czwartek, 3 marca 2011

Harry Potter w pytajniki spowity – cz. 2

-->
Witajcie!
Mamy dla Was dwie wiadomości.
Pierwszą dobrą: nasz Kolega K., dogłębnie poruszony spustoszeniem, jakie analizy mogą uczynić w kruchej i wrażliwej aŁtoreczkowej psychice napisał wiersz, który publikujemy poniżej. Po jego lekturze naprawdę zrobiło nam się żal tych przyszłych Szymborskich i Dukajów, jęczących pod ciężkimi buciorami Analizatorek... na szczęście szybko nam przeszło. ]:-> Pięknie dziękujemy za wiersz! *Kal ociera kryształową łzę wzruszenia*
Kiedy przyjdą zanalizować twój blog,
ten, w który piszesz - bój się,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym piórem
i nad komputerem staną, i nocą
klawiszami w klawiaturę załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Pióro w dłoń!
Poprawiać goń!

Są w internecie rachunki krzywd,
PLUSa dłoń ich też nie przekreśli,
ale blogaskom głupoty nie odmówi nikt:
wysączyły ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi czytelniczy chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad literaturą -
*pac* w kapuściany łeb!

Blogaskowy autorze i serc, i słów,
PLUSie, nie w szydzeniu troska.
Dzisiaj sarkazm - to strzelecki rów,
okrzyki i rozkaz:
pióro w dłoń!
pióro w dłoń!
A gdyby z kimś kłócić się przyszło,
przypomnimy, co za gówno napisała Meyer,
i powiemy to samo nad Tobą.


Druga wiadomość również jest dobra. Od dłuższego czasu myślałyśmy nad stworzeniem jakiegoś symbolu, maskotki Przyczajonej Logiki, dodającej weny i trzymającej z dala rozjuszone Ałtoreczki. Jako że kandydatury mamy cztery i żadną miarą nie potrafimy same zdecydować, którą wybrać – zwracamy się o pomoc do Was! Z boku umieściłyśmy ankietę, w której możecie głosować na maskotkę analizatorni. Pokrótce przypomnimy Wam zacnych kandydatów:
Kamiennojedwabny Snape – wcale nie jest tym Snapem, którego znacie z kanonu. U Rowling Severus mógł co najwyżej milczeć – nasz oplata sobie twarz kamiennym jedwabiem! :) Ma też nad kanonicznym tę oczywistą przewagę, że nosi bokserki, hoduje Obcego w żołądku i gwałci uczennice w toalecie (cierpi na fetysz spłuczki). Jego jadowite, burkliwe ironizowanie z pewnością odstraszy wojownicze Ałtoreczki.
Drugim kandydatem jest Jego Mhhroczność Rahl Posępny! Jest morderczy. Jest seksowny. Kocha jabłuszka. Ma melodyjną wargę, samofalującą szatę i zakrzywiony sztylecik budzący postrach w sercach kobiet (i niektórych mężczyzn). Jego mhhroczna magia i zastępy krwiożerczych Biedroneczek sprawią, że Ałtoreczki nigdy i nigdzie nie będą mogły czuć się bezpiecznie.
Trzecim kandydatem jest mały ciałem, lecz wielki duchem Jeż Jak Byk! Jeśli napotkasz kiedyś na krzaki wydające dźwięk „szelestu, szelestu”, to niezawodny znak, że pod nimi czai się on:

Jeża Jak Byk nie wolno lekceważyć. Jego potężne rogi i ostre zębiska będą siać postrach w sercach wrogów Logiki i Słownika.
I wreszcie ostatni kandydat – Latający Elfi Kotoczołg!

Znany też jako Lodowa Mechaniczna Wróżka Śmierci i sześcioletnia maszyna do zabijania. Nie jest może specjalnie bystry, ale za to posiada wszelkie możliwe i niemożliwe supermoce. Pod jego opieką niestraszny nam będzie najazd Ałtoreczek – poza zdolnościami magicznymi posiada również umiejętność błyskawicznego wyprodukowania wojowników za pomocą monumentu.
Ankieta będzie otwarta przez cztery tygodnie, po których przedstawimy światu PLUSową maskotkę. Głosujcie! /(*u*)/

A teraz – analiza! Czeka już na was Potter podtruwany tlenkiem węgla w czarnym – czarnym pokoju, konkurs emowania się i wczuwający się narrator. Ałtoreczki gruchają do siebie miłośnie, pstrząc narrację dziwnymi wykwitami semantycznymi, od których Kalevatar atakuje prekognicja, a Pigmejka transformuje w Robopigmeja. No i jest yaoi. Ogółem – dzieje się.
Miłej lektury!
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.
Adres blogaska: http://hp-i-mm.blog.onet.pl/


Myśleli, że wygra światło. Ale pozory mylą. Władca się ukłonił, a rada odpowiedziała mu tym samym. Wyszedł z sali, a pod drzwiami czekał na niego Igor:
- I jak? - zapytał jak tylko zobaczył młodego
- Nieźle...
- A jaki atrybut???
- Mrok - zaśmiał się.
- Serio?
- No tak. Dziwne nie? Złoty chłopczyk władcą mroku...
Teraz Harry będzie jak ten złoto-czarny wampir.
Zwłaszcza ten kapelusz wydaje mi się bardzo na miejscu.
- Masz rację. - zaśmieł się Igor. - Chodź zaprowadzę cię do pokoju. Czekają tam na ciebie pozostali. Potem dołączy do was ostatni władca.
- Ok.
Igor spojrzał jeszcze raz na drzwi i poszedł w prawą stronę. Pchną ścianę (?!) (Zaiste, WTF. Skoro nawet aŁtorka nie wie, co się w jej opku wyrabia...) i ich oczom ukazał się ciemny korytarz. Przeszli przez niego i udali się na górę. Znaleźli się przed wielkimi drzwiami. Igor je otworzył i wpuścił Harry'ego. Wskazał mu pierwsze drzwi po lewej:
- Tu jest twój pokój. Tam na końcu korytarza - wskazał na białe drzwi. - jest wasz salon połączony z biblioteką, pracownią eliksirów, basenem (skoro są wille... dop. autor.) i oczwiście salą treningową.
Salon jest połączony z tymi wszystkimi rzeczami naraz?! Albo to musi być wyjebiście wielkie pomieszczenie, albo… *wizualizuje sobie bohaterów opka w basenie, siedzących na takich kanapach, pogrążonych w lekturze i nie zwracających uwagi na pozostałe osoby znajdujące się w salonie, które to trenują walkę bronią białą i palną, rzucanie Zaklęć Niewybaczalnych, ćwiczą się w walkach ulicznych oraz sporządzają Eliksiry Wiecznego Snu*
Pływanie żabką albo zgłębianie Historii Hogwartu z avadami kedavrami przelatującymi nad głową musi być przeżyciem jedynym w swoim rodzaju.


