czwartek, 28 lipca 2011

Zbędny balast miłości, czyli o piracie wyglądającym jak pirat

Witajcie!
Z radością ogłaszamy wszem i wobec, że dziś wybija druga rocznica istnienia Przyczajonej Logiki. Z tej okazji mamy dla Was dwie niespodzianki: możecie pokazać, jak bardzo nas lubicie... na facebooku (bo przecież nas lubicie;)), a także zobaczyć, jak nasz jubileusz świętują Kamiennojedwabny Snape i Jeż jak Byk.

EDIT: Jedna z Czytelniczek, Spika, przygotowała dla nas prezent urodzinowy! Jest tak cudny, że nie będziemy trzymać go tylko dla siebie. Proszę Państwa, oto Snape, Jeż oraz Latający Kotoczołg!

Dziękujemy! :*

W tym tygodniu ponownie spotykamy się ze znaną i lubianą przez Was „Jest nocia. Miyako-chan” i kolejną reinterpretacją przygód Sakury w z-dupy-wziętych realiach. Jak zwykle znajomość fandomu nie tylko nie jest potrzebna, ale wręcz przeszkadza w przedzieraniu się przez kolejne warstwy idiotyzmów. Czekają Was owłosione kabiny, brykające floty, bardzo gęsto zaludniona WYSPA PIRATÓW, flagi z oczami, samotransmutująca broń biała i kapitan, który jest #nieczułymdraniem.

Indżojcie!
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka



Prolog
Ocean! Co to jest? Każdy z pewnością wie, ale dla ścisłości, jest to duży zbiornik wody, w którym żyje pewna ilość zwierząt.
Lol. Pierwsze zdanie, a ja już jestem załatwiona. :D
Kwiiii. Czyli, na przykład, jak ktoś ma duży basen i napuści do niego kijanek, to będzie miał ocean?
Myślę, że gdyby podliczyć wszystkie zwierzęta żyjące w szklance kranówki, też wyszłaby "pewna ilość".

Lecz po powierzchni wody można zauważyć różne okręty
No więc? Okręty po powierzchni wody... Skaczące po niej jak nartniki?
Noo... jeśli zauważysz galeony skaczące po twoim basenie to wiedz, że masz w ogródku ocean.

Lecz po powierzchni wody można zauważyć różne okręty – floty : angielskie, francuskie, japońskie i wiele innych, które oznaczone są flagami państwowymi.
Oznaczone... jak bydło? Mają te flagi wypalone np. na rufie?
Urzeka mnie wizja flot skaczących po powierzchni oceanu zawierającego pewną ilość zwierząt.

Tylko od wielu lat szlaki, którymi płyną żeglarze są zagrożone, nie były już tak bezpieczne tak jak kiedyś.
Noo - tak bezpieczne jak przed 1350 rokiem p.n.e., na kiedy to datuje się najstarsze wzmianki o piratach... Ech, ten dzisiejszy upadek obyczajów.

Postrachem mórz byli nie kto inni jak (podstępni zmieniacze czasów w zdaniu?) najgroźniejsi, z najgorszych – piraci.
Łeee, nuda...
Podstępnych zmieniaczy czasów wspierają przebiegli wstawiacze przecinków w przypadkowe miejsca. Nikt nie jest bezpieczny.

Okradali okręty z dobytku, wszystko co było cenne,
Niemożliwe. A ja myślałam, ze okradali z masztów i pustych skrzyń...
Z wyjątkową złośliwością kradli śmieci, zbędny balast i puste butelki po rumie.

wzbogacali się za każdym razem. Chodziły także plotki o ich morderczym kapitanie: bezwzględny, bez uczuć, bierze co mu się podoba,
Niedobry. A do dobrego tonu należy przecież zapytanie okradanego, czy te pieniądze i kosztowności są mu jeszcze potrzebne!

nie zwraca na nikogo uwagi oprócz swojej załogi, płci piękna nie interesuje go w ogóle, uważa je za zbędny balast jeśli chodzi o miłość.
O, to zupełnie jak mężczyźni w starożytnej Grecji. No, albo geje - w każdej epoce. :D
W przypadku kapitana obie wersje są prawdopodobne, zwłaszcza, że “zwraca uwagę tylko na swoją załogę”.
Uważam za wyjątkowo karygodne to, że morderczy i złowieszczy kapitan piratów NIE DBA O MIŁOŚĆ i w ogóle jest #nieczułymdraniem.

Potrafi posługiwać się bronią : mieczami wszelkiego rodzaju, pistoletami, jest sprawny fizycznie i odporny na innych uwagi.
A mową mistrza Yody mówi on?

Nie daje się nigdy nikomu podejść, na miejscu zabija, gdy coś nie pójdzie po jego planach, nie lubi jak ktoś nie umie używać związków frazeologicznych ktoś mu się sprzeciwia, ma do nich ostra rękę,
Nich, czyli do kogo?
Do tych, którzy mu robią wbrew. Manie ostrej ręki polega na wysmarowaniu jej smołą, obsypanie tłuczonym szkłem i zastosowaniu jej w zabawach zazwyczaj wymagających dwojga chętnych i dorosłych ludzi oraz duużej ilości lubrykantu.

aby nikt go nie omotał wokół siebie, woli być z daleka od kogokolwiek, lecz kobiety mu zawsze ulegały. Dlaczego?
Booo... nie miały wyjścia, gdyż je gwałcił tak czy siak?
(No, jest jeszcze wersja optymistyczna, zawierająca przegigantycznego pytonga, ale coś mi mówi, że ta pierwsza jest bardziej prawdopodobna.)

Plotki głoszą o jego przystojności, i seksowności, każda kobieta, gdy go widzi mdleje lub wzdycha.
O, podobno na Mickiewicza też tak reagowały. Adam Mickiewicz był piratem?
Myślę, że ma to jakiś związek z włóczeniem się po świecie w rozchełstanej koszuli w poszukiwaniu seksu.

Piraci zawsze byli skryci i nieśmiali oraz zamknięci w sobie, kwik, nikt nigdy nie potrafi ich odnaleźć, jest to nadzwyczaj trudne, przesiadują w swoim ukrytym miejscu, i nikt nie potrafi tego miejsca odnaleźć (wspomnij jeszcze, że nikt nie potrafi ich odnaleźć!)
Gdzieś są, lecz nie wiadomo gdzie...
I nikt nie potrafił ich odnaleźć!

który nazywany jest WYSPĄ PIRATÓW (nad tą nazwą myśleli długo i wytrwale...), po za nimi nikt nie zna drogi do tej wyspy.
I ci WSZYSCY piraci świata mieszczą się na tej jednej wyspie? Dalibór, to chyba musi być Grenlandia, albo co...
Zauważ, że nikt nie potrafił ich odnaleźć. To chyba jest warte drobnych wyrzeczeń, prawda?

