czwartek, 10 lutego 2011

Półdruid, półharpia, czyli magiczne mieszańce opanowują Hogwart


Witajcie!
„Bycie człowiekiem jest nudne. Ma się tylko dwie ręce, dwie nogi i żadnych supermocy w zestawie, coby przyszpanowac kolegom.” - Z takiego założenia wyszła Ałtorka potterowego blogaska, który wzięłyśmy na warsztat w tym tygodniu. Ałtoreczka problem rozwiązała z iście ałtoreczkowym rozmachem, sypiąc magicznymi mieszańcami jak z rękawa. Oberwało się nawet Ronowi.
Co jeszcze? Standardowa smarkata arogancja, standardowe stłamszenie Ślizgonów, standardowe byki i zła gramatyka. Czego chcieć więcej? :)
Miłej lektury!
Zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka.



Było południe.Te wakacje były strasznie upalne.Nikt nie wychodził z domu.Tylko dziewczyna o długich blond włosach i błękitnych oczach spacerowała po parku wokół domu dziecka.Niedawno przeniosła się do Anglii w ramach wymiany międzynarodowej.
Między domami dziecka?Tak. Standardowa procedura w przypadku nadmiernego nagromadzenia Mary Sue na danym obszarze – jeśli w jednym domu dziecka jest ich za dużo, wysyła się część jak najdalej, bo budynek nie wytrzymałby takiego stężenia zajebistości i runął.

Pocieszał ją fakt,że byli z nią jej najlepsi przyjaciele.
Bo zazwyczaj na wymiany międzynarodowe jedzie się za karę.A skąd wiesz, może ją rzeczywiście wysłali przymusowo. :P

Alexandra Meaison,bo tak nazywała się owa dziewczyna, rozmyślała, jak to często robiła w smutnych chwilach nad wydarzeniami z dzieciństwa, z których pamiętała jedynie krzyki i błyski.
Pierwszy spędzany z dorosłymi sylwester naprawdę wbił jej się w pamięć.Cóż, w takim razie wiele do przemyślenia chyba nie miała. Choć to może i dobrze, przynajmniej zwoje jej się nie przegrzeją na samym początku opka.

Alex od pięciu lat uczyła się czarów w szkole magi Durmstrang.W tym roku miała pierwszy raz iść do Hogwartu. Nie była jednak pewna jak sobie poradzi, w końcu nikogo tam nie znała. Dziewczyna miała tajemnice.Była pół harpią,przez co
...była zrzędliwą i zaborczą zołzą tylko w dni nieparzyste.
Nie no, Drodzy Czytelnicy, naprawdę myśleliście, że blogasek o Harrym obejdzie się bez magicznego mieszańca w roli głównej?A ja bym chciała wiedzieć, co dokładnie aŁtorka ma na myśli mówiąc o harpii? „Pięknowłosą” istotę w rozumieniu Hezjoda, opierzoną wredną babę, boginię wichrów, czy też podstępną złodziejkę żarcia, będącą na służbie u Zeusa?

potrafiła wyczuć gdy ktoś zagrażał jej lub jej przyjaciołom.
Ale co ma do tego harpia? Prędzej spodziewałabym się, że bohaterka jest tylko w połowie porośnięta pierzem.Albo że nie wiem… jak ją za bardzo jakiś wietrzyk owieje, to potem rodzi gadające "pół-konie" (no, niech będzie, że centaury).

Nagle poczuła,że ktoś ją obserwuje obróciła się błyskawicznie z wyciągniętą różdżką.
-Spokojnie dziewczyno bo komuś oko wydłubiesz tym patykiem- powiedział jak zawsze zabawny David Weit,który był jednym z przyjaciół Alex i jako jeden z nielicznych znał jej tajemnice.
Skoro nawet na przyjaciół ten jej harpio-radar tak reaguje, wieszczę jej rychłą nerwicę i wypadanie włosów spowodowane stresem.

Ale cóż się dziwić, Alex miała do niego zaufanie gdyż i on nie był człowiekiem. Był pół wampirem.
NO CO ZA NIESPODZIANKA!!!
Jakie szczęście, że tylko pół. Pewnie musi spać w trumnie tylko górną częścią ciała.Na słońcu nie sparkli mu się cała skóra, a tylko piegi na nosie, co jest wyjątkowo wygodne, bo wystarczy odrobina dobrego fluidu i wampiryzm jest zamaskowany. :D

-Nie strasz mnie Dav chyba,że chcesz oberwać. W tej chwili do kłótni włączyła się Karolin Verans która była elfką.
Nie no, poważnie – czekam już tylko na jej ulubioną paprotkę, która jest entem. I psa Fajfusia, który jest smokiem.Ta przynajmniej nie jest magicznym kundlem.

-Może przestaniecie się kłócić. Chce wam przypomnieć,że Hogwart to nie to samo co Durmstrang. Tam nas wszyscy znali a tu trzeba zacząć wszystko od początku.
I mają tu o wiele więcej Marysujek niż w Durmstrangu. Będziemy – o zgrozo – nierozpoznawalni!Muszą od podstaw zdobywać szacun na dzielni – ech, ten ciężki los Maryś Sue i Garych Stu…

- Wiesz Ali-Dav nie dawał za wygraną -Karolina nie może pogodzić się z utratą pozycji naczelnego kujona w szkole.
-Odwołaj to!-krzyknęła dziewczyna a park zrobił się nagle straszniejszy.
Z niewinnych akacji pospuszczały się pająki, spod ziemi zaczęły niemrawo wygrzebywać się zombie...Zawsze czujny Imperatyw Narracyjny kopnął potężnie aurę pogodową – huk ciosu potoczył się po niebie w postaci obowiązkowego w takiej sytuacji grzmotu.

-Karolina!-krzyknęła Alex panuj nad sobą, nie chce zginąć pod jakimś drzewem. Dziewczyna dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego,że użyła swojej indywidualnej magi-magi lasu.
To taka specjalna maggi, warzona na szyszkach i paprotkach prosto z Czarnobyla. Zupa nią doprawiona sama zżera jedzącego.
Jako elfka czuła więź z lasem i w ten sposób odkryła swoją niepowtarzalną magię. Każdy z nich miał inną magię indywidualną.
Bo czymże byliby pomagierzy bohaterki bez swoich unikatowych supermocy!...Magię indywidualną, czyli jaką? Zawsze mi się zdawało, że zdolności magiczne z definicji są czymś indywidualnym, bo należą tylko do nas – na tej samej zasadzie, co część ciała albo umiejętność szydełkowania, czy jakikolwiek inny talent: bo albo się z nimi rodzimy i mamy je w genach/krwi/whatever, albo się jej uczymy. To nie buraki, które każdy może sobie kupić na targu.
Alex władała ogniem i co dziwniejsze lodem. Takie połączenia zdarzały się bardzo rzadko.
...i co z tego, że w świecie Pottera nie funkcjonuje RPGowy podział na magię żywiołów! Co z tego, że harpie raczej są kojarzone z zupełnie innym typem magii (jeśli z jakąś w ogóle). Zajebistości musi stać się zadość.A wystarczyło aŁtoreczce wejść na głupią Wikipedię: wtedy dowiedziałaby się, że harpie były boginiami wiatru – a to przecież też całkiem wypaśny skill – i dałoby się go fajnie, sensownie wykorzystać. Ale POOO COOO.

