sobota, 19 marca 2011

Irytacja w Piczkowozie, czyli Legolas w Supernianię przemieniony


Witajcie, kochani!

Jeszcze raz przepraszamy za opóźnienie - niestety, życie studenta jest ciężkie i stosami lektur na zajęcia usłane - mamy nadzieję, że nas zrozumiecie. ;) W nagrodę za Waszą łaskawość i cierpliwość mamy dla Was blogaska niezwykłej urody. Fandom, jak się zapewne domyślacie po tytule notki, to Władca Pierścieni. Akcja opka dzieje się już po Wojnie o Pierścień, na dworze króla Thranduila. Co Was tu czeka? Zmężniały Legolas, biegający po lesie z ciężko rannymi elfkami, główna bohaterka z mroczną przeszłością, potrafiąca przekroić strzałę nożem, Elrond ex machina operujący za pomocą Photoshopa i Gandalf Zmienny, a także Narrator Nadpobudliwy. Godna uwagi jest także swoista intertekstualność dzieła - mamy tu ciekawe połączenie epiki i dramatu, o czym przekonacie się, jeśli dotrwacie do końca analizy.
Indżojcie!

Blogaska zanalizowały:
Pigmejka i Kalevatar
Adres blogaska: http://iritchien-legolas.blog.onet.pl/
Bohaterowie:
Legolas Greenleaf
Nie, złotko, “greenleaf” (z jakiej racji pisane łącznie?) nie jest jego nazwiskiem ani przydomkiem - to tłumaczenie jego imienia. Zasadzić takiego faila już na samym początku to też rodzaj sztuki, jak się zdaje.Wiesz, może na Wikipedii o tym nie było...
Odważny i uczciwy elf.Ma wielu oddanych przyjaciół.
I w tym się mierzy jego wartość jako elfa i jako bohatera opka. No tak, przecież wspominanie, że był księciem Mrocznej Puszczy byłoby kultywowaniem zgniłych przeżytków monarchii.
Drugi po Belegu+ mistrz w strzelaniu z łuku.
Nie wiem, kim był Beleg + (Beleg - Edycja Rozszerzona?), ale doceniam odwołanie do kanonu.Beleg+, w skrócie B+, to daleki przodek C++.
Zakochany z wzajemnoscią w pięknej Iritchien.
Teraz pytanie: jak to się powinno czytać? Tak z niemiecka, “iritśen”?Nie wiem, ale ja już na wstępie jestem zIRITowana.
Iritchien Tasartir
Piękna wrażliwa, ale i uparta elfka o mrocznej przeszłości. Przeszła na stronę zła.
Nie no, ja wiele widziałam, ale tego, żeby ktoś zdradzał plot twista już przy prezentacji bohaterów, to jeszcze nie...
Spotyka ją w związku z tym wiele dylematów.
Jako że była po stronie zła, brzmiały one zapewne „To be, kurwa, or not to be?!”Zazwyczaj szła na kompromis – „to be” rezerwowała dla siebie, “not to be” – dla wrogów.
Na przykład nauka czegoś czego nigdy nie robiła: składanie krwawych ofiar...
Faktycznie, dylemat jak w mordę strzelił - nauczyć się, czy się nie nauczyć? A może zostać koszernym badassem?
Dziwna jakaś. Ja tam zawsze uczę się tylko tego, co już robiłam.


Goriata
Goriata. Pani życia i śmierci nazywana też Czarną Panią. Wychowała Iritchien i później z wygnała ją z domu. Mieszka w Zamku Cieni w Mrocznej Puszczy.
Ha, sporo tych Fortec Zagłady pobudowano w Mrocznej Puszczy. Tu Sauron, tu jakaś Goriata... Thranduil musiał trzepać kasę z czynszu, aż miło.Czy ta pani jest może jakoś spokrewniona z Ojcem Goriot?
Jest bardzo mądra i stara jak sama Arda ponieważ jej stwórcą był Melkor.
Jednakże „Silmarillion” o niej nie wspomina, musiała być więc straszliwym randomem.Ja Ci mówię, Kalevatar, ta aŁtoreczka ma jakieś tajne wtyki u Christophera Tolkiena. Niedługo pewnie wydadzą kolejne, niepublikowane wcześniej zapiski Mistrza!
Ma córkę Laurin która jest równie okrutna jak ona.Goriata jest żądna władzy i chce ją zdobyć, nawet za cenę życia.
Ale jakoś nie mogła się zdobyć na nic konkretnego aż od samego powstania Ardy. Tak tak, też tak mam czasem... wstaję z łóżka z myślą, że dziś jestem zajebista i opanuję świat - najczęściej przechodzi mi przy śniadaniu.Ale jak straci życie, to władza też jej tak jakby przepadnie... Tak tylko mówię, nie zwracajcie na mnie uwagi.
Bo tu pewnie chodziło o życie kogoś innego. ;)
Antrist ( Biały Król)
Należy go odróżnić od Martina Luther Kinga, który był Czarnym Królem.A może to bohater
tej powieści?
Antrist. Występuje w przepowiedni jako Biały Król. Nie wiadomo skąd się wziął ani skąd pochodzi.
Ani skąd przybył, ani skąd jest, ani nawet skąd się wywodzi. Ale to, że przepowiednia mówi akurat o nim, jest oczywistą oczywistością i najprawdziwszą prawdą - i nawet nie próbuj tego kwestionować, Czytelniku.
Jest zakochany w Laurin. Córce Goriaty. Twierdzi że z wzajemnością. Odrobinę nierozgarnięty ale też lojalny wobec przyjaciół.Innymi słowy: prosty, naiwny głupek, łudzący się, że ktoś go chce. Współczuję.

Laurin ( Biała Gwiazda)
Antropomorficzna personifikacja Wisły Kraków. Nie pytajcie.Jak na mój gust, to mamy tu do czynienia z jakąś
zachodnią, imperialistyczną propagandą.
Laurin. Elfka zamieszana w przepowiednię i występująca w niej jako Biała Gwiazda.
Biała Gwiazda, Biały Król... Ta przepowiednia mówi o nadchodzącym zwycięstwie Białej Rasy?
Mieszka w królestwie Leśnych Ludzi.Razem z Żurawiem, Panterą i Rosomakiem!!!Nie śmiejcie się, to jedna z moich najukochańszych książek z dzieciństwa jest...A tak w ogóle, to dowiemy się w końcu, co jakaś elfka z nieznanego rodu nieznanej rasy robi wśród ludzi i w jakich okolicznościach zginęli jej rodzice?
Jej ojczymem jest człowiek król Leśnych Ludzi który przygarną ją po śmierci jej ojca ale matką jest Goriata.