Ale to tylko plotki, ale jeszcze nikt na własnej skórze nie przekonał się o gniewie kapitana,
Bo tak naprawdę to Miś Przytulinek był, tylko wyglądał tak groźnie.
(“Nie jest agresywny, tylko czasem kogoś pierdolnie, drze mordę i rzuca przedmiotami.”)
Kapitan starannie rozpuszczał plotki o swojej złowrogości i paskudnych obyczajach, modląc się, by nikomu nie chciało się ich weryfikować.

ani o prawidłowości plotkach (hę?), każdy musiał sam się przekonać co znaczy spotkać się z nim w oko w oko. A okręt Jego zawał się: Czarna Róża
Nabieram coraz większej pewności co do orientacji pana kapitana...
A ja nie mam żadnych - to był Kapitan Shakespeare z "Gwiezdnego pyłu"!

Jeden z okrętów japońskich płynął przez ocean, białe żagle były rozwinięte popychane przez lekki ciepły wiatr,
Żagle były “popychane”, ale sam okręt już nie? Hm... ciekawie to musiało wyglądać.

płynął w wytyczoną stronę przez kapitana, który patrzy czy nie stoi nic na przeszkodzie i nie zagraża nic statkowi.
Statkowi nie zagrażało nic, oprócz piranii składniożernych i mistrza Yody, co wody mową swoją zatruł, czego wskutek nawet ryby bąbelkować na opak zaczęły.
Jednak okręt wciąż płynął - przez kapitana, który co rusz to dmuchał w żagle, to holował okręt za sobą ciągnąc cumę w zębach.

Jedna kobieta, dorosła już, właśnie schodziła na śniadanie z sypialni w sukni sięgającej po kolana,
Po kolana to można stać w guanie, a nie suknię mieć.
Ale ona miała sypialnię w sukni, no weź. W dodatku schodziła na śniadanie, co automatycznie niweluje wszelkie inne idiotyzmy w zdaniu (taa, chciałabyś, AŁtoreczko, nie?).

i butach na obcasach.
KWIK. Po prostu - KWIK.

Córka gubernatora Japonii,
Taaaa i kogo jeszcze? Padyszacha Ameryki? Cara Azejberdżanu?
Sołtysa Minas Tirith?

różowe włosy dość długie sięgające do połowy pleców, które po drodze zwijała w kitek opinając w niektórych miejscach czarnymi wsuwkami.
Plecy. Zwijała. W kitek.
Ja rozumiem, że chińskie gimnastyczki potrafią naprawdę wiele, ale i tak... auć.

Weszła do pomieszczenia, w którym siedział jej ojciec czekając na swoją pociechę.
-Dzień dobry – przywitała się
-Dzień dobry, Sakura. – powiedział, a ona zasiadła naprzeciwko niego konsumując przygotowany posiłek przez kucharzy.
Jeszcze nie usiadła, a już konsumowała? Oj, upadek obyczajów na tym gubernatorskim dworze... :D
Ale ona jakoś za pośrednictwem kucharzy konsumuje... To znaczy co: oni przeżuwają, a potem podają jej... porcję... z ust do ust? Ble.
Może nie miała już zębów, bo w dzieciństwie jadła za dużo słodyczy? Słyszałam, że niektóre księżniczki miały takiego pecha. To by wyjaśniało, czemu kucharze muszą za nią żuć jedzenie.

– Mam dla ciebie miłą niespodziankę. – przełknęła posiłek.
-Tak? A jaka to niespodzianka? - zapytała, ojciec patrzał na pogodną twarz swojej córki, nie widział aby cokolwiek tego dnia mogło jej zepsuć,
Zepsuć co? Uszko, jak temu misiu?
Albo kolejny ząb (jeśli jeszcze jakieś ma).

więc postanowił jej to powiedzieć, będzie z pewnością zadowolona.
-Postanowiłem wydać cię za Nejego Hyuge. - wypowiedział,
Omg, i znowu ta sama drama... Bez jaj, aŁtoreczki mają jakieś szablony do takich wątków czy jak?
(Nie będę zwracać uwagi na błędy w odmianie, nie będę zwracać uwagi na błędy w odmianie...)

można było usłyszeć w pomieszczeniu metal, spowodowany upadkiem noża,
A potem zobaczyli, że spod stoły wystają stopy metali ciężkich.

który ześlizgnął się Sakurze. – Hiashi też się zgodził, będziecie wspaniałym małżeństwem. - jej ręce znalazły się pod stołem i dłonie zacisnęły się w pięść. Nie mogła uwierzyć, bez jej zgody ojciec chce ją wydać za mąż, to było nie możliwe. Decyduje o życiu swojej córki, co nie powinien robić,
Powinien, powinien, to jego ojcowski obowiązek, by zabezpieczyć przyszłość córki... no ale rozumiem, że tu się nastaje na swobody Mary Sue. Kontynuuj (jeśli musisz).

chciała mieć wolną rękę, a teraz nie będzie tak łatwo jak myślała.
Tak, bo życie samotnej kobiety było przecież w tamtych czasach taaaaaakie różowe...

Wstała kładąc drżące dłonie na blacie stołu.
-Dlaczego? Dlaczego mi to robisz? – pytała. W oczach stanęły łzy, które po chwili rozbiły się na blacie stołu.
Z hukiem i łomotem, rażąc siedzących odłamkami. Bo to były Kryształowe Łzy.

Ojciec uchwycił ją za dłoń, która ona odepchnęła
Z liścia mu! I z dyńki!
Stołem go, stołem!!!

- Wiesz dobrze, że chcę sama wybrać sobie miłość, ale ty mi na to nie pozwoliłeś!
Bo teraz, gdy zasugerowałeś mi męża, już nigdy w nikim się nie zakocham!!!!!!!!!!!11!!
A już na pewno nie w hipotetycznym mężu, nawet jeśli będzie miły, przystojny i bogaty!!!

Wybrałeś za mnie męża. Tato mam dwadzieścia dwa lata, jestem już starą panną dosyć dorosła, abym odpowiadała za siebie. Masz mnie nadal za ta małą dziewczynkę? – zapytała.
Ja zawsze myślałam, że to z dorosłymi córkami rozmawia się o małżeństwie, nie z małymi... no ale co kto lubi.
No nie wiem, może panna gustuje w pedobearach i innych Romanach P.? Oni chyba wolą młodsze...