- Dobra. Teraz idź się rozpakuj i zapoznaj z kolegami. Potem o 19:15 na kolację. Zrozumiano?
- Tak jest panie kapitanie!!! - zaśmiał się Harry, robiąc parodie salutowania
Na drutach ją zrobił?
Zmontował w Windows Movie Makerze.
Odwrócił się na pięcie i wszedł do pokoju. Jego oczom ukazał się wielki, czarny pokój z jedną jedyną białą ścianą, przy której stało wielkie łoże. Pościel była tego samego koloru co reszta pokoju.
O nie, to jest czarny – czarny pokój! Potter, uciekaj, jeśli ci tyłek miły!Przynajmniej tutaj pościel nie jest różowa.
Wielka szafa stała w kącie koło wielkiego okna z widokiem na park, które można w każdej chwili zasłonić (wielkimi) czarnymi zasłonami.
Gdyby szyby nie były również czarne, można by było za nimi dojrzeć czarny park z czarnymi drzewami, trawą i kwiatami, na których przysiadały czarne motyle i pszczoły. Harry znalazł się bowiem w siedzibie Śmierci ze Świata Dysku.
Biurko, krzesła, stolik, pufy, szafki, barek (?!) i wszystko inne było koloru ścian.
Jak i również samego barku – prawdziwi źli czarnoksiężnicy pijają bowiem li i tylko smołę.
Ok, łapiemy aluzję – Harry jest ultramhrrocznym władcą mroku, więc jego sypialnia jest czarna jak dupa murzyna po czarnych jagodnach. Ciekawi mnie zatem, jak wyglądają pokoje innych chłopców? Władca wody pewnie mieszka na dnie basenu... a władca ognia w piecu hutniczym. ;)
Pomieszczenie oświetlały jedynie świece (czarne dop. autor.), które świeciły niebieskim płomieniem.
Szkoda, że nie czarnym.

Hej, zaraz. Niebieski płomień? CHODU!!! Skądś tu się ulatnia tlenek węgla! Harry, chcą Cię zabić!!!


Wszystko do siebie pasowało i wydawało się, że bije z tego miejsca jakaś tajemnicza magia.
Taa. Magia złego gotyku.Nie, to tylko ten czad. Przecież mówiłam przed chwilą.
Harry rzucił kufer na posłanie i jednym zaklęciem go rozpakował. Jeszcze raz oglądną pokój i wyszedł. Spojrzał na białe drzwi i niepewnie do nich podszedł. Chwycił za klamkę, nacisnął ją i wszedł. Zobaczył trójkę chłopaków rozmawiających i śmiejących się w najlepsze. Uśmiechną się lekko. Jeden z nich miał taki sam śmiech jak... Harry przestań!!! Dla ciebie każdy tak się śmieje!!!
O, wczuwający się narrator! Witaj, dawno cię nie widziałam, brachu!

Skarcił się w duchu i powiedział niepewnie:
- Cześć.
- O Harry!!! - zaśmiał się Erick widząc go.
- Erick??? - zdziwił się Potter.
- Nie twoja matka. - sarkną Er.
Chyba Ty!

Tiiaa… =.=’


- Jak byś chciał wiedzieć to moja matka nie żyje. - powiedział udając oburzenie.
Ale tylko udawał, bo przecież wszyscy wiedzą, że w blogaskowym świecie martwi rodzice = dobrzy rodzice.
No ale on przecież mówił, że nie twoja matka, Potter. Skąd ten bulwers?
- Aaa... To sorry... Nie wiedziałem... - powiedział zmieszany
- Nic się nie stało - zaśmiał się. - Ale może mi przedstawisz twoich kolegów???
- Ja jestem Daniel. Daniel Black. - zaczął szybko czarnowłosy chłopak o takich samych oczach Czarnowłosych?

- Black??? - zadziwił się Potter.(...) - Z tego rodu Blacków??? (...) Jak nazywają się twoi rodzice???
- Matka Carolin, a ojciec Syriusz.
- Syriusz??? Nie... To niemożliwe... Ten Syriusz, który uciekł z Azkabanu???
- Tak, ale on nic złego nie zrobił!!! - krzyknął młody Black
- Wiem, że nic nie zrobił!!! To mój chrzestny!!!
- Serio???
- Tak.
- A wiesz co u niego???
- Kiepsko...
- A co mu jest???
- Nie żyje...
No to faktycznie kiepsko. Jeżu, za takie dialogi powinno się odcinać dostęp do neta. Dożywotnio.

- J-jak to n-nie ż-żyje?!
- Po prostu!!! - krzykną Potter ze łzami w oczach. - Przed wakacjami miałam jakiś głupi sen i poleciałem do ministerstwa, a on tam przybył by mnie ratować!!! - wykrzyczał. - To moja wina - szepnął.
- N-nie Harry... To nie twoja wina... Naprawdę... - zaczął Dan.
Co prawda nie znam jeszcze żadnych szczegółów, ale cię z miejsca uniewinnię, bo tak cię loffciam, mimo że właśnie dowiedziałem się, że przez twoją lekkomyślność zginął mój ojciec!

- Jasne... Gdyby nie ja, ty miałbyś ojca. Dalej, krzycz. I tak wiem swoje... - Harry nie wiedział już co ma zrobić, by przestać myśleć o ojcu chrzestnym. Z jednej strony chciał by syn jego chrzestnego na niego nawrzeszczał, ale z drugiej chciał by ktoś mu powiedział: "Wszystko będzie dobrze". Nawet gdyby było to największe kłamstwo, na jakie ludzi stać. Chciał wiedzieć, że komuś na nim zależy, że ktoś wierzy w to, że on, Harry, będzie mógł żyć jak normalny dzieciak.
Zaiste, najprawdziwszy Władca Mroku z niego. Truje dupę z prawdziwym zawodowstwem.
Wiń mnie, krzywdź mnie, krzycz na mnie po niemiecku. Och taak...