David natomiast był magiem umysłu.(...)
A tymczasem na drugim końcu ulicy stał dom,który dostrzec mogli tylko nieliczni. Był to dom na ulicy Grimmauld Place 12. [Mieszkali tam] Harry Potter i jego dwójka przyjaciół-Hermiona Granger i Ron Weasley . Była to trójka wypróbowanych przyjaciół.
Byli regularnie poddawani próbie ognia i wody.
***
Następnego dnia Harry obudził się bardzo wcześnie. Wyszedł z łóżka,ubrał się i umył.Gdy schodził po schodach (na śniadanie! :D) usłyszał krzyki dobiegające z pokoju Rona.Wbiegł tam jak najszybciej.Jego oczom ukazał się zabawny widok.Hermiona próbowała obudzić Rona, który zaczął krzyczeć,żeby dała mu spokój.
Mwahahaha! No boki zrywać normalnie.Przez moment łudziłam się, że to będzie inny „zabawny widok”. Moja psychika jest naprawdę zepsuta.

Gdy po pół godzinie zeszli do kuchni,byli już porządnie głodni.Zaraz po śniadaniu (...) wyszli z domu i podążyli ulicą w kierunku parku.Gdy doszli usiedli i zaczęli rozmawiać.
Was też porywa ta fabuła, te zwroty akcji, ten niesamowity, obrazowy styl i niepowtarzalne gagi sytuacyjne?

Wydawało im się,że są sami ale to było tylko złudzenie. Po drugiej stronie parku Alex,Dav i Karolina właśnie rozmawiali.
-Co myślisz-zwróciła się Karolina do Alex-czy w Hogwarcie jest tak ciężko jak mówią?
-Raczej wątpię-dziewczyna starała się pocieszyć przyjaciółkę-Ostatecznie o Dumstrangu też się różnie mówi a wcale nie jest taki straszny.
-Cicho-powiedział Dav-Nie jesteśmy sami.
W PARKU, w ciągu DNIA, są LUDZIE! O.O To jakiś ewenement, serio.

-To pewnie jacyś mugole-Alex wcale nie zamierzała słuchać przyjaciela.
-To może sobie porozmawiamy z nimi-Dav wyglądał jak szatan wcielony.
Wyrosły mu rogi, a spodnie na tyłku mu pękły, bo znad pośladków wystrzelił nagle długi chwost?
-Co chcesz zrobić idioto-Alex nie chciała by jej przyjaciel zrobił coś głupiego.
-Spokojnie ja się tylko pobawię.
-Jak zrobisz coś głupiego to ja się do ciebie nie przyznaję-dziewczyna znalazła sposób by wilk był syty i owca cała.
Niestety, nie znalazła sposobu na prawidłowe zastosowanie związków frazeologicznych – słownik przez jakiś czas szeptał jej lepsze sformułowanie, ale w końcu się poddał i umył od tego ręce.
Po pięciu minutach Alex zobaczyła trójkę ludzi mniej więcej w tym samym wieku.
Mam rozumieć, że promień światła potrzebował pięciu minut, by pokonać dystans między dwoma krańcami parku? O.O

Rozmawiali.Nagle dziewczyna nadepnęła na jakąś gałązkę.Nieznajomi zerwali się z miejsc.Dav wyszedł zza drzewa a za nimi Alex i Karolina
-Co tu robicie-zaczął Dav-to nasz teren .
Znaczyłem go całe wczorajsze popołudnie, dokładnie obsikałem każdy krzaczek.

-Kolego naoglądałeś się chyba za dużo amerykańskich filmów-Odpowiedziała Hermiona
-Ciekawe gdzie te filmy miałem oglądać tam- chłopak wskazała na budynek domu dziecka. (Mhm, bo w domach dzieci nie ma telewizorów: są tylko ciemne cele z kupą siana zamiast łóżka i blaszaną miską do mycia się.) -Pytam jeszcze raz co tu robicie.
-To nie jest wasz park.-odpowiedział Harry
-A założysz się?
-Dawaj.
-Dav przestań-Alex podbiegła do chłopaka i złapała go za rękę którą chciał wyjąć różdżkę.
-Zostaw mnie dziewczyno bo...
-No co?-Alex wyjęła różdżkę, z której zaczęły się sypać czerwone iskry-Nie zapominaj kto był najlepszym magiem w Dumstrangu.
Tak. Z pewnością smarkata piątoklasistka.
Tak w ogóle to czy im przypadkiem nie wolno używać magii poza szkołą?Kalevatar, zapominasz się. To jest uniwersum blogaska – logikę dawno zatłukli kijami, a kanon siedzi w ciemnej ciupie, przykuty łańcuchami, żeby się broń Boru nie wyrwał na wolność.

-Alex cicho-Karolina próbowała uciszyć przyjaciółkę ale było za późno
- W Dumstrangu?-zapytała Hermiona.-Jesteście czarodziejami?
-Skąd... nieważne nie mówcie nikomu.-Dav wyglądał jakby go piorun trafił.
Dzieci Stirlitza na wycieczce klasowej, jak widzę.

-Jesteśmy na szóstym roku w Hogwarcie.-Hermiona popatrzyła na dziewczyny.- Znasz może Wiktora Kruma?-zapytała nagle.
-Tak.-Alex odpowiedziała niefrasobliwie.-chodziłam z nim ale okazał się nadętym pajacem.-Ronowi spodobało się to stwierdzenie więc podszedł i przedstawił się
-Ron Weasley
-Alexandra Meason,dla przyjaciół Alex, ostatecznie Ali.
Możecie też od razu „wasza zajebistość”.A cholera wie, jak na nią mówić, pięć wordowych stron temu jej nazwisko brzmiało inaczej.

-A twój kolega to kto?-zapytał Harry ciągle piorunując spojrzeniem Davida
-A ten... to nikt nie przejmuj się.
-Walnął cię ktoś kiedyś Ali-Dav był wściekły.(...)
Nagle huknęło i Alex bawiąc się dwiema różdżkami.Dav leżał pod drzewem nie wiedząc co się stało.
Jak to co? Wzgardzone orzeczenie z poprzedniego zdania wysadziło się w powietrze w akcie desperacji, ot co.

-Dobra jest-powiedział Harry do Karoliny, ta kiwnęła głową
-Jasne nikomu nie udało się jej rozbroić nawet nauczycielom.Temu zawdzięcza swoją sławę w Dumstrangu.
Atakowaniu niczego się nie spodziewających kolegów? Faktycznie, trzeba do tego nielichych zdolności.
Po co taka genialna pannica chodzi do szkoły, skoro jest lepsza od nauczycieli? Ze względu na szansę spotkania Tru Loffa chyba nie – przecież tego może spotkać wszędzie – i tak każdy padnie przed nią plackiem.
-Dlaczego was przenieśli?-zapytała jak zwykle ciekawa Hermiona.(...)
-Nie mogli sobie z nami poradzić-zaśmiała się dziewczyna.
Łoboru... Kolejny klon Diany z dominatorium? Jakie to słodkie.A więc moja teoria ze zbyt dużym stężeniem była prawidłowa – tyle, że nie chodziło o stężenie zajebizmu, a o stężenie chuligaństwa.

