzisz, że głowa mnie boli. Co ty w ogóle robisz w moim pokoju?
- Nie dotarłeś do niego. Zwaliłeś się na kanape w salonie.
- A tak.
Blondyn rozejrzał się po pokoju. Znajdował się na kanapie w salonie w dormitorium przydzielonym Prefektom Naczelnym. Dzielił je razem z Hermioną Granger.
A ja już zachodziłam w głowę, jakie szalone okoliczności sprawiły, że Draco obudził się obok Hermiony - a to tylko znane, lubiane i rozkosznie kanoniczne "osobne dormitorium prefektów"! Z rozpędu jeszcze wspomnę, że raz - nic takiego u Rowling nie zaistniało, dwa - Prefektami Naczelnymi zostawali wyłącznie uczniowie siódmego roku, a nasi milusińscy wciąż są na szóstym. Cóż za niefart.
Chyba że prefekci gustują w młodszych i ściągnęli sobie naszych milusińskich na noc.
- Nie żadne „A tak” tylko się ubieraj, za jakąś godzinne będzie śniadanie, a znając ciebie, będziesz większość tego czasu spędzisz w łazience układając fryzurę
A ona martwi się o jego spóźnienie na śniadanie, ponieważ...?
– dziewczyna podeszła do okna i rozsunęła zasłony wpuszczając do pokoju promienie słoneczne, które podrażniła wrażliwy wzrok niebieskookiego.
Zwłaszcza te żeńskie promienie tak go drażniły.
- Nie mam zamiaru niegdzie iść i nie krytykuj moich włosów. Są one idealne (kwik).
(...)
Gryfonka podsunęła mu pod sam nos fiolkę z błękitnym, lekko iskrzącym się płynem. Ślizgon widząc go chwycił szybko eliksir i wypił go jednym duszkiem.
- Dzięki. Nie ma nic lepszego niż eliksir na kaca, po libacji alkoholowej – powiedział odkładając szkło na stoliczku.
Hm, nie wątpię. To znaczy, po libacji alkoholowej nie ma chyba sensu zażywać eliksiru na np. porost włosów.
Wstając przeciągnął się zadowolony. Wszystkie oznaki kaca minęły jak ręką odjąć a nogą dodać. Teraz czuł się niesamowicie, ale jedna rzecz mu niepasowana.
Niepasowana... na rycerza?
- Fuj. Jestem w wczorajszych ubraniach – odciągnął od swojego ciała brudną koszulkę.
Koszulka wrzeszczała i zapierała się rękawami.
[Ktoś puka do drzwi.]
– To za pewnie do mnie, byłam umówiona z chłopakami -Gryfonka podeszła do drzwi i otworzyła je z uśmiechem witając Rona i Harrego, którzy z nimi stali
Z tymi drzwiami stali - w rękach. No cóż, tak to jest, kiedy się je zbyt gwałtownie otwiera, a Harry’emu się śpieszyło do kochanka.
– Cześć. Możemy już iść – powiedziała, a po chwili się odwróciła zwracając się do blondyna – Malfoy pośpiesz się i idź na śniadanie. Dziś dyrektor ma powiedzieć coś ważnego, nie możesz się spóźnić – kiedy była tak zwrócona do chłopaka dawała swobodną możliwość spoglądania swoim przyjaciołom do pokoju i jednocześnie pozwalała Ślizgonowi spoglądanie na czarnowłosego chłopca.
...Miło z jej strony. =.=’
Draco nie mógł od niego oderwać swój wzrok od niego.
Napisz jeszcze, że od niego, bo nie zrozumiałam za pierwszym razem.

Gryfon jak zawsze wyglądał niesamowicie. Blondyn nieświadomie oblizał wargi spoglądając wprost w oczy chłopakowi. Harry widząc to zarumienił się ledwo widocznie i opuścił wzrok, by tylko nie patrzeć na chłopaka.
Harry zawsze dziewica vol. 3.
- Granger zaraz pójdę na śniadanie tylko wezmę prysznic.
Widząc jak Potter znów uniósł wzrok spoglądając w jego oczy zaczął rozpinać bluzkę, by powolnym ruchem zsunąć ją ze swego ciała. Później jakby przedłużając to zaczął powoli sunąć swoimi długimi palcami po zapięciu spodni. Robił to z prawdziwą satysfakcją widząc jak rumieńce na policzkach zielonookiego chłopaka coraz bardziej się powiększają.
A ta trójka znów stoi i się gapi bez słowa, jak Draco robi striptease. Taaa, na pewno. Zwłaszcza Ron.

27 komentarzy:

Lady Madder pisze...

Świetna analiza :) Ale ja nie rozumiem jednego... tak, tak wiem, że to blogasek, ale... po pierwsze, z jakiej okazji Hermiona dzieli pokój z Malfoy'em? I po drugie, DLACZEGO daje mu coś na kaca i jeszcze się martwi, żeby się nie spóźnił?
Bo o innych bezsensownych pomysłach, szkoda nawet gadać ;) Będzie coś jeszcze z tego blogaska, czy to już koniec?