-Robię to dla twojego dobra, jesteś moją jedyną córką, dla której zrobię wszystko, aby była szczęśliwa. A Neji to dobry chłopak, zapewni ci dobytek, szczęście, a także dużo dzieci ile zapragniesz. – mówił miło, z przekonaniem. Chciał, aby córka przejrzała na oczy, że może być z Hyugą szczęśliwa, lecz ona tego nie przyjmowała do wiadomości.
Jakoś mnie to nie dziwi. To by wymagało od niej tzw. rozsądku. Znaczy, nie mówię, że ma się na wszystkie plany ojca bezrefleksyjnie zgadzać - ale może na przykład spróbować go zrozumieć i przekonać do swoich racji zamiast stosować instant foch & darcie mordy?

-Tylko, że ja tego nie chcę. – wyjąkała zalana łzami – Nigdy nic nie mogłam sama robić, zawsze ktoś był przy mnie, a gdy chodzi o miłość, chciałam się usamodzielnić i dobrze wybrać, ale musiałeś za mnie wybrać. Jak wszystko inne!
Nawet smaku płatków na śniadanie nie mogłam sama wybrać!
Toż on jej męża wybiera, a nie Tru Loffa, na litość!
BTW - Wy też starannie wybieracie osoby, w których się zakochacie? Ja tak robię cały czas!
Ja wymagam, aby przedstawili mi swoje CV ze szczególnym uwzględnieniem tego, czy lubią: koty, książki i... no dobra, całą masę innych rzeczy.
I czy mają szczepienie przeciw wściekliźnie.
W etapie drugim robię im psychotesty, a w finale jest egzamin praktyczny. ]:->

– wypowiedziała ostatnie zdanie głośniej, nie dokończając śniadania ruszyła do swojej sypialni.
No, nie dokończyła śniadania, what a drama. Teraz jeszcze powinna pójść spać.
No przecie idzie do SYPIALNI! ;>

Przeszła przez pokład i weszła do swojej kajuty, usiadła przy okrągłym oknie, gdzie wpatrywała się w fale robiące przez okręt i horyzont,
Fale robiące CO przez okręt i horyzont? Fikołki?
Zapewne. Skoro okręty mogły brykać po oceanie...

na którym nic nie mogła zauważyć, żadnego lądu, żadnego innego okrętu, była jedynie woda.
I pewna ilość zwierząt. W końcu to ocean.

Rozmyślała, nad tym co zrobiła, na krzyczała na swojego ojca, że chciał ją wydać z dobrych intencji, ale ona tego nie chciała, pragnęła sama znaleźć sobie prawdziwego mężczyznę, który zawładną by jej sercem i przywłaszczył dla siebie, tylko dla siebie, i nie oddał jej już nikomu.
Tak, wszyscy kochamy tych naszych zaborczych, chorobliwie zazdrosnych despotów, którzy kontrolują każdy aspekt naszego życia i związek rozumieją jako nadanie im praw własności. Haha, nie.
Aha, czyli fajny facet, wybrany przez ojca = “NUUUU!!!!!111!!!1!” ale nieznany facet o zapędach psychopatycznych = “YESYESYES!!!”?

Łzy ciekły po policzkach, próbowała je powstrzymać, ale nie potrafiła, wycierała co chwilę wierzchem dłoni. Nie ma ochoty brać ślubu, musi się z tego jakoś wyplątać. W tej chwili wiedziała gdzie płyną – do miasta Konoha, aby spotkać się z swoim narzeczonym,
Cała załoga ma swego narzeczonego w Konoha? Któż to taki, Bohun - "kochanek wszystkich kozaków"?
Niiieeee, to pewnie taka metafora, że ona płynie tam jako reprezentacja swojego ludu, żeby ożenić swój kraj z jego... czy coś.

a bardzo chciała być wolna. Czyżby ten czas minął? Gdyby ktoś przyszedł z pomocą, aby nie brać tego ślubu!
Jak uparty bębna ton
Moim mężem ma być on
Czy sen najcudowniejszy zgasł?
Czy wciąż mi dajesz
Panie mych marzeń
Ten za łukiem rzeki świat...

Ona nie może, nie kocha go i tyle, a bez miłości nie wyjdzie za mąż. Wstała i ruszyła przed siebie, wytarła pozostałości od łez,
Ciekawe, czym ona płacze tym razem, że łzy zostawiają jej na twarzy warstwy osadowe?
Sól się jej skrystalizowała, ani chybi.
Albo tak naprawdę wytarła się ze smarków, wywołanych długim rykiem, a te “łzy” to taki eufemizm jest.

musiała porozmawiać ze swoją przyjaciółkę, o tym całym zajściu. Weszła z kajuty,
...a Kalevatar weszła z siebie...
A ja - dla odmiany - wyszłam, bo chamstwa nie zniesę.

w której przesiadywała przyjaciółka, miała długie granatowe włosy i białe oczy, wpatrywała się na horyzont.
Ta kajuta się wpatrywała. Boru. Czego dodają do wody na tym statku? Też chcę.Nie no, wpatrywać się jeszcze mogła - za okno od biedy może przecież robić bulaj. Mnie bardziej interesuje, gdzie ta kajuta miała włosy.

Przeniosła wzrok na przyjaciółkę, która stała w drzwiach, ze łzami, ruszyła w kierunku różowo włosej. Przytuliła ją do siebie.
-Powiedz mi co się stało? – zapytała, martwiła się o nią, nie lubiła jak Sakura płakała, a w dodatku przy niej. Podeszły do łoża
Stojącego pomiędzy kortem tenisowym a polem golfowym, czyli standardowym wyposażeniem pasażerskiej kajuty.

i usiadły na meblu, Sakura nadal płakała.
-Hinata mój ojciec chce mnie wydać za mąż, za twojego kuzyna Nejego. – wypowiedziała, a łzy leciały po policzkach rozbijając się na materiale czerwonej sukni.
BUM! PLASK! JEBUT!
(Ona nie płacze kryształami - mnie to bardziej wygląda na miniaturowe bomby...)
Albo przepiórcze jajka.

-Sakura. – powiedziała, i uśmiechnęła się. – Mój kuzyn nie jest taki zły. Zastanów się co chcesz tak naprawdę w życiu, masz już 22 lata, wiem, że pragniesz miłości wielkiej, ale ile zamierzasz na nią czekać, nie przyjdzie nie oczekiwania.
Najpierw obwieści i otrąbi ją herold, potem przejdzie procesja kupidynków, a na samym końcu nadejdzie TRULOFF w pełnej chwale.
A z ust jego będzie wychodził miecz obosieczny, ostry. I chór wielkim głosem zakrzyknie "WTF?!".
Ostatecznie może być też tak jak z tym gościem, co (kiedyś) przyjeżdżał i sprzedawał ziemniaki z ciężarówki. Stawał na ulicy, pod kamienicami i się darł “Kaartoooofleeeee!”. Tylko że ten nie będzie miał w ciężarówce ziemniaków, i będzie krzyczał “Truuuloooweeeer!”
Taaaanio sprzedam! Mało używany przez niepalącą właścicielkę! Garażowany!

