czwartek, 10 marca 2011

Uwaga, angstowe pijawki!, czyli (niemal) feministycznie o ninja


Witajcie!

Co tu dużo mówić: nasz klient – nasz pan. Chcieliście analizę anime – macie analizę anime. ;) Tym razem będziemy śledzić losy Itachiego (oraz jego rozbuchanego ego) i jego słodkiego młodszego rodzeństwa. Uprzedzam: zobaczycie tu rzeczy straszne – zamach na narratora pierwszoosobowego, bezczelną kradzież przecinków oraz brutalne i wielokrotne gwałty na gramatyce.
A jako że niedawno był Dzień Kobiet, pojawia się też wątek feministyczny.
Indżojcie!

Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka
Adres blogaska: natsu-uchiha.bloog.pl
O mnie:
Kim jestem? Natsu Uchiha, siostra bliźniaczka Sasuke i jedyna dziewczyna z klanu Uchiha.
Ciekawe, jak rozmnażali się Uchiha do czasu pojawienia się boCHaterki. Przez sharingany? Patrzyli sobie w oczy długo i głęboko, aż tu nagle PLOP!, materializuje się mały Uchiha?Przez pączkowanie.
Jak wyglądam? Sasuke z prostymi włosami i delikatniejszym ciałem.
Eee... znaczy, ten Sasuke z prostymi włosami będzie wiedział, czy jak?Moim zdaniem bohaterka delikatnie próbuje nam zasugerować swoją androgynię.
Jaka jestem? Nie wiem. Może ocenicie mnie jak przeczytacie moja historie.
O, niewątpliwie.
Pierwszy rozdział
1. Zawsze w cieniu innych.

Biegłam ile sił w nogach starając się być jednocześnie cicho. Usłyszałam jego głos, moje serce zaczęło bić mocniej. Rozglądałam się podczas biegu, las który mnie otaczał wydawał się bezkresny. Znów jego głos, serce mi zaraz wyskoczy z piersi. Nadepnęłam na gałązkę dźwięk wydawał się ogłuszający. Odwróciłam się przerażona. Nie, nie było go za mną. Powoli brakowało mi już sił odwróciłam się by zobaczyć czy tam jest.
Oj, widać, że nie masz doświadczenia w uciekaniu… Ucz się zatem od Mistrza: „(…)doświadczony tchórz nie dba o „dokąd”, dopóki „przed czym” stanowi problem tak fascynujący. Biegacz z mniejszą praktyką zaryzykowałby może szybki rzut oka za siebie, ale Rincewind instynktownie wiedział wszystko o oporze powietrza i tendencji przypadkowych kamieni do układania się pod nieuważną stopą. Zresztą po co oglądać się za siebie? I tak biegł już najszybciej, jak potrafił. Nic, co zobaczy, nie skłoni go do zwiększenia prędkości.”

Był tam i patrzył na mnie władczym wzrokiem, przestraszyłam się i upadłam na ziemię.
A nie mówiłam, żebyś posłuchała Rincewinda? To teraz masz.

Zerwałam się szybko do ponownego biegu.
Widziałam już miejsce gdzie będę bezpieczna dopiero tam nic mi nie zagrażało. Starałam się z całych sił by zmusić moje nogi do szybszego biegu. No dalej, proszę nie zawiedzie mnie…
Proszę nigdy nie zawodzi. Czasem tylko działa z opóźnieniem, gdy natrafi na cel impregnowany na dobre wychowanie.
Byłam tak blisko, kiedy nagle przede mną znalazł się on. Nie miałam szans wyhamować, uderzyłam głową w jego brzuch. Złapał mnie w pasie.
Szacun dla jego mięśni brzucha. Było nie było, takie „bęc” główką z rozpędu mogłoby go zwalić z nóg, albo przynajmniej sprawić, że by się zachwiał, a ten – nic, tylko ją jeszcze łapie!
Wiesz, co ninja, to ninja..

Wiedziałam że już po mnie ale i tak próbowałem się wyrwać. Nachylił się i powiedział mi do ucha.
- I znów przegrałaś siostrzyczko!
Przestałam się wiercić. Spojrzałam na swojego brata wściekła.
- To nie fair Itachi-kun! Bawimy się w chowanego więc nie możesz używać cienistych klonów!
Używaj tylko nasłonecznionych kasztanowców! No bądź człowiekiem, no!
(Właściwa nazwa brzmi „podział cienia”, tak BTW.)

Zaśmiał się a później zniknął. Podszedł do mnie prawdziwy Itachi i pomógł mi wstać.
- Nie ma zasady zabraniającej używania klonów. Nie moja wina że nie chodzisz jeszcze do akademii Natsu-chan. Poczekaj chwilę.
Zostawił mnie i po chwili wrócił z obrażonym Sasuke na plecach. Postawił go na ziemi i kucnął przed nami nawet w takiej pozycji był naszego wzrostu. Tak naprawdę nie byliśmy na niego źli. Po prostu znów był lepszy. Miał mistrzowsko naburmuszoną minę i patrzyłam z założonymi ramionami gdzieś w bok. Kątem oka zobaczyłam że Sasuke robi podobnie tylko patrzy prostu na Itachi’ ego.
Ego Itachiego było tak wielkie, że odgrodziło się od jego imienia apostrofem i spacją.Początek analizy, a ja się już zagubiłam w tych wszystkich spojrzeniach i nie mam zielonego pojęcia, kto właściwie patrzy i gdzie.

- Natsu.
Nie mogłam się oprzeć i spojrzałam na niego. Ledwie odwróciłam głowę i dostałam pstryczka w głowę, zamknęłam oczy i dostałam pstryczka w oczy zrobiłam krok do tyłu.
- Głupia łasica-powiedziałam łapiąc się za czoło. On w odpowiedzi złapał mnie w pasie i przerzucił sobie przez ramię. Spojrzał na mojego brata bliźniaka, jego twarz w ogóle się nie zmieniła.
- Wiesz co Sasuke? Zgłodniałem! Zaraz wezmę cię do domu i zjem.
Go również przerzucił przez ramię i zaczął iść w stronę domu. Zawsze się zastanawiałam co robią w akademii że jest taki silny.
Pewnie matki NRDowskich pływaczek też się nad tym zastanawiały.Karmią go szpinakiem i żurkiem. Bo od żuru chłop jak z muru!
Itachi jako człowiek z marmuru! To nie zdarza się w każdym blogasku.

