czwartek, 14 lipca 2011

Kropka nad akapitem, czyli co ja robię tuuu...?


Witajcie!
„...co ty tutaj robisz
mieć te przestrzenie na jedno skinienie wiele wynagrodzi.”*

Stęskniliście się za tworami zmierzchopodobnymi? My też! Mamy więc dla Was w tym tygodniu blogasek rzadkiej urody: rozpoczyna się opisem bohaterów, z których żaden nie występuje w tekście, ale (prawie) wszyscy mają wyjątkowo kuriozalne supermoce - a potem jest tylko gorzej. Szczególnej uwadze polecam wybitnie oryginalny sposób na pozbycie się rodziców z opka. Występują tu również eskimoskie wampiry, matka stawiająca punktor nad akapitem, schody tatuowane złotym tuszem i Edward, który dotknięcie Belli musi odreagować w seraju. No i schodzenie na śniadanie. A to dopiero pierwsza część!
* Elektryczne gitaty, Co ty tutaj robisz?

Adres blogaska: http://bella-edward-my-story.blog.onet.pl/Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.
Maryann
wiek : 307 lat
wiek fizyczny : 23
Zawsze mnie to zastanawiało: wiem, że można wyglądać na 15 lat, na „przed trzydziestką”, na „po sześćdziesiątce”... ale jak się wygląda na 23 lata?Może ma cyferki wytatuowane na czole, czy co?
dar : potrafi rozkochać w sobie dwoje ludzi i rozpoznać czy sa sobie przeznaczeni.
A czy jeśli oni nie są sobie przeznaczeni, to nadal można ich rozkochać? Jak w ogóle ktoś może być komuś przeznaczony? Spośród sześciu miliardów ludzi na planecie każdy pasuje tylko do jednego konkretnego człowieka? I jest niby jakiekolwiek statystyczne prawdopodobieństwo, że ci ludzie znajdą się akurat w bliskości wampirzycy, by ona mogła to sprawdzić?
Dobra, już nic nie mówię. Tak czy siak, jest to skill idealny dla pracownicy agencji matrymonialnej... i chyba dla nikogo innego.Ponadto, to zdanie można też zrozumieć tak, że ona najpierw rozkochuje ich w sobie samej, a potem sprawdza, czy byliby dobrą parą. To z kolei byłby idealny skill dla psychopatek.
Piękna wampirzyca obdarzona , rzadkim talentem.
Oprócz rozkochiwania, potrafiła wstawić przecinek w dowolnym miejscu zdania, a nawet posadzić przed nim spację. Woow.
Urodzona w 1679 w Sankt Petersburgu.
Aha, czyli akcja dzieje się w roku 1986. Zapamiętajmy.
Szkoda tylko, że w tym roku Sankt Petersburg jeszcze nie istniał.
Przemieniona przez nieznanego wampira w 1702 roku. Przez sto lat błąkała sie samontnie po Rosji , aż natknęła sie na zmasakrowane ciało chłopaka , postanowiła stworzyc sobie z niego towarzysza.
Zamiast wziąć sobie jakiegoś normalnego, niezmasakrowanego chłopa? Te ruskie to zawsze dziwne byli...Oj tam, może ma fetysz blizn, szram, ran, oderwanych rąk... yhm.
Od 120 lat mieszkają rzem z siostrami w Denalii.
Dimitrij
wiek : 207 lat
wiek fizyczny : 24
dar : potrafi ściagnać z ludzi tarczę.
O wow, to z pewnością byłaby pożyteczna umiejętność... pod Grunwaldem albo pod Azincourt. Dziś chyba nieco straciła na wartości.
Urodził się w 1778 roku w Kovrov ( Rosja ).
Czyli akcja dzieje się w roku... 1985?
Może to się dzieje w światach równoległych, tylko że w jednym z nich czas płynie wolniej?
Wywodził sie z rodziny szlacheckiej. Został zmasakrowany 24 lipca 1802 przez rabusiów , którzy napdali na jego dwór. Przeżył jako jedyny z całej rodziny.
Został tak bardzo zmasakrowany, że aż przeżył?
Może został zombie? To jest JAKAŚ forma życia. W pewnym sensie.
W tym samym roku przemieniony przez Maryann , którą jest dla niego najwazniejsza. W 1806 zostali małżeństwe i przeprowadzili sie na Alaskę gdzie poznali siostry.
A siostry bardzo się ucieszyły na widok wampirów i godnie ich powitały.
Tanya
wiek : 509 lat
wiek fizyczny : 25
No patrzcie, jak się ładnie wiekiem dobrali. 23, 24, 25... może to jakiś szyfr?
dar : manipulacja ludźmi.
Urodzona w 1475
Z moich skromnych obliczeń wynika, że akcja dzieje się w roku... 1984? Kurde, cofamy się w czasie z każdym następnym akapitem.:/
w Talkeetna na Alasce.
I jako taka, wygląda jak na rodowitą Eskimoskę przystało? Niska, krępa, z fałdą mongolską?
Ciągnąca za sobą upolowaną fokę?
Najstarsza z sióstr.
To występują tu jakieś siostry? *rozgląda się* Chyba coś przegapiłam.
Przez 200 lat służyła na dworze Volturich. Szkoliła żołniezy i zabiłała Dzieci Nocy. W tamtych czasach związana z Feliksem. W 1700 roku odnalzała siostry.
Ona zabiłała i odnalzała, a cziłała stała i jęczała.
miała dość zabijania. W 1930 pozała Edwarda Cullena i zakochała sie w nim. Jednak on odzucał wszelkie jej zaloty.
No ba, Żelazny Prawiczek czekał na Swą Jedyną.
Ocucał jej zaloty? To taki synonim do „robił jej nadzieję”?
Jednak kilkadziesiat lat później gdy na drodze Edwarda stanęła Bella.
Do stu tysięcy. Defekujących kucyponków. Następna która. Ma orzeczenia gdzieś.
Postanowiła uknuć straszna intrygę. Pozbyc sie Belli raz na zawsze. pomoze jej w tym dośwaidczenie zdobyte podczas walk z Dziećmi Nocy. Ale czy uda jej się zdobyć Edwarda i przezwycieżyć moc Belli ?
