środa, 26 stycznia 2011

Rasowe wampiry II - wyruszamy do chlewiku... tfu, na misję!

Witajcie!

Dziś druga (i ostatnia) część przygód naszych szlachetnych wampirzo-diablich księżniczek. Tym razem nasze urocze damy zapoznają się bliżej ze swoimi (przyszłymi) Tru Lawerami. Co prawda na razie będą jedynie namiętnie obrzucać się wzajemnie wszetecznicami, ale przecież kto się czubi, ten się lubi, czyż nie? Przechodząc do konkretów - czego możecie spodziewać się w tym tygodniu? Cóż... poznacie tajemne i niezawodne sztuki walki, nauczycie się dobrych manier, a także dowiecie się, gdzie na ziemi znajduje się wejście do piekła. Uważajcie też na Angsty - strasznie dużo się ich ostatnio namnożyło: siedzą cholery w krzakach i kąsają niespodziewanie.

Zanalizowały: Pigmejka i Kalevatar


Podczas podróży Pussy i Catty nie zauważyły, że ktoś za nimi leci. Jak gdyby nigdy nic wróciły do swojego zamku w Berlinie, gdzie miały swój dom na Ziemi.
Aaa… czyli wejście do piekieł jest w Niemczech?! A więc dlatego diabły u nas zawsze nosiły się z niemiecka!
Ajuści, w Berlinie! A myślisz, że czym jest Brama Brandenburska, co?


Dokładnie w jego centrum było wejście do Piekła. Do głównego pałacu ARGONA.
- Tatuśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśśś!!!!!! - bliźniaczki wbiegły do Wielkiej Sali z hukiem zamykając za sobą drzwi - Chcemy nową misję! - krzyknęła uradowana Catty
- A co z tymi wybrankami waszymi?... Znalazłyście kogoś?...
- E... E... Ups? - Catty zaczęła chichotać - To było tak fajne, że o tym zapomniałyśmy:D
ARGON schował twarz w dłoniach.
- Możecie dać mi chwilę odpoczynku?...
A najlepiej, żebyście w ogóle zniknęły z tego opka.

- No baaaa.... ale jak nam dasz nową misję:D
- Pussy, nie przeginaj. Wróćcie za godzine.
- Ełooo.... Ok... - ze spuszczonymi głowami opuściły salę.
Emotki: :< :/ i ;( spływały im strużką z oczu, tworząc na ich policzkach dość kuriozalne odciski.

W tym samym czasie, na Ziemi przed zamkiem ARGONA wylądowało dwóch wampirów.
- Ok, jesteśmy na miejscu i co dalej? - spytał blondyn
- To może wejdziemy? - odparł pytająco jego brat
- No ale to było inteligentne... że hoho:D - Tom parsknął śmiechem a jego bliźniak dołączył.
I tak parskali razem jak pobudzone obecnością klaczy ogiery.

Ruszyli w stronę drzwi zamkowych.
To chyba musiał być jakiś miniaturowy zamek, skoro miał drzwi, a nie wrota…
Bo oni znali swoje miejsce i szukali drzwi dla służby, no.

Gdy brunet dotknął klamki, ta poparzyła go. Syknął z bólu i odskoczył od drzwi.
- Podaj hasło lub połóż swoją prawą dłoń na wyznaczonym miejscu. LUB jeżeli nazywasz się Pussy-Punch lub Catty-Candy, kopnij drzwi.
Chłopacy wybuchnęli śmiechem. Hasła nie znają, mogliby położyć swoje dłonie na tym czytniku, ale wątpili czy to by coś dało... Została ostatnia opcja... Ale podszywanie się pod dziewczyny wcale im się nie uśmiechało. Jednak kopnęli. Drzwi się nie otworzyły.
- No co jest kurwa!? - blondyn się zbulwersował
Umknęło mu, że zapomnieli wcześniej zmienić płeć?

Nagle z okien zamkowych zaczęły wyskakiwać wampiry w czarnych strojach. To nie wróżyło dobrze...
- I trzeba było położyć tą pieprzoną dłoń! - powiedział brunet
Tę.

Obaj skrzyżowali ręce i stanęli spokojnie, podczas gdy otaczało ich coraz więcej wampirów z wycelowaną w nich bronią.
- Kim jesteście i skąd przybywacie? - zapytali chórem strażnicy
Byli bowiem członkami Akademickiego Koła Filozoficznego na manewrach terenowych.
- Chcemy się spotkać z... - rzucił szybko Tom zanim pomyślał - Z... - strażnicy patrzyli na niego coraz bardziej natarczywie
- Pussy-Punch i Catty-Candy! - palnął brunet. To były jedyne imiona jakie przychodziły mu na myśl. No i... Ostatnie jakie usłyszał.
On posiada jedynie pamięć krótkotrwałą?

- Jaką macie sprawę do księżniczek?
- E... - brunet się zamyślił - Tajemnica.
- W takim razie pójdziecie z nami i staniecie przed obliczem ARGONA.
Nie no, widzę, że dostanie się przed oblicze najwyższego władcy wampirów graniczy z niemożliwością.

Jeden ze strażników położył dłoń na czytniku i drzwi się otworzyły.
Weszli wszyscy do środka. (...) Mijali długie korytarze w których znajdowały się posągi, starożytne obrazy, rzeźby... Gobeliny na ścianach przedstawiające najróżniejsze sytuacje z życia wampirów.
Vlad wbijający na pal swą tysięczną ofiarę… Elżbieta Batory mordująca w wannie kolejną dziewczynę… Nosferatu podpisujący kontrakt z Murnauem…
A także bardziej przyziemne scenki rodzajowe: naprawa zacinających się zawiasów trumny, cerowanie koronkowych mankietów, wysysanie szczurów na przednówku...

W końcu stanęli przed drzwiami do Wielkiej Sali. Jeden ze strażników zapukał i otworzył drzwi.
- Kto śmie zakłócać mój spokój!? - zobaczył strażników - A... O co chodzi? - usiadł wygodniej.
Strażnicy mogli zakłócać jego spokój o każdej porze dnia i nocy. W końcu on był tu dla nich, a nie oni dla niego.
- Złapaliśmy przed zamkiem tych dwóch wampirów - wskazał na braci - mówią, że chcą się spotkać z Pussy-Punch i Catty-Candy.
ARGON zmarszczył czoło.
Kolejni nachalni absztyfikanci, w dodatku gołodupcy i przygłupi, westchnął w myślach. Gdzie ja ich wszystkich pochowam?
- Zostawcie nas samych. (...)
Zostali tylko we trójkę, Mercy bowiem poszła się modlić za zbrukane krwią dusze swoich córek.
KWIK.
I modliła się do tego samego gościa, który wyrzucił ją z nieba za to, że została zgwałcona? To jest jakiś wyższy level wyrozumiałości.A może to była modlitwa z rodzaju „Panie Borze, daj mi cierpliwość, ale nie dawaj mi siły, bo jak im przypierdolę…”?