-A teraz możemy się dowiedzieć kim jesteście? (...) Nie lubię nie wiedzieć z kim rozmawiam zwłaszcza,że zostałem na ich oczach rozbrojony-Dav uśmiechnął się szatańsko
Na jego miejscu uśmiechałabym się raczej ze wstydem, ale rozumiem: on, jako Gary Stu, takich emocji jak wstyd zwyczajnie nie odczuwa.
-Harry Potter(...)
- HARRY POTTER-krzyknął Dav i Karolina, Alex nic sobie z tego nie zrobiła.
A gdzieżby tam. Sama wszak była Wybrańcem i to stokroć bardziej wybrańcowatym niż Harry! Phi.

- Krzyczcie głośniej-powiedziała z ironią- śmierciorzercy na pewno się nie zorientują. Może i są głupi ale nie głusi, a przynajmniej nie wszyscy.
- ALEX PROSZĘ! -krzyczał dalej Dav
- Super, a o co ty mnie prosisz tym razem? Mam rzucić zaklęcie wyciszające na okolicę- uśmiechnęła się słodko- czy na ciebie?
- To jest wredne-powiedział zrezygnowany chłopak- mogłabyś choć raz wspomóc przyjaciela.
- Nie no a wyciąganie cię ZAWSZE ze szlabanów żebyś mógł znowu jakiejś dziewczynie w głowie zawrócić się nie liczy. Tym razem ci nie pomogę. Albo się zamkniesz sam albo ci pomogę.
Czy ktoś może mnie oświecić, co tu się w ogóle dzieje? O co on ją prosi?O zmiłowanie chyba.

- Jeśli to są przyjaciółki to ja wolę śmierciażerców na czele z Jakże- Głupim-Królem-Matołów-Gadem-Jak-Mu-Tam
Tak, nazwijmy Voldemorta głupim by pokazać, jak bardzo jesteśmy fajni. Z pewnością zdobędziemy sympatię chłopaka, któremu ten „matoł” zabił rodziców. *odfajkowuje kolejny punkt z listy Jak Zrobić Idealną Marysójkę w świecie HP*

- Wystarczył opowiedzieć Voldemort- ucięła Alex- Przepraszam za zachowanie kolegi- teraz zwróciła się do Harrego, Hermiony i Rona- nigdy nie miał okazji poznać kogoś naprawdę sławnego, więc odbiła mu szajba, ale to częste w jego przypadku.
- Nie miałem okazji a Voldemort to co- spytał chłopak
- On to zwykły idiota więc się nie liczy
Mogłabym go stłamsić pomiędzy jednym a drugim pociągnięciem eyelinera, ale mi się nie chce. *foch*
A weź, toż przez coś takiego mogłaby na przykład złamać paznokieć – i co wtedy? :O
- Nie liczy, cały świat się go boi.
- Jakby jeszcze było czego. I przypominam że ta twoja okazja polegała na tym, że jako bardziej obeznana w tych jego lochach pomagałam ci się stamtąd wyrwać.
No bo przecież Voldemort zamieszkuje podziemne Kazamaty Nienawiści, będące zarazem torem treningowym dla dorastających Marysiek.

- Oni tak zawsze-stwierdziła Karolina- Nie przejmujcie się, wiecie w tym roku przenosimy się do Hogwartu, a wy?
-Teraz idziemy na 6rok
-Fajnie my też jesteśmy na 6 będziemy mieć razem lekcje.
Łiii, jak wypa$$nie! :3
Nagle usłyszeli za sobą drwiący śmiech.Szóstka ludzi odwróciła się błyskawicznie. Na przeciw nich stał Drako Malfoy ze swoją bandą liczącą12 osób.
I oni wszyscy się tak zlecieli przy tym Grimauld Place? Oh wait... w przebłysku prekognicji widzę, że za chwilę Malfoy zostanie stłamszony przez Brygadę Sue. Spójrzmy...Może ten park to jakaś Mekka czarodziejów? Mają się tam zjawiać stadami za każdym razem, jak pojawi się tam jakaś Marysia (czyli ciągle =.=)?

-Zjeżdżaj Malfoy-powiedział spokojnie Harry
-A co nam zrobisz Potter jest was tylko troje
-Szóstka chyba,że cię domu liczyć nie nauczyli idioto-Dav jak zawsze pakował się w sam środek afery.
W tym bowiem roku weszło w życie specjalne prawo pozwalające używania magii uczniom,którzy zaliczyli sumy.
TAK! Specjalnie dla Maryś je uchwalili – bo przecież do tej pory mieli mało problemów z małoletnimi czarodziejami.

-O widzę,że sobie nowych przyjaciół znalazłeś Potter-pewnie są na tym samym stadium rozwoju co wy,również nie wyszli z epoki kamienia łupanego.-powiedziała Pensy Parkinson
Ha, nie ma to jak cięta riposta. Trup ściele się gęsto.*mimochodem odznacza kolejny punkt Zbioru Reguł Blogaskowych: „Minimum jedno imię występujących postaci kanonicznych musi być napisane z błędem.”*

Nim ktokolwiek zdążył zareagować odezwała się Alex lecz nie do żadnego ze ślizgonów lecz do nowych przyjaciół.
-O jak fajnie.Będę się miała na kim wyżyć bo wiecie w Dumstrangu wszyscy schodzili nam z drogi.
Opowiadałam wam już, jak dzieckiem w kołysce będąc pokonałam Grindelwalda?Jakbym zobaczyła pannę do połowy pokrytą pierzem, kolesia o sparklącym nosie i dziewczynę ze spiczastymi, wielkimi uszami to też bym zeszła, nie tylko z drogi.

Nagle w jej stronę poleciał czerwony promień. Mimo że stała tyłem do ślizgonów,wykonała zgrabny pół obrotu i zablokowała czar.
Ukryci w krzakach sędziowie wystawili jej wysokie noty za styl, choć sędzia Bralczyk odjął dwa punkty za złą gramatykę.

Dav zdziwił się.
A Kalevatar ani trochę.

Harry i Ron wyciągneli różdżki ale Alex zatrzymała ich jednym zaklęciem.
-Dav może mały zakład
-O co -zapytał chłopak
-Rozboje ich wszystkich jednym zaklęciem.
Skroję im zegarki i komórki, że nawet nie będą wiedzieli kiedy!Przeczytałam „Wydoję ich wszystkich jednym zaklęciem” i zwizualizowałam sobie Malfoya z krowimi wymionami. To bolało.

-Chętnie przyjmę ten zakład -odezwała się Hermiona -Nie możesz rozbroić 12 osób jednym zaklęciem.
Hermiono, nie ośmieszaj się. To jest Alter Ego aŁtorki – może wszystko, a nawet więcej.
(A ci Ślizgoni tak stoją i się gapią czekając, aż ona ich rozbroi?)

-Oczywiście-Alex dla zachowania pozorów wyciągnęła różdżkę lecz nie miała zamiaru jej użyć.
No przecież nie będzie czarować różdżką, jak zwierzę! Stopą czar rzuci, niczym Yennefer.Jako półbogini wichru mogłaby ich na przykład usunąć za pomocą małej trąby powietrznej. Gdyby, oczywiście, miałaby cokolwiek wspólnego z prawdziwą harpią.