To zależy tylko od tego, kto z bohaterów zostanie Mary Sue.
Irina
wiek : 504 lta
wiek fizyczny : 23
dar : brak
Ojej, jak to: brak? Żadne supermoce już nie zostały? A rozkochiwanie w sobie dowolnego faceta w promieniu 10 km? A niszczenie światów kichnięciem? A bycie tak niedorzecznie przepakowaną, że wszyscy mają ochotę cię zabić za sam fakt istnienia? Nic?
Może chociaż przez bagno umie przejść?
Średnia z sióstr. Opiekunka całego domu. To ona pomogła Tany przejsć na nowa dietę.
Dukan okazał się dużo skuteczniejszy od Montignaca.
Chroni wszytskie swoje siostry przed niebezpieczeństwem zwiazanym ze światem wampirów.
Przed światłem, kołkami, van Helsingiem... wściekłym tłumem z widłami...
To takie smutne, że takie istoty jak wampiry potrzebują obrony, podczas gdy wiedźmy Świata Dysku...
- Czego tu można się bać? - wyszeptała niepewnie.
- Nas! - odparła z dumą Babcia Weatherwax.
Kate
wiek : 500 lat
wiek fizyczny : 19
dar : razi prądem.
Najmłodsza i najzabawniejsza z sióstr. Jednak czuje sie bardzo samotna.
W przyszłości bliska przyjaciólka Belli. Nie będzie mogła wybaczyć Tanyi to co zrobiła Cullenom.
Ałtoreczko, a może od razu streść całą fabułę, co? Oszczędzisz i nam i czytelnikom bardzo dużo cennego czasu.
Eleazar
wiek: 304 lata.
wiek fizyczny: 26
dar : potrafi poruszyć żywiołami.
Trąca ogień, szturcha wodę... takie rzeczy.
Ewentualnie porusza niebo i ziemię, gdy nie może znaleźć gaci, które nawet po przewróceniu na drugą stronę wciąż wydają mu się nieświeże.
Urodzony w 1679 roku w Las Vegas.
Jak mi strasznie przykro, że Las Vegas zostało założone dopiero w 1905 roku...
Irina uratowała go kiedy próbował skoczyć z mostu z rozpaczy , za stratą ukochanej.
Chciał skoczyć z mostu w mieście, które powstanie ponad dwa wieki później? Zaiste, musiał być strasznie sfrustrowany.
Do tego chciał skoczyć w pogodni za stratą, która zapewne skoczyła z tego mostu przed nim. Fascynujące.
***Phoenix miasto , które kocham. Słońce właśnie zachodziło, uwielbiam ten widok. Promienie słońca rzucające na niebo ostatnie promyki,
Promienie rzucają promyki, starannie posmarowawszy je masłem maślanym.
Szanowni państwo, jesteśmy właśnie świadkami niezwykłego zjawiska atmosferycznego: rozmnażania się światła - w tym przypadku poprzez tzw. promykowanie, podobne w swej istocie do pączkowania.
tworząc na niebie piękny czerwono-fioletowy kolor .Właśnie wracałam z lekcji muzyki. Moją uwagę przykuło czarne BMW stojące na podjeździe. Z ciekawością weszłam do domu, z salonu dobiegały podniesione głosy.
- Ależ Carlis to jeszcze za wcześnie nawet nie skończyła 17 lat.
Car Lis był jednak nieubłagany – jak na wszechwładnego cara o lisiej naturze przystało.
- Reene dobrze wiesz, że tak musi być nie wiadomo kiedy to się stanie , nie możemy ryzykować , że zostanie bez opieki.
Rozumiem, że rozmawiają o tym, kiedy boCHaterka zaliczy "pierwszy raz", tak?
Zastanawiałam się o kim oni mówią. Ciekawość wzięła górę mogłam dłużej podsłuchiwać.
- Cześć Mamo. Dzień Dobry – powiedziałam do mężczyzny który siedział na kanapie . Mimowolnie otwarłam buzię . Mężczyzna był niebiańsko piękny : Blond włosy , blada cera , jedyne co oszpecało jego twarz to ciemne sińce pod oczami. Z rozmyśleń (zaiste, z myśleniem to wiele wspólnego nie miało) wyrwał mnie jego równie piękny głos
- Witaj Bello , nazywam się Carlis Cullen i jestem przyjacielem twojego ojca – taty pomyślałam przecież zmarł 10 lat temu , miałam 7 lat zapamiętałam go bardzo dobrze jego cera tak blada jak moja , brązowe włosy i oczy ... ich nie mogłam sobie nigdy jak na złość przypomnieć.
Ale cerę zapamiętała. Może zatem pamięta chociaż, ile miał piegów?
Mama zawsze mi mówiła , że z wiekiem jestem do niego coraz bardziej podobna. Wszystko miałam po Charlim nawet charakter tylko oczy i nos miałam po mamie.
Ojej... biedny chłopczyku, dlaczego na siłę zrobili z ciebie dziewczynkę?
- Bello musimy o czymś porozmawiać ?
- A więc słucham ? - byłam bardzo ciekawa
- Widzisz ... - zakłopotana Rene tego jeszcze nigdy nie widziałam
- Musisz pojechać albo raczej wyjechać z Carlisem to jest konieczne i nie ma dyskusji z czasem wszystkiego się dowiesz.
To jest... bez wątpienia... NAJGORSZY sposób na pozbycie się rodziców z opka, jaki dotychczas widziałam. Serio. Nawet gdyby przy porannej jajecznicy matka wstała, powiedziała "Musisz uratować świat, madafaka", po czym zmieniła się w aliena na wrotkach i wyjechała na zakupy do odległej galaktyki – miałoby to więcej sensu. :/
- Ale ... dlaczego – wyszeptałam czułam, że zaraz się rozpłaczę. Wyjechać ALE DOKĄD !!!
A nie przypadkiem "ale czemu?!" jak również "WTF?!"?
To by było za dużo myśli naraz – przeceniasz chyba możliwości Merysójek...
· Reene była taka stanowcza i surowa jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam . Moja matka zawsze roztrzepana która zmieniała hobby jak rękawiczki. Teraz była stanowcza.
