czwartek, 21 lipca 2011

Maniakalni sadzacze spacji, czyli co ja robię tuuu...? - cz. II


Witajcie!

Tak naprawdę wszyscy wiecie, czego należy spodziewać się po tffforach zmierzchopodobnych, a ten aktualnie analizowany jest tak uroczo kanoniczny, że w zasadzie pisanie wstępniaka wydaje się niepotrzebne. Jednak by tradycji stało się zadość, przybliżę, co czeka Was w dzisiejszej części.
- spacje (wszędzie)
- przecinki (tylko tam, gdzie ich nie powinno być)
- zamęt grubymi nićmi szyty (ogólny)
- absolutne zgąbczenie mózgu (Belli)
- rozterki duchowe Edwarda (bardzo głębokie)
- gustowanie Rocku i Puncku (trudno powiedzieć).

I wiele, wiele innych.
Indżojcie!


Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.


Spojrzałam na zdjęcie jeszcze raz „Nie , to nie możliwe” . Na zdjęciu byli wszyscy Cullenowie i ja. Mała 5 latka (w odróżnieniu od dużej pięciolatki) w brązowych loczkach z brązowymi oczami.
Loczki z oczami? Dalibór, co ona, Meduza?!

Siedziałam na kolanach Emmeta. Zdjęcie zrobione 12 lat temu , ale tylko ja się zmieniłam oni byli tacy sami. Zaczęłam kojarzyć fakty: anielska uroda , złote oczy , zimna skóra , nigdy nic nie jedli , ani nie pili. Tylko jedno przyszło mi na myśl
Michael Jaskson?!
Maniakalni sadzacze spacji przed przecinkami?

wampiry.
Eee... mało oryginalne.
*ziew*

Przeraziłam się ale nie dlatego , że z nimi mieszkałam. Nasunęło mi się pytanie „Co ja mam wspólnego z wampirami” ,
No jak to co? Kuchnię przecież. I pokój dzienny.
I jesz z ich talerzy, śpisz na ich łóżku, oglądasz ich filmy na ich odtwarzaczu DVD...

mam im ufała ale czy wiedział kim są ?
Ten mam czy wiedział?
Albo wiedziała. Kimkolwiek jest mam, najwyraźniej jest zmiennopłciowe.

Nie stop , to tylko głupi sen jak tylko się obudzę wszystko zniknie.
Mam dziwne wrażenie, że podobne zdanie powtarza sobie co dnia wielu kierowców na polskich drogach. Źle ustawionym znakom „Stop” mówimy stanowcze nie!

Zamknęłam oczy i zasnęłam.
Truizmem będzie wspominanie o blogaskowej narkolepsji, prawda?
Rozbraja mnie kanoniczność tego opka.

Gdy się obudziłam była 9 . Niebo było pochmurne ale nie padało.
To dobrze. Niebo spadające na głowy byłoby czymś zdecydowanie mało przyjemnym.

Wstałam , pierwsze co rzuciło mi się w oczy , to książka leżąca na szafce nocnej. Podniosłam ją i znów je zobaczyłam.
Te... litery. Brrrr!

A więc to nie był sen. I co teraz przyznać się , że wiem, czy może udawać , że nie wiem .
Mam lepszy pomysł:
PRZESTAŃ, KRWA, SADZIĆ TE SPACJE PRZED ZNAKAMI INTERPUNKCYJNYMI!

A co jak powiem prawdę typu „Hej wiem kim jesteście , ale nie musicie się martwić nikomu nie powiem” W 97% zostanę przekąską , nie wyglądają na morderców.
Albo jest to zapis tego, że boCHaterka cierpi na rozdwojenie jaźni, albo też coś wygryzło ze zdania związek przyczynowo-skutkowy.
Nie no, to MA sens. Morderca tylko zabija, a nie zjada swoją ofiarę. A oni jej najwyraźniej wyglądają na zombie pożeraczy mięsa, a nie na zabójców.

Choć Edward i te jego czarne oczy , na sama myśl przeszły mnie ciarki.
Oczi cziornyje, oczi diwnyje,
oczi strasnyjee i priekrasnyje!
Kak bajus' ja was, kak ljublju ja was

Ja uwidieł was w niecharoszij czias.


Lararira, lalalala, lalalala, lalalala *nuci*Ołje, ołje! *przygrywa na tamburynie*

Może to on odwala brudną robotę w rodzinie.
Znaczy się co - sprząta? I od tego ludziom oczy czarnieją? Wow!
*rzuca się po odkurzacz*
Tyle kasy zaoszczędzę na soczewkach!
Albo może tylko czarnoocy są mordercami? Hmm... ale podobno nie ma ludzi stricte czarnookich...

Nie , nie mogę tu o tym myśleć , muszę gdzieś wyjść na spacer tam wszystko przemyśle. Ubrałam się w ciepłe dresy , zabrałam plecak. W kuchni spakowałam trochę prowiantu i dużą wodę mineralną.
Ona idzie na spacer czy na kilkugodzinny maraton po lesie z grupą Dresów Wędrowniczków?

Zjadłam płatki i zostawiłam karteczkę „ Nie martw się Esme , poszłam w góry , będę trzymać się szlaków wrócę przed 16 ”
Ciekawe, czy niedźwiedzie i pumy też zostawią karteczkę przy jej zwłokach.
W stylu „Tu byłam, puma. PS. Dziękuję za obiad.”