Odcinek I


Interesuje się Władcą Pierścieni i bardzo lubię czytać blogi z nim związaneNim – Tym Władcą. *mamrocze pod nosem wszetecznice*
więc postanowiłam że sama napiszę blog o podobnej tematyce.( To mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość w przypadku wystąpienia błędów)Ależ ja jestem wyrozumiała. Jestem jako ten zajebiście, kurwa, wyluzowany kwiat na tafli jeziora.
Oj tam, Pigmejko - my tego przecież ze złej woli nie robimy. My tak ku pokrzepieniu Literatury i rozwojowi aŁtoreczek, przepełnione tru buddyjskim miłującym współczuciem. ;)
***
Trzecia era. Po wojnie o pierścień królestwo króla Thranduila rozwijało się wspaniale. Król mógł się także pochwalić swoim synem Legolasem,
Od czasu do czasu pokazywał go gościom, a Legolas dygał grzecznie, mówił „dzień dobry” i pokazywał piątki na świadectwie.Rumieniąc się jako ta dzięcielina.
księciem mrocznej puszczy, który po wojnie bardzo zmężniał i wyprzystojniał.
Tak, kruwa, szkoda, że się jeszcze nie zaokrąglił.
Jakim cudem mógłby „zmężnieć” po wojnie? Przecież on już wtedy był o wiele starszy od Aragorna i Gilmiego, miał pewnie dobrych parę setek lat.Bo po wojnie wreszcie zaczął jeść coś innego niż lembasy, upolowane zajączki i żołnierską polewkę – wrócił pod mamine skrzydła, to i ciałka mu przybyło.
Wyhodował szczeciniastą brodę i chodził szeroko rozstawiając kolana.
Pewnego dnia po śniadaniu Legolas postanowił wybrać się na przechadzkę do lasu. Dzień był słoneczny i wiał lekki wiaterek. Legolas położył się pod drzewem i odpoczywał. Słońce grzało mu twarz, a lekki wiatr działał usypiająco,Ptaszek sobie frunie z dala, w górze słońce zapierdala, żaba dupę w wodzie moczy. Kurwa! Co za dzień uroczy!

po chwili Legolas już spał.

I spałby pewnie do wieczora gdyby nie pewne wydarzenie,które miało na zawsze zmienić jego życie.
Ach, te wredne wydarzenia, bezceremonialnie wdzierające się w wypełnione walką, polityką i obowiązkami na dworze dni elfiego księcia!
Nagle senna atmosfera prysła, a ciszę przerwał ostry krzyk. Legolas zerwał się z ziemi jak oparzony, sięgnął instynktownie po sztylet z którym się nigdy nie rozstawał i pobiegł na miejsce, z którego dochodził hałas.Namierzył je oczywiście elfowym GPSem.

Gdy dotarł na miejsce (nie było to blisko ale elfy mają doskonały słuch) nikogo tam nie było, nie było nawet śladów jakiej kolwiek walki. Coraz bardziej zdziwiony zaczął przeszukiwać zarośla.

Oczywiście bezskutecznie, bowiem cichnący w oddali dźwięk *szelestu, szelestu* niechybnie oznajmiał, że Jeż Jak Byk skończył już gościnne występy w tym fandomie.
W końcu już miał zrezygnować, ale usłyszał cichy jęk dochodzący z krzaków po lewej stronie. Podszedł bliżej, odgarnął zarośla i stanął jak wryty!
Para kochanków obmacująca się w malinowym chruśniaku też nie wyglądała na uradowaną spotkaniem.Jako żywo - w chruśniaku działy się straszliwe rzeczy:
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,

Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Tyłem na grzbiecie! Też bym stanęła jak wryta.
Na ziemi leżała piękna elfka. Miała długie włosy koloru złota i ubrana była w błękitną, lekko poszarpaną suknię.Zaatakowały ją Krwiożercze Mole?

Legolas wziął ją na ręce i spostrzegł że elfka ma wplecach strzałę. Natychmiast pobiegł z nią do zamku.

Z tą strzałą?
Gdy dotarł tam wbiegł od razu do Sali Tronowej.
No pewnie, bo przecież w stolicy Leśnego Królestwa nie ma jakichś medyków czy coś. Wszystkich poszkodowanych przyprowadza się akuratnie do sali tronowej, służącej też za schronisko i szpital.
Ranni cenią sobie te łóżka polowe, elegancko poustawiane pod ścianami.Co chcesz – sala tronowa jest przestronna, dużo łóżek się zmieści, a z ich braku nawet tron można zagospodarować.
- Królu– krzyknął Legolas wpadając jak wicher do komnaty.
-Legolasie, co ty wyprawiasz? Mało co…urwał bo zobaczył elfkę której wyciekająca z rany krew zdążyła zrobić dużą plamę na sukni. - Kto to jest? Co jej się stało?
I jak ja to dopiorę?!Albo strzała sterczała z jej pleców bardzo dyskretnie, albo Thranduil ma bardzo słaby wzrok.
- Ojcze nie teraz, trzeba posłać po Elronda do Rivendell.
Taak... Bo przecież nie damy sobie razy z głupią strzałą, nie żebyśmy byli klanem łuczników, a skąd... Lepiej jest zawracać dupę Elrondowi - przecież on nie ma do roboty nic lepszego, niż robić za obwoźnego cyrulika.
BTW, czy on nie powinien już płynąć sobie na Zachód?Zależy, który mamy rok Trzeciej Ery. Ałtoreczka niestety nie precyzuje.
- Tak,tak. Ja to zrobię a ty połóż ją gdzieś i postaraj się zatamować krew.
Tylko bez przesad, żeby nie było jak ostatnim razem, gdy walnąłeś tego biedaka do składzika na miotły.Wiem, że z zatamowaniem może być kiepsko, bo rana na pewno powiększyła się, kiedy tak chyżo popierdzielałeś z panną przez las, ale chociaż spróbuj.
Nie zapomnij nie wyciągać strzały! Taki dynks na plecach może służyć za praktyczny wieszaczek.
Nie dokończył jeszcze zdania a Legolasa już nie było. Książę położył elfkę na swoim łóżku (jego komnata była najbliżej)
Taak, tuż obok sali tronowej była! W zasadzie od tejże sali dzieliło ją tylko takie bawełniane przepierzenie i gdy przeciąg podwiewał firankę, oczom królewskich gości ukazywał się skromny barłożek, krzesło i miednica.Legolas bowiem, jak na prawdziwego Leśnego Elfa przystało, praktykował prosty sposób życia, w zjednoczeniu z naturą.
Asceza, moi mili, asceza.
i wyjął strzałę z rany elfki, po czym lnianym bandażem starał się zatamować krew.Ciekawe skąd je, wszeteczna nierządnica, mieli.