- Wszystko będzie dobrze, Harry...
Potter uśmiechną się pod nosem i spojrzał na Daniela. Tak. Teraz wie, że polubi tego chłopaka. Zabawny, szalony, jak słyszał wchodząc do salonu, ale i cierpliwy i wyrozumiały:
Z tęczówki mu to wszystko wyczytał, był bowiem genialnym irydologiem.

-Ej!!! Cyba o kimś zapomnieliście!!! - zawołał za ich plecami miodowooki.
- MY??!! Niemożliwe... O kim??? - zapytał głupio Erick.
- O mnie kretynie!!! - krzyknął brązowowłosy - Nazywam się Terry Lupin - uśmiechną się wyciągając rękę do Harry'ego
A czy on przypadkiem nie był wtedy dopiero w planach?Ćśśśś. Skoro te wampiry tak sprytnie zaginają czas, to on pewnie przybył z przyszłości.
*szpera w źródłach* A nie, przepraszam, w planach był Ted Lupin. Ciekawe, czy Tonks wie, że pierworodna latorośl jej lubego już od lat szlaja się po świecie?
- Czy wy chcecie, abym dostał zawału!!! - krzyknął Potter ściskając rękę Lupina. (...) - Najpierw Black, teraz Lupin!!! Ja zwariuję!!! - zaśmiał się upadając na podłogę. (...)
- No dobra. Spokój. Czekamy na piątego... - zaczął Daniel i w tym samym czasie otworzyły się drzwi,a w nich stał nie kto inny jak sam Draco Malfoy.
Czy Wy również, Drodzy Czytelnicy, czujecie się równie zszokowani co ja? To było kompletnie nieprzewidywalne! Ta biała fretka i w ogóle... Szok. *zieew*Nawet nadejście poniedziałku po każdym weekendzie nie jest dla mnie tak zaskakujące, jak to. Serio serio.
Harry automatycznie (niech ktoś mi wyjaśni czy tak się da i czy to poprawnie dop. Lil)
Tu nawet komentarz jest niepotrzebny.
Harry automatycznie (niech ktoś mi wyjaśni czy tak się da i czy to poprawnie dop. Lil) się odwrócił.
Nie, nie da się. U mnie na przykład na plecach jest taki specjalny guziczek, który trzeba nacisnąć, jeśli się chce, żebym się do niego odwróciła.
Ty Robopigmeju jeden! ;)

-Malfoy?! Ty tu??? Nie no... Powiedzcie mi, że to tylko sen, albo nie,że to tylko zwykły koszmar. Proszę... - błagał Harry patrząc się powszystkich zebranych w pomieszczeniu:
- Niestety Potter. To nie sen. I wiesz... Ja... No... Czy ty... - Draconowi zaczął się plątać język.
- No dalej. Wykrztuś to z siebie. - zachęcał go Daniel.
- Ja chcę się z tobą zaprzyjaźnić! - wykrzyknął Draco rozpaczliwie i padł od nadmiaru niekanoniczności.

- A ty to kto? - zapytał głupio szarooki
-Ja? Jestem Daniel Black. To jest Terry Lupin. - wskazał na miodowookiego - A to Erick Devol (JEAH!!! W końcu wymyśliłam mu nazwisko dop. Lil Musisz się chwalić dop. Lilyan Muszę dop. Lil).
Jak widzicie, drodzy Czytelnicy, ałtoreczki pozazdrościły analizatorom możliwości prowadzenia dialogów wewnątrz tekstu literackiego – do Was należy rozstrzygnięcie problemu, na ile ich nowatorskie urozmaicenia narracji są genialne i awangardowe, a na ile tragiczne.
Tiaa. Przed naszym formatowaniem tekstu te wstawki były dodatkowo zaznaczone oczojebnymi kolorkami.

Harry'ego znasz. A ty to???
- Draco. Draco Malfoy.
- Jesteś władcą światła?
Dlaczego przeczytałam „jesteś władcą świata”?Nie, nie tylko Ty.

- Tak. A ty?
- Ja ognia, Terry powietrza, Erick wody, a Harry mroku - wyjaśnił Dan.
- No dobra, ale Malfoy miał mi coś powiedzieć - oburzył się Harry.
-Właśnie. I mów mi po imieniu, bo wiesz... Ja... Ja nie chcę być Śmierciożercą jak mój ojciec... No i skoro jesteśmy w jednym zespole,to moglibyśmy się dogadać... Zakopać topór wojenny... Ja tak, prawdę mówiąc to nawet... No... - blondyn westchną - Chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić - powiedział na jednym wydechu.
Prekognicja Kalevatar atakuje znienacka.
Ożjapierdolę. Ja naprawdę nie czytałam tej sceny przed napisaniem tamtego komentarza!
Muszę się wziąć za ten doktorat.*umiera z rozpaczy, po czym zmartwychwstaje, by skończyć analizę*
…Może temu Draconowi też się elfickość na sumienie rzuciła?

Myślisz, że to jakieś przerzuty z poprzedniego blogaska? No bo ten Draco chyba elfem nie jest... jak dotąd.

Harry, po każdym wypowiedzianym słowie Dracona, miał coraz szerzej otwarte oczy i usta.
W końcu wyglądał jak skrzyżowanie dramatycznego lemura z tym królikiem.

Jego głowę zaprzątało teraz wiele myśli. Draco Malfoy. Ten Draco Malfoy, chce się z nim przyjaźnić. Nie wiedział co powiedzieć. Siedział ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
Jakimi farbami mu to spojrzenie wymalowali? Bo jak olejnymi, to może być problem ze zmyciem.

W końcu się uśmiechną i wykrztusił:
- Draco... Ja...
- Ok. Rozumiem. Nie chcesz mnie znać. Masz do tego prawo... - przerwał mu blondyn.
-Nie!!! - krzyknął Potter
- To ja tu jestem od emowania się i trucia dupy! Nie waż się wchodzić w moje kompetencje, Malfoy.
To nie tak... - zaczął się tłumaczyć - Ja...Ja jestem po prostu... No... Zdziwiony... Tylko tyle...
- Czyli chcesz się ze mną przyjaźnić? - zapytał szarooki z nadzieją
Ależ oczywiście, zostańmy BFF.
- Jasne - Harry wyciągnął w jego stronę rękę - Harry. Harry Potter.
- Draco. Draco Malfoy - uścisnął mu dłoń i się uśmiechną.
Z tego szoku zapomnieli, jak się nazywają, czy co?
Jeśli ałtoreczki po każdym pogrzebaniu Kanonu organizowałyby stypy, to ja bym chyba nigdy nie trzeźwiała.