Ubrałam kurtkę i wyruszyłam na wycieczkę. Obiecałam sobie , że dopóki nie znajdę jakiegoś spokojnego miejsca na rozmyślania , to nie będę myśleć o wampirach , o przepraszam raczej o Cullenach .
Mam rozumieć, że to synonimy? Wampir - Cullen, Cullen - wampir, nosferatu - Dracula - Orlok - Carlisle? A TFU!
Weź nie obrażaj Nosferatu, co? :P

No dobra , a teraz gdzie ja mam iść. Alice wspominała , że zaraz przy szlaku , jest sklep Newtonów , z artykułami sportowymi i turystycznymi. Po 20 minutach drogi , zobaczyłam niewielki drewniany budynek.
*dosypuje garściami przecinki, a co tam - gorzej już nie będzie*
*bierze spacje i cierpliwie wydłubuje je spomiędzy znaków interpunkcyjnych, po czym odkłada ich truchełka do specjalnej trumienki*

Weszłam do środka . Podeszłam do lady , przywitał mnie chłopak o blond włosach , z pedantycznie ułożoną fryzurę.
- Cześć jestem Mike. Pomóc Ci w czymś.
Kaskader Mike? ]:->

- Tak , potrzebuje mapki okolicznych szlaków.
- Hmm... Ten przewodnik będzie najlepszy. Lubisz chodzić po górach.
- Nie wiem , szczerze to będzie mój pierwszy raz , od jakiś 10 lat
A, to powodzenia. Nawet puma nie będzie potrzebna, laska sama się wykończy.

(…) Wyszłam ze sklepu , szlak zaczynał się już po drugiej stronie .
Tego sklepu? Czy po drugiej stronie = zaoszczędziła czasu i pumie, i górom, i sama się przekręciła?

W momencie gdy weszłam na drogę , myknęło mi przed nosem jakieś srebrne „coś”. Odwróciłam się samochód zwolnił. To srebrne coś, okazało się być srebrnym volvo.
Przed nosem myknęło jej srebrne volvo? I co jeszcze, koło ucha przeleciał Boeing 737?
Też srebrny. To ważne.

Otworzyłam przewodniki i ruszyłam na szlak.
**** Punkt widzenia Edwarda ***
TAK!!! ***odhacza w kajeciku*** Już tylko samotna łza i będzie komplet!

Polowałem przez 3 dni w Denalii , miałem już tego dość ,
No, kto to widział, tak przez trzy dni żreć bez opamiętania.
Po ilu litrach krwi brzuszek Edwarda się uśmiechnie?

jak na złość trzeciego dnia dopadła mnie Tanya ,ze swoim kazaniem , że to z nią będzie mi najlepiej. On mnie kocha i uważa , że gdybym ją lepiej poznał , też odwzajemniłbym jej uczucie. Znam jej myśli , nie jest to uczucie tak silne , jak to którym darzę Belle.
Nie okazuję jej tak strasznej, morderczej pogardy. Ledwie ją lekceważę.
Ona po prostu nie ma chęci opleść się jak psychopatyczny bluszcz wokół osoby, którą ledwo zna.

Z resztą , nie mógłbym pokochać Tanyi jest jeszcze bardziej pusta niż Rose ,
Zapomniałeś dodać, że obie są tępymi plastikami czy coś tam w tym stylu.
I pewnie chodzą w różowych ciuszkach.

ona jeszcze przynajmniej wie czego chce , jest jak sadzawka z kilkoma niespodziankami , a Tanyia jest jak głęboka studnia bez wody.
Znaczy - głęboka jest, ale nie zamoczysz? Faktycznie, Edziu - dla Ciebie bezużyteczna.
A Bella jest jak sadzawka z pijawkami, ślimakami, zaskrońcem, starą oponą i rozbitą butelką? To... słodkie.

Nie o czym ja myślę , nie mogłem zakochać się w Belli , to nie możliwe. Jednak przez te wszystkie dni , miałem przed oczami jej obraz. Te piękne czekoladowe oczy , wpatrujące się we mnie ze strachem i przerażeniem. Nie mogłem sobie tego wybaczyć.
Dlatego warczałem na jej widok i raczyłem ją spojrzeniem zarezerwowanym dla gnijących resztek wygrzebanych zza zlewozmywaka. Oczywiście.
Oraz mamy dowód, że Edzio JEST psychopatą: rajcuje go jej przerażenie.

Widziałem , jak strach ją paraliżował. Co mam zrobić , żeby mi znów zaufała.
No bez kitu, kolego - rób tak dalej, a dziewczyna przejdzie przez obawę, nerwicę, psychozę i zbliży się do zaufania od przeciwnej strony. Genialne, prawda?
Kilka drobnych rad:
- bądź miły
- nie zjedz jej
- możesz kupić jej kotka
- jego też nie zjadaj.

Nie stop, o czym ja w ogóle myślę.
Fakt. Przynajmniej "Uwaga, dzieci", a już najpewniej "Zakaz wjazdu".
A jeśli pojawi się wilkołaczek Jacob, to będzie “Ustąp pierwszeństwa”?

