czwartek, 17 lutego 2011

Ja jestem bardziej wybrańcowatym wybrańcem niż ty! – czyli magiczne mieszańce cz. 2

Witajcie!
Na początek ogłoszenie: zaprzyjaźniona analizatornia Sierżant und Saper z powodu problemów technicznych ma w tym tygodniu małą przerwę - ale wróci niebawem, bez obaw. :)
EDIT: Załoga SuS, teraz pod nazwą Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona, rusza pod nowym adresem: http://niezatapialna-armada.blogspot.com/. Trzymamy kciuki, żeby nowa analiza pojawiła się jak najszybciej!


Dziś druga część przygód naszej wesołej mieszanki, o pardon – wesołej kompanii. Tym razem bohaterowie sprawiają wrażenie, jakby brali udział w konkursie na Najwypaśniejszego Wybrańca, Dumbledore okazuje się NIEDOBRYM Dumblem, Malfoy dobrym elfem, Harry patrzy w gwiazdy, a Lupin jest ślepy jak Nietoperz, który z kolei czyni Złe Rzeczy, ale nie do końca wiadomo jakie.
Zgubiliście się? A to dopiero początek… ;) Miłej lektury!

Blogaska zanalizowały: Kalevatar i Pigmejka



-Jeszcze jedno-powiedziała Alex- ale najpierw się napijcie-wyczarowała 6 butelek piwa kremowego.
- Może ja też się lepiej napiję... - mruknęła Kalevatar ponuro.

-Wiesz, co-oburzył się Dav
-Do poprzednich informacji musieli być trzeźwi, bo by im się wszystko pomieszało, a gdy to usłyszą na trzeźwo mogą nam tylko Kwaterę rozwalić.
Zaraz, przecież piwo kremowe było bezalkoholowe. Choć w sumie… skoro na skrzaty domowe działało, to może i na te skundlone hybrydy podziała. :D

-Takiej mocy to my nie mamy- przerwał Ron
-Jeszcze jej nie znacie.
Wypili piwo.
-Więc ostatnią wiadomością jest...że dyrektor o wszystkim wiedział, no prawie-powiedziała na jednym wydech blondynka.
Na wydechu powiedziała? Zdolna jest.Jak na blondynkę – na pewno.

-CO!- Krzyknęła cała trójka jednocześnie-I NIC NIE POWIEDZIAŁ-szyby zaczęły pękać.
A to oni przypadkiem nie byli pod ziemią?Ojtam, ojtam, szczegółów się czepiasz. Może wstawili okna, żeby oglądać fascynujące wędrówki dżdżownic, na przykład?

-KWATERĘ NAM ROZWALĄ-krzyknął Dav
-A, CZEGO CIĘ NEKROMANCI UCZYLI WIESZ, CO ROBIĆ-odpowiedziała Alex.
Wskrzeszaj zmarłych! Przywołuj demony! Zapieczętuj swoją duszę w filakterium, by stać się liczem! Niekoniecznie w tej kolejności!Naślij na nich oddział ożywionych szkieletów, niech ich pożre!!!

Karolina David i Alex stanęli w kręgu (We troje to oni mogli co najwyżej w trójkącie stanąć... geometria jest bezlitosna.) mrucząc coś pod nosem i wykonując skomplikowane ruchu rękoma.
Też tak mam, jak zamek błyskawiczny w mojej ulubionej bluzce się zacina.
Też stajesz w jednoosobowym kręgu? ^^

Przy ścianach Kwatery pojawiły się olbrzymie tarcze, które zaczęły je osłaniać. Po kilku minutach wszystko ustało i cała szóstka padła na fotele bezsilnie.
-Co to było? -Spytał Harry.
-To wybuch-odpowiedziała spokojnie Alex-w dodatku potrójny osób połączonych przyjaźnią. Wybuch jest odzwierciedleniem mocy każdy kolejny uwalnia nowe jej pokłady, z których można później korzystać.
Mówiąc językiem specjalistycznym – trwale zwiększyliście swój limit many.

To był wasz drugi wybuch. Pierwszy jest zanim jeszcze pójdziesz do szkoły. Chodzież w twoim przypadku Harry chyba trzeci.
A Lubiana czwarty. Na poziomie dwudziestym dostaje się Rosenthala.
Dziwne zbiegi okoliczności, gdy nie panuje się nad swoją mocą jest ich kilka to tzw. wybuch rozbity. Żaden 6 latek nie wytrzymałby uwolnienia całego pokładu mocy na raz.
Acha, czyli mam rozumieć, że młodzi czarodzieje co jakiś czas wysyłają w atmosferę coś w rodzaju magicznej, niszczycielskiej fali uderzeniowej ostrego wkurwu? Hm… mam nadzieję, że nie powoduje to zwiększenia dziury ozonowej albo czegoś podobnego.

Teraz wam powiem jak zapobiec wybuchowi, gdy w pobliżu są ludzie. Należy rzucić na tego, co wybucha jakieś zaklęcie torturujące. Ból fizyczny zagłusza ten psychiczny.
Jestem pewna, że troskliwi rodzice nagminnie stosują tę metodę wobec swych latorośli w wieku przedszkolnym.
Jesteście rozgoryczeni zachowaniem Dyrektora. Ja to rozumiem. Gdybym kogoś takiego spotkała i zaufała a on by mnie okłamywał na każdym możliwym kroku mogłoby to się źle skończyć.
Wybaczcie, że wam rujnuję wizerunek zUego Dumbledore'a, ale co zrobił gorszego niż np. państwo Weasleyowie, którzy ukrywali przed własnymi dziećmi, że są półwampirami (i półszczupakami zapewne też)?