Powinnaś wszystko przemyśleć dokładnie! – powiedziała głośniej – I nie płacz już, nie z tego powodu, wiesz, że boli mnie jak płaczesz. Nie rób tego więcej, nie przy mnie.
W samotności rycz ile chcesz, to mi nie robi. Ale przy mnie nie, nie lubię tego.”
Ludzie, patrzcie i podziwiajcie - przyjaźń idealna. :/
– uśmiechnęła się. Sakura odwzajemniła uśmiech, (...) musi wszystko przemyśleć, ale nie tu nie przy niej. Sama, najlepiej w cieszy, ale już jej nigdzie nie znajdzie, głosy w głowie były tak głośnie, że nic nie zdoła jej wyciszyć...
No tak, głosy w głowie... Pamiętaj - jeśli zaczną namawiać cię do podpalania kościołów/krzyżowania dziewic/startowania w wyborach prezydenckich, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

-Dziękuję ci. Wybacz mi, pójdę gdzieś to wszystko przemyśleć – wypowiedziała wstając i ruszyła do wyjścia, usłyszała jedynie potaknięcie i wyszła z kabiny granatowo włosej.
Ej no, i nie dowiem się, gdzie ta kabina miała włosy? :(
A ja, jaki dźwięk wydaje potaknięcie?

Zeszła po schodach i stała na pokładzie wpatrując się w horyzont, gdzie nic nie zauważyła,
Nieba i oceanu też nie było?
A pewnej ilości zwierząt?

ale niebo (nooo, czyli jednak COŚ było!) wyglądało dziwnie tak przerażająco, jakby miało się coś stać,
A co, galopowało po nim na koniach tych czterech miłych panów i wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów - a na głowach jego siedem diademów?
A na czole jego wypalony jest znak ostatecznego i wszetecznego kurestwa?
Tak czy siak, miałam nosa z tym mieczem.

a wiatr wiał coraz szybciej, niosąc ich odrobinę szybciej.

Sakura spojrzała w taflę wody, która obijała się o drewno, po policzkach ciekły łzy (Komu? Tafli wody? Temu drewnu?), zauważyła ojca, który rozmawiał z ojcem Hinaty, nie chciała z nim teraz rozmawiać po tym co zrobił z jej przyszłym życiem, zniszczył je całe, a sama wszystko chciała ułożyć. Ułożyć szczęście, a przy tym miłość.
Taaaa, powodzenia. I krzyżyk na drogę.

Westchnęła ciężko, łza spadła w ocean, gdzie zmieszała się z wodą, pozostawiła po swojej podróży jedną rzecz - łzę – smutku, nieszczęścia i wściekłości.
Pozostawiła po swoim życiu jeden, jedyny ślad w postaci kropli łez w oceanie. Tak, moi drodzy, to jest właśnie exegi monumentum na miarę sakurzych potrzeb i możliwości.

Spojrzała się przed siebie. Na horyzoncie zauważyła okręt, który płynął z wielką prędkością w ich stronę, przyglądała się dokładniej, przeniosła wzrok na flagę. Źrenice powiększyły jej się, i lekko drgnęła. Nie spodziewała się, że kiedyś w życiu jakiegoś z nich spotka, a tu nadążyła się okazja.
Uff, to dobrze, że nadążyła, bo mogła nie zdążyć!
Po rozmiarze zdumienia i nadziei wywołanych pojawieniem się tego statku można by przypuszczać, że oto nadpływają przynajmniej Women on waves...

Flaga na maszcie, była czarno biała, z czaszką na środku, przymknęła i otworzyła powieki.
Flaga z oczami.

Piraci, pomyślała.
Myśląca flaga z oczami. O boru...

Rozdział pierwszy
Patrzyła przez okno. Teraz chciała być sama. Chciała wszystko przemyśleć na spokojnie. I wtedy usłyszała jakiś hałas i krzyki. Zaciekawiona wstała i ruszyła w kierunku wejścia na pokład.
Otworzyła drzwi. Po chwili znalazła się na pokładzie. Rozejrzała się. I zamarła. Zobaczyła statek piracki. Piraci! przemknęło jej przez głowę.
Ma rację! - pomyślał Stirlitz.

- Do abordażu! - usłyszała. Po chwili cała zgraja piracka była już na ich statku.
Eee a załoga ich statku tylko stała, gapiła się i czekała, aż piraci do nich podpłyną i zajmą statek, tak? Nie bronili się, nie strzelali z armat...? Zresztą, po co ja w ogóle zadaję takie pytania...
Właśnie, po co? Oni wszyscy też tylko czekali, aż Sas... tfu, kapitan piratów zabierze wreszcię tę dziewuchę w diabły.

Wszyscy zaczęli biegać po pokładzie.
- Sakura! Idź po pokład! - usłyszała krzyk ojca. Ale ona nie miała zamiaru go słuchać.
- Sam sobie idź! Skąd mam niby wiedzieć, gdzie go położyłeś! - warknęła.
Wyobraziłam sobie Sakurę silnym szarpnięciem wyrywającą piratom pokład spod nóg.

***
Jego załoga w mig pokonała ludzi gubernatora. Teraz napawał się tym zwycięstwem.
Eee ale kto się napawał, gubernator?
No. Już dawno tak porządnie po dupie nie dostał.

Gruba ryba pomyślał i podszedł do ubranie bogato mężczyzny.
I skąąąąd naadpłyyyywaaaa
Coo pooowieee ryyybaaaa
Kieedy Cięęę zdyyybaaaa...

- Co my tu mamy? - przejechał mieczem po jego ubraniu. Widział w jego oczach strach. - Bogaci mają wszystko. Pieniądze, wygodne życie. Rządzie krajem jak chcecie. (Też się zgadzam, że od rządu lepszy byłby nierząd.) Dbacie tylko o siebie. Gnidy lądowe. - splunął mu pod nogi.
A on to, przepraszam bardzo, wszystkie swoje łupy przekazuje ochronkom dla sierot?

Dziewczyna widząc to zacisnęła pięści. Jak on śmie.
- Jak śmiesz obrażać mojego ojca? - usłyszał melodyjny głos. Odwrócił się. Napotkał spojrzenie zielonych oczu, w których płonął gniew. Wyglądały jak dwa szmaragdy. Różowe włosy spięte w kitkę.
Też jak szmaragdy? Czy może też płonęły? :P

Ubrana w zieloną suknię z głębokim dekoltem. Duże piersi, szczupła, długie nogi. Zlustrował ją od dołu do góry. Pospolita taka. Widział piękniejsze kobiety. Żadna z niej piękność pomyślał.
- A co niby takie chucherko jak ty może mi zrobić? - zakpił z niej.
- Przygniotę Cię moimi dużymi piersiami i uduszę!