W środę w nocy zadzwonił do mnie Jasper , co mnie zaskoczyło , bo zazwyczaj to Alice , nękała moje chwile samotności.
Goniła je z miotłą i muchozolem.
Biedne, nękane chwile. *głaszcze chwile po umęczonych główkach*

Nawrzeszczał na mnie ( co było dość dziwnym zjawiskiem w moim życiu ,bo nasz opanowany Jasper nigdy nie krzyczy )
W takim razie to było dziwnym zjawiskiem w życiu Jaspera, a nie twoim... ale rozumiem, że wszystko musi się obracać dookoła ciebie. No nic, kontynuuj.

i kazał wracać do domu. Powiedział , że juz nie wytrzyma dłużej widoku jej smutnych oczu , ciągłego zamartwiania się i obwiniania o mój wyjazd. Oczywiście pierwsze co mi przyszło na
myśl , to Alice , bo w czyjej innej sprawie mógł sie fatygować telefonem do mojej osoby.
O, jest nawet „moja osoba”. Kocham tę skromność blogaskowych bohaterów, no kocham.

Zaskoczył mnie stwierdzeniem , że nie chodzi o Alice tylko o Belle. No to pięknie pomyślałem , doprowadziłem do tego , że biedna dziewczyna obwiniała się o coś czego nie zrobiła . Nie była ani w 1% winna temu , że wyjechałem , nie miała z tym nic wspólnego.
Zaraz, a co z „muszę się od niej trzymać z daleka, ale czy rzeczywiście będę potrafił, czy znajdę w sobie tyle silnej woli”? Mam rozumieć, że to tylko taka ładna ściema, żeby móc swobodnie się poszlajać po okolicy?
Zaczynam wątpić. Może to chodzi o jakąś inną Bellę? Na przykład ?
(BTW, dramatyczna historia o zakazanej miłości wampira do podpaski byłaby... odświeżająca po całej tej sztampie, jak sądzę.)

Bo to nie jej wina , że tak słodko pachnie , w dodatku fascynowała mnie ,
Masz ci los, teraz nie mogę pozbyć się myśli, że chodzi mu o tę podpaskę.

nie znałem jej myśli. Pragnąłem w tej chwili ja przytulić , pocieszyć wszystko wyjaśnić , ale nie mogłem na to pozwolić .
Chce, ale nie może pozwolić... oh well, czyli jednak nie Bella, a Edzio ma rozdwojenie jaźni.

Dojeżdżałem już do Forks , minąłem jakąś dziewczynę , wychodząca ze sklepu, gdzy zwolniłem zobaczyłem , jej odbicie w lusterku , to była Bella. Co ona tu robiła ?
Eee... zakupy? A może już nie wolno jej opuszczać tamtego domu, co?

Czy nikt jej nie uświadomił , że idąc sama w góry naraża się na niebezpieczeństwo. Szybko odgoniłem tę myśl , jest inteligentna nie poszłaby sama w góry , pewno zwiedza tylko okolicę. Dojechałem do domu nikogo nigdzie nie było , no tak normalny dzień pracy. Wszedłem do kuchni na lodówce była napisana karteczka od Belli do Esme . Och no pięknie i co teraz , zostawić ją , czy może iść ją szukać.
Usiądź ty lepiej chłopcze do podręcznika gramatyki. Mówi się „JEJ szukać”, a nie „JĄ”.

W tym momencie , komórka zawirowała w mojej kieszeni. Sms od Alice „ Nie martw się Edwardzie , wróci szybciej niż planowała ”. Uspokojony poszedłem do swojego pokoju. Po jakiś 3 godzinach słuchania muzyki naszła mnie myśl , żeby odwiedzić jej pokój , zaznajomić się z jej zapachem ,zanim wróci .
I co jeszcze? Wytarzać się na łóżku? Nasikać w kącie?
Przymierzyć jej różowe, koronkowe majtoszki...

Wszedłem do jej pokoju , rozejrzałem się , popatrzyłem na filmy jakie ogląda. Hmm... wygląda na to , że nie ma swojego ulubionego gatunku filmu , wszystkiego miała po trochę. Inaczej było z muzyką po zespołach poznałem , że gustuje Rocku i Puncku ,
Moi drodzy, proszę się nie śmiać. Bella po prostu lubi muzykę pana Adriano Zanni, który przybrał sobie pseudonim Punck.
Co oznacza "gustować Rocku", na wieki pozostanie tajemnicą.

Usiadłem na łóżku na szafce ,
Łóżko stało na szafce, czy też Edward tak się spasł podczas tego polowania, że samo łóżko już jest na niego za małe?

nocnej była książka „Vanity Fair” Otworzyłem ją za pierwszym kartkami było zdjęcie , domyśliłem się „Wie na pewno juz wie” , a może jeszcze nie czytała tej książki, nie na pewno czytała i co teraz , a jak wcale nie szła w góry , tylko uciekała.
Na taki stosunek do gramatyki Kal zna tylko jedną odpowiedź:
Poczekam na Alice wróci za godzinę , powie mi gdzie jest , znade ją i wszystko wytłumaczę , tak zrobie .
Alice wróciła niedługo po 2.
Po dwójkę... z matematyki? Po dwa... piwa? Po dwóch... latach? Po drugiej... w nocy? (A to niegrzeczna dziewczynka!)

- Alice ona wie.
- Kto wie co wie ? Człowieku , mów po ludzku.
Może wszyscy weźcie to sobie do serca, co?

- No Bella o nas wie , że jesteśmy wampirami , znalazła zdjęcie.
- Och...
- No co nie wiedziałaś , a co z twoimi wizjami – powiedziałem najbardziej sarkastycznie jak tylko się dało.
Oj tam, każdemu się czasem zdarzają lagi na łączu.
Ja tylko dyskretnie zwrócę uwagę na szczyty sarkazmu, na jakie wspina się Edward.