-Expelliarmus-powiedziała zakreślając w powietrzu krąg wolną ręką. 12 Różdżek pomknęło w jej stronę.
Cóż... Czy ja coś mówiłam o stłamszeniu Ślizgonów? =.=

[Nowi znajomi umawiają się na następne spotkanie jutro, z samego rana.]
Ślizgoni z podkulonymi ogonami wrócili do swoich domów.
A Harry, Ron iHermiona [po powrocie do domu i] wysłuchaniu jak bardzo są nieodpowiedzialni zmęczeni poszli spać.
Ej, moment – przecież wyszli do parku zaraz po śniadaniu. Ta żenująca scena trwała tyle, że zdążył zapaść zmierzch? To pewnie były walki anemików. ^^
Eee… *rozpaczliwie szuka sensu* Może oni są ortodoksyjnymi zwolennikami leżakowania po posiłkach?
***
Trójka przyjaciół postanowiła przygotować się na umówiona spotkanie. Wstali. Poranna toaleta zajęła im pół godziny. Przez kolejną godzinę rozmawiali o nowych znajomych. Byli oni naprawdę mili a po tym co wczoraj usłyszeli byli niemal pewni, że nie stoją po stronie Voldemorta.
Bo nazwanie go „królem matołów” mogło być w istocie takim wyrafinowanym blefem...I dlatego umówili się z nimi z samego rana, zamiast, jak normalni ludzie, po południu? O.o

Gdy zgłodnieli postanowili zejść na śniadanie. (Fuck yeah!!!) Po posiłku Harry wstał i zwracając się do przyjaciół zapytał:
- Idziemy?
- Jasne, przecież nie możemy ich wystawić, w końcu mam pomogli- odpowiedziała Hermina.
-Nigdzie nie pójdziecie- przerwał Moody- dyrektor powiedział, że macie tu zostać chyba nie chcesz stracić jego zaufania, co Potter?
- Nie obchodzi mnie to. – Odpowiedział zapytany - Nie będzie kierował moim życiem z tego prostego względu, że ono jest moje.
A to, że on i cała masa innych czarodziejów poświęciło cholernie dużo czasu i sił na to, by przez kilkanaście lat utrzymywać Cię przy tym TWOIM życiu, to pies, tak?
TAK! Zły Dumbledore i buntowniczy Harry – zaliczeni!

- I tak nigdzie nie pójdziecie- matka Rudzielca postanowiła przerwać kłótnie- mam dla was kilka zajęć…
-A my mamy plany- Hermiona była zirytowana- i zrobimy, co chcemy nieważne czy wam się to podoba czy nie mamy 16 lat i nie jesteśmy dziećmi.
Arogancka Hermiona – odfajkowane.Mają szesnaście lat i schodzą na śniadanie. Pani Weasley, niech pani nawet nie próbuje z nimi dyskutować, to bezcelowe. Ich zajebistość zmieli pani zdrowy rozsądek na proch.

- Nie możecie mnie trzymać w klatce- Potter nie zgadzał się by traktowano go jak szklaną lalkę.
Hę? A po co trzymać szklane lalki w klatkach?
- A założysz się- Moody wyjął różdżkę.
- Szkoda, że nie ma tu Alex- zaśmiał się Ron
-Kogo?- Wszyscy domownicy popatrzyli na nich ze zdziwieniem a oni wykorzystując moment wybiegli z kuchni krzycząc, że nie wiedzą, kiedy wrócą.
Co, biorąc pod uwagę całokształt sytuacji, dowodziło, jak bardzo byli dorośli i odpowiedzialni.

[Smarkateria spotyka się w parku; magiczne mieszańce rzucają enigmatyczne uwagi i proponują Harremu i spółce udanie się w bliżej nieznanym kierunku.]
- Idziecie czy nie długo mam czekać?- Alex zaczynała się denerwować
- Idziemy- odparł Złoty Chłopiec Gryffindoru, gdyż nauczył się on ufać intuicji, która ostatnio rzadko go zawodziła.
Zwłaszcza w przypadku ratowania Syriusza okazała się niezawodna.
Rzucili się w szaleńczy bieg.
- Karolino zrób im MAŁY tor przeszkód.- krzyknęła Alex.(...)
Harry odwrócił się by zobaczyć wyrastające za nimi drzewo.
Eee... To miało zatrzymać ewentualną pogoń? O.OZależy, jakie to było drzewo. Jeśli takie coś wysiepło nagle na wąskiej ścieżce, to rzeczywiście mogłoby na jakiś czas zatrzymać prześladowców.
Czarodziejów? Śmiem wątpić.

[Po krótkim biegu wchodzą do tajnego pomieszczenia ulokowanego pod fontanną w kształcie jednorożca (lol).]
- Witajcie w Kwaterze Głównej Kręgu Prawdy.
OJAPIERDZIU, MASONI.

-Czego?- Cała trójka zerwała się z miejsca.
-Kręgu Prawdy.-Powiedziała Alex-siadajcie.(...)
-Chce ktoś piwa kremowego.-Dav chciał rozładować atmosferę.
-Przestań-Alex powstrzymała kolegę -oni muszą mieć jasny umysł żeby to zrozumieć.
-Na trzeźwo nie wytrzymają.
Taa... Też zaczynam się martwić, że tak przebieglej intrygi rozum ludzki nie jest w stanie ogarnąć.Ja się właśnie zaczęłam zastanawiać, czy wytrzymam na trzeźwo tego blogaska.

-Gdzie jesteśmy?- Zapytał Ron
-W Kwaterze Głównej Kręgu Prawdy.
Co im wiele wyjaśnia, oczywiście.
-Kim jesteście?
-Nazywają lub raczej nazywali nas Aniołami Zagłady (ROTFL), ale to tylko szkolny pseudonim. Wiecie jak się nazywamy te nazwiska są znane w całym czarodziejskim świecie, jako...
...te irytujące nastolatki, którym wydaje się, że są takie fajne?Ich nazwiska są znane na całym świecie, ale nie przeszkadza im to być Tajną Sektą. Fajnie tak: zjeść ciastko i mieć ciastko.

Hermiona zbladła i zerwała się z miejsca.
-Oni nie są ludźmi-powiedziała cicho brązowo włosa.
Oczywiście, że nie – są tworami wysnutymi z kompleksów i złej literatury. Nazywają ich Mary Sue.

-W roli wyjaśnienia wy też nie jesteście 100% ludźmi skoro tu weszliście.
Cieszcie się, że nie szczekacie – taka była impreza.*bierze popcorn i czeka na kolejne rewelacje o krzyżówkach międzygatunkowych w czarodziejskim świecie*

-Jak to?- Ron był zaszokowany podobnie jak Hermiona. Harrego to nie ruszyło przypuszczał, że nie jest człowiekiem żaden nie przeżyłby tyle, co on.
- A to byś się zdziwił – rzucił kwaśno Rincewind, pędząc w przeciwnym kierunku.

-Więc, czym my jesteśmy?
-I, jakim cudem?- Dodała, Hermiona.
-Nie, czym Ron tylko, kim inne rasy też czują, myślą i są o wiele potężniejsze od czarodzieja (którego konkretnie?), który bojąc się ich stworzył mit, że są potworami.
Tak, to wszystko spisek uknuty, by was stłamsić i zniewolić.
(A nie mówiłam, że to masoni?)Tak, bo mity się tworzy ot tak, dla kaprysu. Się siada i się je stwarza, a potem gUpi lud wierzy w nie jak w prawdę objawioną, bo jest gUpi.
Wracając do twojego pytania. Kim jesteście, ty Ron jesteś wampirem w piątym pokoleniu.
PARSK!

Twoja krew składa się z 20% krwi wampirzej i 80% ludzkiej.
Jest więc tym tam, nie-purem, tak?Zatem po wampirach został Ci tylko krzywy zgryz i uczulenie na słońce – ale co tam, przynajmniej możesz przyszpanować drzewem genealogicznym.