-Gościu by nie żył-wyjaśnił Dav
-Żyłby przysięga Dav przysięga.-Odparła dziewczyna
-Fakt
-Jaka przysięga-Harry był zaintrygowany ci ludzie byli dziwni, ale mówili mu prawdę.
Wiedział, że to prawda, bo tak im dobrze z oczu patrzyło.Czyyyy teee oooczyyy mooogą kłaaaamaaać…

-Przysięga dobra. Mówiąca, że nigdy nikogo nie zabijemy i nie zdradzimy tajemnic kręgu. Z chwilą, gdy się o niej dowiedzieliście musicie ją złożyć.
Kurde, to jest lepsze niż te drobne druczki w umowach kredytowych. Ich przynajmniej nie musisz podpisywać.

-Harry im ufał tak jak jeszcze nikomu nie licząc Syriusza, ale jego już nie ma.
No jaaasne, gdyby ze mną ktoś sobie tak chamsko pogrywał, też zaufałabym mu bezgranicznie i w trybie instant.Tak, ja też zaufałabym ledwo poznanym ludziom, którzy poinformowaliby mnie, że jestem jednorożcem. Na pewno.

Alex wstała.
-Powtarzajcie za mną.
BY PRAWDA PRAWDĄ ZOSTAŁA
BY DOBRO ZŁO ZWYCIĘŻYŁO
MY TRÓJKA PRZYJACIÓŁ ODDANA
SKŁADAMY PRZYSIĘGĘ PRAWOŚCI
PRZYSIĘGĘ WIARY, NADZIEI
ŚMIERCI NIKOMU NIE ZADAMY
A TAJEMNICE NAM POWIERZONE
W GŁĘBI SERCA ZACHOWAMY.*
Alex powiedziała przysięgę a później powtórzyła ją w nieznanym języku.
Dodając chytre klauzule o tym, że w razie jej złamania wyrażają zgodę na (niekoniecznie pośmiertne) pobranie ich narządów do przeszczepów i sprzedanie całej ich rodziny do burdeli na Tajwanie.

Na ręku Rona, Hermiony i Harryego pojawiły się sie świecące bransolety.
Dobrze, że nie pierścienie czystości.Sparklące bransoletki na rękach chłopaków z pewnością dodały im męskości.

-Idźcie spać jesteście zmęczeni-Karolina uśmiechnęła się
Posłuchali jej rady i po 15 minutach spali w pokojach, które wskazał im Dav.
Kurde, pozazdrościć spokoju ducha. Ja po wysłuchaniu takich rewelacji nie zasnęłabym za Chiny Ludowe.Może im czegoś do tego piwa kremowego dosypali…?

***
[Tymczasem Zakon Feniksa w poszukiwaniu Harry'ego miota się jak Żyd po pustym sklepie...]
Lupin jakoś nie podzielał zdenerwowania reszty-Mówię wam, że nic im nie jest i 1 września zobaczymy ich w szkole.
-To nam łaskawie powiedz gdzie oni są- Moody nie dawał za wygraną.
-Nie wiem nie jestem jasnowidzem.
-To skąd wiesz, że nic im nie jest?
-Mam przeczucie.
Chodziłem na kursy wieczorowe do profesor Trelawney.
-Tak nie ma nic pewniejszego niż twoje przeczucia-zakpił Snape- Remus zerwał się z miejsca.
– Fusy po kawie mi to podpowiedziały! One się nigdy nie mylą!

***
[Tymczasem w przedszko... wróć!: w Kwaterze Głównej Zakonu Prawdy...]
Dav postanowił pokazać nowym kolegą Kwaterę a miejsca, w których się pojawili wyglądały jak po przejściu tornada.
-STAĆ, BO JAK SIĘ WKURZĘ YO NIE BĘDZIE DLA WAS NADZIEI.
-Ależ kochana przyjaciółeczko-Dav przeginał, o czym doskonale wiedział- Oni muszą się wyszaleć od dwóch miesięcy siedzieli na tyłkach jak grzeczne dzieci, więc daj im trochę swobody.
Dlatego demolują wnętrze jak banda niewychowanych pięciolatków z ADHD?
Boru, jak to czytam, to czuję się jak stara, stetryczała moralistka…

[Po uprzątnięciu burdelu nadszedł czas na naukę oklumencji. Harry zwierza się z traumatycznych przeżyć.]
-Nie zmusicie mnie nienawidzę Oklumencji.
-To całkiem fajna zabawa.
-Tak możliwe, ale na pewno nie z Nietoperzem. On mnie nienawidzi.
-Co słyszę. Nietoperz uczył cię Oklumencji co za inteligentny zwierzak-zadrwił David
-Nie zwierzak tylko nauczyciel eliksirów. Zobaczymy czy będzie ci do śmiechu jak go poznasz.-Odgryzł się Ron.
-Co maja eliksiry od Oklumencji -zapytała Alex-bo nie widzę powiązania.
...i przerasta mnie myśl o tym, że ktoś (poza mną) może specjalizować się w więcej niż jednej rzeczy.

-Psor jest byłym śmierciożercą - wyjaśniła Hermiona.
-Niech zgadnę- zaczęła Alex-czarne włosy, czarne oczy, czarna szata, szara cera, czarny charakter.
Nie zapominaj o czarnych bokserkach. I czarnej duszy.
Cera psuje Snejpowi tru mroczny imidż, też powinna być czarna.
I zęby też!