Kiedy znaleźliśmy się w kuchni w której stała mama śmiejąc się powiedział do niej.
- Zobacz mamo co znalazłem na obiad!
(...) Śmiałam się w najlepsze ale on nagle spoważniał patrzył mi nad ramieniem odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam że do kuchni wszedł mój tata.
- Witaj ojcze.
- Witaj ojcze. (...)
Kiedy to powiedzieliśmy podeszliśmy do niego chcąc się o coś zapytać. On tylko powiedział że przy obiedzie mu powiemy. Zawsze tak mówi. Dotrzymuje obietnicy ale często nic nie odpowiada lub po prostu mówi ,,aha”. Zawsze był poważny i sprawiał że każda osoba w jego otoczeniu robiła się nagle taka.
Ej, ludzie w otoczeniu pana Uchiha, no weźcie – nie bądźcie tacy!
Oczekiwał że już nie długo przestaniemy się bawić i zaczniemy się uczyć. Chciał żebyśmy byli jak Itachi. Mówił że to dziecko idealne. Chociaż ostatnio mówił mu żeby spoważniał, kiedy zaczęliśmy razem z Sasuke pragnąć więcej uwagi Itachi przestał być już zasadniczy i zaczął się z nami bawić po lekcjach w akademii. Teraz jak zawsze przy ojcu miał neutralną twarz.
Tak, krwa, pożyczał kamienny jedwab od Snape’a i się nim owijał.
Owszem, „neutralny” jest synonimem do „obojętny”, ale w tym konkretnym przypadku nie brzmi to dobrze.


- Itachi chodź za mną muszę z tobą porozmawiać. A wy pójdźce do swojego pokoju. Sasuke natychmiast poszedł korytarzem w stronę naszego pokoju ja pomachałam do wszystkich w pokoju i pobiegłam za nim. Zatrzymałam się przy papierowych drzwiach do ,,pokoju narad” tak mówiliśmy na pomieszczenie gdzie zbierał się cały klan by coś omówić.
To cały klan, co do sztuki, robił im wjazd na chatę żeby urządzić zebranie? Musieli mieć niezły metraż.No wiesz, skoro aŁtoreczka w samym tylko jednym akapicie cztery razy użyła słowa „pokój”, to nie chcę wiedzieć, ile tych pokoi mieli w całym domu.
Po chwili za rogu wyłonił się mój brat pokazując na migi że wszyscy już weszli. Kucnęliśmy tuż obok drzwi przykładając do nich uszy. Zawsze podsłuchiwaliśmy
Nie żeby Uchiha byli klanem ninja, knującym podówczas jakieś mroczne spiski... Cóż, skoro dali się podsłuchiwać dwójce dzieciaków, nic dziwnego, że skończyli marnie.
w większości nie wiedzieliśmy o czym mówią ale i tak nie mogliśmy się oprzeć pokusie by poznać tajemnice nie dla naszych uszów.
Lepiej byłoby zadbać, by do waszych głowÓW wreszcie dostało się nieco gramatyki.
Dzisiaj robiliśmy to z dwóch powodów. Pierwszy był ten co zawsze ale drugi był że Itachi po raz pierwszy był na zebraniu i do tego był najmłodszy w całej historii.
Czterokrotne użycie „był” w jednym zdaniu kwalifikuje się już na jakąś nagrodę, nie sądzicie?Ale on BYŁ najmłodszy w historii czego? Historii tego opka? Historii Bardzo Marnej Literatury może?
W ogóle najmłodszy był. Był tak młody, że w zasadzie jeszcze się nie urodził, a tutaj mamy do czynienia z jego poprzednią inkarnacją.
- Itachi jesteś przyszłością naszego klanu.
Jesteś już na tyle dorosły, że wkrótce będziesz mógł wziąć na siebie obowiązek przedłużenia naszego rodu. Nie będziemy korzystać z wszystkich tych nowomodnych wynalazków, z całego tego... rozmnażania płciowego, tfu!, ohyda. Będziesz płodził dzieci jak twój ojciec i dziad, i pradziad – przez sharingan!

Każdy na ciebie liczy musisz jeszcze bardziej skupić się na doskonaleniu się.
- Wiem o tym ojcze.
- Mam wrażenie że nie. Wszystko idzie w dobrą stronę nie możesz się teraz rozpraszać przez rodzeństwo. Twój sharindgan jest już uaktywniony,
Oo, ten „sharindgan” to jakiś jeszcze nowszy i bardziej zajebisty poziom? Itachi zaiste nie próżnuje. Szykuje się wyż demograficzny. ^^A mnie się to skojarzyło z okresem dojrzewania, w jakim jest ten chłopak, i moja wyobraźnia zaczęła szaleć.
Wiosna idzie, Pigmejska wyobraźnia pracuje na zwiększonych obrotach. ;P
dowiedziałem się dzisiaj że skończyłeś akademie w rekordowym tempie i zostaniesz przydzielony do starszej drużyny, chodzą również pogłoski że jak będziesz starszy przydzielą cię do ANBU. Do prawdziwa duma dla naszego klanu.
- Ojcze…. Wiem o tym. Chce być w ANBU by móc bronić naszej wioski. Nie chcę wojny i dobrze o tym wiesz. Zrobię wszystko by nasza wioska była bezpieczna.
- Wiem o tym…. A teraz możesz odejść.
No to się nagadali... Musiało być tam aż gęsto od konkretów.Oj tam. W starożytnej Sparcie podobno też w ten sposób prowadzono obrady.

Usłyszeliśmy skrzypienie podłogi kiedy wstawał. Natychmiast zerwaliśmy się z podłogi i starając zrobić jak najmniej hałasu rzuciliśmy się w stronę naszego pokoju. Kiedy zamykaliśmy drzwi i wzięliśmy jakieś klocki do zabawy by udawać że cały czas tu byliśmy do pokoju wszedł Itachi.
- Wiem że podsłuchiwaliście wy małe trutnie-zrobił długą pauzę- wybaczcie mi. Już nie mogę się wami zajmować tak dużo jak kiedyś.
A ja tego nie rozumiem. Jeśliby się pobawił trochę z rodzeństwem… to co? Poziom garystuizmu by mu opadł?
No wiesz... nowa praca, nowe obowiązki. A Itachi dodatkowo zapierdzielał na dwa etaty.

Kiedy oznajmił ta przykrą wiadomość wyszedł z pokoju. Patrzyłam ja i Sasuke też patrzył.
Na co?
Patrzyli, jak ich dawne życie bezpowrotnie odchodzi w niebyt... *Sadness and sorrow w tle*

Czuliśmy że teraz coś się zmieni.
- Siostro-spojrzałam w jego stronę- przysięgnijmy sobie coś. Będziemy robić wszystko żeby być jak starszy brat. Musimy dogonić Itachi’ ego.
Kiwnęłam głową na zgodę, wydawało się że to zwykła przysięga dla małych dzieci jednak nie. Te słowa będą dla nas bardzo ważne i zrobimy wszystko żeby się spełniły.
O, widzę, że ałtoreczka prowadzi akcję społeczną: „Chroń ginące formy czasowników! Niech się rozmnażają swobodnie: pozwól im się chędożyć w swoim blogasku !”
Tiaa… kocham, kiedy narrator umiejscowiony w teraźniejszości opowiada o czymś, co dopiero ma się wydarzyć. A wystarczyłoby napisać powyższy fragment w formie wspomnień – i już miałby więcej sensu. Ale niiieee, po co.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2 lata później~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

To było wspaniałe. Nie da się inaczej tego określić. Itachi trafiał kunaiami idealnie w środek tarczy.
- Itachi jesteś wspaniały!
Pisnęłam cicho siedząc obok drzewa. Sasuke traktował naszą przysięgę bardziej poważnie. Ja po prostu się poddałam, chociaż nie, ćwiczyłam najlepiej jak mogłam i stawałam się lepsza ale i tak daleko miałam do Itachi’ ego a Sasuke też był dalej ode mnie.
Zaborcze ego Itachiego nie dość, że odgrodziło się apostrofem i spacją, to jeszcze unicestwiło niemal wszystkie przecinki w akapicie. Cała interpunkcja należy wyłącznie do niego!