- Ty. - warknęła. - Zaraz to odszczekasz. - dodała. Ojciec widząc co święci krzyknął:
- Sakura nie rób tego! - nie posłuchała go. Wydobyła szablę od blisko stojącego mężczyzny.
Oho, ja też widzę, co się święci. Laska zaraz objawi swój nadzwyczajny skill w szabli i upodli Sasuke na oczach jego załogi, przez co on zapała do niej podziwem i Tru Loff. Albo stanie się cokolwiek innego, ale Tru Loff będzie obowiązkowo. Nic tak nie zbliża ludzi jak porządne obsobaczenie czyichś rodziców.

- Pożyczę na chwilę. - powiedziała. - Wyszła z tłumu.- Wyzywam cię na pojedynek. Jeśli wygrasz weźmiesz wszystkie bogactwa. A jeśli przegrasz zostawisz nas w spokoju i odpłyniesz.- Jedyną odpowiedzią był jego śmiech.
Jakoś mu się nie dziwię. Teraz powinien przerzucić ją przez ramię i zawlec do kajuty w celu wychędożenia, podczas gdy jego załoga będzie plądrować okręt - ale to oczywiście wizja zbyt piękna, aby miała się sprawdzić...
Właśnie. Jaka szkoda, że laska nie zadała sobie pytania "Co konkretnie powstrzyma go przed zabraniem wszystkich fantów i zabiciem załogi niezależnie od jej opinii w tej sprawie?".

Albo była głupia lub odważna.
Nie, nie "albo". Po prostu głupia.

Nie dość, że wyszła wymachując tym śmiesznym mieczykiem. To go wyzywa na pojedynek i stawia warunki.
A narrator stawia kropki nie tam, gdzie powinien - to jest chyba gorsze.
A to, że wielki kapitan piratów nie odróżnia szabli od miecza?

Głupie dziewczę! pokręcił głową. I wtedy ból na prawym policzku. Dotknął twarzy.
Ten ból dotknął twarzy, dobrze rozumiem?
Taak. Bo ten ból zazwyczaj siedział mu na policzku, schowany w worach pod oczami.

Spojrzał na dłoń, na której dostrzegł swoją krew.
Krew ex machina? Dobrze w takim razie, że to jego, a nie czyjaś (ciekawe, po czym poznał?), bo mógłby mieć jazdy jak Lady Makbet:
Precz, przeklęta plamo! precz! mówię!
Ciągle ten zapach krwi! Wszystkie wonie
Arabii nie odejmą tego zapachu z tej małej ręki.

Wściekł się. Jak ta mała zołza mogła go zranić. Pożałuje tego.
- Niech ci będzie. - dobył szpady.
- Sakura nie rób tego. - usłyszała głos przyjaciółki.
- Nie martw się Hinata. Wiem co robię. - rzekła. Zrobiono miejsce.
Znaczy się co, posypano pokład piaskiem, żeby walczący mieli namiastkę pojedynku na ubitej ziemi?

Oboje patrzyli na przeciwnika.
Myślałam, że oni mają walczyć ze sobą, a nie razem przeciwko jakiemuś trzeciemu gościowi. Ech, to dopiero pierwszy rozdział, a ja już się gubię...

Teraz różowowłosa mogła przyjrzeć mu się uważnie. Czarne włosy i oczy, które patrzyły na nią z wściekłością. Ubrany był w białą koszulą rozpiętą pod szyją i czarne spodnie. Wyglądał jak typowy uczeń na zakończeniu roku szkolnego pirat.
A co, wszyscy piraci noszą białe koszule i czarne spodnie? Hm, myślałam, że to raczej standardowy ubiór każdego, kto idzie na oficjalne spotkanie, a nie pirata, ale ja młoda jestem, niewiele jeszcze wiem o świecie.
Jeśli "wyglądał jak pirat", to pewnie miał opaskę na oku, bujną brodę, drewnianą nogę i papugę na ramieniu. No w każdym razie mnie się z tym pirat kojarzy.

Kobiety za nim na pewno szaleją, ale ona nie.
Twarda jest. Ja bym się z miejsca zakochała w zbirze, który napadł na mój statek i prawdopodobnie zabije całą załogę, wraz z moją rodziną.

Zwykły szowinista dbający o siebie oceniła.
Bo większość piratów to romantyczni altruiści, prawda.
W ogóle co jest złego w dbaniu o siebie? Znaczy, w tych wszystkich saunach, pedicure'ach, maseczkach i balsamach? Ja tam lubię, gdy ludzie o siebie dbają. :)

Rozpuściła włosy, które tańczyły wokół jej twarzy.
Aha, to pewnie po to, żeby lepiej widzieć każdy ruch przeciwnika. Przecież nic tak nie poprawia widoczności, jak włosy, które przy byle podmuchu zasłaniają ci twarz oh wait.

Zaczęła się walka. Odpierała ataki i robiła uniki. Nie da się łatwo pokonać. O nie. Zaatakował zaciekle obroniła się. Nie zrobił na czas uniku. Kolejna rana na prawym policzku.
Przepraszam, czemu ona mu robi darmowe golenie, zamiast np. celować w serce, albo w szyję, albo pod żebra, albo gdziekolwiek, gdzie by mu mogła zrobić większą krzywdę?
Oj no bo ona się tak z nim tylko droczy. To jak gra wstępna na kilka dni przed seksem właściwym.

Teraz ona. Nieuwaga i przeciął jej sukienkę. Widać było jej gorset.
Straszne.
Noo... przy tak morderczej zaciekłości, jaką oboje przejawiają, za moment pozabijają się jak nic.
Huh, on przynajmniej coś z tej walki ma...

Ten uśmiechnął się kpiąco.
Gorset się uśmiechnął. Fakt, Sakura wiedziała, jak rozproszyć przeciwnika.

Załoga przyglądała się jej z podziwem. Nigdy nie widzieli by ktokolwiek zranił kapitana bądź mu dorównywał.
A ona mu dorównała? Jak na razie macha mu tylko wściekle bronią koło twarzy, to i draśnie czasem.
Ona chyba źle odczytywała powód tego podziwu - po prostu załoga już od baardzo dawna nie widziała baby, a tu się trafiła nie dość że młoda, to jeszcze z cycem na wierzchu.

I wtedy to się stało. Zły krok.
Cóż, był film Killer Condom, to może być i Złe Krocze, czemu nie. Nawet bym obejrzała.