-Skąd wiesz-zapytał Harry
-Bo to nie taki znowu były śmierciożerca, ale śmierciożerca na usługach jasnej strony, który wcale nie przestał torturować ludzi.
Czyli łączy przyjemne z pożytecznym... a jeśli sobie nawet kogoś troszkę potorturuje, to przecież wyłącznie ku chwale ojczyzny!

-Skąd wiesz-powtórzył Harry
-Moja mała tajemnica powiedziała z uśmiechem -Ale jej oczy mówiły, że nie za wesoła ta tajemnica.
Dlatego właśnie się uśmiechała. Mhm.

-Nie martw się szefowo, jeśli to on to żywy ze spotkania ze mną nie wyjdzie.-Powiedział Dav
-A przysięga-Alex nie dawała za wygraną.
-Co mnie obchodzi przysięga nie pozwolę krzywdzić przyjaciół zresztą po inicjacji nekromanckej część o zabijaniu się mnie nie tyczy.
O, czyli rzeczywiście drobny druczek się nam pojawił. ^^

-O, co chodzi?- Zapytał, Ron (...)
-Przecież go nie zabijemy...
-Nie będę płakał-przerwał Harry-życzę mu rychłej śmierci. Ale, o co chodzi.
Podejrzewam, że w okolicy grasuje jakiś Potworny Pożeracz Pytajników. Znaków zapytania nigdy nie ma tam, gdzie są potrzebne.

-Nic takiego może kiedyś się dowiecie.
-Jesteśmy się drużyną - zaprotestowała Hermiona
Harry zobaczył w oczach dziewczyny coś na kształt... łez.
Ale tak naprawdę były to wszystkie zagubione znaki interpunkcyjne z tego tekstu.

Nic nie rozumiał. Alex zerwała się z miejsca i wyszła z salonu.
-Idę do parku krzyknęła drżącym głosem wyszła.
-Brawo-Karolina była zła- To nie są przyjemne wspomnienia...
-Rozumiem-przerwał Harry i po raz pierwszy od poznania nowych przyjaciół pomyślał o Syriuszu-wiem, co to znaczy złe wspomnienie-jego głos był smutny.
-Wiesz? -Zadrwił Dav-Mogę się założyć, że nie przeżyłeś nawet połowy tego, co ona.
Nie no, skąd. Naczelna Marysujka ma wszakże monopol na wspomnienia trudne i traumatyczne, gdyż te – jak Ałtoreczkom wiadomo – bezpośrednio przekładają się na zajebistość postaci.

-Nie wiesz ile przeszyłem.
Hej, chłopie, gdybyś ty wiedział...! Pięć kożuchów przeszyłem, takich grubych, baranich, i płaszczy skórzanych z piętnaście... Samych dżinsów przeszyłem już setki!Nawet biedne, chińskie dzieci tyle nie przeszyły, co ja!

-Tak.Wybraniec mający nieszczęśliwe dzieciństwo. Jakbyś ty jeszcze wiedział...
...że ona jest jeszcze bardziej wybrańcowata, a jej dzieciństwo było nieszczęśliwsze niż twoje! Znaj swoje miejsce, postaci kanoniczna.

-Harry nie musisz nikomu udowadniać, że miałeś trudne życie.
-Hermiono czy ja próbuję coś komuś udowodnić? (...) nie robię tego na pokaz. Idę do parku najwyżej mnie złapią.
-Nie pójdziesz.
-Co teraz trafiłem do drugiej klatki.
-To nie klatka Harry-powiedziała Alex …to loch bez okien, mwahahahaha! wchodząc oczy miała cały czas smutne.
-Ale ja muszę popatrzyć w gwiazdy-zaczął smutno Harry
Oż kurwa... =.= Jeszcze chwila, a zaczną wić wianki z wiosennego kwiecia.
-Jest południe teraz gwiazd nie zobaczysz - Blondynka uśmiechnęła się.
-Przepraszam- powiedziała Hermiona-nie powinnam naciskać, to twoje wspomnienia.
-Nie szkodzi. A w gwiazdy popatrzysz wieczorem.
No już nie płacz, malutki.

[Tak uspokojeni, kontynuowali naukę oklumencji.]
Do 10 wieczorem siedzieli próbując przekazać swoje myśli koledze. (...) Koło 10 przerwali ćwiczenia zjedli kolację i mieli zamiar wyjść na dwór. (...)
Wyszli na dwór niezauważeni przez nikogo.
-Dzisiaj pełnia-krzyknęła przerażona Hermiona
-Tak a co-zapytał zdziwiony Dav
-Mogli wysłać Lupina na poszukiwania-powiedziała Hermiona
Bo nie ma nic bardziej dyskretnego, niż wilkołak w Londynie.Wiesz, skoro po łódzkich parkach biega Kotojeleń, to w londyńskich może straszyć wilkołak…

Jakby na potwierdzenie tych słów zobaczyli wilkołaka, który szedł spokojnie w ich stronę, co oznaczało, że wypił eliksir tojadowy i ma pełną świadomość.
-No to wpadliśmy - powiedział David-przed wilkołakiem nie zwiejemy.
-Od razu wpadliśmy-przerwał Harry- Remus im nic nie powie. Prawda -ostatnim słowem zwrócił się do wilkołaka. Ten tylko zawył.
Ze zgrozy. Łatwowierność chłopaka go przerażała.

-A nie mówiłem -uśmiechnął się chłopak.

[Tymczasem Ron zaczyna przeistaczać się w wampira... =.=”]
Ron nagle zbladł. Zaczęła się przemiana. Wszystko działo się bardzo szybko. Okrzyk bólu, wznoszące się ciało i bezwładnie leżący na ziemi wampir, który ciągle był podobny do Rona.
Choć nawet przyjaciołom ciężko go było rozpoznać w tym czarnym fraku i pelerynie ze stojącym kołnierzem.Delikatnie sparkląca skóra też nie pomagała.