- Sprowadzę co się z nią dzieje.
Czytaj: ściągnę tu wszystkie rzeczy, które aktualnie się jej przydarzają. Lawinę, grizzly i trzy pumy.

Alice spojrzała na mnie przerażona , nie widze jej , zniknęła z moich wizji.
Edwardzie - otwórz oczy. =___=

- Alice , co jak to zniknęła
Może całkiem przestała myśleć? :D

- Nie wiem po prostu jej nie widzę , zadzwonię do Jaspera jest na polowaniu , na pewno ją znajdzie. Edwardzie miej , że do niego trochę więcej zaufania.
Oto Przecinek Mocy! Mało, że standardowo otoczył się spacjami, to jeszcze wpierniczył się w środek wyrazu! Czujecie tę siłę, drodzy Czytelnicy?

Och no super Jasper , to już gorzej trafić nie mogła. Usiadłem przed fortepianem i przelałem całą swoją frustrację , na klawiaturę.
Zamiast pójść ją ratować, prawda. Bo to przecież byłoby takie banalne.
(Już pomijam fakt, że jakbym JA rozładowywała na czymś „frustrację”, to by wiele z tej rzeczy nie zostało. Ale Edzio to miękka faja, pewnie tylko żałośnie smyra klawisze, grając Gloomy Sunday, albo coś w tym stylu.)

Bella
Chodziłam po szlakach z jakieś 5 godzin , w końcu mi się znudziło, i bardzo mądrze postąpiłam schodząc ze szlaku , nie mogłam znaleźć sobie , godnego miejsc na rozmyślania.
Ten las był taki okropnie pospolity! Drzewa nie miały za grosz wyczucia chwili i nie chciały szumieć żałośnie, wiatr się uparł i szarpał jej włosy, zamiast unosić liście w malowniczym, bajkowym wirze... Na domiar złego zamiast słowika nucącego liryczną serenadę, na konarach siedziały boleśnie trywialne wrony i krakały chyba tylko na złość jej.
Żadna z mijanych Świątyń Dumania jak na złość nie chciała zawierać Hrabiego. Ani nawet Tadeusza.

To pomyślała , że tutaj coś znajdę, no i znalazłam na środku nie wielkiej polanki rosło drzewo z dość grubymi gałęziami, wdrapałam się na nie i usiadłam na jednej z gałęzi.
Zobaczyłam, że rosną na nim orzechy, więc natychmiast zabrałam się za rozłupywanie ich moimi mocnymi, ostrymi zębami. A potem nakryłam się rudym ogonem i zniknęłam w dziupli.

.Zamknęłam oczy i rozmyślałam. Rodzina z która mieszkam to wampiry , ale nie wygladaja na tych złych ,
Nie ubierają się na czarno, nie zanoszą szaleńczym chichotem, nie uchylają się od obowiązku szkolnego...

przecież Carlisle jest lekarzem , ma do czynienia z ludzką krwią codziennie , może nie polują na ludzi tylko na zwierzęta .Punkt 2 moich rozmyślań Edward.
OMG, ona potrafi ułożyć sobie plan myśli? To dopiero mind mapping...
Przy tak szalonej treści owych rozważań - jakoś mnie to nie dziwi. Bella wygląda na taką, która potrzebuje instrukcji obsługi mózgu żeby wykonać odruch bezwarunkowy.

O co mu chodziło, co mu we mnie przeszkadza jak zapytało go o to Esme (To Esme zapytało. Biedna, pozbawili ją płci?) to powiedział ,że wszystko też się wysilił na bardzo wymagająca opinię. Wszystko to znaczy , co ech nie wiem chyba wrócę do domu i powiem im , że wiem no cóż najwyżej zostanę przekąską ,no cóż raz się żyje.
Po co zatem żyć dłużej, skoro można krócej.
(Daj się zjeść, błagam, dłużej nie zniosę tej składni i interpunkcji...)

- Nie martw się nie zjemy cię.-usłyszałam nad swoim uchem ciepły baryton.
- Jasper a co ty tutaj robisz ?
- Ale miłe powitanie. Szukam Cię , cała rodzina odchodzi od zmysłów , ty wiesz która jest godzina?
- Wiem 13.
- 13 to była 4 godziny temu.
Tych czterech godzin jej mózg potrzebował na rozruch, jak sądzę.

A wracając do twojej rozmowy sama ze sobą , dlaczego uważasz , że chcemy Cię zjeść.
- No bo znam prawdę .(...)
- Nie Bello , nie jesteśmy mordercami , nie krzywdzimy niewinnych ludzi.
Tylko niewinne zwierzęta, w tym gatunki zagrożone wyginięciem, jak puma - ale ćśśś.

Choć ja to jestem, złym przykładem.
- Dlaczego ?
Bo czaję się w lesie i napadam samotne, małe dziewczynki oh wait.

- Kiedyś Ci opowiem.
- Trzymam Cię za słowo.-powiedział , że mnie nie skrzywdzi , to może zadam mu to pytanie- Jasper , a dlaczego Edward wyjechał ?(...)
- No więc Edzio wyjechał , jakby ci to powiedzieć , przez twój zapach.
Przechodząc do sedna: umyj się. Poważnie, cuchniesz potwornie.