Ps. Padłam przy: "jak myślicie co by zrobił kanoniczny Ron"

Anonimowy pisze...

Borze Liściasty... To opko jest z każdym rozdziałem coraz tragiczniejsze.

Nefariel

Insomnia pisze...

Musiałam doczytać do końca, mimo że padam na ryjek po nieprzespanej nocy. Jedno słowo: pięknie! Dziękuję za analizę i oddalam się w stronę legowiska.

Leleth pisze...

"Nawet słowo ODBYCIEM wygląda dwuznacznie w kontekście tej ANALIZY."

Łiii, kocham Skojarzenia.

"Zaskoczony powiedział wtedy, że są przecież dwoma mężczyznami. Odpowiedzieli mu, że stanowisko Kapitana Oczywistość jest już obsadzone"

To jest tak uroczo, rozczulająco opkowe.

"Choćmy już, ale i tak w końcu wrócimy do tematu kruczowłosego"

Ychhh. Jaki nastolatek tak mówi? Pomijam już tego orta...

"A potem kilkakrotnie wsunął i wysunął palec z ust, patrząc wprost na Malfoya - a stół Ślizgonów w niewyjaśniony sposób uniósł się z jednej strony o kilkanaście centymetrów."

KWIIIK!

Perełek było znacznie więcej, ale nie będę przepisywać połowy analizy :D. Piękna jest.

Weszłam na ten blogasek z ciekawości, po przejrzeniu ostatniego rozdziału zrobiłam WTF i... powiedzcie, że zanalizujecie to do końca. :D

hasło: ochum. Hm, po zmianie jednej literki mogłoby to odzwierciedlić moje uczucia podczas czytania.

Anonimowy pisze...

Analiza mierna. Mała ilość złośliwości i tradycyjnego, PLUSowego humoru.

Co do blogaska... mam nadzieję, że szybko z nim skończycie. Nie da się go czytać, aŁtorka powinna zamieścić na pierwszej stronie ostrzeżenie: Uwaga! Czytanie powoduje atak biegunki i wymiotów!

Hasło: Sling. Kojarzy się z czymś śliskim... albo ze slangiem (nie mylić z językiem polskim) którym posługuje się aŁtorka.

Anonimowy pisze...

Mierna srerna :/ Nie znasz się. Analiza była genialna! Jedna z lepszych! A za tekst
"To dlatego nikt nie lubi ZUSu.", należy się Nobel i Oskar! :) Loviusiam Plus-a!

Anonimowy pisze...

Ten blogasek jest tak radośnie głupi że aż dołujący. Ałtorka powinna zginąć za bezczeszczenie HP. To kilka lat mojego życia... a ona... ona zrobiła TO COŚ!
hasło: "dousemo" równie bez sensu bo blogasek.
Barranquilla

jasza pisze...

Analiza bardzo dobra, a komentarze:
> Jednakowoż też bym wolała wroga, który chce mnie zabić, od wroga, który chce mnie wyruchać.
>> To dlatego nikt nie lubi ZUSu. :)

ocierają się o borskość!

Anonimowy pisze...

A ja chcę więcej, bo ten poziom absurdu wprawia mnie w radosny (choDŹ z lekka zidiociały) chichot :D

Nadira

Anonimowy pisze...

Jak ja uwielbiam robienie z Pottera pedała :P , przecież Edzio ze Zmierzchu to taki dobry materiał ^^

ANALiza zacna :3

Anonimowy pisze...

Jeśli dobrze obliczyłam, aŁtorka gdy zaczynała to pisać miała 14 lat, bo w tym roku zdawała maturę. ChoDŹ mogę się mylić.
Analiza genialna. Tym razem przeczytałam za pierwszym razem i tak się uśmiałam, że prawie zrzuciłam szklankę z herbatą na podłogę. Ale błagam, powiedzcie, że to ostatnia część, bo coraz trudniej czytać to opko z każdym kolejnym rozdziałem.
Hasło: veride. Zgadzam się. Weird.

Kae

Mrohny pisze...

Pierwsza część lepsza, ale i przy tej się uśmiałem! :D Do trzech razy sztuka? :D

kura z biura pisze...

Bale... Bożonarodzeniowy, Walentynkowy i Cholerawiejaki, a wszystko po to, żeby Dracuś mógł romantycznie zatańczyć z Harrusiem pod rozgwieżdżonym niebem Wielkiej Sali, ach... *wzrusza się i Samotna Łza spada jej z oka*.

Ja chcę więcej! Ja chcę więcej!

Hasło: sterea. Tajest: wkoło czyha tyle zagrożeń, stereo i w kolorze...

Anonimowy pisze...

To ja znów z wnioskiem formalnym:

niestrawność może dawać objawy podobne do zawału. Człowiek czuje ból w klatce piersiowej, leci na pogotowie, a tam się okazuje, że to nie do końca serce =)


Nuka

Shady Eyes pisze...

Albo jest łysy?

Ale kiedy to proste! Bo przecież "łysi kochają jak tygrysi",jak mówi pewne powiedzonko!

Anonimowy pisze...

Borze Zielony! Analiza naprawdę świetna. W niektórych momentach tak się śmiałam, że nie wiem czy nie obudziłam rodziny...