Wilkołak podbiegł do chłopca.
-Nic mu nie będzie-powiedziała Alex, ocuciła Rona kubkiem wyczarowanej wody.
A nie grzeczniej byłoby ocucić go zaklęciem ocucającym?
No co. na pewno takie też mają.

-Co już?- Zapytał zaskoczony
-Tak teraz musisz to ukryć-odpowiedziała dziewczyna
-Ale jak?- Ron badał pazury i kły
-Pomyśl, że chcesz wyglądać jak przed przemianą
-OK
Już po chwili wyglądał jak dawniej.
Chyba jednak nie jestem wampirem. Gdy myślę, że chcę wyglądać jak Monica Belucci, absolutnie nic się nie dzieje. ;< Nie martw się, przynajmniej potrafisz stawiać kropki na końcu zdań. Moim zdaniem to wypaśniejszy skill niż wampiryzm. *głaszcze Kalevatar na pocieszenie*

Spojrzał na Harrego, który wpatrywał się w gwiazdy. Nagle zaczęło wschodzić słońce
Znienacka!
Mimo że wyszli o dwudziestej drugiej. Pory dnia zmieniają się w tym opku z prędkością teatralnych dekoracji.Bo to SĄ teatralne dekoracje…

a 6 przyjaciół zniknęła pod fontanną pozostawiając wilkołaka z mnóstwem pytań.
Jak widać, pozostawili miejsce swego pobytu w głębokiej tajemnicy.

***
Następnego ranka w KGZF znów trwało zebranie. Remus został postawiony w krzyżowym ogniu pytań, ale nie zapomniał o obietnicy złożonej Harremu.
-Jak to uciekli !? Wilkołakowi uciekli!?-denerwował się Moody
-Normalnie ile razy można wam to tłumaczyć (...) Najbardziej interesują mnie ich nowi znajomi.(...) Dwie dziewczyny i chłopak nigdy ich tu nie widziałem-odparł szybko Remus
-Jak wyglądali?
-Albusie było ciemno skąd mam wiedzieć? a te głosy słyszałem pierwszy raz w życiu.
-A wilkołaki nie widzą w ciemnościach - spytał Snape
-Widzą ale nie aż tak dobrze żeby rozpoznać kolory zwykle widzę tylko ruch-bronił się Lupin
I takie półślepe obijają się po drzewach i chaszczach i nigdy nie mogą nic upolować – bo wystarczy, że ofiara, zamiast uciekać, stanie nieruchomo – i już staje się dla nich niewidzialna. :D

-Dajcie mu spokój co nam da rozmyślanie nad tożsamościom tamtej trójki.
No jasne – po co nam wiedzieć, w jakim towarzystwie obracają się Harry i spółka. To przecież w żadnym razie nie mogą być śmierciożercy albo coś.

Większe szanse będą w Hogwarcie. Już jutro...
-Dzisiaj Albusie- przerwała Tonks.
- A tak masz rację. (...)
- To koniec zebrania?
-Jeszcze nie chciałbym się dowiedzieć co się stało Ronowi
Skoro jeszcze nie chcesz wiedzieć, to po co pytasz? ^^I chce, i boi się… Kal, Ty nigdy nie miałaś dylematów egzystencjalnych? :P

wczoraj nie wyglądał jak człowiek, miał pazury i kły, co jest grane???
- No wiesz Remusie to trochę skomplikowane- powiedział pan Weasley.
- Posłucham.
- No nasza rodzina to taka sobie mała mieszanka.
Tu Żyd, tam murzyn, tu znowu łuk tryumfalny... Wiesz, jak to jest.Nic nie poradzimy na to, że nasz przodek był zoofilem ORAZ właścicielem ogrodu zoologicznego.

- Nie rozumiem
- No bo Ron jest wampirem 5 pokolenia tak jak wszystkie nasze dzieci bo tak... jak ja mam to wytłumaczyć?
Gdy tatuś-wampir czwartego pokolenia spotyka mamusię-wampirzycę czwartego pokolenia...

- No dobra rozumiem czyli jesteście rodzinom (argh!) wampirów 4 i 5 pokolenia tak?
- Coś w tym stylu. Ale jak zrozumieliście to ja pójdę obudzić dzieci- Molly wstała i szybko wyszła z kuchni.
No spoko, po co się przejmować takimi drobnymi szczegółami jak wampiryzm. Nie przeszkadzaj sobie.

- Wy jesteście niebezpieczni , jak można wysyłać kogoś takiego do Hogwartu?
- Normalnie, chcę przypomnieć że nie jesteśmy 100% wampirami i nie pijemy krwi bo jakby tak było to możesz być pewny że długo byś nie pożył- warknął pan Weasley zdenerwowany zachowaniem byłego aurora.
Artur Weasley grożący Moody'emu... no tego jeszcze nie grali.

- Spokój- Dumbledore wstał. - Ja się będę zbierał muszę być w szkole przed uczniami- powiedział i wyszedł.
Po 10 min Giny, Fred i George zeszli na śniadanie a pół godzinie wyszli z domu i pojechali na stację. Każde z nich miało nadzieję na spotkanie przyjaciół i się nie pomylili.
Jak tylko weszli na peron 9 i 3/4 zobaczyli 6 osób rozmawiających o czymś wesoło p chwili 3 osoby odeszły w stronę pociągu zostawiając Harrego, Rona i Hermione. Zakonnicy szybko do nich podeszli.
A byli to karmelici bosi, rzecz jasna.Pewnie zbierali datki na odnowę klasztoru.