Wykorzystał to i wytrącił jej szablę z ręki, która wbiła się w pokład.
Ta ręka się wbiła. Paznokciami, jak mniemam.

Zadowolony stanął za nią i przyłożył swą szablę blisko jej gardła.
Tej ręce przyłożył. Hmm, ręka posiadająca gardło to byłoby chyba spełnienie snów większości facetów...
Pewnie tak - ale mnie bardziej interesuje to, że Sasuke zaczynał pojedynek ze szpadą, a skończył z szablą.

Poczuła zimną stal na szyi.
- Świetnie walczyłaś. Ale przegrałaś. - szepnął jej na ucho. Nie drgnęła. Schował miecz.
O, kolejna transformacja broni. Ciekawe, czy potrafi też zmieniać pałasze w lemiesze.
Ja tam bym wolała starą, dobrą przemianę ołowiu w złoto.

- Zgodnie z umową biorę wasze pieniądze i kosztowności. - gdy wszystko zostało przeniesione na jego statek. Przerzucił sobie Sakurę przez ramię:
- Te dwie weźmiemy jako bonus. -
No i tak powinien zrobić na samym początku. Ale nic to, przynajmniej się ogolił.
Te dwie? Dwoiło mu się w oczach, czy po prostu miał na myśli cycki Sakury?

złapał linę i przefrunął by po chwili znaleźć się na "Czarnej Róży". Naruto przyprowadził Hinatę. - Ruszamy! - krzyknął.
- Nie! Tylko nie moje dziecko! Zostawcie je! Ono nawet nie ma płci! - krzyczał gubernator.
Krzyczeć to ty sobie możesz - i tak wiemy, że robiłeś wszystko, żeby się jej pozbyć. Inaczej byś podjął jakiekolwiek środki, by walczyć z wrogiem. Mógłbyś na przykład wezwać załogę do pomocy, albo co. Armaty też nie służą do ozdoby. Bo nie wmówisz mi, że nie mieliście żadnej broni - KAŻDY statek, jaki pływał po niebezpiecznych wodach, jakąś miał.
Ee tam, ma za swoje. Trzeba było pilnować córki, zamknąć ją w kajucie albo co, a nie pozwalać jej na odstawianie występów artystycznych przed bandą zbirów.

Patrzyła jak z statek i jej ojciec oddalają się. Gdy byli dostatecznie daleko postawił ją, ale nadal trzymał mocno w talii.
A co, bał się, że wyskoczy przez burtę prosto w odmęty oceanu?

Szarpnęła się.
- Uspokój się.- nadepnęła mu na nogę. Ten puścił ją.- Oszalałaś?! - pomasował bolącą stopę.
- Ałaaaa! No weź ty noooo, co tyyy mi robisz, noooo?! - załkał, delikatnie kręcąc bioderkami i trzepocząc rzęsami. - To są balerinki od Dolce&Gabbana, pobruuudzisz miiii!
Powinien jej w rewanżu strzelić ze stanika. Jak mają być końskie zaloty, to na całego!

- To przez przypadek. - uśmiechnęła się złośliwie co oznaczało, że zrobiła to specjalnie.
Och, ty mistrzyni podstępu.

I wtedy wpadł mu do głowy pomysł. Wyprostował ją.
Tę głowę. (O matulu...)
Albo Sakurę. Założył jej pajączka.

- Nie będę rozmawiać z bandą szumowin.- oznajmiła krzyżując ramiona.
- Nie masz wyboru. - ta tylko prychnęła.- Kiba, Lee zamknijcie je w kuchni.
Je? Sakura ze złości wyszła z siebie i stanęła obok i teraz są dwie Sakury?
Boru, uchowaj. Wolę wersję, że on wciąż mówi o jej cyckach.

Może tam spokornieje? Ugotuj tylko dobry obiad? - usłyszała jeszcze.
On ją PYTA o to? Ja dobrze widzę?
Resocjalizacja metodą "Do garów, kobieto!". :/

Zaprowadzili ją do małego pomieszczenia, gdzie stało pełno brudnych garnków i talerzy. Śmierdziało tutaj. Kiedy oni tu sprzątali? pomyślała. I ona ma tu pracować?
Jak oni tak mogą! Niech tylko SANEPID się o tym dowie!
Czekajcie, bo ja czegoś nie chwytam: laska uważa się za dorosłą i niezależną, chciała sama ułożyć sobie życie i gdy jej dobry, troskliwy ojciec chciał jej wybrać męża, był wielki hejt, płacz i bunt - a gdy obcy facet każe jej gotować i zmywać, ona zżyma się tylko na to, że dookoła jest brudno?!
Przecież mówiłam, że ona leci na zaborczych psychopatów.

Mężczyźni zamknęli za sobą drzwi.
- Ale tu cuchnie. - Hyuuga otworzyła okno.
- Mówiłam ci. I teraz jesteśmy więźniami piratów.- mruknęła tamta.
- Ok. Moja wina. Ale nie będę im gotować. Nie zamierzać być ich kuchtą i sprzątaczką.
Co najwyżej mogą mnie regularnie gwałcić.
I rozmarzyła się troszeczkę.

- usiadła na krześle. Umiała gotować, ale nie będzie. I wtedy wpadła na pomysł. Uśmiechnęła się złośliwie. Wstała.
- Zmieniłam zdanie. - odezwała się. Chce posiłek to będzie go miał przemknęło jej przez myśl.
Jest nocia. Miyako-chan.
I jest rocznica! Kalevatar i Pigmejka.



39 komentarzy:

Dzidka pisze...

Łiiii! To jest ta niespodzianka! :)
Wszystkiego najlepszego i lecę czytać!!!

Francesca pisze...

Najlepszego! ^^
Powiem tak: lubię to ;D

Anonimowy pisze...

100 lat, wszystkiego najlepszego, zwłaszcza dużo cierpliwości do blogasków! ^^
Snape i Jeż Jak Byk wyglądają cudnie, zwłaszcza Jeż. Wygląda, jakby zaraz miał spać z tortu. :D

Pozdrawiam.
Kae

Anonimowy pisze...

Po pierwsze: gratuluję rocznicy i wszystkiego najlepszego w dalszej anaizatorskiej działalności!

Po drugie: zalubiłam na Facebooku. A jakże.

Po trzecie: obrazek maskotek jest przeuroczy.

Po czwarte: ... Wow. Miałyście niesamowitą passę przez ostatnie tłajlajtowe notki, a z tą dzisiejszą przeszłyście same siebie. Już przy oceanie mnie ómarłyście, a wzmianka o Bohunie wywołała nie tylko kwiki, ale dziki, głośny rechot na całe mieszkanie. Dalej było tylko lepiej, lepiej, lepiej... Same perełki dzisiaj. Dzięki za rozjaśnienie szarego, dosyć nudnego dnia.