- A więc jednak przeze mnie , poczucie winy powróciło.
- Nie to nie twoja wina , och Bello przestań się zadręczać , daj mi żyć kobieto.
Jak możesz być smutna, wiesz jak to MNIE męczy?!

- A skąd ty w ogóle wiesz , co ja czuje .
- Bo wiem , mam taki dar wyczuwam ludzkie emocje i potrafię nimi sterować o np.-nagle poczułam się szczęśliwa jak nigdy dotąd , jakbym się naćpała.
- Widzisz tak to działa .-w końcu powróciłam do normalnego stanu.
- A czy wszyscy maja jakieś dary?
- Nie tylko ja Alice i Edward też. Alice widzi przyszłość , a Edward czyta w myślach.
Aleee nie, nie jesteśmy dziwakami, którzy mogą Cię całkowicie kontrolować. Możemy tylko czytać twoje myśli i sterować twoimi emocjami.
I znać twoją przyszłość, a co za tym idzie - reagować z wyprzedzeniem. Wspominałem ci, że jesteśmy od ciebie szybsi i silniejsi?

zresztą możesz go o to spytać ,wrócił przed paroma godzinami.
- Wrócił- mimowolnie poczułam ulgę.
- Bello co za radość, czy ja o czymś nie wiem.-uśmiechnął sie łobuzersko.
- Czepiasz sie.- roześmialiśmy się oboje , pod silą śmiechu Jaspera , gałąź się zatrzęsła.
Niech się zaśmieje jeszcze głośniej, może wyrwie tym całe drzewo z korzeniami i będzie drewno do kominka.

Przerwało nam wilcze wycie .Jasper spoważniał i w mgnieniu oka znaleźliśmy się na dole , pod drzewem.
- Jasper co się dzieje spytałam , nic porostu jesteśmy na terenie wilków.
Taaa, „wilków”. A sąsiednia część lasu pewnie należy do niedźwiedzi, a jeszcze inna - do wiewiórek.
A do jeży która?

Nie chcę żeby te kundle miały się do czego przyczepić. Musimy się szybko przedostać poza granicę. Wziął mnie na barana i pobiegliśmy z szybkością , światła.
Dobrze, że nie wyszli poza orbitę.
Dobrze?

Po niespełna 15 minutach byliśmy już pod domem.
Kwik, z prędkością światła i pod domem dopiero po 15 minutach? Gdzie ona zawędrowała, na Biegun Północny?
Do odległej galaktyki.

- No i jak się podobało- nic nie odpowiedziałam było mi niedobrze.
- Bello słyszysz mnie? -spytał mnie zaniepokojony, ponowił próbę ,ale ja nic nie odpowiedziałam ściągną mnie z pleców i zanióśł na rękach do domu , położył mnie na sofie jedyne co jeszcze usłyszałam to przerażony krzyk Edwarda – Co się stało ?
Nic, tylko przydarzył jej się odpowiednik lotu w kosmos, ale tak jakby była na zewnątrz, a nie wewnątrz rakiety.

Obudziłam się po paru minutach. Ktoś trzymał mi coś zimnego na czole , jak się okazało była to ręka Emmeta.
- I jak się czujesz ? - zapytała mnie Esme
- Dobrze.
- Jasper nam wszystko opowiedział , przykro mi tylko że nie dowiedziałaś się tego od nas .
- No właśnie Jasper , szkoda tylko ,że nie myślisz w praktyce ,
Jak to jest „myśleć w praktyce”? Zawsze myślałam, że myślenie to jednak etap teorii, a nie empiryki...
No wiesz, to zależy. Na przykład gdyby była magiem...
Dobra, już nic nie mówię. Ta wizja była zbyt bolesna.

mogłeś zainwestować w Aviomarin ,
To w sumie tylko pyłek przy wszystkich tych galopujących kretynizmach, ale jednak - jakim cudem amerykański wampir zna produkowany w Polsce lek przeciw chorobie lokomocyjnej?

a nie biedną dziewczynę do stanu przed zawałowego doprowadzać. Choć sadząc po minie Edzia to on był w tym stanie – powiedział jak zwykle rozbawiony Emett.
Zważywszy na to, że nie bije mu serce, to naaaaa peeeeewno.

- Bello może idź się już połóż , miałaś ciężki dzień , lekarz ci to radzi .
Myślałby kto, że rowy kopała...

- Dobrze już idę. Dobranoc wszystkim . Na Edwarda bałam się spojrzeć , bałam się że znowu zobaczę te jego ciemne oczy wpatrujące sie we mnie ze wstrętem i wściekłością.
Weszłam do swojego pokoju wzięłam piżamę i poszłam się wykąpać. Gdy wyszłam ujrzałam nie codzienny widok ,
Spacja w takim miejscu to widok rzeczywiście niecodzienny.
W tym blogasku? Niestety nie.

Edward siedział na moim fotelu. I wpatrywał się we mnie , swoimi oczami ale nie było już w nich cienia złości było tylko zainteresowanie.
Jeśli panna ma na sobie np. tylko cienki szlafroczek, to nie dziwię się, że był zainteresowany.

- A ciebie co tu przywiało , nikt Cię pukać nie nauczył – odpowiedziałam żartobliwym tonem , nie ma to jak udawać rozluźnioną..
- Nauczyli, właśnie w celu pukania przyszedłem. tyle tylko , że nie korzystam z tej umiejętności.
Aha, czyli wersję z wychowywaniem się w stodole należy odrzucić - Edward jest po prostu bucem, tak sam z siebie.