- Jaką macie sprawę do moich córek? - spytał ostro ARGON
Bliźniaki spojrzeli na wszystkie boki (lewy, prawy i…?) oczekując pomocy, tylko nie wiedzieli skąd mają ją otrzymać.(...)
- Nie znamy księżniczek, nie jesteśmy stąd, po prostu chcieliśmy się tu jakoś dostać, a sprawa do twoich córek wydawała nam się idealnym pretekstem - wyjaśnił [brat Toma, jak dotąd nienazwany z imienia – ale wszyscy wiemy, że to Bill] - Drzwi wymieniły imiona Pussy-Punch i Catty-Candy - dodał - I nie wiemy kim ty jesteś. (...) Nasza matka niewiele mówiła o Europie... Nie znamy tu nikogo z wampirów.
- Jestem waszym królem.
Tom otworzył szeroko usta
- Królem?! Ta!
- Tak.
Nie widzicie, że noszę czepiec sio... tfu, koronę?!

Boru, scena jak z „
Monty Python i święty Graal”…

- Ale...
- Milcz. Teraz ja pytam. - ARGON przewrócił oczami i westchnął. Miał cichą nadzieję, że byli oni kimś, kogo poznały na misji... A nie tylko niedouczonymi wampirami
Więc gdyby byli niedouczonymi wampirami, których jego córki wybrały sobie za mężów, byłoby lepiej? O.o

- CZEŚĆ!!! Minęło pół godziny, już się namyśli... - Catty wparowała do Sali i gwałtownie się zatrzymała, a na nią wpadła jej siostra. Obydwie ze zdziwieniem spojrzały na bliźniaków - A wy co tu robicie?
ARGON z lekkim zdenerwowaniem na córki spojrzał na nie.
Spojrzał na te one córki swe.

- To są właśnie moje córki. Znacie się?
- Te debile chciały zrobić kolacje z celu naszej misji. - powiedziała chłodno Catty - Ale na szczęście są tacy grzeczni, że nie walczyli i oddali nam dobrowolnie tą Nicole.
Tę.
- O! - Pussy klasnęła w dłonie - Następną misją może być wyeliminowanie tych dwóch:D Na nic się tu nie zdadzą
Dziewczyny, jak widać, prezentują iście królewskie ambicje i wymagania.

Bliźniaki gapili się nadal w zdziwieniu na dziewczyny.
- A wam kurwa co?
- Pussy, spokój. - rozkazał ARGON
- Dlaczego? W ogóle co to jest? - wskazała na chłopaków - Przedstawili ci się chociaż?
- Nie. Ale pewnie zaraz to zrobią.
Bo król piekieł cierpliwy jest, łaskawy jest, wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję.

- Wy jesteście księżniczkami?! - krzyknął nagle Tom odzyskując świadomość
Nom, też bym się zdziwiła, widząc ich iście szlacheckie zachowanie…

- Tak! Okaż nam szacunek, przychlaście! - warknęła Catty
- SPOKÓJ! - ryknął ARGON - kontynuuj - wskazał na bruneta
- E... A... więc... Ja nazywam się Bill, a to mój brat Tom... - nie wiedział co dalej mówić, więc zaczął śpiewać umilkł.
- A wasi rodzice? Wydajecie mi się być znani skądś...
- Może znał pan naszą matkę?... - spytał blondyn siląc się na słaby uśmiech - Estelle...
- A! I tu masz rację! - ARGON walnął ręką w oparcie tronu - Dawno jej tu nie widziałem, co się u niej dzieje?
Mhm, zatem ich matka znała KRÓLA wampirów i nie pisnęła synom słówka o jego istnieniu? Czyżby uciekła z dworu po czymś w rodzaju afery naszyjnikowej?

- E... Nie żyje - powiedział brunet
- W nasze osiemnaste urodziny razem z Justinem zamienili się w posągi - rzucił Tom
- Aaa... - król podrapał się po brodzie - Więc ten Justin był aniołem?
Patrzcie państwo, kto by się spodziewał... Te blond loczki, błękitne oczęta... Przekonany byłem, że to wampir.
- O biedactwa, jesteście sami na tym świecie jak dwa odrąbane paluszki... - Pussy zaczęła chichotać złośliwie - Szukacie siero....
- PUSSY-PUNCH!!!! USPOKÓJ SIĘ DO CHOLERY! WYNOCHA!
- A poszła won! - zakrzyknął gromko, a kury biegające po podłodze rozgdakały się, przestraszone.

Naprawdę nie wiem, co za przyjemność tworzyć bohaterkę, która ma maniery rodem z chlewu, a mózg o wymiarach orzeszka. Nigdy nie zrozumiem Ałtoreczek.

- Ta Pussy... Za dużo genów odziedziczyła po mnie... Nie wiem jakim cudem ktoś z nią wytrzyma i nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek się zakochała... I to wcale nie jest subtelna aluzja…
- One są bliźniaczkami?
- Tak. Moja żona jest aniołem, przez co moje córki mają dużo problemów. Ale to nieważne. Czego tu kurwa szukacie?!
- Wyjebać ci, kawaler? - dodał dla wzmocnienia siły wyrazu.

Bliźniaki lekko się odsunęli. Król miał bardzo zmienne humorki i właśnie patrzył na nich jakby chciał wydać na nich wyrok śmierci.
- E... więc... Po pierwsze... Chcemy się tu zatrudnić jako zabójcy,
Po tym, co zaprezentowali u wrót zamku, tę posadę mają praktycznie w kieszeni.
po drugie... Chcemy się gdzieś zaklimatyzować na stałe, bo latanie po świecie nie ma żadnego sensu... No i musimy znaleźć sobie te żony...
No tak, w ich przypadku wyrażenie „Umrę, jak zaraz nie podupczę” nabiera zupełnie innego znaczenia…

- Chcemy być twoją prawą ręką, królu - palnął Tom
NiebędęmiećskojarzeńNIEbędęmiećskojarzeń…
Ale tak obaj? A lewa ręka to co, pies?