Reszta paczki, bo tak już można ich nazwać, zaśmiała się:
-Hej, wiecie co? Skoro mamy być drużyną, to może poznamy się lepiej???Rozumiecie? Po opowiadamy coś o sobie i swoim życiu... - zaczął niepewnie Lupin.
Usiądźcie w kółeczku i złapcie się za ręce, będzie jeszcze bardziej słitaśnie!
Ja tam sugeruję, żeby się zaczęli poznawać w sensie biblijnym. Przynajmniej coś zaczęłoby się dziać.
- Dobra. Ja zaczynam - powiedział szybko czarnooki- Jestem Daniel Black. Moim ojcem był Syriusz Black, uznany za winnegow sprawie zabójstwa Potterów. - zaczął dyplomatycznie
A jak by było niedyplomatycznie?! „Te tępe chuje oskarżyły bezpodstawnie mojego ojca, dlatego muszę ćwiczyć się w supermocach, by ich dorwać i solidnie im za to przy*ebać”?

- Matka nazywa się Camilia i jest tu jedną z nauczycielek walki bronią białą.Urodziłem się w tym wymiarze. Mama została zabrana pół godziny przed ślubem do tego miasta. Ojciec myślał, że ją porwano i najprawdopodobniej zamordowano. Przynajmniej tak to wyjaśniono czarodziejom.
A uczyniono tak, ponieważ…? Kurde, jak ja nie znoszę, jak ałtoreczce wyobraźni nie starcza, by coś wyjaśnić, a ja stoję na takim rozdrożu fabularnym jak pijany we mgle.

- Ja jestem Terry Lupin. Mój ojciec, Remus, jest wilkołakiem. Ja niestety odziedziczyłem to po nim. Matka, Carolin, tak jak Pani Black, została porwana tuż przed ślubem.
Ale czemu tuż przed ślubem? Przepowiedziany władca władcą się nie stanie, jeśli nie będzie bękartem?
Wychowywałem się razem z Danem. Jej zaginięcie wyjaśniono tak samo jak matki Dana.Wychowywałem się z tym kretynem. - wskazał na Blacka.
Wspominałeś już. W poprzednim zdaniu. Dotarło do mnie, serio.

-Jestem Draco Malfoy. Moi rodzice to Narcyza i Lucjusz. Od samego początku wmawiano mi, że trzeba tępić szlamy i mieszańców. Ojciec jest Śmierciożercą. Matka też, ale tak naprawdę, razem z moim wujem,Severusem, jest szpiegiem w szeregach Voldemorta. Nie pozwala ojcu bym został zwerbowany przez pieski tej gadziny (Ależ się animalistycznie zrobiło!) Zawsze myślałem, że czysta krew jest najważniejsza. Myliłem się. Najważniejsza jest przyjaźń i miłość. - powiedział z uśmiechem.
Nie, żebym jakoś szczególnie lubiła kanonicznego Dracona, ale… BŁAGAM, ODDAJCIE MU JEGO PRAWDZIWY MÓZG!!!
*dyskretnie zapuszcza Tomboya w tle*
- Ja jestem Erick Devol.
Podejrzewam, że to ma się fonetycznie przypominać „devil”, niestety – mnie nieodparcie kojarzy się z „devolay'em”.
Urodziłem się i żyłem tutaj. Tych dwóch idiotów poznałem w wieku 5 lat. Moja matka, Victoria, jest tutaj uzdrowicielką. Ojciec, Mick, jest nauczycielem walki bronią palną. Moim największym wrogiem jest tutejszy szef gangu Devils.
O, to w tej hiper-tajemnej-jednostce-walki-ze-złem są nawet wewnętrzne gangi? W takim razie nie wróżę im specjalnego sukcesu…
(Kwestię „oryginalności” nazwy wrogiego gangu łaskawie przemilczę. Ałtoreczko, znaj moją dobroć!)


- Dobra. Moja kolej. Nazywam się Harry Potter vel Złoty Chłopiec vel Wybraniec vel Zbawca Świata alias Różowy Króliczek Playbo... Znaczy się Dumbledora... - powiedział pospiesznie widząc pękających ze śmiechu kolegów.
Przepraszam bardzo, on chce być taki dowcipny, czy ostrożnie wplata w wypowiedź delikatne aluzje, żeby go któryś z nowych przyjaciół jak najprędzej wydupczył?
On chce się w okrężny sposób zwierzyć z intymnego związku, jaki łączył go z dyrektorem. Prawdopodobnie.
- Moi rodzice zostali zabici przez Voldemorta gdy miałem rok. Zostałem wtedy zaniesiony p od drzwi domu mojego wujostwa. Przez jedenaście lat nie wiedziałem, że jestem czarodziejem. Byłem pomiatany, traktowany jak skrzat domowy , mieszkałem w komórce pod schodami, za każdy "głupi wyskok" byłem zamykany na przynajmniej tydzień w "swoich czterech ścianach". Głodzili mnie i poniżali. Wmawiali mi, że moi rodzice byli alkoholikami. Mój kuzyn bił mnie cały czas. W pierwszej klasie ochroniłem Kamień Filozoficzny przed Voldemortem.
Jaki piękny przeskok fabularny, nie uważacie? :D

W drugiej zabiłem bazyliszka. W trzeciej polował na mnie zabójca moich rodziców, który okazał się być moim chrzestnym. W tym samym roku gonił mnie wilkołak. W czwartej klasie walczyłem w Turnieju Trójmagicznym. Walczyłem ze smokiem. Pływałem w jeziorze pełnym Harpii.
Harpia, tryton… masz rację, ałtoreczko, jeden pies.

Wszyscy patrzyli się na Harry'ego jakby go pierwszy raz na oczy widzieli. On?!Wybawca świata tak traktowany?! Tyle przeżył i ma jeszcze siłę by walczyć?! Nie no... Przynajmniej szacunek mu się należy... I przyjaźń... Tak. Przyjaźń. To mu się najbardziej od tego chorego świata należy:
A to Harry cierpi na niedomiar przyjaciół czy co? No i chyba przyjaźni się z kimś za to, jakim jest człowiekiem, a nie jakie miał dzieciństwo.
- W-wiecie... Może chodźmy już na kolację. Jest 19. Potem sobie zorganizujemy zabawę - powiedział szybko Black.
Zabawę? Może jeszcze w tym czarnym -czarnym pokoju Harry’ego?