- Patrz braciszku!
- Co? Nie!
Kiedy odwróciła się by zobaczyć co się dzieje zobaczyłam że w moją stronę leci kunai starałam się odskoczyć ale nie zrobiłam tego dość szybko.
To pewnie przez trzecioosobową narratorkę wgryzającą się w fabułę. Musisz być bardziej czujna, boCHaterko.Ten blogasek to narracyjna forma przestępczości zorganizowanej. Wojny narratorów, masowe zabójstwa gramatyki i liczne kradzieże interpunkcji.
Że o prohibicji na logikę nie wspomnę…
Na dodatek porwano Kanon i podstawiono w jego miejsce jakiegoś nędznego impostora!

Broń wbiła mi się w udo. Wciągnęłam szybko powietrze łapiąc się za nogę, udało mi się powstrzymać krzyk.
Jak następnym razem się w coś uderzę, to wypróbuję tę metodę przeciwbólową, mimo że wydaje mi się mocno niekonwencjonalna.

- Natsu-chan. Bardzo boli?
Pokręciłam przecząco głową. Złapał mnie za udo i zawiązał kawałek materiału nad raną by zablokować dopływ krwi, poczekał chwile i wyciągnął kunaia. Nie poczułam dużego bólu, Itachi zaczął bandażować mi nogę kiedy skończył oparł mnie o drzewo (Kwik. Całą ją obandażował, jak mumię, że nie może się sama oprzeć?:D) i podszedł do Sasuke. Dostał pstryczka w czoło wraz ze słowami ,,głupi mały brat”.
Słowa też dostał, wyrzezane w klocku dębowym. Itachi snycerkę traktował jako niezobowiązujące hobby.
BTW, widać tu klasyczny przykład aŁtoreczkowego tłumaczenia: ze zwrotu „foolish little brother” powstał nagle „głupi mały brat”. Wołacz zginął śmiercią męczeńską.

Wziął go na barana a mnie na jedną rękę.
- Skręciłeś sobie kostkę i zraniłeś Natsu, Sasuke. Musisz to poćwiczyć.
Bo w rzucaniu kunaiem wcale nie chodzi o to, by trafić i zranić cel, Sasuke. Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? Jesteś z Konohy!Nie no, przecież mu właśnie powiedział, że musi poćwiczyć ranienie siostry. :P

Choć starałam się nie mogłam być zła na Sasuke. Był moim bratem bliźniakiem gdybym postawiła sobie trochę włosy bylibyśmy nie do odróżnienia.
- Przepraszam Natsu, jestem twoim starszym bratem i powinienem się tobą opiekować.
Uśmiechnął się przy tym wrednie.
- Nadpobudliwy głupek chciał jak najwcześniej wyjść na świat i dla tego jestem młodsza! To tylko trzydzieści minut więc nie chwal się tak tym!
Kłócilibyśmy się pewnie jeszcze długo gdyby nie to że przechodziliśmy obok budynku policyjnego.
Za oknem zakuty w pancerz taktyczny zomowiec patrzył na nas i miarowo uderzał pałką w dłoń.

[Dowiadujemy się, że klan Uchiha stanowi policyjne siły Konohy i karierę tam dzieciaki uznają za najlepszy sposób, by tatuś był z nich dumny. Lecimy dalej.]
Kiedy doszliśmy do naszego domu przed bramą stał nasz ojciec. (...)
- Itachi co robiłeś tak długo? Nie, ważne. Chodźcie.
Senior Uchiha od jakiegoś czasu nabrał zwyczaju niezgadzania się z samym sobą. Lekarze twierdzili, że to niegroźne.

Rozdział drugi :)
2.Ostatnie dni dotychczasowego życia.

Siedziałam po lewej stronie Itachi’ ego a Sasuke po prawej. Nasz ojciec patrzył tylko na naszego starszego brata.
- Itachi jeżeli twoja jutrzejsza misja zakończy się powodzeniem zwerbują cię do ANBU, dlatego też postanowiłem że pójdę jutro z tobą na tą misję.
Od tej pracy domowej zależy twoja ocena końcowa, dlatego też napiszę ją za ciebie…

Podniosła jednocześnie z Sasuke głowę. Jutro…?
- Nie idę na misję.
Mówił to niemal ze stoickim spokojem, za to w ojcu jakby coś się zagotowało.
- Myślisz że to tylko twoje widzi mi się?! To obowiązek jaki musisz spełnić ze względu na klan!
Musisz zamknąć oczy i myśleć o Konoha!

Itachi spojrzał powolnie najpierw na Sasuke a później na mnie widziałam jakby smutek w jego atramentowych oczach.
Niebieskie łzy spływające po policzkach były dość wymowne.Łzy spływały do jego nosa w kształcie kałamarza zapewne.

- Za to pójdę na rozpoczęcie akademii Sasuke i Natsu. Pamiętasz? Obowiązkowa jest obecność kogoś z rodziny.
Twarz taty nagle przestała być taka surowa i powoli przejechał wzrokiem po naszej trójce.
Jego źrenice zostawiły na ich skórze ledwo widoczny ślad, jakby przejechał po niej bardzo malutki rowerek.

- Dobrze… Idź na misje a ja pójdę na rozpoczęcie akademii.
Itachi wstał i nie oczekiwanie wziął mnie na ręce.
- Sasuke muszę porozmawiać z Natsu w cztery oczy- mój brat bliźniak kiwnął głową- a później z tobą.
Wtuliłam mu się odruchowo w szyję, była taka wygodna… Gdybym miała do wyboru najwygodniejsze łóżko świata albo Itachi’ ego nie wahałabym się nawet sekundę.
To nic niezwykłego - zdarza się, że małe dziewczynki podkochują się w starszych braciach. Przejdzie ci.

Nie dość tego prychnęłabym na myśl o ich głupocie która w swej niezmiernej egzystencji myślała że mogłam przejść obojętnie obok wystawionych ramion mego starszego brata…
Niezmierna egzystencja myślącej głupoty – to brzmi dumnie!Myśląca Głupota była zapewne córką Interpunkcji Wszechogarniająco Nieobecnej.