Nie wiedział właściwie co zrobił, ale wierzył, że jego niewyparzony język zawsze mówi to, co jest w tej chwili konieczne i trafne. Miał nadzieję, że i tym razem go nie zawiedzie.
Ja tam bym bardziej polegała na rozumie, a nie na języku, no ale jak kto woli…
- Moją prawą ręką? - roześmiał się - Przede wszystkim moja prawa ręka musi mieć dobry kontakt z moimi córkami...
O, widzę, że szanowny tatuś nie zasypia gruszek w popiele…

- Zrobimy wszystko - zapewnił Bill. (...)
Potrzebowali zapewnienia, że nie są nikim. Chcieli być chwaleni. Chcieli mieć coś, czego nie mieli w dzieciństwie.
No patrzcie, mnie zdawało się, że jeszcze chwilę temu ich ambicje polegały na „Hej, polećmy za tymi laskami, może wydarzy się coś fajnego!”.
Aż tu WTEM! ich portret psychologiczny uległ gwałtownemu pogłębieniu. To znaczy nie, nie uległ, ale taki chyba był cel poniższego fragmentu.

Ich matka nigdy nie powiedziała dobrego słowa o synach. Zawsze było "jesteście beznadziejni! Co wy jeszcze robicie na tym świecie?!". Zawsze wymagała, żeby byli coraz lepsi i lepsi. (...)
Gdy perfekcyjnie nauczyli się używać swojej mocy, gdy perfekcyjnie nauczyli się władać bronią każdego rodzaju, gdy nauczyli się perfekcyjnie latać, gdy nauczyli się zabijać z zimną krwią w wieku 5 lat
Ee tam, i tak wymiękają przy elfim kotoczołgu, który mając 2 miesiące był już sześcioletnią maszyną do zabijania.
mimo sprzeciwów ojca i gdy nauczyli się robić inne rzeczy, które prawie żaden wampir nie potrafił. Począwszy od zaawansowanych technik walki, skończywszy na głupiej sztuce układaniu kwiatów.
Oraz dużo trudniejszej sztuce parzenia kawy i skomplikowanym rytuale przyrządzania zielonej herbaty – nie wspominając o składaniu origami i robieniu loda.

Nigdy nie powiedziała "jest dobrze, ale może być lepiej". Nigdy nie użyła bardziej wartościowego słowa niż "dno". Estelle miała swoje dzieci za nic.
Justin zaś chwalił ich zawsze. Ale jakie znaczenie w tym świecie miały słowa anioła?
Ich słowa znaczyły jedno, wielkie NIC.
Zastępy archaniołów, cherubów, tronów i serafinów spojrzały krzywo na narratora.
Zwłaszcza Gabriel poczuł się dogłębnie urażony.

Teraz jednak wiedzieli, co potrafią. (...)
I dobrze myśleli, bo właśnie stoją przed królem i mogą się wykazać, mogą pokazać, że są najlepsi.
- Musicie być wierni.
Obydwoje uklęknęli.
- Możemy ślubować. - powiedzieli równocześnie.
Łaskawi są.

- Zawsze mi się podobało w bliźniakach, że zawsze wiedzą, myślą i robią to samo...
A jak jeden się rozwala na brzózce, to drugi błądzi we mgle…
Zła Pigmejka, niedobra! *rechocze*

Nie teraz, chłopcy, najpierw dowiedzcie, że potraficie żyć w zgodzie z moimi córkami. Dostaniecie wspólną misję. Na początek będzie prosta, potem trudniejsza. Od waszego zachowania zależy to, co stanie się dalej.
Jeszcze im dajcie wspólny pokój w dormitorium… =.=’

- Więc... na początek polecicie do Madrytu i wyeliminujecie pewnego wampira czystej krwi...
- Ale dlaczego? Przecież takie wampiry są... - zaczął Tom, ale ARGON przerwał mu
- Są wamoiry (Skrzyżowanie wampira z mojrami? Wampir-prząśniczka?)(Wampiry uprawiające capoeirę!), które nie szanują mojej władzy, a po mojej śmierci mogą przez nich wybuchnąć wojny, a nikt tego nie chce.
Eeej, to już nawet w piekle są sami pacyfiści?
Alex jest niezdecydowany. nie wie, czy być po mojej stronie, czy się wyprzeć. Wiem, że pod wpływem innych natychmiast zmieni zdanie, więc, by nie robić sobie kłopotów, po prostu go zabijecie.
A to nie lepiej najpierw zabić tych „innych”, zamiast ewentualnego sprzymierzeńca?
Albo po prostu go przekonać, skoro facet jest tak podatny na wpływy?

- JJUUUUUUUUUUUUUŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻ CI PRZESZŁOOOOOOOOOOOO?????????!!! - krzyknęła Pussy wbiegając do Sali w slow motion.
Ciekawa jestem, w jaki sposób wyartykułowała dziewięć znaków zapytania.
Pewnie wytrzeszczała się na niego pytająco przez dłuższą chwilę.

- Pussy, ty cholero jedna! Czy ty kiedyś nauczysz się pukać?! - wrzasnął ARGON
- Tato, czy ty wiesz czego wymagasz? - spytała Catty
Rzuciłeś na nią zaklęcie antyseksowe i wymagasz umiejętności pukania?!

- Oooo.. te wypłosze jeszcze tu są? Więc jak? Namyśliłeś się czy możemy ich zabić?
- Pussy, nie denerwuj mnie.
- No ale do czego oni mogą się nadawać? Na służące chyba, bo do niczego innego...
- Pussy, ostrzegam. Bo wymierzę ci karę
Tia. Wspólny szlaban.
Karnego jeżyka. Choć w piekle jego odpowiednikiem jest pewnie żelazna dziewica.
- Hej, może weź coś na uspokojenie? Wiesz, te problemy klasy niższej cię wykańczają... Osobiście uważam, że to ich powinieneś ukarać za to, że nas śledzili.
- PUSSY!!! KREW MNIE ZARAZ ZALEJE!!! PRZEGINASZ W MOJEJ OBECNOŚCI!! SWOJE GŁUPIE KOMENTARZE ZACHOWAJ DLA SIEBIE!!! MACIE ICH ZAPROWADZIĆ DO POKOI I MILCZ, BO NICI Z WASZYCH PIERDOLONYCH MISJI!!!
Widzę, że Jego Wysokości charyzma i autorytet aż się z butów wylewają...
- Dlaczego mamy ich zaprowadzać?! Te debile nie zasługują na to!
- To twoja kara!
- Dlaczego więc karzesz Catty?!
- Bo to twoja bliźniaczka! O.o Wynoś się!
- JA pierdolę! - odwróciła się gwałtownie.
Wiedziała, że ma trudny charakter, co w większości przypadków znacznie utrudnia konwersacje. Wściekało ją byle co i szczerze wątpiła, by kiedyś się uspokoiła.
Ja bym raczej powiedziała, że jest prostacką, impertynencką kretynką, wyrażającą się gorzej niż najdurniejszy nawet budowlaniec.
A ja dodam, że rodzina króla wampirów podejrzanie przypomina moich sąsiadów z klatki obok. Też nie potrafią porozumiewać się inaczej, niż bluzgiem i wrzaskiem.