- zasmialam się
- Przyszedłem oddać Ci płytę pożyczyłem dziś rano , a przy okazji chciałem cię przeprosić .
- Za co . To chyba ja powinnam cie przeprosić to przeze mnie wyjechałeś. No może nie przez moją osobę , ale przez krew na pewno.
Przepraszam, że żyję, Edwardzie!!!!!!!!!111!!!!11!1!!oneoneone!!1!

- Nie Bello nie powinnaś się obwiniać , wszystko co się wydarzyło to tylko moja wina , tak poza tym , to uważaj na siebie chodzenie samemu po lesie nie jest zbyt dobrym pomysłem.
- Bo co bo jeszcze wpadnę na jakiegoś wilkołaka. Daruj sobie , nie potrzebnie się martwisz potrafię o siebie zadbać.- wkurzył mnie jak każdy , kto przeginał w moim kierunku z nadopiekuńczością.
Oj, radzę ci się przyzwyczaić do nadopiekuńczości, kochana.

- No cóż to przepraszam pania samodzielną , za uwagę o odpowiedzialności , dzisiaj naprawdę udowodniłaś jaka z ciebie odpowiedzialna dziewczyna , gdyby nie Jasper to na pewno błąkałabyś sie sama po lesie. - Dobranoc. Wyszedł trzaskając drzwiami no super , wkurzyłam go. A właściwie to co mnie ugryzło , jutro go przeproszę. Położyłam się i usnęłam
Wkurzyłaś faceta, który Ci się podoba i o którego martwiłaś się przez kilka dni? Wuj z tym, skoro można iść spać!

Obudziłam się rano o 8, nie chciało mi się wstawać z łóżka. Zaczęłam na spokojnie analizować ,wydarzenia wczorajszego dnia. A więc , rodzina z którą mieszkam to wampiry, Edward wyjechał przez mój zapach , ale wrócił. No i istnieją jeszcze wilkołaki.
Ciekawe, czy jakby powiedzieć jej, że UFO i Święty Mikołaj też istnieją, to by się tak samo NIE przejęła?

Futrzane psy (a inne psy są... drewniane? marmurowe? z czekolady? (mnie się futrzane wydają raczej zabawki albo kołnierze:/)) biegające po lesie , nigdy nie lubiłam tych postaci, ani w filmach , ani w literaturze . Ciekawe czy czarownice, elfy i itp. Stworzenia też istnieją.
Aha, no to już wiemy, że nawet na wieść o istnieniu Wróżki Zębuszki by się nie zdziwiła. Chciałabym mieć jej nerwy...
Obawiam się, że to nie żelazne nerwy, a gąbczasty mózg.

Po wczorajszym , już chyba nic mnie nie zdziwi. Moje rozmyślania , przerwało uporczywe burczenie w brzuchu. Ubrałam się w dresy , niebieską bluzkę i zeszłam na śniadanie .
Ona non stop łazi w dresach. Świetnie pasuje to do nastoletniej fanki rocka i punku, nie sądzicie?
Ej no, ona "gustowała Rocku i Puncku", może oni się tak ubierają?

Gdy zaczęłam przygotowywać swoje śniadanko , usłyszałam tuż przy swoim uchu :
- Cześć Bells- przestraszyłam się , a płatki , które właśnie trzymałam w ręku, upuściłam. Edward złapał je w ostatniej chwili .
Z jego refleksem mógł je złapać w tej samej chwili, w której ona rozluźniła chwyt, no ale przecież musiał zadać szyku.

-Czemu nie jesteś w szkole?
-Do końca tygodnia zostały dwa dni , odpuszczę je sobie.
Święty Edward opuszcza lekcje OT TAK? Edziu, nie poznaję cię!
Wstyd. Nie dostaniesz batona za 100 procent frekwencji!

Usiadłam przy barku i zaczęłam jeść. Czułam na sobie jego wzrok i przyznam , że mnie to krępowało. W końcu moja cierpliwość się wyczerpała.
- Czemu mi się tak przyglądasz?
-Nic po prostu … zawahał się przez chwilę… fascynujesz mnie. Nie tylko twoja krew , ale i umysł.
Zanim cię zjem, muszę sprawdzić, jak to możliwe, że ktoś jest AŻ TAK pozbawiony zdolności myślenia.

No pięknie , przecież on potrafi czytać w myślach..
-A czemuż to mój umysł Cię tak fascynuje ?
Jest, żeby to ładnie nazwać, tabula rasa.

- Nie słyszę twoich myśli. „I chwalcie za to pana”- pomyślałam. Ale tylko twoich , potrafię odczytać każdą myśl , człowieka , czy wampira , po prostu każdą , prócz twojej.
Spojrzał na mnie wzrokiem pełnym fascynacji ,
Oh well, też często patrzę z fascynacją na literackie płody aŁtoreczek.

ale za tym wzrokiem kryło się coś jeszcze , jakieś inne nie nazwane uczucie. Trudno dostrzegalne , ale jednak było. Gdy tak na niego patrzyłam ,on zesztywniał
KWIK, aż tak było... to... widać?
Ucieszył się na jej widok. ^^

i rozpłyną się w powietrzu [najprawdopodobniej wybiegł].
No tak, to zrozumiałe, że w tych okolicznościach potrzebował... chwili samotności.