Postawił mnie w pewnym momencie na ziemi byłam zła że tak szybko odebrano mi moją przyjemność… moje ukochane łóżeczko. Spojrzał na mnie nieco zdziwiony. Muszę mieć nieco dziwną minę..
- Myślę że jesteś jedyny w swoim rodzaju. Jesteś chyba jedynym łóżkiem na świecie które jest kochane przez kogoś w taki sposób.
Oj, zdziwiłabyś się. Moje łóżko też jest przeze mnie kochane żarliwie i namiętnie. Ale nie jeżdżę na nim, to fakt.Ja moje też bardzo kocham. Spędzam z nim tyle czasu, ile to tylko możliwe – i tylko ono może mi rozkazywać i być tak zaborcze, jak tylko zechce.
Zachichotałam cichutko. To mój system samoobronny, śmieje się lub gadam rzeczy bez najmniejszego sensu. Miała wrażenie że wszystko w jej starszym bracie mówi że ma jej do powiedzenia coś bardzo ważnego.
Narratorka pierwszoosobowa zawiesiła się od nadmiaru wrażeń, więc na jej miejsce wskoczyła trzecioosobowa. Show must go on!

- Natsu… mama z tobą ostatnio rozmawiała?
Zachichotałam nerwowo i spróbowałam obrócić wszystko w żart.
- Tak wiem mam używać podpasek jak zacznie mi się okres i raczej unikała tamponów.
Kto ma unikać tamponów? Narratorka trzecioosobowa?!

Spojrzał na mnie zdziwiony ale zaraz potem się uśmiechnął i zaczął mnie delikatnie łaskotać.
- Za tym będę tęsknił najbardziej, za twoimi niewybrednymi żartami, za twoją niewinnością,
Bo niewybredne żarty o podpaskach i niewinność jak wiadomo idą zawsze w parze.

za całą tobą- mówił to tak cichym szeptem że zrozumiałam zaledwie urywki, zaczął mówić głośniej- Zapamiętaj coś dla mnie siostro. Shoiki mo baka no uchi, być zbyt uczciwym to głupota.
Ałtoreczka nie byłaby sobą, gdyby w przemyconej do tekstu japońskiej sentencji nie posadziła byka. Shojiki mo baka no uchi, powinno być.
Polskiego by się najpierw porządnie nauczyła… *gderu, gderu*
Musisz pamiętać Natsu że nie zawsze prawda popłaca jak mówi mama.
Za to jak mówi szwagier, to już popłaca. Albowiem szwagier ma zawsze rację!
Musisz kłamać by ratować siebie i swoich najbliższych musisz kłamać żebyś była szczęśliwa.
I musisz potem prędko, ale tak naprawdę prędziutko uciekać przed skarbówką! Oni bardzo nie lubią ludzi, którzy kłamią, by być szczęśliwymi.Nie ma to tamto, o prawidłowe wychowanie dzieci dbają tu jak nigdzie.
Oj tam, Uchiha mają bogate tradycje jeśli chodzi o patologiczne stosunki pomiędzy przyjaciółmi i rodzeństwem. ;P

Ukucnął wcześniej tak więc patrzył mi prosto w oczy, były piękne, tak czarne i przepełnione bólem, walczyłam z pokusami, jedną by utonąć w tych czarnych dziurach (Dziurach?! On ma puste oczodoły? Może to Śmierć?!) a drugą by rzucić mu się na szyje i nie ważne co się stało go pocieszyć. Nie wiem dlaczego nie zrobiłam tego drugiego. Złapał mnie za ramiona i z oczami pełnymi smutku prosił mnie.
- Siostro… siostrzyczko jeżeli coś się zdarzy kłam jak najęta mów że jesteś z zupełnie innego klanu, że z innej wioski ale musisz kłamać. Obiecaj mi że jeżeli coś się staniesz zerwiesz wszystkie kontakty z Konoha.
Osoba nieznająca kanonu musi w tym momencie pomyśleć, że Itachi przeżywa młodzieńczy epizod paranoi. Osoba kanon znająca wie, że chłopak właśnie modelowo się dekonspiruje, zawczasu ukręcając łeb mistyfikacji, która ma się wkrótce stać jego sposobem na życie. A wszystko dlatego, że Ałtoreczka nie potrafi okiełznać chęci rozpętania dramy.To nie wiesz, że prawie każdy Gary Stu musi być rozegzaltowaną łajzą? Inaczej nie byłby TRU!
Zaraz rozegzaltowaną. toż tu chodzi o boCHaterkę i powierzoną jej Misję! Itachi jest jedynie marnym pionkiem.

Jest moim starszym bratem chce mnie chronić, ale dlaczego chce żebym kłamała? Czy warto poznać odpowiedź na to pytanie? Nie wahałam się jednak.
- Shoiki mo baka no uchi, przysięgam.
Patrzył na mnie tymi oczami.
A potem spojrzał tamtymi.

Kochałam je nad życie, tak jak kochałam jego samego i jak kochałam Sasuke. Nachylił się i wyszeptał mi do ucha kilka słów.
- Chroń Sasuke, bez ciebie nie da rady musisz go chronić. Nawet… nawet gdybyś przez to cierpiała .
Nawet kropka zdystansowała się spacją od tego zdania – podobnie jak ja sądziła, że składanie takiego brzemienia na barki siedmiolatki jest skrajną patologią.

Byłam za słaba. Jednak kiwnęłam głową.
- Idź już siostro musisz się przygotować jutro masz pierwszy dzień w akademii.
Patrzyłam jeszcze chwilę na niego jednak zerwałam się i zaczęłam biec w stronę domu machając mu. Dlaczego? Dlaczego, prosił jeszcze dziecko o takie rzeczy? Jestem dzieckiem zapominałam o tym zaledwie w chwilę i wbiegłam śmiejąc się do pokoju (A pokój odpowiedział mi radosnym wyszczerzem.) (I zrobił wesołe *klekotu klekotu* meblami.) mówiąc Sasuke by przyszedł do Itachi’ ego.
***
Ceremonia odbyła się tak jak zawsze trzeci Hokage wygłosił mowę że dzieci to przyszłość wioski, rodzice rozmawiali z nauczycielami a ich dzieci rozglądały się w poszukiwaniu swoich przyjaciół. My nie znaliśmy nikogo tak więc chodziliśmy blisko siebie. Zauważyłam kilka ukradkowych spojrzeń w naszą stronę. Może przez nasze podobieństwo może przez to że na plecach mieliśmy klan Uchiha.
Cała rodzina, łącznie z kilkorgiem przykutych do łóżek staruszków, uczepiona pleców dwojga dzieciaków – to musiało wywoływać poruszenie. Jednak Konoszanie przywykli już do dziwnych obyczajów klanu Uchiha i starali się nie gapić zbyt nachalnie.

Tata podszedł do nauczyciele natychmiast tam podbiegliśmy.
- A to zapewnie Natsu i Sasuke! Uczenie Itachi’ ego to była sama przyjemność mam nadzieje że tak zewami i też będzie.
Zewami pokiwało głową na znak, że będzie się starać.