Wszczynała wojny z każdym, kto powiedział coś nie tak w jej obecności. Taka już była.
Chyba „wszczynała wojny z każdym, kto powiedział COKOLWIEK”. A to się nazywa chamstwo.

Catty była nieco delikatniejsza i łagodniejsza, co nie znaczyło, że była łagodna.
Może zmiana koloru włosów na anielski blond osłabiła geny ojcowskie?...
Podobno rudy to nie kolor włosów, tylko charakter. Co do blondu… powiem dyplomatycznie, że słyszałam sprzeczne opinie. :P

*

- Ok, tu możecie spać. - burknęła Pussy
- Kto cię tak nazwał? - spytał Bill mimochodem, zaglądając do pokoju
- Ojciec.
- Ja cię będę nazywał Punch, bo to ciekawe....
- Masz coś kurwa, przyjebie?!
Uwaga do Ałtorki: NIE, bohater rzucający na prawo i lewo wszetecznicami nie jest fajny. Wręcz przeciwnie. O Twojej zajebistości też to raczej nie świadczy.
Zdaje się, że pokutuje tu smarkate przekonanie, jakoby tekst w którym występują wulgaryzmy automatycznie stawał się dojrzalszy i bardziej realistyczny. Oczywiście ma to tyle samo sensu co pogląd, że można stać się dorosłym przez palenie fajek czy picie piwa pod szkołą...
Rozdział III
Catty nie mogła spać. (...) Teraz nie było wiadomo, czy w końcu [ojciec] da im nową misję, czy nie.
Postanowiła to załatwić sama, bez siostry, która mogłaby tylko wszystko schrzanić. (...)
Ubrana w swoje zwykłe rzeczy, zeszła na dół.
Kwik. Na śniadanie?

Było sporo po 7.00 więc była pewna, że zastanie ojca w Sali.
Mercy pewnie jak zwykle o tej godzinie spała. Żadnego wczucia w powagę jaką niosła ze sobą świadomość bycia królową. A jeszcze gorsze wczucie się w matkę.
Bo matka musi się zrywać jeszcze przed świtem, żeby usługiwać swoim szanownym córkom, dobrze zrozumiałam?
Wiesz, trzeba zapieprzać przy owsiance, wyciskać sok pomarańczowy... Tru rodzinne śniadanie samo się nie zrobi!


- Cześć tato - uśmiechnęła się, gdy tylko straże ją przepuścili i znalazła się naprzeciw swojego taty.
- Catty... Tak wcześnie? - dziś miał wyjątkowo dobry humor i miała zamiar z tego skorzystać. (...) gestem przywołał ją do siebie - Powiedz mi czemu jesteście uprzedzone do tamtych bliźniaków? - spytał spokojnie
Catty usiadła na zimnych kafelkach Sali i spojrzała na ARGONA.
Przepraszam, oni naprawdę w jakiejś oborze siedzą, że mają podłogę kafelkami wyłożoną?
Prędzej w jakiejś gigantycznej łazience.
- Nie wiem, tato... Wiesz, że wiecznie komuś dokuczamy. Tym razem nie jest inaczej. (...)
ARGON zamyślił się. Nie chciał kolejnych kłótni. Może to Mercy jako anioł - upadły ale jednak anioł - go trochę uspokoiła i sprawiła, że nie lubił wdawać się w konflikty?...
Jeszcze kilka stuleci, a w ogóle zrobiłaby z niego tulaśnego misia-pysia.
- Już wczoraj zdecydowałem, że ją dostaniecie, ale jest jeden warunek - powiedział do Catty.
- Jaki warunek? Chodzi coś o nich, nie? Nie bez powodu byś pytał wcześniej dlaczego ich nie cierpimy. Idioci nie są mile widziani.
- Niektóre rzeczy musisz zapamiętać. Każdy jest tym kim jest i każdy jest przez niektórych lubiany, lub nie. Więc nikt nie jest idiotą, bo to by znaczyło, że są tylko nienawidzeni i nietolerowani przez wszystkich wokół. - wyjaśnił spokojnie ARGON
Nie zgodzę się. Można lubić kogoś, mimo że nie jest zbyt mądry (a taka jest chyba definicja słowa „idiota”), i można nienawidzić kogoś bardzo inteligentnego. Sformułowanie „nikt nie jest idiotą” pominę milczeniem, bo jest to chyba typowe myślenie życzeniowe.

- Ale dla mnie i Pussy są idiotami i nas nie obchodzi, czy ktoś ich lubi. Chcesz powiedzieć, że nasza misja jest... - urwała, gdy usłyszała, że drzwi się otwierają.
- Cześć tato!:D:D:D - zawołała wesoło Pussy. Miała dobry tylko dlatego, że od czterech dni nie widziała Billa i Toma, którzy tak ją irytowali - Catt! Już nie śpisz? - podbiegła do niej i szybko się dosiadła - Co się dzieje? Spiskujecie przeciw mnie?:D (...)
ARGON nigdy tego nie przyznał, ale był cholernie dumny ze swoich córek, cieszyło go niezmiernie gdy były szczęśliwe, gdy wszystko było ok i tak jak dzisiaj śmiały się i żartowały.
I z taką radosną beztroską pokazywały, jak wielkimi są idiotkami. To było takie słodkie.
Rozpoznawał swoją krew. ;)

- Już jesteśmy - w Sali pojawił się Tom, a zanim wślizgnął się Bill
Dziewczyny natychmiast umilkły i spojrzały na nich wrogo.
- Bardzo dobrze. - powiedział władca i wskazał miejsce przed nim, a bliźniaki posłusznie wykonali niemy rozkaz
Rozkaz na dowód, że jest niemy, otworzył usta: nie ulegało wątpliwości, miał odcięty język.