Bardzo stanowczo chciała się pozbyć dzieciaka z domu. Tak stanowczo, że odgrodziła się punktorem od reszty narracji.
Normalni ludzie stawiają kropkę nad i; Renee ich zawstydziła i postawiła kropkę nad akapitem.
- Bello powiedziałam bez dyskusji a teraz idź się pakować, jutro wieczorem wyjeżdżasz.
Wybiegłam z pokoju i od razu rzuciłam sie na łóżko, zaczęłam płakać , aż w końcu usnęłam.
Spotykasz w domu nieziemsko przystojnego faceta twierdzącego, że jest przyjacielem twego zmarłego ojca? Masz z nim wyjechać dokądśtam, teraz-zaraz, bez dyskusji? Twoja matka zmienia się w aliena na wrotkach i pojawiają się przed nią punktory?
Nie zadawaj pytań.
IDŹ SPAĆ!!!
“Standardowy sen opkowy w chwili największego stresu” - jest. *zaznacza w notesiku*
Obudziły mnie promyki słońca wpadające przez nie zasłonięte rolety .
Promyki wpadały z takim impetem, że wybiły spację w słowie “niezasłonięte”.
Bez entuzjazmu zwlokłam się z łóżka. Wykonałam poranną toaletę
Czekajcie, czekajcie... oto nadchodzi...
i zaczęłam się pakować . Około godziny 9 zeszłam na śniadanie.
TAK!!! Nawet nie wiece, jak stęskniłam się za tym tekstem. ^^
Od razu wszystko wydaje się jakieś takie lepsze, prawda?
Mama czekała na mnie z naleśnikami.
- Cześć skarbie – powiedziała to tak jakby wczoraj nic się nie wydarzyło znów była to starą roztrzepaną Rene.
- Hej - mama widać wyczuła mój podły nastrój
- Nie martw się wszystko będzie dobrze. Cullenowie to dobra rodzina przyjaźnimy się od lat .
Sprzedadzą cię do naprawdę dobrego burdelu w NRD, zobaczysz! Będzie fajnie!
Przyjaźnimy się od lat i właśnie dlatego nic o nich nigdy nie słyszałaś! To przecież idealnie logiczne!
- Mamo tak a tak dokładnie to dokąd ja wyjeżdżam ???
- Do Forks w stanie Waszyngton.
Co za niespodzianka! Nie no, srl, to wygląda jakby matka boCHaterki uczestniczyła w jakimś spisku szajki zboczeńców, mającym na celu wsywatanie jej córki w Edwardem. :/
Bo pewnie uczestniczy.
- Forks !?
- Mamo czy to miasteczko nie przypomina Ci Healy – no tak nie zawsze mieszkałam w Phoenix przed śmiercią ojca mieszkałam na Alasce z stamtąd pochodził tato , i tam poznali się rodzice gdy mama pojechała na narty
- Tak tylko że w Forks zamiast śniegu pada deszcz.- zaśmiałam się
Aa, skoro jest deszcz zamiast śniegu, to spoko-luz. Jak to mówią: "Chuj w dupę, widły w plecy, byle by pogoda była".
W sumie po błocie też da się jeździć na sankach.
Resztę dnia spędziłyśmy na pogaduchach.
Podczas których ani razu nie padło pytanie, po kiego grzyba boCHaterka musi tam jechać?
Obie uznały, że gdyby zostały wyjaśniona najbardziej elementarne sprawy, to... nie byłoby niespodzianki. :3
Mama powiedziała , że będzie mnie odwiedzać tak często jak tylko się da . Carlise przyjechał po mnie o 19 i ruszyliśmy na lotnisko. Zaskoczyło mnie to , że lecieliśmy w biznes klasie.
A nie prywatnym promem kosmicznym? Co za brak stylu.
Ja tam bym wolała na miotle...
Wypytywałam go o jego rodzinę. Okazało się , że ma 5 adoptowanych dzieci. Carlise pracuje w szpitalu, a Esme zastępuje nauczycielkę w podstawówce.
Ale sama nie jest nauczycielką, tak? Nauczyciel identyczny z naturalnym?
W połowie drogi zasnęłam. Gdy się obudziłam samolot lądował.
To bardzo miłe ze strony pilota, że krążył nad lotniskiem, czekając aż bohaterka się obudzi.
Na parkingu czekała na nas Esme przy ich mercedesie. Wsiedliśmy i pojechaliśmy do Forks
A jej cały czas było wszystko jedno, po co tam jedzie i co się z nią stanie. Kurczę, chciałabym być tak idealnie bezmyślna: wreszcie niczym bym się nie musiała martwić. Choć gdyby tak było, moje możliwości przeżycia byłyby zbliżone do szans kurczaka atakującego bardzo głodnego aligatora.
Po niespełna 3 h , byliśmy w Forks. Dom znajduje się w środku lasu , jest to odremontowana stara willa. Willa była piękniejsza , niż Esme opowiadała . Czarny dach kontrastujący z kremowym tynkiem . W pokojach na piętrach , były duże okna.
Wow, dom miał dach, ściany i okna? Jeju, gdzie takie cuda budują?
Do środka wchodziło się przez podwójne drzwi z ciemnego drewna.
No, przez drzwi się wchodziło. Patrzcie, jaki luksus.
Wnętrze było piękne, ściany pomalowane były na biało , co bardzo ładnie kontrastowało z podłogą z jasnego drewna.
Ja może nie mam szczególnego oka do kolorów, ale nie sądzę, by biały mógł kontrastować z czymkolwiek jasnym.
Może biel w tym sezonie jest nową czernią?
Po lewej był hall , na którego końcu znajdowało się wejście do kuchni i drzwi od jadalni, na podeście stał czarny fortepian. Na wprost drzwi wejściowych były piękne , masywne schody z jasnego drewna z czarną poręczą , kłutą w różne złote wzory.
Znaczy: tatuowaną złotym tuszem? Patrzcie, czego to ludzie nie wymyślą.
To by nawet miało sens, gdyby poręcz była obita skórą zdartą z (wytatuowanych) ludzi – ale rozumiem, że na takie bajery nie mogę liczyć? :(