- A kim były te 3 osoby z którymi rozmawialiście- zapytał Moody
- Nowi w tym roku idą do Hogwartu i nie wiedzieli jak dostać się na peron więdz pomogliśmy- odpowiedziała Hermiona
- Aha...- inteligentna odpowiedź aurora rozśmieszyła młodzież.
A jak według Ciebie, Ałtorko, powinien odpowiedzieć, by było to dostatecznie inteligentne? Walnąć im wykład o fizyce kwantowej? A może zwrócić uwagę, że „więc” nie pisze się przez „dz”?Powinien jej odpowiedzieć: „Słowa pani radość wielką mi uczyniły, palącą ciekawość zaspokoiły bowiem z nawiązką. Ameeeeeen…”

[Towarzystwo pakuje zadki do pociągu, gdzie nawiązuje się rozmowa o Mistrzu Eliksirów.]
- Uwielbia się nademną znęcać, a po trzecie to Naczelny Postrach Hogwartu. [- powiedział Harry]
- Nie przesadzasz- zaczęła Alex (...) - Wy macie do niego jakieś uprzedzenia.
- On do nas też. Zobaczymy co powiesz jak go poznasz.
-Ale ja go znam i możesz być pewien że jak on pozna mnie to nie będzie podskakiwał.
Ależ jasne! Na sam jej widok połozy uszy po sobie i zaskomli.

- Mam dla was jedną przepowiednie -odparła (zupełnie z dupy i bez związku z toczącą się rozmową) Alex
-Tak jaką?
- Za 5 min pociąg się zatrzyma i wejdą do niego śmierciożercy i dementorzy by nas pozabijać
A ona takie wizje to tak… mimochodem ma, że nawet nie drgnie ani nie krzyknie, kiedy na nią ta wiedza spływa? Kurczę, twarda jest.

Nagle pociąg staną gwałtownie.
-I się zaczyna. Przygotujcie się na walkę.
Wszyscy wyjęli różdżki na zewnątrz coś wybuchło.
- Harry wołaj Gwardie zobaczymy czego nas nauczyłeś - Krzykną Ron
Harry wyszedł z przedziału i wzmocnił magicznie głos
-GD- krzyknął
A to da się krzyknąć coś, co nie ma żadnej samogłoski? O.oPróbowałam, ale brzmię tak, jakbym się dławiła. No, ale ja nie jestem tak zajebista jak oni.

Na korytarz wyszli członkowie Gwardii
-Słuchajcie śmierciożercy zaatakowali pociąg
-Skąd wiesz
-Nie słyszeliście tego huku (A czym różni się huk świadczący o zwyczajnej awarii pociągu od huku wywołanego przez Śmierciożerców zatrzymujących pociąg?)(W tym drugim pobrzmiewają takie mhrroczne nuty:D)) są tu też dementorzy ci którzy umieją niech wyczarują patronusy roześlijcie je po pociągu niech staną w wejściach i nie wpuszczają tych demonów. Podzielcie się na kilka grup brońcie młodszych uczniów...
-Zły pomysł -usłyszała za sobą głos Alex
Odwrócił się błyskawicznie
-Co ci się niepodobna
-Razem jesteście silniejsi."na tyle silni na ile zjednoczeni na tyle słabi na ile podzieleni" pamiętasz to-spytała
-Ale skąd...
-Nie zadawaj pytań tylko słuchaj
Powinna jeszcze rzucić mu w twarz odznaką FBI i grobowym tonem oznajmić, że „przejmuje tę sprawę”.Tiaaa. Harry, Chłopiec Który… Zaraz, kim on właściwie był?
Teraz już nikim, Pigmejko – powiedziała Kal i zadumała się egzystencjalnie...

Zamkniemy wszystkie drzwi i zostawimy tylko jedne otwarte Dav i Karolina już się tym zajęli my wszyscy ustawimy się grupą przy otwartych drzwiach i będziemy walczyć.
Złotko... Nie chcę podważać twego autorytetu, ale zapomniałaś o takim drobiazgu jak to, że śmierciożercy i dementorzy sami sobie potrafią drzwi otworzyć... Chyba nie wyobrażasz sobie, że zastawszy zamknięte drzwi zafrasują się i pójdą poszukać otwartych?
- Puk puk!
- Kto tam?
- Śmierciożercy, otwierać!
- Nikogo tu nie ma!
- A to przepraszam, to ja pójdę do sąsiadów…

Oczywiście tylko ci którzy chcą nikogo nie zmuszamy.
-A kto powiedziała,że będziemy cie słuchać- spytał Zachariasz Smith
- Jak nie chcesz słuchać to idź do przedziału i nie przeszkadzaj.
Aha – jak nie chcesz słuchać, to posłuchaj mnie i się nie wtrącaj. Genialne.1. Mary Sue ma zawsze rację.
2. Jeśli nie ma – patrz punkt 1.

-Dobra robimy tak jak ona mówiła ten plan jest lepszy niż ten mój.
No, Harry – spróbowałbyś powiedzieć co innego! (Nie muszę dodawać, że uważam zupełnie przeciwnie, prawda?)

Alex i Harry ruszyli na przedzie w stronę otwartych drzwi.
-Expecto patronum -szepnął Harry
Z różdżek prowadzących pochód wystrzeliły dwa Patronusy Jeleń i Feniks ten drugi wzbudził prawdziwy zachwyt tym bardziej że dziewczyna nie otworzyła ust.
Oczywiście. A w ogóle ten jeleń Harry'ego był kulawy i parchaty. W zasadzie to była koza, nie jeleń. I w ogóle nie działał.