Bill i Tom stali nieruchomo. Nie mogli się kłócić, chociaż pragnęli tego, jak ludzie na pustyni wody.
- Mówcie, mówcie - ARGON uśmiechnął się do nich tajemniczo
Zmarszczyli równocześnie czoło
- Wyjaśnię wam półmóżdżki. Jeśli teraz nie wykażecie się dobrze ciętym językiem, zginiecie tutaj - powiedziała słodko Catty
Łoboru, nie... Oni będą próbowali wyprowadzać Cięte Riposty.
- Ale dlaczego mamy to robić? Przecież chodzi tylko o misje, a nie o jakieś kłótnie, czy jakieś inne bzdety - Bill wzruszył ramionami
- Jakie misje?! - wrzasnęła Pussy i zerwała się z ziemi jak oparzona - Nie mów, że to coś z nami jedzie! - wskazała na bliźniaków.
- Owszem, jadą z wami.
- Nie mogą! My tu też mamy coś do powiedzenia! Przecież to coś nie jest w stanie utrzymać pięćdziesięciu kilo, co dopiero zabić człowieka!
E, zaraz, a skąd ona to wie? Podglądała ich w siłowni?
A to żeby zabić człowieka, trzeba go najpierw podnieść? O.o Oh my, jak ja mało wiem o zabijaniu...
- Znalazła się taka co macha nożami i się cieszy, bo coś umie. - Tom rzucił Pussy pogardliwe spojrzenie
- A chcesz się przekonać co my potrafimy jako wampiry czystej krwi? - Catty także się podniosła i teraz patrzyła ostrzegawczo na chłopaków
- A niby co? - obydwoje unieśli wyzywająco podbródki
[A niby to, że pod wpływem wzroku dziewczyn na rękach chłopców pojawiły się nacięcia. To taakie niesamowite...]
- A potem wyciągam sztylet - Pussy jak powiedziała tak zrobiła - I rzucam z całej siły prosto w serce - zamachnęła się i...
Więc to jest ta niezwyciężona taktyka: zaciąć cel w ramię, a potem rzucić sztyletem. Zaiste, nikt nie ma szans tego przeżyć.

- Wow, ty naprawdę chciałaś mnie zabić - Bill pokiwał głową patrząc na ostry sztylet wbity w ścianę na końcu Sali. - No ale ja mam refleks i ci się nie udało – dodał, w razie jakby nie zauważyła tego w szale bitewnym.
Poszedł do owej ściany i wyrwał sztylet - Proszę - wręczył go Pussy.
Uniosła brwi do góry i przyjrzała się swojej "zabawce".
- Z czego on jest? - spytała tępo
Siostra zajrzała jej przez ramię, a bliźniaki zaczęli się śmiać
- To kryształ - odparł Tom po chwili - Nie wiesz z czego był twój nożyk?
- Nie był z kryształu ośle nadęty.
- No to już jest.
Znaczy co, sam zmienił się w locie, czy Tom dokonał magicznej przemiany siłą woli? Może zaraz jeszcze przemieni wodę w wino?
Albo zacznie wyplatać złoto ze słomy.

[Wspaniała wyprawa rozpoczyna się wyjaśnianiem jakże przebiegłego planu:]
- Więc zapamiętaj nasz plan. - powiedziała szeptem Catty, gdy wychodziły przed zamek by wyruszyć w podróż, na misję. - Najpierw będziemy miłe, a potem gdy stracą czujność, zabijemy ich.
Pussy pokiwała głową i wyszczerzyła ząbki ukazując swoje kły. (...)
Był 14 października, ale mimo to, słońce świeciło, jakby był środek sierpnia. Wszystko wskazywało na to, że misja pójdzie gładko i sprawnie.
Bo świeciło słońce, co, jak wiadomo, jest ze wszech miar dobrym znakiem dla każdego wampira.

[A oto jak dziewczęta realizują plan bycia uprzejmymi:]
- Kurwa mać! Czeka nas dwudniowa wyprawa do pierdolonego Madrytu! - wrzasnęła Pussy, która się nagle zatrzymała - Sram na was! - wskazała ręką na bliźniaków
Jak powiedziała, tak zrobiła. W końcu pobierała dwuletni trening u Gołębiego Mistrza.
- Ale nie mam zamiaru słuchać waszych jebniętych tekstów i jeszcze bardziej jebniętych tekścików! Więc albo będziecie mili i normalni jak wypada być w stosunku do księżniczek, albo was zabijemy!
Bo my przecież zachowujemy się jak na księżniczki przystało!

- I tak chcecie to zrobić, więc... Jak ty to powiedziałaś?... - chwilowo zamyślił się Bill - A! Sram na to:D
Posłała mu wściekłe spojrzenie i wyciągnęła zza paska na nodze sztylet.
- Mogę się tym natychmiast zająć.
Sraniem? O.O

- I tak ci się nie uda, jakbyś jeszcze nie zauważyła. W przeciwieństwie do ciebie, my potrafimy wszystko, a ty prawie nic.
Potrafimy pielić grządki i prasować koszule... nawet odróżnić karmin od szkarłatu potrafimy. A ty nie potrafisz nawet sklecić jednego zdania bez bluzgów. Nie masz szans.

[Jednak ustalono, że do zakończenia misji następuje zawieszenie broni.]

- Na miejscu. - sapnęła Catty. (...)
- Który to zamek? Nie mogę uwierzyć, że po tylu setkach lat, wampiry nadal mieszkają w zamkach... - Tom pokręcił głową
- Te, które żyją tradycją mieszkają w zamkach przekazywanych pokoleniom
Ale tak… wszystkim pokoleniom? To duże zamki muszą być.
Czyli tradycja wampirów powstała ledwie w średniowieczu. Słabiutko, kiepściutko....
- wyjaśniła Pussy - Na tym świecie jest takich naprawdę z 50. Ale tam na dole, tam gdzie żyje większość wampirów, są ich całe tysiące, jak nie miliony.
Eee… tych zamków? *wizualizuje sobie osiedle jednorodzinnych wampirzych warowni*

- Jak tam jest? - spytał Bill
- Gdzie, w Piekle? (...) Wieczny półmrok. Poza tym myślę, że niewiele się to różni od Ziemi. Chociaż... Tutaj są zmienne klimaty. Tam zawsze jest tak jakby lato, bo jest tam zawsze ciepło, jeśli nie powiedzieć, że gorąco. Jest tam wręcz… piekielnie. Bo to… piekło, czaisz? Ha, dobry bon mot, co nie?! Kolejną różnicą jest to, że tam czas nie idzie do przodu. Tylko się cofa. Dlatego właśnie jesteśmy takie dziecinne. Wszystkie bronie, którą są teraz używane, są robione w zamku na powierzchni. Tam nie znajdziesz niczego innego prócz mieczy, kuszy, łuków i innych podobnych.
Acha, czyli nie czas, a rozwój cywilizacyjny zatrzymał się tam na średniowieczu. A jest tak, ponieważ…?
Ponieważ: klik.