  • -Choć poznasz rodzinę – z rozmyśleń ciepłym głosem, wyrwała mnie Esme.
· Znów ten punktor. To jakieś oznaczenia checkpointów w narracji?
Może te punktory to jakieś znaczniki wzrastającego stężenia absurdu? Bo mnie z powyższego zdania wyszło, że bohaterka rozmyśliła się ciepłym głosem, po czym została wyrwana przez Esme.
Gdy obróciłam się o 180 stopni (ani mniej, ani więcej!) ujrzałam przepiękny salon .
Zaaaraz. Byłam przekonana, że ona stoi w wejściu, skoro widzi hall, schody itd. Czyli po odwróceniu się powinna zobaczyć drzwi... Wampiry mają salon na ganku, czy jak?
Białe ściany , jasne podłogi , szklany żyrandol zwisający z sufitu , jedną długą kanapę i dwie mniejsze , ułożone wokół szklanego stolika na wprost kominka. Nad kominkiem wisiała ogromna plazma , a na półkach we wnękach było pełno filmów DVD . Nagle coś mocnego ścisnęło mi żebra.
Mnie też. Żenada. To znaczy - to niby miał być opis wnętrza eleganckiego? Wykwintnego? Bogatego?
Może zobaczyła jakieś niesłychanie trudne do dostania egzemplarze DVD? Albo hiper-wypaśne wydania kolekcjonerskie, te rzeczy? Innego wytłumaczenia nie widzę.
- Alice , bo ją udusisz usłyszałam głos Carlisla . Po pokoju rozniósł się głośny śmiech
- Och , przepraszam. Jestem Alice a to jest Jasper , Emmet , Rose i Edward.
- Cześć – odpowiedziałam nieco zmieszana i zaskoczona , nie spodziewałam takiego powitania , co najdziwniejsze wszyscy byli nieziemskiej urody , a przecież Carlisle wspominał , że są adoptowani więc jak to możliwe.
Jak to, ach, jak to możliwe?! Drogie dziewczę - this is marysueizm!!! Ewentualnie też Carlisle wybierał do adopcji tylko ładne dzieci.
Każdy podszedł i się przywitał. Emmet podobnie jak Alice przytulił mnie jak siostrę , której dawno nie widział . Jasper podał mi rękę i się uśmiechnął , Rose tylko skinęła głową. Edward podszedł do mnie z uśmiechem , ale gdy tylko mnie dotkną jego uśmiech zgasł , a w oczach pojawiło się przerażenie. Szybko się ode mnie odsunął i wyszedł z pokoju , tłumacząc się pracą domową.
To całkowicie zrozumiałe – stuletni Żelazny Prawiczek po raz pierwszy dotknął kobietę, która nie była jego matką ani siostrą. Nic dziwnego, że trochę to nim wstrząsnęło.
Albo ten pokój jest za mały dla dwóch Marysiek Sue.
Gdy tylko usiadłam na kanapie , wszyscy zaczęli zadawać mi pytania jak w jakimś teleturnieju.
Jaki jest twój ulubiony kolor? Jak się nazywa stolica Asyrii? Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?
Oraz: co tu właściwie robisz?
O moich znajomych w szkole, czym się interesuję itp. Najdziwniejsze pytanie zadała Alice . Czy miałam chłopaka ,
Pff! Gdy Sakurę (tę od śpiwora) rekrutowano do Akatsuki, zadawano jej dziwniejsze pytania. :)
odpowiedziałam tylko „nie” . Alice wyglądała na bardzo zdziwioną.
- Co Cię tak dziwi ? - spytałam Alice
- Nic po prostu jesteś ładna , wic było dla mnie oczywiste , że musiałaś mieć chłopaka.
- No cóż przykro mi , że Cię rozczarowałam – odpowiedziałam niezbyt przyjemnym tonem , nie lubiłam gdy ktoś ingerował w moje życie prywatne ,
Ach, jaka ta ingerencja potworna! Ta dziewczyna śmiała... powiedzieć ci coś miłego! Na twoim miejscu wyszłabym z pokoju, doprawdy.
to samo drażniło mnie u mamy i jej wieczne wykłady na temat „Nastolatki i randki ” . Mimowolnie ziewnęłam.
A potem bezwiednie odwróciłam się plecami i całkowicie bez udziału świadomości zaczęłam oglądać swoje paznokcie. Wszystko to składało się na standardowy foch automatyczny.
- Alice daj jej już spokój , nie widzisz , że jest ledwo żywa – posłałam wdzięczne spojrzenie Jasperowi .
- A no tak. Choć , pokażę Ci twój pokój .
[Pokój oczywiście jest piENkny i ze wszech miar wypaśny – zawiera np. łóżko i stojak na płyty CD. Ciach!]
· I co podoba Ci się ?
- Tak jest przepiękny. Zawsze o takim marzyłam. Iskierki szczęścia zaświeciły w bursztynowych oczach Alice . Zaraz , zaraz , jak to możliwe te oczy , one są złote , a może to tylko przez światło w pokoju.
Omg, omg, a może to tylko kolorowe soczewki, serio.
- Tak się cieszę , że Ci się podoba sama zaprojektowałam.
- No to niewątpliwie masz talent. Podeszła do mnie i przytuliła .
Tak, bo ustawienie w pokoju łóżka, kilku szafek, fotela i stojaka na płyty wymaga niezwykłego skilla projektanta wnętrz.
- Dobranoc Bells
- Dobranoc.
[Bella idzie do łazienki, a tam...]
Weszłam do łazienki była ogromna po lewej stronie była duża okrągła wanna z jacuzzi , na wprost drzwi znajdowała się umywalka i ogromne podświetlane lustro po lewej stronie umywalki była toaleta (“Toaleta” w łazience? To może też ma być dowód wspaniałości wnętrza?) , a we wnęce był prysznic ze wszystkimi bajerami.
Miał kurek z nie tylko z zimną, ale i z... gorącą wodą!!! :O
(...)
Następnego dnia wstałam dopiero o 11 . (...) Poszperałam po szafkach i znalazłam upragnione płatki , gdy rozpoczęłam przygotowania usłyszałam podniesione głosy , dobiegające z jadalni.