Dementorzy zaczęli się cofać,a śmierciożercy patrzyli na to ze zdumieniem.
Jak żyli, nie widzieli patronusa. W zasadzie pierwszy raz trzymali różdżki w ręku.

Nagle rozległ się drwiący śmiech, który Harry rozpoznałby wszędzie Lestrange.
Śmiech o imieniu Lestrange (daleki kuzyn Zapachu Paskudnego Starego Rona) chichotał cicho, dryfując swobodnie w powietrzu.

-O dzieciaczki potrafią się bawić zobaczymy jak długo.
Harry i Alex machnęli jednocześnie różdżkami w jej kierunku. (...) Kobieta odleciała na drzwi najbliższego przedziału.
-Wycofacie się- powiedziała Alex była bardzo spokojna a w jej głosie wyczuwało się tyle chłodu że obrońcy pociągu aż się wzdrygnęli. -
Zdążyła wcześniej przeżuć gumę Winterfresh, skubana!

Nikogo tu dzisiaj nie zabijecie. Ci z was którzy mnie znają wiedzą że nie rzucam słów na wiatr.
- Jeśli to miał być jakiś żart dziewczyno to kieski (i sakiewki!) bo nas nie można zatrzymać- powiedział Lucjusz Malfoy
- Jak zwykle masz rację- powiedziała blondynka z kpiną- Tylko wiesz jest jeden problem bo ja wcale nie żartuje, liczę do 3 jeśli ciągle będę was przed sobą widzieć to możecie ulec małemu wypadkowi. - Wszyscy patrzyli na nią jak na wariatkę zarówno śmierciożercy jak i GD
Nie dziwię im się ani trochę. „Liczę do trzech”? „Małemu wypadkowi”? Na bora, i ona oczekuje, że ktokolwiek potraktuje ją poważnie?

- RAZ
Śmierciojady wybuchnęli drwiącym śmiechem ale Alex liczyła dalej
-DWA
Śmiechy wzmogły się
No oczywiście. Śmierciożercy będą posłusznie stać i czekać, aż smarkula ich zaatakuje. Bo przecież mają czas, by pieprzyć się z gówniarstwem...

- Pomóżcie mi- zwróciła się do przyjaciół- TRZY.
W tym momencie w kierunku napastników poleciało 6 zaklęć bardzo silnych z których tylko 3 szło zidentyfikować.
Pozostałe miały założone kominiarki.

Członkowie GD również włączyli się do dzieła zniszczenia zapoczątkowanego przez 6 przyjaciół. Po 5 minutach walki śmierciożercy zaczęli się cofać a po upływie 10 min pojawili się członkowie ZF z Dumbledorem na czele oraz Brygada Uderzeniowa Aurorów. Śmierciojady zniknęły.
- Hurra – powiedziała wcale nie zaskoczona Kalevatar.Rozumiem, że żaden dzieciak nie uległ najmniejszym obrażeniom? Hm, może Śmierciożercom się mana wyczerpała…?

-Dobrze sobie poradziliście- pochwalił dyrektor.- To ty Harry dowodziłeś obroną?
Chłopak pokiwał przecząco głowom wskazując równocześnie na Alex co potwierdzili członkowie GD.
Alex uśmiechnęła się.
- Panie dyrektorze to my wszyscy bez nich nic bym nie zrobiła tylko dzięki nim- wskazała na stojących z tyłu uczniów- się udało. A tak naprawdę to Harry dowodził a ja tyko trochę pomogłam.
Ja wiem, że powyższy fragment ma dowodzić niezwykłej skromności głównej bohaterki, ale tak RZECZYWIŚCIE było. Zaklęcia miotali wszyscy, a jej śmieszne pogróżki na samym początku miały raczej niespecjalny wpływ na przebieg walki.

- Nie znam waszej 3- powiedział [dyrektor] wskazując na Alex, Karolinę i Davida.
Nie mam zielonego pojęcia, jakich uczniów zgodziłem się przyjąć z Durmstrangu.No wiesz, Kalevatar, on ma już swoje lata, może mu to i owo z głowy ulecieć… ;)

- Jesteśmy nowi przysłano nas w ramach wymiany z Durmstrangu- powiedziała Alex - Czy możemy wrócić do przedziału jesteśmy trochę zmęczeni?
Nie pozwól nam siebie zatrzymywać, Panie Dyrektorze.

- Tak oczywiście- odpowiedział dyrektor, a 6 przyjaciół powędrowała do swojego przedziału.
- (...) zastanawia co tu robił Malfoy i dlaczego syn się do niego nie dołączył.- Harry nie wiedział co ma powiedzieć- Wiecie Malfoy powinien być w Azkabanie.
- Jak dementorzy są po stronie Voldemorta to co się dziwicie że śmierciożercy nie siedzą w Azkabanie to było do przewidzenia. Draco nie dołączył się do ojca bo ujawniła się jego elficka natura.
A w ojcu ta elficka natura się nie objawiła, tragicznym zbiegiem okoliczności?
BTW, wygląda mi to na jakieś pranie mózgu ex machina.Jednak dobrze, że jestem człowiekiem. Nie chciałabym pewnego ranka obudzić się ze zmienioną psychiką i spiczastymi uszami gratis.

Elfy są z reguły dobre więc nic w tym nadzwyczajnego.
Ech, więc teraz Drakuś będzie przytulaśnym, dobrym misiem? Jak słooodko…
Cóż, jest przystojnym chłopcem (przynajmniej wg fandomu, bo w filmie nie za zbytnio). Nie można pozwolić, by się marnował jako worek treningowy, gdy może być Tru Loffem.