Gdy krwotok się zmniejszył do komnaty wszedł Elrond
Elrond ex machina. To się nazywa wypaśne opko!
No bo przecież mieszkał w zasadzie po sąsiedzku.

a z nim Thranduil.Legolas opowiedział mu jak znalazł elfkę, a w tym samym czasie Elrond próbował usunąć ranę.Szukał na jej ciele napisów Ctrl i X, ale nie mógł ich nigdzie zlokalizować. Ostatecznie sięgnął po Photoshopa, który przyniósł zadowalające efekty terapeutyczne.
Filtr „Usuń skazy” stanął na wysokości zadania. Ukontentowany Elrond za jednym zamachem usunął jej też czerwone oczy.
- A więc mówisz że nie było tam nikogo z nieprzyjaciół? Spytał Elrond.
- Nie nikogo nie widziałem, nie było nawet śladów walki.
- Bo może walki nie było - wtrącił się Thranduil.
- Jak to?! - spytał z furią Legolas - A ona sama sobie wbiła tą strzałę tak?!
Tę, Legolasie. I to wstyd tak mordę drzeć na ojca.
- Uspokójcie się – zawołał Elrond. Opatrzyłem jej ranę, ale teraz będzie jej potrzebny spokój więc najlepiej będzie jak stąd wyjdziemy.
– Czy mogę z nią zostać? - spytał Legolas.
- Tak – tylko nie budź jej.Bądź tak delikatny, jak pielęgniarz opiekujący się Czarną Mambą w szpitalu, w pierwszej części Kill Billa.

- Jesteśmy ci bardzo wdzięczni Elrondzie – powiedział Thranduil.
- To dla mnie drobnostka, w końcu jestem uzdrowicielem, poślijcie po mnie gdy się obudzi - powiedział Elrond
Do usług, najmilsi. Nie zapomnijcie zawracać mi znowu głowy, gdy jakieś dziecko przewróci się i obetrze kolana albo zdarzy się inna, równie mrożąca krew w żyłach katastrofa.
i wyszedł z komnaty w towarzystwie Króla. Legolas przysunął sobie krzesło do łóżka i przyglądał się elfce. Była bardzo ładna i Legolas dziwnie się poczuł, gdy na nią spojrzał.Nie przejmuj się, Legolasie, to normalna i wręcz pożądana reakcja u zdrowego mężczyzny.

W końcu zmęczony zasnął .
Boru, następny z narkolepsją? Przecież już spał wcześniej, w lesie.
Gdy się obudził słońce było już wysoko.Popatrzył na łóżko ale ono było puste. Przestraszony Legolas zaczął rozglądać się po komnacie ,ale nigdzie nie było elfki.Zwiała Piczkowozem.

W końcu postanowił sprawdzić na tarasie. Wszedł na taras i odetchnął z ulgą, stała tam owa elfka i patrzyła w niebo. Legolas podszedł do niej.

- Nie powinnaś wstawać z łóżka - powiedział. Elfka popatrzyła na niego zdziwiona.Przecież strzała w plecach to ledwie draśnięcie, czym tu się przejmować?

- Kim jesteś? Gdzie ja jestem?
- Nazywam się Legolas, a to jest zamek mojego ojca, króla Mrocznej Puszczy Thranduila.
- Ja nazywam się Iritchien.
- Piękne imię. Czy jesteś głodna?
Kwik.

Gdyby imię było brzydkie, to zagłodziłby ją na śmierć? :D

- O tak.
- Więc zapraszam cię na śniadanie.
- Z przyjemnością przyjmę zaproszenie tylko nie mam w co się przebrać.. - elfka mówiła prawdę, miała na sobie ciągle zakrwawioną suknię.
To przy tych wszystkich operacjach medycznych nie rozebrano jej? Nie przebrano w czystą odzież? Elfia gościnność naprawdę zeszła na psy.
- To się da załatwić – powiedział Legolas i wybiegł z komnaty. Po chwili wrócił z kilkoma sukniami.
- Skąd je masz? Nie zauważyłam żeby mieszkała tu jakaś elfka.Bo wiesz... zanim wstałeś, zdążyłam już obejść pół pałacu... Nie, żebym myszkowała, ani trochę!

Chyba że ten „pałac” rzeczywiście jest wielkości przeciętnej kawalerki. To by tłumaczyło pokój Legolasa tuż przy sali tronowej. A może ałtoreczka taki
tron miała na myśli...?

- To suknie Arweny,
Oo tak, królewskie suknie to coś, co hurtowo rozdaje się potrzebującym. Bez pytania królowej, rzecz jasna.
czasami do nas przyjeżdża z Aragornem i wtedy mieszka w komnacie gościnnej, ostatnim razem zostawiła je u nas.
Jedynej komnacie gościnnej, jaką mamy, nawiasem mówiąc – dodał konfidencjonalnie. - Jej standard to w porywach jakieś ćwierć gwiazdki i gdy nie spodziewamy się gości, używamy ją jako sierociniec dla wiewiórek... Arwena wspominała ostatnio coś o nieznośnym smrodzie, którego chyba nigdy nie pozbędzie się z ubrań. Te półelfy są takie wydelikacone – westchnął.
Elfka wzięła od Legolasa pierwszą z brzegu suknię, była ona czerwona z trójkątnym dekoltem ozdabianym rysunkami kwiatów i długimi przeźroczystymi rękawami.Prototyp Niewidzialnych Szat Króla jej dał?