Nie, ja naprawdę NIE chcę znać szczegółów ich zabawy.
A ja chcę. ]:->

Erick poprowadził ich skrótami, opowiadając o swoich przechadzkach po zamku.W radosnych nastrojach doszli do Sali Jadalnej (xD dop. Lil)
Sala Jadalna zaprojektowana była przez tę samą ekipę architektów i budowniczych, która wiedźmie z bajki o Jasiu i Małgosi zbudowała Chatkę z Piernika.
I nie, ałtoreczko, tego typu wykwity syntaktyczne wcale nie są „xD”.

Chyba że to miało znaczyć „razy D”, czyli że tekst należy pomnożyć przez współczynnik tego, jak bardzo blogasek jest do Dupy. I wychodzi nam, ze wszystko to jest bardzo do dupy, z czym całkowicie się zgadzam.

Wszyscy zaczęli jeść. Harry nałożył sobie pierś kurczaka i sięgnął po pepsi. (A co?! Niech ma xDdop. Lil) Zjadł szybko bo w ich stronę zmierzał Igor.
Bał się, że ten mu zabierze jedzenie?
To pewnie te nawyki z traumatycznego dzieciństwa.

Uśmiechnął siędziwnie i powiedział (chodzi o Igorka Beti:) dop. Lil):
- No, chłopaki. Lećcie szybko do pokojów i spać bo jutro zaczynacie trening z Vincentem. Pobudka o 5:00. Zrozumiano???
-Tak jest!!! - powiedzieli zgodnie i zaczęli się zbierać. Wyszli szybko z SJ (Sala Jadalna dla tępych jak nie wiedzą dop. (wrednej) Lil).
W tekście takim jak opowiadanie podobne skróty, a tym bardziej dopiski, są całkowicie zakazane i świadczą co najwyżej o tępocie autora. Dop. jeszcze wredniejszej Pigmejki.

Szli ciemnymi korytarzami (bo jakiś kretyn pogasił wszystkie pochodnie dop.Lil Czyli ty... dop. Lilyan).
Czy aŁtoreczki mogą sobie gruchać gdzieś na uboczu, poza tekstem? Będę zobowiązana.

Black nagle się zatrzymał i wszyscy na niego wpadli:
- Co się zatrzymujesz??? - zapytał Draco.
- Mam pomysł... (...) Wiecie, bo to pierwszy dzień... Może zrobimy sobie mały wieczorek zapoznawczy??? - zapytał z miną niewiniątka.
- Czyli... - zaczął Harry.
- POPIJAWA!!! - wrzasnęli na całe gardło.
- A ja wiem gdzie trzymają najlepsze alkohole... - zaśmiał się Dan.
Tiiiaaa, to też fcale a fcale nie było do przewidzenia.
*wzdech*


- To prowadź! - powiedział Harry.
Daniel zaczął iść w stronę schodów. Wszedł na I piętro, potem na II, następnie na III, aż w końcu doszli na VII.
Między trzecim a siódmym była dziura czasoprzestrzenna, ale żaden z nich się tym nie przejął.

Black podszedł do pierwszych drzwi po prawej i pchnął je. Otworzyły się lekko skrzypiąc. Wszedł do środka i zaświecił światło.
Potem, żeby przyszpanować, zaświecił ciemność.
I zasłonił słonia zafortepianowanym fortepianem.

Ich oczom ukazała się wielka sala pełna najróżniejszych alkoholi. Od wina przez mugolską wódkę (A czym się różni mugolska wódka o czarodziejskiej? O.O Po tej drugiej nigdy nie ma kaca może…?) do Piekielnego Raju. Wziął po pięć butelek ze wszystkiego
Ze wszystkiego, co znajdowało się w tej „wielkiej sali”? Hm… Duże i silne ręce musieli oni wszyscy mieć, skoro dali radę tyle udźwignąć.

i podał chłopakom. Szybko udali się do salonu w ich korytarzu. Rozstawili wszystko i zaczęli zabawę.
To się nie nazywa zabawa, to się nazywa picie na umór… :/

@@@@@@@@@@@@@@@@
Obudziły go promienie słoneczne, wpadające do pokoju, przez nie do końca zasłonięte okno.
Powoli zaczął otwierać oczy. Pierwszą rzeczą jaką zobaczył, były drzwi, a raczej coś, co kiedyś nimi było. Zdziwiony stwierdził, że wszystko widzi do góry nogami.
Uu, zamienił się/zamienili go w oposa? Ostro musieli „zabalować”…

Westchnął teatralnie i spróbował podnieść się do pionu. No cóż... Nie było to aż tak łatwe, jak mu się wydawało.
No tak, jakbym była oposem, też bym pewnie miała niejakie trudności.

Zacisnął pięści i chwycił się oparcia fotela. Dopiero teraz zauważył, że nie jest w swoim łóżku.
Tylko wisi zaczepiony ogonem na jakimś drążku.
Chwycił fotel i zauważył, że nie jest w łóżku... To było denerwujące. Jednak jego irytacja sięgnęła szczytu, gdy wszedł do windy, patrzy – a tam schody.

Ale skoro nie ma go na Privet Drive, to gdzie jest? Starając się sobie przypomnieć jak się tu znalazł, usiadł. Rozejrzał się po pomieszczeniu i nagle wszystkie wspomnienia z wczorajszego dnia, zaczęły napływać do niego, ze zdwojoną siłą.
JEBUDU.
***Retrospekcja***
*facepalm* Wyobrażam sobie, jak AŁtoreczki wiją się w bezsilnej złości odkrywszy, że w tekście nie da się zrobić takiego przejścia z przyciemnieniem, jak w filmie.
Na podłodze walało się pełno butelek, papierków, niezidentykowanych szczątków rzeczy wyczarowanych przez naszą kochaną spółkę oraz wiele innych, niekoniecznie bezpiecznych, przedmiotów.
Pejcze, łańcuchy, pudełka z wazeliną…
Analne wibratory Maczuga Herkulesa...
Na sofie stojącej tuż pod ścianą , siedział Draco, a obok niego Erick. Scena, która się tam odbywała, była dość komiczna, pod warunkiem, że nie jest się na miejscu Malfoya.
Czerwono włosy, podczas opowieści Smoka zaczął zachowywać się jak, "ta wkurzając, pusta lalka", czyli Pansy. Tulił się do blondyna, gadał jak najęty o tym, jaki to Draco jest przystojny oraz snuł długie opowieści o ich małżeństwie, pociechach i wspólnym życiu.
To naprawdę słodkie, ale z tymi „pociechami” może być pewien problem.
Oj tam, Elton John jakoś sobie poradził .^^
(To wcale nie było do przewidzenia, że impreza zakończy się jednym wielkim yaoi. Fcale.)
W końcu zły Draco użył jednego z zaklęć, usłyszanych kiedyś od jednego ze sług Voldemorta na zebraniu śmierciożerców .Nagle zrobiło się jasno i duszno.
Eee… przeniósł ich do sauny?