[Nasi ulubieni przybysze z Durmstrangu przybywają na Ceremonię Przydziału.]
W tej chwili usłyszeli donośny głos spojrzeli na stołek z którego przemawiała do nich Tiara???
Mnie się pytasz, Szanowny Narratorze?
Gdy byłam jeszcze młoda
Gdy żyli czterej potężni
Przeczytałam Czterej Pancerni…

Gdy panowała zgoda
Gdy wszyscy byli tak mężni
Godryka nikt w tym nie prześcignął
Salazar sprytem się wsławił
Rowena mądrością
Helga zaś dobrocią
Nic nie zapowiadało klęski
Jaką poniosła ta czwórka
Zrywając nici przyjaźni
Dar marnując tak wielki
Bo przyjaźń magią tak wielką
że tylko miłość prześcignąć ją zdoła
By w czasach wojny rozległej
Gdy taka Wybranki rola
By znaleźć dziedziców
Przyjaźni nici odbudować
By szkoły bronić jak oni
Przed złem co kręgi ciasne zatacza
Jeden pomoże w zwycięstwie
Reszta przy życiu utrzyma
Bać się będą wrogowie
Gdy ósemka krąg utworzy potężny
Jak jeszcze nikt
Oj, coś Ałtore... znaczy: Tiara ani rymu, ani rytmu nie trzyma... Kiepścizna.

Pomóżcie Wybrance młodzieży
Przyjaciele trzymajcie się razem
Zwaśnione strony połączcie
By szkoła przetrwać zdołała
I jak za dawnych czasów
Potęgą znów się stała.
Tak, tak, łapiemy – pieprzyć Pottera, boCHaterka jest nowym, lepszym wybrańcem, bez niej sobie nie poradzą choćby nawet pękli. It's sooo boring... =.=

22 komentarze:

Anonimowy pisze...

Błagam, powiedzcie, że nie będzie trzeciej części, błagam! Ja tego nie wytrzymam, stężenie głupoty w jednym zdaniu opka jest zbyt duże, by mój mały móżdżek mógł to znieść. Nawet wasze komentarze nie pomagają(chociaż ten o krawieckiej karierze Harry’ego był przedni, aż domowników obudziłam). Zdecydowanie takich książek jak Harry Potter nie powinno się dawać czytać nastolatkom, bo robią z tego papkę. Szlag mnie bierze, gdy w każdym takim opku Draco(którego nie lubię) staje się miły, a Snape boi się pyskatych smarkul, które rzucają niby ciętymi ripostami, przed którymi żaden dorosły nie potrafi się obronić. Już nawet moja pięcioletnia kuzynka potrafi lepiej odpyskować zwykłym „spieldalaj”.
Ech, wracam do czytania fanficków po angielsku, może znajdę ukojenie w yaoicach o Harrym i Severusie.
Hasło: entlel. Równie bez sensu jak opko.

Insomnia pisze...

A ja tam bardzo chętnie przeczytalabym część trzecią. Ta Marysòjka jest wdzięczna. Wszechzajebista, ale bardziej mnie bawi niż irytuje. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Ło matko, jak mnie irytują takie tFory jak Dormitoryjna Diana i Alex - Genetyczny Kundel...Skąd u ałtoreczek bierze się to dziwne przekonanie, że bezczelna, pyskata małolata to świetny materiał na główną bohaterkę?
Harry-szewc miodny, takoż i Lupin-daltonista oraz karmelici, ale mimo wszystko przyłączam się do wniosku z pierwszego komentarza - te wszechmocne marysujki naprawdę stają się męczące...

Maryboo

Kalevatar pisze...

Spokojnie, jeśli nawet do tego blogaska wrócimy, to dopiero po przerwie. :) Też potrzebujemy czegoś mniej denerwującego.

Hasło: edness. Jak skrzyżowanie Edzia z potworem z Loch Ness ^^

Cyn pisze...

Trzecia część, taaaak! Wasze komentarze do tego potworka robią dobrze, chcę tak dalej. ^^ A w ogóle to podziwiam Was, że jesteście w stanie ogarnąć jakoś to, co się w tym opku dzieje, skoro prawie nie ma przecinków. Darmowa asceza za nieziemski wysiłek! Budda z Wami!

Anonimowy pisze...

Hasło: edness. Jak skrzyżowanie Edzia z potworem z Loch Ness ^^

Kalevetar, zdaje się, że właśnie stworzyłaś nazwę dla fanficków koncentrujących się na relacjach Edzio/Renesmee...


Maryboo

Mjo pisze...

Podpisuję się. Też nie lubię Merysujców jako eterycznych piękności po przejściach, które w wieku dwunastu lat potrafią wymordować pół wioski. Dajcie coś o niewinnych Marysiach i ich Trólofach, bo pyskate i niewychowane nastolatki mnie zaczynają drażnić.
Hasło: fonownn. Won down!

Foka ogrodowa pisze...

Nie wiem czego hybrydą jest logika tego opowiadania (w tym opowiadaniu?), ale na pewno z logiką z naszego świata ma niewiele wspólnego.
Zgadzam się, że główna bohaterka jest wyjątkowo irytująca, dobrze, że na razie ją zostawiacie.
Analiza jak zawsze udana (zwłaszcza karmelici).

Murazor pisze...

Łoł nie ma to jak stary dobry Potterek. Zaklęcia w kominiarkach to niezły patent!