- Spokojnie nikt z klanu Uchiha nie jest nieużyteczny. Prawda? Nikt kogo urodziłem nie być kiepski?
Ha, miałam rację! Uchiha praktykowali mężorództwo! Ach, ta prekognicja...To nie głowa rodu Uchicha, to Kronar! Nie wiem tylko, czemu mówi w narzeczu Kalego (tudzież translatora Google)…

Kiwnęłam smutno głową.
- Tak ojcze….

Kilka miesięcy później……

-Natsu… hej Natsu.
Sasuke dźgnął mnie ołówkiem, delikatnie odwróciłam głowę w jego stronę. Siedzieliśmy razem w ławce, na początku wszyscy gapili się na nas. Trzeba przyznać że byliśmy do siebie nieziemsko podobni ale jednak różni.
A ja mam takie same buty jak Kalevatar, tylko inne.

To w nas sprawiało że cały czas wykrzywiali szyje by muc (Aaaargh!!!) na nas popatrzeć.
[Aż pewnego razu do sali wchodzi – imaginujcie sobie – nauczyciel. Szok.]
Wszystkie rozmowy ucichły a osoby które stały poleciały szybko do swoich ławek.
- Słuchajcie dzieci dzisiaj zostajecie podzielone.
Na kawałki. Bo nam zabrakło mięsa do gulaszu, mwahahahaha!!!

Dziewczynki i chłopcy będą mieć od teraz inne zajęcia.
Coś we mnie drgnęło podniosłam natychmiast rękę co zdziwiło senseia.
- Tak Natsu?
Przełknęłam delikatnie ślinę i wzięłam wdech.
- Po co? Dlaczego niby mamy mieć oddzielnie lekcję?
To zajęcia wyrównawcze dla tych, którzy uparcie ignorują istnienie Gramatyki.

Na sali zapanowała cisza. Poczułam mnóstwo par oczu które patrzą to na mnie to na nauczyciela pytająco, jedna z nich była kruczoczarna jak moja.
Oczy oblazły ją niczym rzepy wełnianą spódnicę. Jedna para była cała czarna – były to bowiem kulki od łożyska, a nie oczy.Uoj, współczuję: rzepy strasznie się ciężko ściąga. Wiem, bo kiedyś nieopatrznie wlazłam w naprawdę wielki krzak łopianu*, cały nimi obsypany.
*Nie pytajcie.
- Różnicie się od siebie psychicznie… dziewczynki wolą…
...wyrafinowane manipulacje i psychiczne znęcanie się, podczas gdy chłopcy preferują brutalną siłę.Ja tam wolę okłady z okazałych, jasnowłosych wikingów.

- Co pan może wiedzieć co wolimy? Niech zgadnę. Chodzi tylko o to że niby jesteśmy słabsze?
- Tak.
Co?! Ja tu się tak wściekam a on odpowiada coś takiego?!
Raz – dwa: feministka już cię ma
Trzy – cztery: zaraz w drzwi uderzy
Pięć – sześć: o parytetach niesie wieść!
Siedem – osiem: precz, patriarchalny łosiu!

Bo to fakt, złotko. Deal with it.Oj tam oj tam.
Ty mi tu z Oglafem nie wyjeżdżaj, to wyjątek był. ;P

- Tak jak myślałam. Nie idę. Jestem ninja nie kunoichi! Każda dziewczyna jest ninja więc po co dla nas specjalna nazwa?
Właśnie, po co?”, zapytały feministki walczące o wprowadzenie do słownika żeńskich nazw zawodów. W obliczu tak żelaznej logiki Panie popatrzyły po sobie zmieszane, po czym pochowały transparenty i w milczeniu wróciły do domów.
Jeżeli ktoś nie chcę iść na lekcje gdzie głównym zajęciem będzie zbieranie kwiatków może ze mną iść droga wolna! I tak mnie to nie obchodzi!
Hej, przepraszam bardzo – sztuka ikebana jest ważna dla kunoichi, której zadaniem często bywało podszywanie się pod dobrze wychowane damy do towarzystwa. Nie żeby to miało coś wspólnego z wizerunkiem kunoichi w „Naruto”*... potraktujcie to jako Wtręt Edukacyjny.Szybciej, pomóżcie mi zdjąć stanik!!! A teraz… Gdzie moje zapałki?!
*Bo kunoichi w „Naruto” nie musi nic umieć ani na niczym się znać – i robi to.

Już od dawna stałam opierając dłonie na blacie ławki kiedy skończyłam to wielce
feministyczne przemówienie, złapałam swoją torbę i wyszłam teatralnie powolnym krokiem
Jeśli to był taki krok teatralny, musiało to trwać dłuższą chwilę...Nie, moim zdaniem to był krok taki jak w butō.
na korytarz który prowadził do pola ćwiczeń. Chwilę tam stałam aż w końcu usłyszałam mnóstwo par nóg idących w moją stronę.
W sali lekcyjnej zostały tylko korpusy z rączkami i girlandami flaków gustownie rozpostartymi na ławkach.Nie, to tylko Bagaż ją zwęszył.
Wszyscy się na mnie gapili ale nikt się nie odezwał, nawet Sasuke.
Widok własnych nóg dziarsko maszerujących za oknem odebrał mowę nawet jemu.
Bałam się że uważa że zachowałam się jak idiotka, ale kiedy mnie ominął odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się szeroko. Całe szczęście gdyby on zaczął mnie ignorować nie zniosłabym tego… Nagle za sobą usłyszałam delikatny chód który szybko zmienił się w bieg.
Nie odwróciłam się do czasu kiedy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam czyjąś wesołą twarz. Znałam ją, chodziła ze mną do klasy i jako jedna z nielicznych nie dostawała zawału na widok mojego brata.
Pozostałe twarze, tradycyjnie unoszące się w powietrzu, na widok Sasuke co i rusz siniały i opadały z wilgotnym mlaśnięciem na ziemię.No nie mogę, samobieżne odnóża, latające twarze… To szkoła dla ninja, czy składzik dla Igorów?
Nie pamiętałam jej imienia, próbowałam je sobie przypomnieć patrząc na tą dziewczynką.
Kalevatar, wpatrzona w tę monitorę, zmełła w zębach przekleństwo i sięgnęła po kolejną kawę.
Miała czekoladowe duże oczy które były otoczone grubymi ładnymi śmietankowymi rzęsami, orzechowe włosy miała spięte w dwa kakaowe koki. Czereśniowe usta miała otwarte w bananowy półuśmiech który ukazywał jej mlecznobiałe zęby.
W ogóle cała twarz była zrobiona z piernika i nadziewana marmoladą.
- Nazywam się Ten Ten! Bardzo spodobała mi się twoja mowa.
Mowa moja będzie krótka – won do innego ogródka!