- Podoba ci się? - spytał Legolas.
- Jest piękna.
- W takim razie ja wychodzę a ty się przebierz, poczekam za drzwiami.
Legolas czekał tylko chwilę. Z komnaty wyszła Iritchien i razem poszli na śniadanie. Gdy weszli do komnaty, powitał ich król Thranduil.
- Witaj królu, przedstawiam ci Iritchien.
Iritchien skłoniła się a król powiedział:
- Za moich czasów dziewczęta dygały, a nie kłaniały się jak mężczyźni. Wyjdź teraz i wejdź raz jeszcze - tym razem tak, jak należy.Może to feministka, która uważa, że dyganie jest zepsutym przeżytkiem patriarchalnej kultury, więc należy kontestować ten zwyczaj?
- Miło cię widzieć, kiedy mój syn przyniósł cię do zamku nie wyglądałaś najlepiej.
- Wspominał ci już o naszej wspaniałej metodzie transportowania rannych na własnych plecach? Sprawdza się znakomicie, zwłaszcza gdy nie mamy pewności, czy pacjent nie ma obrażeń kręgosłupa.
„...nie wyglądałaś najlepiej.” No tak, strzała stercząca z pleców może skutecznie zepsuć imidż.


Legolas zarumienił się a Iritchien spojrzała na niego z wyrzutem.
- Dlaczego to zrobiłeś?
Legolasie, no weź – dziewczę chciało lirycznie zemrzeć w malinowym chruśniaku, a ty wszystko popsułeś.
To miejsce skalane jest śmiercią.
Widzę, że elfy pełnymi garściami czerpią z judaizmu i tabu krwi sprawia, że pomieszczenie, w którym przebywał ranny, staje się nieczyste. Czekamy na spektakularny opis ceremoniałów oczyszczających.
*wyobraża sobie elfa - rabina*
Jedne z elfów z poprzednich blogasków też miały jakieś żydowskie ciągoty. To się robi podejrzane.

Z każdej strony groziło ci niebezpieczeństwo.
Tak, Legolasie, ty mały, cienki żuczku - kto to widział tak pałętać się samemu po lesie pełnym przeróżnych okropieństw. Czyżbyś myślał, że jesteś u siebie i że dasz sobie radę?Jeszcze by Cię zaatakowała jakaś wściekła mała kaczuszka, albo co...
- Dlaczego? Spytał Legolas całkiem zbity z tropu po gorzkich wyrzutach jakie zrobiła mu elfka. Po takim czymś spodziewał się raczej podziękowania, a nie krzyku i pretensji ze strony kogoś komu uratował życie.
- Przecież to była spokojna część lasu - powiedział.
Bardzo potulnie i ugodowo. Przyjmowanie połajanek od obcych w swym własnym domu było dla niego jak lembas powszedni.
- We dnie tak, ale w nocy nie. Jest powiedzenie które mówi: nie zapuszczaj się nocą w las jeśli chcesz jeszcze ujrzeć słońca blask.
Czy tylko ja uważam wygłaszanie takich mądrości w kierunku księcia Mrocznej Puszczy za skrajną impertynencję?Impertynencja to swoją drogą, ale halo, to jest gościu, który ma co najmniej kilkaset lat. Przez ten czas chyba nauczył się życia w SWOIM lesie. Moim zdaniem ona jest po prostu głupia.
- Nic ztego nie rozumiem.
Ja też mam uczulenie na częstochowskie rymy.
- Strzała– wykrzyknęła Iritchien - przynieś mi strzałę z mojej rany.
- Dobrze - powiedział Legolas i pobiegł do swojej komnaty.
On tę strzałę sobie na pamiątkę zostawił, jak małe dzieci mleczne zęby, które im wypadły?
Po chwili wrócił.
- Proszę.
- Wedle życzenia łaskawej pani! – dodał, gnąc się w ukłonach. – Podać coś jeszcze? Przekąskę? Drinka z parasolką?
Irithien wzięła do ręki strzałę i podniosła nóż zestołu.
Zestołu? To jakiś szczególny rodzaj noża? A może to daleki kuzyn “pospołu”?Zestół spojrzał na nią krzywo:
- Ładnie to tak brać bez pytania?! – warknął zirytowany.

Położyła strzałę na stole i przecięła na pół.
Nożem. A to nie łatwiej byłoby ją złamać?
Daj spokój. To by nie było takie zajebiste!


Okrzyk wydarł się z piersi Legolasa i Thranduila. Ze środka strzały wysypał się drobny czarny proszek.
Proch strzelniczy? Na bora, jakie mógłby mieć zastosowanie wewnątrz strzały? O.OĆśśś, to pewnie jakaś egzotyczna trucizna albo brud spod paznokci Belzebuba.
- Co to jest? Skąd to się wzięło w strzale? - zapytał Thranduil.
Legolas spojrzał na elfkę i chciał żeby to wytłumaczyła, ale ta zrobiła się blada jak śmierć i upadłaby na podłogę gdyby nie refleks Legolasa, który złapał ją i wziął na ręce.
- Zanieś ją do komnaty, a ja tymczasem poślę po Gandalfa Białego. On będzie wiedział jak nam pomóc.
Taa... Elrond, Gandalf - ależ proszę nie nie krępować! Wezwijcie też Galadrielę, Kirdana, elfy z Samotnej Wyspy, Aragorna z żoną i Toma Bombadila!Valarów też, co się będziecie ograniczać!

Poza tym – po co wzywać kogokolwiek? Panna została poważnie raniona, a już następnego ranka po wypadku wstała z łóżka – to i nic dziwnego, że zasłabła... Ale niieeee, lepiej siać panikę!