Dało się słuchać wybuch i wszystko wróciło do swojego dawnego stanu. Zrobiło się ciemno i zimno.
a potem na biegun w czasie nocy polarnej?

Nagle dało się słyszeć śmiech. Każdy, przebywający w pokoju, leżał pomiędzy niedawno zniszczonymi meblami.
Demolować nie swój dom – cholera, rzeczywiście, przednia rozrywka.

Malfoy miaukną („Cześć maleńka, dla kogo teraz miauczysz?”) cicho i po chwili rozpoczęła się bitwa na poduszki (=.=), które były z lekka zwęglone i poniszczone. Włączyli muzykę na full i zaczęli się wygłupiać. Co jakiś czas sięgali po trunki różnej maści.
Nooo… wielka drużyna Władców do Walki ze Złem jak się patrzy.
I wampirów. Nie zapominaj o wampirach.

Procenty w końcu dały o sobie znać. Pomieszczenie coraz bardziej przestawało je przypominać. Harry wykończony bitwą usiadł na kanapie i jego oczom ukazała się książka, którą, jeszcze jakiś czas temu, Draco bił Moon'a.
Ukazała mu się na skutek pijackich zwidów? Oj, niedobrze, zaraz przyjdzie kolej na białe myszki, a potem to już z górki…

Wytężył wzrok i odczytał tytuł: "Sto sposobów na zabawy ze smokiem".
Ssssssmok! Cóż, jak mawia mój profesor: nazwa „smok” wzięła się od ssania.
NIEMAMSKOJARZEŃNIEMAMSKOJARZEŃNIEMAMSKOJARZEŃ!!!
Akurat ktoś Ci uwierzy, Pigmejko. ^^
-Smoooku... Wiesz... Ja chyba pożyczę tę księgę Erickowii... - wymruczał Harry, wyobrażając sobie "zabawy" Malfoya i Moon'a.
- Poczytaj ... Oni wiedzą czego pragniesz… - jękną i poszedł do blondyna, objął go w pasie i zanużył swój nos w zagłębieniu jego szyi.
Szarookiego zamurowało. Stał jak posąg niezdolny do jakiegokolwiek ruchu. Ręka Pottera powoli wędrowała wzdłuż brzucha, aż do okolic kroku. Westchnął i wrócił dłonią do twarzy, przesuwając ją z powrotem tą samą drogą . Platyno włosy usłyszał tuż przy swoim uchu tłumiony śmiech, a później cichy szept:
-Wiem... Jestem boski - powiedziawszy to, zielonooki, jęknął i teraz już nie starał się nie roześmiać. Wściekły arystokrata uderzył go w głowę i obrażony usiadł na podłodze.
Ech, kiedy ja wreszcie zrozumiem, że jak bardzo moja wyobraźnie nie byłaby zdegenerowana, to i tak nie dorówna ałtoreczkowej? Chlip.
***Koniec retrospekcji***
I bardzo dobrze.
Więcej nie umiał sobie przypomnieć. Uśmiechnął się nieznacznie. Tak... To był naprawdę wspaniały dzień. Być może najlepszy w jego życiu.
Nic tak nie wpływa na samopoczucie, jak udany coming out, nieprawdaż.

Zaśmiał się cicho, a jego ręka mimowolnie powędrowała w stronę głowy, mierzwiąc włosy i robiąc na niej jeszcze większy bałagan. W zielonych tęczówkach dało się zobaczyć dziwne błyski.
To były pewnie iskierki rodzącego się homoseksualizmu.
Homoseksualizm już tam jest i ma się dobrze. To pewnie kurwiki były.

Harry, bo to o nim mowa, wziął czarny T-shirt z czerwonym smokiem oraz tego samego koloru spodnie. Obie te rzeczy leżały na pufie obok niego. Potter szedł do łazienki i wykonał poranne czystości.
KWWWIIIK! Ałtoreczce PRAWIE się udało wstrzelić w kanon blogaskowy. :D
*szeptem, ze wstydem* Ej, jak się wykonuje poranną czystość? Bo ja nie wiem…

W przypadku młodego chłopca, który obudził się z niedwuznacznego snu o swoim koledze? Głównie łokciem i nadgarstkiem. :>

[Harry w brutalny sposób budzi skacowanych kolegów, za co odpłacają mu się w sposób bardzo wymyślny – wynoszą go na dwór i...]
Zacisnął z całej siły powieki i nagle...
CHLAST
Znalazł się w wodzie.
CHLAST”? To znaczy że woda go trzepnęła „z plaskacza” falą w pysk?

Wypłynął na powierzchnię z rządzą mordu w oczach. Jego przyjaciele stali na brzegu dusząc się ze śmiechu. Powoli wyszedł, a na około niego zaczęła tworzyć się czarna mgiełka. Czuł moc. Wielką moc. Ta dziwna siła powoli rozchodziła się po jego ciele.
Była to Moc Kaca Stulecia, który wreszcie postanowił chwycić go w swoje szpony.
Bo kac morderca nie ma serca.

Było to takie przyjemne, dobre, uspokajające, a zarazem przerażające i niepokojące.
Ambiwalencja sacrum go dopadła, jako żywo!

Próbował to powstrzymać, ale coś mu mówiło, że to nie jest wcale złe. Coraz bardziej się do nich zbliżał. Nie potrafił już zapanować nad swoim ciałem. Bał się. Bał się tego, że zrobi im krzywdę. Z całej siły próbował sie zatrzymać. Stanąć. Znieruchomieć. Umrzeć. Oczy wszystkich ludzi, którzy wyszli na zewnątrz, słysząc krzyki Pottera skierowały się w jego stronę. Widać było w nich strach. Ale tylko jedne wyrażały coś jeszcze. Ból, współczucie i... Właśnie. Tylko ta osoba chciała mu... Pomóc? Tak. To to. Harry widział bezradność tej osoby. Z całej siły starał skupić się na zahamowaniu mroku. Stał na przeciw Daniela. Chłopak był tak bardzo podobny do ojca, a zarazem tak inny. Już się na niego zamachnął gdy nagle poczuł, że ktoś trzyma go za oba nadgarstki. Niepewnie podniósł wzrok na osobę stojącą przed nim. Czarne tęczówki przeszywały go na wylot.
Przepraszam, że tak przerywam taki pełen napięcia moment, ale wizualizowałam sobie tęczówki, z których wyskakuję takie malutkie nożyki i kwiknęłam.