- Ale Edwardzie , dlaczego ?
- Bo tak musi być Esme. Nie ma innego wyjścia , nie wytrzymam z nią po jednym dachem.
- Ale co ci w niej przeszkadza ?
- Wszystko ...
- Ale...
- Nie Esme wyjadę , muszę to wszystko sobie poukładać. Nie martw się , wrócę za parę dni.
Biedaczek... Naprawdę ciężko odchorował ten pierwszy kontakt z kobietą.
Oj Esme po co ten smutek wiesz, że kocham cię jak matkę i robię to dla dobra rodziny
- Wiem ja też się kocham synu
Wpatrywałam się w boczne drzwi jadalni z osłupieniem , wtedy z hukiem otworzyły się i wyszedł przez nie Edward. Popatrzył na mnie z wściekłością i wstrętem (...) Nie miałam już ochoty na śniadanie. Poszłam do pokoju (...); po jakiejś godzinie czytania , zeszlam na dół. Emmet i Jasper grali w Scrabble a Alice coś rysowała.
- Cześć Belle. Przyłączysz się. - Co !!! Skąd on wiedział jak mówił na mnie ojciec , odkąd się urodziłam zawsze tak do mnie mówił , nigdy nie zwracał się do mnie Bella lub co gorsza Isabella , zawsze Belle czyli piękna.
Hm... może dlatego, że "Belle” to całkiem popularne zdrobnienie tego imienia?
- Dlaczego powiedziałeś do mnie Belle , tato tak do mnie mówił. Wyjaśniłam , widząc jego zdziwioną mine
- A ... Tak jakoś – Alice rzuciła Jasperowi znaczące spojrzenie i nagle poczułam dziwne odrętwienie .
Mrok i zło. Też powinnam drętwieć, jak różni ludzie mówią do mnie przeróżnymi popularnymi zdrobnieniami i czasem używają tych samych określeń?
Tym bardziej, że ten koleś rzekomo miał być przyjacielem jej ojca, więc jednak mógł wiedzieć, jak on do niej mówił.
- To co przyłączysz się spytał rozluźnony Emmet
- Nie dzięki odpowiedziałam- nie mogąc sobie przypomnieć o czym rozmawiałam przed tym pytaniem.
Po 20 minutach znudziłam sie , rozmawiając z Alice o jakiś ciuchach. Mimo ożywionej rozmowy wyglądała na przygnębioną , miała takie smutne oczy. Przeprosiłam ją grzecznie i poszłam na górę oglądać jeden z moich ulubionych filmów Underworld .
Bo po co poznać bliżej ludzi, z którymi się będzie od teraz mieszkać (przypomnijmy - nadal bór jeden wie, dlaczego) i np. zaproponować wspólne obejrzenie filmu, jeśli się nie ma ochoty ani na scrabble ani na plotki.
Po 5 minutach wpadała Alice , zobaczyć co oglądam. No tak ma pokój na tym samym piętrze.
- Co to za film ? - spytała , przysiadając się obok mnie na łóżku
- Underworld o odwiecznej walce , wampirów z wilkołakami
Za niecałą minutę , wpadli Emmet i Jasper rozsiadając się na podłodze w nogach mojego łózka. (...)
Skończyliśmy oglądać film o 20 ,
Zaraz. Panna wstała o 11, tuż potem zaczęła gadać z Alice, ale ją to znudziło, więc poszła oglądać film... który skończył się o 20? Zrozumiałabym, gdyby to było kilka sezonów jakiegoś serialu, ale tak?
Może to była jakaś bollywoodzka wersja, wiesz - sześć godzin śpiewania i tańczenia. :)
Następnego dnia wstałam o 9 rano , nawet w dobrym humorze , jednak prysł on tak samo szybko jak sie pojawił. Lało jak z cebra w Phoenix , odzwyczaiłam się już od deszczu tam padało raz na rok.
Ze zdania wynika, że lało w Phoenix, a nie w Forks... więc czym ty się martwisz?
Mój cały plan na dzisiejszy dzień runął. A miałam w planach wycieczkę w góry .Tutaj jest tyle szlaków . No cóż , zapowiada się nuda . Wszyscy byli w szkole , a Esme w pracy , tylko Carlisle był w domu po nocnym dyżurze .
Już drugi dzień siedzi w domu u całkiem obcych gości, którzy nad jej pojawieniem się najwyraźniej przeszli do porządku dziennego i zostawili samą sobie – a ona nie wyprodukowała nawet najlżejszej sugestii pytania "O co w tym wszystkim, do kurzej nędzy, chodzi?"...
Łóżko ma, garderobę ma, jacuzzi ma, kolekcję DVD ma – czego tu chcieć jeszcze, na co jej jakieś dodatkowe informacje?
Starałam się zachowywać jak najciszej , ale jak to z dobrymi chęciami u mnie bywa , musiałam potknąć się o dywan tuż przed drzwiami sypialni Carlisla i Esme . Carlisle , jakby w mgnieniu oka wypadł z pokoju.
- Bello nic Ci nie jest ?
- Nie wszystko w porządku. Przepraszam nie chciałam cię obudzić -odpowiedziałam skruszona.
- Nic się nie stało , nie spałem
Jak to nie spał ? Normalny lekarz po nocnym dyżurze , śpi przynajmniej 8h.
Co zostało udowodnione przez amerykańskich naukowców.
Oj tam, może facet po prostu jedzie na koce? Sądząc po bladej cerze i sińcach pod oczami...
- To co , idziemy na śniadanie
- Tak z przyjemnością.
Carlisle zrobił dla nas , bardzo dobrą jajecznicę. Był to dziwny widok.
Co dziwnego może być w smacznej jajecznicy? Nie była z jajek, czy co?
Może chodzi o ten przecinek, które całkiem z dupy wyrósł pośrodku zdania?
Jedliśmy w ciszy. Czasami gdy spoglądałam na niego , wyglądał normalnie uśmiechał się jednak w jego oczach czaił się smutek , nie tak widoczny jak u Esme czy Alice , ale jednak smutek. A najgorsze było to , że byli smutni przeze mnie . No może nie w 100 % , ale w dużym stopniu na pewno , bo to przeze mnie Edward wyjechał. Wrzuty sumienia powróciły.