Procella pisze...

Oczywiście, że pirat musi mieć białą koszulę, zobaczcie same: http://i.obrazky.pl/pies-pirat-255-OBRAZKY.PL.jpg

Anonimowy pisze...

Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją (i analizują) naaaaaam...... :))
To, co dzisiaj wstawiłyście to tylko Och i Ach. Coś fantastycznego. "Pewna ilość zwierząt" ma zadatki na tekst kultowy. Z potencjałem! Pozdrawiam was serdecznie, życząc najlepszego. Dzisiejsza analiza była REWELACYJNA. Dziękuję :)

Nika pisze...

Wszystkiego co najlepsze i cieprliwości do analizowanych blogasków :)

Leleth pisze...

Sto lat, sto lat i wszystkiego najlepszego! A sobie mój wewnętrzny egoista życzy w dalszym ciągu tak świetnych analiz.
Zalubiłam oczywiście :)
Analiza wdzięczna jak seksowny pirat w białej rozchełstanej koszuli...

kura z biura pisze...

Stoooo lat , stoooo lat! Wczoraj zeżarło mi dwa komentarze, może dziś blogger nie będzie tak głodny. Sto lat i milionów dalszych analiz! Jeż i Kamiennojedwabny mnie rozwalili - zwłaszcza mina tego drugiego :D

A panna Jest Nocia nie zawiodła jak zwykle - mój boru, kiedy ona zrozumie, że lepiej napisać jedno dopracowane opowiadanie niż dwadzieścia byle jakich? Niniejszym ocean jako "duży zbiornik wodny z pewną ilością zwierząt" wchodzi do mojego słownika!

Gratulacje, analiza świetna :)

Dzidka pisze...

Kiedy już sie uspokoiłam, zauważyłam, że Sakura na widok pirackiego abordażu pospiesznie się przebierała na pokładzie. Podczas rozmowy z Hinatą jej łzy rozbijały się o czerwony materiał sukni, a gdy pirat ją zobaczył - była w zielonej z głębokim dekoltem ;)))

SStefania pisze...

Po tym czymś u NAKWA nawet najgłupsze nielogiczności i anachronizmy Miyako wydają się takie przyjemne i milusie :)

Decyduje o życiu swojej córki, co nie powinien robić,
To jest urocze, że ałtoreczka uparcie wrzuca Sakurę do różnych settingów o których wie tak mało, a które charakteryzują się właśnie brakiem feminizmu i wolności kobiet. Ignorancja, celowe uromantycznianie (w końcu i w wielu współczesnych filmach i serialach bohaterki są robione na "fajne" właśnie poprzez bunt), czy próba dodania charakteru tak pustej postaci jak Sakura?

No nie wiem, może panna gustuje w pedobearach i innych Romanach P.? Oni chyba wolą młodsze...
Yay! Roman wrócił do Waszych analiz!

Toż on jej męża wybiera, a nie Tru Loffa, na litość!
Właśnie, zawsze zastanawiałam się, dlaczego boCHaterki nie mogą, jak w wielu prawdziwych romansach, wyjść za jednego, a spotykać się z drugim? Za ciężki koncept? Ałtoreczkom za trudno wyobrazić sobie że tak to kiedyś wyglądało i nie była to żadna potępiana ciężka zdrada?

Aha, czyli fajny facet, wybrany przez ojca = “NUUUU!!!!!111!!!1!” ale nieznany facet o zapędach psychopatycznych = “YESYESYES!!!”?
A najbardziej facepalmiczne jest dla mnie, że Neji Hyuuga jest dużo przystojniejszy niż Saske. I ubiera się dużo mniej debilnie. Wprawdzie zawsze wolę jego kuzynkę, ale przedłożyłabym go nad Desygnowanego Truloffa anyday.

Ona nie może, nie kocha go i tyle, a bez miłości nie wyjdzie za mąż.
Uch, w historii było tyle małżeństw które ostro zakochiwały się w sobie zaraz przy pierwszym spotkaniu lub troszkę po ślubie gdy się już spotkali... Albo on zakochiwał się w niej, prosił ojca o rękę, a ona gdy go poznała, zaczynała odwzajemniać uczucia, jak z moją ulubioną parą z okresu chińskich Trzech Królestw, Zhuge Liangiem i Yue Yin... No ale po co nawet zainteresować się historią, choćby i do researchu?

musiała porozmawiać ze swoją przyjaciółkę
Hinatka?

miała długie granatowe włosy i białe oczy
HINATKA! YEAH!

Ludzie, patrzcie i podziwiajcie - przyjaźń idealna. :/
Wszystko co związane z Hinatką jest idealne!
A, chwila, to sarkazm był. Jak możesz, Pigmejko :(

Westchnęła ciężko, łza spadła w ocean, gdzie zmieszała się z wodą, pozostawiła po swojej podróży jedną rzecz - łzę – smutku, nieszczęścia i wściekłości.
Rety, ona przeżywa jakby ojciec miał ją wydać za jakiegoś strasznego starucha albo odwiecznego wroga. A przecież to tylko Neji. Oczywiście mogłaby mieć z nim jakiś konflikt czy słyszeć złe rzeczy i by ją to usprawiedliwiało, ale nic takiego się nie pojawiło. Buntuje się tylko i wyłącznie na złość ojcu? Ale se żmiję wychował :/

Wściekł się. Jak ta mała zołza mogła go zranić. Pożałuje tego.
- Niech ci będzie. - dobył szpady.

CO. Tak po prostu podeszła i go dziabnęła, żeby sprowokować, przez nikogo niepowstrzymana ani nic? What is this, I don't even...

Pewnie tak - ale mnie bardziej interesuje to, że Sasuke zaczynał pojedynek ze szpadą, a skończył z szablą.
Bo gracz w trakcie pojedynku zapauzował, wszedł do menu i wymienił ekwipunek.

Uff, uśmiałam się tak ostro, że nawet nie będę cytować gdzie konkretnie, bo za dużo tego. Fantastyczna analiza. Jesteście super.
No i:
STO LAT!!!!!111111oneeleven

Telewizjoner pisze...

Jeeeeest nociaaaa! :D
Wszystkiego najborszego!

Sineira pisze...

Gromko śpiewam "Sto lat", a pewna ilość zwierząt śpiewa wraz ze mną.
Jest komć. Sineira-san.

Mrunia pisze...

Życzę Wam wszystkiego najlepszego, wielu analiz równie wspaniałych jak ta i cierpliwości do głupich opek. Oczywiście Was polubiłam.
Łzy - minibomby i kabina z włosami mnie Ómarły, ale najlepsza jest, oczywiście, "pewna ilość zwierząt". Oby więcej takich perełek.