Odłożyłam miseczkę do zlewu i poszłam na spacer.Odeszłam nie daleko , żeby znowu się nie martwili. Potrzebowałam chwili samotności (Ona też...? Ależ ich do siebie ciągnie!), tutaj w Forks powietrze było świeże , nie to co w Phoenix. Usiadłam na zwalonym konarze drzewa. I myślałam o Edwardzie (...). Tak lekko mi się z nim rozmawiało, co najlepsze pragnęłam tych rozmów, jak wody. Nie wiedziałam, co to za uczucie rodzi się we mnie.
Woda, nadzieja... Hm, to brzmi tak, jakby teraz panna była na kacu.


28 komentarzy:

Reika pisze...

''Och no super Jasper , to już gorzej trafić nie mogła. Usiadłem przed fortepianem i przelałem całą swoją frustrację , na klawiaturę.''

Mnie ten fragment skojarzył się z Austrią z Axis Powers Hetalia, kiedy to Niemcy go zirytował, a ten ''przelał swoją złość na fortepian.'' No ale to pewnie tylko ja, bo ja takie wielkie otaku jestem i wszystko kojarzę z anime, o.

A co do reszty analizy: ciągle czekam na samotną, najlepiej kryształową łzę, spływającą bo bladym licu Belli... Dobra, za bardzo się wczułam. Analiza świetna, a opko przypomina mi stary tFFur mojej koleżanki, która to potrafiła napisać całą stronę A4 z jedną kropką na samym końcu i bez ŻADNEGO przecinka w trakcie. Pozwolę sobie zacytować początek:
''Nazywam się Aridyme ale wszyscy mówią mi ari mieszkam w Włoszech we vollterze A dokładniej w zamku to my rządzimy światem wampirów no wielka trójka czyli Aro Kajusz i Marek trochę dziwnie się czuję mieszkając tu tak jagby coś przede mną ukrywali jestem pół wampirem a pół człowiekiem ale w wieku dwóch lat zmienię się w wampira no tak wzywają mnie muszę iść''
Jak zwykle za bardzo się rozpisałam...
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Trochę krotko, ale za to tak się wciągnęłam... Nie mogę się już doczekac nastepnej częsci! A tak w ogóle to gdzie są dostępne takie szybkie podróże pod nazwą ''Przewozy Jaspera''. Ja do domu ze szkoły idę ok. 30min. Już wole nie myśleć jak szybko było by gdybym mogła skorzystać z takiej uslugi! Przynajmniej mialabym więcej czasu żeby czytać wasze analizy:)

Anonimowy pisze...

sorx za błędy. Piszę na szybko na fonie i dopiero teraz się zorientńwałam. Pozdro!

Anonimowy pisze...

A ja osobiście przyznam, że pierwsza część jakoś bardziej do mnie trafiła :) Komentarze były ostrzejsze, a tutaj powalał tylko brak jakiejkolwiek logiki w zdaniach aŁtorki. Mam dla was również prezent, gdybyście miały ochotę powrócić do Hogwartu. W sumie to Hogwart jest tylko tłem dla Oh i Ah Marysi Zuzanny - indżoj: http://hogwart-moja-szkola.blog.onet.pl/

hasło: wamiper (idealny synchron ;D )

Anonimowy pisze...

Mam taką wybujałą wyobraznię! Kiedyś jak byłam mała po zobaczeniu obrazu P.J 'Władca Pierścieni' chciałam zostać reżyserem i krecić filmy o tej tematyce. Teraz mam 15 lat i wiem, to ciężka praca. Poza tym jeszcze nie wiem kim będę, ale czytając wasze analizy, a także opowiadania znów się zastanawiam nad tą karierą, bo w tym blogasku, widzę parę świetnych filmów!
Marta.

sanra pisze...

Hahahha ta analiza uczyniła mój wieczór lepszym! A komentarz dotyczący Przecinka Mocy wywołał u mnie taki napad śmiechu, że mama aż przyszła z pokoju obok. Cieszę się, że dowiedziałam się o Waszym blogu (na Pyrkonie :D), bo dostarcza mi wiele radochy.

Ophelia pisze...

Reika, mnie to się skojarzyło dokładnie z tym samym, więc nie jesteś sama. Biedny pan Austria, być kojarzonym z Edwardem...

Analiza cudna, chociaż pierwsza część była odrobinkę lepsza. Ale może to dlatego, że styl pisania aŁtorki usypia niemożebnie.
Czekam na mojego ulubionego kundelka Jacoba i jego zgraję. Chyba, że ich istnienie w tym opku kończy się na stwierdzeniu, że wilkołaki istnieją.

Dzidka pisze...

Wszystko OK, ale JA BŁAGAM:
dlaczego używacie angielskiej transkrypcji rosyjskiego tekstu?! Ja świat światem, w Polsce pisze się tak:
"Oczi cziornyje, oczi diwnyje, oczi strasnyjee i priekrasnyje! kak bajus' ja was, kak ljublju ja was" itd!
Proszę, nie ulegajcie tej strasznej modzie na "Zhorę Korolyova"!

Dzidka pisze...

Poza tym analiza miodna :)

"Bo to nie jej wina , że tak słodko pachnie , w dodatku fascynowała mnie ,

Masz ci los, teraz nie mogę pozbyć się myśli, że chodzi mu o tę podpaskę."