I mi nawrzucały wszetecznicami.
Nigdy nie krzywdziłam ludzi , a tu bach w przeciągu 12h rozbiłam rodzinę . To przeze mnie chodzą smutni.
No naprawdę, sadness of mrokness tudzież drama stulecia. A to ona prosiła się, by tu zamieszkać?
Zwłaszcza że Edzio wyjechał tylko na kilka dni, żeby odreagować. Kilkudniowy wyjazd dorosłego faceta nazwałabym czymś normalnym, a nie „rozbiciem rodziny”...
Może oni wszyscy są wciąż pępowiną przyrośnięci do mamusi i tatusia, więc każde wyjście dalej niż do szkoły to zamach na integralność rodziny?
- Bello wszystko w porządku ?– dopytywał sie Cralisle z niepokojem w głosie.
- Tak wychrypiałam – no pięknie , jedno z moich dziwactw dało o sobie znać , zawsze gdy rozmyślałam nad czymś co dręczyło moje sumienie przestawałam oddychać, przez co robiłam sie jeszcze bledsza i wyglądałam ja biała kartka papieru.
Proszę, zamyśl się tak choć raz na dłużej!!!
- Może idź się połóż , nie wygadasz najlepiej.
No, jak chrypi, to na pewno nie gada najlepiej.
- Tak masz racje chyba się położę
- No to ja idę spać w końcu trzeba odespać dyżur- Zaśmiał się . Ach Bello byłbym zapomniał , jeżeli będzie Ci sie nudzić , to zajrzyj do mnie do gabinetu , mam tam pełno książek. Alice wspominała , że uwielbiasz je czytać.
Hmm... można się spodziewać, że lekarz będzie miał w gabinecie książki typu "Choroby zakaźne dzieci do lat pięciu" czy "Hemoroidy – bezoperacyjnie". Chyba że Bella lubi czytać wszystkie książki, na czele z telefoniczną.Wiesz, w książkach medycznych mogą być różne fajne obrazki, może to o to chodzi.
- Dziękuje. Carlisle , a kiedy będę mogła iść do szkoły ?
- Jeżeli chcesz to już w poniedziałek. Alice przyniesie dzisiaj formularze.
- O to fajnie .
Włożyłam nasze tale ze do zmywarki i udałam sie do jego gabinetu. Był ogromny i wyglądał jakby należał do jakiegoś profesora w Dartmouth. Na środku stało ogromne mahoniowe biurko, za nim zielony fotel.
Zawsze sądziłam, że urządzanie gabinetu w takim stylu mam sens jedynie wtedy, gdy służy on przyjmowaniu gości w sprawach zawodowych, czyli w tym wypadku innych lekarzy bądź pacjentów na prywatnych konsultacjach. A skoro wiemy, że Carlisle tego nie robi – bo przecież Cullenowie nie przyjmują gości – trzeba uznać, że te mahonie i fotele to tylko dla szpanu. :/
Podobnie jak cała biblioteka – skoro w gabinecie są powieści, to chyba tylko po to, żeby robić wrażenie ładnymi okładkami i zapychać półki. Chyba że szanowny doktor w miejscu, w którym powinien pracować, woli czytać o przygodach Hrabiego Monte Christo...
Na wszystkich ścianach były regały z książkami, tylko jedna ściana , kolo drzwi była pusta . Znajdowały się na niej zdjęcia rodzinne , a także był jeden obraz , przedstawiający czterech mężczyzn o urodzie aniołów. Jednym z nich był Carlisle , a trzej pozostali wyglądali dostojnie i ubrani byli w czarne peleryny. Dziwne , bo obraz wyglądał na ok.100 lat , a przecież to niemożliwe bo Carlise ma dopiero 30 lat.
Pytanie zasadnicze: jak laik może wydatować obraz tylko patrząc na niego? Chyba że był niemożebnie zniszczony i zarośnięty pajęczynami.
No dobra muszę kończyć te rozmyślania , bo zaczynam wariować , jakby mi nie wystarczyły , wyrzuty sumienia. Przeszłam do półki na której były same powieści i wybrałam pierwszą lepszą książkę.
LOL, Kalevatar, miałaś rację, jej RZECZYWIŚCIE jest wszystko jedno. :D
Poszłam do pokoju i zaczęłam czytać , dopóki nie pojawił się jakiś bohater o imieniu Edward.
Nożycoręki?
Wyrzuty sumienia powróciły. (...) Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. - Esme zajrzała przez drzwi
- Przygotowałam obiad , zejdziesz ?
- Tak juz idę.
Na obiad Esme zrobiła tortillę , gdy zapytałam dlaczego nie je. Odpowiedziała , że jadła lunch w pracy.
I tak się nim najadła, że aż z przejedzenia zaczęła stawiać kropki w samym środku zdania. A może to nie kropka, tylko okruszki pozostałe po tymże lunchu?
- Esme mogę zadać Ci pytanie , nie chcę być wścibska. Jetem po prostu ciekawa .
- Oczywiście pytaj – odpowiedziała z przepięknym uśmiechem.
- Dla ... Dokąd wyjechał Edward ? – tchórz powtarzałam sobie w duchu , nie o to miałam zapytać.
- Do Denali na saraju rezerwatu , to niedaleko Helay.
Do rezerwatu seraju? Wohooo, to Edziowi tak się to dotykanie kobiet spodobało, że postanowił pójść na całego!
Tak jak Esme powiedziała , przyjechali o 17 obładowani torbami . Przez 2h Emmet i Jasper grali w szachy . Ja rozmawiałam z Alice , opowiadała mi o szkole , nauczycielach , o Forks. Alice przez te parę dni , stała się dla mnie jak siostra , ufałam jej bezgranicznie .
Mimo że wciąż nie wiedziałam, co ja tu, do wszetecznicy nędzy, robię.
O 20 poszłam do pokoju. Alice pomogła mi wypełnić formularze , później oglądnęłam Dr Hausa a później bajkę Disneja i film Pitera Dżeksona i poszłam spać