Tinwerina Miriel pisze...

STO LAT, kochane. I pewnej ilości zwierząt w oceanie. :D
Panna "jest nocia" niezawodna jak zwykle. :)

Anonimowy pisze...

STO LAAT, STOO LAAT i jeszcze dłużej!

Cherry

jasza pisze...

Analiza smakowita jak tort i śliczna jak prezent urodzinowy.

"Pewna ilość zwierząt" jako wyznacznik oceanowatości oceanu - to już wisienka na torcie.

Wilcza Jagoda pisze...

Sołtys Minas Tirith is the one!! xD Jak zwykle udało Wam się poprawić mi humor :)
Życzę wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy i powodzenia w Waszym trudzie nawracania ałtoreczek na drogę poprawnej polszczyzny! :D
PS. Obrazek piękny.
I oczywiście, że Was lubię :))

Anonimowy pisze...

Sto lat i stu(tysięcy) dalszych analiz!

Analiza jak zwykle cudna - jakże zresztą inaczej, skoro główną bohaterką jest Sakura? - ale mnie osobiście najbardziej zachwycił obrazek. Miałam kiedyś tego futrzaka! :D


maryboo

Anonimowy pisze...

Stolarz, stolarz! Niech szyjąąąą, szyjąąąą naamm!
Wszystkiego najlepszego dziewczyny! Jak tylko wejdę na fejsa to oczywiście polubię was. Z tym że nie chce mi się na tego śmiecia wchodzić.

Barranquilla

Anonimowy pisze...

Była Sakura w Egipcie, Sakura jako Zorro, Skura - piratka... Ja czekam na Sakurę w Dzikim Zachodzie! :D
No i oczywiście życzę wam 100 lat i wielu, wielu, wielu cudownych analiz!
Jest nocia, jest i moja notka!
Rinoasin

Pigmejka pisze...

Dziękujemy za życzenia, jesteście kochani! :)
Cieszymy się, że analiza się Wam podoba. :D

@Rinoasin: Jesteś pewna, że chcesz Sakurę na Dzikim Zachodzie? Bo wiesz, Jest Nocia i taki blogasek popełniła... ]:->

Anonimowy pisze...

Dźwięk metalu spowodowany upadkiem noża - mój faworyt. Analiza jak zwykle świetna, ale przygód Sakury na dzikim zachodzie chyba nie ścierpię...

Spika

Mrohny pisze...

Najlepszego!
ps. Snape na pierwszym rysunku wygląda trochę jak Richard Hammond :D Zacnie!

Tinwerina Miriel pisze...

Sakura na Dzikim Zachodzie? Ja KCEM! :D

Anonimowy pisze...

O <3 A Sakura w Kongo lub Sakura Wśród Dzikich Plemion sie znajdzie? ;)

Sto lat tłustych Wam <3

Ocean jako zbiornik z PEWNĄ ilością zwierząt - co odróżnia od każdego innego zbiornika, gdzie ilość zwierząt jest niepewna!

Od ręki z gardłem dostałam głupawki U__U

Hasło: CYClissi (lol)

Chloe

Anonimowy pisze...

Ręka z gardłem? Deidara ma usta na dłoniach to może i gardła mają.
Sto lat i materiału do analiz!
Koyomi

Anonimowy pisze...

Sołtys i Bohun rzondzom.
Gratulacje,wielu następnych rocznic.
Szampana!!!!
Chomik

Tesska pisze...

Loffciam i piratów, i żarty o narządach płciowych! <3

Anonimowy pisze...

Wasze zdrowie, Drogie Panie ;)

Poczytuję Was od dawien dawna, ale dopiero ta okazja skłoniła mnie do dorzucenia dwóch słów od siebie. Jedyne co dla Was wykrzesałam do tej pory, to głos na mojego faworyta (który niestety przegrał z kretesem :P) w maskotkowej ankiecie.

Czuję się rozdarta, bo powinnam chyba życzyć Wam nieskończonej ilości inspirującego materiału do analiz, ale obawiam się, że musiałoby się to objawić zwiększoną liczbą różnego rodzaju opek w sieci. Nie mogę przyłożyć do tego ręki (myśli? :P) więc życzę tylko solidnych pokładów cierpliwości, odporności, weny i polotu. :)

S.L.

Anonimowy pisze...

Sto lat to za mało, sto lat to za mało, stooo piędzieeesiąt byy się chciaało!

Dzidka pisze...

A ja chcę przygody Sakury na Czarnym Lądzie, Sakurę w krainie kangurów i Sakurę na tropach Yeti :D

Anonimowy pisze...

@Pigmejko, po analizie przerażającego blogaska na Kolonasie mnie już nic nie przerazi, wręcz przeciwnie - Sakurę przywitam w otwartymi ramionami, a co!:D
Rinoasin
Hasło: nonhot - tak jak to opko:)

Anonimowy pisze...

Polecam Wasej uwadze, opko o stanie wojennym i Dziadach Mickiewicza: http://dziady-kalwaryjskie.blogspot.com/

Feyelle

Anonimowy pisze...

Ach, jak mogłam zapomnieć.

'pożądne obsobaczenie czyichś rodziców'

Jeszcze jakaś Ałtoreczka się tu zabłąka, strzeli screena i rozniesie po internecie ;)

Chloe

(hasło: blessera - siakieś latynoskie błogosławieństwo?)

Lightning pisze...

Trafiłam na jakąś rocznicę :3 ja to mam szczęście.
Ten blog jest GENIALNY! Może tym razem nie zapomnę adresu i jeszcze "I'll be back"

Pozdrawiam cieplutko,
Lightning

Ther pisze...

Dlaczegóż wcześniej tu nie trafiłam? Gratuluję ciętego języka, życzę sto lat i jeszcze więcej! Jak to miło, że są wciąż ludzie, których obchodzi jak piszemy! :)

Najserdeczniejsze pozdrowienia i więcej takich udanych analiz!

Anonimowy pisze...

"- Ałaaaa! No weź ty noooo, co tyyy mi robisz, noooo?! - załkał, delikatnie kręcąc bioderkami i trzepocząc rzęsami. - To są balerinki od Dolce&Gabbana, pobruuudzisz miiii!" Toż to tekst największej modnisi w naszej szkole! I przy okazji we wsi też...

Anonimowy pisze...

Great info. Lucky me I found your website by chance (stumbleupon).
I've book-marked it for later! zobacz szczegóły, http://yzf600r.com/phpBB2/gallery/v/MoMan/R7-Cat-Project/frame_engine_suspension.jpg.html