Jak każdy wampir uwielbiasz jeść, czego po tobie w ogóle nie widać.
Bo wampiry to zazwyczaj takie pękate grubaski, nieprawdaż.
Najnowsze badania pokazują, że niestety tak.
Cóż... W Ameryce wszystko ma wielki tyłek, nawet wąpierze.
Wampiry takie jak ty mają charakterystyczne kły, ale nie muszą pić krwi.Ich źrenice i pazury są inne niż u 100% wampira, ale równie niebezpieczne.
Zwłaszcza źrenice są wredne.
I tak, domyślam się, że nie musisz unikać słońca ani spać w trumnach ani nic z tych rzeczy. W zasadzie jesteś wampirem tylko z nazwy, żeby było zajebiście.Jakbym nie obcinała paznokci przez kilka miesięcy, to moje pazury też byłyby niebezpieczne. Przez te blogaski naprawdę zaczynam wierzyć, że jestem wampirem.
A oczy Rona pewnie wyglądały tak:
KLIK.

W dniu 16 urodzin, z tego, co się orientuję jutro, przejdziesz przemianę. Twoje zmysły zostaną wyostrzone i zyskasz wampirze cechy, nie tylko te fizyczne, ale i psychiczne.
Będziesz wysysał energię z otoczenia i wkrótce już absolutnie nikt nie będzie chciał z tobą rozmawiać, przez co do końca życia zostaniesz sfrustrowanym nołlajfem.Poza tym będziesz sinoblady, będziesz mówić z charhakterhystycznym akhcentem i staniesz się nieszczęsną, przeklętą przez świat i Boga istotą, zawieszoną pomiędzy życiem a śmiercią, której nie dane jest zaznać prawdziwej miłości. Cieszysz się?

Twoja rodzina wiedziała o tym. Dyrektor Hogwartu zabronił o tym mówić pod pseudonimem "bezpieczeństwo".
Ale obok tego pseudonimu można już rozmawiać do woli (cokolwiek aŁtorka ma na myśli).

Nie wie on o Kręgu i tak ma pozostać o tej organizacji wie tylko nasza szóstka, ponieważ to ja ją założyłam.
Mamy tajną bazę i stół ze skrzynki po jabłkach! Pewnego dnia będziemy mieli nawet własną pizzę i paluszki.

Ty Hermiono jesteś dziwnym przypadkiem. Po pierwsze jesteś potomkinią Raveny Ravenclaw. Jakim cudem znalazłaś się w Gryffindorze tego nie wiem.
Bo geny to nie wszystko, co Hermiona jako mugolaczka wielokrotnie udowadniała.

Fakt jest faktem, że twoimi rodzicami są mugole, teraz pewnie zastanawiasz się jak mając tak potężną krewną i to w prostej linii możesz być mogolskiego pochodzenia. (Mongolskiego? Może zaraz na to wszystko okaże się jeszcze, że jej praprapradziadkiem był Dżyngis-chan?) To proste. Ravena miała dwie córki jedna Helena była czarodziejką a druga Anna charłaczką.
A, przepraszam bardzo, co jej po pokrewieństwie z Roveną, skoro pochodzi akurat z tej gałęzi rodziny, w której więź z magią zanikła?

Teraz zastanawiasz się, dlaczego nie jesteś człowiekiem. To o wiele bliższa historia twoja prababka zakochała się z wzajemnością w druidzie
A druid to jakiś nieludź, tak? Kurde, Celtowie nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.

nich wyszła twoja babka,
Ale tak... z obojga? O.oZ ich wspólnej jaźni wyszła.

która będąc magiczna gdyż druidzi mają wielką moc utrzymywała z nimi kontakt i w ten sposób poznała twego dziadka. Miał on być złożony w ofierze Gwieździe Polarnej gdyż w ówczesnych czasach mieli oni krwawe rytuały.
W owych czasach? Babka Hermiony musiała żyć na początku XX wieku. No ale według Ałtorki pewnie po Irlandii wciąż grasowały wtedy watahy druidów zamykających ludzi w wiklinowych babach...A ja tylko tak na marginesie zaznaczę, że to składanie przez druidów ofiar z ludzi wcale nie jest takie pewne. Większość źródeł o nich pochodzi od Rzymian, a ci mogli wiele zmyślić, byleby tylko usprawiedliwić podbój Galii.
Zakochała się i wyrzekając się magii dla siebie i najbliższego pokolenia uratowała mu życie. Lecz nie zmieniło to tego, że była pół druidem.
Miała tylko pół brody i pół sierpa.I nie miała skilla na ścinanie jemioły.
Kurczę, nie wiedziałam, że bycie druidem dziedziczyło się w genach – myślałam, że to tylko taka funkcja kapłańska, jaką pełniły pewne jednostki w społeczeństwie starożytnych Celtów. Głupia ja… ^^
Magia została zablokowana na najbliższe pokolenie.
Jak widać, niewykorzystana magia przeszła na następne pokolenie. ;)Widać wnuk wykupił w czas abonament. A jak znam to opko, to pewnie załapał się na promocję i ma jakieś dodatkowe ultra druidzkie supermoce.

Pokolenie twojej matki. Ona ożeniła się z mugolem. Ale nadal była w 1/4 druidem.
Dlatego się ożeniła, a nie wyszła za mąż jak większość kobiet.
Stosunek twojej krwi układa się tak jak ten Rona, ale twoja magia jest wzmocniona przez dziedzictwo Raveny.
Wiedziałam, że na ten magiczny abonament będzie jakaś promocja!!!

Mam dla was wiadomość dotyczącą tego arystokraty za trzy grosze spotkanego wczoraj. Nie jest on człowiekiem jest 100% elfem.
Nie no, szał dupy po prostu. Są tam jacyś ludzie w ogóle?Kurde, jak w True Blood. Tam też się zaraz wśród bohaterów ludzie skończą. :P

Nie wiem, w jaki sposób, ale po jego zachowaniu zauwarzyłam, że nie ma o tym pojęcia, bo bardziej zachowuje się jak wampir niż elf. Może być niebezpieczny po przemianie gdyż jest dziedzicem władcy elfów.
Fakt, ten Lucjusz za wysoko się nosił jak na zwykłego potomka starej rodziny. Skubany był elfem!W sumie… Jak tak na nich teraz patrzę…

A teraz ekstremalny przypadek.
Kurde, już się boję. Harry jest pewnie dziedzicem rodu diamentowych smoków i sklątką tylnowybuchową w trzecim pokoleniu. Czy jakoś tak.

Ty Harry jedynym żyjącym i do tego nieprzeklętym przypadkiem takiego połączenia. (...) Pewnego razu twoja matka została trafiona zaklęciem Zimnej Wody* z dziedziny czarno magicznej. Była ona jedyną osobą, która przeżyła to zaklęcie, ale to tylko dzięki twojemu ojcu. Namówił on jednorożca (!) i to nie byle, jakiego lecz samego Pana Lasu Asmadeusza
Asmodeusz – jednorożec – pan lasu!!! Kwiik! Kwiiiik!!!Zaraz, czy Asmodeusz to czasem nie był ten perski demo… a, zresztą – mniejsza z tym…

by ten dał mu kilka kropel esencji życia. James, który nigdy nie znał się na eliksirach nie wiedział jak wielką moc ma krew jednorożca. Dał ją twojej matce a gdy ta wypiła od razu wyzdrowiała. (...) W twoich żyłach płynie 80% krwi jednorożca i 20% ludzkiej.
Nie no, Asmodeusz polał po całości! :D Aż dziw, że Harry’emu nie wyrósł jeszcze ogon.Zaraz, to jak… oni płodowi transfuzję zrobili (wcześniej upuściwszy mu niemalże całą jego „ludzką” krew), czy też napoili krwią matkę? Jak w końcu było?!