Uśmiechnęłam się do niej przyjacielsko.
- Ja jestem Natsu, miło mi że tak uważasz.
Wyszliśmy w końcu na pole do ćwiczeń, na początku mieliśmy ćwiczyć strzelanie kunaiami do celu.
Gdy nauczyciel zobaczył, jak podopieczni usiłują naciągnąć łuki i osadzić kunaie na cięciwach, załkał głucho i zamknął się w sobie.

[Dzieciaki wracają do domu obiecując sobie, że zawsze będą razem. Nuuda. Tymczasem w domu...]
- Brawo, Itachi! ANBU wreszcie cię zwerbowało. Tego się spodziewałem po swoim synu.
Staliśmy tam chociaż rozmowa już dawno się skończyła, staliśmy i pogłębialiśmy się w swoim smutku…
Gdy tylko jedno z nich odważyło się mieć przez chwilę choć trochę weselsze myśli, drugie zaraz SRUUU!, chwytało za łeb i wciągało głębiej w emo-bajoro.Przyczajone w smętnych wodorostach Angsty podstępnie przyczepiały im się do nóg. Wyglądały trochę jak nasze pijawki.

Ćwiczyłam zawzięcie jednak nic to nie dawało dalej byłam zaledwie siostrą geniusza choć stawało się to powoli siostrą geniuszy. Miałam oceny jak Sasuke ale poziom walki miałam przystosowany na chłopaka dlatego też musiałam ciężej pracować od reszty dziewczyn no prawie Ten Ten też.
Zaraz, przecież tego chyba właśnie chciała? To niech teraz nie zrzędzi.

- Ile jeszcze zostaniesz?
Spojrzałam na niego przelotnie ale wróciłam do ćwiczeń.
- Muszę jeszcze trochę poćwiczyć. Idź już do domu.
- Za ciężko pracujesz. Mówię ci żebyś wróciła do zajęć dla dziewczyn bo to tępą cię wykańcza.
Słyszysz, głąbie? Jesteś tak tępa, że i tak nie dasz rady, własny brat ci to mówi.

Pomachałam przelotnie bliźniakowi i wróciłam do pompek. (...) Nie, nie mogę się poddać nie po tym jak ile musiałam wycierpieć. (...) Delikatnie wstałam i ruszyłam w stronę szkoły która majaczyła gdzieś na horyzoncie.
- Hej czy to nie ta Uchiha! Siostra tego niby wspaniałego Sasuke!?
Zatrzymałam się, Sasuke był uwielbiany przez dziewczyny i chłopaków tylko ze chłopcy zazdrościli mu wszystkiego i okazywali to jako nienawiść.
No tak, ja mam podobnie: jak kogoś podziwiam, to okazuję to jako zawiść.

Poczułam że ktoś wpycha palce w moje włosy i mocno cięgnie.
Oj, cięgiem ją bij, ino mocno!
Jak wepchnąć palce we włosy? To znaczy… między rozdwajające się końcówki je wsadził, czy co?

Upadłam na zimie a wstałam latem, nie wydałam z siebie żadnego dźwięku.
- Jeżeli Uchiha są tacy wspaniali to niech ona nam pokaże! Pewnie jest równie zarozumiała co Sasuke i powinna nas przeprosić za swojego brata.
Usłyszałam śmiech jego kolegów, znów pociągnął mnie za włosy (Ten śmiech ją pociągnął.) tak że się odwróciłam na brzuch. Otworzyłam delikatnie oczy które do tej pory miałam zamknięte, zobaczyłam jego buty.
Gdyby otworzyła oczy gwałtownie, strach pomyśleć, co mogłoby się stać. Jakoweś klęski okrutne, ani chybi.Jakbym otworzyła oczy i zobaczyła buty Śmiechu, to uznałabym to za klęskę – mojej psychiki.

- Przeproś!
Nic nie zrobiłam, odwróciłam głowę, jego but kopnął mnie boleśnie w skroń (Były kije-samobije, a tu mamy buty-samokopy.) tak że padłam na plecy a z czaszki popłynęła struga ciepłej krwi. Usłyszałam jak znów do mnie podchodzi, a w tedy jakieś uderzenie i krzyk (To uderzone Tedy darło się wniebogłosy!). Otworzyłam oczy, przede mną stał Itachi a kilka metrów od niego ten chłopak który zwijał się z bólu. Widziałam jak mojemu starszemu bratu trzęsie się ręka jakby chciał go rozszarpać na strzępy.
Ręka Itachiego stała się zła! Trzeba ją odciąć.
- Jeszcze raz.. jeszcze raz zbliżysz się do niej choćby na dziesięć metrów… ZABIJĘ CIĘ!
Nie żartował, byłby gotowy bestialsko go zabić nawet za to że na mnie spojrzał.
A skąd wiesz, że zaraz bestialsko? Może chciał tylko zaaplikować mu pavulonik albo coś.

Chłopak natychmiast się zerwał i zaczął uciekać potykając się o wszystko.
No, to musiał być widok: biegnie chłopak i SRU! potyka się o swój but, potem JEBS! i potyka się o zwisające z drzewa liście, a potem DUP!, potyka się o słońce przebijające zza chmur.
Zamknęłam oczy. Nie chciałam widzieć jego twarzy mówiącej ze znów byłam za słaba.
- Wiem że jesteś przytomna.
Wziął mnie delikatnie w ramiona i przyjrzawszy się chwilę ranie zaczął biec jak najszybciej do domu.
A nie lepiej byłoby do jakiegoś… lekarza, na przykład? Szaleńczy bieg z kimś, kto ma PĘKNIETĄ CZASZKĘ – to chyba nie jest najlepszy pomysł.
Itachi pewnie ma amortyzację. Jakieś resory w nogach czy cuś.

Zwolnił aż w końcu się zatrzymał, usłyszałam czyjś nierówny oddech.
- Sasuke! Są rodzice w domu?
- Nie.. co się stało?!
Spojrzałam delikatnie spod kurtyny rzęs, nic dziwnego że się przestraszył
Mówiłam – każde uniesienie powiek przez tę dziewczynę może spowodować klęskę nieurodzaju i galopującej biegunki!Jakby moje rzęsy unosiły się jak kurtyna, to sama siebie bym się bała.
koszulka Itachi’ ego była cała w krwi która płynęła coraz obficiej z mojej skroni. Wyciągnęłam powoli rękę i dotknęłam jego policzka,
- Itachi…
Moja dłoń spadła, krew szybko się ulatniała.
Z sykiem, jak powietrze z przekłutego balonika.Ale że jak… krew jej parowała?!

- Sasuke szybko musimy do domu, ona się wykrwawia na śmierć!
Myślę, że prowizoryczne opatrzenie jej byłoby na miejscu.
Zniknęłam w ciemności (Zaczęła parować cała?! Ludzie, ratujcie, Merysójka nam się ulatnia!), powoli traciłam to coraz kolejne zmysły. W końcu zostałam opatulona błogą ciemnością.
Dwukrotnie na przestrzeni dwóch zdań. Diagnozuję, że pacjentka jako pierwszą utraciła pamięć krótkotrwałą.