Odcinek II


Legolas pobiegł z zemdlałą Iritchien na rękach do komnaty,
Facet powinien się zatrudnić jako jej osobisty środek transportu.A tak w ogóle to tam nie ma nikogo więcej oprócz króla i jego syna? Nie ma jakichś elfów-pomocników, albo służących, którzy mogliby zanieść chorą do pokoju, że Legolas wciąż z nią popierdala jak jakaś elfia niańka?
położył elfkę na łóżku i zwilżył jej twarz. Iritchien powoli otworzyła oczy.
- Co się stało? Zapytała.
- Zemdlałaś - powiedział Legolas.
- Ta strzała - odezwała się elfka - co się z nią stało?
- Gdy przecięłaś ją na pół wyleciał ze środka czarny proszek. Ojciec posłał po Gandalfa.
- Po Gandalfa? wykrzyknęła Iritchien . To jeden z Istarich pomoże nam.
Narrator nie mógł się powstrzymać od wtrącenia swoich trzech groszy.O, kolejny nowy rodzaj narratora do kolekcji - Narrator Nadpobudliwy!
- Znasz Gandalfa? Zapytał szczerze zdziwiony Legolas.
Jeszcze bardziej zdziwiony był tym, że oboje używali imienia Ludzi Północy, podczas gdy elfy zwały go Mithrandir.
- Oczywiście poznałam go 25 lat temu.
- To dobrze się składa, ja także znam go dobrze. Ale tak naprawdę on ciągle się zmienia.
A to irokez, a to pasemka na brodzie, innym razem znów zielone lennonki – Gandalf wciąż poszukiwał swego stylu.A jego chirurg plastyczny już sam nie wie, w co ma ręce włożyć. Dosłownie.
- O tak. Ciągle się zmienia. Nikt go naprawdę nie zna, przecież wtedy gdy Balrog strącił go z mostu w Morii myśleliśmy że zginął a on powrócił do życia i jak powiedział „znalazł się w innym wymiarze”.
Czy mam rozumieć, że ta cała Iritśen była dziesiątym członkiem drużyny pierścienia? Pigmejko, miałaś rację – AŁtorka chyba rzeczywiście ma dostęp do jakichś tajnych rękopisów Tolkiena.
W tym momencie do komnaty wszedł Hindar jeden ze sług królewskich i powiedział
O, czyli jednak mają służbę w tym pałacu! Już myślałam, że wszystkim tym zajmowal się Legolas.
Może mieli wychodne i dopiero teraz wrócili?


– Panie Gandalf Biały przybył do pałacu a z nim Elrond.
Ale tempo to tam mają naprawdę zabojcze. W Śródziemiu wymyślili teleporty?|Wysępili świstokliki od Dumbledore’a.
- Elrond? Zdziwił się Legolas. Dlaczego przyjechał?
Słyszał, że ktoś potrzebuje jego pomocy! Dlatego szybciutko przebrał się w budce telefonicznej i ruszył na odsiecz.
- Nie wiem panie, ale Król prosi cię żebyś przybył do niego w twoim towarzystwie pani, zwrócił się do Iritchien.
Masz przybyć i się zwrócić, Legolasie. Don't ask.
- Dobrze przyjdziemy tam Hindarze.
Sługa skłonił się i wyszedł.
- Czas na nas, zwrócił się Legolas do elfki.
- Dobrze już idę powiedziała Iritchien i z wolna podniosła się z łóżka ale szybko na nie opadła z jękiem bólu.
- Co ci jest? Spytał wystraszony Legolas, starałem się nieść cię delikatnie na rękach.
To Legolasowi jeszcze narrator pomagał? Musiało to stanowić ciekawy widok. Jeden trzyma za ręce, drugi za nogi i wio!, galopkiem przez pałac.Legolas też ma amortyzację i resory w nogach: niesionym przez niego ciężko rannym nic się nie powinno stać nawet wtedy, kiedy pędzi jak szalony. Może powinni go zatrudnić w jakimś szpitalu na ostrym dyżurze? Biegałby z pacjentami na sale operacyjne.
- Ta rana nie jest zadana przez ciebie.
Angielska składnia atakuje znienacka.
- W takim razie co ci jest? Przecież Elrond wyleczył cię z rany a to najlepszy uzdrowiciel jakiego mogłem poznać.
- Tej rany nikt nie jest w stanie uleczyć. To jest piętno które mnie powoli niszczy.
Taak... Ktoś tu, widzę, pozazdrościł Frodowi.Zaraz się okaże, że to ona niosła Pierścień, a Frodo to tylko podły uzurpator.

- Nie mów tak to nie prawda, wykrzyknął Legolas równocześnie zrywając się z krzesła i wpatrując się z przerażeniem w elfkę.
- Ty nie możesz umrzeć.
- Mogę i niedługo to zrobię.
Legolas spojrzał ze smutkiem w oczach na elfkę, miała łzy w oczach.

Oboje smucili się z powodu tego rażącego błędu w zapisie dialogu, który zmusił Legolasa do wygłaszania samobójczych deklaracji.
- Mogę i niedługo to zrobię. (…)
- Dlaczego mówisz że musisz umrzeć? Jesteś zdrowa nic ci nie grozi.
Legolasie, przecież to proste: Czemu to zrobi? Bo MOŻE.
- Niestety nie znasz ani mnie ani mojej przeszłości, z czego się cieszę, bo gdybyś ją poznał nie chciałbyś mnie znać.
- To nieprawda. Krzyknął Legolas i padł na kolana przy łóżku.
Te błędy w dialogach wkrótce mnie wykończą, pomyślał. Żebym musiał wygłaszać kwestie narratora... wstyd.

A może to narrator zafarbował się na blond, doczepił sobie elfie uszy i podszywa się pod Legolasa – i dlatego te dialogi wyglądają jak wyglądają?
(Kwestię przekonania bohatera o własnej nieomylności, mimo zerowej wiedzy o uratowanej elfce, łaskawie przemilczę...)


- Dlaczego tak sądzisz, nic o mnie nie wiesz.
- Może i nie wiem ale wiem na pewno, że nie pozwolę ci umrzeć.
Wiesz, jak nam ten zgon zepsuje statystykę?Nie wie, ale się dowie. Albo wezwie doktora House’a.
Iritchien popatrzyła na Legolasa klęczącego na podłodze i wpatrującego się w nią niebieskimi oczami, w których czaił się strach dawno przez niego nie odczuwany.
Dobrze widziała tę świeżą datę wybitą na strachu.Może wiedziała o tym strachu, bo wstąpił w nią duch narratora wszechwiedzącego?
- Dlaczego ci tak zależy żebym nie umarła?
- Dlatego że…
- Legolasie dlaczego nie przyszliście do komnaty?
Legolas obejrzał się i zobaczył w drzwiach Gandalfa. Natychmiast poderwał się z ziemi ale miał nieodparte wrażenie że czarodziej domyśla się co miał powiedzieć.
- Nie mogliśmy przyjść. Powiedział Legolas.
Niech cię Balrog porwie, narratorze, zaklął w myślach. Nigdy cię nie ma, gdy jesteś potrzebny.
- Czy wiesz już co to za proszek był w strzale?
- Wiem ale to postawiło przede mną pytania na które odpowiedź zna osoba która leży w tym łóżku. Powiedział Gandalf podchodząc do łóżka i uważnie przyglądając się elfce.
Jako że nie zanosiło się, by narrator w końcu się pojawił, bohaterowie mężnie wzięli na siebie obowiązek wygłaszania jego kwestii.Tam jednak panują zasady patriarchatu. Choremu Frodowi pozwolili leżeć ile tylko zechciał i sami latali do jego sypialni, a ona musi biegać na ich wezwania.
Hm, no tak, tylko że Frodo kurował się w domu Elronda z Kalkuty, może Thranduil jest mniej litościwy dla chorych.