Moc, której Czarny Pan nie zna to niewinność jednorożca i jego potęga. Znał on magiczne właściwość krwi, owszem, ale nie potrafił zrozumieć, dlaczego tak jest, dlaczego nie można skrzywdzić tego zwierzęcia, jeśli się nie chce być przeklętym, nie potrafi zrozumieć potęgi Białej Magii oraz Magii Miłości i Poświęcenia.
Nie potrafił też zrozumieć, jak można wprowadzić krew do krwiobiegu pijąc ją, ale on zawsze się czepiał szczegółów.Może to cholerstwo zwyczajnie nie ulega strawieniu…?
Ale nie, to wciąż nie ma sensu. =.=

Teraz ostatnia sprawa znam twoją przepowiednie już wiesz, że nie mówi ona o Neville,’u choć on też spełnia jej warunki i również ma moc której Voldemort nie zna. Jest to wiara, Neville jest Zwiastunem Wiary. Nie jest to dziedziczne.
Mam nadzieję, że nie jest tez zaraźliwe, bo nazywa się wybitnie kretyńsko.
Nie mówcie mu tego, nie jest na to gotowy. Zwiastun Wiary zapowiada Anioła Nadziei, który pojawia się w krytycznym momencie każdej Czarnej Wojny.
Aha, czyli Neville będzie zapowiadał nadejście mesyjasza. Szał.
Neville Longbottom zwiastował pannie Lily i poczęła z woli Ałtoreczki…
Ej, przecież Lily – lilia, to symbol czystości, także seksualnej. Hej, to nawet zaczyna mieć sens!
Poprawka: zaczynałoby mieć, gdyby w chwili, gdy Lily poczynała, Neville nie był dopiero w planach.
Teraz powiem krótko, kim my jesteśmy.
Łoboru. No, to teraz się zacznie.

Dav jest nekromantą w drugim pokoleniu i Magiem Umysłu, których jest na świecie niewielu a do Voldemorta nie dołączył się żaden. Nie powiem, że to ich dobra wola. Po prostu rozkaz ze strony Dava był zbyt jasny i nie do obejścia, o co się postarałam. Jest Księciem tej starożytnej, czrno-magicznej rasy.
I pół wampirem! I w jednej czwartej łukiem tryumfalnym!A w jednej ósmej chusteczką higieniczną…

Karolina jest księżniczką elfów. To ona przyniosła wiadomości o Draconie. Są równi sobie. Jak każdy wyżej postawiony elf jest ona Leśnym Magiem. Jak w przypadku Magów Umysłu żaden nie dołączył się do Gada. Elfy od wieków walczyły po jasnej stronie.
Jasna strona? No kurwa, jeszcze tylko Rycerzy Jedi tu brakowało.
Co do mnie, również jestem ciekawym połączeniem. Moja matka była harpią a ojciec człowiekiem, (...) moja krew układa się w stosunku 50/50.Jestem Magiem Ognia i Lodu, i ostatnim żyjącym dziedzicem Gryffindora. Zapomniałam dodać, że David jest dziedzicem Hufferpuff. Macie jakieś pytania?
- Ja mam – powiedziała Kalevatar. - Na wuj to wszystko? Przecież i tak nic z tego nie zostanie wykorzystane w fabule. I które z was jest półszczupakiem?

27 komentarzy:

Sineira pisze...

Kwik, kwik:D
"Miała tylko pół brody i pół sierpa.
I nie miała skilla na ścinanie jemioły."
Piękny komentarz:D Cała analiza udana, chociaż opko ziaja i grzębi nudą - znowu jakieś ćwierćwuzzle z mocami, które istnieją tylko po to, by się nimi chwalić.
Mary Sue wizualizuje mi się z gołym cycem i kurzymi "drapkami";)

Ami pisze...

W kilku słowach: analiza kwikaśna, blogasek cudowny.

"TAK! Zły Dumbledore i buntowniczy Harry – zaliczeni!"
Kalevatar, musiałaś? Mam teraz skojarzenia D:

Kod: exopeero. Prawie jak Expelliarmus. Chcą mnie rozbroić!

dracomaleficium pisze...

Czytam was już od jakiegoś czasu, chociaż nigdy nie skomentowałam, ale chciałabym teraz napisać - to była jedna z najlepszych analiz, jakie czytałam. Brawa dla was za wprowadzenie mnie w kwiki, kiedy powinnam pisać pracę na literaturę ;) Blogasek wyjątkowo i rozkosznie kretyński i analizy takich lubię najbardziej, nawet, jeśli myśl, że ludzie naprawdę piszą *takie rzeczy* sprawia, że zęby mi zgrzytają...
Trzymajcie formę, dobrze jest!

Hasło: press. Oby to nie był jakiś zły omen, że ją kiedyś wydrukują i oby Ałtoreczka nie została w przyszłości drugą Meyerową... *shudders*

Anonimowy pisze...

Rany boskie...nawet mój pies, będący wypadkową stu różnych ras nie ma tak pokręconego drzewa genealogicznego, jak bohaterowie tego opka.
Z tego co widzę, wśród przodków Cudownej Szóstki brakuje jedynie reprezentantów Niebios/czeluści piekielnych, aby dopełnić kanonu blogaskowych mieszańców.
A Hermiona, było nie było, jest w najlepszej sytuacji z całej tej zgrai dziwolągów - dzięki nieświadomości ałtoreczki, jako jedynej udało jej się pozostać w 100% człowiekiem...

Maryboo

Agatha Makabresque pisze...

Jeszcze się nie zabrałam za czytanie analizy, ale na samym wstępie chciałabym zapytać: cóż za nieszczęście przydarzyło się czcionce? czy wróci do zdrowia, normalności i typowej dwunastki Time New Roman?

Anonimowy pisze...

Matko! To było straszne. Tyle tu tych mieszańców. Aż strach pomyśleć, kim jest Snape. Niech zgadnę, jest pół Batmanem! W końcu te czarne szaty i życie w lochach do czegoś zobowiązują.
Tak sobie przejrzałam bloga aŁtorki i aż strach mnie ogarnął. Ile ona tego napisała. Nawet nie chciało mi się przelecieć wzrokiem po tekście. Może to i dobrze. Nie zniosłabym więcej tych mieszańców. Pocieszeniem jest fakt, że nie wezmą ich na żadną wystawę. Byle pudel z nimi wygra.
Analiza kwikaśna. Nie wiedziałam, czy śmiać się z tekstu, czy waszych uwag. W pewnym momencie moja brew znikneła mi z twarzy od ciągłego unoszenia. Jeśli ją znajdziecie, bardzo bym prosiła o zwrot.

Anonimowy pisze...

Przy czytaniu treści opka nie sposób nie zacytować Kury:
- Geny mieszane w betoniarce.

Analiza świetna! Wizja doprawionej zupy, która pożera jedzącego zostanie na dłużej.

jasza

Dzidka pisze...