- Itachi czy ona… nie żyję?Tak. Itachi uznał, że jak tracić rodzeństwo, to już hurtem.Oj tam… to jej brat bliźniak, wszystko musi przeżywać wspólnie, nawet śmierć*. ;>

* Tak, wiem jak brzmi „przeżywanie śmierci”. Ale skoro ałtoreczki mogą, to ja też!

-Głupi brat, oczywiście że ,żyję.
Tu z kolei dowiadujemy się, że głupi brat zwany „oczywiście że” wykonuje jakąś bliżej nieokreśloną czynność, na podstawie której Itachi wnioskuje, że żyje. Chodzi chyba o coś w stylu „głupi brat ergo sum”.O kurczę, a ja nie mam głupiego brata… Ba, w ogóle nie mam brata. I jak teraz sprawdzę, czy żyję? :(
Widzisz? Ma puls jej klatka piersiowa się unosi co oznacza że oddycha, nic jej nie jest nie martw się.
Ten krwotok to tylko taki efekt specjalny, jak w filmie, rozumiesz...To wspomniana wcześniej marmolada się rozlała.

Otworzyłam delikatnie oczy, zobaczyłam Sasuke pochylającego się nade mną. Wypuścił powietrze z płuc.
Jako że nie odczuł nagłej i palącej potrzeby sprintu do toalety, plaga musiała dotyczyć nieurodzaju, uznał z ulgą.
Patrzył na mnie szczęśliwy ale trwało to zaledwie chwile gdyż spuścił głowę i ścisnął mocniej moją dłoń
- Gomen Natsu-chan, gomen Natsu-chan, gomen siostrzyczko.
Powtarzał to machając bez przerwy głową.
Przy takiej pokutniczej scenie udawanie Żyda pod ścianą płaczu wydawało mu się całkiem odpowiednie.
- Baka! Przestań mnie przepraszać.
Właśnie, Baka! Wynocha z narracji!Mirosław Baka?! Eeee… dzień dobry, mogę autograf?

Spojrzał na mnie zauważyłam jak bezgłośnie wyznaje mi ,,Kocham cię” rozejrzałam się, stał tam, mój anioł stróż.
Czując na sobie taksujące spojrzenia trzech shintoistów, anioł przygarbił się, zarumienił i spiesznie ewakuował do swojego uniwersum.Wszędzie się muszą wcisnąć te cholery skrzydlate…
- Itachi… chyba go nie zabijesz?
Miał zamknięte oczy, nigdy nie widziałam złego
No więc Natsu nigdy nie spotkała diabła. Nie widzimy związku, ale cieszymy się i tak.Nie, była jak Siddhartha Gautama, zanim dowiedział się, co to starość, choroba i śmierć.
tamten człowiek który mi pomógł wydawał się być zupełnie kim innym Itachi nie ukazywał uczuć a on pokazywał prawdziwą furię.
Miał ją wymalowaną na takim małym kartoniku i pokazywał dyskretnie rozchylając poły płaszcza. Furia rzeczywiście wyglądała jak prawdziwa.

- Zastanawiam się nad tym, mogłaś przez niego wykrwawić się na śmierć.
- Ale się nie wykrwawiłam. (...)
- Sasuke co ty tam robiłeś?
Zmieszał się delikatnie i posłał spojrzenie które mówiło ,,Wiesz o co mi chodzi”
- Ćwiczyłem.
Zabolało go to samo jak mnie,
Fakt, dla mnie ćwiczenie po godzinach również jest bolesną perspektywą.Ja zaś takich bezeceństw nigdy nie wyprawiałam.
nie mógł znieść słów ,,Tego się spodziewałem po swoim synu”
Sasuke wyszedł a Itachi podszedł do mojego łóżka i głaszcząc mnie p ogłowie powiedział tajemniczym głosem.
- Zapamiętaj najbliższe dni siostrzyczko, bo to ostatnie dni twojego dotychczasowego życia.
- Abrakadabra, bum sialala bum, księżyc wchodzi w znak Wodnika – dodał dla zwiększenia efektu.

- Nie rozumiem braciszku.
Nie odpowiedział pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Kazał mi nie mówić o tym co się zdarzyło rodzicom a bliznę chować pod włosami.
Bandaż też pewnie ukryła pod włosami?

Kiedy następnego dnia poszłam do szkoły trzymałam się jak tchórz blisko Sasuke aż w końcu przełamałam się i podeszłam do wczorajszego kata.
Kat był nieco wczorajszy, bo wciąż męczył go kac – musiał jakoś zapić poniesioną porażkę.

Kiedy zobaczył moją twarz zaczął się jąkać w rozmowie a jak dzieliło nas już jakieś dziesięć metrów zaczął uciekać gdzie pieprz rośnie, nie powiem podobało mi się to i to aż nie przyzwoicie bardzo. Nadszedł koniec roku i dostaliśmy swoje oceny oczy nam błyszczały kiedy zobaczyliśmy napis:
Patrzcie i podziwiajcie: oto Przeskok Fabularny Miesiąca! *brawa, wiwaty i konfetti*
Sasuke/Natsu jest najlepszym/najlepszą uczniem/uczennicą w szkolę.
Siedzieliśmy z jeszcze bardziej świecącymi oczami przed ojcem, patrzył na nasze arkusze ocen w końcu je odłożył.
Wszystko fajnie, ale „świecić oczami przed kimś” ma jakieś pejoratywne znaczenie.
Tak tylko mówię, nie zwracajcie na mnie uwagi.


- Trzymajcie dalej z takimi ocenami a w końcu będziecie mogli dorównać Itachi’ emu.
Wstał z klęczek i ominą nas. Ojcze, chcieliśmy usłyszeć że tego się spodziewałeś po swoich dzieciach…
Siedzieliśmy obok Itachi’ ego na werandzie a on nas dopytywał co się stało. W końcu Sasuke
mu wszystko opowiedział.
- Tata cały czas mówi tylko o tobie…
- Aż tak jestem niegrzeczny?
Spojrzeliśmy na niego zdziwieni. (Teraz postaram się z pamięci napisać tą przemowę dop. aut)
Taa... Jak widzimy, ani formie, ani treści „przemowy” nie wyszło to na dobre.

- Jestem geniuszem co sprawia że postrzegam wszystko inaczej niż inni cały jestem inny dlatego
...noszę kolorowe koszulki z puchatymi zwierzątkami i w toaletach zaczepiają mnie starsi panowie...Cały jesteś inny? Koleś, nie jesteś geniuszem, tylko hipsterem. :P
zostaję odepchnięty od środowiska które nie może zaakceptować czegoś co się od nich różni.
- Outsider! Kontestacja! Easy Rider! - wykrzyknęła Kalevatar i zaraz zamilkła zawstydzona, bo hermetyczne żarty są niefajne dla szerszej publiczności.*hermetycznie zakłada koszulkę z napisem „Hurray for Herbert Marcuse!”*
Idziesz coraz bardziej w moje ślady Sasuke i ludzie zaczęli cię nienawidzić i to Natsu na tym cierpi- spojrzeli na bliznę ukrytą pod moimi włosami- Jesteśmy rodzeństwem i musimy współistnieć razem, a waszym zadaniem jest pokonanie przeszkody jaką ja jestem.
Dlatego od dziś będziecie przeze mnie skakać jak przez płotek. Dwadzieścia minut dziennie, codziennie.