21 komentarzy:

Agatha Makabresque pisze...

Przyczepię się, zanim przeczytam dalej i zapomnę o czepianiu.
Jeśli przyjąć podawany przez autoreczkę "wiek", za wiek wampira to powinno się go liczyć od daty śmierci osoby, czyli dnia, w którym człowiek ten 'narodził się' jako wampir, a nie od daty urodzin człowieka. A "wiek fizyczny" to wiek, w którym był człowiek, w momencie przemiany - jak Claudia z "Wywiadu..", która przez całe swoje wampiryczne życie była w wieku, bodajże 12 lat.

Czyli za opkiem:
Maryann
urodzona w: 1679 r.
zmarła/przemieniona w: 1702 r.
wiek fizyczny : 23 (1702 - 1679)
wiek (jako wampira) : 307 lat
akcja opka dzieje się w 2009 r. (1702 + 307)

Przy takim liczeniu zgadza się też, wiek i czas akcji opka w przypadku Dimitra.
I wyjaśnia przy okazji dlaczego podany jest konkretny wiek, a nie "wygląda pod trzydziestkę";]

jasza pisze...

Twór zmierzchopodobny jest u mnie wysoko notowany. Zawsze.

Jeśli w dodatku bohaterką jest taka bezmyślna i bezwolna mameja jak ta tutaj, to wiem, że nadeszła chwila relaksu. Analiza wydusiła wszystko co najlepsze z tej Nirwany.

Anonimowy pisze...

Jezu! Tak durnego tFForu jeszcze w moim krótkim życiu nie czytałam! Dziewczyny pozwę was. Prawie się zaksztusiłam.
Barranquilla

Anonimowy pisze...

Kobiety, wy to naprawdę macie szczęście :) U was taki cisza, taki spokój, a NAKW-a oblężona przez urażonego pisaczka. Jak wy to robicie, że unikacie dzikich flejmów?

kura z biura pisze...

Opko bezsensowne, a czasoprzestrzeń pętli się we frywolitkowy wzorek. Jedna bohaterka urodziła się w nieistniejącym jeszcze Petersburgu, druga w również nieistniejącym Talkeetna (założone w 1919), trzeci nie dość, ze urodził się w (nieistniejącym) Las Vegas, to jeszcze skacze tam z mostu, ciekawe do czego, skoro przez miasto nie płynie żadna rzeka... (niechby napisała "wiaduktu"!).

Anonimowy pisze...

W sumie po błocie też da się jeździć na sankach.

xDD

Analiza świetna. Uwielbiam czytać Wasze analizy, dziewczyny!

Anonimowy pisze...

One muszą korzystać z jakiegoś szablonu, nie ma innej opcji.
Kurcze, też odczuwam ciepło w okolicy serca, gdy czytam o zejściu na śniadanie :)
Analiza mhrocznie urocza, wampirzo przewspaniała i alaskowo rewelacyjna :)
Trąca ogień, szturcha wodę... takie rzeczy. i Nauczyciel identyczny z naturalnym? - to było BOSKIE!

SStefania pisze...

Urodzony w 1679 roku w Las Vegas.
Jak mi strasznie przykro, że Las Vegas zostało założone dopiero w 1905 roku...

Oj tam, może po prostu na tej pustyni, na której ono później stanęło? Poród w podróży czy coś w tym stylu.

Car Lis był jednak nieubłagany
Śmiechłam.

Nawet gdyby przy porannej jajecznicy matka wstała, powiedziała "Musisz uratować świat, madafaka", po czym zmieniła się w aliena na wrotkach i wyjechała na zakupy do odległej galaktyki – miałoby to więcej sensu. :/
Śmiechłam gromko.

Bardzo stanowczo chciała się pozbyć dzieciaka z domu. Tak stanowczo, że odgrodziła się punktorem od reszty narracji.
Normalni ludzie stawiają kropkę nad i; Renee ich zawstydziła i postawiła kropkę nad akapitem.

A Klątwa Kropki zaraziła Przyczajoną Logikę i popsuła Wam formatowanie :/

i zaczęłam się pakować . Około godziny 9 zeszłam na śniadanie.
TAK!!! Nawet nie wiece, jak stęskniłam się za tym tekstem. ^^
Od razu wszystko wydaje się jakieś takie lepsze, prawda?

Lepsze to nie wiem, ale z pewnością pełniejsze i realistyczniejsze.

Przyjaźnimy się od lat i właśnie dlatego nic o nich nigdy nie słyszałaś! To przecież idealnie logiczne!
Oj tam, prawdziwa nastolatka nie interesuje się przecież nudnymi znajomymi rodziców, ma swoje psiapsiółki z którymi chodzi na zakupy!

Może zobaczyła jakieś niesłychanie trudne do dostania egzemplarze DVD? Albo hiper-wypaśne wydania kolekcjonerskie, te rzeczy? Innego wytłumaczenia nie widzę.
A może zagięli czasoprzestrzeń i już mieli te zapowiedziane przez Lucasa Bluraye ze Starnymi Warsami? Mnie też by ścisnęło żebra z zachwytu.


No naprawdę, sadness of mrokness tudzież drama stulecia. A to ona prosiła się, by tu zamieszkać?
Zwłaszcza że Edzio wyjechał tylko na kilka dni, żeby odreagować. Kilkudniowy wyjazd dorosłego faceta nazwałabym czymś normalnym, a nie „rozbiciem rodziny”...
Może oni wszyscy są wciąż pępowiną przyrośnięci do mamusi i tatusia, więc każde wyjście dalej niż do szkoły to zamach na integralność rodziny?

- Bello wszystko w porządku ?– dopytywał sie Cralisle z niepokojem w głosie.

Crab l'Isle!

bo przecież Cullenowie nie przyjmują gości – trzeba uznać, że te mahonie i fotele to tylko dla szpanu.
No ale przecież zazwyczaj są właśnie dla szpanu, przed gośćmi. Te tutaj to może dla wygody? "Och, jak mam tu przytulnie i romantycznie!"?

Pytanie zasadnicze: jak laik może wydatować obraz tylko patrząc na niego? Chyba że był niemożebnie zniszczony i zarośnięty pajęczynami.
No przecież obrazy mniej niż sto lat nie mają, w końcu potem wynaleziono fotografię i ludzie przestali malować, prawda? Prawda?...