- Czy jest coś co chciałabyś nam powiedzieć?
- Widzę Gandalfie Biały, że przed tobą nic się nie ukryje. Dobrze powiem to, najpierw jednak chcę żeby Legolas stąd wyszedł.
Legolas popatrzył dziwnie na elfkę ale nic nie powiedział.

Nagłe pojawienie się narratora sprawiło, że popadł w stupor.Jak to, nie chcesz spowiadać się ze swoich sekretów przed elfem, którego ledwo co poznałaś?! Dziwna jesteś...
- A ja nalegam żeby został - Powiedział Gandalf. W końcu uratował ci życie i należą mu się wyjaśnienia.
W ramach rekompensaty za chwilową nieobecność narrator wziął na siebie część dialogów. Miło widzieć taką współpracę za kulisami świata przedstawionego, prawda?
Zaczynam podejrzewać, że oni tam wszyscy raczą się „fajkowym zielem” i stąd to zamieszanie.
- A więc dobrze powiem to, tylko błagam cię Legolasie - powiedziała błagalnie elfka zwracając wzrok na elfa , nie znienawidź mnie gdy to powiem.
- Nigdy cię nie znienawidzę. Powiedział Legolas patrząc na elfkę.
Załamany ogólnym chaosem narracji, Legolas parł przez fabułę jak lodołamacz, niepomny logiki i sensu swoich działań.Popadł w bezdenny wszystkomijednyzm i nawet nie próbował ratować swego honoru.
- Ja ciebie też nie mogłabym znienawidzić. Powiedziała Iritchien i popatrzyła na elfa.Khem, a za co miałabyś go nienawidzić? Za to, że uratował Ci życie i skacze wokół Ciebie jak Superniania?

– Khy khy odkaszlnął Gandalf. Przepraszam że przerywam, ale miałaś coś powiedzieć. Powiedział Gandalf zwracając się do elfki.(cisza)
TAK! Teraz w epikę wtrynia nam się dramat ze swymi didaskaliami! Czekam już tylko na narrację wierszem i piktogramy zamiast słów.A ja czekam na nocię w formacie mp3. W końcu żyjemy w epoce wtórnej oralności, czyż nie?
- Och, co mówiłeś Gandalfie? Zamyśliłam się. Powiedziała Iritchien rumieniąc się.
Desperacko chciała zniknąć z narracji, zanim na scenę wkroczy liryka - rymowała nad wyraz częstochowsko.
- Już ja wiem co to za zamyślenie - pomyślał Gandalf, a głośno powiedział:
- U licha, kto tak zapisuje myśli bohaterów?!
- Mówiłem żebyś powiedziała to co miałaś powiedzieć.
- Ach no dobrze - powiedziała elfka z trudem wracając do rzeczywistości. Tak naprawdę nie nazywam się Iritchien a przynajmniej to nie jest moje całe imię, naprawdę nazywam się: Iritchien Tasartir. Tasartir znaczy zagłada albo ta która przegrała życie.Tadaaaaam!!! I tym oto dramatycznym akcentem zamykamy część pierwszą. Losy Irytacji Boleściwej poznacie w następnej analizie.

30 komentarzy:

Adelaat pisze...

Taak, Iritśen, z niemiecka! Połączenie Irytka i stereotypowej niemieckiej kobiety, zapewne wyglądała tak.
Swoją drogą, powieści Tolkina czytam odkąd się nauczyłam, a tych dziwacznych bohaterów jeszcze nie spotkałam. Ale jakaś logika jest - skoro mogą być upadłe anioły, to upadłe elfy tym bardziej :D Myślicie, że gdybym wspomniała o tym wszystkim na ustnej z polskiego, dostałabym jakieś ekstra punkty?
To opko jest najzwyczajniej w świecie piękne, już nie mogę doczekać się kolejnej części analizy.

Kod: ressed. To ja się teraz pójdę zresetować.

Orszula pisze...

Opko mniodne, zwłaszcza, że z mojego ulubionego fandomu. O dziwo, Ałtorka przejawia pewną (tzn. większą niż przeciętna, o co zresztą nietrudno) wiedzę. Czary, czy co?
Aczkolwiek wkradł się tu błąd, drogie Analizatorki. Chyba że Elwinga miała trzech synów: Elrosa, Elronda i Erlonda. Raz to jeszcze literówka, ale dwa?
Nawiasem mówiąc, to coś trafiło do gazetki szkolnej w pewnym mieście nad rzeką Psiną. No comment.
A teraz idę przypomnieć sobie Lato Leśnych Ludzi. A co!

Anonimowy pisze...

Da, analiza kwiczna, tylko że...
Tma jak byk stoi "uparta elfka". Nie "upadła".

Chyba najbardziej ucieszyła mnie współpraca za kulisami.

Pozdrawiam,
Hasz

Hasło: lantabo. Ładne.

Pigmejka pisze...

Aaa, Hasz, złapałaś mnie. :D
Hm, chyba przez blogaski dzieje mi się coś bardzo złego z oczami, bo czytałam tekst jakieś pięć razy, i za każdym razem czytałam "upadła".

Kajam się i posypuję głowę popiołem. :>

Anonimowy pisze...

Fandomu nie znam, bo jeszcze nie czytałam Władcy Pierścienie, od razu za to przepraszam, niedługo to zadrobię:), ale z waszych komentarzy wynika, że znajomość kanonu bardziej przeszkadza niż pomaga:) To przeczytałam. I ubawiłam się setnie! Najbardziej podobało mi się noszenie tej rannej panny na plecach. Ałtoreczkę też ktoś powinien tak przenieść, bo aż przykro czytać takie bzdury.
Pozdrawiam,
Efka.
PS. A tak w ogóle to serdecznie witam, komentuję po raz pierwszy Wasz blog, ale czytam od dłuższego czasu i podziwiam za cierpliwość:)

Tinwerina Miriel pisze...