Poza tym, mamy tam wyraźnie zarysowaną różnicę między klasami społecznymi. Pury mieszkają w miastach, tam gdzie jest wszystko, ale oni nie robią nic, natomiast nie-pury...
- Zaraz, zaraz... Jakie pury i nie-pury? - przerwał Tom
No przecież cify, ajaxy, ludwiki… - mruknęła zirytowana jego ignorancją.Nie mogę się nadziwić, jak Ałtorki katują to angielskie słówko, zamiast po ludzku przełożyć je na polski. Czyści i nieczyści brzmi jakoś mniej cool czy co?

- Pury to wampiry klasy pure-bred, a nie-pury... (...) No to one mieszkają w wioskach. Są tam od tego, by wykonywać te ciężkie roboty, których nie chcą wykonywać pury. (...) Wchodzisz do wioski i nie wiesz, czy już nie straciłaś zmysłu zapachu. Tak śmierdzi, że gdy chcesz kogoś znaleźć po zapachu, jest to totalnie niemożliwe. Nie rozróżnisz smrodu gówna od smrodu nie-pura.
Przepraszam bardzo, czy zatem nie-pury zajmują się li i tylko produkcją „nawozu”? Czy też może Ałtorka uważa, że służący i wieśniacy non stop tarzają się we własnych ekskrementach?
A mnie zastanawia, po co w tym całym piekle jeszcze ludzie, skoro wszystkie prace wykonują wampiry.


[Bill próbuje sforsować bramę zamku.]
Bill upadł z łoskotem, a na koszulce powstały rozcięcia, na których pokazała się krew.
- Hej, to było nie fair, to coś chciało mnie zabić... - mruknął, po czym wstał i się otrzepał.
Piekło go jak diabli (Zważywszy na to, że są w piekle, a on jest w pewnym sensie diabłem, to chyba wszystko jest tak, jak powinno być, czyż nie?), ale nie chciał tego okazywać nawet przy swoim bracie.
- Jeśli zaraz tego nie naprawisz, trucizna się rozprzestrzeni i umrzesz zanim ja cię zabiję - [Pussy] chichotała
- Jakbym nie wiedział - rzucił z ironią - To nie ty byłaś wiecznie truta przez matkę, by się nauczyć jak sobie z tym radzić - dodał, a Pussy natychmiast umilkła
Nie! Miał o tym nie myśleć!
Czy to znaczy, że nigdy nie uwoli się od wspomnień matki?...
A oto przed Wami... Angst Zza Krzaka! Właśnie zaatakował.

Dobrze wiedział co to za trucizna, jakie są skutki, jaki czar jest odtrutką. (...) Wiedział jednak, że tylko trochę tego [magicznego] proszku i jedno głupie zaklęcie szybko zamkną ranę. Na jego twarzy pojawił się pot, nie tylko dlatego, że było gorąco - Kuuurwaaa.... Jak ty... Sobie w życiu poradzisz księżniczko? - zaczął coś szybko i cicho szeptać. Tylko Tom wiedział co on mówił, bo tylko on znał te przewrotne zaklęcie.
Zaklęcie było na tyle przewrotne, że zrobiło mu psikusa i… tym razem nie zadziałało, BUAHAHAHA!!!
Ale za to wyrosły mu twarzowe kurzajki.

- ściągnij koszulkę, Bill - przypomniał Tom - Chyba nie chcesz znowu się zatruć...
Jego brat skinął głową i zamiast ściągać swój T-Shirt, rozerwał go i zrzucił.
- Ou fuj, co to jest? - spytała Pussy, pokazując na ranę - Widziałam gdzieś coś...
- To efekt trucizny, Punch - wyjaśnił cierpliwie, próbując odwrócić swoją uwagę od potwornego bólu, od którego lał się z niego pot. Ból był tak potworny, że czuł go w całym sobie.
Potworny był ten ból. Dodam trzeci raz, żeby się Wam należycie utrwaliło.
- To czemu się nie goi, skoro wypaplałeś jakieś durne zaklęcie?!
- Bo to działa powoli! - wrzasnął - Nie mów mi, że coś zrobiłem kurwa źle!
- Nie krzycz na mnie! To nie jest moja wina, że jesteś taki pojebany, że wlatujesz przez bramę, zamiast przez nią wejść!
- To sama sobie przez nią wejdź! Zobaczymy czy ty przeżyjesz, bo ja ci nie pomogę, jak też się zatrujesz!
- Proszę bardzo! A tobie zetną głowę jak mi się coś stanie!
- Wielce mnie to obchodzi! Sam ich wszystkich pokonam, jak się będą rzucać!
A co! Jeszcze go będą błagać, żeby został ich królem!
- No to zobaczymy kurwa! - odwróciła się i ruszyła w stronę żelaznej bramy ze starodawnymi wzorami
Starodawne wzory szarpały nerwowo koniuszki swych siwych bród, słuchając powyższej wymiany zdań. O tempora, o mores! – mówiły ich spojrzenia.
[Jednak zamiast pchać się do środka na pałę, wampierze próbują stworzyć jakiś plan.]
Stali i przez jakiś czas myśleli, aż nagle Tom wpadł na plan.
Wdepnął w niego, brudząc sobie przy okazji buty.
Bo podszedł do problemu od dupy strony.

[Plan zakończył się oczywiście spektakularnym niepowodzeniem.]
- To co teraz, skoro klamka nie działa? - [spytała Pussy]
Eee… spróbujcie zapukać?
Powiedzcie „melon”.
„Lubię placki” też podobno zawsze działa.
Rozdział IV

Stali i myśleli, aż owy cel, po którego tu przylecieli sam do nich trafił.
Ów.
- No, no, no... - Alex wyszedł przed bramę swojego zamku i oparł się o nią - Widzę, że ARGON przysłał do mnie swoje córeczki i jakieś inne bachory? - spytał retorycznie. - Cóż... Bolała bariera, co? - spojrzał z uśmieszkiem na Billa - Znam wiele gorszych trucizn, które nie tak łatwo da się wyleczyć. Chcecie posmakować?
- O czym ty bredzisz, człowieku? - Pussy stanęła na przeciw niego
- Widzieliśmy się niedawno... - Tom uśmiechnął się - Czy tym razem także będziesz uciekał, Alex?
Wampir lekko wgniótł się w bramę.
Albo to drewno takie spróchniałe, albo… nie chcę wiedzieć, jaką ten wampir ma konsystencję.