Wymiotuję, tak, już WYMIOTUJĘ tymi wszystkimi opkami opowiadającymi o stworach spod znaku "synku, ciesz się, że nie szczekasz, taka była balanga". To ja już wolę Milenkę-Marlenkę! Naprawdę! Być może ma na to dodatkowy wpływ fakt, że jestem zupełnie odporna na fantasy i wszelkie smoki, Aragorny, elfy i gobliny wywołują u mnie wyłącznie potężny ziew nawet i bez opek :) Ale tak czy owak - podziwiam Was, dziewczyny, że dajecie radę :)

Anonimowy pisze...

Mnie powaliła "jedna ósma chusteczki higienicznej"!Niezłe jesteście!

Anonimowy pisze...

Droga Pigmejko zaznaczenie, że Celtowie nie składali ofiar z ludzi jest w większym stopni błędne na co może wskazywać tzw. Człowiek z Lindow zabity i wrzucony w bagno. Można polemizować że była to egzekucja za zbrodnie, jednak wtedy wkładano delikwenta do trumny i dopiero wtedy wrzucano do bagna.

Anonimowy pisze...

Właściwie jeśli Ron ma być w piątym pokoleniu wampirem, czyli mieć DOKŁADNIE jednego wampirzego przodka w piątym pokoleniu, to zawartość wampirzej krwi w jego systemie krwionośnym powinna wynosić 2^-5, czyli 1/32... ok. 3% ;)

Pigmejka pisze...

Drogi(a) Anonimowy(a) nr 3 - słyszałam o człowieku z Lindow - na jego temat jest tyyyle teorii, że ała. ;) Ale nie napisałam, że Celtowie na 100 % nie składali ofiar z ludzi, a tylko że "nie jest to całkiem pewne". Uprasza się o czytanie analiz ze zrozumieniem. ;P

Cieszę się, że utrafiłyśmy z blogaskiem i że się Wam analiza podoba. Dzidko - ja fantastykę lubię, Kalevatar też, a zapewniam Cię - nam też się ulewało podczas pracy nad tym opkiem. ;)

PS. Anonimie nr 4 (ja chyba ustanowię jakieś prawo o obowiązku podpisywania się, daję słowo!;)), trafna uwaga! Cóż, to dowód na to, że aŁtoreczka nie tylko z językiem, ale i z matematyką ma na bakier. :>

Procella pisze...

Jakoś dziwnie to wygląda, tak jakby linijki zachodziły na siebie, źle się to czyta - a to ból, bo uwielbiam Wasze analizy.

Insomnia pisze...

Skarby, macie brzydki błąd:
"Opowiadałam wam już, jak dzieckiem w kołysce będąc pokonałam Grindlewalda?"
To był Grindelwald, nie Grindlewald. Literówki się zdarzają, ale ta akurat jest zaraz po komentarzu dotyczącym obowiązkowego pisania imion bohaterów z błędem, co wygląda trochę komicznie i nie najkorzystniej dla Was. Poprawcie.

Poza tym:
Nie przepadam za potterowymi hybrydami wszystkiego, co pojawiło się kiedykolwiek w baśniach i legendach, ale się ubawiłam. Wasza w tym zasługa. Komentarze naprawdę trafne, bo samo opko wydaje mi się raczej drętwe.
Trzymajcie formę! :)

Anonimowy pisze...

Ja już też mam dosyć tych wszystkich mieszańców i przez pół analizy byłam za bardzo zirytowana, żeby się śmiać. Ale od "Kręgu Prawdy" (współczuję tamtym gimnazjalistom, btw) Wasza moc pokonała Siłę Wkurzu i wyłam na całe gardło ;)
Nie zrozumiałam historii Hermiony, bardziej skomplikowana niż "Moda na sukces", czyli - ałtoreczka zasłużyła na jakiegoś Oscara czy coś ;) Chociaż one zawsze robią rzeczy, zdawałoby się, niemożliwe...
Lucjusz i Legolas - LMAO!!! To mnie po prostu zabiło ;)
Jesteście świetne, dziewczyny, uwielbiam Was ;)

PS. O co właściwie chodzi z tymi kodami...?

T-chan

Anonimowy pisze...

Pogubiłam się przy linii rodowej Hermiony x.X Ale nie przypuszczałam, że to opko ma już 50 rozdziałów. Można liczyć na kolejną część analizy?
Swoją droga najbardziej rozbawił mnie napis na nagłówku opka - "made in Czarna"
Lucjusz wymiata. Oby tak dalej!
Adelaar

Anonimowy pisze...

Przy całym moim uwielbieniu dla junikornów, nie rozumiem, czemu aŁtoreczki mają związany z nimi dziwny fetysz. Już na SuSie, pamiętam, był arlekinowo-junikornowy Harry... A przecież u Rowling junikorny występowały w dość smętnej roli, raz jako pożywka dla Voldzia, raz jako składnik eliksirów, raz jako zwierzątko do pogłaskania... Nie żebym wymagała obecności Logiki i Kanonu w blogaskach, bo wiadomo, że w ramach programu ochrony wywieziono je z dala od aŁtoreczek, ale zastanawia mnie pochodzenie pomysłu, że koligacje z tym stworzeniem dają +100 do awesomości.

A ja kiedyś zamrę na hiperwentylację od czytania Waszych analiz...^^ Pozdrawiam, Dżul.

Goma pisze...

Łuk triumfalny i specjalna maggi - tego już było za dużo. Podziwiam Was naprawdę, bo opko koszmarne a tak świetnie dajecie radę, że gdybym miała cytować ulubione fragmenty, to bym musiała prawie wszystko przepisać.

Ale cóż się dziwić, Alex miała do niego zaufanie gdyż i on nie był człowiekiem. Był pół wampirem.
NO CO ZA NIESPODZIANKA!!!
Jakie szczęście, że tylko pół. Pewnie musi spać w trumnie tylko górną częścią ciała.

*I ma tylko jednego kła.

Anonimowy pisze...

"Nie potrafił też zrozumieć, jak można wprowadzić krew do krwiobiegu pijąc ją, ale on zawsze się czepiał szczegółów."
No, może to nie dosłownie wprowadzenie krwi do krwiobiegu, ale w czasie trawienia, o ile mi wiadomo, składniki odżywcze wchłaniają się w kosmki jelita i trafiają do krwiobiegu. Może ta krew jednorożca miała w sobie coś więcej niż Fe, kij ją tam wie... ^^

Analiza jak zwykle kwikaśna. :)


jack penate

Anonimowy pisze...

Made my day Analizatornio :) Dziękuję. Dzieci Stirlitza na szkolnej wycieczce WYMIATAJĄ.
Ciekawa jestem niezmiernie, kogo Endżele Zagłady zagładzą w następnej analizie. Zerknęłam na blog ałtoreczki i po upływie trzech sekund wróciłam do normalnych internetów :) Wniosek jest ponury - nie jestem w stanie aż tyle wypić, żeby dźwignąć te farmazony. Tym większy szacun dla was :)
~ pro-virus

Surczak pisze...

Toż to chyba najlepsza analiza, jaką u Was czytałam! XD Przedoskonała. I proszę, proszę PROOOSZĘ, zróbcie kolejną część, gdyż przy tej ubawiłam się setnie.

Boru, ten Ron wąpierz mnie rozwala.

Anonimowy pisze...