O profanacja tolkienowskiego fandomu to jest to, co za Tini lubi najbardziej gryźć, tratować i kąsać!
I ja Wam mówię, ona ma takie dojścia u Christophera. Skubana "Secret History of Middle-Earth" dorwała :)


Ps. Mogę wierszyk o ptaszku i żabie na sygnaturkę przytulić? Pretty please!
Oł jeee! Kod aspit - prawie jak I spit :D

Pigmejka pisze...

Pewnie że możesz, Tin! Zresztą przecież on nie jest mój. :D

Tinwerina Miriel pisze...

Dziękuję :D
Mała korekta: nie "co za," a "za co Tini lubi..." w poprzednim komentarzu powinno być.

Anonimowy pisze...

Słyszał, że ktoś potrzebuje jego pomocy! Dlatego szybciutko przebrał się w budce telefonicznej i ruszył na odsiecz.

ZUe, niedobre analizatorki! A jakbym jadła? Co wtedy, pytam się? Chciałybyście mieć mnie na sumieniu?

Jeż Jak Byk! Jeż Jak Byk powrócił! *cieszy się jak głupia*

Nie znam kanonu, a i tak setnie się ubawiłam. Byle do następnej części!

Maryboo

Foka ogrodowa pisze...

Jako, że w czasach popularności filmów ze znajomymi często parodiowaliśmy i ogólnie kpiliśmy sobie z "Władcy", to ten fandom + wasze komentarze = mój nieprzerwany kwik od początku odcinka I. :D

Arratoi pisze...

Aaach, pławię się we wzmocnionej rozłąką miłości do was!
Władca, Jeż Jak Byk (zagłosowałam na niego!), zmężniały i zaokrąglony Legolas, szczała co leciała (może to z opka analizowanego na WAZONie wyszczelona przez Widowera albo mrocznego jak sumienie kontrrewolucjonisty Łowcę?) i Iritśien ugodziła niecnie w plecy, mniam!
Hasło: abliona. Może to jeszcze jedna nieznana postać z Sekretnej Historii Śródziemia?

jasza pisze...

Było jasne - poczekamy cierpliwie ze dwa dni i dostaniemy taką analizę, że palce lizać!
No właśnie!

****

- Ty nie możesz umrzeć.
- Mogę i niedługo to zrobię.

- A właśnie, że nie!
- A właśnie że tak!
- To co, założymy się?
- Gandalf, przetnij!
***

Wracając do opka: fascynuje mnie strzała w plecach samiczki Irytka.
Wyobrażam sobie jaka musiała być szczęśliwa, gdy co chwila ją ktoś gdzieś kładł.

Ciekawe też, jaka straszna tajemnica kryje się za strzałą wypełnioną Tajemniczym Proszkiem? Musi to być coś poważnego, że Legolas jak dzieciak miał wyjść z pokoju, żeby nie podsłuchiwał.

SStefania pisze...

Widzę, że elfy pełnymi garściami czerpią z judaizmu i tabu krwi sprawia, że pomieszczenie, w którym przebywał ranny, staje się nieczyste. Czekamy na spektakularny opis ceremoniałów oczyszczających.
*wyobraża sobie elfa - rabina*
Jedne z elfów z poprzednich blogasków też miały jakieś żydowskie ciągoty. To się robi podejrzane.

Proszę, Figwit-chasyd. Pewnie dlatego taki popularny!

Impertynencja to swoją drogą, ale halo, to jest gościu, który ma co najmniej kilkaset lat. Przez ten czas chyba nauczył się życia w SWOIM lesie. Moim zdaniem ona jest po prostu głupia.
Oj tam, wygląda na dwadzieścia lat, czyli ma dwadzieścia lat. Tego uczy nas popkultura, w końcu dlaczego niby Boski Edłord musiał chodzić do szkoły i uczyć się rzeczy, które teoretycznie powinien wiedzieć z doświadczenia życiowego?

Wezwijcie też Galadrielę, Kirdana, elfy z Samotnej Wyspy, Aragorna z żoną i Toma Bombadila!
Moim zdaniem tu pomoże już tylko SAM MOTHERFUCKING GAMGEE.

Spóźniajcie się częściej, jeśli macie dostarczać takie zabójczo śmieszne cudeńka. Serio.

psyence pisze...

TAK~! Uwielbiam opowiadania pseudofanek, które nawet nie zajrzą do wikipedii, żeby znaleźć poprawną pisownie imion lub innych bohaterów...

A tak w ogóle, skoro Arwena jest już żoną Aragorna, a Gandalf jest Biały, to chyba większość tych bohaterów powinna być przynajmniej w drodze do Przystani...

Ale jako parodia, może prawie się nadawać :P Z waszymi komentarzami na pewno! XD

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem to jedna z najlepszych Waszych analiz. Wrażenia dla czytelnika - boskie! Miałam taki ubaw z każdego komentarza, że poczułam się zobowiązana do skrobnięcia kilku słów w wyrazie wdzięczności. Pięknie dziękuję za wyjątkową rozrywkę na koniec dnia :)
Pozdrawiam

atha pisze...

A co tam, specjalnie wrócili zza morza, żeby Irytkę ratować! Aż dziw, że Valarowie nie pośpieszyli wraz z nimi.

Czarny proszek w strzale to jest tajemnica, która będzie mnie intrygować długo. Albo to proch i strzelający wychodził z założenia, że rannych będą podpalać, albo trutka- i nie wiem, mieli te strzały przegryzać, czy co? Bo innego sposobu zatrucia nie widzę.

Analiza przednia, zaiste. Uwielbiam opka w klimatach fantasy!

Anonimowy pisze...

O losie...
Legolas w roli chłopca na posyłki przemrocznej boChaterki. Borze Zielony - widzisz i nie grzmisz?

Świetna analiza dziewczyny.

Lithieu

Ichigo pisze...

Bohaterowie tego opka radzili sobie z narracją niczym Misaka Misaka
z anime To Aru Majutsu No Index (ta... dziewczynka mówiła dość ciekawie: ''Nic ci nie jest? Zapytała strapiona Misaka Misaka'').
A co do analizy - świetna jak zawsze! Tylko, czy mi się wydaje, czy było więcej przekleństw niż normalnie? o.o

Karolina pisze...