- Jesteście synami Estelle? - spytał cicho
- Owszem i przyszliśmy cię zabić, Alex - rzekł Bill
- Zmówiłeś modlitwę? - [dodał Tom]
- Zapomniałeś powiedzieć, że tylko takie chore bliźniaki praktykują modlitwy. - roześmiał się szyderczo - Ja jestem wampirem czystym jak łza.
A poza tym jestem lewackim, zepsutym ateistą, mwahahaha!!!

Bill stracił kontrolę i szybko wyciągnął broń.
- Powiedz jeszcze jedno słowo, a pozbawię cię twojej pustej głowy. - powiedział chłodno
- A? - zaczął się znów rechotać, ale zanim broń wystrzeliła, Alex znalazł się w powietrzu - A teraz trucizna, kochane wampirki [Podsumowując: zanim zdążyli zrobić cokolwiek, cel zlecenia poraził ich trucizną, po czym pozamykał pomiędzy zabójczymi barierami.] - No przykro mi... - i w tej sposób zniknął im z oczu.
Cóż... po tych wspaniałych umiejętnościach, jakie tu zaprezentowali wnioskuję, że podbój całego Piekła nie sprawi bliźniakom najmniejszych trudności.
- Świetnie - mruknął Tom - Jak ja go kocham...
- Znacie się? - spytała mimochodem blondynka, mimo, że od środka zżerała ją ciekawość
No przecież właśnie powiedział, że go kocha. :P

[Po wielu fascynujących zwrotach akcji i feerii błyskotliwego dowcipu, wampierzom udaje się wyswobodzić. Hura. *wzdycha ciężko*]
- Wreszcie! Tak! Teraz zabiję tego pojebanego Alexa! Zabiję go! Nadzieję na wszystko co ostre, a potem gdy wykrwawi się na śmierć wyślę paczką na pustynie, by zjadły to zdechłe ciało sępy.
Przeczytałam, że zdechłe sępy mają zjeść ciacho…

- Mam plan! - rzucił uradowany Tom
Spojrzeli na niego pytająco, a on uśmiechnął się szeroko. - Jedna z was uwiedzie Alexa i w najmniej oczekiwanym momencie go zabije!:D - Bliźniaczki rzuciły mu mordercze spojrzenia. - No co? Facet taki jak on ma słabość do płci przeciwnej i nawet się nie skapnie, że to zasadzka:D
- I czy ty myślisz, że to najlepszy pomysł? - Catty wybuchnęła śmiechem - Nie lepiej go zabić po prostu?
- Nie - pokręcił głową jakby rozmawiał z małym dzieckiem, które jak zwykle nic nie rozumie - Słuchaj, on jak tylko coś zwęszy, to zaraz nafaszeruje nas truciznami. A że któraś z was zacznie go podrywać i wyraźnie dawać do zrozumienia, że chce z nim pójść do łóżka, nie będzie nawet myślał o tym, że potrafi zrobić truciznę. - wyjaśnił - Dociera? To bezkonfliktowe wyjście z sytuacji.
Zwłaszcza, że już je widział i (o ile nie cierpi na zaniki pamięci) wie, że są z obozu wroga. Ale taaaak, to świetny plan.
Bardzo szczwany. Bo każdy facet w każdej sytuacji myśli kuśką, nieprawdaż. A skoro dowiedziono, że krew nie może obsługiwać jednocześnie kuśki i mózgu...

[Po zaaprobowaniu planu, pora na odszukanie przedmiotu zlecenia.]
Przylecieli do Portugalii, ale wtedy także im umknął.
Spalili zamek w Portugalii.
Przylecieli do Francji. Ale on także im uciekł.
Spalili zamek we Francji.
Odwiedzili także Włochy. Ale on zostawił im tylko karteczkę "Darujcie sobie i tak mnie nie złapiecie".
Spalili zamek we Włoszech.
Dowiedzieli się, że poleciał do Grecji. Ale na miejscu także pozostała tylko pamiątka po nim. Trucizna.
Wyleczyli Toma i spalili zamek w Grecji.
Potem znaleźli się w Bułgarii. W Bukareszcie znaleźli kolejną truciznę.
Wyleczyli Billa i spalili zamek w Bułgarii.
Jak myślicie, to ma być taki rozwlekły Element Komiczny?
A tak w ogóle to… WARA OD ZABYTKOWEJ ARCHITEKTURY, SZCZYLE!!!

*Podaje Pigmejce pigmejską dzidę bojową*

Ostatni zamek w Austrii i tu już zdążyli przed jego ucieczką.
Wysłali Catty (sami zostali przed zamkiem), by go ułagodziła, ale ten związał ją i wymyślił plan. Myślał, że skoro ma ją jako zakładniczkę, bliźniaki i Pussy nie będą chcieli atakować.
- Wezmę cię za żonę - stwierdził przyglądając się księżniczce wampirów.
Alex nie wiedział jednego. Że do ślubu dojdzie dopiero gdy pół-anielica się zakocha. Takie rzeczy wiedzili tylko ci, którzy postanowili związać się z Aniołami oraz same Anioły.
A niby jaki problem ją zmusić do zaślubin? Nie takie oporne musiały się poddać woli ojca i narzeczonego…
Bo ona musi się zakochać, wiesz... Inaczej ślub będzie nieważny, a ona straci wąpierze moce... Ty, to jest plan! :D

Alex wziął jż na ręce i przeniósł na łóżko.
Catty obleciał strach. A jeśli nie zdąży w porę wyciągnąć sztyletu?
No to wtedy on wyciągnie coś innego. Tak czy siak, ktoś się na coś nadzieje. ]:->
- Nie pocałuję cię, póki nie skończymy, ok? - nie czekając na odpowiedź, zaczął ją całować po szyi.
Catty spojrzała na niego z obrzydzeniem. (...)
Sięgnęła wolno ręką po sztylet pod spódniczką, ale zanim go wyjęła, om chwycił jej dłoń i położył na swoich plecach.
Kolejny raz przez jej ciało przeszedł dreszcz, tym razem ze strachu. Alex stał się bardziej natarczywy.
O, mamy próbę gwałtu? Kanonie Blogaskowy, witaj! :D
I żegnaj nam, Blogasku Właściwy! To na szczęście już koniec. Scena łóżkowa niby była, ale nie zarumieniłby się przy niej nawet ten szeregowy, co wszędzie piczki widział, więc ją wycinamy.^^

A by nie pozostawiać Was w bolesnej niewiedzy, dodam tylko, że zUy wampir został w ostatniej chwili zasztyletowany, a Mary Sue odleciała w stronę zachodzącego słońca.

8 komentarzy:

SStefania pisze...