Poczuł nieprzyjemny dreszcz wzdłuż kręgosłupa. Wiedział do kogo one należą. I to za dobrze. Nagle cała chęć do niszczenia wszystkiego w około zniknęła, a Harry opadł bezwładnie w ramiona mężczyzny, tracąc przytomność.

27 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Choć zapowiedź brzmi zachęcająco niestety odpuszczam sobie tą analizę, poczekam sobie na coś nie Potterowego.

Ps. hasło: "neseses", sesese to chyba taki śmiech. Nie pośmieje się przy analizie :(.

Koyami

ajrisz pisze...

a ja przeczytałam. i pośmiałam się. a nawet zachwyciłam. analiza swietna, ale to w dużej mierze zasługa samego opka - cudeńko!

kod: trumph ;)

Anonimowy pisze...

Nagle zrobiło się jasno i duszno.
> Eee… przeniósł ich do sauny?

W której było porno i dusno.

****
Te w sztok pijane szczyle, demolujące internat, to mają być Mesjasze, broniące świat przed Złem?

jasza

Anonimowy pisze...

No naprawdę Draco chce zostać NPŚ* Pottera a wy się z tego śmiejecie.

Nie ładnie, nie ładnie

*NPŚ - Nieposkromiony Pogromca Śluzówek

Foka ogrodowa pisze...

Lil i Lilyan? Zapewne nie tylko ja miałam wrażenie, że dyskusje między autorkami prowadziła jedna osoba.

Blogasek cudowny. Wizja Malfoya, który chce się zaprzyjaźnić mnie powaliła (podobnie dyskusja o Syriuszu), a gdy okazało się to prawdą... Jednak nie wierzę, że ktoś takie opko pisał na poważnie. Musiałby mieć bardzo specyficzne poczucie humoru.

Anonimowy pisze...

Co ja mam dzisiaj z tą dyskusją? :/ Miało być rozmowa.

Anonimowy pisze...

Kffikaśna analiza.
Rozwaliły mnie fragmenty o smoku. No i dobry Malfoy.
Zagłosowałem na Jeża jak Byk. Jakoś tamta analiza mi szczególnie zapadła w pamięć.
Hasło: redar. Radar na ałtoreczki!
Mjo

Em pisze...

Oooo, czekam na następną część! :D To opko jest tak idiotyczne, że aż trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę je zamieścił xD

kura z biura pisze...

Nie no, dyskusje aŁtorek upchane w treść opka są... *Kurze zabrakło słów, więc wykonała niemy gest zgrozy*.
Pomogłyście mi przetrwać Wielce Nudne Zebranie, więc chwała Wam za to!

Adelaar pisze...

"Zobaczył trójkę chłopaków rozmawiających i śmiejących się w najlepsze. Uśmiechną się lekko. Jeden z nich miał taki sam śmiech jak..." - w tym momencie odniosłam niejasne wrażenie, że Harry jest gejem.
Potem było tylko gorzej.
Dwa słowa: YAOI ORGIA!
I tylko po to stworzyli to tajne stowarzyszenie? Ehh... A wystarczyło wstąpić do Akatsuki. No i tego... chciałam zagłosować na Jeża (ostatnio przechodząc obok żywopłotu, przypomniałam sobie "szelestu, szelestu" i kwiknęłam tak głośno, że aż ludzie zaczęli się oglądać >.>), ale z sentymentu, jakim darzę Posępnego i jego samofalującą szatę...

psyence pisze...

*kwik* omgomgomgomg XD turlałam się ze śmiechu XD
btw. ja też przeczytałam "władcą świata* XD

*reklama*
Rahl! Rahl Posępny i jego seksi sztylecik~! Głosujcie na niego~!
*po reklamie, spot sfinansowany przez komitet wyborczy Rahla Posępnego*

Anonimowy pisze...

Oby za tydzień było jakieś opko, które nie ma nic wspólnego z Potterem, bo nie wyrobię. To co się działo w tej części mnie przerosło. Popijawy, orgię, słitaśny i przyjacielski Draco. Chyba zaraz zwymiotuję. Weźcie na warsztat coś z typowych opek o nastolatce i jej wybranku albo coś z kanonu Naruto.

Świetny pomysł z tą maskotką. Wahałam się pomiędzy Posępnym hodowcą krwiożerczych biedronek, a Severusem, który swój kamienny jedwab zawdzięcza skalpowi z Edwarda Cullena. Ostatecznie jednak wygrał Snape, choć chętnie widziałabym ich obu jako maskotki. Obaj mroczni, ubrani w czarne szaty i najwyraźniej są bogami seksu!

Anonimowy pisze...

"Ręka Pottera powoli wędrowała wzdłuż brzucha, aż do okolic kroku. Westchnął i wrócił dłonią do twarzy, przesuwając ją z powrotem tą samą drogą ."
Nadal nie mogę odpędzić wizji Harrego, który odrywa Draco głowę i przesuwa ją do krocza. Gorzej, odnajduję w tej wizji perwersyjną przyjemność.
Poza tym - urzekła mnie historia Harrego, milusi Malfoy znowu błysnął, a aŁtorka bije rekordy w odbieraniu godności swoim bohaterom. To, że uznaje za stosowne chwalenie się rozdwojoną osobowością, zostawię bez komentarza.

Dżul.

Pigmejka pisze...

Sprawa pierwsza: Dziękujemy za tak liczne komentarze (komcie komcie komcie, sasasa!^^), cieszymy się ogromnie, że i druga część analizy się Wam podoba! :)
Sprawa druga: Obiecujemy, że za tydzień weźmiemy się za inny fandom, same mamy chwilowo dosyć HP. Możecie więc być spokojni. :D
Sprawa trzecia: Dziękujemy za oddawanie głosów w ankiecie - ci, którzy jeszcze tego nie zrobili, mają miesiąc na decyzję - ale niech nie zapomną tego uczynić, albowiem każdy głos się liczy, a kandydaci cały czas siedzą jak na szpilkach i uważnie śledzą przebieg głosowania! :D

PS. Hasło: "dedkant" - no tak, Immanuel Kant z pewnością nie żyje (jakkolwiek nietzscheańsko by to nie brzmiało).

am pisze...

ten potterowiec serio zaczyna nudzic (rzyg xp)Najlepiej zabierzcie się za jakieś "blogaski" z fandomami z anime - to jest najtragiczniejsze ;p Osobiście lubię anime, ale jak widzę co wyprawiają z bohaterami, to nie wiem czy smiać się czy płakać -.-

Goma pisze...