(Coś mi chyba nie wyszła ta rozmowa dop. Aut)
Drogie Aut, masz zupełną słuszność. Abstrahując już od szalejącej formy – rozminęłaś się z treścią itachowego przesłania tak dalece, jak rozmijały się teoria i praktyka komunizmu.




10 komentarzy:

topmenel pisze...

o! Dziękuje za wysłuchanie prośby o popastwienie się nad anime-blogaskiem :D

Zabieram się do czytania.

psyence pisze...

Dobra Bogini... Nie wiem od czego zacząć. Zupełnie zgubiłam sens gdzieś na początku, poza tym, że kazirodztwo czai się gdzieś w przymiotnikach >.>
Ogólnie po tym blogasku mam ochotę wskoczyć w strój Grammar Nazi i zapukać do drzwi tej Ałtoreczki. Wezmę worek polskich liter, którymi będę ją okładać po twarzy, a znaki interpunkcyjne rozżarzę i każę jej po nich chodzić boso.
Wasze komentarze za to mnie urzekły <3 *^^*
A tak btw to ja się już przyzwyczaiłam do Potterowych dziwactw w blogaskach XD

Adelaar pisze...

Spełniłyście moje marzenie. Od dawna zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie spotkałam się z epicką siostrą któregoś z bohaterów Naruto, a tu proszę - Sasuke dostaje genialną bliźniaczkę i brata debila w pakiecie! Jakby chłopak miał mało w życiu przesrane. * roni samotną łzę koloru #000066*

Wtrącanie przypadkowych japońskich słówek w ff popularnych mang (tak w zasadzie... jak to się odmienia?) i niemieckich w opkach o Tokio Hotel jest takie słodkie ^^

A pokój robiący "klekotu klekotu" meblami był piękny. Zwyczajnie piękny.

Shie pisze...

Psyence! Proszę nie pukaj do mych drzwi! O cholibcia... (zakrywa usta) wygadałam się niechcący. Wiecie dlaczego poleciłam wam tego bloga? Mam młodsza siostrę która ma naprawdę talent pisarski! Tylko niestety napisała to w TYM okresie... Bała się wtedy o akceptacje i tak dalej... Jednak kiedy zauważyłam te wypociny-wytarłam jej uszy i teraz dwie godziny dziennie mecze ją gramatyką i i interpunkcją (chociaż u mnie w rodzinie to jest dziedziczne-interpunkcja jest u nasz beznadziejna) Jednak teraz jak czytam jej ukryte opowiadania to aż łezka mi się w oku kręci-dziewczyna zmienia się w zastraszającym tępię. Może nie jest jakimś Kingiem ale i tak jest nadzwyczaj dobra na swoje 12 lat- i tu zaznaczam że miała 10-11 kiedy to pisała! I jako dobra siostra-chociaż uśmiałam się tak bardzo ze dostałam kolki-proszę was nie jedźcie jakoś bardzo po niej. Choć Wera (tak ma na imię siostra) tarzała się ze śmiechu czytając was to i tak wiem że może tam jakieś ukucie w sercu poczuła- w końcu mówiła mi nie raz jak to żałuje że tak się zachowywała i pisała.

Enjojn, świetna analiza czekam na więcej ale jako siostra jeździjcie proszę bardziej po kanonie, linii fabularnej ale oszczędźcie trochę moją siostrę. Ona naprawdę teraz dobrze pisze i jest wasza fanką! Właściwie to ona zaproponowała bym poleciła wam jej starego bloga ( i w ogóle jedynego bloga w życiu).

Pozdrawiamy razem: Wercia-Natsu i Shie

atha pisze...

Zomowiec za oknem i rozmnażanie oczami mnie rozbroiły :D

Shie, tak i 15-latki piszą, więc siostrzyczka w wieku 10 pisała przynajmniej na tyle, na ile się wydaje, że miała ;) Kujcie, kujcie żelazo póki gorące!

Sineira pisze...

Hihihi, też lubię okłady w rosłych Wikingów. Nooo, jednego konkretnego;)
Dawno nie widziałam tak rozbrykanej interpunkcji:D

Anonimowy pisze...

Shie, jeśli Ty z nią klepiesz gramatykę i ortografię, to daleko nie zajdzie...
Btw., jeśli chcesz, żeby dziewczyny nie "jeździjły" to Twojej siostrzyczce, to trzeba im było nie polecać tego bloga (skoro tak się wstydzicie tej historii, to dlaczego ona jeszcze zamęcza Sieć swoją obecnością?!)

Shie pisze...

Anonim moja (Mój?) droga, tamten komentarz został zapisany w pośpiechu (och, ta wymówka jest znana na cały świat, ale to prawda) więc łaskawie chcę prosić o wybaczenie wszelkich błędów, gdyż ja-biedna dziewczyna-mam całe dnie zapchane wszystkim co możliwe. A dlaczego zaśmieca? Moja mała siostrzyczka po "otrzeźwieniu" z tego, jakże żałosnego stanu,postanowiła wyrzucić wszelkie wspomnienia o nim, w tym hasło i login do konta. Nie mogąc w żaden sposób tego usunąć, Wera wpadła na pomysł byście go zanalizowały-sama pomyślałam że to bardzo dobry pomysł, jednak dopiero kiedy przeczytałam nazwę bloga, przeraziła się, że samoocena mojej siostry może lekko podupaść po licznych "zarzutach". Jednak jak widać, dziewczyna tak samo jak ja to twarda baba i zaśmiewała się przy tym do łez :D Teraz jednak poczułam, że moim obowiązkiem jest żeby trochę się nią zaopiekować. Tak też, nie jeździjcie po niej BARDZO ale tak normalnie to oczywiście :3

Pozdrawiam, Shie.

Anonimowy pisze...

'Miała czekoladowe duże oczy które były otoczone grubymi ładnymi śmietankowymi rzęsami, orzechowe włosy miała spięte w dwa kakaowe koki. Czereśniowe usta miała otwarte w bananowy półuśmiech który ukazywał jej mlecznobiałe zęby.'
KWIIIIIIIIIIIIIIIIIIIK ! to, klekotu klekotu i flaki gustownie rozparte na ławkach mnie zabiło.

Goma pisze...

A mnie to opko na powaliło. Za mało absurdu, szczególnie po tych wszystkich Sakurach. Ale samej analizie nie mam nic do zarzucenia :)