Mhm, zatem ich matka znała KRÓLA wampirów i nie pisnęła synom słówka o jego istnieniu? Czyżby uciekła z dworu po czymś w rodzaju afery naszyjnikowej?
Może po tym, jak pan król spłodził jej dzieci, dwóch bliźniaków? Takiego incestu z Kałlicami to żem jeszcze nie widziała :D

- Aaa... - król podrapał się po brodzie - Więc ten Justin był aniołem?
:( Nic z tego.

Rzuciłeś na nią zaklęcie antyseksowe i wymagasz umiejętności pukania?!
Oj tam, Salarianie też nie odczuwają pociągu, a rozmnażają się płciowo. Podobno, bo mój Mordin mnie nie chce :(

Zdaje się, że pokutuje tu smarkate przekonanie, jakoby tekst w którym występują wulgaryzmy automatycznie stawał się dojrzalszy i bardziej realistyczny.
E, mnie się po prostu wydaje, że jeśli ona bluzga, to jest taka Wyluzowana i Fajna.

Przeurocze, kanoniczne, ale jednak trochę oryginalne opko. Ale za to palenie zamków to sama bym ich chętnie spaliła. Architektura już dość cierpi przez nieumiejętnych konserwatorów i skąpych właścicieli, nie potrzeba jej jeszcze bandy wampirzo-diabelsko-anielskich kundli, których "smrodu nie rozróżnisz od smrodu gówna" (jak jedna z nich sama przyznała), uuuch.

Anonimowy pisze...

Cały fragment o gównach i sraniu był... niesmaczny.

"Król miał bardzo zmienne humorki" - hormony szalały, jak widać.
Swoją drogą, skoro wampiry mają taka ciotę (przepraszam za słowo) za króla, nic dziwnego, że takie Edłordy powstawały...
Bliźniaki Bill i Tom (zbieżność imion zapewne przypadkowa) też ciekawe. W rozmowie z królem posiadali epicko rozbudowaną osobowość, a w konfrontacji z boChaterkami wracali do poziomu jaskiniowców.

Przylecieli do Portugalii, ale wtedy także im umknął.
Spalili zamek w Portugalii.
Przylecieli do Francji. Ale on także im uciekł.
Spalili zamek we Francji.
Odwiedzili także Włochy. Ale on zostawił im tylko karteczkę "Darujcie sobie i tak mnie nie złapiecie".
Spalili zamek we Włoszech.
Dowiedzieli się, że poleciał do Grecji. Ale na miejscu także pozostała tylko pamiątka po nim. Trucizna.
Wyleczyli Toma i spalili zamek w Grecji.
Potem znaleźli się w Bułgarii. W Bukareszcie znaleźli kolejną truciznę.
Wyleczyli Billa i spalili zamek w Bułgarii.
Jak myślicie, to ma być taki rozwlekły Element Komiczny?
- raczej streszczenie rozdziałów, których nie chciało się pisać xD

Opko pocieszne. Więcej takich.

Adelaar

pass: berge. Ich berge, du bergst... xD

kura z biura pisze...

Bukareszt jest w Rumunii! Potomkinie wąpierzy o TAKICH rzeczach powinny wiedzieć!
BTW, czy mnie się dobrze zdaje, ze super sprytny plan dostania się do zamku zakładał podejście do drzwi i naciśnięcie klamki?! (Skoro "klamka nie zadziałała").
Nawiasem mówiąc, odczułam niejakie rozczarowanie na widok bliźniaków Kaulitz. Naprawdę miałam nadzieję na kogoś o imieniu Dick...

Hasło: demisse. Opko półwytrawne?

Anonimowy pisze...

> Sięgnęła wolno ręką po sztylet pod spódniczką, ale zanim go wyjęła, om chwycił jej dłoń i położył na swoich plecach.

Nie to, żeby niewykonalne, ale z pewnością bardzo niewygodne i ograniczające ruchy. Przecież jej dłoń musiał wciąż przytrzymywać na plecach swoją ręką. Chyba, że przykleił jakąś taśmą, czy cóś.

A zabijanie przeciwnika przez kaleczenie ręki to ma sens. Głęboko ukryty, ale jednak...
Dziabie się go w ramię dla odwrócenia uwagi. I gdy tamten rozgląda się bezradnie za jodyną i plastrem, to wtedy można wbić mu sztylet w serce po rękojeść! I trzykrotnie obrócić w ranie!

jasza

Anonimowy pisze...

Analiza kwikaśnia, spadałam z krzesła po stokroć.

A co powiecie na to? http://hurricane-feelings.blog.onet.pl/

Erka pisze...

O matko, ale się uchachałam! Cudne, jeszcze lepsze niż ostatnio!
Lubię takie blogaski. Są tak uroczo kretyńskie. Bosko... znaczy się, GODsko.
Pussy i Catty może jeszcze pochodzić od Pussycat Dolls, hmmm... *dopiero teraz na to wpadła*
Enyłej: Mejd maj dej przez egzaminem z anatomii <3

Miss Derisive pisze...

A może to była modlitwa z rodzaju „Panie Borze, daj mi cierpliwość, ale nie dawaj mi siły, bo jak im przypierdolę…”?
==> Na moim obliczu wykwitł uśmiech w kształcie żółtego owocu tropikalnego, lubianego szczególnie przez małpy.

- Wyjaśnię wam półmóżdżki. Jeśli teraz nie wykażecie się dobrze ciętym językiem, zginiecie tutaj - powiedziała słodko Catty
==>Czyżby motyw z "Kupca weneckiego"?

Eee… tych zamków? *wizualizuje sobie osiedle jednorodzinnych wampirzych warowni*
==> A przed każdym zamkiem klatka na przydomowe nietoperze. A sąsiedzi skarżą się na zbyt głośno skrzypiące trumny...

- Zaraz, zaraz... Jakie pury i nie-pury? - przerwał Tom
Nie mogę się nadziwić, jak Ałtorki katują to angielskie słówko, zamiast po ludzku przełożyć je na polski. Czyści i nieczyści brzmi jakoś mniej cool czy co?
==> Jak spolszczać, to na całego: piure i kartofelki...

A że egzamin z filozofii się zbliża, czas mi chyba wyruszyć na manewry terenowe...

Akida Loo pisze...

. . . Bukareszt w Bułgarii. No nie no, przecież wszyscy wiemy, że wszystko na południe od Czech to jeden kraj, których nazwy są takie podobne! Po co spojrzeć na mapę!
To opko potwornie mnie rozbawiło xD Więcej taki, nie są tak przyprawiające o ból głowy jak te o kotoczołgu, a równocześnie można też kwiknąć kilka razy ^^