Lupin czerwony jak piwonia mnie dobił. Autoreczka pseudoyaoistka też. Czemu takie dziewczyny muszą być yaoistkami? *chlip*

Będzie kolejna część? Proooszę. ;)

Ay pisze...

Analiza genialna, znam tego bloga i tą aŁtorkę- polecam poczytać inne jej blogi, bo ten nie jest aż tak zły, w porównaniu do reszty. Szczególnie "polecam" jej SasuNaru.
Mam prośbę- jaki tytuł ma pierwsza część tej analizy? Nie mogę jej znaleźć! ;)

SStefania pisze...

Ay, bądź przeklęta, przez Ciebie zajrzałam na inny blogasek tej dziewczynki i zobaczyłam opko na podstawie Alice: Madness Returns, argh! O_o

A poprzednia część ma tytuł taki sam, tylko cyferkę inną, do poprzedniej analizy najłatwiej przejść klikając w "Starszy post", zaraz w okolicy "prześlij komentarz", tak z prawej trochę.

Kalevatar, Pigmejko, jesteście borskie i ta analiza również :)

Deszczowyjka pisze...

"Zaskoczony powiedział wtedy, że są przecież dwoma mężczyznami."
A łyżka na to: niemożliwe!

Bardzo kwikaśna analiza. Że też w naszej karierze nie pojawił się nigdy blogasek z gatunku Drarry...

Szalałam przy tych wszystkich "czarnowłosych" i przy "zielonym spojrzeniu". AŁtorka widocznie uważa, że kolor oczu/włosów jest najlepszym sposobem na identyfikację bohaterów. I miałyście nawet eliksir na kaca! To chyba najpopularniejszy eliksir w blogaskowym Hogwarcie, u nas też się trafił. Dumbel nie próżnuje, jeden bal na rok to już zdecydowanie za mało. Może nie zgrać się czasowo z owulacją uczennic :>

ginny358 pisze...

"Wciąż się martwisz Voldemortem,
Nie dzwoni... nie pisze... nie przyjeżdża... "
To jest borskie ^^

Analiza świetna, ale od tego blogaska naprawdę można dostać wymiotów.

Pozdrawiamy i czekamy na więcej
Ginny i Tygrysek Pan

P.S. No o napisaliśmy o alienie na wrotkach. Znajdziecie toto na naszym blogu ;)

Reika pisze...

Myślałam, że nic nie może być gorsze od tego blogaska, ale się myliłam... Opko yaoi na podstawie Alice: Madness Returns?! Ja nie wiedziałam, że coś takiego może być możliwe (co prawda posiadaczką tej wspaniałej gry jestem dopiero od dzisiaj)... Teraz nie wiem, czy to pokaz kreatywności, czy głupoty.

Pytanie do czytelników to istne arcydzieło, bałam się, że rodziców pobudzę swoim śmiechem. Oby tak dalej!

sanra pisze...

Warto czekać tydzień, dla tych paru chwil rozkoszy dostarczonych dzięki kolejnym analizom :D Wasz blog jest tak uzależniający, że w każdej wolnej chwili czytam starsze analizy korzystając z dobrodziejstw Internetu w komórce. Tak więc już odliczam czas do następnej analizy, świetna robota! :D

Shigella pisze...

Już z daleka widział jak chłopak pocałował rudowłosą. Na początku to go wkurzyło i rozłościło jednocześnie coś go zakuło w klatce piersiowej jakby zazdrość, ale zwalił to na niestrawność po owocach morza,
"Niestrawność kłująca w piersiach? [...]"

Wyobrazilam sobie personifikacje niestrawnosci, zakuwajaca Harry'ego w wielkiej klatce piersiowej.

Zen pisze...

Niedobre wy! Niszczycie mi psychikę tak mocno, że nawet puszczony na fulla Jimi Hendrix (ku niewątpliwej uciesze sąsiadów) nie pomaga. Ale cóż. Warto było, bo analiza genialna.
I dlatego nikt nie lubi ZUSu...

Karenaj/Nishichi pisze...

O. Mój. Boże.
Jestem yaoistką. Naprawdę jestem.
I czytałam wiele absurdów.
Ale to... Przeczytałam do momentu, gdy Draco ociera się o Harrego na oczach wszystkich.
I nie mogę. Takich głupot nie trawię i mój żołądek twierdzi to samo.
Brrr. Tego typu prace są największym koszmarem yaoistek, a dziewczynki, które tak piszą NIE SĄ yaoistkami. Nie są godne tego miana. Bo yaoi nie polega jedynie na, jak to sama autoreczka nazwała "pieprzeniu się".

Anonimowy pisze...

Jak można było "sparować" Syriusza i Remusa?! Zrobiło mi się żal biednej Tonks...

Analiza świetna ^^

Angelika Endżi Herondale pisze...

Boże, to jest tak GENIALNE, że chyba ponownie popłaczę się ze śmiechu.
Od dzisiaj to mój ulubiony blog :"")
Chylę czoła (a nawet resztę głowy) przed tymi analizami, naprawdę.
Pozdrawiam,
Endżi