Pozdrowienia z Wazonu ;)

Anonimowy pisze...

o żal to jest jakies nienromalne jak tak mozna????ile wy macie lat ze sie w to bawicie 5???to niejest wcale śmieszne tylkosprawiacie innym przykrosc!!!!jesteście na blackliście u mnie ochydne tu wszystko bleeee fujjj weście to usuńcie i nieróbcie obory!!!!

Anonimowy pisze...

Cóż, ta Mary Sue też zaczyna mnie ciężko wkurzać. Rowling, ucz się od ałtorek, bo widać wybraniec ci nie wyszedł.
Wasze komentarze świetne, to u Was constans ^^

Pozdrawiam i czekam na następną dawkę dobrego humoru w literkach,
zaziębiona T-chan

Anonimowy pisze...

Oooo... jakaś ałtoreczka przybyła :) Korzystając z okazji - umieszczanie w sieci tak ciężkich gniotów, jak ten zanalizowany, powinno być karane dożywotnim odcięciem od netu.
Kiedyś to to w napadzie grafomaństwa do szuflady pisywało, a teraz nie, kurza twarz - opublikuje i jeszcze się burzy, że ktoś gniot nazwał po imieniu i wytknął beztalencie. Oczywiście ałtoreczko, że to nie jest śmieszne, to jest tragiczne, że tak drastyczny przykład na to, że nie wszyscy jednak umieją pisać, wylądował w sieci. Całe szczęście jest jeszcze analizatorska opozycja :) Przestańcie tworzyć gnioty, przestańcie klepać bez sensu w klawiaturę na pośmiewisko i spróbujcie zacząć pisać NORMALNIE.

kura z biura pisze...

Harry przeszywający kożuchy ómarł mnie definitywnie. A boCHaterka cóż - wkurzająca jak każda magiczna marysójka. Jak to miło widzieć znów stare schematy czyli Złego Dumbla i łajzowaty Zakon Feniksa, co zawsze zdąży dopiero na sprzątanie po bitwie.

atha pisze...

Analiza jak zwykle wyśmienita, chociaż boChaterka wkurzająca straszliwie, chyba zaliczyć ją można do czołówki... Ale najbardziej mi sie podoba komentarz aŁtoreczki bądź fanki, która nawet w radzie "nie róbcie obory" zrobiła błąd, a przyrównując Was do pięciolatków popisała się stylem, z którego mój brat wyrósł w wieku 7 :D

Dzidka pisze...

Przez was się skompromitowałam w biurze, bo przy parchatym niedziałającym jeleniu usiłowałam parsknąć nosem, ale mam lekki katar...
A tak w ogóle to zawsze mnie rozwala, jak aŁtoreczki pisza kolejne przemówienie Tiary Przydziału i pierwszą zwrotkę piszą rymowaną, ale dalej juz im umiejętności nie starcza... :D

Eako pisze...

Przez ostatnie 3 dni nie odrywałam wzroku od monitora. O_O
Bo czytam. Czytam, karvia mateczka, i mam ocharany ekran.
I jest bardzo fajnie. Mochery na ławeczce pod blokiem dziwnie patrzą się w moje okno.
Mam wielką, wielgachną, roztytą prośbę : zanalizujcie, błagam, jeden z blogów podanych na tej stronie: http://dziennik-yaoi.blog.onet.pl/ .
Bez znaczenia jaki, chciałabym zobaczyć jak największy, jajojistyczny pokemono-troll reaguje na wasze słowa.

Proszę? 8'3

Shie pisze...

Na bora, jeże i żelki! Jesteście chyba już silniejsze niż Pudzian (Przyciąga zdanie: Co was nie zabije to was wzmocni) ja tutaj siedzę skulona pod łóżkiem i modlę się do świętego żelka by trzecia część nadeszła szybko i by Marysójka ale to nigdy nie przyszła do mojej szkoły! Ja tutaj was ładnie proszę żebyście zajęły się jakimś blogaskiem o anime ^^ Lubię sobie popatrzeć jak jeździcie po aŁtoreczkach takich blogów :D

PS: Dobrze ja wyruszam na wyprawę by znaleźć ciało zamordowanego kanonu, idziecie ze mną?

Zajka pisze...

Nie będę rozwodzić się nad tym, jak bardzo analiza jest kwikaśna, ponieważ przede mną wiele osób już o tym wspomniało.
Poinformuję tylko o dopiero rozwijającej się analizatorni: http://pluszowy-grzybek.blogspot.com/
Niech Bór będzie z Wami!

Anonimowy pisze...

Jestem fanką waszych analiz już ad jakiś kilku miesięcy, ale nigdy nic nie skomentowałam. ^.^' Pigmejko, Kalevatar jesteście niesamowite! Czytanie jak znęcacie się nad autoreczkami i ich tfforami stało się jedną z moich ulubionych rozrywek. Mam nadzieję że będziecie działać jak najdłużej.
http://www.fanfiction.net/s/6743728/1/Ciekawy_przypadek_Severusa_Snapea Jeżeli wam się ,,spodoba" to opowiadanie i stanie się kolejną z analiz będę wniebowzięta.
Piguu

psyence pisze...

*buja się rytmicznie na białym łóżeczku, ubrana w kaftanik nuci sobie nierytmicznie* omgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomgomg...

Anonimowy pisze...

Thanks in favor of sharing such a pleasant idea,
paragraph is nice, thats why i have read it completely więcej, http://www.
greenhellracingteam.de/index.php/gaestebuch

Anonimowy pisze...

These are in fact fantastic ideas in on the topic
of blogging. You have touched some pleasant points here. Any way
keep up wrinting.

Feel free to surf to my site; kliknij