Ja na razie pragnę Wam nabić licznik i skomciać w sprawie maskotki (analizę zostawiając na deser, by rozkoszować się nią przez kilka dni). Zagłosowałam na Snape'a, bo jest najbardziej związany z opkiem, tak etymologicznie. Natomiast zastanawiałam się też, czy może nie powinnam wybrać między Jeżem a Kotoczołgiem, które okupują mój pulpit (i już by była ilustracja, i do Jeża szelestu szelestu).
Jednak Snape jest takim ucieleśnieniem głupoty opkowej i Waszego podejścia i umiejętności szperaczych, a wyrażenia "kamienny jedwab" używam na codzień, i Snape jest z nami niemal od początku. I pobudza wyobraźnię!

jasza pisze...

Przeprowadzę tu kampanię wyborczą na rzecz mojego kandydata.

*Skanduje*:

JEŻ JAK BYK!
JEŻ JAK BYK!
JEŻ JAK BYK!

Goma pisze...

Nie udało mi się podzielić na kilka dni; czarnowłose oczy i czytanie z tęczówek mnie zachwyciły ^^
A tu efekt mojej zadumy nad tym, jaką minę musiał mieć Harry w reakcji na proposal Malfoy'a: http://tinyurl.com/65gswp4
Opko tragiczne, ale nie, dzięki Wam ciągle nie mam dość tego fandomu xD

Pigmejka pisze...

Goma, KWIIIIIK! Zrobiłaś mi wieczór. Hm, hybryda tych dwóch zwierzątek (czy raczej: obie jej wersje;)) naprawdę całkiem udatnie przypomina Harry'ego... :D

Goma pisze...

Cieszę się, że się mogłam się jakoś wykazać w zamian za zrobienie mi wieeelu wieczorów ^^

Anonimowy pisze...

Świetna analiza,a prekognicja Kalevatar sprawiła, że Ómarłam.
A, i przyłączam się do kampanii ,,Głosuj na Jeża!"
Jeże górą!

PS Znalazłam straszliwego bloogaska, oto i on: http://theprinceismine.blog.onet.pl/

Carmen Gold pisze...

POSĘPNY! POSĘPNY! POSĘPNY NA MASKOTKĘ!
Jest godny, ma niezwykłe talenty (melodyjną wargę na przykład, jest mroczny i posępny.

Posępny. Głosuję na niego. XD

Surczak pisze...

Jaka długaśna analiza! A ja muszę komentarze spisywać na bieżąco, bo potem zapomnę.

"Potter uśmiechną się pod nosem i spojrzał na Daniela. Tak. Teraz wie, że polubi tego chłopaka."
Przeczytałam "poślubi".

"- Draco. Draco Malfoy.
- Jesteś władcą światła?"
Dlaczego przeczytałam „jesteś władcą świata”?
Nie, nie tylko Ty.

Nie tylko, nie tylko. Ja już nawet zdążyłam sobie zwizualizować Dracona na dziobie Titanica...

"-Hej, wiecie co? Skoro mamy być drużyną, to może poznamy się lepiej??"
Już to widzę, wszyscy stają w kółeczku i:
- Draco. Draco Malfoy.
- Daniel. Daniel Black.
- Terry. Terry Lupin.

"- Dobra. Moja kolej. Nazywam się Harry Potter vel Złoty Chłopiec vel Wybraniec vel Zbawca Świata alias Różowy Króliczek Playbo... Znaczy się Dumbledora... - powiedział pospiesznie widząc pękających ze śmiechu kolegów."
Och, element komiczny! Dobrze, że koledzy Harry'ego mają poczucie humoru i się zaczęli śmiać, bo bym nie zauważyła, co za nudziara ze mnie.

Harpia, tryton… masz rację, ałtoreczko, jeden pies.
Może te harpie pospadały z nieba do jeziora? Biedny Harry pływał w jeziorze pełnym martwych harpii, blee...

Te dopiski aŁtoreczki mnie przerażają! Ale mam pytanie - Lil i Lilyan to dwie osoby czy ona rozmawia sama ze sobą?

"Pierwszą rzeczą jaką zobaczył, były drzwi"
A już miałam nadzieję na coś w stylu "nagie krocze Dracona".
Ale, jak się okazuje, wystarczyło chwilę poczekać. ;D

Poranne czynności! KWICZĘ.

Szacun, dziewczęta. Za cierpliwość, za poczucie humoru i ogólne szaleństwo.

Pozdro szejset,
Surczak

(Przepraszam, że takie to długie wyszło)
(A głosowałam na Kociszewskiego.)

Pigmejka pisze...

@Surczak: "Ale mam pytanie - Lil i Lilyan to dwie osoby czy ona rozmawia sama ze sobą?" -> A cholera wie. A zresztą... jaka by przyczyna nie była - efekt jest tak samo nie do przyjęcia. :/

PS. Nie przepraszaj za długość komcia! Komcie ZAWSZE są fajne, im dłuższe, tym lepsze! :)))

A blogspot jest mądry, podsuwa mi do wpisania hasło "chiesse". Zaiste, very cheesy to opko jest.

Kinga pisze...

Ja tez zaglosowalam na Jeza jak Byka, chociaz jestem wielka fanka Rahla i mialam dylemat straszny ...

Croyance
kod: angsqu - widzicie, Angst!

Anonimowy pisze...

Dawno nie uśmiałam się tak przy analizie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że od czasów Kamiennojedwabnego Snapea.
A skoro już przy nim jesteśmy, chciałam tylko napisać, że była to pierwsza analiza Przyczajonej Logiki, którą przeczytałam i do tej pory nie znalazłam lepszej. W mojej szkole Kamienny Jedwab Snape’a® stał się legendą - rzec by się chciało klasyką klasyk :)
Trzymam za niego kciuki w konkursie

Pozdrowienia dla Analizatorek!

Anonimowy pisze...

An intriguing discussion is definitely worth comment.

I do believe that you should write more about this topic,
it might not be a taboo subject but generally folks don't speak about such subjects. To the next! Best wishes!! link tutaj, http://sky4all.altervista.org/html/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=ArleneMas