Bo i jak u nie przeklinać, proszę ja Ciebie, skoro ktoś bierze i gwałci kanon niczym Kamiennojedwabny Snape w toalecie?..
O. To już wiemy, kto przemyca na czarno świstokliki do Śródziemia.. xD
A tak serio-serio, świetna analiza. :D Jestem pod wieeeelkim wrażeniem, aż się miło człowiekowi robi, jak to czyta.
Zastanawiam się tylko, co też takiego czai się pod kopułą aŁotoreczki. No bo przecież.. Fandom mniej-więcej zna. Co prawda, kanon zdycha i kwiczy, owszem, ale laska przynajmniej orientuje się co-nieco. I tu mam dylemat, bo chyba bym wolała, żeby się nie orientowała totalnie i stworzyła Legolasa-ciotę. Teraz to już jak u Dantego, żegnajcie się z nadzieją, z panny nic już dobrego nie wyrośnie.

Pozdrawiam,
Alianne

hasło: munbu. Hm. Idiota w suahili?

Pigmejka pisze...

Cieszę się, że analiza przypadła Wam do gustu! :)

Ichigo: Co do przekleństw... cóż, całkiem możliwe - kiedy ktoś profanuje świat Śródziemia, włącza mi się tryb berserka i przestaję nad sobą panować. :> A poza tym, jeden z przytoczonych wierszyków był bardzo... ekspresyjny, mógł nam podnieść średnią. ;P

Koona pisze...

Elfy - Żydzi i teleportacja. Olaboga.
Tak zerknęłam i... to ma ponad 50 rozdziałów. Aż strach pomyśleć, co jeszcze aŁtoreczka wymyśliła :D.

Sineira pisze...

B+, daleki przodek C++ mnie Ónarł:D Czekam na następną część, muszę się koniecznie dowiedzieć, co to był za proszek we wnętrzu strzały:D
(A SZCZała była, jak rozumiem, z aluminiowej rurki zrobiona?)

Anonimowy pisze...

Okrzyk wydarł się z piersi Legolasa i Thranduila. Ze środka strzały wysypał się drobny czarny proszek.
Proch strzelniczy? Na bora, jakie mógłby mieć zastosowanie wewnątrz strzały? O.O
Ćśśś, to pewnie jakaś egzotyczna trucizna albo brud spod paznokci Belzebuba.


Tutaj normalnie prychłam śmiechem, a dobił mnie elf-żyd.XD

Chyba najlepsza Wasz analiza jaką dotąd czytałam!

Och i trzymam kciuki za Kamiennojedwabnego Snape'a!!! ;D Moim zdaniem to najlepszy kandydat, ponieważ najlepiej prezentuje głupotę fandomu.

Anonimowy pisze...

Boru Liściasty, co to jest?! O.O Pytam, bo z powodu tej narratorskiej wariacji mam wątpliwości. Z Tolkiena czytałam pierwszą część Władcy, która mnie wynudziła, więc nie czytałam dalej i teraz się z tego cieszę. Gdybym znała fandom, to chyba bym nie wyrobiła. Szczała nafaszerowana prochem, Legolas sanitariusz-niańka-służący-i-cholera-wie-co-jeszcze, nielegalnie przemycane świstokliki i oczywiście panna muszę-umrzeć-bo-inaczej-nie-będę-tróó. Wyrazy współczucia dla czytelników Tolkiena. Łączę się z wami w bólu.

PS Ja również trzymam kciuki za Snape’a! Co jak co, ale jego kamienny jedwab i gwałcenie uczennic w toaletach może być naprawdę śmiercionośną bronią. Może nawet bardziej śmiercionośną niż *szelestu, szelestu*!
PPS Mam tu dla was naprawdę kwikodajny blog z yaoicami. I to z fandomu Naruto! Czego chcieć więcej? http://prawdziwa-milosc-sasunaru-yaoi.blog.onet.pl/

Anonimowy pisze...

50 rozdziałów? Święta naiwności...

Analiza przednia i ukwiczna, choć sztylet mi się w kieszeni prostuje jak widzę takie gwałty na Tolkienowskim dziele >.>

PS. Gdzieś czytałam/słyszałam/widziałam, że Legolas miał z górką dwa tysiące lat i był o jakieś dwadzieścia starszy od Arweny :) Acz jako że nie pomnę źródła, nie gwarantuję jego nieomylności.

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Ten proch w strzale to pewnie Sproszkowane Jądro Ciemności i Wszelkiego Zła (względnie Sproszkowane Jądro Saurona, co sobie żałować będziemy ;) )

Nadira

Goma pisze...

Analiza dobra, ale jeszcze nie wybitna. Czekam na kolejną część. A co do przekleństw, bo ktoś tam wyżej już wspomniał, to też zauważyłam, że od jakiegoś czasu przewijają się dość często - jak dla mnie za często. Nie, żebym się całkiem sprzeciwiała, bo na przykład wierszyk dodał klimatu, ale poza tymi przypadkami byłabym wdzięczna za ograniczenie.
Pozdrawiam :)

ent pisze...

Ten czarny tajemniczy proszek to z pewnością zwykły wungiel na sraczkę słowną boCHaterki. Tasartir znaczy zagłada albo zespół jelita wrażliwego, połączonego z jakimś skomplikowanym refluksem - co boCHaterka ust korale otwiera, jakieś gówno wypada...
;)
Dziewczyny, uczyniłyście mi wieczór. Czekam na drugą część i pozdrawiam wiosennie :)

Tiganza pisze...

w rzeczy samej, Beleg z plusem nie jest mi znany. Jakby był bez tego plusa, to zapewne elf z Doriath, mistrz łuku, przyjaciel Turina, zresztą przez niego zabity. Może Beleg + to taki Beleg z podwójnym łukiem?....

Anonimowy pisze...

It is not my first time to pay a visit this website, i am browsing
this web page dailly and take pleasant facts from here
everyday. ciekawy blog, http://www.
krudy-nyh.sulinet.hu/wiki/index.php?title=Szerkeszt%C5%91:ChaseMoul

Anonimowy pisze...

Odpowiem wam na pytanie czy Elrond nie powinien już sobie płynąć na zachód ?
A więc tak : w 3 części władcy pierścieni ( przynajmniej w filmie bo w książce do tego momentu nie doszłam ) odpłyną z Galadrielą , Bilbem , Frodem i jeszcze jakimś elfem . Ale zresztą zawsze mógł wrócić . Prawda?