Analiza zrobiła mi bardzo dobrze. :3 Uwielbiam typowe potterowe blogaski w połączeniu ze świetnymi komentarzami analizatorek. :)

psyence pisze...

Na błogosławioną Pięciopalczastą Dłoń Eris... WTH?! Jak mi w kolejnej części wyskoczy z tymi Jedi to ją znajdę..... Jak Reni Jusis =.=

Anonimowy pisze...

/błędny wzrok/ Nie wiedziałam, że druid to rasa lub gatunek...
Lucjusz nawet wygląda na Elfa z Zielonej Puszczy, może to Legolas? Wybrał los człowieka dla Narcyzy?
/jeszcze bardziej błędny wzrok/
Taak, Harry jest dziedzicem trzeciej nogi od stołu Gryfonów oraz drugiego z kolei familiara Merlina, obojętnie kim był. Taaa. Oraz jednorożca i Twi'leka, sławnego Mistrza Jedi.
Pozdrawiam analizotwórców i kłaniam. Bardzo nisko. Barty

hasło: eu-mar-b.

Eśka pisze...

Witam. Wykorzystałam analizę do stworzenia tego: http://margaj-willa.blogspot.com/2013/09/podruid-poharpia-czesc-pierwsza.html

Anonimowy pisze...

A Hermiona, było nie było, jest w najlepszej sytuacji z całej tej zgrai dziwolągów - dzięki nieświadomości ałtoreczki, jako jedynej udało jej się pozostać w 100% człowiekiem...
David też jest w 100% człowiekiem, bo nekromanta oraz Mag Umysłu cokolwiek by nie znaczyło bycie Magiem Umysłu, pewnie bycie czarodziejem, co opanował magię umysłu, logicznie myśląc, to też osoba o określonej umiejętności, a nie gatunek.

Lucjusz nawet wygląda na Elfa z Zielonej Puszczy, może to Legolas? Wybrał los człowieka dla Narcyzy?
I zrobił sobie operację plastyczną uszów żeby nikt nie poznał po szpiczastych uszach, że jest elfem, ale skoro ich syn jest w 100% elfem to matka też musi być elfką, Narcyza też sobie zrobiła operację plastyczną, skubana.

-Dlaczego was przenieśli?-zapytała jak zwykle ciekawa Hermiona.(...)

-Nie mogli sobie z nami poradzić-zaśmiała się dziewczyna.
Obawiam, że jak nie poradzili sobie z nimi w Dumstrangu to nie poradzą sobie z nimi i w Hogwarcie. I czy oni zamiast przenosin nie powinni z tego instytutu zostać wyrzuceni bez możliwości przeniesienia do innej placówki magicznej, tak jak Grindelwald?

Następnego dnia Harry obudził się bardzo wcześnie. Wyszedł z łóżka,ubrał się i umył.Gdy schodził po schodach (na śniadanie! :D) usłyszał krzyki dobiegające z pokoju Rona.Wbiegł tam jak najszybciej.Jego oczom ukazał się zabawny widok.Hermiona próbowała obudzić Rona, który zaczął krzyczeć,żeby dała mu spokój.
Mwahahaha! No boki zrywać normalnie.Przez moment łudziłam się, że to będzie inny „zabawny widok”. Moja psychika jest naprawdę zepsuta.



Gdy po pół godzinie zeszli do kuchni,byli już porządnie głodni.Zaraz po śniadaniu (...) wyszli z domu i podążyli ulicą w kierunku parku.Gdy doszli usiedli i zaczęli rozmawiać.
Schodzili do kuchni 30 min., że nie wspomnę już o tym, że z tekstu wynika, że wcześniej już jeden z nich zszedł po schodach. To gdzie ta kuchnia się znajduje? Głęboko w podziemiach? W jakichś katakumbach?

- Witajcie w Kwaterze Głównej Kręgu Prawdy.
OJAPIERDZIU, MASONI.
Albo uczniowie Gimnazjum nr 1 w Strzegomiu.


-Czego?- Cała trójka zerwała się z miejsca.
-Kręgu Prawdy.-Powiedziała Alex-siadajcie.(...)
-Chce ktoś piwa kremowego.-Dav chciał rozładować atmosferę.
-Przestań-Alex powstrzymała kolegę -oni muszą mieć jasny umysł żeby to zrozumieć.
-Na trzeźwo nie wytrzymają.
Taa... Też zaczynam się martwić, że tak przebieglej intrygi rozum ludzki nie jest w stanie ogarnąć.Ja się właśnie zaczęłam zastanawiać, czy wytrzymam na trzeźwo tego blogaska.


-Gdzie jesteśmy?- Zapytał Ron
-W Kwaterze Głównej Kręgu Prawdy.
Co im wiele wyjaśnia, oczywiście.
-Kim jesteście?
-Nazywają lub raczej nazywali nas Aniołami Zagłady (ROTFL), ale to tylko szkolny pseudonim. Wiecie jak się nazywamy te nazwiska są znane w całym czarodziejskim świecie, jako...
...te irytujące nastolatki, którym wydaje się, że są takie fajne?Ich nazwiska są znane na całym świecie, ale nie przeszkadza im to być Tajną Sektą. Fajnie tak: zjeść ciastko i mieć ciastko.


Hermiona zbladła i zerwała się z miejsca.
-Oni nie są ludźmi-powiedziała cicho brązowo włosa.
Oczywiście, że nie – są tworami wysnutymi z kompleksów i złej literatury. Nazywają ich Mary Sue.


-W roli wyjaśnienia wy też nie jesteście 100% ludźmi skoro tu weszliście.
Nie mówi się ,,w roli wyjaśnienia'', tylko ,,gwoli wyjaśnienia'' i to chyba nie jest Kwatera Główna Kręgu Prawdy tylko Kwatera Główna Kręgu Mieszańców Międzygatunkowych skoro żeby do niej wejść nie można być 100% człowiekiem.

Anonimowy pisze...

Namówił on jednorożca (!) i to nie byle, jakiego lecz samego Pana Lasu Asmadeusza
Asmodeusz – jednorożec – pan lasu!!! Kwiik! Kwiiiik!!!Zaraz, czy Asmodeusz to czasem nie był ten perski demo… a, zresztą – mniejsza z tym…


by ten dał mu kilka kropel esencji życia. James, który nigdy nie znał się na eliksirach nie wiedział jak wielką moc ma krew jednorożca. Dał ją twojej matce a gdy ta wypiła od razu wyzdrowiała. (...) W twoich żyłach płynie 80% krwi jednorożca i 20% ludzkiej.
Nie no, Asmodeusz polał po całości! :D Aż dziw, że Harry’emu nie wyrósł jeszcze ogon.
Super, to ja po zjedzeniu kiszki powinnam mieć w sobie krew świni!

Co do mnie, również jestem ciekawym połączeniem. Moja matka była harpią a ojciec człowiekiem, (...) moja krew układa się w stosunku 50/50.Jestem Magiem Ognia i Lodu, i ostatnim żyjącym dziedzicem Gryffindora. Zapomniałam dodać, że David jest dziedzicem Hufferpuff. Macie jakieś pytania?
- Ja mam – powiedziała Kalevatar. - Na wuj to wszystko? Przecież i tak nic z tego nie zostanie wykorzystane w fabule. I które z was jest półszczupakiem?
- Ja też mam. Czemu nie uczyłaś się w Hogwarcie od początku, skoro jesteś dziedzicem Gryffindoru? I kim jest Hufferpuff?