A teraz najistotniejsze pytanie, na które nawet 42 nie będzie odpowiedzią: po co pisać opko blogaskowe, które jest retellingiem "Zmierzchu", tylko w dużo słabszy i nierealistyczny sposób? Serio, książkowa Bella była bardziej rzeczywista, a jej otoczenie prawdopodobne. Tak bardzo nie rozumiem. Jeszcze wielu rzeczy się muszę, widocznie, nauczyć.

Dziękuję Wam pięknie za analizę, była świetna.

Anonimowy pisze...

Matko Bora... Kwikałam jak szalona! Toż to prawdziwe cudo! No wszystko było, aby mnie dziś uszczęśliwić. I poranne czynności i zejście na śniadanie! Może w dalszej części będzie i kryształowa łezka! *_*. *Kwiku kwik* alien na wrotkach i "Musisz uratować świat, madafaka"... *zapisuje wszystkie cytaciki, które ją bawią* Wiecie co... Ja sobie na nie zeszyt założę. I love it, i love it!
Dziękuję.

Anonimowy pisze...

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Po totalnie niezrozumiałym dla mnie analizowanym opku na Waazonie zmierzchopodobne wypociny były jak lekarstwo. Cudownie głupie i kanoniczne do bUlu.

Najbardziej ujęło mnie znajdowanie dziwnych zachowań, smutków i innych depresji w oczach nowopoznanych ludzi podczas gdy jej własne położenie i sens istnienia nie miały większego znaczenia. Takie boChaterki są najcudowniejsze:P

Jeszcze raz dziękuję Wam za zrobienie mi dnia!

Efka

Anonimowy pisze...

Och. Też tęskniłam za tym klimatem. 'Wymarzone ja' (powierzchowność Miss Universum, super-duper moce) & wymarzone życie polegające na... yy, rzucaniu się na łóżko, szwendaniu sie przez całe dnie po bogato urządzonym domu, między pięknymi ludźmi, z którymi rozmowa nudzi po 20 minutach. Po utracie rodziny na dobry poczatek \m/ Niepokoi mnie kierunek, w jakim zmierza to pokolenie.

Btw. 'wiek fizyczny' nie oznacza wszak wieku 'na oko', ale w tym wypadku chyba, że został zwampirzony w wieku 23 lat. Jeśli miał np. zakola i odpowiednio złe geny, to może wyglądać na około trzydziestkę :)

Chloe

(Hasło: haphi. Karma dla psow Happy Hippis.)

'N. pisze...

Co tak krótko? :P

Anonimowy pisze...

Siemka ja napiszę krótko, bo nie ma co się rozpisywać. Jak zwykle mi się podobało super analiza i wiarygodne postaci. Niech kto tylko żle skomentuje o nieprawidłowosci w datach albo co. Gdyż żeby było ciekawie trzeba trochę namieszać, prawda:).Super. Nuda sama ucieka.
PS. Mam pytanko. Czy mozecie napisać co nie co o Śródziemiu, gdzie to pewna nastoletnia dziewczyna imieniem Marta, córka potężnego państwa jest wybrańcem i musi ocalić ów kraj od zła w czasie Wojny o Pierscień. Jak zwykle zakochuje się w niej nasz książę z Mrocznej Puszczy, a dziewczyna w nim. Na szczęscie Marta przezwyciężazło i zakochani mogą być razem. Chciałabym, żeby to była niespodzianka dla mojej sichy, która wręcz ubóstwia legolasa.

Fraa pisze...

Ja tak mniemam, że ten Car Lis to takie coś:
http://img29.imageshack.us/img29/8434/carlis.jpg


PS. Polecam uwadze: http://plasticblog.blog.onet.pl/

Pigmejka pisze...

@Fraa: Kwik! Car Lis jest boski! :D

Wilcza Jagoda pisze...

Matka-alien na wrotkach nie chce opuścić mojej rozchichotanej wyobraźni! xD Opko cudownie relaksujące.
Jak widziałam, na stronie blogaska jest jeszcze duużo materiału - mam nadzieję, że zrobicie jeszcze chociaż jedną część? :)

Wilcza Jagoda pisze...

@Agatha Makabresque

Z tego, co wiem, Claudia miała zaledwie 6 lat, gdy umarła, dlatego była tym bardziej monstrualną wampirzycą. W filmie Kirsten Dunst oczywiście była starsza - raczej nie wyobrażam sobie w tej roli sześciolatki...

Anonimowy pisze...

Dziewczyny, jesteście genialne! :D Przeczytałam WSZYSTKIE Wasze analizy ( no dobra, poza tymi mangowymi, bo nie siedzę w tym i nawet z Waszymi komentarzami nie wiem o co chodzi xD)

To prawda, że internet roi się od różnych dziwnych tworów, a Wy nie macie litości... Sama trochę piszę, i teraz przez Was przy pisaniu każdego zdania myślę "Co by na nie powiedziały Pigmejka i Kalevatar na to powiedziały?", to jest strasznie stresujące :P

Co do Zmierzchu w ogóle, nie jestem fanką. Natomiast wychodzę z założenia, że wroga trzeba znać, więc przeczytałam wszystkie (ale film tylko jeden wytrzymałam) :D Polecam książki "Zmierzch i historia" oraz "Zmierzch i filozofia". Obie raczej krytyczne, świetnie pokazują błędy, szczególnie historyczne i ideologiczne, jakie autorka popełniła w sadze, zawsze jest to więcej do wytykania biednym Ałtoreczkom :D

Pozdrawiam,
Maryśka

Anonimowy pisze...

Fajne to było :D

Gayaruthiel

ginny358 pisze...

"Nawet gdyby przy porannej jajecznicy matka wstała, powiedziała "Musisz uratować świat, madafaka", po czym zmieniła się w aliena na wrotkach i wyjechała na zakupy do odległej galaktyki – miałoby to więcej sensu. :/"
Nie kuście, bo my mamy ostatnio okres wenogenny i jak się zabierzemy za pisanie o matce-alienie to się nie pozbieracie ;p

Gin i PT

Anonimowy pisze...

Very quickly this web site will be famous amid all blogging
people, due to it's good content sprawdĹş to, http://www.galder.biz/galder/wikiGalder/index.php?title=Usuario_Discusi%C3%B3n:Ivey4856