Miałam to samo :D

Hasło: funker. Wielbiciel funku zapewne.

Wilcza Jagoda pisze...

A mnie się część druga podobała jeszcz bardziej od poprzedniej! :)
Znaki drogowe, miłość wampira do podpaski i spasiony Edek rozłożyły mnie na łopatki! :D Ubawiłam się setnie, dziękuję!

Sineira pisze...

A zauważyłyście, że w poprzedniej części Carlisle JADŁ jajecznicę?

Kalevatar pisze...

@Dzidka - Mój błąd, przekleiłam pierwszy lepszy tekst tej piosenki, który znalazłam w sieci. ^^" Już poprawiłam.

jasza pisze...

Dziękuję za wyraźną poprawę nastroju!

> Znaczy - głęboka jest, ale nie zamoczysz? Faktycznie, Edziu - dla Ciebie bezużyteczna.

>> A Bella jest jak sadzawka z pijawkami, ślimakami, zaskrońcem, starą oponą i rozbitą butelką? To... słodkie.

bardzo kwiknęły mną te komentarze.

Ktosza pisze...

"
Gdy się obudziłam była 9 . Niebo było pochmurne ale nie padało.

To dobrze. Niebo spadające na głowy byłoby czymś zdecydowanie mało przyjemnym."
Na Teutatesa!

Analiza urocza, opko wręcz rozkoszne.

Anonimowy pisze...

Witam!
Choć od jakiegoś czasu zaglądam na Waszego bloga regularnie, to właśnie ta "ulepszona" wersja Zmierzchu zachęciła mnie do komentarza. Te wszystkie straszne przecinki, spacje, denne dialogi, nagminne mylenie "chodź" z "choć"... a i tak najbardziej przerażające jest, to że ałtoreczka ma 18 LAT! :O I jak tu się nie martwić o przyszłość naszego kraju?:)
Aha - Car Lis z pierwszej części analizy zainspirował mnie do stworzenia takiego obrazka - http://images43.fotosik.pl/992/bafd5c0d940f0004med.jpg :D
Pozdrawiam i uroczyście obiecuję, że jeszcze tu powrócę!
Rinoasin

Deszczowyjka pisze...

Jaki cudowny klasyk! Było nawet schodzenie na śniadanie! :3 Nie ma to jak dobra analiza na początek wakacji.

Pigmejka pisze...

Rinoasin: Prześliczny Car Lis! Dziękujemy! :D

Cieszę się, że i opko, i analiza przypadły Wam do gustu! ;)

Anonimowy pisze...

Alice spojrzała na mnie przerażona , nie widze jej , zniknęła z moich wizji.

Edwardzie - otwórz oczy. =___=


To mnie zniszczyło. Świetna analiza, dziewczyny!

Dzidka pisze...

A mnie się podobało, jak Belli ktoś trzymał zimną rękę Emmetta na czole! :D

Anonimowy pisze...

Cześć. Ostatnio przypadkiem trafiłam na strasznego bloga z opowiadaniem (niby opeczko skończone, ale to co tam się znajduje powaliło mnie). Nie wiem czy będziecie chciały zanalizować, ale adres to http://love-story-rose-justin.blog.onet.pl/

Anonimowy pisze...

Paczcie państwo, ilu ludziom się Edek skojarzył z Hetalią xD
(tak, mi też)

Gąbczasty mózg. TAK! To jest rozwiązanie! I podsumowanie, i generalnie: to powinno zostać wpisane do Księgi Schorzeń Blogaskowych. Zaraz obok narkolepsji.

Pozdrawiam,
Hasz

Anonimowy pisze...

Ja pierdle! Przecinek mocy mnie Ómarł.
Analiza jak zwykle kwikaśna a opko przedurne. Niektóre zdania musiałam czytać po kilka razy żeby zrozumieć o co chodzi.

Barranquilla

Fedra pisze...

A ja nadal wychodzę z założenia, że Edzio nie słyszał myśli Belki, bo nie posiadała ona zdolności ich generowania.

BS pisze...

Nie sądziłem, że to napiszę, ale...
na prawdę brakowało mi Zmierzchu! Żadne wasze analizy mnie tak nie odstresowaują. Chociaż, bez dobrej muzyki (tu pomoglim.in. Nickelback i Slipknot) musiałbym zrobić co najmniej jedną przerwę.

Analiza przeboska.
hasło: rackerse - coś jak rockowa wersja nothing else matters? Bo punckowa na pewno nie.

kura z biura pisze...

Po ciężkich bojach z Nazi opkiem Wasza analiza była jak łyk chłodnej wody...

Hasło:markini. Albo martini dla markizy!

Anonimowy pisze...

ja chciałam tylko nadmienić, ze pewnie Bella słuchała grupy "Rocek i Puncek" jakiegoś pociotka Marka i Wacka (o ile nie pokręcilam imion)

hasło:bibers. jakby jeden nie wystarczał...

Folkowa pisze...

Mnie rozwaliło to:


"Wkurzyłaś faceta, który Ci się podoba i o którego martwiłaś się przez kilka dni? Wuj z tym, skoro można iść spać! "

A tak 'bajdełaj' to dlaczemu ałtoreczki nie używają pytajników?

Anonimowy pisze...

Hi Dear, are you really visiting this website daily, if so then you will definitely get good know-how.
Strona Www, http:
//www.latinaunida.com/wiki1/index.php?title=Usuario:LorettaMe